{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Zarys systemu, Warszawa 1996, s. 278), a więc m.in. zakaz zmuszania podejrzanego lub oskarżonego do zeznawania przeciwko sobie. Dają temu też jednoznaczny wyraz postanowienia obowiązującej procedury karnej. Dodać trzeba, że orzecznictwo Sądu Najwyższego nie pozostawia w tym względzie żadnych wątpliwości. Jedynie dla ilustracji można wskazać, że w Postanowieniu Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego Izby Karnej z 26 września 1996 r. I KZP 36/95 Sąd Najwyższy (OSP 1997, z. 1, poz. 13) wyraził pogląd, że ustalenie istnienia obowiązku podatkowego nie może być utożsamiane z obowiązkiem swoistej samodenuncjacji, uzasadniającym odpowiedzialność karną skarbową. Zdaniem SN, ewentualne przyjęcie, że sam fakt istnienia obowiązku podatkowego automatycznie przesądza o istnieniu także obowiązku zgłoszenia o nim nawet wtedy, gdy miałoby to oznaczać zawiadomienie o popełnieniu własnego przestępstwa, byłoby sprzeczne nie tylko z konstytucyjnie przyznanym prawem do obrony (materialnej, a nie formalnej) i prawem do milczenia sprawcy przestępstwa, ale i z powszechnie uznawaną zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie zasadą nemo se accusare tenetur (nikt nie ma obowiązku sam siebie oskarżać).</p>\n<p class=\"lf-p\">Dzisiejsze rozumienie tych przepisów nie może abstrahować ani od polskich doświadczeń fingowania procesów politycznych w okresie stalinowskim, ani od panujących swego czasu koncepcji doktrynalnych traktujących przyznanie się oskarżonego jako najważniejszy dowód jego winy. Na tej podstawie należy stwierdzić, że zakazowi samooskarżenia, rozumianemu jako zakaz nakładania na obywatela obowiązku zeznawania o dotyczących go faktach, jeżeli złożenie zeznania ujawniającego te fakty może spowodować pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej, należy przypisać rangę konstytucyjną. Zakaz ten znajduje swoją podstawę w art. 2 i art. 42 ust. 2 konstytucji i tym samym stanowi wiążącą dyrektywę dla ustawodawcy zwykłego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powstaje z kolei pytanie, czy zakaz ten może być odniesiony także do wszelkich innych postępowań, w wyniku których na obywatela może zostać nałożona sankcja lub kara, inna niż przewidziana w ustawodawstwie karnym. Z pytaniem tym sprzężone jest pytanie o charakter postępowania lustracyjnego, a w szczególności czy można je zaliczyć do grupy postępowań o charakterze represyjnym (quasi-karnym). Odpowiedź w tym względzie o tyle nie jest łatwa, że ustawa obejmuje w istocie dwie procedury, które można określić jako: procedurę lustracyjną (badanie kandydatów przed ich wyborem lub nominacją) i procedurę weryfikacyjną (badanie osób już pełniących funkcje publiczne) oraz że z legislacyjnego punktu widzenia nie zawiera regulacji zupełnej (np. brak określenia konsekwencji związanych z odmową złożenia oświadczenia), co w procesie stosowania prawa może nasunąć wątpliwości nie dające się usunąć w drodze wykładni.</p>\n<p class=\"lf-p\">Procedura lustracyjna wreszcie, jako regulacja całkowicie nowa, nie znajduje szerszego odbicia w literaturze prawniczej (pisze o tym jedynie A. Szmyt: Ocena konstytucyjności przepisów ustawy “lustracyjnej”, Biuletyn Biura Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu nr 1/27/98, s. 7 i n.). Na bliskość tego postępowania do postępowania karnego wskazuje przede wszystkim subsydiarne stosowanie przepisów kodeksu postępowania karnego (art. 19 ustawy lustracyjnej) i określenie statusu osoby lustrowanej przy zastosowaniu przepisów dotyczących oskarżonego w postępowaniu karnym. Zauważyć należy, że po wejściu w życie ustawy z 18 czerwca 1998 r., postępowanie sądowe toczyć się będzie według wszelkich reguł właściwych procedurze karnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W opinii z 8 grudnia 1996 r., dotyczącej wprawdzie nieco inaczej sformułowanej sankcji ustawowej (utrata praw publicznych), prof. P. Winczorek wyraził myśl, która na gruncie rozpatrywanej ustawy zachowała aktualność: “Składanie pod groźbą kary publicznych oświadczeń o takiej współpracy jest w istocie świadczeniem przeciw sobie”.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dla klasyfikacji postępowania lustracyjnego a zwłaszcza odpowiedzi na pytanie co do jego charakteru, istotne znaczenie mogą mieć wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego. W tym zaś zakresie odwołać się należy przede wszystkim do orzeczenia z 1 marca 1994 r. sygn. U. 7/93, w którym Trybunał Konstytucyjny m.in. stwierdził: “Niesporne jest też w świetle konstytucyjnego podziału materii pomiędzy ustawy a akty wykonawcze, że podstawowe elementy zarówno czynu, jak i kary muszą być określone w samej ustawie, a nie mogą być – w sposób blankietowy – pozostawione do unormowania w akcie wykonawczym. Trybunał Konstytucyjny jest też zdania, że powyższe konstytucyjne wymagania pod adresem przepisów karnych należy odnosić do wszystkich przepisów o charakterze represyjnym (sankcjonująco-dyscyplinującym), a więc do wszystkich przepisów, których celem jest poddanie obywatela jakiejś formie ukarania czy jakiejś sankcji” (OTK w 1994 r., cz.</p>\n<p class=\"lf-p\">I, poz. 5, s. 40). W sprawie o sygn. U. 4/95 Trybunał Konstytucyjny zasadniczo powtórzył powyższy pogląd, a ponadto stwierdził, że przepis prowadzący do ustalenia sankcji w stosunku do osób nie wywiązujących się ze swoich obowiązków wobec Państwa staje się przepisem represyjnym, a tym samym odnoszą się do niego nieco inne, bardziej surowe, wymagania konstytucyjne niż wobec regulacji o czysto administracyjnym charakterze (orzeczenie z 26 września 1995 r. sygn. U. 4/95, OTK 1995, cz. II, poz. 27, s. 26 i n.). Również w sprawie K. 11/94 Trybunał Konstytucyjny wyraził pogląd, że gdy w ustawie pojawiają się przepisy o charakterze karnym, to tego typu unormowania podlegają innym, znacznie surowszym kryteriom oceny niż unormowania dotyczące swobody działalności gospodarczej, bo dotykają one bezpośrednio sfery praw osobistych obywatela (OTK 1995, cz.</p>\n<p class=\"lf-p\">I, poz. 12).</p>\n<p class=\"lf-p\">W świetle tych wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego należy dojść do wniosku, że postępowanie lustracyjne należy do tej kategorii postępowań represyjnych (sankcjonująco-dyscyplinujących), dotyczących bezpośrednio sfery praw osobistych obywateli, do których odnoszą się bardziej surowe wymagania i silniejsza ochrona konstytucyjna. Logiczną konsekwencją tego stwierdzenia jest, że ustanowiony w art. 6 ust. 1 ustawy obowiązek wymienionych tam adresatów do “samooskarżenia” nie da się pogodzić z klauzulą demokratycznego państwa prawnego, wyrażoną w art. 2 konstytucji i odpowiadającą międzynarodowym standardom tego typu państwa. Ograniczenie “prawa do milczenia” stanowi równocześnie ingerencję w konstytucyjne wolności i prawa nie wykazującą (a przynajmniej nie wykazaną) cechy “konieczności” w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa, porządku publicznego albo wolności i praw innych osób i dlatego narusza art. 31 ust. 1 i 3 konstytucji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trybunał Konstytucyjny, rozpoznając zarzut wnioskodawców o niezgodności art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy z art. 51 ust. 2 i 3 oraz art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 1 i art. 2 konstytucji, stwierdził, że art. 61 ust. 3 nie stanowi właściwego wzorca badania zgodności kwestionowanego przepisu z konstytucją, natomiast zawarty w art. 51 ust. 1 konstytucji postulat formy (ustawa) dla wprowadzenia obowiązku ujawnienia informacji dotyczących zainteresowanego został spełniony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ustosunkowując się do tego zarzutu wnioskodawców trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że ustanowionej w art. 51 ust. 1 konstytucji gwarancji zachowania w tajemnicy danych osobowych jednostki (“Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby”) nie można rozpatrywać w oderwaniu od zasad i norm, określonych w rozdziale II konstytucji zatytułowanym “Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela”. To prawo osobiste traktowane jest w doktrynie jako konsekwencja prawa do prywatności (W. Skrzydło, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Zakamycze 1998, s. 48). Wyraźne wskazanie chronionych sfer prywatności, ale także ich poszerzenie – w stosunku do tradycyjnych ujęć – o prawo każdego do zachowania w tajemnicy informacji dotyczących jego osoby, spotkało się w doktrynie ze zdecydowanie pozytywną oceną.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak to stwierdza M. Safjan (Prawo do ochrony życia prywatnego, [w:] Podstawowe prawa jednostki i ich sądowa ochrona, red. nauk. L. Wiśniewski, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 1997, s. 142): “Prawo do ‘autonomii informacyjnej’ jest współcześnie /.../ uznawane za niezbędny składnik chronionej sfery prywatności. Jego potwierdzenie w normie konstytucyjnej ma znaczenie bardzo istotne, ponieważ w ten sposób stworzona zostanie mocna podstawa do kształtowania się już na poziomie ustawodawstwa zwykłego specyficznych instrumentów ochrony w tej dziedzinie (odbiegających od klasycznych środków ochrony prywatności)”. Wskazując dalej, że prawo do ochrony życia prywatnego nie ma charakteru absolutnego i zawsze podlegało ograniczeniom ze względu na konieczność poszanowania innych wartości, praw i interesów, Autor powołuje art. 8 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dopuszczającej w określonych sytuacjach ingerencję władzy publicznej w korzystanie z prawa do ochrony prywatności, jeśli jest to “zgodne z prawem i konieczne w demokratycznym społeczeństwie” (s. 142-143).</p>\n<p class=\"lf-p\">W publikacji została przytoczona rezolucja nr 42 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 1970 r., w której m.in. stwierdza się: Prawo do prywatności wyraża się przede wszystkim w prawie do prowadzenia własnego życia z minimum ingerencji (interference). Obejmuje prywatne, rodzinne i domowe życie, fizyczną i psychiczną integralność, honor i reputację, prawo do tego, aby nie być przedstawionym w fałszywym świetle, do nieujawniania zarówno faktów obojętnych, jak i kłopotliwych, do zakazu publikacji bez zgody własnej wypowiedzi i wizerunku, ochronę przed ujawnianiem informacji przekazanych lub otrzymanych w warunkach poufności” (s. 128). Podzielając przytoczone poglądy doktryny, wyrażam pogląd, że wykładnia art. 51 ust. 1 konstytucji musi być dokonana z uwzględnieniem zasad ogólnych, jakie odnoszą się do wolności i praw, wymienionych w rozdziale II konstytucji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Prawo do zachowania w tajemnicy danych dotyczących danej jednostki stanowi poszerzenie chronionych sfer prywatności. To prawo osobiste (autonomia informacyjna) podlega ochronie prawnej, zaś korzystanie z niego może być ograniczone jedynie na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 konstytucji co do formy (ustawa) i co do treści, a więc tylko wtedy, gdy ograniczenia takie są “konieczne w demokratycznym państwie” m.in. dla jego bezpieczeństwa oraz wolności i praw innych osób. W żadnym wypadku owe ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Ustawodawca zwykły może nałożyć na jednostkę obowiązek ujawnienia informacji dotyczących jej osoby, jednak swoboda ustawodawcy w tym zakresie nie może mieć arbitralnego charakteru, lecz może mieć miejsce jedynie w sytuacji, gdy jest to “konieczne w demokratycznym państwie prawnym” w celu ochrony tych konstytucyjnych wartości, o których mowa w ust. 3 art. 31 i pod warunkiem nie naruszenia istoty wolności i praw.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konkretnym wypadku ustawodawca, określając w art. 7 ustawy lustracyjnej krąg podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń dotyczących pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami, w żaden sposób nie wykazał, że nałożenie prawnego obowiązku ujawniania informacji dotyczących osób tam określonych jest konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub zachowania wolności i praw innych osób. Z tego też względu uznać należy, że art. 7 ust. 1 pkt 1, 2 i 11 ustawy jest niezgodny z art. 51 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 i art. 2 konstytucji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z tych wszystkich względów uznaję pogląd Trybunału Konstytucyjnego o konstytucyjności art. 6 i art. 7 ustawy lustracyjnej za nietrafny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdanie odrębne sędziego TK Wiesława Johanna od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97 Na podstawie art. 68 ust. 3 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. Nr 102, poz. 643), składam zdanie odrębne do punktu 10 wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada 1998 r. Nie podzielam poglądu składu orzekającego o niezgodności zaskarżonego art. 36 ustawy z dnia 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne (Dz.U. Nr 70, poz. 443) z art. 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszej kolejności, konieczne jest podkreślenie, że w zakresie orzekania w przedmiocie art. 36 ustawy lustracyjnej, art. 62 ust. 2 Konstytucji RP w ogóle nie może mieć zastosowania. Wskazując ten wzorzec konstytucyjny wnioskodawca nie bierze pod uwagę, że odnosi się on jedynie do czynnego prawa wyborczego. Artykuł 62 ust. 1 stanowi, że “obywatel polski ma (...) prawo wybierania Prezydenta RP, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego (...)”, zaś ust. 2 tego artykułu stanowi, że w określonych przypadkach obywatelowi owo “prawo (...) wybierania” nie przysługuje. Nie ma zatem wątpliwości, że ustawodawca konstytucyjny stanowi w tym przepisie jedynie o czynnym prawie wyborczym, a więc o prawie do oddania głosu w wyborach. Ustawa lustracyjna prawa tego w żadnym wypadku nie ogranicza. Nie rozszerza ona także katalogu przesłanek ustanowionego w art. 62 ust. 2, co przesądza, iż przepis ten nie może mieć w przedmiotowej sprawie zastosowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Rozstrzygając o kwestii zgodności art. 36 ustawy lustracyjnej z art. 127 ust. 3 Konstytucji RP pod uwagę wziąć trzeba, że stanowisko Prezydenta RP obsadzane jest w drodze wyborów powszechnych. Nie ma znaczenia fakt, że ten sam tryb wyboru ma miejsce w odniesieniu do posłów i senatorów, bowiem w wyborach prezydenckich wszyscy obywatele stanowią o wyborze jednej osoby - na najwyższe w państwie stanowisko. Wynika stąd, że ranga tych jedynych w swoim rodzaju wyborów jest szczególna i wyjątkowa, zaś osoba wybrana tą drogą zasługiwać winna na zaszczytne miano Pierwszego Obywatela. Zgodnie z art. 126 konstytucji Prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej, czuwa nad przestrzeganiem konstytucji oraz stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie budzi zatem wątpliwości, że funkcja ta jest szczególnie istotna dla bytu demokratycznego państwa prawnego i jako taka winna być sprawowana przez osobę o wysokich kwalifikacjach moralnych. Jakkolwiek wymóg ten nie jest nigdzie wyrażony expressis verbis, jednak wynika on zarówno z polskiej tradycji prawnej jak i znajduje odbicie w intencji ustawodawcy konstytucyjnego. Wynika on także pośrednio z faktu, że moralnych kwalifikacji wymaga się od licznych funkcjonariuszy państwowych zajmujących stanowiska znacznie niższe, związane z mniejszą odpowiedzialnością, którym przypisane są o wiele węższe kompetencje. Skoro zatem od wielu osób pełniących rozmaite funkcje publiczne wymaga się szczególnych kwalifikacji natury moralnej, tym bardziej posiadania takich kwalifikacji oczekiwać trzeba od osoby piastującej zaszczytne i najbardziej odpowiedzialne stanowisko Głowy Państwa - Prezydenta Rzeczypospolitej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W rzeczywistości politycznej zasadnicze znaczenie przypisać należy uczciwości, rzetelności i prawdomówności, których jednym z podstawowych probierzy jest złożenie prawdziwego oświadczenia, o którym mowa w art. 6 ustawy lustracyjnej. Ustawodawca konstytucyjny nie ograniczył Ustawą Zasadniczą biernego prawa wyborczego osób, które złożyły niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. W związku z tym to na ustawodawcy zwykłym spoczywa obowiązek zapewnienia obywatelom możności wyboru osoby Prezydenta spośród kandydatów, których kwalifikacje moralne nie budzą zasadniczych wątpliwości, przynajmniej w aspekcie lustracji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Artykuł 127 konstytucji stanowi zamknięty katalog obiektywnych przesłanek, których spełnienie jest niezbędne dla skorzystania z biernego prawa wyborczego. Nie wypełnienie wymienionych przesłanek skutkuje brakiem tego prawa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Bierne prawo wyborcze jest prawem podmiotowym, jego realizacja zależy od woli podmiotu, który z niego korzysta. Musi on wyrazić zgodę na kandydowanie, która dołączana jest do zgłoszenia. Do tego zgłoszenia należy także dołączyć oświadczenie lustracyjne. Choć nie jest to nigdzie wprost unormowane, uznać trzeba za niebudzące wątpliwości, że w każdym wypadku oświadczenie takie winno być zgodne z prawdą. Intencją ustawodawcy jest ujawnienie pracy lub służby, nie zaś doprowadzenie do spełnienia li tylko formalnego wymogu złożenia oświadczenia o treści dowolnej z punktu widzenia zgodności z obiektywną rzeczywistością. Pisemna zgoda na kandydowanie implikuje złożenie zgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. Owa zgoda oraz oświadczenie są indywidualnymi (zależnymi od woli i świadomości konkretnego człowieka) przesłankami biernego prawa wyborczego. Ich niespełnienie, w związku z potwierdzonym przez sąd złożeniem oświadczenia z prawda niezgodnego, pociągnąć musi za sobą eliminację kandydata, poprzez jego skreślenie z listy wyborczej przez Państwową Komisję Wyborczą. W związku z powyższym zarzuty wnioskodawcy w tym zakresie uznać należy za nieuzasadnione.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z przytoczonych racji, podkreślam, że kwestionowany przez wnioskodawcę art. 36 przedmiotowej ustawy nie jest, moim zdaniem, niezgodny z art. 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3 Konstytucji RP.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdanie odrębne Sędziego TK Ferdynanda Rymarza od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97 Na podstawie art. 68 ust. 3 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. Nr 102, poz. 643) zgłaszam zdanie odrębne do pkt. 10 wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97.</p>\n<p class=\"lf-p\">Uzasadnienie:</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie zgadzam się z poglądem, że art. 36 ust. 3 kwestionowanej ustawy pozbawia kandydata na Prezydenta RP biernego prawa wyborczego. Przeciwnie – uważam, że procedura lustracyjna ze wszystkimi jej konsekwencjami została w zgodzie z konstytucją wkomponowana w jednolity i spójny tryb zgłaszania kandydatów na urząd Prezydenta RP, tryb – należy podkreślić – posiadający konstytucyjne upoważnienie dla zwykłego ustawodawcy (tzw. legitymizację konstytucyjną). Art. 127 ust. 7 konstytucji stanowi bowiem, że “zasady i tryb zgłaszania kandydatów i przeprowadzenia wyborów oraz warunki ważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej określa ustawa”. Tym aktem prawnym jest ustawa z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. Nr 67, poz. 398 ze zm.), która jeszcze zanim została znowelizowana ustawą lustracyjną, określała nie znane art. 127 ust. 3 konstytucji, obligatoryjne warunki zgłaszania kandydatów, takie jak np.: podanie wykształcenia, miejsca pracy, miejsca zamieszkania, załączenia pisemnej zgody na kandydowanie. Nie spełnienie tych warunków stanowiło wadę skutkującą odmową przez Państwową Komisję Wyborczą rejestracji kandydata. Występowały już wówczas restryktywne skutki wadliwej rejestracji, uniemożliwiające kandydowanie, ale były one elementem trybu zgłaszania, a nie pozbawieniem biernego prawa wyborczego. Podobna sytuacja zachodzi w przypadku rozszerzenia przez ustawę lustracyjną z 11 kwietnia 1997 r. zasad i trybu zgłaszania kandydatów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Art. 36 ustawy lustracyjnej wprowadził trzy zmiany dotyczące trybu zgłaszania kandydatów: obowiązku dołączenia oświadczenia lustracyjnego, zamieszczenia treści tego oświadczenia na liście wyborczej, oraz nowej przesłanki skreślenia przez Państwową Komisję Wyborczą z listy wyborczej tych kandydatów, którzy złożyli niezgodne z prawdą oświadczenie. Wiedza o kandydatach na najwyższy urząd w państwie i o ich wiarygodności co do prawdziwości złożonych oświadczeń, ma na celu – jak sądzę – zapewnienie wyborcom w pełni świadomego wyboru, co wiąże się z czynnym prawem wyborczym, oraz mieści się w konstytucyjnym prawie obywatela do uzyskiwania informacji o działalności osób pełniących funkcje publiczne (art. 61 ust. 1 konstytucji).</p>\n<p class=\"lf-p\">Na uwagę zasługuje to, że wprowadzone zmiany mają charakter systemowy, gdyż dotyczą nie tylko wyborów prezydenckich, ale także parlamentarnych i obejmują ordynację sejmową (art. 38 ustawy lustracyjnej) oraz ordynację senacką (art. 37 tejże ustawy). Podobnie jak w przypadku zasad i trybu zgłaszania kandydatów na Prezydenta, także w przypadku trybu zgłaszania kandydatów na posłów i senatorów istnieje upoważnienie konstytucyjne zawarte w art. 100 ust. 3 konstytucji. Analizując w tym kontekście poszczególne regulacje wyborcze widać, że obowiązek składania stosownych oświadczeń jest wprowadzony w analogicznych fazach procedur wyborczych, mianowicie w fazie zgłaszania kandydatów (por. rozdz. 5 ustawy o wyborze Prezydenta i rozdz. 7 ordynacji sejmowej) i mieści się we wskazanych zapowiedziach konstytucyjnych. Różnica dotyczy jedynie fazy realizacji skutków nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Zapewne ze względów organizacyjno-technicznych (ilość kandydatów i mandatów), w wyborach prezydenckich przyjęto realistyczne założenie, że możliwe jest sądowe sprawdzenie prawdziwości oświadczeń jeszcze przed aktem głosowania. Skąd zrozumiała w przypadku nieprawdziwego oświadczenia klauzula “skreślenia z listy wyborczej” kandydata na urząd Prezydenta, natomiast w wyborach parlamentarnych ta sama konsekwencja mogła być zrealizowana już po wyborach w postaci wygaśnięcia mandatu (art. 131 ust. 1 Ordynacji wyborczej do Sejmu).</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślić również należy, że art. 44 ustawy o wyborze Prezydenta odróżnia jako odrębne przesłanki skreślenia z listy wyborczej: utratę prawa wybieralności oraz złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Analogiczne rozwiązanie przyjmują ordynacje parlamentarne, które wśród sześciu przyczyn wygaśnięcia mandatu posła i senatora wskazują odrębnie na utratę prawa wybieralności i odrębnie na złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Oznacza to, że ustawodawca nie utożsamia złożenia nieprawdziwego oświadczenia z utratą prawa wybieralności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zakwestionowanie konstytucyjności przesłanki skreślenia z listy wyborczej tego kandydata na Prezydenta RP, który świadomie złożył nieprawdziwe oświadczenie, przy istnieniu przesłanki wygaśnięcia mandatu posła i senatora z tej samej przyczyny, stwarza niespójność systemu wyborczego. Ponadto godzi – moim zdaniem – w art. 60 konstytucji stanowiący, że “obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach”. Skoro poseł i senator, w przypadku prawomocnego orzeczenia sądu stwierdzającego złożenie przez niego fałszywego oświadczenie lustracyjnego, traci kwalifikacje moralne niezbędne do sprawowania tych funkcji, to tym bardziej powinno to dotyczyć kandydata na Prezydenta RP, który powinien być poza wszelkimi podejrzeniami. W tym zakresie moje argumenty są zbieżne ze stosowanymi fragmentami uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego, które idzie w tym samym kierunku. Wszak Prezydent RP w myśl art. 126 konstytucji jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej, czuwa nad przestrzeganiem konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium, a swoje zadania wykonuje w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i ustawach. Ustawa lustracyjna jest jedną z nich.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie dopatruję się więc niezgodności art. 36 ust. 3 ustawy lustracyjnej z 11 kwietnia 1997 r. z art. 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3 konstytucji przez to, że bez zachowania warunków przewidzianych w tych przepisach konstytucji pozbawia kandydata na Prezydenta biernego prawa wyborczego. Uważam, że wszyscy kandydaci w sposób równy i pełny korzystają z konstytucyjnego biernego prawa wyborczego, bowiem żaden przepis ustawowy nie pozbawia tego prawa tych kandydatów na Prezydenta RP, którzy złożyli wymagane ustawą, zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne i to bez względu na to, czy pracowali lub współpracowali z organami bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990, czy też nie. Jedynie w przypadku złożenia nieprawdziwego oświadczenia, w przypadku kłamstwa przy ubieganiu się o najwyższy urząd w państwie, ów hipotetyczny kandydat, który zdecydowałby się na próbę wprowadzenia w błąd wyborców, zostałby przed aktem głosowania skreślony z listy wyborczej. Skreślenie to jest ustawowym elementem trybu zgłaszania kandydatów i konsekwencją pewnej patologii społecznej, sprzecznej z wartościami kultury i zasadami demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji).</p>\n<p class=\"lf-p\">Drugą istotną cechą rozróżniającą konstytucyjne ograniczenia biernego prawa wyborczego od zasad i trybu zgłaszania kandydatów jest - moim zdaniem - możliwość wolnego wyboru tego trybu przez zainteresowane osoby. O ile konstytucyjne ograniczenia praw wyborczych są niezależne od woli obywatela: ubezwłasnowolnienie, utrata praw publicznych, utrata praw wyborczych, następuje przez prawomocne orzeczenie sądowe, o tyle procedura lustracyjna pozostawia zainteresowanemu wolny wybór. Z tego wolnego wyboru kandydat na urząd Prezydenta korzysta podwójnie: raz, gdy swobodnie podejmuje decyzję o kandydowaniu, drugi, gdy decyduje się na złożenie zgodnego z prawdą oświadczenia. I jeżeli spełni ten ustawowy obowiązek rejestracji żaden przepis jego praw wyborczych nie ogranicza.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z tych wszystkich względów złożenie zdania odrębnego do tej części wyroku uznałem za konieczne i uzasadnione.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdanie odrębne sędziego TK Mariana Zdyba od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 listopada 1998 r. w sprawie o sygn. K. 39/97 Zgłaszam zdanie odrębne od ogłoszonego wyroku w odniesieniu do punktu 10, ponieważ uważam, że art. 36 pkt 3 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, jest zgodny z art. 62 i art. 127 ust. 3 Konstytucji RP, zaś ograniczenie, które wprowadza ze względu na fałszywe oświadczenie woli kandydata na Prezydenta RP, nie tylko, że znajduje konstytucyjne uzasadnienie ale jest konieczne w demokratycznym państwie prawa dla jego bezpieczeństwa i moralności publicznej, o której mowa w art. 31 ust. 3 konstytucji.</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">1.</span>Za punkt wyjścia w swoim zdaniu odrębnym przyjmuję, że w demokratycznym państwie prawa nie jest możliwe traktowanie przepisów prawnych w oderwaniu od całości obowiązującego prawa i aksjologicznych podstaw ładu normatywnego. Dotyczy to także Konstytucji RP. Żaden jej przepis nie stanowi bytu samego w sobie, oderwanego od innych przepisów Konstytucji RP. Nie można także przyjąć, że jakikolwiek przepis konstytucyjny stanowi jedyną i wyłączną podstawę do określenia treści normy konstytucyjnej. Poszczególne przepisy konstytucji stanowią jedynie jednostki redakcyjne i tak też należałoby je ujmować. Podstawą do sformułowania normy konstytucyjnej może być część takiego przepisu, przepis albo kilka przepisów prawnych, ujmowanych w perspektywie podstawowych wartości porządku prawnego i ładu normatywnego w Państwie.</div>\n<p class=\"lf-p\">W takim stanie rzeczy art. 127 ust. 3 konstytucji, wskazując przesłanki biernego prawa wyborczego w wyborach prezydenckich stanowi ważną lecz niekoniecznie jedyną podstawę do sformułowania treści normy konstytucyjnej określającej zakres biernego prawa wyborczego. Konieczne w związku z tym jest dokonanie analizy wszystkich przepisów konstytucji pod kątem tego, czy stanowią one dopełnienie wymagań niezbędnych do określenia pełnego zakresu normy prawnej tego rodzaju.</p>\n<p class=\"lf-p\">Punktem wyjścia w tej materii powinien być przede wszystkim rozdział V Konstytucji RP pt. “Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej”. Otóż w art. 126 ust. 1 stwierdza się, że “Prezydent RP jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej”. Z ust. 2 tego artykułu wynika, że Prezydent RP ma być strażnikiem konstytucji. W trzecim zaś stwierdza się, iż wykonuje on swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w konstytucji i ustawach. Ponad wszelką wątpliwość, już w oparciu o te przepisy stwierdzić można, że osobę powoływaną do godności Prezydenta RP winna cechować prawość woli oraz zachowania i działania nie obrażająca porządku prawnego. Trudno w związku z tym wyobrazić sobie taką sytuację, w której strażnikiem prawa i konstytucji w Państwie miałaby być osoba dopuszczająca się łamania prawa. Z kilku co najmniej względów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po pierwsze – Prezydent będąc strażnikiem prawa i konstytucji, jest nim w stosunku do wszystkich osób, organów i instytucji, także w stosunku do siebie samego. Prezydent nie pozostaje bowiem poza prawem. Jego także ono wiąże. Tym bardziej dotyczy to kandydata na Prezydenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po drugie – w związku z tym, że dla autorytetu organów państwa a także w związku z utrudnionymi możliwościami wyciągnięcia konsekwencji prawnej w stosunku do urzędującego Prezydenta, zasadne wydaje się stworzenie stosownych zabezpieczeń w tym zakresie już na etapie dokonywania wyboru Prezydenta RP. Wprowadzenie takich ograniczeń jest po prostu konsekwencją zabezpieczenia zasad, które w konstytucji zostały wyraźnie określone, a do nich należą te które są konsekwencją treści przyjętych w art. 126 i wyartykułowanej w art. 2 tejże konstytucji zasady demokratycznego państwa prawnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po trzecie – wybór na stanowisko Prezydenta RP, od którego wymaga się aby był strażnikiem prawa i Konstytucji RP, osoby, która dopuściła się złamania prawa stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem sądu, faktycznie stanowiłby obrazę zarówno zasady demokratycznego państwa prawnego, jak i art. 126 Konstytucji RP. Nie jest więc do zaakceptowania taki stan rzeczy, w którym nadmiernie formalistyczna interpretacja treści biernego prawa wyborczego prowadziłaby do obrazy podstawowej zasady wyrażającej istotę ładu publicznego w państwie, to jest zasady państwa prawnego. Autorytet prawa opiera się na założeniu, iż nie tylko obywatele, którzy złożyli fałszywe oświadczenie jako podatnicy, świadkowie w postępowaniu karnym itd., ale i osoby piastujące albo kandydujące do najwyższych stanowisk publicznych w Państwie, ponoszą ujemne konsekwencje takiego stanu rzeczy. W kręgu łacińskiej kultury prawnej szacunek dla władzy i prawa zależał od poszanowania prawdy. Pogarda dla prawdy jest zawsze pogardą dla prawa, Państwa i Narodu. Autorytet władzy powinien wyrastać z prawdy o niej. Każde prawo i wolność obywatelska pozostawać muszą w relacji do prawdy i dobra. Prawa i wolności oderwane od prawdy, zwłaszcza te które ukierunkowane są na najwyższe godności w Państwie prowadzić będą do lekceważenia aksjologicznych podstaw obowiązującego porządku konstytucyjnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po czwarte – podstawowe zasady ustrojowe państwa, w tym też wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego, powinny być tak interpretowane, aby wykładnia konkretnych przepisów konstytucji nie prowadziła do lekceważenia czy naruszenia innych przepisów konstytucji, zwłaszcza tych, które określają standardy ustrojowe Państwa. Nie wydaje się więc uprawniona taka wykładnia wyżej wymienionych przepisów Konstytucji RP, która uzasadniałaby wagę i doniosłość podstawowych praw obywatelskich, a takim jest niewątpliwie bierne prawo wyborcze w wyborach prezydenckich, przy jednoczesnej akceptacji naruszeń innych podstawowych wartości konstytucji. W tym względzie nie zawsze można stawiać znak równości pomiędzy wymaganiami w zakresie biernego i czynnego prawa wyborczego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić należy więc, że w treści art. 127 ust. 3 w związku z art. 126 Konstytucji RP zawarte jest odesłanie do uregulowania w ustawach zwykłych przesłanek stwierdzenia możliwości ograniczenia biernego prawa wyborczego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego w wyborach prezydenckich powinny być nie mniejsze niż te, które określone zostały w art. 62 ust. 2 Konstytucji RP a dotyczą czynnego prawa wyborczego. W art. 62 ust. 2 stwierdza się zaś, że czynne prawo wyborcze nie przysługuje osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądu zostały ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych albo wyborczych. Kluczowe w tej materii jest to, że o tym kiedy jest możliwe całkowite ubezwłasnowolnienie w drodze orzeczenia sądowego lub pozbawienie praw publicznych i wyborczych rozstrzyga nie Konstytucja RP, a ustawy zwykłe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie kwestionuje się więc faktu, że w art. 62 ust. 2 a przez to także w art. 127 ust. 3 zawarte jest odesłanie do ustaw zwykłych, które określają przypadki, kiedy możliwe jest wydanie orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu, pozbawieniu praw publicznych albo wyborczych. Nie kwestionuje się w związku z tym zgodności z konstytucją art. 39 pkt 1, art. 40, art. 43, art. 90  2 czy art. 332 kodeksu karnego - dotyczących pozbawienia praw publicznych, ani art. 12, art. 13, art. 121, art. 122, art. 901, art. 986 czy art. 1015 - które dotyczą całkowitego ubezwłasnowolnienia, a także odpowiednich przepisów proceduralnych. Dopuszcza się więc możliwość pozbawienia czynnego i biernego prawa wyborczego w związku z regulacjami, które nie zostały wyraźnie określone w konstytucji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co więcej, w konstytucji nie jest zawarte bezpośrednie, a jedynie pośrednie odesłanie do tych ustaw.</p>\n<p class=\"lf-p\">Biorąc pod uwagę treść art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 Konstytucji RP stwierdzić należy, że skoro wprowadza się ograniczenie biernego prawa wyborczego w przypadkach wyżej wymienionych i takie rozwiązanie jest niewątpliwie odpowiednio legitymizowane, to tym bardziej uprawnione konstytucyjnie jest takie ograniczenie prawa wybieralności (biernego prawa wyborczego), które znajduje uzasadnienie w innych przepisach Konstytucji RP. Można więc stwierdzić z całym przekonaniem, że art. 36 pkt 3 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, znajduje pełną legitymizację w art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 oraz art. 126 Konstytucji RP. Co więcej wydaje się, że brak przepisu art. 36 pkt 3 w/w ustawy, który dokonuje zmian w ustawie z 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, prowadziłby w kontekście pozostałych przepisów ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, do naruszenia i obrazy Konstytucji RP, zwłaszcza art. 126 i art. 2.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podstawową wartością demokratycznego państwa prawnego jest poszanowanie dla prawa. Nie wydaje się aby w takim stanie rzeczy, kandydatem na urząd Prezydenta RP, który ma strzec konstytucji i ustaw, mogła być osoba, w odniesieniu do której prawomocnym orzeczeniem sądu stwierdzono, że sprzeniewierza się konstytucji i narusza prawo w zakresie, który osłabiać może i poniżać autorytet urzędu Prezydenta RP, prawnego ładu konstytucyjnego i Rzeczypospolitej Polskiej, która jest - w świetle art. 1 Konstytucji RP - dobrem wspólnym wszystkich obywateli.</p>\n<p class=\"lf-p\">Art. 126 Konstytucji RP wskazując na podstawową funkcję Prezydenta jako strażnika konstytucji, wskazuje jednocześnie na to, w jaki sposób należałoby interpretować przesłanki zawarte w art. 127 ust. 3 konstytucji. Ustawa z 11 kwietnia 1997 r. w art. 36 nie czyni więc nic innego jak to, do czego ustawodawca zobowiązany został dla zapewnienia należytego realizowania treści art. 126 i art. 2 konstytucji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Konieczne wydaje się także zwrócenie uwagi na dość istotne rozróżnienie podstaw ograniczenia czynnego prawa wyborczego w art. 62 ust. 2. Otóż w myśl tego przepisu prawo takie nie przysługuje m.in. osobom, które prawomocnym orzeczeniem sądowym są ubezwłasnowolnione lub pozbawione praw publicznych albo wyborczych. W art. 127 ust. 3 w związku z art. 99 oraz 62 ust. 2 Konstytucji RP istotne znaczenie ma to, że w samej konstytucji dopuszcza się możliwość innego niż ubezwłasnowolnienie i pozbawienie praw publicznych ograniczenia pełni praw wyborczych. Co więcej, konstytucja poprzez takie określenie, które na gruncie czynnego prawa wyborczego było niezbyt precyzyjnie wyrażone, stwarza odesłanie do uregulowania takiego zagadnienia w ustawach zwykłych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niewątpliwie za podstawową i jedyną formę pozbawiania praw wyborczych w przypadku pozbawiania praw publicznych oraz ubezwłasnowolnienia w oparciu o stosowne akty rangi ustawowej jest prawomocne orzeczenie sądu. Inaczej rzecz przedstawia się w odniesieniu do cenzusu wieku w wyborach prezydenckich. Odmawia się wpisania na listę kandydatów osoby, która nie ukończyła 35 lat. W tym zakresie fakt ten stwierdza się przy zastosowaniu czynności o charakterze materialno-technicznym, nie jest zaś wymagane orzeczenie sądu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W kwestionowanej regulacji prawnej zachowany został wymóg co do tego, że utrata biernego prawa wyborczego następuje w następstwie prawomocnego orzeczenia sądowego. Kandydat na Prezydenta RP jest bowiem zobowiązany na podstawie dodanego przez art. 36 pkt 3 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne ust. 4 art. 41 ustawy z 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, do dołączenia do zgłoszenia kandydata na Prezydenta oświadczenia, o którym mowa w art. 6 ust. 1 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. Treść tego oświadczenia zamieszcza się na liście kandydatów. W stosunku do kandydata na Prezydenta RP Sąd Lustracyjny wydaje orzeczenie w I instancji najpóźniej w terminie 21 dni przed dniem wyborów, a w drugiej instancji najpóźniej w terminie do 3 dni przed dniem wyborów. Podstawą do skreślenia z listy kandydatów jest więc prawomocne orzeczenie Sądu Lustracyjnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Użyte w art. 36 pkt 3 sformułowanie “utracili prawo wybieralności lub złożyli niezgodne z prawdą oświadczenie o którym mowa w art. 41 ust. 4”, tworzy logiczną normatywną całość służącą do określenia podstaw pozbawienia prawa kandydowania. Rozróżnienie w tym przepisie dwóch sytuacji uzasadnione jest okolicznością, że pozbawienie prawa kandydowania ze względu na niezgodne z prawdą oświadczenie kandydata, jest nową przesłanką pozbawiającą możliwości kandydowania i skutkującą skreśleniem z listy kandydatów, w związku z tym zasadne wydaje się, dla uniknięcia nieporozumień, wyraźniejsze jej określenie i zidentyfikowanie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Takie ujęcie stało się o tyle konieczne, że dotąd prawo wybieralności odnoszone było do prawa wybieralności do Sejmu RP, gdzie zamiast skreślenia z listy kandydatów przewidziano wygaśnięcie mandatu posła. W przypadku wyborów prezydenckich takiego rozwiązania nie ma, co może oznaczać faktyczne uwolnienie wybranego Prezydenta RP od konsekwencji fałszywego oświadczenia woli, a przez to do naruszenia wyrażonej w art. 32 ust. 1 zasady równości a także art. 126 Konstytucji RP. W takim stanie rzeczy przyjęte zostało rozwiązanie, które nie pozostaje w sprzeczności z Konstytucją RP, ale jednocześnie wyraźnie dookreśla przesłanki utraty prawa wybieralności poprzez dodanie sformułowania “złożyli niezgodne z prawdą oświadczenie o którym mowa w art. 41 ust. 4”. Nie zmienia to faktu, że oba człony tworzą materialnoprawną całość jednorodną rodzajowo, służącą do określenia utraty biernego prawa wyborczego w wyborach prezydenckich (prawa wybieralności).</p>\n<p class=\"lf-p\">W kontekście ustawy z 11 kwietnia 1997 r. ujmowanej całościowo i Konstytucji RP treść jego nie może budzić wątpliwości. A że chodzi tu o taką sama kategorię przesłanek wskazuje na to chociażby fakt, że zostały one zamieszczone w tym samym punkcie. Przepis art. 36 pkt 3 należy więc ujmować w perspektywie innych przepisów ustawy z 11 kwietnia 1997 r. a przede wszystkim w perspektywie obowiązujących przepisów Konstytucji RP, w tym też art. 127 ust. 3 w związku z art. 126. Niedopuszczalne wydaje się takie interpretowanie litery prawa, która prowadziłaby do wypaczenia treści przepisu prawnego oraz jego istoty. Od czasów rzymskich w europejskiej tradycji prawniczej utrwaliła się zasada ścisłego łączenia litery prawa z duchem ustawy. Stąd też już w Kodeksie Justyniańskim stwierdza się iż: Non dubium est in legem commitere eum qui, verba legis emplexus, contra legis nititur voluntatem (Niewątpliwie przeciw prawu występuje ten, kto trzymając się słów prawa, występuje przeciwko jego intencji).</p>\n<p class=\"lf-p\">Najistotniejsze, w odniesieniu do kwestionowanego przepisu, jest to, że podstawowy wymóg w zakresie dotyczącym możliwości pozbawienia prawa kandydowania, a więc to aby okoliczność taka stwierdzona została prawomocnym orzeczeniem sądu, został zachowany. Nie jest w tym przypadku konieczne aby samo orzeczenie Sądu Lustracyjnego dotyczące złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia, zawierało stwierdzenie niemożności kandydowania na urząd Prezydenta, bo skutki takiego orzeczenia określa ustawa. Orzeczenia o pozbawieniu praw publicznych czy o całkowitym ubezwłasnowolnieniu takich stwierdzeń także nie zawierają. Nie zasadne byłoby także podawanie terminu utraty prawa kandydowania, ponieważ ustawa z 11 kwietnia 1997 r. w art. 30 termin ten określa. Stwierdza się w nim, iż po upływie 10 lat od dnia uprawomocnienia się orzeczenia Sądu Lustracyjnego uznaje się je za niebyłe. W takim stanie rzeczy z pełnym przekonaniem stwierdzić muszę, że kwestionowany przepis w całej rozciągłości czyni zadość wymaganiom dotyczącym ograniczania biernego prawa wyborczego.</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">2.</span>Niezależnie od wymienionych wyżej argumentów za konstytucyjnością kwestionowanego przepisu przemawia też szereg innych argumentów:</div>\n<p class=\"lf-p\">Po pierwsze – jeżeli poszczególne przepisy konstytucji traktować rozdzielnie, to prowadzić to może – gdyby rzecz sprowadzić do absurdu - nawet do takich sytuacji, gdzie wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego mogą być mniej rygorystyczne o tych, które dotyczą czynnego prawa wyborczego. Nie wydaje się aby takie rozwiązanie w demokratycznym państwie prawa można byłoby traktować jako zgodne z zasadą państwa prawnego. Wymagania w zakresie biernego prawa wyborczego muszą być przynajmniej takie jak w zakresie czynnego prawa wyborczego. Z reguły jednak większe. Chodzi bowiem o autorytet wybieralnych organów władzy publicznej. Materialny autorytet najwyższych organów Państwa jest podstawową wartością demokratycznego państwa prawnego. Kandydat na Prezydenta winien więc czynić zadość tym standardom państwa prawnego, które stanowią o istocie autorytetu najwyższego organu w Państwie. W znanym tradycji europejskiej francuskim powiedzeniu stwierdza się: noblesse oblige – szlachectwo zobowiązuje. Kandydowanie na urząd Prezydenta RP także powinno zobowiązywać. Przede wszystkim do odpowiedniej postawy moralnej, prawości woli oraz szacunku wobec ukształtowanego ładu publicznego i obywateli. Zobowiązuje też do nawiązania do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, co wyraźnie wynika z preambuły do konstytucji. Niedopuszczalne jest więc stawianie wartości tego rodzaju w opozycji do proceduralnych wartości państwa prawnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po drugie – niezależnie od odesłania zawartego w art. 127 ust. 3 w związku z art. 62 ust. 2 i art. 126, wskazać można także na inne odesłania. Jedno z nich zawarte jest w przywoływanym przez wnioskodawców art. 127. W ustępie 7 tego artykułu stwierdza się bowiem, że zasady zgłaszania kandydatów i przeprowadzania wyborów oraz warunki ważności wyborów Prezydenta RP określa ustawa. Aktualnie jest nią ustawa z 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta wprowadza w odniesieniu do kandydata na Prezydenta dodatkowe, w stosunku do Konstytucji RP, wymagania i obowiązki, bo w art. 41 ust. 1 pkt 1 zobowiązuje do tego, aby w przy zgłoszeniu kandydata wskazać wykształcenie, zawód, miejsce pracy i miejsce zamieszkania wraz ze wskazaniem jego ewentualnej przynależności politycznej i społecznej itd.</p>\n<p class=\"lf-p\">Do zgłoszenia dołącza się oświadczenie, o którym mowa w art. 6 kwestionowanej ustawy z 11 kwietnia 1997 r. Niezgodne z prawdą oświadczenie, o którym mowa w art. 41 ust. 4 ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej, skutkuje skreśleniem z listy wyborczej kandydatów, tak jak wycofanie zgody na kandydowanie. Za takim ujęciem problemu przemawia okoliczność, że w obu przypadkach skreślenie następuje w następstwie oświadczenia woli o określonej treści. Kandydat może cofnąć zgodę na kandydowanie. Może też złożyć fałszywe oświadczenie woli odnośnie współpracy, mając świadomość, że tak samo jak przy cofnięciu zgody, skutkować to będzie skreśleniem z listy kandydatów. Może też w oświadczeniu podać prawdę co do współpracy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wtedy nie prowadzi to do skreślenia z listy kandydatów. Skreślenie lub nie w obu przypadkach zależy od woli kandydata. Prowadzić to mogłoby do tezy – nie pozbawionej racji – że skreślenie z listy kandydatów w tego typu przypadkach jest konsekwencją niespełnienia przewidzianych w ustawie o wyborze Prezydenta RP warunków formalnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Biorąc jednak pod uwagę, że skutkujące skreśleniem z listy kandydatów fałszywe oświadczenie woli, faktycznie nie jest problem li tylko technicznym a dotyczy kwalifikacji moralnych osoby kandydującej na urząd Prezydenta RP, zasadne jest ujmowanie problemu w kategoriach praw wyborczych. Problem jest bowiem szerszy, dotyczy możliwości ograniczenia biernego prawa wyborczego osób, które kłamią, dopuszczają się przestępstw pospolitych itd. Lekceważeniem idei demokratycznego państwa prawnego byłoby powołanie na najwyższy urząd w Państwie osoby, która sprzeniewierzyła się zasadzie prawdomówności albo dopuściła się innego naruszenia prawa stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem sądu. Dlatego też w pkt. 1 swojego uzasadnienia wykazałem, że w świetle obowiązującej konstytucji ograniczenia ze względu na takie sytuacje są nie tylko możliwe ale i konieczne. To ich brak prowadzi do obrazy Konstytucji RP i autorytetu prawa polskiego. Na potrzebę ograniczenia prawa wybieralności a nawet czynnego prawa wyborczego, ponad dotąd istniejące, zwraca się uwagę także w doktrynie (zob. J. Buczkowski, Podstawowe zasady prawa wyborczego III Rzeczypospolitej, Lublin 1998, s. 67).</p>\n<p class=\"lf-p\">Prawo zna przypadki innych ograniczeń praw wyborczych, w przeciwieństwie do kwestionowanego, nie zawsze zasadnych. W art. 70 ust. 1 pkt 2 w/w ustawy wprowadza się dość istotne ograniczenia w zakresie czynnego prawa wyborczego, w wyborach prezydenckich, które nie koresponduje z art. 62 ust. 2 konstytucji, ponieważ przy ponownym głosowaniu, – odmiennie niż przy pierwszym - przeprowadza się je tylko na terytorium kraju. Trudno uznać tego rodzaju przepisy jako przepisy o charakterze organizacyjno-technicznym, ponieważ prowadzą faktycznie do istotnych ograniczeń czynnego prawa wyborczego, które nie znajdują uzasadnienia w konstytucji. Być może właśnie w tym przypadku możliwe byłoby kwestionowanie zgodności z konstytucją tego przepisu. Nie został on jednak jak dotąd zakwestionowany, mimo że takie właśnie ograniczenie prawa nie zostało ustanowione w związku z tym, że jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po trzecie – gdyby nawet delegację zawartą w art. 127 ust. 7 Konstytucji RP traktować zawężająco, to faktycznie pozostaje, mająca kluczowe znaczenie w zakresie dotyczącym ograniczania konstytucyjnych praw i wolności delegacja konstytucyjna zawarta w art. 31 ust. 3, w którym dopuszcza się m.in. możliwość ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych praw w ustawie, wtedy gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie m.in. dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Ograniczenie wprowadzone w art. 36 ustawy z 11 kwietnia 1997 r. o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-90 osób pełniących funkcje publiczne, mieści się w całej rozciągłości w przewidzianej w art. 31 ust. 3 konstytucji kategorii przyczyn uzasadniających wprowadzenie takiego ograniczenia. Nie ulega bowiem wątpliwości, że kandydat na Prezydenta, który nie tylko współpracował z wymienionymi w art. 2 tejże ustawy organami ale i do tego skłamał co do faktu takiej współpracy, tworzyć może potencjalne zagrożenie dla porządku i bezpieczeństwa publicznego państwa, natomiast na pewno takim działaniem obraża moralność publiczną. Od osób wykonujących najwyższe funkcje wymaga się aby spełniały oczekiwania dotyczące wiarygodności tychże osób. Wiarygodność taka kształtuje albo osłabia autorytet organów Państwa. Autorytet organów państwa jest istotną wartością demokratycznego państwa prawnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Warto zwrócić uwagę na to, że art. 31 ust. 3 zamieszczony został w podrozdziale “zasady ogólne” odnoszącym się do rozdziału II zatytułowanego “Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela”. W tym właśnie rozdziale umiejscowiony został także art. 62, który określa zasady i wymagania w zakresie czynnego prawa wyborczego. Fakt, że art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stanowi w tym rozdziale zasadę, upoważnia do twierdzenia, że dopuszcza możliwość ograniczania praw wyborczych w przypadku zaistnienia okoliczności w nim wskazanych. Z takimi okolicznościami niewątpliwie mamy do czynienia w kwestionowanym art. 36 pkt. 3 tzw. ustawy lustracyjnej. Nie wydaje się aby przepis, który formułuje pewną zasadę dotyczącą ograniczeń praw i wolności obywateli, mógłby nie znajdować zastosowania do jakiejś grupy praw wymienionych w tymże rozdziale. Gdyby tak było, nie byłby zamieszczony w części zatytułowanej “zasady ogólne”. Skoro przepis ten odnosi się do całego rozdziału, nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że nie dotyczy on art. 62 ust. 2 konstytucji, zwłaszcza że konstytucja takiego wyłączenia nie zawiera.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po czwarte – potraktowanie Konstytucji RP jako logicznej i spójnej całości oznacza, że jednych zasad konstytucyjnych np. zasad prawa wyborczego, nie można rozpatrywać w oderwaniu od innych zasad ogólnosystemowych oraz od aksjologicznych podstaw obowiązującego porządku konstytucyjnego. Sposób rozumowania przyjęty przez wnioskodawców jest nie do przyjęcia. Prowadzić bowiem może do wewnętrznej sprzeczności w ramach najwyższego - jak to się określa w art. 8 ust. 1 konstytucji – prawa Rzeczypospolitej Polskiej. Przyjęcie zasady, że katalog ograniczeń w zakresie biernego prawa wyborczego zawarty w art. 127 ust. 3 w wyborach na urząd Prezydenta RP jest zamknięty, także w takim rozumieniu, że ze względu na zawarte w nim przesłanki ograniczenia biernego prawa wyborczego nie mogą być dookreślone w ustawach zwykłych, prowadziłby w konsekwencji do rozwiązań niemożliwych do pogodzenia z innymi przepisami konstytucji i samą zasadą państwa prawnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Konstytucja jest niewątpliwie podstawowym aktem prawa pozytywnego w Polsce. Nie oznacza to jednak, że rozwiązań prawnych we wszystkich podstawowych kwestiach szukać należałoby wyłącznie w konstytucji. Takie rozumienie katalogu wymagań stawianych kandydatowi na Prezydenta RP pozostawałoby w jaskrawej sprzeczności z zasadą praworządności i zasadą państwa prawnego. Faktycznie nie byłoby też podstaw do wyłączenia osób ubezwłasnowolnionych i pozbawionych praw publicznych, ponieważ odesłanie do ustaw zwykłych, które regulują zasady pozbawiania praw publicznych i ubezwłasnowolnienia zostało tak samo sformułowane jak w przypadku innego pozbawienia praw wyborczych. Także osoby chore psychicznie i przez to pozbawione praw wybieralności mogłyby żądać stwierdzenia niekonstytucyjności przepisów dotyczących ubezwłasnowolnienia, ponieważ te ograniczają ich bierne prawo wyborcze w wyborach prezydenckich, mimo, że art. 127 ust. 3 Konstytucji RP nie tworzy bezpośrednio odesłania do tychże ustaw. Takie rozumowanie mogłoby przyświecać także przestępcom pozbawionym praw publicznych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po piąte – zakwestionowanie zgodności z konstytucją art. 36 pkt 3 ustawy prowadzi w konsekwencji do naruszenia art. 32 ust. 2 Konstytucji RP, wprowadza bowiem nieuzasadnione zróżnicowanie w zakresie traktowania osób zajmujących najwyższe funkcje w państwie. Od dawna znana jest zasada, że komu daje się więcej od tego więcej się wymaga. Ta oczywista zasada nie tylko nie znajduje tu potwierdzenia, lecz mamy do czynienia z jej odwróceniem. Otóż stwierdzenie niezgodności z konstytucją art. 36 pkt 3 prowadzi faktycznie do wyłączenia kandydata na Prezydenta RP z grupy osób, które po objęciu wskazanych w ustawie stanowisk i funkcji podlegałyby ujemnym konsekwencjom prawnym związanym ze złożeniem fałszywego oświadczenia. W świetle bowiem art. 145 ust. 1 Konstytucji RP Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej za naruszenie konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Nie przewiduje się odpowiedzialności przed jakimkolwiek innym sądem. Oznaczać to może, w stosunku do Prezydenta RP, faktyczną niemożność wyciągnięcia konsekwencji prawnych będących następstwem złożenia fałszywego oświadczenia lustracyjnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Biorąc pod uwagę taki stan rzeczy stwierdzić należy, że treść przepisu art. 36 pkt 3 tzw. ustawy lustracyjnej jest w pełni uzasadniona, także z punktu widzenia jego zgodności z konstytucją. Inny tok myślenia prowadzić może w konsekwencji do sprowadzenia idei państwa prawnego do absurdu oraz jej ośmieszenia (czyż nie uprawnione byłoby wtedy pytanie o to, czy w treści prawa wyborczego tkwi prawo do kłamstwa?). Symboliczny koń senator z czasów Kaliguli - przywoływany przeze mnie także przy innych okazjach - stałby się także symbolem tak opacznie rozumianej zasady demokratycznego państwa prawnego. Problem ten jest o tyle istotny, że ma znaczenie wykraczające poza problematykę fałszywych oświadczeń, o których mowa w tzw. ustawie lustracyjnej. Biorąc pod uwagę dotychczasową linię orzeczniczą TK, stwierdzić należałoby, że takie podejście pozostawałaby w sprzeczności z zasadą praworządności i zasadą państwa prawnego.</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">3.</span>W konsekwencji stwierdzić należy, że argumentacja wnioskodawcy jest nie do przyjęcia na gruncie obowiązującej konstytucji, ponieważ w konsekwencji prowadzić mogłaby do obrazy podstawowych przepisów konstytucyjnych oraz do konfliktu podstawowych konstytucyjnych wartości. Żaden przepis konstytucji nie może być traktowany jako byt sam w sobie, funkcjonujący niezależnie od innych przepisów konstytucji. Poza tym przyjąć należy, że podstawowe wartości Konstytucji RP pozostają ze sobą w związku i wzajemnie się dopełniają. Prawo, które sankcjonuje kłamstwo i naruszanie prawa, zwłaszcza gdy chodzi o osoby, które mają stać na jego straży - a tak jest, gdy stwierdzona zostanie niekonstytucyjność art. 36 pkt 3 kwestionowanej ustawy - oznacza obrazę idei demokratycznego państwa prawnego, podważa autorytet ładu publicznego w państwie i moralność publiczną.</div>\n<p class=\"lf-p\">Biorąc pod uwagę powyższe uważam, że art. 36 pkt 3 powyższej ustawy jest zgodny z Konstytucją RP, w tym też z art. 2, 62 ust. 2 i art. 127 ust. 3.</p></div>", "next": 0}