{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Po odczytaniu mu wyjaśnień złożonych w toku postępowania przygotowawczego, potwierdził ich prawdziwość, zaznaczając, że dostrzega pewne nieścisłości i rozbieżności lecz jego zdaniem są one przyczyną tego, że składając wyjaśnienia w toku śledztwa, nie miał przy sobie kalendarza, nie przygotowywał się do tych czynności i nie był w stanie zweryfikować niektórych swoich wypowiedzi. Uszczegóławiał także swoje wcześniejsze relacje, podając jak z jego punktu widzenia wyglądało wydawanie rozkazów i kwestia usunięcia kogoś z drużyny za różnego rodzaju przewinienia. Odnosząc się do wyjaśnień opisujących relacje z M. C. przyznał, że dostrzega w tych wyjaśnieniach pewne sprzeczności, zaznaczając, że nie jest w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy to, co powiedział w prokuraturze, nie polega na prawdzie w porównaniu do tego, co powiedział przed sądem.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie oskarżonego, gdyby złożyć wszystkie jego wyjaśnienia w poszczególnych fragmentach, to złożą się one na jedną całość, która polega na prawdzie. Stres, brak możliwości korzystania z kartek, czy notatek wpłynęły na jakieś nieścisłości czy opuszczenia w jego wcześniejszych relacjach. M. K. ponownie podkreślił, iż odróżnia zdecydowanie spotkania prywatne od spotkań organizowanych w ramach drużyny (...). Po odczytaniu mu ostatniego z protokołów sporządzonych w toku śledztwa, stwierdził, iż ma sobie dużo do zarzucenia jako drużynowemu (...), ponieważ popełnił wiele błędów, wiele rzeczy mógł zrobić trochę inaczej. Wyraził żal z powodu tego, że zakochiwał się w dziewczynach, które były częścią drużyny, to był błąd z jego strony ponieważ trudno było mu to rozgraniczyć.</p>\n<p class=\"lf-p\">Od czasu poprzedniego przesłuchania, kiedy sąd zwrócił mu uwagę na „moralność”, miał dużo czasu, aby przemyśleć swoje zachowanie i uważa, że rzeczywiście było one niemoralne.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej kolejności udzielił odpowiedzi na bardzo dużą ilość pytań zadanych przez prokuratora, sąd i swojego obrońcę, precyzując i uszczegóławiając szereg kwestii i wątków, które poruszał we wcześniejszych niezwykle obszernych wyjaśnieniach. W tej fazie wyjaśnień podawał także szczegółowo różnego rodzaju zdarzenia i sytuacje, kiedy to pomagał wielu członkom drużyny w rozwiązaniu ich rozmaitych problemów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przesłuchany ponownie uszczegóławiał szereg kwestii związanych z opisem zdarzeń w których brał udział, a które stały się podstawą sformułowania w stosunku do niego przez prokuratora zarzutów popełniania konkretnych przestępstw. Odnosił się m.in. do przyczyn i okoliczności wystąpienia zaskakująco wysokiej liczby połączeń pomiędzy jego telefonem, a telefonem M. C., twierdząc przy tym, m.in., że on M. nie wyróżniał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podawał także dodatkowe informacje na temat charakteru jego związku z poszczególnymi dziewczętami, przyczyn dla których wiązał się i rozstawał z nimi, czasokresu utrzymywania z nimi kontaktów seksualnych, motywacji, która mu towarzyszyła itp. (dowód- wyjaśnienia oskarżonego k. 1575-1583, k. 1680-1690, k. 1701-1703).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy przed dokonaniem oceny treści wyjaśnień oskarżonego, w pierwszej kolejności pragnie podkreślić, iż M. K. w toku śledztwa był przesłuchiwany 6-krotnie, zaś w trakcie rozprawy głównej składał wyjaśnienia na pierwszych 5 terminach rozpraw. Zatem wyjaśnienia oskarżonego są niezwykle rozbudowane, zawierają łącznie kilkadziesiąt stron i przekazują wiele informacji, odnoszących się do znacznej ilości sytuacji, zdarzeń i wątków. W związku z powyższym dokonanie rzetelnej i wnikliwej analizy treści wyjaśnień oskarżonego wymaga szczegółowej analizy w konfrontacji z całością zebranego materiału dowodowego i z całą pewnością nie może sprowadzać się do zdawkowego zanegowania ich prawdziwości, ani też do bezkrytycznego dania im wiary.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu Okręgowego po dokonaniu takiej analizy, stwierdzić należy, że wyjaśnienia oskarżonego w całej rozciągłości z pewnością nie polegają na prawdzie i zmierzają do obrony przed odpowiedzialnością karną, aczkolwiek depozycje M. K. w wielu fragmentach są wiarygodne i znajdują odzwierciedlenie w zebranym materiale dowodowym. W przekonaniu Sądu Okręgowego przy ocenie treści tych wyjaśnień, szczególną uwagę należy zwrócić na to kiedy i na jakim etapie postępowania wyjaśnienia te były składane, a także jak poszczególne relacje oskarżonego na temat tych samych zdarzeń ewoluowały i były uzupełnianie w toku postępowania sądowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Całkowicie niezmienna i konsekwentna jest w realiach niniejszej sprawy postawa oskarżonego, który od początku do końca postępowania nie przyznawał się do dokonania żadnego z zarzucanych mu czynów. Podkreślić w tym miejscu należy, iż oskarżony M. K. od dnia 16 sierpnia 2014r. wiedział, iż organy ścigania prowadzą przeciwko niemu postępowanie karne o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Tego bowiem dnia dokonano przeszukania i zatrzymania rzeczy należących do niego w ośrodku (...) w miejscowości T. koło O. i jednoczesnego przeszukania domu w B. przy ul. (...). W trakcie tych czynności, przeprowadzonych niemal równocześnie, funkcjonariusze Policji dokonali zatrzymania wszystkich komputerów, nośników pamięci i telefonów komórkowych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oskarżony wiedział od samego początku, że postępowanie karne zostało zainicjowane przez M. C. i jej matkę i że związek z tym może mieć także A. C. (1) i P. S.. Zważyć bowiem należy na fakt, iż czynności przeszukania i zatrzymania rzeczy zostały podjęte niemal bezpośrednio po wyjeździe M. C. w towarzystwie A. C. (1) do Z. i wymianie całej serii niemal dramatycznych sms-ów między M. K. i M. C., o czym przecież oskarżony doskonale wiedział. M. K. został zatrzymany 22 października 2014r., a więc ponad 2 miesiące później i miał wiele czasu, aby przemyśleć swoją sytuację i obmyślić linię obrony. W przekonaniu sądu, jest to bardzo wyraźnie widoczne, kiedy dokona się analizy w porządku chronologicznym treści wyjaśnień, składanych przez M.</p>\n<p class=\"lf-p\">K.. Oskarżony w toku śledztwa nie wiedział oczywiście jakim materiałem dowodowym przeciwko niemu dysponują organy ścigania. Jak zaznaczono wcześniej wiedział doskonale, chociażby z treści zdjęć, smsów (połowa sierpnia 2014), a także z nakazów przeszukania, że prowadzone jest przeciwko niemu postępowanie karne o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i że związek z tym mają jego dwie podopieczne, a mianowicie: M. C. i A. C. (1) (które przebywały wspólnie w Z.). Mógł się także domyślić, a nawet dowiedzieć, że obydwie dziewczyny skontaktowały się w tej samej sprawie z P. S.. Zdawał sobie sprawę także z tego, jakie informacje organy ścigania mogą uzyskać z zabezpieczonych u niego komputerów, nośników pamięci i bilingów połączeń telefonicznych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Bezpośrednio po zatrzymaniu przedstawiono mu zarzuty popełnienia przestępstw na szkodę M. C. i P. S.. Zdaniem Sądu Okręgowego oskarżony mając świadomość faktu, iż przez kilkanaście lat prowadzenia drużyny harcerskiej, wyrobił sobie w miejscowym środowisku bardzo dobrą opinię, był osobą niemal powszechnie znaną i szanowaną, doszedł do wniosku, że zwalczając zarzuty, nie może skorzystać z prawa do milczenia. Wręcz przeciwnie w jego sytuacji było oczywistym, że musi składać wyjaśnienia (z uwagi na oczekiwania ze strony osób najbliższych i całej rzeszy innych przekonanych o jego niewinności) i treścią tych wyjaśnień zwalczyć zeznania pomawiających go pokrzywdzonych. Wszak przyznanie się do winy (przy tego rodzaju zarzutach), byłoby dla niego druzgocące i oznaczałoby przekreślenie budowanego przez lata wizerunku oraz ciosu we własne „ego”, co z punktu widzenia jego cech charakteru i osobowości nie wchodziło w rachubę.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu Sądu, M. K. zaplanował sobie dość dokładnie swoją linię obrony, która w praktyce sprowadza się do tego, że nie mogąc zanegować faktu utrzymywania relacji seksualnych z kilkoma dziewczętami, należącymi do jego drużyny i nie widząc dodatkowo nic nagannego w utrzymaniu tego rodzaju relacji z osobami, które ukończyły 15 rok życia (co wynika ze wspomnianych cech osobowości) – starał się wykazać, że wszystkie intymne kontakty seksualne były dobrowolne i były konsekwencją uczucia, które zrodziło się między nim, a poszczególnymi dziewczętami, bądź też w przypadku braku takiego uczucia, były efektem dobrowolnego porozumienia się dwóch stron. Zdaniem Sądu, M. K. w jego osobistym, głębokim przekonaniu (z uwagi na zaburzenia osobowości), nie zrobił zbyt wiele złego, bo przecież utrzymywał intymne stosunki z dziewczętami, które ukończyły 15 lat (co samo w sobie nie stanowi przestępstwa), a poza tym wiedział przecież, że żadnej z tych dziewczyn w jego mniemaniu nie zgwałcił w tradycyjnym, pejoratywnym rozumieniu znaczenia tego określenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie musiał nigdy, dążąc do realizacji swojego celu, przesadnie używać przemocy, stosować wyrafinowanych metod wprowadzania w błąd, bić czy też w drastyczny sposób grozić którejkolwiek z dziewcząt. Jedyny poważniejszy problem związany był z osobą małoletniej M. C., która nawet w dacie wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego nie miała jeszcze ukończonych 15 lat. Oskarżony zdawał sobie jednak sprawę z tego, że nie udało mu się doprowadzić jej do klasycznego obcowania płciowego, a zatem w jego mniemaniu na pewno jej nie zgwałcił. Realizując tak przyjętą linię obrony, M. K. dozował przekazywane informacje, w miarę jak nabierał pewności, że organy ścigania dysponują jakimiś dowodami na popełnianie przez niego kolejnych przestępstw.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z tego też względu, w początkowej fazie postępowania przygotowawczego, po przedstawieniu mu zarzutów popełnienia przestępstw na szkodę M. C. i P. S., ograniczył się do przekazania informacji związanych tylko z tymi dwoma pokrzywdzonymi dziewczętami. Oczywiście informacje te uzupełnił o okoliczności dodatkowe i bezsporne, a mianowicie związane z czasokresem prowadzenia przez niego drużyny, z faktem utrzymania przez niego wcześniej związku z P. B., na pomoc i oparcie której cały czas mógł liczyć. Zatem mając świadomość faktu, iż o jego związku z P. S., który trwał długo, wiedziała spora grupa osób, nie negował tego faktu, opisując w jakich okolicznościach związał się z tą dziewczyną , jak układały się ich relacje, kiedy doszło według niego do nawiązania pierwszych intymnych, a następnie także seksualnych stosunków i jak długo ten związek trwał.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu Sądu znaczna część tych relacji oskarżonego na wiarę zasługuje. Następnie po przedstawieniu mu kolejnych zarzutów popełnienia przestępstw na szkodę A. C. (1) i O. K., a także posiadania zdjęć o charakterze pornograficznym, odnosił się do tych zarzutów składając kolejne wyjaśnienia. Przekazywał wówczas dalsze, szczegółowe informacje, z których znaczna część polegała na prawdzie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po skierowaniu sprawy wraz z aktem oskarżenia i zapoznaniu się z całością zgromadzonego przeciwko niemu materiału dowodowego, w ocenie Sądu, M. K. podjął decyzję, iż na rozprawie będzie także składał szczegółowe wyjaśnienia. Z tego też względu ponownie systematyzując opis zdarzeń i relacji z osobami pokrzywdzonymi, umieszczając je w porządku chronologicznym, ponownie przedstawił jak z jego punktu widzenia wyglądał przebieg poszczególnych zdarzeń. Jednocześnie opis ten znacznie rozbudował, wzbogacając go o znaczną ilość wątków i okoliczności pobocznych, często prawdziwych i przemawiających na jego korzyść. Równocześnie przy tym, starał się wyeksponować swoje zaangażowanie emocjonalne i uczuciowe, w związkach ze swoimi partnerkami, a jednocześnie pokrzywdzonymi (P.</p>\n<p class=\"lf-p\">S. i A. C. (1)). W przypadku braku takiego związku (jak z M. C.), starał się wykazać, że wszystko co robił, czynił dla jej dobra, starając się jej pomóc, doradzić, wzmocnić i pocieszyć. Przy okazji opisywał przy tym, również szeroko, ileż to razy pomagał w rożnych trudnych sytuacjach innym osobom. Ponadto, przyjmując taką linię obrony, przy okazji starał się dezawuować pokrzywdzone, przemycając informacje na temat ich rzekomego, złego prowadzenia się, wcześniejszego posiadania partnerów seksualnych itp.. Ponieważ M. K. konsekwentnie podkreślał, że nie ma nic do ukrycia i że chce wszystko wyjaśnić do końca - udzielał odpowiedzi na wszystkie zadawane mu pytania, starając się wyjaśnić każdą sprzeczność i każdą okoliczność.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niestety w przekonaniu Sądu w tym właśnie momencie, nie docenił dociekliwości Prokuratora i najwyraźniej nie zrozumiał, że jego wyjaśnienia będą oceniane przez Sąd, na codzień zajmujący się analizowaniem treści wyjaśnień oskarżonych, czy zeznań świadków, nie w oparciu o płytką, powierzchowną ocenę, samo subiektywne przekonanie, czy pierwsze wrażenia na temat danej osoby, ale w oparciu o szereg powiązanych ze sobą przesłanek i dowodów zebranych w danej sprawie, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad wiedzy i doświadczenia życiowego. Sąd odnosi nieodparte wrażenie, że M. K., który przez lata, mówiąc nieco dosadnie i wprost, w wielu sprawach oszukiwał i okłamywał skutecznie szereg dziewcząt, swoich najbliższych, czy inne postronne osoby, z równą łatwością wprowadzi w błąd Prokuratura czy Sąd orzekający w sprawie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wydaje się, że oskarżony nie rozumie zapewne także, że jeśli jakieś zdarzenie miało miejsce w rzeczywistości, to jego opis z punktu widzenia tej samej osoby, jeśli jest prawdziwy, to może być tylko jeden. Tymczasem M. K. starając się być wiarygodnym, paradoksalnie im więcej szczegółów podawał na temat tych samych konkretnych zdarzeń, tym mówiąc dosadnie bardziej się pogrążał, ponieważ odtwarzał po prostu nieprawdę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy spinając niejako w klamrę całość wyjaśnień oskarżonego pragnie podkreślić, iż dał wiarę tym fragmentom jego wyjaśnień, w których opisuje on kiedy, w jakich okolicznościach założył (...). Wątpliwości Sądu nie budzą także fakty, że w miarę upływu czasu drużyna się rozrastała, zwiększała się liczba zastępów, że oskarżony potrafił zainteresować i przyciągnąć do drużyny znaczną ilość dzieci i młodzieży, że potrafił organizować ciekawe biwaki, obozy, regaty żeglarskie i innego rodzaju formy aktywności. Bezspornym jest także fakt, iż oskarżony był niezwykle lubiany przez dzieci i młodzież, a także że cieszył się szacunkiem i autorytetem wśród rodziców zuchów i harcerzy, innych przedstawicieli społeczności lokalnej i przełożonych z (...) C.. Nie budzi wątpliwości także fakt, iż rodzice tych dzieci, które zostały mu powierzone, nigdy nie mieli do niego pretensji. Zaangażowanie oskarżonego i członków jego rodziny w działalność drużyny także było wyraźnie widoczne i całkowicie bezsporne. Powyższe okoliczności wynikają jednoznacznie z zebranego w sprawie materiału dowodowego, między innymi z zeznań świadków K. K., A. U., P. B., A. C., R. S., J. Z., B. S., A. C. (2), M. K. (1), G. S., S. S. (1), K. J., S. K., wyników wywiadu środowiskowego, czy też dokumentacji w postaci różnego rodzaju podziękowań i dyplomów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się szczegółowo do poszczególnych depozycji oskarżonego, związanych bezpośrednio z treścią stawianych mu zarzutów, Sąd Okręgowy pragnie podkreślić, iż nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, który przeczy, aby dopuścił się jakiegokolwiek przestępstwa na szkodę P. S.. Wyjaśnienia oskarżonego w tych fragmentach, pozostają bowiem w rażącej sprzeczności, z w pełni wiarygodnymi zeznaniami pokrzywdzonej P. S.. Oczywiście Sąd nie neguje faktu, iż M. K. pozostawał w uczuciowym, a także intymnym związku z P. S., przy czym w przekonaniu Sądu miało to miejsce od wiosny 2010r. do praktycznie połowy 2012r. Wcześniejsze intymne kontakty z tą pokrzywdzoną na biwaku w Z. w drugiej połowie sierpnia 2009r. oraz od września 2009r. do wiosny 2010r. zostały przez niego w przestępny sposób wymuszone.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie budzi wątpliwości Sądu fakt, iż istotnie w październiku 2012r., tuż po festynie, doszło do sytuacji konfliktowej, sprowokowanej przez oskarżonego, który widząc P. S. rozmawiającą z inną dziewczyną, w brutalny i niczym nieuzasadniony sposób, postanowił usunąć ją z imprezy, urządzając jej karczemną awanturę i obrzucając obelgami i wulgaryzmami. Twierdzenie oskarżonego, iż cała sytuacja zakończyła się wspólnymi ustaleniami pomiędzy nim, a rodzicami P., że następnego dnia kupi on kwiaty i przyjedzie do P. przeprosić ją za wulgarne słownictwo i kłótnie, absolutnie nie polegają na prawdzie, ponieważ pozostaje w sprzeczności nie tylko z zeznaniami P. S., B. S. i R. S., ale także z zasadami logiki i doświadczenia życiowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Doprawdy trudno sobie wyobrazić w imię czego rodzice znieważonej publicznie dziewczyny, która nic złego nie zrobiła, mieliby prowadzić jakieś ustalenia i negocjacje z oskarżonym na temat formy przeprosin córki. Te twierdzenia oskarżonego są po prostu niedorzeczne. Nieprawdziwy jest również wywód oskarżonego, iż następnego dnia P. S. nie chciała przyjąć od niego kwiatów i przeprosin, ponieważ jak wynika z jednoznacznych zeznań jej ojca, M. K. co prawda pojawił się w domu, ale jego córki wtedy nie było, po czym pozostawił w domu bombonierkę i wyszedł. W przekonaniu Sądu charakterystyka związku między P. S., a oskarżonym, podawana przez niego, w znacznej mierze odpowiada rzeczywistemu stanowi faktycznemu w zakresie miejsc i częstotliwości odbywania intymnych kontaktów seksualnych, czy przebywania wspólnie na różnego rodzaju imprezach.</p>\n<p class=\"lf-p\">Znamiennym jest, iż M. K. przyznaje, że w trakcie trwania tego związku, w czasie kłótni groził jej usunięciem z funkcji, że nie będzie już zastępową czy przyboczną, a nawet że podjął taką decyzję, którą później odwołał. W przekonaniu Sądu motywacja oskarżonego była jednak zupełnie inna i wbrew jego deklaracjom, wcale nie miała na celu zdopingowania dziewczyny do lepszej pracy na rzecz drużyny, ale wymuszenie od niej posłuszeństwa i podporządkowania się jego bezprawnym i niemoralnym żądaniom.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy krytycznie ocenił także, ten fragment relacji oskarżonego, odnoszący się do charakteru jego związku z P. S., a mianowicie, że planował z nią wziąć w przyszłości ślub, traktował ją jako narzeczoną, albowiem jego relacje w tym zakresie pozostają w rażącej sprzeczności z zeznaniami B. i R. S. (rodziców pokrzywdzonej). W tym kontekście, doprawdy rażą naiwnością „plany” M. K., który w 2011r. z 17-letnią dziewczyną rzekomo planuje zakup karetki pogotowia ratunkowego i zajmowanie się w przyszłości świadczeniem usług ratownictwa medycznego. Również wniosek oskarżonego, co do tego, że nie mógł zrobić krzywdy P. S., bo gdyby tak było, to nie poprosiłaby go o to, aby został jej świadkiem na bierzmowaniu, nie wymaga szerszego komentarza, zwłaszcza zważywszy na fakt, że przecież pokrzywdzona dobrowolnie współżyła z nim od wiosny 2010r. do lata 2012r.</p>\n<p class=\"lf-p\">Znamienna i charakterystyczna jest także relacja oskarżonego, co do przebiegu zdarzenia zaistniałego dwa tygodnie po biwaku w Z. w 2009r., kiedy to rzekomo, niby nic pomiędzy nim, a P. S. się nie wydarzyło, ale jednocześnie twierdzi, że od tej pory zaczął częściej spotykać się z nią, K. P. i A. B., na Stanicy w B. (k. 1538). Tymczasem P. S., właśnie na początku września 2009r., wyraźnie sytuuje zdarzenie związane z pierwszym wymuszeniem współżycia seksualnego przez oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy pragnie również podkreślić, iż wymienianie i szczegółowe opisywanie na rozprawie głównej w dniu 8 września 2015r. szeregu imprez z udziałem P. S., w celu wykazania, że w nich uczestniczyła i nie mógł jej wcześniej zrobić krzywdy, jest nieuprawnione i bezprzedmiotowe, ponieważ tak naprawdę wcale nie dowodzi tezy założonej przez oskarżonego. Ponownie należy przypomnieć, że od wiosny 2010r., dziewczyna zakochała się w nim i dobrowolnie odbywała stosunki seksualne, a zatem obszerne wyjaśnienia oskarżonego w tej kwestii wbrew jego intencjom, niczego nie dowodzą.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy oceniając treść kolejnych fragmentów wyjaśnień oskarżonego, odnoszących się do przestępstw popełnionych na szkodę O. K. zd. N. absolutnie nie dał im wiary, albowiem pozostają one w rażącej sprzeczności z wiarygodnymi zeznaniami pokrzywdzonej w tym zakresie. Podobnie jak i w innych przypadkach wyjaśnienia oskarżonego są sprzeczne także z zasadami logiki i doświadczenia życiowego. W przekonaniu Sądu, oskarżony oczywiście kłamie, twierdząc, że to O. N. w trakcie biwaku w Z. z własnej inicjatywy zaproponowała mu sex, a w kolejnych przypadkach dobrowolnie umawiała się z nim w celu odbywania stosunków seksualnych. Zdaniem Sądu Okręgowego, w dniu 29 sierpnia 2009r., M. K. upił O. N., zaniósł ją do swojego namiotu, po czym zamroczoną alkoholem wykorzystał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Twierdzenia oskarżonego, że nie mógł tego zrobić, ponieważ w pobliżu były namioty, był wartownik i ktoś mógł go usłyszeć, tylko pozornie wydają się być logiczne. Nie należy bowiem zapominać, że dziewczyna była niemal nieprzytomna, wcześniej wymiotowała i zasypiała. Jak wynika z zebranego materiału dowodowego, M. K. dość szybko zaspokajał swoje potrzeby seksualne, wbrew jego twierdzeniom nie był żadnym wyrafinowanym i namiętnym kochankiem, a stosunki zazwyczaj trwały krótko. Jak wynika z zeznań O. N. w pewnym momencie odzyskała ona świadomość i zorientowała się, że oskarżony leży na niej i jest w trakcie stosunku. Próbowała wtedy stawiać opór i protestować, ale została uderzona ręką w twarz, a po chwili oskarżony osiągnął satysfakcję seksualną.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ta relacja pokrzywdzonej jednoznacznie wskazuje na fakt, iż jej opór został przełamany przy użyciu przemocy, zapewne rzeczywiście w tym celu, aby wartownik czy inna śpiąca w sąsiednim namiocie osoba, nie usłyszała podejrzanych odgłosów. W przekonaniu Sądu, twierdzenia oskarżonego, iż 15-letnia dziewczyna, która nigdy w przeszłości nie utrzymywała intymnych relacji seksualnych, z własnej inicjatywy proponuje niespełna 30-letniemu mężczyźnie seks, z oczywistych przyczyn na wiarę nie mogą zasługiwać. Z takich samych przyczyn niewiarygodne są twierdzenia oskarżonego, iż kolejne stosunki seksualne były konsekwencją umawiania się i to często telefonicznego w tym celu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarzut oskarżonego, iż nie jest prawdą, że w dniu 1 czerwca 2010r. miał zgwałcić O. N., ponieważ ta jakoby miała żalić się P. S., że została zmuszona do stosunku, podczas gdy wtedy P. przebywała na wycieczce szkolnej w H.lub P. (1), jest całkowicie chybiony. Jak wynika bowiem z konsekwentnych i jednoznacznych zeznań O. N. 1 czerwca 2010r. P. S. rzeczywiście przebywała na wycieczce szkolnej, przy czym we W. i to właśnie z tego powodu O. N. zastąpiła ją. Wbrew wywodom oskarżonego z zeznań O. N. nie wynika jednak, iż żaliła się ona P. S. na M. K. tego samego dnia. Wręcz przeciwnie wynika z nich, że ta rozmowa miała miejsce jakiś czas później, już po powrocie P. do kraju. Ta rozmowa odbyła się w trakcie zbiórki, z której O. na chwilę wyciągnęła P..</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu Sądu, wywód oskarżonego co do tego, iż absurdalnym jest zarzucanie mu gróźb karalnych polegających na ujawnieniu matce O. N. i innym osobom, faktu odbycia przez O. znajdującą się w stanie nietrzeźwości stosunku seksualnego, ponieważ w takim przypadku „sam założyłby sobie pętlę na szyję”, tylko pozornie wydaje się być logiczny. Zdaniem Sądu tego typu wnioskowanie mogłoby być zasadne tylko i wyłącznie w relacjach między dojrzałymi osobami. Tymczasem nie należy zapominać, że oskarżony tego typu groźby formułował wobec 15-letniej dziewczyny, ofiary przemocy domowej, zaniedbywanej i bitej przez jedyną osobę najbliższą i to matkę. Dziewczyny, która nie mogąc sobie poradzić z uczuciami i emocjami zwierzyła się ze swoich tajemnic człowiekowi, którego uważała za przyjaciela, opiekuna i powiernika. Dziewczyny, która widziała również, że jej matka niejednokrotnie rozmawiała z oskarżonym, przedstawiała się z jak najlepszej strony i miała do niego zaufanie. Zatem groźby o tej treści wcale nie były absurdalne, lecz jak najbardziej realne, ponieważ oskarżony wykorzystał wiedzę przekazaną w poufny sposób i to przez osobę emocjonalnie niedojrzałą, a właściwie jeszcze dziecko. Pokrzywdzona słysząc słowa, że „przecież matka ci nie uwierzy, uwierzy mnie bo mi ufa, nie daruje ci, odda cię do ośrodka adopcyjnego”, czym wszak córce w przeszłości niejednokrotnie groziła - mogła jak najbardziej zasadnie obawiać się zrealizowania tych gróźb.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto Sąd Okręgowy całkowicie krytycznie ocenił także, te fragmenty wyjaśnień oskarżonego, złożone w trakcie rozpraw, a odnoszące się do O. N., w których wykazywał m.in., że spotykał się z nią w wynajmowanym przez nią mieszkaniu w C., w grudniu 2012r. (k. 1544), a także gdy w trakcie odpowiedzi na pytania Prokuratura wyrażał swoje opinie co do tego, iż nie był pierwszym mężczyzną O. N. oraz, że jej relacje z matką nie były najgorsze (k. 1685-1687). W przekonaniu Sądu, wyjaśnienia oskarżonego w tych fragmentach, stanowią nieudolną próbę zdeprecjonowania pokrzywdzonej, niezwykle dotkliwie i boleśnie skrzywdzonej przez człowieka, któremu zaufała. Pozostają także w rażącej sprzeczności z zeznaniami O.</p>\n<p class=\"lf-p\">K. i jej męża P. K.. Jak wynika z relacji O. K., w czasie gdy wynajmowała już mieszkanie i pracowała w (...), istotnie spotkała ona przypadkowo jeden raz oskarżonego i usiłowała z nim w trakcie rozmowy nawiązać do tego, co jej zrobił. Niestety, oskarżony nie zrozumiał aluzji i zaczął się jej przechwalać m. in., że aktualnie to dopiero ma się dobrze, bo spotyka się nawet z trzema dziewczynami jednocześnie i one o sobie nie wiedzą. Widząc postawę oskarżonego, O. K. doszła do wniosku, że nie ma z nim o czym dalej rozmawiać. Zdaniem Sądu trudno sobie wyobrazić, aby w tej sytuacji, pokrzywdzona mogła go zapraszać do siebie do mieszkania. W ocenie Sądu, M. K. w charakterystyczny dla siebie sposób, posługuje się półprawdami i insynuacjami, w celu uwolnienia się od odpowiedzialności karnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd nie dał także wiary wyjaśnieniom oskarżonego w zakresie przestępstwa popełnionego na szkodę A. C. (1) W ocenie Sądu twierdzenie oskarżonego, iż do zdarzenia tego doszło w kwietniu 2012r. a nie 2011 r. w pełni zasługuje na wiarę. Nie oznacza to jednak absolutnie, iż oskarżony mówi prawdę, opisując przebieg tej sytuacji. W przekonaniu Sądu oczywiście M. K. zdawał sobie sprawę z tego, że organy ścigania dysponują dowodami na to, że do takiego spotkania w „bunkrach” doszło, ponieważ odbyło się w obecności A. B. i A. B. (1). M. K. nie mówi jednak prawdy, opisując przebieg zdarzeń zaistniałych już po opuszczeniu przez A. B. i A. B. (1) pomieszczeń „bunkrów”. Co prawda oskarżony pozornie przyznaje, że w pewnym momencie oboje z A. zaczęli się całować i rozbierać, by potem, przeinaczając oczywiście przebieg faktów, zrelacjonować je w taki sposób, że ostatecznie do niczego między nimi nie doszło. M. K. wiedział przecież, że A. C. (1) na skutek nadmiaru spożytego wówczas alkoholu także słaniała się na nogach, wymiotowała, zasypiała i w konsekwencji nie pamiętała, czy doszło do klasycznego stosunku czy też nie, bo przecież później się go o to pytała. Z tego też względu oskarżony opisał dość szczegółowo, ale niezgodnie z prawdą przebieg tego zdarzenia. W przekonaniu Sądu, relacja A. C. (1), co do tego, iż została wówczas wykorzystana seksualnie i M. K. odbył z nią co najmniej stosunek oralny nie budzi wątpliwości i jest w pełni wiarygodna.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy krytycznie ocenił także depozycje oskarżonego, na temat A. C. (1), złożone w trakcie rozpraw głównych, na temat rzekomych możliwości pokrzywdzonej do spożywania większej ilości alkoholu, twierdzenia, że z całą pewnością nie był jej pierwszym partnerem seksualnym, a także poważnych planów na przyszłość (k. 1545-1547, k. 1688-1689). W ocenie Sądu, M. K. posługuje się instrumentalnie taką sama taktyką, a mianowicie próbą przedstawienia pokrzywdzonej w złym świetle i wykazania, że choćby z tego względu, nie może być wiarygodna. Tymczasem zeznania A. C. (1) o czym będzie mowa w dalszej części uzasadnienia, w całej rozciągłości zasługują na wiarę. Nie można tego powiedzieć o relacjach oskarżonego, choćby na temat poważnego traktowania przez niego związku z A., a zwłaszcza rzekomej wiedzy jej rodziców, o charakterze tego związku i planach na przyszłość, ponieważ twierdzenia M. K., pozostają w tym zakresie, w rażącej sprzeczności z zeznaniami A. C. (2).</p>\n<p class=\"lf-p\">Całkowicie chybiona jest także, zdaniem Sądu, próba wykazania przez oskarżonego, że nie mógł wykorzystać seksualnie A. C. (1), ponieważ, gdyby tak było w rzeczywistości, to nie chciałaby ona mieszkać z nim w tym samym pokoju, w trakcie wyjazdu kadry Hufca (...) C. do W. (3), zorganizowanego w końcu 2012r., przez komendantkę M. K. (1). Oskarżony zdaje się bowiem zapominać, że jak wynika z niebudzącej wątpliwości relacjiA. C. (1), od października 2012r. zaczęła ona dobrowolnie z nim współżyć. Zatem ten wyjazd do W. (3) i wspólne zakwaterowanie oskarżonego i pokrzywdzonej w jednym pokoju, niestety nie może dowodzi skutecznie tego, co oskarżony chce wykazać.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeśli chodzi o wyjaśnienia oskarżonego odnoszące się do przebiegu wyjazdu (ogniska) zorganizowanego w maju 2014r., to również nie budzi wątpliwości Sądu fakt, iż do takiego wyjazdu w tym konkretnym składzie osobowym istotnie doszło. Ten fragment wyjaśnień oskarżonego znajduje bowiem potwierdzenie nie tylko w zeznaniach M. C., ale także J. C., N. S. (1) i M. T.. Znamiennym jest jednak, iż w pierwszych wyjaśnieniach, oskarżony przyznaje, że rozbił dziewczynom mały, dwuosobowy namiot, w którym brakło miejsca dla M. C., a w kolejnych relacjach w trakcie rozprawy sądowej podaje już, że namiot był większy i M. mogła się w nim zmieścić. Co więcej M. K. stwierdza wprost, że to on wydał M. polecenie, aby w nocy przespała się w jego samochodzie na fotelu pasażera.</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyjaśnieniach oskarżonego jest jednak niekonsekwencja, ponieważ z jednej strony twierdzi, że siedział na tylnym siedzeniu i się nie przesiadał, by potem na końcu dodać, że po tym jak M. mu się zwierzyła ze swoich problemów, na sam koniec ją przytulił i poklepał po ramieniu. Zważywszy na fakt, że sytuacja ta miała miejsce w pojeździe marki V. (...), takie przytulenie dziewczyny byłoby po prostu fizycznie niemożliwe, gdyby M. K. siedział z tyłu. Sąd Okręgowy ponadto pragnie podkreślić, iż nie dał absolutnie wiary temu fragmentowi wyjaśnień M. K. z pierwszego protokołu przesłuchania, w których opisuje szczegółowo okoliczności i motywy dla których zaproponował matce M. C., że zabierze jej córkę na wakacje na M.</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">(1)</span>. Analizując szczegółowo treść wyjaśnień oskarżonego w tym zakresie, stwierdzić należy dobitnie i wprost, ze twierdzenia M. K. są po prostu niedorzeczne i pozostają w rażącej sprzeczności z zasadami logiki i zdrowego rozsądku. Co więcej są zupełnie niekonsekwentne, ponieważ oskarżony na różnych etapach postępowania, zawsze w nieco odmienny sposób, przedstawia przebieg rozmów i uzgodnień z S. C.. Początkowo twierdził bowiem, że M. przygarnął na prośbę matki, bo M. się truła, a także, że matka obiecywała mu, iż M. dostała pieniądze na wyżywienie, chwilę później dodając, że w zasadzie to nie wie jak to miało wyglądać, bo matka z nim nie uzgodniła gdzie M. ma spać. Stwierdził także, że on niczego nie obiecywał matce, także tego, że jej córka będzie mieszkać w ośrodku.</div>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczył ponadto, że nie wiedział tak naprawdę gdzie M. miała mieszkać. Zapewniał, że przez pierwsze dwa dni próbował dodzwonić się do matki, w celu wyjaśnienia kłamstw jej córki, ale zaniechał dalszych prób, ponieważ ona nie odbierała od niego telefonu i nie oddzwoniła (k. 162-164). W trakcie kolejnych wyjaśnień M. K. zaznaczył, że nie wprowadził do końca w błąd jej matki i nie obiecał jej sprawowania opieki nad córką w charakterze drużynowego (...). W jego ocenie S. C. sama się zgodziła na ten wyjazd, bo sama przyprowadziła córkę i przyniosła jej rzeczy do samochodu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu Sądu trudno doprawdy komentować nawet te wyjaśnienia oskarżonego, jako, że w oczywisty sposób są one kłamliwe. Sąd Okręgowy pragnie w tym miejscu podkreślić, że M. C. nie pochodziła z rodziny patologicznej. Niewątpliwie pochodziła z rodziny ubogiej, dotkniętej licznymi problemami, a M. jako dorastająca nastolatka mogła się czuć zaniedbywana, ponieważ jej matka musiała poświęcać większą ilość czasu niepełnosprawnemu młodszemu synowi. Nie można jednak zasadnie zarzucić S. C. zaniedbywania obowiązków wychowawczych względem córki i nietroszczenie się o jej los. Wręcz przeciwnie, sam oskarżony popada tu w wewnętrzną sprzeczność, ponieważ z jednej strony podkreśla i eksponuje, że M. wielokrotnie żaliła się na matkę, że urządza jej awantury, że stara się ją zmobilizować do nauki, stosuje różnego rodzaju zakazy, kontroluje ją.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co więcej twierdził, że wielokrotnie słyszał krzyki matki M., kiedy córka wracała później do domu ze zbiórek, czy z różnego rodzaju spotkań, akcji typu „hipermarket” itp. Zatem z jednej strony, z treści tych wyjaśnień wynika, że S. C. kontrolowała córkę, interesowała się jej losem, starała się egzekwować powrót do domu. Z drugiej strony za chwilę oskarżony próbuje przekonać Sąd, że S. C. właściwie wydała, nie wiadomo zupełnie na jakich zasadach, oskarżonemu, jako nie wiadomo komu, własne dziecko i to na dwa tygodnie czasu. W ocenie Sądu, skoro M. C. przede wszystkim ze względów finansowych praktycznie nigdy w przeszłości nie wyjeżdżała samodzielnie poza B., nie była nigdy na żadnych feriach, wczasach, czy wyjazdach wypoczynkowych, to oczywistym jest, że jej matka nie wyraziłaby zgody na wyjazd córki poza miejsce zamieszkania na tak długi okres czasu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Analizując okoliczności sprawy nie sposób przyjąć, aby S. C. nie kochała swojego dziecka, nie troszczyła się o bezpieczeństwo córki i zaniedbywała ją. Taki zarzut byłby głęboko niesprawiedliwy i całkowicie nieuprawniony. Oczywistym jest w przekonaniu Sądu, że kobieta uwierzyła kłamliwym zapewnieniom oskarżonego, który wszak był dorosłym, dojrzałym, w ocenie wszystkich odpowiedzialnym 31-letnim mężczyzną i drużynowym jej córki, a nie jakimś kolegą czy przyjacielem. To ten mężczyzna, którego wszyscy znali i szanowali zapewnił ją, że zabierze M. do ośrodka, w którym będą przebywać inni harcerze. Tam dziewczyna będzie miała zapewnioną, w zamian za świadczenie wzajemne, bezkosztowo pełną opiekę, wyżywienie, noclegi oraz transport, a przy okazji atrakcyjnie spędzi czas.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jednocześnie miała to być forma nagrody za pracę i zaangażowanie M. w drużynie. W tej sytuacji, nie może dziwić fakt, że wobec takich argumentów, kobieta zgodziła się na taką formę wyjazdu i wypoczynku córki, będąc przekonaną, że sprawi jej tym radość, a jednocześnie M. będzie miała zapewnioną całodobową opiekę i bezpieczeństwo. W przekonaniu Sądu Okręgowego oskarżony, z oczywistych przyczyn, miał problem z racjonalnym wyjaśnieniem motywów i powodów zabrania M. C. ze sobą do miejscowości T., a zwłaszcza z wyjaśnieniem tego, dlaczego M. przebywała sama na terenie pola namiotowego i spała w samochodzie, jako że tego wyjaśnić racjonalnie się po prostu nie da. Zdaniem Sądu M. K. zabrał ze sobą dorastającą dziewczynę, ponieważ popęd seksualny i chęć zaspokojenia związanych z tym potrzeb, przeważyły nad racjonalną oceną sytuacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jednocześnie w ocenie Sądu bezspornym jest, iż oskarżony nie wykorzystał seksualnie M. C. w trakcie tego wyjazdu, ponieważ z jednej strony bał się oporu z jej strony (co już raz miało miejsce na ognisku w W. (1)). Z drugiej zaś strony obawiał się obecności i reakcji ze strony postronnych osób, które racjonalnie oceniając rzeczywistość, podejrzewały go o przestępne skłonności. Tylko i wyłącznie z tego względu nie dopuścił się w trakcie tego wyjazdu na M. C. przestępstwa przeciwko wolności seksualnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Twierdzenia oskarżonego, iż nie posiadał on zdjęć pornograficznych M. C., że nie nakłaniał jej do ich zrobienia, że nie ma pojęcia kiedy i ile razy mu takie zdjęcia przesyłała, bo nie przywiązywał wagi do tych zdjęć i od razu je kasował, wręcz rażą naiwnością. Bezspornym jest, że te zdjęcia oskarżony wykasował z pamięci swojego telefonu komórkowego, ale zostały one odzyskane przez biegłych i znajdują się w aktach sprawy (k.792-797, 1178). Z zebranego w sprawie materiału dowodowego, co więcej wszak z treści wyjaśnień samego oskarżonego, wynika, iż nakłaniał wcześniej P. B., a także P. S. do zrobienia tego typu zdjęć, a co więcej nawet sam je robił. Jak wynika z opinii biegłych zdjęcia P. B. o charakterze zarówno erotycznym jak i pornograficznym zostały odzyskane i co do tego nie można mieć wątpliwości (k. 798-803).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z zeznań A. C. (1) także wynika, iż oskarżony nakłaniał ją w przeszłości do tego, aby wyraziła zgodę na zrobienie tego typu zdjęć, ale ona kategorycznie odmówiła. Zatem skoro w przeszłości i to na przestrzeni kilku lat M. K. był w posiadaniu zdjęć o charakterze pornograficznym z udziałem P. B., następnie P. S. (z którą związek zakończył się latem 2012r.), nakłaniał do zrobienia takich zdjęć A. C. (1) to oczywistym jest, że chciał być także w posiadaniu zdjęć pornograficznych M. C. w 2014 roku. Sugerowanie, a właściwie twierdzenie, że 14-letnia dziewczyna z własnej inicjatywy zrobiła sobie tak odważne zdjęcia, w takich pozach, a następnie samowolnie przesłała je drużynowemu obraża zasady logiki, wiedzy i doświadczenia życiowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu Sądu, nawet rzut oka na te zdjęcia i pozy pokrzywdzonej, eksponowanie na nich narządów płciowych, świadczy jednoznacznie o tym, że 14-letnia dziewczyna była dokładnie instruowana, co do tego, w jaki sposób te zdjęcia ma sobie zrobić.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niejako już na marginesie należy zauważyć, iż z zeznań J. C. wynika jednoznacznie, że w dniu 26.05.2014r. M. pokazywała jej sms-a, otrzymanego od oskarżonego w którym prosił ją o przesłanie „nagich zdjęć”. Sama J. C. oburzyła się wtedy na przyjaciółkę, że jeśli ta wyśle mu zdjęcia, to ona przestanie się do niej odzywać.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeśli chodzi o wyjaśnienia oskarżonego złożone w trakcie rozprawy głównej, w których sprecyzował pewne kwestie, to Sąd dał wiarę twierdzeniom M. K. co do tego, że jeśli chodzi o niektóre ze stawianych mu zarzutów, to nie mogły one dokonać się w tych dniach i miejscach, które zostały wskazane w akcie oskarżenia. Istotnie oskarżony ma rację co do tego, że ognisko w W. (1) nie mogło się odbyć 26 maja 2014r., że biwak w Z. miał miejsce od 21 do 30 sierpnia 2009r., impreza w bunkrach z udziałem A. C. (1) nie odbyła się w kwietniu 2011r., a także że M. K. zapewne nie był nigdy w O. czyP. (1) i nie mógł się tam dopuścić przestępstw. Zdaniem Sądu, te twierdzenia oskarżonego istotnie znajdują potwierdzenie przede wszystkim w dokumentacji nadesłanej z (...), a także w szczegółowej analizie zebranego materiału dowodowego. Sąd nie podziela jedynie twierdzenia oskarżonego, co do czasookresu wyjazdu M. C. do miejscowości T., ponieważ twierdzenia te nie znajdują potwierdzenia w analizie bilingów połączeń telefonicznych i miejscach logowania się telefonu oskarżonego w lipcu 2015r..</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu Sądu cała misterna linia obrony oskarżonego, sprowadzająca się do wykazania, że nie mógł dopuścić się przestępstw na szkodę P. S., O. N., A. C. (1) czy M. C., ponieważ dziewczyny uczestniczyły w całym szeregu imprez harcerskich, prywatnych, rożnego rodzaju wyjazdach, spotkaniach, które zostały utrwalone na zdjęciach i na tych zdjęciach są uśmiechnięte i zadowolone z oczywistych przyczyn nie może zasługiwać na uwzględnienie. Tego typu wnioskowanie w przekonaniu Sądu jest całkowicie chybione, obliczone na naiwność Sądu i nieuprawnione. To, że pokrzywdzone uczestniczyły w różnego rodzaju spotkaniach organizowanych w ramach drużyny, nie oznacza wcale, jak usiłuje to dowieść oskarżony, że nie były ofiarami przestępstwa. Jak wynika bowiem z bardzo szczegółowych i obszernych opinii sądowo-psychologicznych, o czym będzie jeszcze mowa w dalszej części uzasadnienia, dla wszystkich pokrzywdzonych znajdujących się w okresie dojrzewania udział w drużynie kierowanej przez oskarżonego był czymś niezwykle ważnym i cennym. Trudno zatem oczekiwać, aby w pozowanych zdjęciach pokrzywdzone wykazywały oznaki smutku, przygnębienia, czy traumy, ponieważ tego typu spotkania i imprezy były dla nich ważne, ciekawe i same do nich dążyły.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pokrzywdzona P. S. przesłuchiwana przed Sądem w obecności psychologa w swoich zeznaniach szczegółowo opisała jak wyglądały jej relacje z oskarżonym M. K.. W pierwszej kolejności opisała przebieg zdarzenia do którego doszło w trakcie biwaku w Z. pod koniec sierpnia 2009r .Jak wynikało z jej relacji pewnego dnia w godzinach wieczornych przebywała ona wspólnie ze swoją ciocią, która była jej rówieśniczką - O. N. w namiocie oskarżonego. W pewnej chwili M. K., wpływając na nie emocjonalnie i wypowiadając słowa, które ona traktowała jako groźbę, kazał im się rozebrać, jeśli chcą zostać w tym samym namiocie. Później, gdy one spełniły jego prośbę, położył się między nimi w środku i zaczął je dotykać w okolicach piersi oraz w okolicach intymnych, wkładał im również palce do pochwy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem P. S. te czynności wykonywał zarówno w stosunku do niej jak, i O. N.. Pokrzywdzona zeznała, że w momencie gdy była dotykana nie stawiała oporu, ponieważ obawiała się „że może do tego siłą podchodzić”. P. S. czuła się strasznie skrępowana, nie potrafiła później zasnąć, czuła się źle. W dalszej części swoich zeznań opisała szczegółowo gdzie i w jakich okolicznościach doszło do wymuszenia przez jej drużynowego pierwszego stosunku. Pokrzywdzona przyznała, że nie stawiała fizycznie i werbalnie oporu, ponieważ nie wiedziała jak się ma zachować, nie potrafiła przeciwstawić się oskarżonemu. Doszło wówczas do klasycznego krótkiego stosunku „mechanicznego” bez emocji. P. S. bardzo źle się czuła z tym co się stało, nie potrafiła sobie z tym poradzić, przez miesiąc nie chodziła na zbiórki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po tym czasie wróciła na zbiórki, ponieważ nie chciała rezygnować z harcerstwa, gdyż było ono jej pasją. Wtedy M. K. nawiązał do pierwszego stosunku i stwierdził, „że chciałby jaszcze raz”. Nie pytał o odczucia dziewczyny, czy była zadowolona z tego co się stało, czy tego chce, czy nie. W efekcie, ponieważ P. S. była zastępową, nie potrafiła przeciwstawić się oskarżonemu. Stwierdziła, że w jej przekonaniu nieważne jest, czy ona by tego chciała, czy też nie, to i tak M. K. by to zrobił. W konsekwencji oskarżony kazał jej zostawać po zbiórkach i wymuszał stosunki seksualne bardzo często, zarówno w samochodzie jak i w innych miejscach na terenie B.. Zdarzało się, że do stosunków dochodziło niemal codziennie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z relacji P. wynika, iż sytuacja taka trwała do chwili, kiedy rozpoczęła naukę w I klasie liceum. Jeśli pokrzywdzona odmawiała współżycia, to oskarżony groził , że wyrzuci ją z drużyny, albo zwolni z funkcji zastępowej. P. S. obawiała się spełnienia tych gróźb i godziła się na odbywanie z nim stosunków seksualnych. Sytuacja uległa zmianie od momentu kiedy P. S. rozpoczęła naukę w liceum. Wtedy jej stosunek do oskarżonego uległ zmianie i po prostu się w nim zakochała. Od tej też chwili dobrowolnie współżyła z nim, mówiła mu o swoich uczuciach, imponował jej, stał się dla niej takim „ guru”, przez niego dochodziło do sytuacji konfliktowych z rodzicami. Dochodziło do tego, że „nie mogła bez niego żyć”.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej części zeznań P. S. szczegółowo opisała jak wyglądały jej relacje z M. K. do momentu zakończenia tego związku, co nastąpiło w okresie wakacyjnym 2012r. Przytoczyła także opis reakcji i zachowania oskarżonego gdy dowiedział się on, że nawiązała bliższe koleżeńskie relacje z innym chłopakiem. M. K. zareagował wtedy bardzo agresywnie, kazał jej wybierać między sobą, a tym chłopakiem, po czym chwycił ją za szyję i zaczął dusić. P. S. bardzo się tego przestraszyła i na jakiś czas zaprzestała kontaktów z oskarżonym i intymnych relacji. Niestety trwało to do wakacji i rejsu po jeziorach (...), kiedy to te kontakty zostały odnowione. P. S. przyznała także, że pod wpływem manipulacji ze strony oskarżonego w roku kiedy kończyła 18 lat zrobiła sobie „ nagie zdjęcia” i przesłała je za pomocą maila i MMS-ów oskarżonemu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Później, bojąc się, że ktoś te zdjęcia zobaczy skasowała je. Zeznała, że po raz ostatni M. K. chciał wymusić na niej stosunek we wrześniu 2012r, ale ona zaczęła wtedy stawiać opór i w efekcie M. K. ustąpił. Opisała również przebieg zdarzenia do którego doszło w październiku 2012r w trakcie festynu w hali sportowej w B.. Została wówczas publicznie upokorzona i znieważona przez oskarżonego oraz zmuszona do opuszczenia z płaczem imprezy. Powiedziała wtedy o tej sytuacji rodzicom , ale oskarżony ich ubłagał aby nie zawiadamiali Policji. Stwierdziła jednocześnie, że nigdy rodzicom nie powiedziała o tym, że współżyła z oskarżonym i że łączył ją z nim bliższy związek.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto P. S. odniosła się także do innych kwestii, między innymi do tego w jakich okolicznościach dowiedziała się o tym, że kolejnymi z ofiar drużynowego były M. C., A. C. (1) i O. N..</p>\n<p class=\"lf-p\">Przesłuchiwana po raz kolejny w toku śledztwa w trakcie konfrontacji z O. K. z domu N. odnosiła się do swoich poprzednich relacji, przede wszystkim na temat zdarzenia do którego doszło na biwaku w Z.. Zaznaczyła, że składając zeznania po raz pierwszy była przekonana, że M. K. dotykał po miejscach intymnych nie tylko ją, ale i O. N.. W rzeczywistości nie wiedziała, czy tak istotnie było i czy O. była wówczas również przez oskarżonego molestowana. (dowód: protokół przesłuchania P. S. k. 69-75, płyta CD k. 1215-1216 (stenogram z przesłuchania k. 1917-1963, 1963-1965), protokół konfrontacji pomiędzy P. S. a O. K. k. 635-637 protokół uproszczony, płyta CD k. 1216 (stenogram z konfrontacji k. 671-687), odtworzenie nagrań i odczytanie zeznań k. 1789) Pokrzywdzona O. K. z domu N. przesłuchiwana w toku śledztwa w pełnych emocji relacjach również szczegółowo opisała między innymi w jakich okolicznościach znalazła się w drużynie kierowanej przez oskarżonego, a także kiedy i w jakich okolicznościach została przez niego wykorzystana seksualnie. Stwierdziła, iż takich sytuacji było dokładnie trzy i do pierwszego zdarzenia doszło w czasie biwaku w Z. w dniu 15 urodzin P. S., a więc 29.08.2009r. Następnie opisała, że w czasie tej imprezy, która odbywała się w godzinach nocnych w kręgu kilku osób, została upita przez oskarżonego. Bardzo źle się czuła, bolał ją brzuch, wymiotowała, nie pamiętała przebiegu zdarzeń. Została wówczas zaniesiona przez M. K. do jego namiotu i kiedy się ocknęła, to zorientowała się, że jest rozebrana, a oskarżony odbywa z nią stosunek płciowy. W tym momencie zaczęła stawiać opór , ale wówczas M. K. uderzył ją ręką w twarz i po kilku pchnięciach osiągnął satysfakcję seksualną. Pokrzywdzona opisała także, jak wyglądały jej niezwykle trudne i bolesne relacje rodzinne, stwierdziła że jej matka praktycznie od wczesnego dzieciństwa zaniedbywała ją, bardzo często ją biła, znęcała się nad nią. Ponieważ O. traktowała oskarżonego jak przyjaciela, to zwierzała mu się z tych problemów, opowiadała mu o stosunku jej matki do niej, między innymi o tym, że matka niejednokrotnie groziła jej, że odda ją do ośrodka adopcyjnego w C. na ul. (...).</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej kolejności opisała szczegółowo w jakich okolicznościach M. K. wymusił na niej jeszcze dwukrotnie stosunek seksualny, właśnie grożąc jej, że jeśli mu się nie odda, to on powie jej matce, że znajdując się w stanie nietrzeźwości odbywała stosunek seksualny, a wtedy jej matka nie tylko ją zbije, ale i odda do ośrodka adopcyjnego. Zaznaczył jednocześnie, że jeśli będzie chciała powiedzieć o tym, co się wydarzyło między nimi matce, to jej matka na pewno jej nie uwierzy, a uwierzy jemu, ponieważ on ma z nią bardzo dobre relacje. Do ostatniego stosunku doszło 1.06.2010r w trakcie festynu w B., kiedy to oskarżony wykorzystał fakt, że pokrzywdzonej odjechał ostatni autobus, którym mogła się dostać do C., a następnie do miejsca zamieszkania w W. (4). Ponieważ O. K. nie miała innej możliwości dostania się do domu, skontaktowała się z matką, pytając, czy ojczym nie mógłby po nią przyjechać, ale w odpowiedzi usłyszała, że to jest niemożliwe, że ma być w domu na czas, a następnie wyzwiska. Widząc, że znajduje się w sytuacji bez wyjścia, pozwoliła oskarżonemu na odbycie stosunku seksualnego. M. K. po wymuszeniu współżycia odwiózł ją do domu swoim samochodem. Po tym zdarzeniu stwierdziła, że zrywa z harcerstwem i nie pojawiała się już na zbiórkach.</p>\n<p class=\"lf-p\">W trakcie przesłuchania przyznała także, że na biwaku w Z. miała miejsce taka sytuacja, że jeden raz spała w namiocie oskarżonego z P. S., twierdząc jednocześnie, że do niczego wówczas nie doszło.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto zeznała, że po tym ostatnim zdarzeniu, w trakcie którego została wykorzystana seksualnie przez oskarżonego, próbowała powiedzieć P. S. o tym, co ją spotkało ze strony M. K., ale P. nie chciała jej wówczas słuchać. O. K. podkreśliła, że M. K. doprowadził do tego, że skłóciła się z P. S. i nie przyjeżdżała już do niej do domu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zeznała, że o tym, co ją spotkało powiedziała tylko swojemu mężowi, który później przekazał to także jej matce, od której ona musiała się wyprowadzić , krótko po ukończeniu 18 roku życia i z którą praktycznie nie utrzymuje kontaktu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W trakcie konfrontacji z P. S., której przedmiotem było wyjaśnienie sprzeczności w relacjach, co do rzeczywistego przebiegu wypadków zaistniałych w namiocie oskarżonego, O. K. zmieniła nieco swoją pierwotną wersję. Stwierdziła, że nie przygotowywała się specjalnie do pierwszego przesłuchania i nie pamiętała wszystkich szczegółów z przeszłości, zwłaszcza, że o niektórych rzeczach chciała zapomnieć. Dopiero po wizycie u psychologa przypomniała sobie pewne rzeczy i przyznaje, że takie zdarzenie, o którym zeznała P. S., istotnie miało miejsce. Obydwie dziewczyny obawiając się wyśmiania, jakichś publicznych prześmiewczych komentarzy ze strony oskarżonego w obecności innych młodszych dzieci, postanowiły spełnić prośbę M. K., rozebrały się i położyły się spać pod śpiworami w jego namiocie. Jednocześnie O. K. dodała, że tego dnia miała znaczną ilość zajęć, była zmęczona i zasnęła. Zatem nie przypomina sobie, aby ona była wtedy ofiarą jakiegoś molestowania ze strony oskarżonego. (dowód: protokół przesłuchania O. K. z domu N. k. 434-436 (protokół uproszczony, płyta CD k. 527-528 (stenogram z przesłuchania k. 486-526), protokół konfrontacji pomiędzy P. S. a O. K. k. 635-637 (protokół uproszczony), płyta CD k. 1216 (stenogram z konfrontacji k. 671-687), odtworzenie nagrań i odczytanie zeznań k. 1789).</p>\n<p class=\"lf-p\">Pokrzywdzona A. C. (1), przesłuchiwana przed Sądem w trybie art. 185c kpk, również szczegółowo opisała w jakim okresie czasu należała do drużyny, kierowanej przez oskarżonego, jakie pełniła w niej funkcje i kiedy zakończyła swoją przygodę z harcerstwem. W pierwszej fazie swoich zeznań przytoczyła okoliczności w jakich doszło w kwietniu 2012r. do spotkania z udziałem oskarżonego, A. B. i P. B. (1) w pomieszczeniach „bunkrów” w gimnazjum w B.. Zeznała m.in., że w trakcie tego spotkania, na którym miała być omawiana metodyka prowadzenia zbiórek spożywany był alkohol w postaci whisky z coca-colą. M. K. podkreślał, że wszyscy muszą pić równo, co doprowadziło do tego, że A. się upiła, zwłaszcza, że w przeszłości nie spożywała wysokoprocentowego alkoholu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej kolejności opisała jaka była reakcja jej organizmu na alkohol i jak ten jej stan został wykorzystany przez M. K.. Pokrzywdzona podkreśliła, że pamięta jedynie fragmentarycznie przebieg zdarzeń i nie jest pewna, czy oskarżony odbył z nią klasyczny stosunek, ponieważ rano widziała rozwiniętą prezerwatywę. Jest natomiast przekonana co do tego, iż odbył z nią stosunek oralny. Zdaniem A. C. (1) cała ta sytuacja, związana z tym zdarzeniem w „bunkrach”, była wynikiem zakładu pomiędzy oskarżonym i jego kolegami. Po jakimś czasie sam M. K. miał jej powiedzieć, że wygrał wtedy 2 butelki, ponieważ założył się z kolegami, że tego dnia wykorzysta ją seksualnie. Pokrzywdzona zaznaczyła kategorycznie, że nie dążyła wówczas z własnej inicjatywy do żadnego zbliżenia, że nie chciała aby M.</p>\n<p class=\"lf-p\">K. też cokolwiek jej robił, ale nie była w stanie mu się przeciwstawić ani też o własnych siłach opuścić tych pomieszczeń.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej części zeznań opisała, jak wyglądały jej późniejsze relacje z oskarżonym, który po tym zdarzeniu wielokrotnie wyznawał jej miłość, wmawiał jej, że muszą być razem. W konsekwencji A. C. (1) uwierzyła oskarżonemu i od października 2012 r. zaczęła traktować go jako partnera i wielokrotnie z nim dobrowolnie współżyła nawet bez żadnego zabezpieczenia ponieważ mu ufała. Te kontakty seksualne miały między nimi także miejsce po imprezie sylwestrowo-noworocznej, kiedy to pokrzywdzona zauważyła, że M. K. zbliżył się do jej przyjaciółki M. L.. Pokrzywdzona stwierdziła, że wtedy nie była już dziewczyną drużynowego, lecz tak jakby jego kochanką i sytuacja taka trwała do końca kwietnia 2013 r. A. C. (1) nawet z perspektywy czasu nie była w stanie w racjonalny sposób wytłumaczyć swojego postępowania. Ponadto pokrzywdzona opisała jak wyglądała jej dalsza działalność w harcerstwie, w tym m.in. o tym, że z uwagi na wzrost liczebności harcerzy, doszło do utworzenia drugiej drużyny, którą za namową oskarżonego zaczęła kierować. Opisała także m.in., że M. K. wielokrotnie z jednej strony groził jej usunięciem z funkcji i drużyny, a z drugiej, kiedy sama chciała odejść szantażował ją, że nie może tego zrobić. Chcąc zatrzymać ją przy sobie, posunął się nawet do tego, że powiedział jej, że zachorował na białaczkę, co po jakimś czasie okazało się oczywiście nieprawdą.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pokrzywdzona zaznaczyła także, że jej rodzice nie wiedzieli nic o charakterze jej związku z oskarżonym. O tym, że została przez niego wykorzystana seksualnie i zmanipulowana opowiedziała jedynie swojemu chłopakowi A. K. (1) i później dziewczynom tj. P. S., O. K., a także M. C. i jej matce. A. C. (1) opisała także kiedy i w jakich okolicznościach uzyskała informację o tym, że jej 14-letnia sąsiadka M. C. stała się kolejną ofiarą oskarżonego. Podkreśliła, że po wyciągnięciu informacji od M. i upewnieniu się co do prawdziwości jej relacji podjęła wtedy decyzję, że dłużej tak nie może być, trzeba wreszcie z tym skończyć i zawiadomić matkę M. oraz Policję. Skontaktowała się wówczas z P. S. i po przedstawieniu jej problemu uzyskała obietnicę, że również ona może zaświadczyć o tym, że została wykorzystana przez oskarżonego. W związku z powyższym zapewniała M., że musi ona powiedzieć o wszystkim matce, zaś ona i jej koleżanka przyjdą do domu M. i wesprą ją w tej relacji. (dowód: protokół przesłuchania A. C. (1) k. 437-439, protokół uproszczony płyta CD k. 527-528, stenogram z przesłuchania k. 443-485, odtworzenie nagrania i odczytywanie zeznań k. 1788).</p>\n<p class=\"lf-p\">Pokrzywdzona M. C., przesłuchiwana po raz pierwszy przed Sądem w obecności psychologa w trybie art. 185a kpk szczegółowo opisała, jak wyglądały jej relacje z drużynowym w czasie, gdy była członkiem drużyny, którą kierował. Zeznała m.in., że w maju 2014r. doszło do zorganizowania ogniska w W. (1). Początkowo M. K. zaproponował jej, aby pojechała z nim sama na to ognisko, ale ona się tego bała i zaprosiła trzy koleżanki. Następnie opisała jak wyglądał przebieg tego spotkania i w jakich okolicznościach znalazła się w jego samochodzie. Stwierdziła, że w pewnym momencie ok. godz. 1.00-2.00 w nocy oskarżony przesiadł się obok niej, na fotel kierowcy i najpierw zaczął ją dotykać po kolanie i nodze.</p>\n<p class=\"lf-p\">Następnie przycisnął ją mocno do siebie, włożył rękę pod jej ubranie, zaczął ją dotykać po piersiach, po czym włożył ją także do majtek i zaczął ją dotykać po łonie i pośladkach. M. C. od początku broniła się, wyrywała i mówiła, że tego nie chce. M. K. nie zważając na to mówił, „że to nie jest nic złego, że to tylko raz, że nic się nie stanie”. W pewnym momencie przycisnął dziewczynę bardzo mocno do siebie, obawiając się, aby jakieś odgłosy nie dotarły do śpiących w namiocie koleżanek. M. nie mogła się wyswobodzić, i gdy on ją dotykał to ona biła go pięściami, kopała i szczypała. Niestety jego przewaga fizyczna była zbyt duża i po chwili dziewczyna zaczęła płakać. Wtedy M. K. puścił ją, próbował obrócić całą sytuację w żart.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pokrzywdzona stwierdziła, że to nie było ani przyjemne ani śmieszne i zdenerwowana wyszła z samochodu. Gdy wróciła z powrotem oskarżony zagroził jej, aby nikomu nie mówiła o tym, co się stało, gdyż w przeciwnym razie on ją znajdzie i zgwałci. W dalszej kolejności M. C. opisała jak wyglądał dalszy przebieg wypadków. Stwierdziła także m.in., że około miesiąc po tym zdarzeniu oskarżonemu „coś odbiło” i kazał jej zrobić sobie, a następnie wysłać mu zdjęcia, na których jest naga. M. C. oświadczyła, że obawiając się jego gróźb zrobiła sobie kilkakrotnie przy pomocy laptopa takie zdjęcia, po czym przesłała je oskarżonemu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej kolejności M. C. opisała także w jakich okolicznościach M. K. zaczął pisać do niej znaczną ilość szantażujących ją sms-ów, co doprowadziło do tego, że się rozpłakała i powiedziała o wszystkim A. C. (1). Dowiedziała się wówczas od A., że i ona była ofiarą seksualnego wykorzystania przez M. K., podobnie jak i P. S. oraz jej ciotka. A. się „wkurzyła” i nakłoniła ją do tego, aby o wszystkim powiedziała mamie, a później Policji, obiecując, że i ona to zrobi.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto w dalszej część zeznań M. C. opisała szczegółowo jak wyglądają jej relacje rodzinne, przyznając, że mówiła o nich oskarżonemu. Potwierdziła, że pisała z oskarżonym przez cały czas dużą ilość sms-ów. Opisała również dokładnie jak doszło do tego, że wspólnie z oskarżonym pojechała na M. (1). Na miejscu okazało się jednak, że nie będzie mieszkać w ośrodku, w którym on pracował. Przebywała wówczas na polu namiotowym i spała w jego samochodzie. Na polu tym byli także inni ludzie, którzy się nią opiekowali i dawali jej jedzenie. Oskarżony przychodził do niej na 2-3 godziny, ale nic jej nie zrobił, ponieważ bał się tych ludzi, zwłaszcza, że jeden mężczyzna powiedział do niego, że „grozi mu prokurator”. M. C. przyznała, że w trakcie rozmów telefonicznych okłamywała swoją mamę. Zeznała również, że ostatnie „gołe” zdjęcia wysłała mu przed (...), uszczegóławiając przebieg zdarzeń zaistniałych przed, jak i w trakcie wyjazdu do Z., kiedy to powiedziała A. C. (1) o tym, co się dzieje między nią, a oskarżonym. Zrelacjonowała także to, czego dowiedziała się od A. na temat wykorzystywania przez drużynowego innych dziewcząt. (dowód: protokół przesłuchania M. C. k. 53-62, płyta CD k. 64, stenogram z przesłuchania k. 1725-1756, k. 1722-1724, odtworzenie nagrania i odczytanie zeznań k. 1703).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przesłuchiwana po raz drugi w toku śledztwa w dniu 20.10.2014 r. M. C. po raz kolejny szczegółowo opisała w jaki sposób trafiła do drużyny, kierowanej przez oskarżonego, jak wyglądały zbiórki, biwaki i inne imprezy. Stwierdziła m.in., że w pewnym momencie M. K. zwrócił na nią uwagę, zaczął jej poświęcać więcej czasu, rozmawiał, uspokajał i pocieszał. Poczuła, że jest wyróżniana przez niego. Następnie w podobny sposób opisała w jakich okolicznościach doszło do wyjazdu na ognisko obok glinianki w W. (1). Zaznaczyła, że to ona sama podjęła decyzję, że pójdzie spać do samochodu oskarżonego, bo nie będzie marznąć, gdy nie ma dla niej miejsca w namiocie. W dalszej kolejności zrelacjonowała jak wyglądał przebieg wypadków w samochodzie, jej relacje z oskarżonym w ciągu następnych dni i tygodni.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie opisała w jakich okolicznościach doszło do przedstawienia ze strony M. K. propozycji wyjazdu na M. (1), a także jak wyglądały uzgodnienia co do warunków tego wyjazdu. Niestety po dotarciu na miejsce okazało się, że nie będzie mieszkać w Ośrodku, lecz na polu namiotowym, położonym nad jeziorem zaś po jego drugiej stronie znajdował się Ośrodek. W dalszej kolejności M. C. przedstawiła jak wyglądał jej pobyt na M. (1) i co wydarzyło się później, już po powrocie do domu w Z.. Po odczytaniu pokrzywdzonej treści pierwszych zeznań, potwierdziła ona ich prawdziwość, prostując jednocześnie kilka swoich wcześniejszych wypowiedzi. Udzieliła także odpowiedzi na cały szereg dalszych pytań ze strony prokuratora i psychologa precyzując i uszczegóławiając swoje wcześniejsze relacje. (dowód: protokół przesłuchania M. C. k. 134-140, płyta k. 140a, odtworzenie nagrania i odczytanie zeznań k. 1703).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przed przystąpieniem do oceny treści zeznań wszystkich pokrzywdzonych Sąd Okręgowy doszedł do przekonania, że w realiach niniejszej sprawy koniecznym jest poczynienie kilku uwag natury ogólnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Otóż Sąd pragnie podkreślić, że dowód z przesłuchania pokrzywdzonego przestępstwem przeciwko wolności seksualnej jest z natury rzeczy dowodem niezwykle istotnym, a z uwagi na charakter przestępstwa często kluczowym, przy braku dowodu z relacji innych świadków tego przestępstwa oraz braku dowodów z zakresu badań biologicznych różnego rodzaju, czy innych specjalistycznych, które w pewny i jednoznaczny sposób mogą potwierdzić lub wykluczyć wersje oskarżonego czy pokrzywdzonego. W okolicznościach niniejszej sprawy z tą ostatnią sytuacją mamy do czynienia, jako, że zawiadomienie o przestępstwie, a następnie relacje pokrzywdzonych dotyczą zdarzeń zaistniałych często w odległej już przeszłości. Z tego też względu obiektywne zweryfikowanie tego, czy np. doszło do stosunku seksualnego, czy ofiara ma jakieś obrażenia ciała, czy na lub w ciele ofiary znajduje się materiał biologiczny sprawcy, ewentualnie, czy zostały pozostawione inne ślady – obiektywnie nie jest możliwe. Zresztą na marginesie w dość specyficznych okolicznościach tej sprawy, dowody te (gdyby istniały) i tak nie miałyby decydującego znaczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">W realiach niniejszej sprawy kwestią o kluczowym, fundamentalnym wręcz znaczeniu staje się w pierwszej kolejności konieczność sprawdzenia linii obrony oskarżonego. Zważyć bowiem należy na fakt, że M. K. od początku do końca, konsekwentnie nie przyznaje się do dokonania zarzucanego mu czynu i co więcej sugeruje, że postępowanie karne przeciwko niemu może być konsekwencją jakiejś zmowy, spisku ze strony pokrzywdzonych. Z tego też względu Sąd z głęboką powagą potraktował tą linię obrony i właściwie od początku w pierwszej kolejności badał, czy w świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego istnieją podstawy do przyjęcia, iż sugestia oskarżonego jest zasadna, bądź, że istnieje nawet jakieś prawdopodobieństwo wystąpienia tego typu sytuacji. Oczywiście, zarówno teoretycznie jak i praktycznie można sobie wyobrazić, że z różnych przyczyn osoba, czy grupa osób może, dążąc do zrealizowania zaplanowanego celu, po uprzednim uzgodnieniu określonej wersji, pomówić kogoś fałszywie o popełnienie przestępstwa. Takie sytuacje niestety się zdarzają. W przypadku przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, konsekwencje dla fałszywie pomówionej osoby są z reguły dramatyczne i wręcz nieodwracalne. Wiążą się one bowiem z możliwością zniszczenia człowieka, poddania go ostracyzmowi środowiskowemu, przekreślenia jego dotychczasowej drogi życiowej, dorobku i.t.d.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kolejną kwestią natury ogólnej, na którą należy zwrócić uwagę w okolicznościach niniejszej sprawy jest fakt, iż przesłuchanie osób pokrzywdzonych przestępstwem odbyło się w trybie art. 185a kpk i 185c kpk. Nowela przepisów kodeksu postępowania karnego z dnia 13.06.2013 r. wprowadziła do procedury karnej nowe zasady przesłuchania w charakterze świadka m.in. małoletniego jak i pełnoletniego pokrzywdzonego w sprawach o przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Podyktowane jest to dążeniem do zwiększenia ochrony pokrzywdzonych w tych sprawach i zapobiegania ich wtórnej wiktymizacji. Tego typu przesłuchanie, co do zasady winno mieć miejsce jeden raz i być na tyle szczegółowe, aby nie narazić pokrzywdzonego na ryzyko kolejnej wizyty w Sądzie i konieczność odtworzenia traumatycznych wspomnień.</p>\n<p class=\"lf-p\">Szczegółowa analiza tych czynności przeprowadzonych z udziałem wszystkich pokrzywdzonych nie pozostawia wątpliwości co do tego, że przesłuchania były niezwykle wnikliwe i szczegółowe, każda, nawet drugorzędna kwestia była wyjaśniana i weryfikowana znaczną ilością pytań. Nie unikano pytań trudnych i niewygodnych dla pokrzywdzonych, po to, by wyjaśnione zostały wszystkie istotne okoliczności sprawy. Prokurator analizując w toku śledztwa depozycje pokrzywdzonych nie przechodził do porządku dziennego nad kwestiami wątpliwymi, problematycznymi, lecz dążąc do szczegółowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy (także tych, które przemawiały na korzyść M. K.) wnioskował do Sądu o powtórne przesłuchania małoletniej pokrzywdzonej M.</p>\n<p class=\"lf-p\">C. (k. 112-113), czy też o przeprowadzenie konfrontacji pomiędzy pokrzywdzonymi P. S. i O. K. (k. 565-567). W konsekwencji w przekonaniu Sądu materiał dowodowy uzyskany w toku tych czynności jest pełny i kompletny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu Okręgowego, merytorycznie rozpoznającego sprawę w pełni trafna była w okolicznościach niniejszej sprawy, także decyzja rzecznika oskarżyciela publicznego o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłych psychologów w celu przeprowadzenia badań psychologicznych pokrzywdzonych O. K. i A. C. (1) i oceny ich zdolności poznawczych, a także stwierdzenia lub wykluczenia tendencji do konfabulacji itd. Sąd rozpoznający w toku śledztwa wniosek prokuratora o przesłuchanie pokrzywdzonych w trybie art. 185c kpk z udziałem psychologa nie uwzględnił drugiej części wniosku, stojąc na stanowisku, iż brak jest przesłanek o których mowa w art. 192 § 2 kpk. Niemniej jednak, w przekonaniu Sądu meriti, mając na uwadze tak specyficzny charakter sprawy, późniejsza decyzja prokuratora o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłych psychologów była słuszna i wskazana, gdyż opinie poszerzały zgromadzony materiał dowodowy i okazały się pomocne przy dokonywaniu oceny wiarygodności zeznań w/w pokrzywdzonych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy pragnie także zaznaczyć, że dla dokonania pełnej i rzetelnej oceny depozycji pokrzywdzonych konieczne było w realiach niniejszej sprawy przede wszystkim analizowanie zapisu obrazu i dźwięku z zarejestrowanych przesłuchań w połączeniu ze sporządzonymi stenogramami, zwłaszcza, że w oparciu o protokoły uproszczone dokonanie takiej oceny byłoby w ogóle niemożliwe. W praktyce poza tym, że okazało się to dość czaso- i pracochłonne, to przede wszystkim pozwala to na pewne i jednoznaczne ustalenia co do wiarygodności zeznań pokrzywdzonych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podsumowując tę część rozważań w pierwszej kolejności Sąd Okręgowy pragnie podkreślić, iż szczegółowa analiza treści zeznań pokrzywdzonych w konfrontacji z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego, nie daje żadnych podstaw do wysnucia wniosku, iż w realiach niniejszej sprawy mogło dojść do fałszywego pomówienia oskarżonego o czyny, których w rzeczywistości nie popełnił. Jest to w ocenie Sądu absolutnie niemożliwe. Bezspornym jest, iż impulsem do złożenia przez S. C. zawiadomienia o przestępstwie i tym samym wszczęcia przeciwko M. K. postępowania karnego były zdarzenia zaistniałe w dniu 15 sierpnia 2014 r., w trakcie wyjazdu M. C. do Z.. Paradoksalnie, wysoce prawdopodobnym jest, że gdyby M.</p>\n<p class=\"lf-p\">K. nie wysyłał wówczas do M. C. znacznej ilości nękających i szantażujących ją wiadomości tekstowych, to do niczego by nie doszło. Niestety to sam oskarżony niejako sprowokował całą sytuację, manipulując uczuciami dziewczyny, kontrolując ją na każdym kroku i usiłując zapobiec temu, aby spotykała się ona z innymi osobami, a zwłaszcza z tymi dziewczętami, które wcześniej pozostawały w orbicie jego zainteresowań i zostały przez niego skrzywdzone. Posunięcie się do gróźb rozpowszechnienia zdjęć pornograficznych M. C. i przesłania ich jej matce lub rodzicom, wykonanych wszak kilkakrotnie przez nią samą i przesłanych oskarżonemu drogą elektroniczną, doprowadziło młodą i lekkomyślną dziewczynę do przerażenia i ataku paniki.</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyniku tych działań oskarżonego M. C. nie mogła poradzić sobie z emocjami, zaczęła płakać, a następnie „otworzyła się” przed A. C. (1) i opowiedziała jej o charakterze relacji łączących ją z oskarżonym. W ocenie Sądu M. C., o czym będzie jeszcze mowa poniżej z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością nie zawiadomiłaby ani matki, ani Policji o tym, co ją spotkało ze strony oskarżonego. To A. C. (1) widząc nienaturalne zachowanie powierzonej pod jej pieczę dziewczyny, a następnie słysząc jej relację znajdującą potwierdzenie w treści sms – ów i konfrontując to z treścią własnych doświadczeń z oskarżonym w przeszłości - postanowiła działać i skończyć z tą patologiczną sytuacją, i krzywdzeniem przez oskarżonego kolejnych młodych dziewcząt.</p>\n<p class=\"lf-p\">To ona tak naprawdę podjęła decyzję, że należy to przerwać, skontaktowała się z koleżankami P. S., a następnie O. K. i nakłoniła je do przerwania zmowy milczenia. Zatem istotnie wszczęcie przeciwko oskarżonemu postępowania karnego zostało poprzedzone spotkaniami i rozmowami między pokrzywdzonymi, które właśnie wówczas w pełni dowiedziały się od siebie nawzajem, co tak naprawdę spotkało każdą z nich ze strony oskarżonego. Nie oznacza to jednak w ocenie Sądu absolutnie tego, że pomiędzy pokrzywdzonymi doszło do jakiejś zmowy, spisku w celu dokonania zemsty na oskarżonym za zranienie uczuć młodych dziewcząt, za ich wielokrotne wykorzystanie seksualne, okłamywanie i zdradzanie. Oczywistym jest, że A.</p>\n<p class=\"lf-p\">C. (1) i P. S., które swego czasu żywiły uczucia do M. K., zostały przez niego wykorzystane, były notorycznie zdradzane i okłamywane, z czysto ludzkiego punktu widzenia odczuwały do niego z tego powodu żal i pretensje. Z całą pewnością nie był to jednak zasadniczy powód złożenia przez nich wniosku o ściganie karne, zwłaszcza, że od chwili popełnienia przestępstw na ich szkodę upłynął już znaczny okres czasu i te emocje już opadły. W przekonaniu Sądu wniosek został przez nie złożony dlatego, że M. K., który w przeszłości był ich drużynowym, a także swego rodzaju wychowawcą i opiekunem, poprzez swoje podstępne działania wkradł się w ich łaski, wykorzystał zaufanie, zmanipulował je, a następnie w przestępczy sposób wykorzystał, dążąc przede wszystkim do zaspokojenia własnych potrzeb seksualnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zeznania wszystkich pokrzywdzonych w zakresie charakteru ich związku z oskarżonym są w ocenie Sądu spontaniczne, szczere i w pełni wiarygodne. Przyjęcie, że doszło do przestępczej zmowy między pokrzywdzonymi jest absolutnie niemożliwe. Zważyć bowiem należy na fakt, iż każda z pokrzywdzonych została przesłuchana bardzo szczegółowo, wręcz drobiazgowo i odnosiła się do całego szeregu różnych okoliczności, wątków i zdarzeń. W toku postępowania karnego zostało przesłuchanych równie szczegółowo jeszcze kilkunastu świadków m. in. w celu weryfikacji twierdzeń pokrzywdzonych. Wszystkie te osoby pochodzą z różnych środowisk i różnych rodzin i poza pokrzywdzonymi oraz innymi członkami drużyny praktycznie bliżej się ze sobą nie znają.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przesłuchano w charakterze świadków, także osoby najbliższe dla poszczególnych pokrzywdzonych. Jak wynika z zasad doświadczenia życiowego i zawodowego w sprawach toczących się przed sądem niestety niejednokrotnie dochodzi do przypadków porozumiewania się oskarżonych, czy świadków ze sobą i prób przedstawienia sądowi jako prawdziwej wersji zdarzeń, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Bardzo często jednak tego typu porozumienie w celu przekazania nieprawdziwej wersji zdarzenia, czy zdarzeń okazuje się bezskuteczne, ponieważ mówienie nieprawdy jest zazwyczaj stosunkowo łatwe do wykrycia, zwłaszcza w przypadku opisywania złożonych, rozciągniętych w czasie i wielowątkowych różnego rodzaju sytuacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zazwyczaj szczegóły w wielu przypadkach są niedopracowane, lub też nie można ich wszystkich uzgodnić, gdyż jest to obiektywnie niemożliwe. W realiach niniejszej sprawy absolutnie niemożliwym jest przyjęcie założenia, że mogło dojść do fałszywego oskarżenia i przestępczej zmowy, ponieważ wymagałoby to praktycznie wielodniowego uzgadniania i to przez wszystkich przesłuchanych w sprawie świadków bardzo wielu kwestii, wątków i okoliczności pobocznych.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu oczywistym jest, iż każda z pokrzywdzonych jest osobą o innych cechach charakteru, temperamentu i osobowości. Dość charakterystycznym jednak jest, iż sposób działania oskarżonego w wielu elementach był w odniesieniu do wszystkich pokrzywdzonych bardzo podobny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc do oceny treści zeznań pokrzywdzonej P. S., sąd jak zaznaczono, pragnie podkreślić, iż jej zeznania są szczere i zasługują na wiarę. Znajdują w wielu elementach potwierdzenie, nie tylko w relacjach O. K., A. C. (1), czy w niewielkim zakresie M. C., ale także w zeznaniach R. S., B. S., czy A. C..</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wynika ze zgodnych i w pełni wiarygodnych zeznań świadków R. i B. S. ich córka P. jest osobą skrytą, od której „ ciężko było cokolwiek wyciągnąć”. Z tego też względu nie zwierzała im się ona ze swoich tajemnic. Rodzice pokrzywdzonej jednocześnie stwierdzili, iż wiedzieli i widzieli, że M. K. był dla ich córki autorytetem, „takim guru”, w którego była wpatrzona i „ była na każde jego zawołanie i skinienie”. Podkreślili jednoznacznie, że nie mieli żadnej wiedzy na temat tego, że P. jest uczuciowa związana z oskarżonym. Domyślili się tego dopiero po tymczasowym aresztowaniu M. K., przy czym do chwili obecnej córka nie powiedziała im praktycznie niczego na temat charakteru jej związku. Jedynie jeden raz przyznała matce, że była z nim związana i na jej pytanie dlaczego w takim razie w to brnęła, odpowiedziała, że była młoda i głupia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co więcej, R. i B. S. byli przekonali, że M. K. jest związany z P. B., że był nawet z nią zaręczony. Widzieli nawet w trakcie rejsu, że pomiędzy P. B., a oskarżonym „ jest jakieś uczucie” – „na podstawie mowy ich ciała, gestów”. Dodali także, że z całą pewnością ich córka nie należy do osób mściwych i pamiętliwych i wyrazili pogląd, że nawet jeśli miała jakiś żal do oskarżonego, to z całą pewnością po upływie tak długiego czasu nie zdecydowałaby się składać zeznania z chęci zemsty, potrzeby odegrania się na oskarżonym. W ocenie Sądu Okręgowego zeznania w/w świadków wzmacniają w istotny sposób wiarygodność P. S. i zadają kłam wersji oskarżonego, co do tego, iż z P. S. łączyło go uczucie i plany na przyszłość, o których rodzice małoletniej wówczas pokrzywdzonej mieliby wiedzieć.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wreszcie w ocenie Sądu o wiarygodności zeznań P. S. świadczy paradoksalnie głęboko sama ich treść. Gdyby P. S. chciała rzeczywiście obciążyć bezzasadnie oskarżonego, to przy pierwszych wymuszonych kontaktach seksualnych powiedziałaby, że używał wobec niej przemocy, przytrzymywał ją, groził i.t.p. Tymczasem ona miała wyraźnie widoczne trudności z opisaniem stanu w jakim się znajdowała, zaprzeczając przy tym aby M. K. używał przemocy czy groźby w stosunku do niej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei relacje P. S. co do charakteru związku z oskarżonym, a także wybuchowości i agresywności M. K. znajdują potwierdzenie w zeznaniach A. C., czyA. C. (1). W przekonaniu sądu P. S. myli się co do tego, iż dobrowolnie zaczęła współżyć z oskarżonym dopiero od pierwszej klasy liceum, czyli od września 2011 roku. W ocenie sądu to dobrowolne współżycie oskarżonej z M. K. zaczęło się jednak wcześniej zapewne już od wiosny 2010 roku, o czym przekonuje korespondencja mailowa pomiędzy oskarżonym, a P. S. (k. 1130 -1154) oraz treść zeznań O. K., odnosząca się do przebiegu rozmowy z P. S., po ostatnim przestępstwie popełnionym na szkodę O. K., które zaistniało 1 czerwca 2010 roku. Oczywiście na marginesie, treść tej korespondencji dowodzi w jaki sposób oskarżony manipulował uczuciami dziewczyny i jak instrumentalnie ją traktował. W ocenie sądu P. S. przesłuchiwana ponad cztery lata po tych zdarzeniach po prostu błędnie umieściła w czasie datę początkową rozwijania się u niej uczucia młodzieńczej miłości do oskarżonego, co z uwagi na ten upływ czasu jest rzeczą naturalną.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto w ocenie Sądu P. S. zeznając, iż ofiarą pierwszego przestępstwa popełnionego na jej szkodę w namiocie oskarżonego była także O. K. zd. N. pozostawała w błędnym przekonaniu, że zachowanie M. K. dotyczyło ich obu, ponieważ wniosek co do tego mogła wysnuć z faktu, iż wcześniej na jego polecenie obydwie się rozebrały. W rzeczywistości P. S. nie mogła widzieć, czy oskarżony dotyka w podobny sposób także O. K., skoro leżała odwrócona do nich tyłem. Z psychologicznego punktu widzenia tego typu błędne wnioskowanie było możliwe, co wynika z opinii biegłego psychologa, która zostanie omówiona poniżej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wynika z opinii sądowo – psychologicznej odnoszącej się do tej pokrzywdzonej, a sporządzonej na podstawie badań, obserwacji jej zachowania w trakcie składania zeznań oraz wnikliwej analizy akt sprawy, zdolność postrzegania, zapamiętywania oraz odtwarzania spostrzeżeń funkcjonuje w ocenie biegłego prawidłowo. P. S. nie przejawia również tendencji do fantazjowania, czy konfabulacji, w rozumieniu wypełniania luk pamięciowych materiałem nieprawdziwym. Zdaniem biegłego pokrzywdzona podczas przesłuchania przyjęła otwartą postawę ciała, była skupiona i skoncentrowana na temacie sprawy. Na pytanie odpowiadała logicznie i spójnie, a jej odpowiedzi miały w większości charakter spontaniczny. Jeżeli czegoś nie pamiętała – jasno i otwarcie o tym mówiła. Trafnie nazywała przeżywane przez siebie w tamtym czasie emocje, stany emocjonalne. Momentami była zawstydzona, opuszczała głowę, poprawiała włosy, mrugała krótkotrwale oczami – zachowania adekwatne do trudnych tematów, które były poruszane, nie wpływające w przekonaniu biegłego na treść złożonych zeznań. Podobnie – podczas sytuacji konfrontacji przedstawiła sytuację tak jak ona ją zapamiętała. Nie stosowała obserwowalnych podczas badania mechanizmów obronnych, które mogłyby wpływać zniekształcająco na treść złożonych zeznań.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie biegłego, P. S. nie przejawia jakichkolwiek deficytów w rozwoju psychicznym. Jedynym czynnikiem wpływającym zniekształcająco na postrzeganie rzeczywistości mogło być w przypadku pierwszego przestępnego działania uczucie strachu, powodujące odrętwienie, które mogło mieć wpływ na percepcję zdarzeń. Dla P. S. fakt przekroczenia granic intymności – dotykania jej w miejscach intymnych wbrew jej woli, włożenie palców rąk do pochwy, dodatkowo wobec braku wcześniejszych doświadczeń o charakterze seksualnym – spowodował jej zastygnięcie w bezruchu, brak jakiejkolwiek reakcji z obawy, że „może do tego siłą podchodzić”. Jak wynika z doświadczenia biegłego w sytuacji poczucia bezsilności niejednokrotnie ofiary urazów nie są w stanie podjąć racjonalnego działania, a ich percepcja zdarzeń może być przytępiona lub zaburzona.</p>\n<p class=\"lf-p\">W takiej sytuacji poczucie, że nie jest się całkowicie samym w tym doświadczeniu, że dotyczy ono również leżącej obok drugiej osoby, może dawać poczucie minimalnej ulgi i może być postrzegane jako mechanizm obronny, służący poradzeniu sobie z tą trudną i nową sytuacją. W ocenie biegłego rozbieżność w relacji P. S. i O. K., co do przebiegu zdarzenia zaistniałego w trakcie biwaku z Z. w 2009 roku w namiocie oskarżonego sprowadza się do przekonania P. S., że świadkiem zdarzenia była również O. K.. Sama P. S. podczas konfrontacji stwierdziła, że „myślała, że O. też była wtedy dotykana”. W ocenie biegłego, którą Sąd Okręgowy w całości podziela i przyjmuje za własną, P. S., która leżała odwrócona tyłem do M.</p>\n<p class=\"lf-p\">K., a dopiero za nim leżała O. K., nie wiedziała, ani nie widziała, czy zdarzenie to obserwuje leżąca obok niej ciotka, ale mogła przyjąć a priori, że zachowanie M. K. w równym stopniu dotyczyło ich obu, gdyż obie miały się rozebrać. Zdaniem biegłego przyczyna wystąpienia w/w deficytu poznawczego (odrętwienie, strach, poczucie bezsilności mogące powodować przytępienie lub zaburzenie percepcji) jest ściśle związana ze zdarzeniem poddania małoletniej innej czynności seksualnej przez oskarżonego. W chwili obecnej P. S. nie przejawia zachowań wskazujących, że jest ona ofiarą przemocy fizycznej, psychicznej, czy seksualnej. Jednak zdarzenie z drużynowym wpłynęło na nią negatywnie – doświadczała ona tików nerwowych, które nasiliły się na skutek relacji z drużynowym i które musiały być leczone neurologicznie.</p>\n<p class=\"lf-p\">W chwili obecnej P. S. nie przejawia już tych tików, polegających na nadmiernym mruganiu oczami - jednak w sytuacjach stresujących, a taką było przesłuchanie, powrót do trudnych wspomnień – pojawiały się one, jednak w bardzo ograniczonej ilości. Wszelkie sytuacje dotyczące nadużycia, zarówno w sferze seksualnej, emocjonalnej jak i fizycznej, oraz fakt utrzymywania tych wydarzeń w tajemnicy (chociażby przed rodzicami) wpływały negatywnie na proces budowania się osobowości małoletniej, a przejawem przeżywanego konfliktu psychicznego, było właśnie występowanie tików nerwowych. Biegła podkreśliła, że zgodnie z badaniami naukowym „ naturalną reakcją na przemoc jest wykluczenie jej ze świadomości”.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ujawnienie zdarzeń związanych z odbywaniem stosunków seksualnych wbrew jej woli z oskarżonym z psychologicznego punktu widzenia, w ocenie biegłej nie mogło nastąpić wcześniej. Ogromne znaczenie w tej sytuacji mają okoliczności zdarzenia – fakt, że oskarżony był drużynowym, w drużynie do której należała od 10 roku życia. Tym samym był dla niej autorytetem ale i pełnił funkcję nadrzędną w hierarchii funkcjonowania w (...). P. S. pełniła funkcję zastępowej. Fakt przynależności do harcerstwa, duże zaangażowanie w tę działalność, wyjazdy na obozy, biwaki, rejsy, były ważną częścią życia społecznego pokrzywdzonej jak i procesu kształtowania się jej tożsamości, na który niewątpliwie miał też wpływ oskarżony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sprzeciwienie się jemu, mogło doprowadzić do wyśmiania, zdobycia przezwiska, utraty szacunku i autorytetu wśród młodszych dzieci, a w dalszym efekcie spowodować utratę dotychczasowego stanowiska, co dla ambitnej i zaangażowanej nastolatki miało duże znaczenie prestiżowe. Dopiero powzięcie wiedzy, że ten proceder wykorzystania małoletnich w harcerstwie trwa nadal spowodował chęć ujawnienia własnej historii- co jest z punktu widzenia psychologicznego niezbędne dla odzyskania prawdziwej równowagi psychicznej. Fakt odbywania kolejnych stosunków seksualnych, wbrew woli pokrzywdzonej, a następnie także dobrowolnie można wytłumaczyć faktem pełnienia nadrzędnej funkcji w harcerstwie przez oskarżonego, byciem dla niej autorytetem, obawą przed utratą funkcji, wyśmianiem, zdegradowaniem, a także niedojrzałością emocjonalną w sytuacji przedwcześnie rozbudzonej seksualności małoletniej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Fakt wykorzystywania własnej pozycji w harcerstwie dla uzyskania korzyści seksualnych można określić mianem psychomanipulacji. Wiek świadka w czasie zdarzeń, jej sytuacja rodzinna i środowiskowa oraz fakt relacji między nią, jako zastępową, a oskarżonym jako drużynowym miał wpływ na jej postrzeganie danej sytuacji, jej stany emocjonalne oraz możliwość rozpoznawania czynów i pokierowania swoim postępowaniem (związanych zwłaszcza z relacjami intymnymi z oskarżonym). W ocenie biegłej małoletnia w tamtym czasie poddana była psychomanipulacji i była osobą niedojrzałą emocjonalnie. Zachowania i relacje wytworzone między pokrzywdzoną, a oskarżonym w skali hierarchii ważności stosunków społecznych i relacji podwładna – przełożony, P.</p>\n<p class=\"lf-p\">S. mogła odbierać nobilitująco, wyróżniająco. Mogła czuć się wyróżniona, wybrana spośród innych, poprzez zabieranie jej na ogniska poza polem namiotowym, gdzie nocowali inni „szaraczkowie”, nawiązywanie relacji prywatnych, namawianie do zwierzeń, obdarzanie dodatkowym zainteresowaniem, zdobywanie kolejnych etapów zaufania. Wiek nastoletni 15 – 17 lat jest procesem rozwoju i budowania się osobowości i tożsamości człowieka. W tym czasie osoby mające autorytet mają duży wpływ na młodego dorastającego człowieka. Dla P. S. taką osobą był niewątpliwie M. K.. Obawa przed degradacją w społeczności harcerskiej, dla osoby od dziecka zaangażowanej w harcerstwo wiązała się z poczuciem zagrożenia i zmiany również jej poczucia tożsamości.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dla młodego, kształtującego się człowieka zagrożenie utraty ważnej funkcji społecznej, lęk przed wykluczeniem, mogło być odbierane jako niezwykle trudne doświadczenie, dla którego pokrzywdzona nie miała wtedy równie atrakcyjnej przeciwwagi. W związku z tym, oraz wobec obawy przed wyśmianiem w ważnej dla siebie społeczności, P. S. nie była w stanie w ocenie biegłej podjąć decyzji o odmowie współżycia seksualnego. Wiek 15 – 17 lat to czas kształtowania się osobowości i tożsamości młodego człowieka. W tym czasie duży wpływ na osobowość człowieka mają autorytety, ważne osoby, pełnione rolę społeczne oraz zasoby doświadczeń jednostki, a także wydarzenia szczególne, wyjątkowe. Niewątpliwie w przekonaniu biegłej relacja ze starszym wiekiem i hierarchicznie przełożonym była dla P.</p>\n<p class=\"lf-p\">S. tego typu zdarzeniem. Deklaracje M. K. dotyczące wyznania miłości i stworzenia w przyszłości związku dla pokrzywdzonej, mogły być uzasadnieniem od pewnego czasu podjętej decyzji o współżyciu i były jednym z przejawów psychomanipulacji. Z punktu widzenia młodej, kształtującej się dopiero osobowości takie deklaracje mogły mieć na celu zdobycie zaufania małoletniej oraz w pewnym sensie dawały mu „prawo” do kontynuowania odbywania stosunków seksualnych, które w sumie trwały przez okres trzech lat. Dzięki tym deklaracjom „ przełożony i partner” zapewniał sobie długotrwałość tej relacji. (k. 89-90, 1210 -1214).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc do oceny treści zeznań pokrzywdzonej O. K. z domu N., Sąd Okręgowy w całości dał wiarę jej relacjom, także z uwagi na ich spontaniczność i szczerość wyrażającą się w dużych emocjach towarzyszących składaniu tych zeznań. Ponieważ O. K. niestety w tamtym czasie praktycznie nie mogła liczyć na pomoc i wsparcie nawet ze strony osób najbliższych, to z tych względów nie podzieliła się z nikim wiedzą na temat tego, co wydarzyło się między nią, a oskarżonym w czasie gdy należała do drużyny, którą kierował. Po pewnym czasie pierwszą osobą, której powiedziała o tym co zaszło między nią, a oskarżonym był jej obecny mąż P. K. i zeznania pokrzywdzonej w tej kwestii znajdują w całości potwierdzenie w jego relacjach. Ponadto zeznania O. K. znajdują także potwierdzenie w relacjach pozostałych pokrzywdzonych, a mianowicie przede wszystkim A. C. (1)i P. S..</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wynika z treści opinii sądowo – psychologicznej funkcjonowanie poznawcze O. K. w zakresie spostrzegania, koncentrowania uwagi uczenia się oraz pamięci kształtują się w normie. Opiniowana posiada zatem zdolności poznawcze niezbędne do relacjonowania wydarzeń, których była świadkiem. Skala badania STANU EMOCJI sugeruje stabilny stan emocjonalny, brak skłonności do podlegania wahaniom nastroju, ale wskazuje również na niezaspokojone w przeszłości ważne potrzeby psychiczne: bezpieczeństwa, miłości i akceptacji. W ocenie biegłej wyniki kolejnych badań wskazują na zrównoważenie emocjonalne, introwertywne cechy osobowości, potrzebę akceptacji przez inne osoby, niewielkie tendencje do obwiniania się i obniżoną samoocenę.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji w ocenie biegłej O. K. jest osobą o prawidłowym funkcjonowaniu intelektualnym. Nie ujawnia żadnych cech zaburzeń psychopatologicznych, które wpływałyby zniekształcając na procesy poznawcze. U opiniowanej nie obserwuje się skłonności do konfabulowania rozumianego jako wypełniania luk pamięciowych zmyślonym treściami. W aktualnym sposobie zachowania opiniowanej występują syndromy wskazujące, że jest ofiarą przemocy psychicznej. Świadczy o tym skłonność do obwiniania się, obniżony nastrój i płacz przy opowiadaniu o przykrych wydarzeniach, poczucie bezradności i bezsilności, brak umiejętności poszukiwania skutecznej pomocy. Sytuacja przesłuchania przez sąd jest niezwykle stresująca dla O.</p>\n<p class=\"lf-p\">K.. Jest bardzo zdenerwowana- nie potrafi prawidłowo podać na przykład daty urodzenia, myli daty, później nieco uspokaja się. Jednak w trakcie przesłuchania opowiadając o trudnych przeżyciach jest niespokojna, płacze, sprawia wrażenie bezsilnej. Powyższe wskazuje, że w jej subiektywnym odczuciu doznała krzywdy. O. K. nie ujawniała faktów związanych z odbyciem kontaktu seksualnego z oskarżonym wbrew jej woli, zaraz po zdarzeniu, ponieważ obawiała się konsekwencji. Była zastraszana i szantażowana przez M. K., bała się, że może spełnić swoje groźby. Szczególnie obawiała się umieszczenia w placówce, co było realne, gdyby M. K. spełnił swoje groźby. Z tego też powodu odbyła z nim kolejne stosunki seksualne, które również nie były dobrowolne, ale odbyła je pod presją psychiczną.</p>\n<p class=\"lf-p\">O. K. zapisała się do drużyny harcerskiej po ukończeniu szkoły podstawowej, miała ogromną potrzebę przebywania w środowisku innym niż domowe, gdzie relacje z matką nie były dobre, a ojczyma nie akceptowała. Szukała alternatywy, chciała spędzić wolny czas w ciekawy i przyjemny sposób. Niestety spotkało ją rozczarowanie – została wykorzystana seksualnie przez człowieka, który powinien być gwarantem bezpieczeństwa dla uczestników biwaku. Następnie wykorzystując swą pozycję drużynowego (...) zręcznie manipulował ją, stosował wobec nie przemoc psychiczną zmuszając do uległości. O. K. bała się go, miała bowiem złe doświadczenia dotyczące przemocy w domu rodzinnym. Zastraszana, zmanipulowana stanowiła łatwy do psychomanipulacji obiekt (k. 648 – 652).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z uzupełniającej opinii sądowo – psychologicznej wynika, iż jeśli chodzi o przebieg konfrontacji w Sądzie to stanowiła dla niej trudne, stresujące przeżycie, co było widoczne w jej zachowaniu, mimice, tonie głosu. Pokrzywdzona nie pamiętała niektórych szczegółów z uwagi na długi okres czasu od wydarzeń, które opisywała. Zdaniem biegłej odnośnie braku podania szczegółów i braku chronologii w zeznaniach O. K. dotyczących wspólnego noclegu jej i P. S. w namiocie M. K. – można wytłumaczyć uruchomieniem przez świadka psychologicznego mechanizmu obronnego – wyparcia. Jest to mechanizm nieuświadomiony, mający na celu utrzymywanie bolesnych wspomnień poza świadomością. Pełni on rolę przystosowawczą i ujawnia funkcjonowanie na co dzień osoby stosującej ten mechanizm obronny ( k. 1208 – 1209 ).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc do oceny treści zeznań A. C. (1) Sąd Okręgowy w całości dał jej wiarę, bowiem znajdują one potwierdzenie w zebranym w sprawie materiale dowodowym i brak jest jakichkolwiek podstaw do kwestionowania ich wiarygodności. Wbrew zarzutom obrony brak jest podstaw do przyjęcia, iż A. C. (1) mijała się z prawdą zeznając, iż całe zdarzenia w bunkrach i fakt, że została wówczas wykorzystana seksualnie był wynikiem zakładu pomiędzy oskarżonym, a jego kolegami tj. A. B. i P. B. (1), jako że w/w przesłuchiwani w charakterze świadków kategorycznie zaprzeczyli, aby został zawarty jakiś zakład. Zważyć bowiem należy na fakt, że o tym, iż miało dojść do zakładu A. C. (1) dowiedziała się wprost od oskarżonego, a nie od jego kolegów i zakładała, że mówi on prawdę.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie sądu takie z pewnością było wewnętrzne, subiektywne przekonanie dziewczyny, która wszak analizowała przebieg całej tej sytuacji, zastanawiając się dlaczego doszło do tego zdarzenia. Tymczasem, zdaniem sądu, żadnego zakładu w rzeczywistości nie było. Jak wynika z zebranego w sprawie materiału dowodowego oskarżony w środowisku kolegów lubił się przechwalać swoimi miłosnymi podbojami i relacjami seksualnymi z różnymi dziewczętami. Tytułem przykładu należy w tym miejscu wspomnieć, że jak wynika z zeznań N. S., chwalił mu się, że „zawsze wychowa sobie młodszą dziewczynę z harcerstwa”, a także, że „kiedyś potraktował A. K. jak dziwkę, bo uprawiał z nią stosunek na stole od bilarda i po wszystkim rzucił jej stówę” (k. 1195 – 1197).</p>\n<p class=\"lf-p\">Na marginesie w przekonaniu sądu mało prawdopodobnym jest, aby A. B. mógł się z oskarżonym zakładać o to, że upije on i wykorzysta A. C. (1), ponieważ ten ówczesny kolega, nawet przyjaciel M. K. nie tolerował takiego zachowania w stosunku do dziewcząt i to najbardziej mu się u oskarżonego nie podobało.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto wbrew wywodom obrońcy trudno zgodzić się z argumentem, że A. C. (1) nie mówi prawdy, bo nie zapamiętała, czy leżąca rozwinięta prezerwatywa była pełna, czy też pusta. W ocenie Sądu trudno wymagać od dziewczyny, która wcześniej nie miała doświadczeń seksualnych, została upita, wykorzystana seksualnie nie pamiętała przebiegu zdarzeń, obudziła się rano, mówiąc kolokwialnie z objawami „kaca” i wstydu, aby przyglądała się dokładnie prezerwatywie. W przekonaniu sądu, cała reszta szczegółowych zeznań pokrzywdzonych odnosi się do kwestii praktycznie bezspornych, wynikających z zebranego materiału dowodowego. Dotyczy to między innymi powtarzającego się mechanizmu „przywiązywania” dziewczyny do drużynowego, odcinania jej od kolegów i znajomych, późniejszego szantażowania pozbawieniem funkcji lub usunięciem z drużyny, czy opowieściami o zachorowaniu na białaczkę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niewątpliwie ocena treści zeznań pokrzywdzonej M. C. jest kwestią bardziej złożoną, niż w przypadku pozostałych pokrzywdzonych. Sądowi Okręgowemu wbrew sugestiom obrony nie umknął fakt, że zeznania M. C. przesłuchiwanej w toku śledztwa dwukrotnie, w pewnych fragmentach pozostają ze sobą w wewnętrznej sprzeczności. Na podstawie szczegółowej analizy całokształtu okoliczności sprawy możliwe jest jednak pełne i pewne przeanalizowanie treści zeznań M. C. i wyciągnięcie wniosku co do tego, w których fragmentach jej relacje są wiarygodne, a w których wątpliwe i z jakich przyczyn to wynika. Analizując przebieg tych dwóch przesłuchań, a zwłaszcza reakcje małoletniego świadka, treść zeznań, „mowę ciała”, można z całą pewnością wysnuć wniosek, iż w trakcie pierwszego przesłuchania M.</p>\n<p class=\"lf-p\">C. była bardzo mocno zestresowana, a jej relacje były dość chaotyczne, miała problemy z precyzyjnym umieszczeniem różnego rodzaju zdarzeń we właściwym czasie. Ten chaos wypowiedzi wynikał zdaniem Sądu z kilku przyczyn. Po pierwsze, niewątpliwie M. C. z własnej woli i z własnej inicjatywy nie zamierzała składać żadnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Jak już wcześniej wskazano w pewnym sensie sytuacja wymknęła się z pod jej kontroli, gdy w trakcie wyjazdu do Z. rozpłakała się i wyjawiła A. C. (1) szczegóły nieznanych nikomu relacji, które łączyły ją z drużynowym. To A. C. (1) podjęła decyzję, że M. powinna zawiadomić o tym matkę i że dziewczyna może liczyć na jej osobiste wsparcie i wsparcie ze strony innych koleżanek.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej kolejności, po powrocie do domu jej matka, po wysłuchaniu relacji córki oraz jej znajomych A. C. (1) i P. S., nie traciła czasu na dłuższe rozważania, nie zastanawiała się, lecz doszła do wniosku, że należy natychmiast jechać na Policję. Jak wynika z zeznań S. C. wzięła ona ze sobą córkę, wsiadły na rowery i udały się z miejsca zamieszkania do B., gdzie S. C. złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. M. C. w tamtym momencie istotnie, z pewnością nie chciała zawiadomić organów ścigania, o czym m.in świadczy fakt, że przez całą drogę na Policję płakała. Poza tym w przekonaniu sądu rzeczywiście podkochiwała się w oskarżonym i nie chciała mu zrobić krzywdy. Obawiała się tego, co się z nim stanie i z tego też względu później wielokrotnie w trakcie rozmów z innymi osobami m. in. psychologami, pedagogiem szkolnym, dyrektorem Gimnazjum, upewniała się do tego, iż podjęła właściwą decyzję.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pierwsze przesłuchanie miało miejsce krótko po złożeniu zawiadomienia o przestępstwie i stąd obawa, strach i chaos w precyzyjnym przedstawieniu przebiegu wypadków towarzyszyły M. C.. Wynika to, także z funkcjonowania intelektualnego pokrzywdzonej, które kształtuje się w dolnej granicy poziomu przeciętnego. Poza tym M. C. cały czas była pod wrażeniem z jednej strony, tego co się stało, a mianowicie zaangażowania w całą sprawę organów ścigania, konieczności opowiedzenia o wszystkim, w tym i o rzeczach i sytuacjach dla niej bardzo niekorzystnych. Największym dyskomfortem, jaki sprawiał pokrzywdzonej była na pewno sytuacja związana ze zdjęciami o charakterze pornograficznym, które wszak sama sobie robiła i wysyłała oskarżonemu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pokrzywdzona wiedziała przecież także, że na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy czasu, kontaktowała się telefonicznie z oskarżonym wielokrotnie, praktycznie niemal o każdej porze dnia i nocy (ponad 17 tysięcy sms–ów na przestrzeni niespełna 5 miesięcy). Zapewne cały szereg tych wiadomości tekstowych był dla niej niekorzystny i z tego też powodu przekazywała budzące wątpliwości informacje co do swojego telefonu, okoliczności jego zagubienia itp.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto M. dowiedziała się kilka dni wcześniej i to nie z plotek lecz z bezpośredniej relacji zupełnie nieznanych jej szczegółów na temat drużynowego, z których wynikało, że dopuścił się on, działając w podobny sposób szeregu przestępstw na szkodę innych dziewcząt. Stąd w przekonaniu sądu, w pierwszych zeznaniach opowiadając o zdarzeniach, które bezpośrednio ją dotknęły, przeplatała je z informacjami, które powzięła z relacjiA. C. (1) i P. S..</p>\n<p class=\"lf-p\">W trakcie pierwszych zeznań we fragmencie odnoszącym się do biwaku w W. (1) stwierdziła m. in., że jak wróciła do samochodu, to oskarżony już spał, co sprostowała w trakcie drugiego przesłuchania, mówiąc, że po powrocie do samochodu najpierw zaczął jej grozić, a dopiero później zasnął. W przekonaniu sądu wiarygodna jest relacja pokrzywdzonej złożona w tym zakresie w trakcie drugiego przesłuchania, bo jest ona jak najbardziej logiczna.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei w trakcie drugiego przesłuchania, zeznała m. in., że zdjęcia zaczęła wysyłać oskarżonemu dopiero po powrocie z M. (1), co w ocenie sądu nie polega na prawdzie, ponieważ z opinii Laboratorium (...) sp. z. o. o. (k. 721 i in.) wynika coś innego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy, pragnie jednak podkreślić, że te sprzeczności w istocie drobne, czy dozowanie pewnych informacji, nie wpływają na ogólną ocenę treści zeznań pokrzywdzonej w najistotniejszych elementach, które są z całą pewnością wiarygodne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zważyć bowiem należy na fakt, iż twierdzenie pokrzywdzonej, że to oskarżony początkowo zaproponował jej wyjazd na ognisko do W. (1) sam na sam, wynika jednoznacznie z w pełni wiarygodnych zeznań jej koleżanek J. C. i M. T..</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu o wiarygodności zeznań pokrzywdzonej, co do tego, iż oskarżony bezpośrednio po molestowaniu seksualnym, groził jej popełnieniem przestępstwa, jeśli komukolwiek o tym powie, przekonują zeznania jej najbliższej koleżanki J. C.. Otóż, to J. C. była w sumie najbliższym powiernikiem M., a mimo tego o przebiegu wypadków zaistniałych w samochodzie oskarżonego, po ognisku w W. (1), dowiedziała się dopiero we wrześniu 2014 roku. M. C. przyznała w pewnym momencie, że miała niejednokrotnie ochotę powiedzieć J. o tym co się stało, ale z obawy przed zrealizowaniem gróźb skierowanych w stosunku do niej przez oskarżonego, tego nie uczyniła.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto zdaniem sądu, fakt, iż oskarżony dopuścił się wówczas przestępstwa na szkodę małoletniej pokrzywdzonej wynika także z tego, że M. praktycznie od rana w dniu 3 maja 2014 roku była smutna, płakała, co nie uszło uwadze wszystkich jej koleżanek, a co usprawiedliwiała, rzekomym przytrzaśnięciem palca rąk, drzwiami od samochodu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Według sądu, dokonanie przez oskarżonego przestępstwa przeciwko wolności seksualnej, a następnie groźby bezprawnej skierowanej w stosunku do świadka, w celu uniknięcia odpowiedzialności karnej ( sekwencja zdarzeń ) pośrednio znajduje odzwierciedlenie w analizie ilości i czasu połączeń telefonicznych między numerami telefonów oskarżonego i pokrzywdzonej, przedstawionej i wykazanej przez prokuratora na rozprawie w dniu 21.10.2015 roku (k. 1679 – 1690). Wysoce charakterystycznym i znamiennym jest fakt wysłania przez M. K. do M. C. między godziną 04.42, a 04.47, aż trzydziestu sms-ów i tylko trzykrotne udzielenie odpowiedzi przez pokrzywdzoną, podobnie jak i seria kilkudziesięciu sms – ów ze strony pokrzywdzonej do oskarżonego od godz. 05.41 do godz. 07.42, które pozostały bez odpowiedzi.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym miejscu sąd jednocześnie pragnie zaznaczyć, że uznaje za racjonalne tłumaczenie M. K., że mógł wtedy spać. Niemniej jednak, sam fakt wysłania, dwóch takich serii znacznej ilości sms-ów w tak specyficznych okolicznościach, dowodzi prawdziwości twierdzeń pokrzywdzonej. Na marginesie Sąd pragnie zaznaczyć, że fakt zmiany (...) jeśli chodzi o telefon oskarżonego po godz. 23.28 i 23.29 oczywiście nie dowodzi tego, że oskarżony przemieszczał się wówczas samochodem. Może to wynikać z banalnej przyczyny, a mianowicie z tego, że czasami, gdy telefony pozostają na granicy zasięgu stacji przekaźnikowych (a tak było wówczas, gdyż ognisko miało miejsce na obrzeżach W. (1)), to w zależności od sytuacji, sygnał telefoniczny może być przejmowany przez sąsiednią stację ( k. 1606 – 1610).</p>\n<p class=\"lf-p\">W przekonaniu sądu fakt, iż M. C. opowiadała później o tym, że była przez oskarżonego molestowana seksualnie w maju 2014 roku wielu osobom, a mianowicie m. in., J. C., M. T., N. S. (1), A. C. (1), P. S., czy A. C., a w szkole dyrektorowi J. Z., pedagogowi szkolnemu K. C. i psychologowi E. O., oczywiście nie dowodzi tego, że mówi nieprawdę. Z psychologicznego punktu widzenia, każdy człowiek inaczej reaguje na stres i wiążącą się z tym traumę. To, że większość ludzi próbowałaby zachować takie doświadczenie dla siebie, nie podzielając się tym z innymi osobami, nie znaczy absolutnie, że sytuacja przeciwna nie jest możliwa. Co więcej, z punktu widzenia powrotu do równowagi psychicznej, tego typu zachowanie jest jak najbardziej właściwe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podobnie w przekonaniu sądu relacje M. C., co do przebiegu historii związanej ze wspólnym z oskarżonym wyjazdem na M. (1), a także zeznania co do okoliczności poprzedzających złożenie zawiadomienia o przestępstwie (biwak w Z.) znajdują w całości potwierdzenie w zebranym w sprawie materiale dowodowym, a w szczególności w zeznaniach S. C., a także A. C. (1), M. C. (1), czy A. K. (1). Na marginesie, znaczną część tych relacji potwierdza sam oskarżony w swoich wyjaśnieniach.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie sądu fakt nakłaniania pokrzywdzonej przez oskarżonego do zrobienia i przesłania drogą elektroniczną zdjęć o charakterze pornograficznym, także nie budzi wątpliwości, a jako, że został już wyczerpująco omówiony przy ocenie treści wyjaśnień oskarżonego, to ponowne odnoszenie się do tej kwestii jest już zbędne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wreszcie w pełni wiarygodne są twierdzenia M. C., co do tego, iż oskarżony wielokrotnie groził jej usunięciem z drużyny, później zapewniał o swoich uczuciach, szantażował. Zważyć bowiem należy na fakt, iż ten mechanizm działania oskarżonego jest bardzo podobny i miał miejsce także przy okazji popełniania przestępstw na szkodę P. S. i A. C. (1).</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wynika z opinii sądowo – psychologicznej funkcjonowanie intelektualne pokrzywdzonej jak już zaznaczono kształtuje się na poziomie przeciętnym (dolna granica). M. C. posiada wystarczającą zdolność procesów poznawczych aby w sposób wiarygodny zrelacjonować wydarzenia, w których uczestniczyła. Jednocześnie nie ujawnia cech zaburzeń psychopatologicznych, które wpływałyby zniekształcająco na procesy poznawcze. Małoletnia w trakcie przesłuchania w sądzie, a zwłaszcza na jego początku jest bliska płaczu i nie radzi sobie z napięciem emocjonalnym, co widać – niepokój ruchowy dłoni i stóp, który ma charakter wahadłowy, opada, a nasila się, gdy mówi o sytuacjach intymnych. Reaguje skrępowaniem na pytania dotyczące sytuacji intymnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Prawidłowo rozumie treść kierowanych do nich pytań, na które udziela wyczerpujących, rzeczowych odpowiedzi. W trakcie drugiego przesłuchania, znacznie lepiej radzi sobie z napięciem. W ocenie biegłej małoletnia nie sprawia wrażenia, że jest ofiarą przemocy psychicznej, bądź seksualnej. Najprawdopodobniej jednak nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, z uwagi między innymi na obniżony poziom dojrzałości emocjonalnej, uległość wobec otoczenia. Biegła podkreśliła, że M. C. nawiązała relacje intymne mając zaledwie 14 lat z mężczyzną będącym drużynowym (...), który imponował jej swoją pozycją, a także fakt, iż z pośród wielu dziewcząt zwrócił uwagę właśnie na nią. Poczuła się tym szczególnie wyróżniona i gotowa na spełnianie życzeń tego mężczyzny, który dodatkowo cieszył się uznaniem jej rodziców.</p>\n<p class=\"lf-p\">Małoletnia nie miała dobrych relacji z matką, z którą często kłóciła się i okłamywała ją. Oskarżony natomiast wysłuchał jej, wspierał, dobrze czuła się w jego towarzystwie, a zatem na jej zachowanie miały wpływ: wiek, sytuacja rodzinna, która nie dawała jej akceptacji i wsparcia, i dlatego poszukiwała ich w środowisku poza rodzinnym, a także niski poziom dojrzałości emocjonalnej. Powyższe skutkowało stosowaniem przez nią niedojrzałych mechanizmów zaspakajania ważnych potrzeb psychicznych. Małoletnia nie spostrzegała relacji z oskarżonym jako szkodliwych dla niej samej. M. C. okłamała rodziców w sprawie wyjazdu z M. K. na M. (1) i warunków pobytu, co wynika z fascynacji osobą drużynowego, w którym zaczęła się podkochiwać, który jej imponował.</p>\n<p class=\"lf-p\">Liczyła, że na M. (1) będzie mogła spędzać z nim dużo czasu, bez obecności innych osób. Nie podjęła próby powrotu do domu, mimo trudnych warunków, w jakich przyszło jej przebywać, ponieważ, z jednej strony cały czas chciała być z M. (2), a z drugiej kłamstwo niosłoby przykre dla niej skutki. Wolała zatem cały czas okłamywać matkę, podczas rozmów telefonicznych, niż wrócić do domu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Relacja małoletniej z M. K. w jej hierarchii ważności stosunków społecznych była dla niej czymś szczególnie ważnym, dla oskarżonego była bowiem gotowa zrobić wiele – to dla tej znajomości okłamała rodziców i koleżanki i zgodziła się na wspólny wyjazd. W pewnym okresie swojego życia, całą aktywność skupiała na rozwijaniu tej znajomości, kosztem nauki i rodziny. W przekonaniu biegłej, można przypuszczać, że małoletnia nie czuła się skrzywdzona i wykorzystana przez oskarżonego, kiedy ten proponował jej nieformalny wyjazd. Sama wyraziła na to zgodę. Przestraszyła się dopiero wówczas, gdy mężczyzna zaczął jej grozić i zdecydowała się ujawnić sprawę. Z uwagi na niski poziom dojrzałości emocjonalnej i społecznej M. C. jest łatwym obiektem do manipulacji przez inne silniejsze osobowości (k. 1245 -1249).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy w całości podzielił ustalenia i wnioski płynące z opinii biegłych psychologów M. A. i W. G. , odnoszące się do wszystkich pokrzywdzonych. W głębokim przekonaniu Sądu Okręgowego, opinie biegłych są pełne, rzetelne, wydane zostały w oparciu o skrupulatnie przeprowadzoną analizę materiału dowodowego, zgodnie z zasadami wiedzy, doświadczenia życiowego i zawodowego biegłych. Sąd w pełni podziela także wywody i argumentację biegłych przedstawioną na rozprawie w dniu 6 lipca 2016 roku (k. 2397 -2408). M. A. i W. G. opisały bardzo szczegółowo w jaki sposób wyglądają mechanizmy psycho - rozwojowe okresu dojrzewania, określanego czasem wczesnej adolescencji. Wyjaśniły szczegółowo, jakie w tym czasie zachodzą u młodego człowieka zmiany w zakresie funkcjonowania biologicznego, psychicznego i społecznego i jakie to ma przełożenie na jego życie, poszukiwanie własnej tożsamości, a także jak i dlaczego młody człowiek zachowuje się w taki, a nie inny sposób.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co prawda, oskarżony M. K. w piśmie procesowym sporządzonym przez swojego obrońcę zakwestionował ustalenia i wnioski tychże opinii, podnosząc zarzuty nierzetelności i niejasności, a jednocześnie zaznaczając, iż pismo to nie stanowi wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii innych biegłych psychologów. Zdaniem oskarżonego badania były przeprowadzone w nieprawidłowy sposób, a ich wyniki są oparte na błędnych przesłankach i nie odpowiadają aktualnemu stanowi wiedzy w dziedzinie psychologii w zakresie założeń oraz metod badawczych. M. K. podniósł, że rzetelne przeprowadzenie badań było niemożliwe, z uwagi na fakt, iż biegli sądowi nie postępowali zgodnie z określonymi dla danych metod badawczych standardami. Nadto wyraził pogląd, iż biegli nie dysponują bardzo dobrą znajomością testów, pomocy testowych oraz instrukcji badawczych. Zdaniem oskarżonego wyniki tych badań są niejasne, niepełne i nierzetelne oraz nie odpowiadają aktualnemu stanowi nauki. W jego ocenie, w oparciu o sposoby prowadzenia poszczególnych badań, niemożliwym jest chociażby jednoznaczne stwierdzenie, iż „u opiniowanych nie obserwuje się tendencji do konfabulowania” . Metody diagnostyczne stosowane w praktyce psychologicznej – zarówno standaryzowane jak i nie standaryzowane – powinny być używane zgodnie z określonymi zasadami. Zdaniem M. K. w niniejszej sprawie zasady te nie były przestrzegane (k. 2486 -2487).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy absolutnie nie podziela zarzutów M. K., skierowanych pod adresem opinii sporządzonych przez W. G. i M. A.. Wbrew wywodom oskarżonego Sąd nie dostrzega w opinii biegłych żadnych niejasności i nierzetelności. Wszak biegłe wskazały wyraźnie w oparciu o jakie kryteria sporządzały opinie, jakie przyjęły założenia i metody badawcze, a także z jakich publikacji naukowych korzystały, przygotowując się do wydania opinii.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wszystkie zarzuty oskarżonego mają charakter wyłącznie gołosłownej polemiki. M. K. nie raczył bowiem wskazać na czym konkretnie polegają rzekome nierzetelności i niejasności w opinii, jakie to są aktualne założenia, metody badawcze i standardy, odbiegające od zastosowanych przez biegłych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu z zebranego w sprawie materiału dowodowego, m.in. z zeznań M. S. wynika, że oskarżony chwalił się, że zna się na psychologii dziecka. W trakcie składania wyjaśnień również przekonywał Sąd, jakimi metodami diagnostycznymi posługiwał się w kontaktach z dziećmi, czy ich rodzicami w przypadku podejrzenia wystąpienia zjawiska przemocy w rodzinie.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu, nie uchybiając oskarżonemu, fakt iż w przeszłości M. K. „liznął” nieco wiedzy z dziedziny psychologii, że słyszał o różnego rodzaju metodach badawczych i testach, że przez lata potrafił skutecznie manipulować dziećmi i młodzieżą, a także innymi osobami (do czego nie potrzeba tak naprawdę żadnej wybitnej wiedzy z dziedziny psychologii) – nie upoważnia go do ferowania gołosłownych i kategorycznych sądów na temat kompetencji zawodowych biegłych psychologów. Niestety to wysokie wyobrażenie oskarżonego na jego własny temat wynika z jego zaburzeń osobowości i wysokiej samooceny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niejako na marginesie tych uwag należy zauważyć, że W. G. jest psychologiem od 34 lat, w tym od 15 lat stałym biegłym sądowym z tej dziedziny nauki i liczbę wydanych przez nią opinii należy liczyć w tysiącach. Z kolei M. A. wykonuje zawód psychologa od 14 lat, jest biegłą drugą kadencję i w sprawach karnych również wydaje kilkadziesiąt opinii rocznie. Jak zaznaczono wcześniej Sąd Okręgowy analizując treść opinii biegłych psychologów nie znalazł podstaw do rzeczowego zakwestionowania ustaleń, wniosków, czy przyjętych metod badawczych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto także na marginesie Sąd zwraca uwagę na fakt, iż w toku śledztwa pokrzywdzona M. C. przesłuchiwana była w obecności biegłego psychologa A. M.. Biegła po przesłuchaniu sporządziła opinię, która została zakwestionowana przez prokuratora jako niespójna i nierzetelna. Z tego też względu oskarżyciel publiczny dopuścił dowód z opinii biegłej W. G., nie wnioskując w ogóle o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłej A. M.. Sąd Okręgowy, na wniosek obrony nie znalazł podstaw do odmowy zaliczenia tej opinii w poczet materiału dowodowego. Jednocześnie Sąd podziela jednak pogląd prokuratora, co do wątpliwości w zakresie ustaleń i wniosków opinii A. M.. Niestety biegła A. M. w przeciwieństwie do biegłych M. A. i W. G., nie po raz pierwszy, lecz któryś raz z rzędu (jak wynika z doświadczenia Sądu) uporczywie zapomina się, że nie jest rolą biegłego autorytatywne wypowiadanie się na okoliczność wiarygodności zeznań małoletniego świadka (jak na k. 98). Rolą biegłego psychologa jest, opierając się na udziale w przesłuchaniu i badaniu psychologicznym wskazanie przesłanek dających sądowi materiał do oceny wartości dowodowej zeznań świadka.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy w całości dał wiarę zeznaniom świadków R. S. (k. 1355, 2033 – 2036, 2052 – 2055) i B. S. (k. 2194 – 2199) – rodziców pokrzywdzonej P. S., albowiem w przekonaniu Sądu relacje w/w świadków w znacznej części dotyczą okoliczności bezspornych, znajdujących odzwierciadlenie w pozostałym materiale dowodowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto z tych samych przyczyn Sąd w całości dał wiarę także zeznaniom świadków A. C. (2) (k. 2327 – 2332), M. C. (1) (k. 2270 – 2273), P. K. (k. 1281 – 1282, 2168 – 2171) i S. C. (k. 1-4, 167-168, 1173-1175, 1820-1827) – osób najbliższych dla pokrzywdzonych P. S., O. K. i M. C.. Jedynie na marginesie Sąd pragnie zaznaczyć, iż osoby te wiedzę o przestępnym zachowaniu oskarżonego czerpały praktycznie wyłącznie z relacji pokrzywdzonych. Jeśli chodzi o świadka A. C. (2) to sąd pragnie zaznaczyć, iż nie nosił się z zamiarem dopuszczania dowodu z jej zeznań i wzywania jej na rozprawę w charakterze świadka, bowiem z treści zeznań pokrzywdzonej A. C. (1), jej brata M. (...) jak i byłego chłopaka pokrzywdzonej - A.</p>\n<p class=\"lf-p\">K. (1) wynikało jednoznacznie, iż A. C. (2) nie ma żadnej wiedzy na temat intymnych relacji, które łączyły oskarżonego i jej córkę. Niestety, ponieważ oskarżony domagał się przeprowadzenia tego dowodu, wniosek ten poparł także prokurator, Sąd ostatecznie przychylił się do niego, mając świadomość ryzyka, że matka pokrzywdzonej może „dopytać się” córki co naprawdę się wydarzyło i może bardzo głęboko to przeżyć. Tak się niestety stało, A. C. (2) bardzo mocno przeżyła, to czego dowiedziała się od córki na temat rzeczywistych relacji łączących ją w przeszłości z oskarżonym, sama zaczęła się tym zadręczać, wpędzać w poczucie winy, że w porę nie zauważyła i nie zareagowała w żaden sposób, że oskarżony krzywdzi jej córkę, co więcej tym bardziej trudno było jej pogodzić się z tym, że gościła go w swoim własnym domu. Świadomość tej sytuacji doprowadziła do powstania bardzo poważnych problemów zdrowotnych, konieczności zasięgnięcia pomocy medycznej w związku z podejrzeniem zawału serca.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy żywi nadzieję, że mimo tak dramatycznych okoliczności ta szczera rozmowa na temat całej tej sytuacji która dotknęła A. C. (1) przyczyni się w konsekwencji do uzdrowienia relacji między matką i córką i do odzyskania przez obydwie kobiety prawdziwej równowagi psychicznej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd nie znalazł także podstaw do kwestionowania zeznań małoletnich świadków przesłuchiwanych w obecności biegłego psychologa, a mianowicie J. C. (k. 65 – 67, płyta CD k. 68, stenogram k 1757 – 1779, odtworzenie zapisu obrazu i dźwięku oraz odczytanie zeznań – rozprawa z dnia 28.10.2015r k. 1703) i M. T. (k. 77 – 79, płyta CD k. 80, stenogram k. 1970 – 1978, odtworzenie zapisu obrazu i dźwięku oraz odczytanie zeznań – rozprawa z dnia 25.11.2015r k.1787). W ocenie Sądu zeznania J. C. i M. T. dotyczą okoliczności w zasadzie również bezspornych znajdujących potwierdzenie w zebranym materiale dowodowym. Jak wynika z opinii biegłego psychologa A. M. (k. 88, 105 – 106), która tym razem nie prowadziła szerszych rozważań na temat wiarygodności małoletnich świadków – zdolności poznawcze u w/w świadków funkcjonują prawidłowo, brak jest także podstaw do stwierdzania skłonności do fantazjowania czy celowego posługiwania się kłamstwem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek N. S. (1) przesłuchiwana w toku śledztwa zeznała jak z jej punktu widzenia wyglądał przebieg spotkania w W. (1), połączonego z rozpaleniem ogniska i noclegiem. Stwierdziła m.in., że J. C. chodziła do godziny 3.00 nad ranem do samochodu do M. i nic się do tej pory nie stało. Ponadto zaznaczyła, że przez okres 6 lat jej działalności w drużynie, M. K. nigdy na nikogo się nawet źle nie spojrzał i źle nie zachowywał, chyba że dla żartu. N. S. (1) podkreśliła, że tak naprawdę o tym, co oskarżony miał zrobić M. C. dowiedziała się raptem 2 tygodnie wcześniej i to z relacji J. C. i M. . Następnie ta plotka rozniosła się wśród innych członków drużyny, którzy są podzieleni co do tego, czy M. K. mógłby się dopuścić takich rzeczy. N. S. (1) stwierdziła także, że jej zdaniem M. podkochiwała się w (...), przychodząc na zbiórki malowała sobie usta i ubierała krótkie spodenki. Ponadto opisała także relacje jakie panowały w drużynie, zaznaczając, że oskarżony się o nie troszczył, pomagał i wysłuchiwał jak miały jakiś problem. Przyznała, że wie o tym, że M. K. był w związku z M. L. i miał także dobry kontakt z A. C. (1). Dodała także, że z relacji P. S. dowiedziała się o tym, że miała ona być w przeszłości niestosownie dotykana przez oskarżonego (k. 81/84, płyta CD k. 85, stenogram k. 1979-1988, 1989-1990, odtwarzanie zapisu obrazu i dźwięku oraz odczytanie zeznań – rozprawa z dnia 25.11.2015r. k 1788).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przesłuchiwana po raz kolejny, tym razem w trakcie rozprawy głównej, N. S. (1) zdecydowanie rozbudowała swoje wypowiedzi na temat oskarżonego i całej sprawy. W podobny sposób opisała przebieg wydarzeń na ognisku w W. (1), zaznaczając, że w jej ocenie, tej nocy M. nie stała się krzywda, bo gdyby tak było, to ona zrobiłaby z tym porządek i o tym im powiedziała. Tymczasem M. przychodziła później na zbiórki i ogniska, tak jak gdyby nic się nie stało. Była także z oskarżonym na M. (1), o czym N. S. (1) dowiedziała się od J. C., a później od samej M., która była z tego wyjazdu zadowolona. W ocenie N. S. (1), stosunek M. do M. K. zmienił się po jej powrocie z rejsu do domu, ponieważ M. chciała tak jakby przeciągnąć N. na swoją stronę i nastawić przeciwko drużynowemu. Wynikało to zapewne z tego, że była zawiedziona tym, że M. K. ma dziewczynę, o czym przecież powinna wiedzieć, a czego być może nie przyjmowała do wiadomości. N. S. (1) podkreśliła, że zna P. B. – dziewczynę M. (2), praktycznie od 6-go roku życia. Wyraziła także pogląd, że P. nie była lubiana przez P. S., A. C. (1) i M. C..</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie małoletniego świadka, M. K. nie zrobił krzywdy M., ponieważ ona nie zachowywałaby się tak niewłaściwie, tj. nie stoczyłaby się. Następnie N. S. (1) stwierdziła, że jej była koleżanka spożywa alkohol, pali papierosy i zadaje się ze starszymi od siebie mężczyznami. W dalszej kolejności N. S. (1) przyznała, że była po śmierci matki u P. B. w W., lecz na temat sprawy i M. (2) ze sobą nie rozmawiały. Ponadto dodała, że na poprzednim przesłuchaniu zapomniała powiedzieć o dwóch rzeczach, a mianowicie, po pierwsze, że mama M. kazała jej płakać na przesłuchaniu. Oprócz tego zapomniała także opowiedzieć o przebiegu spotkania z A. C. (1) i P. S., w trakcie którego miały one nakłaniać ją do złożenia niekorzystnych dla oskarżonego zeznań. W dalszej kolejności uszczegółowiła swoje wcześniejsze wypowiedzi, udzielając odpowiedzi na szereg pytań (k. 2277-2284, płyta CD k. 2284a, odtworzenie zapisu obrazu i dźwięku oraz odczytanie zeznań – rozprawa z dnia 18.05.2016r. k. 2332).</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wynika z opinii biegłego psychologa M. A. – N. S. (1) jest osobą, której rozwój intelektualny przebiega w granicach normy. Opiniowana nie cierpi z powodu żadnych zakłóceń stanu psychicznego. Jej wypowiedzi w trakcie przesłuchania były spójne i logiczne. Wskazywały zarówno na sięganie przez nią do materiału przypominanego, jak i do materiału konstruowanego. Zachowania niewerbalne – ruchy manipulacyjne w obrębie rąk, dotykanie szyi, karku, poprawianie włosów, poruszanie nogą – mogą wskazywać na brak poczucia pewności, przeżywanie wątpliwości, jak i zdenerwowanie. Zdolności spostrzegania, zapamiętywania i odtwarzania spostrzeżeń funkcjonują u niej prawidłowo. Jednocześnie biegła nie była w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dotyczące konfabulacji. W ocenie biegłej, większość wypowiedzi małoletniej, dotyczyły materiału przypominanego, takiego, który był odtwarzany z zasobów pamięciowych i którego małoletnia była bezpośrednim świadkiem bądź uczestnikiem. Jednak pewne wypowiedzi N. S. (1) – te które wiązały się z nasileniem ruchów manipulacyjnych w obrębie nogi, karku, ust – mogły wskazywać na sięganie przez nią do materiału wyobrażonego, konstruowanego bądź wskazywać na pomijanie pewnych informacji (k. 91-92, 2319-2320).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Okręgowy oceniając treść zeznań N. S. (1) potraktował je z dużą dozą ostrożności. Z jednej strony, pewne i to dość obszerne fragmenty zeznań małoletniego świadka, w zasadzie nie budzą większych wątpliwości, ponieważ dotyczą okoliczności niespornych, znajdujących potwierdzenie zarówno w zeznaniach świadków, jak i wyjaśnieniach oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z drugiej jednak strony trudno oprzeć się wrażeniu, że pewne fragmenty zeznań małoletniego świadka , złożone zwłaszcza w trakcie ponownego przesłuchania, mają na celu wybielenie osoby oskarżonego i jednocześnie zdeprecjonowanie pokrzywdzonej M. C., zgodnie z linią obrony, prezentowaną od początku procesu przez M. K.. Razi zwłaszcza stwierdzenie N. S. (1), że to M. C. sama organizowała ognisko, zabrała na nie namiot, po ognisku w W. (1) wcale nie była smutna, czy przygnębiona, skoro zupełnie co innego mówiła J. C. i M. T., o których trudno powiedzieć, aby były zainteresowane wynikiem rozstrzygnięcia sprawy. J. C. stwierdziła wyraźnie, że M. C. płakała, gdyż rzekomo N. S. (1) miała jej przytrzasnąć palec drzwiami od samochodu. Tymczasem N. S. (1) mówi coś zupełnie odwrotnego, przy czym na temat dość charakterystycznej okoliczności i to ewidentnie niekorzystnej dla oskarżonego.</p></div>", "next": 239126}