{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">(k. 271-274, 684-686) na etapie postępowania przygotowawczego zeznał, że w dniu 22 maja 2015r, udał się na R. S. celem zamanifestowania swoich poglądów na temat aborcji. Była to spontaniczna decyzja. Byli umówieni na konkretną godzinę. Był tam R. G. (1), R. D. (1) i A. Ś. (1). Mieli ze sobą baner i ulotki. Stali najpierw przy główny wejściu do ratusza, potem przeszli do innego. Zebrał się tłum nieprzychylny Prezydentowi. Widział jak Prezydent wysiadał z samochodu i szedł w asyście ochroniarzy w stronę ratusza. Katem oka zauważył zamieszanie, dokładnie nie wiedział o co chodzi. Nie wiedział, że policja zatrzymała R. D. (1). Dopiero potem zobaczył, że chodzi o niego. R. D. (1), zdaniem świadka, chciał w te sposób przekazać ulotkę Prezydentowi. Jak Prezydent wszedł do ratusza to świadek się zdenerwował, że zatrzymali R. D. (1). Był poruszony i chciał mu pomóc. Próbował tłumaczyć policjantom, że to chłopak od nich i że chciał tyko podać ulotkę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na etapie postepowania jurysdykcyjnego P. P. zeznał, że zarówno on, jak i R. D. (1) są obrońcami życia i jest to dla niego sytuacja trudna. Byli tam w tym duchu na miejscu zdarzenia. Mieli zadanie do zrealizowania, żeby dostarczyć wiadomość do Prezydenta na temat tego, czym jest aborcja. Dla nich, obrońców życia, świat dzieli się na dwie strony, cywilizację życia i cywilizację śmierci i Prezydent K. reprezentuje tę stronę ciemną. Różne osoby przyszły wtedy, którym te pojęcia są bliskie zamanifestować swój sprzeciw wobec aborcji. Chodzi o przekazanie informacji także innym osobom, aczkolwiek Prezydent jako głowa państwa, która powinna być za wszystkimi obywatelami, a jednak nie jest i pozwala, żeby zabijać te dzieci, więc dla obrońców życia jest to osoba, do której trzeba dotrzeć, bo jest na wysokim stanowisku. Mieli przygotowane materiały, tak jak na każdą inną akcję w postaci ulotek i banerów. To jest ich broń do walki ideologicznej. Nieraz był na pikietach, jest to stresujące zajęcie. Ludzie nieraz są nastawieni negatywnie, jest dużo agresji, stąd też emocje, które towarzyszą na takiej pikiecie sięgają dużemu natężeniu. Uważa, że cala ta sprawa z R. D. (1) jest nieporozumieniem. W jego ocenie jest to wynik tych emocji, tego wszystkiego, a nie chęci skrzywdzenia Prezydenta, czy czegoś w tym stylu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Działa w różnych fundacjach: (...) live, Niezłomni, (...). Ma szereg różnych akcji, więc ciężko jest odtworzyć moment zbiórki w tamtym dniu. Poszedł z takim działaniem jak zawsze, żeby pokazać tej osobie, która jest ich celem, czym jest aborcja, żeby miała szanse na zmianę decyzji, na zastanowienie się nad tym. Spotkali się z R. D. (1) na (...). Na 99% był tam z R. G. (1). Zawsze jechali razem. Jeździł po banery i jechali razem, więc wtedy prawdopodobnie też tak było. Był odpowiedzialny za trzymanie banerów, były też tam dwie czy jedna grupka inna z banerami. Wtedy z R. D. (1) nie rozmawiał, ale tak jak zawsze to bywa, mają ulotki więc je rozdają. Zajął się swoimi sprawami, była napięta sytuacja, nie było czasu na żadne dyskusje.</p>\n<p class=\"lf-p\">R. był od spraw organizacyjnych. Nie zgłaszali nikomu, że chcą wręczyć ulotki Prezydentowi. Po co mają to robić, skoro jest to naturalna sprawa, naturalnym działaniem osób, które włączają się do tego. Prezydent był pierwszy raz w T. i była okazja, żeby się pokazać, rozdać ulotki. Mieli też na banerze K. z wyraźnym przekazem, że jest za aborcją. Ciężko jest być na ulicy i protestować. To są duże emocje. Nie wie, jak by się zachował, gdyby chciał dostarczyć ulotkę Prezydentowi, a wszyscy na zewnątrz byli przeciwko Prezydentowi bo sympatycy schowali się do środka. To jest tak, że wychodzi z limuzyny gościu, który jest za zabijaniem dzieci i nie ma różnicy, nie wie jakby się zachował. W emocjach być może zrobił by gwałtowny ruch i chciał się do niego dostać .</p>\n<p class=\"lf-p\">Dla niego, jako obrońcy życia, to co zrobił R. D. (1) to jest to sytuacja zrozumiała. Nie wierzy w to, że R. D. (1) chciał zrobić krzywdę Prezydentowi. Uważa go za dobrego człowieka, katolika, ma świadectwo swojej sąsiadki, która zna R. D. (1) z akcji katolickiej i różne osoby z parafii ciepło się o nim wyrażają. W ocenie świadka jest to nieporozumienie. Emocje wzięły górę. Zdarza się, że jeżdżą na pikiety pro-live do innych miejscowości. Zawsze chcą wręczyć ulotki osobom ochranianym. Nie mają rozpiski, jak wygląda wręczenie ulotki dla poszczególnych osób. Przeważnie wręczają na ulicy zwykłym osobom, którzy przechodzą, jest to 95% działań. Czasami wręczają znanym osobom, wtedy starają się dowiedzieć gdzie one będą i próbują się tam dostać, pokazać sam baner, żeby ta osoba ich zauważyła, czy wręczyć ulotkę gdy jest taka możliwość.</p>\n<p class=\"lf-p\">To były w T. dwie takie znane osoby tj. K. i jakaś aktorka, której nazwiska nie pamięta. Tu nie ma reguły w działaniach.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeśli chodzi o Prezydenta K. to była sytuacja spontaniczna, nie mieli czasu na zastanawianie się. Nigdy nie robił czegoś takiego, aby rozesłać ulotkę pocztą. Ich działania opierają się na działaniu na ulicy. Są fundacje, które rozsyłają materiały informacyjne, ale oni do nich nie należą. To nie jest ich sposób działania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Osoby przychylne Prezydentowi były schowane w środku Ratusza. Pan D. nie został przeszkolony jak powinien w tym dniu się zachować. Czasem robili szkolenia i mówi to ze wstydem, ale to był ich błąd, że nie zrobili szkoleń dla wolontariuszy. Świadek i R. G. (1) brali udział w takich szkoleniach, mieli pewną wiedzę, której niestety nie przekazali. Nie był świadkiem aby oskarżony mówił coś negatywnego bądź pozytywnego o Prezydencie K.. Zajął się swoimi sprawami, więc nie wie co on robił. Robił swoje i nie interesowało go to , nie miał też możliwości, żeby patrzeć na innych. Oskarżony pojawił się pierwszy raz na pikiecie pod Empikiem. Był świadkiem akcji, w których brał udział pan D. we wcześniejszym okresie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zachowywał się jak każdy wolontariusz. Wspierał fundację. Przez fundację przechodzi cała masa różnych ludzi, niektórzy są raz, niektórzy więcej. Bardzo go polubił od samego początku, nigdy nie miałem podejrzeń. Jak każdy obrońca życia był zaangażowany i sumienny. Wszyscy obrońcy życia są podobnie do siebie pod tym względem. Muszą spełnić podstawowe kryteria, oddać swój czas, poświęcić się fundacji, to nie jest łatwe. Z R. D. (1) są w tej samej parafii, spotykał go, więc potem interesował się tą sprawą i martwił się jednocześnie o R. D. (1). Szukał kontaktu z nim. Mówił, że chciał dostarczyć ulotkę. Jest to założenie, do którego jako wolontariusze jesteśmy zobowiązani. Nikt nie poddawał z fundacji w wątpliwość intencji pana D. później.</p>\n<p class=\"lf-p\">Paru osobom się to nie spodobało. Świadek ma kontakt bezpośredni z kadrą fundacji i po przemyśleniu oni też przyznali, że tak to mogło być, że był to wypadek przy pracy i on to teraz tak nazywa. R. D. (1) jest ideowcem. Jest zaangażowany w walkę między cywilizacją śmierci a cywilizacją życia. Tak do tego trzeba podchodzić.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek zeznał nadto, że nie widział samego momentu zdarzenia, próby wręczenia Prezydentowi. Widział to potem w Internecie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd uznał zeznania P. P. co do zasady za wiarygodne. Korelowały one z pozostałym materiałem dowodowym, zwłaszcza w postaci zeznań R. G. (1) i A. Ś. (1). Świadek nie był bezpośrednim obserwatorem zdarzenia R. D. (1) wobec Prezydenta, aczkolwiek jego zeznania w istotny sposób uzupełniały zgromadzony materiał dowodowy. Świadek przedstawił bowiem ogólne przyczyny, podstawy i zasady działania Fundacji (...) do życia, opisał zachowanie R. D. (1) i przedstawił własną ocenę jego osoby i całego zdarzenia. Jakkolwiek oceny tej nie sposób zweryfikować, dość będzie poprzestać na twierdzeniu, że sąd jej nie podzielił, gdyż zachowanie R. D. (1), tak wobec Prezydenta RP jak i wobec funkcjonariuszy policji ocenił jako przestępne i naganne. W ogólnym jednak zrębie twierdzenia P. P. co do faktów, a nie w zakresie ocen, były wiarygodnym materiałem dowodowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek J. W. (2) (k. 152-155, 671-672) zeznał, że w dniu 22 maja 2015r. był na służbie wspólnie W. W. (1) w nieumundurowanym patrolu skierowanym do zabezpieczenia wizyty Prezydenta RP w T.. Mieli pilnować wejścia do ratusza od strony ulicy (...). W obawie o to, aby nie było żadnych zakłóceń polecił policjantom R. L. (1), D. W. (1) i M. K. (3) aby przeszli i pilnowali by nic się nie stało. Po przyjeździe Prezydenta i jego wyjściu z samochodu jeden mężczyzna wybiegł z tłumu trzymając coś w podniesionej ręce i biegł w kierunku Prezydenta. Wyskoczył gwałtownie. Podniesiona ręka wskazywała na chęć uderzenia Prezydenta. Ruch ręka by taki jak do uderzenia, był to ruch łukowy. Został on zablokowany przez funkcjonariusza BOR, nie zdążył dotknąć Prezydenta. Ściągnięto go na bok i przekazano umundurowanym policjantom. Świadek wraz z Prezydentem wszedł do środka dziedzińca. Widział po Prezydencie, że by zaskoczony i przerażony. Wśród funkcjonariuszy BOR widział panikę i zaskoczenie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na rozprawie J. W. (1) zeznał, że jest policjantem w T.. Widział zdarzenie, nie uczestniczył jednak w interwencji. W tym czasie stał przy głównej bramie R. od strony Pubu J.. Wspólnie z pracownikami BOR-u Prezydent stanął przy tej drugiej bramie Ratusza. Wysiadł z samochodu i kierował się w stronę bramy ratusza, a nagle z tłumu wybiegł mężczyzna, który zrobił zamach ręką na Prezydenta, ale w tym czasie funkcjonariusze BOR-u dokonali jego zatrzymania. Działo to się bardzo szybko, funkcjonariusze BOR-u przeprowadzili szybko Prezydenta do ratusza, a świadek w tym czasie zamykał bramę. Widział to zdarzenie, gdy ten mężczyzna zamachnął się ręką. Nie pamiętał jak on wyglądał. Nie pamiętał innych bliższych szczegółów. To działo się bardzo szybko. Był wielokrotnie przy ochronie prezydentów i osobiście tego się nie spodziewał. Nie myślał o tym zagrożeniu w stosunku do Prezydenta ponieważ ma ochronę funkcjonariuszy BOR. Dalej z tą sprawą nie miał styczności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Był szpaler zrobiony z tłumu, to z tego szpaleru wybiegł mężczyzna. Wybiegł , to nie było tak, że tam szedł pomału. Wykonał zamach ręką i znajdował się wtedy około 2 metrów od Prezydenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zadaniem świadka w czasie wizyty była ochrona i utrzymanie porządku. Było synchronizowane z funkcjonariuszami BOR-u. Wykonywał wówczas wszystkie polecenia funkcjonariuszy BOR-u, tj. gdzie ma się przemieszczać i na co zwracać uwagę. J. W. (1) nie pamiętał, o której stawił się tam, może to być około 2 h wcześniej, jeśli nie więcej. Było niezadowolenie wśród ludzi i pikiety, takie anty w stosunku do Prezydenta K., z każdej strony ratusza. Były obrazy z dziećmi poddanymi aborcji. Nie obserwował co się działo z tym mężczyzną od momentu jego zatrzymania. Nie rozmawiał na temat tego zdarzenia z innymi funkcjonariuszami.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd dał wiarę zeznaniom świadka J. W. (1). Jawiły się one bowiem jako koherentne z pozostałym materiałem dowodowym (zwłaszcza z zeznaniami W. W. (1)), choć można je ocenić jako lakoniczne i w istocie drugorzędne dla sprawy. Świadek nie uczestniczył w interwencji wobec R. D. (1). Racjonalnie i obiektywnie jednak opisał, gdzie wówczas przebywał, co spostrzegł i co zapamiętał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek P. O. (k. 210-214, 672-674) zabezpieczał pirotechnicznie miejsce pobytu Prezydenta RP w T.. Widział, że na (...) S.gromadziły się osoby nastawione „anty” do Prezydenta. Dowódca zdecydował, że podjazd będzie dokonany z innego miejsca. Gdy przyjechał prezydent świadek stał po prawej stronie patrząc od wejścia do ratusza. W pewnym momencie, gdy Prezydent szedł do ratusza zobaczył, jak funkcjonariusze policji obezwładniają jakiegoś człowieka. Z miejsca gdzie stał nie mógł nawet zobaczyć, jak te człowiek zbliża się do Prezydenta. Jak policja go ujęła, to widział, że miał w dłoniach żółta reklamówkę. Gdy Prezydent wraz z ochrona przeszedł do ratusza świadek stanął w drzwiach ratusza nie dopuszczając osób postronnych do wnętrza dziedzińca.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przed sądem P. O. zeznał z kolei, że przebywał na (...) S. w czasie wizyty Prezydenta B. K. (1) w T.. Był tam jako funkcjonariusz BOR-u odpowiedzialny za pirotechnikę. Standardowe procedury, to już miało miejsce przed zajściem, polegały na tym, że na polecenie dowódcy zabezpieczył wraz z podległymi policjantami pirotechnikami miejsce, w którym miał przebywać Prezydent, w środku ratusza. Ratusz w środku był sprawdzony pirotechnicznie przez techników i psa. Przed podjazdem puszczany jest jeszcze zawsze patrol oraz pies, jeżeli nim dysponują. Jako pirotechnik przebywał w chwili podjazdu prezydenta pod budynek. To już nie polega wtedy tylko na zabezpieczeniu pirotechnicznym, ale także na ochronie fizycznej, jest to więc taka pełna ochrona. Z uwagi na to, że wielkość tłumu przy pierwszej wersji podjazdu była dość duża, dowódca zabezpieczenia skonsultował się z kimś odpowiedzialnym z Kancelarii Prezydenta i została podjęta decyzja o przeniesieniu pojazdu Prezydenta na drugą stronę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z drugiej strony też było dużo ludzi. Na czoło kolumny tj. na przód przybyły panie z dziećmi niepełnosprawnymi. One usilnie chciały się dostać do Prezydenta krzycząc, że chcą się z nim spotkać, dlatego moja osoba znalazła się z tej strony. Świadek obserwował swój sektor. Jak patrzył na przejście Prezydenta to z tłumu, bliżej od ratusza, wyskoczył człowiek i takim dość silnym tempem, można powiedzieć nawet biegiem, widział jak wyskoczył w stronę Prezydenta z ręką podniesioną do góry. W ręku trzymał żółtą torbę. W tym momencie odbił się od obstawy prezydenta i złapali tego pana policjanci. Świadek zabezpieczał przemarsz w dalszym ciągu i został na drzwiach, żeby nikt się nie dostał do środka niepowołany.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po chwili wszedł do środka R.. Ze swego punktu widzenia zaobserwował tylko to, że ten pan rękę miał podniesioną do góry i miał żółtą torbę. Zatrzymał się na ochronie, więc dotarł na odległość pomiędzy 1,5 a 2 metry od Prezydenta. To było bardzo szybko, gdy odbił się od ochrony, został załapany przez policjantów. Nie podjął interwencji, bo moja osoba była tam zbyteczna.</p>\n<p class=\"lf-p\">To było tak, że ten mężczyzna biegł i jeden z funkcjonariuszy wystawił po prostu rękę i od tej ręki ten pan się odbił.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie obserwował co się dalej działo z tym mężczyzną. Tam wszyscy coś krzyczeli, tam nie było tak, że nikt nie krzyczał. Nie słyszał okrzyków tego mężczyzny. Nie zaobserwował, aby ten mężczyzna się wyrwał, usiłując ponownie dobiec do Prezydenta, gdyż został zatrzymany przez policjantów, ale ta gdy ta sytuacja nastała to była sekunda – dwie, Prezydent wszedł do środka, nie obserwował tych policjantów, tylko to, kto jeszcze chciałby wejść. Był w komunikacji z dowódcą. Nie pamiętał, czy otrzymał informacje o tym, że w T. istnieje zagrożenie dla Prezydenta, ale z reguły przyjmuje się takie założenie bo prowadzi się czynności ochronne. Czynności zabezpieczenia pirotechnicznego w zależności od podjętej decyzji trwają od godziny nawet do 20 godzin.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przy wizycie Ojca Świętego czynności trwały cały tydzień. Zbierał się zawsze jakiś tłum, jak to przy wizycie głowy państwa. Większość tłumu, jak zaobserwował, przyszła z ciekawości. Były też grupki, które manifestowały swoją niechęć do Prezydenta. Pamiętał plakat wyborczy Prezydenta z przekreślonym nazwiskiem K.. Budziło to obawy, gdyż tłum, który przychodzi na jakieś spotkanie i jest „na nie”, to może jakieś zdarzenie zaistnieć. Nie wykluczał też, że do zdarzenia może dojść z udziałem tych, którzy przyszli z ciekawości. Jeżeli ktoś jest nastawiony negatywnie, to stopień prawdopodobieństwa wzrasta. Zabezpieczał inne wizyty B. K. (1). Takiego zdarzenia wcześniej nie zdarzyło mu się widzieć. Jest od oceny stopnia zagrożenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Znaczenie miało to, żeby Prezydent bezpiecznie odbył wizytę. Tłum jest wszędzie. Np. w filharmonii w S. byli też manifestujący przeciw i za, ale nie w takiej ilości. Tutaj na rynku (...) tych ludzi zebrało się bardzo dużo, sam fakt ten to dla ochrony jest znak, że stopień zagrożenia się podwyższa. Ci ludzie są nie sprawdzeni, a Prezydent podchodzi, rozmawia, podaje rękę, zdjęcia są robione. Patrząc na drzwi od ratusza to ten mężczyzna ruszył z lewej strony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek po odczytaniu zeznań z postępowania przygotowawczego oświadczył, że ich nie podtrzymuje. Gdy jechał na rozprawę, to przez trzy godziny próbował to sobie odtworzyć. Potwierdził fakt składania zeznań. Nie pamiętał, dlaczego tam tak zeznał. W domu próbował sobie odtworzyć na youtubie filmiki, które są tam zamieszczone. Obserwował nagrania tam zamieszczone.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji świadek oświadczył, że nie jest w stanie odpowiedzieć czy widział to zdarzenie, czy nie. Nie wykluczył, że może było tak, że widział zdarzenie na tych filmach i to mu zostało w głowie. Nie wykluczył, że było tak jak zeznał w postępowaniu przygotowawczym. Nie pamięta przecież nawet twarzy tego człowieka. Szkic sporządził w czasie tego przesłuchania. Odzwierciedla, to gdzie się wtedy znajdował.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dokonując oceny zeznań świadka P. O. sąd dał wiarę jego pierwotnym zeznaniom, złożonym w toku postepowania przygotowawczego. Nie było jednak podstaw do tego, aby uznać, że świadek w sposób intencjonalny złożył zeznania rozbieżnej treści przed sądem. Zeznania złożone na etapie postępowania przygotowawczego miały miejsce w nieodległym czasie po zdarzeniu, natomiast później świadek, jak sam przyznał, zapoznał się z zapisami wizyjnymi zdarzenia, co niewątpliwie miało wpływ na jego relację. Zdaniem sądu zeznania P. O. przed sądem były przemieszaniem tego, co sam zaobserwował i zapamiętał z tym, co już post factum obejrzał w internecie. Zeznania złożone na rozprawie stanowiły już wyraz tego, co świadek zapamiętał ogólnie, z własnych obserwacji na miejscu zdarzenia oraz z materiałów filmowych. Nie były one zatem dowodem w pełni miarodajnym, aczkolwiek oddawały rzecz jasna samo zdarzenie w ogólnym zarysie. Z uwagi na niemożność jasnego oddzielenia tego, co świadek zaobserwował na miejscu zdarzenia od tego, co widział później na zapisach wizyjnych sąd oparł się przy ustalaniu stanu faktycznego zasadniczo na zeznaniach P. O. z postępowania przygotowawczego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek P. W. (k. 218-220, 674) zeznał, że (...). był w ochronie Prezydenta RP podczas jego wizyty w T.. Odpowiadał za sektor z tyłu, za Prezydentem. Po wyjściu Prezydenta z samochodu stał za samochodem, po lewej stronie. Przeszedł wokół samochodu i dołączył do szyku ochronnego. Nie widział dokładnie co się wydarzyło. Pilotował to, co działo się za szykiem, widział ogólne zamieszanie, cały czas odwracał się do tyłu. Dokładne informacje uzyskał z mediów.</p>\n<p class=\"lf-p\">P. W. zeznał przed sądem, że był w T. w czasie wizyty B. K. (1). Do jego obowiązków należała ochrona osobista prezydenta. Niewiele widział ze zdarzenia, ponieważ zamykał cały szyk ochronny i ta sytuacja miała miejsce tuż jego moim wyjściem z auta ochronnego. Chciał wtedy dołączyć do szyku ochronnego. Nadchodził z tyłu, obchodząc auto, zauważył tylko zamieszanie i dochodząc do osoby ochranianej przeszedł koło policjantów, którzy dokonywali już czynności służbowych. Nie widział samego zdarzenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jechał w pojeździe, w którym znajdował się Prezydent. Otrzymał informacje, że jest część osób oczekujących na przyjazd Prezydenta wrogo nastawionych. Te informacje nie miały wpływu na procedurę ochrony. Nie miał wiedzy, czy te informacje zostały przekazane Prezydentowi. Z osobą ochranianą nie rozmawia się przez środki łączności, tylko bezpośrednio. Nie był z tą osobą w samochodzie więc nie ma takiej wiedzy. Informacje, które dostawał najprawdopodobniej słyszeli też funkcjonariusze, którzy byli w pojeździe Prezydenta. Nie zauważył jak zachowywał się ten zatrzymany człowiek, nie miał na to czasu. Brał udział w ochronie Prezydenta w innych miejscowościach. W każdym mieście społeczeństwo się inaczej zachowywało. Były miasta, gdzie społeczeństwo było przychylne, w innych nie. Były grupy w innych miastach wyrażające niechęć wobec Prezydenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd dał wiarę zeznaniom P. W.. Świadek w sposób racjonalny, a co najważniejsze spójny z pozostałym materiałem dowodowym opisał przebieg zdarzenia. Logicznie wskazał, że widział niewiele, w istocie nie widział zdarzenia, ponieważ zamykał szyk ochronny. Spowodowało to, że zeznania świadka nie były głównym, podstawowym dowodem gdyż nie były wystarczająco miarodajne w tym względzie. Stanowiły jednak uzupełnienie pozostałego materiału dowodowego, potwierdzając ustalony przebieg zdarzenia w części, tzn. co do samego faktu zaistnienia oraz okoliczności związanych z udzielaniem ochronie Prezydenta RP informacji dotyczących nastrojów pośród osób zgromadzonych na (...) S..</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek A. O. (k. 224-226, 674) zeznał, że 22 maja 2015r. wykonywał działania związane z ochroną Prezydenta RP. Przyjechali na R. S. w T. kolumną samochodową około godziny 11.00. gdy Prezydent wysiadł z pojazdu nagle zobaczył, że jego koledzy z przodu podejmują interwecję. Zacieśnili wtedy szyk ochronny, aby być jak najbliżej osoby ochranianej i tak doszli do dziedzińca ratusza. Nie widział dokładnie co się wydarzyło z przodu, bo nie było to w jego sektorze obserwacji. Idąc z tyłu miał za zadanie obserwować co się dzieje z tyłu i z boku. Nie widział w ogóle sylwetki atakującego mężczyzny. Widział dalszą część interwencji policji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na rozprawie świadek A. O. zeznał, że był wówczas w T., ochraniał Prezydenta. Samego zdarzenia nie widział bo jego sektor obserwacji był z drugiej strony. Uwaga świadka była skupiona na zupełnie inne rejony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przyjechał na miejsce w pojeździe ochrony. W trakcie drogi otrzymywali informacje o sytuacji i stopniu zagrożenia. Mieli informacje, że na miejscu są osoby postronne, które mogą zagrozić osobie ochranianej. Miało to wpływ na zwiększenie stopnia zagrożenia osoby ochranianej. Takie informacje były przekazywane Prezydentowi. Ochraniał Prezydenta w innych miastach. Sytuacja w T. różniła się znacząco od innych, ponieważ tam nie otrzymywali takich informacji jak w T.. Prezydent nie rozmawiał ze świadkiem o tym, o takich rzeczach rozmawia się raczej z dowódcą.</p>\n<p class=\"lf-p\">Skrócili odległość do osoby ochranianej. Zobaczył, że osoba postronna wbiega w szyk i koledzy podjęli interwencję. Nie widział tego dokładnie bo sektor obserwacji był zupełnie z innej strony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd dał wiarę zeznaniom świadka A. O.. Dokonując bliższej analizy tych zeznań w pierwszym odbiorze można odnieś wrażenie, że rysuje się w nich pewna niekonsekwencja (świadek m. in. twierdził, że nie widział zdarzenia a potem, że zobaczył jak osoba postronna wbiega w szyk ochronny). Jest to jednak tylko pozorne, bowiem A. O. w sposób ogólny zarejestrował samą sekwencję zdarzeń, natomiast koncentrował się na obserwacji innych sektorów. Z tego powodu nie był w stanie odnieść się bliżej do przebiegu zajścia. W zasadniczym nurcie zeznania A. O. miały zaś potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym, zwłaszcza na okoliczności związane z informacjami na temat emocji pośród tłumu zgromadzonego na (...) Staromiejskim.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek R. S. (k. 230-233, 675-676) zeznał, że był w T. na realizacji działań, w charakterze dowódcy zmiany. Gdy przyjechali na S. to wiedział, że jest wrogie nastawienie do Prezydenta RP. Wysiedli z samochodu i w szyku ochronnym zaczęli iść w kierunku ratusza. W tym czasie wyskoczył od strony mediów nieznany mężczyzna, bardzo wrogo nastawiony do Prezydenta, co wywnioskował z jego zachowania. Bardzo szybko biegł z ręką podniesiona ku górze, w położeniu przygotowanym do uderzenia. Świadek dobrze to widział. Coś trzymał w ręku, coś tez krzyczał, ale świadek nie był w stanie powiedzieć co bo był wielki szum. Zdążył tylko krzyknąć do kolegów, że z przodu jest zagrożenie i wtedy S. B. (1) zapobiegł uderzeniu Prezydenta. Zachowanie tego mężczyzny było gwałtowne. Dla świadka absurdalne były tłumaczenia, że mężczyzna ten chciał szybko podbiec do Prezydenta aby mu coś wręczyć. On tak leciał, że chciał z pewnością uderzyć Prezydenta a nawet na niego wbiec. Świadek nie miał wiedzy w jaki sposób S. B. (1) obezwładnił tego mężczyznę, szczegółów dowiedział się z mediów i z internetu. Po tym zdarzeniu zrobili ewakuację Prezydenta w stronę ratusza.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na etapie postępowania jurysdykcyjnego świadek R. S. zeznał, że tego dnia podjechali pod punkt w T.. Wyszli z samochodu, przystąpili do czynności ochronnych i z przodu wybiegł Pan, który biegł w ich stronę. To był bieg, to nie był szybki krok. Zdążył tylko krzyknąć do innych kolegów, żeby uważali na tego pana i jeden z kolegów go powstrzymał. Widział całe to zdarzenie. Znajdował się na samym końcu, czyli za Prezydentem, po prawej stronie Prezydenta. Ten mężczyzna wybiegł od strony prasy, bo tam prawdopodobnie stali dziennikarze. Musiał przebiec z 10-15metrów. Miał podniesioną do gry rękę. Zdążył go zauważyć i krzyknął do kolegów, żeby go wyłapali. Każde takie nagłe wtargnięcie to jest zagrożenie Prezydenta i muszą reagować. Skoro tak się zachował, to uznał że jest to zagrożenie dla Prezydenta. On został wychwycony zaraz na początku. Zrobili ewakuacje i weszli do środka. Gdyby nie interwencja BOR-u on dotarłby do Prezydenta i wtedy mogło się stać wszystko. W tamtym momencie nie wiedział jakie ma zamiary, czy pokojowe, czy agresywne. On biegł, mając rękę do góry. To trwało bardzo szybko. Można powiedzieć, że to była akcja i reakcja. Tak to można nazwać. Nie obserwował co działo się potem z tym mężczyzną. Przejęła go policja.</p>\n<p class=\"lf-p\">Obezwładnienie R. D. (1) polegało na niedopuszczeniu go do Prezydenta. Kolega użył jakiegoś chwytu obezwładniającego. On jest specjalnie szkolony. Najważniejsze było to, żeby nie dopuścić tego mężczyzny do pana Prezydenta. Przystąpili do ewakuacji Prezydenta i nie widział co się z tym panem dalej działo. Przyjechał w trzecim pojeździe, a drugim ochronnym. Zawsze spływają informacje co dzieje się na miejscu. W T. sytuacje były różne, nie zawsze były pozytywne, musieliśmy zachować czujność. Każda taka wizyta wiąże ze sobą zagrożenie. Gdy byli na miejscu były gwizdy. Nastroje wśród ludności nie były pozytywne. Brał udział w wizytach Prezydenta w trakcie kampanii w zeszłym roku w innych miejscowościach. Atmosfera różniła się w nich, to jest w jednych miastach była podobna jak w T. a w innych nie. Ciężko to określić, bo tych miast było naprawdę dużo.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak ktoś jest pozytywnie nastawiony i chce cos wręczyć Prezydentowi to idzie, albo krzyczy „panie Prezydencie”, ale nie wbiega. Nie wiedział wtedy, co on chciał zrobić. Ręka była na górze i wtedy może stwierdził, że była przygotowana do uderzenia. Świadek podtrzymał słowa że „on tak leciał, że z pewnością chciał uderzyć podniesioną ręką pana Prezydenta, a nawet na niego wbiec”. Nie wiedział jakie zamiary miał ten mężczyzna, na pewno nie były one pokojowe. Bo gdyby miał zamiary pokojowe, to na pewno by się tak nie zachowywał. Jak ktoś chce coś podać Prezydentowi, to krzyczy z daleka, że ma coś do przekazania, starają się pomóc w takich sytuacjach i jak pan Prezydenta pozwoli to odbierają te rzeczy, nie wbiega się wtedy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Każde takie wtargniecie jest bardzo niebezpieczne i dla świadka i dla tego pana, ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Jeśli ktoś chce cos przekazać, to z reguły woła albo po imieniu albo Panie Prezydencie i Prezydent podchodzi albo nie. Nie zdarzyło się w karierze zawodowej świadka, żeby ktoś wbiegał, żeby przekazać coś prezydentowi. W BOR-ze służy od 16 lat. Ludzie próbowali niekiedy podbiegać, ale wówczas sami zatrzymywali się w dość dalekiej odległości. Podstaw do interwencji ze strony BOR-u nie było. Standardowo jak ktoś chce coś dać Prezydentowi, to powinno to być sprawdzone przez pirotechnika i dopiero potem przekazane, oczywiście jak pan Prezydent wrazi na ta zgodę. Ta rzecz jest później przekazywana, idzie do kancelarii i tam też jest procedura przekazywania Prezydentowi.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jest to sprawa, którą można załatwić. Jeżeli Prezydent wyraża chęć, to nie ma z tym praktycznie żadnego problemu, podobnie jak zrobić jakieś zdjęcie czy uzyskać autograf. Na tym punkcie w T. już tego nie było, bo zaistniała ta cała sytuacja, a tak może by Prezydent tam podpisywał, pozował do zdjęć, ale to zależy od pana Prezydenta. Nie ma takiej sytuacji, że kategorycznie tam, gdzie jest tłum, to nie przyjmują niczego, ale jest to problem, bo przecież nie wiedzą co dana rzecz zawiera. Czasami zdarza się, że ktoś coś wręcza z prośbą o przekazanie Prezydentowi, ale to od razu oddają kancelarii, nie zajmują się tym w ogóle. Chodzi tu o jakąś osobę z kancelarii, która zawsze towarzyszy Prezydentowi.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie słyszał co on krzyczał. Współczuje temu panu, ale nie wie dlaczego on się tak zachował. Po prostu tylko reagowali na jego zachowanie. Czy to był ten pan, czy kto inny tak samo by zareagowali.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd dał wiarę zeznaniom świadka R. S.. W swym zasadniczym zrębie zeznania te znajdowały bowiem oparcie w pozostałym, uznany za wiarygodny materiale dowodowym, zwłaszcza w zeznaniach innych funkcjonariuszy BOR (np. S. B. (1), P. D. (1), M. K. (2)) oraz zapisach wizyjnych zdarzenia. Nie było więc podstaw aby negować zeznania R. S.. Wskazywały one natomiast na dynamiczny, gwałtowny przebieg zajścia i przyczyny reakcji funkcjonariuszy BOR. Świadek w sposób spójny z pozostałym materiałem dowodowym opisał też możliwości wręczania różnych przedmiotów Prezydentowi RP.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek P. K. (k. 237-239, 676) zeznał, że (...). był przydzielony do ochrony Prezydenta RP w T.. Po przyjeździe na Rynek Staromiejski wyszli z samochodu, utworzyli szyk ochronny. Był po prawej stronie Prezydenta, może lekko za nim. Szedł obok, obserwował tłum po prawej stronie. Kątem oka zauważył, jak nadbiegającego mężczyznę, który miał uniesioną lewą rękę. Zamachnął się jakby chciał uderzyć Prezydenta. Miał w tej ręce jakiś przedmiot. To był ułamek sekundy. S. B. (1) zareagował, odepchnął go i przejęła go policja. Zachowanie tego mężczyzny było agresywne, dość szybko biegł w stronę Prezydenta, rękę miął uniesiona jakby chciał uderzyć albo rzucić się na Prezydenta. Po zajściu odprowadzili Prezydenta do bezpiecznego miejsca. Był przestraszony i lekko roztrzęsiony całą sytuacją.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przed sądem P. K. zeznał, że po wyjściu z samochodu kierowali się do wejścia do urzędu. Z naprzeciwka zauważył mężczyznę, który się rozbiegł, zamachnął ręką w kierunku Prezydenta. Kolega, który szedł z przodu odepchnął go i policjanci dokonali interwencji, po czym z panem Prezydentem weszli do pomieszczenia. Jest funkcjonariuszem BOR ósmy rok. Tego typu sytuacje wcześniej się nie zdarzały. W ocenie świadka były wszelkie podstawy do interwencji funkcjonariuszu BOR-u w tej sytuacji. Istniało zagrożenie dla Prezydenta, można powiedzieć życia lub zdrowia. Ta osoba trzymała coś w ręku. Gdy ktoś chce coś wręczyć Prezydentowi to by podszedł grzecznie poprosił, tak to się z reguły odbywa. Jest dopuszczalne, żeby coś wręczyć Prezydentowi. Z tym nie ma problemu, tylko wcześniej musi być sprawdzone przez pirotechników. Zdarza się, że osoby z tłumu chcą coś wręczyć Prezydentowi. Gdy chcą bezpośrednio wręczyć, to ktoś z funkcjonariuszy prosi go na bok, sprawdzają go tzn. zostaje sprawdzony przez funkcjonariuszy i pirotechników bądź ktoś z pracowników kancelarii przekazuje to pirotechnikom. P. K. nie spotkał się z próbą wręczania Prezydentowi w ten sposób jak zachowywał się ten mężczyzna. Na pewno nie była to próba wręczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Świadek przyjechał na miejsce w samochodzie ochronnym. Otrzymywał w czasie przyjazdu informacje o tłumie nieprzyjaźnie nastawionym. Nie zwiększało to bezpośredniego zagrożenia, ale wiedzieli że tłum jest nieprzyjaźnie nastawiony wiec może się coś dziać. Towarzyszył Prezydentowi K. w podróżach do innych miast tzn. wykonywał swoje obowiązki służbowe. Nie przypominał sobie K.. Nie słyszał, aby ten człowiek, który biegł do Prezydenta coś krzyczał. Wtedy było bardzo głośno. Z tego co zdążył w ułamku sekundy zauważyć, to był osobą agresywną. Nie obserwował tego mężczyzny po przejęciu go przez policję. Przypominał sobie moment taki, że z rozpędu z zamachniętą ręką próbował, ale nie wiadomo co. Nie można było tego odebrać jako próby podania czegoś Prezydentowi ponad naszymi głowami.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd dał wiarę zeznaniom P. K.. Nie znalazł bowiem pośród pozostałego materiału dowodowego racjonalnych podstaw do zaprzeczenia twierdzeniom świadka. Przeciwnie, zeznania świadka korelowały z pozostałym materiałem dowodowym, harmonijnie wpisując się w katalog dowodów umożliwiających ustalenie przebiegu zdarzeń.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd podzielił wnioski zawarte w opiniach sądowo – psychiatrycznych i sądowo - psychologicznych dotyczących oskarżonego R. D.. Wszystkie te opinie zostały wydane przez uprawnione do tego osoby, posiadające wiedzę specjalistyczną w danej dziedzinie. Wnioski zawarte w przywołanych opiniach były jasne, czytelne i odpowiadały na pytania sformułowane w postanowieniach o dopuszczeniu tego dowodu. Siłą rzeczy pierwsze opinie sądowo - psychiatryczne i sądowo-psychologiczne wydane w niniejszej sprawie przez biegłych psychiatrów i psychologów po przeprowadzeniu badania jednorazowego (k. 422-423, 424-425, 572-573) nie miały tak zasadniczego znaczenia dla rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy, jak opinie ostateczne (k. 588-589, 590-602), ponieważ nie zawierały one kategorycznych wniosków odnośnie poczytalności oskarżonego, wskazując na potrzebę przeprowadzenia jego obserwacji w warunkach szpitalnych. Opinie ostateczne były niewątpliwie szersze, bardziej wnikliwe, a to z tego względu, że biegli poczynili ustalenia w zakresie poczytalności oskarżonego. Sąd, podobnie jak i strony postepowania nie kwestionował ustaleń biegłych, tak w zakresie tego, że jednorazowe badanie jest wystarczające do oceny poczytalności oskarżonego tempore criminis jak i co do końcowych wniosków tychże opinii. Wypada tu zaakcentować, że opinie ostateczne były spójne, kompletne, jak również zasługiwały na miano szczegółowych. Podzielając stanowisko biegłych sąd nie tracił z pola widzenia faktu, że opinie zostały sporządzone przez biegłych posiadających wieloletnie doświadczenie w opiniowaniu w tego rodzaju sprawach, w tym także uchodzących za autorytety w swej dziedzinie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako jasne, pełne i wiarygodne Sąd ocenił również pozostałe opinie wydane na potrzeby niniejszego postępowania (w szczególności opinie sądowo lekarskie i opinię z zakresu badań zapisów wizyjnych) oraz pozostałe dowody z dokumentów zgromadzone w niniejszej sprawie. Były one wydane bądź to przez podmioty posiadające niekwestionowaną przez strony wiedzę specjalistyczną i doświadczenie w zakresie opiniowania w swej dziedzinie bądź to przez organy kompetentne do wystawienia dokumentów. Dowody te nie stanowiły nadto przedmiotu negacji przez strony, zaś sąd nie znalazł z urzędu podstaw do ich podważania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Prokurator zarzucił R. D. (1) w punkcie I aktu oskarżenia popełnienie czynu, który polegał na tym, że w dniu 22 maja 2015r. w T. przy ul. (...) zmierzał bezpośrednio do dokonania czynnej napaści na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej B. K. (1) poprzez zadanie uderzenia w ten sposób, że gwałtownie wybiegł z tłumu zgromadzonych osób, omijając umundurowanych funkcjonariuszy Policji i będąc w bezpośredniej bliskości Prezydenta RP uniósł lewą rękę, w której trzymał foliową reklamówkę zawierającą koszulkę w kolorze żółtym z wizerunkiem płodu oraz napisem „Ratuj mnie! www.stopaborcji.pl” , lecz zamierzonego celu nie osiągnął z uwagi na skuteczną interwencję funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu polegającą na jego odepchnięciu oraz osłonięciu Prezydenta RP, a następnie obezwładnienie przez funkcjonariuszy Policji. Czyn ten Prokurator zakwalifikował z art. 13 § 1 kk i z art. 135 § 1 kk. Przyjął więc, że działanie oskarżonego miało postać usiłowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd dokonał odmiennej oceny prawnej zachowania R. D. (1) i uznał, że wyczerpało ono w pełni znamiona art. 135 § 1 k.k. Niezbędne jest z tego względu odniesienie się do charakteru przestępstwa czynnej napaści na Prezydenta RP z art. 135 kk. Przepis ten stanowi lex specialis w stosunku do występków czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego (określonych w art. 222 i 223 kk). Działanie sprawcy w niniejszym przypadku jest skierowane przeciwko nietykalności cielesnej, a także zdrowiu Prezydenta RP. Czynna napaść przejawia się w czynie sprawcy zmierzającym do naruszenia nietykalności cielesnej i wyrządzenia dolegliwości fizycznej, wykraczającym już poza pewien stopień zaawansowania zachowania zewnętrznego. Strona przedmiotowa art. 135 § 1 k.k. dotyczy każdej postaci czynnej napaści na Prezydenta RP. Zdaniem TK dokonanie czynu z art. 135 k.k. stanowi wystąpienie przeciwko podmiotowi będącemu emanacją ustrojową \"dobra wspólnego\", godzi w Rzeczpospolitą jako dobro wspólne wszystkich obywateli (por. wyr. TK z 6.7.2011 r., P 12/09, OTK-A 2011, Nr 6, poz. 51). Przesłankę kryminalizacji stanowi w tym wypadku konieczność silniejszej prawnokarnej ochrony Prezydenta RP, aniżeli jedynie jako funkcjonariusza publicznego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Użyte w treści art. 135 § 1 kk znamię czynnościowe „czynna napaść” rozumieć należy jako każdą aktywność zmierzającą do naruszenia nietykalności cielesnej Prezydenta bądź spowodowania krzywdy fizycznej (por. G. Górka, Prawnokarna ochrona Prezydenta Rzeczypospolitej, Prok. i Pr. 2014, nr 3, s. 12). Może się ona objawiać np. obrzuceniem jajkami podczas wiecu, oblaniem Prezydenta nieczystościami czy, jak w niniejszej sprawie, gwałtownym wybiegnięciem na Prezydenta z uniesioną ręką. Czynna napaść oznacza bowiem atak, zwykle niespodziewany, podstępny, przybierający gwałtowną postać, nakierowany przynajmniej na naruszenie nietykalności cielesnej i wyrządzenie krzywdy fizycznej, dolegliwości fizycznej w postaci dotkliwego bólu ( P. Kardas, [w:] A. Zoll (red.), Kodeks karny. Komentarz, t. II, s. 135–136). Dokonanie przestępstwa z art. 135 § 1 k.k. następuje w tym przypadku już w chwili podjęcia przez sprawcę działań zmierzających bezpośrednio do zrealizowania celu, a więc co najmniej naruszenia nietykalności cielesnej lub wyrządzenia krzywdy fizycznej. Tak właśnie było w niniejszym przypadku. Oskarżony R. D. (1) gwałtownie wybiegł z tłumu w kierunku Prezydenta RP, omijając umundurowanych funkcjonariuszy policji. Nikt inny pośród licznie zgromadzonych tam osób nie zachowywał się w ten sposób w stosunku do osoby Prezydenta. Oskarżony działał niespodziewanie, podstępnie (wybiegł z tłumu, uprzednio stał z tyłu), raptownie, ekspresyjnie i z dużym impetem. Co więcej, minąwszy funkcjonariuszy policji R. D. (1) kontynuował swój „dobieg”, zaś w ostatnim momencie jego trwania raptownie uniósł lewą rękę, w której trzymał reklamówkę z koszulką. W chwili tego zdarzenia wszystkie osoby odpowiedzialne za ochronę Prezydenta RP uznały jednoznacznie jego zachowanie za zagrożenie. W tych kategoriach postrzegał je także Prezydent RP. Podkreślenia wymaga, że zdarzenie było niezwykle dynamiczne, aby prześledzić dokładnie jego przebieg należy de facto zatrzymywać klatki nagrania. Po obezwładnieniu oskarżony zachowywał się agresywnie, stawiał bierny i czynny opór, szarpał się, nie wyjaśnił swego zachowania. Takie postępowanie obrazuje w pełni zachowanie R. D. (1). Fakt, że w lewej ręce dzierżył wspominane przedmioty wzmagał jedynie obawę tego, że zamierza wyrządzić krzywdę Prezydentowi, gdyż funkcjonariusze ochrony (BOR) oraz policji nie byli w stanie w tak krótkim czasie ustalić co konkretnie oskarżony ma w dłoni. Fakt ten dobrze obrazują zeznania świadka W. W. (1) (k. 662), który wskazał, że odbyło się to tak szybko, że tak naprawdę nie miał świadomości co zaszło. Jak zeznał B. K. (1), poczuł się w niebezpieczeństwie w wyniku gwałtownego skoku w jego stronę, uniesienia ręki oraz faktu, że coś w tej ręce było.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jego zdaniem, gdyby nie interwencja funkcjonariuszy BOR, to mogłoby się to zakończyć nieszczęśliwie. Istotnie, zachowanie R. D. (1) zostało skutecznie powstrzymane przez funkcjonariuszy BOR, zwłaszcza przez S. B. (1), który wypchnął oskarżonego poza pierścień ochronny. Wymaga podkreślenia, że zachowanie R. D. (1), zdaniem sądu, mogło być postrzegane li tylko jako czynna napaść na Prezydenta RP i bezpośrednio wymuszało podjęcie interwencji przez jego ochronę. Samo dopuszczenie się czynnej napaści, chociażby jeszcze w stadium usiłowania naruszenia nietykalności, wypełnia już istotę przestępstwa penalizowanego w art. 135 § 1 k.k. (por. wyr. SA w Krakowie z dnia 19.02.2003r., II AKa 15/03, Prok. i Pr. 2003, nr 10, poz. 14, wyrok SN z 28.8.1984 r., IV KR 187/84, OSNKW 1985, Nr 3–4, poz. 23; zob. także Z. Ć., A.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z., Przegląd orzecznictwa, NP 1986, Nr 7–8, s. 115). Czynna napaść na Prezydenta RP jest bowiem przestępstwem formalnym. Oznacza to, że znamiona tego występku są wypełnione, nawet jeżeli działanie sprawcy (jak w tym wypadku) nie wywołało żadnego skutku. Jeśli doszłoby do następstw czynu to winny one podlegać penalizacji kumulatywnej z art. 135 k.k., a więc, w zależności od osiągniętych skutków z art. 217, 157 czy 156 k.k. Innymi słowy, w przypadku odpowiedzialności za czyn z art. 135 § 1 kk sprawca karany jest za samo przystąpienie do tego czynu, a nie jest istotne, czy Prezydent RP doznał wskutek tego jakiegokolwiek uszczerbku fizycznego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W judykaturze twierdzi się nawet, że nie jest tu możliwe dokonanie usiłowania popełnienia tego czynu, gdyż w istocie przepis per se penalizuje odpowiedzialność sprawcy w tej postaci stadialnej (zob. wyrok SN z dnia 14 marca 1995r. III KRN 222/94, Prok. i Pr. – wkł. 1996, nr 9, poz. 7). Pogląd ten wydaje się co prawda wysoce dyskusyjny, jednakże jego szersza analiza, przez wzgląd na przebieg zdarzenia, wykracza poza ramy niniejszego postępowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przystępując do bardziej szczegółowej analizy prawnej należy zwrócić szczególną uwagę, że ochrona dobra prawnego, które zabezpiecza art. 135 § 1 k.k., z racji godności urzędu Prezydenta RP, została przeniesiona już na etap przeddokonaniowy, a więc na wcześniejszą fazę tzw. pochodu przestępstwa. Dochodzi tu do penalizacji zachowań już zanim dojdzie do naruszenia nietykalności cielesnej czy wyrządzenia krzywdy Prezydentowi RP. Co więcej, również przez wzgląd na wysoką rangę ochrony przepis art. 135 § 1 kk nie wymaga, aby czynna napaść na Prezydenta RP miała związek z wypełnianymi przez niego oficjalnymi obowiązkami państwowymi, stąd każda czynna napaść, niezależnie od okoliczności w jakich miała miejsce, podlegać będzie penalizacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga to, że przedmiot ochrony przepisu art. 135 § 1 kk jest bardzo doniosły społecznie. W cywilizowanych i demokratycznie rządzonych społecznościach głowę państwa zawsze traktuje się z odpowiednim szacunkiem i jest to powszechnie akceptowane oraz gwarantowane przez odpowiedni normy prawne. To wszakże przed Prezydentem pochylane są sztandary i na baczność stają wojskowi. Jemu czynią honory największe światowe autorytety. Symbolizuje bowiem majestat całego narodu i państwa (zob. S. Hoc, Czynna napaść i znieważenie Prezydenta RP [w:] L. Gardocki (red.), System prawa karnego, t. 8, Przestępstwa przeciwko państwu i dobrom zbiorowym, Legalis/el. 2017). Wedle art. 126 Konstytucji RP Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium. Kompetencje Prezydenta określone zostały w Konstytucji RP. Już tylko gwoli ścisłości i dla przykładu wskazać wypada, że Prezydent RP, jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych np. ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych, przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych. Jest także najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych, a w razie bezpośredniego, zewnętrznego zagrożenia państwa Prezydent Rzeczypospolitej, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, zarządza powszechną lub częściową mobilizację i użycie Sił Zbrojnych do obrony Rzeczypospolitej Polskiej.</p>\n<p class=\"lf-p\">To Prezydent RP nadaje obywatelstwo polskie i wyraża zgodę na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego, nadaje także ordery i odznaczenia państwowe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pojęcie \"czynnej napaści\" było zaś wielokrotnie przedmiotem zainteresowania judykatury oraz doktryny prawa karnego. Na gruncie kodeksu karnego z 1969 r., zwłaszcza zaś w odniesieniu do znamion przestępstwa określonego w art. 233, czynna napaść interpretowana była najczęściej jako zachowanie przyjmujące postać \"[...] gwałtownego działania przeciwko ciału atakowanego, przy czym działanie to musi przybrać kształt co najmniej ataku na nietykalność cielesną\" lub jako zachowanie zmierzające co najmniej do naruszenia nietykalności cielesnej i wyrządzenia atakowanemu dolegliwości fizycznej. Wykładnia tego terminu w kodeksie karnym z 1969 r. wyraźnie nawiązywała do interpretacji \"czynnej napaści\" pod rządami kodeksu z 1932 r. (por. wyrok SN z dnia 17 października 1986 r., Rw 738/86, OSNKW 1987, nr 5-6, poz. 46).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z uwagi na przeniesienie znamienia czynnościowego \"czynna napaść\" w identycznym kształcie językowym z kodeksu karnego z 1969 r. do nowego kodeksu należy przyjąć, że wypracowane na gruncie kodeksu karnego z 1969 r. sposoby interpretacji tego terminu zachowują aktualność w odniesieniu do nowego kodeksu. Dokonując wykładni tego pojęcia, należy przypomnieć, że przyjmowane w literaturze oraz orzecznictwie definicje \"czynnej napaści\" jako podstawowy element charakteryzujący to znamię eksponują cel działania sprawcy przyjmujący postać działania zmierzającego do wyrządzenia krzywdy fizycznej lub naruszenia nietykalności cielesnej odczuwanej przynajmniej jako dotkliwy ból (por. O. Górniok (w:) System prawa karnego, t. IV, O przestępstwach w szczególności, cz. 2, Ossolineum 1989, s. 538; E. Pływaczewski, Przestępstwo czynnej napaści..., s. 72). Jako charakteryzujący \"czynną napaść\" wskazuje się także element obiektywny, związany z intensywnością działania sprawcy. Zgodnie z nim za czynną napaść mogą być uznane tylko takie zachowania, które charakteryzuje intensywność uzasadniająca twierdzenie, iż mogły one doprowadzić do wyrządzenia krzywdy fizycznej w postaci co najmniej dotkliwego bólu (por. E. Pływaczewski, glosa do wyroku SN z dnia 12 maja 1983 r., I KR 93/83, s. 115).</p>\n<p class=\"lf-p\">Formalny charakter przestępstwa czynnej napaści, której istota sprowadza się do podjęcia zachowania o określonej intensywności, gwałtownego ukierunkowanego na osobę Prezydenta, odróżnia ten typ czynu zabronionego od przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej określonego w art. 217, którego istota sprowadza się wyłącznie do naruszenia nietykalności ciała osoby atakowanej bez konieczności dokonania tej czynności w określony, gwałtowany i odpowiednio intensywny sposób. Jak podkreśla się w literaturze i orzecznictwie, pojęcie czynnej napaści \"[...] jest pojęciem szerszym niż naruszenie nietykalności cielesnej. Obejmuje bowiem wszelkie działania podjęte w celu wyrządzenia krzywdy fizycznej, choćby ten cel nie został osiągnięty\" (zob. wyrok SN z dnia 28 sierpnia 1984 r., IV KR 187/84, OSNKW 1985, nr 3-4, poz. 23; wyrok SN z dnia 17 października 1986 r., Rw 738/86; wyrok SN z dnia 12 maja 1983 r., I KR 93/83, OSNKW 1984, nr 1, poz. 15).</p>\n<p class=\"lf-p\">Powstaje jednak pytanie o granice czynnej napaści, a ściślej od jakiego momentu zachowanie sprawcy podlega penalizacji i w jakiej formie. W ocenie sądu chodzi tu o szerokie rozumienie tego pojęcia, podyktowane głównie tym, że skutek nie jest na tej płaszczyźnie prawnie relewantny. Skoro tak, to należy uznać, że penalizacją objęte są zachowania, które skutku nie osiągnęły. Gdyby bowiem było inaczej, czyn z art. 135 § 1 k.k. nie byłby możliwy do popełnienia „samoistnego”. Zawsze byłby kwalifikowany albo jako usiłowanie (a więc w kwalifikacji z art. 13 k.k., jeśli działanie sprawcy nie osiągnęło żadnego skutku), albo kumulatywnie - z typami przestępstw, których znamiona wypełniło zachowanie sprawcy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Innymi słowy, przyjmując to stanowisko nie byłoby podstaw do przyjęcia kwalifikacji wyłącznej, li tylko z art. 135 § 1 k.k. Tak jednak nie jest, gdyż przepis części szczególnej, statuujący odpowiedzialność karną za przestępstwo godzące w Prezydenta RP, nie może być jedynie „instrumentem” względem innych przepisów prawa karnego, służącym do wykorzystywania w akcie kwalifikacji prawnej czynu. Jest to niewątpliwie samodzielny typ przestępstwa. Analiza znamion tego przepisu wyraźnie wskazuje, że jego stronę przedmiotową wypełnia samo działanie bezpośrednio zmierzające do celu, a więc (w najłagodniejszej jego postaci) co najmniej do naruszenia nietykalności cielesnej. Realizując działanie zmierzające do osiągnięcia tego celu sprawca już wszakże dopuszcza się czynnej napaści, a jaki skutek wywrze realnie jego działanie winno pozostawać poza optyką sądu, aczkolwiek tylko tak długo, dopóki ten cel nie został osiągnięty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wówczas, w zależności od rozmiaru następstw, należy przyjąć kwalifikację kumulatywną, gdyż art. 135 § 1 k.k. może pozostawać w zbiegu np. z art. 217, 156, 157 k.k. Innym argumentem przemawiającym za takim postrzeganiem charakteru przestępstwa czynnej napaści na Prezydenta RP jest wspomniana już godność tego urzędu. Mamy tu do czynienia ze szczególnym podmiotem biernym przestępstwa. W literaturze przedmiotu wskazuje się, że czyny z art. 134 i 135 k.k. to obecne postaci crimen laesae maiestatis (N. Kłączyńska, Komentarz do art. 134 k.k. [w:] J. Giezek (red.), Kodeks karny. Komentarz, LEX/el. 2014). Nie bez przyczyny wszakże jest to osoba podlegająca stałej ochronie ze strony państwa i jako taka winna być wolna od wszelkich przejawów zachowań dla niej niebezpiecznych. Przez wzgląd na przedmiot ochrony i katalog znamion tego przestępstwa należy więc stanąć jednoznacznie na stanowisku, że jest to przestępstwo formalne, którego dokonanie jest niezależne od tego, czy doszło do naruszenia nietykalności cielesnej osoby zaatakowanej. Zarysowana powyżej wykładnia art. 135 § 1 k.k. jest dominująca w doktrynie (zob. P. Kardas, Komentarz do art. 135 k.k. [w:] A. Zoll (red.), Kodeks karny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Komentarz, LEX/el. 2013, R. Góral, Kodeks karny. Praktyczny komentarz, Warszawa 2000, s. 199, S. Hoc, O prawnokarnej ochronie przedstawicieli państw obcych oraz ich symboli państwowych, Prok. i Pr. 2003, nr 12, s. 20; tenże, Komentarz do art. 135 k.k. [w:] R. A. Stefański (red.), Kodeks karny. Komentarz, Legalis/el. 2017, M. Budyn-Kulik, Komentarz do art. 135 k.k. [w:] M. Mozgawa (red.), Kodeks karny. Komentarz, LEX/el. 2015, N. Kłączyńska, Komentarz do art. 135 k.k. [w:] J. Giezek (red.), Kodeks karny. Komentarz, LEX/el. 2014, I. Zgoliński, Komentarz do art. 135 k.k. [w:] V. Konarska – Wrzosek (red.), Kodeks karny. Komentarz, LEX/el. 2016, K. Wiak, Komentarz do art. 135 k.k. [w:] A. Grześkowiak (red.), K.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wiak (red.), Kodeks karny. Komentarz, Legalis/el. 2017). Powyższe zapatrywanie w sposób analogiczny jest również wyrażane w judykaturze (zob. np. wyrok SN z dnia 14 marca 1995 r., III KRN 222/94, Prok. i Pr.-wkł. 1995, nr 9, poz. 7; wyrok SN z dnia 28 sierpnia 1984 r., IV KR 187/84, OSNKW 1985, nr 3-4, poz. 23, wyrok SN z dnia 15 stycznia 2015r., IV KK 279/14). Odmiennie w tym kontekście wypowiedział się w doktrynie w zasadzie jedynie A. Marek (Kodeks karny. Komentarz, LEX/el. 2010). Zapatrywanie to podzielił co prawda J. Kulesza (Komentarz do art. 135 k.k. [w:] M. Królikowski (red.), R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Komentarz, Legalis/el. 2013), lecz poza aprobatą poglądu A. Marka nie przedstawił żadnej argumentacji na jego poparcie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak uzasadnił natomiast A. Marek nie można się zgodzić ze stanowiskiem, iż jest to przestępstwo formalne, którego dokonanie jest niezależne od tego, czy doszło do naruszenia nietykalności cielesnej osoby zaatakowanej. Autor ten, jako egzemplifikację swego stanowiska podał, że niecelny rzut przedmiotem w stronę osoby atakowanej z zamiarem jej ugodzenia trzeba traktować jako usiłowanie dokonania czynnej napaści, co oznacza, że dokonanie tego przestępstwa wymaga co najmniej naruszenia nietykalności cielesnej. Pogląd ten nie zasługuje na aprobatę. Trzeba tu odnotować, że Sąd w niniejszym składzie stoi konsekwentnie na stanowisku, że zakres pojęcia czynnej napaści jest szerszy w pewnym aspekcie niż zakres pojęcia naruszenia nietykalności cielesnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Czynna napaść obejmuje wszelkie działania podjęte w celu naruszenia nietykalności cielesnej lub wyrządzenia krzywdy fizycznej, choćby cel ten nie został osiągnięty. Samo dopuszczenie się czynnej napaści, chociażby jeszcze w stadium usiłowania naruszenia nietykalności, wypełnia już znamiona dokonanego przestępstwa napaści, gdyż chodzi o gwałtowny charakter zdarzenia, a nie konkretny jego rezultat. Typy znamienne \"czynną napaścią\" penalizują zachowania o określonym stopniu gwałtowności i potencjalnego niebezpieczeństwa dla osób piastujących określone funkcje publiczne. Bez większego znaczenia dla zachowania autorytetu tych osób jest, czy dojdzie finalnie do kontaktu fizycznego z funkcjonariuszem, czy też wyrządzenia mu rzeczywistej krzywdy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Już sam zamach niesie za sobą taki stopień karygodności, że ustawodawca wiąże z nim stosowną reakcję karną. Zachowanie R. D. (1) podjęte wobec Prezydenta RP niewątpliwie taką gwałtownością się charakteryzowało. W pełni obrazują je słowa jednego z bezpośrednich świadków zdarzenia w osobie D. W. (1) „Ja nie nazwałbym tego zachowania oskarżonego agresją w stosunku do Prezydenta. Było to gwałtowne i nagłe, ale nie agresywne” (k. 661d). Jako gwałtowne określał je również sam oskarżony (k. 647v). Z kolei w przypadku typów znamiennych \"naruszeniem nietykalności cielesnej\" nie jest już zaś istotny kontekst czy też nasilenie zamachu sprawcy, gdyż relewantny jest wyłącznie skutek w postaci wkroczenia w sferę prywatności i nietykalności danej osoby, a więc określonego rodzaju kontakt fizyczny pomiędzy sprawcą i pokrzywdzonym (zob. wyrok SN z dnia 15 stycznia 2015r., IV KK 279/14, LEX nr 1648190, wyrok SA w Krakowie z dnia 19 lutego 2003 r., II AKa 15/03, KZS 2003, z. 4, poz. 36).</p>\n<p class=\"lf-p\">Wyjaśnienia oskarżonego na tym tle wskazywały m. in. na zamiar wręczenia Prezydentowi ulotki. Odnotować w tym kontekście wypada, że zachowanie oskarżonego dowodziło, że co najmniej zamierzał gwałtownie, ekspresyjnie wręczyć posiadane przedmioty niespodziewającemu się tego Prezydentowi. Była to reklamówka z koszulką o treści antyaborcyjnej (te przedmioty oskarżony trzymał w uniesionej ręce, którą, jak wyjaśnił, zamierzał ponad głowami ochrony przekazać posiadane przedmioty). Tego rodzaju zachowanie oskarżonego prowadziłoby w sposób bezpośredni do naruszenia nietykalności cielesnej i realizowało tym samym znamię czynnej napaści z art. 135 § 1 k.k. R. D. (1), jak wyjaśnił, miał zamiar wręczenia przede wszystkim ulotki (co również chciał rzekomo uczynić ponad głowami funkcjonariuszy ochrony), przy czym ulotkę trzymał w prawej, opuszczonej ręce, zaś uniósł rękę lewą, w której ulotki nie posiadał. Nie bez znaczenia był tu fakt, że Prezydent RP nie miał o tym wiedzy, w tym czasie machał ręką i pozdrawiał tłumnie zgromadzonych na (...) S.. R. D. (1) tego „wręczenia” z nikim z otoczenia Prezydenta oraz jego ochrony nie konsultował. Należy tu zauważyć, że już w chwili wybiegnięcia z tłumu w kierunku Prezydenta RP i uniesienia ręki R. D. (1) wyczerpał znamiona art. 135 § 1 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie było wszelako podstaw dowodowych ku temu, aby uznać, że oskarżony zamierzał uderzyć Prezydenta B. K. (1) (tj. zadać mu cios w celu wyrządzenia krzywdy). Zaprzeczał temu konsekwentnie sam R. D. (1), a sąd nie doszukał się jakichkolwiek dowodów mogących wskazywać, że zamierzał to zrobić. W tym zakresie sąd nie podzielił zatem zapatrywania prokuratora. Jednakże czym innym jest zamiar uderzenia głowy państwa (wyprowadzenia ciosu), a czym innym zamiar naruszenia jego nietykalności cielesnej. Materiał dowodowy jednoznacznie natomiast wskazywał, że bezpośredni zamiar naruszenia nietykalności cielesnej Prezydenta RP ab initio towarzyszył R. D. (1). Trzeba tu odnotować, że naruszenie nietykalności cielesnej nie musi nastąpić wyłącznie poprzez uderzenie. Będzie nim także np. powodujące bezpośredni kontakt fizyczny gwałtowne, z zamachem, wręczenie, czy raczej „wciśnięcie na siłę”, ulotki bądź innego przedmiotu, energiczne trącenie ramieniem lub inną częścią ciała czy zderzenie z drugą osobą siłą rozpędu. Uderzenie człowieka jest więc tylko jednym ze sposobów naruszenia nietykalność cielesnej, na co zresztą jasno wskazuje treść art. 217 k.k., penalizującego tego rodzaju zachowanie w typie podstawowym. Prawnie relewantne jest tu każde oddziaływanie na ciało innej osoby, które nie jest przez tę osobę akceptowane.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wnikliwa analiza obrazu zachowania oskarżonego w korelacji do pozostałych dowodów zgromadzonych w niniejszym postępowaniu wskazuje, że taki właśnie miało cel jego działanie. Zwykłe wręczenie Prezydentowi upominku czy innego przedmiotu (np. ulotki) może zostać wszelako dokonane w różny sposób. Na ogół następuje za pośrednictwem funkcjonariusz BOR i podlega specjalnej procedurze. Nie oznacza to wszelako, że nie można wręczyć Prezydentowi rzeczy osobiście. Także i ten sposób jest dopuszczalny, wszelako za pozwoleniem głowy państwa (w tym przypadku tego elementu jednak zabrakło). Sama obserwacja niezwykle dynamicznego zachowania R. D. (1) wprost przemawia za tym, że chciał on co najmniej gwałtownie „wręczyć” czy raczej wcisnąć na siłę Prezydentowi RP posiadane przedmioty bądź nimi w niego rzucić.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można zaś tego dokonać bez kontaktu fizycznego z drugą osobą. Co więcej, Prezydent RP B. K. (1) nie zamierzał niczego odbierać od niego, w tym czasie machał do tłumu, a zachowanie R. D. (1) odebrał jednoznacznie jako wymierzony w niego atak a tym samym zagrożenie swojej osoby (k. 661g). Oskarżony nie wykonywał w trakcie swego nerwowego, energicznego przemieszczania się żadnych ruchów wskazujących na chęć zwykłego podania czegoś Prezydentowi, lecz w końcowej fazie energicznie jeszcze uniósł do góry rękę, w taki sposób, który jasno wskazywał na zamiar zamachnięcia się. Z tych elementów niesprzecznie wnioskować można, że działanie R. D. (1) zakończyłoby się bezpośrednim kontaktem fizycznym z głową państwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na powyższą okoliczność wskazywali bezpośredni świadkowie zdarzenia (m. in. B. K., P. D., S. B.), poczytując je jako zagrożenie. Rzec by można, że oskarżony działał w sposób żywiołowy, porywisty a nawet szaleńczy, gdyż z zaskoczenia. Nie od rzeczy będzie tu też wspomnieć, że w istocie funkcjonariusze ochraniający głowę państwa użyli wobec R. D. (1) minimalnych środków przeciwdziałających istniejącemu zagrożeniu. Gdyby bowiem użyli środków innych, poważniejszych, wówczas dla oskarżonego mogłoby się to zakończyć poważnym uszczerbkiem na zdrowiu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Skutek, jaki oskarżony zamierzał osiągnąć, stanowi niewątpliwie naruszenie nietykalności cielesnej i mieści się w pełni w znamieniu czynnej napaści. Zaznaczyć przy tym trzeba, że jest to procesowo najbardziej korzystna wersja dla oskarżonego. Ustalenie normatywnych przesłanek zamiaru, zgodnie z art. 9 § 1 k.k., oznacza wszakże zaszeregowanie i wartościowanie ustaleń faktycznych dokonanych w postępowaniu dowodowym, a dotyczących faktów psychicznych takich jak stan świadomości oskarżonego, stan emocjonalny, motywacja, czy cel działania. Ustalenia faktyczne opisane powyżej nie dawały zaś wystarczających podstaw ku temu, by uznać że R. D. (1) zamierzał osiągnąć inny, poważniejszy skutek niż naruszenie nietykalności cielesnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zamierzonego skutku oskarżony jednak nie osiągnął, a to z uwagi na błyskawiczną i zdecydowaną reakcję S. B. (1) i pozostałych funkcjonariuszy BOR, a następnie funkcjonariuszy Policji. Fakt, że w rzeczywistości nie doszło tu do faktycznego naruszenia nietykalności cielesnej Prezydenta RP, jak już wcześniej wskazano, nie ma jednak znaczenia z punktu widzenia prawnokarnej kwalifikacji zachowania R. D. (1) i jego odpowiedzialności. Okoliczność takową można rozpatrywać przy wymiarze kary, lecz z całą pewnością nie można tego czynić w kontekście formy stadialnej popełnienia przestępstwa z art. 135 § 1 k.k. Nie bez znaczenia dla oceny zachowania R. D. (1) odnośnie do jego zamiaru był także dalszy przebieg zdarzenia. Trudno tu stracić z pola widzenia zachowanie oskarżonego w trakcie czynności zatrzymania podjętej przez funkcjonariuszy policji. Zachowanie to, również zarejestrowane na zapisach wizyjnych, stało się zaś przyczynkiem do postawienia mu zarzutu kwalifikowanego z art. 222 § 1 k.k. w zw. z art. 224 § 2 k.k. i art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 kk.</p>\n<p class=\"lf-p\">Uwzględniając powyższe okoliczności sąd dokonał zmiany opisu czynu stanowiącego zarzut I i uznał, że stanowił on czynną napaść na Prezydenta RP a nie usiłowanie czynnej napaści. Czyn ten sąd zakwalifikował z art. 135 § 1 k.k. Za popełnienie występku z art. 135 § 1 kk sąd wymierzył oskarżonemu R. D. (1) karę jednego roku pozbawienia wolności. Kara w orzeczonym rozmiarze, zdaniem sądu, jest adekwatną represją karną. Przechodząc do uzasadnienia wymiaru kary orzeczonej wobec R. D. (1) za ten czyn odnotować na wstępie wypada, że ustawodawca w ramach sankcji za czynną napaść na Prezydenta RP przewidział karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu. Sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych przez ustawę, bacząc, by jej dolegliwość nie przekraczała stopnia winy, uwzględniając stopień społecznej szkodliwości czynu oraz biorąc pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sądowy wymiar kary to konkretyzacja (w ramach ustawowego zagrożenia) rodzaju i wielkości kary bądź środka karnego za zarzucane sprawcy przestępstwo, którego popełnienie, w wyniku postępowania jurysdykcyjnego, zostało mu w konsekwencji przypisane. Sądowy wymiar kary stanowi więc w istocie czynność polegającą na „dostosowaniu” sankcji określonej w sposób dotąd abstrakcyjny, do okoliczności konkretnego przypadku. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego (art. 53 § 1 i 2 k.k.) Jako okoliczności obciążające Sąd uznał wysoki stopień społecznej szkodliwości czynu popełnionego przez oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trzeba tu zauważyć, że społeczna szkodliwość czynu, będąc podstawową cechą faktyczną przestępstwa, stanowi równocześnie m. in. element dyrektywy karania (szerzej zob. R. Zawłocki, Pojęcie i funkcje społecznej szkodliwości czynu, Warszawa 2007, s. 360 i n.), a na ocenę stopnia społecznej szkodliwości czynu wpływ ma m. in. rodzaj i charakter naruszonego dobra, rozmiary wyrządzonej szkody, sposób i okoliczności popełnienia czynu, wagę naruszonych przez sprawcę obowiązków, a także postać zamiaru i motywacja sprawcy (por. art. 115 § 2 k.k.) Należy już tylko zauważyć, że R. D. (1) działał z umyślnym, bezpośrednim, zamiarem popełnienia przypisanego mu występku. Zachowanie oskarżonego godziło natomiast w Prezydenta RP.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niewątpliwie podyktowane było chęcią osiągnięcia przez oskarżonego celów przez ustawodawcę niepożądanych, to jest uwłaczało i poniżało autorytet Prezydenta RP. Jako okoliczność łagodzącą sąd potraktował fakt, iż oskarżony nie był wcześniej karany i prowadzi ustabilizowany tryb życia. Sąd przy wymiarze kary wziął nadto pod uwagę fakt, że działanie R. D. (1) nie wywołało zamierzonego przez oskarżonego skutku, gdyż został on powstrzymany przez funkcjonariuszy BOR i Policji. Taki stan rzeczy sąd również zaliczył na poczet okoliczności korzystnych dla oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc do analizy drugiego pośród zarzutów postawionych R. D. (1) aktem oskarżenia wskazać należy na wstępie, że posiadał on kwalifikację prawną z 222 § 1 k.k. w zw. z art. 224 § 2 k.k. i art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 kk. Przedmiotem ochrony występku z art. 222 § 1 k.k. jest działalność instytucji państwowych (oraz samorządowych), wykonujących swoje zadania przez funkcjonariuszy publicznych i osoby przez nich przybrane. Dalszym przedmiotem ochrony jest nietykalność tychże funkcjonariuszy i osób. Policjant, jako funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego jest wedle art. 115 § 13 k.k. funkcjonariuszem publicznym. Przestępstwo z art. 222 § 1 k.k. jest występkiem umyślnym, może zostać popełnione zarówno w zamiarze bezpośrednim, jak i ewentualnym. Co więcej, jest przestępstwem formalnym, bowiem naruszenie nietykalności nie musi wywołać żadnego skutku, a tym samym nie musi charakteryzować się określoną dolegliwością (por. wyrok SA w Łodzi z dnia 31 stycznia 2002 r., II AKa 252/01, KZS 2004, z. 6, poz. 47). Użyte w treści art. 222 § 1 k.k. znamię \"narusza nietykalność cielesną\" obejmuje w istocie wszelkie możliwe sposoby ingerencji sprawcy w nietykalność cielesną drugiej osoby, w tym również jej popchnięcie (odepchnięcie).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei przestępstwo opisane w art. 224 § 2 k.k. sankcjonuje stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej. Przemoc lub groźba bezprawna jest w tym wypadku narzędziem oddziaływania na psychikę indywidualnie oznaczonych osób. Przestępstwo z art. 224 § 2 k.k. ma charakter bezskutkowy. Jest dokonane w chwili zrealizowania przez sprawcę określonych w nim czynności sprawczych. Ma charakter kierunkowy, a więc może być popełnione tylko z zamiarem bezpośrednim.</p>\n<p class=\"lf-p\">Materiał dowodowy nie pozostawia wątpliwości co do tego, że R. D. (1) stosował wobec funkcjonariuszy Policji przemoc w postaci szarpania, zapierania i prób wyrywania się. Agresywne zachowanie oskarżonego wiązało się od samego początku z jego zatrzymaniem. Oskarżony czynnie protestował przeciwko dokonaniu czynności służbowych przez funkcjonariuszy policji, stosując przemoc w postaci fizycznego oddziaływania na policjantów (szarpanie się, próby wyrwania). Wyraziście zarysowanym celem oskarżonego R. D. (1) był czynny opór. Oskarżony stosował również opór bierny (zapieranie się, nie wykonywanie poleceń funkcjonariuszy), ukierunkowany na utrudnienie prowadzonych z jego udziałem czynności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie budziło wątpliwości sądu, że całokształt zachowania R. D. (1) podyktowany był zamiarem zmuszenia funkcjonariuszy do zaniechania prawnej czynności służbowej. Jego zachowanie nie ekskulpuje zaś obawa o kontuzję nogi czy konieczność odzyskania buta utraconego w czasie zdarzenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Czynnością służbową funkcjonariusza policji w rozumieniu art. 224 § 2 k.k. jest wszakże m. in. zatrzymanie osoby, sprawdzenie jej danych personalnych. Oskarżony wiedział, że ma do czynienia z funkcjonariuszami policji, byli oni umundurowani. Został też poinformowany przez funkcjonariuszy policji o tym, że będą z nim wykonywali czynności służbowe (na ten fakt wskazywali świadkowie w osobach M. K. (3), D. W. (1) i R. L. (1)). Oskarżony działał zatem w pełni umyślnie. Wyrywając się, szarpiąc powodował kontakt fizyczny z funkcjonariuszami, który naruszał ich nietykalność cielesną. Jedna z tego typu prób uwolnienia się skutkowała powstaniem u D. W. (1) obrażeń ciała. Co istotne, funkcjonariusz policji M.</p>\n<p class=\"lf-p\">K. (3) zeznał, że bezpośrednio na (...) S. poinformowano oskarżonego, że został zatrzymany. D. W. (1) wskazał nadto, że na pewno oświadczył R. D. (1) w radiowozie, że został zatrzymany. Uszczegółowił to R. L. (1), który zeznał, że oskarżony był poinformowany, że czynności związane są z incydentem, który odbył się chwilę wcześniej a w radiowozie dodatkowo, że także w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej (k. 661f). Wszyscy wymienieni świadkowie zeznali, że prosili oskarżonego, aby się uspokoił, ale on nie reagował. Znamienne jest przy tym, że świadek D. W. (1) wskazał, iż „szarpiąc się z taką siłą (oskarżony) musiał dopuszczać, że komuś coś może zrobić” (k. 661d). Co więcej, funkcjonariusze policji nie potwierdzili wyjaśnień oskarżonego o tym, że informowali R.</p>\n<p class=\"lf-p\">D. (1), że zostanie wypuszczony. Świadek M. K. (3) wskazał wręcz, że nie było takiej możliwości, gdyż nie znali wówczas jego tożsamości a R. D. (1) był agresywny, wyrywał się i nie wykonywał ich poleceń. Nakładając powyższy kontekst dowodowy na zarejestrowany zapis zachowania oskarżonego nie budzi wątpliwości fakt popełnienia przez R. D. (1) przypisanego mu w punkcie II wyroku występku a także tego, że umyślnie, z zamiarem bezpośrednim zrealizował znamiona występków z art. 222 § 1 kk i art. 224 § 2 kk. Z uwagi na skutki zachowania R. D. (1) wobec jednego z funkcjonariuszy policji w osobie sierż. D. W. (1) (w płaszczyźnie zdrowotnej) przypisany oskarżonemu czyn zakwalifikować należało również z art. 157 § 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przestępstwo to penalizuje zachowanie polegające na spowodowaniu u pokrzywdzonego naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni. Generalnie przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu są przestępstwami materialnymi, dokonanymi w momencie spowodowania ustawowo określonego skutku. W wypadku tych przestępstw o kwalifikacji prawnej czynu decyduje zatem przede wszystkim powstały skutek. Dla przypisania popełnienia występku z art. 157 § 2 k.k. konieczne jest więc wykazanie, że dana osoba swoim działaniem (lub zaniechaniem) spowodowała u pokrzywdzonego wystąpienie konkretnych obrażeń ciała, powodujących naruszenie czynności narządów ciała lub rozstrój zdrowia na okres nie przekraczający 7 dni.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z materiału dowodowego zgromadzonego w niniejszej sprawie (przede wszystkim w postaci zeznań D. W. (1), M. K. (3) i R. L. (1) a także zarejestrowanego zapisu obrazu zdarzenia, opinii sądowo lekarskich, oraz po części wyjaśnień R. D. (1)) wynikało, że na skutek jednego z zachowań podejmowanych przez oskarżonego w postaci oporu czynnego doszło u D. W. (1) do obrażeń ciała - bolesności okolicy żuchwowej lewej oraz skręcenia nadgarstka lewego, które spowodowały naruszenie czynności narządu ciała trwające powyżej siedmiu dni. Ustalenia w zakresie realizacji znamion strony podmiotowej mogą nastręczać trudności, choćby dlatego, że opierają się na dokonanej ex post rekonstrukcji i to w sferze psychiki. Wyjaśnienia oskarżonego, składane ex post nawet jeśli dotyczą jego własnych przeżyć, mogą być obarczone rozmaitymi błędami. Orzeczenie nie może jednak zależeć od tego, do czego sprawca chce się przyznać. Stąd też docieranie do stanu świadomości oskarżonego jest pewniejsze, gdy ta ocena oparta jest na okolicznościach zewnętrznych jego zachowania. W tym przypadku, to jest w zakresie czynu z art. 157 § 2 k.k., w ocenie Sądu R. D. (1) również działał umyślnie, aczkolwiek z zamiarem ewentualnym. Nie było tu podstaw do tego, aby przypisać R. D. (1) intencjonalne dokonanie obrażeń ciała. Tak ekspresyjna postawa, jaką prezentował oskarżony wobec funkcjonariuszy policji prowadzić jednak mogła do powstania po ich stronie obrażeń ciała, z czego R. D. (1) niewątpliwie doskonale zdawał sobie sprawę. Na tego rodzaju zamiar nota bene wskazywał pokrzywdzony D. W. (1), który w efekcie zachowania oskarżonego doznał naruszenia czynności narządu ciała na okres poniże siedmiu dni.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie do przyjętej w wyroku kwalifikacji zachowania oskarżonego R. D. (1) przypisanego mu w punkcie II wyroku także z art. 11 § 2 k.k. stwierdzić trzeba, że niezależnie od tego, ile przepisów ustawy karnej tworzy kumulatywną kwalifikację czynu będącego przedmiotem postępowania, to jako ten sam czyn może on stanowić tylko jedno przestępstwo. Sprawca, który w warunkach z art. 11 § 2 k.k. wyczerpuje swoim zachowaniem znamiona określone w dwóch lub więcej przepisach ustawy, nie realizuje znamion wielu przestępstw, lecz popełnia jeden czyn, odpowiadający przestępstwu stypizowanemu przez zbiegające się przepisy, które wchodząc w skład kumulatywnej kwalifikacji tracą swoją samodzielność. Utworzony w ten sposób \"nowy\" typ przestępstwa zagrożony jest zaś karą, której granice wyznacza ustawowe zagrożenie przepisu przewidującego najsurowszą karę.</p>\n<p class=\"lf-p\">O jedności czynu decyduje zwartość czasowa i sytuacyjna, a przede wszystkim realizacja tego samego zamiaru. Działanie sprawcy, polegające na zastosowaniu przemocy (biernego, czynnego oporu) wiążącej się z naruszeniem nietykalności cielesnej funkcjonariusza lub osoby mu do pomocy przybranej, realizuje jednocześnie znamiona przestępstwa określonego w art. 224 § 1 i § 2 k.k. oraz w art. 222 § 1 k.k., stanowi jedno przestępstwo kwalifikowane z tych przepisów pozostających, zgodnie z treścią art. 11 § 2 k.k., w zbiegu kumulatywnym (por. wyrok SA w Białymstoku z dnia 13 maja 2003r., II AKa 122/03, Prok.i Pr.-wkł. 2004/2/18). Innymi słowy, stosowanie kwalifikacji kumulatywnej z art. 11 § 2 k.k. w wypadku wyczerpania przez oskarżonego znamion zarówno przepisu art. 222 § 1 k.k., jak i art. 224 § 2 k.k. jest w pełni dopuszczalne, a uzasadnione jest również tym, że czyn określony w art. 224 § 2 k.k. jest przestępstwem formalnym bezskutkowym i uwzględnienie w kwalifikacji prawnej normy art. 222 § 1 k.k. stanowi istotne dopełnienie prawnomaterialnej oceny podjętego przez sprawcę działania (wyrok SA w Katowicach z dnia 09.10.2003r., II AKa 259/03, Prok.i Pr.-wkł. 2004/7-8/17).</p>\n<p class=\"lf-p\">Kumulatywna kwalifikacja prawna z art. 11 § 2 k.k. uzasadniona była również koniecznością uwzględnienia w prawnokarnej ocenie zdarzenia realizacji przez oskarżonego R. D. (1) w ramach jednego zachowania również znamion występku z art. 157 § 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji powyższych okoliczności i ich korelacji do znamion przestępstw przypisanych R. D. (1) sąd nieznacznie zmienił w wyroku opis czynu zarzucanego R. D. (1), gdyż przyjął, że zdarzenie polegało na tym, że oskarżony w dniu 22 maja 2015r. w T. na (...) Staromiejskim, działając w celu zmuszenia pełniących obowiązki służbowe funkcjonariuszy Policji w osobach asp. M. K. (3), sierż. D. W. (1) i podkom. R. L. (1) do zaniechania czynności służbowych polegających na jego obezwładnieniu, a następnie zatrzymaniu, zastosował wobec nich przemoc i naruszył ich nietykalność cielesną oraz spowodował u sierż. D. W. (1) obrażenia ciała w postaci bolesności okolicy żuchwowej lewej, a nadto skręcenie nadgarstka lewego, które to obrażenie spowodowało u pokrzywdzonego naruszenie czynności narządu ciała trwające nie dużej niż 7 dni.</p>\n<p class=\"lf-p\">Za popełnienie tego czynu, zakwalifikowanego z art. 222 § 1 k.k. w zw. z art. 224 § 2 k.k. w zw. z art. art. 157 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 4 § 1 kk sąd wymierzył oskarżonemu, zgodnie z treścią art. 11 § 3 kk, na podstawie art. 224 § 2 kk w zw. z art. 4 § 1 k.k., karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. W ocenie Sądu orzeczona za ten czyn kara nie przekracza stopnia winy sprawcy i jest adekwatną reakcją karną na jego zachowanie. Jako okoliczności łagodzące, mające wpływ na wymiar kary orzeczonej wobec R. D., sąd wziął pod uwagę przede wszystkim jego niekaralność zarówno w chwili czynu jak i w chwili wyrokowania oraz ustabilizowany tryb życia a także wykonywanie pracy zarobkowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wymierzając karę sąd wziął z kolei pod uwagę jako okoliczności obciążające: wysoki stopień społecznej szkodliwości czynu jakiego dopuścił się oskarżony, dużą intensywność działań oskarżonego skierowanych przeciwko pokrzywdzonym, będącym funkcjonariuszami policji, a nadto zachowanie oskarżonego po dokonaniu czynu (oddalanie od siebie problemu i brak wyraźnej refleksji co do konsekwencji swego postępowania) oraz wyczerpanie jednym czynem znamion więcej niż jednego przestępstwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">W punkcie III sentencji wyroku sąd wymierzył oskarżonemu R. D. (1) karę łączną jednego roku i sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Zdaniem sądu jedynie kara w takim rozmiarze będzie w stanie wykazać oskarżonemu nieopłacalność popełniania przestępstw. Represja karna w mniejszym rozmiarze niewątpliwie nie byłaby w tym przypadku wystarczająca. Orzekając karę łączną, nie powinno się już brać pod uwagę okoliczności charakteryzujących popełnione przestępstwa oraz innych zaszłości, które zostały już uwzględnione w ramach kar jednostkowych (wyrok SA w Krakowie z 9 czerwca 2015 r., II AKa 101/15, KZS 2015, z. 6, poz. 80). Wymierzając karę łączną sąd miał na względzie związek przedmiotowo-podmiotowym pomiędzy przestępstwami, które R.</p>\n<p class=\"lf-p\">D. (1) popełnił. Związek ten uznać należało za ścisły. Sąd uwzględnił również, że oskarżony popełnił dwa przestępstwa. Im większa zaś liczba przestępstw, tym bardziej uzasadnione jest stosowanie zasady kumulacji przy orzekaniu kary łącznej (zob. wyrok SA w Gdańsku z dnia 7 maja 2014 r., II AKa 92/14, LEX nr 1493737; wyrok SA w Krakowie z dnia 29 stycznia 2014 r., II AKa 271/13, LEX nr 1425429). Sąd wziął wreszcie pod uwagę także odstęp między poszczególnymi przestępstwami. Związek pozostawał tu duży, bowiem obydwa czyny miały blisko związek czasowy i stanowiły swoisty ciąg zdarzeń. Prócz oczywistych względów indywidualnoprewencyjnych orzeczona wobec R. D. (1) kara spełni z pewnością również swą rolę w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa pokazując, iż takie zachowanie, objawiające w istocie brak szacunku dla różnej rangi funkcjonariuszy publicznych nie popłaca.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z drugiej strony trudno jednak karę łączną uznać za rażąco wysoką. Rażąca niewspółmierność kary ma bowiem miejsce wówczas, gdy suma kar (i ewentualnie środków karnych) orzeczonych w stosunku do oskarżonego nie uwzględnia w stopniu należytym określonych w Kodeksie Karnym dyrektyw sądowego wymiaru kary. W ocenie Sądu kary w orzeczonym w niniejszym przypadku wymiarze nie były nazbyt surowe, a jednocześnie stanowiły właściwe zabezpieczenie wszystkich funkcji, jakie powinny spełniać. Sankcja w łagodniejszym wymiarze mogłyby wywołać niepożądane przekonanie – zarówno u oskarżonego, jak i w społeczeństwie, o pobłażliwym traktowaniu sprawców tak poważnych przestępstw.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd w punkcie IV wyroku zawiesił wykonanie orzeczonej kary pozbawienia wolności na okres trzech lat próby. Tak długi okres próby pozwoli niewątpliwe zweryfikować pozytywną prognozę Sądu co do postawy oskarżonego w przyszłości. Sąd doszedł bowiem do przekonania, że zdarzenia, które miały miejsce w dniu 22 maja 2015r. w istocie miały charakter jednostkowy i odosobniony, zaś oskarżony nie zasługuje na bezwzględną izolację. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem przeszkodą do warunkowego zawieszenia wykonania kary nie może być zaś wzgląd na społeczne oddziaływanie kary. Zapatrywaniu temu dał wyraz m.in. Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 20 listopada 2003 r., II AKa 391/03 (Lex nr 120306), stając na stanowisku, że przepis art. 69 § 1 i 2 k.k. jest tak skonstruowany, że przy stosowaniu tej instytucji nakazuje kierować się jedynie względami szczególno-prewencyjnymi, zaś społeczne oddziaływanie kary, jej współmierność do szkodliwości społecznej czynu i winy sprawcy należy uwzględniać przy wymierzaniu kary (art. 53 § 1-3 k.k.).</p>\n<p class=\"lf-p\">By zatem możliwe było warunkowe zawieszenie wykonania kary sąd musi nabrać przekonania, że sprawca nie powróci do przestępstwa i wykonanie wymierzonej kary nie będzie konieczne dla wdrożenia go do przestrzeganego porządku prawnego. Tego rodzaju przekonanie bazować zaś musi na ocenie postawy sprawcy, jego właściwości i warunków osobistych, dotychczasowego sposobu życia oraz zachowania się po popełnieniu przestępstwa. Biorąc zaś powyższe okoliczności pod uwagę uznać należy, że oskarżony R. D. (1) będzie w przyszłości przestrzegał porządku prawnego, a w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa. Przemawiała za tym zwłaszcza jego dotychczasowa, ustabilizowana, droga życiowa (oskarżony pracuje zawodowo, jest ojcem i głową rodziny) oraz brak karalności.</p>\n<p class=\"lf-p\">W punkcie V wyroku sąd zobowiązał oskarżonego R. D. (1) do przeproszenia wszystkich pokrzywdzonych (to jest B. K. (1), D. W. (1), M. K. (3) i R. L. (1)) w terminie siedmiu dni od uprawomocnienia się wyroku poprzez zamieszczenie ogłoszenia na pierwszej stronie ogólnopolskiej gazety codziennej. Obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego winien być orzeczony zwłaszcza wówczas, gdy stanowić ma, jak w niniejszym przypadku, z jednej strony instrument moralnego zadośćuczynienia a z drugiej oddziaływania wychowawczego. Niejako przy okazji będzie także swoistą lekcją pokory dla R. D. (1), przyczynkiem do refleksji nad popełnionymi czynami oraz moralną podstawą uczenia odpowiedzialności. Forma przeproszenia co do zasady może być różna, gdyż ustawa tego nie określa. Może to więc być przeproszenie osobiste, pisemne, wygłoszone w określonym kręgu osób lub publicznie. Przeproszenie publiczne powinno być nałożone wtedy, gdy naruszenie dóbr, które było powodem skazania, miało taki charakter lub zostało nagłośnione (por. V. Konarska-Wrzosek, Komentarz do art. 72 k.k., LEX/el. 2016). Odnotować tu zaś wypada, że niniejsza sprawa odbiła się szerokim echem w opinii społecznej i cieszyła się dużym zainteresowaniem mediów. Została w ten sposób nagłośniona w ogólnopolskich środkach przekazu, co uzasadniało zobowiązanie oskarżonego do zamieszczenia ogłoszenia na pierwszej stronie ogólnopolskiej gazety codziennej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W punkcie VI wyroku orzeczono wobec oskarżonego R. D. (1), w oparciu o treść art. 46 § 1 kkw zw. z art. 4 § 1 kk, obowiązek częściowego zadośćuczynienia pokrzywdzonemu D. W. (1) za doznaną krzywdę poprzez zapłatę kwoty 500 złotych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy tu odnotować, że w wyniku zdarzenia R. D. (1) spowodował u D. W. (1) obrażenia ciała w postaci bolesności okolicy żuchwowej lewej oraz skręcenie nadgarstka lewego, które skutkowało naruszeniem czynności narządu ciała na okres nie dłuższy niż siedem dni (vide: kopie dokumentacji medycznej D. W. (1) k. 105-108, kopia karty informacyjnej k. 115-116, kopia dokumentacji medycznej k. 168, pismo (...) Przychodnia (...) k. 173-174, opinia sądowo-lekarska k. 281, 349, zeznania D. W. (2) k. 661c-661e, 11-12, 98-108, 289-291, zeznania M. K. (3) k. 661d-661c, 17-18, zeznania R. L. (1) k. 661e-661g, 14-15, 109-113, 286-288). Samo zasądzenie zadośćuczynienia w tym przypadku jawiło się więc jako zasadne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd, mając na uwadze charakter doznanej przez D. W. (1) krzywdy uznał, że odpowiednią w tym przypadku kwotą będzie 500 złotych, przy czym jest to kwotą stanowiąca częściowe zadośćuczynienie. Wysokość zadośćuczynienia nie może być bowiem oznaczona z taką dokładnością i przy zastosowaniu tych samych kryteriów oceny, co przy wyrównywaniu szkody majątkowej. Stanowiąca przedmiot kompensacji w ramach zadośćuczynienia pieniężnego krzywda stanowi bowiem uszczerbek niemajątkowy, który ze swej istoty nie przekłada się wprost na określoną wartość majątkową. Dał temu zresztą wyraz ustawodawca, wskazując w art. 445 i 448 k.c., że wysokość przyznanego zadośćuczynienia ma być \"odpowiednia\", zaś samo ustalenie owej odpowiedniej kwoty, stanowiącej właściwą kompensację krzywdy, pozostawione zostało uznaniu sądu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tym samym instytucja zadośćuczynienia zaliczana jest do sfery prawa sędziowskiego, w której istnieje stosunkowo szeroki zakres uznania sądu, zobowiązanego do określenia wysokości należnego zadośćuczynienia przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności faktycznych danego przypadku (por. wyrok SA w Warszawie z dnia 26 września 2014r. VI ACa 1843/13, LEX nr 1567111, analogicznie SA w Ł. w wyroku z dnia 18 września 2014r. I ACa 398/14, LEX nr 1527072 i SA w W. w wyroku z dnia 17 września 2014r. VI ACa 1750/13 LEX nr 1587382). Przyznana kwota ma stanowić przybliżony ekwiwalent za poniesioną przez pokrzywdzonego szkodę niemajątkową. Powinna wynagrodzić doznane przezeń cierpienia. Zadośćuczynienie ma na celu dostarczenie pokrzywdzonemu realnej wartości ekonomicznej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kompensacyjnego charakteru zadośćuczynienia wynika także, że powinna reprezentować ekonomicznie odczuwalną wartość majątkową (Uchwała Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1973r., OSNCP 1974, poz. 145). Wskazać zatem w tym świetle należy, że ustalenie zakresu i rozmiaru krzywdy ma podstawowe znaczenie dla określenia odpowiedniej sumy, która miałaby stanowić jej pieniężną kompensatę. Oczywistym jest, że suma „odpowiednia”, o której mowa w art. 445§1kc nie oznacza sumy dowolnej, określonej arbitralnie przez Sąd, a jej prawidłowe ustalenie wymaga uwzględnienia wszystkich okoliczności, mogących mieć w danym przypadku znaczenie. Bezspornym jest również, że zarówno okoliczności wpływające na wysokość zadośćuczynienia, jak i kryteria ich oceny powinny być rozważane indywidualnie, w związku z konkretną osobą pokrzywdzonego. (zob. wyrok SN z 26 listopada 2009r., III CSK 62/09, OSNC-ZD 2010, nr 3, poz. 80, wyrok SN z 8 października 2008r., IV CSK 243/08, LEX nr 590267; wyrok SN z 17 września 2010r. II CSK 94/10, OSNC 2011, nr 4, poz. 44). Tym samym orzecznictwo, które Sąd Okręgowy podziela, opowiada się za zasadą wszechstronności i indywidualizacji, czyli z jednej strony oznacza to uwzględnienie wszystkich okoliczności sprawy związanych z zakresem i rozmiarem krzywdy, z drugiej zaś indywidualnego podejścia do każdego przypadku (por. wyrok SA w Gdańsku z 18 grudnia 2014r. II AKa 430/14 (...) 2015, nr 1 s. 167-170). Zauważyć także należy, że ocena okoliczności uzasadniających zadośćuczynienie jest dokonywana z punktu widzenia przeciętnego człowieka, a nie ich subiektywnego przeżywania przez pokrzywdzonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Intensywność przeżyć może mieć znaczenie jedynie, gdy wykaże się ich zasadność. Gdyby czynić inaczej, to jest stosować ową subiektywną ocenę, skutkowałoby to eskalacją roszczeń – od rażąco wyrachowanych aż po oczywiście nierozsądne. Skoro stosownie do art. 445 § 1 kc suma zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę powinna być „odpowiednia”, a jej wysokość musi opierać się musi na czytelnych kryteriach zweryfikowanych przeprowadzonymi dowodami oraz powszechnie przyjętymi zasadami zakreślającymi pojęcie subiektywnego odczucia krzywdy przez wnioskodawcę (wyrok SN z dnia 3 lipca 2007 r., II KK 321/06, Lex nr 299187). Pojęcie „sumy odpowiedniej” ma charakter niedookreślony, niemniej w judykaturze wskazane są kryteria, którymi należy kierować się przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na rozmiar krzywdy, a w konsekwencji na wysokość zadośćuczynienia, składają się cierpienia fizyczne i psychiczne, których rodzaj, natężenie i czas trwania należy każdorazowo określić w okolicznościach konkretnej sprawy. Za Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu można wskazać, iż „zadośćuczynienie ma mieć charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać jakąś ekonomicznie odczuwalną wartość. Z drugiej strony wysokość ta nie może być nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być „odpowiednia” w tym znaczeniu, że powinna być – przy uwzględnieniu krzywd poszkodowanego – utrzymana w rozsądnych granicach (LEX nr 1213788). W realiach niniejsze sprawy sąd uznał, że uzasadnione będzie zobowiązanie R.</p>\n<p class=\"lf-p\">D. (1) do zapłaty na rzecz D. W. (1) kwoty 500 złotych. Należy wszakże pamiętać, że w niniejszym przypadku naruszenie czynności narządu ciała trwało poniżej siedmiu dni i spowodowane było skręceniem nadgarstka. Czas trwania cierpień, ich intensywność, rodzaj poniesionych obrażeń a także ich wpływ na życie osobiste, zawodowe i funkcjonowanie społeczne D. W. (1) nie uzasadniał w tym wypadku zasądzenia innej kwoty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Konkludując, zdaniem Sądu, orzeczona wobec oskarżonego R. D. (1) sankcja czyni zadość zasadom prewencji indywidualnej i generalnej, a tak ukształtowana nie będzie się wiązać z poczuciem bezkarności, jak i nie będzie odbierana jako zemsta ze strony społeczeństwa i rażąco surowa odpłata.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trzeba w tym miejscu także nadmienić, że od chwili popełnienia przez oskarżonego zarzucanych mu czynów zmianie uległ stan prawny (m. in. wielokrotnie został znowelizowany, w różnych fragmentach, kodeks karny). Zgodnie z treścią art. 4 § 1 k.k. jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia przestępstwa, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy. Sąd obowiązany był zatem dokonać stosownej weryfikacji na tej płaszczyźnie, co znalazło swój wyraz w kwalifikacji prawnej czynów zarzucanych oskarżonemu aktem oskarżenia, a przypisanych mu w wyroku. Poza wyraźnie określonymi w ustawie wyjątkami nie jest jednak możliwe orzekanie częściowo w oparciu o przepisy ustawy obowiązującej poprzednio, a częściowo o przepisy ustawy nowej (por. wyrok SN z dnia 6 października 2016r., IV KK 139/16, LEX nr 2124049). Sąd musiał więc dokonać wyboru między konkurującymi ustawami i zastosować całościowo tylko jedną z nich, to jest tę, która dla sprawcy pozostawała względniejsza (której zastosowanie w konkretnej sprawie przewiduje dla sprawcy najłagodniejsze konsekwencje). Postępując w ten sposób sąd miał tym samym obowiązek zastosować cały, obowiązujący w danym czasie, stan prawny odnoszący się do badanego czynu. Analizując to zagadnienie sąd uznał, że ustawa względniejszą dla R. D. (1) była ustawa obowiązująca w dacie popełnienia czynów (za czym przemawiała m. in. treść przepisu art. 86 § 1 k.k.).</p>\n<p class=\"lf-p\">W punkcie VII wyroku sąd zasądził od R. D. (1) na rzecz Skarbu Państwa kwotę trzystu złotych tytułem opłaty oraz obciążył go wydatkami postępowania. Orzeczenie tej treści znajduje swoje umocowanie w art. 626 § 1 i 627 k.p.k. oraz art. 17 ustawy z 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych (t.j. Dz. U. z 1983r. Nr 49, poz.223 ze zm.). Z treści art. 627 k.p.k. wynika, że regułą jest obciążenie skazanego kosztami sądowymi. Przepisy k.p.k. jedynie wyjątkowo dopuszczają zwolnienie od ponoszenia tych kosztów. Zwolnienie takie może zaś nastąpić wyłącznie przy zaistnieniu przesłanek wskazanych w art. 624 § 1 k.p.k., gdy istnieją podstawy do uznania, że uiszczenie tych kosztów byłoby zbyt uciążliwe ze względu na sytuację rodzinną, majątkową i wysokość dochodów, jak również wtedy, gdy przemawiają za tym względy słuszności. Sąd nie dopatrzył się natomiast okoliczności pozwalających na zwolnienie oskarżonego R. D. (1) od obowiązku ponoszenia tychże kosztów. Należy tu podkreślić, że oskarżony posiada ustabilizowaną sytuację zawodową, pracuje, osiąga przychody z tytułu wynagrodzenia za pracę, stąd winien ponieść koszty sądowe w ich pełnej wysokości. (...) (...) (...) ZARZĄDZENIE (...). (...) (...) (...) (...) (...), T. (...)</p></div>", "next": 0}