{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Podobnie rzecz się ma z ustaleniami faktycznymi i ocena prawna co do wierzytelności pozwanej w stosunku do powoda objętych oświadczeniem z dnia 30 stycznia 2010 r. W orzecznictwie zgodnie wskazuje się, że powołanie się w apelacji na podstawę naruszenia przepisów procedury w postaci art. 328 § 2 k.p.c. jest usprawiedliwione tylko wówczas, gdy z uzasadnienia orzeczenia nie daje się odczytać, jaki stan faktyczny lub prawny stanowił podstawę rozstrzygnięcia, co uniemożliwia kontrolę instancyjną (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2016 r., sygn. akt I CSK 278/15, LEX nr 2021936, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 2015 r., sygn. akt I CSK 1028/14, LEX nr 1963381, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2015 r., sygn. akt IV CSK 149/15, LEX nr 1962540, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2009 roku, sygn. akt I UK 21/09, LEX nr 515699).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sytuacja taka zachodzi wówczas, gdy treść uzasadnienia orzeczenia sądu drugiej instancji uniemożliwia dokonanie oceny toku wywodu, który doprowadził do jego wydania, gdy uzasadnienie zaskarżonego orzeczenia nie posiada wszystkich koniecznych elementów bądź zawiera oczywiste braki, które uniemożliwiają kontrolę instancyjną (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 marca 2008 r., sygn. akt III CSK 315/07, niepubl., wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 lutego 2008 r., sygn. akt III CSK 264/07, pub. OSNC-ZD 2008, nr 4, poz. 118, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 stycznia 2008 r., sygn. akt I CSK 347/07, niepubl.). Oceny w tym względzie dokonywać należy w kontekście podstaw faktycznych żądania, w kontekście twierdzeń powoda i ewentualnie przywołanej przez niego podstawy prawnej wyznaczającej charakter dochodzonego roszczenia, a także w kontekście podniesionych w sprawie zarzutów przez stronę pozwaną oraz w kontekście znajdujących ostatecznie zastosowanie w sprawie przepisów prawa materialnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W rozważanej sprawie analiza pisemnych motywów wyroku wskazuje, że zawiera ono wszystkie elementy konstrukcyjne uzasadnienia wskazane w omawianej regulacji. Sąd I instancji przedstawił stan faktyczny ze szczegółowym przytoczeniem dowodów, na podstawie których został ustalony. W dalszej kolejności Sąd dokonał oceny zgromadzonych w sprawie dowodów zarówno o charakterze osobowym, jak i z dokumentów. Jednoznacznie wskazał, którym dowodom daje wiarę i z jakich powodów. Wreszcie w uzasadnieniu wskazano precyzyjnie, jakie przepisy prawa materialnego znajdują w sprawie zastosowanie, omówiono przesłanki ich stosowania oraz przeprowadzono proces subsumcji. Nie sposób więc uznać, że na podstawie treści uzasadnienia nie jest możliwe zdekodowanie motywów, którymi kierował się Sąd wydając rozstrzygnięcie, nie jest możliwe prześledzenie argumentacji zaprezentowanej na poparcie zajętego stanowiska.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stanowisko skarżącej natomiast jest wynikiem wadliwego przyjęcia, że wina jest jedną z przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej opartej na treści art. 267 § 2 k.s.h. Z kolei odnoszenie się do istnienia, czy też wysokości wierzytelności przedstawionej do potracenia byłoby uzasadnione tylko w sytuacji, w której Sąd I instancji ustaliłby, że oświadczenie o potrąceniu złożone zostało w terminie wyznaczonym do zapłaty ceny przejęcia udziałów, co w okolicznościach niniejszej sprawy nie nastąpiło. Sąd więc nie był w żadnym razie zobligowany do ustalania tych okoliczności, a tym samym nie sposób z ich brakiem wiązać wadliwości uzasadnienia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Za niezasadne uznać należało podniesione w apelacji pozwanej kluczowe dla rozstrzygnięcia sprawy zarzuty dotyczące naruszenia przez Sąd i instancji przepisów art. 61 § 1 k.c., art. 499 k.c. i art. 139 § 1 k.p.c. w związku z art. 267 § 1 k.s.h., które wiązane były z ustaleniem Sądu co do daty złożenia oświadczenia o potrąceniu w kontekście oczywiście zachowania terminu do zapłaty ceny przejęcia udziałów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Poza sporem pozostawała okoliczność, że Sąd Okręgowy w Szczecinie w wyroku z dnia 9 listopada 2009 r. (sygn. akt VIII GC 108/08) wyłączając wspólnika określił cenę przejęcia udziałów na kwotę 514.896 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 19 maja 2008 r. Jednocześnie oznaczył termin zapłaty ceny na jeden miesiąc liczony od daty uprawomocnienia się orzeczenia. Prawidłowo przy tym Sąd I instancji ustalił, że termin ten upływał z dniem 3 lutego 2010 r. Stronom bowiem doręczono wyrok wraz z uzasadnieniem w dniu 18 grudnia 2009 r., co oznacza, że termin do wniesienia apelacji upływał z dniem 2 stycznia 2010 r. Apelacje takie natomiast nie zostały wywiedzione.</p>\n<p class=\"lf-p\">Poza sporem pozostawała również okoliczność, że pismo z dnia 30 stycznia 2010 r. (karty 506 – 508 akt) zawierające oświadczenie o potrąceniu przesłane zostało powodowi listem poleconym, przy czym przesyłka po okresie awizacji została zwrócona nadawcy. Z treści dowodu doręczenia (karty 514 – 515 akt) wynika, że pismo nadane zostało w placówce pocztowej w dniu 1 lutego 2010 r. Z uwagi na nieobecność, adresat nie podjął przesyłki, a w dniu 9 lutego 2010 r. nastąpił jej zwrot.</p>\n<p class=\"lf-p\">W takim stanie faktycznym ocenie musiała zostać poddana kwestia daty, w której oświadczenie o potraceniu dotarło do powoda. Zgodnie z art. 61 § 1 k.c., oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Odwołanie takiego oświadczenia jest skuteczne, jeżeli doszło jednocześnie z tym oświadczeniem lub wcześniej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Rację ma oczywiście skarżąca i tak też prawidłowo zinterpretował powyższą regulację Sąd I instancji, że spośród możliwych teorii złożenia oświadczenia woli (teoria oświadczenia, teoria wysłania, teoria doręczenia, teoria zapoznania) polski ustawodawca przyjął w niej kwalifikowaną teorię doręczenia, odnoszącą się do konieczności ustalenia możliwości zapoznania się przez adresata z oświadczeniem. Nie ma zatem znaczenia, czy podjął on działania w tym kierunku i czy wiedzę dotyczącą treści oświadczenia uzyskał (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 października 1998 r., sygn. akt III ZP 31/98, OSNAPiUS 1999 Nr 3, poz. 80, uchwała Sądu Najwyższego składu siedmiu sędziów z dnia 9 września 1999 r., sygn. akt III ZP 5/99, OSNAPiUS 2000 Nr 4, poz. 131, OSP 2000 nr 8 7-8, poz. 103, wyroki Sądu Najwyższego z dnia 16 marca 1995 r., sygn. akt I PRN 2/95, OSNAPiUS 1995 Nr 18, poz. 229, z dnia 9 grudnia 1999 r., sygn. akt I PKN 430/99, OSNAPiUS 2001 Nr 9, poz. 309, z dnia 26 listopada 2003 r., sygn. akt I PK 490/02, OSNP 2004 Nr 20, poz. 353, z dnia 16 grudnia 2008 r., sygn. akt I PK 88/08, Monitor Prawa Pracy 2009 nr 4, s. 196, z dnia 20 maja 2015 r., sygn. akt I CSK 547/14, LEX nr 1767493).</p>\n<p class=\"lf-p\">Teoria doręczenia będąca założeniem regulacji art. 61 § 1 k.c. zakłada, że w normalnym toku rzeczy doręczenie pisma zawierającego oświadczenie woli nastąpi niezwłocznie. Nie ma przy tym podstaw do takiej interpretacji tego przepisu, że przyznaje ono adresatowi oświadczenia uprawnienie do odebrania pisma zawierającego je w całkowicie dowolnym, dogodnym dla niego terminie. Możliwości skutecznego dokonania tej czynności obejmują wiele sytuacji dotyczących osobistego doręczenia, pozostawienia przesyłki w miejscu pracy, czy przesłania za pośrednictwem poczty. Należy jednak zaznaczyć, że uzyskanie dowodu podjęcia starań o doręczenie powinno być połączone z wykazaniem, że umożliwiało ono adresatowi dotarcie do treści przesyłki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przyjmowane jest w doktrynie i orzecznictwie, że możliwość zapoznania się adresata oświadczenia woli z jego treścią zachodzi również wówczas, gdy z własnej woli nie podejmuje on przesyłki pocztowej zawierającej to oświadczenie (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 1996 r., I PKN 36/96, OSNAPiUS 1997 Nr 14, poz. 251; wyrok z dnia 13 grudnia 1996 r., I PKN 41/96, OSNAPiUS 1997 Nr 13, poz. 268 oraz wyrok z dnia 23 stycznia 1998 r., I PKN 501/97, OSNAPiUS 1999 Nr 1, poz. 15; z dnia 20 stycznia 2004 r., II CK 358/02, niepubl.; z dnia 17 czerwca 2009 r., IV CSK 53/09, niepubl.). Przedstawienie dowodu nadania listu poleconego stwarza domniemanie doręczenia, które adresat powinien obalić przez przedstawienie okoliczności wskazujących na to, że nie miał możliwości odebrania przesyłki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oznacza to, że jeśli nadawca oświadczenia doręcza pismo w miejsce, które stanowi miejsce zamieszkania odbiorcy albo miejsce jego stałej aktywności, za decydujący dla uznania go za doręczone uważana jest chwila dostarczenia pisma w to miejsce. Innymi słowy, odmowa odbioru pisma czy też nieodebranie pisma z placówki pocztowej, mimo dwukrotnego awizowania pisma, nie ma wpływu na skutek złożenia oświadczenia woli, gdyż awizowanie przesyłki stwarza domniemanie możliwości zapoznania się adresata z treścią pisma zawartego w przesyłce. Jednakże dla przyjęcia domniemania (faktycznego), że pisemne oświadczenie woli zostało złożone niezbędne jest stwierdzenie, iż adresat mógł się zapoznać z treścią tego oświadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Konieczne jest zatem wykazanie, że zaistniała taka sytuacja, w której było możliwe rzeczywiste zapoznanie się adresata z treścią oświadczenia woli, a nie doszło do tego zapoznania z woli samego adresata (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 października 2005 r., sygn. akt I PK 37/05, OSNP 2006 nr 17-18, poz. 263, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2014 r., sygn. akt I PK 88/14, LEX nr 1622121). Jeśli więc nadawca oświadczenia ma prawo spodziewać się, że odbiorca będzie przebywał w miejscu, do którego kieruje oświadczenie, to decydujący dla uznania oświadczenia za doręczone jest, co do zasady moment dostarczenia oświadczenia w to miejsce. Konsekwencje faktycznej niemożności odbioru obciążają adresata, chyba że nadawca wiedział, że miejscu, do którego doręcza oświadczenie jego adresata nie zastanie (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 kwietnia 2010 r., II PK 295/09, LEX nr 602254).</p>\n<p class=\"lf-p\">Co jednak istotne, szczególnie właśnie w przypadku składania oświadczeń poprzez przesłanie ich listem, chodzi o taki sposób doręczenia, by oświadczenie dotarło do adresata w taki sposób, iż miał on realną, a nie hipotetyczną możliwość zapoznania się z jego treścią, uwzględniając warunki konkretne, a nie abstrakcyjne (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 lutego 2010 r., sygn. akt II PK 204/2009, OSNP 2011/15-16 poz. 202, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 kwietnia 2010 r., sygn. akt II PK 295/2009, LEX nr 602254, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 maja 2012 r., sygn. akt I PK 30/12, LEX nr 1675300).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny podziela wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku stanowisko, zgodnie z którym możliwość zapoznania się z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej i przesłanej listem poleconym wiązać należy nie z datą samego awizowania przesyłki, a z upływem terminu do jej odbioru (z upływem okresu awizacji). Oczywiście stanowczego rozróżnienia wymaga kwestia składania oświadczeń o charakterze materialnym doręczanych przesyłką pocztową od kwestii doręczeń uregulowanych w przepisach procesowych, a więc odnoszących się do postępowań sądowych i składanych w ich ramach pism procesowych. Wbrew jednak stanowisku pozwanej i przy uwzględnieniu tego rozgraniczenia, w przypadku doręczania pisma zawierającego oświadczenie woli za pośrednictwem operatora pocztowego (w formie listowej) w orzecznictwie wielokrotnie opowiadano się za możliwością odpowiedniego stosowania do doręczeń przepisów art. 138 k.p.c. i 139 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazuje się, że jeżeli treść oświadczenia woli składanego innej osobie zawarta jest w piśmie przesyłanym pocztą, a przesyłka - wobec niemożności doręczenia - zostanie pozostawiona w urzędzie pocztowym z powiadomieniem o tym adresata, dojście oświadczenia do wiadomości tej osoby, w rozumieniu art. 61 § 1 k.c., następuje z chwilą doręczenia pisma w dniu, przyjętym analogiczne do doręczania pisma sądowego, w trybie art. 139 § 1 k.p.c. Zasadniczym celem doręczenia jest to, aby odbiorca faktycznie pismo otrzymał i zapoznał się z jego treścią. Chodzi zatem o to, żeby adresat odebrał korespondencję z urzędu pocztowego w wyznaczonym czasie, co pozwala mu na realne zapoznanie się z treścią oświadczenia (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 6 października 1998 r., sygn. akt III ZP 31/98, OSNAPiUS 1999 Nr 3, poz. 80, uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 9 września 1999 r., sygn. akt III ZP 5/99, OSNAPiUS 2000 Nr 4, poz. 131, wyrok Sądu Najwyższego z dnia z dnia 15 stycznia 1990 r., sygn. akt I CR 1410/89, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 grudnia 1999 r., sygn. akt I PKN 430/99, OSNAPiUS 2001 Nr 9, poz. 309, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 października 2005 r., sygn. akt I PK 37/05, OSNP 2006 nr 17-18, poz. 263, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2005 r., sygn. akt II PK 124/04, LEX nr 602690, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 9 lipca 2009 r., sygn. akt II PZP 3/09, LEX nr 519963, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 2 lipca 2009 r., sygn. akt II UZ 20/09, LEX nr 533108, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 2009 r., sygn. akt IV CSK 53/09, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2012 r., sygn. akt II PK 120/12, LEX nr 1284746, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 października 2013 r., sygn. akt II PK 13/13, OSNP 2014 Nr 9, poz. 125, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 kwietnia 2010 r., sygn. akt II PK 295/09, LEX nr 602254, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 2011 r., sygn. akt V CSK 215/11, niepublikowane, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 maja 2015 r., sygn. akt I CSK 547/14, LEX nr 1767493, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 marca 2016 r., sygn. akt III PK 84/15, LEX nr 2053639, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 27 października 2016 r., sygn. akt V CSK 70/16, LEX nr 2198218).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zresztą analiza części judykatów wskazuje na stosowanie przepisów procesowych niemal wprost, co jednak w ocenie Sądu Apelacyjnego nie jest uzasadnione. Brak jest w związku z tym podstaw do przyjęcia, że w okolicznościach niniejszej sprawy dniem doręczenia powodowi pisemnego oświadczenia woli skarżącej był dzień 1 lutego 2010 r. to jest dzień awizowania przesyłki zawierającej to oświadczenie. W świetle zasady obiektywnej, realnej, wynikającej z konkretnych okoliczności danego przypadku oceny możliwości zapoznania się z treścią oświadczenia woli uznać należało, co zresztą podkreślane jest w części przytoczonego wyżej orzecznictwa, że otrzymanie awiza (zapoznanie się z nim) nie jest równoznaczne z dojściem do adresata oświadczenia woli w taki sposób, że mógł on zapoznać się z jego treścią.</p>\n<p class=\"lf-p\">Możliwość taka powstaje dopiero wówczas, gdy adresat oświadczenia w zwykłym biegu zdarzeń uzyskał realną możliwość zapoznania się z treścią awizowanej przesyłki pocztowej, co wymaga udania się na pocztę (tak też wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 1999 r., sygn. akt I PKN 375/99, OSNP 2001, nr 7, poz. 227, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 kwietnia 2010 r., sygn. akt II PK 295/09, niepubl., wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 2012 r., sygn. akt V CSK 215/11, LEX nr 1212829). Inaczej rzecz ujmując, do uznania, iż skuteczne złożenie oświadczenia woli na podstawie art. 61 k.c. nastąpiło w dniu otrzymania przez adresata awiza nie wystarczy samo ustalenie daty dokonania awiza. Niezbędne jest bowiem stwierdzenie, że adresat doręczanego pocztą oświadczenia woli miał w zwykłym biegu zdarzeń realną możliwość zapoznania się treścią przesyłki pocztowej już w dniu jej awizowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tej oceny nie zmienia odwołanie się do wyrażanego w orzecznictwie Sądu Najwyższego poglądu, że jeżeli adresat nie odbiera awizowanej przesyłki pocztowej z własnej woli, to należy uznać, że miał możliwość zapoznania się z jej treścią, albowiem brak w sprawie okoliczności pozwalających przypisać powodowie, że w okresie awizowania z własnej woli nie odebrał przesyłki pocztowej. W części orzecznictwa podnosi się nawet, że potwierdzenie nadania listu poleconego oznacza tylko tyle, że przesyłka została złożona w urzędzie pocztowym i nie stwarza domniemania doręczenia. Przedłożenie potwierdzenia nadania przesyłki poleconej nie zawsze wystarcza do udowodnienia doręczenia tej przesyłki adresatowi, zwłaszcza w sytuacji, w której adresat konsekwentnie zaprzeczał faktowi jej doręczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podobnie nieodebranie pisma w urzędzie pocztowym może, ale nie musi być uznane za zdarzenie równoznaczne z dojściem jego treści do wiadomości adresata. Inaczej rzecz ujmując z samego faktu przesłania przesyłki listem poleconym, z samego faktu przesłania listu na adres, pod którym adresat rzeczywiście przebywa, albo pod którym nadawca racjonalnie spodziewa się zastać adresata, czy wreszcie z samego faktu awizowania przesyłki nie można w sposób automatyczny wiązać skutku określonego w art. 61 k.c. Należy zaznaczyć, że powód w piśmie procesowym z dnia 7 grudnia 2011 r. (karty 1249 – 1281 akt) stanowiącym ustosunkowanie się do odpowiedzi na pozew zaprzeczył okoliczności otrzymania przesyłki. Wniósł przy tym o przesłuchanie świadka Z.</p>\n<p class=\"lf-p\">B. – doręczyciela na okoliczność braku otrzymania przez powoda oświadczenia o potrąceniu oraz uzyskanej wiedzy na temat przyczyn jego nieobecności w trakcie doręczania przesyłki. Podniósł też, że w dniach, w których przesyłka była awizowania nie był obecny w miejscu zamieszkania, o czym doręczyciel został powiadomiony. Okoliczności tej natomiast strona pozwana nie zaprzeczyła podnosząc tylko w kolejnych pismach procesowych argumentację dotyczącą spóźnionego złożenia wniosków dowodowych przez powoda. W tych okolicznościach za racjonalne uznać należało stanowisko Sądu i instancji, który datę dotarcia oświadczenia woli pozwanej wiązał nie z datą awizowania przesyłki, a z datą upływu terminu do jej odbioru.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pierwsza z dat musi zostać uznana w okolicznościach niniejszej sprawy za nierealną, za tworząca fikcję, która faktycznie wyklucza możliwość zapoznania się z oświadczeniem, z czym zrównać należy samo w sobie odebranie przesyłki w okresie awizowania. Wyznaczony w awizie termin służy właśnie urealnieniu możliwości odbioru, a przyjęcie tezy, że musi to nastąpić albo w dniu awizowania, albo najpóźniej dnia następnego funkcje tę całkowicie niweczy. To z terminem awizacji wiązać należy realną, a nie abstrakcyjną możliwość odbioru przesyłki. Dopiero więc z jego upływem można wiązać skutek określony w art. 61 k.c. Słusznie przy tym zaznaczył Sąd I instancji, że uwzględniając znaczenie oświadczeń o charakterze materialnoprawnym oraz wskazaną wyżej teorię doręczenia nie jest możliwe formułowanie wymogu, który przy świadomości, że oświadczenie do adresata bezpośrednio nie dotarło, faktycznie niweczyłby możliwość zapoznania się z jego treścią.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pewna fikcja prawna nie może iść aż tak daleko. Konieczne jest uwzględnienie realiów obrotu pocztowego, realiów funkcjonowania w codziennym życiu. Nie jest możliwe wiązanie sutków w sferze praw określonego podmiotu z niczym nieuzasadnionym rygoryzmem wykraczającym poza dopuszczalne ramy. Nie jest przy tym uzasadnione stanowisko skarżącej, co do pozostawienia adresatowi uprawnienia do dowolnego określenia terminu do odbioru oświadczenia woli. Kwestia bowiem dotyczy oceny realności możliwości zapoznania się z treścią oświadczenia, a nie pozostawieniu jakiegokolwiek wyboru. To właśnie termin awizowania przesyłki służy temu, by adresat mógł przesyłkę odebrać i się z nią zapoznać lub nie według swojego wyboru i z konsekwencjami wynikającymi z art. 61 § 1 k.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Określenie momentu możliwości zapoznania się z oświadczeniem z upływem okresu awizacji nie jest w żadnym razie dowolne i pozostawione adresatowi przesyłki. Przeciwnie jest pewne i jednoznaczne, nie stwarzające wbrew wywodom apelacji zagrożenia dla pewności obrotu. Argumentacja odnośnie braku wiedzy podmiotu składającego oświadczenie co do momentu, w którym to nastąpiło nie jest trafne już tylko z tego powodu, że i tak nie ma wpływu na to, w jakiej konkretnie dacie nadana przez niego przesyłka za pomocą operatora pocztowego zostanie doręczona i z jaka ewentualnie datą dojdzie do złożenia awiza. Termin do odbioru przesyłki liczy się przecież od daty tej czynności. Skarżąca natomiast myli kwestię określenia terminu, w którym możliwy jest odbiór przesyłki z zachowaniem adresata, który w sposób celowy unika jej odbioru.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wykazanie zaistnienia tego rodzaju okoliczności umożliwia oczywiście przyjęcie innej daty możliwości zapoznania się z treścią przesyłki. Taka jednak sytuacja nie zaistniała w niniejszej sprawie. Stąd też Sąd I instancji w sposób prawidłowy ustalił, że datę, w której powód miał realną możliwość zapoznania się ze złożonym oświadczeniem woli ustalić należało na dzień 9 lutego 2010 r., a więc na datę zwrotu przesyłki do nadawcy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Za pozbawione podstaw uznać należało również zawarte w apelacji pozwanej zarzuty dotyczące naruszenia przez Sąd I instancji przepisów art. 61 § 1 k.c. i art. 499 k.c. w takim zakresie, w jakim odwołują się do wstecznego skutku oświadczenia o potrąceniu. Zgodnie bowiem z treścią art. 499 k.c. potrącenia dokonywa się przez oświadczenie złożone drugiej stronie. Oświadczenie ma moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe. Nie sposób uznać, że przepis ten pozwala na odmienne określenie daty, w której doszło do zapłaty ceny przejęcia. Należy bowiem pamiętać, że przewidziane w omawianym przepisie oświadczenie o potrąceniu ma charakter konstytutywny. Bez niego - mimo spełnienia ustawowych przesłanek potrącenia (art. 498 § 1 k.c.) - nie dojdzie do wzajemnego umorzenia wierzytelności (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 2013 r., sygn. akt II CSK 292/12, LEX nr 1318346).</p>\n<p class=\"lf-p\">Oświadczenie to staje się skuteczne dopiero z chwilą, gdy doszło do wierzyciela wzajemnego w taki sposób, że mógł się on zapoznać z jego treścią. Inaczej rzecz ujmując ustalenie, czy zachowany został termin zapłaty ceny przyjęcia udziałów określony w wyroku w przedmiocie wyłączenie wspólnika musi być odnoszony do tego właśnie elementu, bez którego w ogóle do potrącenia, a więc i zapłaty nie dochodzi. To złożenie oświadczenia wywołuje dopiero wszystkie skutki, jakie ustawa z nim wiąże. Tak więc to data oświadczenia w przedmiocie potracenia jest rozstrzygająca. Zresztą w przedstawionej wcześniej części apelacji pozwana jednoznacznie wiązała skutek zapłaty ceny przejęcia właśnie ze złożeniem oświadczenia o potrąceniu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powyższe rozważania okazały się rozstrzygające dla ustalenia, że ziściły się przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanej określone w art. 267 § 2 k.s.h. Cena przejęcia udziałów bowiem nie została uiszczona w terminie określonym w wyroku wyłączającym wspólnika co stanowiło podstawę uznania wyroku w tym zakresie za bezskuteczny. Stąd też za całkowicie bezpodstawne uznać należało zawarte w apelacji pozwanej zarzuty dotyczące naruszenia przepisów art. 386 § 6 k.p.c., art. 227 k.p.c. w związku z art. 498 § 1 k.c., a także dotyczące nierozpoznania istoty sprawy. Wszystkie te zarzuty dotyczą braku przeprowadzenia dowodów, ich oceny i w dalszej kolejności poczynienia na ich podstawie ustaleń w zakresie istnienia wierzytelności przedstawionej do potrącenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Skoro bowiem oświadczenie o potrąceniu zrównane z formą zapłaty ceny przejęcia udziałów złożone zostało po terminie, bezprzedmiotowe stało się prowadzenie postępowania dowodowego, którego celem miałoby być ustalanie, czy wierzytelność objęta takim nieskutecznym z punktu widzenia art. 267 § 1 k.c. oświadczeniem rzeczywiście istnieje i ewentualnie w jakim rozmiarze. Nawet poczynienie ustaleń korzystnych dla pozwanej w tym zakresie nie miało jakiegokolwiek wpływu na treść wyroku. Dowody natomiast, zgodnie z treścią art. 227 k.p.c. przeprowadza się na okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia. Nic w tym zakresie nie zmieniają zalecenia co do dalszego toku postępowania zawarte w wyroku Sądu Apelacyjnego uchylającym pierwsze zapadłe w sprawie rozstrzygnięcie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zalecenie badania powyższych kwestii, co oczywiste, determinowane było, czemu Sąd dał wyraz, uprzednim ustaleniem daty złożenia oświadczenia w przedmiocie potrącenia. Ustalenia Sądu I instancji odnośnie jego złożenia po terminie wyznaczonym do zapłaty ceny przejęcia, czyniły tę cześć zaleceń nieaktualną.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z tych samych przyczyn całkowicie zbędne stało się odnoszenie do zarzutów pozwanej dotyczących naruszenia przez Sąd I instancji 498 § 1 i 2 k.c., art. 60 k.c., art. 65 § 1 k.c., art. 451 § 3 k.c., art. 503 k.c., art. 361 § 1 i 2 k.c., art. 363 k.c. w związku z art. 267 § 1 k.s.h. Odnosiły się one do kwestii zindywidualizowania wierzytelności objętej oświadczeniem o potrąceniu i w konsekwencji jego skuteczności. Kwestie te nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia w tym znaczeniu, że skoro oświadczenie o potrąceniu, jako dokonane po terminie nie skutkowało przejęciem udziałów, a w konsekwencji powodowało bezskuteczność w tym względzie wyroku wyłączającego wspólnika, ocena dalszych przesłanek skutecznego oświadczenia o potrąceniu nie mogła prowadzić do odmiennej oceny co do ziszczenia się z kolei przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej określonych w art. 267 § 2 k.s.h. Sytuacja w tym zakresie przedstawia się podobnie, jak w przypadku ustalenia istnienia wierzytelności objętej oświadczeniem pozwanej z dnia 30 stycznia 2010 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">Za niezasadne Sąd Apelacyjny uznał również zawarte w apelacji pozwanej zarzuty dotyczące naruszenia art. 267 § 2 k.s.h. art. 6 k.c., art. 415 k.c. w zw. z art. 2 k.s.h., które utożsamiane były z wadliwym zdaniem skarżącej przyjęciem przez Sąd I instancji, że wina nie jest przesłanką odpowiedzialności odszkodowawczej związanej z bezskutecznością wyroku wyłączającego wspólnika wskutek braku zapłaty ceny przejęcia. Rację ma pozwana, że kwestia ta nie jest postrzegana jednolicie, a jednocześnie brak jest znanych Sądowi wypowiedzi Sądu Najwyższego w tym względzie. Za rozwiązaniem dotyczącym odpowiedzialności na zasadzie winy opowiadają się R. Pabis (Spółka z o.o., s. 375) oraz A. Szajkowski (w: S.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sołtysiński, Kodeks, t. II, s. 674), który przyjmuje, że jest to odpowiedzialność deliktowa na podstawie art. 415 k.c. Przeciwnego zdania - na gruncie analogicznego brzmienia art. 281 § 2 k.h. - był M. Allerhand (Komentarz, uwaga 9 do art. 281 k.h.), a współcześnie są R. Potrzeszcz i T. Siemiątkowski (w: R. Potrzeszcz, T. Siemiątkowski, Komentarz, t. II, s. 551), a także - jak się wydaje - A. Kidyba (Kodeks, t. I, s. 1167-1168). Sąd Apelacyjny opowiada się za tą częścią wypowiedzi komentatorów, którzy uznają, obiektywny charakter odpowiedzialności odszkodowawczej opartej na tej podstawie prawnej. Co do zasady zgodzić się należy, że w sytuacji, w której k.s.h. posługuje się pojęciem odpowiedzialności odszkodowawczej, dla oceny przesłanek tej odpowiedzialności poprzez odesłanie z art. 2 k.s.h., sięgnąć należałoby do regulacji zawartych w Kodeksie cywilnym.</p>\n<p class=\"lf-p\">W rozważanym jednak przypadku pod uwagę wziąć należy pod uwagę całą regulację art. 267 k.s.h. i to przez jej pryzmat odczytywać przyjętą przez ustawodawcę zasadę odpowiedzialności. Interesująca i niewątpliwie ważka argumentacja zawarta w apelacji, w tym w szczególności odnośnie kwestii przesłanek egzoneracyjnych, nie może zostać uwzględniona z tej właśnie przyczyny, że skarżąca skupiła się wyłącznie na tym fragmencie regulacji, który stanowi, że „wspólnik bezskutecznie wyłączony ma prawo żądać od pozywających naprawienia szkody”. Argumentacja ta natomiast pominęła całą specyfikę art. 267 k.s.h. Nie jest więc tak, że ustawodawca w prosty sposób odesłał w zakresie odpowiedzialności odszkodowawczej do ogólnych reguł tej odpowiedzialności zawartych w Kodeksie cywilnym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy przy tym zwrócić uwagę, że w samej treści przepisu brak, jak ma to miejsce w wielu przypadkach, zwrotu dotyczącego odpowiedzialności na zasadach ogólnych. Ustawodawca ograniczył się do wskazania, że wspólnik może żądać naprawienia szkody. Sama więc treść przepisu nie daje jednoznacznej odpowiedzi odnośnie zasady odpowiedzialności przewidzianej w art. 267 k.s.h., a już w szczególności, że jest to odpowiedzialność na zasadzie winy. Uwzględnić więc należało źródło tej odpowiedzialności, specyficzne przesłanki zaktualizowania się roszczenia odszkodowawczego wynikające z samej treści omawianej regulacji. To właśnie te okoliczności nakazują uznać, że winien zostać przyjęty obiektywny charakter odpowiedzialności odszkodowawczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ustawodawca wprost wskazał na elementy wyroku wyłączającego wspólnika, w tym termin, w którym cena przejęcia powinna zostać zapłacona. W dalszej kolejności określił skutki braku zapłaty ceny wśród których zamieszczone zostały nie tylko te związane z ubezskutecznieniem wyroku wyłączającego wspólnika, ale również te związane z odpowiedzialnością odszkodowawczą. Ustawodawca wprost powiązał szkodę wspólnika z brakiem zapłaty ceny. Zupełnie więc bezpodstawne jest odnoszenie się w tym względzie do zasad odpowiedzialności określonych w art. 435 k.c.. Niezrozumiałe jest z kolei odesłanie do kontroli sądowej kwestii wyłączenia wspólnika i w tym świetle budowanie teorii dotyczącej wpływu tej okoliczności na zasadę odpowiedzialności odszkodowawczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">To właśnie istnienie wyroku oraz określenie ceny przejęcia oraz terminu, w którym wyrok będzie skuteczny wyznacza przesłanki odpowiedzialności. Inaczej rzecz ujmując roszczenie odszkodowawcze przewidziane w art. 267 § 2 może być wywodzone przez wspólnika bezskutecznie wyłączonego jedynie ze zdarzeń związanych z tym bezskutecznym wyłączeniem (np. żądanie zwrotu kosztów przegranego przez wspólnika procesu o jego wyłączenie, żądanie odszkodowania za pozbawienie praw udziałowych na czas trwania procesu). Jest to więc odpowiedzialność za skutek. Odpowiedzialność odszkodowawcza jest oparta na zasadzie winy wówczas, gdy wynika to z konstrukcji normy prawnej wprowadzającej tę odpowiedzialność (np. art. 471 k.c., art. 415 k.c.), natomiast art. 267 § 2 nie wprowadza odpowiedzialności uwarunkowanej zawinieniem po stronie wspólników pozywających.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jest to więc odpowiedzialność obiektywna za skutek, limitowana regułą adekwatnej przyczynowości (art. 361 k.c.).</p>\n<p class=\"lf-p\">Stąd też prawidłowo Sąd I instancji w okolicznościach niniejszej sprawy nie rozpatrywał kwestii winy pozwanej, prawidłowo nie czynił w tym zakresie jakichkolwiek ustaleń faktycznych poprzestając jedynie na ocenie, czy spełnione zostały wszystkie przesłanki określone w art. 267 k.s.h.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wbrew wywodom apelacji, Sąd Apelacyjny nie doszukał się również naruszenia przepisów art. 267 § 2 k.s.h., art. 361 k.c., art. poprzez uwzględnienie żądania powoda w części dotyczącej kosztów procesu zasądzonych w wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie w przedmiocie wyłączenia wspólnika. Stanowisko skarżącej zmierzało do stwierdzenia, że Sąd zasądził koszty nieponiesione przez stronę, co jest stanowiskiem sprzecznym z treścią art. 98 k.p.c. Po pierwsze bowiem regulacja ta wprost odwołuje się do poniesionych kosztów i takie też są przedmiotem rozstrzygnięcia Sądu. Po drugie koszty zastępstwa procesowe związane są z udziałem pełnomocnika w procesie, jego aktywnością, itd. Oznacza to, że orzeczenie sądu ma charakter następczy, w tym znaczeniu, że dla zasądzenia kosztów procesu konieczne jest ich wcześniejsze wystąpienie.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tych natomiast okolicznościach Sąd I instancji prawidłowo odwołał się do wystąpienia szkody w postaci zwiększenia się pasywów w majątku powoda. Oceny tej nie zmieniają przytaczane w apelacji fragmenty komentarzy. Ich treść nie pozwala na ustalenie, w jakim zakresie prezentowane wypowiedzi stanowiły przedmiot pogłębionej analizy, a nawet czy w ogóle taka odnosiła się do omawianej kwestii. Pozwana bowiem wskazuje na określone zdania, w których pojawiały się słowa „koszty poniesione”, co ma świadczyć o stanowisku komentatorów w tym względzie. Należy zauważyć, że wypowiedzi te zasadniczo dotyczyły innych kwestii, a mianowicie przykładowego wskazywania szkody, jaką nieskutecznie wyłączony wspólnik w związku z brakiem zapłaty przejęcia udziałów może ponieść.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stanowiska przeciwnego, wbrew pozwanej, nie sposób wywieść również z treści art. 267 § 1 k.s.h., w której mowa jest o bezskuteczności orzeczenia, z czego skarżąca wywodziła skutek w postaci bezskuteczności zapadłego wyroku również w części zasądzającej koszty procesu. Sąd Apelacyjny stanowiska tego nie podziela. Zaznaczenia bowiem wymaga, że ustawodawca w omawianej regulacji odwołując się do bezskuteczności orzeczenia dodał, że dotyczy to rozstrzygnięcia w przedmiocie wyłączenia. Tym samym ustawodawca określił skutek braku zapłaty ceny o charakterze materialnym. Nie posłużył się pojęciem wyroku, a pojęciem orzeczenia o wyłączeniu, a więc odnosił się wyłącznie do kwestii tego tylko zagadnienia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Inaczej rzecz ujmując ustawodawca nie posłużył się pojęciem utraty bytu wyroku, jego uchylenia, nieistnienia. Wprost wskazał, że bezskuteczne staje się orzeczenie o wyłączeniu. Zupełnie przy tym bezpodstawne jest odnoszenie się do kwestii istnienia innych elementów wyroku wyłączającego wspólnika. Skoro sam skutek materialny w postaci skuteczności wyłączenia nie występuje, to tym samym bezprzedmiotowe są ustalone w wyroku warunki takiego wyłączenia. Jest to jednak zupełnie inne zagadnienie nie związane z kwestią kosztów zasądzonych w wyroku od strony przeciwnej. Jak już wskazywano, art. 267 § 1 k.s.h. nie kreuje jakiejkolwiek formy uchylenia wyroku. Ustawodawca przewidział wyłącznie brak wywołania określonych skutków, a dokładniej w zakresie wyłączenia wspólnika.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przepis zawiera precyzyjne określenie tych skutków nie posługując się pojęciem wyroku, a orzeczenia, a więc w kontekście określonego rozstrzygnięcia doprecyzowując, że chodzi o wyłączenie. Podkreślenia wymaga, że podnoszona w apelacji kwestia braku wypowiedzi doktryny w tym zakresie wcale nie oznacza, że określony problem czy zagadnienie wymagające rozstrzygnięcia nie istnieje. Ostatecznie więc wyrok w tej części jest prawomocny i skuteczny. Niezależnie od powyższych rozważań, skarżąca najwyraźniej pominęła okoliczność, że powód przedstawił dowód w postaci faktury VAT nr (...) z dnia 8 czerwca 2011 r. dotyczącą kosztów wynagrodzenia pełnomocnika, co oznacza, że nie można uznać, że koszty w przedstawionym wyżej znaczeniu nie zostały poniesione.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na powodzie ciąży więc dług z tego tytułu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wreszcie za pozbawione podstaw uznać należało zarzuty pozwanej dotyczące naruszenia przez Sąd I instancji art. 6 k.c. oraz art. 234 k.p.c. w związku z art. 17 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z przepisem art. 17 § 1 ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym, domniemywa się, że dane wpisane do Rejestru są prawdziwe. Jednocześnie zgodnie z jego § 2, jeżeli dane wpisano do Rejestru niezgodnie ze zgłoszeniem podmiotu lub bez tego zgłoszenia, podmiot ten nie może zasłaniać się wobec osoby trzeciej działającej w dobrej wierze zarzutem, że dane te nie są prawdziwe, jeżeli zaniedbał wystąpić niezwłocznie z wnioskiem o sprostowanie, uzupełnienie lub wykreślenie wpisu. Jednocześnie przepis art. 234 k.p.c. stanowi, że domniemania ustanowione przez prawo (domniemania prawne) wiążą sąd; mogą być jednak obalone, ilekroć ustawa tego nie wyłącza. Wbrew stanowisku skarżącej, Sąd w okolicznościach niniejszej sprawy zasadnie uznał, że po pierwsze domniemanie wynikające z powyższej regulacji jest domniemaniem prawnym, które może zostać obalone, a po drugie, że domniemanie wiązane z wpisem dotyczącym wykreślenia powoda jako wspólnika zostało w toku procesu obalone.</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy zauważyć, że zarzut ten formułowany był ponownie w związku z wadliwym, zdaniem pozwanej, zastosowaniem przez Sąd Okręgowy przepisów art. 61 § 1 k.c. oraz art. 499 k.c. Wobec odmiennej oceny w tym zakresie zaprezentowanej we wcześniejszej części uzasadnienia i w konsekwencji ustaleniu, że cena przejęcia udziałów nie została zapłacona, za usprawiedliwioną uznać należało stanowisko Sądu I instancji. Nie ma przy tym potrzeby w tym miejscu prezentowania ponownie tożsamej argumentacji. Rację ma natomiast pozwana wskazując, że bez znaczenia dla rozstrzygnięcia powyższej kwestii ma złożenie przez powoda skargi o wznowienie postępowania rejestrowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując apelację pozwanej uznać należało za niezasadną, co skutkowało jej oddaleniem na podstawie art. 385 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie zasługiwała na uwzględnienie również apelacja wniesiona przez powoda.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu Apelacyjnego pozbawione podstaw okazały się zawarte w niej zarzuty zarówno naruszenia przepisów procedury, a konkretnie art. 233 § 1 k.p.c., art. 227 k.p.c., art. 278 k.p.c., art. 321 § 1 k.p.c., art. 187 § 1 pkt. 2 w zw. z art. 65 k.c. , jak i naruszenia przepisów prawa materialnego tj. art. 267 § 2 k.s.h. odnoszone do braku oceny dowodów, ewentualnie jej wadliwości, a także do wadliwego odczytania treści pozwu i niezasadnego uznania, że zasądzenie wynikającej z opinii biegłego sądowego S. M. kwoty 535.543,65 zł stanowiłoby naruszenie zasady nieorzekania ponad żądanie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wymagania pozwu określa art. 187 § 1 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem, pozew powinien czynić zadość warunkom pisma procesowego, a nadto zawierać dokładnie określone żądanie oraz przytoczenie uzasadniających je okoliczności faktycznych. W razie zmiany któregokolwiek z nich dochodzi do przedmiotowej zmiany powództwa. Jeżeli natomiast do żadnej zmiany w toku procesu nie dochodzi, granice orzekania wyznacza roszczenie zgłoszone w pozwie. Sąd orzeka o roszczeniach, które wynikają z faktów przytoczonych przez powoda i w granicach tych roszczeń ( wyrok Sądu Najwyższego z 9 maja 2008 r., III CSK 17/08, LEX nr 424385), a podstawą orzeczenia nie mogą być okoliczności faktyczne, których powód nie objął swymi twierdzeniami ( wyrok Sądu Najwyższego z 24 listopada 2009 r., V CSK 169/09, LEX nr 627248).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z art. 321 § 1 k.p.c., sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie. Zakaz orzekania ponad żądanie, będący przejawem zasady dyspozycyjności i kontradyktoryjności, oznacza, że o treści wyroku zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym decyduje żądanie strony. Sąd nie może zasądzić czego innego od tego, czego żądał powód (aliud), więcej niż żądał powód (super), ani na innej podstawie faktycznej niż wskazana przez powoda. Zakaz orzekania ponad żądanie odnosi się zatem albo do samego żądania (petitum) albo do jego podstawy faktycznej (causa petendi). W art. 321 § 1 k.p.c. jest bowiem mowa o żądaniu w rozumieniu art. 187 § 1 k.p.c., a w myśl tego przepisu obligatoryjną treść każdego pozwu stanowi dokładnie określone żądanie oraz przytoczenie okoliczności faktycznych uzasadniających to żądanie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest więc dopuszczalne uwzględnienie żądania na podstawie faktów niewskazanych przez powoda jako podstawa faktyczna żądania, choćby ujawnionych w toku procesu (wyrok Sądu najwyższego z dnia 26 stycznia 2017 r., sygn. akt II PK 333/15, LEX nr 2252200). Sąd przy tym nie jest wprost związany podstawą prawną wskazaną przez powoda w pozwie, zgodnie z zasadami da mihi factum, dabo tibi ius oraz iura novit curia. Zakaz orzekania ponad żądanie pozwu odnosi się do wyłącznie ilościowych i przedmiotowych granic powództwa. Powołanie przez powoda podstawy materialnoprawnej powództwa nie wiąże sądu. Powód powinien określić żądanie oraz jego podstawę faktyczną, a do sądu należy rozważenie możliwych podstaw prawnych powództwa, choćby niewskazanych przez powoda.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeśli zatem w okolicznościach faktycznych sprawy sąd stwierdza zasadność żądania powoda z innej podstawy prawnej niż wskazana, to powinien je uwzględnić z tej innej podstawy, przy czym powinien zwrócić uwagę stron i umożliwić im wypowiedzenie się w tej kwestii (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 5 września 2002 r., III CKN 829/00, LEX nr 55566; z dnia 18 marca 2005 r., II CK 556/04, OSNC 2006 Nr 2, poz. 10; z dnia 6 grudnia 2006 r., IV CSK 269/06, LEX nr 233045; z dnia 27 maja 2007 r., V CSK 25/07, LEX nr 320035; z dnia 10 lipca 2007 r., I CSK 144/07, LEX nr 469991; z dnia 20 lutego 2008 r., II CSK 449/07, LEX nr 442515; z dnia 25 kwietnia 2008 r., II CSK 613/07, LEX nr 420867; z dnia 16 września 2009 r., II CSK 189/09, LEX nr 564981; z dnia 16 czerwca 2010 r., I CSK 476/09, LEX nr 737242; z dnia 29 czerwca 2010 r., I PK 33/10, LEX nr 1086522; z dnia 2 lutego 2011 r., II CSK 414/10, LEX nr 738545; z dnia 1 kwietnia 2011 r., III CSK 220/10, LEX nr 1129119; z dnia 12 maja 2011 r., II PK 277/10, LEX nr 865951; z dnia 2 grudnia 2011 r., III CSK 136/11, LEX nr 1131125; z dnia 19 marca 2012 r., II PK 175/11, LEX nr 1164729; z dnia 16 listopada 2012 r., III CSK 73/12, LEX nr 1293965; z dnia 5 grudnia 2013 r., V CSK 33/13, LEX nr 1438656; z dnia 25 czerwca 2015 r., V CSK 612/14, LEX nr 1771393; z dnia 20 stycznia 2016 r., I PK 32/15, LEX nr 1977917 i z dnia 30 września 2016 r., I CSK 644/15, LEX nr 2147274).</p>\n<p class=\"lf-p\">Co szczególnie istotne dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, w orzecznictwie podkreśla się, że jeżeli z przytoczonych przez powoda okoliczności faktycznych wynika, że przysługuje mu jeszcze inne - poza żądanym - roszczenie, sąd nie może wyrokować co do tego roszczenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2016 r., sygn. akt II CSK 14/16, LEX nr 2142552). Zgodnie z zasadą dyspozycyjności, o ile charakter dochodzonego roszczenia (np. obejmującego świadczenie podzielne) na to pozwala, strona ma prawo dochodzić jego części, a sąd jest związany zakresem zgłoszonego roszczenia (art. 321 § 1 k.p.c.). Przepisy k.p.c. nie przewidują bowiem zakazu rozdrabniania roszczeń. Jedynie więc powód, jako inicjator procesu, decyduje, których roszczeń i w jakiej części dochodzi. W sytuacji rozdrobnienia roszczeń orzeczenie co do części roszczenia nie ma powagi rzeczy osądzonej co do jego reszty, która nie była przedmiotem orzekania sądu. Nie stanowi także przeszkody do oddzielnego dochodzenia pozostałej reszty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powyższe uwagi prowadzą do wniosku, że powinna istnieć pełna zgodność między przedmiotem procesu, tj. tym co stanowi przedmiot rozpoznania, a przedmiotem orzekania, tj. tym, co obejmuje przedmiot rozstrzygnięcia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 stycznia 2006 r., sygn. akt IV CK 376/05, MOP 2006, nr 4, s. 170).</p>\n<p class=\"lf-p\">W rozważanej sprawie istota apelacji powoda odnosiła się do oceny zakresu żądania objętego pozwem, a w konsekwencji i zakresu orzekania przez Sąd I instancji. Analiza treści pozwu prowadzi do wniosku, że powód domagał się w nim zasądzenia kwoty 2.636.039,23 zł. W uzasadnieniu wskazał, że żądaniem objęta jest szkoda, jaką poniósł wskutek utraty kontroli nad pozwaną spółką, wskutek eliminacji w procesie podejmowania decyzji w spółce. Dalej wskazał, że wartość powstałej szkody, w tym szkody z tytułu utraty prawa kontroli, została podana w dołączonej do pozwu wycenie opracowanej przez D. Z. i G. G. na łączną kwotę 2.630.352,54 zł, a więc dokładnie taką, jak zgłoszone żądanie. Co istotne, powód wprost wskazał, że szkoda w wysokości 128.724 zł związana jest z utratą prawa kontroli nad majątkiem spółki w szczególności polegającej na utracie przez powoda wpływu na wykorzystanie majątku spółki (...).</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej kolejności wskazał, że szkoda w kwocie 2.501.628,54 zł związana jest z utratą prawa kontroli nad dochodem spółki, co jest wynikiem utraty kontroli nad kierunkiem działania spółki (...) i ograniczeniem jej dochodowości, co z kolei przełożyło się na utratę ekonomicznych korzyści przez jej wspólnika. Wreszcie wskazał, że żądanie pozwu obejmuje szkodę w kwocie 5.686,69 zł z tytułu kosztów procesu zakończonego wyrokiem o wyłączeniu wspólnika. W części uzasadnienia odnoszącej się do wysokości żądania powód wskazał, że w jego majątku powstały niepowetowane szkody, jakimi są w szczególności te elementy, które przedstawione zostały wyżej. Powód jednocześnie w sposób jednoznaczny oświadczył, że szkoda powstała wskutek wszelkich okoliczności uwzględnionych w załączonej do pozwu opinii.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podniósł, że po jego stronie powstała szkoda określona w wycenie D. Z. i G. G. w łącznej kwocie 260.352,54 zł z rozbiciem na poszczególne jej składniki (ponownie wymienił te przedstawione wcześniej). Tak zakreślona podstawa faktyczna oraz przede wszystkim wysokość dochodzonej kwoty oznacza, że powód w sposób absolutnie precyzyjny, z odwołaniem się do prywatnej opinii i zawartych w niej wyliczeń przedstawił swoje żądanie. Nie ulegał wątpliwości ani tytuł, czy podstawa szkody, ani jej wysokość. Powód oczywiście odwoływał się do kwestii braku zapłaty ceny przejęcia, ale jak słusznie wskazał Sąd I instancji, czynił to w kontekście ziszczenia się przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanej opartej na treści art. 267 k.s.h., nie natomiast w kontekście braku możliwości dysponowania kwotą stanowiącą równowartość określonej w wyroku ceny, a w konsekwencji powstania z tego powodu szkody.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei określając tezy dowodowe dotyczące zeznań powoda wskazał, że przesłuchanie dotyczyć ma okoliczności związanych z podstawą i wysokością szkody, jaką wyrządzono powodowi w szczególności w związku brakiem zapłaty ceny przejęcia ustalonej w wyroku. Określając tezę dowodową dotycząca zeznań autorów dołączonej do pozwu opinii skarżący wskazał, że dowody te mają zostać przeprowadzone na okoliczność podstaw i wysokości szkody w związku z brakiem zapłaty ceny przejęcia. Wreszcie określając tezę dowodową odnośnie opinii biegłego sądowego powód wskazał, że dowód ten ma zostać przeprowadzony celem wykazania istnienia i wysokości szkody wskutek okoliczności przedstawionych wyżej, w związku z brakiem zapłaty ceny przejęcia ustalonej wyrokiem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Analiza kolejnych pism procesowych powoda wskazuje, że tak zakreślona podstawa faktyczna żądania, jak również wysokość dochodzonej kwoty i jej tytuł nie uległy zmianie w toku całego postepowania. W piśmie procesowym z dnia 2 sierpnia 2011 r. (karty 259 – 261 akt) powód wskazał wyłącznie, że wartość udziałów powoda niejako powracających do niego wobec braku zapłaty ceny przejęcia zmieniła wartość, przy czym czynił to tylko w kontekście właściwości biegłego, możliwości sporządzenia przez niego opinii, a także w kontekście utraty kontroli nad spółka, w której posiadał udziały. Powód nie zgłosił w tym piśmie jakiegokolwiek nowego roszczenia. W piśmie z dnia z dnia 7 grudnia 2011 r. (karty 1249 – 1281 akt) stanowiącym ustosunkowanie się do odpowiedzi na pozew skarżący podniósł, że szkoda powstała wskutek braku zapłaty ceny przejęcia w terminie została obliczona w prywatnej wycenie, ponownie wskazując na kwestie utraty kontroli nad spółką w związku ze zmianą umowy spółki, na kwestie utraty wpływu na kierunek rozwoju spółki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powód ponownie też odwołał się do wysokości szkody z tego tytułu z przywołaniem prywatnej opinii, dodając przy tym, że do potwierdzenia tego stanu rzeczy zmierza wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. W piśmie procesowym z dnia 28 lutego 2012 r. (karty 2022 – 2027 akt) powód zaznaczył, czy podkreślił zagadnienia związane ze zminimalizowaniem roli powoda w spółce, ze zmianą umowy spółki, pozbawieniem przysługujących mu udziałów, właściwości kontroli. Tutaj też znalazły się twierdzenia dotyczące zmniejszenia się z tego powodu wartości udziałów, dotyczące tego, że pakiet 15 udziałów, z których płynie uprawnienie do decydowania o kierunku rozwoju spółki poprzez wpływ na podejmowane uchwały przejawia zdecydowanie większą wartość, aniżeli pakiet 15 udziałów, który takiego uprawnienia nie posiada, co uzasadnia dochodzoną w niniejszym postępowaniu szkodę.</p>\n<p class=\"lf-p\">W piśmie z dnia 23 marca 2013 r. (karty 2342 – 2343 akt) powód sprecyzował tezę dowodową odnośnie opinii biegłego sadowego, która dotyczyć miała kwestii utraty kontroli nad spółką, a nadto odpowiadać na pytanie, co powinno zostać uwzględnione w wysokości poniesionej szkody poza utratą prawa kontroli i jaka jest wartość poniesionej z tego tytułu szkody. W piśmie procesowym z dnia 26 kwietnia 2013 r. (karty 2356 – 2357 akt) stanowiącym ustosunkowanie się do twierdzeń pozwanej odnośnie rozszerzenia podstawy faktycznej żądania powód wprost wskazał, że chodzi o szkodę związaną z utratą wartości i właściwości kontroli posiadanych przez niego udziałów, jak również dochodowości przez spółkę, związaną z utratą funkcji prezesa zarządu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wreszcie w piśmie procesowym z dnia 17 lipca 2013 r. stanowiącym reakcję na zakreśloną przez Sąd tezę dowodową (postanowienie z dnia 4 lipca 2013 r. – karta 2393 akt) powód wskazywał, jak teza powinna zostać przez Sąd prawidłowo sformułowana, odnosił się do braku zapłaty ceny przejęcia udziałów, ale w kontekście podstaw dotyczących ubezskutecznienia wyroku wyłączającego wspólnika.</p>\n<p class=\"lf-p\">Treść więc pozwu oraz kolejnych pism procesowych powoda wskazuje w sposób jednoznaczny, w jakiej wysokości powód dochodził szkody oraz z jakiego konkretnie tytułu. Jak wyżej wskazano, w tezach dowodowych kwestia związana z samym w sobie brakiem zapłaty ceny przejęcia się pojawiała, podobnie, choć w kontekście podstaw odpowiedzialności kwestia ta pojawiała się w przytoczeniach faktycznych, jednakże w żadnym miejscu procesu powód żądania odszkodowawczego z tego konkretnie tytułu nie zgłosił. Stanowczego natomiast rozróżnienia wymaga szkoda, której powód upatrywał w utracie kontroli na spółką, utracie wpływu na zarządzanie nią, utracie wpływu na jej majątek (szczegółowo wyliczonej w dołączonej do pozwu prywatnej opinii), od szkody polegającej na braku uzyskania zapłaty kwoty wynikającej z wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie w przedmiocie jego wyłączenia ze spółki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Są to dwie całkowicie odmienne podstawy faktyczne szkody, różny jest sposób określania jej wysokości. Jednocześnie wbrew stanowisku wyrażanemu w apelacji nie sposób uznać, że szkoda związana z brakiem dysponowania kwotą przejęcia, z brakiem możliwości jej ulokowania, ewentualnie innego wykorzystania mieści się w kwotach objętych żądaniem. Tak jak wyżej wskazano, kwoty te dotyczą zupełnie innych kwestii, innych podstaw. Powód odwołał się wprost do wyceny szkody z lutego 2011 r. sporządzonej przez D. Z. i G. G. (karty 82 – 90 akt). Przedmiotem żądania uczynił dokładnie takie kwoty, jakie z niej wynikały. Analiza tej opinii prowadzi natomiast do wniosku, że biegli przedstawili wycenę prawa kontroli w związku z utratą przez powoda pakietu udziałów z rozbiciem na:</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>premię z tytułu kontroli – majątek (przedmiotem była nadwyżka ceny pakietu dającego kontrolę nad ceną pakietu nie dającego takiej kontroli przy wykorzystaniu wyceny rzeczywistej wartości udziałów sporządzonej przez biegłego P. W. (2)) – wyliczona na 128.724 zł;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>premię z tytułu kontroli – dochód (odnoszona była do utraty korzyści ekonomicznych związanych z dochodami uzyskiwanymi przez spółkę, przy uwzględnieniu zaprzestania podstawowej działalności, przy wykorzystaniu ponownie danych z wyżej przedstawionej opinii dotyczących wyników ekonomicznych spółki, szczególnie przychodów i zysków, poziomu rentowności ) – wyliczona na 2.501.628,54 zł.</div>\n<p class=\"lf-p\">Dokładnie takie kwoty z przywołaniem opinii zostały objęte żądaniem. W opinii tej natomiast brak jakiegokolwiek odniesienia się do szkody związanej z nieuiszczeniem ceny przejęcia. Brak w tym zakresie zarówno przywołania okoliczności faktycznych, jak i analizy, czy wreszcie jakichkolwiek wyliczeń. Powód objął więc żądaniem wyłącznie te elementy szkody, z tych tytułów, które precyzyjnie zostały w prywatnej opinii wskazane. Odnosiły się one natomiast do utraty kontroli nad pozwaną spółką w kontekście zarówno jej majątku, jak i dochodu. Próba więc obecnie wiązania kwot wynikających z tej opinii i powtórzonych dokładnie w pozwie z dalszą jeszcze szkodą o innym charakterze jest bezpodstawna i niedopuszczalna.</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy zauważyć, że świadek D. Z. będący autorem opinii prywatnej wskazał (karty 2249 – 2254 akt), że dotyczyła ona utraty kontroli powoda nad udziałami w spółce, utraty z tego powodu udziału powoda w zyskach spółki. Świadek wprost wskazywał na szkodę związaną z utratą prawa współdecydowania o spółce, przedstawił podstawy dokonania wyliczeń wysokości szkody, w tym w szczególności wycenę przedsiębiorstwa spółki. Tutaj też podniósł, że wątek rozliczeniowy, w szczególności to czy powód otrzymał czy też nie otrzymał zapłaty za przejęte udziały nie był przedmiotem rozważań zawartych w opinii. Takiej dokładnie też treści zeznania złożył świadek G. G. (karty 2255 – 2257 akt) - drugi współautor opinii prywatnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie może być więc wątpliwości, że kwoty wskazane w tej opinii i następnie powielone w pozwie w żadnym razie nie dotyczyły szkody, jaką powód poniósł w związku z brakiem uzyskania ceny przejęcia udziałów. Jednocześnie nie ulega wątpliwości, co zasadnie podniósł Sąd I instancji, że powód sam częścią swojej argumentacji odnośnie szkody uczynił właśnie prywatną opinię. Wnioski tej opinii zacytował w podstawie faktycznej żądania, odwołał się do wyliczeń biegłych i wreszcie zgłosił żądanie stanowiące powielenie tych wyliczeń. W pozwie nie sposób doszukać się jakiejkolwiek argumentacji, jakichkolwiek wyliczeń, a co najważniejsze zgłoszenia żądania co do ewentualnej szkody, jakiej doznał wskutek braku płatności ze strony pozwanej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nawet więc jeżeli powód w podstawie faktycznej odwoływał się do kwestii braku uzyskania kwoty przejęcia, to szkoda z tego tytułu nie została objęta żądaniem. Inaczej rzecz ujmując, przedmiotem żądania były określone kwoty z określonych tytułów. Skoro więc powód dochodził szkody związanej z przedstawioną wcześniej utratą praw kontrolnych nad majątkiem, nad procesem zarządczym wskutek zmian umowy spółki, dokonanego zabezpieczenia, to tylko takie roszczenie mogło być przedmiotem orzekania przez Sąd. Nawet więc zgłoszenie dowodów na dalsze okoliczności związane z innymi aspektami szkody nie mogło prowadzić do zasądzenia kwot z treści tych dowodów wynikających w sytuacji braku rozszerzenia pozwu, a ich uwzględnienie prowadziłoby do rozstrzygnięcia w zakresie niezgłoszonego żądania, a wiec z naruszeniem art. 321 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podobnie nawet przeprowadzenie takich dowodów nie pozwalało na uwzględnienie dodatkowych kwot, których powód nie uczynił przedmiotem żądania. Biegły Sądowy S. M. w swojej opinii uznał natomiast, że szkody wskazywane w prywatnej opinii faktycznie nie istnieją. Nie jest uprawnione, a do tego w istocie zmierza powód, zastąpienie odszkodowania dochodzonego z określonych tytułów odszkodowaniem opartym na innej podstawie, wynikającym z innych okoliczności i w innej kwocie, chociaż mieszczącej się w pierwotnie zgłoszonej. Co istotne do tak zakreślonych ram żądania odnosiła się pozwana w odpowiedzi na pozew i dalszych pismach procesowych. Niejako zastąpienie szkody objętej pozwem inną szkodą, choć wynikającą z materiału dowodowego bez zgłoszenia żądania w tym zakresie skutkowałoby pozbawieniem jej możliwości obrony, podniesienia twierdzeń i zarzutów, jak również przedstawienia dowodów odnośnie takiego żądania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niezależnie od powyższego, stanowisko powoda wyrażone w apelacji najwyraźniej zmierzało do tego, by biegły samodzielne poszukiwał ewentualnej szkody, by w tym zakresie sam czynił ustalenia. Jest to niedopuszczalne. Podkreślenia wymaga, że powód w pozwie nie tylko nie zgłosił żądania związanego z barakiem uzyskania kwoty stanowiącej ustaloną w wyroku cenę przejęcia udziałów, ale nawet w sposób teoretyczny nie wskazał, z czym konkretnie wiąże powstanie szkody z tego tytułu, w czym miałaby się ona wyrażać, a przede wszystkim, jaka była jej wysokość i w jaki sposób została obliczona. W takiej sytuacji to biegły sam musiałby poszukiwać, takiej hipotetycznej szkody, sam określać właśnie w czym miałaby się wyrażać.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zresztą nawet w piśmie procesowym stanowiącym ustosunkowanie się do podniesionych przez pozwaną zarzutów rozszerzenia podstawy faktycznej sporu, powód nie podniósł w tym względzie żadnej argumentacji, a przede wszystkim nie zgłosił stosownego żądania. W całym postępowaniu nie ma nawet tego rodzaju twierdzeń, niezależnie od ich prawidłowości, że strona nie może wyliczyć szkody związanej z brakiem uzyskania zapłaty, że jest ona przedmiotem żądania, a zostanie sprecyzowana po opinii biegłego. Z pisemnej opinii biegłego S. M. z sierpnia 2013 r. (karty 2432 - 2494 akt) wynika, że biegły badał zdarzenie nr 1 – odnoszone do kwestii szeroko pojętej kontroli oraz zdarzenie nr 2 związane z brakiem zapłaty ceny przejęcia udziałów.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym drugim przypadku szkodę określił na kwotę 507.396 zł (strata) i 28.147,65 zł (utracone korzyści) – razem 535.543,65 zł. W piśmie z dnia 4 października 2013 r. (karty 2529 – 2536 akt) stanowiącym ustosunkowanie się do opinii biegłego powód do kwestii tej części szkody w ogóle się nie odnosił. W piśmie procesowym z dnia 13 listopada 2013 r. (karty 2644 – 2646 akt) stanowiącym odpowiedź na zarzuty pozwanej dotyczące objęcia opinią kwestii nie dotyczących żądania powoda, powód nadal nie rozszerzył powództwa, nadal podnosił jedynie, że zawarł określone przytoczenia faktyczne dotyczące braku zapłaty ceny przejęcia, nadal odwoływał się jedynie do zakreślonej tezy dowodowej. W dalszym natomiast toku postępowania kwestii tej już nie poruszał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dla oceny stanowiska skarżącego istotne jest również i to, że wobec braku zgłoszenie konkretnego żądania odnoszonego do braku uzyskania ceny przejęcia, niemożliwa jest ocena, w jakiej części mogłoby zostać uwzględnione, a w jakiej nie. Nic natomiast nie stało na przeszkodzie, by po sporządzeniu opinii przez biegłego sądowego powód powództwo rozszerzył. Rację ma Sąd I instancji wskazując, że oświadczenia dotyczące braku zapłaty ceny przejęcia wiązane były wyłącznie z kwestią bezskuteczności wyroku wyłączającego wspólnika. Brak jakiegokolwiek powiazania tej okoliczności z samą kwotą roszczenia, jak również zgłoszenia z tego tytułu jakiejkolwiek kwoty dodatkowej. Rację ma też Sąd wskazując, że nie sposób przyporządkować tej kwoty do żadnej z kwot objętych pozwem i nie uczynił tego sam powód.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nawet więc podniesienie w odpowiedzi na apelację przy pierwszym rozpoznaniu sprawy przez Sąd Apelacyjny tej kwestii nie mogło skutkować w ramach postępowania apelacyjnego zmianą, czy rozszerzeniem powództwa, a przy ponownym rozpoznaniu sprawy takie się nie pojawiło. Nie jest możliwe i dopuszczalne w sposób dowolny, w zależności od sytuacji procesowej przypisywanie określonym w pozwie kwotom, ze ściśle określonych tytułów na późniejszym etapie postępowania (wobec ich niewykazania) innego rodzaju szkody, z innego tytułu. Zupełnie przy tym bezprzedmiotowe jest odwoływanie się przez skarżącego do regulacji art. 233 § 1 k.p.c. Nie chodzi bowiem o ocenę samego dowodu z opinii biegłego, a o zgłoszenie roszczenia, które następnie poddane zostałoby pod osąd.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już wyżej wskazano, nawet ustalenie w toku procesu istnienia innej jeszcze szkody, niż objętej pozwem nie mogło skutkować możliwością jej uwzględnienia w orzeczeniu bez zgłoszenia stosownego żądania. Oczywiście postanowienie dowodowe w kształcie nadanym przez powoda zostało wydane i nigdy nie zmienione lub uchylone, a sam dowód przeprowadzony. Faktycznie jednak była to czynność zbędna, albowiem w tej części odnosiła się do okoliczności nieistotnych dla rozstrzygnięcia (art. 227 k.p.c.). Tak więc nawet przydanie opinii przez Sąd waloru wiarygodności niczego nie mogło zmienić. Skarżący natomiast jednoznacznie dąży do tego, by Sąd orzekał nie co do szkody objętej żądaniem, a co do szkody wynikającej z treści materiału dowodowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jest to zaprzeczenie wskazanej na wstępie zasady dyspozycyjności oraz kontradyktoryjności procesu. Wydanie takiego orzeczenia skutkowałoby naruszeniem dyspozycji art. 321 k.p.c. Zupełnie bezpodstawne jest też upatrywanie istnienia tego rodzaju żądania w treści strony 11 pozwu i wiązania jej ze słowami „w tym szkody z tytułu utraty prawa kontroli”. Trudno w tym określeniu doszukiwać się żądania związanego z brakiem zapłaty ceny. Przeciwnie, przy uwzględnieniu dalszej argumentacji zawartej w pozwie oraz treści dołączonej do niego prywatnej opinii nie ma żadnych wątpliwości, że szkoda dotyczyła kwestii utraty prawa kontroli nad spółką, możliwości zarządzania nią, utraty wpływu na jej majątek. Sam zresztą biegły kwestie te jednoznacznie odróżniał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można rozdzielać, jak czyni to w apelacji powód, przesłanek stosowania art. 321 k.p.c. w postaci z jednej strony podstawy faktycznej, a z drugiej strony samego żądania wyrażającego się określoną, sprecyzowaną kwotą i to odnoszoną do bardzo konkretnych okoliczności stanowiących jej źródło. Sąd Apelacyjny oczywiście podziela przytoczone w apelacji orzecznictwo dotyczące rozumienia art. 321 k.p.c., jednakże nie zmienia to oceny, że skoro powód zgłosił żądanie z określonego tytułu, to zasądzenie nawet wynikającej z zakreślonej podstawy faktycznej, dodatkowej kwoty nie objętej pozwem nie było możliwe. Intencje natomiast powoda były jasne i jednoznaczne. Stanowisko apelującego zdaje się zmierzać do tego, że jeżeli Sąd ustali, że w sprawie znajdzie zastosowanie art. 267 § 2 k.s.k., to zobligowany jest uwzględnić szkodę we wszelkiej postaci, niezależnie od tego, czy była objęta żądaniem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oczywiście przepis ten nie zawiera żadnych ograniczeń w formułowaniu zakresu szkody, jej rodzaju itd. Czym innym jest jednak sama możliwość formułowania żądania w oparciu o tę regulację, a czym innym konkretnie zgłoszone w ramach danego postępowania roszczenie. Sąd Apelacyjny w żadnym razie nie neguje kwestii istnienia szkody spowodowanej samym w sobie brakiem zapłaty ceny przejęcia udziałów, ale nie mogła być ona przedmiotem orzekania Sądu I instancji. To, że powód wskazywał na brak zapłaty ceny przejęcia (cytaty z pkt. 1 – 7 apelacji – strony 10 i 11), a tym samym na bezskuteczność wyroku w przedmiocie wyłączenia wspólnika oznacza tylko tyle, że powód odnosił się do zaistnienia przesłanek stosowania omawianego przepisu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie oznacza jednak, że Sąd w takiej sytuacji musi uwzględniać wszelkie szkody, jeżeli powód nie sformułował w tym zakresie żądania. Stanowiłoby to wyręczanie strony, formułowanie za nią żądania, co jest absolutnie niedopuszczalne. Nie chodzi też o jakiekolwiek potwierdzanie przez powoda po przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłego sądowego, że również wyliczona przez niego szkoda pozostaje w granicach powództwa. Wbrew stanowisku skarżącego w takiej sytuacji istniała potrzeba zmiany powództwa rozumiana jako jego rozszerzenie poprzez objęcie pozwem nie tylko wskazanych w pozwie kwot wynikających z utraty kontroli nad przedsiębiorstwem spółki, ale także związanych z brakiem zapłaty ceny. Treść apelacji w części wskazującej na trudny do uchwycenia charakter szkody prowadzi do wniosku, że na obecnym etapie postępowania powód próbuje wykazywać, że przedmiotem żądania była tylko część kwoty ustalonej w prywatnej ekspertyzie, natomiast pozostałą cześć stanowiła szkoda spowodowana brakiem uzyskania środków stanowiących cenę przejęcia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pozostaje to w całkowitej sprzeczności ze sposobem sformułowania żądania. Nie jest zresztą jasne, jaka część żądania wskazana w pozwie miałaby się odnosić do tej części szkody. Nic w tym zakresie nie zmienia akcentowana przez skarżącego kwestia braku wiedzy specjalnej. Powód był reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika, a tym samym trudno doszukać się przyczyn, z powodu których nie objął żądaniem szkody związanej z brakiem zapłaty. Istnieje przecież zasadnicza różnicą pomiędzy kwestią utraty kontroli nad spółką zarówno w sensie zarządczym, jak i majątkowym, a prostą kwestią braku uzyskania określonych środków pieniężnych. Nie sposób ich czy to pomylić, czy też nie rozróżniać. Nawet jednak, gdyby wskutek braku wiedzy specjalistycznej powód tego rodzaju szkody nie potrafił czy to rozróżnić, czy wyodrębnić (czemu przeczy już chociażby cała bardzo szeroka argumentacja dotycząca zgłaszania tego rodzaju szkody w toku procesu), to po sporządzeniu pisemnej opinii kwestia ta winna być jasna i jednoznaczna.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeszcze raz podkreślić należy, że biegły odrębnie zajmował się kwestiami roszczeń w kwotach zgłoszonych w pozwie i odrębnie kwotą związaną z brakiem zapłaty ceny. Bez znaczenia pozostaje argumentacja powoda odnośnie przeprowadzenia przez Sąd dowodu z urzędu, co sugerował w uzupełnieniu apelacji (pismo z dnia 11 lipca 2016 r.). Co oczywiste, dowód musi dotyczyć okoliczności związanych z podstawą określonego żądania. Rację ma też pozwana wskazując, że domniemanie woli powoda wyrażonej w pozwie prowadziłoby do faktycznego pozbawienia jej możliwości obrony, albowiem dopiero proces interpretacyjny Sądu musiałby określać ramy faktyczne żądania, a w niniejszej sprawie nawet jego zakres. Rację ma też wskazując na brak potrzeby dokonywania czy to wykładni pozwu i dalszych pism procesowych, czy nawet ewentualnego precyzowania pozwu, albowiem stanowisko powoda było jasne i jednoznaczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co jednak najistotniejsze, stanowisko powoda sprowadzające się do objęcia żądaniem szkody z tytułu braku zapłaty ceny, jakoby mieszczącej się w zgłoszonej w pozwie kwocie musiałaby prowadzić do naruszenia art. 365 k.p.c., albowiem żądanie w tym zakresie zostało prawomocnie oddalone.</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując więc stwierdzić należy, że Sąd I instancji w sposób prawidłowy nie uwzględnił żądania powoda w części dotyczącej szkody związanej z brakiem zapłaty ceny przejęcia, a tym samym w sposób prawidłowy zastosował normę art. 321 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niezasadne okazały się również zarzuty powoda dotyczące naruszenia przepisów art. 455 k.c. poprzez wadliwe oddalenie powództwa w zakresie odsetek ustawowych za okres od dnia 8 czerwca 2011 r. do dnia 24 listopada 2011 r. od kwoty 5.686,69 zł z uwagi na nieprawidłowe uznanie, że świadczenie odszkodowawcze staje się wymagalne dopiero po jego sprecyzowaniu w wezwaniu do zapłaty. Stanowiska tego nie sposób podzielić.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z treścią art. 455 k.c., jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania. W kontekście tej regulacji wymagalność roszczenia to stan, w którym wierzyciel ma prawną możliwość żądania zaspokojenia przysługującej mu wierzytelności. Roszczenia mogą uzyskać przymiot wymagalności w dniu oznaczonym przez ustawę lub przez czynność prawną (umowę), albo w dniu wynikającym z właściwości zobowiązania (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 2016 r., sygn. akt I PK 297/15, LEX nr 2192624). Podkreśla się, że na gruncie zobowiązań bezterminowych wierzyciel może dwukrotnie domagać się pewnego zachowania od dłużnika: pierwszy raz, wystosowując wezwanie do dobrowolnego wykonania zobowiązania (art. 455 k.c.), drugi - żądając już przed sądem spełnienia świadczenia, co do którego dłużnik opóźnia się.</p>\n<p class=\"lf-p\">W świetle przepisów kodeksu cywilnego (zwłaszcza art. 120 § 1 k.c.), a także niektórych norm procesowych (art. 316 § 1 k.p.c.) nie powinno jednak budzić wątpliwości, że pod pojęciem wymagalności ustawodawca rozumie tę drugą sytuację. Jeżeli zatem dłużnik może jeszcze samodzielnie, dobrowolnie spełnić świadczenie, wierzyciel nie może w tym czasie domagać się wykonania zobowiązania w drodze przymusu sądowego. Musi oczekiwać, aż do upływu terminu, w ciągu którego dłużnik może dobrowolnie spełnić świadczenie. Dzieje się tak właśnie z tego względu, że jego wierzytelność nie jest jeszcze wymagalna. Natomiast stan, w którym wierzyciel może żądać od dłużnika dobrowolnego wykonania zobowiązania bezterminowego zgodnie z art. 455 k.c., istniejący od chwili powstania zobowiązania, nie jest stanem wymagalności, ale stanem ją poprzedzającym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Termin płatności ma znaczenie przede wszystkim dla dłużnika, ponieważ najczęściej jest ustanowiony na jego korzyść (art. 457 k.c.) i ma dlań charakter gwarancyjny. Jeżeli dłużnik prawidłowo spełni świadczenie przed jego upływem, nie mogą spotkać go żadne negatywne konsekwencje ze strony wierzyciela, zaś do jego upływu wierzyciel w zasadzie pozbawiony jest jakichkolwiek instrumentów prawnych, które mógłby skierować przeciwko dłużnikowi w związku z przysługującym mu niewymagalnym roszczeniem. Z kolei termin wymagalności ma znaczenie przede wszystkim dla wierzyciela; z jego nastaniem uzyskuje nową kompetencję, przejawiającą się w możliwości skorzystania z przymusu sądowego w celu wyegzekwowania przysługującej mu wierzytelności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Od tego też momentu wierzyciel zyskuje inne uprawnienie - może żądać odsetek za czas opóźnienia (art. 481 § 1 k.c.), jeżeli zobowiązanie ma charakter pieniężny (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 października 2015 r., sygn. akt II CSK 822/14, LEX nr 1930449). Inaczej rzecz ujmując, wezwanie dłużnika przez wierzyciela do wykonania zobowiązania bezterminowego, a takim jest roszczenie odszkodowawcze, należy potraktować, jako postawienie tego świadczenia w stan wymagalności (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2015 r., sygn. akt IV CSK 141/15, LEX nr 1957325).</p>\n<p class=\"lf-p\">W rozważanej sprawie, jak słusznie zauważył Sąd I instancji powód skutku w postaci wymagalności roszczenia upatrywał w treści pisma z dnia 30 maja 2011 r. stanowiącego wezwanie do zapłaty (karta 195 akt). Niewątpliwie zawiera ono wezwanie do zapłaty kwoty 2.636.039,23 zł. Niewątpliwie też termin zapłaty określony został w powyższym wezwaniu na dzień 7 czerwca 2011 r. Pismo nadane zostało listem poleconym w dniu 2 czerwca 2011 r. Jak jednak zasadnie podkreślono w pisemnych motywach wyroku, powód nie przedstawił dowodu doręczenia pisma dłużnikowi. Jest to o tyle istotne, że pismo kierowane było do Księstwa Lichtenstein, a tym samym obieg pocztowy był dłuższy. Brak więc jakichkolwiek podstaw do uznania, że pismo i zawarte w nim oświadczenie dotarło do pozwanej w dacie, która umożliwiała spełnienie świadczenia w terminie zakreślonym w wezwaniu, a więc najpóźniej w dniu 7 czerwca 2011 r. (cztery dni od daty nadania pisma). W tych okolicznościach ustalanie jakiejkolwiek innej daty bez braku jakichkolwiek danych co do losów przesyłki raziłoby dowolnością. Nie jest w tym zakresie możliwe konstruowanie, co sugeruje skarżący, domniemania faktycznego. Zauważyć przy tym należy pewną niekonsekwencję skarżącego, który przedstawiając argumentację odnośnie kwestii dojścia do powoda oświadczenia woli pozwanej w przedmiocie potrącenia prezentował stanowisko nakazujące urealnianie tej daty i nie wiązanie jej w sposób automatyczny z samym faktem nadania przesyłki, natomiast odnośnie kwestii wymagalności roszczenia jego stanowisko jest najwyraźniej odmienne. Co jednak najistotniejsze, rację ma Sąd I instancji wskazując, że już sama treść pisma wzywającego do zapłaty nie pozwala wiązać z nim stanu wymagalności roszczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazano w nim bowiem tylko kwotę oraz bardzo ogólnie tytuł wierzytelności, jako odszkodowanie związane z ubezskutecznieniem wyroku. Nie zawiera ono określenia, co składa się na wskazaną w nim kwotę, jaka jest jej konkretna podstawa, w jaki sposób kwota objęta wezwaniem została wyliczona. Do wezwania nie zostały też dołączone jakiekolwiek dokumenty. Tak ogólne określenie tytułu płatności w żadnym razie nie pozwalało na jego skonkretyzowanie przez adresata, odniesienie się do jego zasadności i w konsekwencji ewentualnie spełnienie. Podkreślenia wymaga, że dla uznania opóźnienia dłużnika konieczne jest ustalenie, że miał on pełną wiedzę co do tytułu roszczenia, jego charakteru, sposobu wyliczenia, co jest szczególnie istotne w przypadku roszczeń odszkodowawczych, których wysokość nie wynika ani z ustawy, ani z łączącego strony węzła obligacyjnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Inaczej rzecz ujmując, dłużnik musi posiadać konkretne, pełne rozeznanie co do tego, za co ma zapłacić. Brak tej wiedzy nie pozwala na przypisanie mu opóźnienia. Należy też zaznaczyć, że wystosowanie wezwania nie było poprzedzone rozmowami stron, jakimikolwiek czynnościami pozwalającymi na zdekodowanie podstaw określenia kwoty objętej tym wezwaniem. Co równie istotne, w samym piśmie z dnia 30 maja 2011 r., w dalszej jego części dotyczącej wystąpienia na drogę sądową mowa jest o kilku kwotach, co tym bardziej uniemożliwia odniesienie się co do tego, jakie roszczenie dłużnik ma ostatecznie spełnić. Jak wyżej wskazano, ogólne określenie kwoty, której domaga się od pozwanej powód, szczególnie w specyficznych okolicznościach niniejszej sprawy, wymogu zindywidualizowania wierzytelności, która winna zostać spełniona nie spełnia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Skarżący odwołując się do art. 60 k.c. i 65 k.c. zdaje się utożsamiać skuteczność wezwania do zapłaty, a tym samym zaistnienie stanu wymagalności, z możliwością zdekodowania przez dłużnika świadczenia, jakie ma spełnić z samą w sobie kwotą, której wezwanie dotyczy, co w świetle wcześniejszych uwag jest stanowiskiem wadliwym. Dłużnik musi mieć świadomość nie tylko dotyczącą wysokości wierzytelności, jakiej od niej wierzyciel się domaga, ale także, a może nawet przede wszystkim jej tytułu, sposobu wyliczenia, podstaw itd. Tylko w takiej sytuacji jest w stanie ocenić, czy istnieje powinność jego spełnienia. Stąd też prawidłowo Sąd I instancji stan wymagalności uwzględnionego roszczenia wiązał z datą doręczenia pozwanej odpisu pozwu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności, apelację powoda jako bezzasadną należało oddalić na podstawie art. 385 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podstawę rozstrzygnięcia o kosztach procesu w postępowaniu apelacyjnym stanowiły przepisy art. 108 k.p.c., art. 98 § 1 i 3 k.p.c. Zgodnie z pierwszym z nich, sąd rozstrzyga o kosztach w każdym orzeczeniu kończącym sprawę w instancji. Jednocześnie art. 98 § 1 k.p.c. stanowi, że strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu). Powód przegrał sprawę wywołaną swoją apelacją, stąd zobowiązany był zwrócić pozwanej poniesione przez nią koszty procesu, na które składało się wyłącznie wynagrodzenie pełnomocnika w kwocie 10.800 zł ustalone na podstawie obowiązującego w dacie składania apelacji § 2 pkt. 7 w związku z § 10 ust. 1 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U. 2015.1804).</p>\n<p class=\"lf-p\">Pozwana również przegrała sprawę wywołaną swoją apelacją, a tym samym zobligowana była zwrócić powodowi poniesione przez niego koszty. Składało się na nie wynagrodzenie pełnomocnika w wysokości 1.800 zł ustalone na podstawi § 2 pkt. 4 i § 10 ust. 1 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. 2015.1800).</p>\n<p class=\"lf-p\">Po skompensowaniu powyższych kosztów należało zasądzić od powoda na rzecz pozwanej kwotę 9.000 zł Małgorzata Gawinek Tomasz Żelazowski Edyta Buczkowska - Żuk</p></div>", "next": 0}