{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Jak przekonują wyrokowe ustalenia faktyczne w odniesieniu do każdego z oskarżonych zostało to dowiedzione i wykazane w sposób pewny, przy uwzględnieniu rzecz jasna korekty dokonanej przez Sąd ad quem w odniesieniu do oskarżonej J. S., co omówiono powyżej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Słusznie Sąd Okręgowy przyjął też, że naruszenie przez oskarżonych zasad bezpieczeństwa ruchu kolejowego miało w ich przypadku charakter nieświadomej nieumyślności, z czym żadna ze stron skarżących wyrok na niekorzyść oskarżonych nie podejmuje polemiki. Sformułowanie „działa nieumyślnie” zawarte w art. 173 § 2 k.k., charakteryzujące stronę podmiotową występku stypizowanego w tym przepisie oznacza, że sprawca, nie mając zamiaru popełnienia czynu, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w okolicznościach, które go do jej zachowania obligowały pod tym wszakże warunkiem, że następstwo to przewidywał albo mógł przewidzieć (art. 9 § 2 k.k.). Wszystkie te przesłanki skazania oskarżonych za czyn z art. 173 § 2 i 4 k.k. wynikają wprost z poczynionych ustaleń faktycznych i zyskują aprobatę Sądu Apelacyjnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc do zarzutów odwoławczych skierowanych przeciwko rozstrzygnięciom penalnym zapadłym wobec oskarżonych za sprowadzenie katastrofy kolejowej „pod S.”, rozpocząć trzeba od tych zawartych w apelacjach prokuratora oraz pełnomocników oskarżycieli posiłkowych (...) S.A. oraz (...) S.A., słusznie dostrzegających rażącą łagodność wymierzonych za te przestępstwa kar.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przypomnieć najpierw trzeba, iż zarzut rażącej niewspółmierności kary jest tylko wówczas skuteczny, gdy na podstawie ujawnionych okoliczności, które winny mieć zasadniczy wpływ na wymiar sankcji, można przyjąć, że zachodzi wyraźna różnica pomiędzy karą orzeczoną przez sąd I instancji a karą, jaką należałoby wymierzyć w instancji odwoławczej w następstwie prawidłowego zastosowania dyrektyw wymiaru kary. Zarzut rażącej niewspółmierności kary, jako zarzut z kategorii ocen, można podnieść jedynie wówczas, gdy kara nie uwzględnia w sposób właściwy zarówno okoliczności popełnienia przestępstwa, jak i osobowości sprawcy, stając się w społecznym odczuciu karą niesprawiedliwą, niewspółmierną w stopniu nie dającym się zaakceptować.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przenosząc te uwagi na grunt rozpoznawanej sprawy, stwierdzenia wymaga, że Sąd pierwszej instancji nie uwzględnił w sposób należyty wszystkich okoliczności obciążających oskarżonych, przydając im zbyt małą rangę, a przecenił te, które wpłynęły na łagodniejsze ich potraktowanie, o czym przekonuje lektura uzasadnienia wyroku. Niestety, stwierdzić również należy, iż przesłanki decydujące o stopniu społecznej szkodliwości czynów oskarżonych zostały przez tenże Sąd niejako zepchnięte na drugi plan i zbagatelizowane, niezależnie od prawidłowego ustalenia, że jest on znaczny. Katalog okoliczności wyznaczających stopień społecznej szkodliwości czynu ma charakter zamknięty i został przez ustawodawcę określony w treści przepisu art. 115 § 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ta cecha czynu podlega, co oczywiste, indywidualnemu stopniowaniu i zależy od konkretnych jego okoliczności podmiotowych, jak i przedmiotowych. Jeśli zatem odnieść się do tych mierników stopnia społecznej szkodliwości czynu oskarżonych , jakim był w analizowanym przypadku rodzaj i charakter naruszonego dobra to niewątpliwie winien on w większym stopniu zostać uwzględniony, aniżeli to miało miejsce. Jak bowiem słusznie zaznacza Sąd a quo będące przedmiotem osądu zdarzenie stanowi jedną z najtragiczniejszych w skutkach katastrof kolejowych w historii Polski, która doprowadziła do nieodwracalnego i niepowetowanego następstwa w postaci śmierci szesnastu osób, a nadto ciężkich obrażeń ciała 7 osób, oraz średnich u 74 pokrzywdzonych i lekkich u kolejnych 76.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji doznanych obrażeń ciała ofiary katastrofy musiały, jak to ustala Sąd a quo przechodzić specjalistyczne leczenie, nierzadko kilkumiesięczne, zaś zdarzenie, jakie stało się ich udziałem niewątpliwie odcisnęło poważne piętno także na ich zdrowiu psychicznym, jak też na pozostałych podróżnych. W tej zaś sytuacji nie sposób uznać, aby kary, jakie zostały wymierzone oskarżonym przez Sąd Okręgowy nie nosiły cech rażącej łagodności. Niczego nie zmienia tutaj argument Sądu a quo o konieczności łagodniejszego ich potraktowania, aniżeli domagali się tego oskarżyciele dlatego, że został on popełniony nieumyślnie, skoro fakt ten w ogóle determinował możliwość orzekania w granicach określonych w stanowiącym podstawę ich skazania przepisie tj. od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oczywiste przy tym jest, iż ustalony stopień winy w postaci nieświadomej nieumyślności każdego z oskarżonych determinować musiał zapadłe rozstrzygnięcia penalne, ale zdaniem Sądu Apelacyjnego fakt ten zostanie dostatecznie doceniony, jeśli kary zostaną wymierzone oskarżonym poniżej górnego ustawowego pułapu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak podstaw do zanegowania punktu widzenia Sądu meriti tam gdzie jako okoliczność łagodzącą przyjmuje przyczynienie się do zaistnienia katastrofy członków drużyn trakcyjnych pociągów nade wszystko (...), ale też w pewnym stopniu (...), z czym nie zgadza się apelujący pełnomocnik (...) S.A., jednak argumenty jakie podnosi zasługują na uwzględnienie wyłącznie w tym względzie, w jakim Sad Apelacyjny uznał, że okoliczność ta niewątpliwie została przez Sąd Okręgowy przeceniona, a co znalazło wyraz w orzeczeniu wobec oskarżonych rażąco łagodnych kar.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się szerzej do argumentacji zawartej w apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego (...) S.A. wskazać należy, iż w omawianym zakresie Sąd Apelacyjny nie dostrzega błędów w rozumowaniu Sądu Okręgowego, który przyjął za wykazany fakt przyczynienia się drużyn trakcyjnych obu uczestniczących w katastrofie pociągów do jej zaistnienia, opierając się na materiale aktowym sprawy, a zatem przyjmując za słuszne wnioski, do jakich doszli autorzy opinii z dnia 31 października 2013 r., odpowiadając negatywnie w punkcie A.12 na pytanie „czy zachowanie obu drużyn trakcyjnych było prawidłowe i zgodne z obowiązującymi przepisami regulującymi zasady prowadzenia ruchu kolejowego (k. 2388), a nadto referujących swój punkt widzenia w części A.13 (k. 2389 i nast.).</p>\n<p class=\"lf-p\">W przypadku drużyny trakcyjnej pociągu (...) (...) zachowanie maszynisty i pomocnika maszynisty, zostało zatem zweryfikowane przez opiniujących (k. 2394-2401), uznających za nieprawidłowy w ich przypadku wyjazd na sygnał zastępczy ze wskaźnikiem W24, przy obowiązku zatrzymania pociągu po wjeździe na tor inny niż wskazywały urządzenia srk (wskazania srk inf. o wjeździe pociągu na tor lewy przeciwny do zasadniczego) oraz dostrzegając potrzebę skontaktowania się z dyżurnym ruchu w celu wyjaśnienia sytuacji, zgodnie z regulacją Instrukcji sygnalizacji Ie-1 § 2, przy uwzględnieniu, że powołany akt w pkt. 7 stanowi, iż „sygnał, który nie odpowiada ściśle obrazowi ustalonemu w nin. Instrukcji, jest sygnałem wątpliwym”, zaś w punkcie 8, iż „sygnał wątpliwy na semaforze albo brak świateł na semaforze świetlnym ozn. sygnał „Stój”.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei zgodnie z Instrukcją Pt-2, maszynista pociągu trakcyjnego „w czasie jazdy obowiązany jest 1) uważnie obserwować sygnały na sygnalizatorach i sygnały podawane przez pracowników posterunków technicznych oraz ściśle stosować się do nich, a także zwracać uwagę na prowadzony pociąg, 2) podczas przejazdu w granicach posterunku ruchu obserwować drogę przebiegu, 3) zauważenie nieprawidłowości, które mogą zagrażać bezpieczeństwu ruchu maszynista powinien zgłosić niezwłocznie dyżurnemu ruchu za pomocą urządzeń radiołączności pociągowej lub w inny dostępny sposób na najbliższym posterunku ruchu”; w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa ruchu stosować radiotelefoniczny system alarmowy oraz wszelkie dostępne środki sygnalizacyjne (§ 12 pkt. 2 i 7).</p>\n<p class=\"lf-p\">Po stwierdzeniu zagrożenia ma obowiązek podjąć działania obronne zmierzające do uniknięcia zderzenia polegające na zastosowaniu systemu (...) wdrożenie hamowania nagłego – zgodnie z Instrukcją Pt-2 § 19. Biegli odnieśli się także do kwestii związanej z obowiązkiem zastosowania funkcji alarm i wiążących w omawianym zakresie drużynę trakcyjną regulacji (k. 2402-3).</p>\n<p class=\"lf-p\">W omawianym wątku biegli stwierdzili także, iż maszynista (...) (...) (k. 2389-93) miał obowiązek zatrzymania pociągu po wjeździe na tor inny niż wskazywały urządzenia srk (lewy przeciwny do zasadniczego) oraz skontaktować się z dyżurnym ruchu celem wyjaśnienia sytuacji, zgodnie z pkt. 7 i 8 Instrukcji sygnalizacji Ie-1 § 2, § 12 pkt. 2 i 7 Instrukcji Pt-2 dla maszynisty pociągu trakcyjnego, zreferowanych powyżej. W realiach sprawy uzasadnione zatem było przyjęcie przyczynienia się maszynisty wspomnianego pociągu do zaistniałej katastrofy kolejowej, skoro oczywiste jest, że nie zatrzymał pociągu po wjeździe na tor inny, niż wskazywały urządzenia srk, miał obowiązek podjąć działania obronne po stwierdzeniu zagrożenia, zastosować (...) (k. 2393).</p>\n<p class=\"lf-p\">W cytowanej opinii w punkcie 14 ustalili także biegli mechanizm zderzenia się pociągów, prędkości z jaką się one poruszały w tym momencie, a nade wszystko odległość z jakiej członkowie drużyn trakcyjnych mogli się dostrzec i stwierdzić jazdę po tym samym torze (k. 2404 – 2436), a w punkcie 15, że baczna obserwacja drużyn trakcyjnych obu pociągów toru szlakowego przy prędkości 120 km/h oraz prawidłowe reakcje polegające na bezzwłocznym podaniu sygnałów alarmowych zgodnie z obowiązującymi przepisami najprawdopodobniej pozwoliłyby na uniknięcie zderzenia lub znaczne ograniczenie jego skutków. Nadto zacytowano tutaj (na k. 2438) regulacje Ir-5 (R-12) o użytkowaniu urządzeń radiołączności pociągowej (obow. dla obu przewodników (...)) - § 12 dot. nadania sygnału (...) – automatyczne nadanie tego sygnału następuje po wykonaniu czynności ustalonych w instrukcji obsługi tego radiotelefonu, który skutkuje natychmiastowym samoczynnym zahamowaniem wszystkich pojazdów kolejowych z napędem wyposażonym w urządzenia Radio-stop, których radiotelefony odebrały sygnał Alarm.</p>\n<p class=\"lf-p\">Automatyczne nadawanie sygnału Alarm trwa do chwili skasowania nadawania (§12 pkt. 3), § 12 pkt. 4 – jak należy go wykonać, pkt. 6 prowadzący pojazdy kolejowe z napędem i pracownicy wyposażeni w radiotelefony przenośne po usłyszeniu sygnału Alarm zobowiązani są natychmiast zatrzymać pojazd kolejowy, o ile nie nastąpiło to już samoczynnie. Z kolei Instrukcja maszynisty pojazdu trakcyjnego dla przewozów regionalnych Pt-2 (Mt-1) w § 19 stanowi o postępowaniu w razie wystąpienia lub zagrożenia bezpieczeństwa ruchu kolejowego – dot. alarmów, pkt. 6 w przypadku zaistnienia nagłego zagrożenia ruchu kolejowego na linii wyposażonej w sieć radiołączności pociągowej, maszynista zobowiązany jest natychmiast do 1) użycia na manipulatorze radiotelefonu przycisku automatycznego nadania sygnału Alarm.</p>\n<p class=\"lf-p\">Spowoduje to automatyczne, samoczynne zahamowanie wszystkich pojazdów kolejowych z napędem wyposażonym w system (...) których radiotelefon odebrał sygnał Alarm (k. 2440-2). Wymieniono także tutaj działania obronne, jakie powinien podjąć maszynista(...) (...) - § 19 instrukcji dla (...)-1 (podać sygnał Alarm, Alarm A1) (k. 2443-7). Co tyczyło się także obowiązków ciążących na pomocniku maszynisty, zgodnie z instrukcją Bt-2 § 12 Rozdz. III postępowanie przy nagłym zagrożeniu bezpieczeństwa ruchu lub powstania zdarzenia (poważny wypadek, wypadek lub incydent na liniach kolejowych - k. 2447). W punkcie 16 z kolei wymienili biegli, jakie działania obronne zmierzające do uniknięcia zderzenia podjęli w ustalonym stanie faktycznym członkowie drużyn trakcyjnych (k. 2452-2461).</p>\n<p class=\"lf-p\">Dotyczyło to nade wszystko maszynisty (...) (k. 2452-2460), który podjął działania obronne zmierzające do uniknięcia zderzenia, a polegające na wdrożeniu hamowania nagłego – wyłączył napęd lokomotywy o godz. 20:52 przy prędkości 120 km/h, o godz. 20:52:40 przy prędkości 100 km/h wdrożył hamowanie i następnie na odcinku 400 m nastąpił spadek prędkości do 40 km/h, tu ponadto stwierdzono, że: ⚫ przedni panel manipulatora R.- (...) wykazał ustawienie pokrętła wyboru kanału na pozycji czwartej (kanał 4-R4), tutaj hipoteza nt. przełączenia kanału, ew. nie można wykluczyć, że położenie elementów sterujących manipulatora radiotelefonu uległ zmianie na skutek wypadku, ⚫ system Radio-stop zadziała jedynie na kanale, na którym jest ustawiony radiotelefon – nastąpi wdrożenie hamowania nagłego wszystkich pociągów w obrębie zasięgu radiotelefonu na danym kanale (kanał 4 (R4) obowiązywał na linii kolejowej nr 8 od K.- ok. 19 km. od przypuszczalnego miejsca użycia systemu Radio-stop”, ograniczony zasięg nadawania radiotelefonu pokładowego mógł spowodować brak możliwości rejestracji takiego faktu przez jakiekolwiek z urządzeń odbiorczych pracujących na kanale 4 (stacja węzłowa K.) Nie mieli także autorzy opinii wątpliwości, że drużyna trakcyjna (...) podjęła spóźnione działania obronne zmierzające do uniknięcia zderzenia polegające na wdrożeniu hamowania nagłego, bo o godz. 20:53 na lokomotywie przy prędkości 118 km/h zarejestrowano wyłączenie napęd i ciśnienie w cylindrach hamulcowych, po przejechaniu 250 m przy prędkości 98 km/h doszło do zderzenia, nie użyto systemu Radio-stop (k. 2460).</p>\n<p class=\"lf-p\">Właśnie na podstawie tych dowodów Sąd Okręgowy przyjął wpływ członków drużyn trakcyjnych pociągów na zaistnienie katastrofy, weryfikując te dane wyłączenie w ograniczonym zakresie, niezbędnym do wyrokowania w przedmiocie odpowiedzialności karnej oskarżonych A. N. (1) i J. S.. To, że z takim stanowiskiem nie zgadza się apelujący skarżący (...) S.A. nie może prowadzić do uznania, że Sąd Okręgowy mylił się w tych kwestiach, ponieważ doszedł do omawianego wniosku na temat przyczynienia się drużyn trakcyjnych pociągów uczestniczących w katastrofie opierając się na opiniach, które ocenił jako miarodajne, a z którymi już na etapie postępowania sądowego oskarżyciel posiłkowy podjął merytoryczną polemikę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie doprowadziła ona jednak do zmiany w tym względzie stanowiska przez biegłych. W tej sytuacji nie sposób zgodzić się z tezą skarżącego o dowolności i arbitralności przyjętych ocen, skoro miały one solidne oparcie dowodowe we wskazanych przez Sąd a quo opiniach biegłych, jak również wynikach oględzin wraków pociągów i zastanego po zaistnieniu katastrofy stanu wymienionych urządzeń. Nie oznacza to jednak nic ponad to co w wyroku przyjęto, a zatem nie świadczy o uznaniu sprawstwa czy winy po stronie drużyny tego, czy tych pociągów, bo ten aspekt zdarzenia nie był i być nie mógł przedmiotem szczegółowych i ostatecznych dociekań ze strony organów procesowych w sprawie niniejszej z oczywistych powodów śmierci na miejscu katastrofy maszynistów tych składów, a nade wszystko z uwagi na podmiotowe granice procesu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przyjęcie zatem przez Sąd Okręgowy tej okoliczności na korzyść oskarżonych nie przesądza niczego ponad to co podniesiono powyżej. Nie trzeba przecież przypominać, iż na gruncie koncepcji obiektywnego przypisania skutku samo przyczynienie się innych osób do jego powstania nie jest wystarczające dla przypisania odpowiedzialności za spowodowanie tego skutku. Dotyczy to w szczególności przypadków, gdy skutek jest następstwem działań dwóch albo więcej osób, z których każda narusza regułę ostrożności. W takim wypadku konieczne jest ustalenie, czy charakter naruszenia reguł ostrożności był porównywalny, jeżeli chodzi o istotność tych naruszeń w perspektywie bezpieczeństwa dla dóbr prawnych (co uzasadnia przypisanie skutku wszystkim podmiotom, które przyczyniły się do jego powstania), czy też naruszenie jednej z reguł miało dominujący wpływ na wystąpienie nieakceptowalnego ryzyka zaistnienia skutku, co prowadziłoby do normatywnego przypisania skutku osobie, która dopuściła się takiego naruszenia (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 marca 2016 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">III KK 415/15, OSNKW 2016 nr 9, poz. 58, str. 1, Legalis, Biul. SN 2016 nr 9, KZS 2016 nr 9, poz. 7, Legalis Nr 1446729).</p>\n<p class=\"lf-p\">Tym samym stanowisko apelującego pełnomocnika (...) S.A., choć absolutnie merytoryczne i świadczące o solidnym przygotowaniu się do sprawy (wszak błędne wskazania dotyczące numerów torów na stronie 9 apelacji traktować należy wyłącznie w kategoriach oczywistych omyłek), ma charakter wybitnie polemiczny, wykraczając poza ramy przedmiotowe i podmiotowe sprawy, w której weryfikacja omawianego wątku służyła jedynie zbadaniu zakresu odpowiedzialności i stopnia winy A. N. (1) i J. S. za zaistniałe z ich udziałem zdarzenie. Musiało to zresztą nastąpić, aby rozstrzygnięcie sprawy niniejszej mogło uchodzić za kompleksowe.</p>\n<p class=\"lf-p\">O braku podstaw do zakwestionowania stanowiska Sądu Okręgowego poczytującego na korzyść oskarżonej J. S. pewnych nieprawidłowości w procesie jej autoryzacji, stwierdzonych na podstawie opinii zespołu biegłych, wypowiedziano się już powyżej, stąd brak obecnie potrzeby wracania do tych wszystkich argumentów, które starano się w poprzedniej części precyzyjnie wyłuszczyć. Uwzględnienie tych okoliczności jako łagodzących przy wymiarze kary kwestionuje wprawdzie w apelacji pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego (...) S.A., jednak podnosi tutaj zarzuty, które nie mogą odnieść zamierzonego efektu, bo brakuje w nich merytorycznych i osłabiających stanowisko Sądu I instancji momentów. Nie można bowiem przy analizowaniu zagadnień związanych z problematyką wymiaru kary pominąć tego, co wynikało z poczynionych przez Sąd a quo ustaleń, a mianowicie, że system obsługiwany przez J.</p>\n<p class=\"lf-p\">S. na posterunku odgałęźnym S. został zainstalowany na kilka miesięcy przed zaistnieniem katastrofy, oskarżona wcześniej na tego typu urządzeniach nie pracowała, zaś sytuacja, w obliczu której stanęła miała dodatkową specyfikę na skutek ewidentnych błędów popełnionych na sąsiednim posterunku przez A. N. (1). Okoliczności te nie mogły oczywiście jej ekskulpować, ale ich zaliczenie do mających łagodzący wpływ na wymierzoną karę nie było błędem Sądu Okręgowego, choć także tej okoliczności nie należało przeceniać i nadawać jej zbyt istotnego znaczenia, jak to uczynił Sąd meriti, skoro nie można zapominać, co także dostrzega w treści pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku, że J. S. miała za sobą 20-letnie doświadczenie w pracy na stanowiskach związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa w ruchu kolejowym, w tym dyżurnej ruchu, a nowo wprowadzony system miał jej prace ułatwić, nie zaś utrudnić i została ona przeszkolona z zasad jego funkcjonowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Marginalnie jeszcze podnieść trzeba, iż apelujący pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych (...) domagając się zmiany na niekorzyść oskarżonych tych ustaleń faktycznych, jakie tyczyły się przyjętych przez Sąd I instancji okoliczności związanych z przyczynieniem się drużyn trakcyjnych pociągów do zaistnienia katastrofy, czy faktu zaistnienia pewnych nieprawidłowości w procesie jej autoryzacji, mogli jedynie żądać uchylenia zapadłego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji, celem zreformowania w tej części dotychczasowych ustaleń faktycznych w kierunku niekorzystnym dla oskarżonych, a co za tym idzie ich surowszego ukarania, nie zaś jedynie zreformowania zapadłego wyroku na ich niekorzyść.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie bowiem z regułą ne peius, przewidzianą w art. 454 § 2 k.p.k. w brzmieniu obowiązującym do dnia 30 czerwca 2015 r., a mającego w sprawie niniejszej zastosowanie po myśli art. 36.pkt. 2 ustawy z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.2013.1247), sąd odwoławczy może orzec surowszą karę pozbawienia wolności tylko wtedy, gdy nie zmienia ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku, co dotyczy każdej zmiany ustaleń faktycznych dokonanych przez sąd odwoławczy, tak w odniesieniu do dyspozytywnej, jak i motywacyjnej części wyroku, w tym odnoszącą się tak do przedmiotowej strony czynu, jaki i jego strony podmiotowej (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 25 czerwca 2008 r., sygn. akt IV KK 38/08, OSNKW 2008, z. 9, poz. 72).</p>\n<p class=\"lf-p\">Uwzględniając to wszystko, a także prawidłowo zróżnicowany przez Sąd I instancji stopień winy każdego z oskarżonych, a zatem wyższy w przypadku oskarżonego A. N. (1), a niższy w przypadku oskarżonej S. oraz pozostałe okoliczności jakie legły u podstaw rozstrzygnięć penalnych Sądu Okręgowego, ale przy nadaniu im właściwego znaczenia, Sąd Apelacyjny orzekał jak w wyroku, nie podzielając przy tym zarzutów odwoławczych zawartych w punkcie 2 apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego (...) S.A., dotyczącym rażącej niewspółmierności wymierzonych oskarżonym kar, bo zarzuty te bądź to nie znajdują oparcia w realiach sprawy niniejszej (choćby sugestia o oparciu orzeczenia na konstrukcji „winy zbiorowej”), bądź też dotyczą okoliczności prawidłowo wziętych przez Sąd I instancji pod uwagę, a co do których wypowiedziano się już powyżej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tak rozumując Sąd Apelacyjny podwyższył oskarżonemu A. N. (1) w punkcie 1 karę do 6 lat pozbawienia wolności, zaś J. S. -w punkcie 4 - do 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Podkreślić przy tym trzeba, że wyeliminowanie z opisu przestępstwa J. S. dwóch spośród czterech pierwotnie przypisanych jej zachowań sprawczych, sprzeciwiało się dalszemu zaostrzeniu wobec niej sankcji karnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu ad quem wymierzenie takich kar uwzględnia także te wszystkie okoliczności podmiotowe tyczące się samych oskarżonych, na które zwrócił szczególną uwagę w treści uzasadnienia Sąd Okręgowy. Nie ma bowiem żadnych wątpliwości, iż zarówno A. N. (1), jak i J. S. cieszyli się nieposzlakowanymi opiniami, prowadząc akceptowany społecznie tryb życia, będąc przy tym osobami wrażliwymi, które głęboko i dramatycznie, w szczególności jeśli idzie o A. N. (1), przeżyli zaistniałą katastrofę. Co do tych pozytywnie świadczących o sylwetkach oskarżonych okoliczności nie było zresztą w toku procesu wątpliwości i to na żadnym z jego etapów. Rzecz jednak w tym, iż te wszystkie dane nie powinny przysłaniać tego, że to właśnie oni byli sprawcami katastrofy kolejowej, której finał był tak brzemienny w skutkach.</p>\n<p class=\"lf-p\">Uwzględniając to wszystko Sąd Apelacyjny uznał, iż dopiero kary orzeczone w instancji odwoławczej zrealizują cele wychowawcze wobec sprawców i zdolne są kształtować świadomość prawną społeczeństwa, stanowiąc właściwą reakcję kryminalnoprawną na poważne przestępstwa, jakich oskarżeni się dopuścili. Względy bowiem na społeczne oddziaływanie kary oznaczają potrzebę wymierzenia takich kar, które odpowiadają społecznemu poczuciu sprawiedliwości, dają gwarancję skutecznego zwalczania przestępczości, tworzą atmosferę zaufania do obowiązującego systemu prawnego i potępienia, a nie współczucia dla ludzi, którzy to prawo łamią (tak Sąd Najwyższy w wyrokach z dnia 8 lipca 1982 r., Rw 542/82, OSNKW 1982/12/90 oraz z dnia 4 lipca 1974 r., III KKN 33/74, OSNKW 1974, nr 11 poz. 2001 i inne). Zgodzić się bowiem trzeba z Sądem Okręgowym, że orzeczone kary winny także „stanowić wyraźny i dostrzegalny sygnał nie tylko dla sprawcy, ale także i dla innych osób sprawujących pieczę nad bezpiecznym prowadzeniem ruchu kolejowego”, czego w dotychczasowej postaci nie były w stanie osiągnąć, stanowiąc wyraz nadmiernie łagodnego potraktowania bezpośrednich sprawców tego tragicznego w skutkach zdarzenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Domaganie się przez oskarżyciela publicznego i apelujących oskarżycieli posiłkowych dalszego zaostrzenia wymierzonych oskarżonym kar poprzez ich podwyższenie do 7 lat pozbawienia wolności, nie znajduje zdaniem Sądu Apelacyjnego uzasadnienia, jako zbyt daleko idące przy uwzględnieniu wszystkich dyrektyw sądowego wymiaru kary, jaki bądź to zreferowano powyżej, bądź też przyjęto za Sądem Okręgowym, a których powtarzać nie ma obecnie potrzeby.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tej sytuacji Sąd ad quem orzekł jak w punktach I.1 i 2 wyroku, rozstrzygając przy tym, iż orzeczona A. N. kara pozbawienia wolności winna być wykonana w systemie terapeutycznym w warunkach oddziału psychiatrycznego zakładu karnego, bo to rozstrzygnięcie Sądu I instancji nie zostało przez żadną ze stron postępowania zakwestionowane na jego niekorzyść.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przypomnieć tutaj trzeba, iż przewidziana w art. 62 k.k. kompetencja sądu do bliższego określenia sposobu wykonania kary ma na celu realizację jej zadań w zakresie prewencji indywidualnej, w szczególności zaś leczenia i resocjalizacji sprawcy. Należy także mieć na względzie fakt, że określony sposób wykonywania kary pozbawienia wolności rzutować będzie w istotny sposób na warunki jej wykonania, które muszą uwzględniać okoliczności sprawy, w tym w szczególności ustalenia dotyczące osoby sprawcy (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 25 marca 2013 r., II AKa 76/13, LEX nr 1294867, a także Komentarz do art. 62 k.k. pod red. Włodzimierza Wróbla, Lex). W systemie terapeutycznym, zgodnie z unormowaniem art. 96 k.k.w., karę pozbawienia wolności powinni odbywać skazani z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi, wymagający oddziaływania specjalistycznego, zwłaszcza opieki psychologicznej, lekarskiej lub rehabilitacyjnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co prawda, kodeks karny wykonawczy nie przewiduje szczególnego trybu określania przez sąd w wyroku rodzaju i typu zakładu karnego, w którym skazany ma odbywać karę, oraz terapeutycznego systemu jej wykonania, jednak wydaje się, że jeżeli chodzi zwłaszcza o ten szczególny system wykonywania kary pozbawienia wolności, to decyzja ta powinna być uzależniona od opinii biegłego (biegłych), w szczególności psychiatry lub psychologa. Przekonuje o tym ustawowo określony cel wykonywania kary w tym systemie (art. 97 § 1 i 2 k.k.w.). Przypomnieć można także stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 czerwca 1978 r. sygn. akt IV KR 169/78, iż opinia psychiatryczna wydana zwłaszcza co do oskarżonego, który popełnił czyn karalny o niezrozumiałych motywach działania, powinna wszechstronnie analizować jego osobowość i w sposób kompleksowy - pełny wyjaśniać przyczyny odmiennego od przeciętności zachowania się tegoż oskarżonego (LEX nr 21770).</p>\n<p class=\"lf-p\">W realiach sprawy niniejszej w opiniach sądowo-psychiatryczno- psychologicznych dotyczących stanu zdrowia psychicznego oskarżonego A. N. (1) wyraźnie stwierdzono, iż może on odbywać karę pozbawienia wolności jedynie w warunkach oddziału psychiatrycznego zakładu karnego (k. 284-287, k. 592-596 t. II w.1, k. 668 i nast. t. IV w.1), co jednoznacznie wskazuje na potrzebę terapeutycznego oddziaływania na niego w trakcie odbywania kary. Z punktu widzenia interesu oskarżonego i ogólnie pojętego interesu wymiaru sprawiedliwości trafne jest zatem rozstrzygnięcie tej kwestii już teraz, nie zaś sięganie po te środki dopiero na etapie postępowania wykonawczego w trybie art. 96 i art. 97 k.k.w. Oczywiste także jest, że w razie zmiany sytuacji zdrowotnej oskarżonego zawarte w prawomocnym wyroku skazującym określenie terapeutycznego systemu wykonania kary pozbawienia wolności może być zmienione przez sąd penitencjarny (art. 74 § 1 k.k.w.).</p>\n<p class=\"lf-p\">Na poczet orzeczonej kary – w punkcie 5 wyroku – Sąd ad quem zaliczył oskarżonym w trybie art. 63 § 1 k.k. okresy ich rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie w postaci zatrzymań (k. 6 t. I w.1, k. 291 t. II w.1, k. 188-189, k. 316 t. II w.1) oraz okresu obserwacji sądowo-psychiatrycznej A. N. (1) od 02 kwietnia 2012 r. do 29 maja 2012 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na marginesie zaznaczyć trzeba, iż analogicznego rozstrzygnięcia zabrakło w zaskarżonym wyroku, pomimo jego obligatoryjnego charakteru w sytuacji ziszczenia się przesłanek ustawowych przewidzianych w cytowanym przepisie.</p>\n<p class=\"lf-p\">W kwestii związanej z zaliczeniem okresu obserwacji sądowo-psychiatrycznej oskarżonego A. N. (1), postąpienie Sądu II instancji stanowi wyraz akceptacji utrwalonej linii orzeczniczej. Dość przypomnieć, że już na gruncie Kodeksu karnego z 1969 r. (art. 83 § 1 d k.k.) Sąd Najwyższy wielokrotnie prezentował tezę, iż jeśli właściwy organ w związku z toczącym się postępowaniem zarządzi umieszczenie oskarżonego w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, w celu przeprowadzenia obserwacji psychiatrycznej na potrzeby wydania opinii, to okres pobytu w tym zakładzie podlega zaliczeniu na poczet wymierzonej kary. Pogląd ten nie zdezaktualizował się i w obecnym stanie prawnym, a wręcz przeciwnie, wobec aktualnej stylizacji przepisu art. 63 § 1 kk bardziej przystaje on do szerokiej formuły zawartego w nim pojęcia \"rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie\", niewątpliwie szerszego od pojęcia \"tymczasowego aresztowania\" i \"zatrzymania\" (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z 17 września 2002 r. II KK 227/02 LEX nr 55534, podobnie Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyrokach z 14 listopada 2009 r. II AKa 117/09, Prok.i Pr.-wkł. 2011/2/25, z 20 maja 2008 r. II AKz 236/08, Prok.i Pr.-wkł. 2009/1/30, Prok.i Pr.-wkł. 2009/1/31 oraz z 24 sierpnia 2000 r. II AKa 141/00, Prok.i Pr.-wkł. 2001/1/21).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc dalej podnieść trzeba, że w świetle skazania oskarżonych Sąd Apelacyjny uznał także, że zapadłe na gruncie art. 46 § 2 k.k. , a zawarte w punkcie 8 wyroku rozstrzygnięcia, co do zasady także nie budzą zastrzeżeń. Przewidziana bowiem w tym przepisie nawiązka jest alternatywnym środkiem kompensacyjnym w stosunku do odszkodowania i zadośćuczynienia przewidzianego w § 1 cytowanego przepisu, stanowiąc postać w pewnym sensie zryczałtowanego zadośćuczynienia. W art. 46 § 2 k.k. wymieniono warunki orzekania o tym środku, których braku spełnienia żadna ze skarżących wyrok stron nie zarzuca.</p>\n<p class=\"lf-p\">Omawiane orzeczenie kwestionuje natomiast pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego J. K. (1) domagając się zasądzenia poza przyznaną kwotą nawiązki dodatkowego naprawienia szkody i zadośćuczynienia krzywdy w trybie art. 46 § 1 k.k. Przypomnienia zatem wymaga, iż na etapie postępowania przed Sądem Okręgowym dochodził on z tego tytułu sumy 20 tys. zł (k.1216), nie wyszczególniając kwoty mającej odpowiadać poniesionej szkodzie majątkowej oraz tej jakiej domagał się tytułem zadośćuczynienia za krzywdę.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tej sytuacji odczytując literalnie zarzuty odwoławcze i argumenty powołane na ich uzasadnienie w omawianym środku odwoławczym, należałoby uznać, że apelujący nie kwestionuje rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego, w którym sięgnął po przepis art. 46 § 2 k.k. jako podstawę cytowanego orzeczenia, a jedynie domaga się obecnie, aby Sąd odwoławczy ponad zasądzoną kwotę 2 tys. zł, w pozostałej części uwzględnił pierwotny wniosek. Powyższe stanowisko budzi wątpliwości natury zasadniczej, bo w takim podejściu do omawianej kwestii trudno doszukać się konsekwencji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co więcej, kwestionując rzeczone rozstrzygnięcie apelujący w dalszym ciągu nie wykazuje wysokości szkody majątkowej, jakiej naprawienia się domaga, tłumacząc jedynie, iż jej ustalenie było obowiązkiem Sądu meriti, który jeśli miał jakieś wątpliwości co do sposobu rozstrzygnięcia, winien z urzędu dopuścić dowód z opinii biegłego, nie precyzując jednak czego miałaby ona dotyczyć (mowa tutaj o argumencie podniesionym w uzasadnieniu apelacji). Oczywiste jest, iż takie stanowisko nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia, bo są to dane którymi dysponuje jedynie li tylko sam pokrzywdzony i jest to okoliczność faktyczna wiążąca się z określonymi zaszłościami generującymi straty materialne, a rolą sądu badającego zasadność wniosku jest jedynie zweryfikowanie czy taka szkoda zaistniała, czy pozostaje ona w adekwatnym związku przyczynowo-skutkowym z będącym przedmiotem osądu zdarzeniem i czy została oszacowana miarodajnie, co w tym ostatnim przypadku sprowadza się wyłącznie do przeprowadzenia określonych operacji rachunkowych, a do tego wiadomości specjalne z reguły nie są potrzebne, bo dysponują nimi sądy orzekające w tego typu sprawach, w których jak w niniejszej na szkodę majątkową składają się zazwyczaj wydatki na zakup lekarstw, środków higienicznych, czy utracony z powodu wypadku zarobek.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przywołać jeszcze można akceptowane stanowisko orzecznicze, iż to strony mają w pierwszej kolejności obowiązek respektować zasady procesowe, a w omawianym wypadku apelujący niewątpliwie naruszył zasadę lojalności uczestników procesu i prawdy materialnej. Sąd ma obowiązek inicjatywy dowodowej, gdy stwierdzi, że uzyskane dowody są niepełne i nasuwają wątpliwości co do stanu faktycznego albo gdy grozi rażąca niesprawiedliwość wyroku. Rzeczą sądów nie jest poszukiwanie dowodów ale weryfikacja tych, które zgłoszą strony zgodnie z zasadą kontradyktoryjności procesu, obowiązującą również pod rządem ustawy procesowej sprzed nowelizacji (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 15 października 2015 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">II AKa 209/15 KZS 2015/11/36, Prok.i Pr.-wkł. 2016/6/19, KZS 2015/11/41, Prok.i Pr.-wkł. 2016/6/37). Stanowisko takie tym bardziej przekonuje, jeśli zważy się, że w sprawie niniejszej występował pełnomocnik profesjonalny, świadomy przysługującego mu wachlarza instrumentów procesowych w postępowaniu dowodowym, skoro zatem nie wnosił o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, nie podając także jakiej specjalności i na jaką okoliczność winien ten dowód zostać przeprowadzony, to stawianie w apelacji tej treści zarzutu jest całkowicie chybione. Obowiązek naprawienia szkody służy wyrównaniu poniesionych przez pokrzywdzonego strat pod warunkiem jednakże, że szkody te można precyzyjnie określić (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 5 listopada 2015 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">II AKa 177/15, LEX nr 1950645, KZS 2016/5/44). Nic takiego w sprawie niniejszej nie zostało dowiedzione, stąd rozstrzygnięcie o nie uwzględnieniu w tej części wniosku pokrzywdzonego, pośrednio wynikające z zestawienia zawartych w nim roszczeń z treścią orzeczenia z punktu 8 wyroku, jest jak najbardziej prawidłowe. Trafnie zatem Sąd pierwszej instancji uznał, iż w rozpoznawanej sprawie, w oparciu o stan dowodowy, nie sposób ustalić kwoty odpowiadającej szkodzie J. K. (1), co warunkowało w ogóle możliwość uwzględnienia tej części wniosku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei w części związanej z dochodzonym przez pokrzywdzonego zadośćuczynieniem za krzywdę możliwe było częściowe uwzględnienie wniosku właśnie na podstawie przepisu art. 46 § 2 k.k., zgodnie z którym jeżeli orzeczenie obowiązku określonego w § 1 jest znacznie utrudnione, sąd może orzec zamiast tego obowiązku nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego i tak też się w zaskarżonym wyroku stało, z tym że korekcie musiała ulec wysokość zasądzonego zadośćuczynienia, bo niewątpliwie zasądzona od oskarżonych solidarnie kwota 2 tys. zł, nie jest w stanie zrekompensować jego krzywdy. Przypomnieć przy tym trzeba, iż J. K. (1) na skutek sprowadzonej przez oskarżonych katastrofy kolejowej doznał obrażeń ciała skutkujących naruszeniem czynności narządów ciała i rozstrojem zdrowia na okres przekraczający 7 dni w postaci urazu kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego z pourazową dyskopatią w odcinku szyjnym kręgosłupa oraz przepukliny jądra miażdżystego krążka międzykręgowego na poziomie przestrzeni międzykręgowej C5-C6 z objawami korzeniowymi i zespołem bólowym, wymagającej pilnej interwencji operacyjnej- neurochirurgicznej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie wymaga szczególnie szerokiego komentarza uznanie, iż zasądzona na rzecz J. K. (1) kwota miała wymiar jedynie symboliczny i jako taka wymaga interwencji Sądu Apelacyjnego, który jako słuszne uznał jej podwyższenie do 10 tys. zł, mogącej stanowić ekwiwalent poniesionej przez pokrzywdzonego krzywdy, wynagradzający mu doznane cierpienia oraz mający ułatwić przezwyciężenie ujemnych przeżyć, do oszacowania których sięganie po wiadomości specjalne biegłego nie jest konieczne. Zadośćuczynienie za krzywdę ma rekompensować szkodę niemajątkową, która wiąże się z wystąpieniem czysto subiektywnych przeżyć człowieka, z cierpieniem fizycznym i psychicznym. Kwota zadośćuczynienia przyznana przez Sąd odwoławczy nie może przy tym zostać uznana za nadmierną, wygórowaną, czy oderwaną od stopy życiowej społeczeństwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przypomnieć jeszcze można, iż podstawę orzeczenia obowiązku naprawienia szkody wyrządzonej pokrzywdzonemu stanowi skazanie za przestępstwo popełnione nie tylko umyślnie, ale także z winy nieumyślnej (wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 19 września 2013 r. II AKa 159/13, LEX nr 1381505, M. Szewczyk i A. Marek w Komentarzach do art. 46 k.k., tezy odpowiednio 9 i 6, publ. SIP LEX).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny uznał także, że nie było przeszkód prawnych orzeczenia solidarnie wobec oskarżonych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego, jak to uczynił Sąd Okręgowy w zaskarżonym wyroku. Podstawą odpowiedzialności solidarnej oskarżonych w niniejszej sprawie jest niewątpliwie przepis art. 441 § 1 k.c., który przewiduje, że jeżeli kilka osób ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym to ich odpowiedzialność jest solidarna. Co więcej, w realiach sprawy niniejszej przestępcze zachowania oskarżonych wzajemnie się uzupełniały skutkując sprowadzeniem opisanej katastrofy komunikacyjnej, a wobec takiego charakteru ich działania nie sposób ustalić stopnia przyczynienia się każdego z nich do powstania krzywdy po stronie pokrzywdzonego. W związku z tym odpowiedzialność karna wymienionych winna być taka sama, a to przemawia za nałożeniem solidarnego obowiązku naprawienia szkody. Samo istnienie lub brak wspólnego działania czy porozumienia sprawców nie przesądza o niemożności wydania tego rodzaju rozstrzygnięcia (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 8 sierpnia 2013 r. II AKa 115/13, LEX nr 1366117).</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując, Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że uznając rację pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego podwyższył nawiązkę orzeczoną solidarnie wobec oskarżonych na podstawie art. 46 § 2 k.k. Wysokość zasądzonej nawiązki Sąd Apelacyjny określił kierując się wskazanymi względami, uznając tym samym żądania apelującego pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego J. K. (1) wykraczające ponad tę kwotę za zbyt wygórowane.</p>\n<p class=\"lf-p\">Rację ma także Sąd Okręgowy kiedy podnosi, iż orzeczenie nawiązki na podstawie powołanego przepisu nie stoi na przeszkodzie dochodzeniu niezaspokojonej części roszczenia w drodze postępowania cywilnego, bo reguła ta wynika bezpośrednio z dyspozycji § 3 zastosowanego przepisu art. 46 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do czynu z art. 271 § 1 k.k. (punkty 3 i 5 zaskarżonego wyroku) Apelacje obrońców w części kwestionującej zasadność uznania sprawstwa oskarżonych w zakresie popełnienia przestępstw z art. 271 § 1 k.k. zasługują na uwzględnienie, gdyż podniesione w nich zarzuty obrazy prawa materialnego są zasadne. Skutkować to musiało zmianą przez Sąd Apelacyjny zaskarżonego wyroku w tej części i uniewinnieniem zarówno A. N. (1), jak i oskarżonej J. S. od popełnienia zarzucanych im odpowiednio w punktach III i V tak zakwalifikowanych czynów. Zacząć trzeba od tego, że istotą oskarżenia o czyn z art. 271 § 1 k.k. było poświadczenie przez A. N. (1) i J. S., że pełniąc w dniu 3 marca 2012 roku obowiązki dyżurnych ruchu, odpowiednio na posterunku odgałęźnym w S. i w S. i będąc osobami uprawnionymi do wystawienia dokumentów poświadczyli nieprawdę w odnośnych Dziennikach (...)146 dokonując w nich niezgodnych z prawdą wpisów oznaczonych godziną 21.20, a dotyczących czasu zamknięcia torów nr 1 i 2 na odcinku S.-S. na skutek zderzenia pociągów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na gruncie analizowanej sprawy konieczne zatem było zbadanie prawidłowości przyjętych przez prokuratora konstrukcji prawnych zaproponowanych w akcie oskarżenia, a następnie całkowicie bezkrytycznie zaakceptowanych przez Sąd Okręgowy, w istocie bez poświęcenia im większej uwagi w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, a co za tym idzie bez głębszego rozważenia, czy Dzienniki Ruchu (...) w tym konkretnym przypadku stanowiły dokumenty, o których mowa w treści cytowanego przepisu, czy zapisy w nich umieszczone w rzeczywistości poświadczały nieprawdę i czy mogły zostać zaszeregowane jako odnoszące się do okoliczności mających znaczenie prawne. Na wszystkie te pytania Sąd Apelacyjny musiał udzielić odpowiedzi negatywnej, a zatem postrzegać je dokładnie odwrotnie do tego, co w zaskarżonym wyroku przyjął Sąd meriti.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wyjaśniając powody zajęcia takiego stanowiska Sąd odwoławczy pragnie zauważyć, iż nie kwestionuje istnienia przywołanych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku regulacji prawnych, na podstawie których Dzienniki Ruchu zostały wprowadzone do odnośnych posterunków odgałęźnych, celem dokumentowania podejmowanych przez dyżurnych ruchu czynności i odnotowywania istotnych z punktu widzenia ich pracy zdarzeń. Bezsporne jest, iż w skład tej dokumentacji, zgodnie z regulaminami technicznymi posterunków oraz z Instrukcją Ir-2, wchodzi właśnie m.in. Dziennik ruchu posterunku zapowiadawczego ( (...)), a zasady jego prowadzenia zawarte są w § 36 Instrukcji Ir-1 (k. 2263-76).</p>\n<p class=\"lf-p\">Powyższe nie determinuje jednak jeszcze uznania, iż kwestionowane wpisy umieszczone przez oskarżonych w Dziennikach Ruchu zawierają poświadczenia, którym przysługuje cecha zaufania publicznego, a w związku z tym domniemanie prawdziwości, wszak ich uzupełnianie nie stanowiło uprawnienia „innej osoby do wystawienia dokumentu”, a realizację obowiązków ciążących na dyżurnych ruchu, wynikających ze stosunku pracy, co miało znaczenie dla weryfikacji prawidłowości ich wykonywania, a co za tym idzie znaczenie dokumentarne dla pracodawcy. Niewątpliwie na cechę zaufania publicznego powiązaną z określonym dokumentem, która pozwalałaby zakwalifikować dokonanie w nim nieprawdziwych poświadczeń jako występku z art. 271 k.k., wskazywałoby umocowanie do wystawienia danego dokumentu wynikające z przepisów powszechnie obowiązujących, tj. rangi ustawowej lub niższego rzędu (rozporządzenie, ewentualnie zarządzenie), do których wydania upoważnia ustawa oraz przypisanie w tych aktach normatywnych określonych skutków prawnych zapisom w wystawianym dokumencie, aby spełniał wymogi z art. 115 § 14 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tymczasem o obowiązku prowadzenia dzienników ruchu na poszczególnych posterunkach kolejowych milczy ustawa z dnia 28 marca 2003 r. o transporcie kolejowym (j.t. Dz. U. z 2007 r., Nr 16, poz. 94, ze zm.). Z kolei w wydanym na podstawie upoważnienia zawartego w art. 17 ust. 7 tejże ustawy rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 18 lipca 2005 r. w sprawie ogólnych warunków prowadzenia ruchu kolejowego i sygnalizacji (Dz. U. z 2005 r., Nr 172, poz. 1444, ze zm.) określone prawne znaczenie dziennikowi ruchu nadaje się tylko w przypadkach, jeżeli kierowanie ruchem pomiędzy posterunkami odbywa się wyłącznie poprzez zapowiadanie za pomocą urządzeń łączności, a nie za pomocą blokady półsamoczynnej, jak to miało miejsce w rozpatrywanym przypadku (§ 25 ust. 11 cytowanego rozporządzenia), a także przy prowadzeniu ruchu na liniach kolejowych wąskotorowych (Dział IV, § 117-129 tegoż rozporządzenia).</p>\n<p class=\"lf-p\">Warte odnotowania jest również to, że rozdział 7 cytowanego rozporządzenia (§ 48 i nast.) regulujący postepowanie w razie zagrożenia bezpieczeństwa ruchu i zdarzeń kolejowych nie nakłada w związku z zaistnieniem zagrożenia lub niebezpiecznego zdarzenia obowiązku dokonania zapisów w dzienniku ruchu. Wskazać jeszcze można, że zgodnie z przepisem § 18 ust. 1 pkt 7 obowiązującego w dacie zdarzenia rozporządzenia Ministra Transportu z dnia 30 kwietnia 2007 r. w sprawie poważnych wypadków, wypadków i incydentów na liniach kolejowych (Dz. U. z 2007 r., Nr 89, poz. 593) komisja kolejowa badająca okoliczności wypadku dokonuje sprawdzenia zapisów w dokumentach związanych z prowadzeniem ruchu kolejowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Do takich dokumentów można zaliczyć dziennik ruchu, jednak nawet wzmiankowane przepisy nie nadają zawartych w nim zapisom szczególnej mocy dowodowej. Przedstawiona analiza aktów prawnych rangi ustawy i rozporządzenia nie przemawia za uznaniem zapisów dokonanych przez oskarżonych w dziennikach ruchu na ich posterunkach jako wystawienia dokumentów o znaczeniu publicznym, w rozumieniu art. 271 § 1-3 k.k., a jedynie za przypisaniem im znaczenia wewnętrznego – w ramach przedsiębiorstwa prowadzącego ruch kolejowy na danym odcinku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślić trzeba, że wystawienie ma charakter publicznoprawny, gdy dokument nie jest sporządzany w interesie jego wystawcy, lecz w interesie publicznym. Służy bowiem oficjalnemu potwierdzeniu prawdziwości okoliczności mających znaczenie w obrocie prawnym, wskutek czego tak wystawionym dokumentom towarzyszy cecha zaufania publicznego (por. Sąd Najwyższy w wyrokach z 30.11.2007 r., V KK 98/07, KZS 2008, Nr 4 oraz z 15.02.2017 r. III KK 347/16, opubl. Legalis Numer 1580529). O spełnieniu tego kryterium nie może rzecz jasna decydować wyłącznie fakt, czy w dokumencie (jakimkolwiek - w rozumieniu art. 115 § 14 k.k.) znalazła się treść, która w zależności od dalszych okoliczności może nabrać znaczenia prawnego. Dokumenty sporządzane do wewnętrznego użytku przedsiębiorstwa nie podlegają ochronie z art. 271 § 1-3 KK, a pracownicy je sporządzający nie odpowiadają na podstawie tego przepisu, bo nie są oni funkcjonariuszami publicznymi ściganymi za poświadczenie nieprawdy (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 21 lutego 2003 r. II AKA 266/02, Prok. i Pr. 2003 nr 10, poz. 15, str. 10, KZS 2003 nr 4, poz. 37, str. 22, Legalis Nr 59294).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z powyższego wynika zatem jasno, iż kwestionowanych wpisów umieszczonych przez oskarżonych w odnośnych Dziennikach Ruchu nie sposób traktować jako spełniających ustawowe kryteria przewidziane w przepisie art. 271 § 1 k.k., bo w tym analizowanym przypadku nie miały one żadnego znaczenia wykraczającego „na zewnątrz”, do sfery publicznej, tj. poza stosunkiem prawnym, który był podstawą do ich sporządzenia, nie zawierały też w swej treści poświadczenia, któremu przysługuje cecha zaufania publicznego, a w związku z tym domniemanie prawdziwości, a poza tym żaden inny podmiot poza pracodawcą nie miał do nich dostępu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto oskarżonym nie można przypisać czynu z art. 271 k.k. z tego powodu, że ich zachowanie nie wypełniło również znamion przedmiotowych tego przestępstwa, nie poświadczyli oni bowiem nieprawdy w sporządzonych przez siebie zapisach. Jak wynika z zapisu sporządzonego przez A. N. (1) w Dziennika Ruchu (...)posterunku S. „Tor szlakowy od S. do S. 1,2 zamknięty o godz. 21.20 z powodu wypadku kolejowego nadał S.-S. przyjął S. N.” (k. 68-70 t. I wątek 2), zaś ten odnotowany przez J. S. w Dziennika Ruchu posterunku S. brzmiał „Tor nr 1/2 od S. do S. zamknięty od godz. 21.20 z powodu wypadku kolejowego. Nadała Spr. - (...) J. S. - przyjął „St. (...) N.” (k. 106-108 t. I wątek 2). Objęte zarzutami wpisy obejmowały zatem jedynie oświadczenia oskarżonych odnośnie godziny zamknięcia torów 1-2 szlaku S.-S., a nadto informację, że doszło do tego na skutek zderzenia się pociągów, zaś w świetle art. 271 k.k. \"poświadczenie\" (\"zaświadczenie\", \"potwierdzenie\") musi dotyczyć okoliczności, mających znaczenie prawne, a nie \"oświadczenie\" ich we własnym interesie (wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 13 listopada 2000 r. IV KKN 407/00, Legalis Numer 57794).</p>\n<p class=\"lf-p\">Najbardziej istotne na gruncie sprawy niniejszej jest jednak to, że w „dokumentach”, których „wystawienie” jest penalizowane w art. 271 § 1 k.k., chodzi głównie o to, co (jaką okoliczność) się \"zaświadcza\" (poświadcza) a nie kiedy (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 8 października 2013 r. II AKa 147/13, OSAŁdz 2015 nr 3, poz. 17, Prok. i Pr. 2016 nr 3, poz. 25, KZS 2015 nr 12, poz. 50, Legalis Numer 746711). W dokonanych wpisach oskarżeni poświadczyli zaś jedynie, że do zamknięcia torów doszło o wskazanej godzinie na skutek zderzenia się pociągów i nic ponad to. Nie sposób też pomijać, iż zapisy umieszczone przez oskarżonych w wymienionych dokumentach, w rzeczywistości poświadczały prawdę, albowiem od momentu zderzenia się pociągów pracownicy oskarżyciela posiłkowego (...) S.A. niezwłocznie podjęli niezbędne kroki w efekcie których szlak S.-S. został wyłączony z ruchu. Nie można także zapominać, iż sami oskarżeni o zderzeniu się pociągów dowiedzieli się zdecydowanie później, aniżeli reagujące na to odpowiednie służby.</p>\n<p class=\"lf-p\">Natomiast jeśli A. N. (1) i J. S. uchybili ciążącym na nich w takich sytuacjach obowiązkom pracowniczym, a zatem nie dokonali osobiście i zgodnie z procedurami zamknięcia torów, to mogło to skutkować obciążeniem ich tego rodzaju zaniechaniami, w tym pociągnięciem do odpowiedzialności dyscyplinarnej czy karnej, co przecież nie miało w sprawie niniejszej miejsca. Co istotne, dla realizacji tego obowiązku, a zatem zamknięcia torów przez dyżurnych ruchu, fakt dokonania czy też nie dokonania określonych wpisów w dziennych ruchu, a dotyczących okoliczności związanych z zamknięciem torów, nie miał i mieć nie mógł żadnego prawnego, ani faktycznego znaczenia. Wszak przepis § 68 pkt. 8 Instrukcji Ir-1 stanowi, że „Po otrzymaniu zgłoszenia o wypadku lub przeszkodzie, które wymagają wstrzymania ruchu pociągów, dyżurny ruchu zamyka dany tor lub szlak, powiadamia zainteresowanych pracowników oraz właściwe jednostki zgodnie z postanowieniami instrukcji o postępowaniu w sprawach wypadków i incydentów kolejowych, innymi obowiązującymi w tym zakresie przepisami i regulaminem technicznym” (k. 2312), a zatem nie ma tutaj mowy o obowiązku czy też nadaniu jakiegoś znaczenia prawnego dokonaniu wpisów o zamknięciu torów w dziennikach ruchu prowadzonych na posterunkach.</p>\n<p class=\"lf-p\">Myli się zatem Sąd Okręgowy twierdząc, iż znaczenie prawne w dokonaniu objętych zarzutami wpisów rozumieć trzeba jako „powstanie określonego obowiązku (tj. zakazu korzystania z torów nr 1 i 2 szlaku S.-S.) dla wszystkich podmiotów uczestniczących w prowadzeniu ruchu kolejowego, zarówno po stronie zarządcy infrastruktury, jak i przewoźników” (str. 95 uzasadnienia wyroku), nie wyjaśniając przy tym z czego taki wniosek wysnuwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie kwestionując zatem faktu sporządzenia przez oskarżonych rzeczonych zapisów, nie podlegają oni odpowiedzialności karnej z art. 271 § 1 k.k., a skazanie ich za czyny zabronione przewidziane w tym przepisie naruszało w sposób oczywisty przepisy prawa materialnego. Stąd nie dopatrując się w zachowaniu A. N. (1) i J. S. znamion przestępstwa fałszu intelektualnego, Sąd Apelacyjny uniewinnił ich od popełnienia tych czynów, obciążając kosztami postępowania w tej części Skarb Państwa. W efekcie uchylono rozstrzygnięcia z punktu 6 zaskarżonego wyroku o orzeczonych wobec oskarżonych karach łącznych.</p>\n<p class=\"lf-p\">W takiej sytuacji stracił także rację bytu zarzut odwoławczy z punktu II apelacji prokuratora, bo oczywiste jest, że orzeczony w punkcie 7 zaskarżonego wyroku środek karny tyczy się jedynego przestępstwa, jakie oskarżonym zostało prawomocnie przypisane, a zatem sprowadzenia katastrofy w komunikacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do czynu z art. 271 § 1 k.k. (punkt 2 zaskarżonego wyroku) Odnotowania najpierw wymaga, że w części dotyczącej rozstrzygnięcia z punktu 2 wyroku Sądu Okręgowego w Częstochowie, mocą którego A. N. (1) został uniewinniony od popełnienia występku opisanego w punkcie II części wstępnej wyroku, a zakwalifikowanego przez prokuratora z art. 271 § 1 k.k., jedynie oskarżyciel posiłkowy (...) S.A. wywiódł apelację.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przystępując do oceny tegoż środka odwoławczego Sąd Apelacyjny uznał jednak, iż główny akcent należy położyć na kwestie formalne. Stosownie bowiem do art. 425 § 3 k.p.k. odwołujący się może skarżyć jedynie rozstrzygnięcia, które naruszają jego prawa lub szkodzą jego interesom procesowym. Norma ta wyznacza zatem generalne zasady w zakresie uprawnień do składania środków odwoławczych, w tym przede wszystkim określa krąg podmiotów władnych orzeczenie zaskarżyć, zakres podlegających zaskarżeniu orzeczeń, wreszcie kwestię interesu prawnego warunkującego możliwość złożenia środka odwoławczego. W takim razie za równie oczywiste przyjąć należy, że oskarżyciela posiłkowego, jako stronę procesu, obowiązuje wykazywanie gravamen (art. 425 § 3 zd. 2 k.p.k.), a więc obrazy prawa lub prawnych interesów strony wnoszącej środek odwoławczy, przy zaznaczeniu, że ocena czy on występuje wymaga uwzględnienia kryteriów obiektywnych, a nie subiektywnych (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 26 sierpnia 2010 r. I KZP 13/10, OSNKW 2010 nr 9, poz. 79, str. 35, Legalis, Biul. SN 2010 nr 8, Prok. i Pr. 2010 nr 11, poz. 6, str. 6, KZS 2010 nr 9, poz. 16, KZS 2010 nr 11, poz. 19, KZS 2010 nr 11, poz. 20, KZS 2010 nr 11, poz. 30, OSNwSK 2010 nr 1, poz. 1604, Legalis Nr 241333).</p>\n<p class=\"lf-p\">Bezsporne jest przy tym, że ów gravamen może być oceniany nie tylko pod kątem całości środka odwoławczego, ale i poszczególnych podnoszonych w nim zarzutów (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z 19 maja 2011 r. I KZP 2/11, OSNKW 2011 nr 6, poz. 47, Legalis Nr 319206).</p>\n<p class=\"lf-p\">W świetle powyższego na kanwie sprawy niniejszej Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że po stronie oskarżyciela posiłkowego (...) S.A. nie występuje interes prawny do zaskarżenia rozstrzygnięcia z punktu 2 wyroku, wbrew temu co sam podnosi, gdyż dokonanie przez A. N. (1) określonego wpisu do Książki kontroli urządzeń sterowania ruchem kolejowym Posterunku Odgałęźnego S. ( (...)), mogło wywołać jedynie pośrednie skutki dla dóbr prawnych oskarżyciela posiłkowego, a zatem (...) S.A. Przepis art. 425 § 3 k.p.k. wymaga zaś, tak jak to już wskazano, ukazania w skardze odwoławczej, że określone rozstrzygnięcie lub ustalenie narusza prawa lub szkodzi interesom odwołującego się oskarżonego (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 21 stycznia 2013 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">II AKa 285/12, Legalis Nr 734295). W realiach sprawy niniejszej w treści wywiedzionego środka odwoławczego podnoszone są wprawdzie argumenty mające przekonać o zagrożonym interesie prawnym tego podmiotu, a które niejako wprost nawiązują do tych potencjalnie możliwych konsekwencji prawnych, jakie z kwestionowanym zachowaniem oskarżonego mogłyby się wiązać, jednak nie są one przekonywające. Zgodnie z art. 49 § 1 k.p.k., warunkiem przyznania statusu pokrzywdzonego danej osobie jest to, by jej dobro prawne zostało naruszone lub zagrożone w sposób bezpośredni, a więc taki, w którym pomiędzy czynem zawierającym znamiona przestępstwa a naruszonym lub zagrożonym dobrem danego podmiotu nie ma ogniw pośrednich (W.</p>\n<p class=\"lf-p\">Daszkiewicz, Pokrzywdzony przestępstwem, w: Nowa kodyfikacja karna z. 14, Warszawa 1998 s. 148; T. Grzegorczyk, J. Tylman, Polskie postępowanie karne, Warszawa 2005, s. 274-275; uchwała SN z dnia 21 października 2003 r., I KZP 29/03, OSNKW 2003, z. 11-12, poz. 94). Subiektywne przeświadczenie skarżącego nie może zatem stanowić wystarczającej przesłanki dla ustalenia istnienia gravamen.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przestępstwo, które zarzucono oskarżonemu kwalifikowane z art. 271 § 1 k.k. miało zaś polegać na tym, iż w dniu 3 marca 2012 roku w miejscowości S. pełniąc obowiązki dyżurnego ruchu w Posterunku Odgałęźnym S. i będąc osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu - poświadczył nieprawdę w Książce kontroli urządzeń sterowania ruchem kolejowym Posterunku Odgałęźnego S. ( (...)) dokonując w tym dokumencie niezgodnego z prawdą wpisu oznaczonego godziną 20.15 dotyczącego stwierdzenia braku kontroli rozjazdu, wyprawienia pociągu (...) na sygnał zastępczy, stwierdzenia rozprucia rozjazdu po przejeździe pociągu i sprawdzenia stanu rozjazdu na gruncie. Analiza treści zarzutu stawianego oskarżonemu A. N. (1) nie pozostawia zatem żadnych wątpliwości, iż analizowane zachowanie ani nie naruszało, ani nie zagrażało interesom skarżącego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stąd też (...) S.A. nie posiada uprawnienia, by wystąpić z apelacją od zapadłego rozstrzygnięcia. Sąd Apelacyjny podziela w całej rozciągłości stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 października 2010 r. sygn. Akt III KK 309/10 (LEX nr 612464, Prok.i Pr.-wkł. 2011/2/11), że przestępstwo z art. 271 § 1 k.k. z istoty swej skierowane jest przeciwko dokumentom, a więc przedmiotem ochrony jest tu pewność obrotu oparta na publicznym zaufaniu do dokumentów i domniemaniu prawdziwości pism mających taki charakter. Stąd też przestępstwo to ścigane jest z urzędu, a interes Państwa - jako podmiotu bezpośrednio pokrzywdzonego owym naruszeniem - reprezentuje prokurator.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powyższe skutkuje pozostawieniem apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego (...) S.A. w omawianej części bez rozpoznania, stąd kwestionowane rozstrzygnięcie z punktu 2 wyroku, jako że nie zostało zaskarżone przez prokuratora, stało się prawomocne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając powyższe na uwadze, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 437 § 1 k.p.k. zmienił zaskarżony wyrok w opisany sposób, zaś w pozostałej części, nie dopatrując się uchybień podlegających uwzględnieniu z urzędu, utrzymał go w mocy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W części skazującej zwolniono oskarżonych w całości od ponoszenia kosztów postępowania odwoławczego, uznając, że perspektywa odbycia kar pozbawienia wolności, tudzież ograniczone możliwości zarobkowe, uzasadniają takie rozstrzygnięcie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nadto od J. S. i A. N. (1) zasądzono na rzecz oskarżycieli posiłkowych, którzy na rozprawie odwoławczej zgłosili takie wnioski, zwrot wydatków związanych z zastępstwem procesowym na tym etapie procesu – po połowie, a zatem rozdzielając pomiędzy oskarżonymi te koszty stosunkowo.</p>\n<p class=\"lf-p\">SSO del. Karina Maksym SSA Wojciech Kopczyński SSA Robert Kirejew</p></div>", "next": 0}