{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Podkreślenia również wymaga, że zgodnie z art. 4 ust. 2 Dyrektywy Rady nr 93/13 ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Ustalenie w umowie o kredyt indeksowany, że wypłacona kwota kredytu zostanie przeliczona po kursie kupna z tabeli banku, a spłaty będą dokonywane po kursie sprzedaży z tabeli banku (który w dniu wypłaty kredytu był wyższy od kursu kupna, po którym następowało przeliczenie, chociaż w kolejnych latach mogło się okazać, że powódka spłaca kredyt po niższym kursie niż ten po którym nastąpiło przeliczenie ich zobowiązania), stanowiło element wynagrodzenia Banku za usługę w postaci udzielenia i wypłacenia kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wynagrodzenie to nie zostało w żaden sposób „ukryte” przed powódką i wprost wynikało z zapisów umowy i Regulaminu stanowiącego jej integralną część. Już tylko przeczytanie tych dokumentów pozwalało stwierdzić, że w dniu wypłaty kredytu między kwotą przeliczoną po kurcie kupna z tabeli banku, a jej ponownym przeliczeniem po kursie sprzedaży jest różnica. Nie można się przy tym zgodzić z twierdzeniami, że to dodatkowe wynagrodzenie nie było związane z żadną usługą na rzecz powódki, gdyż składało się ono na całkowity koszt wypłaconego powódce kredytu (wyłącznie ta kwota oraz bardzo niskie oprocentowanie kredytów frankowych stanowiło zysk Banku, przy jednoczesnym ponoszeniu przez Bank dodatkowego - w porównaniu do kredytów złotówkowych - ryzyka poniesienia straty z uwagi na koniczność poniesienia kosztów nieoczekiwanej zmiany kursu czy też niekorzystnej dla Banku zmiany oprocentowania - o czym już była mowa).</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby nawet uznać, że kwestionowane przez powódkę postanowienia umowy z jakiegoś powodu nie stanowiły głównych świadczeń stron ani nie stanowiły elementu wynagrodzenia Banku, to nadal brak jest podstaw do uznania, że kwestionowane przez powódkę zapisy są wobec niej bezskuteczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma w szczególności podstaw do uznania, że kwestionowane przez powódkę zapisy umowy są sprzeczne z dobrymi obyczajami, w tym przede wszystkim brak jest podstaw do przyjęcia, że pośrednik, a tym bardziej pozwany bank w jakikolwiek sposób zachęcał powódkę do wyboru akurat tego produktu kredytowego (jak już wskazano powyżej twierdzeń tych powódka nawet nie uprawdopodobniła). Zdaniem Sądu należy raczej uznać, że wiedza powódki na temat tego, że kredyty frankowe są korzystne wynikała raczej z informacji od znajomych bądź z mediów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć należy, że Sąd w tym składzie stoi na stanowisku, że wpisanie takich samych czy też bardzo podobnych klauzul do rejestru klauzul niedozwolonych nie przesądza w sposób bezwzględny, że klauzule te nie mogą być stosowane przez innych przedsiębiorców we wzorcach umów i umowach z konsumentami. Oceny danej klauzuli należy dokonać przy uwzględnieniu okoliczności konkretnej sprawy. To do sądu badającego konkretną sprawę należy ustalenie, czy w świetle okoliczności danego przypadku warunek spełnia wymogi dobrej wiary, równowagi i przejrzystości, biorąc pod uwagę charakter towarów lub usług, w odniesieniu do których zawarto umowę oraz odwołując się w momencie zawarcia umowy do wszystkich okoliczności towarzyszących zawarciu umowy ( por. wyrok w sprawie F. K. ).</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyroku z 11 października 2007 r. (III SK 19/07) Sad Najwyższy stwierdził, że „Postępowanie w sprawie abstrakcyjnej kontroli klauzul używanych we wzorcach umownych ma na celu wyeliminowanie pewnych postanowień wzorców, a nie postanowień umów. Nie oznacza zatem, że stosowanie określonych sformułowań lub unormowań jest w ogóle wyłączone w obrocie cywilnoprawnym. Niedozwolone jest jedynie się posługiwanie nimi we wzorcach umów, natomiast nie zmienia to faktu, że legalność ich stosowania w konkretnej umowie mimo wszystko może być badana w trybie kontroli incydentalnej, z uwzględnieniem postanowień całej umowy, rozkładu praw i obowiązków stron, ryzyka, itd.”. Pogląd ten - który Sąd w tym składzie podziela - znajduje również odzwierciedlenie w niektórych orzeczeniach SOKiK.</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyroku SOKiK z 25 marca 2004 r. sąd ten stwierdził, że: „nie można wykluczyć, iż analogiczne lub nawet identyczne postanowienia do wzorców zarejestrowanych jako niedozwolone nie będą w konkretnej sprawie uznane przez sąd jako niedozwolone w kontekście oceny całej umowy”. Niedopuszczalnym uproszczeniem byłoby przyjęcie, że skoro postanowienie wzorca jest już wpisane do rejestru jako niedozwolone, to tym samym jest zakazane do stosowania przez wszystkich przedsiębiorców, a także że prowadzi do nieważności wszystkich umów zawartych wcześniej (prze wpisaniem danej klauzuli do rejestru). Zwrócić trzeba uwagę, że powództwo indywidualne i powództwo zbiorowe mają w ramach dyrektywy 93/13 odmienny zakres przedmiotowy i wywołują różne skutki prawne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu skutek wyroku SOKiK względem osób trzecich wynikający z art. 479 43 k.p.c., polega na tym, że osoby te mogą się powoływać na skutki uznania klauzuli za niedozwoloną i zakaz jej stosowania, jednak nie oznacza to, że Sąd w konkretnym postępowaniu nie bada, czy zakres i skutki zastosowania danego zapisu są w przypadku danej, konkretnej umowy tożsame z tymi, które uwzględniono w trakcie kontroli abstrakcyjnej. W praktyce nie jest bowiem możliwe zbadanie charakteru danej klauzuli (wzorca) umowy w oderwaniu od konkretnych ustaleń faktycznych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodzić się należy z pozwanym, że poza przywołaniem wyroków sądów powódka nie wskazuje w czym upatruje w tym konkretnym przypadku rażącego naruszenia jej interesów, a przy ocenie stopnia naruszenia zasady równorzędności stron należy stosować zarówno kryteria obiektywne jak i subiektywne, związane ściśle z osobą danego konsumenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie powódka twierdziła, że pozwany przedstawił jej do podpisania wzór umowy, na którego treść nie miała żadnego wpływu, tj. że nie miała żadnej możliwości negocjowania zapisów umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już zaznaczono powyżej twierdzeniom tym przeczą zgromadzone w aktach sprawy dokumenty, a w szczególności treść decyzji kredytowej oraz zawartej przez powódkę umowy. Wynika z nich, że powódka negocjowała z Bankiem obniżenie prowizji za udzielenie kredytu i z treści umowy kredytowej wynika, że ten wniosek powódki został zaakceptowany. Już z tego tylko wynika, że nie jest prawdziwe twierdzenie strony powodowej, że nie negocjowała postanowień umowy. Podkreślenia wymaga, że to od decyzji powódki zależało, czy chce negocjować i ewentualnie w jakim zakresie inne postanowienia zawieranej umowy. W związku z tym należy uznać, że powódka nie wykazała, że pozwany nie pozostawił jej miejsca na jakiekolwiek negocjacje, zwłaszcza że z jej zeznań wynika, że w ogóle nie występowała z propozycją zmian jakichkolwiek innych (poza prowizją) postanowień umowy i że spotkała się ona z odmową.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że z faktu, że pozwany przedstawia gotową propozycję treści umowy nie wynika, że jej zapisów nie można negocjować i zmienić ani że nie są to postanowienia indywidualnie uzgodnione. Z doświadczenia życiowego Sędziego referenta, który zawierał dwie różne umowy kredytu w dwóch różnych Bankach, a także z innych toczących się postępowań, wynika, że istnieje możliwość negocjowania różnych zapisów umów zawieranych z Bankami. Zdarzały się skuteczne negocjacje nie tylko prowizji i marży, ale również kursów wypłaty i spłaty kredytów, warunków wypłaty, a nawet postanowień regulaminu. Zaznaczyć także należy, że powódka nie wykazała, że pośrednik czy też pracownik Banku informował ją, że nie ma możliwości negocjowania postanowień zawieranej umowy, a wobec braku wiarygodności zeznań powódki i obowiązujących w bankach zasad (również wynikających z zaleceń nadzoru bankowego), które wykluczają możliwość prowadzenia jakichkolwiek negocjacji przez pośrednika, czy też doradcę kredytowego, Sąd uznał ich twierdzenia w tym zakresie za niewiarygodne, szczególnie w kontekście podjęcia przez powódkę skutecznych negocjacji jednego z postanowień umowy (prowizji).</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić należy, że co do zasady każdą umowę można negocjować, przy czym trudno oczekiwać od jednej ze stron umowy żeby namawiała drugą stronę do upominania się o przedstawienie jeszcze korzystniejszych dla niej warunków umowy. Szczególnej analizy od kredytobiorcy wymaga przy tym umowa dotycząca tak znacznego zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy też na specyfikę zawierania umów kredytowych z bankiem. W okolicznościach niniejszej sprawy zamiarem powódki było zaciągnięcie kredytu hipotecznego w kwocie 320 000 zł, który byłby preferencyjnie oprocentowany i jednocześnie nie wymagałby jakiegokolwiek zaangażowania środków z jej strony. W rezultacie zgłoszone przez powódkę potrzeby kredytowe wywołują ze strony banku przedstawienie takiej oferty, która mogłaby tego rodzaju potrzebom sprostać. Oznacza to, że przedstawiona przez Bank oferta już na tym etapie uwzględnia indywidualne potrzeby powódki, a także oferowane przez powódkę zabezpieczenia. Okoliczność ta ogranicza potrzebę klienta ingerowania w zapisy umowy, gdyż otrzymuje on satysfakcjonujące z punktu widzenia jego potrzeb warunki umowne. Oczywiste jest przy tym, że rozmiar posiadanego wkładu własnego w daną inwestycję oraz rozmiar oferowanych zabezpieczeń ma znaczący wpływ na ponoszone przez bank ryzyko związane z udzieleniem kredytu, a w konsekwencji na proponowane przez bank warunki (im mniejszy wkład i mniej zabezpieczeń, tym kredyt jest droższy). Konsument ma zatem wpływ na proponowane przez bank warunki, a powódka miała w tym wypadku zarówno możliwość wpłacenia przynajmniej części wkładu własnego (wystarczyło odstąpić od jego refinansowania) jak i zaoferowanie dodatkowego zabezpieczenia w postaci wcześniej nabytego lokalu. Zależało to wyłącznie od decyzji powódki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trudno przy tym oczekiwać, że instytucja taka jak Bank, która zawiera bardzo wiele podobnych umów kredytowych, będzie w przypadku każdego klienta, odrębnie przygotowywała nowy projekt umowy. Z twierdzeń powódki wynika, że aby uznać postanowienia umowy za indywidualnie uzgodnione, każdy zapis powinien być tworzony wspólnie przez nią i pracownika Banku. Z takim stanowiskiem nie sposób się zgodzić. Oczywiste jest, że Bank musi mieć przygotowane, zaakceptowane przez prawników wzory różnych umów, który to wzór, po zmianach wynikających z uwzględnienia potrzeb danych kredytobiorców, przedstawia klientowi i który - na etapie rozmów z indywidualnym klientem - może podlegać negocjacjom. Klient, po zapoznaniu się z umową, ma prawo zgłoszenia uwag i wniosków o zmianę poszczególnych zapisów.</p>\n<p class=\"lf-p\">To czy Bank wyrazi zgodę na propozycje klienta i w jakim zakresie, czy też nie to inna sprawa, natomiast w tej sprawie powódka nie wykazała, żeby jakakolwiek zgłoszona przez nią propozycja została przez Bank odrzucona. Wręcz przeciwnie - z dokumentów wynika, że propozycja zgłoszona przez powódkę (dot. obniżenia prowizji) została przyjęta przez Bank pozytywnie. Powódka nawet nie twierdziła, że zgłosiła inne jeszcze uwagi do zapisów przedmiotowej umowy. Nie twierdziła również, że zamierzała samodzielnie przygotować projekt umowy, jednak jej propozycja nie została zaakceptowana przez pozwanego. W związku z powyższym zdaniem Sądu należy uznać, że pozwany Bank wykazał, że postanowienia zawartej przez strony umowy zostały z powódką indywidualnie uzgodnione - brak jest podstaw do uznania, że było inaczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy uwagę, że przyjęciu takiego wniosku nie stoją na przeszkodzie twierdzenia powódki, że umowa została jej przedstawiona do zapoznania się dopiero w dniu jej podpisania, a Regulaminu nie otrzymała. Po pierwsze zwrócić należy uwagę, że na etapie podpisywania umowy (§ 26 ust. 1 umowy) powódka oświadczyła, że postanowienia Regulaminu są jej znane (i nie wykazała żeby to jej własne oświadczenie nie było prawdziwe). Po drugie nie wykazała, że nie mogła zabrać projektu umowy do domu w celu jej analizy. Po trzecie po podpisaniu umowy, a przed uruchomieniem kredytu, kiedy mogła bezkosztowo zrezygnować z podpisanej umowy - powódka z nikim tej umowy nie konsultowała. Zdaniem Sądu podważa to twierdzenia powódki, że postanowienia zawartej przez nią umowy nie były z nią indywidualnie uzgodnione, a wręcz, że nawet nie miała możliwości spokojnego zapoznania się z zapisami umowy, a powyższe okoliczności świadczą o tym, że są to twierdzenia podnoszone wyłącznie w celu osiągnięcia zamierzonego celu niniejszego postępowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się do poszczególnych kwestionowanych klauzul wskazać należy, że odnośnie klauzuli zawartej w § 1 ust. 3 umowy, to powódka dokonała - już na etapie składania wniosku kredytowego - wyboru kredytu indeksowanego do CHF. Trudno uznać, żeby nie został z powódką indywidualnie uzgodniony zapis, który wynikał wprost ze złożonego przez nią wniosku o udzielenie kredytu. Zapis ten należy przy tym czytać łącznie z pozostałymi postanowieniami umowy i regulaminu. Oznacza on jedynie, że powódka z możliwych wariantów waloryzowania kredytu walutą zdecydowała się na franki szwajcarskie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazany w § 1 ust. 3A Umowy zapis nie wskazuje sposobu wypłaty kredytu w dniu jego uruchomienia, a jedynie informuje o tym, ile wynosi kwota udzielonego wg kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej Banku na dzień sporządzenia Umowy - co pozostaje bez związku ze sposobem uruchomienia kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie klauzuli zawartej w § 24 ust. 2 Regulaminu zaznaczyć ponownie należy, że powódka oświadczyła, że zna postanowienia Regulaminu na etapie podpisywania umowy. Mimo to z żadnych dokumentów nie wynika, żeby wnosiła o jakąkolwiek zmianę tego postanowienia, a w szczególności, żeby zwróciła się z propozycją zastosowania do przeliczeń innego, niż wynikającego z Tabel Banku kursu waluty. Podkreślić także w tym miejscu należy, że nie ma podstaw do uznania, że zmiana wysokości kursu waluty w tabeli Banku, stanowi jednostronną zmianę przez pozwany bank postanowień umowy. W żadnym miejscu w umowie nie został podany kurs do dokonywania przeliczeń (na potrzeby wypłaty kredytu, czy też późniejszej spłaty rat). W umowie określono jedynie, że przeliczenia te będą się odbywały po kursie aktualnym w chwili opisanego w umowie zdarzenia (wypłaty kredytu, spłaty raty) i że zastosowanie będzie miał kurs wynikający z aktualnej na daną chwilę (wskazaną w umowie) tabeli banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podobnie w przypadku § 11 ust. 5 umowy oraz § 13 ust. 5 umowy powódka nawet nie twierdziła, że pytała o możliwość stosowania do spłaty kredytu kursu innego niż wynikającego z tabel Banku. Wyraziła jedynie zgodę na propozycje Banku, że przeliczenia będą dokonywane wg kursu wynikającego z tabeli kursowej Banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić należy, że nie można się zgodzić z zarzutami, że brak zamieszczenia w umowie sposobu ustalania kursów walutowych na potrzeby przeliczenia salda zadłużenia na walutę obcą oraz przeliczenia na złote kwoty wymaganej do spłaty raty naruszały interes konsumenta w rażący sposób. Można byłoby tak uznać w sytuacji, gdyby banki istotnie miały możliwość całkowicie dowolnego ustalania kursu waluty, w sposób oderwany od warunków rynkowych. Takiej możliwości banki (w tym pozwany Bank) nie miały. Podkreślenia wymaga, że banki ustalały tabele kursowe nie tylko na potrzeby kredytów hipotecznych, ale również na potrzeby innych produktów (depozytów, lokat). Żeby pozyskać i utrzymać klientów musiały starać się być konkurencyjne na rynku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Większość klientów Banku - w przeciwieństwie do tego co twierdzi strona powodowa na potrzeby tego postępowania - interesowała się kursami stosowanymi przez Bank i porównywała je do kursów obowiązujących w innych bankach (podobnie jak porównuje się stosowane w poszczególnych bankach oprocentowanie lokat). Ponadto żeby dowolnie ustalić wysokość kursu w taki sposób żeby jednocześnie pozostawał on korzystny dla Banku przy wypłacie kredytu i przy jego spłacie (a w roku 2006 kredyty frankowe były jednocześnie udzielane i spłacane) Bank musiałby stosować bardzo wysoki spread, co nie miało miejsca. Stosowany przez pozwany Bank spread był bowiem jednym z najniższych na rynku (w dniu zawarcia przez powódkę umowy spread wynosił 0,0920 zł, podczas gdy w NBP wynosił on 0,051 zł, a zatem 4,1 grosza mniej - informacja o kursach dostępna on line). Powódka nawet nie twierdziła, żeby w trakcie wykonywania umowy zastosowany przez pozwanego spread był znacząco wyższy co miałoby rażąco naruszać jej interesy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym miejscu ponownie podkreślenia wymaga, że na moment zawarcia umowy należy w przypadku umów kredytu hipotecznego patrzeć szerzej, gdyż do sfinalizowania zawarcia umowy dochodzi w istocie dopiero w momencie wypłaty przez Bank środków na podstawie złożonej przez klienta dyspozycji wypłaty. W przypadku kredytu wypłacanego w transzach sfinalizowanie umowy odnośnie każdej kolejnej transzy następuje w momencie jej wypłacenia, gdyż klient mógłby nie złożyć dalszych dyspozycji wypłaty. W przypadku kredytu powódki również na etapie finalizowania umowy, tj. w dacie wypłaty poszczególnych transz kredytu widać wyraźnie, że twierdzenia powódki, że pozwany Bank mógł stosować kursy w dowolnej wysokości, narażając powódkę na znaczne zwiększenie kosztów kredytu i rażąco naruszając jej interesy jest gołosłowne i bezpodstawne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić należy uwagę, że różnica między kwotą w CHF wskazaną w umowie (a skoro powódka umowę podpisała, to najwyraźniej akceptowała tę kwotę), a ostateczną kwotą zobowiązania powódki wynosi 42,61 CHF, a zatem 177,06 zł po aktualnym średnim kursie NBP. Raczej trudno uznać to za rażące naruszenie interesów powódki. Oznacza to, że sam fakt zawarcia w umowie postanowienia nieuzgodnionego indywidualnie z powódką (dotyczących sposobu ustalania kursu waluty franka szwajcarskiego) nie przyczynił się do pogorszenia się sytuacji ekonomicznej powódki. Do ewentualnego pogorszenia jej sytuacji ekonomicznej przyczynił się obiektywny wzrost kursu franka szwajcarskiego, który był jednak powszechny i miał zasięg globalny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest zatem prawdą, że powódka była całkowicie uzależniona od decyzji Banku jeżeli chodzi o wysokość kursu waluty, gdyż wysokość kursu ustalonego przez Bank zależała od czynników niezależnych od Banku i od kursu ustalonego na rynku międzybankowym, co wyraźnie widać gdy porówna się kursy z dat wypłacania powódce kolejnych transz kredytu. Gdyby było inaczej, tj. gdyby Bank mógł ustalać kursy w sposób oderwany od realiów rynkowych, zobowiązanie powódki byłoby zapewne znacznie wyższe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że wprowadzenie do umowy indeksacji stanowi warunek korzystny wyłącznie dla Banku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika aby Bank odnosił wymierną korzyść udzielając kredytu indeksowanego w porównaniu do udzielenia kredytu złotówkowego. W istocie z innych podobnych spraw, w których został dopuszczony dowód w celu ustalenia jaka byłaby różnica w kosztach kredytu, gdyby w dacie zaciągania kredytu strona powodowa zaciągnęła kredyt złotówkowy oprocentowany W. wynika, że mimo wzrostu kursu waluty kredyt złotówkowy nadal jest kredytem droższym. Zaciągnięcie przez powódkę kredytu indeksowanego umożliwiło natomiast skorzystanie przez nią ze znacznie niższego oprocentowania kredytu (w porównaniu do kredytu złotówkowego). Miało to dla powódki wymierną korzyść, chociaż jednocześnie było powiązane z ryzykiem kursowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć także należy, że nie są wiarygodne oświadczenia powódki, że nie wiedziała o tym, że każdy bank ma własną tabelę kursową i że to kursy z tej tabeli Banku będą stosowane do przeliczeń. Obowiązek publikowania stosowanych tabel kursowych wynika z art. 111 ust. 1 pkt 4 prawa bankowego, który - zarówno w dacie zawierania przez powódkę umowy, jak i obecnie - przewiduje, że Bank jest zobowiązany ogłaszać stosowane kursy walutowe w miejscu wykonywania czynności, w sposób ogólnie dostępny. Oznacza to, że z przepisów prawa powszechnie obowiązującego wynika, że Bank może stosować własne kursy walutowe, a nieznajomość tych przepisów obciąża powodów. Zaznaczyć należy, że z doświadczenia życiowego wynika, że tabele kursowe stosowane przez Banki są umieszczone w placówkach banków w miejscach rzucających się w oczy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym, z pewnością - mimo braku wyraźnego wskazania w umowie i w regulaminie w jaki sposób kursy będą ustalane - nie można mówić o rażącym pokrzywdzeniu powódki w związku z brakiem tej informacji. Wyraźnie bowiem widać i to już w dacie finalizowania umowy (wypłaty transz kredytu), że brak tej informacji nie oznaczał dowolności po stronie banku w ustalaniu wysokości kursu, gdyż ustalony przez Bank kurs wypłaty spowodował jedynie minimalny wzrost zobowiązania powódki wobec Banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć również należy, że zdaniem Sądu w przedmiotowej sprawie nie zachodzi wypadek wymieniony w art. 385 3 pkt 20) k.c. Zgodnie z tym przepisem w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności przewidują uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy. Po pierwsze wskazać należy ponownie, że w przedmiotowej sprawie zmiana kursu waluty i kierunek tej zmiany nie zależał od wyłącznej decyzji Banku. Bank ustalał kurs powiększony o spread, co miało na celu zapewnienie Bankowi zysku oraz pokrycie ewentualnej straty w przypadku konieczności zrealizowania transakcji na rynku międzybankowym po niekorzystnej dla Banku zmianie kursu. Po drugie, co najmniej od 2009 roku konsumenci mieli zapewnioną możliwość spłacania kredytu bezpośrednio w walucie, odstąpienia od umowy, bądź skorzystania z możliwości przewalutowania kredytu i uniezależnienia się od kursu waluty stosowanego przez pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić także należy, że pozwany Bank dokonywał przeliczeń z Tabeli obowiązującej o godz. 14:50, niezależnie od zmian na rynku walutowym, a zatem niezależnie od tego po jakim kursie transakcji na rynku międzybankowym był zmuszony sam dokonywać. W tym miejscu podkreślenia wymaga, że niezrozumiałe i nieuzasadnione są wywody strony powodowej, że brak było tabeli kursowej banku publikowanej o godzinie 14:50. Z żadnego zapisu umowy nie wynika, żeby Bank miał o tej godzinie publikować tabelę kursową. Z § 11 ust. 5 wynika jedynie, że przeliczenia będą dokonywane wg kursu „obowiązującego na dzień spłaty z godziny 14:50”. Chodzi zatem o kurs obowiązujący o tej godzinie, a zatem o kurs z ostatniej tabeli kursowej opublikowanej przed 14:50, niezależnie od późniejszych ewentualnych zmian kursu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że kursy waluty w tabeli Banku zmieniały się również w okresie od podpisania przez powódkę wniosku kredytowego, a następnie umowy do momentu wypłaty kredytu. Powódka - jak już wskazano - miała możliwość obserwowania tych kursów i ewentualnie bezkosztowej rezygnacji z kredytu w tym okresie, jednak nigdy nie zakwestionowała wysokości ustalanych przez Bank kursów i nie zrezygnowała z zawartej umowy przed dniem wypłaty kredytu, mimo że miała taką możliwość. Nie uchyliła się też od złożonego oświadczenia woli wówczas kiedy - po otrzymaniu harmonogramu, znała już wysokość swojego zobowiązania we frankach. Powódka zresztą nie zakwestionowała sposobu ustalania przez bank wysokości kursu waluty nawet wówczas, gdy ten kurs obiektywnie rzecz biorąc wzrósł. Zakwestionowała go dopiero wtedy kiedy z mediów dowiedziała się o możliwości kwestionowania zawartej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na marginesie zauważyć należy, że zamieszczenie w umowie opisu sposobu tworzenia tabeli kursowej byłoby jedynie kolejnym zapisem umownym, którego powódka by nie przeczytała, bądź przeczytałaby pobieżnie, nie przywiązując do tego żadnej wagi.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu nie ma też podstaw do zakwalifikowania jako niedozwolonych postanowień umownych postanowień dotyczących ubezpieczenia niskiego wkładu własnego oraz ubezpieczenia do czasu ustanowienia hipoteki, a w szczególności brak jest podstaw do uznania, że ubezpieczenia te zostały jej przez bank (...). Jak już zaznaczono powódka już na etapie składanego wniosku kredytowego zaproponowała takie przejściowe zabezpieczenia kredytu. Świadomie zrezygnowała przy tym nawet z tej części posiadanego wkładu własnego, który już wpłaciła, domagając się jego refinansowania i nawet nie twierdziła, że - w związku z finansowaniem przez bank całości zakupu nieruchomości, łącznie z opłatami okołokredytowymi - zaproponowała Bankowi inne zabezpieczenie (zamiast ubezpieczeń), które jednak zostało przez Bank odrzucone.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pamiętać należy, że powódka miała możliwość zaproponowania innego zabezpieczenia, gdyż była właścicielką jeszcze innej nieruchomości. W nieruchomości tej zresztą mieszkała, więc nie zachodziła też taka sytuacja, że powódce zależało na tym, żeby jak najszybciej zamieszkać w kredytowanej nieruchomości żeby np. nie ponosić kosztów związanych z wynajmowaniem lokalu. Tak więc wyłącznie z decyzji gospodarczych powódki wynikało zaoferowanie bankowi zabezpieczenia w postaci ubezpieczenia niskiego wkładu własnego oraz ubezpieczenia do czasu ustanowienia hipoteki. Nie można się przy tym zgodzić, że opłacenie przez powódkę składek za te ubezpieczenia nie jest świadczeniem ekwiwalentnym. Powódka w zamian uzyskała bowiem finansowanie przekraczające wartość finansowanej nieruchomości i zaoferowanego zabezpieczenia kredytu, co stanowiło dla niej wymierną korzyść (brak konieczności zaangażowania jakichkolwiek własnych środków i nieobciążanie hipoteką drugiej posiadanej nieruchomości).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że z zapisów umowy wynikało, że są to jedynie zabezpieczenia przejściowe - do czasu ustanowienia hipoteki oraz do czasu dokonania spłaty kredytu w wysokości odpowiadającej wymaganemu wkładowi własnemu. Nie ma przy tym wątpliwości, że były to ubezpieczenia zawarte na rzecz pozwanego banku - to bank otrzymywał dodatkowe zabezpieczenie spłaty kredytu, co pozwalało na podjęcie decyzji o udzieleniu powódce kredytu pomimo braku zabezpieczenia (do czasu wpisania hipoteki) i pomimo braku posiadania przez powódkę wkładu własnego. Z tego względu nie ma podstaw do uznania aby poniesienie przez powódkę kosztu składek, mimo że to nie ona tylko bank był uposażony z tytułu zawartych umów ubezpieczenia naruszało dobre obyczaje bądź rażąco naruszało interesy powódki jako konsumenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">W żaden sposób nie można też uznać, że zabezpieczenia te były nieuzasadnione, natomiast z pewnością powódka miała możliwość zaoferowania innego zabezpieczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu nie ma też podstaw do uznania za niedozwolone postanowienia umowne zapisu § 10 ust. 2 umowy i § 9 ust. 2 Regulaminu. Wbrew zarzutom powódki z zapisów tych wynikało jakie parametry będą decydowały o zmianie oprocentowania kredytu, a zwrócić należy uwagę, że zmiany wszystkich tych parametrów były niezależne od Banku. Jednocześnie zwrócić należy uwagę, zgodnie z ust. 2 lit. b załącznika do dyrektywy nr 93/13/EWG „Stosowanie lit. j) nie narusza warunków, zgodnie z którymi dostawca usług finansowych zastrzega sobie prawo do zmiany stopy procentowej płaconej przez konsumenta lub jemu należnej albo zmiany wysokości opłat za inne usługi finansowe bez wcześniejszego powiadomienia, o ile istnieje uzasadniona przyczyna takiego postępowania, pod warunkiem że dostawca usług będzie zobowiązany do jak najszybszego powiadomienia o tym drugiej strony umowy, która uzyska prawo do niezwłocznego rozwiązania umowy”.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie Bank miał obowiązek poinformowania powódki o każdej zmianie oprocentowania (§ 10 ust. 3), a powódka miała możliwość wypowiedzenia umowy (§ 18), bądź zaciągnięcia kredytu w innym banku i spłaty kredytu zaciągniętego w pozwanym banku, bądź sprzedaży mieszkania i spłaty zaciągniętego zobowiązania. Istnienie takich obowiązków przedsiębiorcy i uprawnień konsumenta wyłącza możliwość uznania danego zapisu umowy za abuzywny. Zgodzić się przy tym należy z pozwanym, że zapis, że „oprocentowanie może ulegać zmianom w okresie trwania umowy” i „zmiana oprocentowania kredytu może nastąpić”, oznaczają wyłącznie że oprocentowanie zaciągniętego przez powódkę kredytu jest zmienne, tj. nie jest to oprocentowanie stałe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma podstaw do wnioskowania z tych zapisów, że zmiany oprocentowania mogły mieć charakter dowolny, szczególnie że powódka nie wskazała w toku wykonywania umowy na ani jeden przypadek dowolnego, oderwanego od realiów rynkowych sposobu ustalenia przez pozwanego oprocentowania zaciągniętego przez nią kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia również wymaga, że - jak powódka sama zeznała - w trakcie wykonywania umowy odrzuciła złożoną jej przez bank propozycję przejścia na oprocentowanie Libor + marża, które jest dużo bardziej czytelne dla konsumenta, uznając je za niekorzystne. W tej sytuacji trudno uznać, żeby takie ujęcie oprocentowania kredytu rażąco naruszało interesy powódki, skoro sama powódka odmówiła zrezygnowania z tego ujęcia oprocentowania i to w sytuacji kiedy już od kilku lat mogła obserwować jak ono funkcjonuje.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest podstaw do uznania, że powyższe zapisy umowy są bezskuteczne w stosunku do powódki również w oparciu o treść dyrektywy 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Przede wszystkim podkreślenia wymaga, że Dyrektywa ta ma na celu objęcie ochroną konsumenta świadomego i dbającego o własne interesy, który dokładnie zapoznaje się z udzielanymi mu informacjami i w oparciu o te informacje podejmuje decyzję odnośnie zawarcia danej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można w szczególności przyjąć, że zapisy przedmiotowej umowy powodują znaczącą nierównowagę praw i obowiązków powódki jako konsumenta. Powódka nie wskazała na czym ta nierównowaga miałaby polegać - otrzymała od Banku środki niezbędne na zakup nieruchomości i nieruchomość tę nabyła. Osiągnęła zatem zamierzony cel kredytowania. Zwrócić przy tym należy uwagę, że wartość nabytej przez powódkę nieruchomości znacznie wzrosła. Jednocześnie zobowiązała się do zwrotu na rzecz Banku równowartości otrzymanych środków - po przeliczeniu ich na franki szwajcarskie (w celu skorzystania z niższego oprocentowania) i równowartość tej kwoty - wyrażonej w walucie obcej - powinna Bankowi zwrócić. Jak już zaznaczono braku równowagi stron nie można również upatrywać w tym, że bank zabezpieczał się przed ryzykiem kursowym, gdyż jak już podkreślono powódka mogła się przed nim zabezpieczyć zaciągając kredyt w walucie, w której zarabiała. Braku równowagi stron nie można także upatrywać w braku możliwości skutecznego negocjowania postanowień umowy, której projekt przedstawił pozwany Bank, gdyż jak powódka udowodniła takie możliwości negocjacji umowy istniały. Nie ma w konsekwencji w niniejszej sprawie podstaw do uznania, żeby przedstawiony powodom projekt umowy stanowił „standardową umowę, wyłączającą podstawowe prawa konsumenta” i żeby zawierał zapisy naruszające prawa konsumenta w sposób rażący.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że Dyrektywa 93/13/EWG wymieniając w załączniku przykładowy wykaz warunków, które mogą być uznane za nieuczciwe wskazuje m.in., że wadliwe jest zawarcie w umowie warunku przewidującego możliwość ustalania ceny towaru w momencie dostawy lub umożliwienie sprzedawcy towarów lub dostawcy usług podwyższenia cen bez zapewnienia konsumentowi prawa do unieważnienia umowy, jeśli w obu przypadkach cena jest zbyt wysoka w stosunku do cen obowiązujących w chwili zawarcia umowy (lit. l)), a także, że wadliwe jest umożliwienie sprzedawcy lub dostawcy według własnego uznania jednostronnej zmiany warunków bez uzasadnionego powodu wymienionego w umowie (lit. j)). Jednocześnie jednak przewiduje, że lit. l) i j) nie stosuje do:</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>transakcji w obrocie papierami wartościowymi, instrumentami finansowymi lub innymi produktami lub usługami, których cena związana jest ze zmianami notowań giełdowych indeksu lub stopy rynku finansowego, nad którymi sprzedawca czy też dostawca nie ma żadnej kontroli;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>umowy kupna lub sprzedaży walut obcych, czeków podróżnych lub międzynarodowych przekazów pieniężnych wystawionych w walucie obcej.</div>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu z powyższego wynika, że zgodnie z ww. Dyrektywą nie ma podstaw do uznania, że nieuczciwe wobec konsumenta jest ustalenie umowy uzależniające ostateczne koszty umowy od zmiany kursu waluty, czy też zmiany oprocentowania gdyż nad zmianami tymi Bank nie ma kontroli, a jak już powyżej wskazano, zmiany kursów w tabelach stosowanych przez pozwany Bank oraz zmiany oprocentowania kredytu zależały od czynników zewnętrznych - wynikały ze zmian tych kursów na rynkach międzybankowych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z Dyrektywy wynika ponadto, że stosowanie lit. l) nie narusza warunków indeksacji cen, o ile jest to zgodne z prawem, pod warunkiem, że zostanie jasno przedstawiona metoda, według której następują zmiany cen. W ocenie Sądu metoda zastosowania indeksacji została przedstawiona w sposób wystarczający do zrozumienia tego mechanizmu, w umowie wskazano kiedy i po jakim kursie będą następowały przeliczenia, a wskazanie konkretnej wysokości kursu nie było możliwe, gdyż - z oczywistych przyczyn - jego wysokość nie była w dacie podpisywania umowy znana. Na taki mechanizm, który mógł spowodować zarówno korzystną dla konsumenta jak i dla niego niekorzystną zmianę wysokości kursu waluty, powódka wyraziła zgodę. Zwrócić też należy uwagę, że powódka w każdej chwili mogła się „uwolnić” od zależności od kursu waluty i dokonać przewalutowania kredytu, bądź sprzedać mieszkanie i spłacić kredyt. Od momentu zawarcia przez powódkę umowy kurs franka systematycznie rósł, a w lutym 2009 roku osiągnął wartość wyższą niż w roku 2004. Powódka nawet nie podjęła próby podjęcia działań zmierzających do uniezależnienia się od kursu franka i ustalenia możliwości przewalutowania kredytu licząc zapewne, że kurs franka spadnie. Zdaniem Sądu oznacza to, że świadomie podjęła ryzyko związane ze zmianą kursu waluty w dniu podpisania umowy, podobnie jak świadomie podjęła ryzyko związane z dalszym wzrostem kursu waluty w 2009 roku i podobnie jak ryzyko to w dalszym ciągu jest gotowa ponosić obecnie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka wskazywała także na to, że nie znała całkowitych kosztów kredytu oraz że nie były one możliwe do przewidzenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niewątpliwie zgodzić się należy, że nie były znane, nawet w dniu złożenia dyspozycji wypłaty kredytu, koszty, które strona powodowa będzie musiała ponieść, żeby zaciągnięte zobowiązanie spłacić. Podkreślenia jednak wymaga, że taka jest specyfika umów kredytowych. Nie można się zgodzić z twierdzeniem, że w przypadku tego typu umów dobre obyczaje wymagają żeby koszty były możliwe do przewidzenia. Jak wskazano w orzeczeniu Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 14 grudnia 2010 r., sygn. XVII AmC 426/09 chodzi jedynie o możliwość przewidzenia takich kosztów, które nie wynikają z czynników obiektywnych. Zarówno zmiana kursu waluty jak i oprocentowania była niezależna od stron i wynikała z czynników obiektywnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Postanowienia umowy w tym zakresie w dacie zawarcia umowy nie naruszały dobrych obyczajów i nie naruszały interesów konsumentów - szczególnie w rażący sposób. Stwierdzić należy, że kosztów kredytu nie zna żaden kredytobiorca, poza nielicznymi, którzy zdecydowali się na kredyt złotówkowy ze stałym oprocentowaniem, który zwykle jest znacznie droższy, ale daje większe możliwości ustalenia przewidywanych kosztów kredytu (przy czym nawet w przypadku takich umów wysokość oprocentowania zmienia się co ok. 5 lat). Każdy kredytobiorca, który decyduje się na wieloletni kredyt z oprocentowaniem zmiennym musi liczyć się z tym, że na przestrzeni lat oprocentowanie kredytu wzrośnie i kredyt będzie znacznie droższy niż pierwotnie zakładał.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przypadku kredytów walutowych klient - w zamian za niższe oprocentowanie - godził się na dodatkowe ryzyko w postaci zmiany kursu waluty. Podkreślenia wymaga, że w dacie zawierania przez kredytobiorcę umowy całkowitych kosztów kredytu nie zna również Bank. Wzrost kursu na przestrzeni lat mógł powodować wzrost kosztów obsługi kredytu, ale jednocześnie, równie prawdopodobna była sytuacja, że kurs waluty by spadł a wzrosłoby oprocentowanie kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W kontekście kosztów kredytu powódka powołuje się na okoliczność, że gdyby zamierzała spłacić każdą z wypłacanych im transz już tego samego dnia, to jej zobowiązanie wobec banku, z powodu stosowanych przez bank kursów kupna i sprzedaży waluty, wzrosłoby o kwotę 15 065,98 zł. Przyjęcie, że powódka składałaby dyspozycję wypłaty kolejnych dwóch transz po to żeby natychmiast je spłacić tego samego dnia należy uznać za - co najmniej - mało prawdopodobne. Po pierwsze gdyby powódka nagle posiadała środki na spłatę wypłaconej transzy, to zapewne nie składałaby dyspozycji wypłaty kolejnej. Już to wskazuje na wadliwość rozumowania strony powodowej. Po drugie po wypłacie transzy kurs mógł się zmienić w sposób korzystny dla powódki (tj. mógł spaść), a w konsekwencji mogłoby się okazać, że powódka spłaciła znacznie niższą kwotę niż otrzymała.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo należy wskazać, że gdyby nawet uznać, że różnica w wartości wypłaconej powódce kwoty kredytu w związku z różnicą między kursem kupna i sprzedaży stanowi dodatkowy koszt kredytu, to stwierdzić należy, że istnienie tego kosztu jest bardzo łatwe do zauważenia po przeczytaniu umowy i Regulaminu. Z dokumentów tych jasno wynika bowiem, że kredyt jest wypłacany po kursie kupna, a spłacany po kursie sprzedaży, a różnice między tymi kursami - jak już wskazywano - są powszechnie znane i łatwe do ustalenia. W konsekwencji - przyjmując tok rozumowania strony powodowej - należy uznać, że możliwość wystąpienia tego kosztu była stronie powodowej znana w momencie podpisania umowy i to jeszcze przed uruchomieniem kredytu. Zaznaczyć przy tym trzeba, że ten tok rozumowania jest w istocie zdaniem Sądu błędny, gdyż wysokość tego kosztu jest w istocie nieznana, gdyż może się okazać, że po wypłaceniu kredytu kurs spadnie i że kredyt jest spłacany po kursie niższym niż zastosowany kurs wypłaty (co miało miejsce w przypadku kredytów zaciąganych w połowie 2004 roku). Powódka wiedziała zatem już w momencie podpisania umowy, że koszt ten może wystąpić i powinna liczyć się z koniecznością jego poniesienia (godziła się na niego skoro podpisała umowę).</p>\n<p class=\"lf-p\">W swoich rozważaniach i wyliczeniach powódka pomija również, że nigdy nie jest tak, że kredytobiorca zwraca Bankowi wyłącznie kapitał i zawsze - również w przypadku kredytów złotówkowych - kwota, którą kredytobiorca jest zobowiązany zwrócić jest o ok. 50% wyższa od kwoty, którą otrzymał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy też również uwagę, że strona powodowa całkowicie pomija w swoich rozważaniach i wyliczeniach korelację między kursem franka szwajcarskiego a Liborem i wpływ tej korelacji na koszty kredytu. Nie jest bowiem prawdą, że istnieje proste przełożenie wzrostu kursu franka szwajcarskiego na wielkość ponoszonych przez kredytobiorcę kosztów kredytu ani że korzyść z niższego oprocentowania jest jedynie pozorna. Wręcz przeciwnie, szczegółowe wyliczenia mogłyby pokazać, że pomimo wzrostu kursu waluty koszty kredytu wzrosły niewiele lub nie wzrosły w ogóle, a nawet że spadły. Wszystko zależy od treści zawartej przez strony umowy, a w szczególności od wielkości ustalonego oprocentowania kredytu. Faktem jest bowiem, że w związku ze wzrostem kursu waluty wielkość zobowiązania powódki w przeliczeniu na złotówki wzrosła, ale jednocześnie znaczny spadek oprocentowania kredytu (związany z ujemną stopą procentową) powoduje, że spłacając raty powódka spłaca przede wszystkim udostępniony jej kapitał kredytu. Oznacza to, że z jednej strony oprocentowanie kredytu powódki niższe, a z drugiej spłacanie większej części kapitału powoduje, że szybciej maleje kwota kapitału, od której naliczane są odsetki, co powoduje obniżenie kosztów kredytu związanych z jego oprocentowaniem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Okoliczność ta dodatkowo świadczy o braku pokrzywdzenia powódki jako konsumenta, a tym bardziej „rażącym pokrzywdzeniu”. Zaznaczyć należy, że korelacja kursu franka i Liboru była widoczna już na podstawie danych historycznych, w dacie zawierania przez powódkę umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym zdaniem Sądu zawarta przez strony umowa jest ważna, a jednocześnie brak jest podstaw do uznania, że kwestionowane postanowienia umowy są bezskuteczne wobec powódki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby uznać, że zarzuty odnośnie dowolności ustalania przez pozwanego i jego poprzednika prawnego kursu, po którym następowały przeliczenia, to zdaniem Sądu za ewentualnie uzasadnione można byłoby uznać roszczenie o odszkodowanie w wysokości stanowiącej różnicę między wysokością kosztów obsługi kredytu naliczonych w oparciu o kursy stosowane przez Bank, a wysokością tych kosztów obliczonych w oparciu o obiektywne, niezależne od stron kursy kupna i sprzedaży Narodowego Banku Polskiego. Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej, który m.in. ogłasza bieżące kursy walut obcych oraz kursy innych wartości dewizowych w oparciu o zasady ustalania kursu złotego w stosunku do walut obcych ustalonych przez Radę Ministrów w porozumieniu z Radą Polityki Pieniężnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że przeliczenie takie nie spowodowałoby zmiany postanowień umowy, a jedynie zastosowanie obiektywnego przelicznika, którego ustalenie byłoby całkowicie niezależne od woli stron umowy. Zaznaczyć także należy, że zastąpienie kursu stosowanego przez Bank kursem ustalonym przez NBP nie spowoduje po stronie Banku żadnych korzyści z zastosowania tego kursu, a jedynie wyeliminuje korzyść, którą ewentualnie pozwany uzyskał ze stosowanego spreadu (zresztą jednego z najniższych). Jednocześnie pozwoli to na utrzymanie umowy, która nie będzie zawierała możliwości pewnego wpływania przez Bank (do momentu wprowadzenia możliwości spłacania kredytu bezpośrednio w walucie, czy też do momentu wejścia w życie tzw. ustawy antyspreadowej) na wysokość kursu poprzez naliczanie spreadu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić przy tym w tym miejscu należy uwagę, że stosowany przez banki spread miał stanowić dla nich dodatkową formę zabezpieczenia oraz sfinansowania kosztów związanych z obsługą kredytów walutowych, które - w porównaniu do obsługi kredytów złotówkowych - wymagały chociażby zatrudnienia dodatkowo specjalistów obsługujących zawieranie umów na rynku międzybankowym i nadzorujących prawidłowość działań Banku w związku z koniecznością minimalizowania ryzyk związanych z niedopasowaniem stóp procentowych i niezrealizowanych różnic kursowych. Jak już zaznaczono ryzyko banku było związane m. in. z tym, że tabela Banku była sporządzana i obowiązywała w danym dniu, a Bank dokonywał operacji kupna i sprzedaży waluty (w związku z działaniami podjętymi przez klientów banku polegających na wypłacie i spłacie kredytów) w kolejnym dniu roboczym.</p>\n<p class=\"lf-p\">W okresie pomiędzy sporządzeniem tabeli kursowej, a momentem kiedy Bank nabywał lub sprzedawał walutę na rynku międzybankowym, kursy się zmieniały i kiedy te zmiany te miały charakter negatywny dla Banku, Bank ponosił stratę, a kiedy zmieniały się korzystnie realizował zysk. S. miał minimalizować ryzyko poniesienia straty. Zdaniem Sądu w przedmiotowej sprawie brak jest podstaw do przyjęcia, że spread stosowany przez pozwany Bank przekraczał wysokość uczciwego wynagrodzenia, a w konsekwencji, że stosowany przez bank kurs odbiegał od kursu rynkowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić tu też należy uwagę, na treść art. 23 ust. 3 Dyrektywy (...) zgodnie z którym „Jeżeli konsument ma prawo do przeliczenia umowy o kredyt na inną walutę zgodnie z ust. 1 lit. a), państwa człon­kowskie zapewniają, by kurs wymiany zastosowany do przeli­czenia był kursem rynkowym mającym zastosowanie w dniu, w którym występuje się o przeliczenie, chyba że w umowie o kredyt określono inaczej”. Prawodawstwo unijne nie tylko przewiduje zatem możliwość zastosowania do przeliczeń obiektywnego kursu rynkowego, ale również dopuszcza ustalenie przez strony w umowie innego kursu waluty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na możliwość zastąpienia kursów „zewnętrznych” w miejsce kursów z tabeli pozwanego Banku wielokrotnie wskazywano w orzecznictwie Sądów, np. w wyrokach Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r., sygn. akt II CSK 803/16, z 29 kwietnia 2015 r., sygn. akt V CSK 445/14, z 21 maja 2004 r. sygn. akt III CSK 47/03, wyroki Sądu Okręgowego w Warszawie z 19 października 2017 r, sygn. akt XXV C 1595/16, czy z 18 kwietnia 2016 r. sygn. akt III C 275/15.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo wskazać należy, że w dniu 1 października 2014 r. powódka zawarła z Bankiem aneks do umowy, w którym strony ustaliły, że kredyt będzie spłacany bezpośrednio we frankach szwajcarskich. Od tego momentu powódka całkowicie uniezależniła się od kursów stosowanych przez pozwany Bank. Podkreślenia wymaga, że powódka miała możliwości zawarcia takiego aneksu już w 2009 roku (Bank wprowadził taką możliwość jeszcze zanim taki obowiązek został nałożony na Bank ustawą), jednak - jak twierdzi - nie wiedziała o tym gdyż nie zapoznawała się z przysyłanymi jej przez Bank informacjami o zmianie Regulaminu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako podstawę roszczenia o zapłatę powódka wskazała art. 410 § 1 k.c. Zasadą jest, że każde przejście wartości majątkowej z jednej osoby na drugą musi być prawnie uzasadnione. W związku z tym stosownie do art. 405 k.c., kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby nie było to możliwe, do zwrotu jej wartości. Przepis ten - w myśl art. 410 § 1 k.c. - stosuje się w szczególności do świadczenia nienależnego. Świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia (§ 2).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z pozwu wynika, że powódka oczekuje zwrotu przez Bank wszystkich wpłaconych kwot, w tym otrzymanego kapitału, który umożliwił jej sfinansowanie nabycia lokalu. Stwierdzić należy, że w ocenie Sądu roszczenie takie byłoby nieuzasadnione nawet w przypadku uznania z jakichś przyczyn, że umowa jest nieważna chociażby ze względu na treść art. 411 pkt 3 k.c., zgodnie z którym nie można żądać zwrotu świadczenia jeżeli zostało ono spełnione w celu zadośćuczynienia przedawnionemu roszczeniu. Nawet zatem gdyby uznać, że roszczenie banku (co najmniej) o zwrot kapitału jest przedawnione, to powódka nie mogłaby się domagać jego zwrotu. Z pewnością też nie można uznać, że pozwany Bank jest w tym zakresie bezpodstawnie wzbogacony kosztem powódki. Roszczenie takie należałoby zresztą uznać za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, gdyż powódka uzyskałaby kosztem pozwanego majątek o znacznej wartości. Zwrócić należy uwagę, że powódka dopiero w listopadzie 2018 roku złożyła oświadczenie, że dokonuje zapłaty dalszych kwot na rzecz pozwanego z zastrzeżeniem zwrotu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć też należy, że na dzień dzisiejszy nie ukształtowało się orzecznictwo dotyczące tego jaką kwotę powinien zwrócić kredytobiorca Bankowi w przypadku uznania umowy za nieważną, a zdaniem Sądu brak jest podstaw do uznania, że powódka nie jest zobowiązana do zapłaty żadnego wynagrodzenia za korzystanie z udzielonego jej kapitału.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że nie ma też podstaw do zasądzenia na rzecz powódki kwoty dochodzonej przez nią jako roszczenie ewentualne, tj. przyjęcia, że wobec bezskuteczności zawartych w umowach klauzul przewidujących przeliczenie franków na złotówki i złotówek na franki należy uznać, że powódka zaciągnęła kredyt złotówkowy oprocentowany w sposób określony w umowie, tj. w powiązaniu z Liborem. Nie ma żadnych podstaw ekonomicznych ani prawnych żeby zastosować do kredytu złotówkowego (nawet gdyby przyjąć z jakichś przyczyn, że tak należy traktować zaciągnięty przez powódkę kredyt), oprocentowania właściwego dla waluty frank szwajcarski. Libor jest ceną za franki, natomiast Wibor jest ceną za złotówki. Nie było i nie ma możliwości stosowania Liboru do kredytu złotówkowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">WIBOR jest to wysokość oprocentowania kredytów na rynku międzybankowym. Wynagrodzenie, jakie płaci bank-pożyczkobiorca swojemu pożyczkodawcy jest równe stawce WIBOR. Stawka WIBOR jest obliczana na podstawie deklaracji złożonych przez przedstawicieli wyodrębnionej grupy banków, będących uczestnikami Fixingu stawki referencyjnej WIBOR i LIBOR. Po odrzuceniu najniższych i najwyższych ofert obliczane jest średnie oprocentowanie w skali roku, po którym banki są gotowe pożyczyć pieniądze innym bankom. Wpływ na wysokość stawki WIBOR mają między innymi decyzje (...) dotyczące wysokości stóp procentowych. W przypadku kredytów w złotych stawką bazową jest WIBOR 3M lub WIBOR 6M, zaś w przypadku innych walut stosowany jest jego odpowiednik, czyli LIBOR będący ceną pieniądza w rozliczeniach międzybankowych wyrażoną w innej walucie. LIBOR 3M (...) jest stosowany przy oprocentowaniu kredytów wyrażonych we frankach szwajcarskich. Ponieważ frank szwajcarski nie jest walutą polską to podobnie jak produkty nie produkowane w kraju musi być „kupiony” poza granicami Polski. Dlatego w jego przypadku banki stosują właśnie wskaźnik LIBOR, a nie wskaźnik WIBOR. Obok kursu tej waluty jest on jednym z czynników decydujących o wysokości oprocentowania, a w konsekwencji o wysokości raty. Od blisko dwóch lat ma on ujemną, stąd wartość oprocentowania wielu kredytów walutowych jest bliska 0%.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby Bank zawarł umowę kredytu złotówkowego oprocentowanego przy uwzględnieniu stawki Libor nie byłby w stanie wywiązać się z zaleceń (...)u zobowiązujących banki do minimalizowania ryzyka związanego ze zmianą stóp procentowych, gdyż aby się zabezpieczyć w takim wypadku (od zmiany stóp procentowych w przypadku kredytów złotówkowych oprocentowanych Liborem), Bank musiałby posiadać zobowiązania (np. depozyty) z takim samym oprocentowaniem. Trudno sobie wyobrazić żeby jakiś klient banku zdecydował się na taki depozyt. Taka umowa (kredytu złotówkowego oprocentowanego Liborem) uniemożliwiałaby zatem Bankowi wywiązanie się z obowiązku zabezpieczania się przez zmianą stóp procentowych, a w konsekwencji Bank naruszałby zalecenia (...). Stanowiłoby to działanie na szkodę banku. Ponadto przyjęcie, że strony zawarły umowę kredytu złotówkowego oprocentowanego w powiązaniu z Liborem byłoby sprzeczne z wolą stron, która wprost wynika z treści zawartej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia roszczeń powódki wskazać należy, że roszczenie kredytobiorcy, który domaga się zwrotu określonych kwot wynikających z nieważności umowy czy też abuzywności klauzul indeksacyjnych należy zakwalifikować jako roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia w rozumieniu art. 410 § 1 k.c. W orzecznictwie utrwalone jest stanowisko, że zobowiązanie do zwrotu nienależnego świadczenia ma charakter bezterminowy ( por. wyroki Sądu Najwyższego z 17 grudnia 1976 r., III CRN 289/76, niepubl., z 16 lipca 2003 r., V CK 24/02, OSNC 2004, nr 10, poz. 157, z 28 kwietnia 2004 r., V CK 461/03, „Izba Cywilna” 2004, nr 11, s. 43, oraz uchwała z 6 marca 1991 r., III CZP 2/91, OSNCP 1991, nr 7, poz. 93). Jednocześnie termin spełnienia przez dłużnika świadczenia w przypadku tych zobowiązań określa art. 455 k.c., według którego dłużnik powinien je spełnić niezwłocznie po wezwaniu przez wierzyciela.</p>\n<p class=\"lf-p\">W sytuacji, gdy pozwany bank podnosi zarzut przedawnienia części roszczeń powstaje kwestia określenia początku biegu terminu tego przedawnienia przy założeniu, że - zgodnie z art. 118 k.c. - roszczenia kredytobiorcy jako konsumenta przedawniają się po upływie dziesięciu lat. Bez znaczenia jest przy tym, że umowa została zawarta w ramach działalności gospodarczej prowadzonej przez bank, gdyż przesłanka ta dotyczy osoby dochodzącej roszczenia. Uwzględnić też trzeba ustawowe skrócenie okresów przedawnienia, wprowadzone na podstawie art. 1 pkt 3 ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw z 13 kwietnia 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 1104), która weszła w życie 9 lipca 2018 r. nie ma wpływu na roszczenia powódki, która dochodzi swoich roszczeń przeciwko bankowi powstałych przed dniem wejścia w życie tej ustawy (art. 5 w/w ustawy).</p>\n<p class=\"lf-p\">W odniesieniu do roszczeń wynikających z abuzywnego charakteru klauzul umownych (np. indeksacyjnych) początku biegu terminu ich przedawnienia nie reguluje przepis szczególny. Z tego względu, początek biegu terminu przedawnienia należy wyznaczyć według art. 120 § 1 zd. 2 k.c., który stanowi, że jeżeli wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego (a tak jest w przypadku roszczeń bezterminowych), bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność (a więc wezwał dłużnika do spełnienia świadczenia) w najwcześniej możliwym terminie. Jednocześnie zgodnie z obecnie dominującą linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, art. 120 § 1 zd. 2 k.c. nie charakteryzuje wymagalności roszczenia, ale wyznacza początek biegu terminu przedawnienia roszczeń i zobowiązań bezterminowych wskazując, że chodzi tu o datę, w której ta wymagalność nastąpiłaby, gdyby wezwania dokonano w najwcześniejszym możliwym terminie. Tak więc, rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia może wyprzedzać nadejście dnia wymagalności świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Określenie chwili początkowej dla biegu przedawnienia zależeć będzie od szeregu okoliczności, zwłaszcza od rodzaju świadczenia. Nie może więc być określona in abstracto, a jedynie indywidualnie, dla każdego konkretnego zobowiązania. Jednocześnie w ramach tej koncepcji uznaje się, że najwcześniejszym możliwym terminem wezwania dłużnika przez wierzyciela do zapłaty jest dzień powstania zobowiązania, a ponieważ dłużnik powinien spełnić świadczenie niezwłocznie po wezwaniu, to dniem rozpoczęcia biegu przedawnienia jest dzień odległy od powstania zobowiązania o okres niezbędny do spełnienia świadczenia. Jak wskazał Sąd Najwyższy w m.in. w wyrokach z 24 kwietnia 2003 r. I CKN 316/01 i z 8 lipca 2010 r. II CSK 126/10, ogólną regułą obowiązującą w zakresie przedawnienia roszczeń jest zasada, że początek biegu przedawnienia jest niezależny od świadomości wierzyciela co do przysługującego mu roszczenia. W tym zakresie rozstrzyga zatem tylko obiektywnie ustalony najwcześniej możliwy termin wezwania dłużnika przez wierzyciela do wykonania zobowiązania. Takim terminem jest chwila powstania zobowiązania, a więc w przypadku zobowiązania o zwrot nienależnego świadczenia - chwila spełnienia tego świadczenia i liczony od tego terminu czas potrzebny dłużnikowi na wykonanie zobowiązania, tj. na zwrot nienależnego świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie strony zawarły umowę w dniu 5 lipca 2006 r., wypłata kredytu nastąpiła w dwóch transzach. Pozew wniesiony został w dniu 11 lutego 2019 r., a zatem niewątpliwie część roszczeń powódki uległa przedawnieniu, przy czym powódka cofnęła pozew w zakresie rat zapłaconych do stycznia 2009 roku oraz składki za ubezpieczenie niskiego wkładu własnego uiszczonej w roku 2006.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby nawet nie podzielić powyższej argumentacji to należy stwierdzić, że żądania powódki są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, tj. zasadą uczciwego postępowania w obrocie gospodarczym, równego traktowania kontrahentów, czy lojalności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazać należy, że gdyby roszczenie strony powodowej zostało uwzględnione, a powódka nie byłaby zobowiązani do wywiązania się z zaciągniętego zobowiązania mimo że zrealizowała cel umowy, tj. przez wiele lat korzystała z udostępnionego jej kapitału i nabyła określony majątek, to stanowiłoby to naruszenie praw osób, które w tym samym okresie zaciągały kredyty, jednak z uwagi na ryzyko związane z kredytami indeksowanymi nie zdecydowały się na ich zaciągnięcie i zaciągnęły kredyt złotówkowy, który w tym czasie był znacznie droższy. Zaznaczyć trzeba przy tym, że powódka nie wskazała w trakcie wykonywania umowy ani jednego przypadku ustalenia przez Bank kursu waluty czy też oprocentowania w sposób dowolny, oderwany od zmian na rynku finansowym, a z przedstawionego przez pozwanego wykresu ( k. 238) wynika, że wysokość kursu ustalanego przez Bank pozostawała w ścisłej relacji do kursu średniego publikowanego przez Narodowy Bank Polski. Podkreślenia też wymaga, że w wielu sprawach dotyczących kredytów frankowych został przeprowadzony dowód z opinii biegłego na okoliczność ustalenia, jaki byłby koszt kredytu, gdyby dana strona zaciągnęła w tej samej wysokości i dacie kredyt w złotych polskich oprocentowany W. i z opinii tych wynika, że w większości wypadków, pomimo wzrostu kursu waluty, kredyty złotówkowe nadal są kredytami droższymi niż kredyty frankowe (indeksowane czy denominowane). Oznacza to, że pośrednik zasadnie przedstawiał przedmiotowy produkt jako korzystniejszy od kredytu złotówkowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie też należy zaznaczyć, że nie ma prostego przeliczenia kosztów zaciągniętego przez powódkę kredytu, a w szczególności nie można się kierować przy ocenie tych kosztów wyłącznie wzrostem kursu waluty, gdyż jednocześnie ze wzrostem kursu waluty nastąpił znaczny spadek oprocentowania, w związku z tym, że od wielu lat Libor CHF jest ujemny. Oznacza to, że całkowity koszt zaciągniętego przez powódkę kredytu mógł się w istocie nie zmienić w ogóle lub też zmienić jedynie nieznacznie. W konsekwencji należy uznać, że - szczególnie w sytuacji zawarcia przez strony aneksu do umowy uniezależniającego powódkę od kursów stosowanych przez bank, a nadto możliwości zawarcia takiego aneksu już w 2009 roku - spłacanie przez powódkę zaciągniętego zobowiązania czyni zadość zasadom współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.).</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można uznać, żeby zgłoszone przez stronę powodową żądania miały realizować ochronę konsumenta, natomiast niewątpliwie uwzględnienie któregokolwiek z tych żądań prowadziłoby do przyznania pewnej grupie konsumentów, która zdecydowała się na podjęcie ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu w innej walucie niż zarabiają, niczym nieuzasadnionej korzyści. Zdaniem Sądu w tym składzie roszczenia powódki w żadnym wypadku nie zmierzają do uzyskania ochrony przez konsumentów rażąco pokrzywdzonych działaniem przedsiębiorcy. Strona powodowa wykorzystuje instytucje, które służą ochronie praw konsumentów wyłącznie w celu uzyskania korzyści majątkowej, mimo, że żadna ewentualna szkoda poniesiona przez powódkę nie ma żadnego związku z nieuczciwym działaniem pozwanego banku, a przynajmniej istnienia takiej szkody i takiego związku powódka nie wykazała.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wyłączną przyczyną ewentualnego wzrostu kosztu kredytów powódki (o ile rzeczywiście wzrost taki nastąpił) jest niezależny od pozwanego Banku wzrost kursu waluty, z którym powódka od początku powinna była się liczyć, gdyż wiedza, że kurs waluty nie ma górnego pułapu jest wiedzą powszechną.</p>\n<p class=\"lf-p\">O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c., zgodnie z którym strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Ostateczne rozliczenie tych kosztów Sąd, na podstawie art. 108 § 1 k.p.c., pozostawił Referendarzowi Sądowemu.</p>\n<p class=\"lf-p\">SSO Katarzyna Waseńczuk ZARZĄDZENIE (...)</p></div>", "next": 0}