{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">z jednostki, które znały historię W. W. (1), w tym z żołnierzami, którzy organizowali szkolenie w M.. Dziennikarze nagrali także rozmowę telefoniczną, jaką przeprowadził z W. W. (1) płk. S. K. (1) – komendant Oddziału Żandarmerii Wojskowej w K., w przedmiocie przedłużenia jej kontraktu. Dziennikarze dysponowali zatem wieloma wiarygodnymi źródłami informacji, nie opierali się jedynie na gołosłownej relacji bohaterki artykułu. Przed publikacją artykułu dziennikarze umożliwili zajęcie stanowiska Żandarmerii Wojskowej, bowiem wystąpili do rzecznika prasowego Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej z pytaniami dotyczącymi sprawy W. W. (1), a treści z udzielonej odpowiedzi znalazły się w samym artykule (w sposób nie wypaczający ich sensu), a pełne stanowisko Żandarmerii Wojskowej zostało umieszczone pod artykułem w postaci pliku w formacie PDF.</p>\n<p class=\"lf-p\">Materiały, którymi dysponowali dziennikarze również i w tym przypadku dawały podstawy do przygotowania artykułu, w którym jego bohaterka przedstawia swoje zarzuty co do nieprawidłowości w planowaniu dyżurów i w rozliczaniu godzin ponadwymiarowych szeregowych w Oddziale Żandarmerii Wojskowej w K., oraz opisuje przebieg szkolenia wojskowego, podczas którego dowiedziała się, że jest w ciąży, do sformułowania przez dziennikarzy krytycznej oceny postępowania Żandarmerii Wojskowej wobec W. W. (1) w tej sytuacji (ze względu na brak niezwłocznego odesłania jej do domu, kiedy i tak szkolenie nie mogło być jej zaliczone), jak i do postawienia tezy zawartej w tytule, że „(...)”. Co prawda, jak wykazało przeprowadzone przez Sąd postępowanie dowodowe, stosunek służbowy W. W. (1) został formalnie zakończony ze względu na upływ terminu określonego w kontrakcie, to jednak nastąpiło to w okresie, kiedy pozostawała ona na urlopie macierzyńskim po zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka w trakcie trwania kontraktu. Prośba W. W. (1) o przedłużenie kontraktu nie została uwzględniona, pomimo złożenia stosownego wniosku do komendanta Oddziału Żandarmerii Wojskowej w K.. W tej sytuacji radykalna teza postawiona już w tytule artykułu, mająca zwrócić uwagę na sytuację kobiet służących w siłach zbrojnych, które decydują się na macierzyństwo, była uzasadniona wagą problemu, znajdowała uzasadnioną podstawę faktyczną i była dopuszczalna na gruncie wolności słowa, która obejmuje również prawo do wyrażania sądów krytycznych, zwłaszcza w stosunku do osób lub podmiotów działających w sferze publicznej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Druga grupa spornych materiałów prasowych dotyczyła niezgodnych z prawem działań Żandarmerii Wojskowej przy wykonywaniu ustawowych zadań. W przypadku tych materiałów dziennikarze również poruszyli bardzo istotne społeczne kwestie związane z legalnością działania tej formacji, która z racji swego charakteru winna stać na straży prawa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wcześniej wskazano, artykuł z dnia 18 stycznia 2018 r. pt. „ (...)” miał formę wywiadu z majorem R. P., który w przeszłości był zastępcą Szefa Wydziału Wewnętrznego Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej i który wypowiadał się pod swoim imieniem i nazwiskiem. R. P. przedstawiony został w tym artykule jako osoba, która w trakcie swojej służby była świadkiem „zamiatania pod dywan” przestępstw popełnianych przez żandarmów, która starała się walczyć z nieprawidłowościami w postępowaniu żandarmów, a ostatecznie zameldowała ministrowi obrony A. M. o nieprawidłowościach wewnątrz swojej formacji, związanej z wyłudzaniem dodatków wojennych, mobbingu kobiet, wykorzystywaniu stanowisk do osiągnięcia korzyści majątkowych, nielegalnych podsłuchach i działaniach operacyjnych wobec osób niewygodnych dla formacji i która w związku z tym spotkała się z sankcjami i napiętnowaniem ze strony Żandarmerii. R. P. w wywiadzie opowiedział o przypadkach, z którymi się zetknął podczas służby.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu brak jest podstaw do zarzucenia dziennikarzom nierzetelności postepowania przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów do przedmiotowego artykułu. Zanim dziennikarze zdecydowali się na publikację artykułu, odbyli kilka spotkań z majorem R. P., który opisał im dostrzeżone przez siebie nieprawidłowości, oraz poprosili R. P. o przedstawienie wszelkich dowodów świadczących, że podawane przez niego informacje są prawdziwe. R. P. przedstawił dziennikarzom szereg złożonych przez siebie zawiadomień o podejrzeniu popełnienia czynów zabronionych, skierowanych przez niego do prokuratury. Pokazywał im maile od żandarmów z A., przekazał informacje odnośnie spotkania z ministrem M., opisywał okoliczności przeszukania jego mieszkania i zatrzymania go przez Policję. Dziennikarze dysponowali także dokumentami pochodzącymi od osoby anonimowej oraz notatkami i dokumentami przekazanymi im przez oficera Policji. Dziennikarze wysyłali zapytania i rozmawiali z informatorami z oddziału specjalnego, żołnierzami i policjantami, którzy potwierdzali otrzymane informacje. Napisany przez dziennikarzy artykuł został przesłany do R. P., który go autoryzował. Nie bez znaczenia dla oceny wiarygodności informacji przekazanych przez R. P. był fakt, że był on wysokim rangą funkcjonariuszem Żandarmerii Wojskowej, który zgodził się udzielić wypowiedzi pod własnym imieniem i nazwiskiem, co uwiarygadniało podawane przez niego informacje.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przed publikacją powyższego artkułu dziennikarze umożliwili zajęcie stanowiska w przedmiocie informacji podanych przez R. P., bowiem zwrócili się do rzecznika prasowego Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej z szeregiem pytań dotyczących kwestii opisanych następnie w artykule. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych artykułów również i w tym wypadku odpowiedź rzecznika była lakoniczna i zawierająca niewiele informacji dotyczących istoty zarzutów postawionych przez R. P.. W odpowiedzi na szczegółowe pytania dziennikarzy (przesłane pocztą elektroniczną) rzecznik prasowy wskazał bowiem tylko, że przeciwko mjr P. prowadzone są przez Prokuraturę Okręgową w W. Dział ds. Wojskowych dwa postępowania karne, w których ma on status podejrzanego, jak również, że jest on osobą z poważnymi zaburzeniami zdrowotnymi i pozostającą w sporze z Żandarmerią, w związku z czym do informacji przez niego przedstawianych należy podchodzić z dużą ostrożnością. Rzecznik podał także, że przeprowadzone przez Żandarmerię postępowanie wyjaśniające w sprawie nieprawidłowości w wypłacie dodatków wojennych nie potwierdziło doniesienia o nieprawidłowościach oraz zdawkowo odniósł się do pozostałych pytań dziennikarskich, wskazując m.in., że w sprawie postępowań dotyczących sygnalizowanych w pytaniach nieprawidłowości sugeruje zwrócić się do Prokuratury Okręgowej w W. Wydział ds. Wojskowych, zaprzeczył, by gen. P. miał pokazywać mjr. P. teczkę z jego fotografiami z innymi kobietami oraz zaproponował zapytać mjr. R. P., czy takie zdjęcia w ogóle istnieją, a jeśli tak, to jak Żandarmeria mogła wejść w ich posiadanie. Mimo tego, stanowisko Żandarmerii Wojskowej zostało uwzględnione przez dziennikarzy w treści artykułu, gdzie znalazły się fragmenty udzielonych odpowiedzi, oraz zostało w całości umieszczone pod artykułem w postaci pliku w formacie PDF.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dziennikarze nie zignorowali też informacji podanych przez Żandarmerię Wojskową o problemach R. P. ze zdrowiem psychicznym, bowiem zapytali go o tę kwestię, otrzymali od niego do wglądu jego dokumentację medyczną, skonsultowali charakter zaburzeń R. P. z jego lekarzem psychiatrą, do których przekazał im numer telefonu, a informacje o chorobie zawarli także w artykule, bowiem znalazły się w nim odpowiedzi R. P. na pytania dotyczące tej kwestii, zadane przez dziennikarzy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z tym stwierdzić należy, że dziennikarze zachowali wymaganą staranność i rzetelność w zbieraniu i wykorzystaniu materiałów w związku z przygotowaniem spornego artykułu, a w artykule naświetlili wszelkie ważne okoliczności, m.in. przez rodzaj pytań zadanych R. P. (w tym dotyczących jego problemów zdrowotnych), na podstawie których czytelnik mógł wyrobić sobie własne zdanie na temat wiarygodności zarzutów stawianych Żandarmerii Wojskowej przez R. P.. Dziennikarze podczas prac na artykułem sięgnęli do wszystkich dostępnych im źródeł informacji w celu zweryfikowania okoliczności podanych przez R. P.. Przekonanie dziennikarzy, że zdarzenia podane przez R. P. mogły faktycznie mieć miejsce, a nie zostały przez niego wymyślone, potwierdzał fakt wszczęcia przeciwko R. P. przez Prokuraturę Rejonową w Lublinie Dział do spraw Wojskowych postępowania karnego przygotowawczego, w którym przedstawiono mu zarzuty z art. 265 § 1 k.k. i art. 266 § 2 k.c., dotyczące ujawnienia informacji niejawnych lub informacji, z którymi zapoznał się w związku z pełnioną funkcją W tych okolicznościach nie można uznać, by przygotowanie i opublikowanie przedmiotowego artykułu, jak i wygłoszenie przez dziennikarzy innych wypowiedzi dotyczących działań Żandarmerii Wojskowej w związku z osobą R. P. (m.in. w programie „ (...) (...) ”), były działaniami bezprawnymi.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd stoi na stanowisku, że dziennikarze zachował wymaganą szczególną staranność i rzetelność w zbieraniu i wykorzystaniu informacji także przy opracowywaniu materiałów prasowych dotyczących artykułu „ (...)”, w którym opisano temat nielegalnego pozyskiwania danych osobowych przez Żandarmerię Wojskową, w odniesieniu do danych na temat karalności i stanu zdrowia K. M. (1) i J. J. (3), na podstawie zakończonych postępowań, a także w odniesieniu do przypadku pozyskania przez Żandarmerię w 2015 r. z urzędów miasta w K. i w W. teczek osobowych sześciorga cywilów, będących bliskimi członkami rodzin funkcjonariuszy ŻW, podejrzewanych o autorstwo anonimów uderzających w byłego komendanta oddziału Żandarmerii w K. R. J. i komendanta oddziału S. K. (1). Analogiczne stanowisko należy zająć odnośnie artykułu pt. „ (...) ”, dotyczącego nielegalnego inwigilowania obywateli przez Żandarmerię Wojskową, na przykładzie pobrania materiału DNA od bohaterki określonej w artykule jako „A. W.” – funkcjonariuszki (...) i żony oficera (...) oddziału Żandarmerii Wojskowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Autor pierwszego z wymienionych artykułów, przygotowując materiał prasowy przeprowadził rozmowy z K. M. (1) i J. J. (3), jak również uzyskał informacje od anonimowych informatorów, zaś przekazane przez nich informacje zostały skonfrontowane przez dziennikarza z przedstawionymi przez informatorów dokumentami. Dziennikarz wszedł również w posiadanie teczek osobowych cywilów, których nielegalne pozyskanie przez Żandarmerię Wojskową zostało opisane w artykule. Przed publikacją artykułu dziennikarz zwrócił się do rzecznika prasowego Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej ze szczegółowymi pytaniami w sprawie sposobu uzyskiwania przez Żandarmerię informacji dotyczących kapral K. M. (1) i podporucznik J. J. (3) oraz teczek osobowych konkretnych osób z (...) W. i Urzędu (...) K.. W udzielonych odpowiedziach rzecznik prasowy wyjaśnił przyczyny pozyskiwania informacji dotyczących K. M. (1) i J. J. (3), ale nie wyjaśnił, dlaczego Żandarmeria Wojskowa zwróciła się o dokumenty na podstawie zakończonych postępowań. Rzecznik odmówił podania informacji w sprawie teczek osobowych, powołując się na niejawność postępowań wewnętrznych oraz czynności operacyjno-rozpoznawczych realizowanych przez Żandarmerię Wojskową, wskazując tylko na ogólne przepisy prawa, regulujące formy czynności podejmowanych przez Żandarmerię.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei przed publikacją drugiego z wyżej wymienionych artykułów, dziennikarz zwrócił się do rzecznika Prasowego Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej z pytaniami dotyczącymi: czy Żandarmeria współpracuje z Biurem Spraw Wewnętrznych (...), czy Żandarmeria zleca (...) czynności operacyjne wobec osób niezwiązanych z policją, czy w 2016 r. wpłynął do Żandarmerii anonim dotyczący płk W. i jakie kroki podjęto w związku z tym anonimem i jaki był wynik postępowania wewnętrznego w tej sprawie. Rzecznik nie odpowiedział na powyższa pytania, a jedynie poinformował, że ŻW nie prowadziła i nie prowadzi żadnych podejrzanych operacji, a wszelkie jej działania są realizowane zgodnie z prawem, współpracę Żandarmerii i Policji reguluje porozumienie z 21 czerwca 2017 r., a czynności operacyjno-rozpoznawcze mają charakter niejawny, w związku z czym nie mogą podlegać ujawnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej. Wskazał także, że Żandarmeria wykonując czynności operacyjno-rozpoznawcze zapewnia ochronę środków, form i metod ich wykonywania, zgromadzonych informacji oraz własnych obiektów i danych identyfikacyjnych, pozwalających na ustalenie tożsamości żołnierzy Żandarmerii.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odpowiedzi Żandarmerii Wojskowej na pytania zadane przez dziennikarzy w sprawach odpisanych w dwóch wskazanych artykułach również były lakoniczne i nie wyjaśniały istoty problemów, których dotyczyły artykuły. Wobec tego stanowisko Żandarmerii Wojskowej w tych sprawach nie mogło być w większym stopniu uwzględnione przy konstruowaniu artykułów, skoro nie odnosiło się do istoty zarzutów dotyczących nieprawidłowości w działaniach Żandarmerii Wojskowej, opisywanych w artykułach.</p>\n<p class=\"lf-p\">W każdym razie i przy pracy nad tymi artykułami dziennikarze sięgnęli do wielu różnych źródeł informacji, w celu zweryfikowania faktów i zdarzeń opisywanych w artykułach. Wynika to już z samej treści artykułów, w których powołano się na wypowiedzi wielu osób (z oczywistych względów w większości anonimowych), jak i na wiele konkretnych dokumentów. Dziennikarze umożliwili również Żandarmerii Wojskowej odniesienie się do spraw opisanych w artykułach. Nie można więc zarzucić dziennikarzom także i w przypadku tych dwóch artykułów niestaranności bądź nierzetelności postępowania przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podsumowując stwierdzić należy, że dziennikarze nie dopuścili się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych Żandarmerii Wojskowej w związku z wypowiedziami zawartymi w spornych artykułach prasowych bądź wygłoszonymi w programach telewizyjnych i materiałach audiowizualnych, które by usprawiedliwiało ingerencję sądu. Zawarte w materiałach opisy zdarzeń i ich oceny zostały dokonane rzetelnie i przedstawione w sposób mieszczący się w granicach debaty publicznej. Przedmiotowe materiały przedstawiają krytykę stosunków wewnętrznych i opisanych nieprawidłowości w działalności Żandarmerii Wojskowej, ale czynią to w sposób rzeczowy, pozostający pod ochroną prawa. Krytyka tego rodzaju stanowi normalny przejaw debaty publicznej w odniesieniu do podmiotu działającego w sferze publicznej i mogącego wywierać istotny wpływ na życie społeczeństwa, jakim jest Żandarmeria Wojskowa. Przedmiotowe materiały dotyczyły ważnych społecznie tematów – sytuacji kobiet w służbach mundurowych oraz legalności działań podejmowanych przez tego rodzaju służbę przy wykorzystaniu instrumentów śledczych. Tematyka podjęta przez dziennikarzy dotyczyła zatem takich sfer życia publicznego, w odniesieniu do których zachodzi potrzeba otwartej debaty publicznej, ważnej w demokratycznym społeczeństwie, w ramach której obywatele mają prawo do uzyskiwania informacji. Przygotowując i publikując przedmiotowe materiały dziennikarze działali zatem w uzasadnionym interesie społecznym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przeprowadzone w niniejszej sprawie postępowanie dowodowe wykazało również, że dziennikarze spełnili obowiązki wynikające z art. 12 ust. 1 Prawa prasowego, tj. zachowali szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych. Dziennikarze nie ograniczali się jedynie do relacji jednostkowych osób – bohaterów artykułów czy opisywanych w nich zdarzeń, lecz sięgali do wielu innych źródeł, w tym dokumentów, nagrań rozmów telefonicznych czy informacji uzyskiwanych od innych informatorów z Żandarmerii Wojskowej. Dziennikarze każdorazowo umożliwiali też zajęcia stanowiska szefostwu Żandarmerii Wojskowej bądź jej funkcjonariuszom, wobec których formułowane były zarzuty przez bohaterów artykułów. Przedstawienie w materiałach funkcjonariusze odmawiali jednak rozmów z dziennikarzami, powołując się na brak zgody przełożonych, oraz odsyłali dziennikarzy do rzecznika prasowego. Z kolei stanowiska i odpowiedzi na pytania przedstawiane dziennikarzom przez rzecznika prasowego były formalne, lakoniczne i niekonkretne, nie wyjaśniające istoty problemów, o które pytali dziennikarze. Wobec tego osoby przedstawione w publikacjach jako negatywni bohaterzy opowiedzianych w nich historii oraz Żandarmeria Wojskowa jako formacja, sami pozbawili się możliwości wszechstronnego przedstawienia ich punktu widzenia i uwzględnienia go w szerokim wymiarze przez dziennikarzy w spornych materiałach. Oceniając przedmiotowe materiały Sąd nie stwierdził, by dziennikarze przekazywali informacje w sposób selektywny bądź by działali pod z góry założone tezy. Wręcz przeciwnie – w działaniach pozwanych zauważyć można ostrożność podejścia do informacji uzyskanych od bohaterów artykułów, dokładną weryfikację źródeł, dążenie do poszerzenia źródeł informacji oraz przedstawienia zdarzeń w sposób wynikających z pozyskanych źródeł informacji. Waga opisywanych problemów i patologii oraz ich potwierdzenie wiarygodnymi (w dacie przygotowywania materiałów) źródłami informacji uzasadniała mocne sformułowania w tytułach artykułów prasowych bądź w wypowiedziach zawartych w materiałach, po ty by zwrócić uwagę czytelników na istotność opisywanych problemów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślić trzeba nadto, że dziennikarzy nie obciążał w niniejszym procesie obowiązek udowodnienia prawdziwości zarzutów postawionych w spornych materiałach, jako konieczny warunek wyłączenia bezprawności. Przesłankę prawdziwości przekazywanych informacji, o której mowa w art. 6 Prawa prasowego, odnosić bowiem należy do prawdziwości źródeł, czyli ich rzetelnego wyboru, sprawdzenia i przedstawienia, zaś w tym zakresie – jak wyżej wskazano – sposób postepowania pozwanych nie budził żadnych zastrzeżeń. Należy mieć na uwadze, że dziennikarz ma do dyspozycji ograniczone środki ustalenia faktów, które nie są w żaden sposób porównywalne do środków będących w dyspozycji organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości. Nie można było wobec tego wymagać od pozwanych takiej ścisłości ustaleń, jakiej można wymagać we właściwych, sformalizowanych postępowaniach. Postawienie przez prasą wymagania absolutnego perfekcjonizmu prowadziłoby do jej poważnego skrępowania oraz zniechęcenia do podejmowania ważnych oraz trudnych i złożonych problemów życia publicznego w obawie przed odpowiedzialnością. Rola prasy nie sprowadza się tylko do dostarczenia informacji, a jej celem jest często przedstawienie faktów mających na celu otwarcie dyskusji, wyrobienie sobie przez czytelnika własnej opinii, zasygnalizowanie istnienia konkretnych zagrożeń ( tak SN w uchw. 7 sędziów z 18.02.2005 r., III CZP 53/04). W sprawach, które zostały poruszone w spornych publikacjach z pewnością nie było łatwo dojść do prawdy, ze względu na hermetyczność opisywanej w niej formacji wojskowej, zorganizowanej na zasadzie hierarchicznego podporządkowana, niejawność prowadzonych przez nią postępowań, jak i zachowanie funkcjonariuszy opisanych w artykułach, którzy odmawiali rozmów z dziennikarzami, oraz postawę rzecznika prasowego Żandarmerii Wojskowej wyznaczonego do kontaktu z dziennikarzami, którego odpowiedzi na zadane pytania zawierały niewiele konkretnych informacji i nie wyjaśniały istoty opisywanych zagadnień. Tym niemniej pozwani podjęli niemały trud wszechstronnego wyjaśnienia problemów przedstawionych w materiałach, zachowując rzetelność przy zbieraniu, ocenie i publikacji materiałów. Wobec tego nie można przypisać pozwanym bezprawności postępowania, co wyłącza ich odpowiedzialność względem powoda za naruszenie dóbr osobistych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z tych wszystkich przyczyn Sąd oddalił powództwo na podstawie powołanych wyżej przepisów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Orzekając o kosztach postępowania Sąd kierował się zasadą odpowiedzialności za wynik procesu wyrażoną w art. 98 § 1 k.p.c. Powód, jako przegrywający sprawę, obowiązany jest zwrócić pozwanym koszty postępowania niezbędne do celowej obrony. Koszty takie po stronie każdego z pozwanych stanowią koszty zastępstwa procesowego w wysokości 6.497, na którą składają się uiszczona opłata skarbowa od pełnomocnictwa procesowego w wysokości 17 zł, wynagrodzenie pełnomocnika procesowego w zakresie roszczenia niemajątkowego w wysokości 720 zł, wynagrodzenie pełnomocnika procesowego w zakresie roszczenia majątkowego w wysokości 5.400 zł, ustalone na podstawie § 8 ust. 1 pkt. 2 i § 2 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 r., poz. 1800), oraz wynagrodzenie pełnomocnika procesowego za postępowanie zażaleniowe dotyczące postanowienia w przedmiocie zabezpieczenia roszczenia w wysokości 360 zł, ustalone na podstawie § 10 ust. 1 pkt. 2 w zw. z § 8 ust. 1 pkt. 2 przywołanego rozporządzenia.</p></div>", "next": 0}