{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Przypomnieć należy, że zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem orzecznictwa działanie w obronie koniecznej jest możliwe w przypadku bójki co do zasady tylko w sytuacji, gdy osoba postronna – nie angażując się po stronie któregokolwiek z biorących udział w bójce, a więc nie będąc jej uczestnikiem – stara się jej zapobiec w jakikolwiek sposób (np. przez rozdzielenie bijących się, odebranie im niebezpiecznych narzędzi, rozpędzenie ich itd.). Natomiast nie działa w obronie koniecznej ten, kto włącza się do bójki w celu przyjścia z pomocą jednemu z jej uczestników, bo w ten sposób powiększa krąg bijących się osób, potęgując tym samym niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia uczestników zajścia lub znajdujących się w pobliżu osób (zob. wyrok SN z dnia z dnia 26 lipca 1971 r., IV KR 119/71, OSNKW 1971, nr 12, poz. 190; wyrok SN z dnia 2 kwietnia 2009 r., IV KK 397/08, LEX nr 491546; wyrok SA w Warszawie z dnia 16 listopada 2017 r., II AKa 302/17, LEX nr 2418152; wyrok SA w Krakowie z dnia 26 marca 2013 r., II AKa 27/13, LEX nr 1360489; wyrok SA w Katowicach z dnia 20 grudnia 2007 r., II AKa 381/07, LEX nr 578218).</p>\n<p class=\"lf-p\">Osoby uczestniczące w bójce nie tylko bowiem bronią się przed pobiciem przez innych, lecz również wzajemnie się atakują (zob. wyrok SA w Krakowie z dnia 15 grudnia 1994 r., AKr 195/94, LEX nr 28227). Tymczasem warunkiem przyjęcia obrony koniecznej jest działanie przeciwko bójce jako całości, a nie przeciwko poszczególnym jej uczestnikom w celu niesienia pomocy pozostałym. Stanowisko to akceptowane jest w piśmiennictwie, gdzie podkreśla się, że celem interwencji polegającej na przyjściu z pomocą jednemu z uczestników bójki jest interes konkretnego uczestnika tej bójki (zob. A. Zoll (w:) W. Wróbel, A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz, Warszawa 2017, t. 1, s. 553; M. Królikowski (w:) M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, Warszawa 2017, t. 1, s. 335).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przenosząc powyższe na grunt przedmiotowej sprawy należy zauważyć, że nie ulega żadnej wątpliwości, iż celem działań podjętych przez oskarżonego w ramach bójki, w której atakowany był K. B. (1), było wyłącznie udzielenie pomocy swojemu koledze. Kwestię tę wyraźnie akcentował sam oskarżony w swoich wyjaśnieniach. Oskarżony w żadnym momencie zdarzenia nie przyjął pozycji osoby występującej przeciwko bójce jako całości, nie podejmował żadnych działań mających na celu rozdzielenie bijących się osób, a jedynie dążył do udzielenia wsparcia K. B. (1). Tym samym oskarżony w tej bójce opowiedział się po jednej z walczących stron. Na tę ocenę nie mają wpływu akcentowane przez skarżącego okoliczności, iż to mocno nietrzeźwy R.</p>\n<p class=\"lf-p\">R. (2) był osobą prowokującą innych, m.in. jeszcze w klubie (...) dopuścił się przemocy względem D. M. (1), zaś oskarżony i jego koledzy nie zachowywali się agresywnie lub prowokacyjnie. Rzecz bowiem w tym, że w pewnym momencie wywiązała się bójka między osobami znajdującymi się przed lokalem (...), w której to bójce po jednej z walczących stron udział wziął oskarżony. Nie jest istotne, że to nie oskarżony zainicjował tę bójkę. Istotne jest, że brał w niej udział jako aktywny uczestnik. Tym bardziej znaczenia nie może mieć okoliczność, że oskarżony w chwili, gdy włączył się do bójki nie miał przy sobie noża. Pomimo tego nie można zgodzić się ze skarżącym, że celem D. W. (1) nie było sprowadzenie na R.</p>\n<p class=\"lf-p\">R. (2) i osoby z nim związane negatywnych skutków. W momencie bowiem, gdy oskarżony czynnie zaangażował się bójkę, jaka wynikła przed klubem (...), stał się osobą nie tylko broniącą K. B. (1) i siebie, lecz również atakującą innych uczestników tego zajścia, przy czym – jak trafnie ustalił Sąd Okręgowy – działał tu z zamiarem bezpośrednim, a tym samym swoim zachowaniem zmierzał przynajmniej do narażenia ich na niebezpieczeństwo doznania uszczerbku na zdrowiu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W żadnym punkcie nie odpowiada rzeczywistości twierdzenie skarżącego, że oskarżony uzyskał prawo do obrony koniecznej, gdyż dokonał śmiertelnego ugodzenia nożem będąc w pozycji obronnej. Oskarżony sięgnął po nóż, aby uzyskać przewagę nad atakującymi go osobami. Nie był bowiem w stanie zdobyć jej i odeprzeć ciosów poprzestając tylko na walce wręcz. W czasie bójki oskarżony bowiem nie tylko się bronił, ale również atakował inne osoby, aby w ten sposób wesprzeć K. B. (1).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zupełnie nietrafione są wywody skarżącego dotyczące sytuacji, gdy uczestnik bójki z niej się wycofał. W orzecznictwie przyjmuje się, że w sytuacji, gdy uczestnik bójki wycofuje się z niej i jest potem atakowany, wówczas uzyskuje prawo do obrony koniecznej, gdyż osoba, która nie bierze już udziału w bójce, przestaje być jej uczestnikiem, a w takiej sytuacji atak na nią należy ocenić jako bezprawny zamach, do którego odparcia uprawniony jest każdy atakowany. Wymaga to jednak dokładnej oceny, czy wspomniane wycofanie się jest faktyczne, a nie pozorowane względami taktycznymi dla uzyskania lepszej pozycji do ponowienia ataku. To ostanie wycofanie się nie uprawnia do obrony koniecznej (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 1984 r., II KR 289/84, OSNKW 1985, z. 7-8, poz. 58; podobnie A. Zoll (w:) W. Wróbel, A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część ogólna…, t. 1, s. 553). Pomijając już fakt, że nie do końca jest jasne, czy w ocenie skarżącego D. W. (1) od samego początku bójki działał w obronie koniecznej, czy też dopiero od momentu wycofania się z niej, to nie ulega wątpliwości, że ustalony w przedmiotowej sprawie stan faktyczny nie daje jednak jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że oskarżony wycofał się z bójki. Od momentu, gdy w tę bójkę się zaangażował do chwili, kiedy po ugodzeniu nożem R. R. (2) uciekł, oskarżony cały czas znajdował się „wewnątrz” tej bójki i jakimkolwiek swoim zachowaniem nie dał nawet pozoru sygnału, że z tej bójki się wycofuje. Symptomatyczne jest, że skarżący nie wskazał w apelacji, w którym momencie całego zajścia oskarżony wycofał się z bójki i w ten sposób uzyskał prawo do obrony koniecznej. Prawo to oskarżony uzyskałby bowiem dopiero wówczas, gdyby od udziału w bójce odstąpił, np. oddalając się z miejsca, w którym się ona toczyła, a następnie pomimo zamanifestowania swojej woli wycofania się z bójki nadal byłby atakowany. W przedmiotowej sprawie taka sytuacja nie miała w ogóle miejsca, a zatem dywagacje skarżącego na temat wycofania się z bójki i wynikającego z tego faktu prawa do obrony koniecznej są zawieszone w próżni.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeszcze bardziej nieadekwatne do stanu faktycznego sprawy są wywody skarżącego dotyczące sytuacji istotnego zwiększenia niebezpieczeństwa bójki. Niezależnie od tego, na ile taka koncepcja jest aprobowana w orzecznictwie (por. wyrok SA w Krakowie z dnia 26 marca 2013 r., II AKa 27/13, LEX nr 1360489), przypomnieć trzeba, że nie stwierdzono, aby jakikolwiek uczestnik bójki poza oskarżonym w jej trakcie używał noża lub innego niebezpiecznego przedmiotu i w ten sposób zwiększał niebezpieczeństwo bójki. W rzeczy samej, jeśli już ktokolwiek mógł być z tego tytułu uprawniony do obrony koniecznej, to raczej R. R. (2) i inni uczestnicy bójki, przeciwko którym oskarżony mógł użyć noża, który znalazł się w jego ręku. To przecież oskarżony, a nie ktokolwiek inny, sięgając po nóż zwiększył niebezpieczeństwo utraty zdrowia i nawet życia przez inne osoby biorące udział w bójce. Pozostali uczestnicy bójki używali bowiem wyłącznie własnych rąk, tylko w jednym przypadku ustalono, że użyto butelki w celu uderzenia K. B. (1).</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji, skoro – jak zostało wykazane – oskarżonemu w żadnym momencie zajścia przed klubem (...) nie przysługiwało prawo do obrony koniecznej, skoro dobrowolnie włączył się do tej bójki i brał w niej czynny udział, to tym bardziej nie może być mowy o działaniu przez oskarżonego w warunkach przekroczenia granic tego kontratypu.</p>\n<p class=\"lf-p\">4.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do kwestii czynnego żalu Nie ma pokrycia w rzeczywistości lansowana przez obrońcę adw. P. B. teza, iż oskarżony działał okazując czynny żal, bowiem odstąpił od dalszego uczestnictwa w bójce oraz próbował wezwać Policję, a zatem należało zastosować art. 15 § 2 k.k. Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że zgodnie z tym przepisem sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do sprawcy, który dobrowolnie starał się zapobiec skutkowi stanowiącemu znamię czynu zabronionego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przypomnieć należy, że po zadaniu ciosu R. R. (2) oskarżony natychmiast uciekł z miejsca zdarzenia, zaś kilku uczestników bójki ruszyło za nim w pościg. Bez cienia wątpliwości stwierdzić można, że oskarżonym kierowała przede wszystkim obawa przed zemstą kolegów pokrzywdzonego. W takiej sytuacji brak jest jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że oskarżony dobrowolnie odstąpił od dalszego uczestnictwa w bójce. Na gruncie art. 15 § 1 k.k. przyjmuje się w orzecznictwie, że co do zasady ucieczka pokrzywdzonego wyłącza dobrowolność odstąpienia od czynu, skoro jej skutkiem jest niemożność dokonania czynu (zob. wyrok SA w Lublinie z dnia 10 marca 2016 r., II AKa 33/16, LEX nr 2044265; wyrok SA w Krakowie z dnia 4 marca 1999 r., II AKa 22/99, LEX nr 36652). Analogiczna sytuacja ma miejsce na gruncie przedmiotowej sprawy. W momencie ucieczki czyn oskarżonego znajdował się jeszcze w fazie usiłowania, skoro nie nastąpił jeszcze wówczas skutek w postaci śmierci pokrzywdzonego, jednak działanie oskarżonego odpowiadające jego zamiarowi ewentualnemu zabójstwa zostało już ukończone. Oskarżony nie miał już większych możliwości powstrzymania przestępnego skutku, a uciekając jednoznacznie się ich pozbawił.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma również żadnych podstaw, aby z faktu, że oskarżony ukrywając się między budynkami (...) zadzwonił na numer alarmowy, wyprowadzać wniosek, że jego celem było wezwanie pomocy dla pokrzywdzonego. Wystarczy bowiem przywołać in extenso odpowiedni fragment wyjaśnień oskarżonego złożonych na rozprawie głównej: „ Wtedy pobiegłem za bibliotekę przy rektoracie (...) i schowałem się za biblioteką. Potem od razu wyjąłem telefon i wykonałem numer alarmowy, ponieważ czułem się zagrożony. Zadzwoniłem na numer alarmowy, ktoś odebrał, rozłączyłem się, bo nadbiegał ten tłum i nie chciałem się zdemaskować, aby mnie dopadli, bałem się, że użyją tego noża przeciwko mnie.” (k. 1937v). Przyczyną zatelefonowania przez oskarżonego na numer Policji była zatem obawa oskarżonego o własne życie. Wniosek ten znajduje również potwierdzenie w fakcie, że po uspokojeniu się sytuacji i oddaleniu osób szukających oskarżonego, ten skierował się do domu i nie ponowił telefonu na numer alarmowy. Zarzut obrońcy nie ma oparcia nawet w wyjaśnieniach samego oskarżonego i musiał być oceniony jako oczywiście bezzasadny.</p>\n<p class=\"lf-p\">5.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do kwalifikacji prawnej czynu przypisanego w punkcie I zaskarżonego wyroku Sąd Okręgowy przyjął w odniesieniu do czynu przypisanego w punkcie I zaskarżonego wyroku kwalifikację prawną z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 158 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 1 k.k. Wskazując na dwufazowy przebieg tego zdarzenia, Sąd a quo odwołał się do ukształtowanej linii orzeczniczej, zgodnie z którą zachowanie uczestnika bójki lub pobicia, który w już czasie realizacji objętego porozumieniem czynu podejmuje dalej idący zamiar zabójstwa, a następnie swym zachowaniem zmierza bezpośrednio do jego dokonania, winno być kwalifikowane kumulatywnie z art. 148 § 1 k.k. w zb. z art. 158 § 1 k.k. lub art. 158 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. (zob. m.in. wyrok SN z dnia 3 czerwca 2009 r., II KK 28/09, LEX nr 512954). Rzeczywiście w orzecznictwie od dawna przyjmuje się, że uczestnik bójki, któremu dowiedziono spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała lub spowodowanie śmierci, odpowiada według przepisu o zbiegu ustaw, inni zaś uczestnicy bójki, niebiorący udziału w zabójstwie, odpowiadają na podstawie art. 158 k.k. (zob. wyrok SN z dnia 15 lutego 1985 r., III KR 24/85, LEX nr 22012). Również w piśmiennictwie przyjmuje się, że w sytuacji, w której śmierć człowieka w toku zbiorowego zajścia została spowodowana umyślnie przez ustalonego uczestnika bójki lub pobicia, do czynu tego uczestnika znajdzie zastosowanie kumulatywna kwalifikacja z art. 148 § 1 k.k. i art. 158 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. Odpowiedzialność za udział w bójce lub pobiciu ma charakter odpowiedzialności zbiorowej, natomiast odrębnym zagadnieniem jest sprawa indywidualnej odpowiedzialności za konkretne zachowanie się w stosunku do innej osoby (zob. W. Wolter (w:) I. Andrejew, W. Świda, W. Wolter, Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 1973, s. 465; A. Nowosad, Bójka i pobicie, Warszawa 2013). Sąd Apelacyjny takie stanowisko podziela (zob. też wyrok SA w Gdańsku z dnia 1 czerwca 2015 r., II AKa 451/14, LEX nr 2017746), jednak trzeba zwrócić uwagę, iż Sąd Okręgowy przyjmując kwalifikację kumulatywną przeoczył fakt, iż oskarżony D. W. (1) w trakcie bójki – co zostało wyraźnie zaznaczone w opisie czynu w sentencji wyroku – użył noża, powodując w ten sposób śmierć pokrzywdzonego. Niezrozumiałe zatem jest przyjęcie w kumulatywnej kwalifikacji przepisu art. 158 § 1 k.k. zamiast art. 159 k.k. Różnica między tymi przepisami sprowadza się bowiem wyłącznie do sposobu działania sprawcy, który w przypadku art. 158 § 1 k.k. bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na ciężki lub średni uszczerbek na zdrowiu, jednak nie używa tu żadnego niebezpiecznego przedmiotu, ograniczając się najczęściej do wykorzystania siły własnych rąk i nóg, w drugim natomiast sprawca również bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na ciężki lub średni uszczerbek na zdrowiu, jednak używa w tym czasie broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślić jednocześnie należy, że dla zakwalifikowania czynu z art. 159 k.k. nie jest wymagane, aby sprawca używał wskazanego narzędzia przez cały czas trwania bójki lub pobicia. W konsekwencji fakt, że oskarżony D. W. (1) dopiero w drugiej fazie zdarzenia sięgnął po nóż nie powoduje, aby w kwalifikacji prawnej czynu należało pominąć art. 159 k.k. Stanowisko o możliwości przyjęcia zbiegu kumulatywnego art. 159 k.k. z art. 148 § 1 k.k. w sytuacji ustalonego sprawstwa zabójstwa w bójce lub pobiciu jest również prezentowane w piśmiennictwie (zob. A. Zoll (w:) W. Wróbel, A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, Warszawa 2017, t. 1, s. 404-405; W. Wolter (w:) I. Andrejew, W. Świda, W. Wolter, Kodeks karny..., s. 465).</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazana kwestia nie została podniesiona w żadnej z apelacji. Sad Apelacyjny uznał jednak, że kwestia ta podlega skorygowaniu zgodnie z art. 433 § 1 k.p.k. w zw. z art. 455 k.p.k. poza zakresem zarzutów odwoławczych. Wobec faktu zaskarżenia wyroku Sądu Okręgowego na niekorzyść otwarta bowiem była możliwość przyjęcia kwalifikacji prawnej mniej korzystnej dla oskarżonego. W związku z powyższym, uznając, że zawarty w punkcie I zaskarżonego wyroku opis czynu nie wymaga żadnych korekt i oddaje również znamiona określone w art. 159 k.k., Sąd Apelacyjny na podstawie art. 455 k.p.k. poprawił błędną kwalifikację prawną czynu określonego w punkcie I zaskarżonego wyroku na art. 148 § 1 k.k. w zb. z art. 159 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">6.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do prawidłowości ustaleń faktycznych dotyczących czynu z art. 190 § 1 k.k. zarzuconego w pkt II aktu oskarżenia Zasadne okazały się zarzuty podniesione przez obrońców oskarżonego, że Sąd Okręgowy dokonując wadliwej oceny materiału dowodowego dotyczącego czynu zarzucanego w pkt II aktu oskarżenia, a zwłaszcza zeznań K. R. (1) i J. Ł. (1), dopuścił się obrazy art. 7 k.p.k. Oczywiście sam fakt, że Sąd Okręgowy nie dał wiary K. R. (1) co do istotnych kwestii dotyczących pierwszego z czynów zarzuconych oskarżonemu, nie oznacza jeszcze automatycznie niewiarygodności tego świadka w pozostałym zakresie. Nie ulega jednak wątpliwości, że w takiej sytuacji konieczna jest szczególnie wnikliwa ocena zeznań takiego świadka. Tymczasem Sąd Okręgowy analizując materiał dowodowy zgromadzony w sprawie skupił się przede wszystkim na okolicznościach istotnych z punktu widzenia zarzutu popełnienia przez oskarżonego czynu z art. 148 § 1 k.k., dość powierzchownie natomiast oceniając zeznania K. R. (1) i J. Ł. (1) dotyczące czynu z art. 190 § 1 k.k. Sąd Okręgowy uznał, że zeznania tych świadków były konsekwentne i zgodne, a przy tym zostały potwierdzone nagraniami monitoringów (s. 49 i 52 uzasadnienia). Skutkiem tego Sąd a quo nie dostrzegł istotnych sprzeczności w relacjach tych świadków, które zasadniczo podważają wnioski, jakie z nich wyprowadził.</p>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszej kolejności należy wskazać, że nie budzi wątpliwości fakt, iż oskarżony uciekający po zadaniu R. R. (2) ciosu nożem w kierunku budynków (...), był ścigany przez kilka osób będących na miejscu zdarzenia. Potwierdziły to zeznania szeregu świadków: B. M. (1) (k. 1373), D. G. (1) (k. 157, 184, 2009v), S. K. (k. 234-235, 2044, 2045), P. K. (k. 218v, 2041v), D. W. (3) (k. 2125v), G. W. (k. 2173v), J. W. (k. 1385, 2092), R. Ż. (k. 167) oraz nagrania monitoringu przy budynkach (...). Świadkowie wskazywali, że jednym z biegnących za sprawcą był K. R. (1).</p>\n<p class=\"lf-p\">Jednocześnie nagrania monitoringu z rektoratu (...) (k. 248-252, odtworzone na rozprawie – k. 2190) w powiazaniu z zeznaniami świadków pozwalają na przyjęcie, że pościg za oskarżonym miał dwie fazy. Po zadaniu ciosu nożem oskarżony zaczął uciekać przez parking w stronę budynków (...), m.in. rektoratu. Pobiegły za nim dwie lub trzy osoby, w tym K. R. (1) i J. Ł. (1). Zaprzestały one jednak kontynuowania pościgu na parkingu przy budynkach (...), zaś oskarżony dobiegł do budynku rektoratu. Z monitoringu wynika, że o godz. 1.03.57 pod filarami przy wejściu do rektoratu pojawił się oskarżony. Nie biegł szybko, przez moment chodził między filarami, pozostając w polu kamery do godz. 1.04.38, kiedy to wyszedł z pola kamery i skierował się w stronę, z której przyszedł. Jak wynika z zeznań świadków, oskarżony pojawił się wówczas przed rektoratem (...) i był widoczny z parkingu. Spowodowało to podjęcie ponownego pościgu za nim, tym razem przez większą grupę osób. Z monitoringu wynika, że oskarżony ponownie wbiegł pod filary w pole kamery o godz. 1.05.56. Tym razem biegł znacznie szybciej niż poprzednio i pobiegł dalej. O godz. 1.06.07 przez pole kamery przebiegli dwaj mężczyźni, biegnący obok siebie, o godz. 1.06.14 przebiegł trzeci, a o godz. 1.06.15 czwarty. Dobiegli oni do narożnika budynku i przez około minutę pokręcili się pod filarami. Następnie o godz. 1.07.20 dwaj pierwsi mężczyźni wyszli poza pole kamery, wracając w stronę, skąd przybiegli.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zapisy monitoringu potwierdzają treść wyjaśnień oskarżonego, który przyznawał, że wrócił w stronę parkingu, żeby zobaczyć co się dzieje z K. B. (1) (k. 490). Z powyższego wynika, że gdy oskarżony pierwszy raz znalazł się przy budynku rektoratu, co został utrwalone na monitoringu, wiedział, że nie jest ścigany. Nie biegł wtedy zbyt szybko oraz nie kontynuował ucieczki, a przez moment chodził między filarami. Przy ponownym pojawieniu się oskarżonego w polu kamery biegł on już szybko. Między nim a osobami go ścigającymi był zaledwie dziesięciosekundowy odstęp. Wszystkie te okoliczności prowadzą do wniosku, że ewentualne zdarzenie między oskarżonym a K. R. (1), objęte zarzutem opisanym w punkcie 2 aktu oskarżenia, mogło mieć miejsce jedynie w pierwszej fazie pościgu, na parkingu przed rektoratem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kluczowa dla ustalenia rzeczywistego przebiegu zdarzenia jest analiza zeznań K. R. (1) i J. Ł. (1). W postępowaniu przygotowawczym K. R. (1) zeznał, że natychmiast jak upadł jego brat, zaczął biec za uciekającym oskarżonym, który był przed nim w odległości około 20 m. K. R. (1) biegł pierwszy, za nim zaś byli inni mężczyźni z lokalu (...), których – jak wówczas oświadczył – nie znał. Świadek doganiał oskarżonego przy samochodzie na parkingu i chciał go chwycić od tyłu za odzież i pchnąć na stojący samochód. Kiedy był w odległości 2 m od oskarżonego, ten odwrócił się i skierował w stronę K. R. nóż, który trzymał w prawej ręce. Oskarżony nic nie powiedział ani nie wymachiwał nożem, a jedynie go trzymał, zaś ostrze było skierowane w stronę K. R.. Kiedy świadek zobaczył nóż skierowany w jego stronę, odstąpił od próby obezwładnienia oskarżonego i się wycofał. Wtedy pobiegł z powrotem na miejsce upadku brata. Oskarżony pobiegł dalej w stronę auli (...). Również pozostałe osoby, które biegły za K. R., dalej pobiegły za oskarżonym, ale po jakimś czasie wróciły z powrotem (k. 40).</p>\n<p class=\"lf-p\">Podczas kolejnego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym K. R. (1) najpierw w odniesieniu do pościgu za oskarżonym potwierdził swoje wcześniejsze zeznania („dalsza część zeznań jest już tak, jak we wcześniejszym protokole” – k. 1139v), a potem odpowiadając na pytania przesłuchującego podał, że kiedy oskarżony odwrócił się do niego, to zrobił ruch w jego stronę, jakby chciał w niego ten nóż wbić, a świadek przestraszył się tego (k. 1139v).</p>\n<p class=\"lf-p\">Na rozprawie głównej K. R. (1) zeznał, że pobiegł za oskarżonym, a za nim biegł J. Ł. (1). Kiedy świadek już prawie go doganiał, oskarżony wymachnął nożem. Następnie świadek podał: „ Zrobiłem unik i odpuściłem, a on dalej pobiegł.” (k. 1964). Jednocześnie K. R. (1) wskazał, że gdy było to wymachnięcie, to w pobliżu niego był J. Ł. (1), który za nim biegł. Świadek stwierdził: „ Myślę, że mógł to widzieć.” (k. 1969v).</p>\n<p class=\"lf-p\">Już analiza wyłącznie tylko przywołanych tutaj zeznań K. R. (1) nasuwa poważne wątpliwości co do wiarygodności relacji tego świadka. Przede wszystkim trzeba wskazać, że w kolejnych zeznaniach świadek swoiście „rozwijał” opis zachowania oskarżonego. Najpierw twierdził, że oskarżony jedynie trzymał nóż, lecz nie wymachiwał nim. W kolejnych zeznaniach świadek podał, że oskarżony wymachnął nożem w jego stronę, zaś przed sądem dodatkowo podał, że zrobił unik przed nożem, którym wymachnął oskarżony. Jednocześnie trzeba przypomnieć, że wedle pierwszych zeznań oskarżony i świadek w tym momencie mieli stać w odległości 2 m od siebie. Dopiero przed Sądem świadek też wskazał, że za nim biegł J. Ł. (1), dodając, że mógł widzieć to zdarzenie. Tymczasem świadek nie wspominał o tym podczas obu przesłuchań w postępowaniu przygotowawczym. Dla oceny zeznań K. R. nie bez znaczenia pozostaje także fakt, iż w pierwszych zeznaniach opisał on nóż, jaki miał oskarżony trzymać w ręku: „Zapamiętałem ostrze tego noża. Było to ostrze koloru czarnego, obusieczne, widziałem kratkę, która znajdowała się na tym ostrzu. Nie widziałem rękojeści.” (k. 40). Świadek wykonał wtedy szkic ostrza noża (k. 42). Opis ten stoi w oczywistej sprzeczności z wnioskami opinii z zakresu mechanoskopii, zgodnie z którymi rozdzielenia podkoszulka i koszuli, które w chwili zdania ciosu miał na sobie K. R. (1), powstały od narzędzia tnącego jednoostrzowego typu nóż (k. 1624).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przechodząc do analizy zeznań J. Ł. (1) należy wskazać, że zasadniczo przedstawił on diametralnie inną od K. R. (1) wersję wydarzeń na pierwszym etapie pościgu za oskarżonym. Podczas pierwszego przesłuchania J. Ł. (1) zeznał, że po upadku R. R. (2) zaczął gonić uciekającego oskarżonego, a za nim biegł K. R. (1). J. Ł. dogonił oskarżonego i chciał go zatrzymać. Przytrzymał oskarżonego, chyba też uderzył, choć tego świadek nie był pewien, jednak oskarżony wyrwał się i pobiegł w kierunku biblioteki (...). Kiedy J. Ł. dobiegł do rektoratu usłyszał, że ktoś go woła, żeby wracał z powrotem pod lokal (...). J. Ł. (1) podkreślił, że przez cały czas za nim biegł K. R. (1), który cofnął się razem z nim pod lokal (...) (k. 178).</p>\n<p class=\"lf-p\">Podczas drugiego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym J. Ł. (1) potwierdził swoje wcześniejsze zeznania i jedynie doprecyzował, że do uderzenia oskarżonego doszło za przejściem dla pieszych, a jeszcze przed parkingiem przy auli (...) (k. 1199v). Dość szczegółowy opis zdarzenia, korespondujący z wcześniejszymi zeznaniami, J. Ł. (1) przedstawił podczas kolejnego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym. Wskazał, że dogonił oskarżonego za przejściem dla pieszych, około metr za torami, a jeszcze przed parkingiem (...). Nabiegł oskarżonemu na nogę i on wtedy zgubił but. Złapał za kaptur, wtedy oskarżony się odwrócił i świadek zadał mu „hakiem” cios z pięści w twarz. J. Ł. (1) wskazał, że nie widział wówczas noża.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym momencie dobiegł do nich też K. R. (1). Oskarżony miotał się, szarpał się, gdyż świadek trzymał go lewą ręką za kaptur. Ostatecznie oskarżony wyrwał się i zaczął uciekać w kierunku rektoratu, a J. Ł. i K. R. pobiegli za nim. Gdy dobiegli do końca parkingu, jeszcze przed schodami, usłyszeli krzyki od strony lokalu. Wtedy cofnęli się. Podkreślić należy, że J. Ł. (1) wyraźnie wskazał, że podczas szarpaniny z oskarżonym K. R. (1) stał obok niego. Świadek nie był natomiast w stanie wskazać, czy K. R. zadał jakiś cios (k. 1202v-1203).</p>\n<p class=\"lf-p\">Na rozprawie głównej świadek ten przedstawił niemal identyczny opis wydarzeń. Podał, że razem z K. R. (1) udali się w pościg za oskarżonym. Dogonili go, J. Ł. (1) złapał oskarżonego za kaptur i zadał mu jeden cios. Oskarżony wyszarpnął się i kontynuował ucieczkę, a J. Ł. i K. R. usłyszeli krzyki, żeby wracać pod lokal, co uczynili (k. 2016v). Potwierdził on również swoje wcześniejsze zeznania (k. 2017, 2017v). Ustosunkowując się do tego, że podczas pierwszego przesłuchania nie mówił o tym, że nadepnął oskarżonemu na but oraz tego, że ponownie pobiegł za oskarżonym z innymi osobami, gdy ten pokazał się przy budynku rektoratu, wskazał, że było to wynikiem stresu i że te zdarzenia rzeczywiście miały miejsce.</p>\n<p class=\"lf-p\">Do tego momentu świadek dość konsekwentnie wskazywał na główne elementy zdarzenia. W dalszej części przesłuchania – odpowiadając na pytania stron – świadek zaczął jednak swoje wcześniejsze stwierdzenia dotyczące K. R. (1) modyfikować. Powiedział mianowicie, że podczas pościgu K. R. (1) był za nim w pierwszym momencie, jak udali się w pościg, natomiast po tym jak sprawca mu się wyrwał, to widział K. R. (1) dopiero, jak cofnęli się pod lokal. Odpowiadając na pytanie prokuratora stwierdził, że nie jest w stanie określić, aby widział, że sprawca machnął nożem w kierunku K. R. (1). Następnie zeznał: „ Takie zajście mogło być wtedy, gdy się cofnąłem pod lokal, wtedy K. mi zniknął z oczu. K. cofnął się zaraz za mną, ja szedłem z przodu, on z tyłu i wtedy go nie widziałem przez jakąś chwilę. Nie jestem w stanie określić, ile to trwało.” (k. 2018v). Odpowiadając z kolei na pytanie pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, J. Ł. (1) zeznał, że po uderzeniu sprawcy K. R. (1) biegł pierwszy za nim i że on jeszcze kawałek pobiegł po tym uderzeniu. Z kolei na pytanie obrońcy świadek wskazał: „ Nie jestem w stanie określić, na jaki czas został K. sam, nawet przedziału czasowego. Nie widziałem wtedy tam K.. Spotkaliśmy się już przy R..” (k. 2019).</p>\n<p class=\"lf-p\">Przedstawiony przez J. Ł. (1) opis zdarzenia, kiedy złapał oskarżonego, a ten mu się wyrwał, wskazują, że miało ono miejsce podczas pierwszego etapu pościgu za oskarżonym, bezpośrednio po zabójstwie R. R. (2). Na drugim etapie za oskarżonym biegło więcej osób, a poza tym z zeznań innych osób wynika, że nie doszło wtedy do bezpośredniego kontaktu między oskarżonym a ścigającymi go, lecz wyłącznie do kontaktu wzrokowego, gdyż oskarżony został zauważony przy budynku rektoratu (...) i nie znajdował się on już wówczas ani na parkingu, ani tym bardziej na miejscu wskazanym przez świadka J. Ł.. Chodzi zatem o ten sam etap pościgu, na którym wedle relacji K. R. (1) miało dojść do grożenia mu nożem przez oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pomimo tego zeznania K. R. (1) i J. Ł. (1) dość istotnie różnią się między sobą. K. R. (1) w ogóle w swoich zeznaniach nie wskazał na zdarzenie, jakie miało miejsce w pierwszej fazie pogoni za oskarżonym, kiedy to J. Ł. (1) złapał oskarżonego za kaptur i zadał mu cios ręką. Wedle J. Ł. (1) w tym momencie K. R. (1) już dobiegł do niego, a więc powinien był to zdarzenie widzieć i o nim zeznać. Zaskakujące jest, że o tym zdarzeniu zeznawał natomiast P. R., powołując się na przekaz uzyskany od samego K. R. (1) (k. 2079v). W zeznaniach P. R. można zresztą dostrzec ewidentną próbę ratowania wiarygodności wersji wydarzeń przedstawionej przez K. R. (1), bowiem nie można pominąć faktu, że świadek ten był przesłuchiwany już po złożeniu zeznań przez J. Ł.</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">(1)</span>, a więc w sytuacji, gdy jasne dla wszystkich stało się, że wersja K. R. (1) dość poważnie rozmija się z zeznaniami J. Ł. (1). Zarówno ta okoliczność, jak i wskazane powyżej sprzeczności w zeznaniach K. R. (1) poważnie podważają wiarygodność tego świadka. Całokształt zeznań świadka K. R. dość mocno bowiem świadczy o tym, że dostosowywał on treść swoich zeznań do potrzeby wykazania wiarygodności przedstawionych przez siebie okoliczności, starając się dopowiadać nowe, uwiarygadniające je informacje, w sytuacji, gdy dotychczasowa wersja stawała się wątpliwa lub zbyt ogólna.</div>\n<p class=\"lf-p\">Niewątpliwie najistotniejszy z punktu widzenia oceny wiarygodności zeznań K. R. (1) jest fakt, że w toku niemal całego postępowania nie zostały one w części dotyczącej czynu z art. 190 § 1 k.k. potwierdzone przez J. Ł. (1), i to pomimo, że wedle tego świadka do końca pierwszego etapu pościgu za oskarżonym byli oni razem. Różnice w zeznaniach tych świadków dotyczyły zresztą nawet tego, w jakiej kolejności biegli oni za oskarżonym, bowiem J. Ł. (1) twierdził, że on biegł pierwszy, zaś K. R. (1), że to on. Zeznania J. Ł. (1) złożone w toku całego postępowania przygotowawczego i w pierwszej części przesłuchania na rozprawie głównej były dość spójne i konsekwentne. Świadek wyraźnie potwierdzał swoje wcześniejsze zeznania składane w postępowaniu przygotowawczym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dopiero w fazie pytań zadawanych przez strony świadek J. Ł. (1) zaczął korygować swoje zeznania co do faktu wspólnego przebywania z K. R. (1) aż do końca pierwszej fazy pościgu za oskarżonym. Świadek bowiem podał, że po tym jak oskarżony wyrwał mu się i zaczął dalej uciekać, pobiegł za nim K. R. (1) i w tym czasie J. Ł. (1) go nie widział. Wyraził przypuszczenie, że grożenie K. R. (1) nożem mogło nastąpić właśnie w tym czasie, bowiem spotkali się oni dopiero przy leżącym R. R. (2). Rzecz jednak w tym, że ten fakt został przez świadka Ł. podany po raz pierwszy dopiero w toku czwartego przesłuchania w sprawie, podczas gdy wcześniej przesłuchiwany trzykrotnie w postępowaniu przygotowawczym oraz w pierwszej części przesłuchania na rozprawie wyraźnie wskazywał, że po wyrwaniu się oskarżonego kontynuowali razem z K.</p>\n<p class=\"lf-p\">R. (1) pościg i dobiegli aż na koniec parkingu do schodów prowadzących do rektoratu (...), a następnie obaj razem wrócili na miejsce, gdzie pozostawili R. R. (2) (k. 178, k. 1199, 1203, 2016v). Trudno zatem tę nagłą zmianę zeznań w odniesieniu do wskazanej kwestii odczytywać inaczej jak tylko jako nieudolną próbę ratowania wersji przedstawionej przez swojego kolegę K. R. (1). Warto też dodatkowo zauważyć, że jak wynika z dokumentacji zdjęciowej wykonanej podczas oględzin miejsca zdarzenia (k. 1164-1165), parking przy rektoracie (...) jest otwartą przestrzenią, na której nie ma barier zasłaniających widoczność, a droga z miejsca zdarzenia do rektoratu prowadzi niemal w linii prostej przez przejście dla pieszych i chodnik na parkingu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nawet gdyby dać wiarę J. Ł. (1), że K. R. (1) sam kontynuował pościg za oskarżonym, to J. Ł. (1) powinien był widzieć to zdarzenie. Zupełnie zatem niezrozumiałe byłoby, dlaczego J. Ł. (1) składając dość dokładne zeznania, miałby pominąć takie zdarzenie, które wedle relacji K. R. (1) polegało przecież na tym, że oskarżony odwrócił się do niego i wymachnął nożem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trzeba też zauważyć, że o ile opisywane przez J. Ł. (1) zajście, kiedy to złapał oskarżonego za kaptur, a ten usiłował mu się wyrwać, znajduje potwierdzenie w zeznaniach innych świadków, to zajście opisywane przez K. R. (1) nie znalazło odzwierciedlenia w zeznaniach żadnego innego świadka. G. W. podała, że widziała, że ktoś odbiega w kierunku auli (...), a za nią biegły cztery osoby. Widziała też, że ktoś się potknął z tych, którzy biegli za uciekającym (k. 2173v). Bardziej dokładne informacje zostały podane przez P. K.. Zeznał on, że widział, jak bili się pod (...) i później za ulicą na parkingu auli (...) (k. 2041v). Opisał, że ta grupka biła się po drugiej stronie ulicy (...) przy parkingu (...) (k. 1206v). Z kolei B. M. (1) pomimo tego, że biegł za K. R. (1), to nie widział, aby on dobiegł do oskarżonego. Nie było mu też wiadomo o tym, aby inne osoby dogoniły ściganego (k. 1980). Także D. G. (2) zeznał, że ruszył w pościg za oskarżonym. Kiedy świadek odbiegał od R. R. (2), to oskarżony już przebiegł przez pasy w stronę (...). Ze świadkiem biegł K. R. (1) i jeszcze jedna osoba, której nie pamiętał. W połowie parkingu wrócił do R. R. (2), nie pamiętał jednak, czy K. R. (1) wtedy też wrócił (k. 184).</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy zwrócić uwagę zwłaszcza na relację P. K., który z pewnością nie uczestniczył w zdarzeniu przy bankomacie. Opisał on, że na ulicy (...) przy parkingu miała miejsce kolejna bójka. Miejsce koresponduje z miejscem opisanym przez J. Ł. (1), w którym miało dojść do szarpaniny z oskarżonym. Zdarzenie to powinien był – w świetle relacji J. Ł. (1) – widzieć również K. R. (1). Można przy tym zauważyć, że J. Ł. (1) nie był do końca precyzyjny, jeśli idzie o rolę K. R. (1), zwłaszcza to, czy również zadał on jakieś ciosy oskarżonemu. Można przypuszczać, że K. R. (1) mógł celowo pominąć w swoich zeznaniach informację o tym zajściu, aby nie zostać posądzonym o uczestnictwo w bójce, tym bardziej, że ukrywał również przed organami ścigania informacje o tym, że przy bankomacie miała miejsce bójka, w której zginął jego brat. Z jego punktu widzenia zdecydowanie bardziej wiarygodnie brzmiał przekaz o zajściu, w którym oskarżony miał mu grozić nożem. Nie podważał bowiem prezentowanej przez świadka wersji dotyczącej wcześniejszych wydarzeń, wedle której żadnej bójki, w której zginał jego brat, nie było. Można zatem zgodzić się z oceną obrońcy adw. S. G., że zeznania K. R. (1) były nacechowane chęcią zwiększenia odpowiedzialności karnej D. W. (1).</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując, w ocenie Sądu Apelacyjnego zeznania K. R. (1) dotyczące okoliczności czynu z art. 190 § 1 k.k. zarzucanego w punkcie 2 aktu oskarżenia, nie zasługują na danie im wiary. Nie znajdują one wystarczającego potwierdzenia w pozostałym materiale dowodowym. Należy zgodzić się z obrońcami, że zeznania K. R. (1) trudno uznać za spójne i logiczne. W świetle wskazanych powyżej rozbieżności i niekonsekwencji oraz mając na uwadze fakt, że zeznania K. R. (1) budziły szereg wątpliwości również w odniesieniu do pierwszego z czynów zarzucanych oskarżonemu, trudno było racjonalnie uznać zeznania tego świadka za wiarygodne również w zakresie dotyczącym czynu z art. 190 § 1 k.k. Wbrew stanowisku Sądu Okręgowego, co słusznie podnieśli obrońcy, wersji K. R. (1) nie potwierdzają również zeznania R. Ż., pracownika ochrony (...). Świadek ta widziała bowiem tylko oskarżonego uciekającego przy budynku rektoratu oraz goniących go mężczyzn, natomiast nie widziała zajścia, o którym zeznawał K. R. (1).</p>\n<p class=\"lf-p\">Podniesiony przez Sąd Okręgowy argument na rzecz przyjęcia wersji podanej przez K. R. (1), iż oskarżony groził mu wymachując nożem w jego stronę, a mianowicie, że nagrania monitoringu pokazują, iż oskarżony znajdując się przy budynkach rektoratu (...) nadal trzymał w ręku przedmiot przypominający nóż, ma w ocenie Sądu Apelacyjnego dość ograniczoną siłę przekonywania. Trzeba bowiem zauważyć, że na podstawie tych nagrań należy przyjąć, że oskarżony miał ten nóż ze sobą również w chwili, gdy został złapany za kaptur przez J. Ł. (1). Pomimo tego świadek J. Ł. (1) nie wskazał w żadnym miejscu swoich zeznań, aby oskarżony próbował względem niego użyć tego noża, a co więcej, nawet go nie zauważył. Sam fakt posiadania noża przez D. W. (2) w chwili, gdy K. R. (1) miał do niego dobiec, wcale zatem jeszcze nie dowodzi, że oskarżony groził K. R. użyciem tego noża. Jest to tym bardziej wątpliwe, że przecież z opisu J. Ł. (1) wynika, iż oskarżony złapany przez niego za kaptur i uderzony w twarz nie próbował oddać ciosu, a jedynie szarpał się, próbując się wyrwać, żeby kontynuować ucieczkę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dokonana analiza zgromadzonego materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że nie można uznać za udowodnione ponad wszelką wątpliwość, że oskarżony D. W. (1) na parkingu przy rektoracie (...) groził K. R. (1) pozbawieniem życia lub naruszeniem czynności narządu ciała w ten sposób, że po dogonieniu go przez pokrzywdzonego odwrócił się i skierował ostrzem w jego kierunku trzymany w prawym ręku nóż, co wzbudziło u pokrzywdzonego uzasadnioną obawę jego użycia, to jest że zostanie spełniona, czego przejawem było odstąpienie od dalszego pościgu przez pokrzywdzonego. Zeznania świadka K. R. (1) zawierają sprzeczności i nie są w tym zakresie przekonujące, a jednocześnie nie znalazły one wystarczającego potwierdzenia w innych dowodach. W konsekwencji Sąd Apelacyjny zmienił punkt 2 zaskarżonego wyroku i uniewinnił oskarżonego D. W. od czynu zarzucanego mu w punkcie II aktu oskarżenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Rozstrzygnięcie to spowodowało konieczność uchylenia rozstrzygnięcia o karze łącznej zawartego w punkcie 3 oraz rozstrzygnięcia o zaliczeniu na jej poczet okresu tymczasowego aresztowania oskarżonego w sprawie zawartego w punkcie 4 zaskarżonego wyroku. W związku z tym, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 63 § 1 k.k. zaliczył oskarżonemu na poczet orzeczonej w pkt 1 wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu z dnia 28 grudnia 2017 r., sygn. akt II K 93/16, kary pozbawienia wolności okres tymczasowego aresztowania w sprawie od dnia 29 grudnia 2015 r. do dnia 15 listopada 2018 r.</p>\n<p class=\"lf-p\">7.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do niewspółmierności wymierzonej oskarżonemu kary Zarzuty rażącej niewspółmierności wymierzonej oskarżonemu D. W. (1) kary 12 lat pozbawienia wolności za zabójstwo R. R. (2) zostały podniesione zarówno przez oskarżenie, jak i przez obronę. Już tylko dla porządku należy zauważyć, że w apelacji pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych wymiar kary zakwestionowany został w drodze zarzutu obrazy prawa materialnego w postaci art. 53 § 1 i 2 k.k. Tego typu „szkolny” błąd nie powinien przydarzyć się profesjonalnemu uczestnikowi procesu karnego, jednak zgodnie z regułą określoną w art. 118 § 1 k.k. Sąd ad quem zarzut ten potraktował jako zarzut rażącej niewspółmierności kary. Sąd Apelacyjny nie znalazł jednak wystarczająco silnych argumentów, aby którykolwiek z nich uznać za zasadny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarzut rażącej łagodności kary podniesiony przez prokuratora, który domagał się wymierzenia oskarżonemu kary dożywotniego pozbawienia wolności, odwoływał się przede wszystkim do argumentu, że w ocenie prokuratora oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim i przemyślanym zabójstwa R. R. (2). Jak już powyżej wyjaśniono, w ocenie Sądu Apelacyjnego zgromadzony materiał dowodowy nie dawał jednak podstawy do poczynienia takiego ustalenia faktycznego, bowiem jak ustalono, oskarżony działał z zamiarem ewentualnym i nagłym. Stopień winy w przypadku zamiaru nagłego jest zaś zdecydowanie mniejszy niż stopień winy sprawcy działającego z premedytacją (zob. wyrok SA w Lublinie z dnia 8 sierpnia 2017 r., II AKa 156/17, LEX nr 2350461).</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można podzielić argumentacji skarżącego, że Sąd Okręgowy błędnie zaliczył do okoliczności wpływających na wymiar kary szczere wyjaśnienia oskarżonego oraz wyrazy współczucia rodzinie zmarłego. Trzeba zwrócić uwagę, że oskarżony rzeczywiście częściowo przyznał się do winy, a zwłaszcza nie kwestionował swojego sprawstwa. Złożył też obszerne wyjaśnienia, bez których ustalenie pewnych okoliczności z pewnością byłoby przynajmniej trudniejsze. Nawet jeśli oskarżony nie był co do każdej okoliczności w pełni szczery i usiłował w lepszym świetle stawiać swoją osobę, aby zmniejszyć swoją odpowiedzialność, to trzeba również dostrzec z jego strony wolę współpracy z organami ścigania i sądem. Wystarczy przypomnieć, że oskarżony składał obszerne wyjaśnienia, uczestniczył w oględzinach miejsca zdarzenia, gdzie opisywał swoje zachowanie, czy też wskazał policjantom drogę swojej ucieczki na terenie kampusu (...). Oskarżony przyjmował zatem kooperacyjną postawę względem organów ścigania, choć zapewne nie miała ona charakteru pełnej współpracy i składania wyczerpujących wyjaśnień, bez umniejszania swojego udziału w zdarzeniu, jak z kolei chciałby to widzieć obrońca adw. P. B.. Należy jednak pamiętać, że kwestionowana przez prokuratora okoliczność łagodząca stanowiła jedną z wielu i nie można uznać, aby ewentualna bardziej krytyczna niż uczynił to Sąd a quo ocena postawy procesowej oskarżonego powinna prowadzić automatycznie do istotnego zaostrzenia wymierzonej oskarżonemu kary.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeśli idzie o szczerość współczucia, to okoliczności podnoszone w tym zakresie zarówno przez prokuratora, jak i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, należało uznać za gołosłowne. Brak było podstaw, aby wątpić w szczerość współczucia, jakie oskarżony D. W. (1) wyraził w stosunku do rodziny pokrzywdzonego. Kwestia zachowania oskarżonego podczas konwojowania i wchodzenia na salę rozpraw była zresztą przedmiotem badania przez Sąd Okręgowy. Jak wynika z notatki urzędowej kierownika Wydziału Konwojowego KWP w B. z dnia 1 czerwca 2017 r. (k. 2213), oskarżony podczas żadnego z doprowadzeń nie przejawiał żadnych negatywnych zachowań i nie prowokował rodziny pokrzywdzonego oraz nie reagował na zaczepki słowne z ich strony. Również protokoły rozprawy głównej nie zawierają jakichkolwiek informacji o tym, aby oskarżony zachowywał się w stosunku do członków rodziny pokrzywdzonego w niestosowny sposób. Przywołana notatka pozwala wręcz wnioskować, że to raczej inne osoby podejmowały względem oskarżonego prowokujące go zachowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Inne wskazywane przez prokuratora okoliczności, takie jak działanie w stanie po spożyciu alkoholu, ucieczka z miejsca zdarzenia i jego zachowanie się po zdarzeniu, które świadczyło o braku refleksji względem tego, co oskarżony zrobił, a także uprzednia karalność, zostały uwzględnione przez Sąd Okręgowy przy wymiarze kary. Na marginesie należy zauważyć, że stwierdzenie prokuratora, iż oskarżony znajdował się w stanie upojenia alkoholowego, nie ma oparcia w jakichkolwiek dowodach, skoro oskarżony o własnych siłach oddalił się i dotarł do domu, a z nagrań monitoringu nie wynika, aby spożyty alkohol w istotny wpływ sposób wpływał na jego funkcjonowanie ruchowe. Z kolei wbrew temu, co można wywnioskować z apelacji prokuratora, Sąd a quo nie uwzględnił przy wymiarze kary rozpoznanych u oskarżonego cech osobowości dyssocjalnej. Oznacza to, że okoliczność została potraktowana jako czynnik neutralny przy wymiarze kary. Jednocześnie należy przypomnieć, że z opinii sądowo-psychiatrycznej wynika, iż stwierdzone u oskarżonego deficyty w zakresie czynników mogących zapobiec w przyszłości dokonaniu przez niego ponownego aktu przemocy dotyczą obszarów, nad którymi można w znacznym stopniu pracować poprzez ustrukturyzowane oddziaływania o charakterze terapeutycznym (k. 1225). Wskazane deficyty nie stanowiły zatem okoliczności uzasadniającej istotne zaostrzenie wymierzonej oskarżonemu kary.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można zatem zgodzić się ze stanowiskiem oskarżenia, że nie istnieją faktyczne podstawy i realne szanse na uzyskanie względem oskarżonego właściwego efektu wychowawczego w ramach procesu resocjalizacyjnego, a zatem że należało orzec karę o de facto eliminacyjnym charakterze.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako oczywiście bezzasadne należało ocenić stanowisko pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, iż w odniesieniu do D. W. (1) nie zachodzą żadne okoliczności łagodzące. Oskarżyciele całkowicie bowiem pominęli fakt, że oskarżony nie był osobą, która sprowokowała całe zajście przy lokalu (...), zaś zabójstwo R. R. (2) nastąpiło w czasie bójki, a więc zdarzenia o niezwykle dynamicznym i trudno przewidywalnym przebiegu. Oskarżony działał z zamiarem ewentualnym i nagłym, jak również nie wykazano, aby planował swój czyn. Nie można też przeoczyć, że oskarżony swoim udziałem w bójce wspierał kolegę, przy czym niewątpliwie stanowili oni słabszą stronę w tej bójce, a przeciwnicy byli w przewadze. Wszystkie te okoliczności zostały również uwzględnione przez Sąd Okręgowy i nie sposób podzielić zapatrywania obrońcy, iż wymierzona kara jest rażąco surowa, tym bardziej, że podnoszona przez niego okoliczność, iż oskarżony po ucieczce z miejsca zdarzenia nawiązał połączenie telefoniczne z Policją, jak już to wcześniej wskazywano, nie może być potraktowana jako wyraz troski oskarżonego o pokrzywdzonego podyktowanej chęcią wezwania pomocy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wymierzona przez Sąd Okręgowy kara 12 lat pozbawienia wolności jest karą wyważoną i sprawiedliwą. Nie razi ona ani swoją surowością, ani nadmierną łagodnością, która mogłaby zostać zarówno przez oskarżonego, jak i społeczeństwo odczytana jako pobłażanie takim czynom, jak ten, którego się dopuścił. Wbrew stanowisku, jakie wydaje się przebijać się z apelacji oskarżycielskich, kara wymierzana sprawcy nawet najcięższego przestępstwa, nie może być ślepym, prymitywnym odwetem. Domaganie się orzeczenia wobec oskarżonego kary dożywotniego pozbawienia wolności świadczy o tym, że skarżący całkowicie pominęli fakt, że czyn oskarżonego – jakkolwiek wysoce naganny i zasługujący na zdecydowane potępienie – to nie był jednak morderstwem z wyrachowania, dokonanym z zimną krwią, świadczącym o nieodwracalnej i skrajnej demoralizacji jego sprawcy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trafnie wskazuje się w orzecznictwie, że orzeczenia kary najsurowszej nie uzasadnia w stopniu wystarczającym nawet samo ustalenie, iż zbrodnia, o którą chodzi w konkretnym przypadku, jest wyjątkowo oburzająca, gdyż byłoby to kierowanie się tylko obrazem strony przedmiotowej i prowadziłoby do traktowania kary wyłącznie w kategoriach prymitywnie pojmowanego odwetu (zob. postanowienie SN z dnia 30 marca 2017 r., III KK 395/16, OSNKW 2017, z. 6, poz. 36). Sąd Apelacyjny nie ma wątpliwości, że wymierzenie oskarżonemu – przy uwzględnieniu okoliczności przedmiotowej sprawy – kary dożywotniego pozbawienia wolności byłoby bardzo negatywnym sygnałem wysłanym do społeczeństwa, bowiem trudno uznać, aby bezrefleksyjny odwet spełniał pozytywne cele w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jednocześnie dolegliwość takiej kary istotnie przekraczałaby stopień winy oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu Apelacyjnego kara wymierzona oskarżonemu stanowi sprawiedliwą odpłatę za przestępstwo, którego się on dopuścił, a jednocześnie jest odpowiednia dla realizacji potrzeb w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Również względy prewencji indywidualnej nie stoją na przeszkodzie ukształtowaniu wymiaru kary na przyjętym w wyroku poziomie, bowiem czas 12 lat pozbawienia wolności należy uznać za wystarczający dla zrealizowania odpowiednich działań terapeutycznych niwelujących deficyty osobowości zdiagnozowane u oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">8.</p>\n<p class=\"lf-p\">Co do braku orzeczenia zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych Niezasadne są zarzuty oskarżyciela publicznego i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych, dotyczące nieorzeczenia na rzecz oskarżycieli posiłkowych środka kompensacyjnego w postaci zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przypomnieć należy, że akt oskarżenia nie zawierał wniosku o zasądzenie zadośćuczynienia na rzecz osób najbliższych dla pokrzywdzonego. Wniosek taki nie został również złożony w toku przewodu sądowego, zarówno przez prokuratora, jak i przez oskarżycieli posiłkowych oraz ich pełnomocników. Wniosek o zasądzenie zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych w wysokości po 50.000 zł dla każdej osoby został złożony przez prokuratora dopiero na rozprawie w dniu 15 grudnia 2017 r. w ramach przemówień końcowych po zamknięciu przewodu sądowego. Następnie wniosek o zasądzenie częściowego zadośćuczynienia po 50.000 zł do każdego z pokrzywdzonych został złożony również przez pełnomocnika pokrzywdzonych (k. 2413v).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z art. 49a k.p.k. pokrzywdzony, a także prokurator, może aż do zamknięcia przewodu sądowego na rozprawie głównej złożyć wniosek, o którym mowa w art. 46 § 1 k.k., a więc wniosek o orzeczenie obowiązku naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Termin określony w tym przepisie ma charakter prekluzyjny, a zatem jest on nieprzekraczalny i nie podlega przywróceniu (zob. wyrok SN z dnia 28 lipca 2010 r., II KK 291/09, LEX nr 619628; wyrok SA w Krakowie z dnia 28 grudnia 2012 r., II AKa 240/12, LEX nr 1246703; wyrok SA w Lublinie z dnia 20 września 2011 r., II AKa 175/11, LEX nr 1108588; wyrok SA w Katowicach z dnia 13 grudnia 2007 r., II AKa 370/07, LEX nr 431046). Termin ten może jedynie odżyć, jeżeli dojdzie do wznowienia przewodu sądowego na rozprawie głównej. Jednocześnie wyraźne powiązanie tego terminu z przewodem sądowym na rozprawie głównej, a nie na rozprawie, należy odczytywać jako decyzję ustawodawcy, iż przepis ten nie ma odpowiedniego zastosowania zgodnie z art. 458 k.p.k. w toku postępowania apelacyjnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trzeba także wskazać, że nowelizacja prawa karnego, która weszła w życie 1 lipca 2015 r., dokonała istotnej zmiany kategorialnej w odniesieniu do przewidzianego w art. 46 § 1 k.k. obowiązku naprawienia szkody i zadośćuczynienia za krzywdę wyrządzoną przestępstwem. Został on bowiem zaliczony do odrębnej od środków karnych kategorii środków kompensacyjnych. Zawarte w treści art. 46 § 1 k.k. zastrzeżenie, że sąd orzekając ten środek stosuje przepisy prawa cywilnego, a także wynikające z art. 56 k.k. wyłączenie stosowania względem tego środka dyrektyw wymiaru kary, nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że wskazany środek utracił charakter stricte penalny, a uzyskał silny charakter cywilnoprawny. Jednoczesne uchylenie przepisów procesowych o powództwie adhezyjnym i odszkodowaniu z urzędu powoduje, że przewidziany w art. 46 § 1 k.k. środek kompensacyjny stał się głównym instrumentem dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych w procesie karnym. Środki wskazane w art. 46 k.k. nie pełnią już jakichkolwiek funkcji represyjnych, lecz wyłącznie kompensacyjne (por. K. Szczucki (w:) M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks karny. Część ogólna…, s. 771; M. Iwański, M. Jakubowski, M. Szewczyk (w:) W. Wróbel, A. Zoll (red.), Kodeks karny. Część ogólna…, t. 1, s. 891-892).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zmiana charakteru środka przewidzianego w art. 46 § 1 k.k. nie pozostaje bez wpływu na zmianę zasad jego orzekania. Jeszcze raz przypomnieć należy, że sąd orzekając omawiany środek kompensacyjny stosuje przepisy prawa cywilnego. Na gruncie przedmiotowej sprawy chodzi tu przede wszystkim art. 446 § 4 k.c., zgodnie z którym sąd może także przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Ustalenie rozmiaru krzywdy musi zatem opierać się na zasadach wynikających z prawa cywilnego, w tym wypracowanych w orzecznictwie sądów cywilnych. Krótko zatem należy tu wskazać, że pomimo niemożności precyzyjnego ustalenia rozmiarów uszczerbku o niemajątkowym charakterze, rozstrzygnięcie w tym zakresie należy opierać na kryteriach zobiektywizowanych, a nie mieć na względzie wyłącznie subiektywne odczucia poszkodowanego (wyrok SN z dnia 3 czerwca 2010 r., III CSK 279/10, LEX nr 898254).</p>\n<p class=\"lf-p\">Kryterium mającym istotne znaczenie przy ustalaniu wysokości należnego zadośćuczynienia jest przede wszystkim rozmiar doznanej przez pokrzywdzonego krzywdy. Na wysokość zadośćuczynienia mają między innymi wpływ: dramatyzm doznań osoby bliskiej, poczucie osamotnienia i pustki, cierpienia moralne i wstrząs psychiczny wywołany śmiercią osoby najbliższej, rodzaj i intensywność więzi łączącej pokrzywdzonego ze zmarłym, wystąpienie zaburzeń będących skutkiem tego odejścia (np. nerwicy, depresji), roli w rodzinie pełnionej przez osobę zmarłą, stopień, w jakim pokrzywdzony będzie umiał się znaleźć w nowej rzeczywistości i zdolności jej zaakceptowania, leczenie doznanej traumy, wiek pokrzywdzonego (zob. wyrok SN z dnia 12 września 2002 r., IV CKN 1266/00, LEX nr 80272; wyrok SA we Wrocławiu z dnia 10 lutego 2012 r., I ACa 1380/11, LEX nr 1171313; wyrok SA w Gdańsku z dnia 24 sierpnia 2012 r., V ACa 646/12, LEX nr 1220462).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zadośćuczynienie powinno mieć bowiem charakter całościowy i obejmować swoim zakresem zarówno cierpienia fizyczne i psychiczne związane ze śmiercią osoby najbliższej już doznane, jak i te, które mogą dopiero powstać w przyszłości.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ustalenie wysokości odpowiedniego zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej nie następuje zatem w drodze całkowicie uznaniowej decyzji sądu, lecz musi opierać się na zobiektywizowanych kryteriach, a tym samym wymaga uprzedniego przeprowadzenia postępowania dowodowego w zakresie koniecznym dla ustalenia faktów istotnych z punktu widzenia wskazanych powyżej kryteriów. W konsekwencji konieczne jest przesłuchanie osób najbliższych zmarłego co do więzi z nim, jego roli w rodzinie, wsparcia, jakiego udzielał, konsekwencji śmierci dla osób dochodzących zadośćuczynienia, m.in. w zakresie ich zdrowia fizycznego i psychicznego itd. W zależności od podnoszonych okoliczności konieczne może okazać się również przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego z zakresu medycyny i psychologii.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kwestie te muszą być wykazane również w razie dochodzenia zadośćuczynienia na podstawie art. 46 § 1 k.k. przed sądem karnym. W konsekwencji termin przewidziany w art. 49a k.p.k. nie ma znaczenia wyłącznie instrukcyjnego, lecz jest ściśle związany z charakterem i zasadami orzekania środka kompensacyjnego określonego w art. 46 § 1 k.k., skoro to właśnie przewód sądowy jest tym etapem rozprawy głównej, podczas którego przeprowadzane jest postępowanie dowodowe. Zgłoszenie wniosku o orzeczenie środka, o którym mowa w art. 46 § 1 k.k. przed zamknięciem przewodu sądowego pozwala bowiem na przeprowadzenie postępowania dowodowego w koniecznym zakresie przy jednoczesnym respektowaniu zasady szybkości postępowania i koncentracji materiału dowodowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W świetle powyższych uwag całkowicie bezzasadne jest stanowisko skarżącego prokuratora, iż z uwagi na charakter popełnionego czynu, okoliczność odczuwania dotkliwego cierpienia o znacznym natężeniu przez rodziców nie wymaga szczególnego dowodu. Faktem jest, że z reguły rodzice takie cierpienie odczuwają, jednak wcale to jeszcze nie oznacza, że nie wymaga wykazania rozmiar tego cierpienia. Zadośćuczynienie za krzywdę wyrządzoną przestępstwem nie może być orzekane „na oko”. Nie przekonuje w związku z tym argument, że Sąd Okręgowy mógł orzec środek kompensacyjny „z urzędu”, bowiem art. 46 § 1 k.k. stanowi, że „sąd może orzec” ten środek. Sąd oczywiście taką możliwość potencjalnie miał, lecz w rzeczywistości było to uzależnione od dysponowania odpowiednim materiałem dowodowym pozwalającym na ustalenie wysokości odpowiedniego zadośćuczynienia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Analiza postępowania prowadzonego przed Sądem Okręgowym wskazuje, że kwestie istotne dla orzeczenia zadośćuczynienia, zwłaszcza ustalenia jego rozmiaru, nie były prawie w ogóle objęte dowodzeniem. W konsekwencji należy uznać, że Sąd Okręgowy zasadnie odstąpił od orzeczenia na rzecz oskarżycieli posiłkowych zadośćuczynienia za krzywdę doznaną wskutek przestępstwa popełnionego przez D. W. (1). Należy jednocześnie podkreślić, że brak w zaskarżonym wyroku orzeczenia zadośćuczynienia w żaden sposób nie wypływa negatywnie na sytuację oskarżycieli posiłkowych, bowiem cały czas otwartą mają oni możliwość dochodzenia od oskarżonego zadośćuczynienia na drodze postępowania przed sądem cywilnym. *** Mając na uwadze powyższe i jednocześnie nie dostrzegając innych okoliczności uzasadniających orzekanie poza granicami zaskarżenia i podniesionych zarzutów, Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy w pozostałym zakresie zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu. *** W związku z tym, że wyrok Sądu Apelacyjnego kończy postępowanie w sprawie, należało stosownie do art. 626 § 1 k.p.k. rozstrzygnąć o kosztach procesu za postępowanie odwoławcze.</p>\n<p class=\"lf-p\">W zakresie dotyczącym czynu przypisanego oskarżonemu w pkt I zaskarżonego wyroku wszystkie apelacje – z wyjątkiem w bardzo wąskim zakresie apelacji oskarżyciela publicznego – okazały się bezzasadne. Zgodnie z art. 636 § 2 k.p.k. w zw. z art. 633 k.p.k. Sąd rozstrzyga w takiej sytuacji o kosztach procesu wedle zasad słuszności. Z uwagi na fakt, iż wnioski żadnej ze stron nie zostały uwzględnione, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, iż słuszne będzie, aby wydatki poniesione w toku postępowania odwoławczego przez oskarżonego i oskarżycieli posiłkowych obciążały tę stronę, które je wyłożyła. W odniesieniu do kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze Sąd Apelacyjny uznał, iż co do zasady powinny one obciążać oskarżonego, jednak na podstawie art. 624 § 1 k.p.k. Sąd postanowił zwolnić oskarżonego od obowiązku ich zapłaty i obciążył nimi Skarb Państwa. Oskarżony nie posiada majątku, w toku postępowania był pozbawiony wolności i nie miał możliwości osiągania dochodów, zaś wymiar orzeczonej kary pozbawienia wolności powoduje, że nadal przez znaczny okres czasu możliwości zarobkowe oskarżonego nie ulegną zmianie. Sąd doszedł zatem do przekonania, że uiszczenie tych kosztów byłoby dla oskarżonego zbyt uciążliwe ze względu na jego obecną sytuację majątkową i wysokość dochodów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeśli idzie o koszty związane z czynem zarzuconym w pkt II aktu oskarżenia, od którego oskarżony został przez Sąd Apelacyjny uniewinniony, to zgodnie z art. 635 k.p.k. w z art. 632 pkt 2 k.p.k. koszty procesu ponosi Skarb Państwa, z wyjątkiem należności z tytułu udziału adwokata lub radcy prawnego w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego albo innej osoby. W związku z tym Sąd Apelacyjny kosztami sądowymi w tym zakresie poniesionymi zarówno w I, jak i II instancji, obciążył Skarb Państwa.</p></div>", "next": 0}