{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">G., aby odjechać sprzed domu pokrzywdzonego, stał się współsprawcą pozbawienia go wolności. Podczas dalszych zdarzeń w obecności T. M. – co wprost wynika z jego wyjaśnień – kilkukrotnie dochodziło do kierowania przez P. G. i A. P. wobec pokrzywdzonego gróźb i żądań zwrotu pieniędzy, jak również w jego obecności w samochodzie pod sklepem (...) doszło do pobicia pokrzywdzonego przez A. P.. T. M.miał w oparciu o rozmowy prowadzone w samochodzie pełną możliwość zorientowania się co do powodów zdarzeń, w których brał udział oraz dążeń P. G. i A. P.. Widział on broń, widział zakupioną benzynę i słyszał kierowane w związku z tym wypowiedzi P. G. do M. O.. Fakt, że polecenia P. G. oskarżony wykonywał, gdyż był on jego pracodawcą oraz z uwagi na obawę przed nim, nie wyklucza możliwości uznania T.</p>\n<p class=\"lf-p\">M. za współsprawcę, a jedynie wpływa na mniejszy stopień jego winy, co znalazło swój wyraz w istotnie niższej karze, jaka została mu wymierzona.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie znajduje oparcia w materiale dowodowym teza skarżącej, jakoby P. G. i A. P. nie potrzebowali wsparcia ze strony T. M.. Nie ulega wątpliwości, że dwaj pierwsi oskarżeni nie mieli uprawnienia do kierowania pojazdami, a zatem T. M. był im niezbędny do tego, żeby mogli prowadzić poszukiwania S. K.. Kwestia posłużenia się bronią przez oskarżonych w czasie jazdy ma już wtórne znaczenie, choć bez wątpienia świadomość po stronie pokrzywdzonego, że obaj oskarżeni dysponują bronią i mogą jej użyć, musiało wpływać krępująco na jego psychikę i zdolność do stawiania oporu. Obecność T. M. jako choćby kierowcy pozwalała zatem zachować P. G. i A. P. możliwość podejmowania różnorakich działań zarówno wobec pokrzywdzonego, jak i również związanych z poszukiwaniem S. K. oraz odzyskaniem przekazanych mu pieniędzy. Oskarżeni w ten sposób nie musieli przejmować się tym, co zrobić samochodem (np. gdzie go zaparkować), co bez wątpienia zwiększało to operatywność podejmowanych przez nich działań. Nie można także pomijać, że udział T. M. – jako trzeciej osoby – w działaniach podejmowanych przez oskarżonych, istotnie zwiększał ich przewagę nad pokrzywdzonym M. O. oraz możliwość kontrolowania sytuacji. Tak było to zresztą odbierane przez tego pokrzywdzonego, który relacjonując sytuację z kopaniem dołu wyraźnie powiedział: „trzech na jednego, to ja się bałem” (k. 1330v), zaś na pytanie o przyczyny braku oporu wobec oskarżonych zeznał: „Ja nie wiem, czy dałbym radę T., czy nie. Ja nie podjąłem takiej akcji, jak wtedy się nad tym zastanawiałem, bo się bałem.” (k. 1331v).</p>\n<p class=\"lf-p\">Fakt, że M. O. prowadził samochód, którym on i oskarżeni podróżowali do B. (2) w celu odnalezienia S. K., nie dowodzi jeszcze zbędności osoby oskarżonego T. M. dla realizacji całego przedsięwzięcia. Przede wszystkim była to jedna z kilku podróży, które oskarżeni odbyli z pozbawionym wolności M. O.. Nie należy bowiem zapominać, że przemieszczali się oni jeszcze po okolicy. Poza tym P. G. i A. P. na etapie podejmowania decyzji o wezwaniu T. M. wcale jeszcze nie musieli mieć jakichkolwiek podstaw, aby sądzić, że możliwe będzie powierzenie pokrzywdzonemu kierowania samochodem. Otwartą pozostawała również kwestia, czy pokrzywdzony będzie stawiał jakiś opór.</p>\n<p class=\"lf-p\">O ile można byłoby przyjąć, że P. G. i A. P. mogli również działać bez wsparcia T. M., to jednak obecność tego ostatniego oskarżonego i realizowanie roli kierowcy bez wątpienia istotnie zwiększała skuteczność i sprawność działań podejmowanych przez P. G. i A. P.. Oskarżony T. M. wnosił zatem istotny wkład w realizację przedsięwzięcia podjętego przez pozostałych dwóch oskarżonych. Był on świadomy tego, co się działo, w tym oblania pokrzywdzonego benzyną, posiadania broni przez oskarżonych, wystrzałów, już na samym początku wydarzeń widział jak w samochodzie P. G. przystawia M. O. nóż do gardła. Nawet więc, jeśli T. M. na początku nie wiedział, jakie dokładnie są zamiary i motywy działania P. G. i A. P., to na bieżąco uzyskiwał orientację w tym zakresie. Już samo grożenie M. O. nożem musiało uzmysłowić T. M. charakter działań pozostałych oskarżonych oraz możliwe tego konsekwencje.</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując, Sąd Apelacyjny w pełni podziela dokonaną przez Sąd a quo ocenę roli T. M.. Argumentacja jego obrońcy nie była przekonująca, bowiem sprowadzała się do powierzchownej w istocie polemiki z ustaleniami Sądu Okręgowego, bez podjęcia głębszej próby podważenia szczegółowej argumentacji, która legła u podstaw dokonanych ustaleń co do roli tego oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">7.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarzut dotyczący uniewinnienia T. M. od przestępstwa z art. 263 § 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Całkowicie nieprzekonujące jest stanowisko przedstawione w apelacji prokuratora, kwestionujące prawidłowość dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny materiału dowodowego, która skutkowała uniewinnieniem T. M. od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 263 § 2 k.k. Skarżący powołał się w zasadzie na jeden tylko argument, a mianowicie fakt ujawnienia na korpusie karabinu (...) śladów linii papilarnych środkowego palca prawej ręki T. M. (k. 628-634, 637), a na powierzchni kolby strzelby (...) śladów biologicznych tego oskarżonego (k. 799-804). Co istotne, skarżący nie przedstawił przy tym argumentów podważających szeroki wywód Sądu Okręgowego zaprezentowany na s. 117-119 uzasadnienia zaskarżonego wyroku. Nie sposób zatem było uznać tak ułomnego argumentacyjnie stanowiska skarżącego za przekonujące.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny w pełni podziela ocenę zaprezentowaną przez Sąd a quo. W tym miejscu – skoro skarżący nie był w stanie przedstawić żadnych istotnych kontrargumentów – jedynie przypomnieć trzeba, że wedle ugruntowanego stanowiska orzecznictwa i doktryny, „posiadanie”, o którym mowa w art. 263 § 2 k.k. oznacza każde faktyczne władanie bronią bez wymaganego zezwolenia, w tym również bez chęci zatrzymania jej dla siebie, np. z zamiarem krótkotrwałego użycia lub w celu przechowania jej z upoważnienia innej osoby. Posiadanie charakteryzują takie czynności, jak „mieć, trzymać, utrzymać czy dysponować” (zob. wyrok SA w Gdańsku z dnia 23 grudnia 2014 r., II AKa 393/14, LEX nr 2080871; A. Michalska-Warias (w:) M. Królikowski, R. Zawłocki (red.), Kodeks…, t. 2, s. 435-436). Trafnie zauważa się, że posiadanie oznacza świadome i faktyczne dysponowanie rzeczą, przy czym musi ono być postrzegane jako stan, nie zaś jako czynność. W związku z tym samo wręczenie broni palnej przez jej posiadacza innej osobie, np. w celu potrzymania jej przez chwilę lub oddania przez nią strzału na strzelnicy, nie przenosi na nią posiadania broni (zob. wyrok SN z dnia 21 stycznia 2009 r., II KK 197/08, OSNKW 2009, z. 4, poz. 30).</p>\n<p class=\"lf-p\">W powyższym kontekście trzeba podkreślić, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do ustalenia, że T. M. dysponował bronią, na której znaleziono odcisk jego linii papilarnych i ślady biologiczne pochodzące od niego. Żaden ze świadków, w tym zwłaszcza M. O., nie wskazał, aby T. M. widziano z bronią, choćby trzymaną w celu zastraszenia pokrzywdzonego. Również z zeznań Ł. L. wynika jedynie, że widział on broń w pomieszczeniach na bazie w B. (1), jednak brak jest w tych zeznaniach podstaw do przyjęcia, że T. M. w jakikolwiek sposób miał z nią do czynienia. Świadek ten podał jedynie, że widział jak A. P. przyniósł tą broń na warsztat i położył w pomieszczeniu, w którym przebierali się pracownicy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wówczas wydał polecenie L., aby ukrył tę broń, co ten uczynił (k. 1424). Na marginesie należy w tym kontekście zauważyć, że stanowisko prokuratora jest wysoce niekonsekwentne, bowiem skoro w jego ocenie T. M., mając kontakt z bronią, dopuścił się przestępstwa z art. 263 § 2 k.k., to zarzut taki należało postawić również Ł. L.. Również pozostali oskarżeni nie wskazywali, aby T. M. posługiwał się bronią. Co istotne, skarżący w apelacji w ogóle nie odniósł się do dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny stwierdzeń P. G. dotyczących możliwości, że ślady na broni mogły powstać wówczas, gdy T. M. i A. P. podawali sobie broń przy wyciąganiu jej z bagażnika, jako raczej próby logicznego wytłumaczenia ustaleń wynikających z opinii biegłych niż odtworzenia konkretnych spostrzeżeń oskarżonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy to odczytać jako dorozumiane zaakceptowanie takiej oceny tych wyjaśnień oskarżonego P. G.. Sąd Apelacyjny również nie dostrzega wad w tym rozumowaniu. W świetle zaprezentowanych wyżej poglądów orzecznictwa zgodzić się należy z Sądem a quo, że nawet jednak chwilowy kontakt T. M. z bronią podczas jej ewentualnego wyjmowania z bagażnika samochodu nie świadczyłby o tym, że ten oskarżony tą bronią dysponował. Nie ulega bowiem wątpliwości, że obie sztuki broni należały do P. G. jako właściciela, zaś podczas przedmiotowych zdarzeń jej dysponentami byli wyłącznie P. G. i A. P., którzy jej używali i decydowali o tym, co się z nią działo. W tym kontekście nie jest przekonujący argument prokuratora, że broń znajdowała się w bagażniku samochodu, którym oskarżony T. M. woził dwóch pozostałych oskarżonych i pokrzywdzonego, przy czym T. M. wiedział o tym, że broń się tam znajduje, a także widział ją, kiedy była ona zabierana przez P. G. i A. P. do wnętrza samochodu. Skarżący pomija bowiem tę istotną okoliczność, że samochód, którym kierował T. M. należał do P. G. i to on decydował również o tym, co w tym samochodzie się znajdowało. Oskarżony T. M. nie miał na to żadnego wpływu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji trafna jest konkluzja Sądu a quo, że ślady papilarne i biologiczne mogły zostać naniesione na broń w czasie poszukiwania lub wyjmowania innych przedmiotów z bagażnika. T. M. wskazywał, że znajdowała się tam jego torba z rzeczami (k. 1530), co potwierdza również materiał zdjęciowy z oględzin samochodu S. (k. 64v-65, 71-71v). Teza o przypadkowym kontakcie T. M. z bronią doznaje wsparcia również i w tym, że na karabinie (...) ujawniono wyłącznie ślad linii papilarnych jednego palca prawej ręki oskarżonego, podczas gdy, gdyby oskarżony miał z nią dłuższy, a przy tym celowy kontakt, na broni powinny były znaleźć się odciski większej liczby palców, charakterystyczne dla chwytu całą ręką.</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując, prokurator nie wykazał w najmniejszym nawet stopniu, aby Sąd Okręgowy dokonał błędnych ustaleń faktycznych skutkujących niesłusznym uniewinnieniem T. M. od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 263 § 2 k.k. W istocie bowiem materiał dowodowy nie dostarcza wystarczających podstaw do uznania, że T. M. miał kontakt z bronią wykazujący cechy świadomego nią dysponowania choćby przez krótki nawet czas.</p>\n<p class=\"lf-p\">8.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarzuty dotyczące wymiaru kar Zarówno apelacja oskarżyciela publicznego dotycząca wysokości kar orzeczonych wobec wszystkich oskarżonych, jak i apelacje obrońców A. P. i T. M. co do wymierzonych im kar, nie zasługiwały na uwzględnienie. Jednocześnie trzeba zauważyć, że zarówno prokurator kwestionując zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary wobec T. M., jak i obrońca A. P. zarzucając niezasadne niezastosowanie tej instytucji przy wymierzaniu kary temu oskarżonego, posłużyli się zarzutem błędu w ustaleniach faktycznych. W istocie jednak zarzuty te nie polegają na tym, że w ocenie skarżących Sąd a quo wadliwie ustalił okoliczności istotne dla wymiaru kary, co skutkowało niezasadnym zastosowaniem lub niezastosowaniem nadzwyczajnego złagodzenia kary. Ocena dotycząca istnienia ustawowej przesłanki zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary nie jest jednak żadnym ustaleniem faktycznym, a w związku z tym zakwestionowanie zastosowania tej instytucji wymiaru kary w fakultatywnym jej wariancie lub też odstąpienia od jej zastosowania powinna nastąpić w ramach zarzutu rażącej niewspółmierności kary (por. art. 438 pkt 4 k.p.k.). a) zarzuty prokuratora i obrońcy A. P. dotyczące wymiaru kar orzeczonych wobec P. G. i A. P.</p>\n<p class=\"lf-p\">Argumentacja prokuratora dotycząca wymierzenia oskarżonym P. G. i A. P. surowszych kar za czyny zakwalifikowane z art. 252 § 2 k.k. i z art. 263 § 2 k.k. razi swoją jednostronnością. W przypadku A. P. symptomatyczny jest też fakt, że prokurator podczas mów końcowych wnioskował o wymierzenie temu oskarżonemu za pierwszy z tych czynów kary 5 lat pozbawienia wolności (k. 1961), a zatem dokładnie tyle, ile orzekł Sąd Okręgowy. Już z tego choćby względu całkowicie niezrozumiałe jest żądanie obecnie wymierzenia za ten czyn kary 6 lat pozbawienia wolności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Skarżący poza deklaratywnym wskazaniem, że kary jednostkowe wymierzone oskarżonym P. G. i A. P. niedostatecznie uwzględniają wysoki stopień społecznej szkodliwości ich czynów oraz potrzeby kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, nie przedstawił zbyt szerokiej argumentacji wykazującej, że oskarżonym należało wymierzyć wyższe kary pozbawienia wolności. W odniesieniu do czynu z art. 252 § 2 k.k. skarżący wskazał, że nie uwzględniono w wystarczającym stopniu, iż P. G. był inicjatorem popełnienia tego przestępstwa i w jego trakcie pełnił rolę kierowniczą, jak również, że działania oskarżonych stosunku do M. O. były szczególnie drastyczne. Nie sposób takiego stanowiska podzielić. Trzeba zauważyć, że kwestii wymiaru kary za czyn z art. 252 § 2 k.k. Sąd Okręgowy poświęcił sporo uwagi i na pięciu stronach uzasadnienia wyroku szczegółowo wskazał okoliczności, które w tym zakresie uwzględnił. Sąd a quo miał w polu widzenia wszystkie okoliczności, które wskazał prokurator i w ocenie Sądu Apelacyjnego nadał im właściwe znaczenie przy wymiarze kary. Stanowisko prokuratora – jak już to sygnalizowano – jest rażąco jednostronne, bowiem nie dostrzega on szeregu okoliczności łagodzących, m.in. tego, że P. G. wyraził skruchę i dwukrotne przeprosił M. O. na rozprawie w dniu 9 stycznia 2020 r. (k. 1282, 1286), a następnie trzykrotnie je powtórzył na rozprawie 24 kwietnia 2020 r. (k. 1948-1948v, 1951v, 1952). Podkreślenia wymaga, że przeprosiny te zostały przyjęte przez pokrzywdzonego. Co więcej, P. G. bez czekania na wyrok Sądu podjął działania mające na celu naprawienie krzywd wyrządzonych pokrzywdzonemu i w tym celu w dniu 23 kwietnia 2019 r. zawarł z M.</p>\n<p class=\"lf-p\">O. ugodę (k. 563), wypłacając mu następnie znaczną część umówionego odszkodowania. Również A. P.kilkukrotnie przepraszał M. O. i wyrażał skruchę, a pokrzywdzony te przeprosiny przyjął (k. 1296v, 1298, 1951v, 1952). W związku z tym nie sposób zgodzić się ze skarżącym, że cele zapobiegawcze i wychowawcze, jakie kara powinna realizować wobec sprawcy, przemawiają za wymierzeniem surowszych kar. Postawa obu oskarżonych świadczy jasno, że doskonale zrozumieli oni naganność swojego zachowania. W związku z tym nie sposób uznać, aby konieczne było aż tak długie – jak postuluje to prokurator – oddziaływanie resocjalizacyjne na oskarżonych, aby uzyskać u nich trwałą postawę wyrażającą się w przestrzeganiu norm prawnych i etycznych obowiązujących w społeczeństwie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Również względy prewencji generalnej nie przemawiają za wymierzeniem oskarżonym surowszych kar za czyn z art. 252 § 2 k.k. Przede wszystkim trzeba dostrzec, że wymierzonych oskarżonym kar 5 lat i 6 miesięcy oraz 5 lat pozbawienia wolności nie sposób uznać za kary łagodne. Prewencja generalna nie polega na tym, że społeczeństwo w każdym przypadku otrzymuje sygnał, iż sprawca przestępstwa zostaje surowo ukarany bez względu na okoliczności sprawy. Kształtowanie zgodnie z art. 53 § 1 k.k. świadomości prawnej społeczeństwa polega również i na tym, że postawa sprawcy przestępstwa, którzy przyznał się do winy, dostrzega swój błąd i wyraża szczerą skruchę oraz autentyczną wolę poprawy, zostanie dostrzeżona i uwzględniona przy wymiarze kary. Kara w takiej sytuacji powinna stanowić sygnał dla społeczeństwa, że taka właściwa postawa sprawcy nawet najpoważniejszego przestępstwa, nie pozostaje bez wpływu na rozmiar odpowiedzialności karnej, jaką on poniesie i stanowi zachętę dla innych sprawców, aby możliwie szybko dokonali autentycznego przewartościowania swojej postawy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z podobnych względów nie są przekonujące również argumenty podniesione co do wymiaru kar za czyn z art. 263 § 2 k.k. Przestępstwo to jest zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Orzeczone wobec oskarżonych kara roku i trzech miesięcy pozbawienia wolności (P. G.) oraz kara ośmiu miesięcy pozbawienia wolności (A. P.), nie mogą jednak być uznane za kary rażąco łagodne. Nie przesądza o tym przecież sam fakt, że są to kary zbliżone do dolnej granicy ustawowego zagrożenia. Lektura odpowiednich fragmentów uzasadnienia zaskarżonego wyroku dowodzi jasno, że Sąd Okręgowy miał na względzie okoliczności wskazywane przez prokuratora w apelacji. Sąd zróżnicował wymiar kary, uwzględniając, że P.</p>\n<p class=\"lf-p\">G. był właścicielem tej broni, co uzasadniało wymierzenie mu kary w wyższym wymiarze niż A. P.. Dostrzeżone zostało również i to, że broń została użyta do popełnienia przestępstw – swoistych „rozliczeń” związanych z zakupami paliwa. Nie ma natomiast podstaw do twierdzenia, że od samego początku taki był cel nabycia broni przez P. G.. Prokurator nie dostrzega bowiem, że było to spowodowane przede wszystkim poczuciem zagrożenia wynikającym z doświadczeń P. G. z realizacji wcześniejszych transakcji zakupu paliwa z naruszeniem obowiązków podatkowych. Nie można zatem uznać, że P. G. nabył broń, aby za jej pomocą dopuszczać się przestępstw. Trudno też uznać, aby fakt użycia broni w trakcie zdarzeń objętych aktem oskarżenia wymagał szczególnego uwzględnienia przy wymiarze kary za czyn z art. 263 § 2 k.k., skoro okoliczność ta została uwzględniona przy wymiarze kary za czyn z art. 252 § 2 k.k. jako jeden z elementów składających się na sposób działania sprawców prowadzący do powstania szczególnego udręczenia pokrzywdzonego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W odniesieniu do P. G. warto zwrócić uwagę, że nie ukrywał on faktu nielegalnego posiadania broni, bowiem podczas przesłuchania w dniu 27 lutego 2019 r. (godz. 10.18-14.15) w odniesieniu do zarzutu posiadania amunicji, którą ujawniono w samochodzie S., sam przyznał, że jest to amunicja, którą zakupił razem z k., który jest schowany na posesji w B. (1). Sam ujawnił okoliczności zakupu a także fakt, że drugi karabin należy do A. P. i również znajduje się na posesji w B. (1)(k. 150v-151). Z protokołu przeszukania bazy w B. (1) wynika, że broń ujawniono 27 lutego o godz. 11.40-14.15 (k. 159-161). Wskazuje to jasno, że P. G.swoją postawą procesową umożliwił pełne wykrycie czynu z art. 263 § 2 k.k., co nie pozostaje również bez znaczenia dla wymiaru kary.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając na uwadze powyższe, Sąd Apelacyjny uznał, że prokurator nie wykazał, aby doszło do wymierzenia oskarżonym P. G. i A. P. kar rażąco łagodnych, a zatem – jak powszechnie się przyjmuje – kar, których wymiar w tak dużym stopniu odbiega od tego, jak powinien zgodnie z dyrektywami określonymi w art. 53 § 1 i 2 k.k. zostać ukształtowany, że w żadnym stopniu nie daje się on zaakceptować.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie sposób było również zaaprobować argumentacji obrońcy oskarżonego A. P., w której zmierzał on do wykazania, że temu oskarżonemu powinna zostać wymierzona kara z nadzwyczajnym złagodzeniem. Nawet, gdyby przyjąć tezę skarżącego, że wolność i nietykalność człowieka, na którego skierowany jest zamach, stanowią co najmniej równorzędny przedmiot ochrony, tak jak wolność działania podmiotów wskazanych w art. 252 k.k. ( notabene na gruncie przedmiotowej sprawy chodzi o wolność działania pokrzywdzonych), to jednak nie sposób uznać, iż za przypisane oskarżonemu zachowanie należało wymierzyć karę nadzwyczajnie złagodzoną. Samo przeproszenie pokrzywdzonego, które niewątpliwie zasługuje na docenienie (co zresztą się stało, skoro A. P. za czyn z art. 252 § 2 k.k. wymierzono karę w dolnej granicy ustawowego zagrożenia), jednak w realiach przedmiotowej sprawy nie może być uznane za kreujące szczególnie uzasadniony przypadek, o którym mowa w art. 60 § 2 k.k. Trzeba bowiem zauważyć, że postawa procesowa oskarżonego ewoluowała i początkowo nie przyznawał się on do zarzucanych mu czynów. Jednocześnie jego rola w zdarzeniach objętych aktem oskarżenia była niepomiernie istotniejsza niż rola T.</p>\n<p class=\"lf-p\">M., któremu wymierzono karę z nadzwyczajnym złagodzeniem, co przekładało się choćby na znacznie wyższy stopień winy A. P.. Wykazywał się on niepomiernie większym zaangażowaniem w toku działań składających się na przypisany oskarżonym czyn, niejednokrotnie przejmował inicjatywę od P. G., a nawet musiał być przez niego mitygowany. Nawet zatem uwzględniając ustabilizowaną sytuację życiową i postawę procesową oskarżonego, nie można uznać, aby należało nadzwyczajnie złagodzić mu karę. Nie można bowiem zapominać i o tym, że A. P.w przeszłości wchodził już w konflikt z prawem i był karany. W tym kontekście twierdzenie obrońcy, że oskarżony nie szukał przestępstw, lecz one same znalazły go w miejscu pracy, trzeba uznać za w dużej mierze chybione.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kara musi być odpowiednio długa i dolegliwa, aby z jednej strony zagwarantować osiągnięcie celów prewencji indywidualnej, z drugiej zaś wysłać społeczeństwu czytelny sygnał, że przestępstwo spotyka się z odpowiednią, zasłużoną reakcją ze strony państwa. W przypadku A. P. kara w wymiarze 5 lat pozbawienia wolności jest adekwatną reakcją na jego czyn kwalifikowany z art. 252 § 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie sposób podzielić zapatrywania obrońcy, iż specyficzne przyczyny w postaci nieudanej transakcji nabycia paliwa, które spowodowały działania P. G.i A. P., kreują tak szczególną sytuację motywacyjną po stronie oskarżonych, że należałoby wymierzyć im karę z nadzwyczajnym jej złagodzeniem. Skarżący pomija bowiem, że – choć P. G. rzeczywiście został oszukany – to jednak dobrowolnie podejmował ryzykowne kontakty biznesowe z osobami zajmującymi się nielegalnym podatkowo obrotem paliwami, a w obliczu problemów zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce, zamiast zgłosić sprawę organom państwa powołanym do ścigania przestępstw. Co więcej, wobec nieskuteczności poszukiwań S. K., oskarżeni eskalowali swoje działania wobec M. O., a nie szukali legalnej drogi rozwiązania swoich problemów. Oskarżeni – nawet znajdując się początkowo w specyficznym stanie emocjonalnym i motywacyjnym – mieli jednak wiele czasu na to, aby z obranej drogi zejść, a jednak do końca tego nie uczynili. Twierdzenia skarżącego o inspirującej roli pokrzywdzonego M. O. są dowolne, bowiem nie znajdują oparcia w zgromadzonym materiale dowodowym. Nie sposób zatem uznać, aby w przedmiotowej sprawie zachodziła sytuacja analogiczna choćby z tą, o której mowa w cytowanym przez obrońcę judykacie Sądu Najwyższego o sygn. RNw 96/71.</p>\n<p class=\"lf-p\">Reasumując, zarzuty rażącej niewspółmierności kary podniesione zarówno przez prokuratora, jak i obrońcę A. P., należało uznać za bezzasadne. b) zarzuty prokuratora i obrońcy dotyczące wymiaru kary wobec T. M.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako oczywiście niezasadny należy uznać podniesiony przez obrońcę zarzut rażącej niewspółmierności kary wymierzonej T. M.. Twierdzenie, że wymierzona temu oskarżonemu kara z nadzwyczajnym załagodzeniem jest w odczuciu społecznym rażąco surowa, jest li tylko subiektywną oceną skarżącej. Wbrew sugestiom apelacji nie sposób uznać, aby stosując nadzwyczajne złagodzenie kary, Sąd powinien był jej wymiar ukształtować w dolnych granicach określonych zgodnie z art. 60 § 6 k.k. Przede wszystkim skarżąca pomija, że choć rola T. M. była istotnie mniejsza niż P. G.i A. P., co znalazło swoje odzwierciedlenie właśnie w wymiarze kary z nadzwyczajnym jej załagodzeniem, to jednak nie sposób uznać, że rola ta była całkowicie podrzędna i nieistotna.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wbrew twierdzeniom skarżącej, Sąd Okręgowy wskazał szereg okoliczności, które wziął pod uwagę wymierzając oskarżonym – a więc i T. M. – karę. Co istotne, nie były to w odniesieniu do T. M. wyłącznie okoliczności łagodzące lub uzasadniające orzeczenie kary w najniższym możliwym wymiarze. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że czyn, którego współsprawcą był T. M. – nawet w przypadku skutków, za które on odpowiada – sprawił znaczną dolegliwość pokrzywdzonemu M. O. i wiązał się ze szczególnym udręczeniem, które było znaczne. Oskarżeni żądali zwrotu dużej kwoty pieniędzy. Czyn ten cechował się wysokim stopniem społecznej szkodliwości. T. M. miał pełną świadomość tego, co dzieje się z M. O., a pomimo tego nie wyraził jakiegokolwiek sprzeciwu wobec tych działań, pozostał do końca razem z współoskarżonymi, choć mógł się oddalić z bazy i choćby wezwać Policję.</p>\n<p class=\"lf-p\">Niewątpliwie na korzyść T. M. wpływa to, że jego rola była mniejsza niż pozostałych oskarżonych, nie nadawał on kierunku ich działaniom, nie uczestniczył w planowaniu, a jedynie realizował wydawane mu polecenia, pełniąc głównie rolę kierowcy. Uwzględnić również należało, że nie podejmował on działań wobec U. i A. O. oraz nie brał udziału w pobiciu M. O. kijami. Dodatkowo na korzyść tego oskarżonego przemawiała jego dotychczasowa niekaralność i właściwe zachowanie po opuszczeniu aresztu śledczego, a także przeproszenie pokrzywdzonego. Te korzystne dla oskarżonego okoliczności spowodowały, że została mu wymierzona kara poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia, która w przypadku czynu z art. 252 § 2 k.k. wynosi 5 lat pozbawienia wolności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak z powyższego jednak wynika, w odniesieniu do T. M. nie zachodziły wyłącznie takie okoliczności, które nakazywałyby jedynie łagodzenie kary. Stopień społecznej szkodliwości czynu jest niewątpliwie wysoki, co słusznie zostało uznane za przemawiające przeciwko orzeczeniu kary na poziomie postulowanego przez obrońcę minimalnego wymiaru roku i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Całościowa ocena wskazanych okoliczności prowadzi zatem do wniosku, że wymierzona T. M. kara 2 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności nie może być uznana za rażąco surową. Niezrozumiałe przy tym jest stanowisko obrońcy co do uwzględnienia przy wymiarze kary długości stosowania wobec oskarżonego tymczasowego aresztowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Okres stosowania tego środka zapobiegawczego wynika z potrzeb procesowych i nie może być podyktowany okolicznościami istotnymi dla wymiaru kary, w tym pożądanym stopniem jej dolegliwości. W konsekwencji, o ile okres ten podlega zaliczeniu na poczet kary, to jednak nie może być brany przy wymiarze kary. Nie sposób bowiem odszukać takiej wytycznej w treści art. 53 § 1 i 2 k.k. Dla określenia potrzeb w zakresie prewencji indywidualnej znaczenie ma zaś szereg okoliczności związanych z czynem i osobą sprawcy, które pozwalają określić pożądany zakres oddziaływania na niego, aby ukształtować jego odpowiednią postawę na przyszłość.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako niezasadny należało również ocenić zarzut rażącej niewspółmierności kary podniesiony przez oskarżyciela publicznego. Nie można zgodzić się, aby przeciwko zastosowaniu nadzwyczajnego złagodzenia kary przemawiała postawa T. M. w toku całego postępowania. Trzeba bowiem zauważyć, że choć oskarżony konsekwentnie nie przyznawał się do winy, to jednak – wbrew temu co zdaje się sugerować prokurator – jeszcze w toku postępowania przygotowawczego złożył obszerne wyjaśnienia, w których szczegółowo opisał przebieg wydarzeń (k. 489-503). Następnie te wyjaśnienia oskarżony podtrzymał na rozprawie głównej. Nie w pełni więc odpowiada faktom twierdzenie skarżącego, żeT. M. zaprzeczył, aby brał udział w popełnieniu przestępstwa. Oskarżony nie kwestionował bowiem swojego udziału w tych zdarzenia i szczegółowo je opisał, lecz nie uznawał swojej odpowiedzialności za to, co się wydarzyło. Wyjaśnienia T. M. stanowiły istotne źródło wiedzy o przebiegu przedmiotowych zdarzeń, co niewątpliwie przyczyniło się do szczegółowego wyjaśnienia sprawy. Wbrew temu również, co twierdzi prokurator w apelacji, T. M. na rozprawie głównej przeprosił M. O. i wyraził skruchę (k. 1296v).</p>\n<p class=\"lf-p\">W świetle powyższego, argumentacja skarżącego dość istotnie rozmija się z faktami, a w konsekwencji nie sposób było podzielić stanowiska, że przywołane przez skarżącego okoliczności świadczą o tym, że wymierzona T. M. kara jest rażąco łagodna. W ocenie Sądu Apelacyjnego, jak wskazywano to już wcześniej, kara ta jest wynikiem właściwego wyważenia okoliczności przemawiających na niekorzyść tego oskarżonego oraz okoliczności o pozytywnym dla niego wydźwięku. Wymierzona kara odpowiada również dyrektywom, o których mowa w art. 53 § 1 i 2 k.k.</p>\n<p class=\"lf-p\">Obrońca oskarżonego T. M. zarzuciła również w apelacji, że dla osiągnięcia celów kary wystarczające jest orzeczenie kary pozbawienia wolności znacznie łagodniejszej oraz środków karnych w postaci nawiązki w niższej wysokości. W uzasadnieniu apelacji zarzut ten w odniesieniu do nawiązki nie został w żaden sposób rozwinięty. Trzeba zatem poprzestać na spostrzeżeniu, że począwszy od zmian wprowadzonych w kodeksie karnym w 2015 r. nawiązka orzekana na podstawie art. 46 § 2 k.k. jest środkiem kompensacyjnym, a nie środkiem karnym. Niesie to za sobą tę konsekwencję, że do jej wymiaru trudno wprost stosować dyrektywy wymiaru kary określone w art. 53 k.k. Realizuje ona bowiem przede wszystkim funkcję kompensacyjną, a zatem wpływ na jej wysokość powinny mieć przede wszystkim rozmiar szkody i krzywdy wyrządzonych przestępstwem. Biorąc pod uwagę całokształt negatywnych przeżyć doznanych przez M. O. nie sposób uznać, aby orzeczona od T. M. nawiązka w wysokości 3.000 zł była zawyżona. Skarżąca nie przedstawiła zresztą żadnych argumentów na rzecz tezy przeciwnej. *** Mając na uwadze powyższe i jednocześnie nie dostrzegając okoliczności uzasadniających orzekanie poza granicami zaskarżenia i podniesionych zarzutów, Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego we Włocławku. *** W związku z tym, że wyrok Sądu Apelacyjnego kończy postępowanie, należało stosownie do art. 626 § 1 k.p.k. rozstrzygnąć o kosztach procesu za postępowanie odwoławcze.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wobec faktu uznania wszystkich apelacji za niezasadne o kosztach procesu należało rozstrzygnąć na podstawie art. 636 § 2 k.p.k. w zw. z art. 633 k.p.k. wedle zasad słuszności. W związku z tym Sąd Apelacyjny uznał za uzasadnione zasądzić od oskarżonych P. G., A. P. i T. M. na rzecz oskarżyciela posiłkowego M. O. kwotę 1.200 zł tytułem zwrotu kosztów ustanowienia pełnomocnika w postępowaniu odwoławczym. Oskarżyciel posiłkowy nie wywiódł bowiem apelacji od wyroku Sądu Okręgowego, zaś konieczność jego reprezentowania w postępowaniu apelacyjnym była konsekwencją zaskarżenia wyroku przez oskarżonych. Wobec braku określenia, że obowiązek zwrotu tych kosztów ma charakter solidarny, oskarżeni mają obowiązek zapłaty tej kwoty w częściach równych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając na względzie zasady słuszności, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 5 i 6, art. 6 oraz art. 8 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych (tekst jedn. Dz.U. z 1983 r. Nr 49, poz. 223 z późn. zm.) wymierzył oskarżonym P. G. i A. P. kwoty po 600 zł, a oskarżonemu T. M.kwotę 400 zł – tytułem opłaty za drugą instancję. W związku z tym, że za niezasadną uznana została również apelacja prokuratora, która odnosiła się do wszystkich oskarżonych, Sąd Apelacyjny uznał za słuszne obciążyć każdego z oskarżonych połową wydatków poniesionych przez Skarb Państwa w postępowaniu odwoławczym związanych odpowiednio ze sprawą danego oskarżonego, a w pozostałej części wydatkami obciążył Skarb Państwa.</p></div>", "next": 0}