{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Nie ma też w konsekwencji podstaw do uznania, że pozwany Bank nie wywiązał się z zawartej z powódką umowy, gdyż nigdy nie wypłacił powódce, środków we frankach szwajcarskich. Ponownie należy zaznaczyć, że strona powodowa nawet nie twierdziła, że chciała żeby pozwany wypłacił jej środki we frankach szwajcarskich. Także w złożonej dyspozycji uruchomienia kredytu wskazała rachunki złotówkowe i to zarówno w zakresie kwoty, która miała zostać wypłacona zbywcy prawa do lokalu jak i w zakresie kwoty, która miała zostać wypłacona na jej rachunek. Nie ma żadnych podstaw żeby przyjąć, że strony nie mogły poczynić w tym zakresie dodatkowych uzgodnień chociażby w zakresie kwoty wypłacanej na konto powódki (tj. że powódka nie miała możliwości wskazania do wypłaty rachunku w CHF). Nie ma też podstaw żeby uznać, że taka konstrukcja - ustalenie kwoty kredytu w walucie i jej wypłata po kursie waluty z wypłaty - jest sprzeczna z jakimikolwiek przepisami.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można również przyjąć, że przedmiotowa umowa jest nieważna z uwagi na naruszenie innych przepisów, w tym np. art. 358 § 1 k.c. w brzmieniu obowiązującym do 23 stycznia 2009 r. oraz wyrażonej w nim zasady walutowości. Stosownie do art. 358 § 1 k.c. w brzmieniu obowiązującym w dniu zawarcia przedmiotowej umowy kredytu, tj. przed dniem 23 stycznia 2009 r. z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, zobowiązania pieniężne na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej mogły być wyrażone tylko w pieniądzu polskim. Wyjątki od powyższej zasady zostały wyrażone w ustawie z 27 lipca 2002 r. Prawo dewizowe (Dz.U. 2002 nr 141 poz. 1178, w brzmieniu obowiązującym w dniu zawarcia umowy). Powyższa ustawa ustanawia ograniczenia obrotu wartościami dewizowymi w kraju, przy czym ze sformułowania art. 3 ustawy wynika, że dokonywanie obrotu dewizowego jest dozwolone z zastrzeżeniem ograniczeń wskazanych w ustawie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Takie brzmienie przepisu wiązało się z przywróceniem zasady wolności działalności gospodarczej i otwarciem się polskiej gospodarki na wymianę z innymi krajami od roku 1990. Prawo dewizowe dopuszcza dokonywanie obrotu dewizowego, czyli możliwość określania zobowiązań zaciąganych na terenie naszego kraju w innej walucie niż złoty polski. Jak trafnie podkreślono w literaturze, taka regulacja doprowadziła do znacznego ograniczenia zasady walutowości, przepis, który określał wyjątki, został bowiem tak skonstruowany, że pozwalał na swobodne ustalanie zobowiązań na terenie Polski także w innych walutach, chyba że dla danego rodzaju zobowiązania wprowadzone zostało ograniczenie. Innymi słowy, tak skonstruowane prawo dewizowe wprowadziło domniemanie, że aby stwierdzić, że dane zobowiązanie nie może być wyrażone w walucie obcej, trzeba wskazać przepis, z którego taki zakaz wynika.</p>\n<p class=\"lf-p\">Taka regulacja w istocie wyłączyła, dla zobowiązań objętych Prawem dewizowym, zasadę wynikającą z art. 358 § 1 k.c. (tak Sąd Najwyższy w uchwale z 2 kwietnia 2004 r., III CZP 10/04).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 18 ustawy obrót wartościami dewizowymi należy rozumieć jako zawarcie umowy lub dokonanie innej czynności prawnej powodującej lub mogącej powodować dokonywanie w kraju między rezydentami lub między nierezydentami rozliczeń w walutach obcych albo przeniesienie w kraju między rezydentami lub między nierezydentami własności wartości dewizowych, a także wykonywanie takich umów lub czynności. W ocenie Sądu posłużenie się terminem „dokonywanie rozliczeń w walutach obcych” nie oznacza konieczności dokonywania płatności w walutach obcych. Wobec określenia waluty waloryzacji w walucie obcej zasadne jest przyjęcie, że rozliczenia między stronami następują w tej walucie obcej, nawet jeżeli - zgodnie z ustaleniami stron - fizycznie zapłata jest dokonywana w walucie polskiej (por. wyrok Sądu Najwyższego z 8 lutego 2002 r., II CKN 671/00). Jednocześnie art. 3 ust. 3 ustawy stanowi, że ograniczeń w obrocie dewizowym, określonych w art. 9 ustawy, w postaci konieczności uzyskania zezwolenia dewizowego nie stosuje się do obrotu dewizowego dokonywanego z udziałem banków. Zgodnie zaś z rozporządzeniem Ministra Finansów z 3 września 2002 r. w sprawie ogólnych zezwoleń dewizowych (Dz.U. z 21 09.2002 r.) zezwala się na dokonywanie w kraju, między rezydentami, rozliczeń w euro i innych walutach wymienialnych, o ile jedną ze stron rozliczenia jest konsument. W konsekwencji należy wskazać, że dopuszczalne było zawarcie przedmiotowej umowy bez konieczności uzyskania zezwolenia dewizowego, a zatem umowa nie została zawarta z naruszeniem art. 358 § 1 k.c. i przepisami ustawy prawo dewizowe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Także stosownie do linii orzeczniczej Sądu Najwyższego pod rządem dawnego art. 358 k.c. zobowiązanie wyrażone w walucie obcej mogło być spłacane - nawet w braku wyraźnego postanowienia umowy - w walucie polskiej (zob. wyroki Sądu Najwyższego: z 18 stycznia 2001 r., V CKN 1840/00, OSNC 2000, nr 7 - 8, poz. 114, z 8 lutego 2002 r., II CKN 671/00, OSNC 2002, Nr 12, poz. 158, z 15 kwietnia 2003 r., V CKN 101/01, z 10 grudnia 2003 r., V CK 247/02, z 20 kwietnia 2004 r., V CK 428/03, z 6 grudnia 2005 r., I CK 324/05, por. też wyrok z 11 sierpnia 2004 r., II CK 489/03).</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można również przyjąć, że waloryzacja świadczenia z umowy kredytowej nie była dopuszczalna, jako sprzeczna z zasadą nominalizmu z art. 358 1 k.c. Zgodnie z art. 358 1 § 5 k.c. przepisy § 2 i § 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych. Art. 358 1 § 2 k.c. stanowi, że strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości. Natomiast § 3 tego przepisu stanowi podstawę sądowej waloryzacji świadczeń. W piśmiennictwie wyjaśnia się, że wyłączenie waloryzacji sądowej lub umownej świadczenia pieniężnego następuje w przepisach szczególnych określających w sposób sztywny wysokość świadczenia ( por. T. Dybowski, A. Pyrzyńska, [w:] System Prawa Prywatnego, t. 5, Warszawa 2013, s. 267, nb 144). Chodzi w tym przypadku np. o ceny sztywne w rozumieniu art. 537 k.c., tj. określone w aktach prawnych (zarządzeniach), które wiążą strony bez względu na to jaką cenę ustaliły. Innym przykładem podawanym w literaturze jest art. 359 § 2 1 k.c. określający wysokość odsetek maksymalnych. Jeśli zwaloryzowanym świadczeniem będą odsetki, muszą one mieścić się poniżej pułapu odsetek maksymalnych. Wszelkie inne prawnie określone ceny (taryfy) minimalne czy maksymalne będą stanowiły granice, pośród których znaleźć się musi zwaloryzowane świadczenie ( por. M. Gutowski, Kodeks cywilny, Tom 1, Komentarz art. 1-449 11, Legalis 2017, kom. do art. 358 1 k.c., nb. 38). Aprobując przytoczone poglądy doktryny, należy wyjaśnić, że art. 69 pr. bankowego nie należy do przepisów określających w sposób sztywny wysokość świadczenia pieniężnego, w szczególności świadczenia kredytobiorcy, tj. kwoty kredytu, którą powinien zwrócić w wykonaniu zobowiązania wynikającego z umowy kredytu. Z tego względu waloryzacja umowna tego świadczenia była dopuszczalna na podstawie art. 358 1 § 2 k.c. Nie można również pominąć tego, że powódka zgodził się na zwrócenie Bankowi, w wykonaniu zawartej umowy z 2005 roku kwoty 96 601 w walucie CHF.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przyjęcie za miernik waloryzacji waluty obcej nie stanowiło również naruszenia bezwzględnie obowiązujących przepisów ani zasad współżycia społecznego. Zdaniem Sądu w tym składzie umowa kredytu denominowanego mieści się, w konstrukcji ogólnej umowy kredytu bankowego i stanowi jej możliwy wariant (art. 353 1 k.c. w zw. z art. 69 pr. bank.). Waloryzacja umowna przy zastosowaniu jako jej miernika waluty obcej wyraża się w tym, że kredytobiorca otrzymuje w dniu finalizacji umowy, do wykorzystania na uzgodniony cel, określoną kwotę w walucie polskiej, stanowiącej równowartość wskazanej w umowie kwoty w walucie obcej i jednocześnie zobowiązuje się do zwrotu kredytodawcy określonej w umowie kwoty w walucie obcej. To kwota w walucie obcej stanowi zobowiązanie kredytobiorcy. Oznacza to, że w przypadku wzrostu kursu waluty po wypłacie kredytu kredytobiorca będzie zobowiązany do zwrotu wyższej kwoty w złotówkach, zaś w przypadku spadku kursu będzie zobowiązany do zwrotu kwoty niższej. Błędne zatem są twierdzenia, że waloryzacja zawsze ma charakter jednokierunkowy, ponieważ górna granica zobowiązania kredytobiorcy wyrażona sumą kapitału pozostałego do spłaty w walucie obcej jest stała. Należy wskazać, że zmienna jest jej wartość rynkowa w zależności od kursu waluty obcej, co przeczy tezie o jednokierunkowym jej charakterze i wywodzonej z tego sprzeczności umowy z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 k.c.). W tym miejscu należy też zwrócić uwagę, że kwota kapitału pozostająca do spłaty nie może być mniejsza lub większa od kwoty pożyczonej. Kwota kapitału kredytu powódki została ustalona w umowie i zmniejszała się stopniowo wraz z dokonywaniem spłat. Ewentualnym zmianom podlegała zaś jedynie jej równowartość wyrażona w złotówkach.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia przy tym wymaga, że w przedmiotowej sprawie wyrażenie kwoty kredytu w walucie nie stanowiło typowej klauzuli waloryzacyjnej w rozumieniu art. 358 1 § 2 k.c. Po pierwsze bowiem ustalenie kwoty zobowiązania we frankach nie miało na celu utrzymania w czasie wartości zobowiązania (Bank nie zyskiwał na wzroście kursu franka, gdyż równoważył aktywa w walucie posiadanymi pasywami w walucie w celu zabezpieczenia się przed ryzykiem zmiany kursu), tylko stanowiło zabieg pozwalający na zastosowanie - korzystniejszego dla powódki - niższego oprocentowania, właściwego dla danej waluty. Po drugie faktu wyrażenia kwoty kredytu w walucie nie można przedstawiać jako mechanizmu dodatkowej waloryzacji, gdyż można byłoby uznać, że jest to dodatkowa waloryzacja wyłącznie w takim przypadku, gdyby oprocentowanie kredytu denominowanego było takie samo jak kredytu złotówkowego. Sytuacja taka nie miała miejsca, a zabieg odniesienia kwoty kredytu do waluty nie miał na celu waloryzacji świadczenia, tylko umożliwienie powódce skorzystania z niższego oprocentowania. Po trzecie nie można uznać, że zawarta przez strony umowa zawierała typową klauzulę waloryzacyjną, gdyż klauzula ta mogła działać zarówno na korzyść jak i na niekorzyść kredytobiorcy (kurs mógł wzrosnąć lub spaść) . Zwrócić należy uwagę, że w przedmiotowej sprawie, dzięki korzystnym dla powódki różnicom kursowym, w 2008 roku zobowiązanie powódki wobec pozwanego Banku przeliczone na złotówki zmniejszyło się o 54 009,62 zł i to nawet pomijając dokonaną w międzyczasie spłatę kapitału (biorąc pod uwagę kurs sprzedaży franka szwajcarskiego z tabeli poprzednika prawnego pozwanego Banku z dnia uruchomienia kredytu - 2,5717 zł i kurs sprzedaży franka szwajcarskiego z tabeli pozwanego Banku z 5 sierpnia 2008 r. - 2,0126 zł). Gdyby w tym czasie powódka zdecydowała się na przewalutowanie kredytu odniosłaby zatem wymierny zysk wynikający ze spadku kursu waluty i spłaciłaby na rzecz Banku znacznie niższą kwotę, niż ta która została jej wypłacona.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo należy także wskazać, że ustalone w umowie oprocentowanie kredytu nie miało na celu waloryzowania świadczenia, ale przede wszystkim ustalenie wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału.</p>\n<p class=\"lf-p\">Obie strony umowy były przy tym zgodne co do tego, by kredyt był denominowany do CHF. Strona powodowa w 2005 roku chciała uzyskać kredyt z możliwie najniższym oprocentowaniem, a wówczas na rynku najniższe oprocentowanie było w przypadku kredytu indeksowanego do CHF lub denominowanego do tej waluty (z wyjątkiem Banku (...), który oferował oprocentowanie kredytu w euro konkurencyjne dla kredytów w CHF) ( (...) Nie ma też podstaw do przyjęcia, że przy zawieraniu umowy Bank stosował nieuczciwe praktyki rynkowe (niezależnie od tego, że w dacie zawierania przez powódkę przedmiotowej umowy ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym nie obowiązywała, a zatem nie znajduje w przedmiotowej sprawie zastosowania - weszła w życie 21 grudnia 2007 r.). Zgodnie z art. 4 ust. 1 u.p.n.p.r. praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu. Natomiast w świetle art. 4 ust. 2 za nieuczciwą praktykę rynkową uznaje się, w szczególności praktykę rynkową wprowadzającą w błąd oraz agresywną praktykę rynkową, a także stosowanie sprzecznego z prawem kodeksu dobrych praktyk. Praktyki te nie podlegają ocenie w świetle przesłanek określonych w ust. 1.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd nie dopatrzył się podstaw do stwierdzenia, by w sprawie zaistniała nieuczciwa praktyka rynkowa. Jak już zaznaczono powódce zostały udzielone pełne informacje dot. ryzyka kursowego, które było związane z zawarciem przedmiotowej umowy. Ponownie podkreślić trzeba, że wystarczającą informacją o skali ryzyka była informacja, że kwota kredytu jest wyrażona w walucie, w której powódka nie uzyskiwała dochodów (chociaż w przypadku powódki ryzyko - przynajmniej początkowo - było mniejsze gdyż zarabiała w euro), a w istocie udzielone przez Bank informacje były znacznie szersze.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma też podstaw do uznania, że pozwany stosował nieuczciwe praktyki rynkowe, polegające na zatajeniu przed powódką obowiązujących w pozwanym Banku zasad ustalania kursu kupna/sprzedaży CHF oraz uniemożliwianiu jej dostępu do danych pozwalających na zweryfikowanie sposobu wyliczenia kursu kupna/sprzedaży CHF oraz do informacji na temat zasad ustalania kursu kupna/sprzedaży CHF. Po pierwsze, informacja o sposobie ustalania kursów przez Bank nie dałaby powódce żadnej dodatkowej informacji pozwalającej ocenić ryzyko związane z umową. Po drugie powódka znała (a przynajmniej przy dołożeniu minimum staranności mogła znać) już w momencie uruchomienia kredytu i akceptowała (nie zakwestionowała w całym okresie wykonywania umowy) kurs uruchomienia kredytu, a przy spłacie kredytu nigdy nie była od tych kursów uzależniona (korzystanie z tabel kursowych pozwanego i jego poprzednika prawnego było wynikiem dokonanego przez nią wyboru). Powódka miała zatem (mogła mieć) wpływ na cenę CHF przy spłacie kredytu, jednak z możliwości tej nie skorzystała ani w chwili składania wniosku kredytowego, ani na późniejszym etapie wykonywania umowy poprzez zawarcie aneksu do umowy w przedmiocie zmiany waluty spłaty.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu brak jest też podstaw do przyjęcia, że praktyki stosowane przez pozwany Bank przy oferowaniu kredytu denominowanego były nieuczciwe jako sprzeczne z dobrymi obyczajami i aby mogły zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy, w trakcie jej zawierania lub po zawarciu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka w żaden sposób nawet nie uprawdopodobniła, że poprzednik prawny pozwanego Banku bądź pracownik pośrednika kredytowego stosował jakiekolwiek zabiegi marketingowe mające na celu nakłonienie jej do skorzystania akurat z tej oferty (kredytu denominowanego), a tym bardziej, że zabiegi te były sprzeczne z dobrymi obyczajami, wprowadzały w błąd lub mogły zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta. Powódka nie przedstawiła żadnego dowodu (nawet w postaci własnych zeznań), że pozwany rozpowszechniał nieprawdziwe informacje na temat sprzedawanego produktu, bądź na temat swojego przedsiębiorstwa i stosowanych cen bądź świadczonych usług. Powódka nie podała nawet jednego przykładu takich nieprawdziwych informacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już powyżej wskazano powódka otrzymała od poprzednika prawnego pozwanego Banku wszystkie informacje umożliwiające zrozumienie podstawowych cech oferowanego produktu i umożliwiające dokonanie jego oceny oraz oceny rozmiaru ryzyka, które się z tym produktem wiąże. To czy z informacji tych zrobiła użytek jest kwestią odrębną i - w świetle przedstawionej wyżej definicji konsumenta - obciąża wyłącznie powódkę. Nie ma żadnych podstaw do przyjęcia, że powódka została wprowadzona przez pozwany Bank w błąd ani, że Bank stosował agresywną praktykę rynkową w odniesieniu do przedmiotowego produktu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Analizując całokształt regulacji ustawowej, tj. ogólną definicję zawartą w art. 4 ust. 1, jak również treść pojęcia „wprowadzenie w błąd” oraz treść art. 6 dyrektywy o nieuczciwych praktykach handlowych, należy mieć na uwadze, że nie każde działanie, które w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął, będzie wprowadzające w błąd. Konieczne jest by działanie to polegało na realnym wprowadzeniu w błąd, tj. podaniu informacji niezgodnych z rzeczywistością, albo też i zgodnych z rzeczywistością, ale w taki sposób by wytworzyć u konsumenta określone, najczęściej błędne przekonanie, co do realnych korzyści jakie może uzyskać z danej transakcji ( zob. też A. Wiewiórowska-Domagalska/A. Kunkiel-Kryńska [w:] ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Komentarz. red. dr hab. Konrad Osajda, tezy 17-21, SIP Legalis). Powódka nie wskazała na czym te informacje wprowadzające ją w błąd co do „realnych korzyści jakie może uzyskać z danej transakcji” miałoby polegać. Powódka wiedziała o trzech zasadniczych kwestiach: że kwota jej zobowiązania jest wyrażona w CHF, że kurs CHF w przyszłości jest nieznany, że nie uzyskuje dochodów w walucie CHF. Z powszechnej wiedzy wynika, że kurs danej waluty jest uzależniony od popytu i podaży (podobnie jak ceny każdego innego produktu czy usługi), a także że jest wrażliwy na sytuację gospodarczą i polityczną, a informacji o możliwych wydarzeniach w przyszłości mających wpływ na zmiany kursu Bank nie posiadał. Powódka otrzymała zdaniem Sądu od Banku wszystkie informacje pozwalające jej na dokonanie oceny danego produktu z punktu widzenia potencjalnych korzyści, które może uzyskać i potencjalnego ryzyka z nim związanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto powódka nie sprecyzowała i nie wykazała jaką szkodę poniosła na skutek ewentualnego stosowania przez poprzednika prawnego pozwanego nieuczciwej praktyki rynkowej. Nawet gdyby hipotetycznie założyć, że działania Banku (...) SA stanowiły nieuczciwą praktykę rynkową, to szkodą na pewno nie byłby koszt kredytu albo spreadu. Szkodą jest ubytek w majątku poszkodowanego lub utracone przez niego korzyści. Ten pierwszy rodzaj szkody ustala się poprzez porównanie sytuacji poszkodowanego z sytuacją hipotetyczną, jaka wystąpiłaby gdyby szkody mu nie wyrządzono. Ustalenie szkody wymagałoby porównania sytuacji powódki z uwzględnieniem ewentualnie braku korzyści z zawarcia umowy kredytu (braku zakupu nieruchomości), ewentualnie z porównaniem z innym kredytem, który mogła uzyskać, tj. np. kredytem złotowym i jego ogólnym kosztem w porównaniu do kredytu, który został powódce udzielony. Powódka poniesienia szkody w takim rozumieniu nie wykazała.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak wykazania szkody, pociąga za sobą stwierdzenie, że między działaniem pozwanego, a ewentualną szkodą powódki nie zachodzi związek przyczynowy (art. 361 § 1 k.c.). Fakt, że powódka naraziła się na zapłatę Bankowi marży kursowej (wybierając spłatę kredytu w PLN), czy też w ogóle kosztów zawarcia umowy, nie pozostaje w związku przyczynowym z działaniami pozwanego (szczególnie, że istnienie spreadu, nie było w żaden sposób przed powódką ukryte i wprost wynikało z Tabeli kursowej Banku). Przypomnieć ponownie należy, że powódka od początku miała możliwość spłaty kredytu w walucie CHF i z tej możliwości nie skorzystała. Ewentualne konsekwencje finansowe tej decyzji powódki, nie mogą skutkować odpowiedzialnością po stronie pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można również uznać, że sporna umowa zawarta pomiędzy stronami niniejszego postępowania zawiera wbudowany instrument finansowy, którego legalnej definicji należy upatrywać w art. 2 ustawy z 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz. U. Nr 183, poz. 1538), która ma charakter definicji legalnej o charakterze zupełnym. Za instrumenty finansowe ustawodawca uznał: 1) papiery wartościowe (art. 2 ust. 1 pkt 1 ObrIFinU) oraz 2) instrumenty niebędące papierami wartościowymi, które objęte są wyliczeniem zawartym w art. 2 ust. 1 pkt 2 ObrIFinU - czyli a) tytuły uczestnictwa w instytucjach wspólnego inwestowania, b) instrumenty rynku pieniężnego, c) instrumenty pochodne dotyczące przenoszenia ryzyka kredytowego, d) kontrakty na różnicę, e) opcje, kontrakty terminowe, swapy, umowy forward oraz inne instrumenty, f) pochodne, które spełniają warunki określone w art. 2 ust. 1 pkt 2 lit. c-f oraz i.</p>\n<p class=\"lf-p\">W kontekście kredytów o mieszanym charakterze, wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 1 lutego 2016 r. C-312/14, w którym zwrócił uwagę, że „ Art. 4 ust. 1 pkt 2 dyrektywy 2004/39/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 21 kwietnia 2004 r. w sprawie rynków instrumentów finansowych, zmieniającej dyrektywę Rady 85/611/EWG i 93/6/EWG i dyrektywę 2000/12/WE Parlamentu Europejskiego i Rady oraz uchylającej dyrektywę Rady 93/22/EWG, należy interpretować w ten sposób, że z zastrzeżeniem weryfikacji dokonanej przez sąd odsyłający, nie stanowią usługi lub działalności inwestycyjnej w rozumieniu tego przepisu niektóre transakcje wymiany, dokonywane przez instytucję kredytową na podstawie postanowień umowy kredytu denominowanego w walucie obcej, takiej jak umowa w postępowaniu głównym, polegające na określeniu kwoty kredytu na podstawie kursu kupna waluty mającego zastosowanie przy uruchomieniu środków oraz ustaleniu wysokości rat na podstawie kursu sprzedaży wspomnianej waluty mającego zastosowanie przy obliczaniu każdej raty”. Także Rzecznik Generalny w opinii z 17 września 2015 r. w sprawie C-312/14 zajmując stanowisko w związku z zadanym pytaniem prejudycjalnym dotyczącym upatrywania w instytucji przeliczeń kwoty kredytu i wysokości rat, instrumentu finansowego zajął jednoznaczne stanowisko, że ani z kredytu indeksowanego nie wynika aby był kontraktem terminowym ani też z właściwości klauzuli indeksacyjnej nie wynika aby był to instrument finansowy. Stanowisko to Sąd orzekający w tej sprawie w całości podziela.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że faktem powszechnie znanym jest to, że kurs waluty nie jest wartością stałą, lecz zmienną, zależną od bardzo wielu czynników w gospodarce i polityce. Jak słusznie stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 24 maja 2012 r. ( II CSK 429/11) „biorący kredyt, zwłaszcza długoterminowy z przeliczeniem zobowiązań okresowych (rat spłacanego kredytu) według umówionej waluty (klauzula walutowa) ponosi ryzyko polegające albo na płaceniu mniejszych rat w walucie kredytu, albo większych, niż to wynika z obliczenia w tej walucie, gdyż na wysokość każdej raty miesięcznej wpływa wartość kursowa waluty kredytu w stosunku do waluty waloryzacji tego kredytu”. W ocenie Sądu wzrost lub spadek kursu waluty obcej, nie jest okolicznością niezwykłą czy też wyjątkową. To, że powodowie liczyli na to, że kurs CHF nie wzrośnie powyżej określonego poziomu, nie wpływa na ocenę spornego stosunku prawnego pod kątem zgodności z art. 58 § 2 k.c.”.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym nie ma podstaw do uznania, że zawarta przez powódkę umowa kredytu nr (...)- (...) z 25 listopada 2005 r. jest nieważna z jakichkolwiek przyczyn, w tym z uwagi na sprzeczność z zasadami współżycia społecznego (do stwierdzenia takiej sprzeczności nie ma podstaw).</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest również podstaw do przyjęcia, że niektóre postanowienia zawartej przez powódkę umowy są bezskuteczne, gdyż są nieuczciwe i nieprzejrzyste, a nadto nie pozwalają oszacować konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy, co miałoby powodować brak możliwości jej wykonania. Strona powodowa odwołała się do treści art. 385 1 k.c. oraz do orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zgodnie z art. 385 1 § 1 k.c. postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. § 2 cytowanego przepisu stanowi, że jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. W § 3 sprecyzowane zostało, że nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności ma się to odnosić do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po pierwsze stwierdzić należy, że wątpliwości budzi czy kwestionowane przez stronę powodową zapisy umowy dotyczą głównych świadczeń stron. Ustawodawca nie określił, co należy rozumieć przez sformułowanie „główne świadczenia stron”, użyte w art. 385 1 § 1 k.c., ale niewątpliwie są to takie elementy konstrukcyjne umowy, bez których uzgodnienia nie doszłoby do zawarcia umowy o danej treści.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości wynika, że za warunki umowy, które są objęte zakresem pojęcia „głównego przedmiotu umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 UCTD należy uważać te, które określają podstawowe świadczenia w ramach danej umowy i które z tego względu charakteryzują tę umowę. Natomiast warunki, które wykazują jedynie posiłkowy charakter, nie mogą być objęte pojęciem „głównego przedmiotu umowy”. Aby stwierdzić, czy warunek jest objęty zakresem pojęcia „głównego przedmiotu umowy”, należy wziąć pod uwagę charakter, ogólną strukturę oraz postanowienia danej umowy, a także jej kontekst prawny i faktyczny ( z 23 kwietnia 2015 r., V. H., C-96/14, EU:C:2015:262, pkt 33, wyrok z 20 września 2017 r., C-186/16).</p>\n<p class=\"lf-p\">W takim wypadku pojęcie „główne świadczenia stron” należy interpretować w nawiązaniu do elementów przedmiotowo istotnych danej, konkretnej umowy. Pojęcie „głównych świadczeń stron” w odniesieniu do umowy kredytowej należy rozpatrywać w kontekście art. 69 ust. 1 pr. bankowego, zawierającego essentialia negotii umowy kredytu. Niewątpliwie w umowie kredytowej głównym świadczeniem Banku jest udzielenie kredytu (w zakres tego pojęcia wchodzi również rodzaj udzielonego kredytu, jego waluta, zasady spłaty, wysokość oprocentowania, prowizji), a głównym świadczeniem kredytobiorcy jest ustanowienie zabezpieczeń oraz spłata kredytu zgodnie z określonymi w umowie warunkami w tym zapłata wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału.</p>\n<p class=\"lf-p\">W niniejszej sprawie przedmiotem umowy stron był kredyt denominowany do waluty obcej. Można zatem uznać, że przeliczenia należności z waluty obcej na polską i odwrotnie nie są tylko pośrednio związane z zaciągnięciem i spłatą tego kredytu. Można bowiem uznać, że ustalenie kwoty kredytu w walucie obcej, ustalenie jego wypłaty w walucie polskiej i sposób jego spłaty, w tym sposób dokonywania przeliczeń, stanowiły istotę tego kredytu i umożliwiły zastosowanie niższego oprocentowania, czyniąc ten kredyt w danym momencie znacznie tańszym od kredytu złotówkowego. Można zatem przyjąć, że nie są to jedynie zapisy dotyczące sposobu wykonania zobowiązania, gdyż bez tych zapisów kredyt ten zostałby pozbawiony swoich charakterystycznych cech, które składały się na całą jego konstrukcję, w tym zasady jego udzielenia, oprocentowania i spłaty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kwota kredytu nie mogła zostać przy tym w większości wypadków wypłacona w walucie z uwagi na cel kredytowania, który był wyrażony w złotówkach. Kredytobiorcy - jak już podkreślono - z reguły nie oczekiwali zresztą od Banku wypłaty w walucie. Jak już zaznaczono wypłacenie kredytu bezpośrednio kredytobiorcy w walucie zmusiłoby go do dokonania wymiany waluty w kantorze lub innym Banku (po kursie kupna), co po pierwsze wprowadzałoby dodatkowe ryzyko utraty środków (w tym tworzyłoby dodatkowe ryzyko po stronie banków, co zapewne miałoby wpływ na koszt kredytu). Nadto kredytobiorcy i tak poniosłaby koszt spreadu tylko w innej wysokości i na rzecz innego podmiotu. W związku z wyrażeniem ostatecznego zobowiązania kredytobiorcy w walucie - w walucie wyrażone były również raty, co - w przypadku gdy kredytobiorca, tak jak powódka, wybierał spłatę w złotówkach - powodowało konieczność określenia w jaki sposób będzie następowało ich przeliczenie na złotówki. Można uznać, że wszystkie te elementy były ze sobą ściśle powiązane i stanowiły essentialia negotii umowy kredytu denominowanego, stanowiącego kombinację umowy kredytu walutowego oraz umowy wymiany walut w okresie wypłaty i spłaty tego kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji można przyjąć, że świadczenia podstawowe umowy odnoszą się do kwoty pieniężnej, która musi być określona w stosunku do waluty wypłaty i określonej spłaty. W wyroku z 20 września 2017 r., C-186/16 Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że warunek taki jak ten w postępowaniu głównym, włączony do umowy kredytowej zawartej w walucie obcej pomiędzy przedsiębiorcą, a konsumentem bez uprzednich negocjacji indywidualnych, zgodnie z którym kredyt powinien zostać spłacony w tej samej walucie, wchodzi w zakres wyrażenia „główny przedmiot umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13. W orzeczeniu tym Trybunał odnosił się do spłaty kredytu w tej samej walucie, w której kredyt został udzielony, niemniej zdaniem Sądu należałoby przyjąć, że takie samo założenie dotyczy ustalenia, że kredyt udzielony w walucie ma być spłacany walucie krajowej po kursie stosowanym przez Bank, gdyż spłata w walucie krajowej ma na celu zapewnienie bankowi dodatkowego zysku wynikającego ze spreadu. Można zatem uznać, że okoliczność, że kredyt musi zostać spłacony w określonej walucie, nie ma zatem związku z posiłkowym sposobem płatności, lecz związana jest z samym charakterem zobowiązania dłużnika (szczególnie wówczas gdy przewiduje dodatkowe wynagrodzenie za udzielenie kredytu), przez co stanowi podstawowy element umowy kredytowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym można uznać, że kwestionowane przez powódkę regulacje umowne zawarte w pkt. 2 ppkt 2-4 załącznika nr 7 do umowy kredytu dotyczą głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. Oceny wymaga zatem, czy świadczenia zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Zdaniem Sądu również na to pytanie należy odpowiedzieć twierdząco.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia ponownie wymaga, że w przypadku umów kredytowych na moment zawarcia tego typu umowy należy patrzeć szerzej niż sam moment złożenia podpisów pod umową, gdyż samo podpisanie umowy nie oznacza, że będzie ona realizowana. Realizacja zawartych w umowie warunków zawieszających zależy wyłącznie od klienta Banku (spełnienie warunków wypłaty, złożenie dyspozycji wypłaty), na co Sąd zwracał już wcześniej uwagę. To, czy dyspozycja wypłaty zostanie złożona i kiedy, zależy tylko od klienta. Klient zna przy tym wysokość kursu waluty z daty złożenia dyspozycji, a także wie (może z łatwością sprawdzić) jak kształtował się kurs w okresie przed jej złożeniem. W przedmiotowej sprawie - jak już zaznaczono - powódka znała przy tym termin wypłaty środków (wcześniej uzgodniła z Bankiem, że kredyt zostanie uruchomiony w tym samym dniu, w którym złożyły dyspozycję), a w konsekwencji należy uznać, że znała (a przynajmniej z łatwością mogła poznać) kurs po jakim kredyt zostanie uruchomiony. Do momentu wypłaty kredytu, kredytobiorca miał też możliwość bezkosztowego zrezygnowania z zaciągnięcia kredytu i to bez konieczności zawierania z Bankiem jakichkolwiek dodatkowych porozumień. Miał zatem pełną kontrolę nad tym, czy zobowiązanie to ostatecznie powstanie, wiedział jakiej kwoty w walucie dotyczy i po jakim kursie kredyt zostanie uruchomiony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie należy podkreślić, że na taki mechanizm ustalenia wysokości zobowiązania powódka wyraziła zgodę (informacje o nim były zawarte w dokumentach, które powódka otrzymała). Jak już zaznaczono, fakt niekwestionowania przez powódkę wielkości jej zobowiązania w walucie przez wiele lat wykonywania umowy, brak reklamacji, a nawet brak jakichkolwiek kontaktów z doradcą, świadczy o tym, że powódka znała mechanizm ustalenia tej kwoty i akceptowała go. Jak już zaznaczono, doręczone stronie powodowej przez pozwany Bank dokumenty przedstawiały konkretną kwotę zobowiązań powódki wyrażoną w walucie obcej, konkretne działanie mechanizmu wymiany waluty, a także związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach dotyczących uruchomienia i spłaty kredytu i na tej podstawie - przy uwzględnieniu ogólnie obserwowanej na rynku papierów wartościowych różnicy między kursem sprzedaży a kursem kupna waluty obcej - była ona w stanie oszacować wypływające dla niej z tej umowy konsekwencje ekonomiczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo informacja o związanym z umową ryzyku kursowym i jednoczesna świadomość każdego człowieka o przeciętnej inteligencji, że kursy walut nie mają żadnej „górnej granicy”, była wystarczająca do zrozumienia związanego z tą umową ryzyka. Ryzyko to zostało przy tym przez pozwanego wyeksponowane, gdyż informacja o nim została powódce przekazana na piśmie przy zawieraniu umowy. Podkreślenia przy tym wymaga, że brak jest podstaw do przyjęcia, że w dacie zawarcia umowy z powódką pozwany Bank mógł chociażby przewidywać, że dojdzie do uwolnienia kursu franka szwajcarskiego, czy też kolejnych kryzysów i w konsekwencji znacznego wzrostu kursu tej waluty. Zaznaczyć należy, że eksponowany przez stronę powodową brak dokładnego wskazania przez Bank sposobu ustalania kursu waluty niczego nie zmieniał w kwestii umożliwienia powódce oszacowania konsekwencji ekonomicznych zaciąganego zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wysokość kursu danej waluty zależy od tak wielu czynników i może podlegać tak dużym wahaniom (na które pozwany Bank i jego poprzednik prawny nie mieli wpływu, o czym będzie mowa niżej), że ani informacja o sposobie ustalania przez Bank kursu ani też informacja o wielkości spreadu walutowego stosowanego przez Bank w żaden sposób nie zwiększała możliwości dokonania oceny skutków ekonomicznych umowy w dłuższym okresie czasu. Siłą rzeczy bowiem Bank ustala kurs reagując na konkretne zmiany i wahania kursu na rynku międzybankowym. Dzieje się to na bieżąco, zależnie od zmian, które zachodzą na tym rynku. Z oczywistych – jak się wydaje przyczyn – nie ma możliwości przewidzenia, czy, kiedy i jakie zmiany na tym rynku zajdą.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oznacza to, że wiedza o stosowanym przez Bank mechanizmie nie daje kredytobiorcy żadnej dodatkowej informacji, pozwalającej na lepsze zrozumienie skali zobowiązania i nie daje możliwości przewidzenia całkowitych kosztów, które wynikną ze zmian kursu waluty. Wystarczającą wiedzę pozwalającą na dokonanie tej oceny kredytobiorca uzyskiwał z informacji, że jego zobowiązanie jest wyrażone w walucie, w której nie ma dochodów, a zatem którą musi nabyć, a kurs której w przyszłości jest nieznany. Zwrócić też należy uwagę, że informacje o stosowanej przez pozwanego marży kursowej powódka mogła uzyskać w prosty sposób, porównując kursy pozwanego do kursów innych Banków (również przed zawarciem umowy) i na tej podstawie mogła ocenić, czy ustalany przez pozwanego kurs jest dla niej korzystny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Również procentową wielkość spreadu stosowaną przez Bank powódka mogła bez problemu uzyskać porównując powszechnie dostępne kursy kupna i sprzedaży z tabeli Banku, z jakiegokolwiek dnia po podpisaniu wniosku kredytowego. Nawiasem mówiąc zarówno z przesłuchania doradców z(...) w innych sprawach, jak i z danych powszechnie dostępnych ( (...) html) wynika, że doradcy tej firmy zwracali uwagę na stosowane przez poszczególne Banki spready i porównywali kursy w poszczególnych Bankach.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć przy tym należy, że - zgodnie z art. 385 2 k.c. ocenie nie podlega wyabstrahowana klauzula, lecz wymagana jest analiza ogółu postanowień kształtujących dany stosunek prawny ( tak: K. K. w Komentarzu do art. 385 2 k.c. ). Brak jest podstaw do rozszerzającej wykładni tego przepisu. W przedmiotowej sprawie w dacie uruchomienia kredytu powódka znała kurs jego uruchomienia, a zatem w momencie finalizowania umowy kredytu dokładnie wiedziała (mogła to z łatwością obliczyć) jaka kwota zostanie jej wypłacona oraz o ile zmniejszy się jej zobowiązanie we frankach szwajcarskich. Jak już zaznaczono powódka miała zatem możliwość - po dokładnym ustaleniu tych kwot - podjęcia decyzji o wycofaniu dyspozycji uruchomienia kredytu. Niewątpliwie zatem w przedmiotowej sprawie świadczenie główne stron w postaci kwoty udzielonego kredytu zostało sformułowane w sposób jednoznaczny. Powódka już w dacie podpisania umowy znała wysokość swojego zobowiązania w walucie, a w dacie uruchomienia kredytu poznała wielkość kwoty wypłaconej w złotówkach. Jednocześnie od początku mogła spłacać kredyt bezpośrednio w walucie, a zatem nie była zależna od kursów z tabeli żadnego z Banków.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym zdaniem Sądu należy uznać, że główne świadczenia stron zostały ustalone w sposób jednoznaczny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z art. 4 ust. 2 Dyrektywy Rady nr 93/13 ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Wskazanie w umowie o kredyt denominowany kwoty kredytu w walucie obcej i ustalenie, że zostanie ona wypłacona po przeliczeniu po kursie kupna z tabeli banku, a spłaty będą dokonywane po kursie sprzedaży z tabeli banku, należy uznać za zrozumiałe. Stanowiło to nadto element wynagrodzenia Banku za usługę w postaci udzielenia i wypłacenia kredytu. Wynagrodzenie to nie zostało przy tym w żaden sposób „ukryte” przed powódką i wprost wynikało z zapisów umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Już tylko przeczytanie tych dokumentów pozwalało stwierdzić, że w dniu wypłaty kredytu między kwotą przeliczoną po kursie kupna z tabeli Banku, a jej ponownym przeliczeniem po kursie sprzedaży jest różnica. Nie można przy tym uznać, że to dodatkowe wynagrodzenie nie było związane z żadną usługą na rzecz powódki, gdyż składało się ono na całkowity koszt wypłaconego powódce kredytu (wyłącznie wynagrodzenie wynikające ze spreadu oraz bardzo niskie oprocentowanie kredytów frankowych stanowiło zysk Banku, przy jednoczesnym ponoszeniu przez Bank dodatkowego - w porównaniu do kredytów złotówkowych - ryzyka poniesienia straty z uwagi na konieczność poniesienia kosztów niekorzystnej dla Banku zmiany kursu, czy też niekorzystnej dla Banku zmiany oprocentowania - o czym już była mowa).</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby uznać, że kwestionowane przez powódkę postanowienia umowy nie stanowiły głównych świadczeń stron ani nie stanowiły elementu wynagrodzenia Banku, to nadal brak jest podstaw do uznania, że kwestionowane przez powódkę zapisy są wobec niej bezskuteczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszej kolejności należy wskazać, że dane postanowienie umowne może być uznane za niedozwolone (abuzywne), wyłącznie gdy zostaną spełnione kumulatywnie następujące przesłanki przewidziane w art. 385 1 § 1 k.c.: a) umowa jest zawarta z konsumentem, b) analizowane postanowienie umowne nie zostało uzgodnione z konsumentem indywidualnie, c) analizowane postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, d) postanowienie to rażąco narusza interesy konsumenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z art. 385 2 k.p.c. jedynie oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy. Przepis ten nie wyznacza takiego momentu oceny dla przesłanki rażącego naruszenia interesów. W art. 385 1 k.p.c. mamy do czynienia z dwiema odrębnymi przesłankami, a regulacja art. 385 2 k.p.c. odnosi się tylko do jednej z nich. Oznacza to, że badając przesłankę rażącego naruszenia interesów konsumenta należy odwoływać się do sposobu w jaki umowa była wykonywana. Zwrócić należy uwagę, że przez wiele lat wyliczane w oparciu o mechanizm denominacyjny raty kredytów nie wywoływały żadnych zastrzeżeń strony powodowej. Przyczyną tego jest fakt, że wzrost rat kredytu nie był skutkiem treści umowy i działań pozwanego, tylko obiektywnej i niezależnej od stron zmiany kursów waluty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma podstaw do uznania, że kwestionowane przez powódkę zapisy umowy są sprzeczne z dobrymi obyczajami, w tym przede wszystkim brak jest podstaw do przyjęcia, że poprzednik prawny pozwanego Banku zachęcał powódkę do wyboru akurat tego produktu kredytowego. Zdaniem Sądu należy raczej uznać, że wiedza powódki na temat tego, że kredyty frankowe są korzystniejsze wynikała z ogólnych informacji krążących w tamtym czasie w mediach. Nawet, gdyby przyjąć hipotetycznie, że pośrednik kredytowy lub pracownik Banku zaznaczył przy porównaniu kredytów frankowego i złotówkowego, że oferta we franku szwajcarskim jest aktualnie znacznie korzystniejsza (co wówczas było faktem), to należy zwrócić uwagę, że jednocześnie Bank zwracał uwagę powódki na związane z tym produktem ryzyko kursowe, a zatem przy powszechnej wiedzy, że kursy walut nie mają „górnego progu” i są wrażliwe na aktualną sytuację gospodarczą i polityczną na świecie, nie można zdaniem Sądu ocenić tego jako działania sprzecznego z dobrymi obyczajami. Nie można zdaniem Sądu uznać, że było to naruszające dobre obyczaje „nakłanianie” powódki do zaciągnięcia kredytu denominowanego do franka, szczególnie, że pośrednik kredytowy ani sam Bank nie mieli w tym żadnego interesu. Jak już podkreślono powódka otrzymała wszystkie informacje niezbędne do oceny ryzyka tego produktu i świadomie zdecydowała się na jego podjęcie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć należy, że Sąd w tym składzie stoi na stanowisku, że wpisanie takich samych czy też bardzo podobnych klauzul do rejestru klauzul niedozwolonych nie przesądza w sposób bezwzględny, że klauzule te nie mogą być stosowane przez innych przedsiębiorców we wzorcach umów i umowach z konsumentami. Oceny danej klauzuli należy dokonać przy uwzględnieniu okoliczności konkretnej sprawy. To do Sądu badającego konkretną sprawę należy ustalenie, czy w świetle okoliczności danego przypadku warunek spełnia wymogi dobrej wiary, równowagi i przejrzystości, biorąc pod uwagę charakter towarów lub usług, w odniesieniu do których zawarto umowę oraz odwołując się w momencie zawarcia umowy do wszystkich okoliczności towarzyszących zawarciu umowy ( por. wyrok w sprawie F. K. ). Podobne stanowisko Trybunał Sprawiedliwości zajął w orzeczeniu C-26/13, wydanym w sprawie Á. K. I H. V.. O. Z., w którym stwierdził, że „do sądu krajowego należy ustalenie, przy uwzględnieniu kryteriów określonych w art. 3 ust. 1 i art. 5 dyrektywy 93/13, czy w świetle konkretnych okoliczności konkretnego przypadku dany warunek spełnia ustanowione w tej dyrektywie wymogi dobrej wiary, równowagi i przejrzystości ( zob. podobnie wyrok I., C-472/10, EU:C:2012:242, pkt 22, wyrok (...), C-92/11, EU:C:2013:180, pkt 42-48).”.</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyroku z 11 października 2007 r. ( III SK 19/07) Sąd Najwyższy stwierdził, że „Postępowanie w sprawie abstrakcyjnej kontroli klauzul używanych we wzorcach umownych ma na celu wyeliminowanie pewnych postanowień wzorców, a nie postanowień umów. Nie oznacza zatem, że stosowanie określonych sformułowań lub unormowań jest w ogóle wyłączone w obrocie cywilnoprawnym. Niedozwolone jest jedynie posługiwanie się nimi we wzorcach umów, natomiast nie zmienia to faktu, że legalność ich stosowania w konkretnej umowie mimo wszystko może być badana w trybie kontroli incydentalnej, z uwzględnieniem postanowień całej umowy, rozkładu praw i obowiązków stron, ryzyka, itd.”. Pogląd ten - który Sąd w tym składzie podziela - znajduje również odzwierciedlenie w niektórych orzeczeniach SOKiK. W wyroku SOKiK z 25 marca 2004 r. Sąd ten stwierdził, że: „nie można wykluczyć, że analogiczne lub nawet identyczne postanowienia do wzorców zarejestrowanych jako niedozwolone nie będą w konkretnej sprawie uznane przez sąd jako niedozwolone w kontekście oceny całej umowy”. Niedopuszczalnym uproszczeniem byłoby przyjęcie, że skoro postanowienie wzorca jest już wpisane do rejestru jako niedozwolone, to tym samym jest zakazane do stosowania przez wszystkich przedsiębiorców. Zdaniem Sądu skutek wyroku SOKiK względem osób trzecich wynikający z art. 479 ( 43 )k.p.c., polega na tym, że osoby te mogą się powoływać na skutki uznania klauzuli za niedozwoloną i zakaz jej stosowania, jednak nie oznacza to, że Sąd w konkretnym postępowaniu nie bada, czy zakres i skutki zastosowania danego zapisu są w przypadku danej, konkretnej umowy tożsame z tymi, które uwzględniono w trakcie kontroli abstrakcyjnej. W praktyce nie jest bowiem możliwe zbadanie charakteru danej klauzuli (wzorca) umowy w oderwaniu od konkretnych ustaleń faktycznych.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie nie można uznać, że poprzednik prawny pozwanego w 2005 roku przedstawił powódce do podpisania wzór umowy, na którego treść powódka nie miała żadnego wpływu. Podkreślenia wymaga, że z faktu, że pozwany przedstawia gotową propozycję treści umowy nie wynika, że jej zapisów nie można negocjować i zmienić ani że nie są to postanowienia indywidualnie uzgodnione.</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyroku z 13 czerwca 2012 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że „Nie ma podstaw do przyjęcia, że konsument w każdym przypadku pozbawiony jest możliwości negocjowania warunków, które uznaje za niekorzystne dla siebie. Do ustalenia pożądanej treści umowy powinny dążyć obie strony. Przyjęcie przez konsumenta propozycji przedsiębiorcy, nawet bez podjęcia próby wprowadzenia oczekiwanych zmian, oznaczać może rezygnację z pertraktacji i akceptację postanowień umowy.” ( II CSK 515/11, LEX nr 1231312).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z doświadczenia życiowego Sędziego referenta, który zawierał dwie różne umowy kredytu w dwóch różnych Bankach, a także z innych toczących się postępowań, wynika, że istnieje możliwość negocjowania różnych zapisów umów zawieranych z Bankami. Zdarzały się skuteczne negocjacje nie tylko prowizji i marży, ale również kursów wypłaty i spłaty kredytów, warunków wypłaty, a nawet postanowień regulaminu. Stwierdzić należy, że co do zasady każdą umowę można negocjować, przy czym trudno oczekiwać od jednej ze stron umowy żeby namawiała drugą stronę do upominania się o przedstawienie jeszcze korzystniejszych dla niej warunków umowy (pamiętać należy, że powódka zawierała przedmiotową umowę w ramach oferty promocyjnej (...) przewidującej odstąpienie przez Bank od szeregu prowizji i opłat). Szczególnej analizy od kredytobiorcy wymaga przy tym umowa dotycząca tak znacznego zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym miejscu należy też zwrócić uwagę na specyfikę procedury zawierania umów kredytowych z bankiem. Zamiarem powódki było jest zaciągnięcie kredytu, który byłby preferencyjnie oprocentowany i nie wymagał zaangażowania środków z jej strony. W rezultacie zgłoszone przez klientkę potrzeby kredytowe wywołują ze strony Banku przedstawienie takiej oferty, która mogłaby tego rodzaju potrzebom sprostać. Oznacza to, że przedstawiana przez Bank oferta już na tym etapie uwzględnia indywidualne potrzeby klientów, a także oferowane przez nich zabezpieczenia. Okoliczność ta ogranicza potrzebę klientów ingerowania w zapisy umowy, gdyż otrzymują oni satysfakcjonujące z punktu widzenia ich potrzeb warunki umowne. Oczywiste jest przy tym, że rozmiar posiadanego wkładu własnego w daną inwestycję oraz rozmiar oferowanych zabezpieczeń ma znaczący wpływ na ponoszone przez Bank ryzyko związane z udzieleniem kredytu, a w konsekwencji na proponowane przez Bank warunki (im mniejszy wkład i mniej zabezpieczeń, tym kredyt jest droższy, bo ryzyko Banku jest większe). Zwrócić należy uwagę, że wykładania użytego w art. 385 1 § 1 k.c. terminu „indywidualne uzgodnienie” obejmuje zarówno sytuację, w których konsument ma wpływ na treść konkretnego postanowienia, jak i przypadki, gdy konsument dokonuje wyboru np. typu danego produktu, który to wybór determinuje to, które z postanowień wzorca odnoszące się do kilku typów produktów (np. do kredytów w złotych oraz kredytów denominowanych do walut obcych) wiąże go, a które nie. Nie można zaakceptować poglądu, że indywidualnie uzgodnione mogą być tylko takie klauzule, które zostały zmodyfikowane z inicjatywy konsumenta i zgodnie z jego życzeniem i to w sytuacji, gdy klient nie zgłasza potrzeby modyfikowania danych postanowień. W konsekwencji należy uznać, że zawarte w pozwie twierdzenia powódki o braku możliwości negocjowania umowy są gołosłowne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trudno przy tym oczekiwać, że instytucja taka jak Bank, która zawiera bardzo wiele podobnych umów kredytowych, będzie w przypadku każdego klienta, odrębnie przygotowywała nowy projekt umowy. Nie można przyjąć, że aby uznać postanowienia umowy za indywidualnie uzgodnione, każdy zapis powinien być tworzony wspólnie przez klienta i pracownika Banku. Z takim stanowiskiem nie sposób się zgodzić. Oczywiste jest, że Bank musi mieć przygotowane, zaakceptowane przez prawników wzory różnych umów, który to wzór, po zmianach wynikających z uwzględnienia potrzeb danych kredytobiorców, przedstawia klientowi i który - na etapie rozmów z indywidualnym klientem - może podlegać negocjacjom. Klient, po zapoznaniu się z umową, ma prawo zgłoszenia uwag i wniosków o zmianę poszczególnych zapisów. To czy Bank wyrazi zgodę na propozycje klienta i w jakim zakresie, czy też nie to inna sprawa. W tej sprawie powódka nie wskazała, że zgłaszała jakiekolwiek propozycje zmiany umowy i że zostały one odrzucone. Powódka nie twierdziła również, że zamierzała samodzielnie przygotować projekt umowy, jednak ich propozycja nie została zaakceptowana przez pozwanego. W związku z powyższym zdaniem Sądu należy uznać, że pozwany Bank wykazał, że postanowienia zawartej przez strony umowy zostały z powódką indywidualnie uzgodnione - brak jest podstaw do uznania, że było inaczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się do poszczególnych kwestionowanych klauzul podkreślenia wymaga przede wszystkim, że to powódka dokonała - już na etapie składania wniosku kredytowego - wyboru kredytu denominowanego w CHF. Trudno przy tym uznać, że zapis dot. zapisanej w umowie kwoty kredytu w CHF i wypłaty kredytu w złotych (w sytuacji, gdy złotówki powódka była zobowiązana zapłacić zbywcy prawa do lokalu) nie został z nią indywidulanie uzgodniony. Powódka nie była w żaden sposób zobowiązana do korzystania akurat z oferty kredytu denominowanego Banku i mogła się zdecydować na - pozbawiony przeliczeń w oparciu o tabele kursowe Banku - kredyt złotówkowy. W konsekwencji trzeba stwierdzić, że niezrozumiałe jest kwestionowanie przez powódkę zapisu zawartego w pkt. 2 ppkt 2 załącznika nr 7 do umowy kredytu, szczególnie, że w dacie finalizowania umowy (tj. uruchomienia kredytu) powódka znała kurs po którym kredyt zostanie uruchomiony i akceptowała go (ani w dniu uruchomienia kredytu ani przez kolejne ponad 13 lat, nie zakwestionowała wypłaconej jej kwoty). Jak wynika przy tym z twierdzeń strony powodowej zawartych w pozwie powódka nawet nie próbowała podjąć negocjacji w zakresie kursu uruchomienia kredytu, co zdaniem Sądu oznacza, że zaakceptowała cenę proponowaną w tabeli kursowej poprzednika prawnego pozwanego Banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się do klauzuli zawartej w pkt. 2 ppkt 3 załącznika nr 7 do umowy kredytu zdaniem Sądu nie jest zrozumiałe z jakiego powodu powódka uznaje ten zapis za krzywdzący dla niej. Zapis ten wskazuje na (dość oczywistą) możliwość wystąpienia różnic kursowych i zawiera dokonane między stronami uzgodnienie, co ma zrobić pozwany Bank w przypadku, gdy po przeliczeniu kredytu powstanie nadwyżka. Powódka nawet nie twierdziła, że nie miała możliwości uzyskania tej nadwyżki bezpośrednio we frankach szwajcarskich, ani że w ogóle wypłatą we frankach szwajcarskich była zainteresowana. Brak jest także podstaw do kwestionowania tego zapisu z powodu braku zaznaczenia w umowie co się stanie w sytuacji, gdy na skutek różnic kursowych powstanie niedopłata, o czym już była mowa we wcześniejszej części uzasadnienia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie pkt 2 ppkt 4 załącznika nr 7 do umowy kredytu ponownego podkreślenia wymaga, że powódka od początku mogła dokonywać spłaty kredytu bezpośrednio we franku szwajcarskim, niezależnie od kursów stosowanych przez Bank. Możliwość dokonania przez powódkę takiego wyboru wynikała już ze złożonego przez nią wniosku kredytowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W toku postępowania strona powodowa próbowała twierdzić, że nie miała możliwości spłacania kredytu od początku w walucie CHF i że otrzymała standardowy formularz obowiązujący w Banku, który nie gwarantował jej możliwości spłaty we franku szwajcarskim. Wskazywała także, że nie było wiadomym czy Bank zaakceptowałby wybór powódki i umożliwił jej spłatę kredytu w walucie CHF. Zdaniem Sądu te twierdzenia są gołosłowne, prezentowane wyłącznie w celu uzyskania zamierzonego efektu przedmiotowej sprawy i pozostają w oczywistej sprzeczności z dokumentami. Ze złożonego do akt wniosku kredytowego wprost wynika możliwość dokonania przez kredytobiorcę wyboru spłaty albo w złotówkach, albo w walucie kredytu i powódka takiego wyboru dokonała.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby Bank miał nie zaakceptować wyboru powódki, bądź miał go od czegoś uzależniać, to zapewne nie zamieszczałby możliwości dokonania takiego wyboru już we wniosku kredytowym. Trudno też uznać żeby wyboru dokonał za powódkę pracownik pośrednika kredytowego, gdyż nawet jeżeli pomagał powódce w wypełnianiu wniosku (chociaż charaktery pism powódki i pośrednika na to nie wskazują) to po pierwsze z pewnością omawiał poszczególne punkty z powódką, a po drugie powódka (jak każdy konsument należycie dbający o swoje interesy) z pewnością przeczytała wniosek przed jego podpisaniem. Nie jest też w tym kontekście zrozumiałe jaki interes miałby mieć pracownik pośrednika kredytowego wybierając (w tym bez konsultacji z powódką) spłatę przez powódkę kredytu akurat w złotówkach, a nie w walucie kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Istnienia żadnego takiego interesu powódka nawet nie uprawdopodobniła, nie mówiąc o jego udowodnieniu. Podkreślenia także wymaga, że zapis o możliwości spłaty kredytu bezpośrednio w walucie nie znalazł się w treści samej umowy, gdyż (co powódka starannie pomija) złożony przez powódkę wniosek kredytowy, w którym dokonała wyboru spłaty kredytu w złotówkach, determinował w tym zakresie treść przygotowanego przez Bank projektu umowy, w tym § 9 ust. 9 umowy oraz pkt. 2 ppkt 4 załącznika nr 7 do umowy. W konsekwencji bezprzedmiotowe są argumenty strony powodowej, że to umowa jest przedmiotem badania pod katem niedozwolonych postanowień umownych, a nie sam wniosek kredytowy, gdyż te inne dokumenty, które powstały w toku procedury udzielania kredytu pozwalają Sądowi ustalić w jakim zakresie świadome wybory powódki wpłynęły na zapisy zawarte w umowie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby we wniosku powódka zaznaczyła opcję spłaty w walucie kredytu, to zapis zawarty w § 9 ust. 9 umowy otrzymałby odpowiednie, pasujące do tego wyboru brzmienie. Powódka świadomie dokonała wyboru waluty spłaty kredytu i nie może obarczać pozwanego ewentualnymi konsekwencjami tych wyborów. W tym miejscu ponownego podkreślenia wymaga, że można przyznać rację powódce, że kursy zawarte w tabelach Banku stanowią ofertę Banku - po jakich kursach można w Banku kupić i sprzedać walutę - przy czym ponownie należy podkreślić, że - mając wybór czy spłacać po kursach z tabeli Banku, czy samodzielnie nabywać franki szwajcarskie na rynku - powódka tę ofertę Banku przyjęła i przyjmowała przy każdej kolejnej spłacie kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W każdej chwili mogła bowiem wystąpić z wnioskiem o zawarcie aneksu i zmianę waluty spłaty na walutę kredytu. Powódka nawet nie twierdziła że z takim wnioskiem występowała, a Bank się na tę zmianę nie zgodził. Zwrócić należy uwagę, że korzystając z kursów pozwanego Banku powódka odnosiła wymierną korzyść, gdyż nie musiała co miesiąc pamiętać o spłacie kolejnej raty i oszczędzała czas, który musiałaby przeznaczyć na zakup niezbędnej kwoty franków szwajcarskich i ich wpłacenie do Banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest dla Sądu zrozumiałe kwestionowanie przez powódkę klauzuli zawartej w § 9 ust. 8 umowy przewidującej spłatę kredytu poprzez obciążenie rachunku powódki w walucie PLN, „tj. potrącenia kwoty kredytu rzekomo w walucie CHF z ratami spłaty w PLN powodujące, że takie potrącenie jest niedopuszczalne w świetle art. 498 k.c., albowiem wierzytelności podlegające potrąceniu nie są jednorodne”. Po pierwsze stwierdzić należy, że powódka udzieliła Bankowi pełnomocnictwa do dokonywania potrąceń, którego nigdy nie odwołała. Po drugie - wbrew twierdzeniom powódki potrąceniu nie podlegała kwota wyrażona w CHF z kwotą wyrażoną w PLN, tylko kwota w PLN (po przeliczeniu raty zgodnie z ustalonymi przez strony w umowie zasadami) z kwotą w PLN. W konsekwencji potrącenie dotyczyło wierzytelności jednorodnych a art. 498 k.c. nie został naruszony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić należy uwagę, że zarzuty powódki nie dotyczą tego, że pozwany ustalił wysokość kursu w sposób dowolny i zawyżył w ten sposób zobowiązanie powódki tylko że teoretycznie miałby taką możliwość, z czym zresztą nie sposób się zgodzić z przyczyn już podanych. Podkreślić także w tym miejscu należy, że nie ma podstaw do uznania, że zmiana wysokości kursu waluty w tabeli Banku, na potrzeby spłaty raty stanowi jednostronną zmianę przez pozwany Bank postanowień umowy. W żadnym miejscu w umowie nie został podany kurs do dokonywania przeliczeń (na potrzeby wypłaty kredytu, czy też późniejszej spłaty rat). W umowie określono jedynie, że przeliczenia te będą się odbywały po kursie aktualnym w chwili opisanego w umowie zdarzenia (wypłaty kredytu, spłaty raty).</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić w tym miejscu należy także, że nie można się zgodzić z zarzutami, że brak zamieszczenia w umowie sposobu ustalania kursów walutowych na potrzeby przeliczenia salda zadłużenia na walutę obcą oraz przeliczenia na złote kwoty wymaganej do spłaty raty naruszały interes konsumenta w rażący sposób. Po pierwsze - jak już podkreślono - informacja ta w żaden sposób nie zmieniała wiedzy konsumenta co do zakresu związanego z zawartą umową ryzyka. Po drugie można byłoby uznać, że brak tej informacji rażąco narusza interes konsumenta w sytuacji, gdyby banki istotnie miały możliwość całkowicie dowolnego ustalania kursu waluty, w sposób oderwany od warunków rynkowych. Takiej możliwości banki (w tym pozwany i jego poprzednik prawny) nie miały.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że banki ustalały tabele kursowe nie tylko na potrzeby kredytów hipotecznych, ale również na potrzeby innych produktów (depozytów, lokat). Żeby pozyskać i utrzymać klientów musiały starać się być konkurencyjne na rynku. Większość klientów Banku interesowała się kursami stosowanymi przez Bank i porównywała je do kursów obowiązujących w innych bankach (podobnie jak porównuje się stosowane w poszczególnych bankach oprocentowanie lokat). Ponadto żeby dowolnie ustalić wysokość kursu w taki sposób żeby jednocześnie pozostawał on korzystny dla Banku przy wypłacie kredytu i przy jego spłacie (a w roku 2005 kredyty frankowe były jednocześnie udzielane i spłacane) Bank musiałby stosować bardzo wysoki spread, co w tym wypadku nie miało miejsca.</p>\n<p class=\"lf-p\">W dniu zawarcia przez powódkę umowy spread w Banku (...) SA wynosił 0,1057 zł, podczas gdy w NBP wynosił on 0,0506 zł, a zatem 5,5 grosza mniej ( informacja o kursach dostępna on line). Powódka nawet nie twierdziła, żeby w trakcie wykonywania umowy zastosowany przez pozwanego lub jego poprzednika prawnego spread był znacząco wyższy co miałoby rażąco naruszać jej interesy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z tych samych powodów Bank nie mógł wprowadzić do umowy żadnego ograniczenia miernika wartości (kursu waluty), gdyż na wzrost kursu waluty nie miał żadnego wpływu. Powódka nawet nie twierdziła, żeby w trakcie wykonywania umowy zastosowany przez pozwanego lub jego poprzednika prawnego spread przekraczał wysokość przeciętnego wynagrodzenia za wymianę waluty oraz wysokość uzasadnioną koniecznością zarządzania pozycją walutową w związku z ryzykiem zmiany kursu na rynku międzybankowym, co miałoby rażąco naruszać jej interesy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć należy, że to nie Bank naraził powódkę na niczym nieograniczone ryzyko związane ze wzrostem miernika wartości jakim jest kurs CHF, tylko sama powódka naraziła się na takie ryzyko wybierając ofertę kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego zamiast umowy kredytu w walucie, w której osiągała dochody.</p>\n<p class=\"lf-p\">Do ewentualnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej powódki przyczynił się obiektywny wzrost kursu franka szwajcarskiego, który był jednak powszechny i miał zasięg globalny. Nie jest prawdą, że powódka była całkowicie uzależniona od decyzji Banku jeżeli chodzi o wysokość kursu waluty, gdyż wysokość kursu ustalonego przez Bank zależała od czynników niezależnych od Banku i od kursu ustalonego na rynku międzybankowym. Gdyby było inaczej, tj. gdyby Bank mógł ustalać kursy w sposób oderwany od realiów rynkowych, zobowiązanie powódki byłoby zapewne znacznie wyższe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że wprowadzenie do umów denominacji stanowi warunek korzystny wyłącznie dla Banku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika aby Bank odnosił wymierną korzyść udzielając kredytu denominowanego w porównaniu do udzielenia kredytu złotówkowego (powódka nie zaoferowała żadnych dowodów w celu wykazania tej okoliczności). Zaciągnięcie przez powódkę kredytu denominowanego umożliwiło natomiast skorzystanie przez nią ze znacznie niższego oprocentowania kredytu (w porównaniu do kredytu złotówkowego). Miało to dla powódki wymierną korzyść, chociaż jednocześnie było powiązane z ryzykiem kursowym. Biorąc pod uwagę, że powódka zakończyła już spłacanie zaciągniętego kredytu jest możliwe dokładne porównanie np. kosztów kredytu złotówkowego i denominowanego do CHF i zweryfikowanie, który z nich i o ile był droższy. Powódka również w celu wykazania tej okoliczności nie złożyła żadnych wniosków dowodowych, a to na powódce spoczywał ciężar wykazania, że zawarta umowa spowodowała jej rażące pokrzywdzenie. Ponownego podkreślenia w tym miejscu wymaga, że z treści art. 385 1 k.c. w zw. z art. 385 2 k.c. jednoznacznie wynika, że tylko oceny zgodności danego postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, natomiast rażące pokrzywdzenie konsumenta powinno być badane w oparciu o całokształt okoliczności sprawy i skutków jakie dane postanowienie umowne spowodowało. W tym miejscu podkreślenia wymaga, że nie można się zgodzić ze stroną powodową, że rażącego pokrzywdzenia nie można w tym wypadku utożsamiać z poniesioną szkodą majątkową, gdyż biorąc pod uwagę charakter przedmiotowej umowy (uzyskanie finansowania), cel tej umowy (sfinansowanie nabycia majątku), a także kierowane przez powódkę wobec tej umowy zarzuty (dowolność Banków w ustalaniu zobowiązania powódki i zmaterializowanie się ryzyka kursowego, o którym powódka miała nie być należycie uprzedzona), stwierdzić należy, że rażące pokrzywdzenie powódki może się przejawiać wyłącznie w doznaniu przez nią szkody majątkowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć należy, że już w treści zawartej z powódką umowy zostało zaznaczone, że Bank ma własną tabelę kursową, a gdyby nawet nie wynikało to z umowy to obowiązek publikowania przez każdy Bank tabel wynika z powszechnie obowiązujących przepisów. Zgodnie z art. 111 ust. 1 pkt 4 pr. bank., który - zarówno w dacie zawierania przez powódkę umowy, jak i obecnie - przewiduje, że Bank jest zobowiązany ogłaszać stosowane kursy walutowe w miejscu wykonywania czynności, w sposób ogólnie dostępny. Oznacza to, że z przepisów prawa powszechnie obowiązującego wynika, że Bank stosuje własne kursy walutowe, a ewentualna nieznajomość tych przepisów obciąża powódkę. Zaznaczyć należy, że z doświadczenia życiowego wynika, że tabele kursowe stosowane przez Banki są umieszczone w placówkach banków w miejscach rzucających się w oczy i trudno przyjąć, żeby powódka nigdy nie zauważyła tabel kursowych w Oddziałach Banków, szczególnie biorąc pod uwagę, że osiągała dochody za granicą, w walucie obcej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym, z pewnością - mimo braku wyraźnego wskazania w umowie w jaki sposób kursy będą ustalane nie można mówić o rażącym pokrzywdzeniu powódki w związku z brakiem tej informacji. Brak tej informacji nie oznaczał bowiem dowolności po stronie Banku w ustalaniu wysokości kursu waluty, a jednocześnie zamieszczenie tej informacji nie miało żadnego wpływu na możliwość pełniejszego oszacowania związanych z tym kredytem kosztów. Nie można w konsekwencji uznać, że z powodu braku informacji o sposobie ustalania wysokości kursów przez Bank, zostały naruszone interesy ekonomiczne powódki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazać należy, że ewentualnie do ustawodawcy można mieć pretensje, że nałożony na Banki obowiązek tworzenia tabel kursowych nie został w żaden sposób sprecyzowany, w szczególności w zakresie obowiązku publikowania stosowanej przez Banki marży kursowej i sposobów jej ustalania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę na treść art. 23 ust. 3 Dyrektywy 2014/17/UE zgodnie z którym „Jeżeli konsument ma prawo do przeliczenia umowy o kredyt na inną walutę zgodnie z ust. 1 lit. a), państwa członkowskie zapewniają, by kurs wymiany zastosowany do przeliczenia był kursem rynkowym mającym zastosowanie w dniu, w którym występuje się o przeliczenie, chyba że w umowie o kredyt określono inaczej”. Prawodawstwo unijne nie tylko przewiduje zatem możliwość zastosowania do przeliczeń obiektywnego kursu rynkowego, ale również dopuszcza ustalenie przez strony w umowie innego kursu waluty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że powódka nie zakwestionowała sposobu ustalania przez Bank wysokości kursu waluty nawet wówczas, gdy ten kurs obiektywnie rzecz biorąc wzrósł i - mimo takiej możliwości - nie zdecydowała się nigdy na spłacanie kredytu bezpośrednio w walucie. Zakwestionowała go dopiero po całkowitej spłacie kredytu, kiedy w mediach zaczęły się pojawiać informacje o korzystnych dla „frankowiczów” orzeczeniach Sądów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazać należy, że zdaniem Sądu powódka była świadoma istnienia ryzyka kursowego związanego z zaciągnięciem kredytu w 2005 roku. Taka informacja została powódce udzielona w treści samej umowy, gdzie zwrócono uwagę powódki, że kurs franka szwajcarskiego może wzrosnąć nawet o 60%. Biorąc pod uwagę przewidywany długi okres kredytowania i oczywistą nieprzewidywalność tego co może się w przyszłości wydarzyć, powódka miała wszystkie niezbędne informacje pozwalające na ocenę rozmiaru ryzyka, które podjęła i na które pozwany zwracał jej uwagę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć należy, że zdaniem Sądu w przedmiotowej sprawie nie zachodzi wypadek wymieniony w art. 385 3 pkt 20) k.c. Zgodnie z tym przepisem w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności przewidują uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy. Po pierwsze wskazać należy ponownie, że w przedmiotowej sprawie zmiana kursu waluty i kierunek tej zmiany nie zależał od wyłącznej decyzji Banku. Bank dodawał do kursu średniego funkcjonującego na rynku międzybankowym jedynie niewielką marżę, która miała na celu zapewnienie Bankowi zysku oraz pokrycie ewentualnej straty w przypadku konieczności zrealizowania transakcji na rynku międzybankowym po niekorzystnej dla Banku zmianie kursu. Po drugie konsument miał zapewnioną możliwość spłaty kredytu bezpośrednio w walucie, rezygnacji z umowy, bądź skorzystania z możliwości przewalutowania kredytu i w ten sposób uniezależnienia się od kursu waluty stosowanego przez pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest podstaw do uznania, że powyższe zapisy zawartej przez powódkę umowy są bezskuteczne w stosunku do powódki również w oparciu o treść dyrektywy 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Przede wszystkim podkreślenia wymaga, że Dyrektywa ta ma na celu objęcie ochroną konsumenta świadomego i dbającego o własne interesy, który dokładnie zapoznaje się z udzielanymi mu informacjami i w oparciu o te informacje podejmuje decyzję odnośnie zawarcia danej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można w szczególności przyjąć, że zapisy umowy stron powodują znaczącą nierównowagę praw i obowiązków powódki jako konsumenta. Powódka nie wskazała na czym ta nierównowaga miałaby polegać - otrzymała od Banku środki niezbędne dla pokrycia kosztu zakupu od osoby fizycznej na rynku wtórnym spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego, remontu kredytowanego lokalu, sfinansowania kosztów transakcji oraz refinansowania części zadatku zapłaconego z jej środków własnych, co zostało zrealizowane. Osiągnęła zatem zamierzony cel kredytowania. Powódka nawet nie podjęła próby wykazania, że kurs pozwanego Banku i jego poprzednika prawnego odbiegał od kursu rynkowego i jaką ewentualnie szkodę w związku z tym poniosła.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jednocześnie powódka zobowiązała się do zwrotu na rzecz Banku wyraźnie określonej w umowie kwoty franków szwajcarskich (co umożliwiło jej skorzystanie z niższego oprocentowania) i równowartość tej kwoty, wyrażoną w walucie obcej, powinna Bankowi zwrócić. Jak już zaznaczono braku równowagi stron nie można upatrywać w tym, że Bank zabezpieczał się przed ryzykiem kursowym, gdyż - jak już podkreślono - powódka również mogła się przed nim zabezpieczyć zaciągając kredyt w walucie, w której zarabiała. Braku równowagi stron nie można także upatrywać w braku możliwości skutecznego negocjowania postanowień umowy, których projekt przedstawił pozwany Bank, gdyż takie możliwości negocjacji umowy istniały, lecz powódka z nich nie skorzystała (nawet nie twierdziła, że proponowała negocjowanie jakichś postanowień umowy, poza marżą - jak wynika z treści promesy udzielenia kredytu).</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma w konsekwencji w niniejszej sprawie podstaw do uznania, żeby przedstawiony powódce projekt umowy kredytowej stanowił standardową umowę, wyłączającą podstawowe prawa konsumenta i żeby zawierał zapisy naruszające prawa konsumenta, szczególnie w sposób rażący. Nie świadczy o tym również brak zgody Banku na obniżenie marży do 1,7% (szczególnie biorąc pod uwagę, że powódka oczekiwała sfinansowania inwestycji w całości, łącznie z remontem lokalu, bez zaoferowania wkładu własnego i nie przedstawiając zabezpieczeń kredytu w kwocie przewyższającej wartość prawa do lokalu), a powódka nawet nie twierdziła że próbowała negocjować z Bankiem inne postanowienia umowy, na co Bank również nie wyraził zgody.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że Dyrektywa 93/13/EWG wymieniając w załączniku przykładowy wykaz warunków, które mogą być uznane za nieuczciwe wskazuje m.in., że wadliwe jest zawarcie w umowie warunku przewidującego możliwość ustalania ceny towaru w momencie dostawy lub umożliwienie sprzedawcy towarów lub dostawcy usług podwyższenia cen bez zapewnienia konsumentowi prawa do unieważnienia umowy, jeśli w obu przypadkach cena jest zbyt wysoka w stosunku do cen obowiązujących w chwili zawarcia umowy (lit. l)), a także, że wadliwe jest umożliwienie sprzedawcy lub dostawcy według własnego uznania jednostronnej zmiany warunków bez uzasadnionego powodu wymienionego w umowie (lit. j)). Jednocześnie jednak przewiduje, że lit. l) i j) nie stosuje do:</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>transakcji w obrocie papierami wartościowymi, instrumentami finansowymi lub innymi produktami lub usługami, których cena związana jest ze zmianami notowań giełdowych indeksu lub stopy rynku finansowego, nad którymi sprzedawca, czy też dostawca nie ma żadnej kontroli,</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>umowy kupna lub sprzedaży walut obcych, czeków podróżnych lub międzynarodowych przekazów pieniężnych wystawionych w walucie obcej.</div>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu z powyższego wynika, że zgodnie z ww. Dyrektywą nie ma podstaw do uznania za nieuczciwe wobec konsumenta ustalenia umowy uzależniającego wysokość ostatecznych kosztów umowy od zmiany kursu waluty, gdyż nad zmianami tymi Bank nie ma kontroli, a jak już powyżej wskazano, zmiany kursów w tabelach stosowanych przez pozwany Bank i jego poprzedników zależały od czynników zewnętrznych - wynikały ze zmian tych kursów na rynkach międzybankowych. Nie ma żadnych powodów żeby nie miało to zastosowania w odniesieniu do kredytu denominowanego. Brak implementacji wprost punktów załącznika do Dyrektywy, z uwagi na jego jedynie interpretujący i wyjaśniający charakter, nie stanowi podstawy do uznania, że kierunek wnioskowania w nim wyrażony winien być pominięty, przy ocenie przedmiotowej umowy, szczególnie wobec wyraźnego zaznaczenia w uzasadnieniu ustawy, którą przedmiotowa Dyrektywa była implementowana ( ustawa z 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów…), że jej celem jest harmonizacja prawa rozumiana nie tylko jako zgodność przepisów, ale również akceptacja pewnej filozofii dyrektyw europejskich.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z Dyrektywy wynika ponadto, że stosowanie lit. l) nie narusza warunków indeksacji cen, o ile jest to zgodne z prawem, pod warunkiem, że zostanie jasno przedstawiona metoda, według której następują zmiany cen. W ocenie Sądu metoda dokonywania przeliczeń została przedstawiona w sposób wystarczający do zrozumienia tego mechanizmu, w umowie wskazano kiedy i po jakim kursie będą następowały przeliczenia, a wskazanie konkretnej wysokości kursu nie było możliwe, gdyż - z oczywistych przyczyn - jego wysokość nie była w dacie podpisywania umowy znana. Na taki mechanizm, który mógł spowodować zarówno korzystną dla konsumenta jak i dla niego niekorzystną zmianę wysokości kursu waluty, powódka wyraziła zgodę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też ponownie należy uwagę, że powódka już od momentu zawarcia umowy mogła „uwolnić” się od zależności od kursu waluty stosowanego przez Bank przy spłacie kredytu decydując się na spłatę kredytu w walucie, bądź dokonać przewalutowania kredytu, zaciągnąć kredyt w walucie euro lub w złotówkach i spłacić nim frankowy. Powódka jednak z takich możliwości nie skorzystała. Odnosząc się do zarzutów powódki, że poprzednik prawny pozwanego Bank mógł nie wyrazić zgody na przewalutowanie kredytu wskazać należy, że gdyby nawet rzeczywiście nie wyraził na to zgody, to powódka miała możliwość zaciągnięcia kredytu w innym Banku i spłacenia kredytu zaciągniętego w Banku (...) SA, na co Bank ten zgody wyrażać nie musiał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jednocześnie od 2005 roku konkurencja między Bankami narastała, co przejawiało się w kolejnych promocyjnych ofertach i zaciągnięcie kredytu w innym Banku było realnie możliwe. Jak już powyżej wskazano w połowie 2008 roku, kiedy kurs franka szwajcarskiego znacząco spadł, z decyzji o przewalutowaniu kredytu bądź zaciągnięciu kredytu złotówkowego i spłacie denominowanego do CHF powódka odniosłaby wymierną korzyść, gdyż spłaciłaby Bankowi znacznie mniej niż od Banku otrzymała i to zapewne łącznie z zapłaconymi odsetkami.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka nawet nie podjęła próby uniezależnienia się od kursu franka i ustalenia możliwości przewalutowania kredytu również wówczas kiedy kurs franka obiektywnie rzecz biorąc wzrósł licząc zapewne, że kurs ten ponownie spadnie. Zdaniem Sądu oznacza to, że świadomie podjęła ryzyko związane ze zmianą kursu waluty w dniu podpisania umowy, podobnie jak świadomie podjęła ryzyko związane ze wzrostem kursu waluty w 2009, a potem w 2015 roku.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym miejscu wskazać należy, że - jak się wydaje - strona powodowa w sposób nieprawidłowy rozumie pojęcie spreadu. Spread to różnica między kursem kupna i kursem sprzedaży waluty z tej samej tabeli, a powódka zdaje się porównywać w/w kursy z różnych tabel, co jest bezcelowe, bowiem kurs może zarówno wzrosnąć jak i spaść (co jak już powyżej wskazano w przedmiotowej sprawie miało miejsce, a różnica w wysokości zobowiązania przeliczonego na złotówki wynosiła 54 009,62 zł na korzyść powódki). Nie ma zatem takiej sytuacji, żeby powódka dokonywała spłaty kredytu po kursie z tej samej tabeli, z której został wzięty kurs do uruchomienia kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka podnosiła także, że gdyby zamierzała spłacić kredyt już tego samego dnia, to jej zobowiązanie wobec Banku, z powodu stosowanych przez Bank kursów kupna i sprzedaży waluty byłoby wyższe. Sytuację, że powódka składałaby dyspozycję wypłaty kredytu po to żeby natychmiast go spłacić tego samego dnia należy uznać za - co najmniej - mało prawdopodobną. Po pierwsze gdyby powódka nagle posiadła środki na spłatę kredytu, to zapewne nie składałaby dyspozycji jego uruchomienia, bądź nie uruchamiałaby go w pełnej wysokości. Już to wskazuje na wadliwość rozumowania strony powodowej. Po drugie po wypłacie kredytu kurs mógł się zmienić (i w przedmiotowej sprawie się zmienił) w sposób korzystny dla powódki (tj. mógł spaść), a w konsekwencji, że powódka spłaciłaby niższą kwotę niż otrzymała. Powszechną wiedzą jest przy tym to, że nieprzemyślany zakup waluty może spowodować stratę w przypadku konieczności ponownej sprzedaży tej waluty tego samego dnia, gdyż będzie konieczność sprzedania jej po niższej cenie, niż się za nią zapłaciło. Podobnie powszechną wiedzą była zdaniem Sądu okoliczność, że kursy w kantorach były korzystniejsze, niż kursy proponowane przez Banki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo - gdyby nawet uznać, że różnica w wartości wypłaconej powódce kwoty kredytu w związku z różnicą między kursem kupna i sprzedaży stanowi dodatkowy koszt kredytu - to ponownie stwierdzić należy, że istnienie tego kosztu jest bardzo łatwe do zauważenia po przeczytaniu umów. Z dokumentów tych jasno wynika bowiem, że kredyt jest wypłacany po kursie kupna, a spłacany po kursie sprzedaży, a różnice między tymi kursami są powszechnie znane i łatwe do ustalenia. W konsekwencji należy uznać, że o możliwości poniesienia takiego kosztu strona powodowa wiedziała już w momencie podpisania umów, jeszcze przed uruchomieniem kredytu. Zaznaczyć przy tym trzeba ponownie, że ten tok rozumowania jest w istocie zdaniem Sądu błędny, gdyż wysokość tego kosztu jest w istocie nieznana, gdyż może się okazać, że po wypłaceniu kredytu kurs spadnie i że kredyt jest spłacany po kursie niższym niż zastosowany kurs wypłaty (co w przedmiotowej sprawie miało miejsce). Powódka wiedziała zatem już w momencie podpisania umowy, że koszt ten może wystąpić i powinna liczyć się z koniecznością jego poniesienia (godziła się na niego skoro podpisała umowę).</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest także podstaw do uznania, że powodowie zawierając umowę działali pod wpływem błędu, w szczególności wywołanego przez pozwanego. W przedmiotowej sprawie należy przy tym zwrócić uwagę, że gdyby nawet uznać, że w dacie uruchomienia kredytu powódka działała pod wpływem błędu to od czasu uruchomienia kredytu do dnia złożenia pozwu minęło prawie 14 lat, a powódka nigdy nie złożyła oświadczenia o uchyleniu się od skutków błędu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć także należy, że niewątpliwie nie były znane, nawet w dniu złożenia dyspozycji wypłaty kredytu, koszty, które strona powodowa będzie musiała ponieść, żeby zaciągnięte zobowiązanie spłacić. Podkreślenia jednak wymaga, że taka jest specyfika umów kredytowych. Nie można się zgodzić z twierdzeniem, że w przypadku tego typu umów dobre obyczaje wymagają żeby koszty były możliwe do przewidzenia. Jak wskazano w orzeczeniu Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 14 grudnia 2010 r., sygn. XVII AmC 426/09 chodzi jedynie o możliwość przewidzenia takich kosztów, które nie wynikają z czynników obiektywnych. Zarówno zmiana kursu waluty jak i oprocentowania była niezależna od stron i wynikała z czynników obiektywnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Postanowienia umowy w tym zakresie w dacie zawarcia umowy nie naruszały dobrych obyczajów i nie naruszały interesów konsumentów - szczególnie w rażący sposób. Stwierdzić należy, że kosztów kredytu nie zna żaden kredytobiorca, poza nielicznymi, którzy zdecydowali się na kredyt złotówkowy ze stałym oprocentowaniem, który zwykle jest znacznie droższy, ale daje większe możliwości ustalenia przewidywanych kosztów kredytu (przy czym nawet w przypadku takich umów wysokość oprocentowania zmienia się co ok. 5 lat). Każdy kredytobiorca, który decyduje się na wieloletni kredyt z oprocentowaniem zmiennym musi liczyć się z tym, że na przestrzeni lat oprocentowanie kredytu wzrośnie i kredyt będzie znacznie droższy niż pierwotnie zakładał.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przypadku kredytów walutowych klient - w zamian za niższe oprocentowanie - godził się na dodatkowe ryzyko w postaci zmiany kursu waluty. Podkreślenia wymaga, że w dacie zawierania przez kredytobiorcę umowy całkowitych kosztów kredytu nie zna również Bank. Wzrost kursu na przestrzeni lat mógł powodować wzrost kosztów obsługi kredytu, ale jednocześnie, równie prawdopodobna była sytuacja, że kurs waluty by spadł a wzrosłoby oprocentowanie kredytu. Zauważyć tu trzeba, że powiązanie rat kredytu z wysokością kursu kupna-sprzedaży CHF powoduje, że wysokość spłaconego kapitału ze swojej istoty musi się różnić od otrzymanego kredytu, przy czym prognozowanie amplitudy zmian jest tym trudniejsze im dłuższy jest okres spłaty.</p>\n<p class=\"lf-p\">W swoich rozważaniach i wyliczeniach powódka pomija również, że nigdy nie jest tak, że kredytobiorca zwraca Bankowi wyłącznie kapitał i zawsze - również w przypadku kredytów złotówkowych - kwota, którą kredytobiorca jest zobowiązany zwrócić jest znacznie wyższa od kwoty, którą otrzymał, szczególnie w przypadku dużej kwoty kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy też również uwagę, że powódka całkowicie pomija w swoich rozważaniach i wyliczeniach korelację między kursem franka szwajcarskiego a Liborem i wpływ tej korelacji na koszty kredytu. Nie jest bowiem prawdą, że istnieje proste przełożenie wzrostu kursu franka szwajcarskiego na wielkość ponoszonych przez kredytobiorcę kosztów kredytu ani że korzyść z niższego oprocentowania jest jedynie pozorna. Wręcz przeciwnie, szczegółowe wyliczenia mogłyby pokazać, że pomimo wzrostu kursu waluty koszty kredytu wzrosły niewiele lub nie wzrosły w ogóle, a nawet że spadły. Wszystko zależy przy tym od treści zawartej przez strony umowy, a w szczególności od wielkości ustalonej marży kredytu. Faktem jest bowiem, że w związku ze wzrostem kursu waluty wielkość zobowiązania powódki w przeliczeniu na złotówki wzrosła, ale jednocześnie znaczny spadek oprocentowania kredytu (związany z ujemną stopą procentową) powodował, że spłacając raty powódka spłacała przede wszystkim udostępniony im kapitał kredytu, co powodowało, że szybciej malała kwota kapitału, od której naliczane są odsetki, a w konsekwencji obniżało koszty kredytu związane z jego oprocentowaniem. Okoliczność ta dodatkowo świadczy o braku pokrzywdzenia powódki jako konsumenta, a tym bardziej „rażącym pokrzywdzeniu”.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nieuzasadnione były również zdaniem Sądu zastrzeżenia dot. § 11 ust 2. umowy „postanowienia kreującego w umowie jednostronne ryzyko dla kredytobiorczyni, zgodnie z którym w przypadku istotnej zmiany kursu waluty wyłącznie Bank ma uprawnienie do żądania od powódki przewalutowania kredytu na inną walutę lub ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia spłaty kredytu.” W zakresie zapewnienia sobie „wyłącznie przez Bank” możliwości żądania dodatkowego zabezpieczenia spłaty kredytu zastrzeżenia powódki są zupełnie niezrozumiałe, gdyż oczywiste jest, że to Bank udzielając kredytu ponosi ryzyko, że nie zostanie on spłacony i utraci udostępnione środki nie mówiąc nawet o nieosiągnięciu spodziewanego zysku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oczywiste jest zatem, że to Bank żąda zabezpieczenia kredytu w celu zminimalizowania ryzyka. Niezależnie od tego wskazać należy, że powódka nawet nie twierdziła, że Bank żądał od niej w trakcie umowy dodatkowego zabezpieczenia. Jeżeli zaś chodzi o zastrzeżenie, że „w przypadku istotnej zmiany kursu waluty wyłącznie Bank ma uprawnienie do żądania od powódki przewalutowania kredytu na inną walutę” stwierdzić należy, że powódka nawet nie twierdziła, że po wzroście waluty składała w Banku wniosek o przewalutowanie, ale nie został on zaakceptowany, bądź też, że Bank domagał się od niej takiego przewalutowania. W konsekwencji należy uznać, że w ogóle zapisy te zaktualizowały się na etapie wykonywania przedmiotowej umowy (że Bank skorzystał z takiej możliwości), a zatem powódka nie ma interesu prawnego w kwestionowaniu tego zapisu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić należy że Sąd nie bada w przedmiotowej sprawie potencjalnych konsekwencji wszystkich zapisów umowy, a jedynie te, które mają znaczenie z punktu widzenia zasadności zgłoszonego roszczenia. W konsekwencji zdaniem Sądu rozważania powódki dotyczące tego zapisu umowy są bezprzedmiotowe. Na marginesie należy jedynie zaznaczyć, że powódka nawet nie twierdziła, że wnosiła o zmianę tych zapisów, a pozwany się na to nie zgodził.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka zakwestionowała również zapis zawarty w § 7 ust. 4 umowy w zw. z pkt 1 lit. a załącznika nr 3 do umowy kredytu dotyczący pobierania składki UNWW z uwagi na jego nieuczciwy charakter.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się do postanowienia umowy dot. ubezpieczenia niskiego wkładu własnego zdaniem Sądu generalnie stosowanie takiej klauzuli jest dopuszczalne. Dzięki ponoszeniu kosztów tego ubezpieczenia, które niweluje ryzyko po stronie Banku, kredytobiorca może uzyskać kredyt na 100% wartości nieruchomości nie ponosząc kosztów związanych z wkładem własnym. Oczywiste jest, że taki kredytobiorca stwarza po stronie Banku znacznie większe ryzyko, gdyż w razie braku spłaty, Bank nie zdoła uzyskać pełnego zaspokojenia z podstawowego zabezpieczenia jakim jest hipoteka. W przypadku klienta, który nie zdołał poczynić w swoim majątku żadnych oszczędności żeby zgromadzić wkład własny istnieje większe ryzyko, że kredyt nie zostanie spłacony.</p>\n<p class=\"lf-p\">Bank niewątpliwie ponosił ryzyko związane z udzieleniem każdego kredytu, przy czym w przypadku osób, które nie chciały wpłacić wkładu własnego - znacznie wyższe. Bank nie tylko miał prawo, ale i obowiązek zażądać odpowiednich zabezpieczeń spłaty kredytu i to właśnie zrobił. W niniejszej sprawie Bank zażądał od powódki zabezpieczenia spłaty kredytu w postaci ubezpieczenia niskiego wkładu własnego do czasu spłaty przez kredytobiorcę części kapitału odpowiadającej wymaganemu przez Bank udziałowi własnemu. Obowiązek przedstawienia stosownych zabezpieczeń obciąża przy tym nie Bank tylko właśnie kredytobiorcę, a powódka innych zabezpieczeń nie przedstawiła. Powódka co prawda proponowała złożenie weksla, jednak zwrócić należy uwagę, że miała zawartą umowę o pracę na czas określony i nie miała praktycznie żadnego majątku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu powódka miała możliwość przedstawienia Bankowi dodatkowego zabezpieczenia w postaci poręczenia przez członka rodziny, bądź hipoteki na nieruchomości członka rodziny. Wówczas zapewne uniknęliby konieczności zapłaty składki ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Powódka nie zdecydowała się na złożenie zeznań w tej sprawie i wyjaśnienie z jakiego powodu przedstawienie tego typu zabezpieczeń nie było możliwe. Z wydanej w sprawie wniosku kredytowego powódki decyzji kredytowej oraz zawartej przez powódkę umowy wprost wynikało przy tym jaka jest kwota brakującego wkładu własnego i jaka jest wysokość składki. Należy uznać, że - skoro powódka podpisała umowę kredytową - wysokość składki związanej z tym ubezpieczeniem akceptowała.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ani z akt sprawy ani z twierdzeń powódki nie wynika przy tym żeby umowa ubezpieczenia niskiego udziału własnego została przedłużona na kolejny okres i aby Bank pobrał od powódki jakiekolwiek dodatkowe składki na to ubezpieczenie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić dodatkowo należy uwagę na konsekwencje wejścia w życie w 2011 r. tzw. ustawy antyspreadowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 19 marca 2015 r. (IV CSK 362/14, LEX nr 1663827) „Ideą dokonania nowelizacji prawa bankowego ustawą z 29 lipca 2011 r. było utrzymanie funkcjonujących na rynku kredytów denominowanych według nowych zasad. Do prawa bankowego został wprowadzony m.in. art. 69 ust. 2 pkt 4a, zgodnie z którym umowa kredytu powinna określać w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W myśl art. 4 noweli w przypadku kredytów lub pożyczek pieniężnych zaciągniętych przez kredytobiorcę lub pożyczkobiorcę przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy (co nastąpiło w dniu 26 sierpnia 2011 r.) ma zastosowanie art. 69 ust. 2 pkt 4a oraz art. 75b prawa bankowego, w stosunku do tych kredytów lub pożyczek pieniężnych, które nie zostały całkowicie spłacone - do tej części kredytu lub pożyczki, która pozostała do spłacenia. W tym zakresie Bank dokonuje bezpłatnie stosownej zmiany umowy kredytowej lub umowy pożyczki (…) ustawodawca wprowadził narzędzie prawne pozwalające wyeliminować z obrotu postanowienia umowne zawierające niejasne reguły przeliczania należności kredytowych, zarówno na przyszłość, jak i w odniesieniu do wcześniej zawartych umów w części, która pozostała do spłacenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zatem abuzywność tych postanowień dostrzeżona przez powodów została w powyższym zakresie usunięta.”.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo należy podkreślić, że wprowadzenie art. 69 ust. 4a prawa bankowego potwierdza w istocie zgodność z prawem takiej konstrukcji kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym zdaniem Sądu zawarta przez strony umowa jest ważna, a jednocześnie brak jest podstaw do uznania, że kwestionowane postanowienia umowy są bezskuteczne wobec powódki. Powódka wiedziała jakie zobowiązanie i w jakiej walucie zaciągnęła, a świadczy o tym wykonywanie umowy aż do jej całkowitej spłaty bez żadnych zastrzeżeń, w tym w szczególności w zakresie wypłaconej kwoty kredytu. Zaznaczyć także trzeba, że poszczególnych zapisów umowy nie można analizować w oderwaniu od treści całej umowy i okoliczności jej zawarcia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo podkreślić należy, że - wbrew zarzutom powódki nie ma podstaw do uznania, że nie da się ustalić wysokości zaciągniętego przez nią zobowiązania, czy też przyjęcia, że świadczenie powódki jest niemożliwe do spełnienia. Zobowiązanie powódki zostało w umowie określone przez wskazanie kwoty zobowiązania we frankach szwajcarskich. Taką też kwotę powódka zobowiązała się pozwanemu zwrócić. Biorąc pod uwagę, że powódka od początku mogła spłacać kredyt bezpośrednio w walucie kredytu, ale z jakichś przyczyn, za korzystniejsze dla siebie uznała skorzystanie z tabel kursowych pozwanego Banku i jego poprzednika prawnego, należy uznać, że nie ma podstaw do uznania, że umowa nie została wykonana zgodnie z poczynionymi przez strony uzgodnieniami.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym miejscu należy stwierdzić, że pozwany słusznie zwrócił uwagę na wyrok Trybunału Sprawiedliwości C-118/17 z 14 marca 2019 r. (D.), w którym Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sposób szczegółowy sformułował kryteria oceny postanowień umowy pod kątem abuzywności, tj. po pierwsze wskazał, że postanowienia dotyczące spreadu walutowego i ryzyka walutowego (klauzula indeksacyjna) winny być poddawane ocenie pod kątem abuzywności w sposób osobny, a przesądzenie abuzywności postanowień dotyczących spreadu walutowego nie może w sposób automatyczny skutkować abuzywnością postanowień dotyczących ryzyka walutowego (klauzuli denominacyjnej jako takiej), a po drugie określił etapy / przesłanki badania abuzywności postanowień umowy określających ryzyko walutowe (k. 304 i n. odpowiedzi na pozew). Jak już powyżej wskazano, badanie tych przesłanek w przedmiotowej sprawie prowadzi do wniosku, że w okolicznościach niniejszej sprawy nie ma podstaw do stwierdzenia abuzywności któregokolwiek z postanowień umowy, gdyż:</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">1.</span>powódka osobiście dokonała wyboru oferty kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego - miała znacznie wyższą zdolność kredytową niż zaciągana kwota kredytu i mogła wybierać spośród różnych ofert Banku, a w konsekwencji nie może skutecznie twierdzić, że nie zostały z nią indywidualnie uzgodnione warunki, które sama narzuciła składając wniosek o określonej treści, 2. powódka nie próbowała negocjować żadnych warunków umowy poza marżą, więc nie może skutecznie twierdzić, że negocjacje nie były możliwe, a z innych spraw i doświadczenia życiowego wynika, że umowy z Bankami można negocjować, tak jak wszystkie inne, 3. powódka znała i akceptowała kurs uruchomienia kredytu w momencie finalizowania się umowy kredytu, tj. w chwili jego wypłaty, 4. powódka od początku mogła dokonać wyboru między zakupem franków po cenie oferowanej przez poprzednika prawnego pozwanego i pozwanego, a ich zakupem na rynku, 5. brak jest podstaw do twierdzenia, że umowa nie zapewniała równowagi między stronami, skoro powódka po pierwsze nie była zależna od tabel kursowych Banku, a po drugie mogła w każdej chwili uwolnić się od zawartej umowy chociażby zaciągając kredyt na jego spłatę w innym Banku, przy czym wcześniejsza spłata nie wiązała się z żadnymi kosztami po stronie powódki, 6. umowa dawała powódce wymierne korzyści w postaci wielokrotnie niższego oprocentowania kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego, 7. powódka nie wykazała żadnego rażącego naruszenia jej interesów, gdyż nie wykazała np., że gdyby w tym samym czasie zaciągnęła kredyt złotówkowy to poniosłaby znacznie niższe koszty tego kredytu, a jednocześnie nie wykazała, że dzięki zaciągnięciu przez nią kredytu denominowanego do waluty obcej Bank uzyskał niewspółmierne, znacznie wyższe korzyści w porównaniu do korzyści, które by uzyskał, gdyby zaciągnęła kredyt złotówkowy, co mogłoby zostać uznane za naruszające dobre obyczaje.</div>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby nawet uznać, że zasadne są zarzuty odnośnie dowolności ustalania przez pozwanego kursu, po którym następowały przeliczenia zobowiązania powódki, (chociaż nie ma do tego żadnych podstaw, gdyż można ewentualnie uznać, że powódka była uzależniona od kursu Banku jedynie przy uruchomieniu kredytu), to zdaniem Sądu za ewentualnie uzasadnione można byłoby uznać roszczenie o odszkodowanie w wysokości stanowiącej różnicę między wysokością kosztów obsługi kredytu naliczonych w oparciu o kursy stosowane przez Bank i jego poprzednika prawnego, a wysokością tych kosztów obliczonych w oparciu o obiektywne, niezależne od stron kurs z rynku międzybankowego (z pominięciem marży kursowej Banku i jego poprzednika prawnego).</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić bowiem należy, że ewentualne uznanie abuzywności klauzul, w oparciu o które pozwany Bank dokonywał przeliczenia rat kredytu powódki z CHF na PLN, powodowałaby - zdaniem Sądu - że do przeliczeń powinny zostać zastosowane kursy z rynku międzybankowego, z pominięciem doliczanej do tych kursów marży kursowej. Ewentualna abuzywność, mająca podlegać na dowolności ustalania przez pozwanego kursów dotyczy bowiem wyłącznie tej doliczanej marży, gdyż tylko w tym zakresie Bank - decydując o jej wysokości - miał wpływ na kursy zastosowane do ustalenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy. Na wysokość ustalanego w oparciu o dane z rynku międzybankowego kursu pozwany nie miał żadnego wpływu. Nadal byłby to przy tym - zgodnie z umową - kurs z tabeli pozwanego Banku, pomniejszony jedynie o doliczony spread. Zdaniem Sądu byłaby to adekwatna i wyważona dolegliwość dla pozwanego za niewskazanie w umowie wysokości oraz zasad ustalania i zmiany spreadu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby nie podzielić również tej argumentacji należałoby do przeliczeń zastosować kursy (sprzedaży lub średni) Narodowego Banku Polskiego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej, który m.in. ogłasza bieżące kursy walut obcych oraz kursy innych wartości dewizowych w oparciu o zasady ustalania kursu złotego w stosunku do walut obcych ustalonych przez Radę Ministrów w porozumieniu z Radą Polityki Pieniężnej. Podkreślenia wymaga, że przeliczenie takie nie spowodowałoby zmiany postanowień zawartej przez strony umowy, a jedynie zastosowanie obiektywnego przelicznika, którego ustalenie byłoby całkowicie niezależne od woli stron tej umowy. Zaznaczyć także należy, że zastąpienie kursu stosowanego przez Bank kursem ustalonym przez NBP nie spowoduje po stronie Banku żadnych korzyści z zastosowania tego kursu, a jedynie wyeliminuje korzyść, którą ewentualnie pozwany uzyskał ze stosowanego spreadu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić przy tym ponownie należy uwagę, że stosowane przez banki spready miał stanowić dla niego dodatkową formę zabezpieczenia oraz sfinansowania kosztów związanych z obsługą kredytów walutowych, które - w porównaniu do obsługi kredytów złotówkowych - wymagały chociażby zatrudnienia dodatkowo specjalistów obsługujących zawieranie umów na rynku międzybankowym i nadzorujących prawidłowość działań Banku w związku z koniecznością minimalizowania ryzyk związanych z niedopasowaniem stóp procentowych i niezrealizowanych różnic kursowych. Jak już zaznaczono ryzyko banku było związane m. in. z tym, że tabela Banku była sporządzana i obowiązywała w danym dniu, a Bank dokonywał operacji kupna i sprzedaży waluty (w związku z działaniami podjętymi przez klientów banku polegających na wypłacie i spłacie kredytów) w kolejnym dniu roboczym.</p>\n<p class=\"lf-p\">W okresie pomiędzy sporządzeniem tabeli kursowej, a momentem kiedy Bank nabywał lub sprzedawał walutę na rynku międzybankowym, kursy się zmieniały i kiedy te zmiany te miały charakter negatywny dla Banku, Bank ponosił stratę, a kiedy zmieniały się korzystnie realizował zysk. Spread miał minimalizować ryzyko poniesienia straty. Zdaniem Sądu w przedmiotowej sprawie brak jest podstaw do przyjęcia, że spread stosowany przez pozwany Bank przekraczał wysokość uczciwego wynagrodzenia, a w konsekwencji, że stosowany przez Bank kurs odbiegał od kursu rynkowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu okoliczność, że w dacie zawierania przez strony umowy nie obowiązywał przepis przewidujący możliwość zastąpienia kursu ustalanego przez Banku kursem średnim NBP, nie oznacza, że nie ma możliwości dokonania przeliczeń po tym kursie. Gdyby uznać, że możliwości takiej nie ma to zawsze istnieje możliwość powołania biegłego, który ustali po jakim średnim kursie rynkowym powódka mogła nabyć walutę w dacie poszczególnych spłat i w oparciu i tę opinię rozliczyć dokonane przez powódkę wpłaty, zwracając ewentualną nadwyżkę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy uwagę na określony w art. 6 ust. 1 cel Dyrektywy 93/13/EWG. Zgodnie z tym zapisem Państwa Członkowskie stanowią, że na mocy prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie będą wiążące dla konsumenta, a umowa w pozostałej części będzie nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków. Zasadniczym celem Dyrektywy jest zatem dążenie do utrzymania zawartej umowy w mocy, przy czym należy uznać, że powinny zostać utrzymane przede wszystkim wszystkie essentialia negotii zawartej umowy. Kwestia ta jest szczególnie istotna w sprawie, w której kredyt został uruchomiony po kursie bez wątpienia rynkowym, który powódka w dacie uruchomienia kredytu znała i akceptowała, a nadto powódka była uzależniona od kursów stosowanych przez poprzednika prawnego pozwanego i pozwanego, jedynie z tego względu, że nie zdecydowała się na spłatę rat kredytu bezpośrednio w walucie, mimo że miała taką możliwość.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na możliwość zastąpienia kursów „zewnętrznych” w miejsce kursów z tabeli pozwanego Banku wielokrotnie wskazywano w orzecznictwie Sądów, np. w wyrokach Sądu Najwyższego z 14 lipca 2017 r., sygn. akt II CSK 803/16, z 29 kwietnia 2015 r., sygn. akt V CSK 445/14, z 21 maja 2004 r. sygn. akt III CSK 47/03, wyroki Sądu Okręgowego w Warszawie z 19 października 2017 r, sygn. akt XXV C 1595/16, czy z 18 kwietnia 2016 r. sygn. akt III C 275/15.</p>\n<p class=\"lf-p\">W orzeczeniu II CSK 803/16 Sąd Najwyższy wskazał, że: „Z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wynika, że sądy krajowe są zobowiązane wyłącznie do niestosowania klauzuli abuzywnej i nie wolno im przekształcać jej treści tak, aby nadać jej kształt nienaruszający interes konsumenta, ponieważ osłabiałoby to oddziaływanie prewencyjne sankcji. Umowa powinna „w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków, o ile takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe zgodnie z zasadami prawa wewnętrznego” ( zob. wyroki: z 14 czerwca 2012 r. w sprawie C-618/10, B. E. de (...) SA przeciwko J. C., ZOTSiS 2012/6/I-349, pkt 66-69, z 30 maja 2013 r. w sprawie A. B., pkt 57, 60, z 21 stycznia 2015 r. w połączonych sprawach C-482/13, C-484/13, C-485/13 i C-487/13, U. B. i C., ZOTSiS 2015/1/I-21, pkt 28, z 26 stycznia 2017 r. w sprawie C- 421/14, (...) SA przeciwko J. G., ECLI:EU:C:2017:60, pkt 71, z 21 kwietnia 2016 r. w sprawie C-377/14, E. R., H. R. przeciwko F. a.s., ECLI:EU:C:2016:283, pkt 97). Z przywołanych orzeczeń zdaje się wynikać, że Trybunał wyklucza nie tylko tzw. redukcję utrzymującą skuteczność postanowienia abuzywnego, ale także wyłącza możliwość uzupełniania luk w umowie powstałych po wyeliminowaniu takiego postanowienia. Jest jednak charakterystyczne, że orzeczenia te dotyczyły postanowień, których wyeliminowanie z umów nie powodowało istotnych luk: postanowień przewidujących kary umowne, odsetki za zwłokę albo natychmiastową wymagalność kredytu w razie zwłoki w jego spłacie. W odniesieniu do postanowienia stanowiącego element tzw. spreadu walutowego Trybunał zajął stanowisko bardziej elastyczne, wskazując, że art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie stoi na przeszkodzie temu, „by sąd krajowy uchylił, zgodnie z zasadami prawa zobowiązań, nieuczciwy warunek poprzez zastąpienie go przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym” ( zob. wyrok z 30 kwietnia 2014 r. w sprawie K., pkt 80 i n.).”. Przepisami takimi mogą być zdaniem Sądu przepisy stanowiące podstawę do ogłaszania kursów kupna i sprzedaży waluty ustalane przez NBP (ewentualnie kurs średni NBP), których wysokość jest niezależna od obu stron postępowania, bądź ewentualnie stosowane przez analogię przepisy innych ustaw jak prawo wekslowe, czy prawo dewizowe, przewidujących zastosowanie w razie wątpliwości kursu średniego waluty ustalonego przez NBP. W jednym z orzeczeń Trybunał Sprawiedliwości dopuścił zastąpienie oprocentowania ustalonego w umowie oprocentowaniem ustalanym przez właściwy organ Państwa Członkowskiego i nie ma powodu aby tej samej konstrukcji nie zastosować w odniesieniu do kursu waluty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma też podstaw do uznania, że przedmiotową umowę kredytu należy traktować jako niezawartą z powodu braku konsensu stron co do wszystkich jej niezbędnych postanowień. Jak już powyżej wskazano wszystkie postanowienia umowy należy traktować jako uzgodnione z powódką, a uzgodnienie to potwierdza fakt, że powódka, przez cały okres trwania umowy korzystała z Tabel kursowych pozwanego Banku i jego poprzednika prawnego, nie decydując się na samodzielnie nabywanie waluty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako podstawę roszczenia o zapłatę powódka wskazała art. 410 § 1 i 2 k.c. Zasadą jest, że każde przejście wartości majątkowej z jednej osoby na drugą musi być prawnie uzasadnione. W związku z tym stosownie do art. 405 k.c., kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby nie było to możliwe, do zwrotu jej wartości. Przepis ten - w myśl art. 410 § 1 k.c. - stosuje się w szczególności do świadczenia nienależnego. Świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia (§ 2).</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu nie ma podstaw do zasądzenia na rzecz powódki dochodzonej przez nią kwoty. Z pozwu wynika, że powódka oczekuje zwrotu przez Bank kwoty wpłaconej ponad kwotę udostępnionego jej w złotówkach kapitału, ewentualnie kwoty wyliczonych przez siebie nadpłat przy założeniu, że zaciągnięty przez nią kredyt jest kredytem złotówkowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić należy, że w ocenie Sądu roszczenie takie byłoby nieuzasadnione nawet w przypadku uznania z jakichś przyczyn, że zawarta przez powódkę umowa jest nieważna, a roszczenie Banku o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie przez powódkę z udostępnionego z kapitału jest przedawnione, chociażby ze względu na treść art. 411 pkt 3 k.c., zgodnie z którym nie można żądać zwrotu świadczenia jeżeli zostało ono spełnione w celu zadośćuczynienia przedawnionemu roszczeniu. Nawet zatem gdyby uznać, że roszczenie Banku jest przedawnione, to powódka nie mogłaby się domagać jego zwrotu. Podkreślenia wymaga, że oświadczenie o spełnieniu świadczenia z zastrzeżeniem zwrotu powódka złożyła dopiero w momencie całkowitej spłaty kredytu przy czym po pierwsze z dokumentów nie wynika, czy złożyła je przed dokonaniem całkowitej spłaty czy później, a po drugie w tym dniu dokonała wpłaty na poczet kapitału kredytu, którego zwrotu się nie domaga. Stwierdzić także należy, że złożenie w 2019 roku przez powódkę oświadczenia, że wcześniejsze wpłaty były również dokonywane z zastrzeżeniem zwrotu należy uznać za bezskuteczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z pewnością też nie można uznać, że pozwany Bank, bądź jego poprzednik prawny, jest w tym zakresie bezpodstawnie wzbogacony kosztem powódki, gdyż udostępnił powódce kapitał, ponosił koszty związane z obsługą zobowiązania, w tym związane z zarządzaniem pozycją walutową, a uzyskał jedynie należne (zgodnie z umową) wynagrodzenie za korzystanie przez powódkę z udostępnionego powódce kapitału. Powódka nie złożyła żadnych wniosków dowodowych w celu wykazania, że uzyskał to wynagrodzenie jej kosztem, w nadmiernej (nieuzasadnionej warunkami rynkowymi) wysokości.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zauważyć także należy, że w niniejszej sprawie nie występuje podstawowa przesłanka warunkująca wystąpienie przez powódkę z roszczeniem o zwrot w jej ocenie nienależnego świadczenia, tj. zubożenie po stronie powódki. O istnieniu roszczenia o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia decyduje bowiem każdorazowo aktualny na datę orzekania stan wzbogacenia jednej strony, któremu odpowiada zubożenie po drugiej stronie. Do majątku powódki - co strona powodowa starannie pomija - wszedł tymczasem istotny składnik majątku w postaci prawa do lokalu mieszkalnego położonego w centrum W. i wykonała jego remont. Wartość nabytego przez nią prawa do lokalu systematycznie rosła. Aby ten składnik majątku pozyskać powódka wzięła pieniądze od pozwanego Banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć też należy, że na dzień dzisiejszy nie ukształtowało się orzecznictwo dotyczące tego jaką kwotę powinien zwrócić kredytobiorca Bankowi w przypadku uznania umowy za nieważną, a zdaniem Sądu brak jest podstaw do uznania, że powódka nie była (do czasu całkowitej spłaty kredytu) zobowiązana do zapłaty żadnego wynagrodzenia za korzystanie z udzielonego jej kapitału.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest także podstaw do uwzględnienia żądania ewentualnego powódki, tj. przyjęcia, że wobec bezskuteczności zawartych w umowach klauzul przewidujących przeliczenie franków na złotówki i złotówek na franki należy uznać, że powódka zaciągnęła kredyt złotówkowy oprocentowany w sposób określony w umowie, tj. w powiązaniu z Liborem. Po pierwsze - wbrew wywodom zawartym w pozwie - w umowie wyraźnie wskazano kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (podano konkretną kwotę franków szwajcarskich, którą powódka była zobowiązana zwrócić). Po drugie nie ma żadnych podstaw ekonomicznych ani prawnych żeby zastosować do kredytu złotówkowego (nawet gdyby przyjąć z jakichś przyczyn, że tak należy traktować zaciągnięty przez powódkę kredyt), oprocentowania właściwego dla waluty frank szwajcarski. Libor jest ceną za franki, natomiast Wibor jest ceną za złotówki. Nie było i nie ma możliwości stosowania Liboru do kredytu złotówkowego, gdyż inne są czynniki wpływające na kształtowanie się każdej z tych stawek. Z zawartej przez strony umowy wprost przy tym wynika, że w przypadku kredytu złotówkowego zastosowanie znajduje stawka WIBOR (§ 1 pkt 12).</p>\n<p class=\"lf-p\">WIBOR jest to wysokość oprocentowania kredytów na rynku międzybankowym. Wynagrodzenie, jakie płaci bank~pożyczkobiorca swojemu pożyczkodawcy jest równe stawce WIBOR. Stawka WIBOR jest obliczana na podstawie deklaracji złożonych przez przedstawicieli wyodrębnionej grupy banków, będących uczestnikami Fixingu stawki referencyjnej WIBOR i LIBOR. Po odrzuceniu najniższych i najwyższych ofert obliczane jest średnie oprocentowanie w skali roku, po którym banki są gotowe pożyczyć pieniądze innym bankom. Wpływ na wysokość stawki WIBOR mają między innymi decyzje (...) dotyczące wysokości stóp procentowych. W przypadku kredytów w złotych stawką bazową jest WIBOR 3M lub WIBOR 6M. WIBOR jest transakcyjny, gdyż w ciągu 15 min. od publikacji indeksów ustalonych podczas flxingu uczestniczące w nim banki zobowiązane są do zawarcia między sobą transakcji wg stawek nie gorszych od zgłoszonych tego dnia.</p>\n<p class=\"lf-p\">LIBOR to referencyjna wysokość oprocentowania depozytów i kredytów na rynku międzybankowym w L.. Stawki LIBOR są wyznaczane dla USD, CHF, EUR, GBP i JPY dla pożyczek na 1 dzień, 1 tydzień, 1 miesiąc, 2 miesiące, 3 miesiące, 6 miesięcy i jeden rok. Jest obliczany jako średnia arytmetyczna wielkości oprocentowania podawanych przez banki będące uczestnikami panelu LIBOR, po odrzuceniu odpowiedniej liczby najniższych i najwyższych z nich. LIBOR nie jest stawką transakcyjną - uczestnicy panelu nie podają oprocentowania faktycznie zawieranych transakcji, lecz odpowiedź na pytanie, po jakiej stopie mogliby pożyczyć na londyńskim rynku międzybankowym kwotę typową dla danej waluty i okresu pożyczki tuż przed godz. 11:00.</p>\n<p class=\"lf-p\">LIBOR 3M (...) jest stosowany również przy oprocentowaniu kredytów wyrażonych we frankach szwajcarskich. Ponieważ frank szwajcarski nie jest walutą polską to podobnie jak produkty nieprodukowane w kraju musi być „kupiony” poza granicami Polski. Dlatego w jego przypadku banki stosują właśnie wskaźnik LIBOR, a nie WIBOR. Obok kursu tej waluty jest on jednym z czynników decydujących o wysokości oprocentowania, a w konsekwencji o wysokości raty. Od kilku lat ma on ujemną, stąd wartość oprocentowania wielu kredytów walutowych jest bliska 0%.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby Bank zawarł umowę kredytu złotówkowego oprocentowanego przy uwzględnieniu stawki Libor nie byłby w stanie wywiązać się z zaleceń KNF-u zobowiązujących banki do minimalizowania ryzyka związanego ze zmianą stóp procentowych, gdyż aby się zabezpieczyć w takim wypadku (od zmiany stóp procentowych w przypadku kredytów złotówkowych oprocentowanych Liborem), Bank musiałby posiadać zobowiązania (np. depozyty) z takim samym oprocentowaniem. Trudno sobie wyobrazić żeby jakiś klient Banku zdecydował się na taki depozyt. Taka umowa (kredytu złotówkowego oprocentowanego Liborem) uniemożliwiałaby zatem Bankowi wywiązanie się z obowiązku zabezpieczania się przez zmianą stóp procentowych, a w konsekwencji Bank naruszałby zalecenia KNF. Stanowiłoby to działanie na szkodę banku. Ponadto przyjęcie, że strony zawarły umowę kredytu złotówkowego oprocentowanego w powiązaniu z Liborem byłoby sprzeczne z wolą stron, która wprost wynika z treści zawartej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji, wobec braku podstaw stwierdzenia bezskuteczności kwestionowanych klauzul oraz braku możliwości potraktowania przedmiotowego kredytu jako kredyt złotówkowy oprocentowany w powiązaniu w Liborem Sąd oddalił również powództwo główne i ewentualne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia roszczenia powódki wskazać należy, że roszczenie kredytobiorcy, który domaga się zwrotu określonych kwot wynikających z nieważności umowy czy też abuzywności klauzul indeksacyjnych należy zakwalifikować jako roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia w rozumieniu art. 410 § 1 k.c. W orzecznictwie utrwalone jest stanowisko, że zobowiązanie do zwrotu nienależnego świadczenia ma charakter bezterminowy ( por. wyroki Sądu Najwyższego z 17 grudnia 1976 r., Ul CRN 289/76, niepubl., z 16 lipca 2003 r., V CK 24/02, OSNC 2004, nr 10, poz. 157, z 28 kwietnia 2004 r., V CK 461/03, „Izba Cywilna” 2004, nr 11, s. 43, oraz uchwała z 6 marca 1991 r., III CZP 2/91, OSNCP 1991, nr 7, poz. 93). Jednocześnie termin spełnienia przez dłużnika świadczenia w przypadku tych zobowiązań określa art. 455 k.c., według którego dłużnik powinien je spełnić niezwłocznie po wezwaniu przez wierzyciela.</p>\n<p class=\"lf-p\">W sytuacji, gdy pozwany Bank podnosi zarzut przedawnienia części roszczeń powstaje kwestia określenia początku biegu terminu tego przedawnienia przy założeniu, że - zgodnie żart, 118 k.c. - roszczenia kredytobiorcy jako konsumenta przedawniają się po upływie dziesięciu lat w odniesieniu do roszczeń spełnionych przed 9 lipca 2018 r. i 6 lat - w odniesieniu do roszczeń spełnionych po 9 lipca 2018 r. (w związku ze skróceniem okresów przedawnienia wprowadzonym na podstawie art. 1 pkt 3 ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw z 13 kwietnia 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 1104), która weszła w życie 9 lipca 2018 r.). Bez znaczenia jest przy tym, że umowa została zawarta w ramach działalności gospodarczej prowadzonej przez Bank, gdyż przesłanka ta dotyczy osoby dochodzącej roszczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">W odniesieniu do roszczeń wynikających z abuzywnego charakteru klauzul umownych (np. denominacyjnych) początku biegu terminu ich przedawnienia nie reguluje przepis szczególny. Z tego względu, początek biegu terminu przedawnienia należy wyznaczyć według art. 120 § 1 zd. 2 k.c., który stanowi, że jeżeli wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego (a tak jest w przypadku roszczeń bezterminowych), bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność (a więc wezwał dłużnika do spełnienia świadczenia) w najwcześniej możliwym terminie. Jednocześnie zgodnie z obecnie dominującą linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, art. 120 § 1 zd. 2 k.c. nie charakteryzuje wymagalności roszczenia, ale wyznacza początek biegu terminu przedawnienia roszczeń i zobowiązań bezterminowych wskazując, że chodzi tu o datę, w której ta wymagalność nastąpiłaby, gdyby wezwania dokonano w najwcześniejszym możliwym terminie. Tak więc, rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia może wyprzedzać nadejście dnia wymagalności świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Określenie chwili początkowej dla biegu przedawnienia zależeć będzie od szeregu okoliczności, zwłaszcza od rodzaju świadczenia. Nie może więc być określona in abstracto, a jedynie indywidualnie, dla każdego konkretnego zobowiązania. Jednocześnie w ramach tej koncepcji uznaje się, że najwcześniejszym możliwym terminem wezwania dłużnika przez wierzyciela do zapłaty jest dzień powstania zobowiązania, a ponieważ dłużnik powinien spełnić świadczenie niezwłocznie po wezwaniu, to dniem rozpoczęcia biegu przedawnienia jest dzień odległy od powstania zobowiązania o okres niezbędny do spełnienia świadczenia. Jak wskazał Sąd Najwyższy m.in. w wyrokach z 24 kwietnia 2003 r. I CKN 316/01 i z 8 lipca 2010 r. II CSK 126/10, ogólną regułą obowiązującą w zakresie przedawnienia roszczeń jest zasada, że początek biegu przedawnienia jest niezależny od świadomości wierzyciela co do przysługującego mu roszczenia. W tym zakresie rozstrzyga zatem tylko obiektywnie ustalony najwcześniej możliwy termin wezwania dłużnika przez wierzyciela do wykonania zobowiązania. Takim terminem jest chwila powstania zobowiązania, a więc w przypadku zobowiązania o zwrot nienależnego świadczenia - chwila spełnienia tego świadczenia i liczony od tego terminu czas potrzebny dłużnikowi na wykonanie zobowiązania, tj. na zwrot nienależnego świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie strony zawarły umowę 25 listopada 2005 r. Pierwsza rata kredytu płatna była do 29 grudnia 2005 r. Pozew w niniejszej sprawie wniesiony został w dniu 27 września 2019 r., a zatem roszczenia powódki dotyczące spłat dokonanych przed 27 września 2009 r., zgodnie z 10-letnim terminem przewidzianym w art. 118 k.c. - w brzmieniu sprzed 9 lipca 2018 r., uległy przedawnieniu. Zarzut przedawnienia roszczenia należy również uznać za częściowo uzasadniony w zakresie zapłaconych odsetek Gdyby nawet nie podzielić powyższej argumentacji to należy stwierdzić, że żądanie powódki jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, tj. zasadą uczciwego postępowania w obrocie gospodarczym, równego traktowania kontrahentów, czy lojalności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazać należy, że gdyby roszczenie strony powodowej zostało uwzględnione, a powódka nie byłaby zobowiązana do wywiązania się z zaciągniętego zobowiązania, mimo że zrealizowała cel zawartej umowy, tj. przez kilkanaście lat korzystała z udostępnionego jej kapitału i nabyła określony majątek (kupiła prawo do lokalu), to stanowiłoby to naruszenie praw osób, które w tym samym okresie zaciągały kredyty, jednak z uwagi na ryzyko związane z kredytami indeksowanymi, czy denominowanymi nie zdecydowały się na ich zaciągnięcie i zaciągnęły kredyt złotówkowy, który w tym czasie (podobnie jak obecnie) był znacznie droższy. Zaznaczyć trzeba przy tym, że powódka nie wskazała w trakcie wykonywania umowy ani jednego przypadku ustalenia przez Bank kursu waluty w sposób dowolny, oderwany od zmian na rynku finansowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kurs zastosowany przez pozwany Bank przy uruchomieniu kredytu powódki, w porównaniu do zobowiązania, które by powstało przy zastosowaniu kursów kupna NBP, świadczy o tym, że poprzednik prawny pozwanego Bank stosował kursy rynkowe, a ustalone różnice nie wskazują na pokrzywdzenie powódki, w tym w szczególności rażące. Podkreślenia też wymaga, że w wielu sprawach dotyczących kredytów frankowych został przeprowadzony dowód z opinii biegłego na okoliczność ustalenia, jaki byłby koszt kredytu, gdyby dana strona zaciągnęła w tej samej wysokości i dacie kredyt w złotych polskich oprocentowany Wiborem i z opinii tych wynika, że w wielu wypadkach, pomimo wzrostu kursu waluty, kredyty złotówkowe nadal są kredytami droższymi niż kredyty frankowe (indeksowane czy denominowane).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z uwagi na wysokie oprocentowanie kredytów złotówkowych kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyty waloryzowane szybciej spłacali większą część kapitału, a kredytobiorcom złotówkowym nadal, od wyższej kwoty kapitału naliczane były wyższe odsetki. Oczywiste jest przy tym, że pracownicy pośrednika kredytowego oraz pracownicy Banku udzielali informacji o ofercie kredytowej przewidując zmiany typowe, a nie sytuacje nadzwyczajne. Nie ma przy tym prostego przeliczenia kosztów zaciągniętego przez powódkę kredytu, a w szczególności nie można się kierować przy ocenie tych kosztów wyłącznie wzrostem kursu waluty, gdyż jednocześnie ze wzrostem kursu waluty nastąpił znaczny spadek oprocentowania, w związku z tym, że przez wiele lat Libor CHF był ujemny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z Raportem KNF „pomimo silnego wzrostu zadłużenia (na skutek osłabienia złotego) znaczna część klientów mających kredyt w CHF poniosła dotychczas istotnie niższe koszty obsługi kredytów niż kredytobiorcy mający kredyt w PLN.”. W konsekwencji należy uznać, że - szczególnie w sytuacji możliwości spłacania przez powódkę kredytu od początku bezpośrednio w walucie, tj. w sposób niezależny od kursu Banku - spłacanie przez powódkę zaciągniętego zobowiązania czyni zadość zasadom współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.). Nie można uznać, żeby zgłoszone przez stronę powodową żądanie miało realizować ochronę konsumenta, natomiast niewątpliwie uwzględnienie tego żądania prowadziłoby do przyznania pewnej grupie konsumentów, która zdecydowała się na podjęcie ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu w innej walucie niż zarabiają, niczym nieuzasadnionej korzyści.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić należy uwagę, że za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, równości, lojalności kontraktowej i sprawiedliwości uznać należy żądanie stwierdzenia nieważności umowy (nawet przesłankowe), czy też stwierdzenia abuzywności niektórych jej zapisów, w sytuacji gdy powódka w istocie nie była uzależniony od kursów ustalanych przez Bank przy spłacie kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu w tym składzie roszczenia powódki w żadnym wypadku nie zmierzają do uzyskania ochrony praw konsumenta rażąco pokrzywdzonych działaniem przedsiębiorcy. Strona powodowa wykorzystuje instytucje, które służą ochronie praw konsumentów wyłącznie w celu uzyskania korzyści majątkowej, mimo że żadna ewentualna szkoda poniesiona przez powódkę nie ma żadnego związku z nieuczciwym działaniem Banku, a przynajmniej istnienia takiej szkody i takiego związku powódka nie wykazała. Wyłączną przyczyną ewentualnego wzrostu kosztu kredytu powódki (o ile wzrost taki istotnie nastąpił) jest niezależny od Banku wzrost kursu waluty, z którym powódka od początku powinna była się liczyć, gdyż wiedza, że kurs waluty nie ma górnego pułapu jest wiedzą powszechną.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia nadto wymaga, że w przedmiotowej sprawie, wszystkie skutki zastosowania przez pozwanego w umowie kwestionowanych klauzul są znane. Jest możliwość precyzyjnej oceny, czy istotnie na skutek ich zastosowania (gdyby uznać, że zasadnie były kwestionowane) powódka doznała jakiejkolwiek szkody, w tym, czy jej pokrzywdzenie jest rażące. Biorąc zaś pod uwagę, że powódka była uzależniona od kursów stosowanych przez pozwany Bank i jego poprzednika prawnego wyłącznie przy uruchomieniu kredytu, „rażące pokrzywdzenie” powódki stanowi co do zasady równowartość różnicy między wielkością kwoty wypłaconej w złotówkach po przeliczeniu kursem zastosowanym przez poprzednika prawnego pozwanego Banku a wielkością tego salda po przeliczeniu po kursie kupna CHF z tabeli NBP, a zatem</p></div>", "next": 239967}