{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Kwota kredytu nie mogła zostać przy tym w większości wypadków wypłacona w walucie z uwagi na cel kredytowania, który był wyrażony w złotówkach. Kredytobiorcy nie oczekiwali zresztą od banku wypłaty w walucie. Jak już zaznaczono - wypłacenie kredytu bezpośrednio kredytobiorcy w walucie zmusiłoby kredytobiorcę do dokonania wymiany waluty w kantorze lub innym banku (po kursie sprzedaży), co po pierwsze wprowadzałoby dodatkowe ryzyko utraty środków, a po drugie powodowałoby powstanie po stronie kredytobiorcy dodatkowego ryzyka nieuzyskania kwoty wystarczającej na dokonanie zapłaty za nieruchomość. Nadto kredytobiorca i tak poniósłby koszt spreadu tylko w innej wysokości i na rzecz innego podmiotu. Z tej przyczyny cechą kredytów indeksowanych było ustalenie niezbędnej z punktu widzenia celu umowy kwoty w złotówkach, co dawało kredytobiorcy pewność uzyskania środków niezbędnych na zakup danej nieruchomości (czy też budowę domu) i co powodowało konieczność ustalenia w umowie zasad przeliczenia tej kwoty na ustaloną walutę obcą, w celu określenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy. Z tego też powodu - w związku z wyrażeniem ostatecznego zobowiązania kredytobiorcy w walucie - w walucie wyrażone były również raty, co powodowało konieczność określenia w jaki sposób będzie następowało ich przeliczenie na złotówki. Wszystkie te elementy były ze sobą ściśle powiązane i stanowiły essentialia negotii umowy kredytu indeksowanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji świadczenia podstawowe tej umowy odnoszą się do kwoty pieniężnej, która musi być określona w stosunku do waluty wypłaty i określonej spłaty. W wyroku z dnia 20 września 2017 r., C-186/16 Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że warunek taki jak ten w postępowaniu głównym, włączony do umowy kredytowej zawartej w walucie obcej pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem bez uprzednich negocjacji indywidualnych, zgodnie z którym kredyt powinien zostać spłacony w tej samej walucie, wchodzi w zakres wyrażenia „główny przedmiot umowy” w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13. W orzeczeniu tym Trybunał odnosił się do spłaty kredytu w tej samej walucie, w której kredyt został udzielony, niemniej zdaniem Sądu przyjęcie, że takie samo założenie nie dotyczy ustalenia, że kredyt udzielony w walucie ma być spłacany walucie krajowej po kursie stosowanym przez Bank jest nielogiczne, gdyż spłata w walucie krajowej ma na celu zapewnienie bankowi dodatkowego zysku wynikającego ze spreadu. Okoliczność, że kredyt musi zostać spłacony w określonej walucie, nie ma zdaniem Sądu związku z posiłkowym sposobem płatności, lecz związana jest z samym charakterem zobowiązania dłużnika (szczególnie wówczas gdy przewiduje dodatkowe wynagrodzenie za udzielenie kredytu) przez co stanowi podstawowy element umowy kredytowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym w ocenie Sądu regulacje umowne zawarte w § 2 ust. 1 zd. 2 umowy oraz w § 7 ust. 4, § 9 ust. 2, § 2 pkt 12 Regulaminu dotyczą głównych świadczeń stron w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. Oceny zatem wymaga, czy świadczenia zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Zdaniem Sądu również na to pytanie należy odpowiedzieć twierdząco.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już powyżej wskazano faktem jest podnoszona przez powodów okoliczność, że w zawartej umowie wysokość ich zobowiązania była określona w złotówkach i że w dacie podpisania umowy nie była znana wysokość ich ostatecznego zobowiązania we frankach. Podkreślenia ponownie wymaga, że w przypadku umów kredytowych na moment zawarcia tego typu umowy należy patrzeć szerzej niż sam moment złożenia podpisów pod umową, gdyż samo podpisanie umowy nie oznacza, że będzie ona realizowana. Umowa jest zawierana pod warunkami zawieszającymi, których realizacja zależy wyłącznie od klienta Banku. W umowie zawierane są warunki wypłaty, które muszą zostać przez klienta spełnione, a ponadto klient musi złożyć dyspozycję wypłaty.</p>\n<p class=\"lf-p\">To, czy taka dyspozycja zostanie złożona i kiedy, zależy tylko od klienta. Klient zna przy tym wysokość kursu waluty z daty złożenia dyspozycji, a także wie (może z łatwością sprawdzić) jak kształtował się kurs w okresie przed jej złożeniem. Zna również przewidywany termin wypłaty środków i może w każdej chwili wycofać swoją dyspozycję wypłaty, gdyby kurs zmienił się w sposób dla niego niekorzystny (co - jak wynika z innych spraw - w praktyce się zdarzało). Oznacza to, że klient, wiedząc z treści umowy oraz Regulaminu i rozmów z konsultantem jaki jest mechanizm ustalania wysokości zobowiązania w umowie kredytu, ma możliwość wpływu na ostateczną wysokość swojego zobowiązania we frankach. Do momentu wypłaty pierwszej transzy, ma też możliwość bez kosztowego zrezygnowania z zaciągnięcia kredytu i to bez konieczności zawierania z Bankiem jakichkolwiek dodatkowych porozumień.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ma zatem pełną kontrolę nad tym nad tym, czy zobowiązanie to ostatecznie powstanie, wie jakiej kwoty w złotówkach dotyczy i może w pewnym zakresie wpływać na to jaka będzie ostateczna wysokość tego zobowiązania w walucie, tj. po jakim kursie nastąpi przeliczenie zobowiązania (nawet pomijając możliwość negocjowania kursu wypłaty).</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie należy podkreślić, że na taki mechanizm ustalenia wysokości zobowiązania kredytobiorcy wyrazili zgodę (informację o nim były zawarte w dokumentach, które powodowie otrzymali). Jak już zaznaczono, fakt niekwestionowania przez powodów wielkości ich zobowiązania w walucie przez wiele lat wykonywania umowy, brak reklamacji, a nawet brak jakichkolwiek kontaktów z doradcą po otrzymaniu przez powodów harmonogramu w celu wyjaśnienia w jaki sposób kwota ich zobowiązania została ustalona, świadczy o tym, że powodowie znali mechanizm ustalenia tej kwoty i akceptowali go.</p>\n<p class=\"lf-p\">Doręczone stronie powodowej przez pozwany Bank dokumenty przedstawiały konkretne działanie mechanizmu wymiany waluty, a także informacje o związku między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach dotyczących uruchomienia kredytu i na tej podstawie - przy uwzględnieniu ogólnie obserwowanej na rynku różnicy między kursem sprzedaży a kursem kupna waluty obcej - była ona w stanie oszacować wypływające dla niej z tej umowy konsekwencje ekonomiczne. Dodatkowo informacja o związanym z tą umową ryzyku kursowym i jednoczesna świadomość każdego człowieka o przeciętnej inteligencji, że kursy walut nie mają żadnej „górnej granicy”, była wystarczająca do zrozumienia związanego z tą umową ryzyka.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ryzyko to zostało przy tym przez pozwanego wyeksponowane, gdyż informacja o nim znajdowała się w odrębnych dokumentach, które powodowie podpisywali raz przy złożeniu wniosku kredytowego i drugi raz przy podpisywaniu samej umowy, przy czym ten drugi dokument otrzymali i mogli się z nim spokojnie zapoznać przed uruchomieniem kredytu. Podkreślenia przy tym wymaga, że brak jest podstaw do przyjęcia, że w dacie zawarcia umowy z powodami pozwany Bank mógł chociażby przewidywać, że dojdzie do uwolnienia kursu franka szwajcarskiego i znacznego wzrostu kursu tej waluty. Zaznaczyć należy, że eksponowany przez stronę powodową brak dokładnego wskazania przez pozwany bank sposobu ustalania kursu waluty niczego nie zmieniał w kwestii umożliwienia powodom oszacowania konsekwencji ekonomicznych zaciąganego zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wysokość kursu danej waluty zależy od tak wielu czynników i może podlegać tak dużym wahaniom (na które pozwany Bank nie miał wpływu, o czym będzie mowa niżej), że ani informacja o sposobie ustalania przez Bank kursu ani też informacja o wielkości spreadu walutowego stosowanego przez bank w żaden sposób nie zwiększała możliwości dokonania oceny skutków ekonomicznych umowy w dłuższym okresie czasu. Siłą rzeczy bowiem bank ustala kurs reagując na konkretne zmiany i wahania kursu na rynku międzybankowym. Dzieje się to na bieżąco zależnie od zmian, które zachodzą na tym rynku. Z oczywistych - jak się wydaje przyczyn - nie ma możliwości przewidzenia, czy, kiedy i jakie zmiany na tym rynku zajdą. Oznacza to, że wiedza o stosowanym przez Bank mechanizmie nie daje kredytobiorcy żadnej dodatkowej informacji, pozwalającej na lepsze zrozumienie skali zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powodowie zresztą nawet nie twierdzili, że po 1 lipca 2016 r. (zamieszczeniu przez pozwanego informacji o zasadach obowiązujących przy ustalaniu kursów walut i spreadu walutowego oraz stosowanego przy ich ustalaniu wzoru), sprawdzali wyliczenia Banku i żeby zwiększyło to ich możliwości dokonania oceny ich zobowiązania na przyszłość. Stwierdzić należy, że wystarczającą wiedzę pozwalającą na dokonanie tej oceny kredytobiorca uzyskiwał z informacji, że jego zobowiązanie jest wyrażone w walucie, w której nie ma dochodów (o czy powodowie wiedzieli), a zatem którą musi nabyć, a kurs której w przyszłości jest nieznany. Zwrócić też należy uwagę, że informację o stosowanej przez pozwanego marży kursowej powodowie mogli uzyskać w prosty sposób, porównując kursy pozwanego do kursów innych Banków (również przed zawarciem umowy) i na tej podstawie mógł ocenić, czy ustalany przez pozwanego kurs jest dla nich korzystny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie też należy przypomnieć, że powodowie od połowy 2009 roku mogli się przy spłacie kredytu uniezależnić od stosowanych przez pozwanego kursów decydując się na jego spłatę bezpośrednio w CHF.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że - zgodnie z art. 385 2 k.c. ocenie nie podlega ponadto wyabstrahowana klauzula, lecz wymagana jest analiza ogółu postanowień kształtujących dany stosunek prawny ( tak: Katarzyna Skubisz-Kępka w Komentarzu do art. 385 2 k.c. ). Brak jest podstaw do rozszerzającej wykładni tego przepisu. W konsekwencji wiedza kredytobiorcy jakie jest jego ostateczne zobowiązanie (w przypadku kredytu wypłacanego w transzach) dopiero po całkowitej wypłacie kredytu, która jest realizowana - co należy podkreślić – w sposób niezależny od decyzji Banku, a wyłącznie na podstawie decyzji kredytobiorcy, jest wystarczające do uznania, w dacie kiedy umowa fatycznie zaczęła wiązać strony świadczenie główne stron w postaci kwoty udzielonego kredytu zostało sformułowane w sposób jednoznaczny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy uwagę, że w przypadku gdyby przeliczenie kwoty zobowiązania powodów na franki szwajcarskie nastąpiło w dniu podpisania przez strony umowy, tj. 27 sierpnia 2008 r., to przeliczenie zostałoby dokonane po kursie 1,9853 zł, co oznacza, że powodowie byliby zobowiązani do zwrotu kwoty 211 554,93 CHF. W związku z tym, że kredyt był wypłacany w transzach i przeliczany po kursie aktualnym w dniu wypłaty kredytu, ostateczna wysokość zobowiązania powodów w CHF była niższa o 38 667,17 CHF. Już ta okoliczność świadczy o tym, że Bank nie stosował kursów dowolnych w celu maksymalizowania zobowiązań kredytobiorców tylko kursy rynkowe.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym zdaniem Sądu należy uznać, że główne świadczenia stron zostały ustalone w sposób jednoznaczny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia również wymaga, że zgodnie z art. 4 ust. 2 Dyrektywy Rady nr 93/13 ocena nieuczciwego charakteru warunków nie dotyczy ani określenia głównego przedmiotu umowy, ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów lub usług, o ile warunki te zostały wyrażone prostym i zrozumiałym językiem. Ustalenie w umowie o kredyt indeksowany, że wypłacona kwota kredytu zostanie przeliczona po kursie kupna z tabeli banku, a spłaty będą dokonywane po kursie sprzedaży z tabeli banku (który w dniu wypłaty kredytu był wyższy od kursu kupna, po którym następowało przeliczenie, chociaż w kolejnych latach mogło się okazać, że powodowie spłacają kredyt po niższym kursie niż ten, po którym nastąpiło przeliczenie ich zobowiązania), stanowiło element wynagrodzenia Banku za usługę w postaci udzielenia i wypłacenia kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wbrew zarzutom strony powodowej wynagrodzenie to nie zostało w żaden sposób „ukryte” przed powodami i wprost wynikało z zapisów umowy i Regulaminu stanowiącego jej integralną część. Już tylko przeczytanie tych dokumentów pozwalało stwierdzić, że w dniu wypłaty kredytu między kwotą przeliczoną po kursie kupna z tabeli banku, a jej ponownym przeliczeniem po kursie sprzedaży jest różnica. Nie można się przy tym zgodzić z twierdzeniami, że to dodatkowe wynagrodzenie nie było związane z żadną usługą na rzecz powodów, gdyż składało się ono na całkowity koszt wypłaconego powodom kredytu (wyłącznie ta kwota oraz bardzo niskie oprocentowanie kredytów frankowych stanowiło zysk Banku, przy jednoczesnym ponoszeniu przez Bank dodatkowego – w porównaniu do kredytów złotówkowych - ryzyka poniesienia straty z uwagi na konieczność poniesienia kosztów nieoczekiwanej zmiany kursu, czy też niekorzystnej dla Banku zmiany oprocentowania - o czym już była mowa).</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby nawet uznać, że kwestionowane przez powodów postanowienia umowy z jakiegoś powodu nie stanowiły głównych świadczeń stron ani nie stanowiły elementu wynagrodzenia Banku, to nadal brak jest podstaw do uznania, że kwestionowane przez powodów zapisy są wobec nich bezskuteczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie ma w szczególności podstaw do uznania, że kwestionowane przez powodów zapisy umowy są sprzeczne z dobrymi obyczajami, w tym przede wszystkim brak jest podstaw do przyjęcia, że pozwany bank w jakikolwiek sposób zachęcał powodów do wyboru akurat tego produktu kredytowego. Zwrócić należy uwagę, że powodowie w ogóle nie rozmawiali z pracownikami banku na żadnym etapie zawierania umowy, gdyż wszystkie formalności, łącznie z podpisaniem umowy załatwiali u pośrednika. W tych okolicznościach niezrozumiałe jest kierowanie przez powodów zarzutów pod adresem pozwanego Banku zamiast dochodzenia ewentualnego naprawienia szkody przez pośrednika (szczególnie że - jak wynika z zeznań powoda - jego główne zarzuty dotyczą niedostatecznego uświadomienia mu skali podejmowanego ryzyka). Za „zachęcanie” do wyboru tego produktu nie można uznać przedstawienia informacji o wysokości rat w przypadku kredytu indeksowanego i w przypadku kredytu w PLN, skoro jednocześnie została powodom dostarczona informacja, że z pierwszym produktem jest związane ryzyko kursowe, a z drugim nie jest. Zdaniem Sądu należy uznać, że wiedza powodów na temat tego, że kredyty frankowe są korzystne wynikała m.in. z informacji przekazywanych od rodziny bądź z mediów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć należy, że Sąd w tym składzie stoi na stanowisku, że wpisanie takich samych, czy też bardzo podobnych klauzul do rejestru klauzul niedozwolonych nie przesądza w sposób bezwzględny, że klauzule te nie mogą być stosowane przez innych przedsiębiorców we wzorcach umów i umowach z konsumentami. Oceny danej klauzuli należy dokonać przy uwzględnieniu okoliczności konkretnej sprawy. To do sądu badającego konkretną sprawę należy ustalenie, czy w świetle okoliczności danego przypadku warunek spełnia wymogi dobrej wiary, równowagi i przejrzystości, biorąc pod uwagę charakter towarów lub usług, w odniesieniu do których zawarto umowę oraz odwołując się w momencie zawarcia umowy do wszystkich okoliczności towarzyszących zawarciu umowy ( por. wyrok w sprawie(...) ). Podobne stanowisko Trybunał Sprawiedliwości zajął w orzeczeniu C-26/13, wydanym w sprawie Á. K. IH. R.V. (...), w którym stwierdził, że „do sądu krajowego należy ustalenie, przy uwzględnieniu kryteriów określonych w art. 3 ust. 1 i art. 5 dyrektywy 93/13, czy w świetle konkretnych okoliczności konkretnego przypadku dany warunek spełnia ustanowione w tej dyrektywie wymogi dobrej wiary, równowagi i przejrzystości ( zob. podobnie wyrok (...), C-472/10, EU:C:2012:242, pkt 22;, wyrok (...), C-92/11, EU:C:2013:180, pkt 42-48).”.</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyroku z dnia 11 października 2007 r. (III SK 19/07, LEX nr 496411) Sąd Najwyższy stwierdził, że „Postępowanie w sprawie abstrakcyjnej kontroli klauzul używanych we wzorcach umownych ma na celu wyeliminowanie pewnych postanowień wzorców, a nie postanowień umów. Nie oznacza zatem, że stosowanie określonych sformułowań lub unormowań jest w ogóle wyłączone w obrocie cywilnoprawnym. Niedozwolone jest jedynie się posługiwanie nimi we wzorcach umów, natomiast nie zmienia to faktu, że legalność ich stosowania w konkretnej umowie mimo wszystko może być badana w trybie kontroli incydentalnej, z uwzględnieniem postanowień całej umowy, rozkładu praw i obowiązków stron, ryzyka, itd.”. Pogląd ten - który Sąd w tym składzie podziela - znajduje również odzwierciedlenie w niektórych orzeczeniach Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W wyroku SOKiK z dnia 25 marca 2004 r. sąd ten stwierdził, że: „nie można wykluczyć, że analogiczne lub nawet identyczne postanowienia do wzorców zarejestrowanych jako niedozwolone nie będą w konkretnej sprawie uznane przez sąd jako niedozwolone w kontekście oceny całej umowy”. Niedopuszczalnym uproszczeniem byłoby przyjęcie, że skoro postanowienie wzorca jest już wpisane do rejestru jako niedozwolone, to tym samym jest zakazane do stosowania przez wszystkich przedsiębiorców. Zdaniem Sądu skutek wyroku SOKiK względem osób trzecich wynikający z art. 479 (</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">43)</span>k.p.c., polega na tym, że osoby te mogą się powoływać na skutki uznania klauzuli za niedozwoloną i zakaz jej stosowania, jednak nie oznacza to, że Sąd w konkretnym postępowaniu nie bada, czy zakres i skutki zastosowania danego zapisu są w przypadku danej, konkretnej umowy tożsame z tymi, które uwzględniono w trakcie kontroli abstrakcyjnej. W praktyce nie jest bowiem możliwe zbadanie charakteru danej klauzuli (wzorca) umowy w oderwaniu od konkretnych ustaleń faktycznych.</div>\n<p class=\"lf-p\">Wskazać należy, że strona powodowa w zasadzie nie wskazała w czym upatruje w tym konkretnym przypadku rażącego naruszenia jej interesów, a przy ocenie stopnia naruszenia zasady równorzędności stron należy stosować zarówno kryteria obiektywne jak i subiektywne, związane ściśle z osobą danego konsumenta.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie powodowie twierdzili, że pozwany przedstawił im do podpisania wzór umowy, na którego treść nie mieli żadnego wpływu, tj. że nie mieli żadnej możliwości negocjowania zapisów umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już zaznaczono powyżej twierdzeniom tym przeczą zgromadzone w aktach sprawy dokumenty, a w szczególności treść wniosku kredytowego, decyzji kredytowej oraz zawartej przez powodów umowy. Wynika z nich, że powodowie negocjowali z Bankiem 0% prowizji przy wcześniejszej spłacie po trzech latach od zawarcia umowy. Z decyzji kredytowej wynika, że ten wniosek powodów został zaakceptowany. Już z tego tylko wynika, że nie jest prawdziwe twierdzenie strony powodowej, że nie mogła negocjowała postanowień umowy. Zwrócić przy tym należy uwagę, że negocjując brak prowizji za wcześniejszą spłatę kredytu strona powodowa skutecznie wykazała, że istniała możliwość negocjowania postanowienia Regulaminu, który przewidywał pobranie prowizji w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że to od decyzji powodów zależało, czy chcą negocjować i ewentualnie w jakim zakresie inne postanowienia zawieranej umowy. W związku z tym należy uznać, że powodowie nie wykazali, że pozwany nie pozostawił im miejsca na jakiekolwiek negocjacje, zwłaszcza że z jego zeznań nie wynika, że występował z propozycją zmian jakichkolwiek innych postanowień umowy i że spotkał się z odmową. Podkreślenia wymaga, że z faktu, że pozwany przedstawia gotową propozycję treści umowy nie wynika, że jej zapisów nie można negocjować i zmienić ani że nie są to postanowienia indywidualnie uzgodnione. W wyroku z 13 czerwca 2012 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że „Nie ma podstaw do przyjęcia, że konsument w każdym przypadku pozbawiony jest możliwości negocjowania warunków, które uznaje za niekorzystne dla siebie. Do ustalenia pożądanej treści umowy powinny dążyć obie strony. Przyjęcie przez konsumenta propozycji przedsiębiorcy, nawet bez podjęcia próby wprowadzenia oczekiwanych zmian, oznaczać może rezygnację z pertraktacji i akceptację postanowień umowy.” ( II CSK 515/11, LEX nr 1231312).</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już zaznaczono z doświadczenia życiowego Sędziego referenta, który zawierał dwie różne umowy kredytu w dwóch różnych Bankach, a także z innych toczących się postępowań, wynika, że istnieje możliwość negocjowania różnych zapisów umów zawieranych z Bankami. Zdarzały się skuteczne negocjacje nie tylko prowizji i marży, ale również kursów wypłaty i spłaty kredytów, warunków wypłaty, a nawet postanowień regulaminu. Zaznaczyć także należy, że powodowie nie wykazali, że pracownik pośrednika informował ich, że nie ma możliwości negocjowania postanowień zawieranej umowy, a wobec obowiązujących w bankach zasad (również wynikających z zaleceń nadzoru bankowego), które wykluczają możliwość prowadzenia jakichkolwiek negocjacji przez doradcę kredytowego, Sąd uznał ich twierdzenia w tym zakresie za niewiarygodne, szczególnie w kontekście podjęcia przez powodów skutecznych negocjacji jednego z postanowień umowy. Stwierdzić ponownie należy, że co do zasady każdą umowę można negocjować, przy czym trudno oczekiwać od jednej ze stron umowy żeby namawiała drugą stronę do upominania się o przedstawienie jeszcze korzystniejszych dla niej warunków umowy. Szczególnej analizy od kredytobiorcy wymaga przy tym umowa dotycząca tak znacznego zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy też uwagę na specyfikę procedury zawierania umów kredytowych z bankiem. W okolicznościach niniejszej sprawy zamiarem powodów było zaciągnięcie kredytu hipotecznego - pierwotnie w kwocie 420 000 zł, który byłby preferencyjnie oprocentowany i jednocześnie nie wymagałby praktycznie żadnego zaangażowania środków z ich strony (poza obowiązkiem uiszczenia kwoty w wysokości 19 090,77 PLN tytułem wkładu własnego). W rezultacie zgłoszone przez powodów potrzeby kredytowe wywołują ze strony banku przedstawienie takiej oferty, która mogłaby tego rodzaju potrzebom sprostać. Powodowie jednocześnie już w złożonym wniosku dokonali wyboru kredytu w CHF, co spowodowało, że Bank wybrał do dalszych rozmów stosowny wzór umowy. Oznacza to, że przedstawiona przez Bank oferta już na tym etapie uwzględnia indywidualne potrzeby powodów, a także oferowane przez powodów zabezpieczenia. Okoliczność ta ogranicza potrzebę klienta ingerowania w zapisy umowy, gdyż otrzymuje on satysfakcjonujące (bo zgodne z jego wnioskiem) z punktu widzenia jego potrzeb warunki umowne. Zwrócić należy uwagę, że wykładania użytego w art. 385 1 § 1 k.c. terminu „indywidualne uzgodnienie” obejmuje zarówno sytuację, w których konsument ma wpływ na treść konkretnego postanowienia, jak i przypadki, gdy konsument dokonuje wyboru np. typu danego produktu, który to wybór determinuje to, które z postanowień wzorca odnoszące się do kilku typów produktów (np. do kredytów w złotych oraz kredytów denominowanych do walut obcych) wiąże go, a które nie. Nie można zaakceptować poglądu, że indywidualnie uzgodnione mogą być tylko takie klauzule, które zostały zmodyfikowane z inicjatywy konsumenta i zgodnie z jego życzeniem i to w sytuacji, gdy klient nie zgłasza potrzeby modyfikowania danych postanowień. W konsekwencji należy uznać, że twierdzenia powoda o braku możliwości negocjowania umowy są gołosłowne i sprzeczne z zebranym materiałem dowodowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trudno przy tym oczekiwać, że instytucja taka jak Bank, która zawiera bardzo wiele podobnych umów kredytowych, będzie w przypadku każdego klienta, odrębnie przygotowywała nowy projekt umowy. Z twierdzeń powodów wynika, że aby uznać postanowienia umowy za indywidualnie uzgodnione, każdy zapis powinien być tworzony wspólnie przez powodów i przedstawiciela Banku. Z takim stanowiskiem nie sposób się zgodzić. Oczywiste jest przy tym, że Bank, musi mieć przygotowane, zaakceptowane przez prawników wzory różnych umów, który to wzór - po zmianach wynikających z uwzględnienia potrzeb danych kredytobiorców - przedstawia klientowi i który - na etapie rozmów z indywidualnym klientem - może podlegać negocjacjom.</p>\n<p class=\"lf-p\">Klient, po zapoznaniu się z umową, ma prawo zgłoszenia uwag i wniosków o zmianę poszczególnych zapisów. To, czy Bank wyrazi zgodę na propozycje klienta i w jakim zakresie, czy też nie to inna sprawa, natomiast w tej sprawie powodowie nie wykazali, żeby zgłaszali wniosek o zmianę innych zapisów umowy niż tych dotyczących marży i opłaty za wcześniejszą spłatę. Powodowie nawet nie twierdzili, że zgłosili inne jeszcze uwagi do zapisów przedmiotowej umowy. Nie twierdzili również, że zamierzali samodzielnie przygotować projekt umowy, jednak ich propozycja nie została zaakceptowana przez pozwanego. W szczególności brak jest podstaw do uznania żeby powodowie dążyli do wyeliminowania z umowy indeksacji kredytu do CHF, gdyż dwukrotnie złożyli oni oświadczenia, że rezygnują z kredytu złotówkowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym zdaniem Sądu należy uznać, że pozwany Bank wykazał, że postanowienia zawartej przez strony umowy zostały z powodami indywidualnie uzgodnione - brak jest podstaw do uznania, że było inaczej. Zwrócić w tym miejscu należy uwagę, że przyjęciu takiego wniosku nie stoją na przeszkodzie twierdzenia powodów, że umowa została im przedstawiona do zapoznania się dopiero w dniu jej podpisania. Powodowie nie wykazali, że nie mogli zabrać projektu umowy do domu w celu jej analizy. Powodowie nie potrafili jednocześnie wskazać co stało temu na przeszkodzie poza tym, że zależało im na tym żeby szybko podpisać umowę. Ponadto - jak zeznał świadek D. M. - po podpisaniu umowy, a przed wydaniem dyspozycji wypłaty kredytu, powodowie mogli bez kosztowo zrezygnować z podpisanej umowy - jednakże powodowie, mimo że - jak zeznał powód - czytali tę umowę na spokojnie w domu, z nikim tej umowy nie konsultowali w celu pełnego zrozumienia skutków zaciąganego zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu podważa to twierdzenia powodów, że postanowienia zawartej przez nich umowy nie były z nimi indywidualnie uzgodnione i świadczy o tym, że są to twierdzenia podnoszone wyłącznie w celu osiągnięcia zamierzonego celu niniejszego postępowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnosząc się do poszczególnych kwestionowanych klauzul wskazać należy, że odnośnie klauzuli zawartej w § 2 ust. 1 umowy, to powodowie dokonali - już na etapie składania wniosku kredytowego - wyboru kredytu indeksowanego do CHF. Trudno uznać, żeby nie został z powodami indywidualnie uzgodniony zapis, który wynikał wprost ze złożonego przez nich wniosku o udzielenie kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie klauzuli zawartej w § 7 ust. 4 Regulaminu zaznaczyć ponownie należy, że powodowie oświadczyli, że znają postanowienia Regulaminu już na etapie składania wniosku o udzielenie kredytu. Mimo to z żadnych dokumentów nie wynika, żeby wnosili o jakąkolwiek zmianę tego postanowienia, a w szczególności, żeby zwrócili się z propozycją zastosowania do przeliczeń innego, niż wynikającego z Tabel Banku kursu waluty. Zaznaczyć należy, że z treści spornej klauzuli wynika jedynie, że miał być stosowany kurs „nie niższy niż kurs kupna zgodnie z Tabelą obowiązującą w momencie wypłaty środków”, co wskazuje na to, że mógł być stosowany kurs wyższy (korzystniejszy dla powodów przy ustalaniu wysokości salda ich zadłużenia).</p>\n<p class=\"lf-p\">Powodowie nawet nie twierdzili, że zwrócili się do Banku z pytaniem o możliwość zastosowania do ustalenia salda jakiegoś innego, wyższego niż wynikającego z Tabeli Banku, kursu. Zwrócić należy uwagę, że zarzuty powodów nie dotyczą tego, że pozwany ustalił wysokość kursu w sposób dowolny i zawyżył w ten sposób zobowiązanie powodów tylko że teoretycznie (w oparciu o zapisy umowy) miałby taką możliwość (a czego - jak wynika z wysokości ostatecznej kwoty kredytu wyrażonej w CHF - nie zrobił), z czym zresztą nie sposób się zgodzić z przyczyn podanych poniżej. Podkreślić także w tym miejscu należy, że nie ma podstaw do uznania, że zmiana wysokości kursu waluty w tabeli Banku, na potrzeby spłaty raty stanowi jednostronną zmianę przez pozwany bank postanowień umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">W żadnym miejscu w umowie nie został podany kurs do dokonywania przeliczeń (na potrzeby wypłaty kredytu, czy też późniejszej spłaty rat). W umowie określono jedynie, że przeliczenia te będą się odbywały po kursie aktualnym w chwili opisanego w umowie zdarzenia (wypłaty kredytu, spłaty raty).</p>\n<p class=\"lf-p\">Podobnie w przypadku § 9 ust. 2 Regulaminu, § 13 ust. 7 oraz 14 ust. 8 Regulaminu powodowie nawet nie twierdzili, że pytali o możliwość stosowania do spłaty kredytu kursu innego niż wynikającego z tabel Banku. Wyrazili jedynie zgodę na propozycje Banku, że przeliczenia będą dokonywane wg kursu ustalonego przez Bank.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stwierdzić należy, że nie można się zgodzić z zarzutami, że brak zamieszczenia w umowie informacji o sposobie ustalania kursów walutowych na potrzeby przeliczenia salda zadłużenia na walutę obcą oraz przeliczenia na złote kwoty wymaganej do spłaty raty naruszały interes konsumenta w rażący sposób. Można byłoby tak uznać w sytuacji, gdyby banki istotnie miały możliwość całkowicie dowolnego ustalania kursu waluty, w sposób oderwany od warunków rynkowych. Takiej możliwości banki (w tym pozwany Bank i jego poprzednik prawny) nie miały. Podkreślenia wymaga, że banki ustalały tabele kursowe nie tylko na potrzeby kredytów hipotecznych, ale również na potrzeby innych produktów (depozytów, lokat). Żeby pozyskać i utrzymać klientów musiały starać się być konkurencyjne na rynku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Większość klientów banku - w przeciwieństwie do tego co twierdzą powodowie na potrzeby tego postępowania - interesowała się kursami stosowanymi przez bank i porównywała je do kursów obowiązujących w innych bankach (podobnie jak porównuje się stosowane w poszczególnych bankach oprocentowanie lokat). Ponadto żeby dowolnie ustalić wysokość kursu w taki sposób żeby jednocześnie pozostawał on korzystny dla Banku przy wypłacie kredytu i przy jego spłacie (a w roku 2008 kredyty frankowe były jednocześnie udzielane i spłacane) Bank musiałby stosować bardzo wysoki spread, co w tym wypadku nie miało miejsca (w dniu zawarcia przez powodów umowy spread wynosił 0,1369 zł, podczas gdy w NBP wynosił on 0,0468 zł, a zatem 9,01 grosza mniej - informacja o kursach dostępna on line).</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że wprowadzenie do umowy indeksacji stanowi warunek korzystny wyłącznie dla Banku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika aby Bank odnosił wymierną korzyść udzielając kredytu indeksowanego w porównaniu do udzielenia kredytu złotówkowego. W istocie z innych podobnych spraw, w których został dopuszczony dowód w celu ustalenia jaka byłaby różnica w kosztach kredytu, gdyby w dacie zaciągania kredytu strona powodowa zaciągnęła kredyt złotówkowy oprocentowany Wiborem wynika, że mimo wzrostu kursu waluty kredyt złotówkowy nadal jest kredytem droższym. Zaciągnięcie przez powodów kredytu indeksowanego umożliwiło natomiast skorzystanie przez powodów ze znacznie niższego oprocentowania kredytu (w porównaniu do kredytu złotówkowego). Miało to dla powodów wymierną korzyść, chociaż jednocześnie było powiązane z ryzykiem kursowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć także należy, że nie są wiarygodne oświadczenia powodów, że w ogóle nie wiedzieli o tym, że każdy bank ma własną tabelę kursową. Obowiązek publikowania stosowanych tabel kursowych wynika z art. 111 ust. 1 pkt 4 prawa bankowego, który - zarówno w dacie zawierania przez powodów umowy, jak i obecnie - przewiduje, że Bank jest zobowiązany ogłaszać stosowane kursy walutowe w miejscu wykonywania czynności, w sposób ogólnie dostępny. Oznacza to, że z przepisów prawa powszechnie obowiązującego wynika, że Bank może stosować własne kursy walutowe, a nieznajomość tych przepisów obciąża powodów. Zaznaczyć należy, że z doświadczenia życiowego wynika, że tabele kursowe stosowane przez Banki są umieszczone w placówkach banków w miejscach rzucających się w oczy. Trudno w tym kontekście dopatrzeć się abuzywności postanowienia § 2 pkt. 12 Regulaminu, w którym zdefiniowano „Tabelę” jako Tabelę kursów walut obcych obowiązującą w Banku. Nie sposób się dopatrzeć w tym postanowieniu rażącego pokrzywdzenia powodów skoro Banki miały obowiązek publikowania stosowanych Tabel. Wynika też z tego, że już z przedstawionych powodom dokumentów powodowie posiadali wiedzę, że taka Tabela funkcjonuje u pozwanego. Jednakże, zdaniem Sądu, zamieszczenie w umowie opisu sposobu tworzenia tabeli kursowej byłoby jedynie kolejnym zapisem umowny, do którego powodowie nie przywiązaliby żadnej wagi.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym miejscu ponownie podkreślenia wymaga, że na moment zawarcia umowy należy w przypadku umów kredytu hipotecznego patrzeć szerzej, gdyż do sfinalizowania zawarcia umowy dochodzi w istocie dopiero w momencie wypłaty przez Bank środków na podstawie złożonej przez klienta dyspozycji wypłaty. W przypadku kredytu wypłacanego w transzach sfinalizowanie umowy odnośnie każdej kolejnej transzy następuje w momencie jej wypłacenia, gdyż klient mógłby nie złożyć dalszych dyspozycji wypłaty. W przypadku kredytu powodów już na etapie finalizowania umowy, tj. w dacie wypłaty poszczególnych transz kredytu widać wyraźnie, że twierdzenia powodów, że pozwany Bank mógł stosować i stosował kursy w dowolnej wysokości, narażając powodów na znaczne zwiększenie kosztów kredytu jest gołosłowne i bezpodstawne. Świadczy o tym kurs zastosowany przez Bank w dacie wypłaty poszczególnych transz kredytu (a zatem w dacie każdego kolejnego finalizowania umowy), znacznie korzystniejszy dla powodów w porównaniu chociażby do kursu kupna waluty z dnia podpisania umowy i powodujący obniżenie zobowiązania powodów wobec banku (w porównaniu do zobowiązania, które powstałoby, gdyby przeliczeń dokonano po kursie kupna z dnia podpisania umowy) o 38 667,17 CHF.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie jest zatem prawdą, że powodowie byli całkowicie uzależnieni od decyzji zarządu Banku jeżeli chodzi o wysokość kursu waluty, gdyż wysokość kursu ustalonego przez Bank zależała od czynników niezależnych od Banku i od kursu ustalonego na rynku międzybankowym, co wyraźnie widać gdy porówna się kursy z dat wypłacania powodom kolejnych transz kredytu. Gdyby było inaczej, tj. gdyby Bank mógł ustalać kursy w sposób oderwany od realiów rynkowych, zobowiązanie powodów byłoby zapewne znacznie wyższe.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym, z pewnością - mimo braku wyraźnego wskazania w umowie i w regulaminie w jaki sposób kursy będą ustalane - nie można mówić o rażącym pokrzywdzeniu powodów w związku z brakiem tej informacji. Wyraźnie bowiem widać i to już w dacie finalizowania umowy (wypłaty transz kredytu), że brak tej informacji nie oznaczał dowolności po stronie banku w ustalaniu wysokości kursu, gdyż ustalony przez Bank kurs wypłaty spowodował w istocie znaczny spadek zobowiązania powodów wobec Banku.</p>\n<p class=\"lf-p\">W sytuacji z jaką mamy do czynienia w niniejszej sprawie, tj. zakwestionowania umowy po ponad 10 latach zgodnego jej wykonywania i zrealizowaniu przez kredytobiorców celu zawarcia umowy (tj. nabycia prawa do lokalu) należałoby zbadać, czy istotnie doszło do rzeczywistego rażącego pokrzywdzenia powodów. Wymagałoby to ustalenia jaką w rzeczywistości „szkodę” ponieśli kredytobiorcy frankowi (w tym powodowie) na dzień dzisiejszy (po ponad 10 latach wykonywania umowy) porównując poniesione koszty i aktualnie istniejące zobowiązania do kosztów, które by ponieśli gdyby w tej samej dacie zaciągnęli kredyt złotówkowy, bądź ustalając jakie byłyby koszty i aktualna wysokość ich zobowiązania gdyby kurs i stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie jak w dniu zawarcia umowy. Wówczas można byłoby zbadać, czy pokrzywdzenie jest „rażące” w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. Zdaniem tutejszego Sądu o rażącym pokrzywdzeniu kredytobiorcy nie może być mowy i pozostaje ono jedynie „hipotetycznie możliwe”, co nie może stanowić podstawy do uwzględnienia roszczeń powodów, gdyż byłoby to co najmniej sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, o czym będzie mowa w dalszej części uzasadnienia. Nieuwzględnienie takiej kalkulacji jest tym bardziej nieuzasadnione, że okres „uzależnienia” powodów od kursu pozwanego banku był w tej sprawie bardzo krótki. Powodowie mogli się uniezależnić od kursów ustalanych przez Bank już od połowy 2009 roku (a zatem niecały rok po zawarciu umowy, ewentualnie 3 lata gdyby liczyć do ustawy antyspreadowej). Oznacza to, że okres ewentualnego stosowania przez pozwany Bank klauzul abuzywnych (gdyby je za takie uznać), jest okresem zamkniętym i jest możliwe ścisłe ustalenie różnicy między zapłaconymi przez powodów kwotami przy zastosowaniu kursów stosowanych przez Bank i kursów NBP, bądź kursów z rynku międzybankowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć również należy, że zdaniem Sądu w przedmiotowej sprawie nie zachodzi wypadek wymieniony w art. 385 3 pkt 20) k.c. Zgodnie z tym przepisem w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności przewidują uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy. Po pierwsze wskazać należy ponownie, że w przedmiotowej sprawie zmiana kursu waluty i kierunek tej zmiany nie zależał od wyłącznej decyzji Banku. Bank ustalał kurs powiększony o spread, co miało na celu zapewnienie Bankowi zysku oraz pokrycie ewentualnej straty w przypadku konieczności zrealizowania transakcji na rynku międzybankowym po niekorzystnej dla Banku zmianie kursu. Po drugie, co najmniej od 2009 roku konsumenci mieli zapewnioną możliwość spłacania kredytu bezpośrednio w walucie, odstąpienia od umowy, bądź skorzystania z możliwości przewalutowania kredytu i uniezależnienia się od kursu waluty stosowanego przez pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że kursy waluty w tabeli Banku zmieniały się również w okresie od podpisania przez powodów wniosku kredytowego, a następnie umowy do momentu wypłaty kredytu. Powodowie - jak już wskazano - mieli możliwość obserwowania tych kursów oraz ustalanego przez pozwanego spreadu i ewentualnie bez kosztowej rezygnacji z kredytu w tym okresie, jednak nigdy nie zakwestionowali wysokości ustalanych przez Bank kursów i nie zrezygnowali z zawartej umowy przed złożeniem pierwszej dyspozycji wypłaty kredytu, mimo że mieli taką możliwość. Powodowie zresztą nie zakwestionowali sposobu ustalania przez bank wysokości kursu waluty nawet wówczas, gdy ten kurs obiektywnie rzecz biorąc wzrósł. Zakwestionowali go dopiero wtedy kiedy w mediach usłyszeli, że istnieje możliwość skutecznego zakwestionowania zawartej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest podstaw do uznania, że powyższe zapisy umowy są bezskuteczne w stosunku do powodów również w oparciu o treść dyrektywy 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Przede wszystkim podkreślenia wymaga, że Dyrektywa ta ma na celu objęcie ochroną konsumenta świadomego i dbającego o własne interesy, który dokładnie zapoznaje się z udzielanymi mu informacjami i w oparciu o te informacje podejmuje decyzję odnośnie zawarcia danej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można w szczególności przyjąć, że zapisy przedmiotowej umowy powodują znaczącą nierównowagę praw i obowiązków powodów jako konsumentów. Powodowie nie wskazali na czym ta nierównowaga miałaby polegać - otrzymali od Banku środki niezbędne na zakup nieruchomości i nieruchomość tę nabyli. Osiągnęli zatem zamierzony cel kredytowania. Jednocześnie zobowiązali się do zwrotu na rzecz Banku równowartości otrzymanych środków - po przeliczeniu ich na franki szwajcarskie (w celu skorzystania z niższego oprocentowania) i równowartość tej kwoty - wyrażonej w walucie obcej - powinni Bankowi zwrócić. Jak już zaznaczono braku równowagi stron nie można również upatrywać w tym, że bank zabezpieczał się przed ryzykiem kursowym, gdyż jak już podkreślono powodowie mogli się przed nim zabezpieczyć zaciągając kredyt w walucie, w której zarabiali. Braku równowagi stron nie można także upatrywać w braku możliwości skutecznego negocjowania postanowień umowy, której projekt przedstawił pozwany Bank, gdyż jak powodowie udowodnili takie możliwości negocjacji umowy istniały. Nie ma w niniejszej sprawie podstaw do uznania, żeby przedstawiony powodom projekt umowy stanowił „standardową umowę, wyłączającą podstawowe prawa konsumenta” i żeby zawierał zapisy naruszające prawa konsumenta w sposób rażący.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić też należy uwagę, że Dyrektywa 93/13/EWG wymieniając w załączniku przykładowy wykaz warunków, które mogą być uznane za nieuczciwe wskazuje m.in., że wadliwe jest zawarcie w umowie warunku przewidującego możliwość ustalania ceny towaru w momencie dostawy lub umożliwienie sprzedawcy towarów lub dostawcy usług podwyższenia cen bez zapewnienia konsumentowi prawa do unieważnienia umowy, jeśli w obu przypadkach cena jest zbyt wysoka w stosunku do cen obowiązujących w chwili zawarcia umowy (lit. l)), a także, że wadliwe jest umożliwienie sprzedawcy lub dostawcy według własnego uznania jednostronnej zmiany warunków bez uzasadnionego powodu wymienionego w umowie (lit. j)). Jednocześnie jednak przewiduje, że lit. l) i j) nie stosuje do:</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>transakcji w obrocie papierami wartościowymi, instrumentami finansowymi lub innymi produktami lub usługami, których cena związana jest ze zmianami notowań giełdowych indeksu lub stopy rynku finansowego, nad którymi sprzedawca czy też dostawca nie ma żadnej kontroli,</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>umowy kupna lub sprzedaży walut obcych, czeków podróżnych lub międzynarodowych przekazów pieniężnych wystawionych w walucie obcej.</div>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu z powyższego wynika, że zgodnie z ww. Dyrektywą nie ma podstaw do uznania, że nieuczciwe wobec konsumenta jest ustalenie umowy uzależniające ostateczne koszty umowy od zmiany kursu waluty, gdyż nad zmianami tymi Bank nie ma kontroli, a jak już powyżej wskazano, zmiany kursów w tabelach stosowanych przez pozwany Bank i jego poprzedników zależały od czynników zewnętrznych - wynikały ze zmian tych kursów na rynkach międzybankowych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z Dyrektywy wynika ponadto, że stosowanie lit. l) nie narusza warunków indeksacji cen, o ile jest to zgodne z prawem, pod warunkiem, że zostanie jasno przedstawiona metoda, według której następują zmiany cen. W ocenie Sądu metoda zastosowania indeksacji została przedstawiona w sposób wystarczający do zrozumienia tego mechanizmu, w umowie wskazano kiedy i po jakim kursie będą następowały przeliczenia, a wskazanie konkretnej wysokości kursu nie było możliwe, gdyż - z oczywistych przyczyn - jego wysokość nie była w dacie podpisywania umowy znana. Na taki mechanizm, który mógł spowodować zarówno korzystną dla konsumenta jak i dla niego niekorzystną zmianę wysokości kursu waluty, powodowie wyrazili zgodę.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie podkreślenia wymaga, że początkowo byli oni beneficjentami zmiany kursu, gdyż dzięki temu, że w okresie wypłacania kolejnych transz kurs waluty wzrósł, ich zobowiązanie wyrażone w walucie było ostatecznie o 38 667,17 CHF niższe niż gdyby przeliczenie nastąpiło w dniu podpisania umowy kredytowej. Zwrócić też należy uwagę, że powodowie w każdej chwili mogli się „uwolnić” od zależności od kursu waluty i dokonać przewalutowania kredytu, bądź sprzedać mieszkanie i spłacić kredyt. Od momentu zawarcia przez powodów umowy kurs franka systematycznie rósł, a powodowie nawet nie podjęli próby podjęcia działań zmierzających do uniezależnienia się od kursu franka i ustalenia możliwości przewalutowania kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powodowie liczyli też zapewne, że kurs franka spadnie. Zdaniem Sądu oznacza to, że świadomie podjęli ryzyko związane ze zmianą kursu waluty w dniu podpisania umowy, podobnie jak świadomie podjęli ryzyko związane z dalszym wzrostem kursu waluty w 2009 roku i 2015 roku i podobnie jak ryzyko to w dalszym ciągu są gotowi ponosić obecnie, w dobie kryzysu wywołanego pandemią.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powodowie wskazywali także na to, że nie znali całkowitych kosztów kredytu oraz że nie były one możliwe do przewidzenia. Niewątpliwie zgodzić się należy, że nie były znane, nawet w dniu złożenia dyspozycji wypłaty kredytu, koszty, które strona powodowa będzie musiała ponieść, żeby zaciągnięte zobowiązanie spłacić. Podkreślenia jednak wymaga, że taka jest specyfika umów kredytowych. Nie można się zgodzić z twierdzeniem, że w przypadku tego typu umów dobre obyczaje wymagają żeby koszty były możliwe do przewidzenia. Jak wskazano w orzeczeniu Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 14 grudnia 2010 r., sygn.. XVII AmC 426/09 chodzi jedynie o możliwość przewidzenia takich kosztów, które nie wynikają z czynników obiektywnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarówno zmiana kursu waluty jak i oprocentowania była niezależna od stron i wynikała z czynników obiektywnych. Postanowienia umowy w tym zakresie w dacie zawarcia umowy nie naruszały dobrych obyczajów i nie naruszały interesów konsumentów - szczególnie w rażący sposób. Stwierdzić należy, że kosztów kredytu nie zna żaden kredytobiorca, poza nielicznymi, którzy zdecydowali się na kredyt złotówkowy ze stałym oprocentowaniem, który zwykle jest znacznie droższy, ale daje większe możliwości ustalenia przewidywanych kosztów kredytu (przy czym nawet w przypadku takich umów wysokość oprocentowania zmienia się co ok. 5 lat). Każdy kredytobiorca, który decyduje się na wieloletni kredyt z oprocentowaniem zmiennym musi liczyć się z tym, że na przestrzeni lat oprocentowanie kredytu wzrośnie i kredyt będzie znacznie droższy niż pierwotnie zakładał.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przypadku kredytów walutowych klient - w zamian za niższe oprocentowanie - godził się na dodatkowe ryzyko w postaci zmiany kursu waluty. Podkreślenia wymaga, że w dacie zawierania przez kredytobiorcę umowy całkowitych kosztów kredytu nie zna również Bank. Wzrost kursu na przestrzeni lat mógł powodować wzrost kosztów obsługi kredytu, ale jednocześnie, równie prawdopodobna była sytuacja, że kurs waluty by spadł a wzrosłoby oprocentowanie kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W kontekście kosztów kredytu powodowie powołują się przede wszystkim na okoliczność, że gdyby zamierzali spłacić każdą z wypłacanych im transz już tego samego dnia, to ich zobowiązanie wobec banku, z powodu stosowanych przez bank kursów kupna i sprzedaży waluty, by wzrosło, co jednocześnie zdaniem powodów stanowiło ukrytą prowizję Banku. Przyjęcie, że powodowie składaliby dyspozycję wypłaty kolejnych pięciu transz po to żeby natychmiast je spłacić tego samego dnia należy uznać za - co najmniej - mało prawdopodobne. Po pierwsze gdyby powodowie nagle posiadali środki na spłatę którejkolwiek wypłaconej transzy, to zapewne nie składaliby dyspozycji wypłaty kolejnych. Już to wskazuje na wadliwość rozumowania strony powodowej. Po drugie po wypłacie transzy kurs mógł się zmienić w sposób korzystny dla powodów (tj. mógł spaść), a w konsekwencji mogłoby się okazać, że powodowie spłacili znacznie niższą kwotę niż otrzymali. Jednocześnie powodowie całkowicie pomijają kwestię, na którą Sąd zwrócił już uwagę powyżej - że w związku z wypłacaniem kredytu w transzach i wzrostem kursu waluty między datą podpisania umowy, a datą wypłaty poszczególnych transz kwota zobowiązania powodów wyrażona w walucie była znacznie niższa (o 38 667,17 CHF ), niż gdyby przeliczenie nastąpiło w dniu podpisania umowy. Przy przyjęciu - jak to czynią powodowie - kursów kupna i sprzedaży z daty wypłaty poszczególnych transz, biorąc pod uwagę kurs kupca i sprzedaży z daty złożenia dyspozycji i porównując do kursów z daty faktycznej wypłaty, byłaby to kwota zapewne jeszcze wyższa.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo należy wskazać, że gdyby nawet uznać, że różnica w wartości wypłaconej powodom kwoty kredytu w związku z różnicą między kursem kupna i sprzedaży stanowi dodatkowy koszt kredytu, to stwierdzić należy, że istnienie tego kosztu jest bardzo łatwe do zauważenia po przeczytaniu umowy i Regulaminu i wprost wynika z brzmienia tabeli kursowej banku. Z dokumentów tych jasno wynika bowiem, że kredyt jest wypłacany po kursie kupna, a spłacany po kursie sprzedaży, a różnice między tymi kursami - jak już wskazywano - są powszechnie znane i łatwe do ustalenia. W konsekwencji - przyjmując tok rozumowania strony powodowej - należy uznać, że koszt ten był stronie powodowej znany w momencie podpisania umowy i to jeszcze przed uruchomieniem kredytu. Zaznaczyć przy tym trzeba, że ten tok rozumowania jest zdaniem Sądu błędny, gdyż wysokość tego kosztu jest w istocie nieznana, gdyż może się okazać, że po wypłaceniu kredytu kurs spadnie i że kredyt jest spłacany po kursie niższym niż zastosowany kurs wypłaty. Powodowie wiedzieli zatem już w momencie podpisania umowy, że koszt ten może wystąpić i powinni liczyć się z koniecznością jego poniesienia (godzili się na niego skoro podpisali umowę).</p>\n<p class=\"lf-p\">W swoich rozważaniach i wyliczeniach powodowie pomijają również, że nigdy nie jest tak, że kredytobiorca zwraca Bankowi wyłącznie kapitał i zawsze - również w przypadku kredytów złotówkowych - kwota, którą kredytobiorca jest zobowiązany zwrócić jest o ok. 50% wyższa od kwoty, którą otrzymał.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić w tym miejscu należy też również uwagę, że powodowie całkowicie pomijają w swoich rozważaniach i wyliczeniach korelację między kursem franka szwajcarskiego a Liborem i wpływ tej korelacji na koszty kredytu. Nie jest bowiem prawdą, że istnieje proste przełożenie wzrostu kursu franka szwajcarskiego na wielkość ponoszonych przez kredytobiorcę kosztów kredytu ani że korzyść z niższego oprocentowania jest jedynie pozorna. Wręcz przeciwnie, szczegółowe wyliczenia mogłyby pokazać, że pomimo wzrostu kursu waluty koszty kredytu wzrosły niewiele lub nie wzrosły w ogóle, a nawet że spadły. Wszystko zależy od treści zawartej przez strony umowy, a w szczególności od wielkości ustalonej marży kredytu. Faktem jest bowiem, że w związku ze wzrostem kursu waluty wielkość zobowiązania powodów w przeliczeniu na złotówki wzrosła, ale jednocześnie znaczny spadek oprocentowania kredytu (związany z ujemną stopą procentową) powoduje, że spłacając raty powodowie spłacają przede wszystkim udostępniony im kapitał kredytu. Oznacza to, że z jednej strony oprocentowanie kredytu powodów jest niewielkie (na dzień 29 sierpnia 2018 r. wynosiło ok. 0,6244%), więc rata nie odbiega od raty, którą powodowie płacili na początku (po wypłacie wszystkich transz), a z drugiej spłacanie większej części kapitału powoduje, że szybciej maleje kwota kapitału, od której naliczane są odsetki, co powoduje obniżenie kosztów kredytu związanych z jego oprocentowaniem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Okoliczność ta dodatkowo świadczy o braku pokrzywdzenia powodów jako konsumentów, a tym bardziej „rażącym pokrzywdzeniu”. Zaznaczyć należy, że korelacja kursu franka i Liboru była widoczna już na podstawie danych historycznych, w dacie zawierania przez powodów umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić dodatkowo należy uwagę na konsekwencje wejścia w życie w 2011 roku tzw. ustawy antyspreadowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 19 marca 2015 r. (IV CSK 362/14, LEX nr 1663827) „Ideą dokonania nowelizacji prawa bankowego ustawą z 29 lipca 2011 r. było utrzymanie funkcjonujących na rynku kredytów denominowanych według nowych zasad. Do prawa bankowego został wprowadzony m.in. art. 69 ust. 2 pkt 4a, zgodnie z którym umowa kredytu powinna określać w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu.</p>\n<p class=\"lf-p\">W myśl art. 4 noweli w przypadku kredytów lub pożyczek pieniężnych zaciągniętych przez kredytobiorcę lub pożyczkobiorcę przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy (co nastąpiło w dniu 26 sierpnia 2011 r.) ma zastosowanie art. 69 ust. 2 pkt 4a oraz art. 75b prawa bankowego, w stosunku do tych kredytów lub pożyczek pieniężnych, które nie zostały całkowicie spłacone - do tej części kredytu lub pożyczki, która pozostała do spłacenia. W tym zakresie bank dokonuje bezpłatnie stosownej zmiany umowy kredytowej lub umowy pożyczki (…) ustawodawca wprowadził narzędzie prawne pozwalające wyeliminować z obrotu postanowienia umowne zawierające niejasne reguły przeliczania należności kredytowych, zarówno na przyszłość, jak i w odniesieniu do wcześniej zawartych umów w części, która pozostała do spłacenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zatem abuzywność tych postanowień dostrzeżona przez powodów została w powyższym zakresie usunięta.”.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym zdaniem Sądu zawarta przez strony umowa jest ważna, a jednocześnie brak jest podstaw do uznania, że kwestionowane postanowienia umowy są bezskuteczne wobec powodów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby uznać, że zarzuty odnośnie dowolności ustalania przez pozwanego i jego poprzednika prawnego kursu po którym następowały przeliczenia, to zdaniem Sądu za ewentualnie uzasadnione można byłoby uznać roszczenie o odszkodowanie w wysokości stanowiącej różnicę między wysokością kosztów obsługi kredytu naliczonych w oparciu o kursy stosowane przez Bank, a wysokością tych kosztów obliczonych w oparciu o obiektywne, niezależne od stron kursy kupna i sprzedaży Narodowego Banku Polskiego. Narodowy Bank Polski jest bankiem centralnym Rzeczypospolitej Polskiej, który m.in. ogłasza bieżące kursy walut obcych oraz kursy innych wartości dewizowych w oparciu o zasady ustalania kursu złotego w stosunku do walut obcych ustalonych przez Radę Ministrów w porozumieniu z Radą Polityki Pieniężnej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że przeliczenie takie nie spowodowałoby zmiany postanowień umowy, a jedynie zastosowanie obiektywnego przelicznika, którego ustalenie byłoby całkowicie niezależne od woli stron umowy. Zaznaczyć także należy, że zastąpienie kursu stosowanego przez Bank kursem ustalonym przez NBP nie spowoduje po stronie Banku żadnych korzyści z zastosowania tego kursu, a jedynie wyeliminuje korzyść, którą ewentualnie pozwany uzyskał ze stosowanego spreadu (zresztą jednego z najniższych). Jednocześnie pozwoli to na utrzymanie umowy, która nie będzie zawierała możliwości pewnego wpływania przez Bank (do momentu wprowadzenia możliwości spłacania kredytu bezpośrednio w walucie, czy też do momentu wejścia w życie tzw. ustawy antyspreadowej) na wysokość kursu poprzez naliczanie spreadu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zwrócić przy tym w tym miejscu należy uwagę, że stosowany przez banki spread miał stanowić dla nich dodatkową formę zabezpieczenia oraz sfinansowania kosztów związanych z obsługą kredytów walutowych, które - w porównaniu do obsługi kredytów złotówkowych - wymagały chociażby zatrudnienia dodatkowo specjalistów obsługujących zawieranie umów na rynku międzybankowym i nadzorujących prawidłowość działań Banku w związku z koniecznością minimalizowania ryzyk związanych z niedopasowaniem stóp procentowych i niezrealizowanych różnic kursowych. Jak już zaznaczono ryzyko banku było związane m. in. z tym, że tabela Banku była sporządzana i obowiązywała w danym dniu, a Bank dokonywał operacji kupna i sprzedaży waluty (w związku z działaniami podjętymi przez klientów banku polegających na wypłacie i spłacie kredytów) w kolejnym dniu roboczym.</p>\n<p class=\"lf-p\">W okresie pomiędzy sporządzeniem tabeli kursowej, a momentem kiedy Bank nabywał lub sprzedawał walutę na rynku międzybankowym, kursy się zmieniały i kiedy te zmiany te miały charakter negatywny dla Banku, Bank ponosił stratę, a kiedy zmieniały się korzystnie realizował zysk. Spread miał minimalizować ryzyko poniesienia straty. Zdaniem Sądu w przedmiotowej sprawie brak jest podstaw do przyjęcia, że spread stosowany przez pozwany Bank przekraczał wysokość uczciwego wynagrodzenia, a w konsekwencji, że stosowany przez bank kurs odbiegał od kursu rynkowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Dodatkowo wskazać należy, że pomimo możliwości zawarcia z pozwanym Bankiem aneksu do umowy, umożliwiającego spłatę kredytu bezpośrednio w walucie, powodowie do dnia dzisiejszego takiego aneksu nie zawarli, co oznacza, że akceptowali i nadal akceptują ustalane przez pozwany Bank kursy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jako podstawę roszczenia o zapłatę powodowie wskazali art. 410 § 1 k.c. Zasadą jest, że każde przejście wartości majątkowej z jednej osoby na drugą musi być prawnie uzasadnione. W związku z tym stosownie do art. 405 k.c., kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby nie było to możliwe, do zwrotu jej wartości. Przepis ten - w myśl art. 410 § 1 k.c. - stosuje się w szczególności do świadczenia nienależnego. Świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia (§ 2).</p>\n<p class=\"lf-p\">Z pozwu wynika, że powodowie oczekują zwrotu przez Bank wszystkich wpłaconych kwot, w tym otrzymanego kapitału, który umożliwił im sfinansowanie nabycia lokalu. Stwierdzić należy, że w ocenie Sądu roszczenie takie byłoby nieuzasadnione nawet w przypadku uznania z jakichś przyczyn, że umowa jest nieważna chociażby ze względu na treść art. 411 pkt 3 k.c., zgodnie z którym nie można żądać zwrotu świadczenia jeżeli zostało ono spełnione w celu zadośćuczynienia przedawnionemu roszczeniu. Nawet zatem gdyby uznać, że roszczenie banku (co najmniej) o zwrot kapitału jest przedawnione, to powodowie nie mogliby się domagać jego zwrotu. Z pewnością też nie można uznać, że pozwany Bank jest w tym zakresie bezpodstawnie wzbogacony kosztem powodów. Roszczenie takie należałoby zresztą uznać za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, gdyż powodowie uzyskaliby kosztem pozwanego majątek o znacznej wartości.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zaznaczyć też należy, że na dzień dzisiejszy nie ukształtowało się orzecznictwo dotyczące tego jaką kwotę powinien zwrócić kredytobiorca Bankowi w przypadku uznania umowy za nieważną, a zdaniem Sądu brak jest podstaw do uznania, że powodowie nie są zobowiązani do zapłaty żadnego wynagrodzenia za korzystanie z udzielonego im kapitału.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak jest też podstaw do uznania, że Bank w sposób nieprawidłowy wykonał zawartą z powodami umowę w tym, że w sposób nieprawidłowy obliczał raty kapitałowo odsetkowe, czy też, że naliczał odsetki od kwoty kredytu. O braku podstaw do uznania, że kwestionowane przez powodów klauzule są wobec nich bezskuteczne była już mowa powyżej. Odnośnie nieprawidłowości naliczania odsetek stwierdzić należy, że odsetki są naliczane od salda zadłużenia. Zgodnie z zawartą przez powodów umową saldo zadłużenia było wyrażone w walucie obcej (wypłacona powodom kwota kredytu była w dniu każdej z wypłat przeliczona na walutę) i od tej też kwoty bank naliczał odsetki zresztą - jak już to podkreślano - dzięki przeliczeniu tej kwoty salda na franki szwajcarskie, w oparciu o znacznie niższe oprocentowanie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu, nawet już pomijając to, że Sąd w tym składzie nie podziela poglądu, że zawarte w umowie klauzule są wobec powodów bezskuteczne, nie ma podstaw do zasądzenia na rzecz powoda kwoty dochodzonej przez niego w związku z przyjęciem, że wobec bezskuteczności zawartych w umowach klauzul przewidujących przeliczenie franków na złotówki i złotówek na franki należy uznać, że powodowie zaciągnęli kredyt złotówkowy oprocentowany Liborem. Nie ma żadnych podstaw ekonomicznych ani prawnych żeby zastosować do kredytu złotówkowego (nawet gdyby przyjąć z jakichś przyczyn, że tak należy traktować zaciągnięty przez powodów kredyt), oprocentowania właściwego dla waluty frank szwajcarski. Libor jest ceną za franki, natomiast Wibor jest ceną za złotówki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie było i nie ma możliwości stosowania Liboru do kredytu złotówkowego. Gdyby Bank taką umowę zawarł nie byłby w stanie wywiązać się z zaleceń KNF-u zobowiązujących banki do minimalizowania ryzyka związanego ze zmianą stóp procentowych, gdyż aby się zabezpieczyć w takim wypadku (od zmiany stóp procentowych w przypadku kredytów złotówkowych oprocentowanych Liborem), Bank musiałby posiadać zobowiązania (np. depozyty) z takim samym oprocentowaniem. Trudno sobie wyobrazić żeby jakiś klient banku zdecydował się na taki depozyt. Taka umowa (kredytu złotówkowego oprocentowanego Liborem) uniemożliwiałaby zatem Bankowi wywiązanie się z obowiązku zabezpieczania się przez zmianą stóp procentowych, a w konsekwencji Bank naruszałby zalecenia KNF.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stanowiłoby to działanie na szkodę banku. Ponadto przyjęcie, że strony zawarły umowę kredytu złotówkowego oprocentowanego Liborem byłoby sprzeczne z wolą stron, która wprost wynika z treści zawartej umowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia roszczeń powodów wskazać należy, że roszczenie kredytobiorcy, który domaga się zwrotu określonych kwot wynikających z nieważności umowy, czy też abuzywności klauzul indeksacyjnych należy zakwalifikować jako roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia w rozumieniu art. 410 § 1 k.c. W orzecznictwie utrwalone jest stanowisko, że zobowiązanie do zwrotu nienależnego świadczenia ma charakter bezterminowy ( por. wyroki Sądu Najwyższego z 17 grudnia 1976 r., III CRN 289/76, niepubl., z 16 lipca 2003 r., V CK 24/02, OSNC 2004, nr 10, poz. 157, z 28 kwietnia 2004 r., V CK 461/03, „Izba Cywilna” 2004, nr 11, s. 43, oraz uchwała z 6 marca 1991 r., III CZP 2/91, OSNCP 1991, nr 7, poz. 93). Jednocześnie termin spełnienia przez dłużnika świadczenia w przypadku tych zobowiązań określa art. 455 k.c., według którego dłużnik powinien je spełnić niezwłocznie po wezwaniu przez wierzyciela.</p>\n<p class=\"lf-p\">W sytuacji, gdy pozwany bank podnosi zarzut przedawnienia części roszczeń powstaje kwestia określenia początku biegu terminu tego przedawnienia przy założeniu, że - zgodnie z art. 118 k.c. - roszczenia kredytobiorcy jako konsumenta przedawniają się po upływie dziesięciu lat. Bez znaczenia jest przy tym, że umowa została zawarta w ramach działalności gospodarczej prowadzonej przez bank, gdyż przesłanka ta dotyczy osoby dochodzącej roszczenia. Ustawowe skrócenie okresów przedawnienia, wprowadzone na podstawie art. 1 pkt 3 ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw z 13 kwietnia 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 1104), która weszła w życie 9 lipca 2018 r., nie ma wpływu na roszczenia powodów, którzy dochodzą swoich roszczeń przeciwko bankowi powstałych przed dniem wejścia w życie tej ustawy (art. 5 w/w ustawy).</p>\n<p class=\"lf-p\">W odniesieniu do roszczeń wynikających z abuzywnego charakteru klauzul umownych (np. indeksacyjnych) początku biegu terminu ich przedawnienia nie reguluje przepis szczególny. Z tego względu, początek biegu terminu przedawnienia należy wyznaczyć według art. 120 § 1 zd. 2 k.c., który stanowi, że jeżeli wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego (a tak jest w przypadku roszczeń bezterminowych), bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność (a więc wezwał dłużnika do spełnienia świadczenia) w najwcześniej możliwym terminie. Jednocześnie zgodnie z obecnie dominującą linią orzeczniczą Sądu Najwyższego, art. 120 § 1 zd. 2 k.c. nie charakteryzuje wymagalności roszczenia, ale wyznacza początek biegu terminu przedawnienia roszczeń i zobowiązań bezterminowych wskazując, że chodzi tu o datę, w której ta wymagalność nastąpiłaby, gdyby wezwania dokonano w najwcześniejszym możliwym terminie. Tak więc, rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia może wyprzedzać nadejście dnia wymagalności świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Określenie chwili początkowej dla biegu przedawnienia zależeć będzie od szeregu okoliczności, zwłaszcza od rodzaju świadczenia. Nie może więc być określona in abstracto, a jedynie indywidualnie, dla każdego konkretnego zobowiązania. Jednocześnie w ramach tej koncepcji uznaje się, że najwcześniejszym możliwym terminem wezwania dłużnika przez wierzyciela do zapłaty jest dzień powstania zobowiązania, a ponieważ dłużnik powinien spełnić świadczenie niezwłocznie po wezwaniu, to dniem rozpoczęcia biegu przedawnienia jest dzień odległy od powstania zobowiązania o okres niezbędny do spełnienia świadczenia. Jak wskazał Sąd Najwyższy w m.in. w wyrokach z 24 kwietnia 2003 r., I CKN 316/01 i z 8 lipca 2010 r., II CSK 126/10, ogólną regułą obowiązującą w zakresie przedawnienia roszczeń jest zasada, że początek biegu przedawnienia jest niezależny od świadomości wierzyciela co do przysługującego mu roszczenia. W tym zakresie rozstrzyga zatem tylko obiektywnie ustalony najwcześniej możliwy termin wezwania dłużnika przez wierzyciela do wykonania zobowiązania. Takim terminem jest chwila powstania zobowiązania, a więc w przypadku zobowiązania o zwrot nienależnego świadczenia - chwila spełnienia tego świadczenia i liczony od tego terminu czas potrzebny dłużnikowi na wykonanie zobowiązania, tj. na zwrot nienależnego świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">W przedmiotowej sprawie strony zawarły umowę w dniu 27 sierpnia 2008 r., wypłata kredytu nastąpiła w pięciu transzach. Pozew wniesiony został w dniu 18 lipca 2019 r. Oznacza to, że podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia jest uzasadniony częściowo, tj. co najmniej w zakresie świadczeń wpłaconych od dnia zawarcia umowy do 17 lipca 2009 r. (przyjmując 10-letni termin przewidzianego w art. 118 k.c. - w brzmieniu sprzed 9 lipca 2018 r.).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarzut przedawnienia roszczenia zasługiwałby zatem na częściowe uwzględnienie.</p>\n<p class=\"lf-p\">Gdyby nawet nie podzielić powyższej argumentacji odnośnie braku zasadności roszczeń powodów, należy stwierdzić, że zgłoszone żądania są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, tj. zasadą uczciwego postępowania w obrocie gospodarczym, równego traktowania kontrahentów, czy lojalności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wskazać należy, że gdyby roszczenie strony powodowej zostało uwzględnione, a powodowie nie byliby zobowiązani do wywiązania się z zaciągniętego zobowiązania mimo że zrealizowali cel umowy, tj. przez wiele lat korzystali z udostępnionego im kapitału i nabyli określony majątek, to stanowiłoby to naruszenie praw osób, które w tym samym okresie zaciągały kredyty, jednak z uwagi na ryzyko związane z kredytami indeksowanymi nie zdecydowały się na ich zaciągnięcie i zaciągnęły kredyt złotówkowy, który w tym czasie był znacznie droższy. Nie ma żadnych podstaw żeby kredytobiorców, którzy zdecydowali się na kredyt indeksowany (obarczony dodatkowo ryzykiem kursowym) traktować preferencyjnie w stosunku do kredytobiorców, którzy od początku podjęli większe obciążenia finansowe (płacili wyższe raty) lecz mniejsze ryzyko kredytowe wynikające z zaciągnięcia zobowiązania w walucie polskiej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak już powyżej zaznaczono, jedyną przyczyną przedmiotowej sprawy jest niekorzystna dla powodów zmiana kursu waluty, a nie brak w umowie informacji o sposobie ustalania kursu przez pozwanego. Zaznaczyć trzeba przy tym, że powodowie nie wskazali w trakcie wykonywania umów ani jednego przypadku ustalenia przez Bank kursu waluty w sposób dowolny, oderwany od zmian na rynku finansowym, a z przedstawionego przez pozwanego informacji wynika, że wysokość kursu ustalanego przez Bank pozostawała w korelacji z kursem średnim publikowanym przez Narodowy Bank Polski. Podkreślenia wymaga, że w wielu sprawach dotyczących kredytów frankowych został przeprowadzony dowód z opinii biegłego na okoliczność ustalenia, jaki byłby koszt kredytu, gdyby dana strona zaciągnęła w tej samej wysokości i dacie kredyt w złotych polskich oprocentowany Wiborem i z opinii tych wynika, że w większości wypadków, pomimo wzrostu kursu waluty, kredyty złotówkowe nadal są kredytami droższymi niż kredyty frankowe (indeksowane czy denominowane).</p>\n<p class=\"lf-p\">Wynika to z tego, że oprocentowanie kredytów indeksowanych CHF historycznie było znacznie niższe. Przykładowo: na dzień 10 września 2009 r. stopa procentowa kredytu zlotowego (Wibor 3M) wynosiła 4,18%, a indeksowanego CHF (Libor 3M) 0,31%. Różnica ta miała istotny wpływ na oprocentowanie każdego z kredytów, a zatem na związane z nim koszty i podczas gdy w kredycie frankowym znaczna część raty stanowi spłatę kapitału, to w kredycie złotówkowym znaczna część raty to odsetki. W konsekwencji kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyty waloryzowane szybciej spłacili większą część kapitału. Oznacza to, że pośrednik kredytowy zasadnie przedstawiał przedmiotowy produkt jako często korzystniejszy od kredytu złotówkowego, szczególnie przy braku możliwości przewidzenia decyzji o uwolnieniu w przyszłości kursu franka, informując jednocześnie o związanym z tym produktem ryzyku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponownie też należy zaznaczyć, że nie ma prostego przeliczenia kosztów zaciągniętego przez powodów kredytu, a w szczególności nie można się kierować przy ocenie tych kosztów wyłącznie wzrostem kursu waluty, gdyż jednocześnie ze wzrostem kursu waluty nastąpił znaczny spadek oprocentowania. Wysokość Liboru CHF jest bowiem skorelowana z wysokością kursu franka szwajcarskiego, co widać wyraźnie na podstawie danych historycznych. Zgodnie z Raportem KNF „pomimo silnego wzrostu zadłużenia (na skutek osłabienia złotego) znaczna część klientów mających kredyt w CHF poniosła dotychczas istotnie niższe koszty obsługi kredytów niż kredytobiorcy mający kredyt w PLN.” W związku z tym, że od wielu lat Libor CHF jest ujemny, oprocentowanie kredytu powodów od wielu lat jest bliskie zeru.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji należy uznać, że - szczególnie w związku z bardzo niskim oprocentowaniem kredytu powodów i możliwością zawarcia przez strony aneksu do umowy uniezależniającego powodów od kursów stosowanych przez bank już od połowy 2009 roku, spłacanie przez powodów zaciągniętego zobowiązania czyni zadość zasadom współżycia społecznego (art. 411 pkt 2 k.c.).W konsekwencji nie ma prostego przeliczenia kosztów zaciągniętego przez powodów kredytu, a w szczególności nie można się kierować przy ocenie tych kosztów wyłącznie wzrostem kursu waluty, gdyż jednocześnie ze wzrostem kursu waluty nastąpił znaczny spadek oprocentowania. Oznacza to, że całkowity koszt zaciągniętego przez powodów kredytu mógł się w istocie nie zmienić w ogóle lub też zmienić jedynie nieznacznie, a nawet mógł spaść.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie można uznać, żeby zgłoszone przez stronę powodową żądania miały realizować ochronę konsumenta, natomiast niewątpliwie uwzględnienie któregokolwiek z tych żądań prowadziłoby do przyznania pewnej grupie konsumentów, która zdecydowała się na podjęcie ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu w innej walucie niż zarabiają, niczym nieuzasadnionej korzyści. Zwrócić należy uwagę, że za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, równości, lojalności kontraktowej i sprawiedliwości uznać należy żądnie stwierdzenia nieważności umowy, czy też stwierdzenia abuzywności niektórych jej zapisów w sytuacji, gdy zapisy te miały wpływ na wykonywanie tej umowy, w odniesieniu do stosowanego kursu waluty, jedynie przez niecały rok, a maksymalnie 3 lata - do wejścia w życie ustawy antyspreadowej (to że powodowie nie zdecydowali się na spłatę kredytu bezpośrednio w CHF oznacza, że kursy pozwanego Banku im odpowiadały).</p>\n<p class=\"lf-p\">Zdaniem Sądu w tym składzie roszczenia powodów w żadnym wypadku nie zmierzają do uzyskania ochrony przez konsumentów rażąco pokrzywdzonych działaniem przedsiębiorcy. Strona powodowa wykorzystuje instytucje, które służą ochronie praw konsumentów wyłącznie w celu uzyskania korzyści majątkowej, mimo, że żadna ewentualna szkoda poniesiona przez powodów nie ma żadnego związku z nieuczciwym działaniem pozwanego banku, a przynajmniej istnienia takiej szkody i takiego związku powodowie nie wykazali. Wyłączną przyczyną ewentualnego wzrostu kosztu kredytów powodów (o ile rzeczywiście wzrost taki nastąpił) jest niezależny od pozwanego Banku wzrost kursu waluty, z którym powodowie od początku powinni byli się liczyć, gdyż wiedza, że kurs waluty nie ma górnego pułapu jest wiedzą powszechną.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że w przedmiotowej sprawie, wszystkie skutki zastosowania przez pozwanego w umowie kwestionowanych klauzul są znane. Jest możliwość precyzyjnej oceny, czy istotnie na skutek ich zastosowania (gdyby uznać, że zasadnie były kwestionowane) powodowie doznali jakiejkolwiek szkody, w tym, czy ich pokrzywdzenie jest rażące. Wbrew stanowisku powodów, w okolicznościach niniejszej sprawy, możliwości takiej oceny nie można pominąć, gdyż byłoby to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.</p>\n<p class=\"lf-p\">O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 k.p.c., zgodnie z którym strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. Ostateczne rozliczenie tych kosztów Sąd, na podstawie art. 108 § 1 k.p.c., pozostawił Referendarzowi Sądowemu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Na marginesie wskazać należy, że złożony przez pełnomocnika strony powodowej (w sytuacji, gdyby powodowie wygrali niniejszy proces) o zasądzenie na ich rzecz łącznie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego w wysokości dwukrotności stawki minimalnej określonej w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych nie zasługiwałby na uwzględnienie. Sąd w każdej sprawie rozstrzygając o kosztach procesu winien ocenić czy nakład pracy pełnomocnika wyróżniał się ponadprzeciętnym nakładem pracy w porównaniu do spraw o podobnym charakterze, czy staranność pełnomocnika przy wykonywaniu czynności była wyższa od przeciętnej, biorąc pod uwagę również długość postępowania, ilość rozpraw i przeprowadzonych na nich czynności jak również stawiennictwo i aktywność profesjonalnego pełnomocnika. W niniejszej sprawie pełnomocnik istotnie składał obszerne pisma procesowe, w których głównie powtarzał te same, podnoszone już wcześniej argumenty i szeroko cytował orzecznictwo, co wpływało jedynie na powiększanie objętości akt. Zdaniem Sądu z akt nie wynika aby przedmiotowa sprawa była skomplikowana pod względem faktycznym i prawnym, chociaż istotnie sprawy „kredytów frankowych” budzą dużo emocji i generują liczne, na dzień dzisiejszy różne orzeczenia. Nie wydaje się, żeby nakład pracy pełnomocnika powodów istotnie przewyższały normalny nakład pracy pełnomocnika przy prowadzeniu sprawy przed Sądem Okręgowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku z powyższym, Sąd orzekł jak w sentencji.</p>\n<p class=\"lf-p\">SSO Katarzyna Waseńczuk ZARZĄDZENIE (...)</p></div>", "next": 0}