{"html": "<div class=\"lf-doc\"><div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>powód był obecny na odprawie, która odbyła się 31.03.2017 r. w Z. oraz brak ustalenia, że pozwany nie weryfikował obecności zawodników na odprawie; pierwsza okoliczność wynika z zeznań m.in. P. P. (3), z którym powód przyjechał na zawody, druga jest niesporna, choć bez związku z wypadkiem powoda;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>warunki śniegowe na trasie zjazdu z Z. do miejsca wypadku były dobre oraz nieustalenie, że w okolicach miejsca wypadku warunki śniegowe ulegały znaczącej zmianie z uwagi na operujące słońce i śnieg, który w tym miejscu stawał się miękki i grząski, co było zauważalne dla zawodników; miejsce wypadku było bardzo dobrze widoczne i dostrzegalne dla wszystkich zawodników w trakcie rywalizacji; okoliczności te potwierdzone zostały zeznaniami świadków uczestniczących w zawodach oraz dokumentacją fotograficzną;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>powód podczas zjazdu z przełęczy Z., uderzył w skałę wskutek wcześniejszej utraty równowagi wynikającej z błędu technicznego powoda; okoliczność utraty równowagi wynikała z zeznań P. V., a jej prawdopodobna przyczyna została wskazana przez biegłego – pamiętać jednak należy, że ciężar wykazania, że wypadek nastąpił z przyczyn leżących po stronie pozwanej spoczywał na powodzie;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>oznakowanie trasy zawodów nie miało wypływu na zaistnienie wypadku; wniosek taki był jednoznaczny w kontekście opinii biegłego P. van der C. i zbieżnych z nią opinii innych biegłych;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">-</span>kwestia wytopienia śniegu wokół głazu nie ma znaczenia dla przedmiotu sprawy; oznaczenie miejsca wypadku jako miejsca niebezpiecznego było pozbawione sensu i w żaden sposób nie uchroniłoby powoda przed wypadkiem; sposób dokonania odbioru trasy nie miał znaczenia dla zaistnienia wypadku; oznaczenie na trasie zawodów wielu miejsc za pomocą oznaczenia stosowanego do oznaczania „miejsc niebezpiecznych” zwiększałoby wśród zawodników zagrożenie wypadkiem; wypadek powoda był nieszczęśliwym wypadkiem narciarskim mieszczącym się w granicach ryzyka sportowego oraz fatalnym zbiegiem okoliczności - także te ustalenia znajdowały potwierdzenie w opinii biegłego P. van der C..</div>\n<p class=\"lf-p\">Okoliczności, czy: w miejscu wypadku było „płasko”, miejsce to znajdowało się poza trasą, w miejscu wypadku trasa przejazdu była szeroka, głaz, o który uderzył powód, leżał z boku trasy „w wystarczającej odległości” od osi wyznaczonej trasy, szerokość przejazdu w miejscu wypadku umożliwiała wyprzedzanie się zawodników, zawodnicy w miejscu wypadku tracili prędkość – miały charakter ocenny, o czym świadczą zeznania uczestniczących w zawodach świadków; nie zmienia to faktu, że wszyscy oni (częściowo z wyjątkiem P. P.) uznali ten odcinek za łatwy, oczywiście z uwzględnieniem ekstremalnego charakteru zawodów. Podobne zdanie wyraził A. B., który jak zeznał, trasę tę zna bardzo dobrze.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ustalenie, że zawody z 1 kwietnia 2017 r. mogły się odbyć także bez udzielenia przez delegatów technicznych pozwanego homologacji trasy nie jest dowolne i wynika z dowodów przywołanych na tę okoliczność w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Brak homologacji miałby oczywiście wpływu na rangę zawodów i takie też było ustalenie Sądu. Konsekwencje tych okoliczności nie leżały w sferze faktu, lecz prawa, o czym niżej. Analogicznie ocenić należało kwestię organizacji zawodów jako zadania publicznego oraz zlecenia ich przeprowadzenia na własny rachunek pozwanego. To z kolei, czy protokół wypadku zawierał informacje nieprawdziwe na temat miejsca wypadku, nie miało znaczenia, bowiem okoliczności zdarzenia ustalone zostały na podstawie innych dowodów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie było również dowolne przyjęcie, że powód jako doświadczony zawodnik w n. miał pełną świadomość ponoszonego ryzyka i w pełni je akceptował. Konstatacja taka wydaje się jak najbardziej logiczna w kontekście dobrowolnego udziału w zawodach ekstremalnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ustalenie, czy organizatorzy zawodów dołożyli wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo zawodników, czy zachowane zostały wszelkie wymogi regulaminowe, czy typowe warunki psychofizyczne towarzyszące rywalizującym zawodnikom nie mogły zostać przez organizatorów zminimalizowane lub wyeliminowane, wychodziło poza ramy przedmiotu sprawy, w tym znaczeniu, że istotne było, czy konkretne uchybienie doprowadziło do wypadku powoda. Podobnie odnieść należy się do kwestii, czy wypadkowi temu nie można było zapobiec. W tym zakresie odpowiedzialności pozwanego skarżącemu wykazać się nie udało.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zarzut błędnego wykluczenia prawdopodobieństwa, że do wypadku mogłoby nie dojść, gdyby miejsce wypadku zostało oznaczone jako miejsce niebezpieczne, jest nietrafiony także z tego powodu, że to powód powinien udowodnić, a nie uprawdopodobnić, przesłanki deliktowej odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego. Przypomnieć w tym miejscu należy, że biegły J. B. (1), na którego głównie powołuje się apelujący, wskazał, że nie można wykluczyć, że do wypadku doszłoby również wtedy, gdyby kamień był oznaczony jako miejsce niebezpieczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wobec fiaska podważenia oceny dowodów oraz dokonanych na ich podstawie ustaleń faktycznych, na niepowodzenie skazane były także zarzuty obrazy przepisów prawa materialnego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wyjść należy od tego, że wobec braku wykazania jakichkolwiek zaniedbań po stronie pozwanej, którego następstwem byłby szkoda powoda, zagadnienie podstawy ewentualnej odpowiedzialności miało charakter drugorzędny. Jedynym zaniechaniem, które mogłoby pozostawać w związku przyczynowym w rozumieniu art. 361 §1 k.c. z wypadkiem, był brak oznaczenia skały, w którą uderzył poszkodowany, jako miejsca niebezpiecznego. Mogłoby, gdyż jak wykazało postępowanie dowodowe, po pierwsze, nie było takiej potrzeby, po wtóre, wypadek nastąpił nie na skutek niezauważenia miejsca niebezpiecznego, lecz uprzedniej utraty równowagi. Pozostałe zaniechania, których miał dopuścić się organizator zawodów, nie miały wpływu na skutkujące szkodą zdarzenie. Wobec prawidłowego wywodu Sądu pierwszej instancji w tym zakresie, wystarczającą w tym miejscu będzie pełna akceptacja tegoż wywodu przez Sąd odwoławczy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pochylić jednak należy się nad jednym zagadnieniem, a mianowicie nad dopuszczeniem powoda do zawodów, mimo niezweryfikowania w sposób określony Regulaminem, posiadania przez niego zaświadczenia o stanie zdrowia oraz polisy ubezpieczeniowej. Niewątpliwie obowiązek taki spoczywał na organizatorze zawodów. Przyjmując, że organizatorem tym był interwenient uboczny, Sąd Okręgowy nie naruszył ani art. 13 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (t. jedn. Dz. U. z 2023 r. poz. 2048, dalej: ustawa o sporcie), ani żadnego innego przepisu prawa. Sąd Apelacyjny w pełni podzielił zawartą w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku argumentację, przytoczoną na poparcie stwierdzenia o konieczności rozróżnienia pojęć organizacji współzawodnictwa i organizacji poszczególnych zawodów sportowych. Pogląd taki prezentowany jest także w doktrynie. Zawody - rozumiane w sposób naturalny i powszechny jako konkretna impreza sportowa - muszą być traktowane jako odmienna znaczeniowo kategoria w porównaniu ze „współzawodnictwem” (jako systemem rozgrywek). Sam ustawodawca rozróżnił także pojęcia zawodów oraz współzawodnictwa sportowego w art. 46 oraz nieobowiązującym aktualnie art. 50 ustawy o sporcie (zob. M. Badura, H. Basiński, G. Kałużny, M. Wojcieszak [w:] M. Badura, H. Basiński, G. Kałużny, M. Wojcieszak, Ustawa o sporcie. Komentarz., Warszawa 2011, art. 46). Do konstatacji, że to interwenient był organizatorem zawodów prowadzi także treść Regulaminu (Zawodów w N. (...), §1-3) oraz Regulaminu (...) (...) Z. – B. w N. (k. 110). Nie ma podstaw do przyjęcia, że pozwany był władny po podjęcia wiążącej decyzji o odwołaniu zawodów. Mógł jedynie odmówić wpisania ich do kalendarza (...), ewentualnie homologacji trasy, co nie jest równoznaczne z odwołaniem samych zawodów. Oceny powyższej nie zmienia fakt sfinansowania zawodów przez pozwanego z przekazanych mu środków publicznych. Nie jest bowiem zjawiskiem odosobnionym, a wręcz jest powszechnym, pozyskiwanie środków na organizację danej imprezy od podmiotu zewnętrznego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z analogicznych względów nie mógł się ostać zarzut nieprawidłowego zdaniem skarżącego niezastosowania art. 430 k.c. Nawet przy szerokim rozumieniu pojęcia zwierzchnictwa, nie sposób uznać, że taka relacja zwierzchnik – podwładny zachodziła między pozwanym a interwenientem, skoro od woli tego pierwszego zależało jedynie zaliczenie zawodów do współzawodnictwa w Pucharze Polskim oraz homologacja trasy. Pozwany nie mógł zatem odwołać zawodów, lecz jedynie odmówić im statusu zawodów (...).</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji nie mógł się także ostać zarzut obrazy art. 444 §1 i 2 w zw. z art 445 k.c., choć w jego treści skarżący akcentuje w istocie wadliwe przyjęcie braku związku przyczynowego między zaniechaniami organizatora a szkodą powoda. Wrócić w tym miejscu należy do kwestii braku weryfikacji polisy poszkodowanego. Uchybienie organizatora polegało tutaj na braku weryfikacji dokumentów. Nie można przy tym zapominać, że sam powód zapewnił w podpisanym przez siebie oświadczeniu, że polisę takową posiada. Gdy dodać do tego uregulowania zawarte w art. 38 ust. 1 i 2 ustawy o sporcie, które w istocie wykluczają możliwość funkcjonowania zawodnika bez ubezpieczenia (...), przekonania osób weryfikujących zawodników z ramienia organizatora o tym, że posiadają oni ww. ubezpieczenie, nie sposób uznać za bezpodstawne. Inną rzeczą jest, czy omawiane zaniedbanie pozostaje w związku przyczynowym w rozumieniu art. 361 §1 k.c. w wypadkiem powoda. Oczywiście, gdyby założyć, że organizator miał prawo nie dopuścić do zawodów zawodnika, który nie legitymował się polisą (...), do czego jednak brak jest jednoznacznych podstaw, powód nie wystartowałby w zawodach i nie odniósł obrażeń. Tyle tylko, że nie byłoby to normalne zastępstwo zaniechania organizatora, co oznacza, że nie można byłoby mówić o adekwatnym związku przyczynowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny nie doszukał się w kontekście zgłoszonego żądania i zakreślonej podstawy faktycznej przesłanek do odpowiedzialności pozwanego także w art. 38 ust. 2 ustawy o sporcie. Niewątpliwie brak ubezpieczenia powoda obciążał jego macierzysty klub sportowy, albowiem nie zostało wykazane, aby w dacie zawodów poszkodowany był członkiem kadry narodowej. Niezależnie od tego, odpowiedzialność za zaniechanie ubezpieczenia zawodnika, kształtowałaby się odmiennie o tej naświetlonej w pozwie. Powód musiałby wykazać, że przez brak ubezpieczenia nie uzyskał należnych mu świadczeń związanych w wypadkiem. Wątpliwym jest przy tym, że rozmiar szkody wynikającej z braku świadczenia z umowy ubezpieczenia pokrywał się z tą dochodzoną w rozpoznawanej aktualnie sprawie, szczególnie, że nie są znane warunki typowej w takich przypadkach umowy ubezpieczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd odwoławczy nie dostrzegł, aby Sąd pierwszej instancji uchybił prawu materialnemu w zakresie nie objętym zarzutami apelacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako bezzasadną. Sąd nie znalazł podstaw do uwzględnienia wniosków dowodowych zawartych w apelacji z przyczyn wskazanych przy okazji omawiania zarzutów prawnoprocesowych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wobec przyjęcia, że orzeczenie rozstrzygające sprawę co do meritum było właściwe, uznać należało, że Sąd Okręgowy prawidłowo także uznał, że odpadła przyczyna zabezpieczenia w rozumieniu art. 742 §1 k.p.c., albowiem roszczenie przestało być wiarygodne. W tej sytuacji zażalenie powoda podlegało oddaleniu na podst. art. 385 k.p.c. w zw. z art. 397 §3 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Bezzasadne okazały się również zażalenia pozwanego i interwenienta ubocznego skierowane przeciwko rozstrzygnięciu o kosztach procesu. Nie negując znacznego nakładu pracy obu pełnomocników, nie sposób uznać, aby zaskarżone rozstrzygnięcie zapadło z naruszeniem art. 102 k.p.c. Ocena sądu, czy zachodzi wypadek szczególnie uzasadniony, o którym mowa w przywoływanym przepisie, ma charakter dyskrecjonalny, oparty na swobodnym uznaniu, kształtowanym własnym przekonaniem sądu oraz oceną okoliczności rozpoznawanej sprawy. W związku z tym może być podważona przez sąd wyższej instancji tylko wtedy, gdy jest rażąco niesprawiedliwa (zob. postanowienie SN z 26.01.2012 r., III CZ 10/12, OSNC 2012, nr 7-8, poz. 98). W badanym przypadku sytuacja taka nie miała miejsca. Sprawa miała niewątpliwie charakter precedensowy i nie sposób odrzucić argumentu Sądu pierwszej instancji o braku podstaw do występowania po stronie powodowej przekonania o słuszności swoich racji. Sytuacja majątkowa stron, choć ta jest niewątpliwe korzystniejsza po stronie pozwanej, nie ma kluczowego znaczenia z punktu widzenia zasady słuszności. Nie można zapominać także, że powód gromadzi środki nie dla oszczędności, lecz z uwagi na konieczność leczenia i rehabilitacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając powyższe na uwadze, Sąd Apelacyjny oddalił zażalenia pozwanego i interwenienta ubocznego na podst. art. 385 k.p.c. w zw. z art. 397 §3 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Za podstawę rozstrzygnięcia o kosztach postępowania odwoławczego Sąd odwoławczy przyjął art. 102 k.p.c. w zw. z art. 391 §1 k.p.c., kierując się motywacją zaprezentowaną wyżej przy rozpoznawaniu zażaleń pozwanego i interwenienta ubocznego. Dodatkowo zauważyć należy, że po stronie powoda istnieje realne zagrożenie skierowania przeciwko niemu żądań związanych z wykonaniem zabezpieczenia.</p></div>", "next": 0}