{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Także więc ta część apelacji nie mogła podważyć dokonanej przez Sąd oceny dowodów. Jak wskazano na wstępie, do pozostałej części argumentacji pozwanego uzasadniającej w jego ocenie zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Sąd Apelacyjny odniesie się w dalszej części uzasadnienia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pozwany w pierwszej kolejności formułował zarzuty dotyczące braku uwzględnienia przez Sąd, że powódka przez cały okres konkubinatu nie pracowała (miało to miejsce jedynie przez początkowe trzy miesiące związku stron oraz później przez okres 3 – 4 miesięcy), nie uzyskiwała jakichkolwiek dochodów, co oznacza, że pozwany nie ograniczał się do udostępnienia jej mieszkania, ale ponosił wydatki na jej utrzymanie, na studia, na opiekę stomatologiczną, na kurs prawa jazdy, na wyjazdy powódki, ponosił opłaty za telefon, co w całości rekompensowało nakłady powódki na majątek pozwanego. Zarzutów tych nie sposób jednak podzielić. Celem tych świadczeń było bowiem niewątpliwie zapewnienie właściwych warunków bieżącego funkcjonowania wspólnocie konkubenckiej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Wydatki te związane były ze zwykłymi potrzebami konkubentów, zatem cel tych wydatków był na bieżąco osiągany w trakcie konkubinatu - służyły one zaspokajaniu bieżących podstawowych potrzeb konkubentów, w szczególności ich potrzeb mieszkaniowych. Ustanie konkubinatu nie zniweczyło tego celu w odniesieniu do okresu trwania konkubinatu. Pozwany zdaje się wychodzić z założenia, że po ustaniu konkubinatu strony powinny skrupulatnie zliczyć wydatki poniesione na wspólne życie w czasie jego trwania i w dalszej kolejności odjąć od wartości wypracowanego przez strony majątku. Takie rozumowanie jest jednak w ocenie Sądu Apelacyjnego błędne, nie znajduje oparcia w przepisach prawa ani akceptacji w orzecznictwie (por. wyrok Sądu Najwyższego z 18.01.2017 r., V CSK 198/16).</p>\n<p class=\"lf-p\">W wyroku tym Sąd Najwyższy wskazał, że konkubent będący dysponentem mieszkania, nie będzie mógł w typowych przypadkach skutecznie dochodzić od swojego byłego partnera zwrotu korzyści majątkowej odniesionej z tytułu używania mieszkania w czasie trwania konkubinatu, przez ten czas był, bowiem osiągnięty cel tego świadczenia, a mieszkanie zaspakajało potrzeby obojga konkubentów. Udostępnianie mieszkania partnerowi z faktycznego związku jest świadczeniem służącym zaspokajaniu zwykłych potrzeb wspólnoty konkubenckiej. W konsekwencji tego rodzaju żądanie mogłoby dotyczyć jedynie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie po ustaniu konkubinatu. Niezależnie od tego zauważenia wymaga, że w specyficznym układzie wzajemnych relacji stron, pozwany niejako w zamian za dostarczenie mieszkania i środków utrzymania uzyskiwał świadczenia powódki w postaci szeroko pojętego prowadzenia domu, gospodarstwa domowego, wychowania i opieki nad dziećmi, ale też dzięki tym działaniom powódki mógł niemal w całości poświęcić się pracy zawodowej, rozwijać własną działalność gospodarczą pozwalającą na generowanie większych zysków, pomnożyć swój majątek poprzez wybudowanie domu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nie zaistniał więc stan, w którym wzajemne świadczenia stron niejako równoważyłyby się. Należy mieć też na uwadze szczególne okoliczności tej konkretnej sprawy. Młodsza córka stron, wymagała stałej całodobowej opieki, którą faktycznie w całości wykonywała powódka, co zresztą podkreślał skarżący na poparcie różnych zarzutów zawartych w apelacji. W przypadku, gdyby nie starania powódki opiekę tę wraz z nią sprawować musiałby pozwany, co w sposób istotny ograniczyłoby jego aktywność zawodową, możliwość prowadzenia przez niego firmy, a w konsekwencji i wysokość uzyskiwanych dochodów i możliwość pomnażania majątku. W żadnym razie więc te korzyści nie zostały zrekompensowane jedynie przez utrzymanie powódki przez pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Kwestią wtórną natomiast pozostaje udział powódki w powiększeniu majątku pozwanego. Bez znaczenia dla rozstrzygnięcia pozostaje natomiast kwestia użytkowania przez powódkę samochodu stanowiącego własność pozwanego już po rozstaniu stron. Nie jest to element rozliczeń konkubinatu, a ewentualnie przysługująca pozwanemu całkowicie odrębna wierzytelność, której może dochodzić przed sądem lub przedstawić do potrącenia z wierzytelnością powódki. W niniejszej sprawie jednak oświadczenie w tym względzie nie zostało złożone.</p>\n<p class=\"lf-p\">Prawidłowo Sąd I Instancji uznał, że brak podstaw do niejako odliczenia od nakładów na majątek pozwanego środków przeznaczonych na zakup działki gruntu w M., na której postawiony został dom. Jak wynika z niekwestionowanych ustaleń faktycznych, ale także z dowodów z dokumentów i zeznań świadków oraz stron, pozwany nabył tę nieruchomość w dniu 19 kwietnia 2004 roku w zamian za samochód M. (...). Strony pozostawały w tym okresie już około sześć lat stałym w związku. Jednocześnie w sprawie nie zostały przedstawione dowody, z których wynikałoby, że samochód ten nabyty został przez pozwanego jeszcze przed rozpoczęciem wspólnego życia z powódką i wyłącznie z jego środków wypracowanych wcześniej. Jak sam pozwany zeznał, został on zakupiony jako powypadkowy (po dachowaniu) w komisie i następnie wyremontowany. Trwało to około pół roku. Jeśli tak, to nabycie musiało nastąpić w trakcie konkubinatu. W tych okolicznościach uznać należało, że powódka poprzez osobiste starania, poprzez prowadzenie całego gospodarstwa domowego, poprzez pomoc pozwanemu w prowadzeniu działalności gospodarczej przyczyniła się do wypracowania środków zarówno na zakup, jak i remont pojazdu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podzielić należy natomiast zarzuty pozwanego dotyczące naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. poprzez dowolną ocenę dowodów i w konsekwencji wadliwe ustalenia faktyczne, co z kolei prowadziło do nieprawidłowego zastosowania art. 405 k.c. poprzez brak uwzględnienia we wzajemnych rozliczeniach stron okoliczności związanych z uzyskaniem przez pozwanego odszkodowania, z uzyskaniem części ze wskazywanych przez pozwanego darowizn, z dziedziczeniem.</p>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszym przypadku poza sporem pozostaje okoliczność, że pozwany uzyskał od TU C. po prowadzonych procesach sądowych odszkodowanie w kwocie 131 098,92 zł za zdarzenie z dnia 12 października 1996 roku polegające na kradzieży auta. Wprawdzie powyższe środki przelane zostały na konto W. O. (1), jednakże jak wynika ze zgodnych zeznań tego ostatniego oraz pozwanego nastąpiło to z uwagi na brak własnego rachunku pozwanego. Środki te następnie zostały przekazane pozwanemu. Oznacza to, że pozwany nimi dysponował i winny zostać one uwzględnione, jako środki, które przeznaczone zostały na budowę domu w M., na rozbudowę warsztatów. Należy zauważyć, że uwzględniając datę kradzieży, samochód musiał stanowić własność pozwanego, a tym samym został nabyty bez jakiegokolwiek udziału powódki czy to finansowego, czy to w postaci osobistych starań.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zresztą takie ustalenia poczynił Sąd I instancji. Nie sposób więc uznać już tylko z tego względu, że nakłady powódki na wybudowaną nieruchomość w M. uzasadniały przyznanie jej kwoty odpowiadającej połowie wartości całej zabudowanej nieruchomości. Powyższą kwotę niewątpliwie należy odliczyć i uwzględnić jako samodzielny wkład pozwanego w budowę domu. Środki te, jak wspomniano przeznaczone zostały właśnie na ten cel. Okoliczności te wynikają nie tylko z zeznań pozwanego i wspomnianego wyżej świadka, ale również z zeznań U. M. (1), T. O.. Zauważenia również wymaga zbieżność czasowa pomiędzy uzyskaniem tych środków a zakupem nieruchomości w M. i rozpoczęciem budowy domu. Wypłata bowiem dokonana została w dniu 19 lipca 2004 roku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Pozwany w dalszej kolejności zarzucał, że Sąd I instancji nie uwzględnił przy ustalaniu zakresu, w jakim powódka przyczyniła się do powstania majątku pozwanego darowizn, które na jego rzecz czynili członkowie rodziny pozwanego, i dzięki którym możliwe było wybudowanie domu, pomieszczeń gospodarczych służących prowadzonej przez pozwanego działalności gospodarczej, rozwoju tej działalność.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak słusznie zauważył skarżący, Sąd poczynił ustalenia faktyczne, z których wynika, że pozwany wraz z matką U. M. (1) byli współwłaścicielami w częściach równych lokalu mieszkalnego położonego w G. przy ulicy (...). Lokal ten został przez nich zbyty w dniu 23 maja 2007 roku za cenę 145 000 zł. W dniu 30 maja 2007 roku U. M. (1) darowała pozwanemu uzyskana z powyższego tytułu kwotę 72 500 zł. Ustalenia te nie były przez strony kwestionowane, a nadto wynikają z dowodów z dokumentów w postaci aktu notarialnego z dnia 23 maja 2007 roku, umowy darowizny z dnia 30 maja 2007 roku, potwierdzenia przelewu z tego dnia czy wreszcie z zeznań U. M. (1) oraz zeznań samych stron. Co istotne z samej treści umowy darowizny wynika jednoznacznie, że środki z niej pochodzące przeznaczone są na budowę domu.</p>\n<p class=\"lf-p\">O takim też przeznaczeniu środków zeznawali: U. M. (1) wskazując, że środki ze sprzedaży mieszkania i darowizny przeznaczone zostały na budowę, I. B. (1), która wskazała, że wszystkie środki pozwany włożył w M., H. S., która wskazała, iż pozwany chwalił się, że dom wybudował w całości ze swoich środków, W. O. (1), który wskazał, że dom wybudowany został wyłącznie że środków otrzymanych przez pozwanego, T. O., który zeznał, że pozwany sfinansował budowę domu w M. między innymi ze środków pochodzących ze sprzedaży mieszkania w G., R. M., który wskazał, że pieniądze z G. poszły na budowę domu. Taka treść dowodów świadczy w sposób jednoznaczny, że środki w wyżej wymienionej wysokości stanowiły osobisty wkład pozwanego w budowę domu i w związku z tym winny zostać odliczone od wartości nieruchomości ustalonej przez biegłego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Brak podstaw, by w tej części nieruchomość wybudowana została wskutek starań samej powódki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tożsamej oceny dokonać należy odnośnie uzyskania przez pozwanego łącznie kwoty 37 665 zł. Jak ponownie ustalił Sąd I instancji i co nie jest kwestionowane, pozwany w dniu 5 kwietnia 2010 roku odziedziczył po babci M. S. (2) udział do 1/4 w nieruchomości położonej w S. przy (...) – (...) o wartości 25 000 zł oraz pieniądze w kwocie 12 665 zł. Jak natomiast wynika z zeznań wskazanych wcześniej świadków pozwany wszelkie środki uzyskane wskutek dziedziczenia czy darowizn przeznaczał na budowę domu. Tym samym również w tym przypadku nie sposób uznać, że środki te wypracowane zostały przez strony wspólnie, w tym poprzez osobiste starania powódki czy to w postaci prowadzenia domu, czy opieki nad dziećmi, czy wreszcie pomocy w prowadzeniu działalności gospodarczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podzielić należy stanowisko skarżącego, że Sąd I instancji, choć dostrzegł okoliczności dotyczące uzyskania środków z powyższych tytułów (odszkodowanie za skradziony samochód, sprzedaż udziału w nieruchomości i darowizna matki pozwanego, spadek po babci pozwanego) w żaden sposób ich nie uwzględnił we wzajemnych rozliczeniach, choć wprost wskazał, że pozwany takimi środkami dysponował. Ustalenia w tym zakresie stanowiły dla Sądu jedynie podstawę argumentacji dotyczącej wysokich dochodów pozwanego. Sąd w żaden jednak sposób nie odniósł się do kwestii wpływu pozyskania tych środków na udział pozwanego w pomnażaniu jego majątku (budowa domu, pomieszczeń służących prowadzeniu działalności gospodarczej). Jak już wskazywano, w ocenie Sądu Apelacyjnego środki te przeznaczone zostały na ten cel. Stanowią wyłączny wkład pozwanego w pomnażanie swojego majątku, całkowicie niezwiązany z nakładami czynionymi przez powódkę. Tym samym kwoty przedstawione wyżej (łącznie 313 763,92 zł) należało odliczyć od ustalonej przez biegłego wartości nieruchomości pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny nie podzielił natomiast zarzutów pozwanego dotyczących wadliwej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.) i w konsekwencji wadliwych ustaleń faktycznych, jak i zarzutów naruszenia art. 405 k.c. poprzez uznanie przez Sąd I instancji, że darowizny pochodzące czy to od matki pozwanego, czy też od jego babci miały charakter pozorny, czynione były wyłącznie celem ukrycia rzeczywistych dochodów pozwanego uzyskiwanych z prowadzonej działalności gospodarczej. Jak ustalił Sąd dotyczy to darowizn matki pozwanego U. M. (1) z 14 września 2007 roku (11 000 zł), z 27 września 2007 roku (15 000 zł), z 22 kwietnia 2010 roku (29 000 zł), z 8 września 2010 roku (15 500 zł), z 26 lipca 2011 roku (15 000 zł) oraz darowizny babci pozwanego K. O. (1) z 4 czerwca 2007 roku (30 000 zł).</p>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszym rzędzie wskazać należy, że Sąd I instancji oceniając dowody nie naruszył art. 233 § 1 k.p.c. Uwzględniając wcześniej przedstawione uwagi co do wykładni tej normy przypomnieć należy, że w świetle utrwalonego w doktrynie i orzecznictwie stanowiska o naruszeniu art. 233 § 1 k.p.c. nie może przesądzać jedynie to, że określony dowód został oceniony niezgodnie z intencją skarżącego. W sytuacji, w której sąd dysponuje dwiema przeciwstawnymi grupami dowodów, a właśnie taka sytuacja zaistniała w niniejszej sprawie, musi dokonać wyboru tej, na podstawie której dokona ustaleń faktycznych. O ile wybór ten zostanie dokonany w sposób swobodny, a więc odpowiadający art. 233 § 1 k.p.c., to nawet poważne wątpliwości co do trafności oceny dokonanej przez sąd pierwszej instancji nie uzasadniają skutecznego zarzutu naruszenia tego przepisu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 r., sygn. akt I UK 347/11; wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 22 lipca 2020 r., sygn. akt I ACa 658/19).</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak słusznie wskazał Sąd I instancji, pozwany nie ewidencjonował ściśle swoich dochodów, przez długi okres nie posiadał w ogóle własnego rachunku bankowego, w oparciu o który rozliczane byłyby bieżące wydatki czy przychody, ale również wszelkie operacje związane z prowadzoną działalnością gospodarczą. Przez znaczny czas trwania konkubinatu korzystał z rachunku bankowego powódki czy też innych osób. Stąd logiczny wniosek co do przyczyn takiego stanu rzeczy, a mianowicie ukrywania przed urzędem skarbowym własnych dochodów. Słusznie w tym zakresie Sąd odwołał się też do niezaewidencjonowania części z nich na poziomie aż prawie 24%, a więc niemal ¼ całości. Pozwany wprawdzie w apelacji podnosił kwestie zwrotu towaru przez klientów czy też braku ich odebrania wskazując, że w okresie od stycznia 2013 roku do lutego 2015 roku dotyczyło to kwoty 20 876 zł.</p>\n<p class=\"lf-p\">Nawet jeśli tak było, to uwzględniając wykazane dochody w kwocie 650 779,21 zł i tak nadal pozostaje znaczna ich część poza ewidencją. Zresztą pozwany okoliczności tych nie wykazał, a tym samym Sąd Okręgowy nie miał podstaw do czynienia jakichkolwiek odmiennych ustaleń faktycznych. Należy też mieć na względzie, że tylko przychody ze sprzedaży na portalu (...) w latach 2008 – 2015, a więc faktycznie przez sześć lat wyniosły uśredniając w skali roku około 108 000 zł (całość 650 779,21 zł), a ujawnione przychody w całości, a więc uzyskiwane z całej działalności gospodarczej pozwanego (zeznał on, że oprócz sprzedaży nadal zajmował się lakiernictwem i naprawą samochodów), a nie tylko sprzedaży na (...) w latach 2011 – 2015 były niższe lub co najwyżej zbliżone do tej kwoty.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że tylko na rachunek powódki w latach 2009 – 2011 wpłynęła kwota 180 000 zł. W tych okolicznościach podzielić należy stanowisko Sądu co do tego, że dochody pozwanego, wbrew jego twierdzeniom, nie mogły być tak małe jak deklaruje. Sprzeciwia się temu już sam fakt zakupu nieruchomości, a następnie rozbudowa warsztatu i budowa domu. Niezależnie od posiadania wskazanych wyżej środków własnych, gdyby pozwany nie osiągał wysokich dochodów byłoby to niemożliwe. Podważa to zresztą samą potrzebę uzyskiwania darowizn od matki czy babci. W tych uwarunkowaniach Sąd I instancji dokonał prawidłowej oceny zeznań słuchanych w sprawie świadków. Jak już sygnalizowano, występują dwie grupy tych świadków, którzy w zależności od powiązań rodzinnych lub towarzyskich, przedstawiają te kwestie w sposób odmienny.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jedna grupa świadków wskazuje bowiem na pozorność darowizn, na przekazywanie pieniędzy przez pozwanego swojej matce czy babci i następnie ich odbieranie w formie darowizn, co zmierzało do ukrycia realnych dochodów z prowadzonej działalności oraz druga grupa wskazująca na dokonanie takich darowizn, na brak ukrywania w ten sposób dochodów. Należy zaznaczyć, że sam w sobie fakt dokonania takich darowizn, zawarcia stosownych umów, nawet ich ujawnienia w urzędzie skarbowym nie był sporny. Istotny natomiast był cel dokonywania tych czynności. Tym samym nawet złożenie zeznań co do tego, że takie darowizny miały miejsce nie oznacza, że ich charakter nie był pozorny. Stąd nie mogła zostać uznana za rozstrzygająca zawarta w apelacji argumentacja co do ujawnienia tych darowizn przed urzędem skarbowym.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przecież właśnie istota ich dokonywania polegała na tym, by w ten sposób ujawnić dochody, jakie pozwany miał osiągać prowadząc z jednej strony działalność gospodarczą, a z drugiej strony rozbudowując zarówno zaplecze gospodarcze, jak i budując dom. Jak już sygnalizowano w świetle przedstawionych wyżej okoliczności odnośnie sposobu funkcjonowania pozwanego w sferze finansowej, dokonany przez Sąd wybór pierwszej grupy tych świadków uznać należy za prawidłowy, w żadnym razie nie posiadający cech dowolności i to rażącej, w sposób oczywisty wykluczającej wybór jednej z wersji przedstawianych przez świadków. I. B. (1) zeznała natomiast, że nigdy nie było żadnych darowizn. H. S. wskazała, że pozwany chwalił się, iż cały dom wybudował z własnych środków, że od nikogo nie potrzebował ani grosza.</p>\n<p class=\"lf-p\">K. L. będącą córka stron, a tym samym posiadająca najpełniejszą wiedzę wynikająca przy tym z własnych obserwacji podniosła, że pozwany przekazywał swojej matce pieniądze, co kilka miesięcy. Były to kwoty nawet 15 000 zł. J. S. zeznała, że nic nie wie, by pozwany uzyskiwał darowizny od matki, natomiast wie, że przekazywał pieniądze mamie. Dodała, że pozwany miał tyle pieniędzy, że nie musiał pożyczać. Należy zaznaczyć, że jak sam pozwany wskazywał, na moment rozpoczęcia budowy w 2007 roku dysponował kwotę prawie 280 000 zł nie wliczając bieżących dochodów z prowadzonej działalności gospodarczej. Nie sposób więc uznać, że już we wrześniu tego roku konieczne było wspieranie się pomocą członków rodziny, finansowanie przez nich budowy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Bez znaczenia pozostawała podnoszona przez pozwanego okoliczność, że na dzień rozstania stron nie był właścicielem żadnego samochodu. Sąd I instancji tego rodzaju argumentacji nie odnosił do określonego czasu i nie czynił elementem jakichkolwiek rozliczeń. Sąd jedynie wskazywał, że okoliczność ta wspiera twierdzenia świadków, którym dał wiarę, co do sposobu funkcjonowania powoda w sferze finansowej, co do ukrywania swojego majątku. Prawidłowo również dokonując wyboru zeznań tej grupy świadków Sąd I instancji odwołał się do kwestii możliwości finansowych matki pozwanego i w tym kontekście dysponowania kwotami darowanymi pozwanemu. Świadek I. B. (1) zeznała, że rodzice pozwanego nie są majętni, pozostają na emeryturze.</p>\n<p class=\"lf-p\">H. S. wskazała, że rodzice pozwanego żyli bardzo skromnie, uzyskiwali dochody na poziomie 1 400 – 1 600 zł, nie mieli oszczędności. K. L. zeznała, że matka pozwanego pozostaje na emeryturze, że często mówiła, że brakuje jej na leki. Sama natomiast U. M. (1) zeznała, że kiedy jeszcze pracowała zarabiała około 1 500 zł, następnie przeszła na emeryturę uzyskując najpierw świadczenia w kwocie 900 zł, a później 1 300 zł. W świetle elementarnych zasad doświadczenia życiowego trudno uznać, że przy takich dochodach tylko w 2007 roku przekazała kwotę 26 000 zł, która przecież przekraczała sumę jej dochodów (15 600 zł) i to prawie dwukrotnie, natomiast w 2010 roku przekazała z kolei kwotę 44 000 zł. Nie sposób też uznać, że koszty utrzymania pozwanej i jej nowego męża oraz mieszkającej z nimi matki U.</p>\n<p class=\"lf-p\">M. (1) wynosiły 2 000 zł i to łącznie z opłatami. Nawet więc uwzględniając dochody jej męża na deklarowanym poziomie 3 000 zł, to i tak nie sposób uznać, że rodzinie pozostawała kwota 3 500 zł. Zresztą całkowicie nielogiczne jest twierdzenie co do tego, że małżonkowie od dziewięciu lat wszystkie środki odkładali z jednej strony nie czyniąc jakichkolwiek większych wydatków, a z drugiej strony, że już wtedy odkładali na budowę domu przez pozwanego. Należy mieć przy tym na względzie podnoszone przez samego pozwanego okoliczności dotyczące środków, z których wyremontowane zostało mieszkanie w G.. Wskazywał on, że to właśnie jego matka sfinansowała ten remont. Co równie istotne, jeśli nawet matka pozwanego, jej mąż oraz jej matka prowadzili wspólne gospodarstwo domowe i matka U.</p>\n<p class=\"lf-p\">M. (1) dokładała się do utrzymania kwotę 1000 zł, to ponownie trudno uznać, że uzyskując wskazywaną w apelacji kwotę 1 500 zł z tytułu emerytury była ona w stanie darować wnukowi kwotę aż 30 000 zł i to w tym samym roku, co dwie pierwsze darowizny matki pozwanego. Trudno więc uznać, że dokładała się ona do utrzymania i jednocześnie dokonała takiej darowizny. Ostatecznie więc brak podstaw do uwzględnienia tych darowizn, jako środków, które pozwany otrzymał od rodziny i ich uwzględniania we wzajemnych rozliczeniach stron.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając na uwadze wszystkie przedstawione wcześniej argumenty, uznać należało, że wkład własny pozwanego, a więc bez udziału powódki w pomnażanie jego majątku ocenić należało na kwotę 313 763,92 zł. W pozostałym zakresie (wartość 517 236,08 zł) majątek ten powstał dzięki staraniom obojga konkubentów – pozwanego poprzez prowadzenie działalności gospodarczej, powódki poprzez pomoc w prowadzeniu tej działalności oraz poprzez faktycznie całościowe przejęcie obowiązków związanych z prowadzeniem domu i wychowaniu wspólnych dzieci stron. Tym samym, jak słusznie wskazał Sąd I instancji obie strony wspólnym wysiłkiem, choć w odmiennej formie przyczyniały się do pomnażania majątku, przy czym ze strony powódki celem tego rodzaju działań była trwałość związku oraz oczekiwanie jego sformalizowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oceniając zakres przyczynienia się powódki do wypracowania tego majątku zdaniem Sądu Apelacyjnego brak jest podstaw do osobnego uwzględniania i wyliczania wartości pomocy powódki w prowadzeniu działalności gospodarczej przez pozwanego. Rację ma pozwany podnosząc wskazane na wstępie zarzuty i wywodząc, że brak jest w okolicznościach niniejszej sprawy podstaw do uznania, że powódka świadczyła pracę na rzecz przedsiębiorstwa pozwanego w wymiarze ¼ wartości wskazanej przez nią w piśmie z dnia 17 czerwca 2018 roku.</p>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszej kolejności wskazać należy, że w istocie bez znaczenia pozostawała w sprawie okoliczność, czy powódka chciała pójść do pracy, a pozwany jej na to nie zezwalał, czy też było odwrotnie. Jak bowiem ostatecznie ustalił Sąd I instancji, powódka zaakceptowała podział obowiązków polegający na tym, że to ona zajmuje się domem i wychowaniem dzieci, natomiast pozwany miał prowadzić działalność gospodarczą, co jak wcześniej podniesiono, było możliwe właśnie dzięki takiemu podziałowi ról i staraniom powódki. Zasadnie przy tym Sąd I instancji wskazał na nielogiczne w tym zakresie zeznania świadka U. M. (1), która podnosiła, że powódka miała pójść do pracy i zarobić na swoje utrzymanie, a nawet dołożyć do utrzymania domu, czy też twierdzenia pozwanego co do tego, że pozwana nie chciała pracować w sytuacji, w której nie było to możliwe najpierw wskutek urodzenia się pierwszej córki, a następnie drugiej wymagającej stałej opieki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka nie była w stanie z jednej strony opiekować się i wychowywać najpierw jedno, potem dwójkę dzieci, prowadzić dom i jednocześnie pracować. Słusznie też Sąd Okręgowy odwołał się z jednej strony do wypowiedzi samego pozwanego, który wskazywał, że chciał, by powódka mu pomagała, zajmowała się pracami biurowymi, co było przyczyną rozpoczęcia w tym kierunku studiów przez powódkę finansowanych zresztą według twierdzeń pozwanego, przez niego, a z drugiej strony do okoliczności, że przed związkiem z pozwanym powódka pracowała, a także nawet w czasie związku podjęła pracę, choć sezonową. W tej kwestii ponownie pojawiły się dwie wersje zeznań świadków. I. B. (1) zeznała, że powódka nie pracowała, że pozwany tego nie chciał, że kiedy poszła jednak do pracy sezonowej, to pozwany robił jej z tego powodu awantury.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podobnej treści zeznania złożył świadek H. S. wskazując, że na pracę powódki nie zezwalał pozwany, że miała zajmować się domem. Świadek K. L. również wskazała, że pozwany nie pozwalał pracować powódce poza domem, że zrobił awanturę, gdy podjęła pracę sezonową. Świadek J. S. podniosła, że powódka podjęła prace, ale zrezygnowała, bo pozwany wykazał się niezadowoleniem, twierdził, że dużo pracy jest w domu, wynikały z tego awantury, bo powódka chciała pracować. Z kolei, jak już wskazywano, świadek U. M. (1) zeznała, że to powódka nie chciała pracować. Pozostali świadkowie (M. O., W. O. (1), T. O., R. M., R. L. (1), P. O., A. M.), albo w ogóle nie mieli wiedzy odnośnie omawianych kwestii, albo wskazywali jedynie na podział ról w małżeństwie polegający na tym, że powódka zajmowała się domem i dziećmi, a pozwany prowadzeniem działalności gospodarczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Uwzględniając wcześniej przedstawione okoliczności zasadnie więc Sąd I instancji uznał za odosobnione i nielogiczne w tym względzie zeznania matki pozwanego U. M. (1). Rację ma też Sąd wskazując, że świadek ten nigdy z powódką na ten temat nie rozmawiała, nie podnosiła, że była uczestnikiem takich rozmów czy ustaleń, a tym samym wiedzę w tym zakresie mogła posiadać wyłącznie od pozwanego, a ponadto nie potrafiła wskazać przyczyn, z powodu których powódka nie chciała pójść do pracy. Przeczy temu natomiast sam w sobie fakt podjęcia pracy przez powódkę w trakcie związku. W tych więc okolicznościach prawidłowo Sąd dał wiarę zeznaniom tych osób, które wskazywały, że pozwany nie chciał jednak, by powódka podjęła prace.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak jednak na wstępie podniesiono, okoliczność ta w kontekście rozliczeń konkubinatu, w kontekście ustaleń sądu co do podziału ról w związku nie ma znaczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powracając do zasadniczej kwestii, w ocenie Sądu Apelacyjnego, w okolicznościach niniejszej sprawy brak podstaw do odrębnego uwzględniania w ramach wkładu powódki w pomnażanie majątku pozwanego jej pomocy przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Tym bardziej brak podstaw by wkład ten odnosić do średniej krajowej wynagrodzenia za pracę w poszczególnych latach trwania konkubinatu. Powódka odnosząc się do tego wskaźnika wyliczyła, że w tym okresie uzyskałaby łącznie z tego tytułu kwotę 536 774,64 zł, co przy założeniu wspomnianego zakresu tej pracy (1/4 etatu) uzasadniało przyjęcie, że jej wkład w pomnażanie majątku pozwanego zamknął się kwotą 134 193,66 zł, którą należy uwzględnić odrębnie, a więc poza jej wkładem wynikającym z prowadzenia domu i osobistych starań w wychowanie dzieci. Jak wyżej wskazano, stanowiska tego Sąd Apelacyjny nie podzielił.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przede wszystkim podnieść należy, że powódka nie pozostawała w jakimkolwiek stosunku pracy z pozwanym. Strony w tym zakresie nie zawarły jakiejkolwiek umowy, nawet w sposób dorozumiany. Oczywiście przy rozliczaniu konkubinatu nie jest wyłączone stosowanie przepisów dotyczących umowy o pracę, jednakże jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 kwietnia 2022 roku (III USKP 119/21, LEX nr 3362903), możliwe jest nawiązanie umowy o pracę między osobami pozostającymi w konkubinacie, jeżeli występuje podległość pracownika wobec pracodawcy, związana z obowiązkiem zastosowania się do poleceń dotyczących pracy (art. 22 § 1 i 100 § 1 k.p.) i realnej wypłaty wynagrodzenia za pracę. Takie jednak okoliczności nie wynikają z treści zgromadzonych w sprawie dowodów, a nawet z twierdzeń samych stron.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka w żaden formalny sposób nie uzgodniła z pozwanym ani zakresu swojej pracy, ani wysokości należnego za to wynagrodzenia. Strony w ogóle pomocy powódki w prowadzeniu działalności gospodarczej przez pozwanego nie traktowały w tych kategoriach. Zresztą na takiej zasadzie należałoby uznać, że również pozwany świadczył pracę, co winno zostać uwzględnione we wzajemnych rozliczeniach stron. Niezależnie od powyższego, rację ma skarżący podnosząc, że w oparciu o zgromadzone dowody brak podstaw do uznania, iż powódka świadczyła pomoc w prowadzeniu działalności gospodarczej w wymiarze ustalonym przez Sąd I instancji. Należy zauważyć, że pozwany pierwotnie pracował w warsztacie lakierniczym prowadzonym przez jego ojca.</p>\n<p class=\"lf-p\">W związku ze śmiercią ojca w 1993 roku pozwany przejął ten warsztat i rozpoczął w nim prowadzenie samodzielnie działalności gospodarczej (przerwa miała miejsce w latach 1995 – 1996, kiedy pozwany pracował w Niemczech w charakterze lakiernika). Taki stan rzeczy utrzymywał się po poznaniu powódki w 1998 roku i wspólnym zamieszkaniu). W dalszej kolejności pozwany rozszerzał tą działalność również na sprowadzanie uszkodzonych samochodów i ich remontowanie. Taki stan trwał z kolei do 2002 roku, kiedy zyski ze sprowadzania uszkodzonych samochodów po stłuczkach, ich remontu i sprzedaży spadły. Pozwany wówczas rozpoczął działalność polegająca na sprzedaży części samochodowych. Sprzedaż odbywała się na giełdach w S. i P..</p>\n<p class=\"lf-p\">Z czasem pozwany rozszerzył tę sprzedaż również o portal (...) korzystając początkowo z konta T. O., który na taką formę sprzedaży zresztą namówił pozwanego i mu w niej pomagał. W późniejszym czasie na prośbę pozwanego takie konto założyła mu powódka. Taką działalność pozwany prowadził również po zakupie nieruchomości w M. oraz po przeprowadzeniu się tam wraz z powódką.</p>\n<p class=\"lf-p\">Rację ma skarżący wskazując, że pomoc powódki w prowadzeniu tego rodzaju działalności z uwagi na szczególne okoliczności tej sprawy nie było możliwa w sposób, w jaki ustalił to Sąd I instancji. Sąd utożsamiał tą pomoc z trzema kwestiami: z czyszczeniem samochodów po ich remoncie i lakierowaniu, a przed ich sprzedażą, z przygotowywaniem części do wysyłki oraz z wykonywaniem szeroko pojętych prac biurowych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podzielić należy stanowisko skarżącego, zgodnie z którą pomoc ta, jeżeli nawet była realizowana to miała charakter incydentalny, nie przybierała pomocy stałej, systematycznej zorganizowanej, w określonym zakresie czy ramach czasowych. W tym zakresie ponownie w sprawie występują dwie grupy świadków. I. B. (1) zeznała, że powódka założyła pozwanemu konto na (...), że pomagała mu w prowadzeniu działalności, jeździła na giełdy, pomagała przy towarze, robiła zamówienia na (...), pakowała części, zajmowała się dokumentacją, wystawiała paragony i faktury, robiła zestawienia na koniec miesiąca. Poza tym zajmowała się dziećmi, sprzątała. Świadek H. S. zeznała, że powódka pomagała, odkurzała i myła samochody, a potem zajmowała się robotą papierkową, wystawiała rachunki klientom, zajmowała się obsługą wysyłki na (...), pakowała paczki, czasami jechała po samochód. Świadek K.</p>\n<p class=\"lf-p\">L. zeznała, że ojciec pracował w warsztacie od 8 rano do wieczora, nie zajmował się domem, z ojcem przeważnie pracowały razem 2 – 3 osoby, zajmował się częściami samochodowymi i naprawiał auta, ojciec pakował w paczki i sprzedawał części na (...), powódka w tym warsztacie zajmowała się kasą fiskalną, chodziła do biura ojca i wypisywała jakieś kwity, robiła też przez jakiś czas coś na (...), jak jeszcze mieszkali w G., to powódka odkurzała i czyściła auta, powódka założyła konto na swoje nazwisko, natomiast później pozwany sam się nauczył obsługiwać konto, powódka rano jeździła na zakupy, robiła obiad i zajmowała się nią i siostrą, sprzątała dom, nie potrafiła jednak powiedzieć, ile czasu powódka poświęcała na pomoc ojcu w warsztacie dodając, że mama często przebywała w miejscu pracy ojca. Świadek J.</p>\n<p class=\"lf-p\">S. zeznała, że powódka pomagała pozwanemu na tyle, na ile pozwalał dom, dzieci, wie że pomagała na (...), założyła je, chodziła do garażu, jakieś telefony odbierała, załatwiała z pozwanym sprawy związane z działalnością gospodarczą, pomagała w sprzedaży części.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z kolei świadek M. O. zeznał, że to on pomagał pozwanemu w sprawach komputerowych, pomagał sprzątać samochody, wykonywał prace lakiernicze, jeździł z pozwanym na giełdy, pomagał wstawiać części na (...), wskazywał nawet, że stawiał się u pozwanego o godzinie 8-9 i pracował do 15-17. Co istotne dodał, że powódka nie pomagała w warsztacie, nie było takiej sytuacji, prowadzeniem biura zajmowało się biuro rachunkowe. Świadek U. M. (1) zeznała, że syn przejął warsztat po śmierci męża w 1993 roku, najpierw zajmował się lakiernictwem, a potem mechaniką. Także ona wskazał, że powódka nie pomagała w prowadzeniu warsztatu, że żadnych prac tam nie wykonywała, nigdy też nie widziała, by powódka myła auta przygotowywane do sprzedaży. Świadek W.</p>\n<p class=\"lf-p\">O. (1) zeznał, że K. O. (2) prowadził biuro rachunkowe i ono rozliczało pozwanego, który dostarczał dokumenty. Wskazał, że nie pamięta, by powódka te dokumenty zawoziła. Wprost wskazał, że role w związku były podzielone, powódka zajmowała się domem a pozwany warsztatem. Ponadto podniósł, że to jego syn T. namówił pozwanego na sprzedaż internetową i zarejestrował tę działalność, natomiast powódka jedynie użyczyła swój adres. Dodał, że pozwany miał wspólnika. Sam T. O. wskazał, że pomagał pozwanemu prowadzić działalność związaną z warsztatem około roku. Namówił go też na sprzedaż części samochodowych na (...). To on jeździł z pozwanym na giełdy po części. Nigdy nie słyszał, by powódka zaangażowała się w działalność gospodarczą pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">To on założył pozwanemu konto na (...) na jego nazwisko, a potem już na swoje. Dodał, że ktoś z rodziny pomagał w prowadzeniu sprzedaży na (...), ale nie była to powódka. W domu w M. powódka zajmowała się dziećmi, prowadzeniem domu. Świadek R. M. zeznał, że powódka nie pomagała w pracach w warsztacie, a przynajmniej on tego nie widział. Wykonywała prace w domu, zajmowała się dziećmi, robiła zakupy, sprzątała, gotowała. Pozwany natomiast remontował i sprzedawał auta, potem części. Nie widział powódki pracującej w warsztacie. Świadek R. L. (1) zeznał, że z pozwanym sprzedawał części samochodowe, a później czynił to za pomocą portalu (...), który razem zakładali. Kupowali części za wspólne pieniądze i sprzedawali razem i dzielili się pieniędzmi, jeździli razem na giełdy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Taka współpraca trwała około 5 lat. Co istotne wskazał, że współpracował z pozwanym, gdy ten mieszkał jeszcze w G. i w początkowym okresie zamieszkania w M.. Za jego kadencji działalność prowadził pozwany tylko z nim. Świadek P. O. zeznała jedynie, że nie pamięta, by u powoda byli zatrudnieniu jacyś pracownicy. Świadek A. M. wskazała natomiast, że powódka przyjeżdżała do nich i odbierała dokumentację z ZUS. Przynosiła dokumenty może dwa razy w ciągu roku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak z powyższego wynika o pomocy powódki w prowadzeniu działalności gospodarczej przez pozwanego zeznali świadkowie I. B. (1), H. S., K. L., J. S. oraz, choć w sposób pośredni A. M.. Z kolei o braku takiej pomocy zeznali świadkowie M. O., U. M. (2), W. O. (1), T. O., R. M., R. L. (1). Jedynie świadek P. O. na ten temat się nie wypowiadała. Można się zgodzić z zarzutami pozwanego zawartymi w apelacji, że Sąd bezpodstawnie dał wiarę pierwszej z wyżej wymienionych grup świadków. Podzielić należy stanowisko pozwanego, zgodnie z którym w ustaleniach Sądu I instancji istnieje sprzeczność. Z jednej bowiem strony sam Sąd w ramach oceny stopnia udziału powódki w wypracowaniu majątku pozwanego wskazywał, że w rodzinie istniał podział ról, że powódka zajmowała się domem oraz dziećmi, a pozwany prowadził działalność gospodarczą, że w ten właśnie sposób przyczyniała się do pomnażania majątku, który nie był równoważony ponoszeniem przez pozwanego kosztów utrzymania powódki.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ponadto sam Sąd poczynił ustalenia odnośnie specyficznej sytuacji życiowej stron związanej najpierw z urodzeniem się pierwszej z córek, a następnie drugiej. Ustalenia te przedstawiał przy tym między innymi w kontekście niewiarygodności zeznań U. M. (1) wskazującej na niechęć powódki do pracy, na ustalenia z pozwanym, że taką pracę ma podjąć, czy też w kontekście braku podstaw do zastosowania przepisów dotyczących spółki cywilnej. Nie ulega natomiast wątpliwości, że druga z córek stron była chora, jak zgodnie zeznawali zarówno świadkowie, jak i same strony, wymagała całodobowej opieki, co w ocenie Sądu wykluczało możliwość podjęcia przez powódkę pracy. Z drugiej natomiast strony Sąd ustalił, że powódka i to w całym okresie konkubinatu świadczyła na rzecz pozwanego pracę odpowiadającą ¼ etatu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Słusznie w tym kontekście akcentował pozwany, że takie ustalenia nie tylko są wewnętrznie sprzeczne, ale nadto całkowicie nielogiczne. Uwzględniając wskazywany przez świadków i strony nakład pracy związany z opieką nad dziećmi, w szczególności natomiast nad chorą córką (wymagała ona opieki całodobowej), związany z ich edukacją, rozrywką itd., a nadto zakres prac domowych wykonywanych przez powódkę faktycznie bez udziału pozwanego (gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów) nie sposób uznać, by powódka była jeszcze w stanie w sposób aktywny i to w zakresie wskazanym przez Sąd oraz w trakcie całego konkubinatu uczestniczyć w prowadzonej przez niego działalności gospodarczej. Słusznie przy tym podnosił pozwany, że w związku z opieką nad młodszą córką powódka pobierała zasiłek opiekuńczy, który przyznawany jest właśnie w sytuacjach, w których dziecko wymaga stałej pomocy osób trzecich, co wyklucza możliwość podjęcia pracy zawodowej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Już więc tylko ta okoliczność wskazuje na to, że nie mogło być tak, jak wskazuje pierwsza grupa świadków, że powódka w sposób systematyczny stały i w dużym zakresie podejmowała czynności bezpośrednio związane z prowadzoną przez pozwanego działalnością gospodarczą. Podzielić należy również stanowisko skarżącego, który podnosił, że w trakcie konkubinatu powódka ukończyła studia licencjackie i magisterskie, a nadto studium z zakresu finansów i rachunkowości, co wymagało dodatkowego nakładu pracy, zaangażowania, czasu zarówno na przygotowanie się do zajęć, jak i na uczestnictwo w nich. Wyżej przedstawione okoliczności wskazują, że jeśli nawet powódka udzielała pozwanemu pomocy, to miała ona charakter sporadyczny, zależny od aktualnej sytuacji.</p>\n<p class=\"lf-p\">W żadnym jednak razie nie dawała podstaw do ustalenia, że z tego tytułu winny między stronami następować odrębne rozliczenia, że sytuacja taka odpowiadała zatrudnieniu powódki w wymiarze ¼ etatu. Rację ma też skarżący odwołując się do braku podstaw do wiązania kwestii zarówno rodzaju, jak i zakresu obowiązków powódki w ramach prowadzonej przez pozwanego działalności gospodarczej z wysokością uzyskiwanych dochodów z tej działalności. Z żadnego z dowodów nie wynika, by to wskutek pomocy powódki bezpośrednio wypracowywane były określone dochody, by była to określona wartość. Nie bez znaczenia pozostają również twierdzenia powódki i idące za tym ustalenia Sądu I instancji co do zatrudniania przez pozwanego „na czarno” kilku pracowników.</p>\n<p class=\"lf-p\">W świetle elementarnych zasad doświadczenia życiowego trudno uznać, by w takiej sytuacji w ogóle potrzebna była pomoc powódki i to w zakresie odpowiadającym ¼ etatu. Co więcej, z zeznań świadków T. O., K. O. (2), W. O. (1), M. O., R. L. (1) wynika, że pozwany na różnych etapach rozwoju swojej firmy miał wspólnika, w pewnym okresie osobę, która pomagała mu w prowadzeniu działalności i z która współpracował, a ponadto jeszcze jedną osobę, która prowadziła jego rachunkowość. Osoby te jeździły na giełdy, pomagały w lakierowaniu, pomagały w sprzedaży na (...), prowadziły księgowość. Skoro tak, to trudno w ogóle uznać, że pomoc powódki była potrzebna i to w tak znacznym wymiarze. Należy też wskazać na całkowitą w tym zakresie niewiarygodność zeznań córki stron K.</p>\n<p class=\"lf-p\">L., która wskazywała na zakres pomocy świadczonej przez powódkę w postaci czyszczenia samochodów, przygotowywania ich do sprzedaży w okresie zamieszkiwania przez strony w G.. Świadek urodziła się (...). Jak zeznała, rodzice przeprowadzili się do M. kiedy miała sześć lat. Wprost przy tym wskazała, że nic nie pamięta z okresu zamieszkiwania w G.. Jednocześnie jednak w dalszej części swoich zeznań przedstawiła opis czynności wykonywanych w tym okresie przez powódkę. Po pierwsze, nie jest możliwe, by świadek uwzględniając jej wiek pamiętała takie okoliczności, a po drugie sama wskazywała w początkowej części zeznań na brak zapamiętania okoliczności dotyczących tego okresy. Zeznania te są wiec nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne.</p>\n<p class=\"lf-p\">Należy też zwrócić uwagę na wewnętrzną sprzeczność zeznań pozostałych świadków zaliczanych do pierwszej grupy, którzy z jednej strony wskazywali na duży zakres pomocy powódki w prowadzeniu przez pozwanego działalności gospodarczej, a z drugiej strony sami, nieraz dość dokładnie opisywali zakres zajęć powódki związany z prowadzeniem domu, sprawowaniem opieki i wychowaniem dzieci, a nawet formułowali wobec pozwanego zarzuty, że on faktycznie w ogóle w tych czynnościach nie uczestniczył. Wreszcie nie sposób uznać, by powódka w sposób szeroki prowadziła sprawy biurowe pozwanego. Po pierwsze bowiem sprawami tymi, co wynika z zeznań świadków i nie jest kwestionowane, zajmowało się biuro rachunkowe.</p>\n<p class=\"lf-p\">Po drugie świadek P. O. prowadząca to biuro potwierdzając powyższą okoliczność, nie wskazywała na to, by sprawami tymi zamiast biura, czy też wspólnie z nim zajmowała się powódka. Po trzecie, świadek A. M. wskazywała, że powódka odbierała dokumentację ZUS, przywoziła jakieś dokumenty, jednakże miało to miejsce może dwa razy w ciągu roku. Można więc przyjąć, wobec deklaracji samego pozwanego, że chciał by powódka pomagała mu w sprawach biurowych, że taka sytuacja miała miejsce, jednakże jej zakres z przyczyn wskazanych wcześniej nie mógł być ani stały, ani duży. Podzielić przy tym należy, wbrew stanowisku Sądu I instancji, twierdzenia pozwanego, że z przesłuchania powódki nie wynika, by posiadała dobrą orientację w sprawach prowadzonej działalności gospodarczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Trudno uznać za Sądem I instancji, że świadczył o tym fakt znajomości przedmiotu tej działalności, czy zmian jej profilu. Powódka nie potrafiła bowiem określić kwestii finansowych, sposobu rozliczania itd.</p>\n<p class=\"lf-p\">Uwzględniając wszystkie powyższe okoliczności można uznać, że pomoc powódki miała charakter incydentalny, całkowicie niesystematyczny i niezorganizowany. Sam w sobie natomiast fakt świadczenia takiej pomocy przyznał pozwany w piśmie z dnia 5 stycznia 2023 roku stanowiącym uzupełnienie apelacji. Wskazując bowiem na zakres czynności wykonywanych w domu przez powódkę wykluczających pracę w warsztacie pozwanego dodał, że pomoc taka mogła mieć jedynie charakter właśnie incydentalny wynikający z natury konkubinatu. W tych uwarunkowaniach w ocenie Sądu Apelacyjnego pomoc ta w początkowym okresie dotyczyła sporadycznego sprzątania samochodów po remoncie, aczkolwiek z niewielkim zakresie (z zeznań pozwanego wynikało, że zakres jego prac obejmował najwyżej kilka samochodów), następnie w pomocy w umieszczaniu części na portalu (...), czy nawet w pakowaniu w pewnym zakresie tych części i wreszcie na pomocy biurowej. Jak jednak wcześniej podniesiono, brak podstaw do uznania, że pomoc ta winna zostać odrębnie uwzględniona w ramach pomnażania majątku pozwanego wskutek starań powódki. W takim też zakresie zmienić należało podstawę faktyczną rozstrzygnięcia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając jednak z jednej strony na uwadze, przedstawione w początkowej części uzasadnienia kwestie dotyczące braku podstaw do uznania, że prowadzenie przez powódkę całego domu, opieka i wychowanie dzieci znajdowały swój niejako ekwiwalent w dostarczaniu jej przez pozwanego mieszkania i środków utrzymania, a z drugiej strony mając na uwadze wskazane wyżej kwestie związane z pomocą pozwanemu w prowadzeniu działalności gospodarczej, uzasadnione było przyjęcie, że udział powódki w pomnażaniu majątku pozwanego winien zostać uwzględniony w połowie. Oznacza to, że przy ustaleniu wartości majątku pozwanego w postaci nieruchomości na kwotę 831 000 zł oraz po odjęciu tej części dochodów pozwanego, która niewątpliwie stanowiła jego osobisty wkład w pozyskanie tego majątku (darowizny, spadek, odszkodowanie) w łącznej kwocie 313 335 zł, do rozliczenia pozostała kwota 517 236,08 zł.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jak wyżej zaznaczono, w ocenie Sądu Apelacyjnego, w wypracowaniu tego majątku udział powódki ostatecznie uznać należało na połowę, co stanowi kwotę 258 618,04 zł i taką też kwotę należało zasądzić na jej rzecz, co prowadziło do zmiany pkt. I. zaskarżonego wyroku. W tym miejscu dodać należy, że w przypadku rozliczeń między konkubentami, zasądzeniu z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia podlega kwota odpowiadająca aktualnemu stanowi wzbogacenia w dacie wyrokowania, przez stosowanie w drodze analogii art. 363 § 2 k.c., co najlepiej odpowiada istocie tej instytucji. Jedynie takie rozstrzygnięcie prowadzi do rzeczywistego przywrócenia naruszonej bez podstawy prawnej równowagi majątkowej, szczególnie w sytuacjach, gdy chwila uzyskania korzyści jest odległa od chwili jej zwrotu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Taka metoda rozliczeń, znajduje jednak zastosowanie jedynie w odniesieniu do świadczeń, które nie są świadczeniami pieniężnymi sensu stricto (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2017 roku, V CSK 198/16, LEX nr 2255438).</p>\n<p class=\"lf-p\">Za nieuzasadnione natomiast uznać należało zarzuty pozwanego dotyczące braku uwzględnienia przez Sąd w rozliczeniach stron wartości mebli, które zabrała powódka z domu pozwanego. Po pierwsze bowiem, wbrew jego stanowisku, istotne jest, że powódka nie domagała się jakichkolwiek kwot w ramach powyższego rozliczenia z tego właśnie tytułu. Ponadto, skoro po zakończeniu konkubinatu powódka te meble zabrała, to powodowi przysługuje w tym zakresie stosowne roszczenie o ich wydanie, ewentualnie roszczenie odszkodowawcze. Powódka bowiem ostatecznie nie twierdziła, że meble te zostały nabyte przy jej udziale w pomnażaniu majątku pozwanego, że w jakimkolwiek zakresie nakład jej pracy, obowiązków itd. przyczynił się do tego, że możliwe było ich nabycie przez pozwanego. Skoro tak, to stanowią one wyłączną własność pozwanego i jednocześnie nie stanowią elementu rozliczeń stron. Podobnie rzecz się ma z kwestią użytkowania przez powódkę samochodu pozwanego po zakończonym konkubinacie. Jest to ponownie całkowicie odrębna wierzytelności, nie stanowiąca w jakimkolwiek stopniu elementu rozliczeń konkubinatu. Pozwany więc winien albo jej dochodzić w odrębnym procesie, albo też wierzytelność z tego tytułu przedstawić doi potracenia. Brak jednak podstaw by wierzytelność z tego tytułu rozliczać w ramach konkubinatu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny nie podzielił również zawartych w apelacji pozwanego zarzutów naruszenia przez Sąd I instancji przepisu art. 411 pkt. 2 k.c. poprzez jego niezastosowanie, w sytuacji w której świadczenie powódki polegające na dbaniu o ognisko domowe i wychowaniu dzieci stron wynikało z natury konkubinatu, było ekwiwalentne w stosunku do świadczenia pozwanego polegającego na utrzymaniu członków gospodarstwa domowego, co czyniło zadość zasadom współżycia społecznego.</p>\n<p class=\"lf-p\">Zgodnie z art. 411 k.c., nie można żądać zwrotu świadczenia:</p>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">1)</span>jeżeli spełniający świadczenie wiedział, że nie był do świadczenia zobowiązany, chyba że spełnienie świadczenia nastąpiło z zastrzeżeniem zwrotu albo w celu uniknięcia przymusu lub w wykonaniu nieważnej czynności prawnej;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">2)</span>jeżeli spełnienie świadczenia czyni zadość zasadom współżycia społecznego;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">3)</span>jeżeli świadczenie zostało spełnione w celu zadośćuczynienia przedawnionemu roszczeniu;</div>\n<div class=\"lf-abs\"><span class=\"lf-abs-num\">4)</span>jeżeli świadczenie zostało spełnione, zanim wierzytelność stała się wymagalna.</div>\n<p class=\"lf-p\">W pierwszej kolejności wskazać należy, że w realiach sprawy niezrozumiałe społecznie byłoby wymaganie od powódki uprzedniego zastrzeżenia obowiązku zwrotu świadczenia. Nie można też przyjąć, że powódka wiedziała, że spełnia świadczenie nienależne, skoro strony realizowały wspólny projekt życiowy. Nieosiągnięcie wspólnego celu życiowego uzasadnia więc roszczenie o zwrot świadczenia na podstawie art. 410 § 2 k.c., mimo że świadczący wiedział o braku zobowiązania (por. wyrok Sądu Najwyższego z 14 listopada 2013 r., II CSK 104/13, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 grudnia 2022 roku, II CSKP 274/22, LEX nr 3457750). Podkreśla się, że negatywną przesłanką zwrotu świadczenia na podstawie art. 411 pkt 1 k.c. jest spełnienie świadczenia, które może być uznane za nienależne oraz wiedza spełniającego świadczenie o braku zobowiązania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Rozwiązanie to uniemożliwia skuteczne wystąpienie o zwrot świadczenia, gdy solvens wiedział, że nie ma obowiązku świadczenia, a ochronie podlega wyłącznie wtedy, gdy był w błędzie co do obowiązku świadczenia. Wyłączenie jednak na podstawie art. 411 pkt 1 k.c. nie odnosi się do wszystkich kondykcji, wiedza bowiem o braku zobowiązania, czyli o podstawie prawnej odnosi się do chwili świadczenia, natomiast nie dotyczy sytuacji, w której w czasie świadczenia nie ma podstawy prawnej, a ma ona powstać w chwili osiągnięcia zamierzonego i znanego stronom celu (condictio ob rem), albo późniejszego odpadnięcia podstawy prawnej (condictio causa finita). Konstrukcja tych kondykcji wyklucza zastosowanie art. 411 pkt 1 k.c., który ze względu na przesłankę wiedzy o braku zobowiązania oraz wyłączenie zastosowania w odniesieniu do condictio sine causa, reguluje obowiązek zwrotu świadczenia tylko w odniesieniu do kondykcji indebiti.</p>\n<p class=\"lf-p\">W konsekwencji, w razie nieosiągnięcia zamierzonego celu świadczenia powstaje roszczenie o zwrot świadczenia na podstawie art. 410 § 2 k.c., mimo że świadczący wiedział o braku zobowiązania (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 3 października 2019 roku, I ACa 459/19, LEX nr 2771942).</p>\n<p class=\"lf-p\">W dalszej natomiast kolejności uznanie twierdzenia apelacji, że wszelkie wzajemne przysporzenia stron związku faktycznego czynią zadość zasadom współżycia społecznego, skoro służą bieżącej realizacji wspólnego życia, byłoby zdecydowanie za daleko idące, gdyż podważałoby samą zasadę stosowania przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu do rozliczeń konkubentów. Można jedynie uznać, że konkubent będący właścicielem domu, w którym realizowany jest związek, nie może skutecznie dochodzić od drugiego zwrotu korzyści majątkowej odniesionej z tytułu wspólnego zamieszkiwania w czasie trwania konkubinatu. W tym okresie strony realizują wspólny, znany im, cel świadczenia, polegający na wspólnym zamieszkaniu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Udostępnienie mieszkania w tym zakresie jest świadczeniem służącym zaspokajaniu potrzeb wspólnoty konkubenckiej (por. wyrok SN z 18 stycznia 2017 r., I CSK 198/16). Jednocześnie aktualna pozostaje wcześniej przedstawiona argumentacja dotycząca braku podstaw do uznania, że dostarczanie przez pozwanego powódce nie tylko mieszkania, ale również środków utrzymania wyczerpuje w całości wzajemne rozliczenia, a zatem domaganie się przez powódkę dodatkowych kwot pozostaje w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Wzajemne świadczenia stron w ramach konkubinatu skutkowały bowiem nie tylko wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego, w którym powód udostępniał mieszkanie i dostarczał środków utrzymania, natomiast powódka zajmowała się domem i dziećmi, ale strony w trakcie konkubinatu takim wspólnym działaniem wypracowały znaczny majątek stanowiący własność pozwanego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W tym kontekście nie mogła odnieść skutku argumentacja pozwanego, że „pracował od rana do wieczora”, że była to praca fizyczna, że dostarczał środków utrzymania dla czteroosobowej rodziny. Również powódka realizowała swoje świadczenie, posługując się nomenklaturą apelacji „od rana do nocy”. Były to starania o utrzymanie całego domu i to we wszystkich jego aspektach, był to trud związany z opieką i wychowaniem dzieci. Należy przy tym mieć na względzie sytuację młodszej z córek, która z uwagi na chorobę wymagała stałej, całodobowej opieki, a tym samym ten trud wykraczał i to w sposób diametralny poza ramy opieki i wychowania dziecka zdrowego. To właśnie dzięki tym staraniom pozwany mógł i to w zasadzie w całości poświęcić się prowadzeniu działalności gospodarczej.</p>\n<p class=\"lf-p\">To dzięki takiej możliwości nie tylko posiadał dochody pozwalające na utrzymanie siebie i rodziny, ale jego majątek ulegał powiększeniu, co nie byłoby możliwe bez udziału powódki. Zasady więc współżycia społecznego nie tylko nie pozwalają na uznanie, że uwzględnienie powódki w rozliczeniach wypracowanego majątku byłoby z nimi sprzeczne, ale wręcz nakazują roszczenia te uwzględnić, albowiem w przeciwnym wypadku doszłoby do sytuacji, w której pozwany uzyskałby kosztem powódki znaczne przysporzenie. Sąd Apelacyjny w ustaleniach Sądu I instancji w tym zakresie nie dostrzegł ani naruszenia zasady lojalności (zresztą skarżący nie wyjaśnił, w czym taka nielojalność miałaby się wyrażać), ani zasady uczciwości, ani też zasady ekwiwalentności.</p>\n<p class=\"lf-p\">To właśnie względy uczciwości nakazują uwzględnić wkład powódki w możliwości pomnażania przez pozwanego własnego majątku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Za niezasadne uznać należało również zarzuty pozwanego dotyczące naruszenia przez Sąd I instancji przepisu art. 481 § 1, 2 i 2 1 k.p.c. w zw. z art. 363 § 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. poprzez ich błędne zastosowanie i uwzględnienie żądania w zakresie odsetek ustawowych za opóźnienie od chwili, w której roszczenie stało się wymagalne, w sytuacji w której kwota odszkodowania została zasądzona w oparciu o ceny obowiązujące w dacie wyrokowania, które są wyższe od cen z daty wezwania do zapłaty.</p>\n<p class=\"lf-p\">W judykaturze Sądu Najwyższego wymagalność roszczenia o świadczenie pieniężne łączy się z upływem terminu spełnienia tego świadczenia (por. np. uchwała SN z 5.11.2014 r., III CZP 76/14, OSNC 2015, nr 7-8, poz. 86). Zarazem przyjmuje się jednolicie, że wierzytelność o zwrot nienależnego świadczenia staje się wymagalna w terminie, w którym świadczenie to powinno być spełnione zgodnie z art. 455 k.c. (por. uchwała SN z 26.11.2009 r., III CZP 102/09, OSNC 2010, nr 5, poz. 75.). Oznacza to, że niezbędna dla powstania stanu wymagalności wierzytelności o zwrot nienależnego świadczenia przesłanka aktualizuje się wówczas, gdy dłużnik po wezwaniu do zapłaty nie spełni tego świadczenia w terminie oznaczonym zgodnie z art. 455 k.c. (a więc niezwłocznie po otrzymaniu wezwania). Dodania wymaga, że zobowiązanie do zwrotu świadczenia, o którym mowa, jako świadczenia nienależnego, powstaje dopiero z chwilą ustania konkubinatu. W tej bowiem chwili jawi się przesłanka nieosiągnięcia celu świadczenia (condictio causa data causa non secuta) z art. 410 § 2 k.c. Dopiero po tej chwili możliwe jest żądanie wykonania świadczenia i ewentualnych odsetek za opóźnienie w zapłacie (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 2023 roku, II CSKP 1611/22, LEX nr 3643785). W okolicznościach niniejszej sprawy, jak prawidłowo ustalił Sąd I instancji, powódka w piśmie z dnia 20 lipca 2015 roku wezwała pozwanego do zapłaty kwoty 440 000 zł w terminie do dnia 3 sierpnia 2015 roku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oznacza to, że roszczenie stało się wymagalne od dnia 4 sierpnia 2015 roku. Należy przy tym zauważyć, że pozwany już w piśmie z dnia 28 lipca 2015 roku odmówił spełnienia świadczenia. Stąd zasadnie Sąd Okręgowy zasądził odsetki ustawowe za opóźnienie od daty wymagalności roszczenia czyli od dnia 4 sierpnia 2015 roku. Należy zauważyć, że w przypadku konkubinatu chodzi o wyrównanie wartości świadczenia od momentu jego wykonania na rzecz drugiego z konkubentów, a nie wyłącznie od momentu powstania zobowiązania do jego zwrotu. Odsetki należą się natomiast za sam fakt opóźnienia się dłużnika w spełnieniu świadczenia pieniężnego (art. 481 § 1 k.c.). Obowiązek ich zapłaty łączy się z nieprawidłowym wykonaniem zobowiązania do zwrotu nienależnych kwot na rzecz strony zubożonej.</p>\n<p class=\"lf-p\">Obowiązek zapłaty odsetek pełni jednocześnie funkcję prewencyjną i motywującą dłużnika do terminowego spełnienia świadczenia. Dlatego też ustalenie wartości nieruchomości według cen z chwili wyrokowania (nawet stosując w drodze analogii art. 361 § 1 w związku z art. 363 § 2 k.c.) nie stoi na przeszkodzie zasądzeniu odsetek od daty opóźnienia, które w przypadku świadczeń, których termin spełnienia nie jest oznaczony i nie wynika z właściwości zobowiązania, należy łączyć z wezwaniem do zapłaty na podstawie art. 455 k.c. (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 24 lutego 2023 roku, V ACa 501/21, LEX nr 3563852). Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 20 lutego 2023 roku (I CSK 5769/22, LEX nr 3507432) wskazał, że odsetki za opóźnienie są rekompensatą dla wierzyciela za uniemożliwienie mu korzystania z należnych mu środków pieniężnych.</p>\n<p class=\"lf-p\">Spełniają one funkcję przede wszystkim odszkodowawczą. Zgodnie zaś z art. 363 § 2 k.c. wysokość odszkodowania jest ustalana przez sąd według cen z chwili orzekania. Natomiast jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia (art. 481 § 1 k.c.). Sąd Apelacyjny nie podziela poglądów, zgodnie z którymi łączna suma zwrotu korzyści i odsetek nie może przekraczać wartości wzbogacenia. Zakładają one w prostej drodze, że odsetki stanowią element wzbogacenia. Odróżnienia natomiast wymaga samo wzbogacenie się jednej strony wobec drugiej wyrażane w niniejszej sprawie wartością nieruchomości, jaką pozwany wybudował dzięki nakładom czynionym przez powódkę od odsetek, których funkcja sprowadza się, jak wyżej wskazano, do wynagrodzenia wierzycielowi korzystania przez dłużnika z należnego mu kapitału od daty wymagalności roszczenia, czyli upływu terminu wyznaczonego w wezwaniu do zapłaty w przypadku zobowiązań bezterminowych, a nadto do przymuszenia dłużnika do spełnienia świadczenia.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odsetki więc nie są jakimkolwiek elementem wzbogacenia. Pełnią całkowicie odmienną rolę, dotyczą całkowicie odmiennej sfery interesów wierzyciela. To, że rozmiar wzbogacenia określony jest w dacie wyrokowania wynika tylko z tego, że dłużnik nie zaspokoił uzasadnionych interesów wierzyciela w dacie, w której winno to nastąpić. Jednocześnie w ocenie Sądu Apelacyjnego brak podstaw do eksponowania waloryzacyjnej funkcji odsetek w sytuacji, w której nie dochodzi do istotnej, gwałtownej zmiany siły nabywczej pieniądza, a ma miejsce jedynie inflacja w zwyczajnym toku rzeczy związanym z funkcjonowaniem rynku.</p>\n<p class=\"lf-p\">Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności wyrok Sądu I instancji należało w części zmienić na podstawie art. 386 §1 k.p.c. W pozostałym zakresie apelacja pozwanego jako bezzasadna podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Konsekwencją zmiany wyroku Sądu I instancji odnośnie wysokości należnego powódce roszczenia, była również zmiana zawartego w nim rozstrzygnięcia w przedmiocie kosztów postepowania. Jego podstawę stanowiły przepisy art. 108 k.p.c., art. 98 § 1 i 3 k.p.c. oraz art. 100 k.p.c. Zgodnie z pierwszym z nich, sąd rozstrzyga o kosztach w każdym orzeczeniu kończącym sprawę w instancji. Sąd może jednak rozstrzygnąć jedynie o zasadach poniesienia przez strony kosztów procesu, pozostawiając szczegółowe wyliczenie referendarzowi sądowemu; w tej sytuacji, po uprawomocnieniu się orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, referendarz sądowy w sądzie pierwszej instancji wydaje postanowienie, w którym dokonuje szczegółowego wyliczenia kosztów obciążających strony. Art. 98 § 1 k.p.c. stanowi natomiast, że strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu), w tym koszty związane z reprezentowaniem jej przez profesjonalnego pełnomocnika (art. 98 § 3 k.p.c.). Wreszcie zgodnie z art. 100 k.p.c., w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione lub stosunkowo rozdzielone. Sąd może jednak włożyć na jedną ze stron obowiązek zwrotu wszystkich kosztów, jeżeli jej przeciwnik uległ tylko co do nieznacznej części swego żądania albo gdy określenie należnej mu sumy zależało od wzajemnego obrachunku lub oceny sądu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Odnośnie kosztów procesu za postępowanie przed Sądem I instancji wskazać należy, że uwzględniając wysokość dochodzonej przez powódkę kwoty (930 000 zł) oraz wysokość kwoty ostatecznie na jej rzecz zasądzonej (258 618,04 zł), powódka wygrała proces w 27,81%, a pozwany w 72,19%. W takich też proporcjach strony winny zwrócić sobie wzajemnie poniesione przez nie kwoty. Sąd Apelacyjny przy tym na podstawie art. 108 zd. drugie k.p.c. pozostawił ich szczegółowe wyliczenie referendarzowi sądowemu w Sądzie I instancji.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tożsame przepisy stanowiły podstawę rozstrzygnięcia w zakresie kosztów postępowania apelacyjnego. Także w tym przypadku Sąd przesądził wyłącznie o zasadzie ich ponoszenia pozostawiając szczegółowe wyliczenie kosztów procesu w postępowaniu apelacyjnym referendarzowi sądowemu w Sądzie I instancji. Uwzględniając, że wartość przedmiotu zaskarżenia wynosiła 549 693,66 zł, natomiast apelacja uznana została za zasadną co do kwoty 291 075,68 zł, uznać należało, że powódka wygrała sprawę wywołaną apelacją pozwanego w 47,05%, a pozwany w 52,95%. Te proporcje więc winien referendarz sądowy uwzględniając w wyliczeniach kosztów procesu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Tomasz Żelazowski</p></div>", "next": 0}