{"html": "<div class=\"lf-doc\"><p class=\"lf-p\">Od wejścia w życie ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. Nr 137, poz. 887 ze zm.), stosownie do jego art. 16 ust. 3, składki na ubezpieczenie wypadkowe finansują płatnicy składek (w tym wypadku pracodawca). Nadto ustawa z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz. U. 2015.1242 j.t.) wprowadziła zróżnicowanie składki w zależności od ryzyka wystąpienia wypadku. Skoro pracodawca finansuje ubezpieczenie wypadkowe pracownika, to wypłacone świadczenia z ustawy \"wypadkowej\" zwalniają go z odpowiedzialności w zakresie dokonanych wypłat. Z orzecznictwa Sądu Najwyższego (por, np. wyrok z dnia 21 października 2003 r., I CK 410/02) wynika, że jednorazowe odszkodowanie nie podlega matematycznemu odliczeniu od zadośćuczynienia pieniężnego, powinno być wzięte pod uwagę przy określeniu wysokości zadośćuczynienia, co nie jest jednak jednoznaczne z mechanicznym zmniejszeniem sumy zadośćuczynienia o kwotę tego odszkodowania.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd I instancji wziął pod uwagę fakt wypłacenia powódce przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych jednorazowego odszkodowania w kwocie ok. 26,5 tys. zł. Oddalając roszczenia o przyznanie renty okresowej, w tym skapitalizowanej za okres od czerwca 2015 r. do czerwca 2018 r., jak również roszczenie o koszty potrzebne na dalsze leczenie, Sąd Okręgowy wyraźnie wskazywał, że miał na uwadze między innymi to, że zostały one zaspokojone właśnie z kwoty uzyskanej tytułem tego odszkodowania. W tych okolicznościach Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu I instancji, że wysokość jednorazowego odszkodowania wypłaconego M. B. nie podlega w żadnym zakresie odliczeniu od kwoty zasądzonego zadośćuczynienia. Pozwany nie kwestionował, że środki te powódka przeznaczyła właśnie na pokrycie kosztów wynikających z następstw wypadku z dnia 10 czerwca 2015 r., w szczególności na pokrycie kosztów leczenia (np. leków).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny, nie znajdując podstaw do stwierdzenia wyłącznej winy powódki w postaniu szkody, częściowo odmiennie niż Sąd I instancji ocenił natomiast stopień przyczynienia się M. B. do powstania szkody, co przekłada się na wysokość ostatecznie przyznanego jej zadośćuczynienia. Przypomnieć można, że Sąd Okręgowy stwierdził, iż wynikająca z protokołu powypadkowego okoliczność, że powódka rozcinała zafoliowane palety jeszcze zanim osoba obsługująca wózek transportowy go zaparkowała, bez upewnienia się co do ustawienia wózka w pozycji zaparkowanej przed podejściem i nachyleniem się w okolicy ruchowego elementu urządzenia, jak również zwlekanie przez nią z udaniem się do lekarza po stwierdzeniu problemów z widzeniem przemawiają za ustaleniem przyczynienia się powódki do powstania szkody na poziomie 30%.</p>\n<p class=\"lf-p\">O przyczynieniu się poszkodowanego do wypadku przy pracy można mówić w sytuacji, gdy jego zachowanie pozostaje w normalnym związku przyczynowym ze szkodą (art. 361 § 1 k.c.). Stopień ewentualnej redukcji sąd ustala stosownie do stopnia winy obu stron. W odniesieniu do osoby poszkodowanego oznacza to możliwość uwzględnienia dyspozycji art. 355 k.c., regulującej kwestię staranności, jakiej można oczekiwać i wymagać od osoby należycie dbającej o swoje sprawy.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeżeli chodzi o kwestię niezgłoszenia się przez powódkę do lekarza niezwłocznie po pojawieniu się problemów ze wzrokiem, stwierdzić należy, że zgromadzony materiał dowodowy nie daje podstaw do jednoznacznego stwierdzenia, jakoby wcześniejsze zgłoszenie się M. B. po pomoc medyczną i wcześniejsze przeprowadzenie zabiegu zapobiegłoby skutkowi w postaci utraty wzroku w gałce ocznej. Wskazanie przez biegłą z zakresu okulistyki, że im wcześniej rozpoczyna się leczenie, tym lepsze jest rokowanie nie oznacza, że wcześniejsze zgłoszenie się przez powódkę do szpitala i przeprowadzenie zewnątrztwardówkowego opasania gałki ocznej lewej (przy czym – co istotne – mowa jest o różnicy liczonej w zaledwie kilku dniach) uchroniłoby ją od utarty wzroku. Wniosek ten jest tam bardziej zasadny, gdy wziąć pod uwagę, że biegła podkreślała, iż istotny jest czynnik indywidualnej spostrzegawczości objawów odwarstwienia siatkówki, który odrywa dużą rolę w określeniu początku choroby, jej diagnostyce i leczeniu. Tymczasem powódka, jak zeznała, początkowo była przekonana, że uraz, jakiego doznała w wypadku, dotyczył tylko twarzy. Mimo zatem, że już 11 czerwca 2015 r. wspominała o problemach z widzeniem - będąc przy tym osobą po operacji usunięcia zaćmy – zdaniem Sądu Apelacyjnego zbyt daleko idący jest wniosek, jakoby brak udania się do lekarza już wówczas należało poczytywać w kategoriach przyczynienia się do powstania szkody.</p>\n<p class=\"lf-p\">Jeżeli natomiast chodzi o przyjęty przez Sąd I instancji niewłaściwy sposób wykonywania przez powódkę pracy, który miał polegać na rozpoczęciu przez nią rozcinania zafoliowanych palet przed zaparkowaniem wózka transportowego przez obsługującego go pracownika, Sąd Apelacyjny miał na uwadze, że pracownik nie jest zwolniony z przestrzegania reguł bezpieczeństwa wynikających z racjonalnej oceny sytuacji, niezależnie od wymagań nałożonych na pracodawcę w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdy zagrożenie jest łatwe do identyfikacji, bez potrzeby dokonywania pogłębionej analizy. Trudno bronić twierdzenia, że wiedza o tym, iż czynności związanych z rozładunkiem wózka transportowego nie podejmuje się w czasie, gdy znajduje się on jeszcze w ruchu miałaby wymagać specjalnego szkolenia czy instruktażu. Wykonywanie tej czynności z zachowaniem zwykłej ostrożności, jakiej można oczekiwać od kogokolwiek, tj. rozpoczęcie jej dopiero po zatrzymaniu wózka, pozwoliłoby na znaczne zmniejszenie zagrożenia. Nie ma przy tym znaczenia czy jest to wózek ręczny, czy elektryczny. Należy mieć nadto na względzie, że powódka zatrudniona była u pozwanego na stanowisku pracownika fizycznego produkcji od 2007 r. i wielokrotnie wykonywała czynności rozładunkowe. Można zatem od niej oczekiwać wyższego stopnia ostrożności. Powinna ona sobie zdawać sprawę z ryzyka wiążącego się z rozpakowywaniem wózka transportowego, których nie został jeszcze zaparkowany.</p>\n<p class=\"lf-p\">Z drugiej strony Sąd Apelacyjny wziął jednak pod uwagę, że nie zaoferowano dowodu, który potwierdzałby, iż u pracodawcy obowiązywała instrukcja postępowania przy rozpakowywaniu wózka transportowego. Świadek R. S. zeznała, że folię rozcina się w momencie, gdy rączka wózka jest zabezpieczona w pozycji pionowej. Nie wiadomo jednak, czy wiedzę taką posiada ona z własnego doświadczenia, czy też wymóg taki wynika z procedur obowiązujących u pozwanego. Znamienne jest przy tym, że zawnioskowany przez stronę pozwaną świadek J. C. (kierownik utrzymania ruchu w zakładzie) stwierdził, iż nikt nie zwracał uwagi, gdy folia była rozcinana, mimo że rączka wózka nie była ustawiona pionowo. Na tym tle nie można pominąć zeznań powódki, która wskazała, że wózki elektryczne w zakładzie pozwanego wprowadzono, gdy była w ciąży, do pracy po ciąży wróciła zaś na ok. miesiąc przed wypadkiem.</p>\n<p class=\"lf-p\">Powódka stwierdziła, że wcześniej nie obsługiwała takiego wózka, nie odbyła szkolenia, na którym poinformowano by ją, że wózek musi być w pozycji zaparkowanej przed rozpoczęciem jego rozładowywania. W protokole powypadkowym znajduje się co prawda stwierdzenie, że powódka posiadała aktualne szkolenia z zakresu bhp i że zapoznano ją z ryzykiem zawodowym występującym na stanowisku pracy. Stwierdzenie to nie jest jednak wiążące dla sądu. Powódka zeznała przy tym, że podpisywała oświadczenie o szkoleniu stanowiskowym, ale w rzeczywistości szkolenia takie nie odbywały się. Pozwany nie zaoferował materiału dowodowego, który potwierdzałby, że M. B. została faktycznie przeszkolona w zakresie postępowania przy rozpakowywaniu elektrycznego wózka transportowego.</p>\n<p class=\"lf-p\">W ocenie Sądu Apelacyjnego okoliczność ta nie ma większego znaczenia, jeżeli chodzi o kwestię rozładunku wózka znajdującego się jeszcze w ruchu. Niemniej jednak pozostaje jeszcze istotna w realiach rozpoznawanej sprawy kwestia ustawienia rączki wózka transportowego w pozycji pionowej. W tym zakresie nie można również nie dostrzegać kwestii tolerowania przez pracodawcę nieprawidłowości z zakresie bezpiecznego wykonywania pracy przez pracowników. Sam kierownik utrzymania ruchu w zakładzie przyznał, że nikt nie zwracał uwagi, gdy folia była rozcinana, mimo że rączka wózka nie była ustawiona pionowo. Końcowo uwzględnić też trzeba, że procesy pracy prowadzą do osłabienia koncentracji poprzez skupienie się na czynnikach nie związanych bezpośrednio z wykonywaną właśnie czynnością czy z uwagi na zmęczenie. Procesy pracy prowadzą też do tego, że niektóre czynności stają się rutynowe, przez co mogą zmniejszać poczucie niebezpieczeństwa w czasie ich wykonywania (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 31 maja 2023 r. III APa 22/22, OSAB 2023/2-3/39-57).</p>\n<p class=\"lf-p\">Podsumowując powyższy wątek rozważań, Sąd Apelacyjny doszedł do przekonania, że stopień przyczynienia się powódki do powstania szkody był niższy aniżeli ustalony przez Sąd I instancji i przyjął go na poziomie 20 %.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do uwzględnienia zarzutów apelacji interwenienta ubocznego skierowanych przeciwko orzeczeniu Sądu i instancji w przedmiocie zwrotu kosztów postępowania, w szczególności zastosowaniu przez ten sąd art. 102 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Fakt przegrania procesu – co do zasady – stanowi podstawę do zastosowania art. 98 k.p.c. Z jej istoty wynika bowiem, iż strona przegrywająca sprawę, niezależnie od ewentualnej winy w prowadzeniu procesu, ponosi również finansową odpowiedzialność za koszty poniesione przez przeciwnika niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 2012 r., V CZ 146/11, LEX nr 1147818). Obciążenie strony, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu, całością lub nawet tylko częścią kosztów procesu może jednak w okolicznościach konkretnej sprawy pozostawać trudne do pogodzenia z poczuciem sprawiedliwości oraz zasadami współżycia społecznego. Z tego względu ustawodawca przewidział specjalne unormowania pozwalające nie obciążać strony przegrywającej obowiązkiem zwrócenia przeciwnikowi całości lub części kosztów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Stosownie do treści art. 102 k.p.c., w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami. Przepis ten ustanawia zasadę słuszności, będącą odstępstwem od zasady odpowiedzialności za wynik procesu, jest więc rozwiązaniem szczególnym, niepodlegającym wykładni rozszerzającej, wykluczającym stosowanie wszelkich uogólnień, wymagającym do swego zastosowania wystąpienia wyjątkowych okoliczności.</p>\n<p class=\"lf-p\">Przepis ten pozostawia sądowi orzekającemu swobodę oceny czy fakty związane z przebiegiem procesu, jak i dotyczące sytuacji życiowej strony, stanowią podstawę do nieobciążania jej kosztami procesu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 13 grudnia 2007 r., I CZ 110/07, niepubl.). Do kręgu „wypadków szczególnie uzasadnionych” należą zarówno okoliczności związane z samym przebiegiem procesu, jak i leżące na zewnątrz. Do pierwszych zaliczane są sytuacje wynikające z charakteru żądania poddanego rozstrzygnięciu, jego znaczenia dla strony, przedawnienie, prekluzja, podstawa oddalenia żądania, zgodność zamiarów stron w sprawach dotyczących stosunku prawnego, który może być ukształtowany tylko wyrokiem, szczególna zawiłość lub precedensowy charakter sprawy albo subiektywne przekonanie powoda co do zasadności zgłoszonego roszczenia - trudne do zweryfikowania a limine, a ponadto sposób prowadzenia procesu przez stronę przegrywającą albo niesumienne lub oczywiście niewłaściwe postępowanie strony wygrywającej, która w ten sposób wywołała proces i koszty połączone z jego prowadzeniem. Zalicza się do nich także okoliczność, że rozstrzygnięcie sprawy nastąpiło na podstawie faktów ustalonych na podstawie dowodów dopuszczonych przez sąd z urzędu, jak również niewspółmierność wysokości kosztów pomocy prawnej poniesionych przez stronę wygrywającą proces do stopnia zawiłości sprawy i nakładu pracy pełnomocnika. Drugie natomiast wyznacza sytuacja majątkowa i życiowa strony, z tym zastrzeżeniem, że niewystarczające jest powoływanie się jedynie na trudną sytuację majątkową, nawet jeśli była podstawą zwolnienia od kosztów sądowych i ustanowienia pełnomocnika z urzędu.</p>\n<p class=\"lf-p\">Podkreślenia wymaga, że zastosowanie normy prawnej wynikającej z przepisu art. 102 k.p.c. należy do tzw. prawa sędziowskiego w pierwszej kolejności kierowanego do sądu pierwszej instancji. Podjęte rozstrzygnięcie nie uchyla się oczywiście od merytorycznej kontroli instancyjnej, lecz skuteczne zakwestionowanie orzeczenia w tym zakresie jest możliwe tylko w sytuacji oczywistego naruszenia reguł stosowania art. 102 k.p.c. (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 2011 r., II PZ 1/11, Legalis 483430; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 9 sierpnia 2012 r., V CZ 26/12, Legalis 544692).</p>\n<p class=\"lf-p\">W okolicznościach rozpoznawanej sprawy Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się potrzeby modyfikacji zaskarżonego orzeczenia. Mając na uwadze zaprezentowane powyżej rozważania prawne przychylić się należy do oceny Sądu I instancji, że w sprawie niniejszej zaistniały szczególne okoliczności uzasadniające odstąpienie od obciążania powódki kosztami zastępstwa procesowego interwenienta ubocznego ponad kwotę 5 000 zł (także zresztą przy uwzględnieniu zmiany proporcji, w jakiej powódka wygrała, a w jakiej przegrała postępowanie przed Sądem I instancji).</p>\n<p class=\"lf-p\">Sama sytuacja ekonomiczna strony przegrywającej, nawet tak niekorzystna, iż strona bez uszczerbku dla utrzymania własnego i członków rodziny nie byłaby w stanie ponieść kosztów, nie stanowi co prawda podstawy zwolnienia z mocy art. 102 k.p.c. od obowiązku zwrotu kosztów przeciwnikowi, niemniej jednak nie można jej zupełnie pomijać. Postanowieniem z dnia 9 listopada 2018 r. powódka została zwolniona w całości od kosztów sądowych. Nie można też pomijać okoliczności, że skutki wypadku powódka odczuwać będzie do końca życia, stając się nieodwracalnie osobą jednooczną. W sprawie występują ponadto dalsze szczególne okoliczności, które łącznie z sytuacją majątkową powódki wyczerpują znamiona wypadku szczególnie uzasadnionego w rozumieniu powołanego przepisu. Należy mieć mianowicie na uwadze przedmiot zainicjowanego przez powódkę postępowania oraz jego znaczenie dla niej. Zasadniczą część przedmiotu sporu oraz zaskarżenia rzutującą na wynik procesu w obu instancjach stanowiło roszczenie o zadośćuczynienie, które nie tylko samo w sobie ma szczególny charakter, ale dodatkowo jego wymiar zależy od uznania sądu. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego, obciążanie powódki kosztami wynikającymi z obiektywnej trudności oszacowania wysokości roszczeń, których dochodzenie można uznać z uzasadnione, nie korespondowałoby z powszechnym poczuciem sprawiedliwości.</p>\n<p class=\"lf-p\">Ostatecznie zatem Sąd Apelacyjny zasądził na rzecz M. B. tytułem zadośćuczynienia kwotę 144 000 zł (180 000 – 20%), o czym orzeczono w punkcie 1 wyroku na podstawie art. 386 § 1 k.p.c., zmieniając w adekwatnym zakresie wyroku Sądu I instancji. W pozostałym zakresie apelacja powódki podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c.</p>\n<p class=\"lf-p\">Oddaleniu w oparciu o art. 385 k.p.c. podlegała apelacja interwenienta ubocznego.</p>\n<p class=\"lf-p\">O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd Apelacyjny orzekł na podstawie art. 100 k.p.c. Przepis ten pozostawia do uznania sądu ocenę czy koszty należy wzajemnie znieść, czy też stosunkowo rozdzielić, nie stanowiąc o kryteriach takiego wyboru. Nie jest zatem tak, że wzajemne zniesienie kosztów jest dopuszczalne wyłącznie w wypadku uwzględnienia żądań pozwu w połowie. Przyjęcie takiej koncepcji czyniłoby zbędnym wskazanie alternatywy przez przepis art. 100 k.p.c., gdyż wzajemne zniesienie kosztów w tym przypadku byłoby tożsame z ich stosunkowym rozdzieleniem. Jak przy tym podkreśla się w orzecznictwie Sądu Najwyższego, o wyborze przez sąd zasady wzajemnego zniesienia kosztów albo ich stosunkowego rozdzielenia decydują istotnie względy słuszności, co jednak nie może być utożsamiane z dowolnością. Sąd Apelacyjny zwraca nadto uwagę, że na etapie postępowania apelacyjnego sporna pozostawało tylko roszczenie o zadośćuczynienie, którego wysokość zależy od oceny sądu, co zgodnie z art. 100 k.p.c. in fine może prowadzić nawet do włożenia tylko na jedną stronę obowiązku zwrotu kosztów.</p>\n<p class=\"lf-p\">Sąd odwoławczy miał na względzie, że powódka przegrała postępowanie apelacyjne zainicjowane wywiedzioną przez siebie apelacją (wpz = 180 tys. zł) w 59 %, w takim zatem procencie postępowanie to wygrał interwenient. Jednocześnie jednak interwenient uboczny przegrał w całości, a powódka w całości wygrała postępowanie apelacyjne wywołane apelacją interwenienta (wpz = 70 tys. zł), nie wnosząc przy tym o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego z tego tytułu. Wobec tego, przy uwzględnieniu wyżej omówionych reguł stosowania art. 100 k.p.c., Sąd Apelacyjny za uzasadnione uznał wzajemne zniesienie kosztów postępowania apelacyjnego między stronami.</p>\n<p class=\"lf-p\">W zakresie, w jakim powódka przegrała postępowanie apelacyjne toczące się na skutek apelacji interwenienta ubocznego, Sąd Apelacyjny zasądził na rzecz adwokata M. L. koszty nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej powódce z urzędu w kwocie 1.792,12 zł (59% x 3.037,50 zł), działając na podstawie § 4 ust. 1 i 2, § 8 pkt 6, §5 ust. 1 pkt 2 oraz § 16 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 14 maja 2024 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa albo jednostki samorządu terytorialnego kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (Dz.U.2024.763).</p>\n<p class=\"lf-p\">SSA Iwona Krzeczowska - Lasoń</p></div>", "next": 0}