i art. 183d oraz art. 189 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej prowadzące do błędnej interpretacji przepisów prawa oraz bezzasadnego przyjęcia, że funkcjonariuszom Służby Celnej nie przysługuje ochrona przed działaniami dyskryminacyjnymi a tym samym roszczenie o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasady równego traktowania, 2/ art. 6 k.c. w zw. z art. 300 k.p. oraz art.
i art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. polegające na naruszeniu zasady rozkładu ciężaru dowodu w sprawach o dyskryminację przez obciążenie powoda obowiązkiem wykazania przyczyny dyskryminacji, a także na naruszenie prawa procesowego: 3/ art. 386 § 4 k.p.c. polegające na nierozpoznaniu istoty sprawy, wynikające z bezzasadnego przyjęcia, że katalog przyczyn dyskryminacji, o którym mowa w art.
w zw. z art. 183a § 1 k.p. a także zawarty w treści art. 1 oraz 3 ust. 1,2,3,5,6 oraz art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. ma charakter 6 zamknięty, a tym samym sytuacja powoda może być rozpatrywana jedynie w kontekście jego stanu zdrowia a nie innych przyczyn dyskryminacji. Sąd Najwyższy zważył, co następuje: Skarga kasacyjna nie znajduje uzasadnienia z wielu przyczyn, co skutkowało jej oddaleniem. Rozpatrując w pierwszej kolejności zarzut procesowy, Sąd Najwyższy nie dopatruje się w żadnym wypadku prawdziwości twierdzenia, iż sąd I instancji nie rozpoznał istoty sprawy, wskutek czego zaskarżonym orzeczeniem należało wyrok tego sądu uchylić. Zarzut nierozpoznania istoty sprawy wyjaśnia się w literaturze, bazując na niezwykle szerokim w tym zakresie orzecznictwie Sądu Najwyższego. I tak T. Ereciński (w: T. Ereciński, J. Gudowski, M. Jędrzejewska, Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Warszawa 2006, t. 2, s. 148) wskazuje, że stan taki występuje, gdy rozstrzygnięcie sądu nie odnosi się do tego, co było przedmiotem sprawy oraz gdy sąd zaniechał zbadania materialnoprawnego jej przedmiotu lub zarzutów strony bezpodstawnie przyjmując, że istnieje przesłanka unicestwiająca roszczenie. Poglądy te ugruntowane zostały od dawna w literaturze (por. stanowiska J. J. Litauera, M. Waligórskiego i W. Miszewskiego powołane przez K. Piaseckiego w: K. Piasecki (red.), Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Warszawa 2010, t. 2, uwaga 7 do art. 368) wskazują, że w szczególności nierozpoznanie istoty sprawy polegać może na nietrafnym zarzucie braku legitymacji, stwierdzeniu braku zawisłości sporu lub oceny, że roszczenie uległo przedawnieniu. Skarżący pod pozorem zarzutu nierozpoznania istoty sprawy stawia w istocie zarzut o charakterze materialnoprawnym. W jego ocenie mianowicie, katalog przyczyn dyskryminacji w zakresie dotyczącym powoda ma charakter otwarty. Takie stwierdzenie świadczy jednoznacznie, o tym iż sąd I instancji rozpoznał istotę sprawy tj. fakt dyskryminowania lub nie. Gdyby bowiem sąd I instancji nie rozpoznał istoty sprawy, tj. nie ocenił roszczenia o dyskryminację, postawienie zarzutu dalej idącego, że omawiając ową 7 dyskryminację zawęził katalog okoliczności uzasadniających dyskryminację byłoby pozbawione racji. Sąd jednak zbadał to żądanie, nie uznał go za przedawnione i ocenił jako niezasadne. Należy zatem przyjąć, że sąd I instancji rozpoznał istotę sprawy a sąd II instancji nie miał podstaw do uchylenia tego rozstrzygnięcia. Kwestia przyczyn dyskryminacji mogłaby zatem podlegać ocenie jedynie jako zarzut naruszenia prawa materialnego. Takiego jednak zarzutu skarżący nie postawił, ograniczając się do ogólnego stwierdzenia, iż naruszono szereg regulacji, od Konstytucji poczynając a na ustawie o Służbie Celnej kończąc odmawiając funkcjonariuszom Służby Celnej ochrony przed dyskryminacją. Zarzut ten mija się całkowicie z prawdą. Sąd II instancji w zaskarżonym orzeczeniu nie odmówił generalnie zastosowania regulacji antydyskryminacyjnych w stosunku do powoda jako funkcjonariusza. Wręcz przeciwnie, zastosował je oceniając, że nie doszło do różnicowania sytuacji faktycznej powoda względem innych funkcjonariuszy. Pełna analiza prawna w tym zakresie możliwa jest jednak dopiero po sprecyzowaniu stanu prawnego, jaki obowiązywał w sprawie. Poczyniona przez sąd II instancji ocena stanu unormowań, jakie mają ad casum zastosowanie, doprowadziła sąd do trafnej tezy, iż orzekanie na podstawie Kodeksu pracy jest w sprawie wadliwe. Niemniej jednak także Sąd Okręgowy nie ustrzegł się pewnych mankamentów prawidłowości dokonanej subsumpcji norm prawnych. Dotyczą one podstaw dla bezpośredniego sięgania do przepisów ujętych w Dyrektywie 2000/78/WE. W pierwszej jednak kolejności Sąd Najwyższy dostrzega konieczność odniesienia się po raz kolejny do zagadnienia stosowania przepisów Kodeksu pracy (art. 183a i nast. k.p.). Zostały one bowiem wskazane w skardze kasacyjnej. Zdaniem skarżącego należało je uwzględnić w drodze analogii, mając na uwadze, zasady wynikające z art. 32 Konstytucji. Teza ta budzi poważne wątpliwości. Analogia w prawie służy wypełnianiu tzw. rzeczywistych luk konstrukcyjnych w prawie tj. sytuacji, gdy przepisy nie regulują niezbędnych elementów określonej instytucji (por. np. A. Łopatka, Prawoznawstwo, Warszawa 2000, s. 209-210). Niezależnie od tego, a może przede wszystkim, wypada przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny ostrożnie podchodzi 8 do wywodzenia bezpośrednich roszczeń art. 32 Konstytucji. W postanowieniu z dnia 24 października 2001 r., sygn. SK 10/01 wskazuje, że nie ma podstaw do samodzielnego stosowania tej regulacji. Uznając prawo do równego traktowania za konstytucyjne prawo jednostki Trybunał Konstytucyjny podkreśla, iż ma ono charakter niejako prawa "drugiego stopnia" ("metaprawa"), tzn. przysługuje ono w związku z konkretnymi normami prawnymi lub innymi działaniami organów władzy publicznej, a nie w oderwaniu od nich - niejako "samoistnie". Ma zatem takie zastosowanie, jakie wynika z regulacji niższego rzędu wprowadzających zakazy dyskryminacji. Jeśli za tego rodzaju regulacje uznać, jak to uczynił Sąd Okręgowy, Dyrektywę Rady 2000/78/WE, to nie można tego uczynić bez pewnego zastrzeżenia. Mianowicie wytykając wadę rozumowania Sądu Rejonowego w zakresie stosowania do celników unormowań Kodeksu pracy, nie ustrzegł się Sąd Okręgowy błędu, sięgając przy wyrokowaniu tej materii bezpośrednio do treści wspomnianej Dyrektywy. Wypada przypomnieć, że - stosownie do art. 288 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z dnia 25 marca 1957 r. - dyrektywa jako źródło prawa unijnego wiąże jedynie co do celów i wymaga co do zasady implementacji do krajowego porządku prawnego. Zastosowanie jej uregulowań bezpośrednio jest jednak możliwe. Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wymaga jednak (por. np. wyrok TSUE z dnia 23 lutego 1994 r., C-236/92, Comitato Coordinamento per la Difesa della Cava and others vs. Regione Lombardia), by jej przepisy były bezwarunkowe i wystarczająco precyzyjne. Bezpośrednie zastosowanie Dyrektywy wymaga także weryfikacji płaszczyzny, na której następuje. W niniejszej sprawie mamy do czynienia ze sporem między funkcjonariuszem Służby Celnej a tą służbą. W orzecznictwie TSUE przyjmuje się, że w tej relacji możliwe jest zastosowanie bezpośrednie Dyrektywy, albowiem wchodzi w grę podmiot wykonujący służbę publiczną pod kontrolą państwa (por. wyrok TSUE z dnia 12 lipca 1990 r., C- 188/89, A. Foster and others vs. British Gas ply). O ile jednak Dyrektywa 2000/78/WE spełnia drugi z wymienionych testów, o tyle istnieją wątpliwości odnośnie testu bezwarunkowości i precyzji w relacji do kierowanego przez powoda roszczenia. Domaga się on bowiem odszkodowania. O 9 ile Dyrektywa 2000/78/WE precyzyjnie określa, w jakich przypadkach mamy do czynienia z dyskryminacją, o tyle sankcje pozostawia do regulacji krajowej (art. 17 Dyrektywy). Odszkodowanie zostało w nim wymienione jako środek przykładowy; Dyrektywa wymaga jedynie, by sankcje miały charakter skuteczny, proporcjonalny i dolegliwy. Z pewnością takim środkiem nie pozostają w odniesieniu do funkcjonariuszy przepisy art. 183a i nast. k.p. Nie ma po temu podstaw w treści ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej. W szczególności za sięganiem do Kodeksu pracy nie może przemawiać treść samego art. 189 tej ustawy. Norma ta ma charakter procesowy, określając właściwość sądów pracy w sprawach o roszczenia ze stosunku służbowego funkcjonariuszy innych, niż wymienione w art. 188 ustawy. Nie oznacza to jednak, że w zakresie podstaw materialnoprawnych dla roszczeń można swobodnie sięgać do Kodeksu pracy. Sąd Najwyższy nie zmierza do stwierdzenia, że funkcjonariusze, którzy doznali dyskryminacji w okresie przed wejściem w życie ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. pozostają poza ochroną prawną; ochroną w postaci roszczeń odszkodowawczych. Ochrony takiej domaga się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (por. wyrok z dnia 10 kwietnia 1984 r., C-14/83, S. von Colson i E. Kamann vs. Land Nordrhein‑ Westfalen), jednak i ten Trybunał nie określa szczegółowo podstawy prawnej roszczenia ale nakazuje jej poszukiwania w przepisach prawa krajowego. Kwestia ta wykracza poza zarzuty skargi kasacyjnej, dlatego szczegółowo nie zostanie opracowana w tym judykacie. Na marginesie tylko można stwierdzić, iż instrumenty dla takiej ochrony znajdziemy w przepisach Kodeksu cywilnego dotyczących ochrony dóbr osobistych. Wypada tu też przypomnieć, że Sąd Najwyższy rozpoznaje sprawę jedynie w granicach podstaw skargi kasacyjnej (art. 39813 § 1 k.p.c.). Wskazano w ich ramach regulacje Dyrektywy 2000/78/WE, Kodeksu pracy oraz ustawę o Służbie Celnej. Przy tym zarzut w zakresie Dyrektywy dotyczy jedynie jej art. 8, przewidującego możliwość ustalenia w krajowym porządku dalej idących, aniżeli regulacje Dyrektywy, środków ochrony przed dyskryminacją. Skoro środków takich nie ustalono w odniesieniu do funkcjonariuszy, zarzut dotyczący tego przepisu pozostaje pusty. Podkreślić trzeba bowiem jeszcze raz, że za dalej idące przepisy 10 nie sposób w odniesieniu do kategorii, do której należy powód, uznać unormowań Kodeksu pracy. Odnosząc się natomiast do zarzutu naruszenia norm ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r., to należy podkreślić, że w zaskarżonym orzeczeniu, z czym całkowicie zgadza się Sąd Najwyższy, nie zanegowano prawa funkcjonariusza do ochrony przed dyskryminacją. Treść zarzutu skargi kasacyjnej mija się oczywiście z treścią uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia. Sąd Okręgowy przyjął, że funkcjonariusz ma prawo do ochrony przed dyskryminacją, natomiast powód jako funkcjonariusz nie był dyskryminowany i dlatego nie udzielił ochrony. Z taką konstatacją w pełni zgadza się Sąd Najwyższy. Ustawa, jako przesłankę udzielenia ochrony, przewiduje naruszenie zasady równego traktowania ze względu na określone powody (art. 1 ustawy). Innymi słowy można ją zastosować dopiero, gdy stwierdzone zostanie nierówne traktowanie określonej osoby względem innych. Jak trafnie wskazał Sąd Okręgowy, zastosowanie ustawy do powoda obejmowało jego roszczenia związane z delegowaniem do pełnienia funkcji kontrolnych. Ustalenia faktyczne nie pozostawiają wątpliwości, że tego rodzaju delegowanie praktykowano także wobec innych funkcjonariuszy, na takich samych zasadach jak zastosowane do powoda. Powierzenie powodowi tego rodzaju obowiązków uwzględniało przy tym okoliczności zdrowotne i przeciwwskazania do wykonywania niektórych prac. Nie ma zatem żadnych podstaw do kierowania roszczenia odszkodowawczego na podstawie ustawy, nie doszło – co wypada raz jeszcze podkreślić – do spełnienia podstawowego warunku zastosowania art. 13 ust. 1 ustawy jakim pozostaje naruszenie zasady równego traktowania. Sąd Najwyższy pragnie przy tym zauważyć, że szereg regulacji ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r., które miały zostać naruszone, został powołany bez związku ze sprawą. Zarzut, że naruszono art. 3 pkt 2 ustawy, tj. dopuszczono się względem powoda dyskryminacji pośredniej nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia w stanie faktycznym sprawy. Podobnie bezzasadnie skarżący podnosi, że powód był molestowany w rozumieniu art. 3 pkt 3 ustawy, o tym bowiem, by wobec niego przejawiano zachowania, których celem lub skutkiem miałoby być naruszenie godności osoby fizycznej i stworzenie wobec niej zastraszającej, wrogiej, 11 poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery, nie ma w stanie faktycznym sprawy najmniejszej mowy. Zarzuty te pojawiają się bowiem dopiero w skardze kasacyjnej, wcześniej strona powodowa powoływała się jedynie na fakt dyskryminacji. Nie sposób także uznać, że powód został obciążony koniecznością dowodzenia przyczyny dyskryminacji. W zaskarżonym orzeczeniu, korzystając z podobieństwa spraw o dyskryminację wytaczanych przez pracowników na kanwie regulacji art. 183a i nast. k.p. Sąd Okręgowy uznał jedynie, że powód powinien podać przyczynę, ze względu na którą jest dyskryminowany. Powód taką okoliczność podał, wskazując, że był dyskryminowany ze względu na stan zdrowia a następnie – w postępowaniu odwoławczym – także ze względu na przynależność związkową. Podanie przyczyny dyskryminacji stanowi element uprawdopodobnienia, że miała ona miejsce. Można tego oczekiwać od osoby, powołującej się na fakt dyskryminacji, czego dowód stanowi treść art. 10 ust. 1 in fine Dyrektywy 2000/78/WE. Osoba dyskryminowana ma bowiem podać okoliczności, które nasuwają przypuszczenie o zaistnieniu dyskryminacji. Ponieważ na stan ten składa się nierówne traktowanie, uzasadnione okolicznościami osobistymi leżącymi po stronie osoby dyskryminowanej, to te dwie okoliczności powinna ona podać. Nie można jednak twierdzić na kanwie stanu faktycznego niniejszej sprawy i toku postępowania przed sądami powszechnymi, że powoda obciążono konsekwencjami tego, iż nie udowodnił przyczyny dyskryminacji. Jak już podniesiono, częściowo sądy nie dopatrzyły się nierównego traktowania (w zakresie delegowania do pełnienia kontroli), zaś w zakresie płacowym znalazły obiektywne uzasadnienie dla tego, że powodowi nie przyznano premii. Nie ma zatem mowy ani o naruszeniu norm procesowych - art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. oraz art. 6 k.c. a art.
nie ma w tym przypadku zastosowania. Mając na uwadze powyższe, Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.