Sygn. akt I ACa 1416/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 25 lutego 2013 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu – Wydział I Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Ewa Głowacka (spr.) Sędziowie: SSA Małgorzata Lamparska SSA Aleksandra Marszałek Protokolant: Justyna Łupkowska po rozpoznaniu w dniu 12 lutego 2013 r. we Wrocławiu na rozprawie sprawy z powództwa Przedsiębiorstwa (...) S.A. z siedzibą w W. przeciwko M. S. o ustalenie i zobowiązanie na skutek apelacji pozwanego od wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z dnia 7 września 2012 r. sygn. akt I C 1178/11
(1)zeznał, że jego pracownicy sprawdzali sytuację spółki na podstawie dokumentów tylko pod względem formalnym i wyjaśnił, że „nie było powodów do sporządzenia inwentaryzacji, bo mieliśmy dokumentację. Gdybyśmy robili inwentaryzację oznaczałoby to, że nie mamy w tym zakresie zaufania do kontrahenta” (k. 411 verte). Rzecz jednak w tym, że biegły nie przeprowadzając inwentaryzacji bez trudu stwierdził nieprawidłowości, które istniały już w lipcu 2009r., tj. w czasie gdy kontrolę dokumentów przeprowadzali pracownicy strony powodowej. Nie daje to oczywiście podstaw do poszukiwania przyczynienia się powoda do powstania szkody, co próbuje sugerować skarżący, bowiem przesłankami zastosowania art. 362 k.c. jest ustalenie czy pomiędzy zachowaniem poszkodowanego, a powstałą szkodą zachodzi związek przyczynowy, czyli czy zachowanie poszkodowanego było jedną z przyczyn wyrządzenia szkody. Strona powodowa w żaden sposób nie przyczyniła się do nieprawidłowości w zakresie wpisywania do ksiąg obciążeń finansowych, nierzetelności prowadzenia dokumentacji, ale powyższe okoliczności wskazują, że jeszcze przed zawarciem umowy istniały możliwości ustalenia, że księgowość w spółce (...) była pełna błędów i wypaczeń, co oczywiście nie umniejsza winy pozwanego odpowiedzialnego za jej prowadzenie, ale pozwala na przyjęcie, że ustalenie faktycznego wyniku finansowego spółki było możliwe przed zawarciem transakcji. Reasumując tę cześć rozważań przyjąć należy, że działania pozwanego niewątpliwie pozostawały w sprzeczności z przepisami ustawy o rachunkowości i dane podane w sprawozdaniach za 2008r. i I półrocze 2009r. nie odzwierciedlały rzeczywistej sytuacji finansowej spółki. Odpowiedzi wymagało pytanie czy owe stwierdzone przez biegłego błędy w księgowaniu spowodowały szkodę naprawienia, której powódka domagała się od pozwanego. Strona powodowa konstruuje szkodę w prosty sposób. Skoro w sprawozdaniu na dzień 30.06.2009r. wykazano zwiększoną ilość zapasów, to różnica pomiędzy wykazaną ilością towarów i ich wartością, a rzeczywistym stanem, stanowi jej szkodę. Ten pogląd jest błędny i powoduje nieskuteczność dokonanego potrącenia wobec nie przysługiwania stronie powodowej wierzytelności odszkodowawczej wskazanej w oświadczeniu z dnia 15.12.2010r. Zacząć należy od tego, że szkoda to uszczerbek majątkowy powstały wbrew woli poszkodowanego, który musi przybrać postać straty, utraconych korzyści lub wydatków. Strata to zmniejszenie aktywów na skutek utraty składników majątkowych lub zwiększenia pasywów poprzez powstanie nowych zobowiązań. Strata, w postaci mniejszej ilości zapasów, zaistniałaby wówczas gdyby przedmiotem umowy sprzedaży były towary znajdujące się w spółce. Jeśli powód kupiłby je w ilości i o wartości określonej w dokumencie księgowym, a sprzedawca wydałby ich mniej, nie mielibyśmy do czynienia z czynem niedozwolonym, ale z nienależytym wykonaniem umowy przejawiającym się w brakach ilościowych sprzedanej rzeczy. Pomiędzy stronami nie doszło jednak do zawarcia umowy przedmiotem, której byłyby zapasy (towary) znajdujące się na stanie spółki w określonym dniu. Przedmiotem umowy nie była też spółka jako przedsiębiorstwo (pewna całość majątkowa), ale udziały w kapitale zakładowym. Pojęcie „udziału” jakkolwiek niezdefiniowane, odnosi się do kapitału zakładowego stanowiąc jego część, którą wspólnik zobowiązany jest pokryć. Udziały mogą mieć wartość nominalną odnosząca się do określonego w umowie spółki kapitału zakładowego. Wartość nominalna to taka, która uwidoczniona została na określonym dokumencie (nominale), przy czym z uwagi na brak odniesienia do rynkowej wartości, może jej odpowiadać lub od niej odbiegać. Pojęcie „nominalna wartość” wskazuje, że wykluczona jest jakakolwiek możliwość ustalania wartości udziału w oparciu o ceny rynkowe. Ustawodawca wyraźnie i jednoznacznie stwierdził, że w takim przypadku brana może być jedynie pod uwagę wartość ściśle już określona w umowie spółki. Od wartości nominalnej odróżnić należy wartość bilansową i rzeczywistą udziałów, które nie mają charakteru stałego właśnie z uwagi na zmiany w bilansie jak i zmiany wartości rynkowej spółki. Wartość bilansowa to wartość przypadających na udział aktywów netto, wykazanych w sprawozdaniu finansowym za ostatni rok obrotowy, pomniejszonych o kwotę przeznaczoną do podziału między wspólników. W wartości bilansowej uwzględnia się zyski spółki i – jak przyjmują niektórzy autorzy − ewentualne straty przez nią poniesione. Jest to zatem wielkość kształtowana aktualną sytuacją finansową spółki. Natomiast wartość rzeczywista (rynkowa) udziału, jest ustalana według wartości całego przedsiębiorstwa spółki przy uwzględnieniu rezerw, jej klientów i pozycji na rynku. Z zeznań św. J. N. wynika, że podstawą ustalenia ceny udziałów była wartość księgowa skoro „bilans” na dzień 30.06.2009r. był częścią umowy. Jeżeli w sprawozdaniu za I półrocze 2009r. nie wykazano kosztów związanych ze sprzedażą towarów, faktycznie zbytych w latach 2007 − 2009, co niewątpliwie miało wpływ na ostateczny wynik finansowy zawyżając go – w opinii biegłego − o kwotę ponad 706 tys. zł, nie oznacza jednak, że ta wielkość stanowi szkodę w postaci straty (z całą pewnością nie stanowi utraconych korzyści). Nie o tę wielkość uszczuplony został majątek strony powodowej. Poprzez nabycie udziałów strona powodowa stała się wspólnikiem spółki, ale udziały nie dają wspólnikowi żadnych uprawnień rzeczowych do składników majątkowych spółki. Towary (zapasy) są własnością spółki, przez co ich mniejsza ilość nie uszczupla majątku wspólnika. Osobowość prawna spółki z o.o. wyłącza również możliwość traktowania praw udziałowych jako tytułu do majątku spółki także ujmowanego jako zbiór rzeczy i praw o zmiennym składzie, albo do części wartości tego majątku (Andrzej Herbet „Obrót udziałami w spółce z o.o., Warszawa 2002, str. 18). Spółka i jej majątek nie jest, w znaczeniu jurydycznym, własnością wspólników (-a), a udziały nie dają wspólnikom (-owi) żadnych uprawnień do składników majątkowych spółki. Prawo to przysługuje wyłącznie spółce jako odrębnemu podmiotowi. Z tych przyczyn zaniżenie w sprawozdaniach finansowych stanu zapasów nie spowodowało uszczerbku w majątku strony powodowej, w takim znaczeniu, że po nabyciu udziałów za ustaloną i niekwestionowaną cenę, jej majątek zmniejszył się o wartość 706 tys. zł odpowiadającą wartości wykazanych jedynie w dokumentach towarów. O tę wielkość nie powiększyły się też zobowiązania powodowej spółki. Zatem nieujawnienie w dokumentacji księgowej rzeczywistego stanu zapasów na dzień 30.06.2009r., jakkolwiek stanowiło naruszenie przez pozwanego ustawy o rachunkowości i spowodowało, że wynik finansowy został zafałszowany, ale co najwyżej ten wynik − jeżeli był jedyną podstawą ustalenia wartości udziału − mógłby spowodować niższą ich wartość od zapłaconej. Strona powodowa nie kwestionuje jednak, że cena za udział przyjęta w umowie jest odpowiednia, skoro dokonując potrącenia, przyznaje że jej dług wobec pozwanego stanowi 592.000 zł. Jeżeli nawet jedynym kryterium ustalenia ceny był wynik finansowy na określony dzień, który ewidentnie w sprawozdaniu na dzień 30.06.2009r. nie był rzetelny i nie odpowiadał rzeczywistości, to ewentualną szkodą byłaby różnica pomiędzy umówioną ceną, a bilansową. Ta okoliczność niewątpliwie wymagała wiadomości specjalnych. Sąd jest jednak związany podstawą faktyczną żądania, której nie może zmieniać, a strona powodowa nigdy nie twierdziła, że jej szkodę stanowi nadpłata za udział. Sąd nie mógł zatem w ramach wskazanych okoliczności faktycznych ustalać czy powód poniósł inną szkodę niż potrącona. Tej samej ocenie podlegają zobowiązania, którymi obciążył spółkę (...) pozwany po 30.06.2009r. Niewątpliwie spółka miała obowiązek księgowania obciążających ją zobowiązań na bieżąco w dacie kiedy one powstały, bez względu na terminy płatności (art. 6 ust. 1 ustawy o rachunkowości). Należności objęte fakturami wystawionymi przez pozwanego po dniu 30.06.2009r. dotyczyły usług i dostaw z lat 2007 −
- Nieprawidłowości w prowadzonej dokumentacji księgowej stanowiły naruszenie przepisów ustawy o rachunkowości, ale nie wyrządziły stronie powodowej szkody. Te zobowiązania obciążają spółkę, która je zaspokoi z bieżących przychodów. Biegły w opinii wskazał, że stan zobowiązań za 2008r. był prawidłowy i przy wykazanych błędach w księgowaniu (wpisywanie zobowiązań po stronie aktywów), wyjaśnił, że wadliwe zaksięgowanie środków finansowych nie miało wpływu na ostateczny wynik ani za 2008r. ani za I półrocze 2009r. Brak ujęcia w bilansie za 2008r. i sprawozdaniu na dzień 30.06.2009r. zobowiązań powstałych w poprzednim okresie, niewątpliwie stanowiło błąd i zniekształcało wynik finansowy, co nie jest równoznaczne ze szkodą w postaci zwiększenia zobowiązań strony powodowej, bowiem nie musi ich spłacać, gdyż zobowiązania spółki nie obciążają wspólnika. W tym miejscu podnieść należy, że wysokość zobowiązań spółki, odpowiadająca tej rzeczywistej, ujawniona została w ofercie. Wbrew ocenie Sądu Okręgowego, niewiarygodne są twierdzenia strony powodowej, a przez to błędne ustalenie, że uzyskała „Podstawowe informacje o firmie” bez 7 strony, która złożona została do akt w toku procesu przez pozwanego (k. 565). Spółka utrzymywała, że nie ma żadnego dowodu potwierdzającego, że odebrała tę stronę. Zważyć należy, że w aktach nie ma potwierdzenia odbioru żadnej części oferty, a przecież nie jest kwestionowane, że jej treść była znana prezesowi zarządu spółki (...), od początku prowadzenia negocjacji. Oferta została przesłana w formie elektronicznej przez co trudno wymagać, aby pozwany posiadał jakiekolwiek potwierdzenie jej odbioru przez adresata. Należy jednak zwrócić uwagę na kilka elementów, które wskazują na niewiarygodność twierdzeń strony powodowej o braku doręczenia ostatniej strony informacji o firmie. Na stronie 6 nie ma podpisu autora oferty, który jest na stronie
- Na tej też stronie znajduje się wyszczególnienie dalszych zobowiązań ze strony
- Bez głębszej analizy od razu widać, że strona 6 nie jest końcową. Pobieżna analiza danych ujawnionych na stronie 6 wykazuje ich niekompletność. Kończy się ona na pozycjach wskazujących stan aktywów − około 3,5 mln zł oraz stan zobowiązań wobec dostawców i z tytułu kredytu bankowego wartości jedynie 2,1 mln zł, co wskazywałoby na zysk rzędu 1,4 mln zł, podczas gdy na stronie 7 wymienione zostały dwie pozostałe pozycje zobowiązań wartości około 1,6 mln, co po dokonaniu prostych działań matematycznych wskazywało na stratę działalności rzędu kilkuset tysięcy złotych. Strona pozwana wiedziała przecież, że wynik na dzień 30.06.2009r. był ujemny (rzędu 183 tys. zł), nie mogła zatem zakładać, że zgodnie z danymi na stronie 6 wynik ten stanowi wielkość dodatnią rzędu ponad 1 mln zł. To powoduje, że nie można uznać za wiarygodne twierdzenia powoda, że nie znał całości oferty, faktycznego stanu finansów skoro dane w ofercie były zbliżone (bez wdawania się w szczegóły) do rzeczywistej sytuacji spółki w lipcu 2009r. Z tych przyczyn nie można podzielić ustaleń Sądu Okręgowego, że strona powodowa dysponowała częścią oferty do str. 6 oraz oceny, że powodowa spółka wykazała przesłanki odpowiedzialności deliktowej w postaci szkody pozostającej w związku przyczynowym z nierzetelnie sporządzonym sprawozdaniem na 30.06.2009r. Sąd pierwszej instancji przyjął także, że pozwany nienależycie wykonał zobowiązanie bowiem ręczył w umowie, że udziały nie są obciążone innymi zobowiązaniami poza wymienionymi w oświadczeniu, a ono samo stanowi nienależyte wykonanie zobowiązania. Odnośnie oświadczenia pozwanego zawartego w § 6 umowy, to co najwyżej mogłoby być one ocenione jako zapewnienie sprzedawcy w rozumieniu art. 556 § 1 k.c. bowiem ze względu na cel w umowie oznaczony, rzecz nie miała właściwości, o których istnieniu zapewnił kupującego sprzedawca. Zapewnienie sprzedawcy ma znaczenie dla skorzystania przez kupującego z roszczeń z rękojmi, wówczas gdy wada spowodowała zmniejszenie wartości lub użyteczności rzeczy. Ciężar wykazania tej okoliczności spoczywa na kupującym (art. 6 k.c.). Wielokrotnie pełnomocnicy strony powodowej podkreślali, że nie dochodzili przeciwko pozwanemu roszczeń z rękojmi. Co jednak ważniejsze, jego treść jest wyjątkowo nietrafna i nie wywołuje żadnych skutków. Udziały w spółce można obciążyć prawem osoby trzeciej, ale nie są one obciążone zobowiązaniami spółki. Z kolei umowa spółki może zobowiązywać wspólników do dopłat w granicach liczbowo oznaczonej wysokości w stosunku do udziału. Strona powodowa nie twierdzi, aby zaistniała jedna z tych sytuacji, którą pozwany zataiłby przed nabywcą. Odpowiedzialność kontraktowa dłużnika powstaje, jeżeli spełnione zostanie przesłanka wyrządzenia wierzycielowi szkody w wyniku nienależytego wykonania zobowiązania. Nie sposób dostrzec jakiejkolwiek szkody, którą miałby ponieść powód na skutek złożenia oświadczenia o treści jak w § 6 umowy. Przecież nikt nie twierdzi, że udziały obciążone są prawami osób trzecich, a one same nie mogą być obciążone zobowiązaniami spółki. Podniesiona przez powoda okoliczność, że zachowanie pozwanego stanowiło naruszenie zasady lojalności czy uczciwości wobec kontrahenta, co zaakceptował Sąd Okręgowy, kwalifikując ją − jak się zdaje − jako czyn niedozwolony, należy do zasad współżycia społecznego czyli norm, których naruszenie może stanowić podstawę żądania stwierdzenia nieważności umowy w oparciu o art. 58 k.c., Tymczasem strona powodowa uznaje obie umowy sprzedaży za ważne. Zawyżenie zapasów i zaniżenie zobowiązań w sprawozdaniu finansowym na dzień 30.06.2009r. nie stanowi szkody w rozumieniu art. 415 k.c. ani art. 471 k.c., przez co potrącenie nie może być uznane za skuteczne wobec nieprzysługiwania potrącającemu wierzytelności w stosunku do pozwanego. Tym samym nie doszło do umorzenia wierzytelności pozwanego co skutkuje zmianą wyroku poprzez oddalenie powództwa o ustalenie nieistnienia wierzytelności i powiązanego z nim żądania wydania weksli. Wobec uznania powództwa za bezzasadne, nie ma potrzeby odnoszenia się do pozostałych zarzutów, które w zdecydowanej większości albo uchylają się spod kontroli instancyjnej, wobec zaniechania zgłoszenia zastrzeżenie do protokołu w trybie art. 162 k.p.c. (vide: uchwała S.N. z dnia 27.10.2005r., III CZP55/05) w zakresie oddalenia wniosków dowodowych, albo są nieistotne dla rozstrzygnięcia (użycie nazwy bilans zamiast sprawozdanie, inicjatywy powodowej spółki a nie pozwanego w zwiększeniu kapitału zakładowego, sposobu prowadzenia księgowości), czy wreszcie są chybione, w szczególności zarzut naruszenia art. 222 § 1 k.c. wraz z jego uzasadnieniem. W ocenie Sądu Apelacyjnego bezzasadny jest także zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Skarżący utrzymuje, że powodowa spółka utraciła interes prawny w żądaniu ustalenia z chwilą wydania przez sąd nakazu zapłaty na podstawie weksla wystawionego dla zabezpieczenia wierzytelności pozwanego. Skarżący uznaje, że wszelkie zarzuty dotyczące istnienia bądź nieistnienia wierzytelności, wynikającej z umowy sprzedaży udziałów i praw do patentu, spółka może podnosić wyłącznie w sprawie z powództwa M. S.. Zważyć należy, że przepis art. 493 § 3 k.p.c. stanowi, że do potrącenia mogą być przedstawione tylko wierzytelności udowodnione dokumentami, o których mowa w art. 485 k.p.c. Co prawda w zarzutach od nakazu zapłaty pozwany nie zgłosił do potrącenia swojej wierzytelności odszkodowawczej, a jedynie wnosząc o jego uchylenie i oddalenie powództwa podniósł, że dokonał już potrącenia, przez co dochodzona od niego wierzytelność uległa umorzeniu, podnieść jednak należy, że pozwany, aby zniweczyć wydany nakaz zapłaty, musi również udowodnić swoje wzajemne wierzytelności. W ocenie Sądu trzeba brać pod uwagę cel i odrębności postępowania nakazowego, które jest sformalizowane pod względem dowodowym, a pamiętać należy, że dopóki twierdzenie o umorzeniu nie zostanie wykazane, dopóty pozwany ani sąd nie mogą przyjmować, że skutek potrącenia nastąpił. Postępowanie nakazowe służy szybkiemu uzyskaniu tytułu egzekucyjnego, tymczasem dokumentowanie wierzytelności potrącanego z tytułu poniesionej szkody niewątpliwie (co potwierdza niniejszy proces) wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego w znacznym zakresie. W sprawie opartej o art. 189 k.p.c. sąd bada czy istnieje interes prawny po stronie powoda, czy zachodzi obiektywna potrzeba ochrony jego praw, i nie można przyjąć, że traci interes w żądaniu ustalenia, gdy ze spornego stosunku prawnego druga strona wytacza dalej idące powództwo o zapłatę. Brak interesu prawnego po stronie powoda zachodzi gdy to jemu przysługuje dalej idące roszczenie, a nie wtedy gdy druga strona wystąpi o zasądzenie świadczenia. Nie może nadto ujść z pola widzenia ta okoliczność, że zarzut utraty interesu prawnego w żądaniu ustalenia, pozwany opiera na podjęciu przez niego aktywności procesowej. Zwrócić jednak należy uwagę, że skarżący, już po wydaniu postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia poprzez zajęcie obu weksli, w dacie kiedy komornik przystąpił do wykonania zajęcia, uzupełnił jeden z nich na łączną kwotę 692.000 zł, a komornikowi wydał kopię weksla, co szczegółowo wyjaśnił w apelacji. W tym miejscu podnieść należy ważną, w ocenie Sądu Apelacyjnego, kwestię. Abstrahując od oceny jurydycznej wyrażonego w apelacji poglądu o niedopuszczalności nakazania wydania weksli wobec ustalenia, że skarżący nie jest w ich posiadaniu, przy jednoczesnym wykazaniu, że komornikowi wydany został skan weksla, a oryginały zatrzymał, przy czym jeden złożył wraz z pozwem nakazowym a drugi nadal jest w jego posiadaniu, z całą mocą należy podkreślić, że profesjonalny pełnomocnik nie dość, że przyznaje, iż obowiązany nie wykonał postanowienia o zabezpieczeniu, to jeszcze czyni Sądowi pierwszej instancji zarzut wadliwości ustaleń pokazując w jak prosty sposób mógł i powinien ujawnić, że organowi egzekucyjnemu skarżący wydał kopię dokumentu zamiast oryginału (k. 918-919). Takie argumenty wydają się być niezrozumiałe bowiem rolą pełnomocnika jest nie tylko świadczenie pomocy prawnej, ale także reagowanie na wszelkie przejawy nierespektowania przez mocodawcę orzeczeń sądu, a nie czynienie atutem strony ignorowanie przez nią obowiązku nałożonego przez sąd i wykorzystywanie tego w apelacji jako argumentu przemawiającego na korzyść skarżącego. Zgodnie ze stanowiskiem skarżącego nie jest uzasadnione przyznanie stronie wygrywającej kosztów zastępstwa procesowego w krotności stawki minimalnej, stąd zmieniając wyrok w oparciu o art. 386 § 1 k.p.c. poprzez oddalenie powództwa, Sąd zasądził od strony powodowej na rzecz pozwanego 7.200 zł tytułem zwrotu kosztów procesu, a kosztów postępowania apelacyjnego w kwocie 5.400 zł, co wraz z opłatą od apelacji stanowi łącznie kwotę 20.400 zł (art. 98 § 1 k.p.c.). MR-K