Wiele cennych uwag, Sąd Najwyższy zawarł w treści uzasadnienia powyższego wyroku. Stwierdził m.in., że obecnie odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej regulują przepisy Kodeksu cywilnego, jednakże do stosunków prawnych powstałych przed jego wejściem w życie stosuje się przepisy dotychczasowe (art. XXVI przep. wpr. k.c.). Do dnia 1 stycznia 1965 r. obowiązywała w tym zakresie, jak już zauważono, ustawa o odpowiedzialności Państwa za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy państwowych. Do tego terminu obowiązywał art. 145 Kodeksu zobowiązań, który stanowił, że kto powierza wykonanie czynności swemu podwładnemu, odpowiada za szkodę wyrządzoną z jego winy przy wykonywaniu poleconej mu czynności. Na jego gruncie przyjmowano powszechnie, tak jak w okresie międzywojennym, że przepisy Kodeksu zobowiązań nie mają zastosowania w sytuacji, gdy szkoda wynikła z czynności mających charakter aktów władzy. Stan ten uległ zmianie w dniu 28 listopada 1956 r., tj. z chwilą wejścia w życie ustawy z 1956 r., a jej art. 6 ust. 1 stworzył możliwość dochodzenia roszczeń o naprawienie szkód, jeżeli według dotychczasowych obowiązujących przepisów Państwo nie ponosiło odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego. Przepis ten, stanowiący wyjątek od zasady lex retro non agit, obowiązuje nadal (art. VII pkt 4 przep. wpr. k.c.). Poprawił on sytuację prawną poszkodowanych, ponieważ poprzednio jakiekolwiek roszczenia odszkodowawcze tego rodzaju im nie przysługiwały. Zawarty w tym przepisie termin jednego roku od dnia wejścia ustawy w życie do dochodzenia tych roszczeń jest terminem prekluzyjnym, a nie terminem przedawnienia. Termin ten, mógł ulec przekształceniu w termin przedawnienia, ale mogło to nastąpić dopiero od dnia wejścia w życie Kodeksu cywilnego, to jest od dnia 1 stycznia 1965 r. (art. XIII przep. wpr. k.c.). Artykuł 6 ustawy z 1956 r. co do roszczeń istniejących w dniu 1 stycznia 1965 r., a powstałych przed dniem 28 listopada 1956 r., jako przepis szczególny określający przedawnienie roszczeń których dotyczy, wyłącza ocenę ich przedawnienia na podstawie innych przepisów. Jego treść nie pozwala na przyjęcie, że przewidziany nim termin jest dłuższy aniżeli jeden rok. Stanowisko to wykluczało możliwość przyjęcia, że przedawnienie roszczeń powodów powstałych w 1954 r. normuje art. 442 k.c. W takim wypadku nie mają zastosowania art. XXXV i XXXVI przep. wpr. k.c. gdyż dotyczą one sytuacji, gdy terminy przedawnienia (terminy ustawowe niebędące terminami przedawnienia) określały przepisy, które z chwilą wejścia w życie Kodeksu cywilnego utraciły moc. W związku z powyższym i zarazem zarzutem obrazy art. 121 pkt 4 k.c. – taki też zarzut powód sformułował w punkcie 1 petitum apelacji - trzeba też zauważyć, że znane prawu cywilnemu unormowanie, które zakłada, że w nadzwyczajnych wypadkach bieg przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu (poprzednio art. 277 pkt 4 k.z. i art. 109 pkt 4 Przepisów ogólnych prawa cywilnego, Dz. U. z 1950 r. Nr 34, poz. 311), dalej: "p.o.p.c.", miało zastosowanie zgodnie z art. 116 p.o.p.c. także do terminów zawitych, jeżeli niemożność dochodzenia roszczenia przed sądami polskimi była wywołana zawieszeniem wymiaru sprawiedliwości lub siłą wyższą. Wprawdzie aktualnie obowiązujące unormowanie nie wymienia zawieszenia wymiaru sprawiedliwości jako odrębnej przesłanki zawieszenia biegu przedawnienia, ale w istocie treść tego przepisu jest taka sama jak poprzednich regulacji, ponieważ w pojęciu siły wyższej mieści się także zawieszenie wymiaru sprawiedliwości. Nadto, - co już ujął Sąd Najwyższy w przytoczonej na wstępie tezie - (…) do roszczeń o naprawienie szkód powstałych po dniu 28 listopada 1956 r. miał zastosowanie trzyletni termin ich przedawnienia od dnia w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia, z tym jednakże ograniczeniem, że nie mógł to być termin dłuższy niż dziesięć lat od dnia w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę (art. 283 § 1 k.z.
Nawiązując do konstrukcji zawieszenia wymiaru sprawiedliwości, a także nawiązując do poglądów związanych z okresem tzw. zbrodni stalinowskich, można przyjąć w analizowanym przypadku, że dochodzenie przez powoda roszczeń – idąc za rozumowaniem Sądu Najwyższego - do zmiany ustroju w 1989 r. było niemożliwe, co by upoważniało do potraktowania tego stanu rzeczy jako powszechnej, nadzwyczajnej przeszkody o charakterze obiektywnym na równi z siłą wyższą w rozumieniu art. 277 pkt 4 k.z., art. 109 pkt 4 p.o.p.c. i art. 121 pkt 4 k.c. W rezultacie, zastosowanie w sprawie art. 121 pkt 4 w zw. z art. 117 § 1 k.c. nie mogło oczywiście stanowić przeszkody do rozpoczęcia biegu terminów przedawnienia dochodzonych roszczeń od końca 1989 r. Reasumując powyższe rozważania, stwierdzić należy, że roszczenia powoda, powstałe przed dniem 28 listopada 1956 r., uległy przedawnieniu w terminie 1 roku począwszy od dnia 1 stycznia 1990 r. Z kolei, roszczenia o naprawienie szkód powstałych po dniu 28 listopada 1956 r. ulegały przedawnieniu przy zastosowaniu trzyletniego termin ich przedawnienia od dnia w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia, z tym jednakże ograniczeniem, że nie mógł to być termin dłuższy niż dziesięć lat od dnia w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę (art. 283 § 1 k.z.
W rezultacie, roszczenia powoda uległy przedawnieniu najpóźniej z upływem 10-letniego terminu przedawnienia liczonego począwszy od dnia 1 stycznia 1990 r. Podsumowując, przyjmując najbardziej korzystne rozwiązanie dla powoda, jego wszelkie – dochodzone w niniejszej sprawie - roszczenia uległy przedawnieniu najpóźniej z końcem 31 grudnia 1999 r. W powyższej sytuacji, zbędnym się stała analiza ewentualnego przerwania biegu przedawnienia ze względu na wytoczenie przez powoda powództwa na podstawie przepisów tzw. ustawy lutowej. Otóż, powód złożył wniosek do Sądu Okręgowego w T. w dniu 4 marca 2009 r. (...)a więc po wielu latach po przedawnieniu się dochodzonych roszczeń. W cytowanej już sprawie o sygn. akt IV CSK 120/06, Sąd Najwyższy oceniał podniesiony zarzut przedawnienia w kontekście dyspozycji art. 5 k.c. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, w przedmiotowej sprawie, ocena taka winna również być przeprowadzona. W tym zakresie, Sąd Najwyższy wskazał m.in., że aczkolwiek sąd może nie uwzględnić upływu przedawnienia, to dotyczy to jedynie sytuacji całkowicie wyjątkowej, gdy zarzut przedawnienia, jako sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, stanowi nadużycie prawa (por. uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 1993 r., III CZP 8/93, OSNCP 1993, nr 9, poz. 153). Dodał, że z tej przyczyny dla oceny, czy podniesiony zarzut nie nosi znamion nadużycia prawa, konieczne jest rozważenie charakteru dochodzonego roszczenia, przyczyn opóźnienia i jego nadmierności (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 kwietnia 2003 r., I CKN 204/01, niepublik.). Podkreślił Sąd Najwyższy, że wyklucza zastosowanie art. 5 k.c. do zgłoszonego przez pozwanego zarzutu przedawnienia przede wszystkim nadmierność opóźnienia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 czerwca 2000 r., III CKN 522/99, niepublik.). W istocie - przyjmując dla powoda najkorzystniejszą wersję przedawnienia jego roszczeń - liczony od początku 1990 r. termin ich przedawnienia został przekroczony blisko o 10 lat, biorąc za punkt odniesienia wytoczenie powództwa w oparciu o ustawę tzw. lutową i ponad 13 lat, gdy chodzi o termin wytoczenia powództwa w niniejszej sprawie. W konsekwencji – idąc za Sądem Najwyższym – należy stwierdzić, że tak długi czas opóźnienia przesądzał o tym, że należało dać pierwszeństwo takiej wartości jak zapewnienie stabilizacji stosunków prawnych i zagwarantować ich pewność po upływie tak długiego okresu czasu. Podsumowując, należało uznać zarzuty sformułowane w petitum apelacji, jako nieuzasadnione. Pomimo, że w istocie Sąd ad quem uwzględnił zarzut powoda wskazany w punkcie 1 petitum apelacji, to jednak nie miał on wpływu na ostateczną ocenę trafności rozstrzygnięcia Sądu pierwszej instancji. Mając powyższe na względzie, Sąd Apelacyjny orzekł, jak w punkcie I (pierwszym) sentencji, oddalając apelację jako bezzasadną na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania odwoławczego, Sąd drugiej instancji, rozstrzygnął na podstawie art. 108 § 1 i 102 k.p.c. Zdaniem Sądu odwoławczego, w przedmiotowej sprawie wystąpił szczególny przypadek, w rozumieniu dyspozycji art. 102 k.p.c., uzasadniający nieobciążanie powoda kosztami procesu, poniesionymi także w postępowaniu drugoinstancyjnym. Sąd ad quem kierował się takimi samymi argumentami, jak przy podejmowaniu decyzji, objętej postanowieniem z dnia 18 listopada 2014 r. (k. 167-169 akt). Wskazać tu trzeba na trudną sytuację materialną powoda, na charakter wniesionych roszczeń, związanych z funkcjonowaniem niedemokratycznego Państwa Polskiego, a także na fakt, że żądanie pozwu zostało oddalone nie z uwagi na jego merytoryczną bezzasadność, ale w związku z upływem terminu przedawnienia. Oczywiście, znany jest pogląd judykatury, według którego strona przed Sądem drugiej instancji traci na ogół możliwość zasadności powoływania się na subiektywne przekonanie o słuszności swego żądania. Jednakże, w okolicznościach rozpoznawanej sprawy, w ocenie Sądu drugiej instancji, powód miał podstawy po temu, aby w dalszym ciągu wierzyć w słuszność swoich racji. Otóż, Sąd pierwszej instancji nie rozważył przede wszystkim dwóch kwestii. Po pierwsze, przedmiotem zainteresowania nie był problem niemożności dochodzenia wielu roszczeń w okresie PRL-u. Po drugie zaś, wyjaśnienia wymagała kwestia ewentualnego nadużycia prawa ze strony pozwanego w związku z podniesionym przez niego zarzutem przedawnienia. Oczywiście, wyjaśnienie powyższych kwestii, ostatecznie pozostało bez wpływu na rozstrzygnięcie Sądu a quo, jednakże do chwili rozważenia i rozstrzygnięcia tych zagadnień, uzasadniało subiektywne przekonanie powoda o słuszności dochodzonych roszczeń. W rezultacie, zaistniały podstawy po temu, aby nie obciążać powoda kosztami postępowania apelacyjnego, stosownie do treści art. 102 k.p.c.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.