k.c., przewidującego, że w razie wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, przesądza o braku interesu prawnego w żądaniu ustalenia odpowiedzialności na przyszłość. Jedyną przyczyną takich orzeczeń w poprzednim stanie prawnym była, zdaniem Sądu Okręgowego, konieczność zapobieżenia przedawnieniu się roszczeń osób poszkodowanych w zakresie szkód, które mogły ujawnić się już po upływie terminu przedawnienia. W chwili obecnej termin przedawnienia nie może się skończyć wcześniej niż po trzech latach od dnia ujawnienia się szkody, a w konsekwencji brak jest podstaw do przyjęcia, że poszkodowany ma jakikolwiek interes prawny w zgłoszeniu żądania ustalenia odpowiedzialności na przyszłość. W szczególności orzeczenie takie w żadnym zakresie nie zwolniłoby poszkodowanego z obowiązku wykazania istnienia szkody oraz jej związku przyczynowego ze zdarzeniem. W konsekwencji brak jest podstaw do twierdzenia, że w wyniku wydania przez Sąd orzeczenia ustalającego odpowiedzialność pozwanego za szkody mogące ujawnić się w przyszłości złagodzone są trudności dowodowe powodowane upływem czasu między wystąpieniem zdarzenia wywołującego szkodę a dochodzeniem jej naprawienia. Sam fakt przyjęcia przez pozwanego odpowiedzialności za skutki wypadku, niekwestionowanie jego przebiegu w tym postępowaniu oraz przeprowadzone w niniejszym postępowaniu dowody niewątpliwie ułatwią sytuacje dowodową powoda w ewentualnym przyszłym postępowaniu. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c. Od powyższego wyroku powód wywiódł apelację, zaskarżając go w zakresie w jakim Sąd Okręgowy oddalił powództwo co do kwoty 60.000 zł i powództwo o ustalenie odpowiedzialności za przyszłe skutki wypadku oraz obciążył powoda kosztami procesu. Zaskarżonemu wyrokowi powód zarzucił naruszenie art. 445 § 1 k.c., art.
oraz art. 233 § 1 k.p.c. Apelujący wniósł o zmianę wyroku w zaskarżonej części poprzez zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kwoty 60.000 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 15.03.2009 r. do dnia zapłaty, ustalenie odpowiedzialności pozwanego za przyszłe skutki wypadku oraz o zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu za obie instancje. Pozwany w odpowiedzi na apelację wniósł o jej oddalenie oraz o zasądzenie od powoda na rzecz strony pozwanej kosztów postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie: Powód nietrafnie zarzuca Sądowi Okręgowemu błąd matematyczny przy zliczenia procentów trwałego uszczerbku na zdrowiu, nie dostrzegając, że 8% uszczerbku związanego z ograniczeniem ruchomości czynnej barku prawego określone zostało przez biegłego jako uszczerbek długotrwały, tj. trwający powyżej sześciu miesięcy i rokujący poprawę (k. 84-85). Biegły nie zakwalifikował tego uszczerbku jako trwałego. Nie można przeoczyć, że w zakresie leczenia barku powód nie stosował się w pełni do zaleceń lekarskich – wbrew zaleceniom nie nosił chusty trójkątnej. Powód nie zanegował przy tym konkluzji biegłego lekarza ortopedy, który wskazał, że tzw. pourazowa cieśń barkowa jest procesem odwracalnym, gdyby powód podjął właściwe leczenie. Prawidłowo zatem Sąd Okręgowy wskazał, że trwały (nie rokujący poprawy) uszczerbek na zdrowiu powoda wynosi 36%. Zwrócić przy tym należy uwagę, że na sumę tę składa się w istocie szereg drobnych uszczerbków. Dwa najpoważniejsze dla powoda skutki, to uszczerbek związany z okresowym podwójnym widzeniem (10%) i brak śledziony (15%), przy czym ten ostatni uszczerbek jak dotąd nie wpływa na samopoczucie powoda, może jedynie czynić go bardziej podatnym na infekcje i zwiększać tendencję do stanów zakrzepowych układu żylnego, czego jednak dotąd u powoda nie stwierdzono, mimo upływu kilku lat od wypadku. Nie zasługuje na podzielenie pogląd powoda, co do błędnej oceny jego zeznań przez Sąd I instancji. Okoliczności, w jakich doszło do wypadku, wskazują na to, że powód od początku, udając się z kolegami służbowym samochodem do barów w celu spożywania alkoholu, liczył się z tym, że będą następnie w stanie nietrzeźwym wracać tym samochodem. Gdyby było tak, jak utrzymywał powód w toku tego procesu, że zamierzał z kolegą wracać taksówką, to zapewne nie korzystaliby z samochodu służbowego także w tamtą stronę, lecz zorganizowaliby sobie podróż w inny sposób (prosząc o podwiezienie kogoś ze znajomych, korzystając z komunikacji zbiorowej lub zamawiając taksówkę). Ponad wszelką wątpliwość w chwili zdarzenia pod znacznym wpływem wspólnie spożytego alkoholu pozostawał nie tylko jego sprawca, ale także powód, nie dowodzi to jednak, że powód był pozbawiony całkowicie wpływu na sytuację, w której się znalazł. Nie wytrzymuje krytyki w świetle zasad doświadczenia życiowego przypuszczenie powoda, że został wsadzony do samochodu bez swojej wiedzy. Podkreślić trzeba, że opisany przebieg wieczoru wskazuje, że powód od początku godził się na to, że będzie wracał samochodem z nietrzeźwym kierowcą. Ilość spożytego alkoholu zależała wyłącznie od woli powoda. Nie ma także podstaw, by zdjąć z pasażerów pojazdów mechanicznych obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa, gdy znajdują się oni pod znacznym wpływem alkoholu. Nie jest sporne, że powód w trakcie wypadku wypadł przez boczną szybę na ulicę, przed czym skutecznie mogły go ochronić zapięte pasy. Nie budzi wątpliwości Sądu Apelacyjnego istnienie normalnego związku przyczynowego między zachowaniem powoda a wyrządzoną mu szkodą. W orzecznictwie za ugruntowany uchodzi pogląd, że osoba, która decyduje się na jazdę samochodem z kierowcą będącym w stanie po spożyciu alkoholu, przyczynia się do odniesionej szkody powstałej w wyniku wypadku komunikacyjnego, gdy stan nietrzeźwości kierowcy pozostaje w związku z tym wypadkiem. Spożywanie napoju alkoholowego z takim kierowcą przed jazdą uważać należy za przyczynienie się do powstania szkody w stopniu znacznym (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 grudnia 1985 r. IV CR 412/85, OSPiKA 1986, z. 4, poz. 87). Sąd Okręgowy trafnie zatem przyjął za stroną pozwaną, że podróżując z nietrzeźwym kierowcą, z którym wcześniej powód wspólnie spożywał alkohol, a nadto nie zapinając pasów bezpieczeństwa, A. O. przyczynił się w 30% do zaistnienia i zwiększenia szkody, której doznał w wypadku drogowym. Odnosząc się do rozmiaru przyznanego zadośćuczynienia wskazać należy, że podkreślany przez powoda procent uszczerbku na zdrowiu jest tylko jedną z okoliczności branych pod uwagę. Istotne są także takie kwestie jak długotrwałość leczenia, rozmiar i natężenie nadal odczuwanego bólu lub innych dolegliwości, wpływ uszczerbku na zdrowiu na sytuację życiową powoda: możliwość realizacji jego planów osobistych i zawodowych. Sąd Okręgowy trafnie podkreślił, że większość urazów uległa całkowitemu wyleczeniu, dolegliwości związane z tzw. cieśnią barku są w dużym stopniu wynikiem zaniechania przez powoda właściwego leczenia, brak śledziony nie daje póki co u powoda żadnych negatywnych objawów. Realną uciążliwością są okresowe podwójne widzenie i późny zespół pourazowy typu cerebrastemii (bóle głowy, męczliwość osłabienie pamięci i koncentracji uwagi). Zauważyć też trzeba, że okres leczenia przebiegał u powoda bardzo sprawie i szybko (i to pomimo opisanego wyżej lekceważenia przez niego części zaleceń lekarskich). Jest oczywiste, że wypadek miał trwałe skutki dla zdrowia powoda, co wyraża się w ustalonym uszczerbku na zdrowiu. Te skutki jednak nie wpłynęły zasadniczo na funkcjonowanie społeczne powoda, w szczególności nie ograniczają możliwości wykonywania przez niego pracy poprzednio wykonywanej i pracy zgodnej z jego wykształceniem. Powód nie dowodził nawet, aby wypadek ograniczał jego inne możliwości, np. uniemożliwiał kontynuowanie wcześniejszych pasji, stanowił przeszkodę w realizacji celów osobistych. Brak takich twierdzeń ze strony powoda, brak też wskazań opinii biegłych, z których wynikałoby, że dotychczasowa aktywność życiowa powoda musi podlegać pewnym ograniczeniom na skutek doznanego uszczerbku na zdrowiu. Wypadek nie wpłynął na dotychczasowy tryb życia powoda, który ma zachowane te możliwości, z których korzystał przed wypadkiem, może realizować się w obranym przed wypadkiem zawodzie, może też w pełni realizować się w sferze osobistej i rodzinnej, tak jak to czynił przed wypadkiem. Wreszcie zważyć należało, że do wypłaty zadośćuczynienia na rzecz powoda doszło już w połowie 2009 r. Dochodząc uzupełniającego zadośćuczynienia powód winien zatem wykazać, że według kryteriów na tamtą datę, w tym poziomu zamożności społeczeństwa, przyznana mu kwota była rażąco zaniżona. Okoliczności tej powodowi nie udało się udowodnić. Mając na względzie rozmiar krzywdy doznanej przez powoda ustalone przez (...) S.A. na koniec maja 2009 r. zadośćuczynienie w wysokości 60.000 zł uznać należało za adekwatne. Fakt, że z kwoty tej powód otrzymał jedynie 42.000 zł jest zaś skutkiem przyczynienia się przez niego do powstania i zwiększenia szkody. Sąd Apelacyjny nie znajduje także podstaw do zmiany wyroku w zakresie rozstrzygnięcia o powództwie o ustalenie odpowiedzialności za przyszłe skutki wypadku. Na marginesie wskazać trzeba, że strona powodowa mylnie kwalifikuje w tym zakresie zarzut naruszenia prawa materialnego jako naruszenie art.
Przepis ten nie miał w sprawie zastosowania, a został powołany przez Sąd Okręgowy jedynie na uzasadnienie braku interesu prawnego do dochodzenia ustalenia, a zatem dla oceny zasadności powództwa w aspekcie art. 189 k.p.c. i to ten ostatni przepis mógłby zostać naruszony w przypadku wadliwego uznania braku interesu prawnego. Rozstrzygnięcie Sądu I instancji w kwestii powództwa o ustalenie zasługuje jednak na aprobatę, choć Sąd Apelacyjny nie podziela w pełni stanowiska Sądu Okręgowego co do skutków art.
dla oceny interesu prawnego w dochodzeniu ustalenia odpowiedzialności za przyszłe skutki wypadku komunikacyjnego. Oceny interesu prawnego dokonywać należy każdorazowo w realiach danej sprawy. Interes prawny w wystąpieniu ze wskazanym roszczeniem może istnieć w szczególności w sytuacji, gdy pozwany neguje także samą zasadę swojej odpowiedzialności, a dla ustalenia, czy odpowiedzialność tę ponosi, konieczne jest przeprowadzenie obszernego postępowania dowodowego, w tym z zeznań świadków. W takim przypadku jest oczywiste, że z upływem czasu mogą narastać trudności dowodowe, a zatem wyrok ustalający odpowiedzialność za przyszłe skutki zdarzenia wywołującego szkodę może znacznie ułatwić przyszłą sytuację procesową strony powodowej. Przenosząc powyższe rozważania na grunt rozpoznawanej sprawy zgodzić się jednak należy z Sądem I instancji co do braku interesu prawnego po stronie powoda w żądaniu ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość. Wskazać bowiem trzeba, że pozwany nie negował zasad swojej odpowiedzialności. Przeciwnie – uznał ją wprost, dokonując wypłaty określonej kwoty na rzecz powoda w postępowaniu likwidacyjnym. Odpowiedzialność sprawcy szkody, za którego odpowiada pozwany zakład ubezpieczeń, została zaś przesądzona wyrokiem karnym skazującym Ł. S. za popełnione przestępstwo. Słusznie zatem przyjął Sąd Okręgowy, że w okolicznościach tej sprawy powodowi nie służy interes prawny w dochodzeniu ustalenia odpowiedzialności na przyszłość, nie ma bowiem podstaw do przyjęcia, że z upływem czasu mogą narosnąć trudności z udowodnieniem, że pozwany odpowiada za szkodę powstałą u powoda wskutek wypadku komunikacyjnego z dnia 23 marca 2007 r. Jest natomiast oczywiste, że wyrok taki nie zwalniałby powoda z obowiązku udowodnienia w przyszłości, że nowy uszczerbek na zdrowiu jest normalnym skutkiem tego wypadku. Z powyższych względów Sąd Apelacyjny orzekł jak na wstępie na podstawie art. 385 k.p.c., orzekając jednocześnie o kosztach procesu za II instancję na podstawie art. 98 k.p.c.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.