← Polska

II AKa 107/14

WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 17 czerwca 2014r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu, w II Wydziale Karnym w składzie: Przewodniczący: SSA Przemysław Strach Sędziowie: SSA Przemysław Grajzer SSA Henryk Komisarski SSA Maciej Świergosz SSO del. do SA Izabela Pospieska (spr.) Protokolant: st.sekr.sądowy Magdalena Ziembiewicz przy udziale Prokuratora Prokuratury Apelacyjnej Marka Rote po rozpoznaniu w dniu 17 czerwca 2014r. sprawy R. S.

(1)oskarżonego z art. 148 § 2 pkt 2 kk; art. 148 § 2 pkt 2 kk; art. 288 § 1 kk; art. 289 § 2 kk i art. 288 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk; art. 62 ust 3 ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii M. K.
(1)oskarżonego z art. 148 § 2 pkt 2 kk; art. 148 § 2 pkt 2 kk; art. 288 § 1 kk; art. 289 § 2 kk i art. 288 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk z powodu apelacji wniesionych przez obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 30 grudnia 2013r., sygn. akt III K 263/12 I. Zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy. II. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adwokata Ł. I. kwotę 738 zł (siedemset trzydzieści osiem złotych), w tym VAT, tytułem zwrotu kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej oskarżonemu R. S.
(1)z urzędu w postępowaniu odwoławczym. III. Zwalnia oskarżonych w całości od obowiązku zapłaty na rzecz Skarbu Państwa kosztów sądowych za II instancję. Henryk Komisarski Przemysław Strach Przemysław Grajzer Izabela Pospieska Maciej Świergosz UZASADNIENIE Sąd Okręgowy w Poznaniu wyrokiem z dnia 30 grudnia 2013 r., sygn. akt III K 263/12 oskarżonych R. S.
(1)i M. K.
(1)uznał za winnych tego , że: - w dniu 21 marca 2012r. w S. W., pow. (...), w budynku leśniczówki P., działając wspólnie i w porozumieniu, dokonali zabójstwa Z. K.
(1)w związku z rozbojem w ten sposób, że działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonego zadali mu nożem o długości ostrza nie mniejszej niż 13 cm i szerokości około 2-2,5 cm jeden cios w górną powierzchnię lewego barku na granicy z podstawą szyi, dwa ciosy w klatkę piersiową po stronie lewej oraz jeden cios w klatkę piersiową po stronie prawej, powodując obrażenia w postaci ran kłutych w obrębie tych części ciała, w tym ranę kłutą lewej komory serca, które to obrażenia spowodowały zgon Z. K.
(1), a następnie zabrali w celu przywłaszczenia 3 sztuki broni myśliwskiej oraz amunicję do tej broni w ilości 78 sztuk naboi, a nadto pieniądze w kwocie co najmniej 200 euro i 100 dolarów USA - tj. popełnienia przestępstwa z art. 148 § 2 pkt 2 k.k., - w dniu 21 marca 2012r. w S. W., pow. (...), w budynku leśniczówki P., działając wspólnie i w porozumieniu, dokonali zabójstwa A. K.
(1)w związku z rozbojem w ten sposób, że działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonej, używając narzędzia twardego, tępego lub tępokrawędzistego spowodowali u pokrzywdzonej obrażenia w postaci podbiegnięć krwawych mięśni grzbietu, a także używając noża spowodowali u pokrzywdzonej dwie rany kłute, jedną na karku po stronie prawej na wysokości przejścia kręgosłupa szyjnego w piersiowy (C7/Th1), której kanał drążył do górnego płata prawego płuca na głębokość 4 cm, oraz drugą znajdującą się pod lewą łopatką, a dwa kanały tej rany drążyły przez VI międzyżebrze do lewego płuca na głębokość 4 cm, przy czym przyczyną śmierci A. K.
(1)była ostra niewydolność oddechowa spowodowana obustronną odmą opłucnową i krwawieniem do tchawicy z przeciętych naczyń płucnych, a następnie zabrali w celu przywłaszczenia 3 sztuki broni myśliwskiej oraz amunicję do tej broni w ilości 78 sztuk naboi, a nadto pieniądze w kwocie co najmniej 200 euro i 100 dolarów USA, tj. przestępstwa - tj. popełnienia przestępstwa z art. 148 § 2 pkt 2 k.k. - i przyjmując, że czyny przypisane oskarżonym R. S.
(1)i M. K.
(1)w punktach 1 i 2 stanowią ciąg przestępstw z art. 148 § 2 pkt 2 k.k., na podstawie art. 148 § 2 pkt 2 kk w zw. z art. 91 § 1 kk, wymierzył każdemu z oskarżonych kary dożywotniego pozbawienia wolności; - w czasie i miejscu jak wyżej, przy użyciu łatwopalnej substancji rozniecili ogień w budynku leśniczówki P., w wyniku którego całkowitemu spaleniu uległo mienie znacznej wartości, a mianowicie: budynek leśniczówki o wartości 517.824 zł oraz mienie należące do Z. i A. K.
(1)i M. M. o wartości około 50.000 zł, na szkodę Nadleśnictwa Z. G. i ww. osób - tj. popełnienia przestępstwa z art. 288 § 1 kk w zw. z art. 294 § 1 kk i za to na podstawie art. 294 § 1 kk wymierzył każdemu z oskarżonych kary po 6 lat pozbawienia wolności; - dnia 21 marca 2012r. w S. W., pow. (...), działając wspólnie i w porozumieniu po uprzednim pokonaniu zabezpieczenia pojazdu przed jego użyciem przez osobę nieupoważnioną, poprzez posłużenie się oryginalnym, uprzednio skradzionym kluczykiem od tego samochodu, zabrali w celu krótkotrwałego użycia należący do Z. K.
(1)samochód marki (...) o nr rej. (...) o wartości 24.900 zł, a następnie pojazd ten podpalili w lesie w okolicach P., powodując całkowite zniszczenie tego pojazdu - tj. popełnienia przestępstwa z art. 289 § 2 kk i art. 288 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk i za to na podstawie art. 288 § 1 kk w zw. z art. 11 § 3 kk wymierzył każdemu z oskarżonych kary po 2 lata pozbawienia wolności. Nadto oskarżonego R. S.
(1)Sąd Okręgowy uznał za winnego tego, że w dniu 23 marca 2012r. w P. posiadał wbrew przepisom ustawy środek odurzający w postaci ziela konopi innych niż włókniste o wadze 1,07 grama netto zaliczany do środków odurzających grupy I – N i IV – N, tj. popełnienia przestępstwa z art. 62 ust. 3 ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2005r., Nr 179, poz. 1485 ze zm.) i za to na podstawie art. 62 ust. 3 wyżej powołanej ustawy wymierzył mu karę 3 miesięcy pozbawienia wolności, zaś na podstawie art. 70 ust. 2 cyt. ustawy orzekł przepadek poprzez zniszczenie dowodu rzeczowego w postaci ziela konopi innych niż włókniste w woreczku foliowym w ilości po badaniach tj. o wadze netto 0,83 grama. Na podstawie art. 91 § 2 kk w zw. z art. 88 kk Sąd Okręgowy połączył wymierzone oskarżonym kary: R. S.
(1)w punkcie 3 wyroku karę dożywotniego pozbawienia wolności oraz wymierzone mu w punktach 4, 5 i 6 wyroku kary pozbawienia wolności, zaś M. K.
(1)wymierzoną w punkcie 3 wyroku karę dożywotniego pozbawienia wolności oraz wymierzone mu w punktach 4 i 5 wyroku kary pozbawienia wolności, i wymierzył obu oskarżonym jako karę łączną karę dożywotniego pozbawienia wolności. Na podstawie art. 63 § 1 kk zaliczył każdemu z oskarżonych, na poczet orzeczonej kary łącznej dożywotniego pozbawienia wolności, okres tymczasowego aresztowania w sprawie od dnia 23.03.2012 roku do nadal. Nadto, na postawie art. 46 § 1 kk orzekł wobec oskarżonych środek karny w postaci obowiązku zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, poprzez solidarną zapłatę przez obu oskarżonych na rzecz: M. M. kwoty 300.000 zł, B. K. kwoty 300.000 zł. Niezależnie od powyższego na postawie art. 46 § 1 kk orzekł wobec oskarżonych środek karny w postaci obowiązku zadośćuczynienia za krzywdę doznaną przez H. K.
(2), poprzez solidarną zapłatę przez obu oskarżonych na rzecz spadkobierców ustawowych H. K.
(2), tj. M. M. kwoty 150.000 zł, B. K. kwoty 150.000 zł oraz na postawie art. 46 § 1 kk orzekł wobec oskarżonych środek karny w postaci obowiązku naprawienia szkody, poprzez solidarną zapłatę przez obu oskarżonych na rzecz: M. M. kwoty 47.450 zł, B. K. kwoty 27.450 zł Na podstawie § 14 ustęp 2 punkt 5, § 16, § 19 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. Nr 163, poz. 1348 z późniejszymi zmianami) Sąd Okręgowy zasądził od Skarbu Państwa na rzecz adwokata Ł. I. kwotę 3.099,60 zł brutto, tytułem nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu oskarżonemu R. S.
(1)Na podstawie zaś art. 624 §1 kpk zwolnił obu oskarżonych od obowiązku zwrotu Skarbowi Państwa kosztów sądowych, w tym na podstawie art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 23.06.1973 r. o opłatach w sprawach karnych, od obowiązku uiszczenia opłaty. Apelację od powyższego wyroku wnieśli obrońcy oskarżonych. I tak obrońca oskarżonego R. S.
(1), zaskarżając wyrok w całości w zakresie dotyczącym oskarżonego, na podstawie art. 427 § 2 k.p.k. oraz art. 438 pkt 1, 2 i 3 zarzucił Sądowi I instancji: ⚫ mającą wpływ na treść rozstrzygnięcia obrazę przepisów postępowania, to jest: - art. 7 k.p.k., poprzez dowolną ocenę materiału dowodowego zgromadzonego w przedmiotowej sprawie w postaci:  wyjaśnień oskarżonego R. S.
(1),  wyjaśnień oskarżonego M. K.
(1),  zeznań świadka B. K.,  zeznań świadka M. M.,  zeznań świadka A. R.
(1),  zeznań świadka L. O.,  zeznań świadka U. S.,  opinii biegłego z dziedziny pożarnictwa J. K.,  opinii audiowizualnej nagrania monitoringu z Zajazdu (...),  opinii biegłego T. P.
(1), dotyczącej analizy połączeń telefonów komórkowych,  płyty z nagraniem z monitoringu Zajazdu (...), protokołu oględzin nagrania i zdjęć z nagrania,  wykazów połączeń numerów abonenckich (...) (R. S.
(1)) i (...) (M. K.
(2)),danych o stacjach BTS i innych pism operatora, w zakresie opisanym w uzasadnieniu apelacji, ⚫ a z ostrożności procesowej: - obrazę przepisów postępowania, tj. art. 5 § 2 k.p.k., poprzez nie rozstrzygnięcie na korzyść oskarżonego R. S.
(1)niedających się usunąć wątpliwości w zakresie jego obecności w leśniczówce P., miejsca ukrycia broni i podpalenia samochodu, - obrazę prawa materialnego, tj. art. 148 § 2 pkt 2 k.k. i art. 288 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k., art. 288 § 1 k.k. i art. 289 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. oraz art. 62 ust. 3 ustawy z dnia 29 lipca 2005r. o przeciwdziałaniu narkomanii, poprzez uznanie, że czyny dokonane przez oskarżonego R. S.
(1)wypełniają znamiona powołanych przepisów ustawy karnej, - mający wpływ na treść orzeczenia błąd w ustaleniach faktycznych, polegający na uznaniu, że oskarżony R. S.
(1)dopuścił się popełnienia czynów objętych przypisanymi mu zarzutami. Z uwagi na powyższe apelujący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku, poprzez uniewinnienie oskarżonego od popełnienia wszystkich zarzuconych mu czynów, ewentualnie o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania oraz o zasądzenie na rzecz obrońcy kosztów pomocy prawnej udzielonej oskarżonemu z urzędu w postępowaniu odwoławczym, albowiem te nie zostały uiszczone w jakiejkolwiek części. Z wyrokiem Sądu Okręgowego w Poznaniu z dnia 30 grudnia 2013r. sygn. akt II K 263/12 nie zgodził się także obrońca oskarżonego M. K.
(1), który wnosząc apelację od powyższego wyroku, zaskarżył go w całości. Na zasadzie art. 425 § 1 i 2 k.p.k. w zw. z art. 444 k.p.k. zarzucił on Sądowi I instancji: ⚫ na podstawie art. 438 pkt 2 k.p.k. obrazę przepisów postępowania mająca wpływ na treść orzeczenia: - art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k., poprzez naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów przejawiające się w uznaniu, iż oskarżony M. K.
(1), udając się do leśniczówki był w posiadaniu drugiego noża, którego miał użyć podczas zdarzenia z dnia 21 marca 2012r., mimo iż biegła U. D. wskazała, że nie ma możliwości ustalenia czy rany zadane Z. K.
(1)i A. K.
(1)pochodzą od dwóch różnych narzędzi, czy też od tego samego narzędzia, - art. 170 § 1 pkt 5 k.p.k. i art. 201 k.p.k., poprzez oddalenie wniosków dowodowych obejmujących:  powołanie nowego biegłego z dziedziny psychologii i uznanie takowego wniosku za zmierzający do przedłużenia postępowania, pomimo iż biegły M. S.
(1)nie udzielił pełnej odpowiedzi na postawione mu pytania, oparł swa opinię na niestandaryzowanym, niedopuszczonym do użytku przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne teście, niezgodnym z właściwościami psychometrycznymi takowych testów, nadto zniszczył materiały wytworzone w wyniku przeprowadzenia badania, w tym testy i ich wyniki, doprowadzając tym samym do ograniczenia prawa oskarżonego w zakresie kontroli przebiegu i efektów pracy biegłego,  wydanie uzupełniającej opinii przez biegłego S. niezbędnej do ustalenia ewentualnego występowania w osobowości oskarżonego cech nieprawidłowych w formie bardzo wysokiego poziomu uległości, niepewności siebie i wrażliwości emocjonalnej, związanych z potencjalnym występowaniem astenicznych zaburzeń osobowości czy też brakiem kontroli nad działaniami wolicjonalnymi, która to opinia umożliwiłaby prawidłowe określenie zamiaru z jakim działał oskarżony, a także określenie stanu jego świadomości,  powołanie nowych biegłych psychiatrów, pomimo że opinia sporządzona przez powołany do sprawy zespół jawi się jako niepełna, nadto wydana została w oparciu o nieweryfikowalne badania w postaci rozmowy i obserwacji zachowań oskarżonego, a z przeprowadzonego badania biegli nie posiadali żądnych protokołów, co uniemożliwiło weryfikację dokonanych przez nich ustaleń, - art. 52 k.p.k., w zw. z art. 49 § 1 k.p.k., poprzez przyjęcie , iż status pokrzywdzonych w niniejszej sprawie przysługiwał M. M., B. K., a także H. K.
(2), mimo że brzmienie tychże regulacji w korelacji z dyspozycją art. 46 k.k. prowadzi do wniosku, iż wstąpienie choćby jednej osoby w prawa zmarłego eliminuje uprawnienia pozostałych, a zatem w sprawie niniejszej takowy status przysługiwał jedynie dwóm z wyżej wymienionych osób, ⚫ na podstawie art. 438 pkt 3 k.p.k. błąd w ustaleniach faktycznych sprowadzający się do nieprawidłowego ustalenia następujących okoliczności czynu: - przyjęciu, iż oskarżony M. K.
(1)działał w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Z. K.
(1)i A. K.
(1), określając jednocześnie, iż zabójstwo było drogą do zaboru mienia, przy równoczesnym ustaleniu, że oskarżony pojawił się w leśniczówce P. celem kradzieży mienia, pozostając w świadomości tego, że w przedmiotowej nieruchomości nikt nie przebywa, - uznaniu, iż oskarżony M. K.
(1)wraz ze współoskarżonym R. S.
(1), działając wspólnie i w porozumieniu , dokonali zabójstwa A. K.
(1), zadając jej ciosy nożem, które doprowadziły do ostrej niewydolności oddechowej spowodowanej odmą opłucnową i krwawieniem do tchawicy z przeciętych naczyń płucnych, w wyniku której pokrzywdzona poniosła śmierć, podczas gdy z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, iż oskarżony K. jedynie pobił pokrzywdzoną, - uznaniu, iż oskarżony przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów pomimo, że w toku postępowania przygotowawczego, jak i sądowego konsekwentnie zaprzeczał temu jakoby to on użył noża w stosunku do pokrzywdzonej A. K.
(1), - przyjęciu, iż oskarżony M. K.
(1)rozniecił ogień w budynku leśniczówki P., pomimo iż z treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku jednoznacznie wynika że w czasie gdy podłożono ogień, oskarżony K. przebywał w samochodzie osobowym marki S. (...), - przyjęciu, iż oskarżony M. K.
(1)dokonał podpalenia pojazdu marki S. (...), a które to ustalenie nie znajduje potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym, bowiem zgodnie z wyjaśnieniami M. K.
(1), uznanymi w tym zakresie za wiarygodne, podpalenia dokonał współoskarżony R. S.
(1), - ustaleniu, iż oskarżony M. K.
(1)twierdził, że podczas przesłuchań prowadzonych przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w P. przy udziale funkcjonariuszy Specjalnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji, wyjaśniał w pełni swobodnie, pomimo że oskarżony wskazał na to, że podczas przesłuchania był bity, używano wobec niego paralizatora, wyginano mu place, - poczynieniu ustaleń faktycznych na podstawie opinii (...) dnia 29 listopada 2013r., sporządzonej przez biegłego T. P.
(1)w sytuacji , gdy ekspertyza ta została wydana w oparciu o tę część wyjaśnień oskarżonego M. K.
(1), której nie podtrzymał on w postępowaniu sądowym; ⚫ na podstawie art. 438 pkt 1 k.p.k. obrazę prawa materialnego , a mianowicie - art. 20 k.k., poprzez jego niezastosowanie przejawiające się w przyjęciu u obu oskarżonych tożsamego zamiaru, następnie stosunku oskarżonych do zarzuconych im czynów i pośrednie scedowanie na oskarżonego M. K.
(1)odpowiedzialności za działania dotyczące jedynie współoskarżonego R. S.
(1), a w konsekwencji wymierzenie oskarżonemu K. kary dożywotniego pozbawienia wolności; ⚫ z najdalej posuniętej ostrożności procesowej, w wypadku nieuwzględnienia przez Sąd Apelacyjny powyższych zarzutów, na podstawie art. 438 pkt 4 k.p.k. rażącą niewspółmierność kary przejawiającą się w wymierzeniu oskarżonemu najsurowszej z możliwych kar przy niedostatecznym uwzględnieniu szeregu okoliczności łagodzących uzasadniających zastosowanie kary terminowej. W konkluzji powyższego obrońca oskarżonego, na podstawie art. 427 § 1 k.p.k. w zw. z art. 437 § 1 k.p.k. wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. Sąd Apelacyjny zważył co następuje: Apelacje wniesione przez obu skarżących nie zasługiwały na uwzględnienie. Analizując apelacje obrońców oskarżonych M. K.
(1)i R. S.
(1)stwierdzić należy w pierwszym rzędzie, iż co do zasady zarzucały one zaskarżonemu wyrokowi błąd w ustaleniach faktycznych mający wynikać z niepełności materiału dowodowego (błąd "braku") oraz z przekroczenia granic swobodnej oceny dowodów (błąd "dowolności"). W orzecznictwie Sądu Najwyższego wypracowano wymogi, którym podlegać musi ocena dowodów, aby nie przekształciła się w "dowolną". Tak więc przekonanie sądu o wiarygodności jednych dowodów i niewiarygodności innych pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k. wtedy, gdy: - jest poprzedzone ujawnieniem w toku rozprawy głównej całokształtu okoliczności sprawy (art. 410 k.p.k.) i to w sposób podyktowany obowiązkiem dochodzenia prawdy (art. 2 § 2 k.p.k.), - stanowi wyraz rozważenia wszystkich tych okoliczności przemawiających zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść oskarżonego (art. 4 k.p.k.), - jest wyczerpujące i logiczne - z uwzględnieniem wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego - uargumentowane w uzasadnieniu wyroku (art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k.). Przenosząc powyższe na grunt rozpatrywanego przypadku, stwierdzić należy, iż Sąd I instancji, wbrew stanowisku skarżących, w sposób staranny przeprowadził postępowanie dowodowe, należycie rozważył całokształt okoliczności ujawnionych w toku rozprawy, dokonał oceny zgromadzonych w sprawie dowodów w sposób zgodny z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego, a na tej podstawie poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne, dokonał prawidłowej subsumcji prawnej oraz należycie wyważył orzeczone wobec oskarżonych kary i środki karne, a stanowisko swoje w tym względzie szczegółowo i logicznie uzasadnił, umożliwiając tym samym pełną kontrolę odwoławczą. Przechodząc w pierwszej kolejności do apelacji obrońcy oskarżonego M. K.
(1), którego wyjaśnienia stały się punktem odniesienia dla oceny pozostałych zgromadzonych w sprawie dowodów, a tym samym ustaleń w zakresie sprawstwa obu oskarżonych - w odwołaniu do poczynionych na wstępie rozważań i wywodów teoretycznych - stwierdzić należy, iż podniesione w niej zarzuty nie zasługiwały na uwzględnienie. Ponieważ skarżący naruszenie przez Sąd I instancji, wyrażonej w art. 7 k.p.k. zasady tzw. swobodnej oceny dowodów i będący konsekwencją tego naruszenia zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę wyrokowania, wiązał z naruszeniem przez Sąd meriti także art. 171 § 5 pkt 1 k.p.k., tytułem wyjaśnienia podnieść dodatkowo należy, iż zgodnie z treścią art. 171 § 1 k.p.k. osobie przesłuchiwanej należy umożliwić swobodne wypowiedzenie się w granicach określonych celem danej czynności, a dopiero następnie można zadawać pytania zmierzające do uzupełnienia, wyjaśnienia lub kontroli wypowiedzi. Niedopuszczalne przy tym jest wpływanie na wypowiedzi osoby przesłuchiwanej za pomocą przymusu lub groźby bezprawnej ( § 5 pkt 1 art.171), bowiem wyjaśnienia, zeznania oraz oświadczenia złożone w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi lub uzyskane wbrew zakazom wymienionym w § 5 nie mogą stanowić dowodu (§ 7 art. 171). Przyjęcie takiej kolejności niniejszych rozważań podyktowane jest tym, iż stwierdzenie, że dowody uzyskano w warunkach braku swobody wypowiedzi lub z naruszeniem zakazów z § 5 art.171 k.p.k. oznacza, że nawet gdyby dowody te były zgodne z prawdą, to nie mogą stanowić dowodu, a więc nie mogą stać się podstawą ustaleń faktycznych (por. wyrok SN z 1 grudnia 1980 r., II KR 323/80, OSNPG 6/1981, poz. 73 oraz z 6 października 1983 r., II KR 176/83, OSNPG 2/1985, poz. 25, OSPiKA 9/1984, poz. 193). Oznacza to, że obowiązkiem sądu, w razie zgłoszenia w postępowaniu w I instancji tego typu zarzutów do przesłuchań w toku postępowania przygotowawczego, jest w pierwszej kolejności ustalenie czy istotnie takie naruszenia nastąpiły, a dopiero w wypadku stwierdzenia, że tak nie było, można rozważać, czy dowody te są wiarygodne. W realiach rozpatrywanego przypadku oskarżony K. podczas przesłuchania na rozprawie podniósł, iż przed pierwszym przesłuchaniem w śledztwie przesłuchujący go funkcjonariusze Policji stosowali wobec niego przymus psychiczny (krzyki, groźby) i fizyczny (bicie) (k. 1331). Wątek ten oskarżony rozbudował w mowie końcowej, wskazując dodatkowo, iż po zatrzymaniu był wielokrotnie rażony paralizatorem i kopany (k. 2271). Okoliczności te jednak miał na uwadze Sąd orzekający przy dokonywaniu oceny wartości dowodowej wyjaśnień oskarżonego K., i wbrew stanowisku skarżącego, nie założył a priori, iż funkcjonariusze Policji nie mieli powodów by stosować przemoc w trakcie jego przesłuchania. Należy bowiem wskazać, iż na powyższe okoliczności Sąd Okręgowy przeprowadził dowód z zeznań funkcjonariuszy Policji przesłuchujących M. K.
(1)w I fazie postępowania - tj. A. K.
(2)i R. A.
(1), a niezależnie od tego, z zeznań pierwotnie podejrzewanego o współudział w inkryminowanych zdarzeniach - M. S.
(2), które ocenił w konfrontacji z innymi dowodami ujawnionymi w postępowaniu (przede wszystkim z zapisem z eksperymentu procesowego z udziałem oskarżonego K., dokumentacją fotograficzną z czynności przeprowadzonych z udziałem oskarżonego) oraz zasadami logiki i doświadczenia życiowego, trafnie ustalając, iż wyjaśnienia oskarżonego K. nie zostały złożone w warunkach braku swobody wypowiedzi albo pod wpływem przymusu lub groźby bezprawnej. Wskazać należy, iż wymieni funkcjonariusze Policji brali udział w początkowych czynnościach z udziałem oskarżonego, w tym w jego zatrzymaniu, rozpytaniu i pierwszym przesłuchaniu w sprawie, zaprzeczając aby w trakcie rozpytania i przesłuchania stosowano wobec oskarżonego K. przemoc fizyczną lub psychiczną, wyłączając samo zatrzymanie, które zostało przeprowadzone z użyciem środków przymusu bezpośredniego, poprzez zastosowanie chwytów obezwładniających oraz kajdanek, które oskarżony miał założone także przez część etapu czynności jego rozpytania. Przebieg czynności zatrzymania M. K.
(1)nie był jednak przez skarżącego kwestionowany i pozostawał bez związku z oceną czy wyjaśnienia oskarżonego z I fazy postępowania zostały złożone w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi lub też czy zostały zyskane wbrew zakazom wymienionym w § 5 art. 171 k.p.k. Wbrew wywodom skarżącego trafnie Sąd Okręgowy ocenił zeznania wskazanych funkcjonariuszy Policji jako logiczne i wiarygodne, a tym samym zasadnie dał im wiarę co do tego, że wobec oskarżonego K. nie stosowano środków przymusu fizycznego lub psychicznego w trakcie rozpytania i pierwszego procesowego przesłuchania w sprawie nie tylko w kontekście treści ich zeznań - zgodnych i wzajemnie się dopełniających, ale również pozostałych dowodów zgromadzonych w sprawie oraz zasad logiki oraz doświadczenia życiowego (k. 33 w zw. z k. 23-25 uzasadnienia SO). I tak wbrew zapatrywaniom obrońcy oskarżonego zeznania świadka A. K.
(3)nie wykazują takiej wewnętrznej sprzeczności, która dyskredytowała ich wartość dowodową, a tym samym podważała przydanie im waloru wiarygodności przez Sąd Okręgowy. Sprzeczności tej autor apelacji upatruje w pierwotnym stwierdzeniu świadka, iż nie pamięta on czy był obecny przy przesłuchaniu oskarżonego K., a zarazem na późniejsze pytanie Sądu: czy wyjaśnienia oskarżonego K. były w ramach swobodnej wypowiedzi, świadek zeznał: tak była to swobodna wypowiedź (k. 1666) i opisywał przebieg czynności procesowej wykonanej z udziałem oskarżonego. Skarżący dokonał bowiem fragmentarycznej, wyrwanej z kontekstu, wypowiedzi A. K.
(3), bez jej odniesienia do całokształtu procesowej wypowiedzi świadka. Wskazać wszak należy, iż w początkowej fazie przesłuchania świadek K. zeznał, iż uczestniczył w czynności procesowej zatrzymania oskarżonego oraz w czynności jego rozpytania. Natomiast nie pamiętał czy był także obecny przy przesłuchaniu oskarżonego K.. Dopiero po okazaniu mu protokołu przesłuchania oskarżonego na kartach 243-252, stwierdził, że skoro jest wpisany w ten protokół, to znaczy, że był obecny podczas tej czynności. W dalszej kolejności świadek relacjonował przebieg czynności z udziałem oskarżonego, w których uczestniczył, w tym także dotyczących przesłuchania oskarżonego K.. Analiza dalszej części wypowiedzi świadka wskazuje, że do końca nie był on w stanie rozróżnić czynności rozpytania od przesłuchania ze względu na to, że czynności te wykonywanie były bezpośrednio po sobie, trwały wiele godzin i rozciągały się w czasie na szereg innych czynności poprzedzających zarówno samo zatrzymanie oskarżonego, jak i jego pierwsze przesłuchanie, w świetle czego logicznym i zgodnym z zasadami prawdopodobieństwa życiowego jest, iż świadek mylił czynność rozpytania z przesłuchaniem, będąc jednak konsekwentnym w tym, że w żadnym z tych etapów nie „wydobywano” od oskarżonego informacji na temat zdarzeń będących przedmiotem zainteresowania organów ścigania w sposób niedozwolony. Przekonuje o tym treść zeznań świadka na temat zapoznania oskarżonego K. z treścią art. 60 k.k. – początkowo świadek K. utrzymywał, że miało to miejsce w trakcie przesłuchania, następnie stwierdził, że nie jest pewien czy nastąpiło to w trakcie samego przesłuchania czy podczas rozpytania, by w dalszej części zeznań uznać, że miało to miejsce podczas czynności rozpytania, i dlatego nie zawarto tej informacji w protokole pierwszego przesłuchania M. K.
(1). O tym, że pouczenia takiego udzielono oskarżonemu na etapie jego rozpytania jednoznacznie przekonuje stanowcza w tym zakresie treść zeznań świadka A.. Dokonanej przez Sąd meriti oceny zeznań świadka K., wbrew ocenie skarżącego, nie podważa także to, iż ten, stwierdzając, że pouczył oskarżonego K. o treści art. 60 k.k., zarazem zaprzeczył, aby mówił mu, że po „przyznaniu się” może liczyć na łagodniejszą karę. W ocenie Sądu Apelacyjnego stwierdzenie to nie jest nielogiczne – wyjaśniając bowiem oskarżonemu K., a wówczas zatrzymanemu treść art. 60 k.k., to jest podstawy jego zastosowania oraz skutki - również w odpowiedzi na pytania oskarżonego i jego wątpliwości w tym zakresie - po osobistym zapoznaniu się oskarżonego z treścią wskazanego przepisu, świadek nie musiał składać oskarżonemu takich obietnic, jak również robić nadziei, skoro z treści przepisu jednoznacznie wynika możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary, a przede wszystkim to, że uprawnionym do jego zastosowania jest wyłącznie sąd. Okoliczność pouczenia oskarżonego K. o treści art. 60 k.k., na etapie jego rozpytania znalazła potwierdzenie także w zeznaniach świadka R. A.
(1). Fakt ten nie został zaprzeczony także przez M. K.
(1), a co za tym idzie należy uznać go w zasadzie za bezsporny. Nie sposób jednak w świetle powyższego przyrównywać uzyskania obciążających wyjaśnień od oskarżonego K. z instytucją błędu w prawie cywilnym czy naruszeniem prawa do obrony, czego uznania domaga się skarżący. Wbrew zapatrywaniom obrony w literaturze przedmiotu, jak również w orzecznictwie obecne są poglądy, wedle których nie stanowi warunków wyłączających swobodę wypowiedzi przeprowadzenie przed przesłuchaniem protokołowanym rozmowy co do okoliczności mających być przedmiotem przesłuchania (SN I KR 23/84, niepubl.) czy nawet stosowanie podstępu (por. SN V KRN 102/79 i V KRN 123/79, OSNPG 1980, nr 5, poz. 66; SN III KR 344/73, Służba MO 1974, nr 3, s. 490; J. Wójcikiewicz, V. Kwiatkowska-Wójcikiewicz, Granice podstępu w przesłuchaniu podejrzanego (w:) Węzłowe problemy prawa karnego, kryminologii i polityki kryminalnej. Księga pamiątkowa ofiarowana Profesorowi Andrzejowi Markowi, red. V. Konarska-Wrzosek, J. Lachowski, J. Wójcikiewicz, Warszawa 2010, s. 675-693 - za Lech K. Paprzycki: Komentarz do art.171 Kodeksu postępowania karnego stan prawny 2013.12.31). Poglądy te obecne są także w aktualnym orzecznictwie. I tak w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 2013-03-21, w sprawie II AKa 39/13 (LEX nr 1392006) stwierdzono wprost: Nie jest zakazane prowadzenie przed przesłuchaniem rozmowy na temat zdarzenia, o ile nie jest to związane ze stosowaniem przymusu fizycznego i psychicznego, celem zmuszenia oskarżonego do przyznania się, nie jest również zakazane informowanie oskarżonego o możliwości wymierzenia łagodniejszej kary w razie przyznania się do winy, wyrażenia skruchy, jak również nie jest zakazane podawanie dowodów i okoliczności, które mają wskazywać na sprawstwo oskarżonego, w tym także poprzez zastosowanie podstępu. O tym, że opisane wyżej sytuacje nie pozbawiają przesłuchiwanego prawa do wyboru zachowania - do podjęcia samodzielnej decyzji o złożeniu lub odmowie złożenia wyjaśnień, a równocześnie nie naruszają gwarantowanej w art. 171 § 1 k.p.k. swobody wypowiedzi przekonują także inne judykaty (por. wyrok SA w Warszawie z 2011-11-25, II AKa 230/11, Apel.-W-wa 2012/1/1; postanowienie SN z 2007-11-12, III KK 2/07, OSNwSK 2007/1/2534, wyrok SA w Lublinie z 2006-06-27, II AKa 162/06, LEX nr 192830), a Sąd Apelacyjny - orzekający w niniejszej sprawie - poglądy te w całej rozciągłości podziela i nie widzi podstaw do odstąpienia od ich zastosowania w rozpatrywanym przypadku - tym bardziej w sytuacji gdy oskarżonemu nie składano żadnych obietnic procesowych, a przynajmniej nie wskazuje na to żaden z przeprowadzonych w sprawie dowodów. W żadnym razie nie podważa słuszności dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny dowodów w zakresie swobody procesowej wypowiedzi oskarżonego K., okoliczność, że oskarżony sam temu zaprzeczył. Wskazać bowiem należy, iż uczynił to dopiero na rozprawie, a wcześniej będąc wielokrotnie przesłuchiwanym, okoliczności tej nie podnosił, nawet podczas ostatniego przesłuchania w śledztwie, kiedy był reprezentowany przez obrońcę ustanowionego z wyboru. Oskarżony ograniczył się wówczas do oświadczenia, że nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów, korzystając z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania (k. 1086-1087). Mało tego, składając wyjaśnienia w śledztwie po raz pierwszy przed prokuratorem w dniu 25 marca 2012 r. w godz. 11.15-12.37, stwierdził wręcz: Wyjaśnienia te (tj. złożone na Policji - dopisek SA) złożyłem dobrowolnie. Wyjaśnienia te w całości podtrzymuję. (k.275). Zgodzić należy się ze skarżącym, że nie każda przemoc użyta podczas przesłuchania pozostawia widoczne ślady na osobie poddawanej takiemu przymusowi. W rezultacie brak widocznych śladów na odsłoniętych częściach ciała oskarżonego, choćby na materiałach powstałych w toku utrwalania czynności procesowych z udziałem oskarżonego, przeprowadzonych w krótkim czasie po jego zatrzymaniu (vide cyfrowy zapis z eksperymentu procesowego oraz dokumentacja fotograficzna sporządzona z tej czynności oraz z czynności okazania w/w), nie przesądza jednoznacznie o braku takiego przymusu. Aczkolwiek, gdyby faktycznie z taką intensywnością stosowano wobec oskarżonego K. przemoc fizyczną, jak to opisał on, to niewątpliwie takowe ślady by powstały - tym bardziej, jeśli zważyć, że wedle wyjaśnień R. S.
(1)słyszał on odgłosy krzyków M. K.
(1), mających świadczyć o tym, że wymieniony po zatrzymaniu był „torturowany”. Oczywistym jest, iż oskarżony S., jak słusznie zauważył Sąd Okręgowy, miał interes procesowy w lansowaniu takiej tezy, albowiem to w oparciu o wyjaśnienia współoskarżonego K. prokurator oparł treść aktu oskarżenia. Z natury rzeczy przemoc psychiczna nie pozostawia widocznych śladów na ciele osoby poddawanej takiemu przymusowi. Niejednokrotnie pozostawia jednak ślady na jej psychice czy sposobie zachowania. Sąd Okręgowy analizował jednak zachowanie oskarżonego również w kontekście powyższego, poddając ocenie przebieg eksperymentu procesowego z udziałem M. K.
(1), w którym nie dopatrzył się śladów takiej przemocy – wręcz przeciwnie uznał, iż oskarżony zachowuje się spokojnie i jest opanowany. Uzupełniając przywołaną przez Sąd meriti argumentację stwierdzić należy, iż przebieg eksperymentu procesowego wskazuje nadto, że oskarżony zachowywał się w sposób spontaniczny, adekwatny do sytuacji, uściślał swoje pierwotne wyjaśnienia, odpowiadał na pytania prowadzącego tę czynność prokuratora, konsekwentnie trzymając się wersji zdarzeń podanej w czasie pierwszego przesłuchania (k.1797). Również analiza treści zapisów protokołu z pierwszego przesłuchania oskarżonego w sprawie wskazuje, że swoboda wypowiedzi oskarżonego nie była ograniczona oraz, że nie wyjaśniał on pod przymusem. I tak dla przykładu w protokole tego przesłuchania odnotowano, że M. K.
(1)odmawia odpowiedzi na pytanie o imię i nazwisko kolegów, z którymi spotkał się w bunkrze oraz, że będzie ich nazywał – odpowiednio (...) i (...) (k. 245). Oświadczył m.in, że przyznaje się do popełnienia czynu, który został mu zarzucony, ale tylko w swoim zakresie, bez wskazania na współsprawców. Na koniec stwierdził zaś: To wszystko co mam do zeznania – prostuję wyjaśnienia w tej sprawie (k. 252). Opisywał swoje odczucia emocjonalne, które mu towarzyszyły podczas zdarzenia (np. Byłem spanikowany, przerażony – k. 248; Bałem się ich – k. 248v). W świetle powyższego nie sposób doszukać się w treści przesłuchania oskarżonego elementów świadczących o braku swobody wypowiedzi . Zgodzić należy się ze skarżącym, że w pewnych sytuacjach o braku swobody wypowiedzi może świadczyć stosowanie kajdanek, na co wskazywał w swoich wyjaśnieniach sam oskarżony. Okoliczności tej nie wykluczył i Sąd Okręgowy (k. 23), jednakże fakt ten świadczy, iż były one stosowane podczas procesowego przesłuchania oskarżonego – jak bowiem wynika z zeznań A. K.
(3)i R. A.
(1)oskarżony został skuty kajdankami podczas zatrzymania i miał je założone do czasu rozpytania. Świadkowie nie pamiętali jak długo, ale skoro jednocześnie w tym czasie podano mu kawę i posiłek, to z pewnością nie mógł ich mieć na rękach nawet przez cały okres tzw. rozpytania - nie mówiąc już o samej czynności przesłuchania, kiedy oskarżony składał wielokrotnie podpisy w protokole przesłuchania (21 razy niezależnie od podpisania druku pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego), oświadczając na koniec, iż z treścią protokołu zapoznał się osobiście. Faktem natomiast jest, iż świadkowie nie wykluczyli, że dla ich własnego bezpieczeństwa w czynności rozpytania i pierwszego przesłuchania oskarżonego brali udział funkcjonariusze (...) jeden lub dwóch dla asysty. Ich obecność była jednak uzasadniona względami bezpieczeństwa, co zważywszy na okoliczności zdarzenia, w związku, z którym oskarżony został zatrzymany, było ze wszech miar uzasadnione. W świetle powyższego nie sposób przyjąć, że wola oskarżonego była na tyle sparaliżowana obecnością wymienionych osób, iż wyłączała swobodę jego procesowej wypowiedzi, tym bardziej, że wedle twierdzeń oskarżonego funkcjonariusze (...) nie stosowali wobec niego żadnego przymusu. W orzecznictwie podkreśla się bowiem, że swoboda wypowiedzi w rozumieniu art. 171 § 7 k.p.k. oznacza brak przymusu w sferze woli człowieka, a także brak zakłócenia świadomości. Jest to możliwość decydowania przez przesłuchiwanego, zgodnie z własną wolą, o treści składanej przez niego wypowiedzi, w sytuacji, gdy żaden czynnik zewnętrzny nie krępuje go w formułowaniu tych wypowiedzi. O niemożności swobodnej wypowiedzi mogą świadczyć tylko takie warunki, w których osoba przesłuchiwana ma zupełnie lub w tak znacznym stopniu sparaliżowaną wolę, że nie może powiedzieć tego, co by chciała, w związku z przedmiotem dokonywanej czynności procesowej (por. wyrok SN z 2010-03-16, III KK 302/09, LEX nr 583858). Oczywiście w pewnych okolicznościach sama intensywność przesłuchania może krępować swobodę wypowiedzi przesłuchiwanego, w szczególności poprzez wielogodzinne czy wielokrotne przesłuchanie na te same okoliczności. Zauważyć jednak należy, iż nie stanowi warunków wyłączających swobodę wypowiedzi zadawanie osobie przesłuchiwanej licznych pytań (por. SN II KR 323/80, OSNPG 1981, nr 6, poz. 73; SN II KR 5/81, OSNPG 1981, nr 8-9, poz. 102) czy prowadzenie intensywnie czynności postępowania przygotowawczego (por. SN II KR 337/81, OSNPG 1983, nr 2, poz. 22). W okolicznościach rozważanego przypadku bezspornym jest, iż zatrzymanie oskarżonego K. miało miejsce dnia 23 marca 2012 r. o godz. 23.25 (k. 263). Pierwsze przesłuchanie wymienionego w charakterze podejrzanego rozpoczęło się w dniu 24 marca 2012 r. o godz. 4.10 i trwało do godz. 7.55 tego samego dnia (k. 243-252), i zostało poprzedzone tzw. rozpytaniem. Analiza tych czynności wskazuje jednak, iż wielogodzinne przesłuchanie oskarżonego nie miało absolutnie tzw. nękające charakteru, a podyktowane było okolicznościami sprawy i wynikami dotychczasowego postępowania. Zważyć bowiem należy, że sama czynność procesowego zatrzymania oskarżonego trwała do godz. 00.25 dnia 24 marca 2012r. i obejmowała m.in. pouczenie oskarżonego o przysługujących mu w związku z zatrzymaniem uprawieniach procesowych, jak prawo do wniesienia zażalenia na czynność zatrzymania do Sądu Rejonowego w Złotowie, prawo do żądania kontaktu z adwokatem, badania lekarskiego na okoliczność stanu zdrowia czy powiadomienia o zatrzymaniu określonych osób (k. 263). Samo zaś rozpytanie wiązało się nie tylko z ewentualnym pozyskaniem od oskarżonego informacji na temat zdarzeń będących przedmiotem postępowania, ale i wyjaśnieniem jego sytuacji procesowej, włącznie z poinformowaniem go o treści art. 60 k.k. i wyjaśnieniem ewentualnych wątpliwości oskarżonego w tym zakresie, oprócz zwykłych czynności jak podanie oskarżonemu kawy czy posiłku. Niewątpliwie czas ten był także potrzebny oskarżonemu na przemyślenie niecodziennej sytuacji w jakiej się znalazł, ustalenie ewentualnej linii obrony, a co za tym idzie, sama długotrwałość tzw. rozpytania sama przez się nie dowodzi - wbrew supozycjom skarżącego - że w tym czasie stosowano wobec oskarżonego niedozwolone środki przymusu, by „wydobyć” „potrzebne” organom procesowym informacje, tym bardziej, że oskarżony przyznał się do udziału w inkryminowanych zdarzeniach już na samym początku. Wprawdzie, jak trafnie zauważa skarżący, świadek A. zeznał, iż podczas rozpytania M. K.
(1)(…)początkowo nie przyznał się do winy, potem wg jego wyjaśnień miały brać udział w zdarzeniu trzy osoby, on nie wchodził podczas tego zdarzenia do leśniczówki, tylko stał pod oknem i wszedł dopiero, gdy usłyszał krzyki. Nie przyznawał się, że fizycznie dokonał zabójstwa(…). Po dalszej rozmowie zmienił swoje zeznanie.(…) (k.1670), jednakże okoliczność ta nie dowodzi bezpośrednio tego, że oskarżony zmienił zdanie, bo stosowano wobec niego przymus – fizyczny lub psychiczny. Oskarżony wszak, jeszcze nie raz zmienił swoje wyjaśnienia i to w sposób diametralny, co nakazuje podejść do ewentualnych motywów zmiany jego wyjaśnień z należytą ostrożnością i w konfrontacji z innymi dowodami. W tym miejscu należy wskazać na okoliczność - słusznie zaakcentowaną przez Sąd Okręgowy - że oskarżony K. nawet w mowie końcowej podał, że od samego początku, gdy tylko został zatrzymany dobrowolnie i „sam z siebie” przyznał, że był w leśniczówce, mimo, że wiedział, iż funkcjonariusze Policji przyszli do miejsca zamieszkania R. S.
(1)po to tylko by ww. zatrzymać. Również sama intensywność czynności procesowych z udziałem M. K.
(1)w początkowej fazie śledztwa nie świadczy o „nękaniu” oskarżonego. Faktem jest, że czynność pierwszego przesłuchania trwała blisko cztery godziny, jednakże obejmowała szereg czynności, jak odebranie danych osobowych od oskarżonego, pouczenie o przysługujących mu uprawieniach i obowiązkach procesowych, przedstawienie treści zarzutu i odebranie szerokich wyjaśnień, rozbudowanych z racji charakteru samego zdarzenia, a nie indagowania oskarżonego ponad miarę. Oskarżony wprawdzie jeszcze tego samego dnia poddawany był wielu innym czynnościom procesowym (k. 235-236, 237-240), w tym brał udział w eksperymencie procesowym (k. 267-270), jednakże czynności te wynikały z dynamiki prowadzonego postępowania, w tym konieczności zabezpieczenia kolejnych dowodów przed ich ewentualną utratą (zwłaszcza broni i naboi). Natomiast kolejne wyjaśnienia M. K.
(1)złożył przed prokuratorem dopiero w dniu 25 marca 2012 r., podtrzymując w całości te złożone przed funkcjonariuszami Policji w dniu 24 marca 2012r. (k. 273-277). Przesłuchanie trwało od godziny 11.15 do 12.37, a więc nie mogło być wyczerpujące. Tego samego dnia oskarżony wyjaśniał ponownie, ale dopiero w godzinach od 19.02 do 19.48, kiedy to zmienił swoje wyjaśnienia i zdecydował się powiedzieć jak było naprawdę( k. 314-318). Po wpływem treści tych wyjaśnień prokurator przedstawił oskarżonemu zmienioną treść zarzutu i ponownie przesłuchał M. K.
(1), na tę okoliczność, który ograniczył swoje wyjaśnienia li tylko do podtrzymania, tych złożonych uprzednio (k. 320-323). Już tylko wskazane powyższej przykłady wskazują, że czynności z udziałem oskarżonego nie miały na celu „nękania” go, ale podyktowane były aktualnymi potrzebami intensywnie prowadzonego śledztwa. Zasadności dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny w powyższym zakresie nie podważa okoliczność, że środki przymusu – w szczególności przemoc fizyczną miano stosować także wobec R. S.
(1)oraz M. S.
(2)– jak słusznie zauważa bowiem Sąd meriti - nawet gdyby wobec wymienionych osób przymus stosowano, choćby z racji tego, że nie przyznali się oni do udziału w inkryminowanych zdarzeniach, to okoliczność ta nie dowodzi tego, iż w taki sam sposób potraktowano oskarżonego K.. Z tego punktu widzenia zarzucanie Sądowi Okręgowemu, iż nie przeprowadził dowodu z akt postępowania karnego w sprawie nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy Policji, dokonujących czynności z udziałem M. S.
(2)(w których de facto nie uczestniczyli ani A. K.
(3), ani R. A.
(1)), jawi się jako bezprzedmiotowe. Wprawdzie Sąd Okręgowy z urzędu nie przesłuchał w charakterze świadków funkcjonariuszy (...) (pominąwszy okoliczność, że dane tych funkcjonariuszy nie były mu znane, gdyż stanowią informacje niejawne), na okoliczność sposobu rozpytania i przesłuchania oskarżonego K., jednakże zauważyć należy, że wniosku takowego nie złożył w toku postępowania rozpoznawczego żaden z pozostałych uczestników postępowania, w tym sam skarżący, z czego należy wnosić, że nie widział on takiej potrzeby po przesłuchaniu w charakterze świadków - A. K.
(3), R. A.
(1)oraz M. S.
(2). Nie złożył on także zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawień przez funkcjonariuszy Policji, dokonujących czynności z udziałem oskarżonego K., co wskazuje, iż zarzut poniechania przez Sąd Okręgowy przeprowadzenia takiego dowodu z urzędu, traktuje on li tylko instrumentalnie. Analogicznie należało ocenić treść zeznań J. B.
(1), wedle których podczas czynności przesłuchania w śledztwie świadek płakała, a przesłuchujący ją funkcjonariusze Policji wyprzedzali jej odpowiedzi (k. 1342), w czym skarżący także upatruje potwierdzenie lansowanej przez M. K.
(1)tezy o braku swobody procesowej wypowiedzi w I fazie postępowania. Okoliczność ta nie dowodzi bowiem tego, że to funkcjonariusze Policji, doprowadzili J. B.
(1)do takiego stanu – wszak sytuacja w jakiej znalazła się świadek była niecodzienna, a powaga czynu o jaki podejrzewano M. K.
(1), którego znała od niedawna, musiała ją przerazić, co bez wątpienia mogło być samoistną przyczyną jej złego stanu emocjonalnego. (...) odpowiedzi świadka, jeśli w ogóle do tego doszło, z pewnością stanowi sugestię przesłuchującego, jednakże sytuacja ta w cale nie jest pewna, jeśli miała polegać na opisanym przez wymienioną przykładzie. Poza tym, co oczywiste, okoliczności dotyczące sposobu przesłuchania J. B.
(1)nie dowodzą, nawet pośrednio tego, że w taki sam sposób odbierano wyjaśnienia od oskarżonego K.. W ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd I instancji nie naruszył obowiązującej go reguły obiektywizmu, tak w zakresie oceny przeprowadzonego w sprawie dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów i psychologa klinicznego (art. 7 k.p.k.), jak i badania i uwzględniania całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy (art. 410 k.p.k.), pomimo oddalenia na rozprawie wniosków dowodowych obrońcy oskarżonego K. obejmujących: powołanie nowego biegłego z dziedziny psychologii, wydanie przez nowego (a nie dotychczasowego) biegłego psychologa uzupełniającej opinii oraz powołanie nowego zespołu dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, na okoliczność szeroko rozumianego stanu zdrowia psychicznego oskarżonego K. oraz ściśle określonych cech jego osobowości. W konsekwencji powyższego w niniejszej sprawie Sąd I instancji nie uchybił – wbrew stanowisku skarżącego - przepisom art. 201 k.p.k. oraz art. 170 § 1 pkt 5 k.p.k., oddalając przedmiotowe wnioski dowodowe. Jak wynika z uzasadnienia podniesionych w tym zakresie przez autora apelacji zarzutów, Sąd oddalając wnioski dowodowe o przeprowadzenie tych dowodów ograniczył prawo oskarżonego do obrony, uniemożliwił poczynienie prawidłowych ustaleń faktycznych co do zamiaru oskarżonego i stanu jego świadomości, a tym samym oparł się na niepełnym, niepoddającym się kontroli materiale dowodowym, dopuszczając się obrazy wskazanych wyżej norm prawa procesowego, co miało wpływ na treść zapadłego wyroku. Z oceną tą zdaniem Sądu Apelacyjnego nie sposób się zgodzić. Faktem jest obrona już w toku postępowania przed Sądem I instancji kwestionowała wartość dowodową i przydatność procesową wydanych w sprawie opinii sądowych – psychiatrycznej i psychologicznej dwóch biegłych psychiatrów: A. T. i W. C. oraz biegłego psychologa - M. S.
(3), co nie znalazło uznania w oczach Sądu Okręgowego, czego wyrazem było oddalenie wniosków dowodowych obrony, zmierzających do przeprowadzenia nowych opinii psychiatrycznych i psychologicznych, na okoliczność stanu zdrowia oskarżonego K. i cech jego osobowości. Stanowisko Sądu meriti w powyższym zakresie było w ocenie Sądu Apelacyjnego ze wszech miar słuszne, a jego krytyka odwoławcza okazała się niezasadna i miała w gruncie rzeczy charakter polemiczny. I tak obrońca oskarżonego K. pismem z dnia 20 maja 2013 r. (k.1803) wniósł o powołanie nowego biegłego z zakresu psychologii, w oparciu o treść art. 201 k.p.k., podnosząc, iż opinia biegłego M. S.
(3)jest niepełna i niejasna, gdyż samodzielność jej autora w konstruowaniu wniosków budzi wątpliwości, biegły zniszczył materiały wytworzone na potrzeby wydanej opinii (notatki, testy badawcze), posłużył się w toku czynności badawczych testami niewystandaryzowanymi, nie odniósł się do wpływu narkotyków na osobowość oskarżonego, nie analizował jej także od strony prawidłowości psychologii społecznej, przez co jawi się ona jako lakoniczna i arbitralna, a tym samym jest nierzetelna i niemiarodajna. Postanowieniem wydanym na rozprawie w dniu 18 grudnia 2013 r. Sąd Okręgowy oddalił przedmiotowy wniosek, na podstawie art. 201 k.p.k. W uzasadnieniu powyższego Sąd meriti wskazał, że wnioskodawca nie wykazał, aby wydana w sprawie opinia przez biegłego psychologa była niepełna, niejasna lub wewnętrznie sprzeczna, stojąc na stanowisku, że o wyborze metod i technik badawczych decydują powołani biegli, a nie strony, że zniszczenie materiałów wytworzonych w trakcie badania psychologicznego, nie oznacza, że wyniki pracy biegłego nie poddają się kontroli stron i sądu, że wspólnie przeprowadzenie badanie psychiatryczno-psychologiczne, nie przesądza o braku samodzielności każdego z biegłych oraz, że psycholog także uczestniczy w ocenie poczytalności badanego, zwłaszcza w zakresie oceny tzw. „innych zakłóceń czynności psychicznych” (k. 2235-2237). Na rozprawie w dniu 30 grudnia 2013r. Obrońca oskarżonego zgłosił kolejny wniosek w powyższym zakresie - tym razem o przeprowadzenie dowodu z opinii nowego biegłego w dziedzinie psychologii, na okoliczność cech osobowych M. K.
(1), w szczególności „poziomu uległości, niepewności siebie i wrażliwości emocjonalnej”, celem ustalenia czy mógł on działać pod wpływem drugiego oskarżonego (k. 2263). Postanowieniem wydanym na tej samej rozprawie Sąd Okręgowy, na podstawie art. 201 k.p.k. oraz art. 170 § 1 pkt 5 k.p.k. oddalił przedmiotowy wniosek, argumentując, że opinia biegłego S. odnosi się do cech osobowości oskarżonego K. istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, a wniosek w sposób oczywisty zmierza do przewleczenia postępowania ( k. 2263-2264). Niezależnie od tego, pismem z dnia 8 kwietnia 2013 r., obrońca oskarżonego K. wystąpił do Sądu Okręgowego z wnioskiem o powołanie nowych biegłych z dziedziny psychiatrii, wskazując, w oparciu o treść art. 201 k.p.k., że opinia wydana przez biegłych psychiatrów - A. T. i W. C. jest niepełna i niejasna. W uzasadnieniu powyższego wnioskodawca podniósł, iż wydana przez biegłych opinia nie uwzględnia dokumentacji z poradni psychologicznej, z której porad oskarżony w okresie dzieciństwa korzystał, że biegli usunęli materiały pomocnicze wytworzone podczas czynności badawczych z udziałem oskarżonego, że opinia jest wewnętrznie sprzeczna, nie zawiera oceny stanu świadomości oskarżonego w chwili czynu, jego mechanizmów osobowościowych, motywacji, zmiany wyjaśnień oskarżonego w procesie i dokonuje nieuprawnionej oceny jego wyjaśnień w zakresie winy (k.1676-1682). Postanowieniem wydanym na rozprawie w dniu 13 maja 2013r. Sąd Okręgowy, na podstawie art. 201 k.p.k. oddalił przedmiotowy wniosek, stojąc na stanowisku, że jego autor nie wykazał, iżby opinia była niepełna, niejasna lub wewnętrznie sprzeczna, podkreślając, że skoro biegli psychiatrzy, przedstawiony im do opiniowania materiał badawczy, uznali za wystarczający do wydania kategorycznej opinii, to znaczy, że nie był on niekompletny, że celem opiniowania sądowo - psychiatrycznego nie jest zbadanie całokształtu stanu zdrowia opiniowanego, a tylko wydanie opinii o stanie jego poczytalności oraz, że przytaczanie przez biegłych w treści opinii depozycji procesowych oskarżonego, nie jest zarazem ich procesową oceną (k. 1786-1787). W ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd I instancji nie dopuścił się w opisanych przypadkach obrazy przepisów art. 201 k.p.k. oraz art. 170 § 1 pkt 5 k.p.k. – w wymaganej formie odniósł się bowiem do wniosków dowodowych obrońcy oskarżonego, a stanowisko swoje w tym zakresie prawidłowo uzasadnił. Wskazane przez Sąd meriti powody ich oddalenia stały się przedmiotem podniesionych przez apelującego zarzutów. Przed szczegółowym odniesieni się do ich treści, na wstępie stwierdzić należy, że w rozumieniu art. 201 k.p.k. opinia biegłego jest: - niepełna, jeżeli nie udziela odpowiedzi na wszystkie postawione mu pytania, na które zgodnie z zakresem posiadanych wiadomości specjalnych i udostępnionych mu materiałów dowodowych może oraz powinien udzielić odpowiedzi lub jeżeli nie uwzględnia wszystkich istotnych dla rozstrzygnięcia konkretnej kwestii okoliczności albo też nie zawiera uzasadnienia wyrażonych w niej ocen oraz poglądów; - niejasna, jeżeli jej sformułowanie nie pozwala na zrozumienie wyrażonych w niej ocen i poglądów, a także sposobu dochodzenia do nich albo jeżeli zawiera wewnętrzne sprzeczności, posługuje się nielogicznymi argumentami itp. (por. postanowienie SN Z 24/75, OSNKW 1975, nr 12, poz. 172; wyrok SN II KR 317/80, LEX nr 21883; wyrok SN II KK 321/06, LEX nr 299187). Kierując się powyższymi, ugruntowanymi w orzecznictwie i literaturze przedmiotu kryteriami oceny dowodu z opinii biegłego, stwierdzić należy, że w pełni zasadnie Sąd Okręgowy uznał, iż uzyskane w sprawie opinie, co do stanu zdrowia psychicznego oskarżonego M. K.
(1)są jasne, pełne i niesprzeczne, a co za tym idzie, brak jest podstaw do ich weryfikowania lub uzupełniania, poprzez dopuszczenie kolejnego dowodu z opinii biegłych psychiatrów i psychologa. I tak odnosząc się w pierwszej kolejności do kwestionowanej przez skarżącego opinii biegłego psychologa M. S.
(3)stwierdzić należy, iż słusznie Sąd Okręgowy uznał, że jest ona pełna, a co za tym idzie, że udziela wyczerpującej odpowiedzi w zakresie tezy dowodowej zakreślonej w postanowieniu o powołaniu biegłego, w tym na pytanie: jaki jest poziom rozwoju umysłowego M. K.
(1)i czy w chwili czynu miał ograniczoną zdolność rozpoznania jego znaczenia lub pokierowania swoim postępowaniem, jeżeli tak, to w jakim stopniu ( k. 624). Faktem jest, że zarówno z części wstępnej wydanej przez biegłego opinii na piśmie, jak i ustnej opinii, złożonej na rozprawie, wynika, że opinia została przez biegłego wydana na okoliczność tego czy oskarżony jest chory psychicznie, upośledzony umysłowo lub przejawia inne zakłócenia czynności psychicznych, jednakże okoliczność ta jej nie dyskwalifikuje i nie świadczy o minimalnym zaangażowaniu biegłego w sprawę czy też o jego ignorancji. Jak trafnie bowiem wywiódł Sąd Okręgowy w postanowieniu oddalającym wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii innego biegłego psychologa - w ślad za tezą postanowienia Sądu Najwyższego z 2011-11-23, II KK 284/11 (LEX nr 1108463 ) - iż o ustaleniu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego decydują lekarze psychiatrzy i psycholog, którego dominując pozycja uwidacznia się w szczególności w zakresie ustalenia innego zakłócenia czynności psychicznych, które nie ma charakteru patologii psychiatrycznej a ma wpływ na ocenę czy oskarżony mógł w chwili czynu rozpoznać jego znaczenie lub pokierować swoim postepowaniem (por. także J. Grajewski, L.K. Paprzycki, S. Steinborn, Kodeks postępowania karnego. Komentarz, red. J. Grajewski, wyd. 2, Warszawa 2010, t. I, s. 729). W świetle powyższego stwierdzenie przez biegłego S. we wnioskach pisemnej opinii, wydanej w dniu 21 maja 2012r. (a więc dwa dni po sporządzeniu opinii przez dwóch biegłych lekarzy psychiatrów), że M. K.
(1)tempore criminis był zdolny do rozpoznania znaczenia własnych czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem, było w pełni uprawnione. Nie oznacza to, że biegły ten nie badał poziomu rozwoju umysłowego oskarżonego do czego został także powołany. Jak bowiem wynika z wniosków pisemnej opinii biegłego, nie stwierdził on istotnych zakłóceń funkcji poznawczych w obrębie OUN u oskarżonego, zaś jego poziom rozwoju intelektualnego ocenił – jak to wynika z ustnej opinii biegłego złożonej na rozprawie - jako przeciętny. Faktem jest, że wniosku co do poziomu rozwoju intelektualnego oskarżonego biegły S. nie zawarł w pisemnej opinii, jednakże uznał tę okoliczność za oczywistą, co przekonująco umotywował na rozprawie (k. 1502). Należy jednak podkreślić, że do takiego samego wniosku doszli biegli psychiatrzy w pisemnej opinii z dnia 19 maja 2012 r. Pamiętać przy tym należy, że opinia psychologiczna nie ma charakteru samoistnego, tylko pomocniczy i de facto stanowi opinię kompleksową sądowo – psychiatryczną rozszerzoną o udział w opiniowaniu o stanie zdrowia psychicznego oskarżonego biegłego psychologa, nawet jeśli ich opinia została zawarta w dwóch różnych dokumentach, o czym jednoznacznie przekonuje podstawa prawna przeprowadzenia tego dowodu oraz jego uzasadnienie (art. 202 § 2 k.p.k. – vide k. 624) oraz orzecznictwo (por. np. postanowienie SA w Katowicach z 2013-06-19, II AKz 342/12, LEX nr 1383052). Stanowiska Sądu Okręgowego nie dezawuuje zniszczenie przez biegłego S. materiałów wytworzonych w trakcie badania psychologicznego oskarżonego K.. Wbrew stanowisku skarżącego, Sąd Okręgowy oddalając wniosek obrony w powyższym zakresie, miał w polu widzenia fakt zniszczenia przez biegłego psychologa nie tylko osobistych notatek, ale i testów psychologicznych użytych do badań, a więc ogólnie wszystkich materiałów jakie zostały wytworzone na potrzeby wydanej w sprawie opinii psychologicznej, o czym jednoznacznie przekonuje treść uzasadnienie postanowienia o oddaleniu wniosku dowodowego, a nie pisemnych motywów wyroku. Skarżący stoi na stanowisku, że obowiązkiem biegłego jest przechowywać wszystkie materiały powstałe w związku z przeprowadzonymi badaniami i przedstawić je na żądanie sądu by umożliwić kontrolę wyników zleconych czynności opiniodawczych stronom, ewentualnie innym biegłym. Skarżący nie wskazuje jednak na podstawę prawną takiego obowiązku, doszukując się jego źródła w szeroko rozumianym prawie do obrony, odwołując się do tezy wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 9.10.1997r. sygn., akt II AKa 189/
  1. Stanowska wyrażonego w powyższym judykacie Sąd Apelacyjny orzekający w niniejszej sprawie nie podziela i opowiada się za poglądem przeciwnym, wedle którego ujawnienie stronom i przedstawicielom procesowym "dokumentów badań pomocniczych, pytań testowych, zapisów w arkuszach psychologicznych i testów psychiatrycznych" jest niewskazane, a nawet może okazać się szkodliwe dla badanego i prowadzić do błędnej interpretacji ze strony osób do tego nieprzygotowanych zawodowo, wyrażonym w wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 2008-11-05, II AKa 87/08, KZS 2009/1/
  2. Wprawdzie pogląd ten spotkał się z krytyczną oceną w cytowanej przez autora apelacji glosie J. Gurgula, jednakże znajduje on akceptację w powszechnie uznawanej literaturze przedmiotu (vide A. Czerederecka /w:/ J. Wójcikiewicz (red.) - Ekspertyza sądowa, 2002 s. 386-387), a Sąd Apelacyjny nie znajduje podstaw by poddać go rewizji. Zasadności powyższej oceny nie podważa także okoliczność, że biegły S., na rozprawie poinformował Sąd Okręgowy, iż jest w posiadaniu materiałów pomocniczych wytworzonych na potrzeby sporządzonej w sprawie opinii (k. 1503), a Sąd Okręgowy w dniu 9 kwietnia 2013r. postanowił zwrócić się do biegłego o ich nadesłanie (k. 1675), uzyskując od biegłego informację, że materiały te zniszczył z uwagi na konieczność zachowania tajemnicy zawodowej (k. 1756). Takie postąpienie Sądu meriti, wbrew wywodom skarżącego nie dowodzi, iż sąd uznał wniosek obrony o powołanie nowego biegłego psychologa za zasadny – wszak uczynił to z urzędu, albowiem wniosek w tym przedmiocie obrona złożyła dopiero w dniu 20 maja 2013 r. (k. 1803-1807). Za słuszne należy więc uznać stanowisko Sądu meriti, wyrażone w postanowieniu o oddaleniu wniosku obrony o powołanie nowego biegłego psychologa, że fizyczne zniszczenie materiałów pomocniczych, w tym testów psychologicznych, nie oznacza, że wydana przez niego opinia nie poddaje się kontroli sądu i stron procesowych. Za bezprzedmiotowe w szczególności należy uznać dywagacje skarżącego na temat kwestii samego istnienia testów – ich zniszczenie nie wskazuje wszak, że wcześniej nie istniały, a co za tym idzie, że oskarżony w ogóle nie został im poddany. Okoliczność ta wynika nie tylko z pisemnej, jak i ustnej opinii biegłego, ale i wyjaśnień samego oskarżonego K., który opisał przebieg badań, w tym charakter testów psychologicznych, przy pomocy, których został przebadany. Tym samym wszelkie supozycje skarżącego, co do rzetelności wykonanych przez biegłego badań, są wręcz nieuczciwe. Samo zaś zniszczenie testów, pomimo uprzedniej deklaracji biegłego co ich posiadania, nie dowodzi jego złych intencji – wszak z racji wielości czynności opiniodawczych i upływu czasu faktu tego mógł po prostu nie pamiętać, tym bardziej, że nikt go nie zobowiązał do przechowywania przedmiotowych materiałów, a co za tym idzie, mógł je zniszczyć, uznając ten sposób za najlepszą metodę ochrony zawartych w nich danych osobowych. Odnosząc się zaś do zarzutu posłużenia się przez biegłego S. niestandaryzowanymi testami, nie figurującymi w wykazie testów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, stwierdzić należy, za Sądem Okręgowym, iż o wyborze metod badawczych decyduje biegły, a nie strony, który w oparciu o posiadane wiadomości specjalne dokonuje wyboru adekwatnego narzędzia badawczego. Przy czym zauważyć należy, że biegły S. nie stwierdził, iż test np. Rubinstenia jest testem niestandaryzowanym, a jedynie, że okoliczności tej nie weryfikował, gdyż stosuje go w swoje pracy klinicznej od wielu lat, w przeciwieństwie do Testu Zdań Niedokończonych, który jest testem niestandaryzowanym z natury, gdyż jest testem projekcyjnym (vide k. 1501-1502). Ten ostatni test jest zaś powszechnie znanym i stosowanym w psychologii narzędziem diagnostycznym ( vide Arthur S. Reber: Słownik psychologii. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe "Scholar", 2008, s. 922). Powyższe, w tym brak Testu Rubinsteina w internetowej ofercie Pracowni Testów Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, nie oznacza więc, że użyte przez biegłego metody badawcze nie są obiektywne, trafne, rzetelne i znormalizowane, wyposażone w reguły obliczenia wartości mierzonej cechy oraz jasno określające zakres i rodzaj dopuszczalnych zachowań ze strony diagnosty, czyli zgodne z zasadami psychometrii. Zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem w orzecznictwie nie należy do kompetencji stron decydowanie o tym, jakie metody badawcze, dla stwierdzenia okoliczności mających istotny wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, okażą się przydatne w razie konieczności wykorzystania wiadomości specjalnych posiadanych przez powołanych w sprawie biegłych. Decydują o tym bowiem wyłącznie biegli, mając na względzie podlegające ocenie okoliczności, zebrany w sprawie materiał dowodowy, aktualny stan nauki i stosowane w konkretnej dyscyplinie nauki dostępne metody badawcze (por. wyrok SN z 2007-05-31 IV KK 85/07, LEX nr 282827; wyrok SA w Łodzi z 2004-09-22, II AKa 145/04, Prok.i Pr.-wkł. 2006/5/41; postanowienie SN z 2003-06-25 IV KK 81/03, LEX nr 81193; wyrok SN z 1988-05-05I KR 100/88, LEX nr 22049; wyrok SN z 6 listopada 1987 r., IV KR 502/86, OSP 1989/7-12/
  3. Mając powyższego na uwadze, trafnie Sąd Okręgowy uznał, że o metodzie badawczej decyduje biegły i strona nie może dowolnie żądać zastosowania określonej metody, jednak obowiązkiem organu procesowego - w ramach oceny opinii - jest także zbadanie poprawności zastosowanych metod badawczych. Obowiązkowi temu nie uchybił Sąd orzekający, badając wybór użytych przez biegłego metod diagnostycznych i trafność wyprowadzonych przy ich pomocy wniosków, m.in. w drodze uzupełniającego przesłuchania biegłego na rozprawie, który swoje stanowisko w tym zakresie rzetelnie i przekonująco uzasadnił, podkreślając, że starannie przygotował się do przedmiotowego badania, dłużej niż przeciętnie i w sposób zindywidualizowany dobrał metody badawcze w stosunku do każdego oskarżonego. Wyjaśnił także dlaczego nie użył popularnego testu do badania ilorazu inteligencji (Wechslera) w przypadku oskarżonego K. czy kwestionariusza osobowości, tylko testu neuropsychologicznego do badania procesów uczenia się i pamięci operacyjnej oraz testu projekcyjnego do zbadania osobowości oskarżonego, wskazując iż kierował się posiadaną wiedzą i doświadczeniem zawodowym, jak również danymi zawartymi w aktach sprawy i udziałem w badaniu klinicznym oskarżonego. Stanowiska Sądu Okręgowego nie podważa, wbrew twierdzeniem skarżącego czas w jakim biegły wydał opinię. Okres bowiem czterech dni był wystraczającym, by rzetelnie zapoznać się z materiałem zebranym w sprawie, biorąc oczywiście pod uwagę doświadczenie zawodowe biegłego. Zarówno w orzecznictwie, jak i literaturze przedmiotu zgodnie przyjmuje się, że czas trwania badania oskarżonego nie jest jedynym i najważniejszym wyznacznikiem decydującym o poprawności wydanej opinii. Sąd orzekający na podstawie przeprowadzonego badania poddaje analizie sporządzoną opinię pod kątem jej pełności, jasności i niesprzeczności i dopiero w razie pojawienia się ww. uchybień podejmuje stosowną decyzję co do konieczności przeprowadzenia kolejnego badania (por. wyrok SA we Wrocławiu z 15 grudnia 2005 r. w sprawie II AKa 323/05, LEX nr 191059; wyrok SA w Łodzi z 2007-03-27, II AKa 38/07, Prok.i Pr.-wkł. 2009/1/38). W żadnym zaś razie sam fakt zbyt krótkiego badania oskarżonego nie może przesądzać o bycie wydanej opinii, lecz jej merytoryczna i formalna poprawność Sam fakt, że obrona wnioskowała o przeprowadzenie uzupełniającego dowodu z opinii nowego biegłego z dziedziny psychologii, na okoliczność cech osobowych M. K.
(1), w szczególności „poziomu uległości, niepewności siebie i wrażliwości emocjonalnej”, nie dowodzi, wbrew tezie lansowanej przez skarżącego, iż wydana przez biegłego S. opinia jest niepełna, a tym samym, nie uzasadnia zarzutu bezpodstawnego oddalenia rzeczonego wniosku dowodowego. Wbrew twierdzeniom autora apelacji zgodzić należy się z poglądem Sądu Okręgowego, wyrażonym uzasadnieniu postanowienie oddalającego przedmiotowy wniosek, że uzyskania w sprawie opinia sądowo-psychologiczna odnosi się do tych cech osobowości oskarżonego K., które są istotne z punktu widzenia przedmiotu postępowania, a co za tym idzie, że jest ona jasna, pełna i kompletna (art. 201 k.p.k.), a wnioskowanie o kolejną opinię w celu zbadania ściśle określonych przez obronę cech osobowości oskarżonego, a więc pod z góry założoną tezę, słusznie zostało uznane za zmierzające w sposób oczywisty do przewleczenia postępowania (art. 170 § 1 pkt 5 k.p.k.). Wskazać bowiem należy, że opiniowanie psychiatryczne (i psychologiczne, które jest jedynie badaniem pomocniczym w stosunku do opiniowania o poczytalności badanego) nie jest diagnozowaniem stanu zdrowia człowieka jako takiego, ale oceną poczytalności sprawcy czynu zabronionego, to jest oceną rozumienia przezeń znaczenia czynu bądź pokierowania postępowaniem (por. wyrok SA w Krakowie z 2002-03-14, II AKa 43/02, Prok.i Pr.-wkł. 2002/10/23). Dlatego też nie myli się Sąd Okręgowy twierdząc, że zadaniem biegłego psychologa nie było opisywanie osobowości oskarżonego jako takiej, a tylko w zakresie niezbędnym do opiniowania o stanie jego poczytalności w odniesieniu do zarzuconych mu czynów. Kwestionowanie tego stanowiska przez autora apelacji jawi się jako bezzasadne. Skarżący potwierdzenia treści stawianego w powyższym zakresie zarzutu upatruje w tezie postanowieniu o powołaniu biegłego psychologa, wedle której miał on ocenić poziom rozwoju umysłowego M. K.
(1), co utożsamia on z pojęciem osobowości jako takiej. Stanowisko to jest błędne. Osobowość jako pojęcie w psychologii definiowane jest niejednolicie - najczęściej rozumiane jest bądź jako zbiór względnie stałych dla danej jednostki właściwości psychicznych, warunkujących stałość jej zachowania się i postaw, bądź jako zespół warunków wewnętrznych, wyznaczający organizację zachowania się człowieka, jego psychikę, tożsamość, kierunki i sposoby przystosowania się do otoczenia i przekształcania tego otoczenia. W szerszym znaczeniu pojęcie osobowości obejmuje całość warunków biopsychicznych, od których zależy stałość i organizacja zachowania się oraz zdolność człowieka do kierowania samym sobą. Podkreśla się także, że osobowość sama przez się nie determinuje postępowania człowieka, a jedynie wyznacza, jak człowiek interpretuje i ocenia to, z czym ma do czynienia, i jakie dążenia w nim powstaną w zaistniałych warunkach. Zachowanie się ludzi jest więc zawsze współokreślone przez ich osobowość i przez warunki, w których żyją i działają (por. multimedialna Złota Encyklopedia PWN wraz ze Słownikiem języka polskiego PWN; edycja 2003 r.). Rozum – w sensie psychologicznym to umysł jako podmiot indywidualnego postrzegania, pamięci, wyobrażeń, uczuć ludzkich (por. op. cit.). Jest to więc termin ogólny oznaczający ogół aktywności mózgu ludzkiego, przede wszystkim takich, których posiadania człowiek jest świadomy: spostrzeganie, myślenie, zapamiętywanie, odczuwanie emocji, uczenie się czy regulowanie uwagi. Nie są to więc pojęcia tożsame, ale z pewnością ze sobą powiązane. Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy stwierdzić należy, iż te właśnie wykładniki rozwoju umysłowego oskarżonego były przez biegłego badane i analizowane, a niezależnie od tego powiązane z nim cechy osobowości oskarżonego. Wskazać bowiem należy, iż biegły psycholog M. S.
(3)badał oskarżonego pod kątem wystąpienia ewentualnych zaburzeń w obrębie OUN oraz w strukturze osobowości, mając na uwadze dotychczasową linię życiową oskarżonego oraz obciążenie substancjami psychoaktywnymi i uzależniającymi (marihuana i alkohol), przeprowadzając nie tylko badanie kliniczne (tzw. wywiad), ale i specjalistyczne testy. I tak przeprowadził on Test Rubinsteina, na okoliczność ewentualnych dysfunkcji ze strony pamięci oraz Test Zdań Niedokończonych, dla oceny osobowości oskarżonego, stwierdzając jedynie łagodne zaburzenia funkcji poznawczych, bez istotnego znaczenia diagnostycznego oraz pewne zaburzenia osobowości, przejawiające się w: trudnościach w relacjach społecznych, przeżywane od okresu szkolnego, podejmowaniu działań mało racjonalnych, nieuporządkowanych, nieradzeniu sobie z wymogami życia, obawianiu się go, żałowaniu podjętych decyzji, braku umiejętności przyjmowania pomocy o osób trzecich, skłonności do introwertyzmu, jednakże bez cech psychotycznych, patologicznych. Zgodzić należy się ze skarżącym, że ewentualne zaburzenia osobowości czy w obrębie CUN sprawcy rzutują na działania wolicjonalne, w tym zamiar przestępczy, który winien być wnioskiem koniecznym, wynikającym z całokształtu okoliczności ujawnionych w toku postępowania, w tym osobowości sprawcy, jednakże istotnych zaburzeń w ich obrębie nie stwierdzono u oskarżonego. Podkreślić przy tym należy, iż zgodnie z dawana ugruntowanym poglądem podstawą do stosowania przepisu art. 201 k.p.k. nie może być okoliczność, że strona procesowa, wdając się samodzielnie w spekulacje myślowe natury specjalistycznej, dochodzi w rezultacie do przekonania, że wnioski natury ściśle fachowej i to w dziedzinie, w której z natury rzeczy sądowi i stronom merytorycznie brakuje wiadomości specjalistycznych, są błędne ( por. postanowienie SN z 2013-08-21, IV KK 178/13, LEX nr 1375229; wyrok SA w Gdańsku z 2013-07-04, II AKa 214/13, LEX nr 1388785; wyrok SA we Wrocławiu z 2013-06-12, II AKa 167/13, LEX nr 1356726; wyrok SA w Rzeszowie z 2012-10-25, II AKa 96/12; postanowienie SN z 2006-09-13 IV KK 139/06, OSNwSK 2006/1/1715). Za nietrafny należało uznać także zarzut apelującego, że wydana przez biegłych psychiatrów opinia sądowo – psychiatryczna jest niepełna, bowiem nie określa jaki był stan psychiczny oskarżonego i jakie powodował skutki podczas dokonywania zarzuconych mu czynów. Zarzut ten jawi się jako całkowicie nieuprawniony. Już bowiem w pisemnej opinii z dnia 19 maja 2012r. biegli psychiatrzy stwierdzili, że M. K.
(1)w okresie czynów, o które jest podejrzewany znajdował się („ jak podaje”) w stanie po użyciu marihuany i alkoholu. „Brak objawów świadczących o odmienności tego stanu, których badany nie mógłby przewidzieć. Ze względu na powyższe, brak więc, podstaw do opiniowania o zniesieniu, bądź ograniczeniu poczytalności, zgodnie z art. 31 § i 31 § 2”. (vide k. 4 opinii). Wątek wpływu tego stanu, a szerzej uzależnienia oskarżonego od marihuany i alkoholu na zachowania wolicjonalne oskarżonego, został podtrzymany przez autorów opinii na rozprawie i dodatkowo rozwinięty tak przez biegłych psychiatrów, jak i psychologa klinicznego (vide k 1498-1503). W szczególności podkreślić należy, iż wedle biegłych stan ten nie zaburzał świadomości prawnej oskarżonego (zdolności do rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem), ze względu na jego jakość, albowiem oskarżony nie był na tzw. głodzie czy w fazie poszukiwania narkotyków, skutkował jedynie wystąpieniem zespołu amotywacyjnego – zobojętnieniem na bodźce zewnętrzne, postawą życzeniową i obniżonym krytycyzmem - i jak dopowiedział biegły psycholog - w niewielkim zakresie także podatnością na sugestie. Oczywiście stwierdzony przez biegłych zespół zależności od alkoholu i marihuany może skutkować objawami psychotycznymi, ale ujawniają się one w okresie abstynencji. Takowych jednak biegli nie stwierdzili u oskarżonego. W świetle powyższego zarzucanie przez autora apelacji, że u oskarżonego mogły wystąpić zaburzenia psychotyczne, wskutek długotrwałego zażywania środków psychoaktywnych, czego sprawdzenia biegli w sprawie zaniechali jest nieuczciwe - biegli wszak w oparciu o przeprowadzone badanie kliniczne okoliczność tę jednoznacznie wykluczyli, nie stwierdzając u oskarżonego degradacji osobowości, objawów psychotycznych, halucynacji, myśli samobójczych (którym sam oskarżony podczas badania zaprzeczał) czy niepamięci wstecznej. Wprawdzie z pisemnego sprawozdania przeprowadzonego przez biegłych badania wynika, że w jego trakcie oskarżony podał, iż przebieg zdarzeń w leśniczówce pamięta wyrywkowo, a w śledztwie szczegółowo opisał ten fragment wydarzeń, jednakże nawet w toku przesłuchania na rozprawie, kiedy oskarżony odwołał swoje pierwotne wyjaśnienia, nie wskazał, że nie pamięta przebiegu wydarzeń, ograniczając się do stwierdzenia, że był na miejscu zdarzeń z R. S.
(1), ale nie posługiwał się nożem. Wnioski te są zresztą zbieżne z opinią biegłego psychologa, wedle której wypowiedzi oskarżonego nie zawierają cech psychotycznych, a jego osobowość jest zwarta i nie wykazuje cech patologicznych. W świetle powyższego cytowana przez autora apelacji teza orzeczenia SA we Wrocławiu z 2006-03-15, w sprawie II AKa 35/06 (LEX nr 181686), wedle, której „Opinia psychiatryczna wydana zwłaszcza co do oskarżonego, który popełnił czyn karalny o niezrozumiałych motywach działania, powinna wszechstronnie analizować jego osobowość i w sposób kompleksowy, pełny wyjaśniać przyczyny odmiennego od przeciętności zachowania się tegoż oskarżonego. Opinia taka powinna, poza charakterystyką sylwetki oskarżonego, podawać ogólne zasady postępowania leczniczo - wychowawczego, a nawet penitencjarnego, w razie konieczności umieszczenia oskarżonego w zakładzie karnym dla osób wymagających stosowania szczególnych środków leczniczo-wychowawczych”, rozmija się z realiami rozważanego przypadku. Po pierwsze dlatego, że nie stwierdzono u oskarżonego żadnej motywacji psychopatologicznej, a wręcz „zwyczajną”, wynikającą z chęci zdobycia środków finansowych, a po drugie dlatego, że jak wynika z uzasadnienia cytowanej tezy, we wnioskach uzyskanej w odnośnej sprawie opinii psychologicznej stwierdzono u badanego m.in. zaburzenia w sferze popędów, co spowodowało ograniczenie kontroli jego zachowania, czego opinia psychiatryczna jednoznacznie nie oceniła w kontekście zdolność badanego do pokierowania swoim postępowaniem i to w sytuacji zdiagnozowania u niego zaburzeń w sferze seksualnej ze skłonnością do kumulowania napięcia seksualnego, i możliwością powtarzania zachowań agresywnych w przyszłości, w sposób cykliczny. W tym miejscu godzi się przytoczyć pogląd Sądu Najwyższego, wyrażony w wyroku z 1997-02-13, IV KKN 219/96 (OSNKW 1997/7-8/66), wedle którego ogólnikowe, wynikające z intuicyjnego, subiektywnego czy potocznego rozumienia granic normy psychicznej, przekonanie o "nieracjonalności" czynu, uzasadnione postrzeganiem sprzeczności między dotychczasową linią życia sprawcy i jego osobowością a popełnionym przezeń czynem - wtedy tylko może uzasadniać potrzebę powołania innych biegłych, kiedy przedłożona przez biegłych psychiatrów opinia nie wyjaśnia należycie tak rozumianej "nieracjonalności" i jest z tego powodu niejasna lub niepełna, który to pogląd Sąd Apelacyjny orzekający w sprawie w całości podziela. W uzupełnieniu wcześniejszych wywodów dodatkowo wskazać należy, iż biegli psychiatrzy opiniujący w niniejszej sprawie, mieli na uwadze uzależnienie oskarżonego K. od marihuany oraz alkoholu również w aspekcie leczniczym i wskazali, że winien on być podany terapii odwykowej w systemie ambulatoryjnym bądź w Oddziale Terapii Uzależnień. Słuszności podjętej przez Sąd Okręgowy decyzji o oddaleniu wniosku obrony o przeprowadzenie dowodu z opinii nowych biegłych lekarzy psychiatrów, nie podważa i to, że biegli poza opinią nie dysponowali żadnymi materiałami pomocniczymi wytworzonymi na użytek wydanej przez nich opinii - zresztą trudno o takowe, skoro opinia, jak stwierdził biegły T. sporządzana została „od razu” w czasie badania klinicznego, przy pomocy komputera (k. 1500). W tym zakresie aktualność zachowują wywody poczynione powyżej przy okazji oceny zasadności oddalenia przez Sąd meriti wniosków dowodowych w dziedzinie psychologii. Trafności podjętej przez Sąd Okręgowy decyzji w analizowanym zakresie nie podważa i to, że biegli poza badaniem klinicznym, nie podali oskarżonego K. żadnym badaniom dodatkowym – w tym tomografii komputerowej czy EEG. Jak bowiem przekonująco na rozprawie wskazali, nie widzieli ku temu podstaw, w szczególności objawów neurologicznych, które ujawniłyby się w badaniu klinicznym. W tym miejscu należy powtórzyć za wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 2009-12-17 II AKa 225/09 ( KZS 2010/4/27) ze wszech miar słuszny pogląd, do którego odwołał się także Sąd Okręgowy, że zgodnie z utrwalonym w judykaturze stanowiskiem nie jest rzeczą stron dyktować biegłym, jakie metody i techniki badawcze mają stosować dla wykonania zadania postawionego im przez sąd oraz, że zadaniem opinii sądowo-psychiatrycznej nie jest zbadanie całokształtu stanu zdrowia psychicznego oskarżonego, ale jedynie wydanie opinii o zdolności rozpoznania przezeń znaczenia czynów, które popełnił oraz zdolności pokierowania swym postępowaniem. Nie jest przy tym istotny każdy detal zdrowia psychicznego probanta. Nie musi być istotny nawet stan anatomiczny jego mózgu, bo nawet osoby ze zdefektowanym anatomicznie mózgiem mogą prawidłowo oceniać znaczenie swego postępowania i nim kierować. Reasumując powyższe – zasadnie Sąd Okręgowy ustalił, że obrońca oskarżonego, wnioskując o przeprowadzenie nowych dowodów z opinii biegłych psychiatrów i psychologa klinicznego, trafnie ustalił, iż wnioskodawca nie wykazał, aby uzyskane w toku postępowania opinie sądowe psychiatryczne i psychologiczne, uzupełnione ustanymi wywodami ich autorów na rozprawie były niepełne lub niejasne, zaś krytyka tego stanowiska, zawarta w skardze odwoławczej, w żaden sposób oceny tej nie podważyła. W świetle powyższych wywodów zasadnie więc Sąd Okręgowy uznał, że wniosek o wydanie uzupełniającej opinii z zakresu psychologii przez nowego biegłego, jednocześnie zmierzał do przewleczenia postepowania. Bynajmniej stwierdzając powyższe Sąd Okręgowy nie miał na uwadze tego, że wniosek takowy został złożony na ostatnim terminie rozprawy, jak suponuje to skarżący. Z uzasadnienia postanowienia oddalającego ów wniosek wynika wszak, że Sąd meriti uznał uzyskaną opinię psychologiczną co do stanu rozwoju umysłowego i osobowości oskarżonego w zakresie relewantnym orzeczniczo za jasną i kompletną, zaś jej uzupełnianie - i to przez nowego biegłego - na okoliczność występowania u oskarżonego określonych cech osobowości za zbędne, a tym samym zmierzające do przewleczenia toczącego się postępowania. Obowiązująca regulacja prawna nie pozwala bowiem na mnożenie wniosków o dopuszczenie nowych dowodów w postaci opinii nowych biegłych. Aktywność stron w tej kwestii poddawana jest ocenie w oparciu o kryteria zwarte w art. 201 k.p.k., które w całości i bez reszty - z wyłączeniem art. 170 § 2 k.p.k. - regulują sposób uzyskiwania przez sąd opinii biegłego (por. postanowienie SN z 2003-06-25, IV KK 81/03, LEX nr 81193). W sytuacji jednak rozpoznawania pierwszego w sprawie wniosku o powołanie ekspertów, których dotąd nie powołano, albo wniosku o powołanie biegłego odnośnie do zupełnie innego przedmiotu opinii niż ten, którego dotyczy złożona już ekspertyza, ma zastosowanie przepis art. 170 § 1 k.p.k. (por. postanowienie SN z 2006-07-07II KK 456/05, OSNKW 2006/10/95; wyrok SA w Białymstoku z 2008-09-25, II AKa 119/08, OSAB 2008/2-3/52). Za niezasadne w stopniu oczywistym należy uznać zarzuty skierowane przeciwko ocenie dowodów oraz ustaleniom faktycznym w zakresie wyeksplikowanym w punkcie I tiret pierwszy oraz w punkcie II tiret od pierwszego do piątego i tiret siódmy petitum apelacji, a więc de facto przeciwko wszystkim czynom przypisanym oskarżonemu M. K.
(1)w zaskarżonym wyroku. Sąd Apelacyjny orzekający w niniejszej sprawie podziela pogląd, że dokonana przez Sąd I instancji ocena dowodów pozostaje w zasadzie pod ochroną, zaś odmienna ocena tychże dowodów w postępowaniu apelacyjnym, jeśli przewód sądowy nie został w tym postępowaniu uzupełniony, uzasadniona będzie i dopuszczalna tylko wtedy, gdy zebrane dowody mają jednoznaczną wymowę, a ocena ich przez sąd pierwszej instancji jest oczywiście błędna (tj. niezgodna z zasadami prawidłowego, logicznego rozumowania, nie uwzględniająca zasad wiedzy i doświadczenia życiowego). Jest zatem oczywiste, że dokonywanie przez sąd odwoławczy ustaleń faktycznych odmiennych od poczynionych przez sąd pierwszej instancji może mieć miejsce wyjątkowo i przy zachowaniu daleko idącej ostrożności (wyrok SN z 10.05.2006r., III KK 361/05, nie publ.). Kontrola instancyjna oceny dowodów z natury nie obejmuje sfery przekonania sędziowskiego, jaka wiąże się z bezpośredniością przesłuchania, sprowadza się natomiast do sprawdzenia, czy ocena ta nie wykazuje błędów natury faktycznej (niezgodności z treścią dowodu, pominięcia pewnych dowodów) lub logicznej (błędności rozumowania i wnioskowania) albo czy nie jest sprzeczna z doświadczeniem życiowym lub wskazaniami wiedzy. Tak więc dokonanie przez sąd odwoławczy nowej, odmiennej oceny dowodów jest uzasadnione tylko wówczas, gdy w wyniku kontroli odwoławczej stwierdzona zostanie dowolność oceny poczynionej przez sąd I instancji (pomijając kwestię nowych dowodów). Jeżeli natomiast ocena dokonana przez sąd I instancji pozostaje pod ochroną art. 7 k.p.k., nie ma podstaw do zmieniania jej w postępowaniu odwoławczym (por. wyrok SN z 11.02.2004r., IV KK 323/03, publ. Prok.i Pr.-wkł. 2004/7-8/9). Podobne stanowisko Sąd Najwyższy zajął również w orzeczeniach: z 30.05.1974r., III KRN 22/74, publ. OSNKW 1974/9/172; z 25.03.1987r., V KRN 18/87, nie publ.; z 07.06.2001r., V KKN 602/99, nie publ.; z 15.04.2002r., III KK 35/02, nie publ.; z 05.11.2002r., III KKN 167/00, nie publ.; z 08.11.2002r., II KKN 180/01, nie publ.; z 19.02.2003r., V KK 119/02, nie publ.; z 05.12.2005r., IV KK 291/05, publ. OSNwSK 2005/1/2329; z 20.03.2007r., III KK 322/06, nie publ.). Z opisanego wyżej punktu widzenia ocena dowodów dokonana przez Sąd I instancji w tym zakresie – w szczególności wyjaśnień oskarżonego K. nie nasuwa zastrzeżeń. I tak w pełni trafnie Sąd Okręgowy poczytał w większości za wiarygodne te wyjaśnienia M. K.
(1), złożone w I fazie postępowania, w których przyznał się on do popełnienia zarzuconych mu czynów oraz opisał udział swój i współoskarżonego R. S.
(1)w inkryminowanych zdarzeniach, jako logiczne, znajdujące wsparcie w innych przeprowadzonych na rozprawie dowodach oraz zasadach logiki i doświadczenia życiowego. Wbrew stanowisku skarżącego, zasadnie Sąd Okręgowy dał wiarę wyjaśnieniom oskarżonego co do tego, że w trakcie zdarzenia z dnia 21 marca 2012r. w budynku leśniczówki P., tak on jak i współoskarżony S., posługiwali się dwoma nożami. Faktem jest, że wyjaśnienia M. K.
(1)nie były w tym zakresie konsekwentne. Pierwotnie bowiem oskarżony utrzymywał, że noże posiadali i zadawali nimi ciosy pokrzywdzonym dwaj towarzyszący mu mężczyźni – każdy z nich, których określał mianem Siwy i Brunet (k. 248). W toku kolejnego przesłuchania stwierdził, że idąc do leśniczówki nie mieli ze sobą noży. On sam, znalezionym w pomieszczeniu nożem, zadał jeden cios mężczyźnie (k. 275). W ostatnich zaś rozbudowanych wyjaśnieniach złożonych w śledztwie, oskarżony przyznał, że było ich tylko dwóch oraz że jeden nóż zabrał ze sobą z domu R. S.
(1). W dalszym ciągu utrzymywał, iż zadał tylko jeden cios mężczyźnie (k. 316). Na koniec śledztwa zaprzeczył swojemu sprawstwu w zakresie zarzuconych mu czynów. To ostanie stanowisko podtrzymał na rozprawie, potwierdzając jednak, że był na terenie leśniczówki wraz z R. S.
(1)i że to ten ostatni trzymał nóż (k.1329). W tym stanie rzeczy zasadnie Sąd Okręgowy przyjął, iż podczas zdarzenia w leśniczówce z udziałem Z. i A. K.
(1)oskarżeni posługiwali się nożami (dwoma) – wszak M. K.
(1)wyraźnie wskazał, że jeden nóż posiadał i używał w czasie inkryminowanego zajścia współoskarżony R. S.
(1)zaś drugi on sam, zadając nim jeden cios pokrzywdzonemu w klatkę piersiową i wersję tę podtrzymywał aż do czasu ostatniego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym. Logicznym było także wnioskowanie Sądu Okręgowego, że skoro zdarzenie - w świetle niekwestionowanych przez skarżącego wyjaśnień oskarżonego K. - przebiegało w sposób dynamiczny i sprowadzało się do niemal równoczesnego ataku na obu pokrzywdzonych, to brak było możliwości, aby w toku zdarzenia oskarżeni wymiennie posługiwali się jednym i tym samym nożem. Z tych samych względów trafnie Sąd Okręgowy uznał, że z uwagi na opisany przez M. K.
(1)przebieg zajścia, a zwłaszcza porządek rozwoju wydarzeń (najpierw zamach na pokrzywdzonych, a następnie przystąpienie do plądrowania domu), niemożliwym było, aby oskarżony K. oraz współoskarżony posłużyli się nożami znalezionymi w leśniczówce. Brak jest wprawdzie na to bezpośrednich dowodów, jednakże wnioskowanie to znajduje wsparcie w zeznaniach dzieci pokrzywdzonych: M. M. i B. M., wedle których w leśniczówce znajdowały się noże myśliwskie oraz kuchenne, jednakże te użytkowe przechowywane były w kuchni, zaś myśliwskie zawsze były starannie schowane i brak było do nich bezpośredniego dostępu. Treść zeznań wskazanych świadków nie była zaś kwestionowana przez skarżącego, co znacznie osłabia siłę jego krytyki. Skoro więc oskarżeni nie mogli posłużyć się nożami (nożem) znalezionym na terenie leśniczówki, to zasadnym było przyjęcie przez Sąd Okręgowy, iż wchodząc na teren leśniczówki obaj oskarżeni byli już w ich posiadaniu, a skoro tak, to musieli noże zabrać ze sobą, kiedy wyruszyli w drogę. Okoliczność ta nie została wprawdzie nigdy przyznana przez oskarżonego K., jednakże nie dyskredytuje to zasadności powyższego ustalenia. Zważyć bowiem należy, że Sąd Okręgowy, dając generalnie wiarę wyjaśnieniom oskarżonego złożonym w I fazie postępowania, ocenił je z krytycznym dystansem i w konfrontacji z całokształtem okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego oraz zasadami logiki i doświadczenia życiowego, poczytując je za wiarygodne tylko w pewnej części. Świadczy to o tym, że wyjaśnienia oskarżonego nie były od początku do końca stałe i niezmienne, ale także szczere. Ta właśnie ich niestabilność i początkowe wręcz przerzucanie odpowiedzialności za najbardziej obciążające, w ocenie oskarżonego, elementy inkryminowanych zdarzeń w śledztwie na „inne osoby” (w tym zadawanie ciosów nożem pokrzywdzonym), świadczące o umniejszaniu własnej roli i chęci przedstawienia siebie w lepszym świetle, a z drugiej strony deklarowane przez oskarżonego w mowie końcowej poczucie winy i popieranie wniosku oskarżyciela publicznego o najwyższy wymiar kary, mimo formalnego nieprzyznania się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odwołania wyjaśnień złożonych w początkowej fazie śledztwa, nakazywała traktować jego wyjaśnienia z należytą dozą ostrożności. Zresztą nonsensem byłoby traktować za nieudowodniony fakt, tylko dlatego, że nie został on przez oskarżonego przyznany. Takie rozumowanie stałoby w sprzeczności z regułą swobodnej oceny dowodów, natomiast odpowiadałoby tzw. legalnej teorii dowodów, właściwej dla procesów inkwizycyjnych, a nie polskiego procesu karnego. W tej sytuacji fakty uboczne (co do noży) mogły zostać w procesie w sposób bezsporny ustalone także w oparciu o inne dowody, które w swej logice nieuchronnie prowadzą do ustalenia tego faktu i powiązania go na płaszczyźnie przyczynowo - skutkowej z zachowaniem sprawcy. To wnioskowanie, mające charakter redukcyjny, oparte jest na stwierdzeniu, że pomiędzy faktem ubocznym (faktami ubocznymi) a faktem głównym istnieje określony związek wewnętrzny o charakterze obiektywnym. Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że w teorii prawa dowodowego (vide M. Cieślak, Działa wybrane, tom I, Zagadnienia dowodowe w procesie karnym pod red S. Waltosia, Kraków 2011, s. 77 i n.; A. Gaberle, Dowody w sądowym procesie karnym, Warszawa 2010, s. 48 i n.) wskazuje się, że proces poszlakowy to taki, w którym z poszlaki (factum probans), nazywanej także faktem ubocznym, wyciągamy wniosek o istnieniu faktu głównego (factum probandum). Oczywiście w niniejszej sprawie nie mamy do czynienia z klasycznym procesem poszlakowym, ale jedynie z pewnymi regułami dowodzenia w takim procesie. Zaprezentowanej przez Sąd Okręgowy oceny dowodów w analizowanym zakresie nie podważa, wbrew stanowisku skarżącego, opinia biegłej z zakresu medycyny sądowej -U. D., wedle której, na podstawie samych obrażeń ciała obu pokrzywdzonych, nie sposób rozstrzygnąć czy rany kłute zostały im zadane tym samym narzędziem (k. 1509). Słusznie dowód ten Sąd Okręgowy uznał za nieprzydatny dla ustalenia liczby noży, którymi sprawcy w czasie zdarzenia z udziałem A. i Z. K.
(1)posługiwali się i okoliczność tę ustalił w oparciu o wyjaśnienia samego oskarżonego K. oraz reguły logicznego wnioskowania, co nie jest równoznaczne z tym, iż dokonał on ustaleń faktycznych wbrew opinii biegłej D.. Oczywiście nie można a priori wykluczyć, jak utrzymuje skarżący, że cios lub ciosy nożem zadał pokrzywdzonej oskarżony S., jednakże wersja ta nie wyklucza równoczesnego posługiwania się drugim nożem przez oskarżonego K.. Zauważyć jednak należy, iż Sąd Okręgowy nie poczynił ustaleń faktycznych co do tego, który z oskarżonych jaki cios zadał każdemu z pokrzywdzonych nożem, poza przyznanym przez oskarżonego K. jednym uderzeniem w klatkę piersiową Z. K.
(1). Nie wyklucza to jednak odpowiedzialności każdego z nich za śmierć obojga pokrzywdzonych, o czym będzie mowa poniżej. Przeprowadzone więc przez Sąd Okręgowy wnioskowanie, co do liczby oraz pochodzenia noży użytych w trakcie zdarzenia w leśniczówce P., było w pełni uprawnione. Nie stanowiło także uzupełniania „luk” istniejących w wiarygodnym materiale dowodowym swoistymi domniemaniami i to w sposób niekorzystny dla oskarżonego, gdyż wtedy bez wątpienia naruszona zostałaby dyrektywa zawarta w treści art. 5 § 2 k.p.k. (por. postanowienie SN z 2005-03-11 V KK 319/04; LEX nr 148198). Przechodząc do kwestionowanych przez skarżącego ustaleń faktycznych w zakresie przypisanego oskarżonemu zamiaru pozbawienia życia pokrzywdzonych oraz postaci tego zamiaru, stwierdzić należy, iż w ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd meriti prawidłowo ustalił zamiar pozbawienia życia Z. i A. K.
(1)po stronie oskarżonego - rodzaj tego zamiaru oraz jego postać (zamiar bezpośredni, wcześniej „ugruntowany”). W uzupełnieniu wywodów Sądu Okręgowego najsamprzód stwierdzić należy, iż strona podmiotowa zabójstwa charakteryzuje się umyślnością. Może mieć ona postać zarówno zamiaru bezpośredniego, jak i ewentualnego. Sprawca może podejmować zachowanie skierowane przeciwko drugiej osobie w celu jej zabicia, w celu osiągnięcia innego skutku (także karnoprawnie obojętnego), ze świadomością konieczności pozbawienia życia drugiego człowieka, jako środka do realizacji swojego celu lub jako następstwa ubocznego (zamiar bezpośredni), albo z przewidywaniem możliwości spowodowania śmierci człowieka zamiast osiągnięcia celu zamierzonego lub obok realizacji celu zamierzonego i godzenie się na taki skutek swojego zachowania (zamiar ewentualny ); (por. Komentarz do art. 148 kodeksu karnego A. Barczak-Oplustil, G. Bogdan, Z. Ćwiąkalski, M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas, J. Majewski, J. Raglewski, M. Rodzynkiewicz, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll, Kodeks karny. Część szczególna. Tom II. Komentarz do art. 117-277 k.k., Zakamycze, 2006 ). Jak trafnie podkreśla się w orzecznictwie, w sprawach o zabójstwo niezwykle rzadko zdarza się, że sprawca artykułuje swój zamiar. Zazwyczaj ustala się go na podstawie okoliczności, jakie towarzyszą zabójstwu (por. wyrok SA w Katowicach z dnia 4 listopada 2010 r., II AKa 338/10, KZS 2011, z. 5, poz. 73; wyrok SA w Lublinie z dnia 19 stycznia 2010 r., II AKa 269/09, LEX nr 658962). Nie wystarczy przy tym ustalenie, że sprawca miał zamiar popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu lub przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godził. Konieczne jest stwierdzenie, że obejmował on swoim zamiarem także skutek w postaci śmierci człowieka (por. wyrok SN z dnia 30 czerwca 1975 r., II KR 59/75, OSNPG 1975, nr 11-12, poz. 110). Ustalenie istnienia zamiaru jest zasadniczą kwestią, dzięki której można odróżnić zabójstwo od nieumyślnego spowodowania śmierci. I tak aby móc przypisać sprawcy zamiar ewentualny, trzeba wykazać, że przewidywał on realną możliwość popełnienia przestępstwa i godził się na zaistnienie takiego skutku (por. wyrok SA w Lublinie z dnia 8 czerwca 2010 r., II AKa 135/10, LEX nr 628237; wyrok SA w Lublinie z dnia 2 sierpnia 2000 r., II AKa 140/00, OSA 2001, z. 3, poz. 17). Takie czynniki, jak przyczyny i tło zajścia, rodzaj użytego narzędzia, umiejscowienie i intensywność zadanych ciosów czy spowodowanie określonych obrażeń ciała, osobowość sprawcy, jego zachowanie przed popełnieniem czynu i po jego popełnieniu, stosunek do pokrzywdzonego stanowią pewne wskazówki co do tego, czy sprawca miał zamiar popełnienia zabójstwa (por. wyrok SA w Krakowie z dnia 5 września 1996 r., II AKa 193/96, Prok. i Pr.-wkł. 1997, nr 3, poz. 18; wyrok SN z dnia 13 marca 1984 r., IV KR 52/84, OSP 1985, z. 1, poz. 13; wyrok SN z dnia 26 października 1984 r., V KR 245/84, OSNPG 1985, nr 6, poz. 79; wyrok SN z dnia 3 października 1981 r., III KR 242/81, OSNPG 1982, nr 5, poz. 63; wyrok SN z dnia 18 listopada 1980 r., III KR 351/80, OSNKW 1981, nr 6, poz. 31). Istnieją dwie linie orzecznictwa w kwestii możliwości wnioskowania o zamiarze zabójstwa z samego tylko faktu użycia przez sprawcę niebezpiecznego narzędzia lub zadania ciosów w newralgiczne dla życia i zdrowia ludzkiego części ciała. Według pierwszej z nich ani samo użycie niebezpiecznego narzędzia, ani nawet zadanie ciosów czy uderzeń w ważne dla życia i zdrowia części ciała nie przesądza jeszcze o zamiarze ewentualnym zabójstwa sprawcy (por. wyrok SA w Lublinie z dnia 9 listopada 2010 r., II AKa 270/10, LEX nr 785261; wyrok SA w Krakowie z dnia 16 listopada 2010 r., II AKa 188/10, KZS 2011, z. 1, poz. 64; wyrok SA w Rzeszowie z dnia 21 października 2010 r., II AKa 91/10, KZS 2011, z. 7-8, poz. 63; wyrok SA w Poznaniu z dnia 30 maja 1995 r., II AKr 153/95, OSA 1998, z. 9, poz. 48; wyrok SA w Krakowie z dnia 3 października 1996 r., II AKa 233/96, Prok. i Pr.-wkł. 1997, nr 5, poz. 16; wyrok SN z dnia 21 stycznia 1985 r., I KR 320/84, OSNPG 1986, nr 2, poz. 17; wyrok SN z dnia 30 stycznia 1975 r., II KR 270/74, OSNKW 1975, nr 6, poz. 76). Natomiast według drugiej - wystarcza to do przypisania sprawcy takiego zamiaru (por. wyrok SA w Katowicach z dnia 28 kwietnia 2011 r., II AKa 70/11, LEX nr 1102645; wyrok SA w Krakowie z dnia 23 marca 2010 r., II AKa 19/10, KZS 2010, z. 5, poz. 28; wyrok SA w Krakowie z dnia 27 lutego 1992 r., II AKr 181/91, KZS 1992, z. 3-9, poz. 55; wyrok SA w Krakowie z dnia 17 czerwca 1992 r., II AKr 96/92, KZS 1992, z. 3-9, poz. 56; wyrok SN z dnia 3 grudnia 1981 r., I KR 268/81, OSNPG 1982, nr 5, poz. 64; wyrok SN z dnia 11 kwietnia 1979 r., RNw 3/79, OSNPG 1979, nr 10, poz. 127). Zgodzić należy się ze skarżącym, że rodzaj zamiaru, w jakim działał sprawca, należy do ustaleń faktycznych odnoszących się do znamion czynu zabronionego (zob. wyrok SA w Warszawie z 28 stycznia 1997 r., II AKa 435/96, Prok. i Pr. 1998, nr 5, poz. 23, dodatek), a umyślność znaczy tyle, co zamiar popełnienia czynu o znamionach przedmiotowych określonych w ustawie karnej. Zamiar ów - w myśl art. 9 § 1 k.k. - to przede wszystkim "chcenie" lub "godzenie się". Obok zamiaru bezpośredniego (dolus directus) kodeks utrzymuje drugą postać umyślności, znaną jako zamiar ewentualny (dolus eventualis). Granica między zamiarem bezpośrednim, a zamiarem ewentualnym nie jest ostra. Ocena postaci umyślności (treści zamiaru) powinna więc być dokonywana z należytą wnikliwością i powinna być oparta na odtworzeniu rzeczywistych przeżyć psychicznych sprawcy. Treść ich należy ustalać na podstawie wszystkich okoliczności danego wypadku, ze szczególnym uwzględnieniem pobudek i zachowania się sprawcy, jego właściwości osobistych, charakteru i stopnia rozwoju umysłowego. Samo zachowanie się sprawcy i spowodowanie skutku, nie dowodzi jeszcze umyślności przestępstwa. Nie można bowiem domniemywać zgody sprawcy na powstały skutek jego czynu, lecz należy wykazać, że zgoda na skutek stanowiła jeden z elementów procesu zachodzącego w psychice sprawcy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 6 lipca 1979 r., III KR 186/79, LEX nr 17192, OSNPG 1980/5/60). Nie oznacza to jednak, że Sąd Okręgowy poczynił w powyższym zakresie błędne lub wątpliwie, a więc niejednoznaczne ustalenia faktyczne. Źródeł wadliwości skarżący upatruje przede wszystkim w tym, że Sąd Okręgowy, ustalając stan faktyczny sprawy, uznał że oskarżonymi kierował zamiar rabunkowy, czego wyrazem jest ustalenie, że ci, nikogo nie zauważywszy na terenie leśniczówki P., postanowili okraść ją, a z drugiej strony - mimo powyższego - przypisuje im bezpośredni „wcześniej ugruntowany” zamiar zabójstwa, co stoi w opozycji do wcześniejszego ustalenia i treści wyjaśnień oskarżonego K., stanowiących podstawę do czynienia większości ustaleń faktycznych w sprawie. Z zarzutem tym nie sposób się zgodzić. Faktem jest, iż w części ustaleń faktycznych pisemnych motywów wyroku, Sąd Okręgowy przyjął, w ślad za wyjaśnieniami oskarżonego K., że oskarżeni, potrzebując pieniędzy jeszcze w dniu 20 marca 2012r. postanowili dokonać kradzieży. Następnego dnia, zgodnie z tym zamierzeniem przybyli do D., docierając ostatecznie do leśniczówki P.. Tamże, obchodząc posesję i nikogo nie zauważając, postanowili okraść posadowiony na niej dom (k. 1 uzasadnienia SO). Dokonując zaś subsumpcji ustalonego stanu faktycznego, Sąd uznał, że oskarżeni dopuścili się podwójnego zabójstwa w zamiarze bezpośrednim i to wcześniej ugruntowanym( k. 55 uzasadnienia SO). Konstatacja Sądu Okręgowego jest w ocenie Sądu Apelacyjnego w pełni uprawniona i nie pozostaje w opozycji do ustaleń w zakresie tego, że oskarżeni przebyli do leśniczówki P. z zamiarem jej okradzenia. Był to bowiem motyw przewodni działania oskarżonych, główny cel, który nie wyklucza zamiaru bezpośredniego zabójstwa. Jak bowiem była o tym mowa powyżej, sprawca może podejmować zachowanie skierowane przeciwko drugiej osobie w celu jej zabicia, w celu osiągnięcia innego skutku, ze świadomością konieczności pozbawienia życia drugiego człowieka, jako środka do realizacji swojego celu lub jako następstwa ubocznego i w każdym z tych przypadków realizuje zamiar bezpośredni. Krytyka skierowana pod adresem Sądu Okręgowego, że fakt niezabrania przez oskarżonych łomów, wytrychów czy innych narzędzi pomocnych w dokonaniu kradzieży, jak również wybranie pory dziennej na działanie, a nie nocnej, nie świadczy w świetle zasad doświadczenia życiowego jednoznacznie o działaniu oskarżonych z zamiarem bezpośrednim, nie jest uzasadniona. Opiera się bowiem na fragmentarycznej ocenie zgromadzonych w sprawie dowodów i pomija inne, jakże istotne aspekty działania obu oskarżonych, wynikające z poczynionych w sprawie trafnych ustaleń faktycznych. Mianowicie to, że obaj oskarżeni wyjeżdżając z P. w dniu 21 marca 2012r. zabrali ze sobą noże, w tym R. S.
(1)o długości ostrza ok. 20 cm z plastikową rękojeścią, że weszli do domu pokrzywdzonych w porze obiadowej, niezamaskowani, po uprzednim zapukaniu do drzwi wejściowych, nie prowadząc uprzednio dokładnej obserwacji domu w celu nabrania pewności, że wewnątrz nikogo nie ma – zresztą zagajona przez M. K.
(1)rozmowa na temat zakupu drewna z A. K.
(1)dowodzi, że ryzyko takie uprzednio kalkulowali. Nadto obecność pokrzywdzonej nie zaskoczyła oskarżonych i nie skłoniła do rezygnacji z wcześniejszych planów, tylko po krótkiej chwili doprowadziła do frontalnego ataku na nią, a po chwili także na pokrzywdzonego, który słysząc krzyki żony pośpieszył jej z pomocą, co wzmogło jedynie agresję obu oskarżonych, którzy przystąpili do bezpardonowego ataku na pokrzywdzonych, przy pomocy znajdującej się w korytarzy gaśnicy oraz posiadanych przy sobie noży, nie próbując nawet obezwładnić pokrzywdzonych i wezwać ich do dobrowolnego wydania znajdującego się w ich posiadaniu mienia. Okoliczności te skarżący w zupełności pomija, dokonując krytycznej oceny stanowiska Sądu orzekającego, w oderwaniu od tego wszystkiego co legło u podstaw rozstrzygnięcia Sądu, co znacznie osłabia siłę jego argumentacji. Każdy z pokrzywdzonych, jak trafnie wywiódł Sąd Okręgowy, zginął od ciosów zadanych nożem, spośród których każdy mógł być śmiertelny, jak wynika z opinii biegłej w dziedzinie medycyny sądowej - U. D.. Umiejscowienie ran w newralgicznych dla podtrzymania funkcji życiowych rejonów ciała (kark, i klatka piersiowa), ich głębokość, z której można wnioskować o sile ciosów (w przypadku Z. K.), ilość zadanych ciosów (odpowiednio cztery i dwa), narzędzia sprawcze (noże) pozwalała Sądowi na ustalenie wraz z powołanymi wyżej okolicznościami sprawy, że oskarżeni uderzali tak, aby pokrzywdzonych zabić, a więc w zamiarze bezpośrednim. Ustalony przez Sąd Okręgowy sposób i okoliczności działania oskarżonych, wbrew stanowisku apelującego, w pełni uprawniały do wnioskowania, że działali oni z zamiarem bezpośrednim „wcześniej ugruntowanym”, czyli nie nagłym. Z poczynionych bowiem przez Sąd Okręgowy ustaleń, ignorowanych przez skarżącego, wynika bowiem, że sposób działania oskarżonych był planowy, zorganizowany, nie nosił śladów paniki i dezorganizacji – świadczą o tym nie tylko okoliczności w jakich wtargnęli do domu pokrzywdzonych i w jaki ich zaatakowali, ale także to, że niezwłocznie potem przystąpili do plądrowania domu, nie bacząc na odgłosy konających pokrzywdzonych, a następnie do starannego zacierania śladów zbrodni, nie zapominając nawet o zabraniu z domu pokrzywdzonych odzieży na przebranie. Oczywiście ocenę czy oskarżeni mieli zamiar pozbawić życia swoje ofiary, należy oprzeć na odtworzeniu ich przeżyć psychicznych. Treść tych przeżyć należy ustalić na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, uwzględniając zarówno przesłanki natury przedmiotowej (jak rodzaj użytego narzędzia, godzenie w ważne dla życia ludzkiego organy ciała, ilość ciosów i ich siła) oraz natury podmiotowej (przyczyny i tło zajścia, osobowość oskarżonych, a więc ich usposobienie, poziom umysłowy, reakcje emocjonalne, zachowanie w stosunku do otoczenia, zachowanie przed popełnieniem przestępstwa i po jego popełnieniu, stosunek do pokrzywdzonych). W realiach rozpatrywanego przypadku oskarżeni byli w pełni poczytalni i zdolni do intelektualnej kontroli swojego zachowania, nieograniczonej stanem po użyciu środków psychoaktywnych. W szczególności analizowane zachowanie oskarżonego K. pozostawało w zgodzie z rozpoznanymi przez biegłego cechami jego osobowości – jak nieumiejętność radzeniem sobie z wymogami życia, podejmowanie działań nieracjonalnych i częste żałowanie powziętych decyzji. W tym stanie rzeczy w pełni zasadnie Sąd orzekający przyjął, że zabójstwo A. i Z. K.
(1)było drogą do dokonania przez oskarżonych zaboru cudzego mienia, jak również tego, że zabójstwo to było przez nich wkalkulowane w plan dokonania kradzieży, która była motywem tego zabójstwa. Powyższe wywody zachowują swoją aktualność nie tylko w odniesieniu do zamiaru pozbawienia życia Z. K.
(1), ale i A. K.
(1). Z uzasadnienia podniesionych zarzutów wynika, iż skarżący kwestionował nie tyle zamiar bezpośredni pozbawienia życia pierwszego z wymienionych co odmianę tego zamiaru, natomiast w odniesieniu pokrzywdzonej w ogóle zasadność przypisania oskarżonemu K. w zamiaru pozbawienia życia pokrzywdzonej. Zarzuty w powyższym zakresie należało uznać za całkowicie chybione, jako wynikające z niewłaściwego rozumienia instytucji współsprawstwa. Faktem jest, że podczas żadnego z przesłuchań, w tym także eksperymentu procesowego oskarżony nie przyznał się do zadania ciosów nożem A. K.
(1), utrzymując, iż zdawał jej jedynie uderzenia rękoma, i jak ustalił Sąd Okręgowy, gaśnicą stojącą w korytarzu domu (vide k. 2 uzasadnienia SO). Okoliczność ta nie wyklucza jednak przypisania M. K.
(1)zamiaru pozbawienia życia A. K.
(1)i to bezpośredniego. Jak bowiem podnosi się w literaturze przedmiotu oraz orzecznictwie sądowym w wypadku współdziałania dwóch lub więcej osób, działających w zamiarze pozbawienia życia pokrzywdzonego (współsprawstwo), ponoszą one odpowiedzialność za zabójstwo niezależnie od tego, czyj cios lub ciosy spowodowały ostatecznie skutek śmiertelny (por. wyrok SN z dnia 6 kwietnia 1984 r., III KR 322/83, OSNKW 1984, nr 11-12, poz. 117, a w nowszym orzecznictwie wyrok SA w Łodzi z dnia 24 marca 1999 r., II AKa 254/98, Biul. Prok. Apel. 1999, nr 8). W świetle powyższego bezsprzecznie dla bytu przestępstwa określonego w art. 148 k.k. nie jest niezbędne ustalenie, który ze współsprawców spowodował śmierć człowieka bezpośrednio. W realiach rozpatrywanego przypadku Sąd Okręgowy nie ustalił, który z oskarżonych zadał cios lub ciosy nożem A. K.
(1), które spowodowały ostrą niewydolność oddechową, wywołaną obustronną odmą opłucnową i krwawieniem do tchawicy z przeciętych naczyń płucnych, skutkujące jej zgonem, przyjmując że ciosy te zadali jej oskarżeni w trakcie szamotaniny. Tym samym przyjął, że powzięty przez oskarżonych zamiar zabójstwa pokrzywdzonej, został przez nich zrealizowany wspólnie i w porozumieniu - analogicznie zresztą jak w odniesieniu do pokrzywdzonego - z tą różnicą, iż w tym przypadku Sąd Okręgowy ustalił, że oskarżony K. zadał Z. K.
(1)co najmniej jeden cios nożem w klatę piersiową, w oparciu o treść wyjaśnień oskarżonego złożonych w śledztwie (vide k. 2 uzasadnienia SO). O tym, że oskarżeni działali z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia obojga oskarżonych i to ugruntowanym była już wcześniej mowa. Dodać jedynie należy, iż zamiar pozbawienia życia można ustalić nie tylko na podstawie wyjaśnień sprawcy przyznającego się do winy, ale także dowodzeniem pośrednim, przy uwzględnieniu sposobu działania, jego intensywności oraz innych podobnych okoliczności, a więc tak, jak uczynił to Sąd Okręgowy. W tym miejscu należy odnieść się szerzej do mającej zastosowanie w realiach rozpatrywanego przypadku konstrukcji współsprawstwa. Współsprawstwo jest odmianą sprawstwa, która różni się od sprawstwa pojedynczego tym, że zamiar dokonania czynu zabronionego został podjęty przez co najmniej dwie osoby, które - zgodnie z przyjętym podziałem ról - uzgodniły jego wspólną realizację. Za współsprawstwo odpowiada bowiem ten, kto wykonuje czyn zabroniony wspólnie i w porozumieniu z inną osobą. Istotą współsprawstwa - również z punktu widzenia utrwalonej już linii orzecznictwa Sądu Najwyższego - jest zatem oparte na porozumieniu wspólne działanie co najmniej dwóch osób, z których każda obejmuje swym zamiarem urzeczywistnienie wszystkich przedmiotowych znamion czynu przestępnego. Obiektywnym elementem współsprawstwa jest nie tylko wspólna (w sensie przedmiotowym) realizacja znamion określonej w odpowiednim przepisie tzw. czynności czasownikowej, lecz także taka sytuacja, która charakteryzuje się tym, że czyn jednego współsprawcy stanowi dopełnienie czynu drugiego współsprawcy albo popełnione przestępstwo jest wynikiem czynności przedsięwziętych przez współsprawców w ramach dokonanego przez nich podziału ról w przestępnej akcji. Natomiast subiektywnym elementem, a zarazem warunkiem niezbędnym współsprawstwa jest porozumienie oznaczające nie tylko wzajemne uzgodnienie przez wszystkich współsprawców woli popełnienia przestępstwa, lecz także świadome współdziałanie co najmniej dwóch osób w akcji przestępnej. Porozumienie to jest czynnikiem podmiotowym, który łączy w jedną całość wzajemnie dopełniające się przestępne działania kilku osób, co w konsekwencji pozwala przypisać każdej z nich również i tę czynność sprawczą, którą przedsięwzięła inna osoba współdziałająca świadomie w popełnieniu przestępstwa ( zob. wyrok SN z dnia 24 maja 1976 r., Rw 189/76, OSNKW 1976, nr 9, poz. 117). Wspólne wykonanie czynu zabronionego oznacza, iż współdziałający sprawcy łącznie (nie zaś każdy z osobna) muszą zrealizować komplet jego ustawowych znamion. Do przyjęcia współsprawstwa nie jest zatem konieczne, aby każdy ze współdziałających realizował wszystkie znamiona, lecz by prowadziła do tego suma ich zachowań. Dominuje przy tym pogląd, iż do przyjęcia współsprawstwa nie jest konieczne, aby każdy ze współdziałających realizował niejako własnoręcznie znamię czasownikowe, lecz wystarcza, że występuje on w ramach uzgodnionego podziału ról, ułatwiając co najmniej bezpośredniemu sprawcy wykonanie wspólnie zamierzonego celu (por. wyrok SN z dnia 19 czerwca 1978 r., I KR 120/78, OSNKW 1978, nr 10, poz. 110). Ustawodawca nie wprowadza także dodatkowych warunków dotyczących formy porozumienia. Może do niego dojść nawet w sposób dorozumiany. Istotny jest natomiast dostatecznie uzgodniony zamiar współdziałania z drugą osobą w wykonaniu czynu zabronionego, czyli - innymi słowy - świadomość i wola wspólnego działania. Współdziałający nie muszą się bezpośrednio kontaktować, natomiast muszą mieć świadomość wspólnego wykonania czynu zabronionego, a zatem przynajmniej wiedzieć o sobie i zdawać sobie sprawę, że podejmowana czynność składa się na realizację wspólnie wykonywanej całości przedsięwzięcia (por. wyrok SN z dnia 12 grudnia 2002 r., III KKN 371/00). Z istoty współsprawstwa wynika więc, iż każdy ze współdziałających odpowiada także za to, co uczynili pozostali współsprawcy, pod tym jednakże warunkiem że mieści się to w granicach zawartego porozumienia (por. Jacek Giezek Komentarz do art.18 Kodeksu karnego, stan prawny 2012.05.15). Przekładając powyższe uwagi na grunt niniejszej sprawy stwierdzić należy, że nieważne który z oskarżonych zadał cios nożem pokrzywdzonej A. K.
(1)byleby zamiar jej zabicia objęty był wspólnym porozumieniem, świadomością tak jednego jak i drugiego oskarżonego. Jak o tym była mowa powyżej, oskarżeni dziali w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonych i to „wcześniej ugruntowanym” - wkalkulowanym w motyw rabunkowy ich przestępczego porozumienia, który zaktualizował się i skonkretyzował z chwilą przekroczenia progu domu A. i Z. K.
(1). Sposób działania oskarżonych wskazywał, że dążąc do zdobycia potrzebnych im środków materialnych, mieli świadomość konieczności pozbawienia życia pokrzywdzonych, jako środka do realizacji swojego celu. W świetle powyższego, nawet gdyby przyjąć, że oskarżony K. atakował pokrzywdzoną tylko „gołymi” rękoma i gaśnicą, a śmiertelne w skutkach ciosy nożem zadał jej drugi oskarżony, to nie sposób przyjąć, iżby nie chciał jej śmierci. W tym miejscu należy podkreślić, że z pierwotnych wyjaśnień M. K.
(1)wynika, że on „pomagał” kobietę szarpać, trzymać aby nie wstała, bowiem w trakcie szarpaniny upadła na brzuch i tak już została, nie miała siły wstać. Jak leżała na podłodze, to została ugodzona nożem (k. 247v). Tymczasem z opinii biegłej U. D. wynika, że charakter obrażeń A. K.
(1)wskazuje, że rany kłute okolicy karku i lewej łopatki zostały jej zadane od tyłu, gdy jej ciało znajdowało się w pozycji wyprostowanej, a ponieważ zwłoki, w pozycji „na brzuchu” zostały ujawnione w odległości ok. 60 cm od drzwi wejściowych, zwrócone głową w ich stronę, można przypuszczać, iż zostały zadane podczas próby jej ucieczki, co czyni przedstawioną przez oskarżonego wersję wydarzeń dodatkowo niewiarygodną. W kolejnym przesłuchaniu oskarżony stwierdził zaś, że w pewnym momencie kobieta upadła, jednakże on nie widział, kto uderzał kobietę nożem – nie było go w tym czasie w tym pomieszczeniu (k. 275). W ostatnich rozbudowanych wyjaśnieniach z I fazy postępowania stwierdził, że jak walczyli z R. S. z mężczyzną, to ta kobieta już leżała w korytarzu, wg niego jeszcze wtedy żyła. Utrzymywał, iż nie widział momentu, w którym oskarżony S. uderzył nożem tę kobietę (k.316). W świetle powyższych niejednolitych wyjaśnień oskarżonego K. nie sposób było ustalić, który z oskarżonych zadał ciosy (cios) nożem pokrzywdzonej, z pewnością natomiast odnośne wyjaśnienia oskarżonego nie były szczere i nie ekskulpowały go. Sam bowiem sposób działania oskarżonych - szeroko wyżej skomentowany - po wtargnięciu do wnętrza domu małżonków K., wskazywał, że obaj oskarżeni w celu dokonania rabunku, świadomością swoją obejmowali konieczność pozbawienia życia pokrzywdzonych. Zresztą oskarżony w I fazie postępowania przyznał się do udziału w zabójstwie A. K.
(1), mimo że fizycznie nie przyznał się nigdy do ugodzenia jej nożem, co wszak nie umożliwia przypisania mu odpowiedzialności za ten czyn. Zauważyć jednak należy, że oskarżony K., nawet dokonując zmiany postawy procesowej - na koniec śledztwa i w toku przesłuchania na rozprawie - do końca postępowania czuł się odpowiedzialnym za całość inkryminowanych zdarzeń, w tym za pozbawienie życia pokrzywdzonej, wnosząc w mowie końcowej o wymierzenie mu wnioskowanej przez prokuratora kary dożywotniego pozbawienia wolności. Zarzucanie więc Sądowi meriti, że błędnie przyjął, iż oskarżony przyznał się do popełnia zarzuconych mu czynów w I fazie postępowania, z których niekonsekwentnie wycofał się w toku postępowania jurysdykcyjnego, jawi się jako bezprzedmiotowe. Za chybione należało uznać zarzuty skarżącego, wedle których ustalenie przez Sąd Okręgowy, że to R. S.
(1)podłożył ogień, a nie M. K.
(1), który w tym czasie znajdował się w samochodzie (...) o nr rej. (...), nie uzasadniało przypisania mu odpowiedzialności za zniszczenie, poprzez spalenie budynku leśniczówki wraz ze znajdującymi się w niej ruchomościami. Sąd Apelacyjny, podzielając poczynione w tym zakresie ustalenia faktyczne Sądu orzekającego, podziela także ich ocenę karnoprawną, tj. to, iż przypisanie odpowiedzialności obydwu oskarżonym za ten czyn umożliwia właśnie konstrukcja współsprawstwa w rozumieniu art. 18 § 1 k.k. Oczywistym jest bowiem, że taki podział zadań wynikał z faktycznego podziału ról pomiędzy oskarżonymi K. a S., wedle którego ten pierwszy rozlał znajdujący się w budynku leśniczówki alkohol, po czym udał się do znajdującego się na posesji samochodu pokrzywdzonych marki S. (...), od którego kluczyki oskarżeni znaleźli podczas plądrowania domu, aby niezwłocznie, po podpaleniu leśniczówki, odjechać nim z miejsca zdarzenia, co w istocie nastąpiło, po podłożeniu przez R. S.
(1)ognia we wnętrzu budynku. Wprawdzie skarżący polemizuje z ustaleniem Sądu Okręgowego, iż to oskarżony K. rozlał alkohol, wskazując na przeciwne w tej mierze wyjaśnienia złożone przez oskarżonego podczas eksperymentu procesowego, jednakże nie sposób zgodzić się z powyższą argumentacją. Skarżący, lansując taką wersję wydarzeń, całkowicie pomija, iż w świetle opinii biegłego w dziedzinie pożarnictwa wersja ta jest całkowicie nieprawdopodobna. Biegły J. K. jednoznacznie wskazał, iż do rozniecenia ognia mógł został użyty jako akcelerator alkohol w ilości 1-2 l (spirytus lub czysta wódka), przy czym ogniska pożaru zlokalizowane były w pobliżu zwłok pokrzywdzonych, w tym w usytuowanej w korytarzu szafie ubraniowej (część tego środka wsiąkła w wiszące w niej ubrania, o czym przekonują płytkie wypalenia w okolicy tego miejscu w podłodze, w przeciwieństwie do głębokich, sięgających legarów wypaleń w drewnianej podłodze, w pomieszczeniu kancelarii, w pobliżu zwłok Z. K.), co przeczy wyjaśnieniom oskarżonego złożonym w czasie eksperymentu procesowego, o przypadkowym potłuczeniu się butelek z alkoholem, podczas szamotaniny z pokrzywdzonymi, i potwierdza wersję zdarzeń opisaną przez oskarżonego w toku mającego miejsce w dniu 25 marca 2012r. przesłuchania (k. 316). Trudno zgodzić się ze skarżącym, że odnośne wyjaśnienia oskarżonego stanowiły powtórzenie założonej przez organy ścigania wersji kryminalistycznej, skoro na ten czas nie uzyskano w sprawie opinii z dziedziny pożarnictwa, a samo przesłuchanie, podobnie jak wcześniejsze, nie zostało przeprowadzone pod przymusem lub w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi oskarżonego, jako tym była mowa powyżej. W świetle powyższego rozlanie przez M. K.
(1)alkoholu we wnętrzu leśniczówki, a następnie jego podpalenie przez R. S.
(1), zainicjowało pożar. Bez wątpienia alkohol nie jest dobrym akceleratorem, jak stwierdził biegły K., nie mniej jednak, jego rozlanie ułatwiło bezpośredniemu wykonawcy – R. S.
(1)wzniecenie pożaru, co oskarżony K. obejmował swoją świadomością – zamiarem bezpośrednim. Jak słusznie wywiódł wszak Sąd Okręgowy, pożar miał na celu zatracie śladów popełnionej przez oskarżonych zbrodni, a co za tym idzie, pozbycie się obciążających ich obu dowodów. Wprawdzie można wyobrazić sobie pożar domu i bez uprzedniego użycia jako akceleratora alkoholu, z pewnością jednak rozwijałby się jeszcze wolniej, a co za tym idzie, ryzyko pozostawienia większej ilości potencjalnie obciążających oskarżonych dowodów, byłoby o wiele większe. Niezasadny był także zarzut przypisania oskarżonemu K. współudziału w zniszczeniu, poprzez podpalenie, samochodu pokrzywdzonych marki S. (...), w sytuacji ustalenia przez Sąd Okręgowy, że fizycznego podpalenia pojazdu dokonał wyłącznie R. S.
(1). Analogicznie, jak w przypadku poprzednio omówionego zarzutu, przypisanie odpowiedzialności za ten czyn obu oskarżonym, umożliwiała konstrukcja współsprawstwa, która nie wymaga od każdego z działających wspólnie i w porozumieniu sprawców własnoręcznie realizacji znamion czynności wykonawczej (tu: zniszczenie poprzez spalenie). Faktem, jest, iż w świetle ustaleń Sądu Okręgowego, poczynionych w głównej mierze na podstawie wiarygodnych wyjaśnień oskarżonego K., oskarżeni po wjechaniu do oddziału leśnego nr 45, przebrali się w odzież zabrną z leśniczówki, wrzucili swoje ubrania do wnętrza kabiny wraz ze zdemontowanymi uprzednio tablicami rejestracyjnymi pojazdu, po czym R. S.
(1)przeciął wężyk doprowadzający paliwo do silnika i podpalił samochód, który spłonął doszczętnie. W ocenie Sadu Apelacyjnego oskarżony K. nie tylko takie postępowanie obejmował swoim zamiarem, o czym świadczy fakt, że sam wrzucił do wnętrza kabiny ubranie, które miał na sobie podczas wydarzeń w leśniczówce, aby spłonęło wraz z samochodem dla zatarcia wszelkich śladów popełnionych zbrodni, ale i miał w jego zrealizowaniu istotny wkład. Należy bowiem zauważyć, że oskarżony S. nie posiadał prawa jazdy, a co za tym idzie, dzięki oskarżonemu K. samochód mógł zostać doprowadzony bez ryzyka w miejsce, gdzie można go było „bezpiecznie” spalić. Nie było więc tak jak utrzymuje skarżący, że oskarżony K. był tylko co najwyżej biernym uczestnikiem tego zdarzenia – chciał aby samochód został doszczętnie spalony, a fakt, że czynność techniczną, jaką było podłożenie ognia, wykonał oskarżony S., nie wyłącza jego odpowiedzialności jako współsprawcy zniszczenia pojazdu. Sam zresztą przyznał, że w tej sytuacji było to naturalne (k. 276), co świadczy o tym, że działania R. S.
(1)traktował jak własne i jedynie faktyczny rozkład zadań sprawił, że podpalenia samochodu dokonał R. S.
(1). Wprawdzie skarżący, dla wzmocnienie swojej argumentacji przywołał te wyjaśnienia, w których M. K.
(1)wskazał, iż nie wie w jaki sposób spłonął samochód i czy w ogóle został spalony (k. 251v), jednakże fakt, że w tym przypadku autor skargi odwołał się do wyjaśnień oskarżonego, które miały zostać rzekomo na nim wymuszone przez funkcjonariuszy Policji, nie tylko osłabia siłę tej argumentacji, ale i dowodzi jej instrumentalnego charakteru. W konsekwencji powyższego Sąd Apelacyjny nie podzielił podniesionego przez skarżącego zarzutu obrazy przez Sąd Okręgowy art. 20 k.k., poprzez przyjęciu u obu oskarżonych tożsamego zamiaru do zarzuconych im czynów i pośrednie scedowanie na oskarżonego K. odpowiedzialności za działania dotyczące jedynie współoskarżonego R. S.
(1)(tzw. eksces). Regulacja art. 20 k.k. stanowi ogólną podstawę do rozstrzygania kwestii ekscesu współdziałającego. Wynika z niej, że za eksces odpowiada tylko ta

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.