Sygnatura akt VIII Ga 57/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 10 kwietnia 2015 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie VIII Wydział Gospodarczy w składzie następującym: Przewodniczący: SSO Agnieszka Woźniak Sędziowie: SO Krzysztof Górski (spr.) SO Anna Budzyńska Protokolant: sekr. sąd. Agnieszka Grygiel po rozpoznaniu w dniu 10 kwietnia 2015 roku w Szczecinie na rozprawie sprawy z powództwa (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w (...) z siedzibą w G. przeciwko N. B. o zapłatę na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Rejonowego Szczecin - Centrum w Szczecinie z dnia 23 października 2014 roku, sygnatura akt X GC 1053/13 I. prostuje oczywistą niedokładność zawartą w punkcie I lit.
(2)został wezwany przez A. P. do oględzin urządzeń klimatyzacyjnych zamontowanych w lokalu. R. B. stwierdził wówczas, że uszkodzone są urządzenia wentylacyjne i klimatyzacyjne. Przyczyny uszkodzenia R. B. upatrywał w zbyt wysokim napięciu, które spowodowało spalenie się układów elektroniki i 2 silników w centrali wentylacyjnej. Zdaniem R. B. niesprawność ta była wynikiem błędu elektryka, który podłączał tę instalację, a nie zbyt dużą ilością podłączonych urządzeń i związanym z tym napięciem. Na podstawie takiej diagnozy pracownik R. B. przeprowadził naprawę poprzez uruchomienie klimatyzatora przekładając części z innego urządzenia zamontowanego w innym pomieszczeniu. Kolejno R. B. przeprowadził naprawę w zakresie silników do centrali wentylacyjnej. Naprawy te miały miejsce w dniu 5 października (kiedy został uruchomiony pierwszy klimatyzator), 27 października (kiedy wymieniono silniki i uruchomiono wentylację), natomiast 5 listopada zgłoszono kolejną usterkę drugiego klimatyzatora, a 10 listopada uruchomiono całą instalację. R. B. zajmował się wyłącznie skutkami nieprawidłowego podłączenia, a nie samą instalacją elektryczną. Zapewnione przez powódkę naprawy instalacji elektrycznej okazały się nieskuteczne i nadal dochodziło do zaniku prądu. Natomiast usterki w postaci odpadającego tynku i grzyba (powstałego na skutek cieknącej łazienki), czy też nieprzyjemnego zapachu wydobywającego się z kanalizacji zostały usunięte. Remonty instalacji powodowały rozbiórkę sufitu, co obniżyło estetykę pomieszczenia w części reprezentacyjnej gdzie przyjmowano klientów. Po opuszczeniu lokalu przez pozwanego, a w czasie sporządzania przez biegłego opinii , w rozważanym lokalu było zamieszczonych już 13 wyłączników różnicowo-prądowych. Obwód po opuszczeniu przez pozwanego lokalu jest natomiast taki, jaki był pierwotnie, tj. zgodnie z projektem. Wyłącznik główny dla całej sali komputerowej w rozważanym lokalu miał zakres tylko 35 A, w sytuacji gdy powinien mieć zakres 50 A, ewentualnie 63A. Uzasadniane to było bilansem mocy, szczególnie w sytuacji włączania do podgrzewania tzw. farelek, gdyż obciążenie jednej fazy, szczególnie przy nierównomiernym obciążeniu poszczególnych trzech faz, może znacznie przekroczyć wartość 35 A i sprawić, że dojdzie do przepalenia się wkładki bezpiecznikowej w Wyłączniku Głównym (przed licznikiem). Także podczas włączania się sprężarek klimatyzatorów (chwilowo, ze względu na ciężki rozruch) gwałtownie rośnie prąd, który dodając się do prądu pobieranego przez inne odbiorniki, może przekroczyć wartość 35 A. Zastosowanie w lokalu tylko jednego wyłącznika różnicowo-prądowego, 4-robiegunowego 40 A, na wszystkie obwody zasilające odbiorniki sali komputerowej powodowało wyłączenie, w przypadku zadziałania wyłącznika różnicowo-prądowego, od razu wszystkich obwodów, czy odbiorników. Gdyby takich wyłączników było więcej, to do zanikania prądu by nie dochodziło. Przy budowie sieci elektrycznej, niedopuszczalne jest stosowanie tylko jednego wyłącznika różnicowo-prądowego dla całości, szczególnie, gdy sieć elektryczna jest rozległa, tak jak w przedmiotowym lokalu. Niedochowanie tego powoduje powstanie braku selektywności, tj. zjawiska, że z powodu zwiększenia się prądu upływnościowego, jakiegoś elementu tej sieci, wyłącza się całość. Brak selektywności zabezpieczeń obwodów do sali komputerowej uznać należy główną wadą tej instalacji wg projektu. Dlatego też w samym projekcie wyposażenia Rozdzielni Głównej dla sali komputerowej tkwiła przyczyna częstych wyłączeń instalacji elektrycznej zasilającej salę komputerową. Lokal, który wynajmował pozwany, nie jest obecnie wynajmowany. W innym lokalu wynajmowanym w tej nieruchomości nie dochodziło do problemów z instalacją elektryczną. Do tej pory pozwany przelał na rachunek powódki tytułem następujących faktur: - błędnie wpłacona kwota od (...) N. B. - 6005,70 PLN - FV 04/09/2010 - 234,05 PLN – wpłata z dnia 9 listopada 2010 r - (...); (...); (...) - 22 448,00 PLN – wpłata z dnia 16 grudnia 2010 r - FV 05/10/2010 - 285,54 PLN – wpłata z dnia 16 grudnia 2010 r - FV 04/03/2011; FV 04/04/2011 ;FV 04/05/2011; FV 13/02/2011 26 - 806,46 PLN – wpłata z dnia 1 czerwca 2011 r - 15/04/2011; 14/05/2011;13/07/2011; 03/07/2011; (...); 15/06/2011;04/08/2011; 15/06/2011 - 27 582,42 PLN – wpłata z dnia 2 września 2011 r - 03/09/2011; 23/09/2011 ;04/10/2011; 24/10/2011 ;04/11/2011; 24/11/2011 - 26.023,47 PLN – wpłata z dnia 7 grudnia 2011 r - FV 04/12/2011FV 22/12/2011 - 10 011.32 PLN – wpłata z dnia 13 marca 2012 r - FV 24/04/2012FV 24/03/2012FV (...) - 3 308,09 PLN – wpłata z dnia 11 maja 2012 r - (...), (...); (...); (...);04/03/2 012;04/04/2012;04/05/2012;23/05/2012;04/06/2012;27/ 06/2012;03/07/2012,27/07/2012 - 52 041,28 PLN – wpłata z dnia 30 lipca 2012 r Pozwany zaprzestał wpłat wobec powódki począwszy od opłat za czerwiec 2012 r. W oparciu o przedstawione ustalenia Sąd Rejonowy uznał, że powództwo jest uzasadnione jedynie w części. Sąd wskazał, że podstawę prawną żądania wyrażonego w pozwie stanowi art. 659 § 1 k.c., Co prawda powódka pozwem dochodziła nie tylko czynszu ale i opłat za media, to nie może budzić wątpliwości, że świadczenie najemcy za media jest świadczeniem wynikającym z umowy najmu i należy je ocenić w kontekście tej umowy. Umowę sprzedaży energii cieplnej zawiera bowiem dostawca energii z wynajmującym (właścicielem), najemca powinien natomiast uiścić wynajmującemu uiszczoną przez niego cenę, o ile strony inaczej nie ustaliły. Pozwany domagając się oddalenia powództwa podnosił natomiast, że w lokalu istniały wady, które powódka pomimo ciążącego na niej obowiązku nie usunęła, a zatem skoro powódka nie wywiązała się ze swego ekwiwalentnego świadczenia wzajemnego, pozwany podniósł, że nie musi on wypłacać powódce czynszu. Alternatywnie pozwany podniósł, że czynsz najmu przedmiotowego lokalu powinien ulec obniżeniu o 50 %, począwszy od maja 2012 r. z uwagi na pojawiające się w lokalu usterki. Oceniając materiał dowodowy i ustalając na jego podstawie stan faktyczny Sąd stwierdził, że wziął pod uwagę przede wszystkim zeznania współpracowników pozwanego, jako że były to osoby, które na co dzień korzystały z lokalu, poza tym zeznania tych osób były ze sobą spójne i razem tworzyły wiarygodną i logiczną całość. Tym samym sąd dał wiarę twierdzeniom pozwanego, aby przez cały okres wynajmowania przez niego lokalu dochodziło do zaniku prądu. Wobec rozbieżności między opiniami biegłego zaszła konieczność dokonania oceny, która spośród nich może stanowić podstawę do poczynienia przez sąd ustaleń. Sąd stwierdził, że opinia biegłego stanowi specyficzny dowód, którego ocena przez sąd przebiega według odmiennych, właściwych tylko dla opinii biegłych, kryteriów, tj. przez pryzmat fachowości osób, które ją sporządziły, dokładności i rzetelności przeprowadzonych badań, sposobu motywowania sformułowanego w niej stanowiska oraz stopnia stanowczości wyrażonych w niej ocen, a także trafności uzasadnienia w powiązaniu z wynikami badań. Specyfika tego dowodu wyraża się także w tym, że merytoryczna trafność opinii kontrolowana jest przez sąd, który nie ma wiadomości specjalnych, a więc kontrola ta jest w istocie ograniczona do zgodności z zasadami logicznego myślenia i wiedzy powszechnej. Mając to na uwadze należało wskazać na szereg nieprawidłowości których sąd (pomimo nieposiadania wiadomości specjalnych) dopatrzył się w opinii biegłego K.. Biegły bowiem posługuje się bardzo ogólnymi wypowiedziami, bez ich szczegółowego umotywowania, np. gdy stwierdza, że powódka wykonała instalację elektryczne wg ogólnych zasad i „działała zgodnie z zasadami jej działania”, bez wyjaśnienia na czym te zasady polegają. Ponadto można przy tym zauważyć pewną sprzeczność, gdyż z jednej strony biegły podaje, że instalacja była prawidłowa, a zanik prądu powstawał na skutek m.in. podłączania farelek, a z drugiej stwierdza, że niedopuszczalne jest załączanie dodatkowych farelek w przypadku występowania jakichkolwiek wad instalacji, które powodują niewłaściwe jej działanie. Co więcej biegły nadinterpretuje zeznają świadka G. S. przypisując mu wypowiedź, że w lokalu używano farelek w zależności od potrzeb bez żądnej kontroli, czy też w sposób niezrozumiały ocenia postawę współpracowników jako „bezmyślną” w zakresie podłączania farelek. Za budzące wątpliwości uznać również należało postawę biegłego, który dokonuje oceny zarzutów pozwanego, wskazując co mógł zrobić pozwany aby uniknąć utraty danych z komputerów w przypadku zaniku prądu, albo gdy ocenia, że pozwany nie przedstawił żadnych wymagań dot. planowanego rozmieszczenia i danych urządzeń wymagających zasilania elektrycznego. W rezultacie za bardziej rzetelną, a tym samym wiarygodną sąd uznał opinię biegłego S. i to ona posłużyła sądowi za podstawę rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie. Biegły ten bowiem w sposób kategoryczny, a przy tym poparty stosowną argumentacją wyjaśnił, dlaczego doszedł do wniosku, co było przyczyną zaników prądu. Co prawdą biegły oparł się na prywatnej ekspertyzie A. B. (która to opinia ma jedynie charakter dokumentu prywatnego), lecz podkreślić należy, że A. B. występował w sprawie jako świadek i potwierdził treść swojej ekspertyzy, a ponadto z opinii biegłego S. wynika, że podjął on się oceny tej ekspertyzy badając m.in. jej zgodność z dokumentacją znajdującą się w rozdzielni. Ponadto z opinii biegłego wynika, że wskazane przez świadków zanikanie prądu jest typowym następstwem jednego wyłącznika. Sąd nie dał natomiast wiary stronie powodowej, że zmiana instalacji nastąpiła w okresie wrzesień/październik 2010 r., gdyż nie przedstawiła na tę okoliczność żadnych wiarygodnych dowodów, a nadto biegły bardzo kategorycznie po przeprowadzonych oględzinach lokalu stwierdził, że w rozważanym okresie w lokalu był tylko jeden wyłącznik. Biorąc pod uwagę tę kategoryczną wypowiedź biegłego oraz to, że A. B. już w sprawie zeznawał i wskazywał na zastosowanie wyłącznie jednego wyłącznika, sąd oddalił wniosek o ponowne jego przesłuchanie. Mając na uwadze powyższe Sąd doszedł do wniosku, że przedmiot najmu posiadał wadę w postaci nieprawidłowej – dla prowadzonej przez pozwanego działalności – instalacji elektrycznej. Co do pozostałych wad to z zeznań świadków wynika, że wady te zostały usunięte, bądź pojawiły się pod koniec korzystania z lokalu i nie miały większego znaczenia dla pozwanego (jak to było w przypadku oświetlenia). Odnosząc się do zarzutu pozwanego, że nieusunięcie wad przedmiotu najmu uprawniało go do wstrzymania się z zapłatą czynszu, z uwagi na brak świadczenia ekwiwalentnego świadczenia po stronie powódki, Sąd stwierdził, że zgodnie z art. 659 k.c. ekwiwalentnym świadczeniem wobec obowiązku płacenia czynszu po stronie najemcy jest obowiązek oddania najemcy rzeczy do używania przez czas oznaczony lub nieoznaczony po stronie wynajmującego. Świadczeniem wzajemnym w myśl art. 488 § 2 k.c. po stronie wynajmującego takim przypadku nie jest z pewnością obowiązek usunięcia wad, chociaż w przypadku wystąpienia wad w przedmiocie najmu, za które odpowiada wynajmujący, najemcy przysługują oczywiście określone uprawnienia. Podkreślono, że przepisy art. 664 k.c. nie przyznają najemcy prawa do powstrzymania się w ogóle z zapłatą czynszu, a jedynie uprawniają do żądania obniżenia czynszu albo do wypowiedzenia umowy bez zachowania terminów wypowiedzenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2011 r. I CSK 29/11). Wyjaśniono też, że zgodnie z umową powódka zobowiązana była do wykonania robót budowlanych w zakresie m.in. instalacji elektrycznej siłowej, komputerowej, oświetleniowej oraz wentylacji wspomaganej, a także do utrzymania przedmiot najmu w stanie przydatnym do umówionego użytku, tj. związanego ze znanym jej przedmiotem działalności pozwanego. Natomiast pozwanego obciążać miały nakłady związane ze zwykłym używaniem i utrzymaniem przedmiotu najmu. Do obowiązków powódki jako wynajmującej należało zapewnić pozwanemu odpowiednią i sprawną instalację elektryczną stosownie do potrzeb pozwanego. Sąd zauważył, że skoro pozwany zajmował się działalnością biurową (m.in. działalnością fotograficzną, agencji reklamowych, wydawniczą oraz działalnością w zakresie architektury i drukowaniem), a w wynajmowanym lokalu znajdowało się kilkanaście komputerów wraz z osprzętem do niego, koniecznych do wykonywanej działalności biurowej, to w świetle art. 662 §1 k.c. oczywiste jest, że obowiązkiem powódki było zapewnianie odpowiedniej ku temu instalacji elektrycznej. Odwołując się do opinii biegłego Sąd wskazał, że brak większej ilości wyłączników doprowadzał do zaniku prądu (zawiązanego z brakiem selektywności), co z kolei spowodowało niedogodności, na które wskazywali współpracownicy pozwanego, tj. przestoje w pracy, utratę danych na komputerze, obniżenie komfortu pracy na skutek niemożliwości bezproblemowego ogrzania pomieszczenia, czy też skorzystania z klimatyzacji. W ocenie sądu nie można przy tym mówić, że pracownicy ci w jakiś sposób przyczynili się do powstawania zaników prądu poprzez stosowanie farelek, gdyż za racjonalne należy uznać zachowanie, gdy ktoś nie chcąc pracować w zimnej temperaturze ogrzewa pomieszczenie i w tym celu podłącza farelkę do gniazdka, skoro ku temu instalacja elektryczna służy. Biorąc pod uwagę powyższe rozważania sąd uznał, że wynajmowany lokal posiadał wadę, za którą odpowiedzialność ponosi powódka, przy czym wada ta ograniczała zdolność przedmiotu najmu do ustalonego użytku, co stosownie do art. 664 § 1 k.c. uprawniało pozwanego do żądania obniżenia czynszu. Ostatecznie Sąd uznał, że z uwagi na charakter wady i wynikające stąd niedogodności w kontekście przydatności lokalu do umówionego użytku oraz częstotliwości (kilka razy w tygodniu) i długiego okresu, kiedy następowało zanikanie prądu, wada ta miała charakter istotny, co uprawniało pozwanego do żądania na podstawie art. 664 § 1 k.c. zmniejszenia czynszu o 50% wartości. Zdaniem sądu czynsz na tym poziomie zapewnia ekwiwalentność świadczeń, do których zobowiązane były względem siebie strony. W rezultacie Sąd zasądził od pozwanego 50% wartości ustalonego między stronami czynszu, nie znajdując przy tym podstaw do obniżenia należności za media, co (z uwzględnieniem dokonanych przez pozwanego przed procesem wpłat) dało łączną kwotę 33.765,99 zł. Odsetki za zwłokę zasądzono na podstawie art. 481 § 1 k.c., zgodnie z terminami płatności wskazanymi w fakturach i żądaniem pozwu, przy uwzględnieniu obniżenia stawki czynszu o 50%. O obowiązku poniesienia kosztów procesu rozstrzygnięto zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik sprawy przewidzianą w art. 100 k.p.c. w zw. z art. 98 k.p.c. Po uwzględnieniu stosunku należności zasądzonej do żądanej należało uznać, że roszczenie strony powodowej zostało uwzględnione w 56,71 %, w związku z czym kosztami postępowania obciążono powódkę w 43,29 %, a pozwanego w 56,71 %, przy czym szczegółowe wyliczenie kosztów procesu pozostawiono referendarzowi sądowemu. Apelację od tego wyroku wniosła powódka, zarzucając wyrokowi 1) naruszenie prawa procesowego - art. 325 k.p.c. – poprzez niewskazanie w treści sentencji wyroku - w pkt I lit.
- a)- wysokości odsetek umownych oraz niewskazanie w treści sentencji wyroku - w pkt I lit.
- a)i lit.
- b)- terminu końcowego naliczania odsetek z tytułu opóźnienia; 2) naruszenie prawa procesowego - art. 233 § 1 k.p.c. - poprzez błędne przyjęcie, że powód częściowo wygrał a częściowo przegrał sprawę, skutkiem czego było stosunkowe rozdzielenie kosztów procesu zgodnie z art. 100 k.p.c., podczas gdy zgodnie z sentencją wyroku powód wygrał sprawę w całości, w rezultacie czego pozwany jako przegrywający sprawę - zgodnie z art. 98 § 1 k.p.c. - winien zwrócić powodowi koszty procesu w całości. Opierając się o wskazane zarzuty wniesiono o zamianę zaskarżonego wyroku i orzeczenie co do istoty sprawy w zakresie zaskarżenia poprzez zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda odsetek umownych w wysokości dwukrotności odsetek ustawowych, nie większej jednak niż stopa odsetek maksymalnych; oznaczenie w sentencji wyroku terminu końcowego naliczania odsetek umownych i ustawowych poprzez dodanie zapisu „do dnia zapłaty” i zobowiązanie pozwanego do zwrotu na rzecz powoda całych kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego, według norm przepisanych oraz kwoty 17 złotych tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Nadto wniesiono o zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego, według norm przepisanych. W uzasadnieniu wskazano, że pozwem z dnia 28 maja 2013 roku powód wniósł o zasądzenie od pozwanego kwoty 59.541,81 złotych wraz z odsetkami ustawowymi oraz umownymi w wysokości dwukrotności odsetek ustawowych, nie większymi jednak niż stopa odsetek maksymalnych, od wskazanych w pozwie kwot. W zaskarżonym wyroku Sąd nie wskazał wysokości owych odsetek umownych. W ocenie powoda stanowi to naruszenie art. 325 k.p.c., chociaż bowiem niesporne jest zasądzenie na rzecz powoda przedmiotowych odsetek, ze względu na niewskazanie ich wysokości niemożliwe jest ich wyegzekwowanie w toku postępowania egzekucyjnego. Dodano, że z uzasadnienia wyroku jednoznacznie wynika, że wysokość odsetek umownych została zasądzona zgodnie z żądaniem pozwu. Rozstrzygnięcie zawarte w uzasadnieniu, odsyłające do treści pozwu, nie pozwala jednak na skierowanie sprawy do postępowania egzekucyjnego. Pomimo zatem, że z sentencji wyroku z łatwością można wywnioskować, iż Sąd zasądził odsetki umowne zgodnie z żądaniem powoda, w obecnym brzmieniu wyrok uniemożliwia odzyskanie należnych kwot. Zarzucono też, że naruszenie przez Sąd art. 325 k.p.c. przejawia się w niewskazaniu terminu końcowego naliczania odsetek umownych i ustawowych, co stwarza niepewność w tym przedmiocie bo w sentencji wyroku Sąd wskazał jedynie, że mają być one naliczane „od dnia”, nie określił jednak terminu końcowego, tj. „do dnia zapłaty”. W ocenie powoda nieprawidłowość ta może utrudnić powodowi odzyskanie należności na etapie postępowania egzekucyjnego. Stwierdzono wreszcie, że z zaskarżonego wyroku nie wynika, aby powód przegrał sprawę choćby w części, gdyż Sąd nie zamieścił w sentencji punktu dotyczącego oddalenia powództwa. O zakresie rozstrzygnięcia sądu decyduje wyłącznie sentencja a nie jego uzasadnienie wyroku. Brak w pisemnej sentencji wyroku rozstrzygnięcia o całości żądania powoduje, że w tej części wyrok nie istnieje. Skoro zatem w niniejszym sporze powaga rzeczy osądzonej zachodzi pomiędzy stronami wyłącznie w tej części żądania pozwu, co do której Sąd orzekł o wygranej powoda, pozostała część roszczenia w ogóle nie może być brana pod uwagę przy ocenie stopnia wygrania sprawy, a w efekcie przy ewentualnym stosunkowym rozdzieleniu kosztów procesu. W ocenie powoda obecny stan sprawy powinien być interpretowany w ten sposób, że roszczenie pozwu - w kwocie 33.765,99 złotych - zostało zasądzone w całości. W świetle treści wyroku z dnia 23 października 2014 roku tylko ta kwota może być uważana za przedmiot sporu. W zakresie zaś, co do którego Sąd nie orzekł, powód nie uległ pozwanemu, bowiem roszczenie to nie korzysta z powagi rzeczy osądzonej. W ocenie powoda brak jest podstaw do stosunkowego rozdzielenia kosztów procesu zgodnie z art. 100 k.p.c. Przepis ten znajduje zastosowanie w tych sytuacjach, gdy z jednej strony częściowo uwzględnione zostało roszczenie powoda, z drugiej zaś - zarzuty podnoszone przez pozwanego. Przypadek taki nie zachodzi w niniejszej sprawie, bowiem wobec nieoddalenia powództwa choćby w części, nie może być mowy o uznaniu stanowiska pozwanego w jakimkolwiek zakresie. Wobec tego, że powód wygrał sprawę w całości, pozwany zaś przegrał w tym samym zakresie, na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. pozwany powinien zostać przez Sąd zobowiązany do zwrotu na rzecz powoda pełnych kosztów procesu. Zdaniem skarżącego obciążenie powoda kosztami niniejszego procesu w części obejmującej nieosądzone roszczenie byłoby sprzeczne z zasadami słuszności, z których wywodzi się art. 100 k.p.c. Doprowadziłoby bowiem do sytuacji, w której powód byłby zobowiązany - bez swej winy - do dwukrotnego poniesienia kosztów procesu w tej samej sprawie. Nierozstrzygnięcie w niniejszej sprawie ponad kwotę 33.765,99 złotych, daje powodowi możliwość wytoczenia o tę sumę osobnego powództwa. W odpowiedzi na apelację wniesiono o jej oddalenie wskazując, że wyrok Sądu pierwszej instancji jest prawidłowy. Uzasadnienie orzeczenia Sądu jest poprawne merytorycznie, jest czytelne oraz zawiera logiczne wnioski. Nadto uzasadnienie Sądu Rejonowego w wyczerpujący sposób opisuje stan faktyczny sprawy i okoliczności je uzasadniające. Zdaniem oponenta skarżącego, Sąd pierwszej instancji w sposób rzetelny wskazał i uzasadnił przesłanki przesądzające obniżeniu ustalonego pomiędzy stronami czynszu. Sąd Rejonowy prawidłowo uznał, że ocena stopnia istotności rozważanej wady nie wymagała posiadania wiadomości specjalnych, lecz kwalifikacja wady jako czynnika ograniczającego użytek przedmiotu najmu podlegała swobodnej ocenie sądu, po wszechstronnym rozważeniu całokształtu materiału dowodowego i z uwzględnieniem zasad doświadczenia życiowego. Zdaniem pozwanego, Sąd pierwszej instancji prawidłowo uznał, iż czynsz na poziomie 50% zapewnia ekwiwalentność świadczeń, do których zobowiązane były względem siebie strony. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Apelacja okazała się bezzasadna, jakkolwiek nie z przyczyn, które podniesiono w odpowiedzi na apelację. Kwestie tam wskazane nie były bowiem w ogóle objęte przedmiotem apelacji. W pierwszej kolejności stwierdzić należy, ze Sąd I instancji przeprowadził w sposób prawidłowy postępowanie dowodowe i na jego podstawie przedstawił trafne ustalenia faktyczne. Ustalenia te Sąd odwoławczy czyni częścią własnego uzasadnienia nie znajdując potrzeby ponownego ich szczegółowego przytaczania. Trafna jest też ocena prawna powództwa w części, która została rozstrzygnięta zaskarżonym wyrokiem. Również w tym zakresie zastosowanie powołanych przez Sąd Rejonowy norm prawnych nie budzi zastrzeżeń i zbędne jest powtarzanie akceptowanych przez Sąd Okręgowy motywów prawych rozstrzygnięcia. Poza kognicją Sądu odwoławczego leży natomiast ocena faktyczna i prawna powództwa w tej części, w jakiej Sąd Rejonowy nie orzekł w sprawie. Odnosząc się do zarzutów skarżącego stwierdzić należy, że zasadnie wywodzi on, iż rozstrzygnięcie zasądzające odsetki umowne powinna być określona w sentencji. Jednocześnie brak tego określenia przy niewydaniu przez Sąd orzeczenia oddalającego powództwo, nie może być kwestionowany w apelacji. Skarżący trafnie zauważa, że z uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia wynika jednoznacznie, iż Sąd uwzględnił żądanie pozwu w zakresie odsetek a jedynie nieprecyzyjnie pominął dookreślenie rozstrzygnięcia w sentencji poprzestając na wskazaniu stopy zasądzonych odsetek w uzasadnieniu. W tym stanie rzeczy przyjąć należy, że Sąd w istocie nie tyle wadliwie oddalił część zgłoszonego żądania odsetkowego (co czyniłoby zasadnym wniesienie apelacji) co popełnił oczywistą niedokładność polegającą na niesprecyzowaniu w sentencji stopy odsetek. Stosownie do treści art. 350 §1 i §3 k.p.c. Sąd także z urzędu może sprostować w wyroku niedokładności, błędy pisarskie albo rachunkowe lub inne oczywiste omyłki a jeżeli sprawa toczy się przed sądem drugiej instancji, sąd ten może z urzędu sprostować wyrok pierwszej instancji. Na podstawie tej normy należało dokonać sprostowania oczywistej omyłki i prawidłowo sprecyzować rozstrzygnięcie o odsetkach umownych zawarte w zaskarżonym orzeczeniu Sądu Rejonowego. W pozostałym zakresie zarzuty i wywody apelacji muszą być uznane za pozbawione racji. Powód kwestionuje poprawność zastosowania normy art. 325 k.p.c. Uwypuklana w tym kontekście wadliwość ma polegać na niewskazani „końcowego terminu” naliczania odsetek tytułu opóźnienia. Skarżący jednak ani w petitum pozwu ani też w apelacji takiego terminu nie wskazał. Nie ograniczano bowiem żądania pozwu w zakresie odsetek wymagalnych w przyszłości (po dniu jego wniesienia) do określonej daty. Za takie ograniczenie nie może być uznane sformułowanie żądania zasądzenia odsetek przypadających od wskazanej należności począwszy od określonej daty do „dnia zapłaty”. Przyjęte sformułowanie nie określa bowiem terminu końcowego. Pojęcie terminu ma utrwalone znaczenie w prawie cywilnym. Dodać należy, że Sąd jest związany jedynie zakresem żądania a nie sposobem jego sformułowania. Jeśli orzeczenie rozstrzyga o żądaniach pozwu to użycie innej niż proponowana przez powoda redakcja rozstrzygnięcia nie powoduje naruszenia art. 325 k.p.c. Terminem określane jest bowiem zdarzenie przyszłe i pewne – dające się umiejscowić w konkretnym punkcie czasowym (przez wskazanie konkretnej daty lub okresu czasu). „Dzień zapłaty” w pojęciu używanym przez powoda, takich cech nie spełnia. Moment zapłaty (czy wręcz sam fakt zapłaty) jest bowiem w sensie prawnym zdarzeniem przyszłym i niepewnym. Zapłata może nie nastąpić. Co więcej - umorzenie zobowiązania pieniężnego stwierdzonego w wyroku może nastąpić także w następstwie innych zdarzeń niż jego spełnienie (np. przez oświadczenie o potrąceniu, które może mieć skutek wsteczny w sferze roszczenia o zapłatę odsetek. Zasądzenie odsetek „do dnia zapłaty” wbrew sugestiom skarżącego nie tylko więc nie określa terminu świadczenia, lecz nie posiada jakiejkolwiek treści precyzującej rozstrzygnięcie, nie ma zatem żadnego znaczenia na etapie postępowania egzekucyjnego (komornik nie jest uprawniony do ustalania czy przed złożeniem wniosku o wszczęcie egzekucji nastąpiła zapłata należności). W nauce i orzecznictwie za ugruntowany należy przyjąć pogląd, że odsetki za opóźnienie mają charakter wierzytelności o charakterze okresowym i stają się wymagalne osobno za każdy dzień opóźnienia). Roszczenie o zasądzenie odsetek może być sformułowane w procesie przez wskazanie konkretnej kwoty dochodzonej z tego tytułu (wyliczenie należności) lub podanie podstawy (należności głównej) od której odsetki przypadają (winny być obliczane), stopy procentowej oraz terminu początkowego (względnie również terminu końcowego). W przypadku gdy powód dochodzi zasądzenia odsetek „na przyszłość” wraz z niezaspokojoną należnością główną, podanie daty końcowej (jako nieznanej w momencie wnoszenia powództwa) z przyczyn faktycznych jest niemożliwe. Odsetki „na przyszłość” (za okres przypadający po wydaniu wyroku) jako należność okresowa, mogą być dochodzone w procesie na podstawie art. 190 k.p.c. Jednakże w świetle tego przepisu (pozwalającego na żądanie zasądzenia na przyszłość należności powtarzających się, stosowanie swoistego dookreślenia mającego w istocie zastępować nieznany stronie powodowej termin do którego odsetki będą biegły, jest zbędne i nie wnosi istotnej informacji również dla potrzeb postępowania egzekucyjnego. Zaniechanie zamieszania w sentencji sformułowań zbędnych czy też pewnych sytuacjach mogących jedynie wprowadzać konfuzję, nie może być uznane za wadę wyroku i jest obojętne dla określenia zakresu orzeczenia o żądaniu zasądzenia odsetek a zarzuty apelacji uznać należy za chybione. Skarżący kwestionuje też orzeczenie o kosztach wywodząc, że skoro nie oddalono żądania w żadnej części to mimo uwzględnienia jedynie części jego żądań ma on prawo domagać się zasądzenia całości kosztów procesu. Skarżący zakłada więc że wygrał proces w całości, skoro żadna część żądań nie została oddalona w wyroku. Założenie to nie jest trafne. Podstawą rozstrzygnięcia o kosztach Sąd Rejonowy uczynił normę art. 100 k.p.c., zgodnie z którą w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione lub stosunkowo rozdzielone. Powód w pozwie wyznaczył granice sporu przez określenie wysokości dochodzonej kwoty. Skoro w wyroku uwzględniono jedynie część roszczenia, to niezależnie od przyczyny takiego rozstrzygnięcia, nie można uznać, by powód wygrał proces w całości. Za wygrywającego może być uznany jedynie w tej części, w której uzyskał postulowane orzeczenie o czym przesądza treść przywołanego art. 100 k.p.c. Zatem o wyniku sporu decyduje proporcja w jakiej pozostaje wartość żądania uwzględnionego do zakresu żądań zgłaszanych pierwotnie w pozwie niezależnie od przyczyny jaka spowodowała że pozostała część nie znalazła uwzględnienia w wyroku. Analogicznie traktować należałoby sytuację, gdy w toku sporu doszło do częściowego orzeczenia pozwu lub umorzenia postępowania na podstawie art. 355 k.p.c. Powód jak wynika z treści uzasadnienia apelacji, świadomie nie złożył wniosku o uzupełnienie wyroku na podstawie art. 351 k.p.c. Nie może obecnie z tego zaniechania wywodzić korzystnych dla siebie skutków prawnych i twierdzić, ze mimo uwzględnienia jedynie części dochodzonego roszczenia w istocie wygrał proces w całości. Z tych przyczyn stosując normę art. 385 k.p.c. oddalono apelację powoda w części nie objętej orzeczeniem o jej odrzuceniu. O kosztach postępowania odwoławczego orzeczono na podstawie art. 98 k.p.c. w zw. z art. 108 §1 k.p.c. Strona powodowa przegrała proces w II instancji. W związku z tym ma obowiązek zwrotu przeciwnikowi kosztów. Na koszty te składa się wynagrodzenie pełnomocnika procesowego. Wynagrodzenie pełnomocnika określono w wysokości 50% stawki minimalnej właściwej dla wartości przedmiotu zaskarżenia. Wobec wartości przedmiotu zaskarżenia w apelacji powoda (4172 zł) , przyjąć należy, że jest on zobowiązany do zwrotu pozwanemu kosztów w wysokości 300 zł. Podstawę prawną takiego ustalenia stanowi §13 ust. 1 pkt. 1) w zw. z §6 pkt. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej z urzędu (t. jedn. Dz. U. 2013 roku, poz. 461). SSO K. G. SSO A. W. SSO A. B.