← Polska

V ACa 813/12

Sygn. akt V ACa 813/12 V ACz 1065/12 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 czerwca 2013r. Sąd Apelacyjny w Katowicach V Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Grzegorz Stojek Sędz

§ 2

zdanie drugie k.c., to po początkowych wątpliwościach ugruntowało się w orzecznictwie stanowisko, iż zgoda inwestora na zawarcie umowy przez wykonawcę z podwykonawcą może być wyrażona przez każde zachowanie inwestora, która ujawnia zgodę w sposób dostateczny, zgodnie z art. 60 k.c. , w tym przez czynności faktyczne, jak na przykład tolerowanie obecności podwykonawcy na placu budowy, odbieranie od niego robót, czynienie ustaleń z podwykonawcą i może być wyrażona w dowolnym momencie przed zakończeniem robót, przy czym wiedza inwestora o istotnych elementach umowy podwykonawczej pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą może pochodzić z różnych źródeł, czy też inwestor mógł posiąść taką wiedzę z łatwością. Zgoda inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą winna dotyczyć konkretnej umowy lub projektu umowy zindywidualizowanych zarówno co do strony podmiotowej, jak i przedmiotowej, w tym co do zakresu robót i ustalonego wynagrodzenia w umowie z podwykonawcą, przy czym ciężar udowodnienia zgody inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą ciąży na podmiocie powołującym się na solidarną odpowiedzialność inwestora z wykonawcą. Zgoda inwestora może być wyrażona w dowolnym czasie, jednakże do chwili zakończenia robót budowlanych. W umowie pozwanych strony dopuściły możliwość wykonania robót przez pozwanego za pomocą podwykonawców, ale nie w całości. Generalny wykonawca winien był uzyskać uprzednio pisemną zgodę inwestora, a także przedstawić mu, przed zawarciem umowy z podwykonawcami, wszystkich informacji o podwykonawcy oraz tekst umowy z podwykonawcą lub projekt takiej umowy. Z dokonanych ustaleń faktycznych nie wynikało, aby generalny wykonawca dochował wskazanych warunków przy zawieraniu umowy z powodem. Zwrócił uwagę Sąd Okręgowy, że powód, pracownicy powoda i jego podwykonawcy byli wpuszczani na plac budowy, wykonywali na budowie prace prowadzące do wykonania przedmiotu umowy, czynili ustalenia techniczne z przedstawicielem nadzoru inwestorskiego A. C., brali udział w naradach budowlanych, powodowi była przesyłana część protokołów z narad budowlanych, w których powód był wskazywana jako podwykonawca co do części robót (określonych jako zakresy (...), (...), (...)), uczestniczyli w czynnościach odbiorowych wykonanego obiektu. Jednakże zauważył, że brak było dowodów na ustalenie, aby pozwany inwestor do czasu oddania obiektu został poinformowany lub uzyskał wiedzę o wynagrodzeniu ustalonym w umowie generalnego wykonawcy z powodem, czy też o przekazaniu powodowi całości prac objętych umową pozwanych. Żaden z zeznających świadków, jak i strony, nie wskazywali na poruszanie kwestii wynagrodzenia w obecności pozwanej, czy to na naradach, czy w innych okolicznościach, również okoliczność ta nie wynikała z przedłożonych dokumentów. Brak było więc podstaw do uznania, że pozwana posiadała w trakcie prowadzenia robót mających na celu oddanie obiektu wiedzę o wynagrodzeniu powoda należnym od pozwanego P. P.. Nie wynikało też z dokonanych ustaleń, aby pozwana miała wiedzę o pełnym zakresie robót wykonywanych przez powoda jako podwykonawcę, tym bardziej, że w protokołach narad wskazywano jedynie na część z całości robót, które wykonywał powód. Wskazał też, że J. B.

(2), który nie był pracownikiem pozwanej (...) Sp. z o.o. i K. Z. zajmujący u pozwanej stanowisko kierownika technicznego nie posiadali umocowania pozwanego inwestora do jego reprezentacji, natomiast A. C. pełniła funkcję inspektora nadzoru inwestorskiego oraz pełniła nadzór architektoniczny i jak wynika z jej zeznań nie udzielono jej pełnomocnictwa do akceptacji podwykonawców w imieniu inwestora. A, zdaniem Sądu Okręgowego, oświadczenie woli osoby prawnej powinno pochodzić, stosownie do art. 38 k.c., od jej organów, poprzez które działa bądź też od umocowanych do reprezentacji przez te organy podmiotów. Natomiast pisma strony pozwanego inwestora z dnia 30 listopada 2010 r. i 21 stycznia 2011 r., podpisane przez jednego z członków zarządu, miały już miejsce po odbiorze obiektu objętego umową pozwanych i generalnego wykonawcę z powodem, w związku z czym, według Sądu Okręgowego, nie miały one znaczenia dla ustalenia, że pismami tym pozwana wyraziła zgodę na zawarcie umowy generalnego wykonawcy z powodem, która to umowa w datach pism była już wykonana, zaś kwestia ewentualnych wad przedmiotu umowy wskazanych w protokole z dnia 22 października 2010 r. i ich usunięcia pozostawała bez wpływu na stwierdzenie wykonania umowy. Nadto wskazał, że wbrew twierdzeniu powoda w pismach tych pozwana (...) Sp. z o.o. przede wszystkim wskazywała na bezpodstawność i brak uzasadnienia roszczeń powoda, a także na to, że przynajmniej od dnia 3 stycznia 2011 r. obowiązywała u pozwanej reprezentacja łączna. Sąd Okręgowy przyjął, iż powód nie wykazał, stosownie do art. 6 k.c., aby pozwany inwestor wyraził w rozumieniu. art.

§ 2k.c.

zgodę na zawarcie przez generalnego wykonawcę umowy z powodem jako podwykonawcą, a w konsekwencji nie wykazał, iż pozwana (...) Sp. z o.o. ponosi na podstawie art.

§ 5k.c.

solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia powoda i za odsetki z tytułu opóźnienia w zapłacie tegoż wynagrodzenia, co skutkowało oddaleniem powództwa wobec inwestora w całości. O kosztach Sąd Okręgowy orzekł po myśli art. 100 k.p.c. według zasady stosunkowego rozdziału kosztów. Powód poniósł koszt opłaty od pozwu w kwocie 13.063 zł oraz koszty zastępstwa procesowego w kwocie 14.400 zł i opłaty skarbowej od udzielonego pełnomocnictwa w kwocie 17 zł, zaś pozwany P. P. poniósł koszty zastępstwa procesowego w kwocie 7.200 zł i opłaty skarbowej od pełnomocnictwa 17 zł, a porównując żądanie pozwu i wynik sporu stwierdzić należało, że powód utrzymał się ze swoim żądaniem w 55,32%, co w konsekwencji oznaczało, że wyniku stosunkowego rozdziału kosztów postępowania pozwany P. P. był zobowiązany do zwrotu powodowi kwoty 11.977,38 zł. Ustalając koszty zastępstwa procesowego strony powodowej Sąd Okręgowy, mając na względzie przepisy § 2 ust. 1 i 2 w zw. z § 6 pkt 7 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. Nr 163, poz. 1348 z zm.) oraz wniosek pełnomocnika powódki o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości podwójnej stawki minimalnej z uwagi na nakład pracy, uznał, iż nakład pracy pełnomocnika powódki stawającego na każdej z wyznaczonych rozpraw oraz udzielającego zasadnych wyjaśnień i replik co do stanowiska pozwanych uzasadniał przyznanie mu opłaty za czynności adwokata w wysokości dwukrotności stawki minimalnej dla przedmiotu sprawy mieszczącego się w przedziale od 200.000 zł. Natomiast w stosunku do pozwanej (...) Sp. z o.o. powód przegrał proces w całości, w związku z czym, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik sprawy określoną art. 98 § 1 k.p.c., Sąd Okręgowy zobowiązał go do zwrotu pozwanej celowych kosztów obrony, na które złożyły się, wskazane w spisie kosztów, wynagrodzenie pełnomocnika w wysokości 14.400 zł oraz opłata skarbowa od udzielonego pełnomocnictwa 17 zł. Ustalając koszty zastępstwa procesowego strony pozwanej Sąd Okręgowy, mając na względzie przepisy § 2 ust. 1 i 2 w zw. z § 6 pkt 7 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego z urzędu (Dz. U. Nr 163, poz. 1349 z zm.) oraz wniosek pełnomocnika o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości 24.666 zł uznał, iż nakład pracy pełnomocnika pozwanej stawającego na każdej z wyznaczonych rozpraw oraz udzielającego zasadnych wyjaśnień i replik co do stanowiska powoda uzasadniał z jednej strony przyznanie mu opłaty za czynności radcy prawnego w wysokości dwukrotności stawki minimalnej dla przedmiotu sprawy mieszczącego się w przedziale od 200.000 zł, natomiast z drugiej strony nie był on aż tak wysoki, aby przyznać wynagrodzenie w wysokości przekraczającej trzykrotność stawki minimalnej. Apelacje od powyższego wyroku wnieśli powód i pozwany P. P.. Natomiast pozwana (...) Sp. z o.o. wniosła zażalenie na orzeczenie o kosztach postępowania. Powód zaskarżył wyrok częściowo w zakresie oddalenia powództwa w stosunku do pozwanego P. P. w kwocie 87.984 zł, a w stosunku do pozwanej (...) Sp. z o.o. do łącznej wysokości 232.520,76 zł oraz w zakresie oddalenia powództwa o odsetki od kwoty 261.250,55 zł za okres od dnia 9 listopada 2010 r. do dnia 3 września 2011 r., wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i zasądzenie tych należności od pozwanych solidarnie, a także zaskarżył wyrok w części orzekającej o kosztach postępowania, wnosząc o ich zasądzenie od pozwanych solidarnie na rzecz powoda za obie instancje. Powód zarzucił: 1. naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez ich niewłaściwe zastosowanie , a mianowicie art. 647 , art.

§ 2i 5 k.c.

w zw. z art. 366 k.c. w zw. z art. 369 k.c. w zw. z art. 96 k.c. w zw. z art. 98 k.c. w zw. z art. 60 k.c. w zw. z art. 25 pkt. 1 w zw. z art. 18 ust. 1 ustawy Prawo budowlane z dnia 7 lipca 1994 r. poprzez błędną subsumcję i przyjęcie, że pozwany inwestor nie jest odpowiedzialny solidarnie za dług względem powoda wraz z pozwanym generalnym wykonawcą podczas, gdy co najmniej konkludentnie uznał on powoda jako swojego zgłoszonego podwykonawcę działając zarówno przez pełnomocnika A. C., jak i swoje organy - zarząd spółki; 2. rażące naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez ich niewłaściwe zastosowanie, a mianowicie art. 484 k.c. w zw. z art. 483 k.c., poprzez uznanie kary umownej naliczonej przez pozwanego P. P. za uzasadnioną podczas, gdy:

  1. a)zgodnie z pkt. (...)umowy między powodem a pozwanym P. P. karę umowną można naliczać tylko za opóźnienie powoda, za które ponosi on odpowiedzialność, tymczasem w niniejszej sytuacji, nie ponosi on tej odpowiedzialności, bo zakres przedmiotowy inwestycji został rozszerzony o roboty dodatkowe, które zostały odebrane wraz z zakresem podstawowym w dniu 22.10.2010 roku,
  2. b)kara umowna zależy od uzgodnionej sumy rozliczenia brutto, a uzgodnienia takiego między pozwanym i powodem brak;
  3. c)kara umowna może być dochodzona przez zleceniodawcę do chwili odbioru prac – 22.10.2010 roku, a została nałożona w dniu 28.10.2010 roku i doręczona powodowi w dniu 8.11.2010 roku,
  4. d)pozwany naliczył powodowi karę umowną, twierdząc, iż roboty objęte umową zostały zakończone w sytuacji, gdy protokół odbioru robót zasadniczych i dodatkowych z dnia 22.10.2010 roku wskazuje na ich zakończenie powołując jedynie niedoróbki i usterki do uzupełnienia,
  5. e)powód przeczy, aby uzgodniona kwota rozliczenia do naliczenia kary umownej wynosiła 879.840 złotych, a pozwany P. P. tej podstawy naliczenia kary z powodem nie ustalił zgodnie z pkt.(...)umowy i jest ona nieudowodniona przez pozwanego,
  6. f)pozwany naliczył powodowi karę umowną za 47 dni, w sytuacji, gdy w umowie mowa o dniach roboczych (bez sobót i niedziel), a zatem jest i z tego powodu wadliwa, bo od dnia 11 września 2010 r. do 22 października 2010 r. jest to 30 dni roboczych; 3. obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 6 k.c. oraz art. 233 k.p.c, poprzez przyjęcie, że powód nie wykazał, że pozwana (...) Sp. z o.o. wiedziała, że powód jest podwykonawcą umów o roboty budowlane, podczas, gdy z zebranego materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że pozwana taką wiedzę posiadła poprzez pełnomocnika - inspektora nadzoru A. C. oraz poprzez przyjęcie, iż pozwanej należy się od powoda kara umowna w kwocie 87.984 zł podczas, gdy z zebranego materiału dowodowego wynika, iż zasadnicze roboty zostały wykonane w terminie, a odbiór robót z dnia 22 października 2010 roku dotyczył jednocześnie robót zasadniczych, jak i dodatkowych; 4. naruszenie przepisów prawa materialnego, a to art. 455 w zw. z art. 481 § 1 i art. 353 1 k.c., poprzez przyjęcie, iż odsetki ustawowe liczyć należało od dnia 22 listopada 2010 roku, w sytuacji, gdy data płatności wynikająca z faktury to 8 listopada 2010 roku, a zatem Sąd winien był naliczyć odsetki ustawowe zgodnie z żądaniem pozwu, tj. od dnia 9 listopada 2010 roku. W odpowiedzi na apelację powoda pozwani wnieśli o jej oddalenie i zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego, przy czym pozwana (...) Sp. z o.o. wniosła o uwzględnienie wynagrodzenia pełnomocnika w wysokości 10.800 zł. Pozwany P. P. złożył apelację w części zasądzającej od niego roszczenie w wysokości 144.536,76 zł z odsetkami oraz w części orzekającej o kosztach postępowania i wniósł o jego zmianę poprzez oddalenie powództwa i zasądzenie na jego rzecz kosztów postępowania za obie instancje, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Pozwany zarzucił: 1. naruszenie przepisów prawa materialnego przez jego błędną wykładnię, tj. art. 353

(1)k.c. oraz 354 § 1 i 2 k.c., poprzez przyjęcie, iż pomimo treści łączącej strony umowy, a w szczególności zapisu art. (...), roszczenie powoda stało się wymagalne;
  1. naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 233 § 1 k.p.c., poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów w zakresie uznania, iż protokół odbioru z dnia 22 października 2010 r. sporządzony pomiędzy pozwanymi potwierdzał wykonanie prac przez powoda;
  2. naruszenie przepisów postępowania, tj. przepisu art. 6 k.c., poprzez przyjęcie, iż powód udowodnił, iż wykonał prace objęte fakturą VAT nr (...);
  3. naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 233 § 1 k.p.c. w związku z art. 471 k.c. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów w zakresie uznania, iż brak jest możliwości ustalenia daty przekazania parteru obiektu pozwanemu inwestorowi przez pozwanego, co następnie uniemożliwiło ustalenie prawidłowej wysokości kary umownej naliczonej przez pozwanego inwestora wobec pozwanego generalnego wykonawcy, pomimo faktu przedstawienia w trakcie postępowania stosownych dokumentów wskazujących zarówno na taką datę, jak i na wysokość naliczonej kary umownej;
  4. naruszenie przepisów prawa materialnego przez jego błędne zastosowanie, tj. art. 474 k.c. oraz 353
(1)k.c. poprzez przyjęcie, iż pomimo treści umowy łączącej pozwanych, a w szczególności zapisu art. (...), pozwany P. P. nie był odpowiedzialny za działania powoda – podwykonawcy, któremu do wykonania zostało powierzone zobowiązanie; 6. naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 233 § 1 k.p.c. w związku z art. 636 § 1 k.c. poprzez przyjęcie, iż zarzut potrącenia kwoty 17.495,01 zł nie mógł odnieść skutku i prowadzić do umorzenia wierzytelności. W odpowiedzi na apelację pozwanego P. P. powód wniósł o jej oddalenie i zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego. Pozwana (...) Sp. z o.o. złożyła zażalenie na postanowienie o kosztach zawarte w zaskarżonym wyroku (pkt 4 ), którym zasądzono od powoda na jej rzecz koszty postępowania w wysokości 14.417 zł i zażądała podwyższenia wynagrodzenia pełnomocnika procesowego do kwoty 24.666 zł argumentując, iż taka kwota została uzgodniona w umowie pełnomocnika z mocodawcą, faktycznie przez stronę poniesiona i wskazana w spisie kosztów przedstawionych w sprawie. W odpowiedzi na zażalenie powód wniósł o jego oddalenie i zasądzenie kosztów postępowania zażaleniowego stanowiących wynagrodzenie pełnomocnika procesowego w ¼ wysokości stawki minimalnej. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Żaden środek odwoławczy nie zasługuje na uwzględnienie. Podkreślenia wymaga, iż Sąd pierwszej instancji odniósł się do wszystkich zgłoszonych w toku postępowania przez strony dowodów i ocenił ich wiarygodność. Poczynione w toku postępowania ustalenia faktyczne prawne należało uznać za prawidłowe, dlatego też Sąd Apelacyjny uznaje je za własne. Oceniając wiarygodność przeprowadzonych dowodów Sąd Okręgowy nie przekroczył granic swobodnej oceny dowodów określonych przepisem art. 233 § 1 k.p.c. Za chybione należało uznać zarzuty apelującego dotyczące prawidłowości poczynionych przez Sąd Okręgowy ustaleń faktycznych. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 czerwca 1999r. (sygn. akt II UKN 685/98) ramy swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.) wyznaczone są wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego oraz regułami logicznego myślenia, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego. Błąd w ustaleniach faktycznych następuje, gdy zachodzi dysharmonia pomiędzy materiałem zgromadzonym w sprawie a konkluzją, do której dochodzi sąd na skutek przeinaczenia dowodu oraz wszelkich wypadków wadliwości wynikających z naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. Przepis ten byłby naruszony, gdy ocena materiału dowodowego koliduje z zasadami doświadczenia życiowego lub regułami logicznego wnioskowania. Tak rozumianego zarzutu sprzeczności ustaleń Sądu z treścią materiału dowodowego Sądowi pierwszej instancji w niniejszej sprawie skutecznie zarzucić nie można. Ponieważ rozstrzygnięciu Sądu Okręgowego, a w ślad za tym zarzutom obu apelacji, poddano kilka wzajemnych roszczeń stron umowy o roboty budowlane, poszczególne zarzuty, i natury procesowej, i natury materialnej, będą omawiane przy każdym roszczeniu oddzielnie. Strona powodowa domagała się zapłaty części wynagrodzenia za wykonane roboty budowlane. Pozwany P. P. zarzucał, że powód nawet nie wykazał, że roboty te zostały wykonane, gdyż nie sporządzono nigdy odrębnego protokołu odbioru robót pomiędzy nim a powodem. Brak takiego protokołu potwierdził także Sąd Okręgowy. Zasadnie jednak przyjął, że potwierdzeniem wykonania tych prac był protokół z dnia 22 października 2010 r. i bez znaczenia jest, że przede wszystkim chodziło w nim o potwierdzenie odbioru robót przez inwestora. Wynagrodzenie za roboty budowlane staje się wymagalne wraz odbiorem obiektu (art. 647 k.c.). Sam odbiór jest okolicznością natury faktycznej. Wynagrodzenie przysługuje bowiem za wykonane roboty, a nie za sporządzenie protokołu odbioru. Istotne zatem było ustalenie, że prace zostały wykonane i odebrane, bo skoro odebrał je nawet inwestor, to tym bardziej odebrać je musiał generalny wykonawca od swojego podwykonawcy, w przeciwnym bowiem razie nie byłoby przedmiotu odbioru przez inwestora. Słusznie zatem posiłkował się tym protokołem Sąd Okręgowy czyniąc ustalenia, że prace budowlane pozwany generalny wykonawca musiał przyjąć od podwykonawcy najpóźniej w dniu ich wydania swojemu zleceniodawcy. Ponieważ nie sporządzono żadnego potwierdzenia odbioru prac przez generalnego wykonawcę od podwykonawcy we wcześniejszym terminie, o takiej czynności nie wspominają także świadkowie, a powód nawet stwierdził, że nie widział potrzeby formalnego zgłoszenia prac do odbioru i sporządzenia protokołu wyłącznie z P. P., to jedynym dowodem na odebranie prac przez generalnego wykonawcę od podwykonawcy był protokół z dnia 22 października 2010 r. Apelujący pozwany pomija zresztą jeszcze jedną okoliczność, iż powód aktywnie uczestniczył w tym odbiorze i podpisywał dokumenty. Nie sposób zatem podzielić stanowiska pozwanego, że występował on wyłącznie w roli świadka. Co więcej, powodowi podzlecono całość robót, których wykonanie przyjął na siebie pozwany P. P., wobec czego zakres zobowiązania niepieniężnego pozwanego wobec inwestora i powoda wobec pozwanego pokrywał się w całości i potwierdzenie wykonania tych prac przez inwestora świadczy o wykonaniu robót przez powoda w takim samym zakresie, w jakim to potwierdzono to w protokole z dnia 22 października 2010 r. Mimo zaznaczenia w apelacji, że protokół ten nie spełnia żadnego z wymogów umowy powoda z apelującym, pozwany nie przedstawił, o brak jakich wymogów konkretnie chodzi, tym bardziej, że w tej części, co podkreślał także Sąd Okręgowy, umowa generalnego wykonawcy z podwykonawcą jest tożsama treściowo z umową z inwestorem. A nawet jeśli nie sporządzono dokumentu spełniającego formalne jego wymogi określone umową, to nie stoi to na przeszkodzie ustaleniu, że faktycznie roboty wykonano. Zarzuty postawione zatem w apelacji pozwanego Sądowi Okręgowemu w tym zakresie o naruszeniu art. 233 § 1 k.p.c. należy uznać za chybione. Absurdalnym byłoby stwierdzenie, że powód nie wykonał robót, które pozwany wydał inwestorowi. Jak słusznie podkreślił Sąd Okręgowy, w protokole potwierdzono wykonanie wszystkich prac, poza wymienionymi usterkami, które jednak ze względu na charakter należy uznać za drobne niedociągnięcia, nie pozwalające na zaprzeczenie wykonania robót. Inną natomiast kwestią było ewentualne wadliwe wykonanie części robót przez powoda w opinii pozwanego generalnego wykonawcy, a które ten ostatni był zmuszony poprawić na swój koszt, czego zresztą nie wykazał. Pozwanemu przysługiwały z tego tytułu inne roszczenia, określone w art. 636 lub art. 637 k.c. Właśnie opisywany przez pozwanego przykład zamontowania innego rodzaju kabla elektrycznego byłby przykładem wadliwego wykonania prac. Powód je bowiem wykonał, tyle że w opinii pozwanego niezgodnie z umową. Tego rodzaju uprawnienia zlecającego roboty budowlane nie stoją na przeszkodzie uznaniu, jak to poczynił Sąd Okręgowy, że prace zostały wykonane w dniu 22 października 2010 r. Skoro bowiem tego dnia odebrano całość prac od generalnego wykonawcy, to tym bardziej prace powoda musiały zostać wykonane w 90 %, do czego dochodzona pozwem należność się odnosi. Obie apelacje odnoszą się do kwestii wymagalności wynagrodzenia zażądanego w pozwie, co miało związek z zakresem uwzględnionego przez Sąd Okręgowy roszczenia o odsetki. Obie też apelacje nie zasługują w tym względzie na akceptację. Pozwany generalny wykonawca pominął całkowicie w apelacji, że Sąd Okręgowy przyznał rację, iż zapis art.(...)umowy określał warunki płatności częściowych. Co do zasady wynagrodzenie jest wymagalne w chwili oddania obiektu. Nie ma jednak przeszkód, aby strony, zgodnie ze swoją wolą i w granicach art. 353
(1)k.c., co podkreślił powód, dopuściły możliwość wypłaty wynagrodzenia etapami w uzgodnionych przez siebie terminach. Strony ustaliły, że wpłata zaliczkowa mogła dotyczyć tylko części prac już wykonanych. Aby jednak podwykonawca mógł żądać takiej zapłaty musiał wskazać konkretne roboty, za które wystawiał fakturę. Opis stanu robót budowlanych miał umożliwić jej sprawdzenie. Przedłożenie zaliczkowej faktury wraz z opisem robót wszczynał bieg terminu płatności, który wynosił 30 dni. Nie ulega wątpliwości, że faktura nr (...) była fakturą zaliczkową, a powód nie dołączył do niej żadnego opisu robót. Także jej treść nie wskazywała na ich zakres. Tego ustalenia powód nie zwalcza nawet w apelacji. Na tym ustaleniu pozwana opiera swoją apelację. Słusznie wobec tego przyjął Sąd Okręgowy, że bieg terminu płatności uzgodnionego w umowie nie rozpoczął się ze względu na niespełnienie warunków art. (...)umowy. Pozwany generalny wykonawca w chwili otrzymania tej faktury nie był w stanie stwierdzić, jakich robót ona dotyczyła. Nie miał zatem w tym momencie obowiązku dokonania przedpłaty kolejnej części wynagrodzenia w terminie 30 dni od jej pierwotnego otrzymania, gdyż od tego dnia do dnia 22 października 2010 r., a więc daty sprawdzenia i odbioru robót, pozwany nie miał możliwości kontroli zasadności żądania tej raty wynagrodzenia ze względu na brak opisu, jakich robót ta rata miała dotyczyć. Zarzuty zatem powoda o naruszeniu art. 455 k.c. i art. 481 k.c. są bezzasadne. Jednocześnie bezpodstawnie zarzuca pozwany generalny wykonawca, że Sąd Okręgowy naruszył art. 353
(1), art. 354 k.c. w zw. z art. (...) umowy, gdyż Sąd Okręgowy potwierdził prawo stron do swobodnego uregulowania kwestii terminów płatności wynagrodzenia, zastosował je wprost, przyjmując jednak, że stan faktyczny uległ zmianie z dniem 22 października 2010 r., kiedy to pozwany był już w stanie ocenić zakres prac powoda w związku z ich odbiorem, a „opis stanu robót budowlanych” był zawarty w samym protokole odbioru. Tego zresztą dnia nie sposób było już mówić o zaliczkowych wypłatach wynagrodzenia, ale o powstaniu obowiązku zapłaty wynagrodzenia wynikającego z art. 647 k.c., którego jednak termin wymagalności, właśnie zgodnie z art. 455, art. 354 i art. 353
(1)k.c., powstawał po upływie 30 dni. Nie sposób zgodzić się z zarzutami apelacji powoda o błędnym ustaleniu przez Sąd Okręgowy istnienia wierzytelności pozwanego P. P. z tytułu kary umownej za zwłokę w wykonaniu robót budowlanych. Materiał dowodowy nie pozwolił na stwierdzenie, że powód zakończył swoje prace przed dniem ich odbioru, za który został przyjęty 22 października 2010 r. Powód w apelacji, cytując fragment uzasadnienia Sądu Okręgowego odnoszącego się do zasadności naliczenia kary umownej przez inwestora generalnemu wykonawcy, zarzucił temu Sądowi sprzeczność w rozumowaniu, mającą przemawiać za bezzasadnością kary umownej naliczonej przez generalnego wykonawcę podwykonawcy. Nie wyjaśnił jednak, na czym ta sprzeczność miałaby polegać, a Sąd odwoławczy takiej niekonsekwencji w rozumowaniu Sądu Okręgowego nie dostrzega. Zwrócił bowiem uwagę Sąd Okręgowy, że umowa pozwanych przewidywała termin pośredni wykonania prac, który także został obostrzony karą umowną i z tej podstawy prawnej inwestor domagał się jej od generalnego wykonawcy. Inaczej sytuacja przedstawiała się w stosunku umownym powoda z pozwanym P. P.. Generalny wykonawca mógł bowiem obciążyć powoda karą umowną jedynie za przekroczenie terminu końcowego. Rozważania zatem Sądu Okręgowego o niemożności potwierdzenia w materiale dowodowym przekroczenia terminu pośredniego przez generalnego wykonawcę nie mają żadnego przełożenia na ustalenia związane z zachowaniem terminu końcowego wykonania robót budowlanych przez powoda. Z pewnością za termin końcowy nie można uznać daty przekazania kluczy przez świadka J. M.
(1)pracownikom inwestora. Datą tę – 22 września 2010 r. Sąd Okręgowy określił na podstawie pisemnej notatki, jaką sporządzono na tą okoliczność. Jednoznacznie jednak wynika, co zresztą potwierdziła też strona powodowa w postępowaniu apelacyjnym, że wydanie kluczy wiązało się jedynie z zakończeniem prac parteru budynku piętrowego. Po tej dacie, co także przyznaje powód poprzez cytowanie zeznań świadków w apelacji, były nadal prowadzone w budynku prace, zwłaszcza w pozostałych pomieszczeniach, czy korytarzach. Identycznie należy odnieść się do argumentu o wprowadzeniu z początkiem września maszyn przez inwestora do budynku. Maszyny te ustawiono wyłącznie w pomieszczeniach parteru, w dodatku okryto je w związku z prowadzeniem dalszych prac. Powołane przez powoda okoliczności nie tylko nie potwierdzają, że zlecone roboty budowlane zostały zakończone w dniu przekazania kluczy, ale wręcz temu przeczą. Wywodzenie zatem z nich konsekwencji, że opóźnienie w wykonaniu prac trwało najwyżej siedem dni, należało uznać za pozbawione podstaw faktycznych, a zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. za chybiony. Przeczą także stanowisku powoda, że zakończył prace w terminie, zeznania świadków J. W., W. Ł., A. C., R. K., J. B.
(1). Wszyscy potwierdzili, że do chwili sporządzenia protokołu odbioru robót z dnia 22 października 2010 r. prace były wykonywane. Zwłaszcza należy zwrócić uwagę, że wykonujący prace elektryczne, które z pewnością stanowiły jeden z zasadniczych elementów robót budowlanych, świadek W. Ł., stwierdził, że jego roboty były zakończone z końcem października (jak podał, dzień po terminie umownym, który ustalono na 31 października 2010 r.). Z późniejszych dat pochodzą także protokoły odbioru robót przez powoda od jego podwykonawców. Nawet jeśli powód uznawał, że roboty są na takim etapie, że uprawniałoby go to do ich wydania generalnemu wykonawcy, to zgłoszenia do odbioru nie czynił, gdyż jak sam stwierdził, uznawał, że nie widział takiej potrzeby i protokół odbioru przez inwestora objął również odbiór jego prac. Jedynym zatem pewnym, uzasadnionym i znajdującym oparcie w materiale dowodowym terminem zakończenia robót powoda był termin odbioru prac przez inwestora, tym bardziej, jak podkreśla powód, że zakres zleconych robót pozwanemu P. P. i powodowi, był tożsamy. Nie wykazano także, wbrew twierdzeniom apelacji powoda, że opóźnienie powoda miało związek z wykonywanymi pracami dodatkowymi. Pozwany generalny wykonawca zaprzeczał, poza dwoma drobnymi pracami, że prace takie zlecał. Takie stanowisko prezentował od chwili żądania zapłaty za prace dodatkowe. W żadnym dokumencie ani w żadnych okolicznościach faktycznych generalny wykonawca nie potwierdził wykonania robót dodatkowych. Zatwierdzenia trudno doszukiwać się w powołanym w apelacji protokole odbioru robót dodatkowych z dnia 22 grudnia 2010 r. (protokół wskazuje datę 22 października 2010 r. jako datę zakończenia tych prac, a nie datę sporządzenia protokołu), gdyż dokument ten powstał bez udziału generalnego wykonawcy, a powód nie wykazał, że wzywał swojego kontrahenta do wspólnego odbioru tych prac w tej dacie. Aby przyjąć, że konieczność wykonania robót dodatkowych spowodowała przesunięcie terminu zakończenia prac powoda, należałoby wykazać rodzaj, ilość i okres czasu wykonania tych robót dodatkowych. Takiemu zadaniu powód w procesie nie sprostał. Ogólnikowe powoływanie się na ich wykonywanie przez świadków należało uznać za dowodowo niewystarczające. Żądając zapłaty kary umownej z tytułu zwłoki w opóźnieniu robót pozwany P. P. był zobowiązany do wykazania powstania opóźnienia, jego długości i skutecznego uzgodnienia zastrzeżenia umownego. Natomiast okoliczności wyłączające odpowiedzialność podwykonawcy za opóźnienie prac, także w przypadku ustaleniach, że kara umowna powstaje w wypadku zawinienia dłużnika (zwłoki), musiały być wykazane przez powoda. Ciężar dowodu wynika bowiem wprost z treści norm art. 483 w zw. z art. 471 k.c. i art. 6 k.c. Wydając rozstrzygnięcie w niniejszej sprawie Sąd Okręgowy dokonał takiego rozłożenia ciężaru dowodu, wobec czego zarzuty apelacji powoda w tym względzie należało uznać za chybione. Bez znaczenia dla ostatecznego ustalenia wysokości kary umownej przedstawionej do potrącenia przez P. P. z tytułu kary umownej jest rozumienie zapisu umownego o naliczaniu kary wyłącznie za dni robocze. Zwrócił zresztą na to uwagę Sąd Okręgowy, a apelacja jedynie powtarza stanowisko strony, bez odniesienia się do argumentów Sądu. Wysokość kary umownej znalazła swoje ograniczenie w treści samej umowy. Bez względu bowiem na ilość dni opóźnienia (zwłoki), kara nie mogła przekroczyć 10 % sumy rozliczenia brutto. Maksymalnej wysokości kary pozwany generalny wykonawca zażądał, choć przyjmował, że opóźnienie wyniosło 41 dni. Według powoda, w tym okresie upłynęło jedynie 30 dni roboczych. Jednak również wyliczenie kary umownej za 30 dni opóźnienia przewyższa maksymalną wysokość kary umownej, wobec czego nie mogło mieć wpływu na ostateczny wynik. Po raz pierwszy w apelacji powód podważał podstawę wyliczenia kary umownej przez pozwanego P. P. z punktu widzenia sumy rozliczenia brutto, podając obecnie, że nie została ona uzgodniona. Pomijając już fakt, że zarzut jest spóźniony (art. 381 k.p.c.), należy podkreślić, że kwota brutto, od jakiej pozwany naliczył karę umowną jest niższa niż kwota netto wynagrodzenia ryczałtowego powoda ustalonego w umowie, a powód wszak zajmuje stanowisko, że przysługuje mu całość wynagrodzenia. Zarzut ten zatem jest nawet sprzeczny z pozostałymi twierdzeniami powoda. Wobec tych okoliczności, Sąd Apelacyjny doszedł do wniosku, że Sąd Okręgowy zasadnie przyjął, iż wierzytelność pozwanego P. P. istniała do wysokości 87.984 zł i wobec spełnienia przesłanek z art. 498 i 499 k.c., złożenie oświadczenia woli przez tego pozwanego wobec powoda spowodowało częściowe umorzenie wierzytelności dochodzonej w pozwie do wysokości 78.956 zł. Za chybione należało uznać również zarzuty apelacji pozwanego P. P. o błędnym nieuwzględnieniu przez Sąd Okręgowy skuteczności potrącenia kwot 29.016 zł, 11.230 zł i 17.495,01 zł z powodu braku wykazania istnienia tych wierzytelności. Pozwany generalny wykonawca zobowiązał się do terminowego wykonania częściowego robót budowlanych związanych z wykończeniem parteru budynku do dnia 31 sierpnia 2010 r. Taki termin pośredni nie został przyjęty w umowie generalnego wykonawcy z powodowym podwykonawcą. Powód mógł być zatem odpowiedzialny z tytułu niedotrzymania terminu umownego jedynie w odniesieniu do terminu końcowego określonego na dzień 11 września 2010 r. Wobec tego obciążanie powoda szkodą związaną z opóźnieniem w okresie od 31 sierpnia 2010 r. do 11 września 2010 r. w ogóle nie miałoby podstaw prawnych. Słusznie jednak Sąd Okręgowy przyjął, że materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie dokładnej daty, w jakiej inwestor otrzymał obwarowaną terminem pośrednim część robót. Pozwany powołuje się na protokół odbioru końcowego i wyliczenie inwestora. Te uzgodnienia mogą jednak dotyczyć wyłącznie ich stosunku umownego. Powodowi jako dłużnikowi pozwanego generalnego wykonawcy służy prawo kwestionowania prawidłowości wyliczenia kary umownej, którą nałożył inwestor na pozwanego P. P.. Wyrażenie bowiem aprobaty dla obciążenia generalnego wykonawcy przez inwestora karą umowną w określonej wysokości nie przekłada się automatycznie na podwykonawcę, który nie ma wpływu na oświadczenia stron innej umowy. Bezkrytyczne przyjęcie zasadności tej wierzytelności spowodowałoby, że powód zostałby obciążony odpowiedzialnością na skutek decyzji osób trzecich, bez możliwości podjęcia obrony. Pozwany argumentując zasadność zapłaconej kary umownej powołuje się na pismo pozwanego inwestora, które jednak nie można było uznać za wystarczające. Faktycznie data zakończenia prac na parterze budynku nie jest precyzyjnie udowodniona. Pozwany wprawdzie wydał te prace inwestorowi dopiero w dniu 22 października 2010 r., ale okoliczności sprawy budzą wątpliwości, czy wydanie takie nie powinno nastąpić wcześniej. Zwlekanie generalnego wykonawcy ze zgłoszeniem do odbioru robót częściowych nie może obciążać odpowiedzialnością powoda, który w dodatku, ze względu na treść swojej umowy z generalnym wykonawcą, nie był zainteresowany formalnym przekazaniem prac dotyczących wyłącznie parteru. Wątpliwości te budziły wynikające z zeznań świadków okoliczności, iż już z początkiem września 2010 r. inwestor rozpoczął wykorzystywanie pomieszczeń parterowych. Prace były wprawdzie dalej prowadzone, ale dotyczące pozostałych pomieszczeń. We wrześniu inwestor wprowadzał też meble i instalował komputery (zeznania świadków R. K., J. M.
(1)). W końcu w dniu 22 września przekazano inwestorowi klucze do dolnych pomieszczeń. Fakt zatem, że powód jeszcze we wrześniu i październiku wykonywał roboty w budynku nie świadczy, że lokale na parterze, wobec istnienia terminowego zobowiązania pozwanego generalnego wykonawcy, nie mogły i nie powinny być wydane inwestorowi. Tych okoliczności pozwany generalny wykonawca nie wykazał. Odwoływanie się do argumentów, że pozwany inwestor i tak mógł naliczyć pozwanemu generalnemu wykonawcy karę umowną w maksymalnych granicach za opóźnienie w dotrzymaniu terminu końcowego nie ma znaczenia, skoro pozwany z tytułu tej kary umownej nie poniósł żadnej szkody i nie przedstawił jej do potrącenia z roszczeniem powoda. Dywagacje te zatem pozostają wyłącznie w sferze hipotetycznej. Dodać także należy, że dokument, na który powołuje się pozwany, stanowi dokument prywatny, który dowodzi jedynie tego, że osoba pod nim podpisana złożyła oświadczenie określonej treści (art. 245 k.p.c.). Okoliczności faktyczne jednak w tym oświadczeniu zawarte mogą być kwestionowane przez stronę przeciwną, co też w niniejszej sprawie miało miejsce. Pozwany powinien był wykazać, że po dniu 11 września 2010 r. nie było możliwe wydanie inwestorowi parteru na skutek opóźnienia prac tam wykonywanych przez powoda, czemu nie sprostał. Błędnie przyjmuje w tej sytuacji apelujący pozwany, że Sąd Okręgowy dopuścił się naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 471 k.c. Zbędna jest szczegółowa analiza stosunków prawnych łączących poszczególne podmioty w związku z korzystaniem przez pracowników lub podwykonawców powoda z wózka widłowego należącego do pozwanego inwestora. W każdym bowiem przypadku zasadnicze znaczenia miałby fakt, że pozwany nie wykazał wysokości kosztów naprawy. Samo obciążenie go należnością w kwocie 11.230,10 zł przez inwestora nie dawało podstaw do stwierdzenia, że faktycznie tyle wynosiły niezbędne koszty naprawy związane z uszkodzeniem spowodowanym przez pracowników ze strony powoda. Powód zakwestionował ich wysokość już w chwili próby obciążenia go tymi kosztami i podnosił, że sam starając się ustalić, w jakiej kwocie zamykają się koszty naprawy, otrzymał informację, że byłaby to kwota dziesięciokrotnie niższa. Oprócz zatem wywodzenia zasadności podstaw prawnych żądania zapłaty odszkodowania od powoda z tego tytułu, pozwany byłby zobowiązany wykazać rodzaj usterek i koszt naprawy, czego nawet nie próbował dowodzić. Również w tym zakresie samo twierdzenie o wysokości tych kosztów osoby trzeciej (inwestora), wobec przeczenia powoda, należy uznać za niewystarczające. Odnosząc się niemniej do zarzutów apelacji o naruszeniu przez Sąd Okręgowy zasad wynikających z art. 474, art. 353 1 k.c. i ustaleń umowy pozwanych, zwrócić uwagę trzeba, że pozwany mógł odpowiadać wobec swojego kontrahenta jedynie za działania osób trzecich mieszczących się w ramach zlecenia, a nie za czynności, które wykonywał jego dłużnik na skutek odrębnego stosunku umownego z kontrahentem wierzyciela. Z treści umowy pozwanych nie wynika, aby ci przewidzieli korzystanie przez generalnego wykonawcę z wózka widłowego należącego do inwestora, a nawet apelujący pozwany twierdzi, że stało się to poza jego wiedzą i wolą. Wątpliwości także budzą argumenty o możliwości zastosowania instytucji wstąpienia w wierzyciela na podstawie art. 518 § 1 pkt 1 k.c., gdyż pozwany w ogóle nie twierdził, że spłacał cudzy dług, ale własny. Potwierdza to tym przyjęcie i zapłata faktury wystawionej przez inwestora generalnemu wykonawcy. Świadczy to o tym, iż apelujący pozwany sam nie był zdecydowany, z jakiego tytułu prawnego sam pokrył koszty naprawy, a także, z jakiego tytułu żądał ich refundacji od powoda. Z zebranego materiału dowodowego można było dojść jedynie do lakonicznego ustalenia, że inwestor samodzielnie zezwolił nieokreślonym konkretnie osobom na korzystanie z wózka widłowego w trakcie wykonywanych robót budowlanych. Ostatnią wierzytelnością, której zasadność pozwany P. P. podtrzymywał w apelacji dotyczy należności za wykonanie prac poprawkowych. W tym zakresie pozwany ograniczył się całkowicie do ogólnikowych twierdzeń. Słusznie zaznaczył Sąd Okręgowy, że pozwany nie wymienił poszczególnych wad, nie udowodnił, że te prace w ogóle były czynione w związku z wadliwym wykonywaniem robót przez powoda i nie wykazał ich wartości, ograniczając się do podania własnej ceny końcowej. Tymczasem pozwany, chcąc skorzystać z uprawnienia wynikającego z art. 636 k.c. (taka podstawa prawna powołana została w apelacji) był zobowiązany wykazać przesłanki upoważniające go do wykonania robót zastępczych na koszt powoda, a mianowicie fakt wykonywania robót wadliwie lub niezgodnie z umową, wezwania powoda do usunięcia konkretnej wady w wyznaczonym terminie, wykonanie napraw w granicach wadliwego wykonania przez osoby powierzone, a w końcu ich koszt. Tymczasem pozwany powołał się ogólnie na wady, na wzywanie do ich usunięcia w trakcie narad i ich poprawienie według wyceny wskazanej w swojej fakturze. W dodatku część tych napraw pozwany określił jako wykonane po odbiorze prac, wobec czego uprawnienia do zastępczego ich wykonania w ogóle by nie powstało, nie podając przy tym, czy i w jakim zakresie korzystał z uprawnień z tytułu rękojmi. Zgłoszenie tak ogólnikowo sformułowanego żądania nie pozwala na bliższą polemikę z zarzutami apelacji, które również nie wdają się w szczegóły zakwestionowanych przez powoda robót. Naruszenie zatem art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 636 § 1 k.c. zarzucone w apelacji należało uznać za bezpodstawne. Nie wpłynęły na treść zaskarżonego rozstrzygnięcia zarzuty powoda związane z solidarną odpowiedzialnością pozwanego inwestora (...) Sp. z o.o. (art.

k.c.). Nie ma żadnej sprzeczności w ustaleniu Sądu Okręgowego, iż pozwany będąc świadomy, że część robót wykonują podwykonawcy, jednocześnie nie wyraził zgody na zawarcie konkretnych umów. Jak podkreślił Sąd Okręgowy, wiedza inwestora musi dotyczyć nie tylko osoby podwykonawcy, ale również warunków istotnych umowy, w zakres których wchodzi rodzaj wykonywanych przez podwykonawcę prac i wysokość umówionego z nim wynagrodzenia. Jest to o tyle istotne dla inwestora, że aby można było mówić o powstaniu solidarnej odpowiedzialności inwestora realizującej się z mocy ustawy, jego świadomość musi obejmować pełny zakres tej odpowiedzialności, a zatem wobec kogo powstaje, za jakie czynności i w jakiej wysokości. Inwestor może świadomie wyrazić zgodę tylko w takim przypadku. Trudno bowiem przyjąć, że zgoda może mieć charakter blankietowy, a więc, że inwestor wyraża zgodę, zwłaszcza w sposób dorozumiany, na każdą wysokość wynagrodzenia, nawet takiego, które przewyższałoby wynagrodzenie generalnego wykonawcy. Obowiązek ustalenia w umowie z generalnym wykonawcą rzeczowego zakresu robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub za pomocą wykonawców (art.

§ 1

k.c.), nie przekłada się wprost na wiedzę inwestora o warunkach istotnych umowy z podwykonawcą, która rodziłaby jego solidarną odpowiedzialność. Jak wyjaśnił to Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 29 kwietnia 2008 r. (sygn. akt III CZP 6/08): „Zgoda inwestora (wykonawcy) ma dotyczyć zawarcia przez wykonawcę (podwykonawcę) umowy o roboty budowlane z podwykonawcą, a więc konkretnej umowy, o określonej treści, zawartej lub przynajmniej wstępnie uzgodnionej ze zindywidualizowanym podmiotem w zakresie wszystkich istotnych postanowień, szczególnie tych, które decydują o wysokości wynagrodzenia. Zestawienie § 1 i § 2 w art.

k.c. wskazuje, że nie wystarczy udzielona z góry zgoda blankietowa na umowę o jakiejkolwiek treści z jakimkolwiek wykonawcą, przepisy regulujące wymaganie zgody inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą znajdują bowiem zastosowanie także wówczas, gdy w umowie między wykonawcą a inwestorem, zgodnie z wymaganiami art.

§ 1

k.c., określono zakres robót, które wykonawca będzie wykonywał angażując podwykonawców. Za taką interpretacją, co podkreślano w orzecznictwie, przemawia potrzeba zapewnienia należytej ochrony także inwestorowi, wyrażona zgoda ma bowiem zasadnicze znaczenie dla obciążenia go odpowiedzialnością solidarną. Zgoda inwestora w każdym wypadku będzie zatem skuteczna tylko wtedy, gdy będzie dotyczyła konkretnej umowy.” Sąd Okręgowy doszedł do słusznego wniosku, że przedstawiony materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie, że pozwany wyraził zgodę na zawarcie umowy z powodem w takim rozumieniu, o jakim mowa powyżej. Argumenty powołane w apelacji o błędnych ustaleniach faktycznych, w zasadzie sprowadzają się wyłącznie do stwierdzeń, że pozwany znał osobę podwykonawcy, co także ustalił Sąd Okręgowy. Zaprzeczona natomiast została wiedza inwestora o wysokości uzgodnionego wynagrodzenia powoda oraz o zakresie prac. W tej materii apelacja, choć cytuje orzeczenia Sądu Najwyższego o konieczności ustalenia objęcia wiedzą i wolą inwestora wszystkich elementów przedmiotowo istotnych umowy, nawet nie próbuje wywodzić, że taką wiedzę inwestor posiadał. Nie zostały wskazane źródła dowodowe, z których takie okoliczności by wynikały. Co więcej, apelacja powoda nie jest konsekwentna w kwestii sposobu wyrażenia tej zgody, z jednej strony dopatrując się jej w czynnościach konkludentnych, a z drugiej powołując się wprost na ziszczenie się przesłanek z art.

§ 2k.c.

i zarzucając jego naruszenie. Tymczasem Sąd Okręgowy w sposób jasny wskazał, że są dwa odrębne sposoby wyrażenia woli. Dla przyjęcia milczącej akceptacji inwestora niezbędne jest ścisłe wykonanie czynności określonych w art.

§ 2k.c.

„Normatywnie ustalona interpretacja biernego zachowania jest postanowieniem szczególnym, umieszczonym w przepisie o charakterze wyjątkowym, wymagającym interpretacji ścisłej. Aby zatem można było przypisać inwestorowi milczącą zgodę na zawarcie umowy przez wykonawcę z podwykonawcą, konieczne jest łączne wypełnienie wszystkich przesłanek omawianego przepisu, tzn. przedstawienie inwestorowi przez wykonawcę umowy zawartej z podwykonawcą lub jej projektu wraz ze stosowną częścią dokumentacji, która dotyczy przedmiotu umowy. W wypadku, gdy milcząca zgoda ma dotyczyć umowy pomiędzy podwykonawcą a dalszym podwykonawcą, odpowiednie stosowanie art.

§ 2k.c.

oznacza, że przedstawione dokumenty muszą precyzować treść i zakres tej umowy. Podmiotem, który - zgodnie z omawianą normą - powinien przedstawić niezbędną dokumentację, aby uruchomić bieg terminu do złożenia zastrzeżeń lub sprzeciwu przez inwestora lub wykonawcę, jest podwykonawca powierzający wykonanie robót dalszemu podwykonawcy. Aby można przyjąć, że milczenie inwestora (wykonawcy) oznacza jego zgodę, treść przedłożonej umowy lub jej projektu powinna obejmować wszystkie postanowienia istotne przy określaniu zakresu odpowiedzialności solidarnej inwestora; jej uzupełnieniem jest odpowiednia część dokumentacji, obejmująca roboty będące przedmiotem przedstawianej umowy (projektu). Treść dostarczonej umowy (projektu) wyznacza granice solidarnej odpowiedzialności inwestora (wykonawcy), milczące wyrażenie zgody odnosi się bowiem jedynie do zobowiązań wynikających z przedłożonych dokumentów.” (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 kwietnia 2008 r., sygn. akt III CZP 6/08). Takich czynności z pewnością nie podjęto, co potwierdziły zeznania pozwanego P. P.. Nie sposób doszukać się wyrażenia zgody przez pozwanego inwestora w sposób konkludentny już choćby z tego powodu, że powód nawet nigdy nie twierdził, że do wiadomości inwestora dotarła pełna wiedza o zakresie jego prac, a tym bardziej o umówionym wynagrodzeniu. Z faktu, że powód w rzeczywistości podjął się całości robót zleconych generalnemu wykonawcy nie sposób ustalić, że wiedzę o takim zakresie miał pozwany inwestor. Generalny wykonawca nie powiadomił go o powierzeniu w całości robót osobie trzeciej, co z pewnością miało związek z zakazem takiego podzlecenia wynikającym z umowy pozwanych. W protokołach narad powód był wymieniany jako podwykonawca, ale bez zakresu prac, a w niektórych z nich wskazano wprost na część robót, co nie było zgodne z rzeczywistością. Jako podwykonawcy wskazywani byli także niektórzy dalsi podwykonawcy powoda, co utrudniało przyjęcie, że jedynym i całkowitym podwykonawcą generalnego wykonawcy był powód. Zarówno generalny wykonawca, mimo zobowiązania umownego, jak i sam powód, nie podjęli czynności zmierzających do przekazania pełnych informacji o pracach powoda, co zapewniłoby temu ostatniemu możliwość poszukiwania spełnienia świadczenia pieniężnego od inwestora. Posiadanie wiedzy o osobie inwestora, co niewątpliwie miało miejsce i jest zbędnie uwypuklane jako zarzut skierowany do Sądu Okręgowego, nie było wystarczające do stwierdzenia, że odpowiedzialność pozwanej (...) Sp. z o.o. powstała z mocy art.

§ 5k.c.

Błędnie też interpretuje powód funkcję inspektora nadzoru inwestorskiego A. C.. Użycie sformułowań o pełnomocnictwie lub reprezentacji nie świadczy wprost o posiadaniu przez osobę pełniącą tę funkcję prawa do podejmowania w imieniu inwestora czynności prawnych, do jakich odnosi się art. 98 k.c. Z mocy art. 25 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. prawo budowlane inspektor nadzoru inwestorskiego pełni jedynie samodzielne funkcje techniczne w budownictwie, a reprezentacja inwestora sprowadza się do sprawowania zgodności realizacji inwestycji z projektem, pozwoleniem na budowę, przepisami prawa i zasadami wiedzy technicznej. Nie wynika natomiast z tego zapisu ustawy pełnomocnictwo do podejmowania czynności prawnych w imieniu inwestora w zakresie treści umowy. Inspektor musi zadbać, aby budowa była prowadzona prawidłowo od strony technicznej, a nie prawnej. Do działania jako pełnomocnik inwestora niezbędne byłoby umocowanie go jako pełnomocnika w tym celu, a więc udzielenie dodatkowego pełnomocnictwa (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 października 2003 r., sygn. akt III CK 57/02). Takiego pełnomocnictwa nie sposób się doszukać w treści umowy pozwanych. Sam powód przywołuje zapis o ustanowieniu inspektora nadzoru pełnomocnikiem prowadzącym projekt, w którym to określeniu nie mieści się podejmowanie działań prawnych związanych z treścią stosunków prawnych łączących podmioty biorące udział w procesie budowlanym. Takiemu rozumieniu „pełnomocnictwa”, jakie nadaje mu powód, zaprzeczyli i dający zlecenie (inwestor), i przyjmujący zlecenie (inspektor nadzoru). Jak zeznała A. C., zakres jej obowiązków odnosił się wyłącznie do funkcji technicznych, natomiast zatwierdzanie lub negowanie prawa wykonywania poszczególnych prac przez konkretne osoby z punktu widzenia stosunków umownych pozostawał poza jej umocowaniem. Wobec tego Sąd Okręgowy nie mógł przyjąć, że inspektor nadzoru inwestorskiego działała w niniejszej inwestycji jako pełnomocnik inwestora, wobec tego nie mogła wyrazić w jego imieniu zgody na konkretnego podwykonawcę generalnego wykonawcy. A tym samym Sąd Okręgowy nie mógł dopuścić się naruszeń art. 98, art. 96, art. 60 k.c. i art. 25 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. prawo budowlane. Na uwagę zasługuje przy tej okazji jeszcze jedna okoliczność. Również w stosunku do inspektora nadzoru powód nie podnosi, iż miała ona choćby możliwość zapoznania się z treścią umowy łączącej go z generalnym wykonawcą albo, że ktokolwiek przekazał jej informacje o wysokości wynagrodzenia. Sama A. C. zeznała, że nie była jej ta wysokość znana. Wiarygodności tych zeznań powód nie podważał. Odnosząc się do pism pozwanego inwestora z dnia 30 listopada 2010 r. i 21 stycznia 2011 r. należy zauważyć, że w żadnej części nie mówią one o przyjęciu przez niego na siebie odpowiedzialności solidarnej. Pozwany inwestor nie tylko zaprzeczył swojej odpowiedzialności, ale też zakwestionował istnienie co do zasady wierzytelności powoda. Wypowiadając się o solidarnej odpowiedzialności, mówił wyraźnie o takiej odpowiedzialności wykonawcy, nie swojej, rozumiejąc ją w ten sposób (bez rozważania, czy zasadnie), że zarówno generalny wykonawca, jak i podwykonawca odpowiadają wobec inwestora solidarnie. I choć oczywiście wynika z nich, że w dacie sporządzenia pism członkowie zarządu wiedzieli o wykonywaniu prac przez powoda jako podwykonawcy, to jednak nie wynika z nich okoliczność istotna dla wykazania zasadności roszczenia powoda, że na zawarcie określonej umowy z powodem wyraził zgodę. Bez znaczenia jest rozważanie w okolicznościach niniejszej sprawy, czy wobec łącznej reprezentacji pozwanej osoby prawnej, dorozumianą zgodę wyrazić mieli dwaj członkowie zarządu czy jeden, skoro takiego konkludentnej aprobaty nie sposób doszukać się w żadnej czynności faktycznej. Cel, jaki przyświecał ustawodawcy wprowadzonych zmian w zakresie odpowiedzialności inwestora nie może uchylić wykazania przesłanek powstania tej odpowiedzialności. Nie było bowiem zamierzeniem ustawodawcy obciążenie inwestora odpowiedzialnością absolutną, bezwarunkową, ale odpowiedzialnością wynikającą z określonych ustawowo okoliczności. Powstanie odpowiedzialności za cudzy dług musi uwzględniać również uzasadniony interes zobowiązanego, który mają zapewniać warunki postawione takiej odpowiedzialności. Warunki te nie zostały jednak ograniczone do świadomości inwestora o osobie podwykonawcy, co z pewnością miało miejsce w przypadku tej sprawy, ale rozciągały się również na wiedzę o przedmiocie umowy, a więc o zakresie prac powierzonych dalszemu wykonawcy i wysokości przysługującego mu z tego tytułu wynagrodzenia, a także innych ewentualnych istotnych warunkach umowy. W tych okolicznościach Sąd Apelacyjny przyjął, że oceniając istnienie solidarnej odpowiedzialności inwestora Sąd Okręgowy nie dopuścił się naruszeń przepisów o pełnomocnictwie, art.

k.c., a tym samym zasad solidarnej odpowiedzialności dłużników. Omówienia wymaga jeszcze kwestia odsetek w zakresie podtrzymanym w apelacji, choć jego uzasadnienie nie jest precyzyjne w tej części. Strona powodowa wyjaśniła bowiem swoje zarzuty wyłącznie odnośnie daty początkowej należności ubocznej. Jej żądanie dotyczy jednak szerszego zakresu. Odsetek bowiem domagała od całej dochodzonej w pozwie należności, nie kwestionując jednak uwzględnienia przez Sąd Okręgowy ani skuteczności spełnienia świadczenia częściowo poprzez zapłatę w styczniu 2011 r., ani ustalenia daty umorzenia części wierzytelności powoda na skutek złożenia oświadczenia o potrąceniu z nią wierzytelności generalnego wykonawcy z tytułu kary umownej (art. 499 k.c.). Brak było zatem podstaw do żądania odsetek od całej kwoty 261.250,55 zł, tym bardziej, że Sąd Apelacyjny badając zastosowanie prawa materialnego z urzędu również nie dostrzegł błędów po stronie Sądu Okręgowego. Wobec wszystkich powyższych okoliczności Sąd Apelacyjny uznał obie apelacje za bezzasadne i podlegające oddaleniu w myśl art. 385 k.p.c. Z tytułu apelacji przeciwnika powodowi i pozwanemu P. P. przysługiwały koszty postępowania apelacyjnego, na które składało się wyłącznie wynagrodzenie pełnomocnika, przy czym ze względu na wartość przedmiotu zaskarżenia wynagrodzenie pełnomocnika pozwanego P. P. wynosiło 5.400 zł, a pełnomocnika powoda 2.700 zł. Różnice w tych kwotach Sąd Apelacyjny zasądził od powoda na rzecz pozwanego P. P. na podstawie art. 98 k.p.c. (pkt 4 wyroku). Koszty postępowania apelacyjnego przysługiwały również pozwanej (...) Sp. z o.o. z tytułu apelacji powoda. Ponieważ powód przegrał to postępowania, to na mocy art. 98 k.p.c. był zobowiązany zwrócić koszty poniesione przez pozwanego inwestora, na które złożyło się również wyłącznie wynagrodzenie pełnomocnika w wysokości 5.400 zł (pkt 2 wyroku). Uwzględnieniu nie mogło podlegać zażalenie pozwanej (...) Sp. z o.o. na postanowienie o kosztach postępowania zawarte w zaskarżonym wyroku. Pozwana wygrała proces, stąd, w myśl art. 98 k.p.c., należy jej się zwrot poniesionych przez nią kosztów postępowania. Jedynym kosztem pozwanej było wynagrodzenie pełnomocnika wraz z opłatą skarbową. Pozwana złożyła przed zamknięciem rozprawy spis kosztów wnioskując o przyznanie wynagrodzenia w wysokości 24.666 zł. Wynagrodzenie to Sąd Okręgowy uwzględnił w podwójnej stawce minimalnej kierując się nakładem i czasem pracy pełnomocnika pozwanej, czyli w kwocie 14.400 zł. Zażalenie pozwanej sprowadzało się do wykazywania, iż faktycznie pozwana uiściła na rzecz swojego pełnomocnika umówioną należność w wysokości 24.666 zł, wykazując przy tym, że wpłaty te miały związek z wykonywanymi usługami przez radcę prawnego związanymi z prowadzonym procesem, stąd wątpliwości co do tytułu wpłacanych przez pozwaną kwot powinny rozwiać przedstawione dokumenty. Jednak wątpliwości takich, o jakich mowa w zażaleniu, Sąd Okręgowy nigdy nie wyraził, a pojawiły się one w toku postępowania jedynie w stanowisku strony powodowej. Sąd Okręgowy, podejmując decyzję o wysokości przyznanych pozwanej kosztów, posłużył się przesłankami art. 109 § 2 k.p.c., których w zażaleniu nie kwestionowano i nie wykazano nieadekwatności tej oceny do nakładu pracy i charakteru sprawy. Zgodnie z treścią art. 109 § 2 k.p.c., wprowadzoną art. 126 pkt 6 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 176, poz. 1398), która weszła w życie z dniem 2 marca 2006 r. oraz § 1 i 2 wymienionego rozporządzenia w brzmieniu nadanym § 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 27 października 2005 r., zmieniającego to rozporządzenie z dniem 15 listopada 2005 r., określenie wysokości wynagrodzenia pełnomocnika - radcy prawnego w rozmiarze nie niższym od minimalnej i nie wyższym od maksymalnej stawki, uwzględniać powinno niezbędny nakład pracy pełnomocnika, a także charakter sprawy i wkład pełnomocnika w przyczynienie się do jej wyjaśnienia i rozstrzygnięcia. Ustalenie tego wynagrodzenia w umowie zawartej przez stronę i pełnomocnika nie wiąże sądu, który rozstrzygając o kosztach procesu kieruje się tymi ustawowo określonymi kryteriami (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 września 2012 r., sygn. akt IV CZ 47/12; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2012 r., sygn. akt IV CZ 107/11). Oznacza to, że sąd zasądzając opłatę za czynności radcy prawnego zawsze kieruje się kryteriami wynikającymi z ustawy i rozporządzenia, nie ma natomiast obowiązku, jak przyjmuje to pozwana w zażaleniu, przyjąć za podstawę wynagrodzenia pełnomocnika kwotę umówioną z klientem, nawet jeśli mieści się ona w granicach określonych stawek. Taką właściwą ocenę przyjął Sąd Okręgowy, której zażalenie nie podważa. Wobec tego jako bezzasadne zażalenie podlegało oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. w zw. z art. 397 § 2 k.p.c. Na wniosek powoda przyznano mu koszty postępowania zażaleniowego stanowiące wynagrodzenie pełnomocnika procesowego w wysokości przez niego żądanej, czyli 600 zł (art. 98 k.p.c.).

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.