← Polska

II AKa 334/14

Sygnatura akt II AKa 334/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 kwietnia 2015 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSA Ryszard Ponikowski (spr.) Sę

§ 2k.p.k.

w zw. z 170 § 1 pkt 1 i 3 k.p.k. oraz 170 § 3 k.p.k. przez bezpodstawne oddalenie wniosku dowodowego złożonego na rozprawie w dniu 04 marca 2014 r. o dopuszczenie dowodu z zeznań prof. A. K.

(4)na okoliczność: zasad stosowania leku P., warunków w jakich ten lek może być podawany, uprawnień do stosowania tego leku, skutków medycznych towarzyszących podawaniu tego leku oraz stanu w jaki wprowadzony jest pacjent po podaniu tego leku ze szczególnym uwzględnieniem stanu sedacji płytkiej, wskazując, iż rzekomo „ nie posiada on informacji dotyczących ustaleń faktycznych w sprawie, a nadto jego przesłuchanie na wskazane okoliczności miałoby charakter pozaprocesowej opinii prywatnej, naruszając jednocześnie przepisy o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego” podczas gdy dopuszczenie przedmiotowego dowodu miało bezsprzecznie istotne znaczenie dla dokonania prawidłowej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, a dodatkowo wobec treści opinii biegłych, wyjaśnień oskarżonego i zeznań pokrzywdzonych odnośnie stosowania leku P., zmierzał on zgodnie z przepisem art. 169 § 2 k.p.k. do oceny właściwych dowodów w sprawie; 3. art. 4 k.p.k., 7 k.p.k., 92 k.p.k. oraz 410 k.p.k. przez przekroczenie granic zasad obiektywizmu i swobodnej oceny dowodów w zakresie wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań pokrzywdzonych, a także w następstwie zaniechania uwzględniania wszystkich dowodów mających znaczenie dla rozstrzygnięcia całokształtu okoliczności ujawnionych w toku prowadzonego postępowania, przy jednoczesnym oparciu się na niepełnym materiale dowodowym, w szczególności przez zaniechanie uwzględnienia:
  1. a)w znacznej części istotnych okoliczności wynikających z wyjaśnień oskarżonego, a dotyczących: zasad stosowania leku P., możliwości jego stosowania w gabinecie prowadzonym przez oskarżonego, przebiegu leczenia w tym wizyt lekarskich pacjentek, stanu pacjentek i ich samopoczucia po podaniu leku w trakcie zabiegów i w konsekwencji bezpodstawne odmówienie wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego w tym zakresie,
  2. b)w znacznej części istotnych okoliczności wynikających z zeznań pokrzywdzonych, a dotyczących: przebiegu leczenia, w tym ich stanu po podaniu leku P. w czasie wizyt lekarskich u oskarżonego,
  3. c)szeregu istotnych stwierdzeń zawartych w opiniach biegłych, które Sąd bezzasadnie pominął i nie wziął pod uwagę, a które potwierdzają treść wyjaśnień oskarżonego w zakresie zasad stosowania leku P., możliwości jego stosowania w gabinecie prowadzonym przez oskarżonego, przebiegu leczenia w tym wizyt lekarskich pacjentek, stanu pacjentek i ich samopoczucia po podaniu leku w trakcie zabiegów, 4. art. 7 k.p.k. w zw. z 196 § 3 k.p.k., 200 § 2 pkt 5 k.p.k. oraz 201 k.p.k. przez dokonanie dowolnej, a nie swobodnej oceny opinii biegłych i uznanie ich w konsekwencji za spójne, pełne i niesprzeczne wewnętrznie oraz oparte na wystarczającym i kompletnym materiale dowodowym, podczas gdy ich rzetelna ocena, już tylko przy uwzględnieniu między innymi stwierdzeń biegłych zawartych w opiniach o treści: a)„wobec braku jakiejkolwiek dokumentacji dotyczącej znieczulenia czy sedacji, jakie potencjalnie stosował oskarżony wobec powódki, biegły prof. M. G.
(1)nie ma możliwości jednoznacznego wypowiedzenia się co do przedmiotu opinii” (str.3) oraz „ (…) opinia ta wydawana jest bardziej na podstawie domysłów a nie na podstawie rzetelnej dokumentacji medycznej, której brak (np. karty znieczulenia) „ (str. 5) ( Uzupełniająca zespołowa opinia prof. zw. dr hab. med. M. S.
(1), prof. zw dr hab. med. Z. P., dr hab. med. M. G.
(1)z dnia 29 lipca 2013 r. Katedra i Zakład Medycyny Sądowej (...) im. K. M.
(1)w P.) b)„ Po szczegółowym zapoznaniu się z dodatkowymi danymi z oskarżeń Prokuratury i zeznaniami obwinionego dr med. A. W. oraz zeznaniami świadków – biegli nie są w stanie bez wglądu do dokumentacji lekarskiej, której nie prowadzono wydać obiektywnych opinii, poza wydanymi już w sprawie diagnozowania i leczenia omawianych pacjentek w zakresie ginekologii i położnictwa” (…) „ (str. 24) (Uzupełniająca zespołowa opinia prof. dr hab. n. med. S. R., prof. dr hab. n. med. W. G.
(1), prof. dr hab. n med. M. P.
(1)z dnia 27 maja 2013 r. – Zakład Medycyny Sądowej (...) w S.) prowadzi bezsprzecznie do wniosków przeciwnych, tj. uznania opinii w konsekwencji za niespójne, niepełne i sprzeczne wewnętrznie oraz oparte na niewystarczającym i niekompletnym materiale dowodowym, a nadto jednocześnie w toku postępowania powstały powody osłabiające zaufanie do wiedzy biegłych;
  1. art. 201 k.p.k. przez zaniechanie powołania innych biegłych w sytuacji, gdy wydane opinie w sprawie były niepełne, niejasne, wewnętrznie sprzeczne a nadto zachodziły sprzeczności pomiędzy różnymi opiniami w niniejszej sprawie,
  2. art. 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k. przez sporządzenie uzasadnienia w sposób nie odpowiadający wymogom tego przepisu, tj. przez: - zaniechanie wskazania w znacznej części jakie fakty Sąd uznał za udowodnione oraz dlaczego nie uznał dowodów przeciwnych, pomimo istotnego znaczenia tych dowodów dla oceny stosowania leku o nazwie P. 1% F. i ewentualnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, oraz - zaniechanie wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku, a w szczególności ewentualnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, poprzestając jedynie na powieleniu stwierdzeń biegłych. Podnosząc powyższe zarzuty obrońcy oskarżonego wnieśli o: - zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uniewinnienie A. W. od wszystkich zarzucanych mu czynów, ewentualnie - uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. Apelację od tego wyroku wniósł także trzeci obrońca osk. A. W. adw. J. S., który zarzucił wyrokowi: I. błąd w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę orzeczenia, mający istotny wpływ na treść tego orzeczenia, a polegający na przyjęciu, iż: - oskarżony A. W. jest osobą pełniącą funkcję publiczną w odniesieniu do zarzuconych mu czynów łapownictwa biernego, podczas gdy w świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie spełnia on swoim zachowaniem kryteriów tego statusu, albowiem właściwa interpretacja obowiązujących przepisów prawnych (dla oceny czynów popełnionych po 1.07.2003 r. w związku wprowadzeniem w tej dacie do k.k. legalnej definicji pojęcia osoby pełniącej funkcją publiczną w art. 115 § 19 k.k.) jak i aprobowana w judykaturze linia orzecznicza (stanowiąca podstawę do odtworzenia zakresu znaczeniowego znamienia „ osoba pełniąca funkcję publiczną” dla czynów popełnionych przed 1.07.2003 r.) nie dają oparcia dla poglądu, że dla uznania oskarżonego za osobę pełniącą funkcję publiczną wystarczające jest przyjęcie wyłącznie, że jest ona zatrudniona w jednostce dysponującej środkami publicznymi; a ponadto inkryminowane zachowania nie mają żadnego związku z wykonywaniem obowiązków nauczyciela akademickiego, o jakich mowa w art. 99 ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym; - zachowanie oskarżonego A. W. wobec pokrzywdzonych wskazanych w treści zarzutów w pkt. 1 – 18 aktu oskarżenia polegające określeniu kwoty wynagrodzenia za przyjęcie porodu miało miejsce w związku z wykonywaniem funkcji publicznej, podczas gdy było ono związane z prywatną opieką świadczoną w ramach prowadzonej działalności gospodarczej i nie pozostawało w związku z zatrudnieniem w (...) Publicznym Szpitalu (...); było natomiast logiczną kontynuacją świadczeń medycznych udzielanych w prywatnym gabinecie, zaś przyjęcie wynagrodzenia miało umocowanie w cywilnoprawnej umowie zawartej między pacjentkami a lekarzem; - oskarżony A. W., działając w zamiarze bezpośrednim, zrealizował znamię czasownikowe polegające na uzależnieniu wykonania czynności służbowych od otrzymanych korzyści majątkowych, podczas gdy zatrudnienie oskarżonego w szpitalu nie obejmowało świadczenia zabiegów medycznych, których wykonanie proponował pacjentom w ramach kontynuacji prywatnej opieki medycznej nad nimi, sprawowanej na terenie szpitala, a zatem nie stanowiły jego czynności służbowych, ale były wykonane za przyzwoleniem uzyskiwanym przez kierownika Katedry i Kliniki (...) we W. lub lekarza dyżurującego. II. Obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść orzeczenia, a to: - art.4 k.p.k., art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. – poprzez wybiórczą, stronniczą i w konsekwencji dowolną ocenę materiału dowodowego, polegającą na odmowie uznania wyjaśnień oskarżonego za wiarygodne w zakresie składania propozycji o możliwości kontynuacji prywatnej opieki medycznej wobec pacjentek na terenie szpitala (wraz z określeniem kompleksowości jej zakresu i wynagrodzeniu), podczas gdy pozostają one spójne z zeznaniami wszystkich świadków, którzy dobrowolnie skorzystali z propozycji dalszej opieki oskarżonego na terenie szpitala (...) we W., zaś w treści złożonych depozycji potwierdzili cywilnoprawny charakter ustaleń z oskarżonym, konkretyzujących zakres zawartych z nim umów o świadczenie usług medycznych w ramach jego prywatnej praktyki lekarskiej, nie mających związku z charakterem zatrudnienia w Szpitalu (w wymiarze 3 h miesięcznie jako nauczyciel akademicki oraz 10 h miesięcznie jako lekarz prowadzący Poradnię (...) w (...) Publicznym Szpitalu (...)) III. Błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, mający istotny wpływ na jego treść: - w odniesieniu do czynów kwalifikowanych jako ciąg przestępstw z art. 286 § 1 k.k. zarzucanych w formie usiłowania i dokonania opisane w pkt 25 – 28, 38, 55, 60, 62, 64 i 67 części wstępnej wyroku składające się na pkt IV części dyspozytywnej wyroku oraz w pkt 21, 23, 57, 65, 69, 71, 73 części wstępnej składające się na pkt V części dyspozytywnej wyroku (z wyłączeniem opisu czynu dotyczącego zarzutu z art. 160 § 2 k.k.) polegający na ustaleniu, że oskarżony wprowadzał w błąd wymienione w zarzutach pacjentki co do konieczności wykonania zabiegu leczniczego, co do konieczności zapłaty za wizytę lub wizytę połączoną z badaniem USG wykonane na terenie (...) Publicznego Szpitala (...) we W. oraz co do rodzaju i jakości założonych wkładek antykoncepcyjnych usiłując uzyskać lub uzyskując nienależne wynagrodzenie, podczas gdy z prawidłowo ocenionego materiału dowodowego należało wyprowadzić wniosek przeciwny, iż oskarżony dokonywał badań, przeprowadzał zabiegi i je w rzeczywistości wykonywał zgodnie z posiadaną wiedzą medyczną, działając dla dobra pacjentek, za co otrzymywał związane z umowę należne mu wynagrodzenie, zaś odmienne stanowisko nie znajduje potwierdzenia w opiniach biegłych lekarzy ginekologów. IV. Obrazę prawa materialnego, a to art. 160 § 2 k.k. polegającą na:
  3. błędnej interpretacji znamion jego strony przedmiotowej, w szczególności zaś znamienia charakteryzującego skutek w postaci wywołania zachowaniem oskarżonego stanu narażenia człowieka (pacjentek) na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wyrażającej się w: - niedostrzeżeniu różnicy między niebezpieczeństwem stanowiącym cechę zachowania sprawcy a niebezpieczeństwem oznaczającym jego skutek; - niedostrzeżeniu, a w konsekwencji całkowitym zatarciu różnicy pomiędzy przestępstwami z narażenia abstrakcyjnego a przestępstwami z narażenia na niebezpieczeństwo konkretne (do których zalicza się również czyn stypizowany w art. 160 k.k.); - niedostrzeżeniu, że niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu musi być realne, nie zaś jedynie abstrakcyjne (a więc nie poparte żadnymi skonkretyzowanymi okolicznościami); - upatrywaniu skutku w potencjalnym następstwie podania P., mającym postać nieskonkretyzowanego abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo zaburzeń oddechowych, narażenia na niebezpieczeństwo zaburzeń krążenia ze spadkami ciśnienia i bradyarytmią, narażenia na niebezpieczeństwo zatrzymania krążenia, a więc w sprowadzeniu tego rodzaju zagrożeń, które nie należą do znamion przestępstwa z art. 160 k.k.; - niewskazaniu konkretnych okoliczności, odnoszących się do każdego z ujętych w przypisanych oskarżonemu czynach zabiegów, które wskazywać miałyby na to, że abstrakcyjne zagrożenie wystąpienia zaburzeń krążeniowo-oddechowych doprowadziło do stanu narażenia życia i zdrowia pacjentek na bezpośrednie niebezpieczeństwo; - zaniechaniu zastosowania kryteriów obiektywnego przypisania skutku, w szczególności niedostrzeżeniu, że potencjalne zagrożenie życia lub zdrowia musi być kauzalnie powiązane z zachowaniem polegającym na podaniu P., a także zaniechaniu ustalenia, czy – w przypadku, gdyby P. został pacjentkom podany zgodnie z obowiązującymi w Polsce standardami i procedurami medycznymi – ryzyko zagrożeń w postaci wskazanych przez Sąd zaburzeń oddechowo-krążeniowych powstałoby, czy też udałoby się go uniknąć. V. Obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ treść wyroku, a to:
  4. art. art. 6 k.p.k. w zw. z 370 § 4 k.p.k. przez bezpodstawne uchylanie na rozprawie w dniu 6 lutego 2014 r. istotnych pytań skierowanych bezpośrednio do biegłego W. G.
(1), o treści: - „ Czy sedacja płytka może wywołać ograniczoną świadomość?” - „Jaka jest definicja anksjolizy, sedacji płytkiej, sedacji głębokiej, znieczulenia ogólnego, czym te stany się różnią i czy w stosunku do leku (...) te definicje można zastosować w zależności od wielkości dawki?” - „Czy konsensus ASA w stosunku do stosowania anksjolizy i sedacji płytkiej przez lekarzy nie będących anestezjologami obowiązuje w Polsce, czy jest stosowany na zachodzie Europy i obowiązuje i jaki jest stosunek Amerykańskiego Towarzystwa Anestezjologicznego do stosowania (...) przez lekarzy nie będących anestezjologami?” - „ Czy w Polsce istnieją konsensusy anestezjologiczne do stosowania anksjolozy i sedacji płytkiej?” podczas gdy Przewodniczący może uchylać pytania na rozprawie tylko wtedy jeżeli: sugerują osobie przesłuchiwanej treść odpowiedzi (art. 171 § 4 w zw. z art. 171 § 6 w zw. z § 4 komentowanego przepisu); są nieistotne (art. 171 § 6 w zw. z § 4 komentowanego przepisu) oraz uznane są z innych powodów za niestosowne (§ 4 komentowanego przepisu), natomiast w przedmiotowej sprawie żadna z wyżej wymienionych przesłanek bezsprzecznie nie nastąpiła, a w konsekwencji uniemożliwienie udzielenia odpowiedzi na zadane wyżej pytania doprowadziło do naruszenia prawa do obrony oskarżonego, 2. art. art.

§ 2k.p.k.

w zw. z 170 § 1 pkt 1 i 3 k.p.k. oraz 170 § 3 k.p.k. przez bezpodstawne oddalenie wniosku dowodowego złożonego na rozprawie w dniu 04 marca 2014 r. o dopuszczenie dowodu z zeznań prof. A. K.

(4)na okoliczność: zasad stosowania leku P., warunków w jakich ten lek może być podawany, uprawnień do stosowania tego leku, skutków medycznych towarzyszących podawaniu tego leku oraz stanu w jaki wprowadzany jest pacjent po podaniu tego leku ze szczególnym uwzględnieniem stanu sedacji płytkiej, wskazując, iż rzekomo „ nie posiada on informacji dotyczących ustaleń faktycznych w sprawie, a nadto jego przesłuchanie na wskazane okoliczności miałoby charakter pozaprocesowej opinii prywatnej, naruszając jednocześnie przepisy o dopuszczeniu dowodu z opinii biegłego” podczas gdy dopuszczenie przedmiotowego dowodu miało bezsprzecznie istotne znaczenie dla dokonania prawidłowej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, a dodatkowo wobec treści opinii biegłych, wyjaśnień oskarżonego i zeznań pokrzywdzonych odnośnie stosowania leku P., zmierzał on zgodnie z przepisem art. 169 § 2 k.p.k. do oceny właściwych dowodów w sprawie; 3. art. 4 k.p.k., 7 k.p.k. 92 k.p.k. oraz 410 k.p.k. przez przekroczenie granic zasad obiektywizmu i swobodnej oceny dowodów w zakresie wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań pokrzywdzonych, a także w następstwie zaniechania uwzględniania wszystkich dowodów mających znaczenie dla rozstrzygnięcia oraz całokształtu okoliczności ujawnionych w toku prowadzonego postępowania, przy jednoczesnym oparciu się na niepełnym materiale dowodowym, w szczególności przez zaniechanie uwzględnienia;
  1. a)w znacznej części istotnych okoliczności wynikających z wyjaśnień oskarżonego, a dotyczących: zasad stosowania leku P., możliwości jego stosowania w gabinecie prowadzonym przez oskarżonego, przebiegu leczenia w tym wizyt lekarskich pacjentek, stanu pacjentek i ich samopoczucia po podaniu leku w trakcie zabiegów i w konsekwencji bezpodstawne odmówienie wiarygodności wyjaśnieniom oskarżonego w tym zakresie,
  2. b)w znacznej części istotnych okoliczności wynikających z zeznań pokrzywdzonych , a dotyczących : przebiegu leczenia, w tym ich stanu po podaniu leku P. w czasie wizyt lekarskich u oskarżonego,
  3. c)szeregu istotnych stwierdzeń zawartych w opiniach biegłych, które Sąd bezzasadnie pominął i nie wziął pod uwagę, a które potwierdzają treść wyjaśnień oskarżonego w zakresie zasad stosowania leku P., możliwości jego stosowania w gabinecie prowadzonym przez oskarżonego przebiegu leczenia w tym wizyt lekarskich pacjentek, stanu pacjentek i ich samopoczucia po podaniu leku w trakcie zabiegów, 4. art. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 196 § 3 k.p.k., art.200 § 2 pakt 5 k.p.k. oraz 201 k.p.k. przez dokonanie dowolnej, a nie swobodnej oceny opinii biegłych i uznanie ich w konsekwencji za spójne, pełne i niesprzeczne wewnętrznie oraz oparte na wystarczającym i kompletnym materiale dowodowym, podczas gdy ich rzetelna ocena, już tylko przy uwzględnieniu między innymi stwierdzeń biegłych zawartych w opiniach, o treści: - „ wobec braku jakiejkolwiek dokumentacji dotyczącej znieczulenia czy sedacji, jakie potencjalnie stosował oskarżony wobec powódki, biegły prof. M. G.
(1)nie ma możliwości jednoznacznego wypowiedzenia się co do przedmiotu opinii” (str. 3) oraz „ (…) opinia ta wydawana jest bardziej na podstawie domysłów, a nie na podstawie rzetelnej dokumentacji medycznej, której brak (np. kary znieczulenia)” (str. 5) (Uzupełniająca zespołowa opinia prof. zw. dr hab. med. M. S.
(1), prof. zw dr hab. med. Z. P., dr hab. med. M. G.
(1)z dnia 29 lipca 2013 r. – Katedra i Zakład Medycyny Sądowej (...) im. K. M.
(1)w P.) - „ Po szczegółowym zapoznaniu się z dodatkowymi danymi z oskarżeń Prokuratury i zeznaniami obwinionego dr med. A. W. oraz zeznaniami świadków - biegli nie są w stanie bez wzglądu do dokumentacji lekarskiej, której nie prowadzono wydać obiektywnych opinii, poza wydanymi już w sprawie diagnozowania i leczenia omawianych pacjentek w zakresie ginekologii i położnictwa” (…)” (str. 24) (Uzupełniająca zespołowa opinia prof. dr hab. n. med. S. R., prof. dr hab. n. med. W. G.
(1), prof. dr hab. n. med. M. P.
(1)z dnia 27 maja 2013 r. – Zakład Medycyny Sądowej (...) w S.) prowadzi bezsprzecznie do wniosków przeciwnych, tj.uznania opinii w konsekwencji za niespójne, niepełne i sprzeczne wewnętrznie oraz oparte na niewystarczającym i niekompletnym materiale dowodowym, a nadto jednocześnie w toku postępowania powstały powody osłabiające zaufanie do wiedzy biegłych;
  1. art. 201 k.p.k. przez zaniechanie powołania innych biegłych w sytuacji, gdy wydane opinie w sprawie były niepełne, niejasne, wewnętrznie sprzeczne a nadto zachodziły sprzeczności pomiędzy różnymi opiniami w niniejszej sprawie,
  2. art. 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k. przez sporządzenie uzasadnienia w sposób nie odpowiadający wymogom tego przepisu, tj. przez: - zaniechanie wskazania w znacznej części jakie fakty Sąd uznał za udowodnione oraz dlaczego nie uznał dowodów przeciwnych, pomimo istotnego znaczenia tych dowodów dla oceny stosowania leku o nazwie P. 1 % F. i ewentualnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, oraz - zaniechanie wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku, a w szczególności ewentualnego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, poprzestając jedynie na powielaniu stwierdzeń biegłych. W oparciu o powyższe obrońca oskarżonego wniósł o : I. zmianę zaskarżonego orzeczenia w stosunku do oskarżonego A. W. poprzez uniewinnienie od wszystkich zarzucanych mu czynów ewentualnie zaś II. o uchylenie zaskarżonego wyroku oraz przekazanie Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje Sąd Apelacyjny za częściowo zasadną uznał apelację obrońców oskarżonego A. W., adw. J. G.
(1)i adw. K. K.
(2)oraz, w ograniczonym zakresie, uwzględnił zarzuty skargi apelacyjnej Prokuratora. Nie zostały natomiast uwzględnione wnioski skargi Prokuratora o podwyższenie kar jednostkowych, kary łącznej i orzeczenie środka karnego zakazu wykonywania zawodu lekarza, a także w całości druga ze skarg złożonych przez obrońcę oskarżonego, adw. J. S.. Podjęte przez Sąd ad quem rozstrzygnięcie ma w części charakter reformatoryjny, albowiem wyrok Sądu Okręgowego został zmieniony odnośnie do zakresu czynów przypisanych oskarżonemu, zakresu przestępstw objętych konstrukcją jednego z ciągów przestępstw, a także w przedmiocie uściślenia czasu dokonania kilku z tych przestępstw i korekt odnośnie przyjętych ocen prawnych. Najpoważniejsza zmiana dotyczy uniewinnienia oskarżonego od popełnienia przestępstw kwalifikowanych z art. 160 § 2 k.k. objętych ciągiem przestępstw przyjętym w pkt. VI części dyspozytywnej zaskarżonego wyroku, za który Sąd Okręgowy wymierzył oskarżonemu karę 1 roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Tym samym, Sąd Apelacyjny uniewinnił oskarżonego od popełnienia 40 czynów kwalifikowanych jako narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, przez osobę na której ciążył obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, czyli tzw. „gwaranta”. Podejmując to rozstrzygnięcie, Sąd Apelacyjny uznał, że oskarżony wprowadzając poddawane zabiegom pacjentki, wymienione w wyroku jako pokrzywdzone, w stan krótkotrwałego znieczulenia ogólnego za pomocą anestetyku pod nazwa P. 1 % F., nie wyczerpał swoim postępowaniem znamion art. 160 § 2 k.k., o czym w dalszych rozważaniach. W konsekwencji uznania, że zachowanie oskarżonego nie wyczerpywało znamion art. 160 § 2 k.k. Sąd Apelacyjny skorygował stosowne fragmenty opisów czynów oraz wyeliminował przepis art. 160 § 2 k.k. z podstawy skazania za ciąg przestępstw przyjęty w pkt. V części dyspozytywnej wyroku. Dotyczy to 6 przestępstw kwalifikowanych z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 160 § 2 k.k. i art. 11 § 2 k.k. Sąd Apelacyjny uniewinnił też oskarżonego od jednego z czynów objętych ciągiem przestępstw w pkt. V części dyspozytywnej zaskarżonego wyroku, opisanego w pkt 73 części wstępnej wyroku, kwalifikowanego jako oszustwo, popełnionego na szkodę K. Ś.
(1), o czym bliżej w dalszych rozważaniach. Wyżej pokreślono, że najdalej idącą zmianą wyroku Sądu a quo jest uniewinnienie oskarżonego od popełnienia przestępstw kwalifikowanych z art. 160 § 2 k.k., które objęte zostały w pkt. VI części dyspozytywnej zaskarżonego wyroku jednym ciągiem przestępstw na podstawie art. 91 § 1 k.k. Słusznym zatem będzie rozpoczęcie wywodów niniejszego uzasadnienie od przedstawienia powodów tej decyzji, a to oznacza ustosunkowanie się w pierwszej kolejności do zarzutów skargi apelacyjnej adw. J. G.
(1)i adw. K. K.
(2). Problem związany z zarzuconymi oskarżonemu przestępstwami kwalifikowanymi z art. 160 § 2 k.k. jest bez wątpienia złożony zarówno pod względem prawnym jak też faktycznym i wiąże się, z jednej strony, z umiejętnością prawidłowego odkodowania znamion tego typu czynu zabronionego, z drugiej zaś strony, z dokonaniem właściwej oceny czy ustalone okoliczności faktyczne rzeczywiście znamiona tego przestępstwa wypełniają. Nie sposób nie przyznać racji obrońcom oskarżonego, adw. J. G.
(2)i K. K.
(2), gdy piszą w skardze apelacyjnej, że „w nauce prawa karnego znany jest już od lat podział przestępstw na przestępstwa stwarzające niebezpieczeństwo konkretne lub abstrakcyjne, przy czym ich prawidłowe odróżnienie jest niekiedy dla praktyki wymiaru sprawiedliwości dość poważnym problemem, czego dobrą ilustrację stanowi właśnie zaskarżony wyrok oraz uzasadnienie przez Sąd pierwszej instancji kwalifikacji prawnej z art. 160 § 2 k.k. w odniesieniu do części przypisanych oskarżonemu czynów”. Ale też nie sposób nie zauważyć, swoistego braku konsekwencji wewnętrznej, wyrażonych w treści tej skargi ocen. Współautorzy skargi oparli ją bowiem w pierwszym rzędzie na zarzucie obrazy prawa materialnego ale, w dalszej kolejności, również na zarzucie obrazy prawa procesowego, a w tym art. 6, 370,

§ 2w zw.

z 170 § 1 pkt. 1 i 3, art. 170 § 3, art. 4, 7, 92, 410, 196 § 3, 200§ 2 pkt 5 oraz 201, 424 § 1 pkt. 1 i 2. Lektura tego drugiego zarzutu bez żadnych wątpliwości dowodzi, że tylko z nazwy chodzi tu jedynie o uchybienie z art. 438 pkt 2 k.p.k., bowiem w rzeczywistości, obok obrazy przepisów postępowania, obrońcy starają się w obszernych wywodach wykazać, że Sąd dopuścił się również poważnych błędów w ustaleniach faktycznych, dokonał dowolnej, a nie swobodnej oceny wielu z przeprowadzonych dowodów, w tym z zeznań pokrzywdzonych oraz z opinii biegłych. Skoro więc ocena tych fundamentalnych dowodów jest błędna, poczynione w oparciu o tę ocenę ustalenia faktyczne nie mogą być z natury rzeczy prawidłowe. W doktrynie i orzecznictwie podkreśla się jasno, że zarzut obrazy prawa materialnego ma charakter samoistny i polega na wadliwym zastosowaniu lub niezastosowaniu prawa materialnego w orzeczeniu, które oparte jest na trafnych i niekwestionowanych ustaleniach faktycznych. Zakładając, że druga części apelacji, o której tu mowa, zawierałaby słuszne zarzuty, pierwsza część, zawierająca zarzut obrazy prawa materialnego byłaby zbędna lub przedwczesna. Jeśliby bowiem wykazane zostały takie błędy w ustaleniach faktycznych, które wykluczałyby uznanie postępowania oskarżonego za sprzeczne z prawem (za prawnie ambiwalentne), już na tej podstawie oczekiwać należałoby uniewinnienia oskarżonego. Rozważania o tym czy zachowania oskarżonego zrealizowały skutek w postaci konkretnego narażenia na niebezpieczeństwo, a nadto, czy Sąd dokonał prawnokarnego przypisania tego skutku byłyby bezprzedmiotowe. Jeśliby natomiast ustalenia te wymagały dowodowej weryfikacji, konieczne byłoby uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, a wtedy, rozważania czy doszło do naruszenia prawa materialnego, byłyby przedwczesne. Sąd Apelacyjny stwierdza, że uwzględnił podniesiony w omawianej skardze zarzut obrazy prawa materialnego, ponieważ zasadniczo nie podzielił zarzutów podniesionych w drugiej części tej apelacji. Z całą uwagą SA analizował zawarte w tej części apelacji rozważania i uznał je za niezasadne, z wyłączeniem tych zarzutów i argumentacji na której zostały one oparte, które w swoim istotnym sensie wykazują błędność ocen Sądu a quo odnośnie do okoliczności, które, w myśl tych ocen, determinowały ustalenia w przedmiocie bezpośredniości narażenia pokrzywdzonych na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Uwzględniając fakt, że uznanie zarzutu obrazy prawa materialnego za słuszny doprowadziło do najkorzystniejszego dla oskarżonego rozstrzygnięcia (uniewinnienia od popełnienia przestępstw kwalifikowanych z art. 160 § 2 k.k.) szczegółowe omawianie zarzutu określonego jako „naruszenie przepisów prawa procesowego” nie wydaje się konieczne. Dlatego Sąd ad quem odniesie się do nich w możliwie zwięzłej formie treściowej. Pkt. V ppkt 1 skargi apelacyjnej – tu podniesiony zarzut dotyczy uchylenia przez przewodniczącego pytań obrońcy dotyczących definicyjnego rozróżnienia pojęć: anksjoliza, sedacja płytka i głęboka, znieczulenie ogólne, a także obowiązywania w Polsce konsensusów anestezjologicznych. Wbrew twierdzeniom obrońcy wykładnia art. 370 § 4 k.p.k. w zw. z art. 171 § 6 k.p.k. nie na daje podstawy do jednoznacznego uznania decyzji przewodniczącego za niedopuszczalną. Analiza zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ujawnia bowiem, że kwestie te były przedmiotem opinii pisemnych oraz wypowiedzi ustnych przesłuchiwanych biegłych. Sąd nie kwestionował zakresu pojęciowego medycznych terminów anksjoliza, sedacja płytka i głęboka, czy szerokiej definicji znieczulenie ogólnego (przytoczonej przez biegłego Prof. M. G. – k. 7492, t. 38), a w kwestii możliwości uzyskania wyżej wymienionych stanów poprzez aplikowanie (...) biegli ewentualności tej nie wykluczali, przecząc jednak poprawności zaliczania (...) do leków tzw. sedacyjnych i konsekwentnie podtrzymywali, że nie powinien być do takich celów (uzyskiwania anksjolizy lub sedacji płytkiej) stosowany. W tym stanie rzeczy Sąd a quo był uprawniony do uznania pytań, o których tu mowa, za „niestosowne” w tym sensie, że zmierzały one jedynie po wielokrotnego rozważania tych samych kwestii i powodowały zbędną przewlekłość postępowania. Naturalnie, uwzględnienie tych pytań i odnotowanie odpowiedzi biegłych, nie byłoby błędem Sądu. Sensem wszakże zadanych przez obrońcę pytań, w tym pytań o konsensusy anestezjologiczne, było uzyskanie potwierdzenia, że (...) w premedykacji, a w szczególności dla uzyskania anksjolizy i sedacji płytkiej, w powiązaniu także z analgosedacją, może stosować każdy lekarz, bez względu na wykształcenie anestezjologiczne. Z tego punktu widzenia uchylenie tych pytań nie miało żadnego wpływu na treść wyroku, bowiem w istocie rzeczy kwestie te pozostały bez większego znaczenia, skoro Sąd a quo w ślad za zgodnymi i konsekwentnymi opiniami kilku biegłych z zakresu anestezjologii, w tym biegłych z niekwestionowanym, najwyższym autorytetem w tej dziedzinie, przyjął, że oskarżony stosował dożylne krótkotrwałe znieczulenie ogólne. Wprawdzie faktem jest, że biegły Prof. M. G.

(1)konsekwentnie określał ten stan jako dożylne wprowadzenie w stan sedacji głębokiej (tak między innymi w opinii zespołowej na k. 7488-7507, t. 38), ale z prawnego punktu widzenia kwestia ta nie ma poważniejszego znaczenia. Nie tylko dlatego, że - jak piszą biegli - granica pomiędzy stanem sedacji głębokiej, a krótkotrwałym znieczuleniem ogólnym jest płynna i trudna do wychwycenia (zob. wypowiedź Prof. W. G. przez Sądem – k. 6953v-6962) ale także dlatego, że reguły postępowania anestezjologiczne w obu tych wypadkach są analogiczne – czemu zresztą oskarżony nie przeczył. Na marginesie jedynie warto zaznaczyć, że Sąd Apelacyjny w toku uzupełniającego postępowania dowodowego przesłuchał na rozprawie odwoławczej dwóch biegłych anestezjologów, strony miały pełną swobodę zadawania im pytań i jedynie oskarżony powtórzył jedno z tych pytań - pytanie o konsensus anestezjologiczny w Polsce. Pkt V, ppkt 2 – tu zawarty zarzut dotyczy odmowy dopuszczenia dowodu z zeznań Prof. A. K.
(4)odnośnie właściwości i zasad stosowania leku (...), co - zdaniem obrońców - miałoby „(…) bezsprzecznie istotne znaczenie dla dokonania prawidłowej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego”, przy czym wniosek ten zmierzał „ (…) zgodnie z przepisem art. 169 § 2 k.p.k. do oceny właściwych dowodów w sprawie”. Sąd Apelacyjny uznaje powyższy zarzut za zdecydowanie bezzasadny. Strony już na wcześniejszym etapie postępowania złożyły do akt „prywatną” opinię tego lekarza, bez wątpienia wybitnego (...) specjalisty z zakresu anestezjologii. Sąd nie nadał jednak włączonemu do akt sprawy dokumentowi znaczenia opinii biegłego, a następnie oddalił wniosek o przesłuchanie Prof. K. w charakterze świadka. Postępując w ten sposób Sąd nie uchybił przepisom obowiązującej procedury. O celowości powołania biegłego w toku postępowania sądowego i wyborze biegłego, decyduje sąd rozpoznający sprawę i Sąd a quo takie decyzje podejmował w granicach własnych uprawnień. Wniosek obrony zmierzał do wprowadzenia do postępowania dowodu z zeznań świadka-specjalisty. To znaczy osoby, która posiada wiedzę i umiejętności kwalifikujące tę osobę do uznania za eksperta, specjalistę w dziedzinie wiedzy, której dotyczą rozpoznawane przez sąd kwestie. Rzecz jednak w tym, że wniosek obrony odnosił w tym przypadku do osoby, która nie była bezpośrednim świadkiem zdarzeń stanowiących przedmiot postępowania i wprost zmierzał do weryfikacji opinii biegłych powołanych w toku dotychczasowego postępowania. Dopuszczenie tego dowodu, bez wątpienia naruszałoby przepis art. 193 § 1 k.p.k. i art. 201 k.p.k., a także art. 7 k.p.k. W istocie rzeczy – zgodnie z jednoznacznie określoną intencją obrony - wniosek prowadził do obejścia tych przepisów i wprowadzenia do materiału dowodowego specjalistycznej opinii, która spełniałaby rolę superekspertyzy, czyli ekspertyzy o innych, do tej pory uzyskanych, ekspertyzach. Sąd nie ma takiego uprawnienia i co do tego stwierdzenia nie może być żadnych wątpliwości w świetle zarówno konsekwentnego od dziesiątków lat stanowiska doktryny, jak też orzecznictwa sądowego. Ocena dowodów (zgodnie z art. 7 k.p.k.) należy wyłącznie do sądu. Dotyczy to również oceny dowodu z opinii biegłego i w tej ocenie Sąd nie może zastąpić się opinią jakiegokolwiek eksperta. Pkt V, ppkt 3 – zarzut tu podniesiony dotyczy (ale tylko werbalnie) nieuwzględnienia w znacznej części istotnych wyjaśnień oskarżonego, istotnych treści zeznań pacjentek poddanych znieczuleniu za pomocą (...) oraz ważnych stwierdzeń zawartych w opiniach biegłych. Analiza treściowa zarzutu nieuwzględnienia istotnych wyjaśnień oskarżonego prowadzi do spostrzeżenia, że zarzut ten sprowadza się do niespełnionego przez Sąd a quo oczekiwania obrońców, bezkrytycznego uwzględnienia w całości wersji przedstawianej przez oskarżonego. Nie jest słuszne podniesione w tym kontekście twierdzenie, że Sąd nie dokonał analizy i oceny dowodu z wyjaśnień oskarżonego albo też, że wyprowadzone z tej oceny wnioski są w całości błędne. W pełni trafnie Sąd a quo wskazał, że o ile konsekwentnie oskarżony zaprzeczał aby wprowadzał pacjentki w stan sedacji (analgosedacji) głębokiej bądź dożylnego znieczulenia ogólnego, o tyle odnośnie szczegółowych zagadnień, w tym właściwości (...), wyposażenia gabinetu, przedmiotowego i podmiotowego badania pacjentek przed zabiegiem, monitorowania funkcji życiowych pacjentek w trakcie zabiegów informowania pacjentek o rodzaju środka znieczulenia i rodzaju znieczulenia jaki zamierza zastosować, wyjaśnienia oskarżonego – co słusznie podkreślił Sąd Okręgowy - ewoluowały w miarę gromadzenia materiału dowodowego i uzyskiwanych przez oskarżonego informacji o treści przeprowadzonych dowodów, w tym nade wszystko zeznań pokrzywdzonych pacjentek. Wywody apelacji w tej części sprowadzają się do polemiki z ustaleniami Sądu Okręgowego prowadzonej z punktu widzenia interesu procesowego oskarżonego i w oparciu o jego twierdzenia, bez względu na pozostały zgromadzony materiał dowodowy, a także szczegółową treść zeznań świadków, czego charakterystyczną egzemplifikację stanowią krytyczne wypowiedzi obrony odnośnie wiarygodności zeznań świadka M. Ś., nie tylko przeczące rzeczywistej treści jej zeznań, ale również treści dowodu z odtworzonego przez Sąd a quo utrwalenia magnetofonowego przebiegu wizyty tego świadka w gabinecie oskarżonego. W świetle ostatecznych ustaleń Sądu, kwestia wyposażenia gabinetu oskarżonego w sprzęt niezbędny w wypadkach analgezji, sedacji płytkiej, analgosedacji, nie ma zasadniczego znaczenia, nawet przyznając, że gabinet oskarżonego w taki sprzęt był istotnie wyposażony. Kwestia zaś, czy był on wykorzystywany zgodnie z ustalonymi procedurami medycznymi w trakcie zabiegów z zastosowaniem (...), w tym, czy rzeczywiście oskarżony prowadził monitorowanie elektrokardiograficzne i kontrolował wartości saturacji za pomocą pulsoksymetru lub innych instrumentów zapewniających bezpieczeństwo pacjentek, została przez Sąd a quo rozstrzygnięta na podstawie oceny zeznań świadków – pacjentek oskarżonego. Sąd dał tym świadkom wiarę, że nie były badane przed zabiegiem, że oskarżony ograniczał się do prostych pytań o samopoczucie, że nie były w żaden sposób monitorowane za pomocą sprzętu medycznego. Obrońcy najwyraźniej zmierzają w wywodach apelacji do zakwestionowania poprawności tych ustaleń Sądu. Jednakże zawarta w tej części apelacji analiza zeznań świadków przeprowadzona została nader selektywnie, a dobór fragmentów zeznań jest czysto subiektywny. Poza przedstawianiem własnego stanowiska opartego na subiektywnych ocenach obrońcy nie ujawniają takich okoliczności, ani nie prezentują takiej argumentacji logicznej, która uzasadniałaby uznanie, że dowody, o których tu mowa, zostały ocenione dowolnie, a nie swobodnie. Obrońcy prezentują wybrane fragmenty zeznań świadków koncentrując się na ich samopoczuciu po wybudzeniu ze stanu uśpienia, a także na ich subiektywnym porównywaniu stanu znieczulenia ogólnego w jaki część z nich przy innych okazjach była wprowadzana podczas zabiegów szpitalnych, ze znieczuleniem w gabinecie oskarżonego. Obrońcy podkreślają też, że przesłuchiwane osoby nie orientowały się w znaczeniu terminów medycznych, którymi posługiwał się oskarżony, starają się podważać poprawność procedury przesłuchiwania tych świadków przez Policję, podkreślają brak precyzji i mocy wiążącej dla konkretnego lekarza informacji o leku zawartych w ulotkach dołączanych do opakowania, jak też w Charakterystyce Produktu Leczniczego. Powyższe zarzuty i wywody pozostają w ścisłym powiązaniu z wywodami zawartymi w pkt V, ppkt 3, Ad.c) oraz w ppkt. 4 i 5 skargi apelacyjnej, których istotna wymowa sprowadza się do próby zakwestionowania opinii biegłych anestezjologów zwłaszcza poprzez twierdzenia, że: – nie mogą one służyć za dowód pewny i nie mogą być oceniane jako wiarygodne źródło oceny stanu faktycznego, ponieważ biegli nie dysponowali dokumentacją papierową przeprowadzanych zabiegów, jak też kartami anestezjologicznymi – której to dokumentacji oskarżony nie sporządzał; – nadto w ocenie obrońców, opinie biegłych anestezjologów są niepełne, niejasne i wewnętrznie sprzeczne w rozumieniu art. 201 k.p.k.; – biegli utożsamiali cechę zachowania ze skutkiem w postaci narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo o którym mowa w art. 160 k.k.; – biegli nie analizowali z osobna każdego wypadku i nie wskazywali na konkretne okoliczności, które mogłoby prowadzić do wytworzenia skutku z art. 160 k.k.; – biegli nie rozumieli znaczenia treściwego pojęcia „bezpośrednie narażenie” w rozumieniu prawniczym; – w treści wniosków biegli niejednolicie identyfikowali stan w jakim znajdowały się pacjentki w trakcie zabiegów poprzez co ich opinie były sprzeczne; – biegli posługiwali się w dowolny sposób pojęciami anksjoliza, sedacja płytka, sedacja głęboka i znieczulenie ogólne. Uogólniając obszerne wywody dotyczące powyższych zagadnień, zamieszczone w analizowanej tu drugiej części apelacji, obrońcy podjęli próbę zdyskwalifikowania kwalifikacji eksperckich niektórych biegłych, a także sporządzonych przez nich opinii pisemnych i wypowiedzi składanych bezpośrednio przed Sądem Okręgowym. W konsekwencji, obrońcy podjęli próbę wykazania, że ustalenie Sądu a quo, jakoby oskarżony wprowadzał pacjentki w stan krótkotrwałego dożylnego znieczulenia ogólnego, jest ustaleniem błędnym, albowiem oskarżony, zgodnie z tym, co on sam twierdził w toku postępowania, takiego znieczulenia nie stosował, a dawka aplikowanego leku nie przekraczała stężenia prowadzącego do sedacji płytkiej. Pomimo obszerności i szczegółowości wywodów przedstawionych w tej kwestii w skardze apelacyjnej, wyrażane w ich treści przekonania o nieprzydatności bądź zasadniczo niepełnej przydatności omawianych opinii jako źródła ustaleń faktycznych i błędnej oceny Sądu, który tych dowodów nie zdyskwalifikował, twierdzenia te i oceny obrony uznane zostały przez Sąd Apelacyjny za chybione. W pierwszym rzędzie dlatego, że i w tym wypadku podstawowym punktem odniesienia dla obrońców są wyjaśnienia oskarżonego, które właśnie podlegały swobodnej ocenie Sądu orzekającego przez pryzmat specjalistycznych opinii wybitnych w swojej dziedzinie ekspertów. Dla zdeprecjonowania takich opinii nie wystarczy wyrażenie poglądów odmiennych, przez osoby, które takiej ekspertalnej wiedzy nie mają. Nie oznacza to, że biegły jest „sędzią faktu”, a jego opinia nie podlega krytyce. Ale aby ta krytyka przyniosła pożądany efekt procesowy spełnione muszą zostać co najmniej cztery zasadnicze warunki. Stawiający zarzuty musi wykazać w oparciu o fakty i ewentualnie wiedzę zaczerpniętą z opracowań teoretycznych (naukowych), że opinie biegłych są sprzeczne ze stanem współczesnej wiedzy, że są one rzeczywiście sprzeczne wewnętrznie lub sprzeczne wzajemnie, że są one niejasne lub niezrozumiałe bądź niepełne albo że rzeczywiście biegły nie posiada oczekiwanych od niego kwalifikacji albo nie zachował bezstronności. Te argumenty muszą być na tyle silne aby skłoniły sąd rozpoznający sprawę do powołania innego biegłego lub innego zespołu biegłych. Ten nowo powołany biegły (zespół biegłych) lub też ci sami biegli powołani do wykonania opinii uzupełniającej, musieliby przedstawić opinię w całości lub w jakiejś części potwierdzającą zarzuty stawiane poprzedniej opinii (wielu opiniom). Sąd musiałby ocenić, że ta właśnie opinia (ostatnio zlecona) jest dla sądu najbardziej przekonywająca i przyjąć tę opinie za podstawę swoich ustaleń w całości lub też skorygować w oparciu o tę opinię wnioski opinii poprzednich, odrzucając te, które w ocenie sądu na akceptację nie zasługiwały. W toku postępowania w tej sprawie dziewięciokrotnie zwracano się do biegłych anestezjologów oraz biegłych z zakresu medycyny sądowej (apelujący opinie te wymieniają na s. 47 skargi). Z jednym wyjątkiem, były to opinie zespołowe oraz kompleksowe, przy czym, w tych ramach, prokurator i sąd zlecali kolejne opinie uzupełniające. Biegli, w tym anestezjolodzy, zostali przesłuchani w toku rozprawy głównej, a strony aktywnie uczestniczyły w czynności przesłuchania. Sąd Okręgowy włączył wszystkie wykonane w toku postępowania na zlecenie prokuratora i sądu opinie, do materiału dowodowego, ocenił je i uznał, że są one dla Sądu jasne, pełne, wyczerpujące i wiarygodne. Sąd nie jest uprawniony do powoływania dowolnej liczby biegłych mimo braku podstaw do kwestionowania opinii którą (którymi) już dysponuje. Uznanie opinii pisemnych włączonych do materiału dowodowego oraz opinii ustnych składanych przed Sądem za zawierające niezbędne i wiarygodne odpowiedzi w kwestiach wymagających wiedzy specjalnej, wyłączało powoływanie kolejnych biegłych. Zwłaszcza, że obrońcy, w ocenie Sądu pierwszej instancji, nie przedstawili takich powodów, które wymuszałyby zasięganie opinii kolejnych biegłych lub kolejnych opinii uzupełniających. Taka procedura przeprowadzania dowodu z opinii biegłych wynika jednoznacznie z art. 193 k.p.k. i art. 201 k.p.k., a nade wszystko z art. 7 k.p.k. Sąd orzekający tej procedurze nie uchybił. W tym stanie rzeczy wydaje się oczywistym brakiem realizmu i procesowej konsekwencji ze strony obrońców, że podnosząc wiele różnorodnych zarzutów pod adresem biegłych i wydanych przez nich opinii, nie skorzystali z przysługującego im uprawnienia z art. 427 § 2 k.p.k. i nie wnioskowali o uzupełnienie postępowania dowodowego przed Sądem Apelacyjnym, i powołanie innego zespołu biegłych. Naturalnie, czyniąc tak, w oparciu o własne przekonanie, że istnieją faktyczne i prawne przesłanki do rzeczywistego podważenia do tej pory sporządzonych opinii anestezjologicznych, i to o takiej mocy ich przekonywalności, że wniosek ten powinien zostać uwzględniony przez Sąd ad quem w trosce o odtworzenie obiektywnego stanu rzeczy. Najwyraźniej obrońcy „przeoczyli”, że bez żądania weryfikacji do tej pory wydanych opinii za pomocą nowej ekspertyzy (jeśliby istniało uzasadnienie jej zlecenia), ich zarzuty trafiają poza cel, nie mają bowiem mocy podważenia ustaleń Sądu a quo opartych na specjalistycznych opiniach biegłych. Takie właśnie następstwo wynika z faktu, że Sąd orzekający jest związany opinią biegłego i nie może nigdy, i w żadnej sytuacji, zastąpić opinii biegłego własnymi ocenami i wnioskami, i nie mógłby tak postąpić nawet wtedy, gdyby sam posiadał analogiczną wiedzę ekspertalną lub po prostu podzielił argumentację strony procesowej, krytyczną wobec opinii biegłego. Sąd Okręgowy przyjął za ustalone, że oskarżony wprowadzał pacjentki w stan krótkotrwałego dożylnego znieczulenia ogólnego. Jednocześnie Sąd a quo nie pominął odmiennego określenia tego stanu przez biegłego Prof. M. G.
(1)(v. wywody na s. 115-116 uzasadnienia) jako sedację głęboką, uznając że ocena dokonana przez Prof. W. G. jest dla Sądu bardziej przekonująca. Uwagi krytyczne zawarte w skardze apelacyjnej pod adresem stwierdzenia przez Sąd a quo, że pomiędzy biegłymi Prof. M. G. i Prof. W. G. dały się zauważyć problemy w „nazewnictwie” odnośnie do tego stanu w jaki oskarżony wprowadzał swoje pacjentki podając im (...), są w pewnym sensie słuszne. A., sedacja płytka, sedacja szybka, sedacja głęboka, krótkotrwałe znieczulenie ogólnie dożylne, pełne znieczulenie ogólne dożylne, to stany ograniczonej i wyłączonej świadomości, w powiązaniu z dalszymi, rozróżnianymi w teorii i praktyce medycznej stanami wynikającymi z reakcji organizmu człowieka na środek znieczulający, zależnie od rodzaju tego środka, jego stężenia, czasu stosowania, połączenia z analgetykami lub innymi środkami medycznymi. Rzecz zatem nie w „nazewnictwie” ale ocenie wybitnego eksperta, który na podstawie analizy przedstawionego mu materiału dowodowego doszedł do takich, a nie innych wniosków, uznając, że stan w jaki oskarżony wprowadzał pacjentki powinien być charakteryzowany jako sedacja głęboka (Prof. M. G.
(1)) bądź jako krótkotrwałe znieczulenie ogólne dożylne (lek. anest. P. R.
(1), Prof. W. G.
(2)). Prof., M. G. w opinii z dnia 16.11.2007r. k. 3590 stan w jaki wprowadzał oskarżony pacjentki określał jako, uśpienie (hipnosis), pisząc, że jeżeli środek ten podany dożylnie wywołał sen, to nie mogła to być sedacja płytka. Pacjent zasypia przy sedacji głębokiej, wtedy nie ma z nim kontaktu. W konkluzji biegły stwierdza, że oskarżony stosował sedację głęboką. Sąd nie pominął potrzeby wyjaśnienia tej kwestii. Biegły Prof. W. G. zeznając w toku rozprawy głównej wyraził pogląd, że (...) ma tak bardzo wąski margines w swoim działaniu, który można przypisać głębokiej sedacji lub znieczuleniu ogólnemu, że sedacja głęboka jest praktycznie znieczuleniem ogólnym dożylnym. Zarazem Prof. W. G. w każdej ze swoich opinii (z dnia19.
  1. (...)., z dnia
  2. 2007r., z dnia 19.01.2010r. z dnia 19.04.2010r,. w tym w toku rozprawy głównej, stan w jaki oskarżony wprowadzał pacjentki w trakcie zabiegów wykonywanych w jego prywatnym gabinecie konsekwentnie określał jako krótkotrwałe znieczulenie ogólnie dożylnie i ocena ta była akceptowana także przez biegłego z zakresu medycyny sądowej prof. Z. P.. Żaden z biegłych opiniujących indywidualnie lub w ramach zespołu specjalistów, nie podzielił twierdzenia oskarżonego, że stosował jedynie sedację płytką, biegli nie mieli wątpliwości, że stan uśpienia, utraty przytomności, w jakim znajdowały się pacjentki, wykraczał poza stan tak określany. Słusznie zatem pisze Sąd Okręgowy, że biegli ci nie różnili się co do zasady. Pacjentki zapadały sen, traciły kontakt z rzeczywistością, ich stan był stanem utraty przytomności, bez jakiekolwiek kontaktu z otoczeniem. Zasadnicze natomiast znaczenie ma fakt, że niezależnie od tego czy stan w jakim znajdowały się pacjentki zostanie scharakteryzowany jako sedacja głęboka czy też jako krótkotrwałe znieczulenie ogólne dożylne nie ma istotnego znaczenia w aspekcie dokonywanych w tej sprawie ocen prawnych. W obu bowiem wypadkach obowiązujące procedury medyczne stanowczo wymagają, aby znieczulenie to prowadził anestezjolog w warunkach przystosowanych do przeprowadzania takiej procedury i zgodnych z rozporządzeniem Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 27.02.1998r. w sprawie standardów postępowania oraz procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii w zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. Nr 37, poz. 215; wersja aktualna z 20 grudnia 2012r.). Oskarżony przyznał, że jest świadom powyższych wymogów, że nie był uprawniony do stosowania ani znieczulenia ogólnego, ani też sedacji głębokiej w swoim gabinecie, który nie był wyposażony w sprzęt medyczny niezbędny do przeprowadzania zabiegów w takich znieczuleniach, a on sam nie ma wykształcenie w zakresie specjalizacji anestezjologicznej. Oskarżony w toku postępowania przedstawił argument, który w jego mniemaniu miał podważyć racjonalność faktycznych przesłanek opiniowania przez biegłych. Stwierdził, że jedną z właściwości (...) jest niepamięć wsteczna, a tym samym, zeznania pacjentek odnośnie okoliczności przeprowadzanych zabiegów, od chwili podania im (...), są bezwartościowe. Wobec niepamięci nie mogą służyć za wiarygodne źródło informacji. Sąd Okręgowy i tym razem kierując się opiniami biegłych, nie dał wiary temu twierdzeniu. Sąd Apelacyjny w pełni podziela tę ocenę i przekonanie Sądu a quo. Zważyć bowiem trzeba na konsekwentne stanowisko biegłego Prof. W. G. (którego opiniom Sąd a quo w pełni dał wiarę) wyrażające się w następujących stwierdzeniach: jeśli pacjentka spała to miała zniesioną świadomość, a one mówiły że spały i nie pamiętały tego co się działo po podaniu leku; w sedacji płytkiej jak rozmawia się z pacjentkami, pamiętają doskonale wszystko co działo się po podaniu leku powodującego płytką sedację (k. 7691); w sedacji płytkiej czy płytkim śnie pacjent wszystko pamięta są żywe reakcje na zdarzenia zewnętrzne. Tak też podczas posiedzenia Sądu w dniu 1.04.08 T. 29, k. 5707 Prof. G. mówi, że: fakt że pacjentki nie pamiętały zdarzenia jest pierwszym wykładnikiem zniesienia świadomości, a to jest pierwszym wykładnikiem znieczulenia ogólnego; czynnikiem rozgraniczającym jest świadomość pacjenta. „S. płytka polega na tym, że można nawiązać kontakt z pacjentem i nie powoduje niepamięci wydarzeń; stopień świadomości może być różny, przytępienie, jednak zawsze pacjent pamięta zdarzenia”. Uwzględniając wagę tego argumentu obrony Sąd Apelacyjny sięgnął kontrolnie do medycznej literatury tego zagadnienia. W monografii pt. Sedacja dorosłych, pod red. A. Küblera, stanowiącej zbiór opracowań dotyczących problematyki objętej jej tytułem, E. Fidziańska-Długosz w opracowaniu pt. „Metody stosowane do uzyskania sedacji i analgezji podczas MOA”, pisze na s. 92, że (...) powoduje tylko nieznaczną amnezję. Podobne stanowisko wyraziła też, w tej samej pracy, w opracowaniu pt. „Sedacja w intensywnej terapii” A. Skorupa, dodając, że amnezja zależna jest od dawki podanego (...). Podobne stanowisko odnośnie niepamięci wstecznej wywołanej podaniem (...) zajęli też biegli Prof. K. K.
(3)i dr. hab. M. P.
(2)w opinii składanej ustnie przed sądem Apelacyjnym, stwierdzając, że „do charakterystycznych cech leku (...) nie należy element stanu klinicznego, w tym ośrodkowego układu nerwowego, w którym dominującą cechą byłaby niepamięć wsteczna”. Warto w tym miejscu zaznaczyć, na co zresztą trafnie zwrócił uwagę Sąd a quo, że w jednym wypadku mąż pacjentki (G. B., t. XXI, k. 4002), który był obecny w gabinecie oskarżonego podczas zabiegu, któremu poddała się jego żona, opisał stan żony jako szybkie zapadnięcie w sen, a następnie wybudzenie. Nie zeznał aby w czasie zabiegu żona miała świadomość otaczającej ją rzeczywistości i aby był z nią kontakt. Nie sposób wobec powyższego podzielić twierdzeń obrony, że fakt niepamięci przebiegu przeprowadzanych zabiegów dyskwalifikuje wartość dowodową świadków – pacjentek oskarżonego. Wręcz przeciwnie. Opinie biegłych upoważniają do przyjęcia, że fakt niepamięci wstecznej u wszystkich pacjentek, jest dowodem na to, że nie były one wprowadzane w stan sedacji płytkiej, że one traciły świadomość, w pełni traciły kontakt z otoczeniem, a tym samym brak jest podstaw do kwestionowania opinii biegłego Prof. W. G., że były one wprowadzane w stan krótkotrwałego znieczulenie ogólnego dożylnego, a niepamięć jest skutkiem odpowiednio zwiększonego stężenia leku. Sąd Apelacyjny nie kwestionował wiarygodności tych opinii na których swoje ustalenia oparł Sąd Okręgowy. Mimo powyższego, Sąd Apelacyjny uznał, że wnioski i twierdzenia biegłych w dwóch kwestiach nie są pełne, co utrudniało kontrolę odwoławczą. Dlatego też Sąd Apelacyjny zlecił dwie opinie abstrakcyjne (bez przekazywania akt sprawy) w ramach których biegli Prof. K. K.
(3)i dr. hab. M. P.
(2)oraz odrębnie prof. M. S.
(1)mieli odpowiedzieć na dwa zasadnicze pytania (uzupełnione pytaniami szczegółowymi). Po pierwsze czy podanie przez oskarżonego (...), w takich warunkach jakie ustalił Sąd Okręgowy, naraziło każdą z pacjentek na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu już poprzez samo zaaplikowanie tego leku, czy też takie narażenie było uwarunkowane zaistnieniem dodatkowych czynników związanych ze stanem zdrowia konkretnej pacjentki lub innej jeszcze okoliczności. Sąd Apelacyjny oczekiwał w szczególności wyjaśnienia przez biegłych jaki zakres treściowy nadają pojęciu „bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. Po wtóre, w ocenie Sądu Apelacyjnego nie została dostatecznie wyjaśniona kwestia stopnia ryzyka związanego z podawaniem (...) i wprowadzaniem w stan krótkotrwałego znieczulenia ogólnego pacjentek znajdujących się w różnych etapach ciąży, w tym czy ryzyko to było znacząco wyższe niż w odniesieniu do pozostałych pacjentek. Biegli Prof. K. K. i dr hab. M P. zostali przesłuchani bezpośrednio w toku rozprawy odwoławczej i odpowiedzieli uzupełniająco na pytania Sądu ad quem i stron. Prof. M. S. przesłał swoją opinię na piśmie. W tym wypadku zasadniczą kwestią była ocena poprawności procesu diagnostycznego i terapeutycznego pacjentki K. Ś.
(1), niezależnie od pytania dotyczącego stopnia ewentualnie zwiększonego ryzyka wprowadzania w stan krótkotrwałego znieczulenia ogólnego pacjentek w ciąży. Biegły M. S. udzielił odpowiedzi bezpośredniej na pytania dotyczące pacjentki K. Ś. (i tej kwestii poświęcone zostaną odrębne rozważania) i dołączył do swojej opinii opinię sporządzoną w drugiej ze zleconych kwestii, na jego prośbę, przez Prof. M. G.
(1). Sąd Apelacyjny uwzględniając fakt, że Prof. G. opiniował już w tym postępowaniu, był przesłuchiwany przez Sąd Okręgowy i cechują go wybitne kwalifikacje zawodowe, przyjął ten dokument jako komplementarny do opinii Prof. M. S. i bez sprzeciwu stron włączył do materiału dowodowego. O tym czy i w jakim stopniu opinie powyższe miały wpływ na oceny i decyzje Sądu Apelacyjnego będzie mowa w dalszych rozważaniach. W tym miejscu natomiast Sąd Apelacyjny ogranicza się do stwierdzenia, że opinia anestezjologiczna zlecona w toku postępowania odwoławczego potwierdziły trafność ustaleń w kwestii w tym miejscu rozważanej, to jest w kwestii poprawności ustalenia przez Sąd Okręgowy, że oskarżony wprowadzał pacjentki w stan krótkotrwałego znieczulenia ogólnego dożylnego oraz że pełną podstawę dla takiego ustalenia mogły stanowić opinie anestezjologiczne, którymi Sąd ten dysponował. Zarazem opinie te potwierdziły poprawność ustaleń w takich kwestiach jak: brak wykształcenia i specjalizacji anestezjologicznej i w związku z tym braku uprawnień oskarżonego do stosowania znieczulenia ogólnego w gabinecie, który nie był w pełni wyposażony w sprzęt wymagany przy tego rodzaju znieczuleniach oraz wadliwość stosowanych przez oskarżonego procedur medycznych związanych ze aplikowaniem (...) w związku z wykonywanymi zabiegami ginekologicznymi. Reasumując, Sąd Apelacyjny w toku kontrolnej analizy materiału dowodowego, w tym w szczególności opinii biegłych z zakresu anestezjologii i medycyny sądowej, nie ujawnił takich okoliczności, które mogłyby podważać zaufanie do biegłych lub wiarygodność wydanych przez nich opinii w świetle ich specjalistycznej wiedzy medycznej. Oceny tej nie zmieniają próby podważenia wiedzy biegłego dlatego, że wskazał na W. jako źródło opisu określonej procedury medycznej (najbardziej dostępne dla adresata opinii) lub też dlatego, że biegły sugerował odwołanie się do podręcznika anestezjologii (źródło wiedzy którego wiarygodność byłaby trudna do zakwestionowania) dla udzielenia precyzyjnej odpowiedzi na zadane mu pytanie. Zarzucane zaś wewnętrzne i wzajemne sprzeczności opinii, po bliższej analizie porównawczej, okazały się w ocenie Sądu Apelacyjnego pozorne bądź mające wymiar czysto subiektywny oderwany od wiedzy ekspertalnej. Sąd ad quem nie ujawnił zatem takich okoliczności, które uzasadniając dyskwalifikację dowodów z opinii biegłych, dawałyby podstawę do podważenia zasadności ustaleń Sądu a quo odnośnie faktu, że oskarżony stosując lek o nazwie P. 1% F. wprowadzał pacjentki w stan krótkotrwałego znieczulenia ogólnego dożylnego, w warunkach i w sposób wywołujący stan nadmiernego i nieakceptowalnego według procedur medycznych ryzyka. Konkludując powyższe rozważania, Sąd Apelacyjny stwierdza, że Sąd pierwszej instancji był związany opiniami biegłych, jednolicie wykluczającymi aby oskarżony stosował jedynie sedację płytkę (na ogół zapewne w powiązaniu z analgetykiem). Odmienne ustalenie byłoby możliwe wyłącznie w oparciu o inną (nową) opinię biegłych specjalistów. Wyżej już podkreślono, że skoro Sąd pierwszej instancji uznał, że opinie, którymi dysponuje, są wystarczające dla dokonania ustaleń w kwestiach wymagających wiedzy specjalistycznej oraz że opinie te i ustne wypowiedzi biegłych pozwoliły na usunięcie wątpliwości Sądu, to brak było podstaw do zlecania kolejnych opinii. Zarzuty apelacji są wobec powyższego o tyle chybione, że nie mogą skutecznie podważyć ustaleń dokonanych w oparciu o opinie biegłych, bowiem Sąd nie był uprawniony (nawet jeśliby rozważał taką ewentualność) do zastąpienia wniosków biegłych w kwestiach wymagających wiedzy specjalnej, swoimi odmiennymi wnioskami i ustaleniami. Sąd Apelacyjny w większości nie podzielił także zarzutów tej skargi odwoławczej dotyczących sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku w sposób nie odpowiadający wymaganiom art. 424 § 1 pkt 1 i 2 k.p.k. Zapewne w większości wypadków uzasadnienie pisemne może być sporządzone obszerniej i bardziej szczegółowo. W tym wszakże wypadku uzasadnienie zaskarżonego wyroku liczy 136 stron. W ocenie Sądu Apelacyjnego, pod względem wymogów wynikających z art. 424 k.p.k., wbrew zarzutom apelacji, nie nasuwa ono poważniejszych zastrzeżeń. Stan faktyczny ustalony został poprawnie; poprawnie wskazano dowody na podstawie których konkretne ustalenia zostały dokonane; stanowisko oskarżonego opisane zostało w sposób wystarczająco obszerny; Sąd a quo w dostatecznym stopniu wyjaśnił dlaczego nie dał wiary oskarżonemu i dlaczego uznał za wiarygodne te dowody, na których oparł swoje ustalenia; w stopniu wystarczającym Sąd omówił i ocenił dowody z opinii biegłych; wyjaśnił i uzasadnił podstawy prawne swoich rozstrzygnięć. Sami zresztą obrońcy na stronie 46 skargi wprost przyznają, że „(…) należy stwierdzić również, iż o ile Sąd co do zasady dokonuje oceny stanu faktycznego w sprawie na podstawie całości zebranego w sprawie materiału dowodowego z uwzględnieniem zasad wynikających z art. 7 k.p.k., to poczynienie przez Sąd ustaleń w zakresie rzekomego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, stanowiących stronę przedmiotową przestępstwa określonego w art. 160 § 2 k.k., zostało oparte przede wszystkim na dowodach z opinii biegłych” (podkr. SA). Kwestia poprawności ustalenia i oceny okoliczności determinujących przyjęcie spowodowania skutku z art. 160 k.k. będzie przedmiotem rozważań poniżej. W tym miejscu wyrazić należy konstatację, że podniesiony przez obrońców zarzut naruszenia art. 424 k.p.k., wbrew jego nazwie, nie został ukierunkowany na wykazanie wadliwości redakcyjnych uzasadnienia, na wykazanie ewentualnych braków w zakresie określenia podstaw faktycznych ustaleń w sprawie istotnych, ani też na wykazanie nieomówienia istotnych dowodów lub nierozważenie, którym dowodom i dlaczego sąd dał wiarę, a którym jej odmówił, lub też zaniechanie wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku. Zarzut ten w istocie rzeczy oparty został na powtórzonym, czy też kontynuowanym zamierzeniu wykazania, że Sąd a quo oparł swoje rozstrzygnięcie w kwestii przypisania oskarżonemu sprawstwa i winy czynów kwalifikowanych z art. 160 § 2 k.k. na wadliwych ustaleniach faktycznych. I w tym sensie zarzut naruszenia reguł określonych w art. 424 k.p.k. jest chybiony, a w każdym razie brak było podstaw do uznania iżby sposób sporządzenia uzasadnienia i jego treść miały wpływ na treść wyroku lub zasadniczo utrudniły kontrolę odwoławczą. Sąd Apelacyjny podziela jednakże te zrzuty zawarte w tej drugiej części uzasadnienia skargi apelacyjnej adw. J. G.
(1)i K. K.
(2), które dotyczą zaniechania przez Sąd a quo uważnego i szczegółowego zbadania okoliczności warunkujących poprawność ustalenia, że oskarżony A. W. wprowadzając pacjentki w stan krótkotrwałego znieczulenia ogólnego dożylnego rzeczywiście naraził każdą z tych pacjentek na bezpośrednie niebezpieczeństwo, o którym mowa w art. 160 § 1 k.k. Wprawdzie pod adresem opinii biegłych, ale trafnie piszą obrońcy na stronie 48 uzasadnienia swojej skargi, że biegli nie analizowali z osobna każdego z zarzucanych oskarżonemu zachowań związanych z aplikowaniem (...) i nie wskazywali na istotne okoliczności poszczególnych przypadków, które świadczyć mogłyby o wywołaniu stanu niebezpieczeństwa dla zdrowia lub życia lecz oceniali je zbiorczo, bez wdawania się w jakiekolwiek szczegóły, bazując na schemacie, że skoro lekarz nie będący anestezjologiem, bez odpowiedniego przygotowania oraz sprzętu podawał (...), to za każdym razem narażał pacjentki na niebezpieczeństwo (niebezpieczeństwo o którym mowa w art. 160 § 1 k.k.). W tym przedmiocie obrońcy mają rację. Ani prokurator ani też Sąd nie zlecali biegłym badania każdego z wypadków stanowiących przedmiot postępowania z osobna, skoncentrowano się bowiem na pytaniu czy podając (...) w takich warunkach, jakie ustalono, oskarżony wytwarzał zagrożenia dla życia i zdrowia pacjentek. Już pierwszy z biegłych anestezjologów udzielił na to pytanie odpowiedzi pozytywnej. Na tym założeniu prokurator zbudował swoją wersję sprawstwa i winy oskarżonego odnośnie zarzucanych mu czynów kwalifikowanych z art. 160 § 2 k.k., przyjmując, że oskarżony naraził każdą z pacjentek, której podał (...), na niebezpieczeństwo, o którym mowa w art. 160 § 1 k.k., a tym samym nie dostrzegał potrzeby badania każdego z tych wypadków z osobna i szczegółowo. Sąd a quo zaakceptował tę koncepcję winy oskarżonego i faktycznie również Sąd nie oczekiwał od biegłych i nie podejmował szczegółowej analizy konkretnych wypadków. Z pespektywy aktualnie dokonywanej oceny można, jak się wydaje, zasadnie domniemywać, że w czasie bliskim zdarzeniom stanowiącym przedmiot tego postępowania, taka szczegółowa weryfikacja zmierzająca do oceny stopnia narażenia na niebezpieczeństwo każdej z pacjentek objętych postępowaniem jako pokrzywdzone, była możliwa. Dziś podejmowanie takiej próby ocenić trzeba jako całkowicie nierealne. Po pierwsze dlatego, że od przedmiotowych zdarzeń upłynął okres kilkunastu lat. Po wtóre dlatego, że w toku postępowania nie zabezpieczono dokumentacji papierowej leczenia pacjentek bowiem oskarżony takiej dokumentacji nie prowadził, lub prowadził w tak szczątkowej formie, że dla celów tego postępowania okazała się ona nieprzydatna. W toku postępowania przygotowawczego zabezpieczono nośniki informatyczne i zlecono biegłemu z zakresu informatyki przekład ich treści. Ocena rezultatów tej opinii (bardzo obszernej zawartej w tomach od XIV do XVI oraz od XXI do XXVII) mogła zostać dokonana jedynie przez biegłych. Niestety biegli (vide opinia, Tom XXVII, k. 5279 – 5316 ) uznali tę dokumentację za całkowicie bezwartościową ( wartości wręcz makulaturowej) dla oceny realizowanych przez oskarżonego procedur diagnostycznych i terapeutycznych i ustalenia stanu zdrowia w jakim znajdowały się pacjentki w momencie zabiegów. Z powyższych względów Sąd Apelacyjny stwierdza, że na obecnym etapie postępowania w sprawie przeprowadzenie takich dowodów i uzyskanie wiarygodnych wyników weryfikacji dowodowej nie jest już możliwe, co wyłączało celowość uchylania w tej części wyroku i zwracania sprawy do ponownego postępowania. Wątpliwości jakie w związku z tym zostały ujawnione zaliczyć należało do kategorii nie dających się usunąć i rozstrzygnąć o nich zgodnie z dyrektywą zasady in dubio pro reo (art. 5 § 2 k.p.k.). We wcześniejszych uwagach Sąd Apelacyjny stwierdził, że podzielił zawarty w pierwszej części omawianej tu apelacji zarzut obrazy prawa materialnego poprzez błędną wykładnię i zastosowanie art. 160 § 2 k.k. Po ustosunkowaniu się zatem w treści dotychczasowych wywodów do zarzutów tej apelacji zawartych w pkt. V i określonych zbiorczo jako „obraza przepisów postępowania mająca wpływ na treść wyroku”, poniżej przedstawione zostaną motywy uwzględnienia przez Sąd Apelacyjny zarzutu obrazy prawa materialnego. Rozważania te, zwłaszcza dla ich niezbędnej komunikatywności, warto rozpocząć, od elementarnego rozróżnienia przestępstw z abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo (należą tu przestępstwa formalne) oraz z konkretnego narażenia na niebezpieczeństwo. Do przestępstw z abstrakcyjnego narażenia na niebezpieczeństwo należą między innymi: nieudzielenie pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu; prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości; udzielnie innej osobie środka narkotycznego; wyrabianie, gromadzenie, posiadanie, posługiwanie się lub handlowanie substancją lub materiałem wybuchowym, materiałem radioaktywnym, urządzeniem emitującym promienie jonizujące lub innym przedmiotem lub substancją w warunkach określonych znamionami art. 171 § 1 k.k. Sprawca takich czynów zabronionych bądź nie odwraca grożącego niebezpieczeństwa bądź też niebezpieczeństwo dla zdrowia lub życia wytwarza. Ale z prawnokarnego punktu widzenia nie jest istotne czy taki skutek zaistniał i czy w danym wypadku ryzyko wywołania ujemnego skutku było niewielkie czy też bardzo poważne. Sprawca tego czynu odpowiada bo dopuścił się czynu zakazanego przez prawo karne. Podstawą zaś tego zakazu – jak trafnie piszą obrońcy oskarżonego – nie jest indywidualna możliwość wywołania negatywnego skutku w konkretnym wypadku, lecz generalna możliwość, jaka tkwi w zachowaniach należących określonej klasy”. Wszelkie takie zachowania są niebezpieczne dla dobra prawnego, są społecznie szkodliwe i dlatego są one zakazane. Po to, między innymi, aby poprzez zagrożenie karne zapobiegać ich popełnianiu. Słusznie piszą obrońcy, że jest jednak inaczej w odniesieniu do przestępstw z konkretnego narażania na niebezpieczeństwo. Tu dla pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności karnej nie jest wystarczające wykazanie za pomocą dowodów, że jego zachowanie było niebezpieczne, ryzykowne, mogło prowadzić do uszczerbku dla określonego dobra prawnego. Konieczne jest bowiem wykazanie za pomocą dowodów, że rzeczywiście doszło do narażenia na niebezpieczeństwo dobra prawnego o którym mowa w art. 160 k.k. i co więcej, że to narażenie na niebezpieczeństwo miało charakter bezpośredni. To właśnie znamię bezpośredniego narażenia człowieka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ma w niniejszej sprawie, szczególne znaczenie. Pod pojęciem tym w nauce i orzecznictwie rozumie się następujące stany rzeczy: – Narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo z art. 160 k.k. – pisze K. Daszkiewicz (w: Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, Roz. XIX KK, Komentarz, wyd. C.H. Beck, Warszawa 2000) - to „Przeniesienie przez sprawcę człowieka ze stanu bezpiecznego dla zdrowia w stan narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub…, lub przeniesienie człowieka z jednego stanu niebezpiecznego w stan bardziej niebezpieczny (s. 389) (…) Niebezpieczeństwo faktycznie grożące (a nie tylko mogące grozić) musi być bezpośrednie, oznacza to, że istnieje prawdopodobieństwo utraty życia, ciężkiego uszczerbku (…) w najbliższej przyszłości. Nie chodzi tu o wywołanie niebezpieczeństwa odległego, ewentualnego, zawisłego od zaistnienia dalszych przyczyn, które nie są koniecznym, lecz możliwym skutkiem działania sprawcy” (…) To niebezpieczeństwo nie musi istnieć już w chwili działania sprawcy, wystarczy, aby sprawca przewidywał , że niebezpieczeństwo takie bezpośrednio grożące życiu nadejdzie ( j.w., s. 390); – Narażenie na niebezpieczeństwo jest przestępstwem materialnym w tym sensie – pisze I. Andrejew (w: Polskie prawo karne w zarysie, W-wa 1978r.), że niezbędną przesłanką jego dokonania jest fakt rzeczywistego, bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia konkretnej osoby (s. 366-367). W pracy Kodeks karny, Krótki Komentarz (W-wa 1986r., s. 141) cytowany Autor pisze: „Występek ten jest przestępstwem materialnym , jego skutkiem jest konkretne niebezpieczeństwo śmierci lub ciężkiego uszkodzenia ciała (ciężkiego rozstroju zdrowia).” I tym różni się od 136,138,140 że w tamtych przepisach mowa jest o niebezpieczeństwie powszechnym, podczas gdy tu „chodzi o niebezpieczeństwo indywidualne – dla osoby określonej przynajmniej sytuacyjnie” (podkr. SA); – „ Niebezpieczeństwo jako skutek zachowania sprawcy – pisze A. Zoll (w: System prawa karnego, t. IV, 1985r., s. 467-468)(…) oznacza sytuację, a więc pewien szczególny układ rzeczy i zjawisk, który możemy oderwać od samego czynu. Układ ten musi charakteryzować się dynamicznym rozwojem, nie może być więc układem względnie stabilnym. Zasadniczą bowiem cechą niebezpieczeństwa jest to, iż sytuacja, która pojęcie to określa, ma właściwość przechodzenia w inny stan. Właściwość ta musi być na tyle silnie zaznaczona, iż zaistnienie określonej sytuacji rodzi wysokie prawdopodobieństwo nastąpienia uszczerbku dla określonego przedmiotu (w wypadku art. 160 – uszczerbku w postaci utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia)” (…) „Zachowanie sprawcy musi więc być koniecznym warunkiem tego, aby układ rzeczy i zjawisk towarzyszący zachowaniu przekształcił się w sytuację, z której rozwojem związane jest duże prawdopodobieństwo wystąpienia uszczerbku dla dobra chronionego” (podkr. SA); – Z kolei A. Marek (w: Kodeks karny, Komentarz, W-wa 2004, s. 407), pisze: „W orzecznictwie wskazuje się, że o bezpośredniości zagrożenia przesądza wysoki stopień prawdopodobieństwa zaistnienia wymienionych w art. 160 § 1 skutków – bez dalszych czy dodatkowych czynności ze strony sprawcy lub innych osób wyr. SN z 29.11.1973r., OSNGP 1974, nr 2, poz. 24 oraz wyr. z 27.10.1983r., OSNKW 1984, nr 5 poz. 54)”. Kierując się nadal troską o zrozumiałość i komunikatywność rozważań odnośnie tego złożonego prawnie i orzeczniczo problemu warto, jak się wydaje, posłużyć się kilkoma przykładami: – sprawca wyrzuca przez okno z 5 piętra ciężką dębową szafkę na podwórko, na którym bawią się dzieci, – sprawca zrywa kabel, którym biegnie prąd wysokiego napięcia i niezabezpieczony pozostawia na boisku szkolnym, – lekarz w stanie upojenia alkoholowego (2,5 promille alkoholu etylowego we krwi) przystępuje do zabiegu chirurgicznego i otwiera klatkę piersiowa pacjenta zmierzając do usunięcia guza na płucu. Naturalnie, szczęśliwie szafka mogła spaść obok dziecka, kabel zauważył nauczyciel i zabezpieczył go, a operację w rzeczywistości przeprowadził zdolny stażysta asystujący przy stole operacyjnym. Ale nie może przecież ulegać jakiejkolwiek wątpliwości, że w każdym z tych przypadków narażenie życia człowieka było realne, rzeczywiste, konkretne, a następstwo w postaci utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu mogło nastąpić w każdej chwili, już bez jakiekolwiek dalszej przyczyny. Czy w sprawie będącej przedmiotem tego postępowania zaistniało tak rozumiane, bezpośrednie narażenie na utratę życia lub zdrowia każdej pacjentki lub niektórych spośród nich ? Sąd Okręgowy uznał, że oskarżony taki skutek spowodował, uznał go winnym wszystkich zarzucanych mu czynów kwalifikowanych z art. 160 § 2 k.k. i za te czyny wymierzył mu kary określone w pkt. V (w zw. z art. 186 § 1 k.k.) i VI części dyspozytywnej zaskarżonego wyroku. Problem niestety w tym, że Sąd Okręgowy nie dokonał prawidłowej wykładni znamion art. 160 § 2 k.k. i pominął ustalenie okoliczności warunkujących przypisanie skutku wymaganego w treści tych znamion, wobec konkretnej osoby pokrzywdzonej. Trudności jakie miał Sąd a quo (wcześniej zaś prokurator formułujący zarzuty) odnośnie dokonania ustaleń determinujących przyjęcie, że oskarżony jest rzeczywiście sprawcą przestępstwa z konkretnego narażenia na niebezpieczeństwo (typizowane w art. 160 k.k.) albowiem wytworzył swoim postępowaniem stan rzeczy, w którym człowiek został narażony na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w ocenie Sądu Apelacyjnego ujawniają się już podczas analizy opisu przypisanych oskarżonemu przestępstw, który Sąd a quo przyjął za aktem oskarżenia. Skoro bowiem Sąd ustala, że oskarżony podając (...) naraził na ryzyko wystąpienia skutków związanych ze stosowanie środka znieczulającego pod nazwą (...), w postaci zaburzeń oddechowych, zaburzeń krążeniowych ze spadkami ciśnienia i bradyarytmią aż do zatrzymania krążenia, to przecież: – oznacza to nic innego jak narażenie na możliwość zaistnienia jakiegoś stanu rzeczy, narażenie na (stopniowalne) prawdopodobieństwo jego zaistnienia; – lub inaczej rzecz tę ujmując, „ naraził na ryzyko powstania niebezpieczeństwa o bliżej nieokreślonym stopniu” jako pewnej sytuacji, która zatem może ale nie musi się zmaterializować i która, oceniana już w oderwaniu od zachowania się sprawcy, mogłaby prowadzić do następstw objętych znamionami art. 160 k.k.; – tymczasem normatywnym warunkiem popełnienia czynu z art. 160 k.k. nie jest narażenie na ryzyko bezpośredniego niebezpieczeństwa, lecz narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo – konieczny jest zatem skutek w postaci narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo i nie jest wystarczające spowodowanie (wytworzenie) ryzyka (możliwości powstania tego skutku, zagrożenia jego powstaniem, prawdopodobieństwa jego zaistnienia), że takie niebezp

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.