Sygnatura akt IV P 54/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Szamotuły, dnia 01 lipca 2015r. Sąd Rejonowy w Szamotułach IV Wydział Pracy w następującym składzie: Przewodniczący:SSR Monika Ławnic
kp: §
- Pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi. §
- Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. §
- Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. §
- Pracownik, który wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów. §
- Oświadczenie pracownika o rozwiązaniu umowy o pracę powinno nastąpić na piśmie z podaniem przyczyny, o której mowa w § 2, uzasadniającej rozwiązanie umowy. Po pierwsze powód nie wykazał, aby istotnie był w miejscu pracy ofiarą zachwoań o charakterze mobbingowym. Definicję mobbingu zawiera art.
§ 2
kp, przy czym podkreślenia już na wstępie wymaga, że aby można mówić o mobbingu wszystkie określone tym przepisem przesłanki muszą wystąpić łącznie (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 lutego 2014 r. w sprawie I PK 165/13, opubl. Lex 1444594: „Z legalnej definicji zawartej w art.
§ 2k.p. wynika, że mobbing to zachowania:
(1)dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi,
(2)polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika,
(3)wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej,
(4)powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika,
(5)powodujące izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Treść tej definicji wskazuje, że określone w niej ustawowe cechy mobbingu muszą być spełnione łącznie.”), a zatem: 1/ musi mieć miejsce uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika; 2/ zachowanie to musi wywoływać u pracownika zaniżoną ocenę przydatności zawodowej; 3/ zachowanie to musi spowodować bądź mieć na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu pracowników. Żadnej z tych okoliczności powód nie wykazał i wbrew stanowczemu stanowisku strony powodowej nie potwierdziło ich przeprowadzone postępowanie dowodowe. Nie sposób w ustalonym stanie faktycznym przyjąć, aby powód był przez komendanta pozwanej poddawany uporczywemu i długotrwałemu nękaniu lub zastraszaniu. Faktu zastraszania powód w ogóle nie podnosi, natomiast wskazuje, że był przez komendanta gnębiony, nękany, poniżany, ośmieszany. Jak wynika z twierdzeń pozwu miało to w szczególności polegać na:
- krzyczeniu na powoda i używaniu wobec niego wulgarnego słownictwa w dniu 14 grudnia 2009 r. podczas kłótni z komendantem. Okoliczność ta nie miała miejsca w takim kształcie, w jakim widzi i opisuje ją powód. Istotnie powód z komendantem się pokłócili (nota bene o błahostkę dotyczącą ustalenia miejsca przekazania służbowego samochodu) i jak wynika z zeznań bezpośredniego świadka zdarzenia obaj na siebie wzajemnie krzyczeli, posługiwali się podniesionym głosem. Brak jest jakichkolwiek dowodów na to, aby to tylko komendant krzyczał, a tym bardziej by używał wulgarnego czy obelżywego słownictwa;
- zaprzestaniu przez komendanta wszelkich rozmów z powodem, nie wydawania powodowi bezpośrednio żadnych poleceń, kierowania do powoda poleceń za pośrednictwem innych pracowników. Okoliczność ta nie odpowiada prawdzie. Istotnie od czasu owej kłótni w grudniu 2009r. komendant w ogóle nie rozmawia z powodem o sprawach nie związanych z pracą, prywatnych, jak miało to miejsce wcześniej, oraz ograniczył służbowe kontakty z powodem, poprzez przekazywanie częściej poleceń za pośrednictwem innych osób, jednakże nie jest tak jak twierdzi powód, że komendant jemu wszystkie polecenia przekazuje przez inne osoby, a pozostałym pracownikom wszystkie polecenia przekazuje osobiście. Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego komendant zarówno powodowi jak i innym pracownikom wydaje polecenia osobiście i wprost jak i za pośrednictwem innych osób. To, że komendant ograniczył bezpośrednie kontakty i rozmowy z powodem do niezbędnego minimum jest faktem, niemniej jednak nie wynika to w ustalonym stanie faktycznym z chęci nękania czy wyizolowania powoda, a stanowi raczej element swoistej obrony komendanta przed zarzutami powoda. Skoro powód wszystkie wypowiedzi komendanta pod swoim adresem odbiera jako nieuzasadnioną krytykę, ataki na jego osobę, przejawy nękania to nie można dziwić się komendantowi, że stara się kontakty z powodem ograniczyć do niezbędnego minimum;
- niewykonywaniu przez komendanta patroli wspólnie z powodem. Jest to okoliczność nieprawdziwa, pozwany przedstawił dowody na okoliczność tego, że sporadycznie takie patrole się odbywały. Sam powód w pozwie twierdzi, że był na wspólnym patrolu z komendantem w dniu 23 grudnia 2010r. Niezależnie od tego stwierdzić należy, że komendant poza sytuacjami sporadycznymi nie wykonuje patroli również z innymi strażnikami, a zatem brak jest w tym zakresie jakiegokolwiek istotnego zróżnicowania pozycji powoda i innych strażników, które mogłoby wskazywać na to, że ma to stanowić przejaw nękania powoda.
- przestawieniu biurka powoda w sposób uniemożliwiający powodowi i innym pracownikom komfortową pracę, bez wiedzy powoda. Okoliczność ta istotnie miała miejsce, ostatecznie biurko powoda zostało przestawione powrotnie na dotychczasowe miejsce po około roku od jego przestawienia, po tym kiedy powód tego zażądał, a komendant uznał jego rację, że było to zachowanie niestosowne, w szczególności, że wcześniej powód nie został o tym poinformowany. Nie sposób jednak tej sytuacji (mającej charakter jednorazowy) uznać za przejaw uporczywego i długotrwałego nękania. Po pierwsze powód przez okres około roku w ogóle nie zakwestionował przestawienia biurka i nie zgłaszał do tego żadnych zastrzeżeń, a zatem komendant nie miał wiedzy odnośnie tego w jaki sposób sytuację tę postrzega powód. Po drugie działanie to nie było ukierunkowane przeciwko powodowi i nie miało na celu jego nękania, a zapewnienie miejsca pracy dla księgowej. Istotnym jest, że wówczas warunki lokalowe straży były bardzo skromne i tak naprawdę żaden z pracowników w żadnym miejscu nie miał pełnego komfortu pracy, straż miała zbyt mało miejsca, na zapewnienie wygodnych miejsc do pracy wszystkim pracownikom. Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego komendant starał się ustawić biurko dla powoda w sposób jak najmniej uciążliwy dla niego i pozostałych pracowników, a zatem nie można tego działania oceniać jako wymierzonego w powoda w celu jego nękania czy też poniżenia w oczach współpracowników.
- kontrolowaniu notatnika powoda znacznie częściej niż pozostałych strażników. Okoliczność ta istotnie miała miejsce, jednakże dotyczyła krótkiego okresu około miesiąca, a zatem nie sposób mówić w tym kontekście o działu długotrwałym. Nadto notatniki innych strażników miały być kontrolowane przez powoda, a zatem oczywistym jest, że nie kontrolował ich tak często komendant;
- poszukiwania powoda w toalecie na rynku. Z ustalonego stanu faktycznego wynika, że komendat był w biurze na targowisku i pytał czy ktoś tam jeszcze poza pracownikami biura jest. Ocena jakoby miało to być złośliwe poszukiwanie tam powoda w celu jego nękania jest wyłącznie oceną powoda i teorią wysnutą przez H. L. pod wpływem sugestii powoda dotyczących tego, że jest ofiarą mobbingu, jednakże nie ma to nic wspólnego z obiektywnie zaistniałymi faktami. Rzekome podnoszone w pozwie szukanie powoda w publicznych toaletach i wypytywanie sprzedawców na targowisku czy powód nie chowa się w toalecie nie zostało w żaden sposób potwierdzone.;
- krytykowaniu powoda za nieusunięcie trzech małych chwastów, co inni pracownicy oceniali jako nadmierną krytykę. Istotnie komendant zwrócił powodowi uwagę, że w pasie drogi znajdują się chwasty. Jednakże nie miało to miejsca w obecności innych osób i nie stanowiło nieuzasadnionej krytyki w oczach innych pracowników, skoro odbywało się w cztery oczy. To, że powód postanowił o tym zdarzeniu wszystkim rozgłosić, nie omieszkując nadać mu znaczenia, jakie sam mu przypisywał, czyli zbędnej krytyki powoda obrazuje poziom przewrażliwienia powoda na punkcie uwag pod jego adresem i z drugiej strony chęć powoda do komentowania każdej nawet najmniej istotnej sytuacji na forum. Gdyby powód o tym zdarzeniu nie opowiadał innym strażnikom to o tej rzekomo nieuzasadnionej krytyce jego osoby, która miała, zdaniem powoda, na celu jego ośmieszenie wśród współpracowników, nikt by się w ogóle nie dowiedział;
- wyznaczeniu powodowi rejonu całych S.. Jak ustalono rejony służby strażników były kilkukrotnie w różny sposób, w zależności od potrzeb zmieniane. Istotnie w pewnym okresie czasu powód miał powierzony rejon całych S., ale tylko pod względem spraw porządkowych, zatem nie jest tak jak twierdzi powód, że polecono mu tę samą pracę, którą wcześniej wykonywało 4 strażników. Powód w żaden sposób nie dowodzi, że decyzja ta była istotnie wymierzona w niego celem jego gnębienia, a nie wynikała z obiektywnych okoliczności i prób takiego podziału czynności, które pozwolą na ich jak najlepsze wykonywanie przez poszczególnych strażników. Zupełnie gołosłowne i oderwane od materiału dowodowego są twierdzenia powoda dotyczące tego, że powierzone jemu obowiązki były dla jednej osoby niewykonalne. Postępowanie dowodowe w ogóle nie było w tym kierunku prowadzone, a strona powodowa wywodzi to z zeznań świadków, którzy w ogóle takich zeznań nie składali;
- krytykowaniu powoda bezzasadnie wobec innych strażników na naradach celem jego poniżenia i ośmieszenia. Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego komendant zwracał uwagę strażnikom na uchybienia w wykonywaniu obowiązków, odbywało się to także w trakcie ogólnych narad, a wówczas były omawiane takie przypadki, które mogły mieć znaczenie na przyszłość, w tym sensie, że istotnym było ich omówienie po to by strażnicy mogli wyeliminować określonego rodzaju niedociągnięcia w swej pracy na przyszłość. W ten sposób omawiane były błędy nie tylko powoda, ale także pozostałych strażników. Co do powoda to na ogólnych naradach omawiano dwie sytuacje: z odmową skierowania wniosku o ukaranie, co niezależnie od oceny pobudek działania kierowcy było działaniem niezgodnym z prawem, bowiem odmowa przyjęcia mandatu obliguje do skierowania wniosku o ukaranie oraz pomylenia przez powoda w notatce nazwiska zgłaszającej mieszkanki miasta, co skutkowało jej skargami. Żadna z tych sytuacji nie dotyczyła bezzasadnej krytyki, w obu przypadkach z pewnością powód popełnił błąd przy wykonywaniu obowiązków, a ich omówienie nie miało na celu nękania powoda czy jego ośmieszania a wyłącznie wyeliminowanie tego rodzaju błędów na przyszłość. Rację ma pozwana, iż kuriozalne jest tłumaczenie powoda, że błędne nazwisko przepisał z książki interwencji. Istotnie powód na miejscu winien był ustalić z kim rozmawia i jakie jest poprawne nazwisko zgłaszającej interwencję mieszkanki miasta. Upatrywanie w skomentowaniu tej sytuacji przez komendanta przejawu nękania powoda stanowi kolejny przykład nieadekwatnej w stosunku do rzeczywistości oceny sytuacji przez powoda i jego znacznego przewrażliwienia na punkcie własnej krytyki. Powód w pozwie twierdzi, że komendant wielokrotnie w obecności pozostałych pracowników krytykował go, zarzucał nieudolność. Twierdzenia te nie znalazły żadnego potwierdzenia w materiale dowodowym. Tytułem przykładu świadek R. wskazał, że komendant, w żaden sposób nie kwestionuje pracy powoda. Podobnie świadek D. zaprzeczył aby komendant krytykował czy też ośmieszał powoda;
- zmianę patrolu zmotoryzowanego na pieszy. Powód w żaden sposób nie wykazał, aby istotnie takie zdarzenie miało miejsce, w tym w szczególności, aby faktycznie miał zaplanowany patrol zmotoryzowany, a komendant złośliwie, celowo i w sposób nagły dokonał jego zmiany na patrol pieszy zmuszając powoda do chodzenia bez odpowiedniej odzieży. Zmiany patroli w grafiku zdarzały się wobec wszystkich strażników, potwierdził to na przykład świadek D.;
- wyznaczanie powoda do większej ilości trudniejszych patroli z policją. Zarzut ten jest całkowicie bezzasadny. Jak wynika z przedstawionych przez pozwaną danych powód odbywał patrole z policją z porównywalną do innych strażników częstotliwością (za wyjątkiem M. R., który takich patroli w ogóle nie odbywał). Powód wybiórczo podaje przykład października 2011r., nie odnosząc się do innych okresów, kiedy zdarzało się, że to inni strażnicy mieli więcej takich patroli od powoda.
- rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji o prywatnym życiu powoda nie zostało w żaden sposób wykazane. Powód nie udowodnił w żaden sposób stosowania wobec niego mobbingu. Za absurd uznać należy wywodzenie przez powoda stosowania mobbingu z jednozdaniowej uwagi w protokole komisji, która w ogóle nie badała tej części zarzutów powoda, bowiem taka ocena nie dowodzi zaistnienia mobbingu w żaden sposób. Powód w żaden sposób nie dowodził (nie wspomniał o tym nawet w swych zeznaniach), aby istotnie działania komendanta wywołały u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej. W tym zakresie powód poprzestał na gołosłownym i niczym niepopartym twierdzeniu pozwu. Powód nie wykazał również, aby zachowania komendanta wobec powoda miały na celu lub spowodowały poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu pracowników Co do zamiarów i celów działań komendanta to z ustalonego stanu faktycznego wywieźć można, że w sytuacji nagłego, niespodziewanego skonfliktowania z powodem w wyniku kłótni o błahostkę i następczego zaniechania rozmów komendant następnie przyjął postawę zachowawczą, wycofał się, starał się unikać kontaktów z powodem, ograniczał je do minimum. Prawdopodobna, w ocenie sądu, jest przedstawiona przez komendanta przyczyna takiego zachowania, a mianowicie to, że nie chciał eskalować konfliktu, prowokować powoda do kolejnych podejrzeń o nękanie, gnębienie. Postawa powoda wskazuje w sposób jasny, że w sposób często irracjonalny wszelkie nawet zupełnie neutralne zachowania komendanta odbierał jako przejawy krytyki, ataku na jego osobę, prześladowania, szpiegowania nękania. W tej sytuacji nie dziwi postawa komendanta, który nie chcąc nasilać konfliktu w maksymalny sposób ograniczał swe kontakty z powodem. W żaden sposób z ustalonego stanu faktycznego nie wynika, aby zamiarem tego wycofania się przez komendanta było poniżenie powoda czy jego wyizolowanie z zespołu pracowników, a już pewnością nie został osiągnięty taki cel. Wręcz przeciwnie to powód i jego zachowania oraz to, że powód dużo i szeroko wypowiadał się o swoich zarzutach wobec komendanta i o stosowanym mobbingu (na do podawał wyłącznie własną wersję wydarzeń, istotnie subiektywną) spowodowały odizolowanie od zespołu pracowników komendanta a nie powoda. To komendant pozostał z boku, z nim pracownicy ograniczyli kontakty, z nim nikt nie weryfikował prawdziwości twierdzeń powoda. Wreszcie pomimo podjęcia przez komendanta prób załagodzenia konfliktu i przeproszenia powoda to powód konflikt eskalował pomimo przeprosin w dalszym ciągu upatrując w każdym zachowaniu komendanta działań przeciwko powodowi i szeroko te przekonania rozpowszechniając zarówno wśród strażników, osób postronnych (jak np. H. L.), wobec burmistrza oraz innych organów, do których kierował skargi, czy w końcu publicznie, nagłaśniając sprawę w lokalnej prasie. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na istotę przesłanek uznania, że mamy do czynienia z mobbingiem. I tak w wyroku z dnia 22 kwietnia 2015r.w sprawie II PK 166/14 (opubl. LEX nr 1712815) Sąd Najwyższy wskazał: „Nie można mówić o mobbingu w przypadku krytycznej oceny pracy, jeżeli przełożony nie ma na celu poniżenia pracownika, a jedynie zapewnienie realizacji planu, czy prawidłowej organizacji pracy. Pojęcie mobbingu nie obejmuje zachowań pracodawcy dozwolonych prawem. W konsekwencji pracodawca ma prawo korzystać z uprawnień, jakie wynikają z umownego podporządkowania, w szczególności z prawa stosowania kontroli i nadzoru nad wykonywaniem pracy przez pracowników. Pracodawca w zakresie swoich dyrektywnych uprawnień powinien jednak powstrzymać się od zachowań, które mogą naruszać godność pracowniczą.” Sąd rozstrzygający niniejszą sprawę zapatrywanie to w pełni podziela a odnosząc je do niniejszej sprawy wskazuje, że powód wszelkie przejawy w pełni dozwolonej krytyki jego niewłaściwego wykonywania obowiązków służbowych odbierał i traktował jako przejawy mobbingu, co jest absolutnie nieuprawnionym. Co niezwykle istotne, a w tej sprawie wręcz kluczowe, ustalenie, że mamy do czynienia z mobbingiem musi się opierać na obiektywnych przesłankach a nie subiektywnym przekonaniu i ocenie powoda. Zapatrywanie to było wielokrotnie przedmiotem wypowiedzi judykatury. Przykładowo można wskazać na postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2012 r. w sprawie II PK 303/11, opubl. Lex 1214581: „Badanie i ocena subiektywnych odczuć osoby, która uważa, że znęca się nad nią jej przełożony, nie może stanowić podstawy do ustalania odpowiedzialności za mobbing. Ocena, czy nastąpiło nękanie i zastraszanie pracownika oraz, czy działania te miały na celu i mogły lub doprowadziły do zaniżonej oceny jego przydatności zawodowej, do jego poniżenia, ośmieszenia, izolacji bądź wyeliminowania z zespołu współpracowników, musi opierać się na obiektywnych kryteriach.” Podsumowując powód nie wykazał, aby był wobec niego stosowany mobbing, co wyklucza odpowiedzialność pozwanej. Co istotne to powód nie wykazał również drugiej przesłanki ewentualnej odpowiedzialności pozwanej określonej w art.
§3kp, a mianowicie wystąpienia u niego rozstroju zdrowia spowodowanego mobbingiem.
Poza bezspornym faktem, że powód leczył się psychiatrycznie i korzystał w związku z tym ze zwolnień lekarskich powód w żaden sposób nie wykazał, aby doznał rozstroju zdrowia oraz aby rozstrój ten wywołany był mobbingiem a nie innymi czynnikami. W kwestii wniosków dowodowych powoda w tym zakresie sąd wypowiedział się już wyżej. Powyższe czyniło powództwo bezzasadnym i skutkowało jego oddalaniem. O kosztach postępowania sąd orzekł na zasadzie art. 98 kpc – zgodnie z zasadą odpowiedzialności strony za wynik procesu. Powód zwolniony był z kosztów sądowych i koszty te wobec braku podstaw do poniesienia ich przez pozwaną obciążają Skarb Państwa. Powód przegrał proces w całości i całości winien ponieść koszty postępowania poniesione przez stronę pozwaną, na które złożyła się koszty zastępstwa procesowego pozwanej. Zgodnie z art. 98 § 3 do niezbędnych kosztów procesu strony reprezentowanej przez adwokata zalicza się jego wynagrodzenie, jednak nie wyższe niż stawki opłat określone w odrębnych przepisach i wydatki jednego adwokata. Wysokość kosztów zastępstwa procesowego pozwanej sąd ustalił zgodnie z § 2 pkt 2, § 4 pkt 1 i § 11 ust. 1 pkt 2 w zw. z § 6 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej z urzędu (t.j. Dz. U. 2013r., poz. 461 ze zm.) w kwocie 900,00 zł. /Monika Ławniczak/