← Polska

II K 766/14

Sygn. akt II K 766/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 18 września 2015 r. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim, II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący Sędzia SR Małgorzata Krupsk

§ 1kk.

R. J. ani nie narzucał się ze swoim towarzystwem, ani nie bywał w rejonie miejsca zamieszkania w/w, ani nie nękał pokrzywdzonej telefonicznie, co zresztą dobitnie potwierdzają również billingi połączeń. Wprost przeciwnie, to pokrzywdzona zabiegała o kontakt z nim, starając się czynić to skrycie, a przy tym wiodła normalne życie i już kilka tygodni po rzekomej traumie nie wahała się wejść w nowy związek, notabene nieudany. Nie kto inny tylko oskarżony dawał jej wtedy pocieszenie i o jego towarzystwo sama zabiegała. Zważywszy, że zeznania A. Y.

(1)i K. A. z etapu rozprawy są o wiele bardziej rozsądne i bazują na własnych spostrzeżeniach świadków, a nie na relacjach E. A., Sąd uznał, że tylko w tej wersji zasługują na wiarę. Podobnie etap rozprawy każe inaczej spojrzeć na relacje E. A. z okresu przygotowawczego. Analiza wypowiedzi pokrzywdzonej prowadzi do konkluzji, że w/w wyraźnie gubi się w swoich twierdzeniach, zaprzecza sama sobie, zeznaje nielogicznie, a miejscami niedorzecznie, zupełnie jakby chwilami zapominała, że oprócz zarzutu spowodowania obrażeń jej ciała oskarżony, za jej sprawą, doczekał się również oskarżenia o stalking. Trudno o inny wniosek, skoro w tych samych zeznaniach oskarżycielka posiłkowa raz twierdziła, że przez pół roku nie miała kontaktu z oskarżonym, by za chwilę sprostować, że jej się w tym czasie narzucał. Nie potrafiła racjonalnie wyjaśnić na czym polegało nękanie jej, ale jednocześnie chętnie tym pojęciem operowała. Twierdziła, że oskarżony dzwonił do niej co drugi – trzeci dzień, ale jednocześnie podkreśliła, że „ to działało w obie strony”, raz ona do niego dzwoniła raz on do niej. Dodała, że tych telefonów było mniej niż kilkanaście, ale zaledwie kilka. Trudno także uznać za przejaw nękania jedno przypadkowe spotkanie na ulicy, czy tym bardziej potraktować poważnie zarzut śledzenia pokrzywdzonej jadącej samochodem przez oskarżonego poruszającego się w tym czasie na rowerze. Ostatecznie jednak zachowań stalkingowych oskarżonego pokrzywdzona nie tylko nie potwierdziła, ale wręcz im zaprzeczyła oświadczając wprost, że telefony i SMS-y oskarżonego jej nie przeszkadzały, bowiem robiła dokładnie to samo. Dodała, że jej prywatność nie była zagrożona, a jej słabością było to, że jako pierwsza wykonywała telefony do oskarżonego. Co do zasady odmalowała taki sam obraz ich związku, jak uczynił to oskarżony potwierdzając zarówno liczne rozstania i powroty, własną aktywność w inicjowaniu spotkań, a także używanie wobec oskarżonego wulgaryzmów i odbywanie, jak to ujęła, wzajemnych„ pyskówek słownych”, które towarzyszyły kolejnym rozstaniom. Co zaś godne szczególnego wyakcentowania, to E. A. potwierdziła więź intymną z oskarżonym zarówno w okresie objętym zarzutem stalkingu jak i wykraczającym poza jego ramy czasowe. W ocenie Sądu fakt ten jest nie do pogodzenia z twierdzeniem, że oskarżony podejmował zachowania, których nie akceptowała sama pokrzywdzona, a tym bardziej takie, które wzbudzałyby u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie naruszały jej prywatność. Zważywszy, że to w mieszkaniu pokrzywdzonej para zamieszkiwała w okresach zgody należy skonstatować, iż to pokrzywdzona wyznaczała granice dla zachowań swojego partnera, a ten dostosowywał się do jej kolejnych nastrojów to prowadzając, to wyprowadzając z jej mieszkania. Słowem, sposób i częstotliwość wzajemnych kontaktów, były uświęcone zwyczajem i ani w okresie objętym zarzutem, ani żadnym innym absolutnie nie odstawały od normalnej formy komunikacji. Niezależnie od powyższego, w podejmowanych przez oskarżonego próbach nawiązania kontaktu z pokrzywdzoną nie sposób dopatrzeć się cechy uporczywości, ani takiego natężenia, które dałoby się zakwalifikować jako znamię czynu z art.

§ 1kk.

Trudno zatem znaleźć dla w/w przestępstwa jakiekolwiek rozsądne podstawy faktyczne, tak jak trudno dopatrzeć się w reakcjach na zachowania oskarżonego E. A. jakiejkolwiek obawy, a tym bardziej poczucia zagrożenia uzasadnionego okolicznościami. Okoliczności ich pożycia były bowiem takie, że postępowanie R. J. całkowicie uzasadniały zarówno jego wizyty w mieszkaniu oskarżycielki, jak i kontakty telefoniczne, nawet w okresach „rozstań”. Dla obojga granica pomiędzy okresami bycia razem, a owymi „ rozstaniami” była bardzo płynna i można odnieść wrażenie, że żadne z nich nie potrafiło jej wytyczyć. Sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem jest więc teza, że R. J. w jakimkolwiek okresie stał się prześladowcą byłej partnerki, bo przecież gdyby tak było, trzymałaby się od niego z daleka, co absolutnie mogła uczynić. Zupełnie nie do pomyślenia wydaje się również sytuacja, w której ofiara stalkingu poszukuje towarzystwa swojego prześladowcy m.in. po to, aby współżyć z nim seksualnie. E. A. nie jest przy tym kobietą pozbawioną samodzielności życiowej, egzystującą na łasce oskarżonego, niezdolną do prawidłowego postrzegania rzeczywistości. Opinia psychologiczna dot. w/w przekonuje, że pokrzywdzona dysponuje niezaburzonym aparatem poznawczym, a jej intelekt nie odbiega od normy rozwojowej. Brak także determinowanych zaburzeniami psychiki tendencji do fantazjowania, co każe zmianę pierwotnego stanowiska w/w tłumaczyć jako zwyczajne minięcie się z prawdą i świadome zmanipulowanie rzeczywistości. Nie wolno także zapominać, że E. A. jest kobietą wykształconą, nauczycielką, dysponującą własnym mieszkaniem, środkami do życia i wsparciem dorosłego syna. Z czysto zdroworozsądkowego punktu widzenia wydaje się oczywiste, że gdyby nie chciała kontynuować znajomości z oskarżonym, to miała wystarczające zaplecze życiowe, aby zakończyć związek i nie narażać się na towarzystwo oskarżonego, od którego nigdy i w niczym nie była zależna. Z tych wszystkich względów do ustaleń faktycznych w zakresie atmosfery związku i tła emocjonalnego domniemanego przestępstwa z art.

kk wersję E. A. wolno był przyjąć jedynie w bardzo ograniczonym zakresie i tylko na podstawie zeznań złożonych na rozprawie. Wymowa pozostałych omówionych dowodów jasno zaś wykazała, że oskarżony nie popełnił przestępstwa z art.

§ 1kk i od tego zarzutu należało go uniewinnić.

Odmiennej oceny wymagają natomiast okoliczności zarzutu naruszenia czynności ciała, ale nie dlatego, że zeznania E. A. są same w sobie wiarygodne ( bo wg Sądu – nie są), ale dlatego, że w tym zakresie podawanego przez nią przebiegu wydarzeń nie zakwestionował sam oskarżony, a przy tym wymowa opinii lekarskiej jest zupełnie jednoznaczna. Sąd nie daje wiary twierdzeniu pokrzywdzonej, że oskarżony wtargnął siłą do jej mieszkania, bo jest ono nielogiczne z punktu widzenia dalszego biegu wydarzeń ( ze współżyciem seksualnym, zgodnym spożywaniem alkoholu i tańcami włącznie). Stoi nadto w rażącej opozycji do takiego wizerunku relacji z oskarżonym, jaki potwierdziła E. A., a także kłóci się z wymową bilingów telefonicznych dobitnie wskazujących kto był inicjatorem wzajemnego kontaktu tego dnia. Należy natomiast zgodzić się z tą częścią zeznań pokrzywdzonej, w której potwierdziła, że już w toku awantury przytulała oskarżonego i chwytała za szyję, co z kolei czyni logicznymi wyjaśnienia oskarżonego, że zatrzymywany w mieszkaniu siłą odpychał pokrzywdzoną przez co doszło do chaotycznej szarpaniny w korytarzu ( a zatem w pobliżu drzwi wyjściowych). Zdrowy rozsądek podpowiada, że to właśnie w tej fazie spotkania, nietrzeźwy i mocno zdenerwowany oskarżony rzeczywiście uderzył partnerkę pięścią w twarz powodując u niej uraz o charakterystycznym obrazie. Okularowy siniec wokół oka nie powstał na skutek przypadku, ale od celowego uderzenia i chwilowa amnezja oskarżonego nie stoi na przeszkodzie wnioskowi, że w dniu 31 grudnia 2013 r. poniosły go emocje i uderzył kobietę, z którą już wielokrotnie wcześniej szarpał się i przepychał w podobnych sytuacjach. Warto także dodać, że to ten fakt szczególnie dotknął E. A. i to za zdarzenie z sylwestra, a nie za inne zachowania oskarżonego, poszukiwała sprawiedliwości przed Sądem. Wyraźnie oświadczyła to na rozprawie i analogiczne stanowisko zajął również jej syn. Świadczy to niewątpliwie o tym, jak rozkładały się akcenty w stosunku do zdarzeń, na których ściganie karne zdecydował się oskarżyciel publiczny. Z tych wszystkich względów oskarżonego należało uznać za niewątpliwego sprawcę występku z art. 157 § 2 kk, eliminując z jego opisu te wszystkie powierzchowne obrażenia, których etiologii nie można przesądzić. Poza typowym dla uderzenia urazem w obrębie oka i grzbietu nosa, wszystkie inne nietrzeźwa E. A. mogła spowodować sama szamocząc się z oskarżonym, którego próbowała siłą zmusić do pozostania w jej mieszkaniu. Zważywszy na taką postawę pokrzywdzonej nie da się także pośród pokrywających jej ciało niewielkich zasinień wyodrębnić tych, które mogły powstać w wyniku odruchów obronnych R. A., który miał prawo bronić się przed próbą siłowego zatrzymania go w miejscu, które chciał i miał prawo opuścić. Opis czynu, a także kwalifikację prawną należało uzupełnić o ustalenie działania w warunkach recydywy, bowiem za przestępstwo popełnione z użyciem przemocy ( rozbój) oskarżony był uprzednio karany, a w ciągu 5 lat przed zdarzeniami z 31 grudnia 2013 r. odbył za nie znacznie więcej niż 6 miesięcy kary pozbawienia wolności. Pełny obraz przestępczego zachowania oskarżonego wyraża się więc kwalifikacją prawną czynu z art. 157 § 2 kk w zw. z art. 64 § 1 kk. Art. 157 § 2 kk przewiduje odpowiedzialność za tzw. lekkie uszkodzenia ciała. Stanowi on kategorię dopełniającą, gdyż obejmuje takie uszkodzenia ciała, które nie są ani ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu (art. 156 § 1), ani średnim uszkodzeniem ciała, którego znamiona określa bliżej art. 157 § 1 kk. Przestępstwo z art. 157 § 2 k.k. można przypisać tylko tej osobie, która swoim działaniem lub zaniechaniem spowodowała konkretne obrażenia, powodujące naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający krócej niż siedem dni. Czyn ten jest występkiem umyślnym, które można popełnić zarówno z zamiarem bezpośrednim, jak i ewentualnym, a pomiędzy zachowaniem sprawcy a skutkiem w postaci konkretnych obrażeń zachodzić musi związek przyczynowy. Analiza zachowania R. J. nie pozostawia wątpliwości, że oskarżony umyślnie spowodował uszkodzenia ciała pokrzywdzonej i bezpośrednio do nich dążył. Ani zdenerwowanie zachowaniem partnerki, ani dynamika łączących go z nią relacji nie uprawniały do wymierzenia ciosu, który żadną miarą nie może uchodzić za współmierny środek reakcji na kolejną, burzliwą awanturę. Oceniając stopień społecznej szkodliwości czynu przez pryzmat komponentów wskazanych w art. 115 § 2 kk należało uznać, że nie jest on wysoki, choć jednocześnie nie można go uznać za znikomy. Zachowanie oskarżonego godziło w dobro o niekwestionowanej wartości – tj. życie i zdrowie ludzkie, ale rozmiar wyrządzonej szkody trudno uznać za rozległy. Sprowadzał się do wprawdzie bolesnego, ale powierzchownego urazu, wywołał przemijający ból, a przede wszystkim nie uczynił spustoszenia w psychice E. A., skoro ponownie weszła w związek z oskarżonym i sama poszukiwała jego kontaktu. Sposób działania oskarżonego, oceniany przez pryzmat uprzednich relacji z pokrzywdzoną, a także jej własnej postawy skutkującej niepotrzebną szarpaniną trudno uznać za szczególnie brutalny. Nie można go rzecz jasna pochwalić, ale trzeba uwzględnić z korzyścią dla oskarżonego, że do zdarzenia z dużym prawdopodobieństwem nie doszłoby, gdyby pokrzywdzona pozwoliła oskarżonemu spokojnie opuścić swoje mieszkanie. Nadmiar alkoholu i niewyszukany sposób wzajemnej komunikacji stron stanowiły niewątpliwie czynnik zapalny, za który winy nie ponosi tylko R. J.. Stąd, motywy i pobudki działania oskarżonego nie mogą być oceniane szczególnie surowo, bo przestępstwo popełnił pod wpływem chwilowych emocji, nie ponawiając ataku na pokrzywdzoną i nie wykazując tym samym intencji zadania jej dotkliwych cierpień fizycznych. W sprawie nie ujawniły się okoliczności skutkujące znaczącym ograniczeniem stopnia winy oskarżonego, gdyż działał on jako sprawca w pełni poczytalny i zdolny do zachowania się w sposób zgodny z prawem. Wymierzając karę za w/w występek Sąd Rejonowy dał wyraz poszanowaniu preferowanym zasadom polityki penalnej, szczególnie zaakcentowanych kierunkiem i rodzajem reform prawa karnego materialnego obowiązujących od dnia 1 lipca 2015 r. Przypadek rozważany w niniejszym postępowaniu nie wymaga odstąpienia od zasady ultima ratio kary pozbawienia wolności, bo nie odznacza się szczególną wagą i chyba niepotrzebnie oskarżyciel publiczny objął go ściganiem odstępując od zasady oportunizmu rządzącej kategorią czynów prywatnoskargowych. Nie spowodował także poważnych następstw, ani sam w sobie nie dowodzi pogłębiającej się demoralizacji oskarżonego, mimo, że ten działa w warunkach powrotu do przestępstwa. Sąd obowiązany był bowiem brać pod uwagę także zachowanie się pokrzywdzonej ( art. 53 § 2kk), które w pewnej mierze przyczyniło się do zdarzenia objętego zarzutem. Nie oznacza to bynajmniej, że R. J., powinien ujść wszelkiej dolegliwości związanej z występkiem popełnionym na gruncie osobistych relacji z pokrzywdzoną. Przeciwnie, jako człowiek wielokrotnie dotychczas karany winien był zadbać o uzyskanie stabilizacji życiowej i wystrzegać się wszelkich zachowań godzących w porządek prawny, w tym takich których ściganie ustawodawca pozostawia w dyspozycji pokrzywdzonych. Działań inspirowanych wykorzystaniem siły fizycznej przeciwko innej osobie powinien zaś unikać szczególnie. Mając powyższe na uwadze R. J. wymierzono grzywnę w liczbie stawek odpowiednio ilustrującej zawartość kryminalną czynu, a wartość jednej stawki szacowano z uwzględnieniem sytuacji życiowej i materialnej oskarżonego. Jako mężczyzna młody, zdrowy i nieobarczony obowiązkiem łożenia na utrzymanie innych, a przy tym dysponującym wykształceniem technicznym i stałym źródłem dochodów z pewnością podoła obciążeniu finansowemu, które wystarczająco zdyscyplinuje go na przyszłość. O kosztach postępowania, obejmujących należności biegłego, koszt uzyskania kary karnej i ryczałt za doręczenia korespondencji orzeczono w myśl art. 627 kpk, zwalniając jednocześnie od części z nich z uwagi na rozstrzygnięcie uniewinniające od jednego z zarzutów. Opłatę wymierzono zgodnie z brzmieniem art. 3 ust. 1 Ustawy z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych ( Dz.U. z 2003 r. Nr 229, poz. 2272) w wysokości odpowiadającej 10 % wymierzonej grzywny

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.