← Polska

VI Ka 667/15

Sygnatura akt VI Ka 667/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 25 września 2015 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący SSO Marcin Schoenborn Sędziowie SSO Arkadiusz Łata (spr.) SSR del. Małgorzata Peteja-Żak Protokolant Aleksandra Studniarz przy udziale Elżbiety Ziębińskiej Prokuratora Prokuratury Okręgowej po rozpoznaniu w dniu 25 września 2015 r. sprawy 1. R. G.

(1)syna H. i A., ur. (...) w G. oskarżonego z art. 288§1 kk i art. 193 kk przy zast. art. 11§1 kk
  1. D. O. syna A. i D., ur. (...) P. oskarżonego z art. 288§1 kk i art. 193 kk przy zast. art. 11§1 kk na skutek apelacji wniesionych przez obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Rejonowego w Gliwicach z dnia 2 kwietnia 2015 r. sygnatura akt IX K 2575/10 na mocy art. 437 § 1 kpk i art. 636 § 1 i 2 kpk
  2. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;
  3. zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. M. T. i adw. K. C. kwoty po 516,60 zł (pięćset szesnaście złotych i sześćdziesiąt groszy) obejmujące kwoty po 96,60 zł (dziewięćdziesiąt sześć złotych i sześćdziesiąt groszy) podatku VAT, tytułem zwrotu nieuiszczonych kosztów obrony oskarżonych odpowiednio: R. G.
(1)i D. O. z urzędu w postępowaniu odwoławczym; 3. zasądza od oskarżonych na rzecz Skarbu Państwa wydatki postępowania odwoławczego w kwotach po 526,60 zł (pięćset dwadzieścia sześć złotych sześćdziesiąt groszy ) i wymierza im opłaty za II instancję w wysokości po 300 zł (trzysta złotych). Sygn. akt VI Ka 667/15 UZASADNIENIE dotyczące oskarżonego D. O. Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje. Apelacja obrońcy oskarżonego D. O. nie jest zasadna i na uwzględnienie nie zasługuje. Sąd orzekający dokonał bowiem prawidłowych ustaleń faktycznych i nie naruszył w żadnym stopniu prawa procesowego, jak i prawa materialnego. Nie nasuwa wątpliwości rozstrzygnięcie w kwestii sprawstwa (tj. współsprawstwa) oskarżonego i jego zawinienia, a także prawnej kwalifikacji przypisanego mu występku. Również wymierzona kara pozbawienia wolności z dobrodziejstwem warunkowego zawieszenia jej wykonania za rażąco surową uchodzić nie może. Sąd merytoryczny starannie i w prawidłowy sposób przeprowadził postępowanie dowodowe, a wyczerpująco zgromadzony materiał dowodowy poddał następnie wszechstronnej i wnikliwej analizie oraz ocenie wyprowadzając trafne i logiczne wnioski końcowe. Tok rozumowania i sposób wnioskowania Sądu jurysdykcyjnego zaprezentowany w pisemnych motywach zapadłego orzeczenia jest prawidłowy i zgodny ze wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Nie przekroczono przy tym ram swobodnej oceny dowodów, jak i nie popełniono uchybień tego rodzaju, że mogłyby one spowodować konieczność uchylenia wyroku i przekazania sprawy do rozpoznania ponownego. Sąd I instancji wskazał na jakich oparł się dowodach, dlaczego dał im wiarę oraz należycie wytłumaczył z jakich przyczyn odmówił wiary oskarżonemu (jak i współoskarżonemu R. G.
(1)). Sąd Okręgowy nie doszukał się najmniejszych podstaw do odmiennej aniżeli Sąd orzekający oceny przeprowadzonego na rozprawie głównej materiału dowodowego, ani też do podważenia ustaleń faktycznych i ocen prawnych poczynionych w postępowaniu rozpoznawczym. Także część sprawozdawcza wyroku w pełni odpowiada wszelkim wymogom formalnym zakreślonym przez obowiązujące przepisy prawa, co umożliwia kontrolę instancyjną. W pierwszej kolejności potrzeba podkreślić, iż Sąd orzekający nie popełnił uchybienia odmawiając wiary, co do istoty rzeczy (tj. co do przebiegu wypadków w dniu 12 lutego 2005 r. i roli jaką odegrali w nich oskarżeni) – D. O. i R. G.
(1). Jak nietrudno zauważyć ich relacje pozostawały w jaskrawej, nie pozwalającej się pogodzić wzajemnej sprzeczności. O. mówił bowiem o jednej tylko wizycie wraz z G. w domu jednorodzinnym na terenie W., gdzie ten ostatni miał zostać pobity przy drzwiach budynku przez grupę około 10 chłopaków, przebywających w nim. W dalszej kolejności udali się we dwóch do miejsca zamieszkania R. G.
(2), gdzie już tylko wspólnie spożywali alkohol, w wyniku czego D. O. zasnął. Nie wiedział tym samym, co w owym czasie robił współoskarżony, a kiedy po dwóch dniach uzyskał informację, iż G. udał się wówczas ponownie do wspomnianego domu razem z nieznanymi O. kolegami, gdzie pobili owych chłopaków i zrobili „demolkę” w mieszkaniu. Oskarżony O. dążył następnie, przy okazji kolejnych przesłuchań do „wycofania się” z cytowanych na końcu fragmentów swych pierwotnych wyjaśnień, podnosząc bądź to, że nie wie skąd uzyskał podobne wiadomości, bądź to, iż nie wypowiadał się w taki sposób podczas postępowania przygotowawczego, zaś treść jego ówczesnych wypowiedzi była odmienna („jak się czegoś dowie, to powie”) i nie orientuje się dlaczego powyższe zapisy zostały umieszczone w protokole. O jednym tylko wyjeździe do W. relacjonował również R. G.
(1). Pojechać tam mieli we dwóch z O. – samochodem G., gdzie w pobliżu przystanku autobusowego oskarżony ten – jak twierdził – umówił się z dziewczyną o imieniu K.. Tam jednak został pobity przez grupę trzech młodych mężczyzn – w odwecie za to, że „podrywa dziewczynę od nich”. Wedle R. O. nie uczestniczył w zdarzeniu i nie opuszczał zaparkowanego o około 100 metrów pojazdu. Wrócili zatem do domu, gdzie razem pili wódkę, a potem usnęli. Stanowczo przeczył, by wdzierał się do jakiegokolwiek budynku w W., by kogokolwiek pobił lub zniszczył cudze mienie. Zaprzeczał też danym, jakie „ze słyszenia” miał uzyskać O.. Co więcej, każdy z oskarżonych podtrzymywał swoją wersję wypadków, gdy w postępowaniu przygotowawczym konfrontowano ich wzajemnie (przy czym D. O. – z wyjątkiem fragmentu dotyczącego najścia domu w W. w wykonaniu G. i jego kolegów, o czym była już mowa wcześniej). W konsekwencji – już na wstępie – wiarygodność każdego z oskarżonych musiała wzbudzać poważne i zasadnicze wątpliwości. Opisywali przecież jedno i to samo zdarzenie, a jednak każdy z nich przedstawiał go diametralnie odmiennie. Tymczasem wręcz oczywiste było, że rozpatrywane zajście nie mogło przebiegać „dwutorowo”, a odmienności w wersjach O. i G. nie pozwalały się niczym pogodzić ani racjonalnie wytłumaczyć. Po wtóre, materiał dowodowy zgromadzony w sprawie – wbrew odmiennym tezom skarżącego – w pełni uzasadniał przyjęcie takiego przebiegu wypadków, jak ustalił to Sąd Rejonowy. Przemawiał nadto za pełną w praktyce niewiarygodnością wyjaśnień oskarżonych. Świadek K. K.
(2)w śledztwie – a zatem w nieodległym jeszcze czasie od daty zdarzenia – rozpoznawał ponad wszelką wątpliwość D. O. jako osobnika, który „towarzyszył” temu młodemu mężczyźnie, z jakim doszło do fizycznego starcia przy drzwiach wejściowych domu B.. Następnie, z równą pewnością wskazywał go jako uczestnika drugiego w kolejności najścia na budynek, dokonanego w nieco późniejszym czasie przez większą już grupę napastników – około 10 młodych – „uzbrojonych” w pałki i kije mężczyzn. K. K.
(2)opisywał, iż w pierwszej kolejności do wnętrza budynku wdarło się 3-4 osobników, a po chwili druga grupa, wśród której znajdował się właśnie O. i młody mężczyzna, z jakim „bił się” przy okazji pierwotnej ich wizyty. Świadek nie miał najmniejszych wątpliwości w zakresie identyfikacji oskarżonego. Bezbłędnie wskazał go w toku procesowego okazania. Wiarygodnie w swych zeznaniach przedstawił również rysopis D. O., odpowiadający jego rzeczywistemu wyglądowi. Swe początkowe zeznania w pełni podtrzymywał po kilku latach – podczas rozprawy głównej. Nie mogło być przy tym mowy o pomyłce świadka, czy też błędnym skojarzeniu oskarżonego z inną osobą. K. z O. zetknął się wówczas dwukrotnie – przy drzwiach i za drugim razem – w mieszkaniu. Mimo dynamiki i dramaturgii zdarzenia świadek dysponował dostatecznie dużym czasem i możliwościami utrwalenia w pamięci wyglądu oraz sylwetki O., tym bardziej, iż w obu przypadkach doszło pomiędzy nimi do wymiany zdań. Wszystkie w istocie powyższe uwagi są aktualne w zakresie oceny zeznań A. B.. Także i on był osobiście i bezpośrednio obecny przy drzwiach wejściowych budynku, gdy oskarżeni (tylko we dwóch) pojawili się po raz pierwszy. Również „starł się” z niższym z nich i rozmawiał z wyższym, którego potem widział w mieszkaniu, gdy wtargnęła po pewnym czasie większa grupa sprawców. Ten ostatni (tj. wyższy) i do niego zwracał się słowami: „po co ci to było”. A. B. jednoznacznie rozpoznawał go podczas okazania. Był nim D. O.. Na rozprawie przed Sądem I instancji w pełni potwierdził początkowe zeznania. W świetle relacji obu wspomnianych świadków, z uwzględnieniem wyjaśnień oskarżonych nie ulegało zarazem żadnych wątpliwości, iż tym drugim (niższym) napastnikiem, z którym początkowo przy drzwiach „szarpali się” K. i A. B. był R. G.
(2). O wspólnym z G. przyjeździe do W. (choć tylko jednorazowym i przy wskazaniu – niewiarygodnym – odmiennych aniżeli ustalone okoliczności zajścia przy drzwiach willi B.) wypowiadał się D. O.. Sam R. G.
(2)również potwierdzał jednorazowy wraz ze współoskarżonym przyjazd do tej właśnie miejscowości celem spotkania się z dziewczyną, choć de facto przeczył wizycie w jakimkolwiek domu jednorodzinnym, a zaszłość pobicia go umiejscawiał gdzie indziej. M. B. przyznawała przy tym poznanie chłopaka o pseudonimie (...) i imieniu R., podając że jeździł on czerwonym F. (...) (takim jakiego używali oskarżeni), który mieszkał w G. przy ul. (...) (jak R. G.
(2)). Potwierdzała, iż to właśnie (...) z drugim chłopakiem przyjechał krytycznego dnia do ich domu, próbując namówić ją na wspólny wyjazd, a nadto że doszło wtedy do „przepychanki” pomiędzy nim a K. i jej bratem A.. Rozpoznawała następnie (...) w drugiej fazie zdarzenia wśród napastników. R. G.
(2)potwierdzał natomiast posługiwanie się takim przydomkiem (vide: k-113). Z kolei K. K.
(2)był pewien, że niższy mężczyzna, z którym się ścierał w pierwszej fazie zajścia brał również udział we wtargnięciu do budynku w fazie drugiej. W świetle wszystkiego powyższego nie mogły istnieć wątpliwości, że oskarżony G. był tym drugim osobnikiem, o jakim mówili K. i A. B. oraz, że czynnie uczestniczył w późniejszych wypadkach. Pozostali przebywający w budynku świadkowie opisywali fakt i przebieg wtargnięcia, chronologię poszczególnych zdarzeń w pełnej zgodności z zeznaniami wspomnianej dwójki świadków oraz M. B.. Okoliczność braku rozpoznawania oskarżonych, stwierdzenia, iż nie potrafią rozpoznać czy też zidentyfikować sprawców w żadnej mierze nie dyskredytowały relacji K. oraz rodzeństwa B., co się tyczyło określenia udziału oskarżonych. Pod kątem całościowego obrazu zdarzenia świadkowie ci w zupełności uwiarygadniali zeznania wspomnianej wyżej trójki. Obrońca natomiast budując przeciwne twierdzenia opiera się wyłącznie na relacjach pochodzących z jurysdykcyjnego etapu procesu, składanych w roku 2014 – po dziewięciu latach od przedmiotowych zdarzeń. Kompletnie nie zwraca uwagi na omówione wyżej szczegóły podawane – rzecz jasna – w postępowaniu przygotowawczym, gdy pamięć przesłuchiwanych osób pozostawała wciąż „świeża”. Skarżący zupełnie zapomina też o istnieniu świadka J. B., zwłaszcza gdy opisywała ona pierwszą wizytę R. G.
(2)i jej samej w W. oraz rozmowę telefoniczną przeprowadzaną przez tego pierwszego w drodze powrotnej samochodem i znamienne słowa wypowiadane do słuchawki: „szykuj ludzi”. Naprowadzone dowody w zupełności wykluczały wszelką wiarygodność wersji oskarżonych. Zgromadzony materiał dowodowy w pełni uprawniał do przypisania obu oskarżonym nie tylko zachowania wyczerpującego znamiona z art. 193 kk, lecz także – i przede wszystkim – znamiona występku określonego w art. 288 § 1 kk. Skoro najście na budynek było akcją zaplanowaną, a poszczególni sprawcy dopuścili się zniszczenia i uszkodzenia cudzych rzeczy (w braku możliwości indywidualnego zachowania każdego z napastników, w tym zwłaszcza G. (...) O.), zaś oskarżeni czynnie uczestniczyli we wdarciu się do mieszkania (a O. wręcz wspomniał B. i K. wcześniejszy opór) i jego demolowanie odbywało się „na ich oczach”, uzasadniony był wniosek o obejmowaniu tej formy zachowań przestępczych ich wiedzą i wolą, a wręcz zamiarem powziętym uprzednio – jako swoistej zemsty oraz odwetu za wcześniejsze „siłowe” usunięcie ich z budynku. Przebieg wypadków i logika zdarzeń nie dostarczała podstaw, by zakładać eksces pozostałych napastników lub części z nich. Sąd Rejonowy prawidłowo też ustalił, wskazał i ocenił wszystkie okoliczności wpływające na rozmiar orzeczonych kar pozbawienia wolności. Dostosowane one zostały do stopnia zawinienia oskarżonych oraz stopnia szkodliwości społecznej przypisanego im czynu. Nie zawierają również cech rażącej i niewspółmiernej surowości. Nie było zaś kwestionowane rozstrzygnięcie o warunkowym zawieszeniu ich wykonania. Zastrzeżeń nie budziły dalsze zawarte w wyroku orzeczenia. Rozstrzygnięcia o karach i środkach karnych należycie spełnią zatem swe cele zapobiegawcze, wychowawcze i w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Mając to wszystko na uwadze i uznając wyrok za trafny, Sąd Okręgowy utrzymał go w mocy. O należnościach obrońców z urzędu oraz kosztach sądowych za postępowanie odwoławcze orzeczono jak w pkt. 2 i 3 wyroku niniejszego.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.