Sygn. akt I ACa 243/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 22 lipca 2015 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSA Mirosława Gołuńska Sędziowie: SA Tomasz Żelazowski SO (del.) Tomasz Sobieraj Protokolant: sekr. sądowy Magdalena Goltsche po rozpoznaniu w dniu 9 lipca 2015 r. na rozprawie w Szczecinie sprawy z powództwa (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w S. przeciwko S. J. o zapłatę na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 27 stycznia 2015 r., sygn. akt I C 379/14 uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Okręgowemu w Szczecinie do ponownego rozpoznania pozostawiając temu sądowi rozstrzygnięcie o kosztach instancji odwoławczej SSA T. Żelazowski SSA M. Gołuńska SSO (del.) T. Sobieraj Sygn. akt I ACa 243/15 UZASADNIENIE W pozwie z dnia 4 kwietnia 2014 r., powódka (...) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w S., wniosła o zasądzenie od pozwanego S. J. na swoją rzecz kwoty 445.481 złotych, z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu oraz o zasądzenie od pozwanego kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. W uzasadnieniu pozwu powódka podała, że zawarła z pozwanym umowę o współpracę, w dniu 27 czerwca 2007 r., w formie aktu notarialnego, a nadto w wykonaniu tej umowy pozwany S. J. udzielił tego samego dnia, tj. 27 czerwca 2007 r., powódce (...) sp. z o.o. w S., nieodwołalnego i niewygasającego w czasie pełnomocnictwa. Przedmiotem umowy o współpracę i pełnomocnictwa było wybudowanie przez powódkę, na gruncie stanowiącym własność pozwanego trzech budynków mieszkalnych (A,B i C) z przeznaczeniem do sukcesywnego wyodrębniania z tego budynku lokali stanowiących odrębne nieruchomości i odpłatnego zbywania ich przez powódkę działającą w imieniu i na rzecz pozwanego, osobom trzecim. Powódka podała, że budynki miały być postawione na działce gruntu nr (...) objętej księgą wieczystą KW Nr (...) prowadzoną przez Sąd Rejonowy w Stargardzie Szczecińskim. Pozwany udzielił wspomnianego pełnomocnictwa do dokonania wszelkich czynności (w tym występowania w postępowaniach administracyjnych) niezbędnych do wybudowania budynków, a także pełnomocnictwa do wyodrębniania i zbywania lokali oraz udziałów w gruncie. W dniu 29 października 2012 r., gdy przedstawiciele powódki udali się do Kancelarii Notarialnej celem pobrania odpisów pełnomocnictwa, okazało się, że pozwany złożył przed notariuszem oświadczenie o jego odwołaniu. Odwołanie pełnomocnictwa miało miejsce w dniu 14 czerwca 2012 r. Nie brał w tej czynności udziału pełnomocnik. Przed tą datą powódka nie wiedziała o odwołaniu pełnomocnictwa. Powódka podniosła, że odwołanie pełnomocnictwa przez pozwanego uniemożliwiło praktycznie realizowanie umowy, gdyż powódka nie mogła dokonywać żadnych czynności prawnych w imieniu pozwanego, w szczególności nie mogła zawierać w imieniu pozwanego żadnych umów sprzedaży z przyszłymi nabywcami lokali. Powódka przy pomocy biegłego rzeczoznawcy dokonała obliczenia poczynionych przez siebie w związku z realizacją umowy z dnia 27 czerwca 2007 r., nakładów i wydatków. Wyliczona kwota 426.744 złotych obejmuje nakłady (...) sp. z o.o. poczynione na nieruchomości pozwanego w zakresie:
(1), dowodem z przesłuchania stron. Nadto wysokość należnych stronie powodowej kwot została oszacowana przez rzeczoznawcę M. K., który był obecny na budowie. Co więcej, strona pozwana zakwestionowała jedynie koszty betonowego ogrodzenia, które jak twierdzi, przekazała powódce (powódka tego nie kwestionuje) oraz rzekomo zapłaciła za transport ziemi, która podlegała wymianie (to twierdzenie jest nieprawdziwe i powódka to zakwestionowała). Skoro zatem, strony zasadniczo nie były w sporze o to, co zostało wybudowane przez stronę powodową, to mając na uwadze art. 229 k.p.c. i art. 233 § 1 k.p.c. należało uznać ten fakt za zasadniczo bezsporny (z wyłączeniem kwestii kosztów wymiany ziemi). Konsekwencją ustalenia, że powódka wybudowała określone obiekty i instalacje na gruncie pozwanego, jest to, że powódka ma uzasadnione prawo dowodzić, jaka jest tego wartość, a w rezultacie, jakie koszty poniosła, realizując umowę z pozwanym, których nie może już odzyskać z powodu naruszenia warunków umowy przez stronę pozwaną. Było to uzasadnione w związku z roszczeniem zgłoszonym przez powódkę, a mającym ścisły związek z przedmiotowymi obiektami i instalacjami (powódka je wybudowała z własnych środków). W tym kontekście za niedopuszczalne, bo nie mające uzasadnienia w przepisach art. 217 § 2 i 3 i art. 278 § 1 k.p.c. było oddalenie wniosków dowodowych strony powodowej o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego. Jeżeli Sąd Okręgowy miałby jakieś wątpliwości co do zakresu prac zrealizowanych przez powódkę, to powinien był dopuścić dowód z oględzin nieruchomości, czego jednak nie uczynił, poprzestając na dokumentach, zeznaniach świadków i stron postępowania. Skarżąca podkreśliła, że w sprawie nie zachodziły przesłania do oddalenia wniosku dowodowego, wynikające z treści art. 217 § 3 k.p.c. Nie ulega przy tym wątpliwości, że Sąd w tym zakresie nie dysponuje wiadomościami specjalnymi, a zatem zachodziły podstawy, aby dla oceny wysokości roszczeń powódki zgodnie z art. 278 § 1 k.p.c. zasięgnąć wiadomości specjalnych. Zdaniem powódki Sąd Okręgowy błędnie przyjął też, że strony nie łączyła umowa zlecenia lub umowa podobna do umowy zlecenia. Według Sądu strony zawarły bliżej nieokreśloną umowa nienazwaną. Istotnym elementem umowy łączącej strony, decydującym o charakterze relacji pomiędzy powódką a pozwanym jest to, że pozwany zobowiązał się udzielić, a następnie udzielił powódce pełnomocnictwa do działania w swoim imieniu w celu wybudowania budynku, a następnie wyodrębnienia w nim i sprzedaży lokali (wraz z udziałem w gruncie). Powyższe wskazuje, że powódka działała tak jak przyjmująca zlecenie. Miała ona nie tylko wybudować, ale również sprzedać wyodrębnione lokale wraz z udziałem w gruncie. Błędne jest zatem twierdzenie Sądu I instancji, że w umowie stron nie ma mowy o jakimkolwiek rezultacie. Przecież oczywistym jest to, że strona powodowa dążyła do osiągnięcia rezultatu umowy, jakim była sprzedaż lokali w wybudowanych na gruncie pozwanego budynkach C, B, i A wraz z udziałem pozwanego w tym gruncie. Żeby sprzedaż taką strona powodowa mogła zrealizować, konieczne było pełnomocnictwo strony pozwanej. Nie jest również prawdą, że przedmiotowa umowa nie określała wynagrodzenia zleceniobiorcy. W jej treści w § 4 wskazane jest, iż cena metra kwadratowego działki nie może być niższa niż 120,00 zł za m2, natomiast o cenie lokali decydowała powodowa spółka. Oznacza to, że pozwany - zleceniodawca miał zagwarantowany od powodowej spółki -zleceniobiorcy przychód w postaci zapłaty za udział w gruncie, nie mniej jednak niż 120 zł za m2, natomiast wynagrodzenie powódki mieściło się w przewidywanym przychodzie, który miała ona uzyskać ze sprzedaży lokali. Pozwany miał zagwarantowany dochód w postaci wartości zbywanych udziałów w gruncie nie mniejszej niż 120 zł za m2 bez względu na to, za jaką cenę będzie zbywany lokal, natomiast powódka ponosiła cale ryzyko tego, iż koszty budowy nie zwrócą się w cenie lokalu. W kontekście zastosowania art. 746 § 1 k.c. elementem rodzącym niepewność co do stanu prawnego w relacjach między stronami jest to, czy strona pozwana wypowiedziała umowę z dnia 27.06.2007 r. czy też nie. Konsekwencją tej niepewności było złożenie w dniu 19 marca 2014 r. przez powoda oświadczenia o wypowiedzeniu łączącej strony umowy. Strona pozwana nie złożyła w sposób wyraźny oświadczenia o wypowiedzeniu umowy z dnia 27.06.2007 r, jednak fakt odwołania pełnomocnictwa niezbędnego do zrealizowania umowy wskazuje, że jego oświadczenie woli możnaby traktować, za równoczesne wypowiedzenie umowy. Pełnomocnictwo miało charakter nieodwołalny i niewygasający na wypadek śmierci mocodawcy. Mając na uwadze treść art. 101 § 1 i 2 k.c. trzeba przyjąć, że tylko ustanie stosunku prawnego będącego podstawą takiego pełnomocnictwa, może być podstawą do jego cofnięcia, pomimo nieodwołalności i niewygasalności na wypadek śmierci. Zatem oświadczenie woli pozwanego o odwołaniu pełnomocnictwa nieodwołalnego, można, mając na uwadze treść art. 65 § 1 k.c. tłumaczyć jako równoczesne wypowiedzenie przez pozwanego umowy z dnia 27.06.2007 r. o współpracę i pełnomocnictwo. W takiej sytuacji znalazłby zastosowanie przepis art. 746 § 1 k.c. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że pozwany jako zleceniodawca wypowiadający umowę jest obowiązany zwrócić wszystkie wydatki, które powód poczynił w związku z jej realizacją. Zwrot wydatków obejmuje również poczynione przez zleceniobiorcę nakłady na rzeczy należące do zleceniodawcy (analogia z art. 753 § 2 zdanie drugie k.c.). Ponadto wypowiedzenie przez pozwanego umowy nie nastąpiło z ważnych powodów, a tym samym odpowiada on również na mocy art. 746 § 1 k.c. za wyrządzoną pozwanemu szkodę z tego tytułu. Zastosowanie ustawowej formuły rozliczeń między stronami uzasadnione jest tym, że strony nie uzgodniły innego sposobu rozliczenia na mocy § 5 umowy z dnia 27.06.2007 r. Wypowiedzenie umowy zlecenia rodzi skutki ex nunc. Oznacza to, że po wypowiedzeniu umowy przez zleceniobiorcę-powoda uprawniony jest on domagać się od zleceniodawcy-pozwanego zwrotu wydatków poczynionych w celu należytego wykonania zlecenia (art. 742 k.c.), nadto przysługuje mu wynagrodzenie za wykonany przedmiot zlecenia (art. 735 § 1 k.c.). Powszechnie w piśmiennictwie przyjmuje się, że obowiązek zwrotu z art. 742 k.c. obejmuje obok wydatków również nakłady - analogia z art. 753 § 2 zdanie drugie k.c. Zdaniem skarżącego Sąd Okręgowy bardzo pobieżnie rozpoznał roszczenia powoda z punktu widzenia przepisów o odpowiedzialności kontraktowej (art. 471 i n. k.c.). W sposób całkowicie dowolny i oderwany od treści umowy o współpracy i pełnomocnictwo stwierdził, że jedynym obowiązkiem pozwanego wynikającym z tej umowy było wydanie powódce gruntu w celu wybudowaniu na tym gruncie budynku. S. J. zobowiązał się natomiast do wydania nieruchomości, niezbywania i nieobciążania nieruchomości, udostępnienia wszelkich informacji i dokumentów dot. nieruchomości, udzielenia pełnomocnictwa Spółce, nieodwołalnego i niewygasającego na wypadek śmierci. Z powyższego wynika, że obowiązków strony pozwanej było cztery, a nie jeden, a co więcej kluczowym obowiązkiem pozwanego było udzielenie powódce pełnomocnictwa. Skoro zatem wbrew twierdzeniu Sądu Okręgowego, pozwany był zobowiązany udzielić pełnomocnictwo, to nie mógł on również podjąć czynności, które to pełnomocnictwo niweczą. Takie czynności stanowiły przejaw nienależytego wykonywania umowy przez pozwanego. Niezrozumiały jest zarzut Sądu Okręgowego, iż powód nie wskazał, czy dochodzona kwota jest rzeczywistą stratą, czy utraconą korzyścią. Powódka wskazała wyraźnie już w pozwie, z czym wiąże swoje roszczenia - chodziło w całości o nakłady na budynek B (w toku postępowania zostało wykazane, że obejmują one roboty ziemne i wykonanie fundamentów pod budynkiem B) oraz w 2/3 nakłady na infrastrukturę osiedla, na co w szczególności składały się instalacje i sieci doprowadzające media, odprowadzające ścieki oraz kotłownia. Ponadto dochodzono również równowartości dostarczonych na plac budowy elementów klatki schodowej budynku „B" i „A". Strona powodowa wskazała również, że swoim roszczeniem obejmuje 2/3 wartości infrastruktury osiedla, gdyż w 1/3 została ona rozliczona w związku ze sprzedażą lokali w budynku C. Mając na uwadze przedstawione już w pozwie i podtrzymywane w toku postępowania, stanowisko powoda nie sposób jest przyjąć, że Sąd Okręgowy mógł mieć problem z ustaleniem czy mamy do czynienia z dammun emergens, czy z lucrum cessans. Pozwany w piśmie z dnia 24 marca 2015 r. stanowiącym odpowiedź na apelację wniósł o jej oddalenie oraz zasądzenie od powódki na jego rzecz kosztów postępowania przed Sądem II instancji, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja wniesiona przez powódkę okazała się zasadna prowadząc w konsekwencji do wydania wyroku kasatoryjnego. W ocenie bowiem Sądu Apelacyjnego nie została rozpoznana istota niniejszej sprawy co zgodnie z treścią art. 386 § 4 k.p.c. prowadziło do uchylenia wyroku i przekazania sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania. Pojęcie nierozpoznania istoty sprawy zawarte w przedstawionej wyżej regulacji dotyczy nierozpoznania istoty roszczenia będącego podstawą powództwa, czy też wniosku. Istota sprawy oznacza jej sedno, kwintesencję roszczenia dochodzonego pozwem, czy też objętego wnioskiem. Jest to jednocześnie pojęcie węższe niż rozpoznanie i rozstrzygnięcie sprawy w ogóle. Nie może być ono kojarzone z rozpoznaniem wyłącznie kwestii formalnych. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 lipca 1998 r. (I CKN 897/97) nierozpoznanie istoty sprawy oznacza brak merytorycznego rozpoznania zgłoszonych w sprawie roszczeń. Oznacza to zaniechanie przez Sąd I instancji zbadania materialnej podstawy żądania, albo pominięcie merytorycznych zarzutów (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 września 1998 r. - II CKN 896/98). Takie także stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 września 2002 r. (IV CKN 1298/00) podnosząc, iż pojęcie istoty sprawy, o którym mowa w art. 386 k.p.c. dotyczy jej aspektu materialnego i w tej jedynie płaszczyźnie może być oceniany zarzut jej nierozpoznania. Będzie ono zachodzić wówczas, gdy sąd nie zbadał podstawy materialnej pozwu, jak też skierowanych do niego zarzutów merytorycznych i w swoim rozstrzygnięciu nie odniósł się do tego, co jest przedmiotem sprawy. W wyroku z dnia 22 kwietnia 1999 r. (II UKN 589/98) Sąd Najwyższy wskazał, iż oceny, czy sąd I instancji rozpoznał istotę sprawy dokonuje się na podstawie z jednej strony analizy żądań pozwu, a z drugiej przepisów prawa materialnego stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia. W doktrynie utrwalony jest pogląd, że treścią powództwa, czy też wniosku jest żądanie urzeczywistnienia w konkretnym przypadku określonej normy prawnej przez wydanie orzeczenia sądowego określonej treści. Nierozpoznanie więc istoty sprawy sprowadza się do pozostawienia poza oceną sądu okoliczności faktycznych stanowiących przesłanki zastosowania norm prawa materialnego. Takich uchybień dopuścił się Sąd I instancji w rozpoznawanej sprawie. Nie przeprowadził bowiem postępowania dowodowego i w konsekwencji nie poczynił ustaleń niezbędnych do zastosowania norm prawa materialnego. Należy zaznaczyć, że powódka formułując podstawę faktyczną swojego żądania jedocześnie wskazała na trzy możliwe podstawy prawne rozstrzygnięcia. Zabieg taki uznać należało za całkowicie dopuszczalny i w żadnym przypadku nie świadczącym o niekonsekwentnym stanowisku skarżącej. Nie jest bowiem wykluczone, że określone okoliczności faktyczne przytoczone w pozwie wpisywać się będą w dyspozycje różnych przepisów prawa materialnego. W niniejszej sprawie więc powódka z jednej strony powołała się na przepisy art. 226 k.c. i art. 230 k.c. odnoszące się do nakładów na cudzą nieruchomość dokonanych przez posiadacza zależnego. Z drugiej strony, kwalifikując łączącą strony umowę, jako umowę zlecenia powołała się na przepisy art. 742 k.c. oraz art. 746 § 1 k.c. odnoszące się do zwrotu wydatków poniesionych przez przyjmującego zlecenia. Po trzecie wreszcie powódka odwołała się do przepisu art. 471 k.c. określającego odpowiedzialność odszkodowawczą w związku z niewykonaniem, czy też nienależytym wykonaniem zobowiązania. Odnośnie pierwszej z tak zakreślonych podstaw prawnych powództwa podzielić należało przedstawione w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku zapatrywanie dotyczące zakresu stosowania wskazanych przez powódkę regulacji. Zgodnie z treścią art. 226 § 1 k.c., samoistny posiadacz w dobrej wierze może żądać zwrotu nakładów koniecznych o tyle, o ile nie mają pokrycia w korzyściach, które uzyskał z rzeczy. Zwrotu innych nakładów może żądać o tyle, o ile zwiększają wartość rzeczy w chwili jej wydania właścicielowi. Jednakże gdy nakłady zostały dokonane po chwili, w której samoistny posiadacz w dobrej wierze dowiedział się o wytoczeniu przeciwko niemu powództwa o wydanie rzeczy, może on żądać zwrotu jedynie nakładów koniecznych. Jednocześnie zgodnie z §
- tego artykułu, samoistny posiadacz w złej wierze może żądać jedynie zwrotu nakładów koniecznych, i to tylko o tyle, o ile właściciel wzbogaciłby się bezpodstawnie jego kosztem. Z kolei przepis art. 230 k.c., przepisy dotyczące roszczeń właściciela przeciwko samoistnemu posiadaczowi o wynagrodzenie za korzystanie z rzeczy, o zwrot pożytków lub o zapłatę ich wartości oraz o naprawienie szkody z powodu pogorszenia lub utraty rzeczy, jak również przepisy dotyczące roszczeń samoistnego posiadacza o zwrot nakładów na rzecz, stosuje się odpowiednio do stosunku między właścicielem rzeczy a posiadaczem zależnym, o ile z przepisów regulujących ten stosunek nie wynika nic innego. Rację ma Sąd I instancji wskazując, że w sprawie o zwrot nakładów zawsze należy na wstępie ustalić, na podstawie jakiego stosunku prawnego czyniący nakłady posiadał nieruchomość i dokonywał nakładów. Jeżeli z właścicielem łączyła go jakaś umowa, należy określić jej charakter oraz to, czy w uzgodnieniach stron uregulowano sposób rozliczenia nakładów. Jeżeli takie uzgodnienia były, one powinny być podstawą rozliczenia nakładów, chyba że bezwzględnie obowiązujące przepisy k.c. normujące tego rodzaju umowę przewidują inne rozliczenie nakładów, wtedy te przepisy powinny mieć zastosowanie, podobnie jak w sytuacji, gdy umowa stron nie reguluje w ogóle rozliczenia nakładów. We wszystkich tych przypadkach do roszczenia o zwrot nakładów nie mają zastosowania przepisy art. 224-226 k.c. ani art. 405 k.c., a jedynie postanowienia umowy stron lub przepisy szczególne regulujące rozliczenie nakładów w danym stosunku prawnym. W dalszej kolejności, jeżeli stosunek prawny, na gruncie którego dokonano nakładów, nie reguluje ich rozliczenia, wówczas, zgodnie z art. 230 k.c., mają odpowiednie zastosowanie przepisy art. 224-226 k.c. Przepisy te mają też zastosowanie wprost, gdy nakłady dokonywane były bez wiedzy czy zgody właściciela, a więc nie na podstawie umowy z nim zawartej. Dopiero wówczas, gdy okaże się, że umowa stron, ani przepisy regulujące dany stosunek prawny nie przewidują sposobu rozliczenia nakładów, jak również nie ma podstaw do stosowania wprost lub odpowiednio art. 224-226 k.c., zastosowanie znajdzie art. 405 k.c., bowiem przepisy art. 224-226 k.c. mają charakter szczególny wobec art. 405 k.c. (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 5 marca 2009 r., sygn. akt III CZP 6/09, LEX nr 496385, wyroki Sądu Najwyższego z dnia 6 listopada 2002 r., sygn. akt III CKN 791/99, niepubl., z dnia 11 czerwca 2008 r., sygn. akt V CSK 28/08, niepubl; z dnia 27 czerwca 2012 r., sygn. akt IV CSK 601/11, niepubl.). Stąd też w rozważanej sprawie w pierwszej kolejności konieczne było ustalenie, czy strony w ogóle łączyła jakakolwiek umowa, z którą wiązało się władztwo nad nieruchomością, a w dalszej kolejności, czy strony w tego rodzaju umowie zawarły postanowienia odnoszące się do czynionych nakładów przez powódkę na gruncie pozwanego. O ile poza sporem pozostawała sama okoliczność zawarcia przez strony umowy z dnia 27 czerwca 2007 r. (karty 15 – 19 akt), o tyle sporne już były jej postanowienia i w konsekwencji charakter łączącego strony węzła obligacyjnego. Nierozpoznanie istoty sprawy przejawiało się przede wszystkim w braku przeprowadzenia dowodów pozwalających na pełne zrekonstruowanie jej treści. Sąd I instancji skoncentrował się bowiem wyłącznie na tekście umowy pozostawiając poza sferą swoich zainteresowań przedstawione przez pozwanego już w odpowiedzi na pozew stanowisko, zgodnie z którym sama pisemna treść umowy nie wyrażała jej wszystkich postanowień wobec czynienia w tym względzie przez powódkę i pozwanego dalszych szczegółowych uzgodnień. Pozwany podnosił, że miała ona wyłącznie charakter ramowy z uwagi na zaufanie, jakim darzyły się strony i nie wyczerpywała wzajemnych ustaleń. Pozwany podnosił wprost, że faktycznie był wspólnikiem powódki. Co istotne, niewyrażone w umowie ustalenia odnosił do najważniejszych z punktu widzenia rozstrzygnięcia niniejszej sprawy kwestii wzajemnych rozliczeń stron. W tym zakresie skarżący odwołał się do argumentacji zawartej w szczegółowo wskazanych w odpowiedzi na pozew postępowaniach, jakie toczą się między stronami. Oczywiście obowiązkiem pozwanego w ramach niniejszego procesu winno być przedstawienie wszystkich twierdzeń i zarzutów przeciwko żądaniu pozwu i odsyłanie w tym zakresie do innych postępowań tego wymogu nie spełnia, jednakże takie stanowisko procesowe nie stało się przedmiotem stosownej reakcji Sądu. Najistotniejsze jest jednak to, że powód celem wykazania wyraźnie i jednoznacznie wyartykułowanego zarzutu innego, niż tylko wynikający z przedłożonego tekstu, zakresu umowy, zawarł w tym względzie stosowne wnioski dowodowe. Dotyczyły one dokumentów znajdujących się w aktach spraw sądowych toczących się pomiędzy stronami, przy czym skarżący zobowiązał się do ich określenia po wpłynięciu akt. Dopiero więc sprecyzowanie wniosków dowodowych przez pozwanego, a w dalszej kolejności przeprowadzenie dowodów tymi wnioskami objętych pozwalało na pełne zrekonstruowanie poszczególnych postanowień umowy, a w konsekwencji ustalenie jej charakteru, a w szczególności, czy jej postanowienia wypełniają istotne elementy którejkolwiek z umów nazwanych, czy też mają charakter umowy mieszanej (w takim wypadku konieczne było ustalenie jakie rodzaje umów wchodziłyby w rachubę i w konsekwencji, które z przepisów prawa materialnego ostatecznie znajdowały w sprawie zastosowanie), czy wreszcie umowa miała charakter umowy nienazwanej zawieranej w ramach swobody umów wyrażonej w art. 353 1 k.c. Stosuje się do nich bezpośrednio normy zawarte w kodeksie cywilnym, odnoszące się do umów w ogólności oraz w drodze analogii przepisy dotyczące tych umów nazwanych, do których umowy nienazwane są najbardziej zbliżone charakterem prawnym (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 9 kwietnia 1999 r., I CKN 1135/97, OSNC 1999 Nr 9, poz. 165; z dnia 16 lutego 2001 r., IV CKN 269/00, OSNC 2001, Nr 9, poz. 139). Nie została więc ostatecznie ustalona podstawowa okoliczność otwierająca dopiero możliwość oceny roszczeń określonych w pozwie, czy to wyłącznie w oparciu o konkretne postanowienia umowy, czy też na podstawie znajdujących zastosowanie przepisów prawa materialnego odnoszących się do konkretnego rodzaju umowy, a w ostateczności przepisów art. 226 k.c. i art. 230 k.c. W tym też przede wszystkim wyrażało się nierozpoznanie przez Sąd istoty niniejszej sprawy. Wbrew Sądowi I instancji sam w sobie fakt istnienia umowy stron nie przesądzał o braku możliwości zastosowania omawianych regulacji. Wchodziły one w grę w sytuacji braku stosownych zapisów umownych i w dalszej kolejności ustawowych. W rozważanej sprawie strony w § 4 umowy zawarły określone postanowienia odnoszące się do wzajemnych rozliczeń, a nadto w § 5 zobowiązały się do zawarcia odrębnego porozumienia w tym zakresie w przypadku ziszczenia się okoliczności w nim wymienionych. Stąd też rolą Sądu I instancji po zrekonstruowaniu umowy było ostateczne ustalenie, czy strony w zakresie nakładów poczyniły jakiekolwiek ustalenia i jaka była ich treść, a w przypadku odpowiedzi negatywnej, stosownie do charakteru umowy ocena, czy sam ustawodawca kwestie te uregulował, a w dalszej kolejności sięgnięcie do przepisów art. 226 k.c. w zw. z art. 230 k.c. Oczywiście rozliczenie pomiędzy posiadaczem zależnym nieruchomości a jej właścicielem na ich podstawie wymaga rozstrzygnięcia kwestii, czy dokonujący nakładów na nieruchomości był jej posiadaczem zależnym w dobrej lub złej wierze. Od tego przymiotu posiadania zależy sposób i zakres rozliczeń z tytułu nakładów. Posiadaczowi w dobrej wierze przysługuje roszczenie o zwrot innych nakładów, poza nakładami koniecznymi, o ile zwiększają wartość nieruchomości w chwili jej wydania i to bez względu na stanowisko właściciela nieruchomości. Jak słusznie wskazał Sąd I instancji, przez nakłady konieczne rozumie się takie nakłady, których celem jest utrzymanie rzeczy w należytym stanie, na przykład remonty i konserwacja rzeczy, zasiewy, utrzymanie zwierząt, płacenie podatków. Inne nakłady mają na celu ulepszenie rzeczy, przez co zwiększają one wartość rzeczy - nakłady użyteczne, bądź zmierzają do zaspokojenia potrzeb estetycznych tego, kto ich dokonuje - nakłady zbytkowne. Podzielić również należało pogląd, że do nakładów koniecznych nie można zaliczyć wybudowania domu. Za wadliwe jednak uznać należało stanowisko wyrażone w uzasadnieniu wyroku, zgodnie z którym roszczenie o zwrot nakładów nie zasługiwało na uwzględnienie również z tego powodu, że powódka nie określiła rodzaju nakładów, jakie czyniła na nieruchomości stanowiącej własność powoda, a więc właśnie czy były to nakłady konieczne, czy też inne. Oczywiście to sąd ma obowiązek dokonać oceny, jaki charakter miały poniesione przez najemcę lokalu nakłady. Nie może zaniechać takiej oceny argumentując, że strona powodowa nie sprecyzowała zwrotu, jakich nakładów dochodzi i w jakiej wysokości, jeżeli wynika to ze zgromadzonego materiału dowodowego (wyrok Sądu najwyższego z dnia 29 czerwca 2005 r., sygn. akt V CK 751/04 LEX nr 153665). Jeżeli więc Sąd dysponował dowodami pozwalającymi na określenie, jakie prace na nieruchomości były wykonane, jakie urządzenia posadowione, jakie instalacje położone itd., nie może się uchylić od samodzielnej oceny ich charakteru. Przeciwnie tylko Sąd władny jest w procesie stosowania przepisów prawa materialnego w sposób jednoznaczny ustalić, czy wykazane konkretne nakłady miały charakter konieczny, czy też inny. Całkowicie nieuprawnione było więc obciążanie strony powodowej obowiązkiem tego rodzaju weryfikacji, czy kwalifikacji i wyciąganie z tego powodu negatywnych dla niej skutków. Wracając jeszcze do oceny charakteru umowy, niezależnie od przedstawionych wcześniej uwag, także te dowody, które w sprawie zostały przeprowadzone nie pozwalały, jak słusznie podnosiła powódka, na zakwalifikowanie łączącego strony węzła obligacyjnego jako umowy nienazwanej. W umowie z dnia 27 czerwca 2007 r. (karty 15 – 19 akt), jako jej tytuł wskazano, że jest to umowa o współpracę. Na jej podstawie pozwany zobowiązał się do wydania powódce nieruchomości w posiadanie w celu wybudowania budynku mieszkalnego ze środków własnych spółki, własnym potencjałem wykonawczym spółki lub osób trzecich według projektu osób trzecich, z przeznaczeniem do sukcesywnego wyodrębniania lokali w budynku i odpłatnego zbywania ich własności z prawami związanymi na rzecz osób trzecich (§ 2). Ponadto pozwany zobowiązał się do niezbywania nieruchomości i jej nieobciążania, do udostępniania wszelkich informacji i dokumentów umożliwiających powyższe (§ 2). Wreszcie pozwany zobowiązał się do udzielenia nieodwołalnego i niewygasającego pełnomocnictwa w powyższym zakresie. Z kolei powódka zobowiązała się do objęcia nieruchomości w posiadanie, w celu zbudowania budynku mieszkalnego, udostępnienie wszelkich informacji i dokumentów umożliwiających kontrolę realizacji niniejszej umowy w powyższym zakresie, do nieprzekraczania granic udzielonego pełnomocnictwa, do pozyskania nabywców i zawarcia z nimi przedwstępnych i ostatecznych umów przenoszących własność, do rozliczenia inwestycji i wypłacenia pozwanemu w uzgodnionym terminie należnej jemu części przychodów uzyskanych z odpłatnego zbycia ww. lokali (§ 3). Odnośnie wzajemnych rozliczeń strony w § 4 umowy postanowiły, że cenę za wyodrębnione i zbywane lokale oraz udziały w nieruchomości ma prawo ustalać tylko spółka, wpłacana ona będzie przez nabywców lokali w części dotyczącej udziałów w prawie własności gruntu na konto pozwanego, w części dotyczącej prawa własności lokali na konto spółki. Ponadto w umowie znalazł się zapis, zgodnie z którym cena metra kwadratowego gruntu będąca podstawą do obliczenia ceny udziału w prawie własności gruntu nie może być niższa, niż 120 zł. Zgodnie natomiast z § 5 umowy, gdy lokale wszystkie lub niektóre nie zostaną zbyte do 30 czerwca 2009 r. strony zobowiązują się do zawarcia odrębnego porozumienia w sprawie wzajemnych rozliczeń, przy czym dopuszczają możliwość nabycia niezbytych lokali przez spółkę. Wraz z zawarciem umowy pozwany udzielił pełnomocnictwa powódce (karty 20 – 22 akt), w którym ustanowił spółkę swoim pełnomocnikiem i udzielił pełnomocnictwa nieodwołalnego i niewygasającego na wypadek jego śmierci do dokonania wszelkich czynności prawnych i faktycznych zmierzających do wybudowania budynku mieszkalnego, reprezentowania we wszystkich postępowaniach administracyjnych, zawierania umów przedwstępnych i ostatecznych przenoszących odpłatnie prawo własności wyodrębnionych lokali z budynku wzniesionego na nieruchomości gruntowej opisanej w ust. 1 na rzecz osób trzecich według uznania pełnomocnika, do występowania przed wszelkiego rodzaju instytucjami, urzędami. Ponadto zawarty w nim został zapis stanowiący, że w przypadku odwołania pełnomocnictwa pełnomocnik zostanie powiadomiony na piśmie i jest zobowiązany zwrócić dokument pełnomocnictwa niezwłocznie na jego wezwanie. W zawieranych przez powódkę umowach przedwstępnych (karty 89 – 138 akt) znalazły się zapisy zgodnie z którymi działała w imieniu i na rzecz pozwanego i w imieniu własnym. W imieniu spółki zobowiązywał się wybudować budynek, a w imieniu pozwanego zobowiązywała się po wybudowaniu budynku do ustanowienia odrębnej własności lokalu i sprzedaży wraz z udziałem w prawie własności nieruchomości gruntowej oraz w prawie własności części wspólnych budynku oraz wyrażała zgodę na zapłatę ceny za udział w gruncie na konto pozwanego. Z kolei w umowach ostatecznych (karty 139 – 190 akt) powódka w imieniu własnym i pozwanego ustanawiała i sprzedawała odrębną własność lokalu i udziału w nieruchomości. Powyższe dowody pozwalają na uznanie, że umowa miała charakter mieszany, przy czym jej dominującym elementem był niewątpliwie stosunek zlecenia. Oczywiście powódka miała z własnych środków, własnych materiałów i własnymi siłami wybudować na gruncie pozwanego trzy budynki, jednakże były to tylko czynności niezbędne do podejmowania dalszych działań. Zgodnie z treścią art. 734 § 1 k.c., przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Jednocześnie §
- tego artykułu stanowi, że w braku odmiennej umowy zlecenie obejmuje umocowanie do wykonania czynności w imieniu dającego zlecenie. Przepis ten nie uchybia przepisom o formie pełnomocnictwa. Istota umowy zlecenia wyraża się w tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Należy ona do kategorii umów z zakresu szeroko rozumianego pośrednictwa. Zasadniczymi elementami wyodrębnionymi w definicji tej umowy są: dokonanie czynności prawnej (określonej) oraz działanie dla dającego zlecenie. Stanowi ona konstrukcję umożliwiającą dokonywanie czynności prawnych przy wykorzystaniu zastępstwa. Zastępstwo to polega na dokonywaniu czynności prawnej dla innej osoby (dającego zlecenie), a tym samym może się wyrażać zarówno w działaniu w jego imieniu i z bezpośrednim skutkiem prawnym dla niego, jak i w działaniu w imieniu własnym, ale na rachunek (dla) dającego zlecenie. W przypadku zlecenia o typie pełnomocnictwa skutki czynności prawnej dokonanej przez przyjmującego zlecenie powstają bezpośrednio po stronie dającego zlecenie. To on staje się podmiotem praw i obowiązków wynikających z czynności prawnej dokonanej przez zleceniobiorcę. Takie zlecenie jest w świetle art. 734 § 2 k.c. zasadą, gdyż w braku odmiennej umowy zlecenie obejmuje umocowanie do wykonania czynności w imieniu dającego zlecenie. Oznacza to, że wywołanie odmiennego skutku, a więc objęcie umową zlecenia działania zleceniobiorcy w charakterze zastępcy pośredniego wymaga zastrzeżenia w umowie. Jeżeli z umowy nie wynika odmienna wola stron, umowa ma postać zlecenia o typie pełnomocnictwa. Co istotne, umowa zlecenia może zostać zawarta niezależnie, nawet wówczas, gdy między jej stronami istnieje inny stosunek prawny, jak i w związku z zawarciem innej umowy. W szczególności umowa zlecenia może być związana z inną umową o świadczenie usług i stanowić podstawę dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Przedmiotem zlecenia jest dokonanie określonej czynności prawnej, przy tym może to być zarówno czynność prawna jednostronna (np. złożenie oferty, wypowiedzenie umowy), jak i dwustronna (np. zawarcie umowy sprzedaży) czy wielostronna (np. zawarcie umowy spółki). Zlecenie wreszcie może dotyczyć zarówno czynności prawnej z zakresu prawa materialnego, jak i czynności procesowych, podejmowanych w postępowaniu przed sądami, organami administracji czy innymi organami i uregulowanych przepisami dotyczącymi takich postępowań. Należy ona do umów dwustronnie zobowiązujących, ale do jej istoty, ocenianej in abstracto, nie należy wzajemność. Umowę zlecenia zalicza się przy tym do zobowiązań starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Chociaż sama definicja zakłada dążenie do osiągnięcia określonego rezultatu – dokonania czynności prawnej, jednakże w razie jego nieosiągnięcia, ale jednoczesnego dołożenia wszelkich starań w tym kierunku, przy zachowaniu należytej staranności, zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania. Tak szerokie przedstawienie istoty umowy zlecenia było konieczne wobec stanowiska Sądu I instancji, który już tylko w oparciu o treść samej umowy z dnia 27 czerwca 2007 r. nie dostrzegł w niej elementów przedmiotowo istotnych tego rodzaju węzła obligacyjnego. Przede wszystkim w żadnym przypadku nie można się zgodzić z przedstawioną w uzasadnieniu wyroku argumentacją dotycząca braku określenia przez strony jakichkolwiek wzajemnych obowiązków. Sąd najwyraźniej kwestię tę rozpatrywał wyłącznie poprzez pryzmat postanowień odnoszących się do wybudowania domu przez powódkę. To, że następowało to wyłącznie ze środków powódki w żadnym przypadku nie wyklucza istnienia stosunku zlecenia. Jak już wyżej wskazano był to pewien element konieczny, niejako podstawa dla dalszych czynności stron. Zasadnicza jednak część umowy wiązała się z udzielonym przez pozwanego pełnomocnictwem. Obejmowało ono natomiast nie tylko wszystkie czynności związane z samym prowadzeniem budowy, a więc udział w stosownych postępowaniach administracyjnych, uzyskiwanie stosownych zgód, pozwoleń, warunków itd. niezbędnych do wybudowania budynków na gruncie pozwanego, ale przede wszystkim obejmowało dokonywanie w imieniu pozwanego ściśle określonych czynności prawnych. Należało do nich wyodrębnianie lokali mieszkalnych w wybudowanych budynkach stanowiących przecież własność pozwanego, w dalszej kolejności ich sprzedaż oraz sprzedaż odpowiednich udziałów w nieruchomości, na której zostały posadowione. To więc wynikający z zawartej umowy obowiązek udzielenia pełnomocnictwa stanowił zasadniczy element łączącego strony stosunku prawnego. W tym kontekście za chybione uznać należało ustalenia Sądu odnośnie braku określenia w umowie jakichkolwiek obowiązków stron poza przekazaniem nieruchomości przez pozwanego oraz wybudowania we własnym imieniu budynków przez powódkę. Strony w umowie, oczywiście powiązanej z udzielonym pełnomocnictwem, w sposób nie budzący wątpliwości zawarły postanowienia odnoszące się do dokonywania przez powódkę wskazanych wyżej, konkretnych czynności prawnych, przy czym czynności te dokonywane były dla pozwanego, którego w takiej sytuacji kwalifikować należało jako dającego zlecenie, a tym samym powódkę jako przyjmującego zlecenie. W taki też sposób rozumieć należało wzajemne obowiązki stron wynikające z umowy. Wpisują się one wprost w dyspozycję przepisu art. 734 § 1 k.c. Pozwany nie tylko wydał grunt, co było warunkiem niezbędnym do realizacji na nim inwestycji, ale także zlecił dokonanie czynności prawnych zakreślonych udzielonym pełnomocnictwem. Wbrew stanowisku Sądu kwestia określenia wynagrodzenia, czy wzajemnych rozliczeń nie miała w sprawie znaczenia. Zgodnie bowiem z art. 735 § 1 k.c., jeżeli ani z umowy, ani z okoliczności nie wynika, że przyjmujący zlecenie zobowiązał się wykonać je bez wynagrodzenia, za wykonanie zlecenia należy się wynagrodzenie. Zgodnie natomiast z § 2 tego przepisu., jeżeli nie ma obowiązującej taryfy, a nie umówiono się o wysokość wynagrodzenia, należy się wynagrodzenie odpowiadające wykonanej pracy. Tak więc sam ustawodawca jako zasadę ustanowił odpłatność tego rodzaju czynności prawnej. Nawet więc brak postanowień umownych w tym zakresie nie mógł decydować o braku możliwości zakwalifikowania umowy, jako umowy zlecenia. Należy jednak mieć na uwadze, że strony w § 4 umowy w sposób konkretny przedstawiły wzajemne rozliczenia wskazując na uprawnienie powódki do samodzielnego ustalania ceny sprzedaży wyodrębnionych lokali, jak również ceny zbywanych udziałów w gruncie, przy czym zastrzegły minimalny jej pułap oraz zasadę, zgodnie z którą środki za udziały w gruncie wpłacane miały być dla pozwanego. Ponadto w § 5 strony odesłały do dalszych wzajemnych uzgodnień w tym względzie. Bez znaczenia dla kwalifikacji umowy pozostaje również podnoszona przez Sąd okoliczność związana z brakiem określenia w niej sankcji za niewykonanie umowy. Nie są to elementy przedmiotowo istotne umowy zlecenia, a w ich braku w grę wchodzą czy to regulacje odnoszące się do danego typu umowy, czy też regulacje ogólne dotyczące zobowiązań. Wreszcie nie sposób się zgodzić z Sądem I instancji, że strony nie określiły jakiegokolwiek rezultatu, do którego winny dążyć i z którym wiązana byłaby ocena staranności działania powódki. Jeszcze raz podkreślenia wymaga, że zasadniczym elementem umowy było wybudowanie budynków i w dalszej kolejności wyodrębnianie w nich lokali i ich zbywanie wraz z udziałami w gruncie w imieniu pozwanego. Tego rodzaju obowiązki nałożone zostały umowa na powódkę i w takim też zakresie dokonywać należało oceny jej zachowania. Obowiązkiem natomiast pozwanego było nie tylko wydanie gruntu, ale również udzielenie pełnomocnictwa do czynności umożliwiających wybudowanie budynków, co było warunkiem dokonania dalszych czynności prawnych objętych zleceniem. Marginalnie tylko podnieść należało, że zasadnie apelujący podnosił zarzut naruszenia art. 65 § 2 k.c., art. 233 § 1 k.p.c. i art. 229 k.p.c. poprzez ustalenie, że przedmiotem umowy było wybudowanie tylko jednego budynku. Oczywiście strony w § 2 umowy posłużyły się liczbą pojedynczą zawierając postanowienie, zgodnie z którym pozwany zobowiązał się wydać powódce nieruchomość w posiadanie w celu wybudowania budynku mieszkalnego ze środków własnych spółki, własnym potencjałem wykonawczym spółki lub osób trzecich według projektu osób trzecich. Nie ulegało jednak w niniejszej sprawie wątpliwości, że strony uzgodniły posadowienie na gruncie pozwanego trzech budynków oznaczonych literami A,B i C. Okoliczność ta nie była między nimi sporna. Pozwany zarówno w korespondencji przedprocesowej, jak w toku procesu nie tylko nie kwestionował ilości budynków, które miały zostać wybudowane, ale wprost wskazywał, że miały zostać wybudowane trzy. Nie może więc być wątpliwości, że taka była wola stron, całkowicie zgodna w tym zakresie i zgodnie z nią należało wykładać zapisy umowy. Stąd też całkowicie nieuprawnione jest stanowisko Sądu, zgodnie z którym powódka zrealizowała swój obowiązek wybudowania domu, natomiast budowa pozostałych budynków wykraczała poza postanowienia umowy. Z takim zresztą ustaleniem pozostają w sprzeczności ustalenia Sądu, że wobec istnienia umowy stron nie znajdowały zastosowania przepisy art. 226 k.c. w zw. z art. 230 k.c. Jak wspomniano na wstępie taka ocena łączącego strony węzła obligacyjnego ma jednak wyłącznie charakter wstępny i oparta była wyłącznie na tych dowodach, które do tej pory zgromadził Sąd I instancji. Nie jest więc to kwalifikacja wiążąca, albowiem dopiero przeprowadzenie pełnego postępowania dowodowego pozwoli na zrekonstruowanie wszystkich postanowień umowy i w konsekwencji ustalenie jej ostatecznego charakteru, który może odbiegać od przedstawionego wyżej. W dalszej kolejności nierozpoznania istoty sprawy upatrywać należy w całkowitym zaniechaniu oceny przez Sąd I instancji kwestii cofnięcia przez pozwanego udzielonego pełnomocnictwa w piśmie z dnia 14 czerwca 2012 r. Wbrew bowiem stanowisku wyrażonemu w uzasadnieniu wyroku, miała ona istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Cofnięcie bowiem pełnomocnictwa rozpatrywać należało w dwóch aspektach. Po pierwsze w kontekście ewentualnego niewykonania obowiązków umownych i w konsekwencji odpowiedzialności odszkodowawczej za nienależyte wykonanie umowy określonej czy to ogólnie w art. 471 k.c., czy w stosownych przepisach odnoszących się do konkretnego typu umowy nazwanej (o ile oczywiście istnieją). Jak bowiem wyżej wskazano udzielenie pełnomocnictwa stanowiło jeden z obowiązków pozwanego warunkujących zarówno same wybudowanie budynków, jak i później dokonanie określonych w pełnomocnictwie czynności prawnych. Nie może ulegać wątpliwości, że brak pełnomocnictwa, jak słusznie podkreślała skarżąca, faktycznie uniemożliwiał jakąkolwiek realizację umowy. Istotne przy tym było ustalenie przyczyn takiego stanu rzeczy. W przypadku zakwalifikowania umowy jako umowy zlecenia rozważenia wymagała również kwestia zastosowania art. 742 k.c., zgodnie z którą dający zlecenie powinien zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia, wraz z odsetkami ustawowymi; powinien również zwolnić przyjmującego zlecenie od zobowiązań, które ten w powyższym celu zaciągnął w imieniu własnym. W tym momencie przypomnieć należy, że pełnomocnictwo wynikające z zawarcia umowy zlecenia jest stosunkiem prawnym odrębnym od umowy zlecenia. Zakres umocowania – w braku odmiennych postanowień umowy – obejmuje dokonanie czynności prawnej, której dotyczy zlecenie. Stosunek prawny zlecenia stanowi stosunek podstawowy dla pełnomocnictwa. W tym przypadku istnienie umocowania zależy w pewnym zakresie od istnienia stosunku zlecenia. Po drugie cofnięcie pełnomocnictwa rozpatrywać należało w kontekście ewentualnego wypowiedzenia umowy, właśnie z uwagi na skutek jaki wywierało dla możliwości jej wykonania. Należy bowiem przyjąć, że wygaśnięcie stosunku podstawowego w postaci zlecenia powoduje – w braku odmiennych postanowień umowy – wygaśnięcie umocowania. Nie wyklucza to jednak sytuacji wypowiedzenia umowy zlecenia z jednoczesnym zastrzeżeniem utrzymania w mocy pełnomocnictwa czy też odwołania pełnomocnictwa z zachowaniem umowy zlecenia i jednoczesnym przekształceniem rodzaju zastępstwa sprawowanego przez zleceniobiorcę w zastępstwo pośrednie. Okoliczności te miały istotne znaczenie dla oceny zasadności roszczeń określonych w pozwie i to przy uwzględnieniu każdej z alternatywnych podstaw prawnych przywołanych przez powódkę. Po pierwsze istnienie węzła obligacyjnego nakazywało poszukiwanie w nim, a nie regulacjach art. 226 k.c. i art. 230 k.c. kwestii rozliczeń nakładów czynionych na nieruchomość pozwanego. Stąd konieczność oceny, czy w sytuacji jego rozwiązania nadal postanowienia umowne znajdowały zastosowanie (oczywiście przy ustaleniu, że umowa zawierała w tym względzie stosowne postanowienia), a w przypadku odpowiedzi negatywnej, czy przy określonej kwalifikacji umowy istniały podstawy normatywne rozliczenia nakładów w sytuacji wypowiedzenia umowy przez jedną ze stron. Dopiero ich brak mógł prowadzić do zastosowania wspomnianych regulacji. Tego rodzaju zabieg winien zostać wykonany w przypadku każdego sposobu zakwalifikowania umowy, w tym również w przypadku uznania jej za umowę nienazwaną. Zaznaczenia wymaga, że w przypadku ustalenia, że strony łączyła umowa zlecenia w grę wchodziłby wskazywany przez skarżącą przepis art. 746 § 1 k.c., zgodnie z którym dający zlecenie może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę. Poza sferą zainteresowania Sądu I instancji pozostało również złożenie oświadczenia o wypowiedzeniu umowy przez stronę powodową w piśmie z dnia 19 marca 2014 r., czy też złożenie w postępowaniu pierwszoinstancyjnym przez strony zgodnych oświadczeń o braku woli kontynuowania umowy. Badanie jednak w tym zakresie winno zostać poprzedzone wspomnianą wcześniej analizą zachowania pozwanego w postaci cofnięcia pełnomocnictwa powódce. Nierozpoznanie przez Sąd I instancji istoty sprawy odnosiło się również do całkowitego pominięcia przedstawionych przez powódkę dowodów zmierzających do wykazania wysokości roszczenia objętego pozwem (skarżąca zarzuciła w tym zakresie naruszenie przepisów art. 217 § 2 i 3 k.p.c. oraz art. 278 k.p.c., a ponadto art. 361 § 1 i 2 k.c. i art. 471 k.c.). Było ono konsekwencją wadliwego przyjęcia przez Sąd, że w przypadku roszczeń posiadacza zależnego rolą powódki było określenie rodzaju czynionych nakładów, że w przypadku roszczeń określonych w art. 742 k.c., czy też art. 746 k.c. umowa nie była umową zlecenia, była umową ramową i nie kreowała jakichkolwiek obowiązków stron, przy jednoczesnym braku przeprowadzenia wszystkich dowodów pozwalających na pełną jej ocenę, co w konsekwencji wykluczało również dochodzenie roszczeń związanych z nienależytym wykonaniem umowy. Nie można w żadnym przypadku zgodzić się z Sądem, że w tym zakresie przedstawiony został wyłącznie operat szacunkowy z dnia 8 listopada 2012 r. dotycząca wartości nakładów. Oczywiście prywatna opinia w zależności od woli składającego taki dokument stanowi albo uzupełnienie określonych twierdzeń faktycznych strony, albo też stanowi dowód z dokumentu prywatnego i w żadnym przypadku nie może być źródłem wiadomości specjalnych. Nie zmienia to jednak oceny, że w niniejszej sprawie przeprowadzony został dowód z zeznań autora opinii – świadka M. K. (karta 301 akt), który nie tylko potwierdził wyliczoną w operacie kwotę, ale również wskazał na zakres prac wykonanych na nieruchomości, a określonych szczegółowo w prywatnej opinii. Już więc tylko te dowody pozwalały Sądowi na jednoznaczne określenie co dokładnie zostało na nieruchomości wybudowane. Okoliczności te zresztą wynikały z zeznań pozostałych słuchanych w sprawie świadków, a nadto w zasadniczej części zakres wykonanych prac przez powódkę nie był przez pozwanego kwestionowany (za wyjątkiem płotu, wymiany ziemi oraz elementów wykończenia kotłowni). Co jednak najistotniejsze powódka już w pozwie złożyła wniosek o przeprowadzenie oględzin nieruchomości pozwanego i posadowionych na nim budowli, czy instalacji. Dowód ten w prostej drodze zmierzał więc do jednoznacznego ustalenia co ostatecznie znajdowało się na nieruchomości. Wszystkie te dowody stanowiły podstawę dokonania ustaleń faktycznych niezbędnych do przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego sądowego. Tego rodzaju wniosek dowodowy złożony został także w pozwie. Powódka wniosła o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego na okoliczność zarówno charakteru poczynionych nakładów (jak wskazano wyżej tego rodzaju ustaleń winien dokonać sam Sąd), jak i ich wartości. Co oczywiste przy tym zachodziła konieczność uzyskania wiadomości specjalnych (art. 278 k.p.c.). Podzielić należało zawartą w apelacji argumentację odnosząca się do zupełnie niezrozumiałego stanowiska Sądu odnośnie braku wskazania przez powódkę, czy przedmiotem żądania odszkodowawczego była strata, czy też utracone korzyści. Okoliczność ta była oczywista, a powódka upatrywała straty w postaci poniesionych nakładów na nieruchomość pozwanego. Reasumując więc wobec nierozpoznania istoty sprawy, zaistniały określone w art. 386 § 4 k.p.c. przesłanki uchylenia zaskarżonego wyroku. Ponownie rozpoznając sprawę Sąd I instancji w pierwszej kolejności, po ewentualnym sprecyzowaniu zarzutów pozwanego odnoszących się do charakteru umowy, a mających wynikać z argumentacji przedstawionej w innych postępowaniach, a także po sprecyzowaniu wniosków dowodowych w tym zakresie przez pozwanego (z konkretnych dokumentów znajdujących się w aktach spraw szczegółowo wskazanych w odpowiedzi na pozew), Sąd dowody te przeprowadzi i w oparciu o cały materiał dowodowy dokona ostatecznej oceny charakteru łączącej strony umowy, w tym w zakresie wzajemnych rozliczeń stron. Stosownie do ustaleń w tym względzie w dalszej kolejności Sąd oceni, czy zaistniały przesłanki stosowania którejkolwiek z regulacji wskazywanych przez powódkę, ewentualnie czy w ustalonym w sprawie stanie faktycznym spełnione zostaną w stosunku do roszczeń objętych pozwem przesłanki stosowania innych jeszcze przepisów prawa materialnego. Tak więc odnośnie przepisów art. 226 k.c. w zw. z art. 230 k.c. Sąd oceni, czy umowa stron ostatecznie przewidywała rozliczenie nakładów, jeśli nie, to czy przepisy regulujące dany stosunek prawny zawierały regulacje w tym zakresie, a w ich braku, czy spełnione zostały przesłanki stosowania obu artykułów. Rozważania te winny zostać poprzedzone oceną dopuszczalności oraz skutków, jakie wywołało cofnięcie przez pozwanego pełnomocnictwa, a więc czy stanowiło ono przejaw nienależytego wykonania umowy, czy też skutek w postaci jej wypowiedzenia. Niezależnie od tego ocenie winno zostać poddane oświadczenie powódki o wypowiedzeniu umowy. Stosownie do wyników tych rozważań analizie winna zostać poddana kwestia przysługujących powódce roszczeń, oczywiście w kontekście regulacji odnoszących się do danego rodzaju węzła obligacyjnego, ewentualnie przepisów ogólnych o zobowiązaniach, czy wreszcie samych postanowień umowy, a na koniec właśnie art. 226 k.c. W oparciu o powyższe ustalenia Sąd I instancji rozważy kwestie przeprowadzenia zawnioskowanych przez powódkę dowodów odnoszących się do wysokości roszczenia objętego pozwem, przy czym Sąd uwzględni wyrażone przez Sąd Apelacyjny stanowisko, że po pierwsze zaoferowane dowody pozwalały na precyzyjne określenie prac wykonanych na nieruchomości przez powódkę, a po drugie rolą Sądu jest zakwalifikowanie tych prac do określonych rodzajów nakładów. Podobnie, stosownie do okoliczności Sąd podda ocenie pozostałe zarzuty zawarte w odpowiedzi na pozew. Zgodnie z treścią art. 108 § 2 k.p.c., sąd drugiej instancji, uchylając zaskarżone orzeczenie i przekazując sprawę sądowi pierwszej instancji do rozpoznania, pozostawia temu sądowi rozstrzygnięcie o kosztach instancji odwoławczej. SSA T. Żelazowski SSA M. Gołuńska (del.) SSO T. Sobieraj