kc. Przepis ten jednak w niniejszej sprawie nie może znaleźć zastosowania, gdyż roszczenia powoda niewątpliwie uległy przedawnieniu przed dniem 10 sierpnia 2007 r. Do zakażenia doszło bowiem w kwietniu 1991 r. i w tym samym czasie opiekunowie prawni powoda wiedzieli już o szkodzie, a zgodnie z treścią art. 442 kc (obowiązującego przed 10.08.2007 r.) roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulegało przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym wypadku roszczenie przedawniało się z upływem lat dziesięciu od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę. Uznał jednak Sąd Okręgowy, że zachodzą szczególne, wyjątkowe okoliczności, które pozwalają na nieuwzględnienie zarzutu przedawnienia na podstawie art. 5 kc. Podkreślił Sąd, powołując się na stanowisko Sądu Najwyższego, że uwzględnienie przez sąd przedawnionego roszczenia możliwe jest jedynie wyjątkowo, gdy indywidualna ocena okoliczności w rozstrzyganej sprawie wskazuje, iż opóźnienie w dochodzeniu przedawnionego roszczenia jest spowodowane szczególnymi przesłankami uzasadniającymi to opóźnienie i nie jest ono nadmierne oraz że istotny jest także rodzaj uszczerbku, którego doznał powód. Zdaniem Sądu pierwszej instancji uwzględnienie w niniejszej sprawie zarzutu przedawnienia byłoby sprzeczne z elementarnym poczuciem słuszności. Bieg przedawnienia rozpoczął się, gdy powód był niemowlęciem, zakończył się, gdy ukończył 10 lat. Samemu powodowi nie można więc postawić żadnego zarzutu, że nie wytoczył powództwa przed upływem przedawnienia. Zarzutu nie można też postawić opiekunom prawnym powoda. Do 19 – go roku życia powód regularnie przebywał w szpitalu, a rodzice w swoich działaniach koncentrowali się przede wszystkim na leczeniu syna, matka wraz z nim przebywała w szpitalu, a w okresach, gdy było to niemożliwe – ojciec. Niewątpliwie musiało to mieć wpływ na opóźnienie w wytoczeniu powództwa, skoro leczenie powoda było bardzo absorbujące i czasochłonne. Nadto leczenie wiązało się z kosztami, a rodzice powoda nie są zamożni. Ojciec więc był stale pochłonięty zdobywaniem środków na pokrycie kosztów leczenia syna, a matka – z uwagi na stan zdrowia dziecka – nie mogła przyczyniać się do zarabiania niezbędnych pieniędzy. Niewytoczenie powództwa było więc usprawiedliwione. Powód pełnoletni stał się w kwietniu 2009 roku, pozew zaś wniesiony został w październiku 2010 roku, a poprzedziło go postępowanie o zwolnienie od kosztów i ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Natomiast w czerwcu 2010 roku powodowi amputowano nogę, a kilka miesięcy przed zabiegiem powód przeżywał związany z decyzją o utracie kończyny bardzo silny stres. W takich okolicznościach uznał Sąd, że opóźnienie we wniesieniu pozwu nie było nadmierne. Wskazał też Sąd na nową, obowiązującą od 10 sierpnia 2007 roku regulację dotyczącą przedawnienia roszczeń z czynów niedozwolonych, zawartą w przepisie art.
kc, który stanowi, że bieg terminu przedawnienia roszczenia małoletniego o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat dwóch od uzyskania przez tę osobę pełnoletniości. Także ta okoliczność nie może pozostawać bez wpływu na ocenę zarzutu pozwanego. Zwrócił też Sąd uwagę na charakter doznanego przez powoda uszczerbku, rozmiar doznanych cierpień i rodzaj dochodzonych roszczeń. Uwzględnienie zarzutu przedawnienia z uwagi na powyższe okoliczności godziłoby w zasady etycznego i uczciwego postępowania, a tym samym byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Co do zasady Sąd uznał powództwo za usprawiedliwione. Obowiązujący w dacie powstania szkody (do 1 września 2004 roku) art. 417 kc stanowił, że Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności. Przesłankami tej odpowiedzialności były: szkoda, wyrządzenie szkody przez funkcjonariusza państwowego w rozumieniu § 2 tego przepisu przy wykonywaniu powierzonej mu czynności oraz normalny związek przyczynowy między działaniem funkcjonariusza a wyrządzoną szkodą. Zdaniem Sądu powód udowodnił fakt wystąpienia szkody w postaci uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia. Pozwany kwestionował, by do zakażenia doszło w Szpitalu Miejskim św. A. w K., wskazując, że matka powoda wykonywała zawód, który jest narażony na szczególnie częsty kontakt z różnego rodzaju drobnoustrojami pochodzenia zwierzęcego i bakteriami występującymi w produktach spożywczych. Jednakże z opinii biegłego w dziedzinie chorób zakaźnych W. W.
kc przez niewłaściwe zastosowanie, które doprowadziło do ustalenia odpowiedzialności pozwanego za dalsze następstwa szkody mogące powstać w przyszłości – mimo braku wykazania interesu prawnego przez powoda w ustaleniu tej odpowiedzialności, skoro po zmianie art.
kc roszczenie odszkodowawcze związane z nową szkodą na osobie, nie może się przedawnić przed ujawnieniem się tej szkody; - art. 445 § 1 kc przez przyznanie sumy nie będącej „sumą odpowiednią” w rozumieniu tego przepisu; - art. 321 § 1 kpc w zw. z art. 132 § 1 kpc przez zaniechanie wykonania obowiązku zwrotu pisma z dnia 1 sierpnia i zaniechanie pominięcia wskazanych w nim żądań, mimo, że pismo nie zostało doręczone zgodnie z tym przepisem, w wyniku czego wydano wyrok zawierający orzeczenie zasądzające ponad zgłoszone żądania strony powodowej; - naruszenie art. 100 kpc poprzez jego błędne zastosowanie. Po rozpoznaniu apelacji Sąd Apelacyjny zważył co następuje: Apelacja pozwanego Skarbu Państwa na uwzględnienie nie zasługuje. Strona pozwana zarówno w toku postępowania przed Sądem pierwszej instancji jak i w apelacji kwestionowała przede wszystkim podstawę swojej odpowiedzialności, twierdząc po pierwsze, że nie spełnione są przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej z art. 417 kc w brzmieniu jakie obowiązywało przed dniem 17 października 1997 roku, a po drugie że roszczenie jest przedawnione. W pierwszej kolejności odnieść się jednak należy do zarzutu wadliwej oceny dowodów, bowiem dopiero na gruncie prawidłowo ustalonego stanu faktycznego poprzedzonego niewadliwą, swobodną i wszechstronną oceną może być dokonana ocena prawna. W zdecydowanej części stan faktyczny sprawy jest niesporny. Poza sporem przede wszystkim pozostaje, że powód uległ zakażeniu gronkowcem złocistym. Niesporny jest także przebieg leczenia i aktualny stan zdrowia powoda. Nie kwestionuje także strona pozwana, że obecny stan jest wynikiem doznanego zakażenia. Spór natomiast dotyczy czy do zakażenia doszło w Szpitalu, za który odpowiada obecnie Skarb Państwa, przede wszystkim zaś kwestionuje strona pozwana winę personelu Szpitala, podnosząc, że powód jej nie wykazał, nie wykazując także w jakich okolicznościach miałoby dojąć do zakażenia. Zdaniem pozwanego niesłusznie Sąd odmówił mocy dowodowej dokumentom przedstawionym przez pozwanego, a to zaświadczeniom, w których była mowa o stanie sanitarnym Szpitala. Sąd Apelacyjny ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd Okręgowy uznaje za prawidłowe i przyjmuje je za swoje. Zwrócić przy tym należy uwagę, że Sąd Okręgowy nie zakwestionował wiarygodności wspomnianych dokumentów, które jego zdaniem miały świadczyć o braku winy lekarzy, stwierdził natomiast, że pierwszy z dokumentów (protokół Terenowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej z dnia 6 lutego 1991 roku) jest nieprzydatny dla wykazania wskazanych przez stronę pozwaną okoliczności, bowiem stwierdza stan istniejący na dwa miesiące przed urodzeniem powoda, a tym samym nie może stanowić dowodu na dochowanie należytej staranności w czasie kiedy urodził się i przebywał w szpitalu powód. Z drugiego protokołu zaś ( z dnia 29 kwietnia 1991 roku) wynika natomiast tylko tyle, że nie stwierdzono braków w zaopatrzeniu w środki dezynfekcyjne. W istocie więc dokumenty te nie mogły posłużyć do wykazania, że w czasie kiedy powód przebywał w szpitalu dołożono takiej staranności, która uniemożliwiałaby zakażenie powoda. Na gruncie ustalonego i zaaprobowanego stanu faktycznego nie znajduje Sąd podstaw do przyjęcia braku odpowiedzialności strony pozwanej. Nie budzi wątpliwości, że Skarb Państwa co do zasady odpowiada za zobowiązania Szpitala Miejskiego im. S. (...) w K. powstałe w 1991 roku. Podstawą tej odpowiedzialności jest przepis art. 417 kc w brzmieniu wówczas obowiązującym. Przepis ten w § 1 stanowił, że Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności. Powoda obciążał zatem obowiązek wykazania szkody wyrządzonej przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, związku przyczynowego między działaniem funkcjonariusza, a szkodą oraz winy funkcjonariusza. Poza sporem jest, że powód został zakażony bakterią gronkowca złocistego i że w wyniku tego zakażenia doznał uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia. Sporne jest natomiast czy do tego zakażenia doszło w czasie pobytu powoda w Szpitalu Miejskim im. S. (...) w K. w pierwszych dniach po urodzeniu. Okoliczność ta zdaniem Sądu Apelacyjnego została wykazana. Z jednej strony na bardzo wysokie prawdopodobieństwo zakażenia w wymienionym Szpitalu wskazuje w swojej opinii biegły W. W.
kc nie znajduje zastosowania, zważywszy że roszczenie powoda przedawniło się przed wejściem w życie tego przepisu, a więc przed dniem 10 sierpnia 2007 roku. Przedawnienie roszczeń powoda należy oceniać na gruncie obowiązującego przed ta datą art. 442 kc, który przewidywał przedawnienie z upływem 3 – ch lat od dowiedzenia się poszkodowanego o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, a w każdym razie z upływem 10 – ciu lat od zdarzenia wyrządzającego szkodę. W sprawie istnieją jednakże szczególnie wyjątkowe okoliczności, pozwalające na zastosowanie art. 5 kc i nieuwzględnienie zgłoszonego zarzutu przedawnienia. Samemu powodowi nie można byłoby postawić żadnego zarzutu, że nie wystąpił z roszczeniem w stosownym czasie, powód bowiem w czasie kiedy termin przedawnienia upłynął był dzieckiem. Słusznie także uznał Sąd Okręgowy, że zarzutu nie można postawić także jego rodzicom, którzy bardzo mocno zaangażowani byli z jednej strony w leczenie i opiekę nad powodem. Powód bowiem przez cały czas do uzyskania pełnoletności pozostawał w leczeniu. Stosowane wobec niego zabiegi, operacje były tego rodzaju, że powód przez wiele tygodni, a nawet miesięcy bywał unieruchomiony i wymagał pomocy, którą przede wszystkim świadczyła mu matka. Nie można też zapominać, że stosowane metody leczenia, mające na celu wydłużenie kości w lewej nodze powoda sprawiały, że powód cierpiał i matka skoncentrowana była na tym, by mu w tym cierpieniu ulżyć Z ustaleń faktycznych wynika bardzo duże zaangażowanie matki powoda, która również w czasie gdy powód długie okresy przebywał w szpitalu przebywała tam z nim. Z drugiej zaś strony, w szczególności ojciec powoda musiał poświęcić się pracy, by zdobyć środki na utrzymanie rodziny oraz leczenie powoda. Cała rodzina skoncentrowana była przede wszystkim na leczeniu, mając nadzieję, że przyniesie ono pozytywny rezultat. Uwzględnienie zarzutu przedawnienia w sytuacji doznawania przez powoda przez tak wiele lat ogromnych cierpień, wieloletniej walki o to by powód w miarę sprawnie mógł się poruszać, poświęcenia całego czasu i energii na leczenie musiałoby być odebrane jako kolejna krzywda i niesprawiedliwość. Dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że zachodzą przesłanki do nieuwzględnienia zarzutu przedawnienia jest obecnie obowiązujący stan prawny (art.
kc), w którym przedawnienie roszczeń osoby małoletniej o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat dwóch od uzyskania przez nią pełnoletności. Sam powód zaś wytoczył powództwo mając lat 19, przy czym kilka miesięcy wcześniej amputowano mu leczoną wcześniej przez wiele lat nogę. Wszystkie te okoliczności pozwalając na podzielenie stanowiska, że opóźnienie we wniesieniu pozwu nie było nadmierne, a uwzględnienie zarzutu przedawnienia pozostawałoby w sprzeczności z etycznym postępowaniem i byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Mając na uwadze powyższe zgłoszone przez powoda żądania odszkodowania i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę należy uznać co do zasady za usprawiedliwione. Zasądzone kwoty odszkodowania co do wysokości nie mogą budzić żadnych wątpliwości. Powód wykazał bowiem poniesienie kosztów tak związanych z dojazdami do szpitala do K. jak i zakwaterowaniem matki w czasie pobytów powoda w szpitalu. Wykazane też zostały rachunkami koszty protez. Pismo z dnia 1 sierpnia 2012 roku w istocie doręczone zostało zastępującej Skarb Państwa Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa prze Sąd, a nie przez reprezentującego powoda adwokata, jednakże brak było zdaniem Sądu podstaw do zastosowania w odniesieniu do tego pisma rygoru z art. 132 § 1 kpc. § 2 tego przepisu określa bowiem rodzaje pism, które nie podlegają doręczeniu w trybie § 1, a więc bezpośrednio pomiędzy pełnomocnikami. Sposób ten między innymi nie dotyczy pozwu wzajemnego i oczywiście nie może dotyczyć też pozwu. Rozszerzenie zaś powództwa jest natomiast nierozerwalnie związane z pozwem i stanowi jego modyfikację. Za prawidłowe więc należy uznać, że pełnomocnik powoda składając pismo złożył do Sądu jego odpis i doręczenie nastąpiło za pośrednictwem Sądu. Należy też zauważyć, że przed ostatnią rozprawą pismo zostało skutecznie doręczona, strona pozwana zaś żadnego stanowiska w kwestii zgłoszonych tam żądań nie zajęła. Odnosząc się natomiast do wysokości zasądzonego na rzecz powoda zadośćuczynienia Sąd uznał, że apelacja powoda w tym zakresie zasługuje na częściowe uwzględnienie. Powód w pozwie żądanie zadośćuczynienia określił na kwotę 500.000 złotych, Sąd natomiast za odpowiednią w rozumieniu art. 445 kc uznał sumę 250.000 złotych. Art. 445 § 1 kc daje sądowi prawo do przyznania poszkodowanemu odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Przepisy jednakże nie określają żadnych kryteriów, którymi miałby kierować się sąd określając wysokość zadośćuczynienia. Kryteria takie w pewnym sensie wypracowała judykatura. Określając wysokość zadośćuczynienia należy więc przede wszystkim uwzględniać okoliczność, że celem zadośćuczynienia jest złagodzenie krzywdy jakiej doznał poszkodowany. Krzywdą będzie z pewnością cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości, cierpienie psychiczne, trwałe kalectwo. Zadośćuczynienie ma przede wszystkim spełniać funkcję kompensacyjną, co oznacza, że jego wysokość musi być ekonomicznie odczuwalna. Wysokość zadośćuczynienia musi uwzględniać stopień doznanej krzywdy. Prawo do ustalenia wysokości zadośćuczynienia przysługuje przede wszystkim sądowi pierwszej instancji, zaś sąd odwoławczy może tę wysokość skorygować tylko wtedy, gdy przyznane zadośćuczynienie jest rażąco za wysokie, lub rażąco za niskie w stosunku do doznanej przez poszkodowanego krzywdy i celu jaki ma spełnić. Mając na uwadze zakres cierpień fizycznych doznawanych przez powoda przez kilkanaście lat, które sam biegły określił jako niewyobrażalne, związane z tym cierpienia psychiczne, a w końcu fakt, że pomimo tak wielu poświęceń i cierpień, które powód znosił w nadziei na poprawę stanu kończyny nie doprowadziły one do pozytywnego rezultatu, bowiem powód zmuszony był poddać się amputacji nogi Sąd Apelacyjny przyznaną kwotę zadośćuczynienia uznał za rażąco zaniżoną. Powód bowiem do 19 – go roku życia w zasadzie pozostawał w ciągłym leczeniu, przeszedł wiele zabiegów chirurgicznych, miał zakładane aparaty, które miały doprowadzić do wydłużenia kości. Związane to było z wielotygodniowymi, nawet wielomiesięcznymi unieruchomieniami. Wszystko to wiązało się z odczuwaniem bólu, ropieniem. Trzeba przy tym pamiętać, że powód przez wiele lat leczenia był dzieckiem, któremu trudno było zrozumieć i pogodzić się z tym, że musi cierpieć, że nie może biegać, bawić się, grać w piłkę tak jak jego koledzy, a nawet że nie może normalnie jak inne dzieci chodzić do szkoły. Amputacja być może w pewnym sensie poprawiła komfort życia powoda, jednakże zanim nastąpiła powodowała ogromny stres i obawy, a poza tym spowodowała też trwałe okaleczenie. Wszystkie te okoliczności przemawiają za przyznaniem powodowi zadośćuczynienia w zdecydowanie wyższej wysokości, którą Sąd Apelacyjny jako odpowiednią ustalił na kwotę 400.000 złotych. Kwota ta zdaniem Sądu spełni funkcję kompensacyjną i pozwoli na zapewnienie powodowi większego komfortu życia. Dochodzona przez powoda kwota 500.000 złotych jakkolwiek zakres cierpień doznanych przez powoda jest szczególnie wysoki, musi być uznana za wygórowaną. Powód bowiem pomimo kalectwa jest osobą samodzielną, zdobył i jeszcze zdobywa wykształcenie i ma pespektywy, że jego życie będzie lepsze niż do tej pory. Nie znajduje Sąd natomiast podstaw do uwzględnienia zarzutu naruszenia art. 189 kpc w zw. z art.
Zdaniem pozwanego po zmianie art.
kc poszkodowany nie ma interesu w domaganiu się ustalenia odpowiedzialności pozwanego za dalsze następstwa szkody, mogące powstać w przyszłości, skoro roszczenie odszkodowawcze związane z nową szkodą na osobie, nie może się przedawnić przed ujawnieniem się tej szkody. Należy bowiem uznać, że pomimo opisanej zmiany przepisu interes w domaganiu się ustalenia odpowiedzialności za szkody przyszłe nadal istnieje. Podziela Sąd wielokrotnie wyrażane przez Sąd Najwyższy stanowisko, że pod rządem art.
powód dochodzący naprawienia szkody na osobie może mieć interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości (tak Sąd Najwyższy m. innymi w uchwale z dnia 24 lutego 2009 roku III CZP 2/09 OSNC 2009/12/168, LEX 483372 oraz w wyroku z dnia 8 sierpnia 2012 roku I CSK 40/12, LEX nr 1228579). Stwierdził Sąd, że w stanie prawnym wprowadzonym przez art.
można zasadnie twierdzić, że wyeliminowane zostało niebezpieczeństwo upływu terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie wcześniej niż szkoda ta się ujawniła. Wprowadzenie uregulowania, że bieg terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie rozpoczyna się z chwilą dowiedzenia się przez poszkodowanego o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia oznacza, że nie został w żaden sposób ograniczony czas, w jakim może ujawnić się szkoda na osobie prowadząc do powstania (zaktualizowania się) odpowiedzialności pozwanego za skutki danego zdarzenia. Drugi, czy kolejny proces odszkodowawczy może więc toczyć się nawet po dziesiątkach lat od wystąpienia zdarzenia wyrządzającego szkodę. Trudności dowodowe z biegiem lat narastają, a przesądzenie w sentencji wyroku zasądzającego świadczenie odszkodowawcze o odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości, zwalnia powoda (poszkodowanego) z obowiązku udowodnienia istnienia wszystkich przesłanek odpowiedzialności podmiotu, na którym taka odpowiedzialność już ciąży. Brak jest także podstaw do zmiany na korzyść strony pozwanej rozstrzygnięcia o kosztach postępowania, zwłaszcza w sytuacji zwiększenia o kwotę 150.000 złotych kwoty zadośćuczynienia, zważywszy, że zasądzona od strony pozwanej na rzecz powoda kwota to tylko koszty zastępstwa procesowego. Mając powyższe na uwadze Sąd Apelacyjny na podstawie art. 386 § 1 kpc uwzględniając w części apelację powoda zmienił zaskarżony wyrok w pkt I, zaś w pozostałym zakresie na podstawie art. 385 kpc apelację powoda, a apelację strony pozwanej w całości oddalił. O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd orzekł na podstawie art. 100 kpc, uznając, że uwzględnienie apelacji powoda w przeważającej części i oddalenie apelacji powoda w całości uzasadnia nałożenie na pozwanego obowiązku zwrotu powodowi kosztów zastępstwa procesowego w całości.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.