← Polska

X P 1058/11

Sygn. akt X P 1058/11 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 10 czerwca 2013 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia we Wrocławiu, Wydział X Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie następ

§ 1

k.p., pracownicy zarządzający w imieniu pracodawcy zakładem pracy i kierownicy wyodrębnionych komórek organizacyjnych wykonują, w razie konieczności, pracę poza normalnymi godzinami pracy bez prawa do wynagrodzenia oraz dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych, z zastrzeżeniem § 2. W § 2 wskazano natomiast, że kierownikom wyodrębnionych komórek organizacyjnych za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających w niedzielę i święto przysługuje prawo do wynagrodzenia oraz dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych w wysokości określonej w art. 151 1 § 1 k.p., jeżeli w zamian za pracę w takim dniu nie otrzymali innego dnia wolnego od pracy. Powód był bezsprzecznie pracownikiem, o którym mowa w tym przepisie, ponadto w umowie wskazano dodatkowo wprost, że jest zatrudniony w zadaniowym systemie czasu pracy. Co do zasady nie przysługiwało mu w związku z tym roszczenie o zapłatę wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych – nawet jeśli incydentalnie nie mógł uniknąć wykonywania pracy ponad obowiązujące go normy, w związku z potrzebami i poleceniami pracodawcy. Sąd dał zresztą powodowi wiarę, że niekiedy taka potrzeba się pojawiała – jest to bowiem normalny, typowy element pracy na stanowisku kierowniczym, stanowiący w świetle art.

§ 1k.p.

konstrukcji prawnej tego typu stanowiska. W orzecznictwie Sądu Najwyższego pojawił się pogląd, że w wyjątkowych przypadkach osobom zatrudnionym na stanowiskach kierowniczych (podobnie zresztą jak i osobom zatrudnionym w zadaniowym systemie czasu pracy) przysługiwać może wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. Musi być to jednak uzasadnione szczególnymi przyczynami, leżącymi po stronie pracodawcy, polegającymi na tym, że systematyczne, stałe wykonywanie przez pracownika pracy w czasie przekraczającym obowiązujące go normy czasu pracy wynika bezpośrednio z wadliwego sposobu organizacji pracy przez pracodawcę i jest niezależne od pracownika, który nie może tak zorganizować wykonywania przez siebie zadań, by zrealizować je bez przekraczania norm czasu pracy (por. wyroki Sądu Najwyższego z 14.12.2004 r., II PK 106/04, OSNP 2005/15/221, albo z 8.06.2004 r., III PK 22/04, OSNP 2005/5/65; podobne stanowisko pojawiło się już w wyroku z 12.03.1976 r., I PR 13/76, OSNCP 1976/10/230 i pogląd ten obecnie jest powszechnie akceptowany). Ciężar wykazania, że w konkretnym przypadku po stronie pracodawcy zachodzą tego typu okoliczności, spoczywa na pracowniku, który z tego tytułu kieruje roszczenia pod adresem pracodawcy. Natomiast ocena zgłoszonego żądania musi uwzględniać to, że powstanie roszczenia o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych jest w przypadku omawianej kategorii pracowników wyjątkiem od ustawowej zasady, opartym na sprzeczności poleceń i oczekiwań pracodawcy z podstawowymi zasadami prawa pracy. Zdaniem Sądu w niniejszej sprawie brak jest dowodów potwierdzających, że to wskutek błędnej organizacji pracy przez pracodawcę powód musiał wykonywać pracę poza normalnymi godzinami. Sam fakt, że w pewnym okresie miały miejsce wzmożone inwestycje strony pozwanej, nie przesądza jeszcze o tym, że powód musiał wykonywać pracę ponad obowiązujące go normy czasu pracy, skoro sam organizował swój czas pracy i miał możliwość delegowania części swoich zadań na podwładnych. Także konieczność incydentalnego przeprowadzania telekonferencji z kierownictwem (...) w Stanach Zjednoczonych nie świadczy o zmuszaniu powoda do pracy w godzinach nadliczbowych. Co prawda telekonferencje miały miejsce w godzinach popołudniowych (z uwagi na różnicę czasu między Polską a USA), ale powód nie miał obowiązku stawiać się do pracy o wyznaczonej godzinie, w związku z czym mógł w te dni po prostu przyjść później do biura. To, jak rozłożył swój czas pracy, zależało od niego samego, podobnie jak i decyzja, czy część zadań wykona przy pomocy swoich podwładnych. Sąd uznał za wykazany fakt, że powód uczestniczył w wyjazdach zagranicznych, które z reguły – z uwagi na zadaniowy charakter i ograniczony czas trwania – miały bardzo intensywny charakter i czasami wiązały się z pracą ponad normy obowiązujące powoda (np. w sytuacji gdy spotkanie biznesowe przedłużyło się). Były to jednak sytuacje sporadyczne, wyjazdy te nie miały charakteru stałego, były zdarzeniami incydentalnymi, związanymi z doraźną potrzebą pracodawcy oraz – co szczególnie istotne – z planami zawodowymi powoda, który dzięki wyjazdom do Rosji i Turcji miał przygotować się do objęcia obowiązków związanych z zarządzaniem inwestycjami w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Udział powoda w tych podróżach służbowych wynikał zatem w równej mierze z oczekiwań i poleceń pracodawcy, jak i z chęci powoda awansowania w strukturach korporacji (...). Jak wynika z relacji powoda (częściowo potwierdzonej w postępowaniu), zdarzało się, że zagraniczne wyjazdy służbowe rozpoczynały się w niedzielę, tj. powód w niedzielę wyjeżdżał, tak aby w poniedziałek być już gotowym do świadczenia pracy w ramach delegacji zagranicznej. Zdaniem Sądu czas poświęcony na dojazd do miejsca wykonywania pracy w ramach podróży służbowej nie jest jednak czasem pracy, za który przysługiwałoby powodowi wynagrodzenie. Zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził bowiem, że powód w czasie tych podróży wykonywał jakieś obowiązki pracownicze. Z zeznań świadków J. B. (k.525v) i R. S. (k.561v) wynikało, że w czasie przelotów samolotem oraz przejazdów samochodem powód zasadniczo nie miał możliwości normalnego wykonywania pracy, zatem jeśli nawet w tym czasie kontaktował się z kimś w celach służbowych, była to sytuacja wyjątkowa. Ponadto pamiętać należy, że mowa jest o niedzielach, zatem o dniach, w których podwładni powoda z reguły nie świadczyli pracy, nie było więc potrzeby bieżącego nadzoru powoda nad nimi. Jeśli natomiast chodzi o pozostałą część tzw. weekendu, to art.

§ 2k.p.

wspomina o „niedzielach i świętach”, nie zaś o sobotach. Praca świadczona w sobotę nie stanowi pracy, za którą przysługuje wynagrodzenie na podstawie art.

§ 2k.p.

Powód powoływał się ponadto na to, że tak w czasie wizyt gości korporacyjnych w Polsce, jak i w czasie jego własnych wizyt za granicą, musiał uczestniczyć (bądź to jako gospodarz, bądź to jako gość) w spotkaniach z pracownikami korporacji, które miały miejsce na nieoficjalnym gruncie, tj. zwykle przy kolacji (obiedzie) w restauracji. Odbywały się one późnym popołudniem lub wieczorem, a więc poza godzinami pracy. Ponadto w Polsce, pełniąc obowiązki gospodarza, musiał dbać o gości zagranicznych, np. organizować im czas w weekendy i dotrzymywać im towarzystwa. Sąd podzielił w tym zakresie pogląd strony pozwanej, że spotkania, do których nawiązuje powód, miały charakter spotkań towarzyskich, nieformalnych i nieobowiązkowych. Nawet jeśli osoby w nich uczestniczące poruszały w czasie rozmów tematy służbowe, nie były to spotkania o charakterze biznesowym (służbowym) i miały na celu wyłącznie zapewnienie pracownikom (...) możliwości integracji i nawiązania bliższych kontaktów o charakterze pozasłużbowym. Sam fakt, że pracodawca pokrywał ich koszty, nie świadczy o tym, że spotkania te należy traktować jak „świadczenie pracy” przez osoby w nich uczestniczące. Z zeznań świadków J. B., K. M.

(1)oraz R. S.czytelnie wynika, że spotkania te były traktowane jako czysto towarzyskie, a zaproszenie na nie było traktowane jako rodzaj wyróżnienia. Tematy zawodowe były podczas spotkań poruszane spontanicznie, jako jeden z przedmiotów konwersacji. Żaden z pracowników nie otrzymywał za udział w nich dodatkowego wynagrodzenia i nie miał obowiązku przyjęcia zaproszenia na nie. Wydatki ponoszone w związku z tymi spotkaniami przez pracodawcę miały charakter czysto reprezentacyjny. Pewne (aczkolwiek drugorzędne) znaczenie w sprawie miał powołany przez stronę pozwaną fakt, iż powód za swoją pracę otrzymywał stosunkowo wysokie wynagrodzenie, które w ocenie pracodawcy powinno mu rekompensować niedogodności związane z pojawiającą się incydentalnie potrzebą pracy ponad ustawowe normy czasu pracy. Sąd również jest zdania, że nie można uznać, że sposób wynagradzania powoda na jego stanowisku, przy wyznaczonym mu zakresie obowiązków, był dla niego krzywdzący i poprzez pozbawienie prawa do otrzymania świadczeń za pracę w godzinach nadliczbowych prowadził do rażącego zaniżenia wynagrodzenia otrzymywanego przez powoda poniżej progu, o którym mowa w art. 13 k.p., tj. poniżej progu wynagrodzenia „godziwego”. Niezależnie od powyższego, skoro pismo zawierające żądanie zapłaty wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych wniesione zostało w dniu 26.03.2012 r., to – jak słusznie wskazała strona pozwana – wszystkie ewentualne roszczenia powoda dotyczące wynagrodzenia wymagalnego przed 26.03.2009 r. są przedawnione (art. 291 § 1 k.p.). Z powyższych względów Sąd uznał, że powodowi nie przysługiwało roszczenie o zapłatę wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych – powód nie wykazał bowiem, aby z przyczyn dotyczących wyłącznie pracodawcy i związanych wyłącznie z narzuconą przez pracodawcę złą organizacją pracy, niezbędne było stałe, systematyczne wykonywanie przez niego obowiązków służbowych ponad ustawowe normy czasu pracy. Z kolei jeśli chodzi o czynności wykonywane przez powoda w niedziele, nie miały one charakteru wykonywania pracy w rozumieniu kodeksu pracy i nie przysługiwało za nie wynagrodzenie. Powództwo w tej części podlegało zatem oddaleniu w punkcie III wyroku. O kosztach procesu Sąd orzekł w oparciu o art. 100 zd. 1 k.p.c., przy czym rozdzielając koszty oceniał oba zgłoszone żądania osobno, gdyż miały one zupełnie inny charakter i inną podstawę prawną, a ponadto na gruncie stosownych regulacji dotyczących kosztów zastępstwa procesowego wiązały się z innymi stawkami wynagrodzenia pełnomocników. Powód poniósł koszty związane z dochodzeniem odszkodowania w kwocie łącznej 4.547 zł (w tym: opłata sądowa od pozwu w kwocie 4.487 zł, wynagrodzenie pełnomocnika 60 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17 zł). W odniesieniu do tego żądania spór wygrał w przeważającej części, a zatem strona pozwana powinna zwrócić mu całość powyższych kosztów. Z kolei strona pozwana poniosła koszty związane z dochodzeniem przez powoda wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych w łącznej kwocie 1.890,80 zł (w tym: wynagrodzenie pełnomocnika 1.800 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17 zł, uiszczona przez stronę pozwaną zaliczka w kwocie 73,80 zł, wniesiona na poczet kosztów związanych z tłumaczeniem zeznań świadka J. B. dotyczących nadgodzin, k.548). Koszty te powinien powód powinien stronie pozwanej zwrócić w całości, gdyż co do tego żądania spór przegrał w całości. Ostatecznie zatem, po wzajemnym zaliczeniu należności, do zapłaty na rzecz powoda pozostała kwota 2.656,20 zł (= 4.547 zł - 1.890,80 zł) – i taką też kwotę zasądzono od strony pozwanej na rzecz powoda w punkcie IV wyroku. W podobny sposób, w oparciu o art. 113 ust. 1 u.k.s.c., Sąd rozstrzygnął o nieuiszczonych kosztach sądowych, obciążając stronę pozwaną obowiązkiem pokrycia kosztów związanych z dochodzeniem przez powoda odszkodowania (koszty te Sąd tymczasowo pokrył ze środków Skarbu Państwa). Obejmowały one koszty stawiennictwa A. T. w kwocie 122 zł (k.140), koszty stawiennictwa J. B.
(2)w kwocie 98 zł (k. 308) oraz wydatki związane z przekładem zeznań świadka J. B. dotyczących zwolnienia dyscyplinarnego powoda, w kwocie 96,16 zł (k.349; kwotę tę strona pozwana miała uiścić w toku postępowania, ale nie wykonała zobowiązania Sądu do wpłacenia zaliczki). Łącznie z tego tytułu Sąd nakazał stronie pozwanej uiścić na rzecz Skarbu Państwa kwotę 306,16 zł (punkt VI wyroku). W pozostałym zakresie kosztami sądowymi (tj. opłatą sądową od rozszerzonego powództwa o zapłatę wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych) Sąd obciążył w punkcie VII wyroku Skarb Państwa, nie było bowiem podstaw, aby obciążać nimi stronę pozwaną.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.