k.c., a związanej właśnie z umową o roboty budowlane, i pozostaje w stosunku prawnym także wobec inwestora. Na tej podstawie powód dochodzi zapłaty swojego wynagrodzenia również od pozwanego ad 2) jako inwestora, gdyż przepis art.
wprowadza solidarną odpowiedzialność inwestora i generalnego wykonawcy, za umowy zawierane z podwykonawcami. Nowa regulacja art.
k.c. wprowadziła więc klarowniejszą i bardzo korzystną dla podwykonawców sytuację prawną, ponieważ obecnie mają oni bezpośrednie roszczenia wobec inwestora, a także roszczenie wobec generalnego wykonawcy. Chroni to interesy podwykonawców w przypadku nierzetelności finansowej wykonawcy, jako podmiotu, z którym bezpośrednio zawarli oni umowę na wykonanie części robót. Odpowiedzialność inwestora z art.
ograniczona jest jednak do „wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę". Dotyczy więc tylko robót, które faktycznie zostały wykonane, a nie zakontraktowane. Przepis art.
stanowi, że „inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę". Przesłanka odpowiedzialności wykonawcy jest inna od przesłanki odpowiedzialności inwestora; konieczną, ale i wystarczającą przesłanką odpowiedzialności wykonawcy wobec podwykonawcy z art.
jest dokonanie przez niego czynności prawnej w postaci oświadczenia woli o zawarciu umowy z podwykonawcą. Zakres tej odpowiedzialności zależy przede wszystkim od okoliczności wykonania robót budowlanych przez podwykonawcę. Natomiast inwestor odpowiada na podstawie art.
solidarnie z wykonawcą za wynagrodzenie podwykonawcy z tytułu wykonania przez niego robót, a podstawową przesłanką tej odpowiedzialności jest właśnie zrealizowanie tych robót. Funkcją art.
jest stworzenie skutecznego zabezpieczenia zapłaty wynagrodzenia dla podmiotu, który wykonał prace budowlane na rzecz inwestora. Inwestor odpowiada z innego tytułu niż wykonawca. Odpowiada bowiem jako faktyczny, a zarazem jedyny recypient świadczenia podwykonawcy, z którym nie jest jednak związany stosunkiem umownym, lecz węzłem obligacyjnym o innym charakterze. Przesłanką solidarnej odpowiedzialności inwestora jest przepis art.
z art.
k.c., a nie art.
Tej odpowiedzialności inwestora, a zwłaszcza jej zakresu nie można jednak ujmować w oderwaniu od jego sytuacji prawnej w procesie inwestycyjnym. W konsekwencji nie jest to odpowiedzialność za „wszelkie” roboty, ale tylko za te, które określone zostały w „podstawowej" umowie o roboty budowlane zawartej z wykonawcą. W myśl art.
stosuje się tutaj po pierwsze wymóg ustalenia zakresu robót, które mają być powierzone podwykonawcy. Po drugie, przedmiotem usługi podwykonawcy nie mogą być roboty w ogóle nieprzewidziane w „podstawowej” umowie, której integralnym elementem i punktem odniesienia jest projekt budowlany. W konsekwencji inwestor nie odpowiada na podstawie art.
za wykonie robót, które nie zostały objęte „podstawową" umową z wykonawcą. Ponadto SN wskazał w wyroku z dnia 6 października 2010 r. (II CSK 210/10, OSNC 2011, nr 5, poz. 59), że to istotne postanowienia umowy z podwykonawcą są decydujące o zakresie solidarnej odpowiedzialności inwestora z wykonawcą. Sąd pierwszej instancji podkreślił, że zgoda inwestora jest konieczną przesłanką jego odpowiedzialności, bez niej podwykonawca traci roszczenie wobec inwestora wskazane w art.
Inwestor w myśl z art.
k.c., ma kompetencję do wyrażenia zgody na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą, a nie obowiązek. Chodzi tutaj zarówno o osobę podwykonawcy, jak i o zakres konkretnych robót, jakie mają mu być powierzone. W doktrynie i judykaturze ugruntowało się przeważające stanowisko, że inwestor odpowiada wobec podwykonawcy jak za dług cudzy i to tylko wtedy, gdy wyraził zgodę na umowę wykonawcy z podwykonawcą. Wyrażono to w judykaturze w wyroku z dnia 5 września 2012 r. (IV CSK 91/12, LEX nr 1275009) gdzie Sąd ten wskazał, że następstwem zgody inwestora na zawarcie umowy między wykonawcą a podwykonawcą jest powstanie po jego stronie ustawowej, solidarnej odpowiedzialności za dług wykonawcy, który jest cudzym długiem. Tak też SN w wyroku z dnia 17 lutego 2011 r. IV CSK 293/10. Jak wyjaśnił Sąd Apelacyjny w G. w wyroku z dnia 10 sierpnia 2005 r. (...) „Określona w art. 647
skoro nie posiadał on wiedzy o konkretnej kolejnej umowie powoda z pozwanym ad 1) nr (...). Konieczna jest bowiem jego wiedza co do przedmiotu umowy wykonawcy z podwykonawcą, należnego temu ostatniemu wynagrodzenia i zasad jego zapłaty, którą to wiedzę pozyskać może inwestor w jakikolwiek sposób, niekoniecznie poprzez zapoznanie się z treścią umowy zawartej przez wykonawcę z podwykonawcą bądź też możliwość uzyskania przez inwestora tej wiedzy. (tak Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 17 stycznia 2014 r. V ACa 627/13). Również Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 października 2010 r. II CSK 210/10 wskazał, że: „Dorozumiana zgoda inwestora na zawarcie umowy wykonawcy i podwykonawcy (art.
zdanie pierwsze k.c.) wyrażona w sposób czynny jest skuteczna, gdy dotyczy umowy, której istotne postanowienia, decydujące o zakresie solidarnej odpowiedzialności inwestora z wykonawcą za wypłatę wynagrodzenia podwykonawcy są znane inwestorowi albo z którymi miał możliwość zapoznania się.” Powód nie udowodnił jednak, że pozwany inwestor taką wiedzę o umowie nr (...) miał, lub mógł uzyskać, a w konsekwencji, że wyraził na nią zgodę w sposób dorozumiany. W ocenie Sądu pierwszej instancji nie budzi wątpliwości to, że pozwany ad 1) dopiero przy piśmie z dnia 3 września 2012 r. przesłał pozwanemu ad 2) zestawienie podmiotów zawierające wykaz podwykonawców oraz ich umów. Pismo to dotarło do adresata w dniach 5 lub 6 września 2012 r., co zgodnie potwierdzają w swoich zeznaniach B. S. (k. 501-502) oraz świadek E. S. (k. 487-488). Zgłoszenie to wskazywało również na powoda oraz umowę nr (...) i jej datę 09.01.2012 r., co budziło wątpliwości reprezentanta pozwanego B. S., skoro powód wywodzi roszczenia z umowy zawartej 9.03.2012 r. Zdaniem Sądu pomyłka w dacie była oczywista, a świadek E. S. potwierdziła, że do pisma załączono również teksty umów w tym powoda co konwaliduje to uchybienie. Bezsporne było, że pozwany ad 2) jako inwestor nie wyraził w odpowiedzi na zgłoszenie podwykonawców w tym powoda, dokonane przy piśmie z dnia 3 września 2012 r., swojej bezpośredniej zgody na umowę z powodem nr (...), ani sprzeciwu. W tej sytuacji należy rozważyć – uznał Sąd Okręgowy - czy w okolicznościach faktycznych przedmiotowej sprawy można mówić, że doszło do wyrażenia tej zgody w wyniku upływu terminu 14 dni do zgłoszenia przez pozwanego ad 2) sprzeciwu w myśl art. 647
k.c.” Zdaniem Sądu Okręgowego umowa o podwykonawstwo jest powiązana z umową zawartą pomiędzy inwestorem a wykonawcą i choć kreuje odrębny stosunek zobowiązaniowy, to jednak nie może on istnieć gdy rozwiązana zostanie umowa pomiędzy inwestorem a wykonawcą, odpada bowiem causa, która była podstawą tej czynności prawnej. Jakkolwiek umowa z podwykonawcą może być przedstawiona inwestorowi w dowolnym czasie procesu budowlanego przed jej wykonaniem, to jednak skutek milczącej zgody w wyniku braku sprzeciwu inwestora w terminie 14 dni na podstawie art.
musi zaistnieć przed wygaśnięciem umowy pomiędzy inwestorem i wykonawcą, a w konsekwencji z podwykonawcą. W przeciwnej sytuacji nie może powstać trójstronny stosunek prawny na mocy art. 6471 k.c., z którego mogła wyniknąć solidarna odpowiedzialność inwestora wobec podwykonawcy. Reasumując zdaniem Sądu meriti powód nie udowodnił, aby pozwany inwestor wyraził zgodę na umowę nr (...) - wprost, lub w sposób dorozumiany, lub milcząco (art.
k.c.), a w konsekwencji aby powstała jego odpowiedzialność solidarna za zapłatę wynagrodzenia powoda dochodzonego przedmiotowym pozwem (art.
Odnosząc się do podnoszonej ewentualnej drugiej podstawy prawnej odpowiedzialności pozwanego inwestora z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia, Sąd a quo zgodził się z zarzutem, że skoro sam powód twierdzi, że pracę wykonał na podstawie ważnej umowy z dnia 9 marca 2012 r. nr (...), to wyklucza to taką podstawę prawną dochodzenia roszczeń. Jak wynika z pisma pełn. pozwanego ad 1) z dnia 22 listopada 2013 r. na k. 371-372 powód zgłosił swoją wierzytelność w postępowaniu układowym, które następnie zostało zmienione na upadłość likwidacyjną pozwanego ad 1). Nie było i nie ma nieważności umowy powoda z jego kontrahentem pozwanym ad 1), a fakt upadłości tego nie zmienia. Co więcej powód może dochodzić i dochodzi swoich roszczeń w postępowaniu upadłościowym. W konsekwencji sam fakt braku podstaw do przyjęcia solidarnej odpowiedzialności pozwanego inwestora na podstawie art.
k.c. nie rodzi powstania jego odpowiedzialności na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Stanowisko to pośrednio potwierdza teza SN w wyroku z dnia 21.08.2013 r. II CSK 9/13. Przepisy o nienależnym świadczeniu stanowią bowiem prawną podstawę rozliczenia konsekwencji wykonanej umowy wadliwej czy nieważnej – tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 marca 2007 r. I CSK 458/06. Kierując się wyżej przestawionym stanem faktycznym i prawnym Sąd Okręgowy oddalił powództwo wobec pozwanego Spółki (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w W.. O kosztach postępowania Sąd orzekł zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu na podstawie art. 98 k.p.c. i art. 99 k.p.c. Na koszty pozwanego ad 2) składały się: 34 zł opłaty skarbowej od pełnomocnictw oraz kwota wynagrodzenia jednego pełnomocnika procesowego 7.200 zł i 3000 zł za koszty dojazdu. Powyższe orzeczenie w całości zaskarżył apelacją powód i zarzucając: I. naruszenie prawa procesowego mające wpływ na wynik postępowania, a to: 1. art. 233.k.p.c. polegające na rozpatrzeniu sprawy w sposób niewszechstronny, sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego, nasuwający zastrzeżenia z punktu widzenia zasad logicznego rozumowania poprzez:
k.c. przez błędną jego wykładnię, w szczególności poprzez przyjęcie, iż brak jest w niniejszej sprawie przesłanek statuujących solidarną odpowiedzialność pozwanego za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez powoda jako podwykonawcę z uwagi na niewyrażenie przez niego zgody w sposób dorozumiany czynny na wykonanie tychże prac przez powoda, z powodu nieznajomości wszystkich istotnych elementów umowy zawartej przez powoda z głównym wykonawcą; 2. art.
przez błędną jego wykładnię: - poprzez przyjęcie, że stosunek zobowiązaniowy pomiędzy inwestorem a wykonawcą nie istnieje gdy zostanie rozwiązana umowa pomiędzy inwestorem a wykonawcą, - poprzez przyjęcie, że skutek milczącej zgody w wyniku braku sprzeciwu inwestora w terminie na podstawie art. 647 § 2 k.c. musi zaistnieć przed wygaśnięciem umowy pomiędzy inwestorem a wykonawcą a w konsekwencji z podwykonawcą, - poprzez przyjęcie, że przepis art 647 § 1 k.c. kreuje trójstronny stosunek prawny, z którego może wynikać odpowiedzialność inwestora,
do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora. Jeżeli inwestor, w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą lub jej projektu, wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie, nie zgłosi na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy. Aktualnie w judykaturze Sądu Najwyższego funkcjonuje stosunkowo liberalne podejście do wykładni, zarówno art.
Przyjmuje się bowiem, że zgoda inwestora, wymagana przez art.
i 3 k.c., może być wyrażona przez każde zachowanie, które ujawnia je w sposób dostateczny (art. 60 k.c.), niezależnie od tego zgodę uważa się za wyrażoną w razie ziszczenia się przesłanek określonych w art.
Oznacza to, że przyjmowane są, dla uznania działań inwestora za zgodę, trzy sposoby jej wyrażenia przez: oświadczenie woli inwestora wprost wyrażające zgodę, dorozumiane czynności, obejmujące aktywne zachowania, przejawiające dostatecznie wolę w postaci zgody oraz interpretację biernego zachowania się inwestora jako zgody, jeżeli nie doszło do zgłoszenia sprzeciwu lub zastrzeżeń (por. m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 sierpnia 2014 r., IV CSK 733/13, niepubl.). Jednakże nie można tracić z pola widzenia, że rozwiązanie wskazane w szczególności w § 5 art.
k.c. ma charakter szczególny w odniesieniu do konstrukcji typowego stosunku zobowiązaniowego. Przepis ten statuuje ustawową bierną solidarność o charakterze gwarancyjnym w postaci odpowiedzialności ex lege za cudzy dług, co jest odstępstwem od zasady prawa obligacyjnego, zgodnie z którą skuteczność zobowiązań umownych ogranicza się do stron zawartego kontraktu. (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 lutego 2011 r., IV CSK 293/10, niepubl.). W rezultacie pomimo funkcjonującej liberalnej wykładni art.
k.c., ale jednocześnie wprowadzonej szczególnej regulacji w § 5 art.
k.c., nie można przyjąć w żadnej wierze, że wykonywanie prac przez podwykonawcę może odbywać się zupełnie poza, nawet dorozumianą, wiedzą i zgodą inwestora. Podkreśla się, że uregulowanie zawarte w przepisach art.
k.c. zostało wprowadzone jako zabezpieczenie (gwarancja) słusznych roszczeń podwykonawcy. Nie stoi to jednak na przeszkodzie uznaniu, że art.
ma również charakter ustawowej gwarancji dla inwestora. Nie do pomyślenia jest bowiem sytuacja, że inwestor odpowiada wobec podwykonawcy w sposób absolutny. Innymi słowy - idąc za Sądem Najwyższym - jeżeli działania inwestora nie mogą być uznane za zgodę – mając na względzie trzy sposoby jej wyrażenia tj. przez: oświadczenie woli inwestora wprost wyrażające zgodę, dorozumiane czynności, obejmujące aktywne zachowania, przejawiające dostatecznie wolę w postaci zgody oraz interpretację biernego zachowania się inwestora jako zgody, jeżeli nie doszło do zgłoszenia sprzeciwu lub zastrzeżeń – to brak jest jakichkolwiek podstaw do przypisania mu odpowiedzialności wobec podwykonawcy. W umowie łączącej wykonawcę z inwestorem wskazano, że do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane w podwykonawcą jest wymagana zgoda zamawiającego. Jeżeli zamawiający w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą lub jej projektu wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie, nie zgłosi na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy (§ 10 ust. 4 – k. 102-103 akt). Okoliczności sprawy jednoznacznie wskazują na to, że powyższy zapis był respektowany. W zasadzie nie ma sporu co do tego, że powód przebywał na terenie budowy, wykonywał określone prace, był akceptowany przez pozwanego. Jednakże - co już podkreślono – dwie pierwsze umowy zostały zaakceptowane przez pozwanego według powyższych reguł. Potwierdzają to chociażby zeznania świadka E. S. (k. 487 akt). W rezultacie należy przyjąć, że w obrębie węzła prawnego łączącego inwestora, wykonawcę i podwykonawcę został stworzony określony model komunikowania się. Pozwany wyrażał zgodę na wykonywanie prac przez podwykonawcę, ale uprzednio znając ich zakres i wprost akceptując je. W ocenie Sądu Apelacyjnego przyjęcie powyższego modelu komunikowania się przez rzeczonych uczestników procesu budowlanego, jednoznacznie świadczy o tym – kolejny raz posiłkując się stanowiskiem Sądu Najwyższego – że z trzech możliwych sposobów wyrażania zgody przez inwestora na udział podwykonawcy, zostały wprost wybrane dwa, a mianowicie czynny w postaci jednoznacznie wyrażonej zgody oraz bierny. Zapisy głównej umowy oraz wprowadzona w życie praktyka w zakresie wyrażania zgody na udział podwykonawcy odnoście dwóch pierwszych umów, jednoznacznie wykluczyły możliwość wyrażenia zgody w sposób czynny dorozumiany. Procedura uznania dwóch pierwszych umów odbywała się w ten sposób, że ich projekt był wysyłany do przedstawiciela inwestora i po uzyskaniu jego akceptacji zawierana była umowa. Potwierdza to chociażby świadek M. J.
nie przewiduje żadnych ograniczeń w tym zakresie. W pełni akceptując zapatrywanie Sądu Najwyższego stwierdzić trzeba, że wskazana reguła nie oznacza braku możliwości skonkretyzowania i sformalizowania określonych postępowań uczestników procesu budowlanego. W okolicznościach rozpoznawanej sprawy wystąpiła taka właśnie sytuacja, gdyż akceptacja postanowień przyszłej umowy z podwykonawcą następowała dopiero po zapoznania się inwestora z projektem umowy. Zauważyć należy, że kierownik kontraktu dopuszczał jedynie – choć nie pamiętał takiej sytuacji – milczącą akceptację, a więc brak sprzeciwu (bierny sposób wyrażenia zgody) – k. 551 akt. Nie powinno być wątpliwości, że sporna umowa o nr (...) nie została przesłana do akceptacji pozwanego. Wynika to wprost z zeznań powoda, który stwierdził – choć tego faktu nie udowodnił – że okazywał przedmiotową umowę prezesowi (k. 500 akt). Jawi się pytanie w jakim celu powód okazywałby tę umowę, skoro wcześniej miała być ona przesłana pozwanemu. Zgodzić się trzeba z pozwanym oraz w konsekwencji z Sądem a quo, że umowa ta została przesłana pozwanemu dopiero przy piśmie z dnia 3 września 2012 r., (otrzymanego przez pozwanego 5-6 września 2012 r.), gdzie jest wprost wymieniona (k. 253-254 akt) i to w wyniku prośby inwestora zawartej w piśmie z dnia 24 sierpnia 2012 r. (k. 252 akt). W ocenie Sądu ad quem przedstawiona powyżej analiza oznacza, że nie została dochowana funkcjonująca na przedmiotowej budowie procedura, polegająca na tym, że tylko wprost akceptowane przez pozwanego projekty umów, mogły być traktowane jako wyrażenie zgody inwestora na zawarcie umowy pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą. Co więcej została wprowadzona zasada uprzedniej zgody na zawarcie takich umów. W żadnej mierze – w takiej sytuacji – nie można wyprowadzić wniosku, że pomimo istniejących zasad, podwykonawca mógł wykonywać jakiekolwiek prace w oparciu o dorozumianą zgodę inwestora. Pozwany miał prawo do pełnej wiedzy i zagwarantował to sobie, na temat kto i jakie prace wykonywał na jego inwestycji. Rozumowania tego nie zmienia okoliczność, że powód przebywał na budowie, że wykonywał określone prace, wreszcie, że spotykał przedstawicieli pozwanego i być może rozmawiał z nimi. Była to ze wszech miar normalna sytuacja, skoro powód wykonywał prace w oparciu o dwie pierwsze umowy, zaakceptowane przez pozwanego. Nie było zatem nic nadzwyczajnego w tym, że powód był widywany na przedmiotowej budowie i na niej pracował. Nie oznacza to jednak, że sam fakt wykonywania prac zaakceptowanych przez inwestora, dawał powodowi prawo wykonywania wszelkich, bliżej nieokreślonych i przede wszystkim nieuzgodnionych z inwestorem robót. Rozumowanie przeciwne mogłoby doprowadzić do kuriozalnych sytuacji faktycznych, np. hipotetycznie instalator (podwykonawca) wykonujący zaakceptowane przez inwestora prace elektryczne, zainstalowałby nadto podwójną ilość gniazdek elektrycznych w oparciu o treść umowy z wykonawcą, ale bez akceptacji inwestora. Jeszcze raz należy podkreślić, że uregulowania zawarte w art.
k.c. służą generalnie zabezpieczeniu słusznych roszczeń podwykonawców. Nie oznacza to jednak, że można pominąć zupełnie sytuację prawną inwestora. Wręcz przeciwnie, art.
stwarza inwestorowi swoistą ochronę. Jeżeli bowiem jego wolą będzie uzyskiwanie akceptacji umów zawieranych przez wykonawcę z podwykonawcami tylko w formie czynnej poprzez jednoznaczne wyrażenie zgody ewentualnie w formie biernej, to nie można akceptować poszukiwania konkludentnych form rozwiązywania tego problemu. Zdaniem Sądu drugiej instancji powód wykonywał prace objęte umową o nr (...) bez uzyskania zgody inwestora. Stąd brak było podstaw przypisania pozwanemu w tym zakresie solidarnej odpowiedzialności, o której stanowi art.
Powód twierdził również, że przy piśmie z dnia 30 października 2012 r. pozwany otrzymał jednak umowę nr (...) i w takiej sytuacji niezgłoszenie przez niego sprzeciwu w terminie 14 dni, skutkowało jej zaakceptowaniem. Otóż stanowisko powoda jest błędne i to z kilku przyczyn. Po pierwsze, nie można tracić z pola widzenia, że inicjatywa przedłożenia tego dokumentu łącznie z innymi dokumentami, leżała po stronie pozwanego. Zatem brak tu jakiejkolwiek inicjatywy ze strony wykonawcy bądź podwykonawcy przedłożenia umowy w celu jej akceptacji. Po drugie, umowa ta została już zrealizowana, tymczasem pomiędzy stronami został wypracowany sposób akceptacji umów przez pozwanego polegający na wyrażeniu zgody na ich zawarcie po uprzednim zapoznaniu się i zaakceptowaniu projektu. Po trzecie wreszcie, nie można pominąć faktu, że w dniu 11 września 2012 r. wykonawca odstąpił od umowy wiążącej go z inwestorem, o czym pismem z dnia 17 września 2012 r. powiadomił powoda (k. 42 akt). Konstrukcja odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawcy, o której stanowi art.
Najpierw musi być zawarta umowa pomiędzy inwestorem a wykonawcą, a następnie zawierana jest umowa pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą. W uchwale z dnia 10 lipca 2015 r. (III CZP 45/15), Sąd Najwyższy wskazał, że w razie odstąpienia przez wykonawcę od umowy o roboty budowlane, zawartej z podwykonawcą, inwestor nie ponosi odpowiedzialności na podstawie art.
W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, że na gruncie art.
odpowiedzialność inwestora jest powiązana z odpowiedzialnością wykonawcy za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy robót budowlanych, a jej podstawą jest umowa łącząca wykonawcę i podwykonawcę. W doktrynie dominuje stanowisko, że wykonanie umownego prawa odstąpienia powoduje, że umowa, w której to uprawnienie zastrzeżono, wygasa ze skutkiem wstecznym (ex tunc). To stanowisko jest także akceptowane w judykaturze. Odstąpienie przez wykonawcę robót budowlanych od umowy z podwykonawcą powoduje zatem, także w przypadku realizacji umownego prawa odstąpienia, wygaśnięcie tej umowy ze skutkiem wstecznym, co prowadzi także do wygaśnięcia odpowiedzialności inwestora na podstawie art.
Jak już bowiem wyżej wskazano dotyczy ona wyłącznie odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia za wykonanie robót budowlanych i nie obejmuje obowiązku zapłaty innych należności przysługujących podwykonawcy wobec wykonawcy robót budowlanych. Skuteczne odstąpienie przez wykonawcę robót budowlanych (generalnego wykonawcę) od umowy z podwykonawcą prowadzi zaś do zmiany podstawy rozliczeń stron i podwykonawca traci roszczenie o zapłatę wynagrodzenia za wykonane roboty budowlane. Na skutek odstąpienia przez wykonawcę robót budowlanych od umowy z podwykonawcą powstają inne zobowiązania pomiędzy stronami umowy, wynikające z ustawy (określone w art. 395 § 2 k.c.). Natomiast cudzy dług, za który inwestor ponosi odpowiedzialność na podstawie art.
W przedmiotowej sprawie zachodzi jednak nieco odmienna sytuacja. Po pierwsze, wskutek odstąpienia wykonawcy wygasł stosunek prawny łączący go z inwestorem. Po drugie, odstąpił on od umowy na podstawie art. 649 4 § 1 k.c. (k. 42 akt). Otóż, art. 649 4 § 1 k.c. stanowi, że jeżeli wykonawca (generalny wykonawca) nie uzyska żądanej gwarancji zapłaty w wyznaczonym przez siebie terminie, nie krótszym niż 45 dni, uprawniony jest do odstąpienia od umowy z winy inwestora ze skutkiem na dzień odstąpienia. Wskazanie przez ustawodawcę, że odstąpienie wywiera skutek na dzień jego dokonania oznacza, że wygasają prawa i obowiązki stron dotyczące niewykonanej dotąd części łączącej je umowy. Należy przyjąć, że również dzień odstąpienia od umowy stanowi cezurę czasową odpowiedzialności gwarancyjnej inwestora wobec podwykonawcy. Innymi słowy do chwili skutecznego odstąpienia od umowy muszą się ziścić dwie przesłanki. Po pierwsze, podwykonawca musi w tym czasie wykonać określone prace. Po drugie, musi być stwierdzona w tym okresie zgoda inwestora na wykonanie tych robót. Ustalono w sprawie, że umowa nr (...) dotarła najwcześniej do pozwanego około 5-6 września 2012 r. Zgodnie z przyjętymi zasadami, inwestor mógł jednoznacznie zaakceptować postanowienia umowy, bądź nie sprzeciwić się im w terminie 14 dni. Dodać trzeba, że jest to tylko teoretyczna analiza, ponieważ strony przyjęły zasadę, że inwestor miał otrzymywać projekt umowy przed jej zawarciem i przed rozpoczęciem wykonywania prac. Tym niemniej, przyjmując nawet wersję bardziej przychylną dla powoda, pozwany miał czas do wyrażenia ewentualnego sprzeciwu do dnia 19 września 2012 r. Tymczasem w dniu 11 września 2012 r. wykonawca odstąpił od umowy łączącej go z inwestorem. W rezultacie, pozwany do chwili odstąpienia od umowy, ani nie zaakceptował warunków umowy nr (...), ani też nie upłynął termin do zgłoszenia sprzeciwu. Skutek odstąpienia na dzień podjęcia tej czynności, sprawił, że po stronie pozwanego odpadł ustawowy obowiązek ponoszenia odpowiedzialności gwarancyjnej za skutki umów łączących wykonawcę z podwykonawcami, na zawarcie których nie wyraził zgody do chwili odstąpienia od umowy głównej. W konsekwencji umowa nr (...) i z tych przyczyn nie została objęta odpowiedzialnością pozwanego. Rozważenia wymagała jeszcze kwestia przejścia przez powoda na płaszczyznę instytucji nienależytego świadczenia jako podstawy dochodzonych roszczeń. Wskazać zatem należy, że w judykaturze został wyrażony pogląd, że nie zachodzi bezpodstawne wzbogacenie, jeżeli przejście korzyści z majątku zubożonego do majątku wzbogaconego następuje na podstawie umowy wzbogaconego z osobą trzecią (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 2004 r., II CK 89/03, niepul.). W uzasadnieniu orzeczenia Sąd Najwyższy wyjaśnił, że bezpodstawne wzbogacenie ma miejsce wtedy, gdy w rezultacie określonego zdarzenia następuje wzbogacenie jednej osoby kosztem innej, czyli gdy zachodzi wzajemna zależność pomiędzy uzyskaniem korzyści majątkowej przez wzbogaconego a uszczerbkiem majątkowym doznanym przez zubożonego (tak też Sąd Najwyższy w motywach uchwały z dnia 5 października 1974 r., III CZP 53/74, OSNC 1975 r., nr 9, poz. 131). Drugą przesłanką roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia jest uzyskanie korzyści majątkowej kosztem innej osoby bez podstawy prawnej. Jej brak ujmowany jest w judykaturze i piśmiennictwie w sposób zobiektywizowany - jako brak tytułu prawnego legitymizującego przesunięcie korzyści majątkowej do majątku wzbogaconego. Tytuł ten może wynikać z czynności prawnej, ustawy, aktu administracyjnego bądź orzeczenia sądowego. Prawną podstawę przysporzenia może stanowić również czynność prawna osoby trzeciej, co w literaturze określa się mianem wzbogacenia ex contractu alieno. W orzeczeniu z dnia 28 czerwca 1938 r. CII (...) (OSP 1939, poz. 17) Sąd Najwyższy przyjął, że pożyczkodawcy nie przysługuje roszczenie z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia przeciwko osobie, której pożyczkobiorca darował pożyczoną sumę, ponieważ podstawę prawną przysporzenia stanowi w tym przypadku umowa darowizny usprawiedliwiająca wzbogacenie, a tym samym czyniąca je zgodnym z porządkiem prawnym. Sąd Najwyższy dodał, że wprawdzie kodeks cywilny odrębnie reguluje nienależne świadczenie, jako szczególny przypadek bezpodstawnego wzbogacenia, oparty na braku podstawy prawnej w postaci zobowiązania między wzbogaconym a zubożonym (art. 410 § 2 k.c.), jednakże z takiego unormowania nie należy wyprowadzać wniosku, że podstawy prawnej przesunięcia majątkowego nie można poszukiwać poza stosunkiem zubożony - wzbogacony, w szczególności w umowie tego ostatniego z osobą trzecią. W konsekwencji należy przyjąć, że nie zachodzi bezpodstawne wzbogacenie, jeżeli przejście korzyści z majątku zubożonego do majątku wzbogaconego następuje na podstawie umowy wzbogaconego z osobą trzecią. W przedmiotowej sprawie – według twierdzeń powoda – wzbogaconym byłby pozwany. Nie ulega wątpliwości, że korzyści, które osiągnął inwestor oparte były o konkretną podstawę prawną, a mianowicie umowę główną zawartą z wykonawcą. Zatem nie można twierdzić, że został on bezpodstawnie wzbogacony. Ewentualne rozliczenia z tego tytułu nastąpią pomiędzy nim a upadłym wykonawcą. Oczywiście za okres do chwili odstąpienia od umowy, pozwany ponosi odpowiedzialność gwarancyjną wobec podwykonawców, ale tylko w zakresie tych umów, na które wyraził zgodę, o czym była już mowa powyżej. Reasumując powyższe rozważania w ocenie Sądu drugiej instancji nieuzasadnione okazały się zarzuty formalne sformułowane przez powoda w punktach: 1 a i b petitum apelacji oraz zarzuty materialnoprawne sformułowane w punktach: 1, 2 i 3 petitum apelacji. Wskazano już powyżej, że Sąd meriti poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne oraz dokonał właściwej oceny materiału dowodowego. Podczas dokonywania ustaleń Sąd ad quem zaakcentował nieco inne kwestie niż uczynił to Sąd pierwszej instancji. Nie podważyło to w ostatecznym rozrachunku słuszności zaskarżonego wyroku. Należy jeszcze dodać, że zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie może być oparty tylko i wyłącznie na zaprezentowaniu innego stanowiska, zgodnego z przekonaniem wnoszącego apelację. Skuteczna konstrukcja takiego zarzutu musi być oparta na konkretnej argumentacji świadczącej o tym, że Sąd uchybił zasadzie swobodnej oceny dowodów. Należy przypomnieć, że gdy chodzi o zarzut naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c., a więc normy zakreślającej Sądowi granice oceny zebranego materiału dowodowego, to do jego obrazy mogłoby dojść tylko wówczas, gdyby skarżący wykazał uchybienie podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów (tak m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16.12.2005 r., III CK 314/05, niepublikowany). Powyższą regułę należy rozwinąć i rozumieć w ten sposób, że nawet jeżeli na podstawie zebranego materiału dowodowego, można wywnioskować inną wersję wydarzeń, zbliżoną do twierdzeń skarżącego, ale jednocześnie wersji przyjętej przez Sąd pierwszej instancji nie można zarzucić rażącego naruszenia szeroko pojętych reguł inferencyjnych, to stanowisko skarżącego stanowić będzie tylko i wyłącznie polemikę ze słusznymi i prawidłowymi ustaleniami Sądu. Sąd a quo nie naruszył powyższej zasady. Ocenił materiał dowodowy przedstawiając wnioski przeprowadzonego rozumowania. Wskazano powyżej, że nawet przyjmując w części wersję przedstawioną przez powoda, to i tak nie ma to wpływu na bezzasadność dochodzonych przez powoda roszczeń. Wyjaśniono bowiem, że w istocie powód i jego pracownicy mogli się spotykać na budowie z przedstawicielami pozwanego. Podkreślono jednakże, że nie pociągało to za sobą żadnych konsekwencji w zakresie umowy nr (...), ponieważ powód wykonywał dwie inne umowy. Przedstawiono również, że w zakresie wyrażania zgody na zawarcie umowy z podwykonawcą funkcjonowała swoista procedura, której w odniesieniu do umowy nr (...) nie dochowano. Odnoście wyrażenia sprzeciwu zbędnym było analizowanie, czy pozwany miał komu złożyć to oświadczenie, Wyjaśniono bowiem, że w ogóle odpadła jego powinność w tym zakresie z uwagi na odstąpienie przez wykonawcę od umowy. Konkludując stwierdzić trzeba, że wszystkie te kwestie zostały już omówione w niniejszym uzasadnieniu, natomiast przypomnienie ich w tym miejscu miało unaocznić, że nawet niewielkie błędy Sądu a quo w poczynionych ustaleniach faktycznych bądź w zakresie oceny materiału dowodowego, nie miały żadnego wpływu na wynik postępowania. Nie można również pominąć okoliczności, że w piśmie z dnia 30 października 2012 r., obok podstawy prawnej wynikającej z art.
410 k.c. (k. 43 akt). Oznacza to, że wykonawca zdawał sobie sprawę z tego, że w odniesieniu do robót wykonanych w okresie lipiec – wrzesień 2012 r., nie w każdym przypadku zachodzi podstawa do domagania się zapłaty w oparciu o dyspozycję art.
W konsekwencji nieuzasadniony okazał się również zarzut formalnoprawny sformułowany w punkcie 2 petitum apelacji. Otóż, w związku z tym, że wytoczone powództwo okazało się nieusprawiedliwione już w samej zasadzie, zbędnym się stało prowadzenie postępowania dowodowego w kierunku ustalenia jakości prac wykonanych na podstawie umowy nr (...). Mając powyższe na względzie Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego rozstrzygnięto na podstawie art. 108 § 1, 98 i 99 k.p.c. w zw. z § 2 ust. 1 i 2 w zw. z § 6 pkt 7 w zw. z § 12 ust. 1 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r., poz. 490). Składało się na nie wynagrodzenie pełnomocnika pozwanego w kwocie 5400 zł oraz koszty dojazdu pełnomocnika z W. w kwocie 919 zł. Łącznie koszty pozwanego wyniosły 6319 zł. Sprostowania wyroku Sądu pierwszej instancji dokonano na podstawie art. 350 § 3 k.p.c.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.