Kodeksu cywilnego, obowiązującego od 10 sierpnia 2007 roku, a więc niewątpliwie mającego zastosowanie w niniejszej sprawie, roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. W § 2 tego artykułu wskazano ponadto, że jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. W toku niniejszego postępowania powódka wywodziła swoje roszczenia ze zwykłej odpowiedzialności pracodawcy za szkodę wyrządzoną pracownikowi, niezwiązanej z popełnieniem przestępstwa; w sprawie miał więc zastosowanie wyłącznie przepis § 1 przywołanego artykułu, co oznacza, że roszczenie powódki przedawniało się po trzech latach. Decydujące znaczenie w tej sytuacji miało dokonanie ustalenia co do początkowej daty biegu owego terminu. Do ewentualnego przerwania biegu przedawnienia doszło bowiem najwcześniej w dniu, w którym pełnomocnik powódki złożył w sądzie wniosek o zawezwanie pozwanej do próby ugodowej, tj. w dniu 23 kwietnia 2014r., będącej datą nadania na poczcie wniosku, który podlegał rozpoznaniu w toku postępowania, jakie toczyło się przed Sądem Rejonowym Szczecin-Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie pod sygnaturą akt I Co 126/14. Jeśli by więc w toku niniejszego procesu doszło do ustalenia, że początkowy bieg terminu przedawnienia należało liczyć najwcześniej od daty 23 kwietnia 2011 roku, roszczenie E. K.
„ wiąże rozpoczęcie biegu przedawnienia z kumulatywnym spełnieniem dwóch przesłanek, to jest powzięciem przez poszkodowanego wiadomości po pierwsze - o szkodzie i po drugie - o osobie obowiązanej do jej naprawienia. W orzecznictwie Sądu Najwyższego zdecydowanie dominuje stanowisko, że pojęcie szkody, odnoszące się do (…) regulacji przedawnienia roszczeń z czynów niedozwolonych, rozumiane być powinno jako szkoda na osobie. Konsekwencją takiego poglądu jest uznanie, że początek biegu przedawnienia tych roszczeń rozpoczyna się od dnia, w którym pracownik (lub inna osoba) dowiedział się o uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia. Świadomość szkody oznacza zatem w tym przypadku dowiedzenie się o uszczerbku na zdrowiu, który w konsekwencji prowadzi do utraty lub ograniczenia zdolności do pracy, przy czym nie musi to być świadomość rozmiarów szkody bądź też trwałości jej następstw. W rezultacie określony w art. 442 § 1 zdanie pierwsze k.c. termin przedawnienia roszczeń liczy się od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia i osobie ponoszącej odpowiedzialność z tego tytułu, nawet gdyby nie wystąpił jeszcze uszczerbek majątkowy (por. między innymi: mające moc zasad prawnych uchwały składu siedmiu sędziów z dnia 11 lutego 1963 r., III PO 6/62, OSNC 1964 Nr 5, poz. 87 i z dnia 12 lutego 1969 r., III PZP 43/68, OSNC 1969 Nr 9, poz. 150; wyrok z dnia 10 czerwca 1986 r., III CRN 101/86, niepublikowany; wyrok z dnia 10 marca 1998 r., II UKN 543/97, OSNAPiUS 1999 Nr 5, poz. 176; wyrok z dnia 19 maja 1999 r., II UKN 647/98, OSNAPiUS 2000 Nr 15, poz. 589, wyrok z dnia 21 grudnia 2004 r., I PK 122/04, OSNP 2005 Nr 24, poz. 390; wyrok z dnia 16 sierpnia 2005 r., I UK 19/05, OSNP 2006 nr 13-14, poz. 219). Początkiem biegu 3-letniego terminu przedawnienia z art. 442 § 1 zdanie pierwsze k.c. (aktualnie art.
zdanie pierwsze k.c.) jest chwila dowiedzenia się przez poszkodowanego pracownika o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, a nie w moment uzyskania pewności co do związku przyczynowego między zdarzeniem a jego skutkiem w postaci szkody. W rezultacie początkiem biegu przedawnienia, co wyżej wskazano, jest miarodajne i autorytatywne orzeczenie kompetentnej placówki medycznej, która dokonała rozpoznania występującego schorzenia i zakwalifikowała je jako chorobę zawodową.” Z kolei w uzasadnieniu innego wyroku, wydanego w dniu 10 października 2012 roku, w sprawie o sygnaturze akt III BP 4/11, Sąd Najwyższy wskazał m.in., że „ ustalenie wiedzy poszkodowanego o szkodzie stanowi przypisywanie mu - na podstawie okoliczności intersubiektywnie sprawdzalnych - świadomości wystąpienia szkody. Przypisywanie poszkodowanemu takiego stanu świadomości jest zrelatywizowane do właściwości podmiotowych poszkodowanego, dostępnej mu wiedzy o okolicznościach wyrządzenia szkody oraz zasad doświadczenia życiowego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 października 2011 r., IV CSK 46/11, LEX nr 1084557). W przypadku szkód wywołanych chorobą (także chorobą zawodową lub innym schorzeniem pracowniczym spowodowanym warunkami pracy) dowiedzenie się o szkodzie ma miejsce wówczas, gdy poszkodowany z miarodajnych i kompetentnych źródeł powziął wiadomość o istnieniu choroby i zdał sobie sprawę z jej ujemnego następstwa w postaci uszczerbku na zdrowiu, implikującego dalsze szkody na osobie jak utrata zdolności do pracy, zwiększenie potrzeb lub zmniejszenie widoków na przyszłość albo krzywdę. Dopóki poszkodowany nie wie, że jest chory, nie wie o szkodzie w rozumieniu powołanego przepisu (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 1967 r., I PR 353/67, OSNCP 1968 nr 8-9, poz. 146; z dnia 17 października 1984 r., III PZP 29/84, OSNCP 1985 nr 2-3, poz. 21; z dnia 19 lutego 2003 r., V CKN 207/01, LEX nr 78272 i z dnia 13 stycznia 2004 r., V CK 172/03, LEX nr 182118). Choroby zawodowe i inne schorzenia pracownicze z reguły nie są skutkiem jednego zdarzenia (jak to ma miejsce w razie doznania urazów cielesnych, wypadków śmiertelnych), lecz rozwijają się przez dłuższy czas, niejednokrotnie w zbiegu ze schorzeniem samoistnym i naturalnym procesem starzenia się organizmu. Fakt ten rzutuje na oznaczenie początkowego momentu biegu roszczenia odszkodowawczego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 maja 1968 r., II PR 176/68, LEX nr 13969). Skoro zaś do przyjęcia daty rozpoczęcia biegu przedawnienia konieczne jest również istnienie po stronie poszkodowanego wiedzy o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody, wiedza ta powinna być na tyle konkretna, by pozwalała na przypisanie z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa danemu podmiotowi sprawstwa szkody (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 maja 2006 r., I CSK 176/05, LEX nr 191138). Świadomość ta nie musi jednak oznaczać pewności co do związku przyczynowego między zdarzeniem wyrządzającym szkodę a jego skutkami, stąd nie jest konieczne oczekiwanie poszkodowanego na uprawomocnienie się decyzji właściwego organu o stwierdzeniu choroby zawodowej jako konsekwencji warunków zatrudnienia u konkretnego pracodawcy (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2007 r., II PK 62/07, OSNP 2009 nr 1-2, poz. 4 i z dnia 14 czerwca 2011 r. I PK 258/10, LEX nr 1001280).” Odnosząc powyższe do realiów niniejszej sprawy, nie można było tracić z pola widzenia tego, że jak wynika z zeznań samej powódki najpóźniej w dniu 6 listopada 2009 roku, tj. w dniu złożenia do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w S. pisemnego zgłoszenia podejrzenia choroby zawodowej, wiedziała już ona zarówno o szkodzie, jak i o tym, czyim działaniem zostało ono wyrządzone. E. K. przyznała bowiem (a jej zeznania mają pełne potwierdzenie w treści złożonego przez nią wówczas pisemnego zgłoszenia), że wiedziała już wówczas od pracującego w zakładzie pracy jej męża bhp-owca, że objawy jej choroby odpowiadają objawom choroby zawodowej. Ponadto nie miała wątpliwości co do tego, że do powstania choroby doszło wyłącznie wskutek wykonywania pracy w pozwanej spółce. Tak obecne zeznania powódki, jak i jej wcześniejsze pisemne wyjaśnienia w toku postępowania administracyjnego przez inspektorem sanitarnym są bowiem jednoznaczne – powódka wskazywała, że jeszcze w czasie zatrudnienia u pozwanej, tj. w roku 2008, dowiedziała się od lekarza leczącego, że jej schorzenie zostało spowodowane pracą, którą aktualnie wykonuje; lekarz zalecił jej zresztą zmianę pracy na lżejszą. Wyjaśniała ponadto, że wiedziała, że schorzenie nie mogło być związane z inną pracą, gdyż w żadnej innej pracy tak mocno nie obciążała łokci, a już na pewno nie w czasie zatrudnienia na rzecz spółki (...). Oznacza to, że najpóźniej w dniu 6 listopada 2009 roku powódka wiedziała już o tym, kto jest osobą zobowiązaną do naprawienia szkody. Jeśli chodzi z kolei o ustalenie momentu, w którym E. K. dowiedziała się o powstaniu szkody, moment ten można ustalić dwojako. Wersją mniej korzystną dla powódki byłaby ta, w której przyjęto by, iż o szkodzie dowiedziała się już wówczas, gdy okazało się, że dolegliwości bólowe, które odczuwa nie mają charakteru przemijającego, lecz wymagają dłuższego leczenia i rehabilitacji. W takiej sytuacji należałoby uznać, że powódka dowiedziała się o szkodzie już pod koniec roku 2008, kiedy to zaczęła korzystać ze zwolnienia lekarskiego i podjęła rehabilitację. Z kolei wersją bardziej korzystną, i taką wersję przyjął sąd orzekający w tej sprawie, jest ta, w której moment dowiedzenia się o szkodzie zostanie utożsamiony z dowiedzeniem się o tym, że dolegliwości zdrowotne zostały spowodowane chorobą zawodową. O tym zaś powódka dowiedziała się z całą pewnością najpóźniej w momencie wydania przez Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w S. orzeczenia o rozpoznaniu u niej choroby zawodowej, co nastąpiło 23 marca 2010 roku. W świetle przywołanych wyżej poglądów orzecznictwa brak jest podstaw, by uważać, że momentem tym było dopiero uprawomocnienie się decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, ewentualnie wydanie tejże decyzji (czyli odpowiednio: 12 lipca 2012r. lub 26 lipca 2011r.). Decyzje te miały bowiem charakter wtórny wobec wydanego przez (...) orzeczenia lekarskiego. Orzeczenie to zaś tylko utwierdziło powódkę we wcześniej powziętym przekonaniu (na skutek informacji udzielonych przez specjalistę od spraw bhp zatrudnionego w przedsiębiorstwie, w którym pracował jej mąż), że jej schorzenie ma cechy choroby zawodowej. Oznacza to, że roszczenie powódki przedawniło się jeszcze w roku 2013, a co za tym idzie, złożenie dopiero w roku 2014 wniosku o zawezwanie do próby ugodowej nie miało żadnego znaczenia prawnego, gdyż dotyczyło żądania zapłaty świadczeń już wówczas przedawnionych. Sąd nie doszukał się zarazem istnienia jakichkolwiek szczególnych względów, które – przy zastosowaniu regulacji z art. 8 Kodeksu pracy – mogłyby uzasadniać niewzięcie pod uwagę zarzutu przedawnienia. W toku procesu nie naprowadzono bowiem żadnych dowodów, z których wynikałoby, że po stronie powódki powstały jakieś przeszkody do wcześniejszego złożenia pozwu. Brak jest także dowodów na istnienie rażącej winy po stronie pozwanej. Również rozmiar szkody – o ile ona w ogóle wystąpiła (sąd nie prowadził wszak w tym zakresie postępowania dowodowego) – nie mógł być znaczny, skoro prawomocną decyzją (...) Oddziału w S. odmówiono powódce wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania z tytułu choroby zawodowej z uwagi na to, że nie spowodowała ona u niej jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu. Powódka nie pobiera ponadto renty z tytułu niezdolności do pracy ani nie legitymuje się orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności. Mając wszystkie powyższe względy na uwadze, w punkcie I. sentencji orzeczono o oddaleniu powództwa w całości. W punkcie II. sentencji na podstawie przepisów art. 98 § 1 i 3 k.p.c. zasądzono od powódki, jako strony przegrywającej proces w całości, kwotę 1851 złotych tytułem zwrotu kosztów procesu. Na koszty te złożyło się wynagrodzenie pełnomocnika pozwanej spółki będącego adwokatem, ustalone stosownie do treści przepisu § 12 ust. 1 pkt 5 w zw. z § § 6 pkt 6 obowiązującego w dacie wniesienia pozwu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 lipca 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (tekst jednolity: Dz.U. z 2013r., poz. 461 ze zm.). Skoro wartość przedmiotu sporu, jak ostatecznie ustalono, mieściła się w przedziale pomiędzy 50.001 zł a 200.000 zł, 50% należnej z tego tytułu minimalnej stawki adwokackiej wynosiło 1800 złotych. Do kwoty tej należało dodatkowo doliczyć 51 złotych zapłaconych przez pozwaną tytułem opłaty skarbowej od udzielonych w sprawie pełnomocnictw (k. 115 akt sprawy). Sąd nie dopatrzył się istnienia przyczyn, dla których należałoby uznać, że koniecznym jest zastosowanie przepisu art. 102 k.p.c. E. K. została wprawdzie zwolniona przez sąd od obowiązku ponoszenia kosztów sądowych, jednak nie oznacza to wcale, że musiała zostać zwolniona z obowiązku zwrotu przeciwnikowi kosztów procesu. Przeciwnie, w ocenie sądu dzięki temu, że powódka nie musiała uiścić opłaty sądowej miała realną możliwość poczynienia oszczędności na poczet ewentualnych wydatków związanych z niniejszym procesem. Biorąc zaś pod uwagę fakt, że pierwsze wezwanie do zapłaty w imieniu powódki zostało wystosowane już w kwietniu 2013 roku, a wyrok w sprawie został wydany w styczniu 2016 roku, oznacza to, że E. K. miała blisko trzy lata na zgromadzenie potrzebnej kwoty.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.