← Polska

III AUa 613/14

Sygn. akt III AUa 613/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 22 października 2015 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie - Wydział III Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie: Przewodniczący: SS

§ 2k.p.c.

zmienił zaskarżoną decyzję, stwierdzając, że zainteresowany – jako osoba wykonująca pracę na podstawie umowy o dzieło - nie podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym oraz wypadkowemu w okresach wskazanych w decyzji. Natomiast zdaniem tego sądu nie można było uznać za umowy o dzieło umów łączących spółkę (...) z H. K.. Po pierwsze bowiem, w przypadku tych umów, inaczej niż w przypadku R. S., brak było możliwości dokonania ustaleń odnośnie charakteru łączącego strony stosunku prawnego przy przyjęciu jako okoliczności rozstrzygającej o jego typie zgodnej, świadomej woli stron zawarcia takich, a nie innych umów cywilnoprawnych. Przy wykładni zgodnych oświadczeń woli stron nie można pomijać bowiem stanowisk stron, które złożyły takie oświadczenia woli, a dokonywana wykładnia powinna uwzględniać interesy obu stron w zakresie uzgodnionej lub wyinterpretowanej treści zawartego kontraktu. Dlatego oświadczenia woli należy tłumaczyć przy uwzględnieniu znanych stronom okoliczności, w których zostało złożone. W związku z powyższym, sąd meriti wskazał, że w świetle ustaleń faktycznych i treści przeprowadzonych dowodów brak było podstaw do zaakceptowania twierdzenia, iż faktycznie świadomą wolą H. K. było wykonywanie pracy na podstawie umów o dzieło, a nie umów o świadczenie usług (błędnie nazwanych przez organ rentowy umowami zlecenia). Z materiału dowodowego wynika wprawdzie, że zainteresowany dobrowolnie przy zawieraniu kolejnych umów składał oświadczenie, że nie jest nigdzie zatrudniony na podstawie umowy o pracę, nie jest studentem, emerytem, rencistą, nie pozostaje w rejestrze bezrobotnych, a mimo to nie wnosi o objęcie go ubezpieczeniem społecznym (ani obowiązkowym ani dobrowolnym). Jednocześnie jednak Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że z wyjaśnień zainteresowanego wynikało jednoznacznie, iż podpisując umowy o dzieło był przekonany, że taka umowa nie różni się niczym od umowy zlecenia. Uważał, że zarówno w przypadku zawarcia umowy o dzieło, jak i umowy zlecenia nie podlegałby obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym, stąd nie przywiązywał zbyt dużej uwagi do nazwy umowy, czy też składanych oświadczeń. Z powyższego wynika, w ocenie tego sądu, że zainteresowany godził się na zawarcie umowy o dzieło, nie mając świadomości, iż korzystniejsze dla niego - pod względem ubezpieczenia społecznego – mogłoby być zawarcie umowy zlecenia. Zaznaczył też, że umowy zostały mu przedłożone do podpisu już po rozpoczęciu przez niego prac. Przy czym, sąd pierwszej instancji zaznaczył, że zeznaniom tym odwołująca się spółka nie przeciwstawiła jakiegokolwiek miarodajnego dowodu przeciwnego. Poza dowodami z dokumentów w postaci pisemnych umów zaoferowała bowiem wyłącznie dowód z przesłuchania aktualnego prezesa spółki, J. L.. Zaprzeczył on jednak, aby dokonywał z H. K. jakichkolwiek uzgodnień co do rodzaju i charakteru pracy, jaką ten miał wykonywać; nie przypominał sobie wręcz, aby kiedykolwiek zetknął się z zainteresowanym w czasie, gdy ten wykonywał pracę na rzecz spółki. Sąd meriti podkreślił przy tym także, że to nie J. L. zawierał z H. K. sporne umowy o dzieło – widnieją bowiem pod nimi podpisy ówczesnej prezes, M. L.. Spółka, reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika i zobowiązana do naprowadzenia wszelkich wniosków dowodowych na poparcie swoich twierdzeń, nie złożyła jednak wniosku o przesłuchanie kogokolwiek, kto byłby obeznany ze stanem faktycznym tej sprawy; sąd zaś nie widział powodu, dla którego w takiej sytuacji miałby obowiązek prowadzić postępowanie z urzędu, na korzyść jednej tylko ze stron procesu. Sąd pierwszej instancji uznał, że nie miał w szczególności obowiązku pouczenia płatnika o tym, iż przydatne dla ewentualnego wykazania słuszności jego twierdzeń byłoby przeprowadzenie dowodu z zeznań osoby, która zawierała z H. K. przedmiotowe umowy, ewentualnie osoby, która miała bezpośrednią wiedzę o wykonywanych przez zainteresowanego w spornych okresach pracach. Możliwość udzielenia przez przewodniczącego w razie uzasadnionej potrzeby niezbędnych pouczeń wynika wprawdzie z § 2 art. 212 k.p.c., niemniej jednak nie mogą one zmierzać do nakierowana strony na właściwą drogę prawną. Zarówno sąd, jak i przewodniczący nie mają nie tylko obowiązku, ale i prawa pouczać strony, że wniesione przez nią odwołanie będzie oddalone, przy takim a nie innym materiale dowodowym. Takie działanie sprzeciwia się podstawowym zasadom procesu cywilnego, tj. zasadom bezstronności, równości i kontradyktoryjności. Dodatkowo wątpliwości Sądu Okręgowego co do prawnego charakteru umów łączących strony wzbudziła również analiza sposobu, w jaki były one faktycznie realizowane. Z materiału dowodowego nie wynikało, aby w dacie zawierania poszczególnych umów strony porozumiały się co do tego, że zadaniem H. K. miało być faktycznie wykonanie ściśle określonego „dzieła”. Za decydujące w tym zakresie sąd meriti uznał zeznania samego zainteresowanego – H. K.. Sąd ten nie znalazł żadnych podstaw, aby zakwestionować wiarygodność twierdzeń zainteresowanego - jego zeznania były jasne i spójne, zaś spółka – mimo profesjonalnego zastępstwa - nie naprowadziła żadnych dowodów przeciwnych celem wykazania zasadności swojego stanowiska prezentowanego w sprawie. Sąd Okręgowy zwrócił zatem uwagę, że wprawdzie w umowach łączących płatnika z H. K. każdorazowo wskazywano, czego będzie dotyczyć dana umowa (przedmiot umowy z dnia 1 marca 2011 r. określono jako wykonanie - za wynagrodzeniem - „przejść rurowych sekcji K oraz L na jednostce P.”; z kolei w umowie z dnia 1 kwietnia 2011 r. jako jej przedmiot wskazano „wykonanie i przyspawanie liningu w ładowni na jednostce P.”), to jednak z zeznań H. K. wynika, że w spornych okresach wykonywał on faktycznie szereg rozmaitych prac spawalniczych, niepowiązanych z wyszczególnionych w umowach ich przedmiotem. Zainteresowany zajmował się bowiem pracami związanymi z łączeniem elementów kadłuba statku, takimi jak łączenie styków, a następnie ich spawaniem, spawaniem węzłówek; kolejne prace były mu przy tym zlecane na bieżąco przez jednego z pracowników płatnika. Zainteresowany nie zaprzeczał przy tym, aby wcale nie wykonywał prac wymienionych w umowie; twierdził jednak, że była to tylko mała część powierzanych mu w owym czasie zadań (przykładowo wskazał, iż prace polegające na wykonaniu i przyspawaniu liningu w ładowni na jednostce P. wykonywał wyłącznie w ostatnim tygodniu zatrudnienia). Przeciwko tym twierdzeniom odwołująca się spółka nie naprowadziła jakichkolwiek dowodów przeciwnych, podobnie jak nie zaprzeczyła skutecznie prawdziwości zeznań H. K., z których wynikało, że nikt z ramienia spółki (...) nie odbierał od niego wykonywanych prac i nie sprawdzał przy nim prawidłowości ich wykonania oraz, że wysokość jego wynagrodzenia nie zależała od wytworzenia dzieła, a jedynie od wykonywania pracy w pewnym wymiarze czasowym. Jak bowiem zeznał zainteresowany, w chwil, kiedy przedstawiono mu propozycję zatrudnienia, zostało mu zaproponowane wynagrodzenie określone według stawki godzinowej wynoszącej około 20 zł netto za godzinę pracy i takie właśnie wynagrodzenie w ocenie zainteresowanego zostało mu wypłacone. Okoliczności te zdaniem sądu pierwszej instancji świadczą o tym, że prace wykonywane przez H. K. były usługami, świadczonymi na zasadzie starannego działania, nie stanowiły natomiast czynności zmierzających do realizacji dzieła. Mając powyższe na względzie, Sąd Okręgowy nie podzielił stanowiska odwołującej się spółki, że strony wiązały umowy o dzieło i stosownie do art.

§ 1k.p.c., oddalił odwołanie jako nieuzasadnione.

Następnie - w oparciu o przepis art. 100 k.p.c. - sąd meriti zniósł wzajemnie między stronami koszty procesu uznając, że żądanie zostało uwzględnione w połowie (uwzględniono odwołanie od decyzji dotyczącej R. S., oddalono jednak odwołanie od decyzji dotyczącej H. K.). Z powyższym wyrokiem Sądu Okręgowego w Szczecinie w zakresie punktu II i III nie zgodził się Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który w wywiedzionej apelacji zarzucił mu: - naruszenie przepisu prawa materialnego, tj. art. 627 k.c., polegający na błędnej wykładni i zastosowaniu, a w konsekwencji uznaniu, że ubezpieczonego R. S. łączyły z płatnikiem umowy o dzieło, podczas gdy okoliczności faktyczne sprawy nie dają podstaw do takiej kwalifikacji prawnej łączącego strony stosunku prawnego, - błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, polegający na uznaniu, iż w wyniku realizacji umów zawartych przez płatnika z ubezpieczonym R. S. powstawał indywidualnie określony, samoistny i niezależny rezultat, nieistniejący w chwili zawarcia umowy (dzieło), podczas gdy praca wykonywana przez ubezpieczonego polegała jedynie na wykonywaniu powtarzalnych czynności o charakterze szeroko rozumianych usług - naruszenie przepisu prawa materialnego, tj. art. 65 § 2 k.c. poprzez błędną wykładnię i zastosowanie, i w konsekwencji uznanie, że o rodzaju łączącej strony umowy decyduje tylko i wyłącznie zgodny zamiar i wola stron W oparciu o takie zarzuty apelujący wniósł o: - zmianę pkt II sentencji zaskarżonego wyroku, poprzez oddalenie odwołania dotyczącego ubezpieczonego R. S., - zmianę pkt III poprzez zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego, - zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego przed sądem drugiej instancji, wg norm przepisanych. W uzasadnieniu skarżący między innymi podniósł, że czynności wykonywane przez R. S., jak ustalił sąd pierwszej instancji, były powtarzalne i w ocenie skarżącego nie prowadziły również do powstania żadnego nowego, indywidualnie określonego, samoistnego rezultatu, nieistniejącego w chwili zawarcia umowy. Za taki nie można bowiem uznać usługi polegającej na spawaniu, czy zmontowaniu jakichś elementów, gdyż głównie na tym polegała praca R. S. na rzecz płatnika. Zespawanie, czy zamontowanie nie jest bowiem stworzeniem czegoś co wcześniej nie istniało, ani przetworzeniem czegoś już istniejącego, tj. dziełem w sensie prawnym, tylko usługą. To, że prace były wykonywane przez R. S. kolejno na różnych jednostkach, nie świadczy o tym, że ich efekty posiadały indywidualne cechy i stanowiły samoistną, niezależną od „twórcy" wartość w obrocie. Taką wartością były natomiast z pewnością usługi wykonane przez ubezpieczonego na rzecz płatnika, za których wykonanie uzyskiwał wynagrodzenie. Jest natomiast rzeczą naturalną, że świadczenie pewnych usług wymaga określonych umiejętności i doświadczenia, jednak nie jest to decydujące dla stwierdzenia, że efekt świadczonej pracy jest dziełem w rozumieniu art. 627 k.c. Ponadto organ rentowy podkreślił, że o zaistnieniu dzieła nie przesądza również to, że praca ubezpieczonego przynosiła jakiś rezultat, gdyż jest to także cecha wielu usług, a także możliwość poddania wykonania przedmiotu umowy sprawdzianowi na prawidłowość. W uzasadnieniu powyższego apelujący wskazał, że umowa o świadczenie usług, po myśli art. 734 § 1 k.c., jest umową starannego działania, zatem jej celem jest wykonywanie określonych czynności, które nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu, lecz oczywiście mogą. Nadto zgodnie z art. 471 k.c. - wykonujący usługę, również odpowiada za nienależyte wykonanie zobowiązania i w razie niewywiązania się prawidłowo z zawartej umowy, wynagrodzenie zleceniobiorcy może ulec proporcjonalnemu obniżeniu W ocenie organu rentowego, decydującym elementem konstytutywnym dzieła, jest to, że w wyniku pracy wykonawcy powstaje coś co wcześniej w ogóle nie istniało, bądź istniało w innej formie niż umówiona. Krótko mówiąc, praca wykonawcy dzieła zmierza do osiągnięcia efektu w postaci stworzenia lub przetworzenia przedmiotu umowy. Praca ubezpieczonego R. S. nie posiadała takiego charakteru. Jednocześnie skarżący zwrócił uwagę, że ubezpieczony H. K. wykonywał na rzecz płatnika, co do zasady, prace tego samego rodzaju co R. S., a sąd pierwszej instancji oddalił odwołanie w stosunku do tego ubezpieczonego, stwierdzając, że nie miał on zamiaru zawarcia umowy o dzieło, a więc świadczył usługi na rzecz płatnika. W odpowiedzi na apelację (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w S. wniosła o jej oddalenie w całości oraz zasądzenie kosztów zastępstwa radcowskiego według norm przepisanych oraz opłaty od pełnomocnictwa w wysokości 17 zł wskazując, że zarówno ustalenia jak i rozważania prawne sądu pierwszej instancji w zaskarżonym zakresie są prawidłowe. Sąd Apelacyjny rozważył, co następuje: Apelacja organu rentowego okazała się zasadna. Ponowna analiza materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie doprowadziła do uznania, że spółka (...) zawierając również z R. S., podobnie jak H. K., umowy o dzieło, zawarła je dla pozoru celem obejścia przepisów o ubezpieczeniu społecznym i konsekwencji z tego wynikających. Sąd Apelacyjny nie podziela oceny materiału dowodowego, a także oceny prawnej w zakresie, w jakim Sąd Okręgowy przyjął, że płatnika z R. S. łączyły umowy o dzieło. Jednakże sąd odwoławczy przyjął jako własne ustalenia dotyczące podstawy faktycznej, w związku z czym brak jest potrzeby powielania tych ustaleń jak również wywodów sądu pierwszej instancji, które dotyczą różnic w ustawowym uregulowaniu umowy o dzieło i umowy zlecenia. Spór w niniejszej sprawie sprowadzał się do ustalenia, czy w następstwie zawartych między stronami umów, także R. S. (podobnie jak H. K.) podlegał ubezpieczeniom społecznym – emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu z tytułu prac wykonywanych na rzecz płatnika. Jak już w analogicznych sprawach z odwołania spółki (...), Sąd Apelacyjny akcentował, rozważań dotyczących zakwalifikowania umów łączących R. S. z płatnikiem, jako umów o dzieło lub jako umów o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o umowie zlecenia, należy przeprowadzić uwzględniając art. 353 1 k.c. W przepisie tym ustanowiono zasadę swobody umów, która umożliwia stronom wybór rodzaju stosunku prawnego, który będzie je łączył, przy czym, zasada ta nie ma charakteru bezwzględnego. Sąd za zadanie ma ocenić łączący strony stosunek zobowiązaniowy pod kątem zgodności jego treści i celu z ustawą, zasadami współżycia społecznego, jak również z naturą stosunku prawnego. Granice swobody umów odnoszą się nie tylko do treści umowy, ale również do celu stosunku prawnego kształtowanego przez strony. Zakazane jest zawieranie umów, które mają na celu obejście prawa. W rozpatrywanej sprawie uznać należy, że rzeczywistym celem umów było wykonywanie pracy poprzez świadczenie usług w sposób ciągły. Takie określenie nie stanowi naruszenia zasady swobody umów, ale jest z nią zgodne. Inne uregulowanie zmierzałoby do obejścia prawa. W ocenie charakteru umów łączących strony nie bez znaczenia jest również profil działalności, jaką prowadzi płatnik. Zajmuje się on między innymi produkcją konstrukcji metalowych, statków, działalnością usługową w zakresie instalowania konstrukcji metalowych, naprawą i konserwacją statków, platform i konstrukcji pływających oraz produkcją i naprawą łodzi wycieczkowych i sportowych. Płatnik zawierał z R. S. umowy, które dotyczyły prac na jednostce (...), było to: wykonanie styków pokładu głównego, wykonanie elementów konstrukcyjnych sekcji (...) oraz wykonanie poszycia zewnętrznego. Był to tylko pewien wycinek prac na budowanej jednostce. Z zasady swobody umów wynika zakaz zawierania umów, których celem jest obejście prawa. Zatem zatrudnianie osób do wykonywania pewnych etapów produkcji na podstawie umowy o dzieło jest sprzeczne z naturą tego stosunku, a więc narusza art. 353

(1)k.c. Przy czym, praca wykonywana przez R. S. miała charakter świadczenia usług w sposób ciągły, a więc i to także wskazuje, iż czynności przez niego wykonane nie stanowią wypełnienia umowy o dzieło, a faktycznie zmierzają do obejścia obowiązującego prawa. Nie można zastępować umowami o dzieło podstawowego stosunku pracy, jakim jest umowa o pracę. Zawieranie umów o dzieło na prowadzenie poszczególnych etapów działalności produkcyjnej - w ocenie Sądu Apelacyjnego - nie może stanowić podstawy prowadzenia takiej działalności. Umowa o dzieło jest umową rezultatu, zmierzającą do powstania indywidualnego dzieła. W niniejszej sprawie zaś sąd odwoławczy dodatkowo ustalił, że czynności, na tej samej jednostce oraz w tym samym czasie wykonywały różne osoby na podstawie umowy o dzieło (co wynika z protokołów kontroli organu rentowego przeprowadzonej u płatnika), między innymi J. B. (wykonanie ramiaków, sekcji dziobowej), M. B. (wykonanie poszycia zewnętrznego), M. J. (wykonanie dosztywnień poszyciowych), D. Ś. (wykonywanie ramiaków sekcji (...)), S. T. (wyprostowanie zmontowanych pokładów). Zasadnym jest zatem przyjęcie, że takie zatrudnianie osób miało na celu obejście obowiązujących przepisów i obniżenie kosztów działalności produkcji, co stoi w sprzeczności z umowami o dzieło. Sama zgoda stron na zawarcie umowy o dzieło i sformułowanie jej w sposób zgodny z przepisami nie przesądza o tym, że właśnie taki stosunek strony łączy. Sąd Apelacyjny w związku z powyższym nie podziela stanowiska i oceny prawnej umów zawartych między płatnikiem a R. S., którą zaprezentował sąd pierwszej instancji oraz płatnik w odpowiedzi na apelację. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy w żadnym wypadku nie pozwala na uznanie, że na podstawie zawartych między stronami umów wykonywane były indywidualnie określone, konkretne dzieła. Wykonywane prace były czynnościami powtarzalnymi, a ustalenie, że świadczona praca wykonywana jest w sposób systematyczny wyklucza stwierdzenie, iż mamy do czynienia z umową o dzieło. Sama treść umów zawartych przez strony, a także sposób, w jaki były wykonane nie pozwala na uznanie ich za umowy o dzieło w myśl art. 627 k.c. Sąd Apelacyjny podziela stanowisko Sądu Najwyższego zawarte w postanowieniu z dnia 25 lipca 2012 r., II UK 70/12 (LEX nr 1318380), w którym wskazano, że umowa o dzieło to umowa o pewien określony rezultat pracy i umiejętności ludzkich (art. 627 k.c.). W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne – art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne – art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. Wskazany w umowach ich przedmiot, określony jako „ wykonanie styków pokładu głównego na jednostce (...)”, „wykonanie elementów konstrukcyjnych sekcji (...) na jednostce (...)”, czy też „wykonanie poszycia zewnętrznego na jednostce (...)” wskazują na zlecenie wykonania określonych czynność. Czynności te stanowiły pewien etap procesu produkcyjnego, były powtarzalne i wykonywane w określonym przedziale czasowym. Nie można zatem uznać, że przedmiot umów był zindywidualizowany. W rezultacie realizacji umowy o dzieło powinien powstać nowy, indywidualnie określony i samoistny rezultat. Nie sposób uznać, że taki rezultat powstał w wyniku wykonania pracy polegającej na montażu konstrukcji z istniejących elementów. Strony spornych umów nie określiły w nich także indywidualnych cech dzieła, które miało być wykonane. Sąd Najwyższy wskazał, że jednym z kryteriów umożliwiających odróżnienie umowy o dzieło od umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych, który jest niemożliwy do przeprowadzenia, jeżeli strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 2013 r., II UK 103/13, LEX 1455433). Mając to na uwadze wskazać należy, że niemożliwym byłoby odróżnienie prac, które zostały wykonane przez R. S. w przebiegu produkcji jednostki (...). Reasumując wskazać należy, że wola stron nie ma decydującego wpływu na kwalifikację prawną zawartej umowy, jeżeli umowa nie odpowiada naturze określonego stosunku prawnego. W niniejszej sprawie sporne umowy naruszają zasadę swobody umów. Ich przedmiot, jak również wykonanie wskazują na to, że należy je zakwalifikować jako umowy o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o umowie zlecenie. W ocenie sądu odwoławczego, płatnik zawarł z R. S. pozorne umowy o dzieło, dla ukrycia umów o świadczenie usług, do których odpowiednio stosuje się przepisy o umowie zlecenia, a co za tym idzie, również skutki prawne spornych umów należało ocenić tak, jak dla umów zlecenia. Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy systemowej, obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Pomiędzy płatnikiem a zainteresowanymi doszło do zawarcia umów o świadczenie usług, co uzasadniało objęcie R. S. ubezpieczeniami emerytalnym, rentowymi i wypadkowym zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 4 i art. 12 ust. 1 ustawy systemowej. Zatem zaskarżoną decyzję organu rentowego z dnia 18 kwietnia 2013 r. nr (...) należało uznać za prawidłową. Sąd odwoławczy wyjaśnia nadto, że najpierw uznał, iż w sprawie zachodzi potrzeba uzupełniania postępowania dowodowego przez przesłuchanie ubezpieczonego R. S. oraz uzupełniające wysłuchanie Prezesa spółki. Następnie na kolejnej rozprawie z uwagi na niestawiennictwo obu osób, oraz przy uwzględnieniu analogicznych sprawa dotychczas rozpoznanych przez Sąd Apelacyjny w Szczecinie, przyjął, że sprawa jest dostatecznie wyjaśniona i nadaje się do rozstrzygnięcia. Uwzględniając powyższe Sąd Apelacyjny na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. w związku z art.

§ 1k.p.c.

zmienił zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego w pkt II i oddalił odwołania płatnika także od decyzji nr (...) (punkt 1). O kosztach postępowania zarówno przed sądem pierwszej, jak i drugiej instancji, Sąd Apelacyjny orzekł na podstawie przepisu art. 98 § 1 k.p.c. zgodnie, z którym strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu), przy czym Sąd rozstrzyga o kosztach w każdym orzeczeniu kończącym sprawę w instancji (art. 108 § 1 k.p.c.). Do celowych kosztów postępowania należy, między innymi, koszt ustanowienia zastępstwa procesowego, który w sprawach o objęciem ubezpieczeniami społecznymi, wynosi 60 zł, zgodnie z § 11 ust. 2 w związku z § 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (j. t. Dz. U. z 2013 r., poz. 490 ze zm.). Zatem, skoro oddalono odwołanie i uwzględniono apelację organu rentowego, uznać należało, że płatnik przegrał postępowanie w całości, a wobec tego, zmieniono punkt III zaskarżonego wyroku i zasądzono od płatnika składek na rzecz organu emerytalnego zwrot kosztów zastępstwa procesowego za pierwszą instancję w całości – 120 zł (60 zł x 2 – zaskarżone dwie decyzje - punkt 2), oraz 120 zł za postępowanie apelacyjne, zgodnie z § 12 ust. 1 pkt 2 powołanego rozporządzenia (punkt 3). SSA Anna Polak SSA Urszula Iwanowska SSA Zofia Rybicka-Szkibiel

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.