Sygn. akt VI ACa 126/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 lutego 2016 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący – Sędzia SA Marcin Strobel Sędziowie: SA Ryszard Sarnowicz SA Mariusz Łodko (spr.) Protokolant: st. sekr. sądowy Magdalena Męczkowska po rozpoznaniu w dniu 19 lutego 2016 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa R. P. przeciwko W. D. o ochronę dóbr osobistych na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 16 października 2014 r. sygn. akt XXV C 1336/13 I. oddala apelację; II. zasądza od R. P. na rzecz W. D. kwotę 1.170 zł (jeden tysiąc sto siedemdziesiąt złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego. Sygn. akt VI ACa 126/15 Wyrokiem z dnia 16 października 2014 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo R. P. wniesione przeciwko W. D. o ochronę dóbr osobistych i rozstrzygnął o kosztach procesu. Z ustaleń sądu I instancji wynika, że przedmiotem postępowania było żądanie, ostatecznie sprecyzowane jako, zobowiązanie do złożenia oświadczenia, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku, w formie ogłoszenia o wymiarach określonych jako „1/2 poziom” strony, w ramce pogrubionej koloru czarnego, wersalikami pogrubionymi w kolorze czarnym o rozmiarze czcionki Times New Roman 14 lub równoważną, na białym tle na stronie 18 tygodnika (...), oświadczenia o treści: „W. D. – dziennikarz tygodnika (...) oświadcza, iż w artykule sygnowanym pseudonimem V. O. zatytułowanym „(...)” opublikowanym dnia 27 września 2009 r. na stronie internetowej tygodnika (...) oraz opublikowanym w tygodniku (...) z dnia 04.10.2009 r. ( (...)), zostały podane nieprawdziwe informacje dotyczące stanu zdrowia Pana R. P.. Ponadto w przedmiotowym artykule pod adresem Pana R. P. czynione były bezpodstawne twierdzenia, iż w obawie przed utratą pracy przebywał na fikcyjnym zwolnieniu lekarskim. Przedmiotowe informacje opublikowałam na podstawie niezweryfikowanych plotek i bez kontaktowania się z Panem R. P.. Za opublikowanie przedmiotowego artykułu naruszającego dobra osobiste Pana R. P. w postaci prawa do prywatności, czci i dobrego imienia oraz renomy zawodowej bardzo Pana R. P. przepraszam. W. D. pseudonim dziennikarski V. O.”. Domagał się również zasądzenia zadośćuczynienia w kwocie 25 000 zł. Z ustaleń sądu I instancji wynika, że w dniu 27 września 2009 r., w serwisie internetowym (...), a następnie w tygodniku (...) – numerze (...) z dnia 4 października 2009 r., na str. 16-19, opublikowany został artykuł „(...)”, autorstwa pozwanej W. D., posługującej się pseudonimem (...). Artykuł dotyczył sytuacji kadrowej w (...) S.A. w związku ze zmianą na stanowisku prezesa zarządu, a w szczególności kwestii planowanych rzekomo zwolnień 500 z 4.000 pracowników i reakcji pracowników na groźbę zwolnienia. Na potrzeby artykułu, pozwana wykreowała fikcyjną postać „pani L.” – sprzątaczki, wykonującej pracę w gmachu (...) S.A. i będącej „przewodniczką” autorki artykułu. (...) określona została jako „chodząca encyklopedia”, która „pracuje w telewizji publicznej od czasów, kiedy prezesów nazywało się jeszcze (...)” (odpis artykułu – k. 26). W rzeczywistości, wypowiedzi przypisywane „pani L.”, zebrane zostały przez pozwaną od trzech różnych pracowników (...) S.A., którzy zastrzegli sobie anonimowość w obawie przed zwolnieniem. Łącznie zaś, w toku przygotowań do napisania artykułu, pozwana rozmawiała z 5-6 pracownikami (...) S.A., zatrudnionymi na różnych stanowiskach – od kierowniczych po niższe techniczne. Artykuł zawierał m. in. stwierdzenie, że „pani L.” „słyszała, że podobno szef (...) R. P. jest na zwolnieniu – niedawno skręcił kostkę”. Stwierdzenie to uzupełnione zostało o odautorski komentarz pozwanej: „(rzecznik prasowy (...) potwierdził, że to prawda)”. Następnie, pozwana zacytowała wypowiedź „pani L.” o pozwanym: „To jest gruby gość, mogła więc (kostka – przyp. SO) mu trzasnąć w zawiasach, ale w takich czasach nic nie wiadomo. A raczej wiadomo: co, tak szedł i skręcił?”. Zdaniem „pani L.”, nie ona powinna się nad tym zastanawiać, tylko T. L. „jak mu nowy prezes odbierze program”. W dalszej części artykułu, pozwana stwierdziła, że „jak opowiada pani L.” „całe pokolenia od dziadka i babci po wnusię i stryjeczną ciocię są tutaj (tj. w (...) – przyp. SO) pozatrudniane, stąd strach przed zwolnieniem ma o wiele większe oczy niż w innych firmach”. Strach ten, nazywany przez „panią L.” „cholerą” „mieszka właśnie na tych korytarzach (nowego gmachu (...) – przyp. SO), ale „mieszkał też w poprzednim budynku”. Wreszcie, w końcowej części artykułu, pozwana podała, że ludzie tacy „jak pani L. (…) dziś najczęściej się zastanawiają, co z nimi będzie, jak już odejdzie prezes F. ze swoimi rycerzami, jak nazywano (…) jego ekipę”. Sąd I instancji ustalił, również że pozwana nie zweryfikowała zgodności z prawdą uzyskanych informacji o stanie zdrowia powoda. W szczególności, wbrew stwierdzeniom artykułu, informacji takiej nie udzielił pozwanej rzecznik prasowy (...). W rzeczywistości, w dniu 21 września 2009 r. powód został potrącony przez samochód i utracił przytomność, a w dniach 22-28 września 2009 r. był hospitalizowany w Oddziale (...) M. Szpitala (...), z rozpoznaniem złamania kostki bocznej goleni lewej z uszkodzeniem więzozrostu piszczelowo-strzałkowego, z rozerwaniem więzadła trójgraniastego, z podwichnięciem bocznym w stawie skokowym oraz złamaniem chrzęstno-kostnym przyśrodkowej powierzchni stawowej kości skokowej. W dniu 24 września 2009 r. wykonano u powoda zabieg operacyjny w postaci otwartej repozycji złamania kostki bocznej goleni lewej i zespolenia płytą oraz śrubami, ze stabilizacją więzozrostu piszczelowo-strzałkowego śrubą, szyciem rozerwanego więzadła trójgraniastego, repozycją podwichnięcia bocznego w stawie skokowym. Ponadto, powoda poddano płukaniu stawu skokowego z usunięciem fragmentu chrząstno-kostnego przyśrodkowej powierzchni stawowej kości skokowej oraz unieruchomieniem kończyny w opatrunku gipsowym stopowo-goleniowym. Powodowi zalecono chodzenie przy pomocy kul łokciowych bez obciążania operowanej kończyny, wykonywanie 6 razy dziennie okładów z lodu oraz stosowanie przepisanych leków. Szwy miały zostać zdjęte w 14 dobie po zabiegu, a gips – w 6 tygodni po zabiegu. W związku z doznanym urazem, powód przebywał przez kilka miesięcy na zwolnieniu lekarskim. Po stawieniu się w pracy, powód otrzymał wypowiedzenie umowy o pracę ze względu na likwidację stanowiska pracy. W trakcie poszukiwania nowej pracy, powód musiał tłumaczyć potencjalnym pracodawcom okoliczności skorzystania ze zwolnienia lekarskiego i rozwiązania stosunku pracy z (...) S.A. W związku z publikacją artykułu „(...)”, R. P. wytoczył powództwo przeciwko (...) sp. z o.o. z siedzibą w W. i W. M., jako – odpowiednio – wydawcy i redaktorowi naczelnemu tygodnika (...). Po rozpoznaniu tego powództwa w sprawie pod sygn. akt XXIV C 15/10, wyrokiem z dnia 4 kwietnia 2012 r., Sąd Okręgowy w Warszawie: zobowiązał pozwanych do złożenia, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku, w formie ogłoszenia na str. 17 i 18 tygodnika (...) i w serwisie internetowym tygodnika, pod adresem publikacji artykułu, o wymiarach „1/2 poziomu strony”, w ramce pogrubionej koloru czarnego, wersalikami pogrubionymi w kolorze czarnym o rozmiarze czcionki Times New Roman 14 lub równoważne, na białym tle, oświadczenia, że w artykule „(...)” zostały podane nieprawdziwe informacje dotyczące stanu zdrowia powoda i uczynione bezpodstawne sugestie, iż w obawie przed utratą pracy powód przebywa na fikcyjnym zwolnieniu lekarskim, a za opublikowanie przedmiotowego artykułu, naruszającego dobra osobiste powoda, pozwani przepraszają (pkt I-III wyroku); zasądził solidarnie od pozwanych na rzecz powoda kwotę 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia z ustawowymi odsetkami od dnia 4 kwietnia 2012 r. do dnia zapłaty (pkt IV wyroku), oddalił powództwo w pozostałej części (pkt V wyroku). Wyrok z dnia 4 kwietnia 2012 r., zaskarżony został apelacją powoda. Wydanym na skutek rozpoznania apelacji wyrokiem z dnia 19 lutego 2013 r., Sąd Apelacyjny w Warszawie: zmienił zaskarżony wyrok w pkt V, w ten tylko sposób, że zasądził solidarnie od pozwanych dalszą kwotę zadośćuczynienia w kwocie 5.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 4 kwietnia 2012 r. do dnia zapłaty i oddalił apelację w pozostałej części. W dniu 4 marca 2013 r., (...) sp. z o.o. zapłaciła powodowi kwotę 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Ponadto, w serwisie internetowym tygodnika (...), na stronie publikacji artykułu „(...)”, zamieszczone zostało oświadczenie (...) sp. z o.o i W. M. o treści, określonej wyrokiem z dnia 4 kwietnia 2012 r. W ocenie Sądu Okręgowego w Warszawie powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie. W pierwszej kolejności należało ustalić, czy działanie naruszyciela było bezprawne, przyjmując koncepcję obiektywną naruszenia dobra osobistego, ustaloną w płaszczyźnie konkretnego stanu faktycznego, po przeanalizowaniu, czy dane zachowanie, biorąc pod uwagę przeciętne reakcje ludzkie mogło obiektywnie stać się podstawą do negatywnych odczuć po stronie pokrzywdzonego. Artykuł „(...)” zawiera przytoczenie sugestii informatora (faktycznie informatorów) pozwanej, że powód posłużył się bezzasadnym zwolnieniem lekarskim w celu uniknięcia zwolnienia z pracy. Sugestia ta opiera się na niezgodnych z rzeczywistością danych o stanie zdrowia powoda, a zawiera też określenie powoda jako osoby „grubej”. Wymienione sugestie, same w sobie, mogłyby zostać uznane za godzące w godność, cześć, dobre imię, renomę i prawo do prywatności powoda, ale nie naruszają dobra osobistego określonego jako wizerunek powoda, gdyż artykuł nie zawiera ani fotografii powoda, ani też dostatecznie dokładnego opisu jego postaci. Przy ocenie ewentualnego naruszenia dóbr osobistych nie można odrywać się od całościowego kontekstu artykułu. Artykuł ten dotyczy przecież przede wszystkim zmiany na stanowisku prezesa zarządu (...) S.A. oraz związanej z ową zmianą groźby grupowych zwolnień, obejmujących 1/8 pracowników. Autorka nie skupia się na osobie powoda, którego wzmiankuje tylko incydentalnie, tytułem przykładu, lecz opisuje nastrój strachu i niepewności zatrudnienia, panujący w szerokich kręgach pracowników (...) S.A., w dodatku w warunkach ostrego i przybierającego kuriozalne formy sporu o to, kto jest uprawniony do pełnienia funkcji prezesa zarządu spółki. W konsekwencji, sąd I instancji uznał, że w artykule powodowi przypisywana jest nie tyle, jak uważa powód, „podłość” i „obłuda”, ile raczej działanie pod wpływem strachu i niepewności. Pozwana nie roztrząsała kwestii wagi powoda. Określenie powoda mianem osoby „grubej” przytoczono bowiem jedynie jako element dywagacji „pani L.”, oceniającej prawdopodobieństwo doznania przez powoda urazu kostki. O ile powód, poszukując pracy, zetknął się z żądaniami wyjaśnienia okoliczności, wymienionych w artykule, to żądaniom owym mógł z łatwością zadośćuczynić – i rzeczywiście to zrobił – przedstawiając jednostronicową dokumentację medyczną, ujawnioną też w niniejszym postępowaniu. Nawet zaś z twierdzeń powoda nie wynika, by którykolwiek pracodawca ostatecznie odmówił zatrudnienia powoda właśnie ze względu na treść artykułu. Podobnie, choć powód stwierdził, że wyjaśnienia musiał przedstawiać również swoim znajomym, to nie podał, by w wyniku publikacji artykułu doszło do trwałego pogorszenia relacji towarzyskich powoda z jakąkolwiek osobą. Rozmiary doznanego przez powoda naruszenia jego dóbr osobistych, nawet w wymiarze subiektywnym, ocenić zatem trzeba jako średnio-niskie. Wykładając przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych, w kontekście art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr (...) oraz uzupełnionej Protokołem nr (...), sąd I instancji doszedł do przekonania, że wolność wypowiedzi, chroniona w art. 10 ust. 1 konwencji., stanowi jeden z zasadniczych fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz jeden z podstawowych warunków jego rozwoju. Wolność ta znajduje zastosowanie nie tylko do informacji przychylnie odbieranych lub uważanych za nieszkodliwe lub neutralne, lecz także dla tych, które obrażają, szokują lub niepokoją. Nie zapominając o kluczowej roli prasy w państwie prawa, prasie nie wolno przekraczać pewnych ustalonych granic, wynikających z ochrony porządku publicznego i dobrego imienia innych osób, niemniej jednak do prasy należy przekazywanie informacji i idei dotyczących kwestii budzących zainteresowanie powszechne. Wolność dziennikarska obejmuje także możliwość uciekania się do pewnej dawki przesady, a nawet prowokacji. Jeżeli nawet wolność wypowiedzi podlega pewnym wyjątkom, wyjątki te muszą być jednak interpretowane wąsko, a potrzeba stosowania jakichkolwiek ograniczeń musi zostać wykazana w przekonywujący sposób (ostatnio np. wyroki ETPC: z dnia 21 lutego 2012 r., 32131/08, LEX nr 111622, z dnia 16 października 2012 r., 17446/07, LEX nr 1286032). Poboczny charakter zawartej w artykule wzmianki o powodzie, będącej tylko niewielką objętościowo dygresją, bowiem artykuł dotyczył wydarzeń w telewizji publicznej, znajdujących się niewątpliwie w kręgu zainteresowania powszechnego. Istotą artykułu nie było opisywanie lub analizowanie właściwości osobistych lub zachowań powoda, lecz ogólna prezentacja zjawisk i zdarzeń występujących w (...) S.A. oraz reakcji personelu. Dane o posłużeniu się przez powoda bezzasadnym zwolnieniem lekarskim zaprezentowane zostały w formie relacji przypuszczeń pracownicy niższego personelu technicznego – a nie dokonanego przez narratora stwierdzenia faktu. Pozwana opisała dane rzeczywiście przez siebie uzyskane od pracowników (...) S.A. Ocena wiarygodności relacji pozostawiona została czytelnikowi. Choć zaś rzekoma autorka relacji – „pani L.” opisana została jako „chodząca encyklopedia”, to przecież dla każdego, przeciętnego odbiorcy oczywistym jest, że w odniesieniu do pracownicy niższego personelu technicznego określenie takie ma charakter przynajmniej częściowo żartobliwy, a przekazywane przez nią informacje (tym bardziej przypuszczenia) traktować należy ze znaczną dozą ostrożności. Powód natomiast, zajmując kierownicze i eksponowane stanowisko w strukturach (...) S.A., powinien rozumieć i godzić się z tym, że publikacje dotyczące telewizji publicznej, odnosić się mogą również do osoby powoda. Nadto, artykuł nie jest felietonem, a wręcz przyjmuje pozory reportażu z wizyty w gmachu (...) S.A. Konwencja artykułu i szereg użytych w nim sformułowań nie pozostawiają jednak przeciętnemu odbiorcy wątpliwości, że artykuł nie stanowi poważnej i kompleksowej analizy poruszanych w nim problemów. W szczególności, już we wstępie artykułu, bez wyraźnej potrzeby, przytoczono wykreowane przez J. W., rubaszne określenie bryły nowego gmachu (...). Sam zaś artykuł to jasno sygnalizowana relacja punktu widzenia sprzątaczki – „pani L.”, formułującej dygresje – często ewidentnie żartobliwe – o różnych, wymienianych przez siebie osobach. Nawet więc, jeżeli posłużenie się postacią „pani L.” służyło pozwanej wyrażeniem jej własnych przekonań, to przy takiej formie artykułu, przeciętny odbiorca z pewnością nie będzie bezkrytycznie przyjmował zawartych w artykule danych o powodzie. Brak było przekonujących podstaw do uznania, że niezgodna z rzeczywistością przesada w opisie sytuacji powoda (przytoczenie wypowiedzi sprzątaczki, przypisującej powodowi schorzenie, znacznie mniej poważne od rzeczywistego, a budującej na tej podstawie sugestię, że powód nadużył instytucji zwolnienia lekarskiego) znacząco wykraczała poza dozwolone granice wolności dziennikarskiej. W artykule „(...)”, pozwana podała źródło informacji o powodzie – pracownicę (...) S.A. Nie czyni tu znaczącej różnicy okoliczność, że źródłem informacji było w rzeczywistości kilku pracowników. Nic też nie wskazuje, by uzyskane informacje pozwana istotnie zniekształciła. Jako że pozwana ma obowiązek zachowania w tajemnicy danych umożliwiających identyfikację informatorów, którzy zastrzegli sobie anonimowość (art. 15 ust. 2 pkt 1 pr. pras.), to nie można czynić jej zarzutu z nieujawnienia nazwisk informatorów. Niezależnie od tego, podana w artykule informacja, że powód przebywa na zwolnieniu lekarskim była prawdziwa. Drugorzędne znaczenie ma więc okoliczność, że informacji takiej nie potwierdził rzecznik (...) S.A. Rzecznik nie mógłby natomiast ujawniać pozwanej informacji, na jaką konkretnie dolegliwość cierpi powód. W ocenie sądu I instancji, zachowanie pozwanej nie nosi cech bezprawności. Nadto, dochodzone roszczenie i tak nie jest uzasadnione, bowiem zgodnie z brzmieniem art. 38 ust. 1 ustawy prawo prasowe, autor, redaktor i wydawca ponoszą solidarną majątkową odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego. Zaspokojenie wierzyciela przez któregokolwiek z dłużników solidarnych zwalnia zaś pozostałych (art. 366 § 1 k.c.). Powód podejmując decyzję którego dłużnika solidarnego pozywa, pozywając redaktora naczelnego i wydawcę oraz uzyskując zaspokojenie roszczenia, doprowadził do wygaśnięcia roszczenia majątkowego również w stosunku do autora artykułu. Nie ma natomiast znaczenia, uwypuklana przez powoda, kwestia, który z wymienionych dłużników odpowiada tu za działanie własne, a który za cudze. W dniu 4 marca 2013 r., a więc jeszcze przed datą wytoczenia powództwa w niniejszej sprawie, wydawca tygodnika (...) uiścił powodowi kwotę 10.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę, wywołaną naruszeniem dóbr osobistych powoda poprzez publikację artykułu „(...)”, która to kwota wyczerpuje wszelkie roszczenia powoda z tytułu zadośćuczynienia. Odpowiedzialność solidarna, o której mowa w art. 38 ust. 1 ustawy prawo prasowe, nie obejmują roszczeń niemajątkowych, w tym i roszczenia o złożenie oświadczenia w trybie art. 24 § 1 k.c. Gdyby jednak nawet uznać, że pozwana dopuściła się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda, to również i to roszczenie nie przysługuje obecnie powodowi. Z treści art. 24 § 1 k.c. wynika jednoznacznie, że roszczenie o zobowiązanie do złożenia oświadczenia istnieje tylko wtedy, gdy złożenie oświadczenia jest potrzebne do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Biorąc pod uwagę stan sprawy na datę zamknięcia rozprawy, doszło już złożenia, żądanych przez powoda w innym procesie, oświadczeń wydawcy i redaktora naczelnego, które swą treścią odpowiadają oświadczeniu, żądanemu aktualnie przez powoda od pozwanej. W szczególności, oświadczenia wydawcy i redaktora naczelnego na trwale widnieją w miejscu publikacji artykułu na stronie internetowej tygodnika (...). W kontekście autorytetu wydawcy i redaktora naczelnego, nie sposób aktualnie dopatrzyć się potrzeby, by analogiczne jak oni oświadczenie składała jeszcze pozwana. Nawet bowiem z twierdzeń powoda nie wynika, by złożenie oświadczenia akurat przez pozwaną miało wywrzeć jakieś dodatkowe, konkretne następstwa, rzeczywiście niwelujące skutki dokonanego naruszenia dóbr osobistych, a niemożliwe do osiągnięcia w drodze samych tylko oświadczeń wydawcy i redaktora naczelnego. W istocie, publikacja kolejnego oświadczenia o tej samej treści doprowadzi przede wszystkim do przypomnienia sobie przez czytelników artykułu o drobnej, dygresyjnej wzmiance na temat powoda, o której – przez okres pięciu lat od publikacji artykułu – z pewnością zdążyli już zapomnieć. Złożenie przez pozwaną wskazanego żądaniem pozwu oświadczenia nie tylko nie usunie skutków naruszenia dóbr osobistych powoda, ale najpewniej zwróci społeczną uwagę na zapomniane już treści, przedstawiające powoda w niekorzystnym świetle. Żądana przez powoda czynność nie jest więc „potrzebna” w rozumieniu art. 24 § 1 k.c. Apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 16 października 2014 roku wniósł powód, który wyrok sądu pierwszej instancji zaskarżył w w części - to jest w punkcie 1, w zakresie w jakim Sąd Okręgowy oddalił żądanie powoda w zakresie ochrony niemajątkowej naruszonych dóbr osobistych, to jest w zakresie w jakim powód żądał złożenia przez pozwaną stosownego oświadczenia oraz w zakresie w jakim Sąd Okręgowy oddalił żądanie powoda zasądzenia na jego rzecz zadośćuczynienia do kwoty 10.000 zł. oraz w punkcie 2, to jest w zakresie orzeczenia o kosztach procesu. Zaskarżonemu wyrokowi zarzucił:
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.