Sygn. akt III AUa 1791/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 16 marca 2016 r. Sąd Apelacyjny - III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w G. w składzie: Przewodniczący: SSA Jerzy Andrze
§ 1kpc oddalił odwołanie ubezpieczonej.
Apelację od powyższego wyroku wywiodła ubezpieczona M. K. zaskarżając go w całości i zarzucając mu naruszenie przepisów postępowania, a mianowicie: a) art. 233 § 1 kpc, poprzez: - dokonanie arbitralnej oceny zeznań świadków A. K., L. K.
(1)i W. W.
(1), - nielogiczną i sprzeczną z zasadami doświadczenia życiowego analizę możliwości pracy w gospodarstwie rolnym ubezpieczonej w okresie nauki w szkole ponadpodstawowej, - przekroczenie granic swobody sędziowskiej poprzez uznanie, że pomoc ubezpieczonej w gospodarstwie rolnym miała charakter doraźny, dorywczy i była świadczona okazjonalnie, w sytuacji, gdy ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że praca ubezpieczonej miała charakter stały i była świadczona przez cały rok, włączając w to okres jesienno-zimowy, b) art. 328 § 2 kpc, poprzez stwierdzenie, że do analizy zeznań świadków A. K., L. K.
(1)i W. W.
(1)Sąd podszedł ze szczególną ostrożnością, bez wskazania w jakiej części uznał ja za wiarygodne, a w jakiej części odmówił im wiarygodności oraz bez określenia w jaki sposób wpłynęło to na możliwość doliczenia okresu pracy w gospodarstwie rolnym rodziców do wymaganego okresu ubezpieczenia, co uniemożliwia kontrolę instancyjną orzeczenia, c)art.
§ 1
kpc, poprzez stwierdzenie, że w przedmiotowej sprawie nie ma podstaw do uwzględnienia odwołania A. i jak w sentencji zaskarżonego orzeczenia. Wskazując na powyższe zarzuty ubezpieczona wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku i przyznanie prawa do renty rolniczej z tytułu niezdolności do pracy. Ewentualnie wnoszę o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd I instancji. Wniosła też o zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego przed Sądem II instancji. Zdaniem ubezpieczonej założenie, że jej praca w gospodarstwie rolnym w okresie od 16 listopada 1974 roku do 13 stycznia 1981 roku miała charakter doraźnej pomocy w wykonywaniu typowych obowiązków domowych, zwyczajowo wymaganych od dzieci jako członków rodziny rolnika, pracy wykonywanej dorywczo, okazjonalnie i w wymiarze niższym od połowy pełnego wymiaru czasu pracy jest błędne Stan faktyczny ustalony przez Sąd I instancji w zakresie dotyczącym pracy ubezpieczonej w gospodarstwie rolnym rodziców, jej charakteru i wymiaru, jest sprzeczny ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym. Ubezpieczona podniosła, iż z zeznań świadków zawnioskowanych przez nią, które notabene Sąd I instancji uznał za „zasadniczo zbieżne i pozbawione istotnych wewnętrznych sprzeczności”, wynika, że M. K. świadczyła pracę w gospodarstwie rolnym rodziców w sposób stały, całorocznie i w wymiarze, który z pewnością przekraczał 4 godziny dziennie nawet w okresie jesienno-zimowym. Podkreśliła również, że Sąd I instancji zdecydowanie zbyt dużą wagę przywiązał do pojawiającego się, zarówno w zeznaniach świadków, jak i oświadczeniach wnioskodawczyni, słowa „pomoc”. Określenie pracy świadczonej przez ubezpieczoną mianem „pomocy" nie uprawniało Sądu do arbitralnego ustalenia, iż praca ta miała charakter doraźny, dorywczy i była świadczona okazjonalnie. Zdaniem ubezpieczonej doświadczenie życiowe wskazuje, że słowa „pomoc” używa się nawet dla określenia stanowiska w umowie o pracę. Spotyka się np. taki rodzaj zaszeregowania pracowników jak „pomoc biurowa”, „pomocnik elektryka”, „pomocnik budowlany”. Praca w charakterze pomocnika może mieć, a bardzo często ma charakter etatu i to w pełnym wymiarze czasu pracy. Nie ma zatem podstaw do dyskredytowania czynności wykonywanych przez ubezpieczoną w gospodarstwie rolnym rodziców tylko na tej podstawie, że po części miały one walor czynności pomocniczych. Ubezpieczona zwróciła uwagę, że wiele z obowiązków wykonywanych przez nią miało charakter autonomiczny, a wnioskodawczyni wykonywała je samodzielnie bez niczyjej pomocy. Przyczyną niewłaściwie ustalonego stanu faktycznego w wyroku Sądu I instancji było naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów. Sąd w sposób arbitralny ocenił zeznania świadków zawnioskowanych przez powódkę, a dodatkowo nie wyjaśnił w jakiej mierze uznaje zeznania za wiarygodne, a w jakiej odmawia im przymiotu wiarygodności. Lakoniczne stwierdzenie, iż do zeznań świadków A. K., L. K.
(1)i W. W.
(1)Sąd podszedł ze szczególną ostrożnością nie spełnia wymogu uzasadnienia orzeczenia określonego w art. 328 § 2 kpc, co z kolei uniemożliwia skuteczną kontrolę instancyjną orzeczenia. Podobnie stwierdzenie, iż w okresie od 1974 roku do 1978 roku A. K. była osobą niepełnoletnią należy – zdaniem apelującej - uznać za niewystarczające dla dyskwalifikowania jej zeznań. Po pierwsze sporny okres dotyczył lat 1974 - 1981, a zatem w okresie od 1978 do 1981 roku A. K. była pełnoletnia. Po drugie sama niepełnoletniość świadka we wskazanym okresie nie oznacza, że świadek nie była w stanie prawidłowo postrzegać zdarzeń i odtworzyć ich przebiegu w trakcie zeznań na rozprawie. Świadek podała, że dobrze znała ubezpieczoną i jej rodzinę, dobrze orientowała się w ich sytuacji oraz pracach wykonywanych w gospodarstwie rodziców M. K.. Nie ma zatem podstaw do dyskredytowania zeznań ww. świadka. Według ubezpieczonej, te same uwagi trzeba odnieść do zeznań L. K.
(1)i W. W.
(1). Szczególnie w przypadku W. W.
(1)- podejście do jego zeznań „ze szczególną ostrożnością” tylko z tego powodu, że jest on bratem M. K. razi niesprawiedliwością. Kto bowiem, jeśli nie najbliższy członek rodziny stanowi cenniejsze i pełniejsze źródło informacji o życiu i pracy M. K.? W ocenie ubezpieczonej, Sąd I instancji przeprowadził nielogiczną i sprzeczną z zasadami doświadczenia życiowego analizę możliwości pracy w gospodarstwie rolnym ubezpieczonej w okresie nauki w szkole ponadpodstawowej. Specyfika sytuacji rodzinnej ubezpieczonej - mimo licznego rodzeństwa M. K. jako jedyna w spornym okresie pozostała w gospodarstwie i pracowała razem z rodzicami, bowiem jej najmłodszy brat „nie był zainteresowany” pracą - zmuszała ubezpieczoną do tego, że pracowała zarówno przed, jak i po zajęciach w szkole. Zwróciła przy tym uwagę, że nie przeszkadzała jej w tym konieczność codziennych dojazdów do szkoły. Wówczas transport publiczny był o wiele bardziej rozwinięty niż obecnie, a siatka połączeń między obszarami wiejskimi a miastami była bogatsza. W ocenie pełnomocnika ubezpieczonej, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego M. K. udowodniła, iż okres pracy w gospodarstwie rolnym rodziców należy doliczyć do okresu ubezpieczenia na podstawie art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Tym samym M. K. spełnia wymogi niezbędne dla ubiegania się o świadczenie przedemerytalnego, w tym także wykazuje się okresem 20 lat ubezpieczenia. Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik ubezpieczonej sprostował zawartą w apelacji omyłkę i wniósł o przyznanie ubezpieczonej prawa do świadczenia przedemerytalnego, zamiast mylnie wskazanego prawa do renty rolniczej. Sąd Apelacyjny zważył co następuje: Apelacja ubezpieczonej nie zasługuje na uwzględnienie. Spór w niniejszej sprawie dotyczył spełnienia przez ubezpieczoną przesłanki 20 lat ubezpieczenia wymaganej do uzyskania prawa o świadczenia przedemerytalnego, stosownie do treści art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 30 kwietnia 2004r. o świadczeniach przedemerytalnych (t.j. Dz. U. z 2013r., poz. 170 ze zm.; dalej: ustawa), który stanowi, że prawo do świadczenia przedemerytalnego przysługuje osobie, która zarejestrowała się we właściwym powiatowym urzędzie pracy w ciągu 30 dni od dnia ustania prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy, pobieranej nieprzerwanie przez okres co najmniej 5 lat, i do dnia, w którym ustało prawo do renty, ukończyła co najmniej 55 lat - kobieta oraz 60 lat - mężczyzna i osiągnęła okres uprawniający do emerytury, wynoszący co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Nadto zgodnie z art. 2 ust. 3 powołanej wyżej ustawy, świadczenie przedemerytalne przysługuje osobie określonej w ust. 1 po upływie co najmniej 180 dni pobierania zasiłku dla bezrobotnych, o którym mowa w ustawie o promocji zatrudnienia, jeżeli osoba ta spełnia łącznie następujące warunki: 1) nadal jest zarejestrowana jako bezrobotna; 2) w okresie pobierania zasiłku dla bezrobotnych nie odmówiła bez uzasadnionej przyczyny przyjęcia propozycji odpowiedniego zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, w rozumieniu ustawy o promocji zatrudnienia, albo zatrudnienia w ramach prac interwencyjnych lub robót publicznych; 3) złoży wniosek o przyznanie świadczenia przedemerytalnego w terminie nieprzekraczającym 30 dni od dnia wydania przez powiatowy urząd pracy dokumentu poświadczającego 180-dniowy okres pobierania zasiłku dla bezrobotnych. Z kolei w myśl art. w art. 10 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 17 grudnia 1998r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz. U. z 2015r., poz. 748), mającym zastosowanie z mocy art. 2 ust. 2 ustawy, przy ustalaniu prawa do emerytury uwzględnia się przypadające przed dniem 1 stycznia 1983 r. okresy pracy w gospodarstwie rolnym po ukończeniu 16 roku życia, jeżeli okresy składkowe i nieskładkowe, ustalone na zasadach określonych w art. 5-7, są krótsze od okresu wymaganego do przyznania emerytury, w zakresie niezbędnym do uzupełnienia tego okresu. Bezspornym było w sprawie, iż ubezpieczona spełnia warunki wynikające z powołanych wyżej przepisów, poza warunkiem posiadania 20 lat okresów składkowych i nieskładkowych. W ocenie Sądu Apelacyjnego nie ma racji apelująca zarzucając, że Sąd I instancji przekroczył granice swobody sędziowskiej, dokonał arbitralnej oceny zeznań świadków oraz przeprowadził nielogiczną i sprzeczną z zasadami doświadczenia życiowego analizę możliwości pracy ubezpieczonej w gospodarstwie rolnym w okresie nauki w szkole ponadpodstawowej. Z dyrektywy art. 233 k.p.c. wynika obowiązek Sądu polegający na wyprowadzeniu z zebranego w sprawie materiału dowodowego wniosków logicznie prawidłowych. Reguła ta, współokreślająca granice swobodnej oceny dowodów nie będzie zachowana, jeżeli wnioski wyprowadzone przez Sąd przy ocenie dowodów nie układają się w logiczną całość zgodną z doświadczeniem życiowym, lecz pozostają ze sobą w sprzeczności, a także gdy nie istnieje logiczne powiązanie wniosków z zebranym w sprawie materiałem dowodowym. W świetle motywów rozstrzygnięcia przytoczonych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, nie sposób jest zarzucić im braku logicznego związku między treścią przeprowadzonych dowodów, a ustalonymi na ich podstawie w drodze wnioskowania faktami stanowiącymi podstawę zapadłego w przedmiotowej sprawie rozstrzygnięcia. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, apelacja nie zawiera argumentów uzasadniających powzięcie wątpliwości co do istnienia logicznego związku pomiędzy zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym a wnioskami wyprowadzonymi z niego przez Sąd pierwszej instancji w zakresie świadczonej przez ubezpieczoną pomocy rodzicom w gospodarstwie rolnym. W judykaturze utrwalił się pogląd, zgodnie z którym błędna ocena dowodów polega na wyprowadzeniu z dowodów wniosków nie dających się pogodzić z ich treścią oraz na formułowaniu ocen - bez rozważenia całości zebranego w sprawie materiału, a także ocen sprzecznych z zasadami doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania. Do naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. dochodzi w związku z powyższym tylko wówczas, gdy strona apelująca wykaże sądowi pierwszej instancji uchybienie podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów, co w niniejszej sprawie nie miało miejsca. W przedmiotowej sprawie Sąd pierwszej instancji wszechstronnie rozważył zgromadzony materiał dowodowy i wysnuł z niego prawidłowe wnioski, prawidłowo ustalając stan faktyczny sprawy i dokonując analizy zebranego materiału dowodowego. W ocenie Sądu Apelacyjnego, słusznie Sąd I instancji przyjął, że zeznania świadków przesłuchanych w niniejszej sprawie, jak i zeznania ubezpieczonej nie dawały podstaw do ustalenia, iżby ubezpieczona pracowała w gospodarstwie rolnym rodziców stale i w wymiarze co najmniej 4 godzin dziennie. Świadek J. G.
(1)zeznała ogólnie, że pamięta jak wszystkie dzieci jeździły na wozach z rodzicami po zboże, a więc były to lata poprzedzające okres sporny, gdyż w spornych latach z rodzicami mieszkała tylko ubezpieczona i jej brat Z. urodzony w (...)r. Świadek nie pamiętała w jakich latach i gdzie uczyła się ubezpieczona, kiedy podjęła pracę zawodową. W zeznaniach przenosiła wiele z własnych doświadczeń uznając, że podobnie musiało być w rodzinie ubezpieczonej. Z jej zeznań wynika jedynie, że ubezpieczona musiała zapewne pomagać rodzicom w różnych pracach, przy obrządku, nanieść wody lub drewna. Podała też, że wykopki trwały 1-3 dni. Z kolei świadek A. K. z jednej strony nie była w stanie powiedzieć ile trzody chlewnej chowali rodzice ubezpieczonej, bo jak twierdziła, nie zaglądała do obory, z drugiej zaś strony zeznała, że ubezpieczona pracowała przy obrządku w oborze. Logicznym zatem zdaje się wniosek, że skoro świadek nie zaglądała do obory, to nie może posiadać wiedzy na temat tego kto i jakie czynności w oborze wykonywał. Stąd też przyjąć należy, iż zeznania tego świadka, jakoby ubezpieczona miała pracować w oborze rano przez 1 godzinę a po południu 3 godziny, miały na celu jedynie uwiarygodnienie żądań ubezpieczonej, a nie wynikały z wiedzy i obserwacji świadka co do czynności wykonywanych przez ubezpieczoną. Wiarygodnymi mogą być zeznania A. K. jedynie w tym zakresie, że widziała ubezpieczoną przy pracach polowych w okresie spiętrzenia tych prac tj. w czasie sianokosów, żniw czy wykopków. Również świadek L. K.
(1)mówił ogólnie, że ubezpieczona pomagała matce przy dojeniu krów, pomagała przy żniwach, wykopkach i 2 razy w roku przy rozrzucaniu obornika. Zimą według świadka ubezpieczona miała karmić kury, przygotować opał, pomagać przy młóceniu. Młócenie nie trwało zapewne całą zimę, zaś karmienie drobiu i przyniesienie drewna czy węgla na opał nie mogło zajmować 4 godzin. Co do zeznań brata ubezpieczonej – W. W.
(1)– to wskazać należy, że nie mógł on posiadać wiedzy o codziennych obowiązkach ubezpieczonej w spornych latach 1974-1981, bowiem wyjechał w 1971r. i do domu rodzinnego przyjeżdżał tylko w czasie urlopu. Niewiarygodne zaś są jego twierdzenia, że w 1974r. tylko ubezpieczona pomagała rodzicom, gdyż najmłodszy Z. rzekomo wyjechał do G., bowiem miał on wówczas zaledwie 14 lat, więc był uczniem szkoły podstawowej, a nadto według świadka A. K. najmłodszy z rodzeństwa wyjechał później, jak dorósł, do szkoły do T.. Oceniając zeznania wymienionych wyżej świadków nie można było tracić z pola widzenia rozbieżności w ich zeznaniach w zakresie wielkości hodowli prowadzonej przez rodziców ubezpieczonej w spornym okresie, gdyż co do liczby krów podawali: 5-6 krów – świadek J. G., 7-8 krów – świadek W. W., a według L. K. była 1 krowa i cielak, zaś co do trzody chlewnej świadek ten mówił o 2-3 sztukach, podczas gdy pozostali świadkowie podawali 5-7 sztuk – W. W. i 10-15 sztuk J. G. Nadto świadkowie J. G. i L. K. w swoich pisemnych zeznaniach złożonych wraz z wnioskiem do pozwanego twierdzili, że ubezpieczona w spornych latach pracowała w gospodarstwie rolnym rodziców w pełnym wymiarze czasu pracy i podawali dokładne daty, a zeznając przed Sądem nie pamiętali takich szczegółów. Nie można też zgodzić się z twierdzeniem świadków i ubezpieczonej, jakoby dojazd do szkoły autobusem PKS zajmował jej mniej niż godzinę czasu, bowiem odległość z Ż. do R. przez L. wynosi około 50 km, a więc autobus zatrzymując się na przystankach ( nawet jeśli była to jazda bez przesiadki w L. ) trasę tę mógł pokonać w czasie około 1,5 godziny, ale nie krótszym niż godzina. Istotnym jest, że jakkolwiek całkowita powierzchnia gospodarstwa rolnego rodziców ubezpieczonej wynosiła 7,174 ha, to niemal połowę stanowiły nieużytki (podmokłe łąki). Nawet gdyby użytki stanowiły 4 ha, to część z tego obszaru musiała być przeznaczona na łąki do wypasu krów i w części przeznaczone na siano, zatem grunty orne przeznaczone pod uprawę zbóż i ziemniaków mogły stanowić około 2 ha, a zatem żniwa czy wykopki na takiej powierzchni trwały kilka dni, a nie tygodniami. Sama ubezpieczona zeznała, że pracowała przy wykopkach u sąsiadów, ale nie tylko, żeby odrobić ich pomoc przy zbieraniu ziemniaków na polu rodziców, lecz żeby zarobić, a to już z pewnością nie stanowiło pracy w gospodarstwie rolnym rodziców. Nadto, jak zeznała ubezpieczona, rodzice byli zdrowi, nie pracował zawodowo, więc ich zajęcia ograniczały się do prac w gospodarstwie rolnym, w którym był jeszcze brat ubezpieczonej Z.. Warto też podkreślić, że od stycznia 1981r. rodzice ubezpieczonej zostali sami w gospodarstwie i nadal je prowadzili, więc praca ubezpieczonej w tym gospodarstwie nie mogła być tak istotna, skoro bez jej codziennego udziału, gospodarstwo to nadal funkcjonowało. Nie można też dać wiary zeznaniom ubezpieczonej, że przed szkołą rano codziennie pracowała przez 1 godzinę, skoro wychodziła z domu o godzinie 6.10, a wstawała – jak sama zeznała – pół godziny lub godzinę przed wyjściem. Poza tym ubezpieczona zeznała pierwotnie, że rano karmiła zwierzęta, potem zaś zmieniła stanowisko podając, że nie karmiła zwierząt, ale ojciec zlecał jej nanieść sieczki czy siana dla krów. Słusznie zatem Sąd Okręgowy przyjął, że praca ubezpieczonej w gospodarstwie rolnym rodziców ograniczała się do pomocy przy niektórych pracach, nie była to jednak stała, codzienna praca w wymiarze co najmniej 4 godzin dziennie. Zapewne dłużej niż 4 godziny w ciągu dnia ubezpieczona pracowała przez kilka dni w czasie żniw czy wykopków lub sianokosów, co jednak nie przesądza o stałym charakterze pracy. Zwrócić też należy uwagę na fakt, że ubezpieczona w toku postępowania nie przedłożyła świadectw szkolnych o ukończeniu nauki w szkole podstawowej , jak i w szkole zawodowej, sama zaś twierdziła raz, że szkołę podstawową ukończyła w 1974r, a 3-letnią szkołę zawodową ukończyła w 1977r., innym razem w oświadczeniu złożonym do pozwanego (k. 6 akt ZUS) podała, że w szkole zawodowej uczyła się w systemie dziennym w latach 1975-1978 i złożyła dokument potwierdzający zdanie egzaminu czeladniczego w zakresie krawiectwa damskiego lekkiego dnia 27 czerwca 1978r. Nawet gdyby przyjąć, że po zakończeniu nauki tj. po 27 czerwca 1978r. ubezpieczona w większym wymiarze pracowała w gospodarstwie rolnym rodziców, to okres ten – do dnia 13 stycznia 1981r. – stanowi 2 lata 6 miesięcy i 16 dni i jest niewystarczającym, wobec brakujących do 20-letniego stażu ubezpieczeniowego, 3 lat 7 miesięcy i 16 dni. W tym stanie rzeczy zasadnie Sąd I instancji oddalił odwołanie ubezpieczonej zgodnie z dyspozycją art.
§ 1kpc.
Za chybiony uznać należało również zarzut naruszenia art.328 § 2 kpc, bowiem Sąd Okręgowy wskazał w pisemnym uzasadnieniu wyroku przyczyny, dla których uznał zeznania świadków jako potwierdzające jedynie pomoc ubezpieczonej świadczoną przy różnych pracach w gospodarstwie, a nie uznał tej pracy za wykonywaną stale i w wymiarze co najmniej połowy pełnego wymiaru czasu pracy. Mając na względzie całokształt przedstawionych wyżej okoliczności, wyrok Sądu Okręgowego uznać należało za prawidłowy, a apelację ubezpieczonej za niezasadną. Wobec powyższego Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 kpc orzekł jak w sentencji. SSA Grażyna Czyżak SSA Jerzy Andrzejewski SSO del. Maria Ołtarzewska