i § 3 kc w przypadku ujawnienia się u powoda kolejnych negatywnych skutków kolizji z 3 maja 2010 r. powód będzie mógł w ciągu 3 lat wystąpić z roszczeniem o naprawienie szkody, nie będąc przy tym obarczony ryzykiem jego przedawnienia jak to miało miejsce pod rządami regulacji zawartej w art. 422 kc; - art. 6 kc w zw. z art. 232 kc przez przyjęcie, że powód udowodnił, że doznana przez niego szkoda pozostaje w związku przyczynowym ze zdarzeniem z dnia 3 maja 2010r.; - art. 445 § 1 kc w zw. z art. 444 § 1 kc przez niezaliczenie na poczet zasądzonej kwoty wypłaconej w likwidacji na rzecz powoda kwoty 25 000 zł na poczet świadczeń odszkodowawczych; - art. 481§ 1 w zw. z art. 446 § 4 kc przez zasądzenie odsetek ustawowych od kwot zadośćuczynienia i odszkodowanie za okres poprzedzający wyrokowanie; - art. 100 kpc przez obciążenie pozwanego kosztami sądowymi w całości w sytuacji, gdy Sąd powinien obciążyć pozwanego kosztami sądowymi od odpowiedniej proporcji do stopnia jego przegranej, stosując zasadę stosunkowego rozdzielenia kosztów procesu wynikającą z art. 100 kpc. W oparciu o tak sformułowane zarzuty wniósł o zmianę wyroku w pkt I przez oddalenie powództwa co do kwoty 70 999, 32 zł wraz z odsetkami; w pkt II przez oddalenie powództwa o ustalenie odpowiedzialności na przyszłość; w pkt IV przez adekwatne do powyższej zmiany rozstrzygnięcie o kosztach a ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd Rejonowy. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Apelacja jest niezasadna. W sprawie nie zachodzą uchybienia, które Sąd Okręgowy bierze pod uwagę z urzędu, a których skutkiem byłaby nieważność postępowania – art. 378 § 1 kpc. Sąd Okręgowy podziela ustalenia faktyczne Sądu Rejonowego i przyjmuje je za własne. Ustalenia te pozostają zresztą poza przedmiotem zaskarżenia. Istota apelacji, podobnie jak obrona podjęta przez apelującego przed Sądem I instancji, sprowadzają się do kwestionowania dokonanej przez Sąd Rejonowy, w przyjętym stanie faktycznym sprawy, subsumcji. Również jednak w tym zakresie w rozumowaniu Sądu I instancji nie można dopatrzyć się żadnych nieprawidłowości. Zarzuty stawiane w tym zakresie stanowią w istocie powtórzenie zarzutów podnoszonych przez apelującego w postępowaniu I- instancyjnym, a które zasadnie nie zostały przez Sąd Rejonowy uwzględnione. I tak, za chybiony ocenić w pierwszym rzędzie trzeba zarzut naruszenia art. 436 § 1 kc w zw. z art. 435 § 1 kc w zw. z art. 34 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz. U. z 2013 r., poz. 392) (dalej: ustawa) poprzez uznanie, że w okolicznościach niniejszej sprawy zachodzą przesłanki do przypisania apelującemu odpowiedzialności opartej na tych przepisach. Nie można zgodzić się przede wszystkim ze stanowiskiem apelującego, że na przeszkodzie zastosowania przedmiotowej regulacji stoi to, iż pojazd S. (...) nr rej. (...) w chwili doznania szkody przez powoda nie znajdował się w ruchu. Jak przyznał sam apelujący „ruch pojazdu” jako przesłanka wskazanych przepisów nie może być rozumiany ściśle, zgodnie tylko z potocznym rozumieniem takiego sformułowania, a zatem jedynie jako przemieszczanie się środka komunikacji w przestrzeni. Ruch pojazdu w myśl tych przepisów utożsamia się bowiem częstokroć z samą tylko pracą silnika, kiedy pojazd stoi w miejscu. Jak jednak również podkreślił to apelujący, nie można wykluczyć sytuacji, w których nawet mimo, iż silnik został wyłączony, pojazd nadal będzie znajdował się w tak rozumianym ruchu. Będzie to miało miejsce przykładowo, gdy pojazd zatrzyma się w związku z sytuacją zaistniałą na drodze, bądź celem wysadzenia pasażerów. Generalnie ruch zostaje natomiast wyłączony, jeśli nastąpi zatrzymanie pojazdu z zamiarem stałego postoju w związku z dotarciem do celu podróży. Nie kwestionując zasadności twierdzeń apelującego w kontekście jak powyżej, nie można jednak podzielić jego przekonania o braku tak rozumianego ruchu pojazdu w niniejszej sprawie, na chwilę kiedy powód doznał szkody. Za niezrozumiale z punktu widzenia zasad logiki ocenić tu trzeba twierdzenia apelującego, że ruch przedmiotowego pojazdu marki S. (...) nr rej. (...) wyłącza to, że znalazł on się w rowie a co wyklucza możliwość uznania, iż dotarł on do celu swej podróży. Argumentacja ta jest sprzeczna z przytoczonymi wywodami samego apelującego, że to właśnie dopiero osiągnięcie celu podróży pozwala przyjąć, iż ruch pojazdu został wyłączony. Celem takim z całą stanowczością nie było przecież wjechanie do rowu i dachowanie pojazdu. Apelujący popadł w tę sprzeczność opierając się z jednej strony na poglądach prezentowanych w doktrynie, a z drugiej strony nawiązując do przesłanek art. 34 ust. 2 ustawy. O takim jego odwołaniu do tej ustawy mowa będzie jeszcze w dalszej części uzasadnienia, w odniesieniu do zarzutu art. 328 kpc. W tym miejscu jedynie zaznaczyć można, że jego interpretacja tej ustawy jest nieprawidłowa. Co do ruchu pojazdu na gruncie odpowiedzialności odszkodowawczej, w piśmiennictwie oraz w judykaturze przedmiotu podkreśla się natomiast przede wszystkim jej pragmatyczny cel. W wyroku z dnia 11 kwietnia 2003 r., sygn. III CKN 1522/00 Sąd Najwyższy przyjął, że zasadniczym kryterium dla oceny, czy pojazd znajduje się w ruchu powinno być to, czy może on nadal stanowić potencjalne, związane z takim szeroko rozumianym ruchem, niebezpieczeństwo. Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 kwietnia 2005 r., sygn. II CK 572/04. W wyroku tym przyjął, że o zakończeniu jazdy nie można mówić m.in. w sytuacji, gdy nastąpi defekt samochodu czyniący go niezdatnym do dalszej podróży, a samochód ten nadal pozostaje na drodze publicznej. Ruch pojazdu ustanie, zdaniem Sądu Najwyższego, dopiero po odholowaniu go do bazy remontowej. Podobne stanowisko przyjmują sądy powszechne. Przykładowo w wyroku z dnia 22 listopada 2012 r., sygn. akt I ACa 615/12 Sąd Apelacyjny w Bydgoszczy przyjął, że na gruncie art. 34 ust. 1 ustawy, ruch pojazdu to nie tylko przemieszczenie się w przestrzeni, ale również pozostawanie w spoczynku, jeśli kierujący pojazdem znajduje się nim a silnik (napęd) pracuje na biegu jałowym. Jedynie opuszczenie pojazdu przez kierowcę i pasażerów oraz wyłączenie silnika znamionują przerwanie ruchu pojazdu mechanicznego, pod warunkiem, iż dzieje się tak z zamiarem dłuższego parkowania samochodu. Orzecznictwo to stanowi kontynuację linii orzeczniczej znajdującej wyraz już w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 7 marca 1968 r., sygn. III CZP 1/68, w której wskazano, że pojazd mechaniczny uważa się za będący w ruchu w rozumieniu art. 436 kc, także wówczas gdy pojazd ten stoi , ale nastąpi np. wybuch silnika lub jego zaskoczenie. Mając na względzie wszystko powyższe nie można mieć jakichkolwiek uzasadnionych wątpliwości co do tego, że przesłanka ruchu pojazdu została wypełniona w niniejszej sprawie. Wybuch, w następstwie którego powód doznał szkody związany był z wyciekiem paliwa, a jaki to spowodowany był ruchem pojazdu. Tym samym za chybione ocenić trzeba twierdzenia apelującego o braku związku przyczynowego między szkodą powoda a ruchem pojazdu. Wskazania wymaga, ze adekwatny związek przyczynowy pomiędzy ruchem pojazdu a szkodą konieczny dla przypisania odpowiedzialności na zasadzie ryzyka przewidzianej w omawianych przepisach, nie w każdym przypadku będzie oznaczał proste wynikanie jednej przyczyny bezpośrednio z drugiej. Jak wskazuje się w judykaturze i piśmiennictwie znajdujący tu zastosowanie przepis art. 361 § 1 kc, który to przewiduje odpowiedzialność wyłącznie za normlane następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła, nie może być tak wąsko rozumiany. W wyroku z dnia 4 października 2012 r., sygn. I CKS 665/2011 Sąd Najwyższy uznał, że na gruncie tego przepisu obojętne jest, czy ma miejsce związek przyczynowy bezpośredni czy pośredni oraz czy jest to związek przyczynowy jednoczłonowy czy wieloczłonowy. W tym ostatnim przypadku koniecznym jest jedynie, aby pomiędzy poszczególnymi ogniwami zachodziła normalna zależność przyczynowa, a zatem każde ogniwo musi podlegać ocenie z punktu widzenia zależności adekwatnej. Związek przyczynowy może zatem występować także wtedy, gdy pewne zdarzenie stworzyło warunki powstania innych zdarzeń, z których dopiero ostatnie stało się bezpośrednią przyczyną szkody. Stanowisko takie jest powszechnie akceptowane przez sądy powszechne, podziela je także Sąd Okręgowy. Nie ma z kolei wątpliwości co do tego, że tak rozumiana przyczynowość miała miejsce w okolicznościach niniejszej sprawy. W tym miejscu za bezzasadne ocenić trzeba wywody apelującego co do tego, że zaistniałe zdarzenie nie wyczerpuje żadnej z przesłanek art. 34 ust. 2 ustawy, który to stanowi, że szkoda powstała w związku z ruchem pojazdu to szkoda powstała podczas i w związku z wsiadaniem do pojazdu mechanicznego lub wysiadaniem z niego, bezpośrednim załadowywaniem lub rozładowywaniem pojazdu mechanicznego, zatrzymaniem lub postojem pojazdu mechanicznego. Stwierdzenia wymaga, że przepis ten nie stanowi, jak zdaje się to przyjmować apelujący, uszczegółowienia przepisu art. 34 ust. 1 ustawy, który to zakłada odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną w związku z ruchem pojazdu, w tym sensie, że zawiera definicję tak rozumianej szkody. Przeciwnie przepis ten jest uzupełnieniem art. 34 ust. 1 - stanowi jego swoiste rozszerzenie na wymienione w nim okoliczności. Wynika to wprost z wykładni gramatycznej, a mianowicie posłużeniem się przez ustawodawcę wyrażeniem „również”. Podkreślić trzeba, że katalog okoliczności wyczerpujących pojęcie „szkoda wyrządzona ruchem pojazdu” jest otwarty. Ma to znaczenie szczególnie w obecnych czasach, gdzie z uwagi na wzmożony ruch pojazdów mechanicznych i postęp techniki trudno byłoby przewidzieć wszystkie możliwe przypadki dające się zaszeregować pod tę dyspozycję. To pozwala z kolei za bezprzedmiotowy ocenić zarzut naruszenia art. 328 § 2 kpc. Sąd w istocie w ramach dokonywanej subsumpcji jako podstawę odpowiedzialności apelującego przyjął art. 34 ust. 1 ustawy. Nie mógł tym samym wskazać, którą przesłankę art. 34 ust. 2 przyjął za spełnioną, skoro tego przepisu nie zastosował jako podstawy odpowiedzialności. O takim zastosowaniu nie może bowiem z całą stanowczością przesądzać jedynie jego powołanie, a które to zgodne było z przyjętą przez Sąd systematyką uzasadnienia. Na końcu wreszcie obalić trzeba argumentację apelującego, że jego odpowiedzialność powinna zostać wyłączona w związku z zaistnieniem okoliczności egzoneracyjnych, a to winy powoda (art. 435 § 1 kc in fine). Jak wskazuje się w literaturze przedmiotu wina poszkodowanego wyłącza odpowiedzialność opartą na zasadzie ryzyka tylko wtedy, gdy jest tak poważna, że według zasad nauki i doświadczenia życiowego tylko ona może być brana pod uwagę i absorbuje inne okoliczności sprawy (por. komentarz do art. 336 kc, Bieniek G., System Publikacji LEX). Nie można natomiast przyjąć aby taka sytuacja miała miejsce w niniejszej sprawie. Co do zasady niesienie pomocy ofiarom wypadku stanowi obowiązek. Brak jego wypełnienia, jak wskazywał sam apelujący w toku postępowania przed Sądem Rejonowym co do zasady wypełnia znamiona przestępstwa określonego w art. 162 kc. Dowolnie apelujący natomiast założył, że w niniejszym wypadku powód do udzielania takiej pomocy nie był obowiązany, a wręcz nie powinien jej nieść. Jest to sprzeczne z treścią art. 162 § 2 kk, który zwalnia z obowiązku udzielania takiej pomocy, jedynie wówczas gdy konieczne jest poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej, a które to okoliczności nie miały miejsca w niniejszej sprawie. Stwierdzenia wymaga, że działanie powoda nie ma znamion bezprawności. Nie uchybia ono żadnym przepisom prawnym czy społecznie akceptowanym zasadom postępowania w warunkach podobnych. Powód nawet o ile zakładać, że powinien zdawać sobie sprawę z tego, że podejmując się akcji ratunkowej naraża się na ryzyko wybuchu i konsekwencje z tym związane działał w warunkach, gdzie koniecznym było dokonanie swoistego przewartościowania narażenia się na niebezpieczeństwo własnej szkody z niebezpieczeństwem utraty życia przez dwoje młodych ludzi. Sprzeczne z zasadami sprawiedliwości społecznej byłoby w takiej sytuacji czynienie mu zarzutu z tytułu podjętej w warunkach wymagających szybkiego, spontanicznego działania decyzji. Za bezpodstawny w dalszej kolejności ocenić trzeba zarzut naruszenia art. 189 kpc przez uznanie, że powód posiada interes prawny do żądania ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość, podczas gdy zgodnie z dyspozycją art.
i § 3 kc w przypadku ujawnienia się u powoda kolejnych negatywnych skutków kolizji z 3 maja 2010 r. powód będzie mógł w ciągu 3 lat wystąpić z roszczeniem o naprawienie szkody, nie będąc przy tym obarczony ryzykiem jego przedawnienia, jak to miało miejsce pod rządami regulacji zawartej w art. 422 kc. Wprowadzenie nowej regulacji, co do kwestii przedawnienia roszczeń o naprawienie szkody, w żaden sposób nie przesądza o braku celowości domagania się ustalenia odpowiedzialności na przyszłość. W kwestii tej wypowiedział się wprost Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 24 lutego 2009 r., sygn. III CZP 2/09. Przyjął mianowicie, że pod rządem art.
kc powód dochodzący naprawienia szkody na osobie może mieć interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości. W uzasadnieniu tej uchwały Sąd Najwyższy wskazał, że wprowadzenie uregulowania, że bieg terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie rozpoczyna się z chwilą dowiedzenia się przez poszkodowanego o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia (bo tak należy odczytać art.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.