k.c., w oczekiwaniu, że konsumenci, których świadomość prawna z reguły nie jest wysoka, nie odkryją, że postanowienia te są sprzeczne z prawem i nie będą dochodzić należnych im roszczeń. Klauzula I zawiera zapis sprzeczny z terminem określonym w art. 9 ustawy z dnia 27.07.2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. Nr 141, poz. 1176 ze zm., dalej: USpKons), który to termin nie może być skrócony przez przedsiębiorcę. Niezgodność z umową dotyczy zarówno wad towaru, jak i braków ilościowych. Zatem zapis narzucający konsumentowi termin 72-godzinny od doręczenia przesyłki ogranicza jego prawa, gdyż zmierza do narzucenia mu bardziej restrykcyjnych warunków dochodzenia uprawnień, a więc krótszy termin niż ustawowy. Postanowienie o zbliżonej treści zostało już wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych. Natomiast klauzula II musi być rozpatrywana w kontekście art. 70 § 1 k.c. Skoro pozwany w regulaminie zastrzega, że zawartość stron internetowych nie jest ofertą, to ofertę zawarcia umowy składa konsument, a sprzedawca jest nią związany w momencie potwierdzenia lub przystąpienia do jej wykonania. Konsument nie ma obowiązku potwierdzenia złożenia zamówienia, a nakładanie na niego dodatkowego obowiązku nie jest niczym uzasadnione. W odpowiedzi na pozew pozwany E. wniósł o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie kosztów procesu według norm przepisanych. W uzasadnieniu wskazał, że klauzula I znajduje się w rozdziale regulaminu dotyczącym sposobu postępowania w przypadku uszkodzeń mechanicznych zewnętrznych, które mogły powstać w transporcie. Tak opisane zasady postępowania są konieczne do ustalenia ewentualnej odpowiedzialności przewoźnika i nie ograniczają dochodzenia roszczeń z USpKons. Zapis jest podyktowany troską o klienta, a nadto, bez współpracy z kupującym pozwany będzie pozbawiony możliwości ustalenia stanu przesyłki w chwili jej wydania kupującemu. Zapisy regulaminu i USpKons nie mogą funkcjonować w oderwaniu od zapisów kodeksu cywilnego i ustawy z dnia 15.11.1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2000 r., Nr 50, poz. 601 ze zm., dalej: PrPrzew), która przewiduje zaledwie 7-dniowy termin od dnia doręczenia przesyłki na zgłoszenie roszczeń do przewoźnika. Klauzula II również jest podyktowana troską o klienta, jego bezpieczeństwem. Wprowadzony system potwierdzania danych ma służyć ich weryfikacji i potwierdzać, że osoba, która złożyła zamówienie, jest jego autorem. Klient ma możliwość zastanowienia się, uniknięcia zakupów robionych przez dzieci, czy znajomych w ramach „niespodzianki”. Zdarza się, że klient już kupił towar u innego sprzedawcy. Internauci są przyzwyczajeni do dwustopniowego potwierdzania czynność, który jest stosowany powszechnie w obrocie przez Internet. Pozwany nie miałby aż takiej ilości klientów, gdyby stosował postanowienia regulaminu i zasady komunikacji godzące w dobre obyczaje, czy rażąco naruszające interes konsumenta. Na rozprawie w dniu 7.09.2011 r. strona powodowa wskazała, że klauzula I jest abuzywna w zakresie uszkodzeń mechanicznych niebędących tożsamymi z uszkodzeniami w przesyłce. Skoro pozwany ma 7 dni na zgłoszenie szkody przewoźnikowi, to termin 72-godzinny jest zbyt krótki. Potwierdzenie przez konsumenta zawarcia umowy nie jest powszechnym zwyczajem handlowym stosowanym w umowach zawieranych przez Internet. Natomiast strona pozwana wniosła o zasądzenie kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Podniosła, że klauzula I została usunięta z regulaminu i nie jest aktualnie stosowana. W praktyce pozwana spółka, tak w zakresie reklamacji, jak i gwarancji, stosowała obowiązujące przepisy prawa. Sąd Okręgowy ustalił, co następuje: E. jest przedsiębiorcą, prowadzącym działalność gospodarczą, której przedmiotem jest m.in. sprzedaż detaliczna wysyłkowa sprzętu AGD i audio-wideo. Pozwany posługuje się wzorcem umownym w postaci regulaminu, który zawiera zapisy o treści (regulamin, formularz reklamacji, pismo k. 7-12, 30-40): - „Kupujący ponadto zobowiązany jest do niezwłocznego kontaktu z (...).pl pod nr telefonu podanym na stronie internetowej (...).pl, nie później jednak niż w ciągu 72 godzin od momentu doręczenia przesyłki.” (w części „Reklamacje dotyczące uszkodzeń mechanicznych”), - „Kupujący bezwzględnie zobowiązany jest potwierdzić zamówienie poprzez link umieszczony w wiadomości elektronicznej przesłanej przez Sprzedającego. (…) Brak potwierdzenia może skutkować opóźnieniem lub anulowaniem zamówienia.” (w części „Zamówienia”). Aktualnie regulamin nie zawiera pierwszego z powyższych zapisów (regulamin k. 49-54). Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie wyżej powołanych odpisów dokumentów. Strony nie kwestionowały autentyczności tych dokumentów, ani ich treści, zaś Sąd również nie miał wątpliwości, co do ich wartości dowodowej, stąd były one przydatne dla ustalenia stanu faktycznego. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Powództwo podlegało uwzględnieniu w części. Stosownie do treści art. 479
– 385 3 k.c., mająca na celu ochronę konsumenta przed niekorzystnymi postanowieniami umowy łączącej go z profesjonalistą. W myśl art.
k.c., za niedozwolone postanowienia umowne uznaje się postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Z przytoczonego sformułowania wynika zatem, że możliwość uznania danego postanowienia umownego za niedozwolone i wyeliminowanie go z praktyki stosowania zależna jest od spełnienia następujących przesłanek: 1) postanowienie nie zostało uzgodnione indywidualnie, a więc nie podlegało negocjacjom, 2) ukształtowane w ten sposób prawa i obowiązki konsumenta pozostają w sprzeczności z dobrymi obyczajami, 3) ukształtowane we wskazany sposób prawa i obowiązki rażąco naruszają interesy konsumenta, 4) postanowienie umowy nie dotyczy sformułowanych w sposób jednoznaczny głównych świadczeń stron, w tym ceny lub wynagrodzenia. Powyższe przesłanki muszą zostać spełnione łącznie, natomiast brak jednej z nich skutkuje, że Sąd nie dokonuje oceny danego postanowienia pod kątem abuzywności. Przedmiotowe postanowienia nie dotyczą głównych świadczeń stron umowy, gdyż należą do nich tylko takie elementy konstrukcyjne umowy, bez uzgodnienia których nie doszłoby do jej zawarcia ( essentialia negotii). W niniejszym przypadku jest to umowa sprzedaży, której elementami przedmiotowo istotnymi jest przedmiot sprzedaży i cena. Jednocześnie nie budzi wątpliwości, że konsumenci nie mieli wpływu na treść zakwestionowanej klauzuli, a zatem nie była ona z nimi uzgadniana indywidualnie. Nie uzgodnione indywidualnie są bowiem te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (art.
Wzorzec umowy zamieszczony jest na stronie internetowej i konsumenci nie mieli wpływu na jego treść. Do rozstrzygnięcia pozostała więc kwestia, czy zakwestionowane przez powoda postanowienie regulaminu kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. „Dobre obyczaje” to reguły postępowania niesprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami można uznać także działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności, a więc działanie potocznie określane jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające od przyjętych standardów postępowania. Pojęcie „interesów konsumenta” należy rozumieć szeroko, nie tylko jako interes ekonomiczny, ale mogą tu wejść w grę także inne aspekty: zdrowia konsumenta (i jego bliskich), jego czasu zbędnie traconego, dezorganizacji toku życia, przykrości, zawodu itp. Naruszenie interesów konsumenta wynikające z niedozwolonego postanowienia musi być rażące, a więc szczególnie doniosłe. Pełnię treści tych pojęć, w szczególności w stosunkach umownych między profesjonalistą a konsumentem, nadaje judykatura. Przykładowo, w wyroku z dnia 13.07.2005 r. Sąd Najwyższy wskazał, że rażące naruszenie interesów konsumenta istotnie można rozumieć jako nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom (w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego) oznacza tworzenie przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku. Tak w szczególności kwalifikowane są wszelkie postanowienia, które zmierzają do naruszenia równorzędności stron stosunku, nierównomiernie rozkładając uprawnienia i obowiązki między partnerami umowy. Właśnie brak równowagi kontraktowej jest najczęściej wskazywanym przejawem naruszenia dobrych obyczajów drogą zastosowania określonych klauzul umownych (por. wyrok SN z dnia 13.07.2005 r., I CK 832/04, „Prawo Bankowe” 2006, Nr 3, s. 8). Jednocześnie należy uwzględnić nie tylko interesy o wymiarze ekonomicznym, ale inne, zasługujące na ochronę dobra konsumenta, jak jego czas, prywatność, poczucie godności osobistej czy satysfakcja z zawarcia umowy o określonej treści (por. M. Bednarek [w]: System prawa prywatnego, t. 5, Warszawa 2006, s. 663). Sprzeczne z dobrymi obyczajami są zatem, przykładowo, działania wykorzystujące niewiedzę, naiwność czy brak doświadczenia konsumenta, naruszające zasadę równorzędności stron umowy, zmierzające do dezinformacji, wywołujące błędne przekonanie konsumenta. Chodzi więc o działania określane jako nieuczciwe, nierzetelne i odbiegające na niekorzyść konsumenta od przyjętych standardów postępowania. Obie wskazane w art.
formuły prawne służą ocenie tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają, mówiąc najogólniej, zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków stron konsumenckiego stosunku obligacyjnego. Wspomniana rzetelność kontraktowa może być, oczywiście, analizowana w ramach określonego (stypizowanego) stosunku obligacyjnego z konsumentem. Jednocześnie ustawodawca przesądził, które z postanowień mogą być uznane, w razie wątpliwości, za klauzule niedozwolone, tworząc w art. 385 3 k.c. katalog tzw. szarych klauzul stosowanych w obrocie z konsumentem. Przekładając powyższe na realia niniejszej sprawy należy stwierdzić, że kwestionowana klauzula I zobowiązuje kupującego (konsumenta) do niezwłocznego kontaktu z pozwanym pod numerem telefonu podanym na stronie internetowej E., nie później jednak niż w ciągu 72 godzin od momentu doręczenia przesyłki. W tym miejscu należy jednak wskazać, że rozpatrywaniu z punktu widzenia abuzywności tej klauzuli nie stoi na przeszkodzie okoliczność, że pozwany aktualnie w regulaminie już jej nie stosuje, o czym przesądza art. 479 39 – 479 40 k.p.c. Z umiejscowienia i treści powyższego postanowienia wynika, że obowiązek telefonicznego kontaktu z pozwanym w ciągu 72 godzin jest jednym z obowiązków klienta w przypadku uszkodzeń mechanicznych nabytego towaru, obok sprawdzenia stanu przesyłki i sporządzenia protokołu szkody w obecności kuriera i przesłania tego protokołu pozwanemu. Istotą działalności prowadzonej przez (...) jest bowiem sprzedaż wysyłkowa, co nierozerwalnie wiąże się z koniecznością dostarczenia sprzedanego sprzętu nabywcy. Skoro, jak stanowi art. 535 1 k.c., przepisy działu kodeksu cywilnego dotyczącego sprzedaży stosuje się do sprzedaży konsumenckiej w takim zakresie, w jakim sprzedaż ta nie jest uregulowana odrębnymi przepisami, to zgodnie z art. 548 § 1 k.c., z chwilą wydania rzeczy sprzedanej przechodzą na kupującego korzyści i ciężary związane z rzeczą i niebezpieczeństwo jej przypadkowej utraty lub uszkodzenia. To, kiedy następuje wydanie, określa art. 544 § 1 k.c. A jak wynika z art. 1 ust. 4 USpKons, do sprzedaży konsumenckiej nie stosuje się przepisów art. 556-581 k.c., co oznacza, że powołane przepisy mają zastosowanie. Kwestię roszczeń odszkodowawczych przeciwko przewoźnikowi, na którą to okoliczność powołała się strona pozwana, regulują przepisy PrPrzew, a w szczególności art. 75 ust. 3 pkt 2 lit. b) w zw. z art. 53 ust. 4 tejże ustawy. Zatem nie zawsze legitymacja do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych będzie przysługiwać pozwanemu, a decyduje o tym to, komu przysługuje prawo rozporządzania przesyłką. Jedynie w sytuacji, gdy kupujący odmówi odebrania uszkodzonej przesyłki, a nie zajdą inne okoliczności przewidziane w art. 53 ust. 4 PrPrzew, to legitymacja w tym zakresie spoczywać będzie na pozwanym. Aby umożliwić mu dochodzenie roszczeń, w regulaminie został zawarty zapisy odnoszące się do obowiązku klienta sporządzenia protokołu szkody (chociaż w świetle przepisów PrPrzew obowiązek sporządzenia protokołu spoczywa na przewoźniku, a nie odbiorcy) i jego przesłania pozwanemu. Obowiązek ten wynika również z art. 545 § 2 k.c. Jednak, wbrew twierdzeniom pozwanego, termin 7 dni na zgłoszenie roszczeń przewoźnikowi ma zastosowanie wyłącznie w sytuacji, gdy szkoda została stwierdzona po odebraniu przesyłki, a więc gdy mamy do czynienia z tzw. szkodami niejawnymi (art. 74 ust. 3 i art. 76 pkt 4 PrPrzew). Tymczasem kwestionowane postanowienie w każdej sytuacji zobowiązuje konsumenta do wykonania telefonu do pozwanego. Nie ma to więc żadnego uzasadnienia, gdyż w przypadku sporządzenia protokołu szkody w momencie doręczenia przesyłki, a przed jej wydaniem, możliwość dochodzenia roszczeń przeciwko przewoźnikowi ograniczona jest jedynie terminem przedawnienia, przy uwzględnieniu zawieszenia biegu tego terminu (art. 77 PrPrzew). Pozwany zrównał więc wszystkie sytuacje, nie uzależniając ich w żaden sposób od tego, z jaką szkodą mamy do czynienia w konkretnej sytuacji. Zakreślenie terminu 72 godzin nie znajduje żadnego uzasadnienia. Ponadto, jak stanowi art. 9 ust. 1 USpKons, kupujący traci uprawnienia przewidziane w art. 8 (a więc uprawnienia w sytuacji, gdy towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową), jeżeli przed upływem dwóch miesięcy od stwierdzenia niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową nie zawiadomi o tym sprzedawcy, a do zachowania terminu wystarczy wysłanie zawiadomienia przed jego upływem. Widać więc wyraźnie, że pozwany wyznaczył w regulaminie znacznie krótszy, bo 3-dniowy termin na zawiadomienie go o szkodzie przez konsumenta. Jak już wskazano, termin ten nie ma żadnego uzasadnienia z punktu widzenia konsumenta, ma zaś znaczenie dla pozwanego (przedsiębiorcy), gdyż termin zgłaszania roszczeń przeciwko przewoźnikowi to 7 dni. Jednak, w sytuacji, gdy występuje szkoda niejawna, bo tylko o takim przypadku może być mowa, szkoda ta może zostać zauważona przez odbiorcę po upływie 72 godzin, ale i tak oznaczać to będzie, że przesyłka została odebrana przez klienta, skutkiem czego będzie, że to jemu (a nie E.) przysługiwać będzie prawo dochodzenia roszczeń odszkodowawczych przeciwko przewoźnikowi, o czym przesądza treść powołanych wcześniej przepisów PrPrzew. Jednak trzeba zauważyć, że przekroczenie terminu nie niesie za sobą negatywnych skutków dla konsumenta. W regulaminie brak jest jakiegokolwiek zastrzeżenia świadczącego o tym, że reklamacja nie będzie rozpatrywana, jeżeli konsument nie wywiąże się ze zobowiązania, o jakim mowa w klauzuli I. W regulaminie mowa jest jedynie o tym, że reklamacja będzie rozpatrywana na podstawie pisemnego protokołu sporządzonego w momencie odbioru przesyłki i potwierdzonego podpisem przedstawiciela firmy kurierskiej (zapis ten nie był przedmiotem badania w niniejszej sprawie, jako że nie był objęty żądaniem pozwu). Zatem brak telefonicznego kontaktu klienta w terminie 72 godzin nie powoduje, że reklamacja nie będzie rozpatrywana przez E., chociaż klauzula I zawiera zapis, który jest bardzo krótki, mając w szczególności na uwadze treść art. 9 ust. 1 USpKons. Termin ten, mając na uwadze treść całego regulaminu, nie wywołuje w stosunku do konsumenta negatywnych skutków w postaci nierozpoznania reklamacji przez sprzedawcę. Pamiętać trzeba, że klauzula, aby mogła być uznana za abuzywną, musi naruszać dobre obyczaje i rażąco interes konsumentów. Skoro postanowienie to nie niesie ze sobą negatywnych skutków dla konsumentów, nie można tu mówić, aby naruszało ono interesy konsumentów, a tym bardziej naruszało te interesy w sposób „rażący”. Już zatem z tego względu powództwo, co do klauzuli I, podlegało oddaleniu. Należy również wskazać, że identyczne rozstrzygnięcie zachodzi w sytuacji, gdyby klauzula (lub jakieś inne postanowienie regulaminu) przewidywała brak rozpatrzenia reklamacji przez pozwanego z tego powodu, że konsument nie dochowa terminu w niej przewidzianego. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Warszawie, naruszenie dobrych obyczajów polega także na narzucaniu we wzorach przez dewelopera rozwiązań niezgodnych z przepisami prawa, w tym również względnie obowiązującymi, czyli takimi, które można ustalić w umowie, ale nie ma takiego obowiązku (por. wyrok SA w Warszawie z dnia 22.11.2005 r. VI ACa 177/2005, niepubl.). Jednak, jak wynika z art. 11 USpKons, uprawnień unormowanych w tej ustawie nie można wyłączyć ani ograniczyć w drodze umowy zawartej przed zawiadomieniem sprzedawcy o niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową, a w szczególności nie można tego dokonać przez oświadczenie kupującego, że wie o wszelkich niezgodnościach towaru z umową. Oznacza to, że kwestionowana klauzula, wywołując skutek utraty możliwości dochodzenia uprawnień przewidzianych w art. 8 USpKons, byłaby sprzeczna z art. 9 tej ustawy, który jest przepisem bezwzględnie obowiązującym. Świadczy o tym właśnie treść art. 11 ustawy, skoro strony w umowie nie mogą zastrzec uprawnień konsumenta mniejszych niż w USpKons. Innymi słowy, strony nie mogą zawrzeć w umowie postanowienia, które byłoby sprzeczne z przepisami tej ustawy, a jeżeli to uczynią, zastosowanie znajduje art. 58 § 1 i 3 k.c. Podkreślić bowiem należy, że normy o charakterze iuris cogentis ustawodawca stanowi na ogół w celu ochrony interesów publicznych, kojarzących się często z określonymi wartościami lub normami moralnymi, dla zagwarantowania autonomii prywatnej i bezpieczeństwa podmiotów, w celu wspierania strony słabszej (w szczególności konsumentów), a także w celu umocnienia zasad demokratycznego i rynkowego systemu społecznego (Z. Radwański, Prawo cywilne, Warszawa 2007, s. 280). Przy ustalaniu charakteru prawnego danego przepisu należy w szczególności brać pod uwagę zasady i wartości wynikające z norm konstytucyjnych, które mogą wskazywać na konieczność bezwzględnego respektowania określonego przepisem nakazu lub zakazu, jeżeli przemawia za tym aksjologia konstytucyjna. W wyroku z dnia 29.03.2006 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że sprzeciwianie się ustawie (art. 58 § 1 k.c.) należy odnosić nie tylko do literalnie odczytywanych przepisów, lecz także do zasad ogólnych, które leżą u podstaw systemu prawnego oraz norm prawnych, które można wywieść z ustawy (IV CK 411/05, Lex nr 179733). Co więcej, sprzeczność czynności prawnej z ustawą występuje nie tylko wtedy, gdy czynność prawna zawiera postanowienia niezgodne z ustawą, ale także wtedy, gdy nie zawiera treści nakazanych przez normę prawną (S. Grzybowski [w]: System Prawa Cywilnego, t. I, Warszawa 1974, s. 510 i n., A. Wolter, J. Ignatowicz, K. Stefaniuk, Prawo cywilne, Warszawa 2001, s. 318). Nie może ulegać wątpliwości, że zarówno sformułowanie art. 11 USpKons, jak i aksjologia i cele przyświecające całej tej ustawie, świadczą o tym, że zawiera ona przepisy o charakterze bezwzględnie obowiązującym. Tak więc kwestionowana klauzula I byłaby sprzeczna z bezwzględnie obowiązującym przepisem prawa, a w konsekwencji – nieważna. W związku z tym trzeba wskazać, jak podkreślono w orzecznictwie Sądu Najwyższego, postanowienie wzorca umowy, sprzeczne z bezwzględnie obowiązującym przepisem ustawy, nie może być uznane za niedozwolone postanowienie umowne (art. 385
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.