II K 30/15 UZASADNIENIE Oskarżony A. M.
(1)urodził się (...) w rodzinie patologicznej. Umieszczony w domu dziecka, w wieku 5 lat został adoptowany przez L. i B. M.
(1)i zamieszkał z nimi w B. przy ul. (...). Oskarżony poznał się z J. B.
(1)na dyskotece, kiedy ta uczęszczała do szkoły średniej; przez okres ok. 2 lat byli parą. W 1999 roku J. zaszła w ciąże, dlatego A. M.
(1)i J. B.
(1)postanowili się pobrać. Po ślubie zamieszkali w mieszkaniu z rodzicami adopcyjnymi oskarżonego. Na początku ich pożycie małżeńskie układało dobrze, nie dochodziło między nimi do żadnych kłótni. W dn. (...) urodziło się im pierwsze dziecko – N.. Depresja poporodowa i problemy z karmieniem piersią pogorszyły relacje między małżonkami; pojawiły się między nimi kłótnie i zwątpienie w łączące ich uczucie. Z upływem kolejnych miesięcy sytuacja emocjonalna się poprawiła, jednak w pamięci oskarżonego głęboko utkwiły wcześniej wypowiedziane przez jego żonę słowa – że go nie kocha i nie chce z nim być. W okresie trwającego małżeństwa oskarżony wykonywał różne pracę zarobkowe i wielokrotnie zmieniał pracodawców. W poszukiwaniu nowej pracy pomagała mu nieraz żona. Zakończenie pracy jako ajent stacji benzynowej w Ś. wiązało się z koniecznością pokrycia debetu wynikłego z prowadzonej działalności; dług ten został spłacony przez małżonków M. z posiadanych środków finansowych. J. M.
(1)pracowała zarobkowo od początku trwania małżeństwa z przerwami na urlopy macierzyńskie po urodzeniu kolejnych dzieci. Krótko po urodzeniu się N., J. podjęła studia zaoczne, na których zajęcia odbywały się w weekendy na terenie B.. Uczestniczenie przez nią w zajęciach wiązało się z koniecznością zapewnienie opieki dla N.; w związku z tym do mieszkania państwa M. podczas nieobecności J. przychodziła jej matka lub któraś z sióstr, nawet jeśli w mieszkaniu przebywał oskarżony i jego matka. W tym okresie coraz częściej dochodziło między małżonkami do kłótni, które były przeplatane okresami spokoju. W kłótniach J. M.
(1)wypominała oskarżonemu pochodzenie z pijackiej rodziny oraz że jest z domu dziecka – czego ten nie mógł znieść. W odpowiedzi oskarżony atakował słownie rodzinę pokrzywdzonej i jej rodziców. Powtarzające się tego rodzaju sytuacje spowodowały, że A. M.
(1)coraz częściej zaczął wychodzić w domu, przesiadywał w kafejkach internetowych do późnych godzin nocnych, nadużywał alkoholu i zażywał narkotyki. Przez pewien okres czasu przestał się w ogóle interesować rodziną. Sporadycznie dochodziło do sytuacji, że po kłótni z oskarżonym J. M.
(1)poszukiwała pomocy u swoich rodziców; zdarzało się nawet, że na krótki okres czasu przeprowadzała się do nich, jednak po przeprosinach męża wraca z nim do mieszkania teściów. W dn. (...) urodziło się drugie dziecko – K.. W związku z koniecznością spłaty pożyczki jaką B. M.
(1)zaciągnęła z przeznaczeniem dla syna i synowej, A. M.
(1)wyjechał do pracy zarobkowej do Holandii. W Holandii przebywał przez okres ok. 3 miesięcy; w tym czasie relacje między nim a jego żoną nie układały się dobrze. Oskarżony rozważał nawet pozostanie w Holandii na stałe, jednak kiedy dowiedział się, że J. jest w 3-ciej ciąży, postanowił wrócić do Polski. W dn. (...) urodził się im syn K.. Oskarżony w dalszym ciągu planował wrócić do Holandii – samemu albo z całą rodziną – na co nie chciała się zgodzić pokrzywdzona. Aby uniemożliwić mężowi ponowny wyjazd zagranicę J. schowała jego paszport, co było przyczynkiem do kolejnych kłótni między małżonkami. Bardzo często w czasie tych nieporozumień interweniowała matka oskarżonego, do której z prośbą o wpłynięcia na syna zwracała się J. M.
(1), wiedząc jak duży wpływ ma ona na oskarżonego. Interwencje te okazywały się skuteczne. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego A. M.
(1)k. 1599-1601; zeznania świadków: N. M. k. 284v-286; T. B.
(1)k. 1320-1321; B. Ł.
(1)k. 1340; A. P. k. 1360-1361; T. B.
(2)k. 1331v-1332; B. M.
(1)k. 943-944, 1553v-1554, 1557; odpisy zupełne aktów urodzenia k. 96-98 akt. Kiedy napięcie i nieporozumienia między małżonkami M. narastały, podjęli wspólna decyzję, aby wyprowadzić się z mieszkania rodziców oskarżonego i zamieszkać samodzielnie. W pomyśle tym wspierała ich również B. M.
(1). Po znalezieniu domu oskarżony z żoną zaciągnęli kredyt hipoteczny w Banku (...)/B. i w dn. 16 sierpnia 2006 r. zakupili w B. dom bliźniak przy ul. (...) za kwotę 145.000 zł. Ponieważ dom ten wymagał remontu, przeprowadzili się tam dopiero po upływie około roku, po zakończeniu niezbędnych prac remontowych. Zmiana miejsca zamieszkania nie poprawiła jednak wzajemnych relacji między małżonkami, a wręcz przeciwnie – pogarszała je. Do dotychczasowych powodów nieporozumień doszła obawa związana z koniecznością spłacania kredytu hipotecznego, zwłaszcza że oskarżony w dalszym ciągu zmieniał miejsca pracy, poszukując lepszego dla siebie zatrudnienia, ryzykując choćby czasową utratę dochodów. Zdarzało się, że w czasie nieporozumień małżeńskich dochodziło do wzajemnych przepychanek i szarpania. Inicjatorem i prowokatorem nieporozumień był zwyczaj oskarżony, który szybko wybuchał i nie kontrolował swoich emocji; w szczególności dotyczyło to sytuacja, kiedy znajdował się pod wpływem alkoholu lub narkotyków. W trakcie awantur między małżonkami dochodziło do wzajemnych wyzwisk i obelg, jednak i w tym przypadku oskarżony był osobą dominującą. W czasie trwania awantur rodzinnych J. M.
(1)w dalszym poszukiwała pomocy u swojej teściowej dzwoniąc do niej z prośbą, aby przyjechała i wpłynęła na syna. Przyjazd B. M.
(1)na ul. (...) nie zawsze przynosił pożądany skutek, ponieważ oskarżony zaczął wyrażać pretensje również pod adresem swojej matki, że nie staje w jego obronie, tylko synowej. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1601-1602 – w części dot. zakupu domu i nasilających się nieporozumień; zeznania świadków: N. M. k. 284v-288; T. B.
(1)k. 389, 1321-1323; B. Ł.
(1)k. 57v-58, 1340; A. P. k. 1361; T. B.
(2)k. 43-44; K. M.
(1)k. 1463-1463v; B. M.
(1)k. 943-944, 1554-1554v, 1557; opinia sądowo-psychologiczno-psychiatryczna poobserwacyjna k.1106-1134, 1663-1667v; wypis aktu notarialnego k. 344 akt. W dniu 17 października 2007 r. doszło do poważniejszej awantury pomiędzy małżonkami M.. Zachowanie oskarżonego spowodowało, że J. M.
(1)zadzwoniła na Policję z prośbą o podjęcie interwencji. Przed przyjazdem Policji oskarżony oddalił się w nieznanym kierunku. Przyjazd Policji i dokonane na miejscu ustalenia spowodowały, że funkcjonariusze Policji założyli oskarżonemu (...). Ustalenia dokonane na miejscu interwencji domowej przenieśli do dokumentacji (...); wynikało z nich, ze w mieszkaniu państwa M. doszło w stosunku do pokrzywdzonej do przemocy fizycznej polegającej na popychaniu oraz przemocy psychicznej polegającej na wyzywaniu, ośmieszaniu, krytykowaniu i poniżaniu. Ponieważ w okresie następnych miesięcy pokrzywdzona nie zgłaszała, aby dochodziło do kolejnych aktów przemocy ze strony męża, w dn. 18.01.2008 r. doszło do zamknięcia procedury Niebieskiej Karty. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1601v-1602 - odnośnie samego faktu interwencji policji i założenia Niebieskiej Karty; zeznania świadków: N. M. k. 284v-286; R. K.
(1)k. 368-370, 1508-1510; kserokopia dokumentów związanych z procedurą Niebieskiej Karty k. 70–77 akt. W dn. 1 czerwca 2010 roku J. M.
(1)rozpoczęła pracę w przedsiębiorstwie (...) w B. na stanowisku księgowej. W tej samej firmie pracowała m.in. sąsiadka państwa M. – K. M.
(1)(vel. C.). Pokrzywdzona od początku dała się poznać w (...) jako bardzo sumienny, rzetelny pracownika. W związku z koniecznością dopilnowania trójki małoletnich dzieci J. M.
(1)uzyskała zgodę pracodawcy na wykonywanie pracy w indywidualnym w czasie pracy; sprowadzało się to do rozpoczynania pracy wcześniej niż pozostali pracownicy i kończenie jej w godzinach wcześniejszych, dzięki czemu pokrzywdzona mogła spędzaj więcej czasu z dziećmi i dopilnować wykonywania przez nich obowiązków szkolnych. Tradycją w przedsiębiorstwie (...) było organizowanie cyklicznych imprez integracyjnych dla pracowników. Impreza taka została zaplanowana w kilka miesięcy po rozpoczęciu pracy w tym przedsiębiorstwie przez J. M.
(1). Pokrzywdzona nie lubiła co do zasady spędzać wieczorów poza domem, jednakże z uwagi na charakter spotkania, uznała, że powinna w nich uczestniczyć. Po uzyskaniu zgody męża, który zobowiązał się zaopiekować dziećmi w czasie jej nieobecności, pokrzywdzona wzięła udział w spotkaniu integracyjnym pracowników (...). Po powrocie do domu została zaskoczona przez swojego męża, który niespodziewanie dla niej uderzył ją w brzuch. Była to kara za zbyt późny powrót do domu. Do aktu przemocy ze strony oskarżonego w stosunku do żony doszło również w dniu 1 sierpnia 2010 roku, kiedy to A. M.
(1)w trakcie nieporozumienia małżeńskiego podniósł ją w taki sposób, że ta uderzyła się o futrynę i doznała obrażenia w postaci siniaka przedramienia lewego. Pokrzywdzona tego samego dnia po tym zdarzeniu udała się do lekarza rodzinnego, który opisał to zdarzenie historii choroby. Doszło również do pobicia pokrzywdzonej przez oskarżonego w wyniku którego doznała ona urazu nogi, co wiązało się z koniecznością poruszania się przez nią o kulach. Dowód: zeznania świadków: N. M. k. 284v-286; K. M.
(1)k. 4-8, 1462-1463v; T. S.
(1)k. 26-26, 1550v-1552; D. W.
(1)k. 28-29, 1382-1383; A. M.
(2)k. 31-32, 1463v-1464v; B. G.
(1)k. 475-476, 1379v-1380; T. B.
(1)k. 1321v, 1330-1330v; B. Ł.
(1)k. 1341; D. B.
(1)k. 1461; A. P. k. 1361v; A. K. k. 1359; notatka urzędowa k. 529; kopia historii choroby J. M.
(1)k. 236; opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej J. P.
(1)k. 502-503 akt. Jedną z wykonywanych w tym okresie przez oskarżonego prac zarobkowych była praca jako ajent na (...) w Ś.. Po zakończeniu tej pracy okazało się, iż oskarżony jest zobowiązany do zapłacenia znacznej, bliżej nieustalonej kwoty długu wobec właścicieli stacji. Okoliczność ta doprowadziła do podpisania w dn. 31.05.2011 r. między małżonkami M. notarialnej umowy o rozdzielności majątkowej małżeńskiej. W tym okresie relacje między małżonkami były mocno napięte; dochodziło do ciągłych kłótni, małżonkowie kompletnie nie potrafili się ze sobą porozumieć. Nieporozumienia wybuchały szczególnie szybko, kiedy oskarżony był pod wpływem środków psychoaktywnych, a zdarzało się to często. W trakcie awantur A. M. poniżał pokrzywdzoną, wyzywał ją i jej groził. Znudzenie nieustannymi kłótniami i awanturami doprowadziło do tego, że oskarżony podjął decyzję o wyjeździe za granicę w celu znalezienia lepiej płatnej pracy zarobkowej i odseparowania się od pogarszającej się sytuacji rodzinnej. W tym celu nawiązał kontakt członkami swojej rodzinny mieszkającymi i pracujących w Anglii; zamierzał uzyskać zapewnienie znalezienia zatrudnienie na terenie tego państwa i pomocy w początkowym okresie pobytu. Osobami tymi był kuzyni W. R.
(1)i I. R.
(1). Uzyskał od nich takie zapewnienie, ponieważ jedynym warunkiem była znajomość języka angielskiego. O swoich planach oskarżony poinformował żonę już po podjęciu decyzji o wyjeździe do Anglii i po złożeniu rezygnacji u pracodawcy, u którego w tym czasie pracował. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k.1601-1602v; zeznania świadków: N. M. k. 285-286; T. B.
(1)k. 1324; B. Ł.
(1)k. 1341v; A. K. k. 1358v; D. B.
(2)k. 1363v; T. B.
(2)k. 1331v-1332; D. W.
(1)k. 28, 1382; A. M.
(2)k. 32, 1464v-1465; M. M.
(2)k. 1453-1453v; wypis aktu notarialnego k. 344 akt. A. M.
(1)po wyjeździe do Anglii w zasadzie od samego początku podjął pracę zarobkową na terenie tego kraju. Część z zarobionych pieniędzy przekazywał żonie; w początkowym okresie pieniądze te przekazywane były często w inny sposób aniżeli za pośrednictwem ich konta bankowego. Jednocześnie małżonkowie ustalili, iż korzystniej dla nich będzie ubiegać się w Anglii o zasiłek rodzinny z uwagi na posiadanie trójki dzieci. Po dopełnieniu formalności przy udziale pokrzywdzonej J. M.
(1), oskarżony od dn. 5.12.2011 r. odbierał na terenie Anglii zasiłek rodzinny na trójkę małoletnie dzieci w wysokości 47,10 funtów tygodniowo. Kwota ta stanowiła miesięcznie równowartości blisko 1.000 zł. W 2013 roku oskarżony zaczął dokonywać bardziej regularnych przelewów na konto w Polsce; były to kwoty przelewane w następujących datach i wysokościach: 30 stycznia – 959,50 zł, 7 marca - 1.400,50 zł, 16 marca - 1.415,50 zł, 28 marca - 1.204,50 zł, 28 kwietnia - 1.316,75 zł, 24 maja - 1.427,50 zł, 29 lipca - 1.939,45 zł, 28 sierpnia - 1.436,50 zł, 30 września – 1.463,50 zł, 13 listopada - 10.076,45 zł, 27 listopada – 3.127,75 zł i 18 grudnia - 3.831,40 zł. W tym okresie oskarżony dodatkowo dwukrotnie dokonywał wpłat gotówkowych na inne konto, którego dysponentem był wraz z pokrzywdzoną, to jest w dniu 1 lipca 2013 r. wpłacił 1.400 zł, zaś w dniu 29 października 2013 roku wpłacił kwotę 3.000 zł. Jednocześnie w listopadzie 2013 roku doszło do nabycia przez małżonków M. samochodu, z którego podczas nieobecności oskarżonego, miała w kraju korzystać J. M.
(1). Natomiast w grudniu 2013 roku, w okresie Świąt Bożego Narodzenia, rodzina M. wyjechała na kilkudniowy pobyt do hotelu w W., którego koszt opiewający na kwotę blisko 2.100 zł. poniósł oskarżony. Oskarżony przekazywał również swojej żonie pieniądze w bliżej nieustalonym kwotach, kiedy przyjeżdżał z Anglii do Polski. W 2013 roku przyjazdów tych było więcej, ponieważ A. M.
(1)zdecydował, iż rozpocznie w Polsce kurs na zawodowe prawo jazdy zezwalające również na przewóz osób, który miał pozwolić mu na uzyskanie w Anglii lepiej płatnej pracy. Trudności w zdaniu egzaminu praktycznego na prawo jazdy powodowały, iż oskarżony musiał do Polski przylatywać częściej, albowiem kończył się okres jednego roku, w ciągu którego musiał uzyskać uprawnienia, aby nie rozpoczynać kursu na prawo jazdy od początku, co oczywiście wiązało się z ponownym poniesieniem znacznych kosztów. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1602v-1603v - w części dot. wykonywania pracy zarobkowej i samego faktu przekazywania pieniędzy żonie oraz uczestniczenia w kursie prawa jazdy; zeznania świadków: N. M. k. 286-287; T. B.
(1)k. 1323v-1324, 1330v-1331; B. Ł.
(1)k. 1340-1340v; A. P. k. 1361-1361v; T. B.
(2)k. 1332; B. M.
(1)k. 1554v; D. W.
(1)k. 28, 1382v; W. R.
(1)k. 1691v-1694; I. R.
(1)k. 1694-1696v; historia rachunków bankowych k 1443-1445; dokumentu dotyczące zasiłku rodzinnego k. 343; pismo z ZUS O/T. k. 1610; pismo (...) w T. k. 1441; informacja o dochodach k. 1658-1660 akt. Pomimo wyjazdu oskarżonego do Anglii na przełomie czerwca i lipca 2012 r. relacje między małżonkami M. w zasadzie w ogóle się nie poprawiły. Okresy poprawnych relacji przeplatane były nieporozumieniami i kłótniami. Dotyczyło to również okresów, kiedy oskarżony przebywał na terenie Anglii, ponieważ pozostawał z członkami swojej rodziny w stałym kontakcie dzięki komunikatorom internetowym i telefonii komórkowej. W trakcie tak prowadzonych rozmów głównie ze strony oskarżonego padały wyzwiska, obelgi a nawet groźby kierowane pod adresem J. M.
(1). Oskarżony poniżał i wyzywał J. M.
(1)również w trakcie rozmów prowadzonych przez komunikatory internetowe z córka N.. Wykorzystywał też więź emocjonalną z dziećmi manipulując nimi, aby przekazywały mu w tajemnicy przed pokrzywdzoną, co robi i mówi ich mama pod jego nieobecność w kraju i żeby wstawiały się w jego obronie w przypadku wybuchających cyklicznie awantur, przedstawiając się jako ofiara a nie sprawca nieporozumień. W dalszym ciągu zasadniczym powodem nieporozumień między małżonkami były kwestie finansowe. J. M.
(1)pracując zarobkowo w przedsiębiorstwie (...), musiała równocześnie samodzielnie prowadzić dom, pilnować wszystkich płatności i sprawować opiekę nad trójką małoletnich dzieci. Niewielkie zarobki osiągane przez nią powodowały, iż każdego miesiąca przed upływem terminu spłaty kolejnej raty kredytu hipotecznego z niepokojem oczekiwała na przesłania pieniędzy przez oskarżonego. W związku z tym wielokrotnie rozmawiając ze swoim mężem przez komunikatory internetowe lub telefonicznie prosiła go dokonywanie przelewów w takim terminie, aby mogła na czas uregulować zobowiązania rodzinne. Oskarżony wykorzystywał tą sytuację do szantażowania żony i dręczenia jej, wiedząc jaka jest jej sytuacja finansowa i znając jej naturę – osoby skrupulatnej, terminowej i przejmującej terminowym regulowaniem rat wobec banku. Jeszcze przed wyjazdem do Anglii A. M.
(1)czuł się ograniczany przez żonę, zniewolony, a często wręcz wykorzystywany. Po wyjeździe w Polski często popadał w przygnębienie, był samotny, labilny emocjonalnie, wykazując skłonności do stanów depresyjnych. W takich sytuacjach potrafił nie wychodzić w ogóle z mieszkania przez dzień a nawet dwa dni. W listopadzie 2013 roku J. M.
(1)zmęczona kłopotami finansowymi i brakiem poczucia bezpieczeństwa ze strony oskarżonego, ustaliła z mężem, iż podejmie działania zmierzające do sprzedaży domu przy ulicy (...), co wiązało się z udzieleniem jej notarialnego pełnomocnictwa do zbycia domu pod nieobecność oskarżonego przebywającego na terenie Wielkiej Brytanii. A. M.
(1)zgodził się udzielić takie pełnomocnictwa żonie pod warunkiem jednak, iż notarialnie powrócą do ustroju majątkowego polegającego na wspólności ustawowej małżeńskiej. Do zawarcia obu umów doszło przed notariuszem w dniu 4 listopada 2013 roku. J. M.
(1)nosiła się bowiem już wtedy z zamiarem, że po sprzedaży domu i spłacie kredytu, podzieli się pieniędzmi z mężem, a sama kupi nieduże mieszkanie w bloku, w którym zamieszka wyłącznie z dziećmi. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1602-1603v; zeznania świadków: N. M. k. 285-287; T. B.
(1)k. 1322-1324; B. Ł.
(1)k. 57v, 1341v-1342, 1344, 1345-1345v; D. B.
(1)k. 67-68, 1460v, 1461v; A. P. k. 1361v; T. B.
(2)k. 44-45, 1332-1333; A. K. k. 1358v-1359; D. W.
(1)k. 28, 1382v-1383; A. M.
(2)k. 32-33; K. M.
(1)k. 1462-1463v; M. K. k. 1380v-1381; W. R.
(1)k. 1691v-1694; I. R.
(1)k. 1694-1696v; M. M.
(2)k. 953-954, 1453-1456; A. S.
(1)k. 312v; wydruki korespondencji z komputera k. 344; odpisy aktów notarialnych k. 995-997; kserokopia notatki M. K. k. 911; pismo z KPP B. k. 1584 akt. W styczniu 2014 roku w oskarżony zrezygnował z pracy na terenie Wielkiej Brytanii, aby dokończyć w Polsce kurs prawa jazdy. Posiadając nieznaczne tylko oszczędności szybko popadł w kłopoty finansowe, przez co zmuszony był na terenie Anglii pożyczać pieniądze od różnych osób. Osobami takimi były m.in.: jego ciotka I. R.
(2), która już w styczniu 2014 r. pożyczyła mu kwotę w 600 funtów, nie określając terminu zwrotu tych pieniędzy i G. Z.
(1), który pożyczył mu pieniądze, aby mógł zapłacić za pokój. W lutym 2014 roku oskarżony zwrócił się również do W. R.
(2)o pożyczkę w kwocie około 300 funtów, jednak ten odmówił udzielenia mu pożyczki. W kwietniu 2014 roku z pomocą finansową oskarżonemu przyszła jego matka, która na jego prośbę przelała na jego konto w Anglii kwotę 1.000 zł. Bezpośrednio przed przylotem do Polski w ostatnich dniach kwietnia 2014 roku pieniądze oskarżonemu pożyczył ponownie jego kolega z Anglii – G. Z.
(1). Wylatując do Polski na przełomie kwietnia i maja 2014 roku oskarżony nie pracował na terenie Anglii przez okres blisko 4 miesięcy i w dalszym ciągu nie posiadał umowy gwarantującej mu stałe zatrudnienie na terenie tego kraju. Decydując się na przylot do Polski liczył na otrzymanie pieniędzy ze sprzedaży samochodu, który kilka miesięcy wcześniej kupił dla swej żony. Oskarżony już od co najmniej kwietnia 2014 r. oczekiwał od J. M.
(1), że sprzeda samochód i przekażę mu pieniądze w związku z trudną sytuacją finansową w jakiej się znalazł. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1603v-1604, 1607 – odnośnie samego faktu zrezygnowania z pracy w Anglii i otrzymania pieniędzy od matki; zeznania świadków: B. M.
(1)k. 1554v, 1556; W. R.
(1)k. 1691v-1694; I. R.
(1)k. 1694-1696v; G. Z.
(1)k. 937; A. S.
(1)k. 312v; P. Ł. k. 361-362, 1552-1553; wydruki korespondencji z komputera k. 344 akt. Od stycznia 2014 roku oskarżonych większość czasu spędzał w Polsce, tak aby sfinalizować kurs praw jazdy i uzyskać uprawnienia pozwalające mu na prowadzenie autobusów. Relacje między małżonkami nadal nie układała się dobrze; w dalszym ciągu dochodziło między nimi do nieporozumień i kłótni. Zazwyczaj prowokował je oskarżony, a w ich przebiegu wyzywał, poniżał i groził żonie. W dniu 12 marca 2014 roku nieporozumienie takie przerodziło się w agresję wymagającą interwencji osób trzecich. W trakcie głośnych kłótni podczas, której oskarżony obraźliwie wypowiadał się na temat rodziców w swojej żony, J. M.
(1)uderzyła go otwartą dłonią w twarz. W odpowiedzi na to oskarżony złapał żonę za ręce i zacząłem nią trząść i szarpać. Zdarzenie to przerwała N. M., które słysząc głośne krzyk rodziców zeszła ze swojego pokoju na dół. Oskarżony, kiedy zobaczył córkę, puścił pokrzywdzoną, klęknął przed N. na kolana i płacząc prosił ją o pomoc, mówiąc że mama go bije. W tym czasie pokrzywdzona pobiegła do kuchni i usiłowała przez telefon wezwać na pomoc Policję. Oskarżony widząc to rzucił się w pogoń za żoną, wyrwał jej z ręki telefon, przywrócił ją na podłogę i zaczął ją dusić. N. przerażona takim przebiegiem wydarzeń pobiegła do swojego pokoju na górę, skąd z telefonu komórkowego wezwała Policję. W międzyczasie pokrzywdzona wyrwała się mężowi i uciekła do sąsiadów mieszkających w budynku obok – C., których poprosiła o wezwanie na interwencję Policji. Oskarżony nie ubierając nawet butów wziął kluczyki od samochodu i pojechał do mieszkanie swojej mamy, którą poinformował o nieporozumieniu z żoną, po czym wyszedł i oddalił się w nieznanym kierunku. Do domu wrócił dopiero następnego dnia. Patrol Policji skierowany przez dyżurnego w KPP w B. nie zastał w mieszkaniu przy ulicy (...) oskarżonego. Po uzyskaniu informacji o przebiegu zdarzenia od J. M.
(1), funkcjonariusze Policji podjęli decyzję o uruchomieniu procedury Niebieskiej Karty wobec A. M.
(1). Zabrali również pokrzywdzoną na obdukcję lekarską, w wyniku której lekarz stwierdził u niej stłuczenia wargi dolnej po stronie prawej, drobne wybroczyny na szyi po stronie prawej oraz bolesność brzucha po stronie lewej. Po tym zdarzeniu pokrzywdzona rozważała złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwie przez jej męża; odstąpiła od tego z uwagi na interwencję swoich córek, które wstawiały się za ojcem, a także licząc na to, że stanie się to dla niej argumentem, aby mąż jak najszybciej wyjechał do Anglii. Następnego dnia zażądała od oskarżonego, aby stawił się u notariusza M. M.
(2)celem podpisania oświadczenia zobowiązującego do płacenia alimentów i dobrowolnym poddaniu egzekucji, do czego jednak nie doszło, ponieważ z uwagi na opór oskarżonego notariusz odmówił sporządzenia aktu notarialnego, w którym miałby on dobrowolnie poddać się temu zobowiązania. Krótko po tym incydencie oskarżony wyjechał do Wielkiej Brytanii żądając od żony, aby go odwiozła ich samochodem na lotnisko, bowiem w przeciwnym razie zagroził jej, że zabierze jej samochód i pozostawi go w okolicy portu lotniczego w G.. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1607v - odnośnie samego faktu awantury w dn. 12.03.2014 r.; zeznania świadków: N. M. k. 285v-288; T. B.
(1)k. 1322-1323; B. Ł.
(1)k. 58-59, 1340-1341; R. Ł. k. 40-41, 1384v; D. B.
(1)k. 1461; A. P. k. 1361v-1362; T. B.
(2)k. 43-45 1331v- (...); P. B. k. 1364-1364v; B. M.
(1)k. 1554v-1556; J. B.
(2)k. 530-531, 1378v-1379v; R. K.
(1)k. 368-370, 1508-1510v; B. G.
(2)k. 475-476, 1379v-1380; J. O. k. 451-452, 1451-1453; M. M.
(2)k. 1454; D. W.
(1)k. 28-29, 1382-1382v; A. M.
(2)k. 32-33; K. M.
(1)k. 1462-1463v; dokumentacja Niebieskiej Karty k. 78-90; wydruk zaświadczenia lekarskiego k. 266; dokumentacja lekarska J. M. k. 477, 236; opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej J. P.
(1)k. 502 akt. Agresja i pobicie przez męża w sposób radykalny zmieniło podstawą J. M.
(1)do A. M.
(1)i do ich małżeństwa. Ponowne uruchomienie procedury Niebieskiej Karty doprowadziło do zainicjowania z urzędu postępowania opiekuńczego przed Sądem Rodzinnym w Brodnicy. Pokrzywdzona w sposób zdeterminowany dążyła do sprzedaży domu i uzyskania w ten sposób niezależności finansowej, co z kolei miało pozwolić jej uwolnić się od związku z A. M.
(1). W korespondencji mailowej oraz rozmawiając z oskarżonym przez komunikatory internetowe poinformowała go o toczącym się postępowaniu przed sądem rodzinnym, w związku ze zgłoszeniem przez kuratora sądowego przemocy w rodzinie; przekazała mu, że wszyscy członkowie rodziny, włącznie z nim, dostali skierowanie na badanie do poradni rodzinnej. Powiedziała również, że nie pozwoli, aby tego rodzaju sytuacja więcej się powtórzyła i żałuję, że nie podjęła takich działań wcześniej, tylko szukała pomocy u jego mamy. Poinformowała go też, że zamierza się z nim definitywnie rozstać i choć nie założyła dotychczas w sądzie sprawy o rozwód, to zrobi to jeśli on wróci z Anglii do Polski. Dowód: zeznania świadków: N. M. k. 287; T. B.
(1)k. 1324; B. Ł.
(1)k. 59, 1342-1342v; T. B.
(2)k. 1333v; A. P. k. 1362; D. W.
(1)k. 28-29, 1382v; wydruki korespondencji z komputera k. 344; kserokopie akt SR w Brodnicy III RNsm 136/14 k. 401-423; kserokopia wywiadu środowiskowego ze sprawy III RNsm 136/14 - k. 453-454; pismo z SO w Toruniu k. 231 akt. A. M.
(1)z powodu bardzo trudnej sytuacji finansowej w jakiej się znajdował, zdecydował się przyjechać do Polski, licząc na otrzymanie pieniędzy ze sprzedaży samochodu. Decyzję tą podjął niespodziewanie dla pokrzywdzonej, nie konsultując z nią ani czasu przylotu do Polski, ani tego czy udało się jej sprzedać samochód. Oskarżony przyleciała do Polski w dniu 30 kwietnia 2014 roku. Zapewnił sobie transport z G. do B. prosząc swojego kolegę P. Ł. o przewiezienie go swoim prywatnym samochodem, za co obiecał zapłacić mu 100 zł. Po dojechaniu do B. kolega wysadził oskarżonego w okolicy jego miejsca zamieszkania, jednak ten nie udał się do swojego domu, tylko skierował się do mieszkania swoich rodziców i tam spędził noc. Następnego dnia udał się do domu przy ulicy (...), jednak nie został tam nikogo, ponieważ pokrzywdzona z dziećmi była w odwiedzinach u swojej siostry. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1607, 1608; zeznania świadków: N. M. k. 287-288; B. M.
(1)k. 1556; G. Z.
(1)k. 937; A. S.
(1)k. 312v; P. Ł. k. 1552-1553; R. K.
(1)k. 1509-1510v akt. Kiedy J. M.
(1)wróciła do domu 1 maja 2014 roku, zaskoczona niespodziewaną obecnością oskarżonego, spakowała najbardziej potrzebne rzeczy dla siebie i córek i wraz z K. skierowała się do mieszkania swojej mamy, u której spędziła całym weekend majowy. Jeszcze tego samego dnia, dzięki fortelowi swojej siostry, pomogła drugiej córce N. opuścić mieszkanie, w którym przebywał oskarżony po to, aby również przez te dni zamieszkała w mieszkaniu babci. O niespodziewanym przyjeździe oskarżonego z Anglii J. M.
(1)powiadomiła telefonicznie dzielnicowego R. K.. Do domu przy ul. (...) pokrzywdzona wraz z córkami wróciła w niedzielę 4 maja, albowiem dziewczynki musiały się przygotować w związku z tym, że następnego dnia szły do szkoły. Po powrocie do domu nie doszło do żadnego nieporozumienia czy awantury pomiędzy małżonkami. Pokrzywdzona unikała swojego męża, nie odzywała się do niego, traktując go jak obcą, niepożądaną osobę. W związku z tym przez kolejne dni oskarżony na obiady chodził do swojej mamy. W dn. 5 maja (...). oskarżony udał się do Kancelarii Notarialnej M. M.
(2)pytając o możliwość odwołania pełnomocnictwa do sprzedaży nieruchomości. Notariusz poinformował oskarżonego, że istnieje taka możliwość oraz pouczył go o skutkach prawnych takiej czynności, w tym o konieczności poinformowania pełnomocnika o odwołaniu pełnomocnictwa. Mężczyźni umówili spotkanie na dzień 7 maja, podczas którego miało dojść do odwołania pełnomocnictwa dla J. M.
(1). Notariusz M. M.
(2)przygotował nawet projekt odwołania takiego pomocnictwa. O zamiarze odwołania pełnomocnictwa A. M.
(1)poinformował swoją żonę, nalegając jednocześnie aby sprzedała samochód i przekazała mu pieniądze z jego sprzedaży, po to aby mógł wrócić do Anglii. J. M.
(1)nie chciała zgodzić się na sprzedaż samochodu. Informacje te pokrzywdzona przekazała dzielnicowemu R. K.
(1)dzwoniąc do niego na jego nr telefonu komórkowego. Następnego dnia do notariusza M. M. przyszła J. M.
(1), aby dowiedzieć się czy mąż odwołał udzielone dla niej pełnomocnictwo do sprzedaży w domu. Notariusz oświadczył, że nie może udzielić informacji czy pełnomocnictwo zostało odwołane czy nie, bo mocodawca może zastrzec, by takiej informacji nie udzielać pełnomocnikowi. Wskazał jednak, że mocodawca ma obowiązek poinformować pełnomocnika, że pełnomocnictwo jest odwołane i wezwać go do zwrotu dokumentu pełnomocnictwa. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1604-1604v; zeznania świadków: N. M. k. 287-288v; T. B.
(1)k. 1324-1324v; B. Ł.
(1)k. 1342v; A. P. k. 1362-1362v; T. B.
(2)k. 1332; B. M.
(1)k. 1556-1557; M. M.
(2)k. 1454v-1455; R. K.
(1)k. 1509v-1510; projekt aktu notarialnego k. 998-999 akt. W środę 7 maja 2014 oskarżony w punkcie InPost odebrał korespondencję z sądu rodzinnego, będącą wezwaniem na sprawę dotyczącą władzy rodzicielskiej w związku z toczącym się postępowaniem dotyczącym przemocy w rodzinie. Tego dnia rano postanowił również odwołać wcześniej umówioną wizytę u notariusza i telefonicznie przełożył to spotkanie poniedziałek 12 maja 2014 r., nie podając notariuszowi powodów takiej decyzji. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1604, 1618-1618v; zeznania świadków: M. M.
(2)k. 1455; R. K.
(1)k. 1509v-1510; wyciąg z akt SR w Brodnicy III RNsm 136/14 - k. 410 akt. Również w środę z pokrzywdzoną telefonicznie skontaktował się nieznany jej mężczyzna - A. S.
(1), który przedstawił się jako kolega oskarżonego z Anglii. Zadzwonił on na telefon do przedsiębiorstwa (...), ustalając że tam pracuje żona oskarżonego, ponieważ A. M.
(1)odrzucał wszystkie próby telefonicznego połączenia się z nim. Celem jego telefonu było dowiedzenie się co stało się z A. M.
(1), który zapewniał go, iż leci do Polski wyłącznie po pieniądze ze sprzedaży samochodu, który miał być nieprzydatny jego żonie oraz, że bezzwłocznie 4 maja zwróci do Anglii. Poinformował ją również o długach jakie jej mąż posiadał w Anglii. Pokrzywdzona zaprzeczyła jakoby miało dojść do sprzedaży samochodu i przekazała koledze oskarżonego, że nie interesują ją długi męża. Jednocześnie aby uniemożliwić mężowi sprzedaż samochodu sporządziła pisemną umowę kupna sprzedaży auta ze swoim bratem T., zgodnie z którą nabył on ten samochód za kwotę 9.000 zł. Pokrzywdzona nie powiedziała mężowi o dokonaniu sprzedaży samochodu i nie przekazała mu żadnych pieniędzy z tytułu tej transakcji. Dowód: zeznania świadków: N. M. k. 286-287 ; A. S.
(1)k. 312v; T. B.
(1)k. 1324v; T. B.
(2)k. 380, 1333-1333v; B. Ł.
(1)k. 59; umowa kupna sprzedaży samochodu k. 345 akt. W czwartek 8 maja 2014 r. J. M.
(1)telefonicznie poinformowała dzielnicowego R. K. o terminie rozprawy w sądzie rodzinnym, przekazując również informację, że mąż nie odwołał pełnomocnictwa do sprzedaży domu,, że planuje powrót do Anglii w następnym tygodniu oraz, że zachowuje się w stosunku do niej spokojnie. Po popołudniu tego samego dnia J. M.
(1)poinformowała męża o telefonie jaki otrzymała od jego kolegi z Anglii; między małżonkami doszło do ostrej wymiany zdań w przebiegu, której oskarżony przekazał swojej żonie, że „zapłatę otrzyma w piątek”. S. te usłyszała N., która przebywała w domu. Po tej rozmowie, w godzinach wieczornych ok. 21.00 oskarżony udał się do swojej mamy, której poskarżył się na swoją żonę mówiąc, że „A. go zgnoiła jak nigdy w życiu”. Nie przekazał swojej mamie żadnych szczegółów nieporozumienia pomiędzy nim a J., tylko wrócił do domu przy ul. (...). Po powrocie do domu nie doszło między małżonkami do żadnego nieporozumienia, ponieważ w ogóle z sobą już nie rozmawiali. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k.1604v; zeznania świadków: N. M. k. 286-287; R. K.
(1)k. 1510; B. M.
(1)k. 1556v-1557 akt. Następnego dnia 9 maja 2014 r. oskarżonemu nastawił sobie budzik na godz. 4.00, ponieważ zamierzał porozmawiać z żoną przed jej wyjściem do pracę, zanim obudzą się dzieci i przekonać ją, aby sprzedała samochód i przekazał mu pieniądze z tej sprzedaży, aby mógł wrócić do Anglii. J. M.
(1)wstawała zawsze między godz. 4.30 a 5.00; przygotowywała się do wyjścia do pracy oraz przygotowywała dzieciom śniadanie i kanapki do szkoły. Z uwagi na ustalony indywidualny czas pracy w (...), wychodziła z domu między godziną 5.30 a 6.00. Ten poranek przebiegał dla niej podobnie jak inne, ponieważ pokrzywdzona nie wiedziała, że oskarżony wstał przed nią. A. M.
(1)bezpośrednio po obudzeniu się zszedł do piwnicy, gdzie oczekiwał stosownej chwili, aby porozmawiać ze swoją żoną. Planował zrobić to w przedpokoju bezpośrednio przed wyjściem żony z domu. Około godz. 5.30 J. M.
(1)ubrana do pracy, m.in. w buty dla wysokim obcasie, z torebką w ręku schodziła po schodach z kuchni kierując się do wyjścia z mieszkania. Drzwi od mieszkania otwierały się na zewnątrz; jak zawsze na noc były one zamknięte na zamek patentowy znajdujący się nad klamką. Oskarżony słysząc, że żona schodzi po schodach do wyjścia, wziął do ręki nóż kuchenny o ostrzu długości ok. 14 cm i wyszedł z piwnicy stając w przedpokoju naprzeciwko żony. Pokrzywdzona widząc oskarżonego z nożem w ręku zaczęła krzyczeć; jednocześnie podbiegła do drzwi wyjściowych starając się je otworzyć, aby uciec przed oskarżonym. Między małżonkami nie doszło do żadnej rozmowy, ani choćby do wymiany zdań. W odpowiedzi na reakcję J. M.
(1)oskarżony złapał żonę od tyłu, lewą ręką zasłonił jej usta, aby nie krzyczała i uniemożliwił jej wyjście z mieszkania. W czasie szamotaniny uderzył ją w głowę w okolicy ciemieniowej, a następnie prawą ręką uzbrojoną w nóż kuchenny wyprowadził dwa ciosy uderzając J. M.
(1)w okolicę klatki piersiowej. Następnie wciągnął ją do piwnicy i przemieszczając się schodami na dół, w dolnej ich części przewrócił się wraz z żoną na posadzkę. Po upuszczeniu ciała pokrzywdzonej wszedł po schodach i od środka zamknął drzwi do piwnicy, trzaskając nimi. W górnej części schodów, na 3-cim stopniu, J. M.
(1)zgubiła jednego buta; drugi but spadł na posadzkę w głąb piwnicy. W niedużej odległości od tego buta, jednak bliżej końca schodów i ciała pokrzywdzonej stała torebka J. M.
(1), której zawartość się nie rozsypała. W wyniku podpierania się bosymi stopami o betonowe schody, pokrzywdzona pobrudziła sobie obie stopy i podarła rajstopy na stopach. Oskarżony bezwładne ciało żony przesunął na bok u dołu schodów, układając obie nogi pokrzywdzonej równolegle względem siebie i kładąc stopy na podwyższeniu, tj. na kartonie znajdującym się w rogu piwnicy. Następnie wyciągnął nóż tkwiący w klatce piersiowej J. M.
(1)i wrzucił go do pieca, w którym był rozpalony ogień. Kiedy oskarżony wyciągał nóż z ciała żony, J. M.
(1)mocno się poruszyła i zaczęła charczeć. A. M.
(1)nie podjął jednak żadnej akcji reanimacyjnej, nie wezwał również karetki pogotowia. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 133-133v, 134v, 1604v-1607 – za wyjątkiem okoliczności ugodzenia nożem pokrzywdzonej; zeznania świadków: N. M. k. 280v; D. W.
(1)k. 29; opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej: J. P.
(2)k. 217-219, 568-572, 1620v, 1621v-1626 oraz P. S. k. 1049-1056, 1626v-1627; protokół oględzin miejsca zdarzenia k. 13-25; protokół oględzin zwłok na miejscu ich znalezienia k. 34-36; materiał fotograficzny do protokołu oględzin miejsca zdarzenia i protokołu oględzin zwłok k. 177-189; protokół oględzin rzeczy z materiałem foto k. 147-150, 211 akt, dowód rzeczowy – ostrze noża. Krótki głośny kobiecy krzyk dobiegający z klatki schodowej oraz hałas jakby coś spadało w piwnicy i trzaśnięcie drzwi do piwnicy obudziło N. M.. Dziewczynka początkowo nie wiedziała z czym wiązać tę hałasy, tj. czy dobiegały one z mieszkania, czy też może jej się przyśniły. Po chwili przez uchylone drzwi swojego pokoju zobaczyła, że otwierają się drzwi od pokoju jej rodzeństwa, skąd na korytarz wyszedł jej młodszy brat, którego również obudziły hałasy dobiegające z dołu mieszkania. K. wyszedł do przedpokoju i pytał co się dzieje. W międzyczasie N. zaniepokojona hałasami postanowiła zadzwonić do mamy, żeby dowiedzieć się co się stało. Dwukrotnie próbowała uzyskać połączenie z mamą, jednak ta ani razu nie odebrała telefonu. Pierwszą próbę połączenia telefonicznego N. wykonała o godz. 5.36,20, a drugą o godz. 5.37,48. Przebywając cały czas w swoim pokoju nie słyszała dźwięku telefonu swojej mamy, na który dzwoniła. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 133v, 1318v; zeznania świadka N. M. k. 280v-281; notatka urzędowa k. 1099 akt. W tym samym czasie oskarżony przebywając w piwnicy usłyszał dzwonek telefonu swojej żony, który pospiesznie wyjął z jej torebki i wyciszył sygnał, aby nie było słychać przychodzących połączeń. Usłyszał również, że hałas obudził dzieci, które wyszły ze swoich pokoi. Nie chcąc aby dzieci zobaczyłem co wydarzyło się z ich mamą, wbiegł do góry, otworzył drzwi od piwnicy i krzyknął, że nic się nie dzieje. Krzyk taty dobiegający z dołu usłyszała m.in. N.. Oskarżony zamknął drzwi do piwnicy na klucz, który zabrał ze sobą, po czym wbiegł po schodach na piętro i wszedł do pokoju N.. W pokoju otworzył jej okno, był dziwnie rozdrażniony. Dziewczynka nie zauważyłam aby ubranie, które miał na sobie tata, miało jakieś zabrudzenia, albo aby było gdzieś rozdarte. Wychodząc w pokoju córki stanął w drzwiach i zwrócił jej uwagę, że niepotrzebnie otworzyła okno, bo będzie jej zimno i się przeziębi. W odpowiedzi N. zwróciła mu uwagę, iż to on przed chwilą otworzył u niej okno. Wtedy oskarżony przeprosił córkę i zaczął się tłumaczyć, że hałas, który słyszała nie ma ją niepokoić, ponieważ pokłócił się rano z mamą, która rzuciła w niego kluczykami od samochodu i wyszła do pracy. Dlatego też samochód, którym zawsze jeździła do pracy w dalszym ciągu stoi przed domem. Oskarżony powiedział córce, aby nie dzwoniła do mamy, ponieważ jest na niego zdenerwowana i może to tylko pogorszyć całą sytuację. Następnie wyszedł z pokoju, zamknął za sobą drzwi. Po uciszeniu dzieci oskarżony udał się do łazienki i zdjął ubranie, które miał na sobie podczas szamotaniny z żoną, pozostawił je w łazience, a następnie ubrał czyste rzeczy. N. słyszała jako ojciec chodzi po mieszkaniowych i wchodzi m.in. do łazienki. Będąc przekonana, że ojciec nie wróci do jej pokoju, ponownie dwukrotnie próbowała połączyć się telefonicznie z mamą; oba telefony wykonała o godz. 5.41 i obie próby okazały się nieskuteczne. Z uwagi na to, że do szkoły N. wstawała zazwyczaj między godziną 6.30 a 6.40, rozmyślając o tym co mogło się wydarzyć, udało się jej ponownie zasnąć. Kiedy zadzwonił budzik, wstała jak zazwyczaj, wykonała codzienne czynności poranne i przygotowana do szkoły zaszła na dół, aby zjeść śniadanie. A. M.
(1)siedział w salonie w fotelu bez ruchu. Wcześniej, bo o godz. 6.26 oskarżony z telefonu swojej żony i w jej imieniu napisał wiadomości SMS do właściciela przedsiębiorstwa (...) następującej treści - „ Witam, T. wybacz lecz dziś nie mogę przyjść do pracy, muszę jechać do lekarza nie mogę mówić, nadrobię wszystko w poniedziałek i wypiszę urlop”. W odpowiedzi na tą wiadomość pracodawca o godz. 6.27 wysłał SMS-a do J. M.
(1)z zapytaniem -„ Potrzebujesz pomocy?”, a o godz. 6.31 otrzymał kolejną wiadomość o treści: „Nie, tylko źle się czuję, ale dziękuję za troskę”. N. po zjedzeniu śniadania przygotowanego przez mamę chciała wejść do piwnicy, aby zobaczyć czy nie ma tam mamy. Okazało się jednak, że drzwi do piwnicy są zamknięte i nie ma w nich klucza, choć nigdy klucz z tych drzwi nie był wyjmowany. Zapytała ojca, gdzie jest klucz o piwnicy, na co ten kazał jej się tym nie interesować i wychodzić do szkoły. N. zabrała pęk kluczy i wyszła na zewnątrz domu, aby spróbować przy użyciu zabranych kluczy wejście do piwnicy przez garaż. Wśród kluczy, które zabrała z domu był bowiem zawsze m.in. klucz od kłódki do garażu. Okazało się jednak, że żaden z tych kluczy nie pasuje do kłódki założonej na drzwiach garażowych. W tym samym momencie z mieszkania wybiegł A. M.
(1), zabrał córce klucze i pytał czemu tak bardzo chce dostać się do piwnicy. N. skłamała tacie, że chciała pojechać rowerem do szkoły, bo jest ładna pogoda. N. próbując wejść do garażu zobaczyła, że okno znajdujące się w piwnicy było zasłonięte, chociaż wcześniej można było zobaczyć przez nie co znajduje się w środku. Tego dnia oskarżony poganiał całą trójkę dzieci, aby weszły do szkoły razem, choć zazwyczaj młodsze rodzeństwo N. wychodziło 10-15 minut po niej, ponieważ mieli bliżej do szkoły. W drodze do szkoły N. zapytała K. czy również słyszała krzyk i hałas jakby spadało coś po schodach; siostra potwierdziła, że słyszała takie hałasy, a ponadto pokazała N., że o godz. 7.09 otrzymała z telefonu mamy SMS-a, żeby się do niej nie dobijać, że nie może teraz rozmawiać i że mają iść do szkoły, a ona później oddzwoni. Przed rozpoczęciem pierwszej lekcji N. wysłała o godz. 7.49 SMS-a na telefon mamy o treści „nic ci nie jest? wszystko gra? martwię się, proszę odpowiedz mi”. O godz. 7.52 otrzymała z telefonu mamy odpowiedź następującej treści – „N. marsz do szkoły, mała wariatko, jestem u lekarza, straciłam głos”. O godz. 7.54 odpisała mamie „ wiesz jak się wystraszyłam, samochód na podjeździe, rano trzask drzwi i potem jeszcze brak kluczy od piwnicy i garażu. Jestem bliska zawału, wiesz jak się bałam, że coś ci się stało”. O godz. 9.45 N. wysłała do mamy kolejnego SMS-a zapytaniem „co ci lekarz powiedział?”. Nie uzyskała jednak żadnej odpowiedzi, dlaczego próbowała połączyć się z mamą, jednak mama nie odbierała telefonu. N. niepokoiły SMS-y o w dziwnej treści zarówno w zakresie doboru słów, jak i faktu utraty głosu oraz konieczność wizyty u lekarza, choć jeszcze wieczorem dnia poprzedniego nic nie to nie wskazywało. Z tego względu zaraz po zakończeniu lekcji wróciła do domu, jednak nie dostała się do środka, ponieważ nikt nie otwierał drzwi, a ona nie miała klucza, który zaginął jej 2 dni wcześniej i nie mogła go znaleźć. Udało się więc do pracy do mamy licząc, że tam uda się jej z nią skontaktować. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 133v-134, 1605-1607; zeznania świadków: N. M. k. 281-283; T. S.
(1)k. 1550v-1552; D. W.
(1)k. 29; protokół oględzin miejsca zdarzenia k. 13-25; protokół oględzin zwłok na miejscu ich znalezienia k. 34-36; materiał fotograficzny do protokołu oględzin miejsca zdarzenia i protokołu oględzin zwłok k. 177-189; protokół zatrzymania rzeczy k. 10-12; protokół miejsca ujawnienia rzeczy A. M. wraz z materiałem foto k.120-123, 198-201 akt. Do przedsiębiorstwa (...) dotarła około godz. 11.00. Okazało się jednak, że i tam nie ma J. M.
(1)i że tego dnia od rana w ogóle nie pojawiła się w pracy oraz że nie odbiera telefonów od koleżanek z pracy. Jedna z koleżanek pokrzywdzonej, a zarazem najbliższa sąsiadka państwa M. - K. M.
(1)(C.), zadzwoniła do swojego brata z prośbą, aby poszedł do sąsiadującego przez ścianę domu państwa M. sprawdzić, czy J. nie wróciła do domu. Okazało się, że nikt mu nie otworzył, a drzwi do ich mieszkania były zamknięte. W dalszym ciągu nieskuteczne okazywały się próby połączenia telefonicznego z J. M.
(1). Wcześniej jedno z połączeń wykonywanych przez N. na telefony mamy zostało odebrane, jednak nikt się nie odzywał, a po chwili połączenie zostało przerwane. O godz. 11.11 N. otrzymała SMS-a z telefonu mamy o treści „oddzwonię, nie mogą rozmawiać N.”. Minutę później przyszedł drugi SMS o identycznej treści. O godz. 11.14 N. odpisała mamie, że nie ma kluczy i mama ma jej podać miejsce gdzie jest, bo nie będzie mogła dostać się do domu. Nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Chwilę później do N. zadzwoniła najmłodsza siostra mamy – D. z pytaniem czy nie wie, gdzie jest mama, bo nie może się do niej dodzwonić. Kiedy N. powiedziała cioci, że nikt nie może się dodzwonić od rana do mamy, a ona nie może dostać się do domu, D. poleciła jej, aby natychmiast udała się do mieszkania babci przy ul. (...). N. poszła do babci T. B.
(1), opowiedziała jej po wydarzeniach, które zaistniały od rana, a ta zaalarmował swoją najstarszą córkę B. Ł.
(1). B. udała się natychmiast pod domu J. przy ul. (...), jednak i jej nie udało się dostać do środka, ponieważ nikt nie otwierał drzwi. Zaniepokojona takim obrotem sprawy postanowiła wezwać na interwencję funkcjonariuszy Policji. Niedługo po B. na ul. (...) dotarli T. B.
(1)z synem T. i N.. Stojąc przed domem i oczekując na przyjazd Policji zauważyli w pewnym momencie postać A. M.
(1)stojącą w oknie pokoju na pierwszym piętrze. Oskarżony nie miał na sobie koszulki, patrzył na stojące przed domem osoby i się uśmiechał; na ciele nie było widać, aby miał jakiekolwiek obrażenia w postaci ran. Dowód: zeznania świadków: N. M. k. 282v-283v; T. B.
(1)k. 1324v-1325; B. Ł.
(1)k. 59-59v, 1342v-1343; T. B.
(2)k. 44-45, 1332-1333 akt. Wcześniej, bo po opuszczeniu w mieszkania przez trójkę dzieci, oskarżony otworzył butelkę wódki Żołądkowej Czystej (...), o pojemności 1 litra, którą wypił, pozostawiając ok. 1/5 zawartości butelki. Napuścił wody do wanny, wrzucił do wody telefony marki S. i N., po czym w sam wszedł do wody zamierzając popełnić samobójstwo poprzez podcięcie żył na przegubach rąk. W rzeczywistości zasnął jednak w wannie, a kiedy obudziło go dobijanie się do drzwi mieszkania, uświadomił sobie, że nie spał w wannie, tylko na łóżku w pokoju dzieci. Podszedł do okna i zobaczył przed domem rodzinę żony i córkę N.. W tym czasie nie miał założonej żadnej koszulki; na klatce piersiowej nie miął też żadnych obrażeń. Po chwili przyjechali funkcjonariusze policji, którzy dzwoniąc i pukając również usiłowali dostać się do mieszkania państwa M.. Wtedy oskarżony postanowił ponownie, że odbierze sobie życie; w tym celu wziął nóż, który leżał na łóżku i próbował go sobie wbić w klatkę piersiową. Wszystkie próby zakończyły się niepowodzeniem; spowodował u siebie jedynie powierzchowną ranę w okolicy mostka, która obficie krwawiła. Postanowił więc zejść na dół i otworzyć drzwi policjantom. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k 134, 1605-1605v, 1619v; protokół oględzin miejsca zdarzenia k. 13-25; materiał fotograficzny do protokołu oględzin miejsca zdarzenia i protokołu oględzin zwłok k. 177-189; protokół pobrania krwi oraz wynik badania stężenia alkoholu we krwi oskarżonego k. 174-175, 256-258; kserokopia dokumentacji medycznej dot. oskarżonego k. 135-136, 241, 267-270, 505; opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej J. P.
(1)k. 541-542, 1620-1621v akt. Kiedy policjantom pomimo prób nie udało się dostać do środka mieszkania, postanowili sprawdzić, czy nie udałoby się tego zrobić w inny sposób. Obchodząc razem z N. dom dookoła zauważyli, iż na pierwszym piętrze jest uchylone jedno z okien, które jeszcze kilka minut wcześniej było zamknięte. Policjanci podejmując próbę wejście do mieszkania przez uchylone okno, usłyszeli krzyk B. Ł.
(1)dobiegający od frontu domu, która zauważyła zakrwawionego oskarżonego stojącego w otwartych drzwiach swojego domu. Policjanci natychmiast pobiegli do drzwi wejściowych domu i dokonali zatrzymania oskarżonego, wydając mu polecenie, aby położył się na ziemi i używając siły fizycznej ręce skuli mu kajdankami na plecach. Następnie zapytali oskarżonego, gdzie jest żona, na co ten odpowiedział, że jest w piwnicy i nie żyje. Wskazał również policjantom, że klucz od piwnicy ma w kieszeni spodni. Jeden z policjantów M. J. wyjął klucz z kieszeni jeansów oskarżonego, wszedł do mieszkania, otworzył kluczem drzwi do piwnicy i zszedł po schodach na dół. U dołu schodów zobaczył leżące ciało kobiety; po sprawdzeniu funkcji życiowych stwierdził, że kobieta nie żyje od kilku godzin. Oskarżony podczas zatrzymania zachowywał się spokojnie, mówił spokojnym tonem i robił wrażenie osoby jakby nic złego się nie wydarzyło. Policjanci wyczuli od niego wyraźną woń alkoholu, chociaż na stan nietrzeźwości oskarżonego nie wskazywało ani jego zachowanie, ani jego mowa. Dowód: wyjaśnienia oskarżonego k 134, 1605v-1607; zeznania świadków: N. M. k. 283-284v; T. B.
(1)k. 59v; B. Ł.
(1)k. 1343-1343v; T. B.
(2)k. 44, 283v, 1332-1333; M. J. k. 53-54, 115-116, 1506-1508; P. C. k. 50-51, 117-118, 1596v-1597v; R. W. k. 455-456; protokół oględzin miejsca zdarzenia k. 13-25; materiał fotograficzny do protokołu oględzin miejsca zdarzenia i protokołu oględzin zwłok k. 177-189; kserokopia dokumentacji medycznej dot. oskarżonego k. 135-136, 241, 267-270, 505; protokół pobrania krwi oraz wynik badania stężenia alkoholu we krwi oskarżonego k. 174-175, 256-258; protokół zatrzymania oskarżonego k. 55; opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej: J. P.
(2)k. 217-219, 568-572, 1620v, 1625-1626, 1627-1627v oraz P. S. k. 1049-1056, 1626v-1627 akt. Na miejsce wezwano karetkę pogotowia; przybyły lekarz o godz. 12.45 stwierdził zgon pokrzywdzonej przed przybyciem karetki. Dowód: zeznania świadków: M. J. k. 1507-1507v; P. S.
(1)k. 1511-1511v; B. B.
(2)k. 1510v-1511; karta informacyjna k. 2; protokół oględzin miejsca znalezienia zwłok k. 34-36; protokół oględzin i otwarcia zwłok k. 217-219; protokół badania krwi wraz z opinią dot. J. M. k. 259-263 akt. Funkcjonariusze Policji zatrzymali A. M.
(1). Wraz z obsadą karetki pogotowia udali się najpierw do szpitala celem opatrzenia ran oskarżonego, po czym przewieźli go na Komendę Policji. Przeprowadzone badanie trzeźwości oskarżonego wykazało, że o godz. 15.40 stężenie alkoholu w jego krwi sięgało 1,9 promila. Dowód: zeznania świadków: M. J. k. 1507-1507v; P. S.
(1)k. 1511-1511v; B. B.
(2)k. 1510v-1511; R. W. k. 455-456; protokół zatrzymania osoby k. 55; protokół pobrania krwi oraz wynik badania stężenia alkoholu we krwi oskarżonego k. 174-175, 256-258; kserokopia dokumentacji medycznej dot. oskarżonego k. 135-136, 241, 267-270, 505; opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej J. P.
(1)k. 541-542, 1620-1621v akt. W wyniku krytycznego zdarzenia J. M.
(1)doznała dwóch urazów zadanych narzędziem jednosiecznym kończystym w okolicę klatki piersiowej. W wyniku zadania tych urazów doszło do powstania ran kłuto – ciętych, przy czym jedna rana miała długość kanału 8-10 cm, który drążył od przodu ku tyłowi, od przyśrodka ku bokowi i od góry w dół, uszkadzając płuco lewe i mięsień sercowy. Druga rana kłuto – cięta miała kanał o długości 10-12 cm, który drążył od przodu ku tyłowi, od przyśrodka ku bokowi i od dołu ku górze, uszkadzając wątrobę i żołądek. Przebieg kanału obu ran wskazywał, że doszło do ich powstania w mechanizmie czynnym; z całą pewnością nie doszło do powstania tych ran w wyniku nadziania się przez pokrzywdzoną na nóż trzymany przez oskarżonego. Ponadto biegli lekarze stwierdzili u pokrzywdzonej ranę tłuczoną głowy w okolicy ciemieniowo potylicznej po stronie prawej, podbiegnięcia krwawe w obrębie tkanek miękkich głowy wskazujące na co najmniej dwa urazy: w okolicy czołowej oraz w okolicy ciemieniowej w linii środkowej ciała. Ujawnili też podbiegnięcia krwawe pleców, linijne otarcia naskórka pleców oraz łokcia i przedramienia prawego, podudzia prawego, a także otarcia naskórka palca 2-giego ręki lewej, okolicy kostki bocznej prawego podudzia i stopy prawej. Wszystkie wyżej opisane obrażenia – poza ranami okolicy klatki piersiowej i okolicy ciemieniowej głowy (które powstały w mechanizmie czynnym) - powstały w mechanizmie czynnym bądź biernym, w wyniku działania siły średniej - w skali hipotetycznej mała, średnia, duża. Rana tłuczona głowy oraz otarcia naskórka w pleców mogły być - w ocenie biegłych - następstwem upadku pokrzywdzonej ze schodów w końcowym ich odcinku i uderzenia o twarde podłoże. Ujawnione obrażenia mogły powstać w czasie zbliżonym do siebie, za wyjątkiem otarcia naskórka nadgarstka prawego, które jako jedyne obrażenie nie miało charakteru przyżyciowego oraz otarcie naskórka na grzbiecie stopy prawej – które powstało pewien czas przed zgonem J. M. i nie miał związku ze zdarzeniem z dn. 9.05.2014 r. Bezpośrednią przyczyną zgonu J. M.
(1)był wstrząs hypowolemiczny w następstwie doznanych obrażeń klatki piersiowej, zwłaszcza rany, której kanał przebiegał w sposób powodujący uszkodzenie mięśnia sercowego. Istota wstrząsu w przedmiotowej sprawie polegała na spadku wypełniania naczyń krwionośnych wskutek ubytku krwi i mógł nastąpić w odstępstwie kilkunastu minut od doznanego urazu. Dowód: protokół oględzin i otwarcia zwłok k. 217-219; opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej: J. P.
(2)k. 568-572, 1620v, 1621v-1626 oraz P. S. k. 1049-1056, 1626v-1627 akt. W postępowaniu przygotowawczym A. M.
(1)poddano jednorazowemu badaniu sądowo-psychologicznemu i sądowo-psychiatrycznemu. Biegła psycholog w oparciu o przeprowadzone badania testowa oceniła, że poziom funkcjonowania intelektualnego oskarżonego mieści się na poziomie inteligencji przeciętnej, brak było wykładników świadczących o zmianach organicznych w (...), zaś jego osobowość oceniła jako rozwijającą się w sposób nieprawidłowy. Biegli psychiatrzy uznali, że patologiczne warunki w jakich A. M. wychowywał się we wczesnym dzieciństwie, gdzie dochodziło do przemocy fizycznej i psychicznej oraz długie okresy intensywnej intoksykacji alkoholowej i narkotykowej przemawiało za poszerzeniem oceny psychologicznej i pogłębienia diagnostyki (...). Z uwagi na trudności diagnostyczne biegli zawnioskowali o poddanie go obserwacji sądowo-psychiatrycznej w warunkach szpitalnych. Obserwacja psychiatryczna oskarżonego przeprowadzona została na Oddziale Psychiatrii Sądowej Szpitala (...) w S.. Po jej przeprowadzeniu biegli nie rozpoznali u A. M.
(1)choroby psychicznej w sensie psychozy ani upośledzenia umysłowego. Ocena rozwoju intelektualnego A. M.
(1)wskazywała, że nie jest on osobą upośledzoną umysłowo, a jego sprawność intelektualna mieści się w granicach normy, w klasie inteligencji przeciętnej, co oznaczało, że rozumie on podstawowe normy społeczne i prawne, chociaż ich internalizacja jest u niego powierzchowna. Biegli psychiatrzy i psycholog uznali, że brak jest w przypadku oskarżonego wykładników zmian organicznych w obrębie (...); rozpoznali u niego osobowość nieprawidłową uwarunkowaną wieloczynnikowo. Wskazywały na to takie cechy jak: obniżony wgląd w mechanizmy własnego postępowania, skłonność do zrzucania winy na otoczenie, skłonność do egocentryzmu i manipulowania przy wchodzeniu w relacje interpersonalne, instrumentalne traktowanie innych osób, niedokształcenie uczuciowości wyższej, chwiejność emocjonalna i obniżony próg frustracji. Biegli nie stwierdzili u A. M.
(1)uzależnienia od alkoholu, narkotyków ani innych substancji psychoaktywnych. Materiał zgromadzony w aktach sprawy wskazywał - w ich ocenie - na nadużywanie alkoholu przez oskarżonego oraz na zażywanie amfetaminy w celu poprawy wydolności; pozwalał też na stwierdzenie, że po spożyciu alkoholu nasilała się agresja oskarżonego. Przyjmując zaś, że w okresie objętym zarzutem znęcania wprowadzał się w stan nietrzeźwości lub odurzenia, biegli uznali, że mieściło się ono w charakterystyce upojenia prostego; nie było żadnych danych wskazujących na upojenie patologiczne lub atypowe. Oceniając osobowość oskarżonego stwierdzili jednoznacznie, że zarzucone mu w akcie oskarżenia zachowania były zgodne z portretem jego osobowości. Konkludując biegli stwierdzili, że nie zachodzą żadne okoliczności, które pozwalałyby na zakwestionowanie jego poczytalności w zakresie stawianych mu zarzutów. Nie działał on z motywacji urojeniowej, nie doświadczał halucynacji; miał zachowany kontakt z rzeczywistością, a motywacja jego działania była psychologicznie zrozumiała. Ponadto biegli podkreślili, że po zadaniu ciosów żonie oskarżony wykonywał szereg złożonych czynności, które stanowiły logiczny, spójny ciąg zdarzeń, co wykluczało aby działał w stanie silnego wzburzenia. Na rozprawie dodali, że w przypadku orzeczenia kary pozbawienia wolności oskarżony winien tą karę odbywać w warunkach systemu terapeutycznego. A. M.
(1)nie był wcześniej karany sądownie. Dowód: opinia sądowo-psychiatryczna po badaniu jednorazowym k. 965-966; opinia sądowo-psychologiczna po badaniu jednorazowym k. 967-968; opinia sądowo- psychologiczno-psychiatryczna poobserwacyjna k.1106-1134, 1663-1667v; karta karna k. 1153, 1648; wywiad środowiskowy k 1154 akt. * * * Oskarżony A. M.
(1)przesłuchany po raz pierwszy na etapie postępowania przygotowawczego w dn. 11.05.2014 r. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, tj. do zabójstwa J. M.
(1)i złożył obszerne wyjaśnienia opisujące szczegółowo zdarzenia z dn. 9.05.2014 r. Oskarżony stwierdził, że śmierć jego żony była wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Opisał, że tego dnia wstał wcześnie rano, zanim obudziła się jego żona, ponieważ chciał z nią porozmawiać zanim wyjdzie do pracy. Po obudzeniu udał się do piwnicy, aby sprawdzić czy chodzi piec. Kiedy usłyszał, że żona wychodzić z domu, wziął nóż kuchenny, które leżał w garażu i wyszedł jej naprzeciw; zamierzał wymusić na niej rozmowę pod groźbą zrobienia sobie krzywdy nożem na jej oczach. J. M.
(1)widząc nóż w rękach męża, zaczęła krzyczeć i uciekać w stronę drzwi frontowych. Doszło między nimi to szamotaniny w wyniku, której oskarżony jedną ręką zasłaniał usta żony, aby nie krzyczała, a drugą ręką odciągał ją od drzwi wejściowych. Podczas szarpania poczuł, że ostrze noża wbiło się w ciało żony; wtedy pokrzywdzona mocno odepchnęła się od drzwi frontowych, w wyniku czego oboje wpadli do piwnicy, albowiem drzwi od piwnicy cały czas były otwarte. Oboje upadli koło pieca; żona leżała obok niego po lewej stronie, a z jej klatki piersiowej wystawał nóż. Słyszał, że żona charczała, ale nie była przytomna. Wyciągną z jej ciała nóż i wrzucił go do palącego się pieca. Wtedy usłyszał telefon żony; zobaczył, że odzwoni do niej N.. Wyciszył telefon żony, schował go do kieszeni spodni i wyszedł z piwnicy zamykając drzwi na klucz, który zabrał ze sobą. Następnie opisał w jaki sposób uspokoił dzieci, które obudził hasał szamotaniny i upadku do piwnicy. Przyznał, że z telefonu żony wysyłał SMS-y i to zarówno do swoich córek, jak i do pracodawcy żony, aby usprawiedliwić jej nieobecność w pracy. Wyjaśnił, że po wyprawieniu dzieci do szkoły, podjął decyzję o popełnieniu samobójstwa. Najpierw napuścił gorącą wodę do wanny, do której wszedł z litrową butelką czystej wódki, którą zamierzał wypić i podciąć sobie żyły. Planu tego nie udało mu się wykonać, ponieważ z uwagi na niejedzenie od dwóch dni wprawił się bardzo szybko w stan upojenia alkoholowego, po czym zasnął. Kiedy obudzili go interweniujący funkcjonariusze Policji, ponownie postanowił popełnić samobójstwo, próbując wbić sobie nóż w klatkę piersiową. Te próby zakończyły się niepowodzeniem i spowodowaniem jedynie drobnej rany w okolicy mostka. Na koniec oskarżony jeszcze raz podkreślił, że nie planował zabójstwa żony i jej nie zabił. Według niego żona sama nadziała się na nóż podczas ich szamotaniny w przedpokoju; nie był w stanie wyjaśnić w jakich okolicznościach doszło do powtórnego ugodzenia żony nożem w okolicę klatki piersiowej. Odnosząc się do pytania czy w przeszłości dochodziło do użycia przemocy przez niego wobec żony, oskarżony wskazał, że raz miała miejsce interwencja policji w związku z szamotaniną między nim a pokrzywdzoną, kiedy to przypadkowo otarła sobie twarz o bransoletkę jego zegarka, po którym to wydarzeniu doszło do założenia mu Niebieskiej Karty. Zaprzeczył, aby kiedykolwiek wyrządził żonie krzywdę skacząc po niej, czy uderzając ją pięścią w brzuch (k. 132-134v). W czasie przesłuchania w dniu 12 maja 2014 r. na posiedzeniu w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania A. M.
(1)odmówił składania wyjaśnień potwierdzając jedynie wyjaśnienia złożone już wcześniej. Stwierdził, że nie chciał, abym tak było i powiedział „nie planowałem tego, stało się, nie umiem powiedzieć jak to się stało”. Podtrzymał też wcześniejsze stwierdzenie, że nie przemieszczał w żaden sposób ciała swojej żony w piwnicy, wyjął jedynie z jej ciała nóż (k. 153). Kolejną okazję do złożenia wyjaśnień oskarżony miał w dniu 18 sierpnia 2014 r. podczas czynności odtworzenia przebiegu zdarzenia w mieszkaniu przy ul. (...). Po dowiezieniu oskarżonego na miejsce eksperymentu procesowego odmówił on wzięcia udziału w tej czynności twierdząc, iż nie jest w stanie psychicznie w niej uczestniczyć, ani wejść do swojego domu (k. 539-540). Przesłuchany ponownie w dniu 5 września 2014 r. w związku z uzupełnieniem postanowienia o przedstawieniu zarzutów i postawieniem mu również zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 207 § 1 kk, A. M.
(1)oświadczył, iż rozumie postawionego mu zarzutu i nie przyznaje się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu przestępstw. Następnie skorzystał z prawa odmowy składania wyjaśnień, podtrzymując w całości swoje wyjaśnienia złożone w czasie pierwszego przesłuchania i podczas przesłuchania przed Sądem (k. 577). Ostatnie przesłuchanie A. M.
(1)podczas śledztwa miało miejsce w dn. 7 listopada 2014 r. w związku z rozpoznawaniem przed Sądem wniosku prokuratora o zarządzenia wobec oskarżonego obserwacji sądowo-psychiatrycznej. A. M.
(1)podtrzymał swoje dotychczasowe stanowisko procesowe nie przyznając się do popełnienia żadnego z zarzuconych mu czynów i konsekwentnie skorzystał z prawa odmowy składania wyjaśnień. Po odczytaniu protokołów jego wcześniejszych przesłuchań, oskarżony oświadczył, że je podtrzymuje (k. 1030). Oskarżony przesłuchiwany na rozprawie w dn. 17 kwietnia 2015 r. w dalszym ciągu nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i podtrzymał swoje wcześniejsze wyjaśnienia. Nadto oświadczył, że nie będzie udzielał odpowiedzi na żadne pytania. Po odczytaniu protokołów jego przesłuchania z postępowania przygotowawczego złożył krótkie oświadczenie, że podtrzymuje odczytane mu wyjaśnienia i nie chce niczego uzupełniać (k. 1318 8- (...)). W toku postępowania dowodowego, po przesłuchaniu świadków, których przesłuchania na rozprawie domagały się strony, oskarżony A. M.
(1)zdecydował się na złożenie obszernych wyjaśnień, w których odniósł się do przeprowadzonych dotychczas dowodów i drobiazgowo opisał relacje panujące pomiędzy nim a J. M.
(1), narastające między nimi nieporozumienia oraz przebieg krytyczne dnia, aż do momentu zatrzymania go przez Policję. Podtrzymał też dotychczasowe stanowisko, że do śmierci żony doszło w wyniku nieszczęśliwego wypadku, tj. nadziania się przez nią na nóż, który trzymał w ręku (k. 1599-1608, 1617-1619v). * * * Sąd częściowo dał wiarę wyjaśnieniom oskarżonego A. M.
(1)składanym na etapie śledztwa i potwierdzanym przez niego przed Sądem, kiedy opisywał relacje panujące między nim a jego żoną od początku zawarcia między nimi związku małżeńskiego, aż do jego ostatniego przejazdu z Anglii do Polski w weekend majowy 2014 r. Oskarżony relacjonował bowiem wiele zdarzeń, które opisywali również świadkowie, tyle tylko że w dużej mierze dokonywał ich odmiennej oceny. Zdaniem Sądu na walor wiarygodności nie zasługiwało stwierdzenie A. M.
(1), że nie znęcał się psychiczni i fizycznie nad żoną, albowiem było to stwierdzenie pozostające w rażącej sprzeczności z zeznaniami córki N., zeznaniami T. B.
(1)oraz rodzeństwa J. B.
(3)Ł., A. P., D., T., P. i D. B.
(2), jej pracodawcy T. S.
(1)i licznych współpracowników z firmy (...): A. M.
(2), K. M.
(1), D. W.
(1)oraz funkcjonariuszy policji - R. K.
(1)(dzielnicowego) i J. B.
(4), kuratora sądowego J. O., lekarza rodzinnego B. G.
(2)czy pracownika szkoły podstawowej M. K., których zeznania były spójne, wzajemnie się uzupełniały tworząc plastyczny, zwarty obraz wydarzeń. Wśród w/wym. świadków wielu nie było członkiem rodziny pokrzywdzonej, dlatego też zdaniem Sądu, obiektywizm ich relacji wynikał dodatkowo z tego, że brak było jakichkolwiek dowodów na stronniczość tych osób i ich zainteresowania jakimś konkretnym wynikiem tego postępowania, tym bardziej że w kontekście dwóch zarzutów postawionych oskarżonemu – ich zeznania dotyczyły niepomiernie bardziej błahego zarzutu. Nie sposób też przyjąć, iż relacje tych świadków - dotyczące nierzadko wydarzeń dość odległych w czasie - były w jakikolwiek sposób wynikiem zaplanowanego wcześniej przez J. M.
(1)działania, polegającego na przedstawianiu oskarżonego w niekorzystnym świetle z zamiarem wykorzystania tego w przyszłości dla własnych celów. Z całą mocą należy w tym miejscu podkreślić, że postawa J. M.
(1)- do dnia zabójstwa włącznie - przeczyła temu, aby gromadziła na oskarżonego dowody pozwalające jej na postawienie go w stan oskarżenia, czy choćby przeprowadzenia postępowania rozwodowego z jego winy. Nawet założenie przez funkcjonariuszy policji (a nie z inicjatywy pokrzywdzonej) po raz drugi (...) wobec oskarżonego, nie skłoniło jej do złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa na jej szkodę, choć dysponowała dodatkowo zaświadczeniem o obrażeniach doznanych w dn. 12.03.2014 r. Pokrzywdzona nie złożyła również pozwu rozwodowego, chociaż w oparciu o przeprowadzone dowody nie było najmniejszych wątpliwości, że po pobiciu jej w marcu 2014 r. nie zamierzała prowadzić z oskarżonym w dalszym ciągu wspólnego gospodarstwa domowego. Powyższe okoliczności wskazują niezbicie, że spostrzeżenia świadków przywołanych powyżej, wynikały bądź ze spontanicznej relacji pokrzywdzonej na temat stosunków panujących między nią a jej mężem, lub były wynikiem ich samodzielnej oceny relacjonowanych zdarzeń, zaś w przypadku N. M. były wynikiem jej własnych spostrzeżeń. Nie można też nie przywołać tutaj dowodów z odzyskanej korespondencji mailowej prowadzonej pomiędzy J. M.
(1)a oskarżonym – w tym w szczególności z dn. 17.04.2014 r. Wypowiedzi zamieszczone w tej korespondencji pozwoliły Sądowi na dokonanie obiektywnych ustaleń co do przebiegu nieporozumień między małżonkami M., postawy oskarżonego i pokrzywdzonej w przeciągu ostatnich lat oraz ich oczekiwań na przyszłość. Szczególna wartość tego dowodu wynika z faktu, że strony prowadzące tą „rozmowę” robiły to wyłącznie na potrzeby chwili, bez świadomości, że zostanie ona zachowana i wykorzystana w toku procesu karnego. Jest ona swego rodzaju przypadkowym „podsłuchaniem” rozmowy prowadzonej między J. M.
(1)i A. M.
(1)oceniającej ich pożycie małżeńskie i będącej emocjonalnym rozliczeniem ich wzajemnych relacji, a także deklaracją na najbliższą przyszłość. Wracając do oceny wyjaśnień oskarżonego odnośnie zarzutu znęcania wskazał on, że pierwsze problemy między nimi w pojawiły się już po urodzeniu córki N., kiedy pokrzywdzona miała problemy z karmieniem piersią i jak się później miało okazać przeżywała najpewniej depresję poporodową. To wtedy właśnie J. M.
(1)miała po raz pierwszy powiedzieć oskarżonemu, że nie wie czy go kocha i choć A. M.
(1)utrzymywał, że nie uwierzył w jej słowa, to jednak odbiły one na nim silne piętno, które rzutowało na ich dalszy związek. Oskarżony w swoich wyjaśnieniach nie kwestionował tego, że dochodziło między nim a jego żoną do nieporozumień, że nieporozumienia te zdarzały się coraz częściej i nabierały na sile oraz tego, że J. bardzo często zwracała się do jego matki z prośbą o interwencję w takich sytuacjach. Przyznał również, że do pewnego czasu interwencje jego matki okazywały się skuteczne, bowiem na prośbę swojej mamy ustępował, choć wcześniej nie robił tego, mimo próśb żony. A. M.
(1)nie krył też, że był moment w jego życiu, kiedy zażywał narkotyki i nadużywał alkoholu. Wiązało się to z nasilającymi się nieporozumieniami w relacjach z pokrzywdzoną i uciekaniem w ten sposób od kłopotów poprzez wychodzenie z domu i przesiadywanie wielogodzinne w kafejkach internetowych. Oskarżony przyznał, że jak posmakował amfetaminy to stał się przez to większym lekkoduchem, przestał się przez pewien okres czasu interesować rodziną i potrafił przesiedzieć w kafejce internetowej nawet 12 godzin. Wtedy kłótnie między nim żona nasilały się i dotyczyły wszystkiego. Wyjaśnienia te pozostawały w zgodzie z zeznaniami świadków i to zarówno tych, którzy stanowili jego rodzinę, jak i świadków będących najbliższą rodziną pokrzywdzonej. Niesporne w sprawie były również okoliczności podjęcia decyzji o wyprowadzeniu się z mieszkania rodziców oskarżonego i zamieszkania samodzielnie w domu kupionym na kredyt przy ul. (...). Niewątpliwie pomimo narastających nieporozumień między małżonkami M., którzy w chwili podejmowania tej decyzji mieli już w trójkę dzieci, wyprowadzenie się do samodzielnego mieszkania wiązało się z nadzieją na poprawę nienajlepszych relacji. Szybko jednak okazało się, że była to nadzieja płonna, gdyż zamiast uzdrowić relacje między małżonkami, doszedł kolejny, bardzo poważny problem, a mianowicie strach przed popadnięciem w kłopoty finansowe w związku z dodatkowym obciążeniem ich budżetu – tj. ratą kredytu hipotecznego. Oskarżony w sposób zbieżny z zeznaniami wszystkich świadków wskazywał na zaradność i oszczędność J. M.
(1)oraz na jej dbałość jeśli chodzi o kwestie prowadzenia domu, opieki nad dziećmi czy pilnowania budżetu domowego. Nie kwestionował również tego, że pokrzywdzona od początku ich małżeństwa pracowała zarobkowo i przez cały czas była cenionym pracownikiem. Nieco inaczej wyglądało to w przypadku oskarżonego, bowiem choć twierdził, iż nie było dłuższych okresów, w których pozostawałby bez pracy i w których nie dokładał się do budżetu domowego, to z całą pewnością częste zmiany pracodawcy, bez uprzedniego zapewnienia sobie innego źródła utrzymania - przy stałej konieczności płacenia rat kredytowych – negatywnie odbijały się na stosunku jego żony do niego. Brak poczucia pewności u J. M.
(1)odnośnie stabilności finansowej, przy jednoczesnej świadomości kosztów związanych z utrzymaniem trójki dzieci, mocno uwypuklany był przez członków jej najbliższej rodziny i koleżanki z pracy, jako element mający bardzo istotny a zarazem negatywny wpływ na wzajemne relacje między małżonkami. Oskarżony wskazał, że był nieakceptowany przez rodzinę żony, a jako powód podawał to, że był wychowankiem (...) że został adoptowany. Twierdził, że cały czas starał się udowodnić, że jest coś wart i przez to wpadał w syndrom niższości. Niewątpliwie oskarżony miał chłodne relacje z rodziną żony, ale nie sposób przyjąć, aby miało to zasadniczy wpływ na stosunki panujące między nim a pokrzywdzoną. Małżonkowie M. od początku małżeństwa mieszkali wszak z rodzicami oskarżonego, a następnie wyprowadzili się do kupionego domu, gdzie zamieszkali samodzielnie, zaś ich kontakty z rodziną B. były mocno ograniczone do uczestniczenia w imprezach okolicznościowych. Z zeznań członków rodziny B. spójnie wynikało natomiast, że to oskarżony ostentacyjnie dawał do im odczuć swoją niechęć i brak sympatii do tego stopnia, że podczas ich odwiedzin okolicznościowych potrafił nie zejść nawet, żeby się przywitać. Nie można też stracić z pola widzenia, że w przypadku poważniejszych nieporozumień pomiędzy małżonkami, J. M.
(1)sporadycznie zwracała się o pomoc do swoich rodziców i miało to miejsce jeszcze kiedy mieszkali z rodzicami oskarżonego, bowiem zdecydowanie częściej o takich sytuacjach wiedziała B. M.
(1)i na prośbę pokrzywdzonej tonowała zachowania syna i doraźnie wygaszała negatywne emocje między nimi. Mówił o tym nie tylko oskarżony, ale również N. M. i B. M.
(1). Warto dodać, że matka oskarżonego była wzywana przez pokrzywdzoną lub N., także kiedy dochodziło do kłótni małżeńskich w domu przy ul. (...). Oskarżony przedstawiając powód nieporozumień z żoną kład duży nacisk na to, aby wykazać, że w większości przypadków do kłótni prowokowała go J. M.
(1), biła go rękami po ciele i miała do niego pretensje o wszystko. Wyjaśnił, że kiedy chciał wyjść z domu, to żona wyskakiwała do niego z rękami i choć nie robiła mu krzywdy, poza podarciem koszulki, to było to dla niego bolesne i przykre. Stwierdził „ ja wyzywałem ją, ona wyzywała mnie, to narastało zarówno w niej, jak i we mnie. Zaczęliśmy stronić od siebie, napięcie wzrastało. A. miała taki temperament, że nigdy nie odpuściła, do samego końca walczyła o swoją prawdę, o to że ona ma rację, a nie ja…” oraz dalej „… w kłótniach czułem się zraniony i starałem się zranić żonę i mówiłem wtedy, że nie będę przez całe życie tyrał jak jej ojciec, a matka siedzi w domu i nic nie robi. Mówiłem to, żeby ją zranić. Kłótni było mnóstwo, ale za chwilę wszystko było między nami dobrze, więc uznawaliśmy, że jest OK. Rozważaliśmy pójście do psychologów, bo nie potrafiliśmy sobie wybaczyć tego, co było wcześniej. Kiedy pytałem A., dlaczego mnie bije, a ona odpowiadała, że robi to, bo mnie kocha i że jest o mnie bardzo zazdrosna”. Odnosząc się do aktów używania przemocy wobec J. M.
(1)oskarżony podał zupełnie odmienne okoliczności założenia w stosunku do niego po raz pierwszy (...), aniżeli wynikało to z dokumentów policji. Twierdził, że tego dnia musiał zostać dłużej w pracy i żona niesłusznie oskarżyła go o zdradę, dlatego doszło do ostrej kłótni, w czasie której J. zadzwoniła po swoją teściową, żeby przyjechała i wpłynęła na syna. Kiedy przyjechała B. M.
(1)oskarżony po raz pierwszy miał swoją złość skierować wobec mamy, ponieważ miał żal, że ona go nie broni. Z notatki urzędowej sporządzonej w dn. 17.10.2007 r. przez interweniującego funkcjonariusza policji wnikało jednak, że pokrzywdzoną w tym zdarzeniu była J. M.
(1), a nie B. M.
(1)oraz że doszło w stosunku do niej do przemocy fizycznej polegającej na popychaniu oraz przemocy psychicznej polegającej na wyzywaniu, ośmieszaniu, krytykowaniu i poniżaniu. Oskarżony zaprzeczył również jakoby kiedykolwiek później uderzył pokrzywdzoną, żeby złamał jej nogę, lub żeby ją popychał co doprowadziłoby do powstania u niej jakichkolwiek obrażeń ciała. Ustosunkowując się do przebiegu nieporozumienia do jakiego doszło w dn. 12.03.2014 r. wyjaśnił, że tego dnia mocno się pokłócił z żoną, doszło wtedy do szamotaniny, ale podkreślił, że to pokrzywdzona uderzyła go jako pierwsza. Oskarżony nie wskazał przyczyny nieporozumienia. Tłumacząc obrażenia jakie po tym zdarzeniu miała J. M. powiedział, że do pęknięcia jej ust doszło, bo mocno złapał ją za buzię, a potem też złapał ją za szyję i mocno odepchnął, ponieważ żona cały czas go atakowała. Obrażenie na szyi były wg niego wynikiem przypadkowego obtarcia się przez żonę o metalową bransoletkę zegarka, który miał na ręku. Oskarżony nie potrafił jednak wyjaśnić, dlaczego wsiadł do samochodu nie zdążywszy założyć nawet butów i odjechał, choć domyślał się, że zaraz przyjedzie policja. Nie podał również czemu wrócił do domu dopiero następnego dnia, zamiast zaczekać na policję i wszystko wyjaśnić, skoro niczego złego nie zrobił, a jedynie bronił się przed napastliwością żony. Wyjaśnienia dotyczące relacji małżeńskich i znęcania się przez oskarżonego nad J. M.
(1)pozostawały w sprzeczności przede wszystkim z wiarygodnymi zeznaniami N. M. i korelującymi z nimi zeznaniami członków rodziny J. M.
(1), jej znajomych z pracy, a także z zeznaniami dzielnicowego. W odniesieniu zaś do przebiegu awantury z dn. 12.03.2014 r. nie wytrzymywały krytyki w zestawieniu ich ze zbieżnymi ze sobą zeznaniami córki N., sąsiadki K. M.
(1), funkcjonariusza policja, który przybył na interwencję - J. B.
(2)oraz z opinią biegłej z zakresu medycyny sądowej J. P.. Warto tym miejscu od razu odnieść się do twierdzeń oskarżonego, który wskazywał, że to żona prowokowała większość nieporozumień i jako pierwsza wielokrotnie uciekała się do przemocy bijąc go po całym ciele i rozrywając na nim koszule. W ocenie tej wspierała oskarżonego jego matka B. M.
(1), która nawet miała zwrócić uwagę rodzicom J. M.
(1)na temperamentne, agresywne i niestosowne zachowania ich córki wobec swojego męża. Uciekanie się do przemocy w stosunku do oskarżonego potwierdziła sama J. M.
(1)w liście wysłanym pocztą elektroniczną do A. M.
(1)w dniu 17 kwietnia 2014 roku, jak również N. M. opisując przebieg awantury do jakiej doszło między jej rodzicami w dniu 12 marca 2014 r. Ważniejsze od potwierdzenia samego faktu uderzania A. M.
(1)przez żonę, było jednak ustalenia powodów takich zachowań, czy kontekstu sytuacyjnego w jakim do tego rodzaju zachowań dochodziło. J. M.
(1)we wspomnianym liście, który przeznaczony był wyłącznie dla oskarżonego, bez celu wykorzystania go w jakikolwiek inny sposób, opisującym zgłoszenie przemocy w rodzinie przez kuratora do sądu rodzinnego, napisała – „ I nie obawiaj się powiedziałam również o biciu Ciebie o tych policzka za upokarzaniem mnie i szmacenie”. Również N. potwierdzając, że 12.03.2014 r. mama powiedziała jej, że uderzyła w twarz oskarżonego, od razu wyjaśniła córce, że została przez niego sprowokowana obraźliwymi słowami dotyczącymi jej rodziców, zwłaszcza odnoszącymi się do niedawno zmarłego jej ojca, wiedząc jak łatwo było ją w ten sposób urazić. Taki sposób dokuczania i upokarzania pokrzywdzonej nie był zresztą nowy, bo zdarzał się już wcześniej wielokrotnie. W ocenie Sądu najcenniejszym osobowym źródłem dowodowym w przedmiotowej sprawie były zeznania najstarszej córki oskarżonego N. M. . Świadek ta, mimo młodego wieku, złożyła niezwykle wartościowe, dojrzałe i bogate w warstwę treściową zeznania. Relacja jej była spójna, logiczna, konsekwentna, niezwykle wyważona emocjonalnie jak na zdarzenia, których zeznania dotyczyły i niewątpliwie była też relacją obiektywną. Warto zwrócić uwagę, że zeznania N. znajdowały wiele potwierdzeń w zgromadzonym w dowodach - czy to w zeznaniach innych świadków, czy też w postaci dokumentów zabezpieczonych w sprawie, z których szczególnie wartościowe były zapisy rozmów na G-G oraz korespondencja mailowa, z uwagi na ich całkowicie obiektywny charakter, ponieważ dowody te odzwierciedlały rzeczywistość i nie powstały na potrzeby jakiegokolwiek postępowania. Papierkiem lakmusowym dla oceny wiarygodności zeznań N. - w ocenie Sądu - była niewątpliwie jej relacja opisująca przebieg zdarzeń z krytycznego poranka 9 maja 2014 r. Po pierwsze dlatego, że wiązała się z bardzo silnym, negatywnym przeżyciem jakim była śmierci matki (co ex post mogłoby mieć bardzo duży wpływ na sposób relacjonowania przez nią zdarzeń), a po drugie początek opisywanych zdarzeń miał miejsce bardzo wcześnie rano, kiedy N. nagle wybudzona ze snu przez hałasy dobiegające z piwnicy. Mimo to zeznania N. charakteryzowały się niebywałą wręcz precyzją, drobiazgowością i spostrzegawczością. Co więcej w zasadniczej części znajdowały one potwierdzenie w wyjaśnieniach oskarżonego oraz w bilingach połączeń telefonicznych i zachowanych SMS-ach pisanych tego poranka przez nią to mamy, czy rzekomo otrzymywanych od niej. Tym samym Sąd uznając zeznania N. M. za w pełni wiarygodne oparł się na nich w zasadniczej mierze dokonując ustaleń faktycznych w przedmiotowej sprawie i to nie tylko odnośnie przebiegu zabójstwa J. M.
(1), ale też w zakresie zarzutu znęcania się przez oskarżonego nad pokrzywdzoną. Całościowa analiza zeznań dziewczynki wskazywała bowiem, że opowiadając o relacjach panujących w jej rodzinie, nie kierowała się chęcią dokuczenia oskarżonemu, czy ukarania go za to co zrobił jej mamie, tylko potrzebą wyjawienia skrywanej dotąd prawdy. Z całą mocą należy podkreślić, że N. opowiadając o szeregu zdarzeniach zaistniałych w ich domu, powoływała się ma swoją wiedzę opartą na wielu rozmowach prowadzonych z mamą w przeciągu kilku lat. Dowodziło to, że powtarzające się od dłuższego czasu akty dręczenia psychicznego ze strony oskarżonego, a niekiedy także i jego agresji fizycznej wobec pokrzywdzonej, nie były wymysłem J. M.
(1), ponieważ nie podjęła ona do końca żadnych działań powołując się na te zdarzenia, które pozwoliłyby jej uwolnić się od oskarżonego obciążając go jedynie obowiązkiem płacenia alimentów. N. jako dziewczynka o ponadprzeciętnej dojrzałości emocjonalnej, potrafiła przekazywane przez mamę informacje zweryfikować przez pryzmat własnych spostrzeżenia i ocen. Z tego właśnie względu zeznanie N. M., która sama zadeklarowała potrzeba złożenia zeznań w przedmiotowej sprawie, nie pozostawiało w ocenie Sądu wątpliwości, że była to relacja osoby, która w opisywanych zdarzeniach uczestniczyła i mocno je przeżywała. Powyższa ocena Sądu znajdowała pełne potwierdzenie w opinii sądowo-psychologicznej sporządzonej przez biegłego psychologa M. P. na okoliczność rozwoju umysłowego N. M., jej zdolności postrzegania oraz odtwarzania postrzeżeń, skłonności do konfabulacji i fantazjowania. Biegła we wnioskach w opinii z dnia 13 czerwca 2014 r. oceniła, iż sprawność intelektualna N. jest właściwa dla normy, powyżej przeciętnej wiekowej. Funkcje spostrzegania i odtwarzania spostrzeżeń kształtują się u niej bez odchyleń od normy, na poziomie powyżej przeciętnej wiekowej. N. nie wykazywała skłonności do konfabulacji lub fantazjowania; nie wykazywała też zaburzeń funkcjonowania psychologicznego. Według biegłej psycholog brak zakłóceń czynności psychicznych daje realne podstawy do rozpoznawania znaczenia faktu, oceny zdarzenia i zdolności kopiowania rzeczywistości. Zeznania N. M. pod względem wiarygodności dały się pozytywnie zweryfikować według - Kryterium Kontrolnych Prawidłowości ( (...)). Oceniając osobowość dziewczynki podczas badania biegła określiła ją jako umiarkowanie zrównoważoną, ambiwertywną (osoba, u której występuje równowaga między introwersją a ekstrawersją), bez tendencji generowania napięć, zsocjalizowaną, zależną od aprobaty społecznej, aktualnie o obniżonych zdolnościach przystosowawczych. Niezwykle cenne dla pełnej (...) były spostrzeżenia i opinia biegłej psycholog dokonane w oparciu obserwacje świadka podczas zeznań składanych przez nią w toku postępowania przygotowawczego przed sądem. Biegła stwierdziła iż dziewczynka przystąpiła do przesłuchania przygotowana mentalnie, psychicznie i fizycznie. Początkowo była nieznacznie zdystansowana, ale szybko odzyskała pewności siebie i z przekonaniem słuszności swoich wypowiedzi udzielała informacji w formie zeznań metodą kierowaną. Żywo reagowała na pytania, spójnie i konsekwentnie udzielała odpowiedzi. Biegła oceniła, że zeznania N. miały strukturę logiczną, pojawiały się spontaniczne dygresje, fragmentami cytowała wypowiedzi ojca lub matki, w większości odtwarzane wspomnienia zdarzeń miały charakter informacji sensorycznych (doznawanych za pomocą zmysłów). W czasie przesłuchania świadek operowała szczegółami, brak było wypowiedzi ogólnikowych, stereotypowych, nie ulegała wpływom sugestii, korygowała pytającego i przyznawała się do luk pamięciowych i dokonywała też spontanicznych poprawek. N. bardzo sprawnie operowała pamięcią wzrokową, przywoływała trwałe ślady pamięciowe, za pomocą bogatego słownictwa wiernie identyfikowała i nazywała przedmioty oraz zdarzenia. Ujmowała sytuację w ciągi przyczynowo-skutkowe, z logicznym wnioskowaniem wtrącała swoje sądy i opinie. Reakcje emocjonalne dziewczynki wskazywały – w ocenie biegłej - na przeżywanie odpowiedzi; nie unikała jednak myśli i uczuć skojarzeniowych z traumą, nie odwoływała się do myślenia mitycznego, w trakcie wypowiedzi nie pojawiały się treści urojeniowo-fantastyczne, nie wystąpiły zakłócenia czynności psychicznych. Świadek potwierdziła dobrą orientację w czasie i przestrzeni. Mając powyższe na uwadze, dokonanie oceny wiarygodności wyjaśnień oskarżonego wymagało skonfrontowania go z zeznaniami najstarszej córki N., której relacja została przez Sąd oceniona jako w pełni wiarygodna. Zestawienie tych dochodów jednoznacznie wskazywało, że oskarżony bądź umniejszał swoją winę w zakresie wywoływania awantur z żoną i swojego w nich udziału, bądź wręcz rozmijał się z prawdą, wypierając się pewnych sytuacji czy zdarzeń, a w szczególności wypierając się w swoich zachowań agresywnych w stosunku do pokrzywdzonej. N. M. zupełnie inaczej opisywała powody awantur między rodzicami na zwłaszcza ich i przebieg. Najpełniej obrazują to zacytowany poniżej fragmenty wypowiedzi córki oskarżonego: – „ Nie pamiętam, aby kiedykolwiek było dobrze między mamą i tatą, (…) kłócili się bez przerwy. Kłócili się z różnych powodów. Nawet z takich błahych”, - „Oni kłócili się bardzo często. Zazwyczaj to ojciec prowokował te kłótnie. Mama się do niego nie odzywała, to on szukał zaczepki”, - „Wystarczyła tylko kropla alkoholu a tata się strasznie awanturował, nawet bardzo. Wiem też, że tata był uzależniony od narkotyków. Tata praktycznie cały czas sięgał po alkohol, tzn. nie żeby cały czas chodził upity, ale bardzo często sięgał po alkohol. Po alkoholu też siadał za kierownicę”. - „Jeśli chodzi o rachubę czasu, żeby określić od kiedy rodzice tak poważnie się kłócili, czy kiedy dochodziło do przemocy ze strony taty, to trochę się gubię. Mogę jednak powiedzieć, że jeszcze jak mieszkaliśmy u babci tj. mamy taty, to tata często wychodził z kumplami na całą noc. Pamiętam, że wtedy w czasie jednej kłótni tata rzucił mamę na drzwi i zbiła się szyba, która skaleczyła mamę w rękę. Jak szłam do II klasy szkoły podstawowej, to przeprowadziliśmy się do domu, gdzie mieszkamy obecnie. To zdarzenie, o którym mówię było 2-3 lata przed przeprowadzką. Takie kłótnie między rodzicami, kiedy tata używał wobec mamy przemocy, ubliżał jej, zaczęły pojawiać się częściej, kiedy przeprowadziliśmy się do domu przy ul (...). Pamiętam to, bo już w tym domu miałam I Komunię”, - „Chciałam powiedzieć, że tata często nam groził tj. mnie, mamie i mojemu rodzeństwu. Tylko mamie robił to nałogowo tzn. na gadu-gadu, w SMS-ach, poniżał ją, ubliżał w każdy możliwy sposób. Mówiąc, że tata poniżał mamę mam na myśli, że stosował szereg rozbudowanych obelg w jej stronę i na temat jej rodziny, co było słabym punktem mamy, bo 3 lata temu zmarł dziadek tj. tata mojej mamy i mama była cały czas tym wszystkim poruszona, że jego nie ma, a żyła nim tak dobrze jak ja z nią. Kiedy tata wyzywał dziadka W., to było to jej najsłabszym punktem. Mama nigdy nic złego nie mówiła o rodzicach mojego taty, a tata robił to nałogowo w stronę mamy. Znęcał się nad nią psychicznie i emocjonalnie, strasznie, nad mamą, nad nami zresztą też. Mam na myśli to, że tata jest manipulantem i jest w tym strasznie wprawiony. Potrafi komuś wjechać na ambicję i wprawić człowieka w poczucie winy, że niby to nie on jest pokrzywdzony, że tylko tata jest biedny, jest ofiarą”, - „Tata często buntował nas przeciwko mamie, (…) mówił na mamę wulgaryzmy jak np. dziwka, szmata, że jest zerem”. Opisując zdarzenia z użyciem przemocy przez oskarżonego N. wskazała, że takie sytuacje zdarzyły się kilkukrotnie. Jedna z nich wiązała się z wyjściem pokrzywdzonej na imprezę integracyjną organizowaną cyklicznie przez pracodawcę J. M.
(1)– współwłaściciela spółki (...). A. M.
(1)został wcześniej poinformowany przez żonę, że będzie takie spotkanie i zgodził się, aby w nim uczestniczyła. Pomimo tego, kiedy wróciła do domu około godz. 24.00, w ciemności oskarżony czekał na nią i z zaskoczenia uderzył ją z pięści w brzuch. Szamotaninę przerwało zejście na dół K. i K.. Okoliczności te potwierdziły koleżanki z pracy pokrzywdzonej, których zeznania Sąd uznał za wiarygodne. Następnym zdarzeniem z użyciem przemocy było nieporozumieniem podczas, którego oskarżony zrzucił z fotela J. M.
(1)i według relacji N. złamał jej nogę. Wskazała, że początkowo tata i mama opowiadali wszystkim, że przyczyną urazu nogi było spadnięcie ze schodów, jednak rok później pokrzywdzona miała powiedzieć córce w jakich okolicznościach naprawdę doszło do tego urazu i wskazała, że doszło do tego w wyniku umyślnego działania oskarżonego. Choć dostępna w aktach dokumentacja lekarska nie potwierdziła, aby J. M.
(1)doznała złamania nogi, to jednak wielu świadków (T. B.
(1), B. Ł.
(1), D. B.
(1), A. P., A. K. oraz koleżanki z pracy - D. W.
(1)i A. M.
(2)) wskazywało, iż był taki czas, kiedy pokrzywdzona chodziła o kulach i przyznawali, że z relacji pokrzywdzonej wiedzieli o takim przebiegu zdarzenia, jak odtworzyła to córka oskarżonego. B. Ł.
(1)zeznała, że o umyślnym wyrządzeniu szkody jej córce przez oskarżonego w postaci złamania nogi opowiedziała jej B. M.
(1), która miała zostać wtedy wezwana przez J. M.
(1)na interwencję. Do kolejnego zdarzenia doszło 12 marca 2014 r., kiedy N. sama wezwała policje na interwencję w stosunku do ojca. Zeznała, że tego dnia leżała w łóżku, bo była chora, kiedy usłyszała, że na dole doszło do krzyków, bo rodzie zaczęli się kłócić. Po chwili N. usłyszała jakby ktoś kogoś uderzył, tj. odbicie się dłoni o twarz. Zbiegła na dół i zobaczyła jak tata trzyma i potrząsa mamą. Kiedy ją zobaczył puścił pokrzywdzoną i zaczął klękać przed córką mówiąc, że ona go bije i że N. ma coś z tym zrobić, po czym zaczął przed nią płakać. W tym czasie J. M. wybiegła z salonu do kuchni, żeby zadzwonić na policję. Widząc to oskarżony pobiegł za żoną, N. usłyszała krzyk mamy i gdy wbiegła do kuchni, zobaczyła jak tata wyrwał telefon mamie, przewrócił ją na podłogę i uderzył jej głową o blat. Wtedy pobiegła do góry do pokoju i bez wahania zadzwoniła po policję. N. przyznała (na co wskazano powyżej), że z późniejszych rozmów z mamą dowiedziała się, że to mama uderzyła oskarżonego w twarz, ponieważ zaczął ją obrażać, źle mówił po dziadku, który niedawno zmarł, a robił tak, bo wiedział, że jest to czuły punkt żony i bardzo łatwo ją tym „dotknie”. Takiego sposobu wzajemnego urażania się nie kwestionował zresztą nawet sam oskarżony. Opis zachowań oskarżonego dokonany przez córkę w pełni współgrał też z opinią biegłych psychiatrów i psychologa wydaną w oparciu o obserwację sądowo-psychiatryczną A. M.
(1). Określili oni, że najistotniejszym czynnikiem, z którym oskarżony się boryka w swojej osobowości to bardzo wysoka pobudliwość i górowanie reakcji emocjonalnych. Wskazali, że u A. M.
(1)w niedostateczny sposób wykształciła się kontrola ekspresji emocjonalnej. Jest nadwrażliwy, bardzo pobudliwy, obniżona jest u niego sfera empatii, szczególnie w sytuacjach trudnych, jego emocjonalność jest chwiejna, reaguje dość labilnie. Właściwości te rzutują na jego relacje z innymi i relacje te charakteryzuje egocentryzm, są niestabilne. Obrazy tych relacji zmieniają się, chwiejąc się między idealizacją a dezawuucją. Taki stan rzeczy sprawia, iż oskarżony ma kłopot z kontrolą swoich emocji. Dodatkowo obniżenie uczuciowości wyższej powoduje, iż trudno jest mu podzielać emocjonalny kontekst z innymi osobami, z którymi wchodzi w relacje. Opisane trudności w funkcjonowaniu oskarżonego zwiększają się wraz z przyjmowaniem przez niego różnych środków toksycznych - czy to w postaci alkoholu, czy innych używek, które to substancje mają odhamowujący wpływ na kontrolę emocjonalną. Badania ujawniły, że u oskarżonego osobowościowy poziom agresywności i wrogości wykształcony został wprawdzie na przeciętnym poziomie, natomiast obniżenie możliwości kontroli swoich emocji odpowiedzialne jest za zachowania bardzo emocjonalne, gwałtowane, w tym także za jego agresywność. Tak zarysowany portret osobowościowy oskarżonego w ocenie biegłych przystawał do postawionych mu zarzutów w tej sprawie. Opis przebiegu zdarzenia z 12 marca 2014 r. dokonany przez N. korelował z zeznaniami K. M.
(1)– sąsiadki państwa M., do mieszkania której uciekła tego wieczoru J. M.
(1). Świadek ta znała więc bezpośrednią relację wydarzeń, które zadziały się chwilę wcześniej u sąsiadów za ścianą i na prośbę pokrzywdzonej wezwała na interwencję Policję. Taki sam przebieg zdarzenia usłyszał funkcjonariusz Policji J. B.
(2), który w wyniku podjętej interwencji zainicjował w stosunku do oskarżonego procedurę Niebieskiej Karty stwierdzając, iż zdarzenie to nosiło cechy stosowania przemocy w rodzinie. Znamienne w przebiegu całego tego zdarzenia było pospieszne oddalenia się oskarżonego z mieszkania – podobnie jak miało to miejsce w 2007 roku, kiedy na skutek interwencji Policji została założona wobec niego Niebieska Karta po raz pierwszy. Oskarżony nie potrafił w żaden logiczny sposób wytłumaczyć swojej ucieczki, jak i niepowrotu do domu przez całą noc. Warte podkreślenia w zeznaniach N. było to, że nie kryła braku wiedzy w odniesieniu do niektórych kwestii. Potwierdzało to szczerość jej relacji, a ponadto dowodziło, że nie doszło przed jej przesłuchaniem do żadnej próby nakłaniania jej, bądź przygotowania do tego przesłuchania, w celu obciążenie oskarżonego i przedstawienia go w jak najgorszym świetle. N. nie potrafiła na przykład w wielu momentach wyjaśnić jakie było podłoże nieporozumień między rodzicami, ani jaka była bezpośrednia przyczyna poszczególnych awantur. Niewiedza ta nie mogła jednak dziwić, jeśli zważy się, że N. jeszcze w dniu przesłuchania nie ukończyła 15 lat, a zatem zdarzenia, których była świadkiem, miały miejsce w okresie jej wczesnego dzieciństwa. Potrafiła jednak odtworzyć główną przyczyną nieporozumień, która musiała pojawiać się jako nawracający problem między rodzicami, a mianowicie jak zeznała - „ spór o to, że tata zaciągał długi, mama o nich nic nie widziała i w ostatnich momentach się o tym dowiadywała. Tak naprawdę to zawsze wszystko przed nią ukrywał. Jest strasznym manipulantem i kłamcą. Głównie szło też o sprawy finansowe”. Taki sam powód nieporozumień wynikał również z zeznań członków rodziny J. M.
(1), którzy zgodnie wskazywali, iż kwestie materialne, finansowe były przyczyną głównych nieprozumień między małżonkami M.. Dotyczyło to zarówno ściągania na rodzinę kłopotów finansowych poprzez różnego rodzaju zadłużenia oraz braku stabilności w zakresie miejsca zatrudnienia. Oskarżony bowiem potrafił wielokrotnie zmieniać miejsce pracy, także zaledwie po upływie okresu próbnego, nie mając zapewnionego innego miejsca pracy, co powodowało niepewność sytuacji finansowej rodziny, zwłaszcza kiedy w budżecie domowym pojawiło się stałe obciążenie w postaci raty kredytowej po zakupie domu przy ul. (...). Jako przejaw braku odpowiedzialności oskarżonego za rodzinę świadkowie wskazywali zadłużenia jakie oskarżony spowodował swoim działaniem po wzięciu w ajencję stacji paliw w Ś.. Według relacji członków rodziny J. M.
(1), po likwidacji tej stacji okazało się, że A. M.
(1)zmuszony był zapłacić (...) - właścicielowi stacji ok 20.000 zł tytułem odszkodowania, zaś ciężar tej spłaty i zabiegi o rozłożenie spłaty tej należności na raty wzięła na siebie jego żona J.. Oskarżony przyznał, że po likwidacji stacji obciążono go koniecznością zapłaty za przeterminowane oleje, jednak w typowy dla siebie sposób wskazał na brak swojej winy podając, że szkoda ta wyszła na jaw dopiero po zrobieniu inwentaryzacji i dotyczyło to olejów, których nie miał szansy sprzedać. Nie wyjaśnił jednak czemu nie zrobiono takiej inwentaryzacji, kiedy brał stację paliw w ajencje. Nie zasługiwało na akceptację czemu akurat w tym czasie doszło pomiędzy nim a żoną do podpisania u notariusza umowy małżeńskiej zmieniającej ich ustrój majątkowy - ze wspólności dorobku na rozdzielność majątkową. Stwierdzenie N. M. dotyczące zaskakiwania mamy długami zaciągniętymi przez oskarżonego i wskazywanie tego jako jednej z głównych przyczyn nieporozumień między jej rodzicami, w sposób przekonywujące tłumaczyło radykalność działań podjętych przez J. M.
(1), kiedy po telefonie od A. S.
(1)dowiedziała się, że jej mąż zamiast poprawić sytuację materialną rodziny pracą zarobkową na terenie Anglii, ściąga na nich kolejne kłopoty, zasięgając w Anglii długi. Co więcej dowiedziała się również, iż celem przyjazdu męża do Polski było uwolnienie się z długów poprzez uzyskanie pieniędzy ze sprzedaży samochodu, który przy samodzielnym prowadzeniu przez nią domu był dla niej bardzo przydatny, a ponadto stanowił niewątpliwie dodatkowe zabezpieczenie finansowe na wypadek ewentualnych kłopotów finansowych, na przykład ze spłatą kredytu. Analizując okoliczności wyjazdu oskarżonego do Anglii wiarygodne w ocenie Sądu były te wyjaśnienia A. M.
(1), w których wskazywał, iż w tym okresie byli z żoną tak mocno pokłóceni, że w zasadzie nie potrafili się ze sobą dogadywać. Wg jego słów byli również znudzeni ciągłymi kłótniami i awanturami, a kiedy żona powiedziała do niego - „wypierdalaj stąd, mam cię dosyć”, zadzwonił do kuzyna do Anglii z prośbą o pomoc i znalezienie mu pracy na terenie tego kraju. Uznał bowiem, że rozłąka dobrze im zrobi; stwierdził również, że J. uczestniczyła w podjęciu decyzji o jego wyjeździe do Anglii, choć zgoła odmiennie twierdziła matka pokrzywdzonej i jej siostry. Według nich oskarżony podjął tę decyzję samodzielnie i była ona całkowitym zaskoczeniem dla J. M.
(1). Niewątpliwie jednak relacje między małżonkami w tym czasie były bardzo złe. Obiektywnym potwierdzeniem tego faktu było chociażby podpisanie - niewątpliwie z inicjatywy i J. M.
(1)- aktu notarialnego zmieniającego ich ustrój majątkowy małżeńskich na rozdzielność majątkową. Był to wyraz nieufności pokrzywdzonej w stosunku do swojego męża, obawy ściągnięcie przez niego na rodzinę kolejnych kłopotów finansowych, czy długów, a także symboliczny krok do separacji w stosunku do oskarżonego. Jak się później okazało relacje małżeńskie nie zmieniły się na lepsze również w latach następnych. Oskarżony wyjaśnił, że po wyjeździe do Anglii od razu zaczął pracować zarobkowo. Od razu też w przesyłał pieniądze żonie, która od początku bardzo mocno pilnowała, aby otrzymywać pieniądze jak najszybciej i w jak największym kwotach. A. M. stwierdził, iż od początku był zmuszony pożyczać pieniądze m.in. od swojego kuzyna W. R.
(1)lub kuzynki I. R.
(1), aby terminowo wysyłać pieniądze żonie. Po pewnym czasie stwierdził nawet, że jego błędem było wysyłanie początkowo w zbyt dużych kwot pieniędzy, do czego przyzwyczaiła się pokrzywdzona i w kolejnych miesiącach oczekiwała nie mniejszych przelewów. Wyjaśnienia te były nielogiczne i krzywdzące dla J. M.
(1), ponieważ wskazywały jakoby była osobą pazerną i nieliczącą się z tym jak żyje i z czego utrzymuje się w Anglii oskarżony, tylko żądającą od męża coraz to większych kwot pieniędzy. W rzeczywistości historia rachunków bankowych należących do oskarżonego i pokrzywdzonej przeczył temu, aby oskarżony regularnie przelewał żonie pieniądze w deklarowanych w śledztwie kwotach od 2.500 do 4.000 zł, a nadto by czynił to tak często, że musiał przez dłuższy okres czasu ratować się pożyczkami finansowymi u swoich bliskich, którzy mieszkali w Anglii. Analizując przelewy dokonywane przez oskarżonego łatwo zauważyć, że kwoty przesyłanych przez niego pieniędzy żonie przekraczały w istocie nieznacznie wysokość zasiłku, jaki otrzymywał on na terenie Anglii na ich trójkę małoletnich dzieci. Zasiłek ten wynosił 188,40 funtów na miesiąc na trójkę dzieci, a oskarżony wysyłał żonie – jak sam wyjaśnił na rozprawie - po ok. 300 funtów miesięcznie (równowartość 1.400-1.500 zł). W takich wysokościach odnotowane były w miarę regularne przelewy od oskarżonego co do zasady raz na miesiąc dopiero w okresie 2013 roku – do września włącznie, ponieważ zdecydowanie większe przelewy dotyczyły listopada – tj. w dwóch wpłatach łącznie w kwocie 13.204,20 zł, kiedy doszło do zakupu samochodu dla pokrzywdzonej i grudnia, kiedy przelew opiewał na kwotę 3.831,40 zł. Dwukrotnie w 2013 r. oskarżony dokonywał też wpłat gotówkowych, z których ta druga z października 2013 r. opiewała na wyższą kwotę – tj. 3.000 zł. Warto od razu zwrócić uwagę na daty dokonywanych przelewów; w zdecydowanej większości przypadków były to ostatnie dni danego miesiąca, bądź początkowe dni miesiąca, przed którym nie doszło do dokonania żadnego przelewu. To pozostawało w zgodzie z zeznaniami świadków, którym J. M.
(1)skarżyła się, że musiała wielokrotnie prosić oskarżonego o dokonanie terminowego przelewu pieniędzy, aby mogła dokonać terminowej spłaty raty kredytu hipotecznego. Zresztą sam oskarżony przyznał, że kwestia przesyłania pieniędzy oraz terminu, w którym to czynił, było jego jedyną kartą przetargową w rozmowie z żoną, przy wykorzystaniu, której mógł cokolwiek od swojej żony uzyskać. Oskarżony pracując w Anglii od początku swojego pobytu miał regularny dopływ gotówki, który pozwalał mu na dokonywanie przelewów z odpowiednim wyprzedzeniem, czego oczekiwała J. M.
(1). Nielogiczne i nieprzekonywujące było twierdzenie oskarżonego odnośnie konieczności pożyczania pieniędzy, aby móc wysyłać je żonie, w takich kwotach jak wynikało to z historii rachunku bankowego. Co więcej abstrahując nawet od słów oskarżonego, że przy okazji każdego przyjazdu do Polski przekazywał bliżej nieokreślone kwoty pieniędzy żonie w gotówce, rzucał się w oczy fakt, że w ostatnich trzech miesiącach 2013 roku oskarżony dokonywał wpłat na konto – czy to przelewem, czy też gotówką – w zdecydowanie większych kwotach niż czynił to wcześniej. Oznaczało to, że faktycznie dysponował dużo większymi pieniędzmi i mógł dokonywać przelewów w większych kwotach w celu wsparcia żony i dzieci pozostawionych w Polsce, jednak wcześniej tego nie czynił. Nie informował też żony jakie osiąga zarobki, jakie ma oszczędności i jakimi pieniędzmi dysponuje, pozostawiając wyłącznie sobie decyzję w jakiej kwocie przekaże pieniądze rodzinie danego miesiąca. Potwierdzeniem tego była decyzja o zakupie samochodu w listopadzie 2013 roku, czy też o wyjeździe z rodziną w okresie Świąt Bożego Narodzenia na kilkudniowy pobyt do hotelu w W.. Zdarzenia te wskazywały, że oskarżony dysponuje zaoszczędzonymi pieniędzmi, od dawnie nie musiał więc od nikogo ich pożyczać, aby na czas przelać je żonie, jednakże decyzję o rozporządzeniu nimi pozostawiał wyłącznie dla sobie i nie konsultował jej z żoną. Warto wskazać, że na sfinansowanie pobytu w hotelu w W. dla całej rodziny namawiał oskarżonego kuzyn przebywający również w Anglii, po to aby w ten sposób odbudował dobre relacje z żoną. Rozporządzanie tak dużymi kwotami przez oskarżonego mogło wzbudzić u J. M.
(1)w przekonanie, że faktyczna sytuacja finansowa jej męża jest zdecydowanie lepsza niż wynikałoby to z przekazywanych dotychczas przez niego pieniędzy. Stąd zapewne jeszcze większe zdziwienie i niezrozumienie musiało jej towarzyszyć, kiedy okazało się, że od stycznia 2014 r. oskarżony nie miał żadnych dochodów, ponieważ stracił dotychczasową pracę (a dokładnie sam z niej zrezygnował), po to aby dokończyć w Polsce kurs na prawo jazdy. Wtedy się okazało, że oskarżony, który wyjechał do Anglii m.in. po to, aby więcej zarabiać i żeby poprawiła się sytuacja materialna ich rodziny, nie tylko nie przelewa pieniędzy z bieżących dochodów, ale sam znalazł się w sytuacji wymagającej wsparcia finansowego. W takiej sytuacji trudno się dziwić pokrzywdzonej, że straciła kompletnie zaufanie do swojego męża oraz że nie mogła na nim polegać w kwestiach regularnej spłaty kredytu czy zapewnienia środków finansowych na utrzymanie tak licznej rodziny. Potwierdzało to zachowanie J. M. będące odpowiedzią na żądania męża sprzedania samochodu, który dla niej zakupił w listopadzie 2013 r. Pokrzywdzona nie podjęła żadnych czynności, aby sprzedać ten samochód, a kiedy oskarżony niespodziewanie pojawił się w Polsce w maju 2014 r. i kiedy w rozmowie z kolegą męża z Anglii dowiedziała się, że mąż przekazywał, iż jedzie do Polski sprzedać samochód, bo jest jej nieprzydatny, pospiesznie sporządziła z bratem T. umowę kupna –sprzedaży tego samochodu za kwotę 9.000 zł, których w żadnej części nie przekazała oskarżonemu; nie poinformowała go nawet o podpisaniu takiej umowy. Uniemożliwiła tym samym sprzedanie tego samochodu przez oskarżonego. Obawy pokrzywdzonej, że nie może liczyć na męża i jego odpowiedzialność za rodzinę potwierdziły się, kiedy w rozmowie telefonicznej z A. S.
(1)zaniepokojonym niepowrotem A. M.
(1)do Anglii, dowiedziała się, że mąż miał zadeklarować, że jedzie do Polski po pieniądze, żeby móc rozliczyć się z długów zaciągniętych w Anglii i zaraz wraca. W ocenie Sądu rozmijały się z prawdą wyjaśnienia oskarżonego, w których opisywał swoją sytuację finansową w pierwszych miesiącach 2014 r., kiedy zrezygnował z dotychczas wykonywanej pracy, zanim znalazł nowe stałe zatrudnienie. Twierdził, że miał wtedy tyle zaoszczędzonych pieniędzy, że nawet uwzględniając pieniądze, które każdego miesiąca musiał przekazywać żonie oraz pieniądze, które musiał zabezpieczyć na opłacenie nowego prawa jazdy, to zgromadzone dotychczas środki finansowe miały pozwolić mu 4 miesiące życia w Anglii. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna, ponieważ z zeznań osób przebywających w tym czasie również Anglii wynikało, że od początku 2014 roku A. M.
(1)był w bardzo trudnej sytuacji finansowej i przez dłuższy okres czasu pozostawał bez stałego zatrudnienia oraz że popadł w długi. Wśród tych osób byli członkowie jego rodziny tj. W. i I. R.
(1), którzy swoimi zeznaniami składanymi przed Sądem bardzo starali się oskarżonemu pomóc przedstawiając go w jak najlepszym świetle, dlatego też przynajmniej ten fragment ich zeznań dotyczący sytuacji materialnej i zawodowej oskarżonego w ostatnich miesiącach pobytu w Anglii należało uznać za zgodny z prawdą. W. R.
(1)zeznał, że wie, iż oskarżony w styczniu 2014 r. stracił pracę w firmie, w której pracował dotychczas, a w następnych miesiącach jeśli miał w ogóle jakieś dochody, to były one bardzo niskie. Uważał tak, ponieważ wiedział, że w kolega, z którym oskarżony w tym czasie mieszkał płacił za niego za pokój i dodatkowo pożyczył mu nawet 20 funtów, za które oskarżony kupił kurczaki i ziemniaki, żeby jakoś przeżyć, nie mając innych środków do życia. Spostrzeżenia te znajdowały pełne potwierdzenie w zeznaniach I. R.
(2), która przyznała, że w styczniu 2014 roku pożyczyła A. M.
(1)pieniądze w kwocie 600 funtów, nie określając terminu zwrotu tej pożyczki. Zaciągnięcie takiej pożyczki zostało potwierdzone przez oskarżonego, który tłumaczył, iż w istocie nie traktował tych pieniędzy jako pożyczki, którą musiałby zwrócić, ponieważ były to pieniądze przekazane przez jego kuzynkę. W ocenie Sądu istotne w kontekście tego ustalania było to, że oskarżony musiał uciekać się do uzyskania pożyczki, aby dysponować pieniędzmi na terenie Anglii, co pozostawało w sprzeczności z jego słowami o zabezpieczeniu finansowym w postaci zgromadzonych oszczędności na okres co najmniej 4 miesięcy. Gdyby w rzeczywistości tak było, to nie było żadnego uzasadnienia, aby oskarżony już w styczniu 2014 r. pożyczał tak dużą kwotę pieniędzy od swojej kuzynki I., a następnie w lutym poszukiwał kolejnej możliwości pożyczenia pieniędzy – tym razem od W. R.
(2). Na fatalną sytuację finansową oskarżonego wskazywały również zeznania jego matki B. M.
(1), która powiedziała, że w kwietniu 2014 roku przestała synowi pieniądze w kwocie 1.000 zł, ponieważ syn poprosił ją o wsparcie mówiąc, iż nie ma pracy i pieniędzy na jedzenie. Najdokładniej trudną sytuację finansową oskarżonego od początku 2014 roku opisali jego koledzy z Anglii - to jest A. S.
(1)i G. Z.
(1). Sąd uznał ich zeznania za w pełni wiarygodne i obiektywne, ponieważ nie mieli oni żadnego interesu, aby przedstawiać oskarżonego w niekorzystnym świetle, zaś ich zeznania nie miały bezpośredniego związku z zarzutami postawionymi oskarżonemu w przedmiotowej sprawie. A. S.
(1)zeznał, że poznał A. M.
(1)w Anglii i od kilku lat wynajmował mu pokój. W związku z tym znał jego sytuację rodzinną; wiedział, że pracował zarobkowo w Anglii na dobrze płatnych stanowisku, że otrzymywał zasiłek socjalny na dzieci, w uzyskaniu którego zresztą mu pomagał, a także że przesyłał pieniądze żonie. Przedstawiając oskarżonego generalnie w dobrym świetle, powiedział, że od początku oskarżony wydawał mu się trochę dziwny, ponieważ czasami zachowywał się jak dziecko. Miał na myśli to, że oskarżony w miewał tzw. ciężkie dni i wtedy potrafił na dzień lub dwa zamykać się w pokoju i nigdzie nie wychodzić. A. S. przedstawiając okoliczności wyjazdu oskarżonego do Polski na przełomie kwietnia i maja 2014 r. powiedział, że A. M.
(1)twierdził, iż musi wrócić do Polski, żeby podpisać umowę sprzedaży samochodu, który wcześniej kupił żonie, ale żona z tego samochodu nie korzysta. Oskarżony miał powiedzieć, że jest klient zainteresowany zakupem tego auta, który wpłacił już zaliczkę i wskazał, że wróci 4 maja 2014 r., po podpisaniu umowy. Informacje te rozmijały się z prawdą, albowiem J. M.
(1)korzystała z samochodu, który zakupił oskarżony w listopadzie 2013 roku i samochód ten był jej bardzo przydatny, a ponadto nie było żadnego klienta zainteresowanego jego zakupem, a więc tym bardziej nikt nie wpłacił zaliczki. Co więcej pokrzywdzona wcale nie zamierzała tego samochodu sprzedawać. Warto też nadmienić, że obecność oskarżonego w celu podpisania umowy nie byłaby w ogóle potrzebna. Potwierdzeniem tego był fakt sporządzenia umowy kupna sprzedaży samochodu wyłącznie przez J. M.
(1)jako zbywcę, w czasie kiedy oskarżony przebywał w B.. Kuriozalnie sporządzenie takiej umowy wcale nie było potwierdzeniem słów oskarżonego. Działanie pokrzywdzonej obliczone było na dokładnie odwrotny skutek, a mianowicie miało na celu uniemożliwić oskarżonemu sprzedawanie tego samochodu i pozyskanie w ten sposób pieniędzy. Dowodem tego była informacja jaką świadek S. uzyskał od żony oskarżonego, kiedy nie mogąc nawiązać kontaktu telefonicznego z A. M.
(1), dodzwoniłem się do jej miejsca pracy w (...). W rozmowie w dn. 7.05.2014 r. dowiedział się, że samochód nie jest sprzedany, co więcej że J. M. nie zamierza go sprzedać, bo jest jej bardzo potrzebny. Świadek przekazał również żonie oskarżonego zaskakująca dla niej informacje, że A. M.
(1)nie pracuje na terenie Anglii od 5 miesięcy i że jest winny pieniądze swojemu koledze. Wbrew wyjaśnieniom oskarżonego świadek nie wskazywał, aby A. M.
(1)był winny jakieś pieniądze również jemu. Trudną sytuację finansową oskarżonego potwierdził w pełni w swoich zeznaniach także G. Z.
(1). Był on kolejną osobą, która wskazała, że oskarżony w 2014 roku stracił pracę, a kiedy skończyły mu się oszczędności wpadł w długi tyle tylko, że świadek ten nie potrafił określić jak duże zadłużenie miał oskarżony. Wskazał jednak, że on sam pożyczył oskarżonemu pieniądze na mieszkanie, których ten mu nie oddał. Dodatkowo pożyczył oskarżonemu pieniądze na bilet na samolot w dzień przed jego wylotem do Polski w kwietniu 2014 r, płacąc za bilet swoją kartą, a oskarżony oddał mu jedynie 40 funtów, choć bilet kosztował 60 funtów. Oskarżony przed wyjazdem przekazał świadkowie jeżeli jedzie do Polski sprzedać samochód i dzięki temu pospłaca swoje długi, również w stosunku do świadka Z.. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną bardzo ważną wypowiedź świadka G. Z.
(1); stwierdził on, że przed tym wyjazdem do Polski w kwietniu oskarżony popadł presję i był załamany, ponieważ wydał dużo pieniędzy na zrobienie prawa jazdy i jego wymianę na angielskie dokumenty, po czym nie dostał pracy w związku z którą stał się o wyrobienie tych dokumentów. Miał też wiedzę, że przed wyjazdem do Polski poszukiwał pracy w innej firmie, ale po rozmowie o pracę uzyskał jedynie informację, że ktoś się do niego odezwie – co wskazywało na brak zainteresowania jego natychmiastowym zatrudnieniem. Pozostawało to w sprzeczności z wyjaśnień oskarżonego, który kwestionował swoje zadłużenie u świadka, zaś kwestie uzyskania nowego zatrudnienia przedstawiał w kategoriach zapewnienia mu miejsc pracy od początku maja 2014 r., zaraz po powrocie z Polski. Mając na uwadze zeznania G. Z. Sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego w tej części. Należy podkreślić, że oskarżony sam w innym momencie wyjaśnień składanych przed Sądem potwierdził prawdziwość słów kolegi Z., kiedy przyznał, że otrzymał angielski dokument pozwalający na przewóz osób i mienia. Powiedział wtedy „angielskie dokumenty miałem gdzieś około połowy marca i pojechałem do innej firmy poszukiwać zatrudnienia. Firma ta była zainteresowano moim zatrudnieniem i czekałem na informację od nich”. Wersja oskarżonego o zapewnionym nowym miejscu pracy na terenie Anglii była sprzeczna z zeznaniami G. Z., a ponadto w stopniu oczywistym nielogiczna i niespójna, ponieważ gdyby tak było, to bezcelowe byłoby przylatywanie do Polski po pieniądze ze sprzedaży samochodu, do której to sprzedaży wiedział, że nie doszło. Wystarczyłoby pozostać w Anglii, podjąć nową pracę, która miała być zdecydowanie lepiej płatna i w ten sposób w krótkim czasie uwolnić się od powstałych wcześniej zadłużeń. Pozbawione elementarnej logiki byłoby w takim przypadku wydawanie kolejnych pieniędzy na bilet samolotowy i dalsze zadłużanie się u kolegi tym bardziej, że oskarżony doskonale wiedział, że nie będzie w B. osobą mile widzianą jeśli chodzi nastawienie żony. Na marginesie tylko warto zauważyć, że oskarżony nie dysponując swoimi pieniędzmi, nie miał oporów, aby po przylocie do Polski zamówić sobie indywidualny transport do B., prosząc o to swojego kolegę P. Ł., któremu obiecał zapłacić za przysługę 100 zł, czego oczywiście nie uczynił. Oskarżony wiedział doskonale, że w Polsce nie może liczyć na pomoc finansową ze strony żony, ponieważ co najmniej od pobicia jej w marcu 2014 roku, nie było między nimi najmniejszego porozumienia, zaś z korespondencji mailowej wynikało, że jedynie pozostanie oskarżonego w Anglii i przesyłanie pieniędzy – choćby w związku z ciążącym na nim obowiązkiem alimentacyjnym wobec dzieci – było warunkiem jaki postawiła mu J. M.
(1)dla nieskładania pozwu rozwodowego. Oskarżony nie mógłby również liczyć na wydatnią pomoc finansową ze strony matki, ponieważ ta w kwietniu na jego prośbę oferowała mu możliwość przekazania jedynie 1.500 zł, z czego zresztą 1.000 zł mu przelała. Całkowicie niewiarygodne były wyjaśnienia oskarżonego opisujące jego relacje z pokrzywdzoną i przekazywane sobie wzajemnie informacje dotyczące ich przyszłości w okresie od jego ostatniego pobytu w Polsce w marcu 2014 roku do czasu w jego niespodziewanej wizyty w B. na przełomie kwietnia i maja 2014 r. Oskarżony twierdził, że nie miał żadnej wiedzy o toczącym się postępowaniu przed sądem rodzinnym i całkowitym zaskoczeniem dla niego było znalezienie po przylocie do Polski ukrytego wezwania do Sądu adresowanego do niego. Po odebraniu wezwania okazało się, że dotyczy ono rozprawy wyznaczonej na 16 maja 2014 r. w przedmiocie władzy rodzicielskiej, o czym żona go nie informowała. Z korespondencji mailowej wynikało jednak, że zarówno pokrzywdzona, jak i ich w córka N. informowały oskarżonego o toczącym się postępowaniu przed sądem rodzinnym, o konieczności stawienia się również przez niego na badanie psychologiczne – w związku z pobiciem J. M.
(1), do czego doszło 12 marca 2014 roku. Nielogicznym w związku z tym byłoby ukrywanie przez J. M.
(1)wezwania na rozprawę dla męża; jeśli zaś rzeczywiście miałaby taki zamiar, to najprostszym sposobem ukrycie tego faktu byłoby po prostu zniszczenie awiza uprawniającego do odbioru korespondencji sądowej zaraz po jego otrzymaniu. Warto zresztą poświęcić trochę więcej uwagi na analizę treści rozmów prowadzonych za pośrednictwem komunikatorów internetowych oraz korespondencji mailowej jakie udało się odzyskać z komputera pokrzywdzonej. Jak już wcześniej Sąd wskazywał, zapis tych rozmów obrazował emocje i uczucia jakie towarzyszyły w danym momencie oskarżonemu i pokrzywdzonej i był to przekaz o tyle obiektywny, że odzwierciedlał obraz rzeczywistości, który udało się „podglądnąć” i odtworzyć tylko i wyłącznie dlatego, że rozmowy te zostały zapisane na nośniku komputerowym. Z rozmowy prowadzonej za pośrednictwem komunikatora internetowego z wypowiedzi J. M.
(1)biły takie emocje i uczucia jak: brak zaufania wobec oskarżonego, niepewność i obawa z uwagi na jego szybko zmieniające się emocje i łatwość wpadania w gniew, niewiara w obietnicę oskarżonego o zmianie swojego funkcjonowania w tym związku - bez pomocy psychologa, brak spokoju i stabilizacji w związku z oskarżonym oraz manipulowanie i szantaż emocjonalne ze strony oskarżonego. Z kolei z rozmowy prowadzonej pomiędzy oskarżonym a N. w dniu 16.04.2014 r. wynikało, A. M.
(1)cały czas oczekiwał na przyjście dokumentów potwierdzających zdobyte przez niego uprawnienie do prowadzenia pojazdów i w związku z tym nie miał żadnej pracy na terenie Anglii. Troska o ojca ze strony córki mieszała się z jej tęsknotą za normalnością w relacjach rodzinnych i zwątpieniem czy kiedykolwiek to nastąpi. N. przekazała również ojcu wprost informacje, że był u nich w domu kurator oraz że ich sprawa trafiła do sądu rodzinnego, a także, że podsłuchała rozmowę, iż sędzia wypisał skierowanie dla oskarżonego na badania psychiatryczne. W odpowiedzi na to oskarżony skierował swoją złość na pokrzywdzoną poniżając jej rolę i zaangażowanie w rodzinę, a na koniec zapytał tylko czy auto zostało sprzedane - na co nie uzyskał odpowiedzi córki. Reakcją na tą rozmowę był list wysłany pocztą elektroniczną następnego dnia przez J. M.
(1)do męża. Z treści tego listu jednoznacznie wynikało – poza złością na manipulacje emocjonalne, do których uciekał się oskarżonemu w rozmowie z córką miała pretensje – że nastawia dzieci przeciwko niej. Tym nie mniej wyraziła pełne przekonanie, iż mądrości i dojrzałość N. pozwala jej na samodzielne dokonywanie ocen w zakresie postawy życiowej dotyczącej zarówno jego jak i jej. Pokrzywdzona potwierdziła również wizytę kuratora sądowego, o czym mówiła mu N. oraz powiedziała wprost, że kurator sądowy zgłosił do Sądu Rodzinnego przemoc jaka miała miejsce w ich rodzinie przez 15 lat, przez jego picie i narkotyki. W liście tym J. M.
(1)stwierdziła, że poradnia rodzinna i pedagodzy szkolni pod opiekę których trafiły dzieci, nie pozwolą na to, aby oskarżony manipulował nimi i zastraszał je. Napisała ponadto, że „już dawno powinnam szukać pomocy, a nie słuchać Twoje mamy, że jesteśmy opętany” oraz „ ja już się ciebie nie boję!!! Jak tylko się zjawisz informuję, jak mi wskazano: dzielnicowego, kuratora sądowego i (...). I zdążę to zrobić zanim dopadniesz do mnie”. Kolejny list napisany przez pokrzywdzoną odnosił się do krótkiej odpowiedzi oskarżonego, z której wynikało, że to on był dręczony przez 15 lat, oczerniany i bity, a na koniec zostało oszukany i pozbawiony przez żonę możliwości normalnego życia. W liście tym J. M.
(1)zawarła ostrą ripostę do słów męża. Stwierdziła, że dopiero dzięki poradni rodzinnej i rozmowie z kuratorem rodzinnym otworzyły się jej oczy. Powtórzyła po raz kolejny, że ich sprawa trafiła do Sądu Rodzinnego, że wszyscy będą skierowani na badania do placówki w T. i jak tylko oskarżony zjawi się w Polsce, to ma wszystkich poinformować. Już tylko to zdanie zaprzeczało prawdziwości słów oskarżonego o rzekomym ukryciu przed nim wezwania do Sądu na rozprawę w przedmiocie władzy rodzicielskiej. Dalej pokrzywdzona zawarła swoje jednoznaczne oczekiwania na przyszłość – „ chcę spokojnie żyć i nie chce mieć kontaktu z Tobą. Żyję nadzieją, że jakieś pieniądze będziesz wysyłał, że zachowasz się przyzwoicie. Nie chcę tułać się po sądach. Żałuję, że tak długo Cię i Twoje mamy słuchałam. Że Wam wierzyłam, a piekło w domu się działo. Układaj sobie życie, żyj normalnie ale nie ze mną. Ja życzę Ci jak najlepiej. Nie wyszło nam. Obiecałam, że pod Twoją nieobecność nie złożę żadnych papierów o rozwód. Nie oszukałam Cię w niczym”. Z listu wysłanego przez J. M.
(1)o godz. 9.51, w którym odnosiła się do pytania mężach co z wcześniejszymi uzgodnieniami dotyczącymi auta, wynikało, że kwestia sprzedania samochodu pojawiała się w ich rozmowach już wcześniej, ale nie były to bynajmniej uzgodnienia, tylko wymuszenia i żądania kierowane ze strony oskarżonego. List ten oraz kolejny wysłany o godz. 11.28 potwierdzał także, że oskarżony przestał przesyłać pieniądze na spłatę kredytu i utrzymanie dzieci, a pokrzywdzona nie miała orientacji jak będzie wyglądać najbliższa przyszłość i jakie są plany jej męża przebywającego na terenie Anglii. Znowu zawarła ostrą ocenę dotychczasowej postawy życiowej męża pisząc – „ Nic Cię życie nie nauczyło, żadnej odpowiedzialności za dzieci i rodzinę. Byłeś lekkoduchem, najpierw mama załatwiała wszystko za synka, a po ślubie żona się troszczyła o wszystko. Ja już mam dość, nie myśl, że jak wrócisz będzie tak dalej. Zabieram dzieci i się wyprowadzam”. Ostatni list wysłany tego dnia przez pokrzywdzoną do męża nie pozostawiał wątpliwości, że podjęła ona przemyślaną i kategoryczną decyzje o rozstaniu się z oskarżonym, które było wynikiem wszystkich dotychczasowych negatywnych przeżyć będącyc