← Polska

III AUa 625/15

Sygn. akt III AUa 625/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 kwietnia 2016 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie - Wydział III Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie: Przewodniczący: SSA Ba

§ 6

rozporządzenia (czemu apelujący zaprzeczył), to i tak kwota należna jako jednokrotne koszty minimalne winna wynieść 3.600 zł i to na zasądzona na zasadzie in solidum. Apelację złożył również ubezpieczony D. B., zaskarżając wyrok w całości i zarzucając mu naruszenie istotne przepisów procedury, a w szczególności art. 233 § 1 kpc i art 227 kpc poprzez sprzeczność istotnych ustaleń sądu z zebranym w sprawie materiałem dowodowym, oraz opieranie swojego stanowiska na przypuszczeniach a nie na faktach mających znaczenia dla sprawy a także naruszenie istotne prawa materialnego w zakresie obejmującym rozłożenie ciężaru dowodowego w sprawie, a w szczególności art. 6 kc poprzez bezpodstawne przyjęcie, że przyjęte przez Organ założenia co do przyczyn podjętych przez strony działań nie wymagają udowodnienia, a jednocześnie, że to odwołujący zobowiązani są wykazywać brak pozorności swoich działań, pomimo braku dowodów potwierdzających pozorność oraz naruszenie istotne przepisów procedury, a w szczególności art. 98 k.p.c. poprzez całkowitą sprzeczność postanowienia w zakresie kosztów zastępstwa procesowego po stronie Organu z obowiązującymi przepisami i treścią uzasadnienia wyroku. Ubezpieczony wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uwzględnienie w całości złożonych w sprawie odwołań i uchylenie wydanej przez organ rentowy decyzji przy jednoczesnym umorzeniu postępowania prowadzonego przez Organ, a także obciążenie Organu kosztami postępowania w sprawie (w tym kosztami zastępstwa procesowego) z jednoczesnym uwzględnieniem kosztów w postępowaniu apelacyjnym. W uzasadnieniu apelujący podniósł, że w toku postępowania kontrolnego przed Organem (ani potem w postępowaniu sądowym) nie zostały przedstawione żadne inne dowody niż złożone przez strony (pracownika i pracodawcę). Dowody przedstawiane przez uczestników obejmowały środki zarówno pisemne jak i osobowe, a działania Organu ograniczały się wyłącznie do oceny dowodów, a nie ich gromadzeniu z wykorzystaniem innych źródeł niż pracownik i pracodawca. Wydana w sprawie decyzja oraz wydany w sprawie wyrok opierają się na z góry przyjętym założeniu (dyrektywie interpretacyjnej), że zarówno pracodawca jak i pracownik złożyli w sprawie nieprawdziwe dokumenty i zeznania, aby wprowadzić w błąd zarówno Organ jak Sąd co do tego, jakiej treści umowa o pracę łączyła w rzeczywistości strony. Stanowisko Sądu (jak i poprzednio Organu), zdaniem apelującego, nie znajduje żadnego uzasadnienia faktycznego w materiale dowodowym, a jest jedynie wynikiem wcześniej przyjętego założenia. Przyjęta przez Sąd i Organ postawa (obejmująca kryterium według jakiego oceniane były wszystkie dowód w sprawie) z góry stawia strony odwołujące się na przegranej pozycji bez względu na przedstawiane przez nie dowody, albowiem przyjęte założenie dyskwalifikuje wszelkie możliwe dowody występujące w sprawie, a przedstawiane przez uczestników (zarówno osobowe jak i dokumentowe). Zauważyć też należy, że przyjęte założenia (co do oceny materiału dowodowego) oparte są na ogólnikach, których ani Organ ani Sąd nie uszczegółowili, co nie pozwala ustalić czy znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości czy są wyłącznie spekulacjami myślowymi. Odwołując się do przyjmowanych ocen, ani Sąd ani Organ nie wskazują czy wyrażane podglądy są ich własnymi czy też są empirycznie potwierdzone, a jeśli tak, to gdzie można zweryfikować poprawność wyrażanych sądów i ocen oraz sprawdzić wyniki badań. Apelujący wskazał, że zakład pracy przedstawił dokumentację pracowniczą wraz z dowodami wypłaty pracownikowi kwot wynagrodzenia (nie kwestionowanymi przez pracownika), pracownik zeznawał jakich dokonał uzgodnień z pracodawcą, a mimo to dowody te zostały zdyskwalifikowane, ale nie dlatego, że były sprzeczne z innymi dowodami, ale tylko dlatego, że nie odpowiadały przyjętemu przez Organ, a potem Sąd założeniu. Takie postępowanie Sądu, w ocenie ubezpieczonego, nie może spotkać się z akceptacją albowiem narusza podstawowe zasady prawa. W ocenie apelującego, regułą dowodową wynikającą z prawa materialnego jest obowiązek dowodzenia (art. 6 k.c.), przy czym dotyczy on wszystkich uczestników postępowania spornego, a Sąd jest zobowiązany dokonywać wyłącznie oceny prezentowanych faktów, a do tego czuwać nad tym, aby silniejszy w stosunkach administracyjnoprawnych podmiot (Organ) nie nadużywał w procesie sądowym swojej dominującej pozycji. Dominująca pozycja Organu w postępowaniu przedsądowym sprowadza się do przyznanej mu przez prawo szczególnej roli — kontroluje on podmiot prawa i wydaje w stosunku do niego wiążące prawnie decyzje (rola władcza) podlegające z kolei kontroli sądu. W toku postępowania sądowego Organ nie korzysta jednak z żadnych prawem przewidzianych dodatkowych uprawnień, a zatem winien być traktowany jako równy przeciwnikowi i zobowiązany do przestrzegania tych samych zasad procesowych, co pozostali uczestnicy postępowania sądowego, w szczególności zasady kontradyktoryjności postępowania. Przyjmując wskazane na wstępie założenie w zakresie oceny dowodów (że uczestnicy przedstawiają nieprawdziwe fakty), zdaniem skarżącego, Sąd nadużył istotnie i ewidentnie uprawnienia wynikających z art. 233 § 1 kpc (swoboda oceny dowodów). Stosując wskazane na wstępie założenie, Sąd nie wskazał jakiego rodzaju dowodów oczekuje od uczestników — innych niż dowody osobowe i dokumentowe wskazujące na istnienie stosunku pracy, a przedstawione przez strony. Apelujący nadmienił również, że w złożonych wyjaśnieniach, pracownik wyraźnie wskazał, że zwiększenie wynagrodzenia związane było z chęcią kontynuowania stosunku pracy ale z uwzględnieniem innych propozycji płacowych jakie pracownik otrzymywał od podmiotów trzecich (ale spoza miejsca swojego zamieszkania). Z jednej strony zatem pracownik miał inne propozycje od podmiotów trzecich (z wyższym wynagrodzeniem - 40.000,00 zł miesięcznie), ale z drugiej strony za stosowne uznał rozpoczęcie negocjacji z dotychczasowym pracodawcą o wyższym wynagrodzeniu (które uzgodnił na poziomie 25.000,00 zł). Pracownik ze swojej strony wiedział jakimi umiejętnościami dysponuje, i że upoważniają go one do oczekiwania wynagrodzenia na poziomie co najmniej 25.000,00 zł, a ustalona kwota była kompromisem pomiędzy oczekiwaniami pracownika, a wolą pracodawcy (zaakceptowaną przez obie strony poprzez podpisanie aneksu do umowy o pracę). Pracownik wskazał też w swoich wyjaśnieniach, że wydatki związane z jego wyjazdami zawsze były mu zwracane i z nim rozliczane (albo bezpośrednio przez pracodawcę w ramach rozliczania delegacji, albo przez Pana V. S. - Prezesa Zarządu). Zdaniem skarżącego, błędne jest zatem przyjęcie przez Sąd, że kwoty te (wydatki delegacyjne) stanowiły podstawę wymiaru składek. Czym innym jest bowiem wykładanie środków przez pracownika (zwracanych mu później w różny sposób), a czym innym rozliczanie ich z zakładem pracy jako elementu oficjalnego rozliczenia wyjazdu delegacyjnego. Zdaniem ubezpieczonego, nie znajduje żadnych podstaw prawnych ani uzasadnienia faktycznego dokonywanie przez Sąd oceny kwalifikacji zawodowych pracownika oraz oceny racjonalności działania zarządu pracodawcy przy zatrudnianiu pracownika (str. 13 uzasadnienia). Trudno też ustalić do jakich i czyich zasad doświadczenia życiowego odwoływał się Sąd dokonując ocen wobec pracownika i pracodawcy, skoro o zatrudnieniu danej osoby na stanowisku kierowniczym (a takie powierzono pracownikowi) oraz o wysokości jej zarobków decydują najróżniejsze czynniki, które często wymykają się racjonalnej ocenie (np. Prezydentem Polski był elektryk, a ciężkie prace fizyczne często wykonują osoby z wyższym wykształceniem). Żadnego uzasadnienia prawnego nie znajdują też dywagacje i oceny Sądu dotyczące racjonalności systemu zatrudnienia po stronie pracodawcy (str. 14 i 15 uzasadnienia) — system ten kształtuje zarząd pracodawcy i pracownik nie ma na to większego wpływu, poza możliwością zwracania uwagi pracodawcy na zauważone niedociągnięcia. Apelujący wskazał, że brak jest jakiekolwiek podstawy prawnej do dokonywania przez Sąd oceny, czy ustalona w stosunkach umownych między niezależnymi stronami wysokość wynagrodzenia jest adekwatna do obowiązków pracowniczych (str. 17 uzasadnienia). Jest to tym bardziej nieuzasadnione, że pracownik miał propozycje jeszcze lepiej płatnej pracy (za 40.000,00 zł), a zgoda na wynagrodzenie w wysokości 25.000,00 zł miesięcznie była wynikiem kompromisu w rozmowach między pracownikiem i pracodawcą. W ocenie ubezpieczonego, porównywanie przez Sąd wynagrodzenia pracownika do przeciętnego wynagrodzenie jest przy tym ewidentnym nadużyciem, bo można przecież porównać wynagrodzenie Prezesa Rady Ministrów (osoby o największej chyba w kraju odpowiedzialności) i Prezesa (...) SA, a okaże się, że różnica jest pięćdziesięciokrotna. Oznacza to, że w sektorze prywatnym osiąga się większe (wyższe) wynagrodzenia. Apelujący wskazał, że całkowicie błędnie Sąd rozłożył w sprawie ciężar dowodowy - to Organ przedstawiał w decyzji inny stan faktyczny niż wynikający z materiału dowodowego, a zatem reguła art. 6 k.c. wymagała od Organu wskazania dowodów na potwierdzenie swoich twierdzeń, albo co najmniej innych dowodów, które podważałyby dowody przedstawione przez uczestników. Przedstawianie dowodów to nie ich ocena, a tylko takiej dokonywał Organ, nie wykazując żadnej własnej inicjatywy dowodowej (z nieznanych przyczyn Sąd taką postawę Organu uznał za wystarczająca). Organ nie zaproponował żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń poza przedstawianiem ogólnikowej oceny o nieprawdziwości wszystkiego co przedstawiali uczestnicy (pracownik i pracodawca), nie wskazywał też na potrzebę przeprowadzenia dodatkowych dowodów przed sądem, a nawet nie wskazywał jakie środki dowodowe (poza osobowymi i dokumentami) uznać można byłoby za wiarygodne. Również Sąd, odrzucając środki dowodowe zaoferowane przez uczestników nie wskazał jakimi to dowodami uczestnicy mają udowodnić prawdziwość przedstawianych faktów i dokumentów, skoro ani wyjaśnienia ustne ani dokumenty nie były dla Sądu „wystarczająco wiarygodne”. Zdaniem apelującego, trudno zgodzić się z przyjętą przez Sąd podstawą prawną skarżonej decyzji (art. 84 ust. 6 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych), w sytuacji gdy nie uczynił tego Organ (nie wskazał ani nie uzasadnił takiej podstawy w decyzji, ani też nie wskazał jej ani nie uzasadnił w trakcie postępowania sądowego). Co do rozstrzygnięcia w zakresie kosztów postępowania, to trudno apelującemu zgodzić się było z poglądem Sądu, że niniejsza sprawa dotyczyła ustalenia obowiązku ubezpieczenia (obowiązku ani faktu podlegania ubezpieczeniu nie kwestionował żaden z uczestników sporu, ani nie zakwestionował tego również Sąd), względnie dotyczyła określenia wymiaru składek (wydana decyzja nie określała składek). Zastosowanie zatem przy rozstrzyganiu o kosztach postępowania stawek przewidzianych § 6 rozporządzenia w sprawie opłat za czynności radców prawnych, nie znajduje żadnego uzasadnienia prawnego. Zdaniem skarżącego, niezrozumiałe (i błędne) jest powoływanie się przez Sąd na § 6 pkt 6 rozporządzenia, w sytuacji gdy Sąd całkowicie bezpodstawnie zastosował stawki przewidziane w § 6 pkt 7 rozporządzenia. Apelujący zauważył, że pełnomocnik Organu występował w postępowaniu broniąc jednej decyzji Organu i (jak słusznie zauważył Sąd - str. 20 uzasadnienia) jego dział ani a nie były aktywne, stąd całkowicie nieuzasadnione jest przyjmowanie stawki jako należnej od każdego z uczestników tylko dlatego, że jedną decyzję Organu zaskarżyły dwa podmioty (pracownik i pracodawca) będące uczestnikami postępowania prowadzonego przez Organ. Gdyby zatem nawet uznać,

§ 6

rozporządzenia (czemu apelujący przeczy), to i tak kwota należna jako jednokrotne koszty minimalne winna wynieść 3.600,00 zł i to zasądzona na zasadzie in solidum. Mając powyższe na uwadze, zdaniem ubezpieczonego, złożenie apelacji jest konieczne i uzasadnione. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja okazała się niezasadna. Na wstępie wskazać należy, iż postępowanie apelacyjne ma merytoryczny charakter i jest dalszym ciągiem postępowania rozpoczętego przed sądem pierwszej instancji. Zgodnie z treścią art. 378 § 1 k.p.c., sąd drugiej instancji rozpoznaje sprawę w granicach apelacji; w granicach zaskarżenia bierze jednak z urzędu pod uwagę nieważność postępowania. Rozważając zakres kognicji sądu odwoławczego, Sąd Najwyższy stwierdził, iż sformułowanie „w granicach apelacji” wskazane w tym przepisie oznacza, iż sąd drugiej instancji między innymi rozpoznaje sprawę merytorycznie w granicach zaskarżenia, dokonuje własnych ustaleń faktycznych, prowadząc lub ponawiając dowody albo poprzestaje na materiale zebranym w pierwszej instancji, ustala podstawę prawną orzeczenia niezależnie od zarzutów podniesionych w apelacji oraz kontroluje poprawność postępowania przed sądem pierwszej instancji, pozostając związany zarzutami przedstawionymi w apelacji, jeżeli są dopuszczalne, ale biorąc z urzędu pod uwagę nieważność postępowania, orzeka co do istoty sprawy stosownie do wyników postępowania (por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 2008 r., sygn. akt III CZP 49/07, niepubl.). Dodatkowo należy wskazać, iż dokonane przez sąd pierwszej instancji ustalenia faktyczne, sąd drugiej instancji może podzielić i uznać za własne (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 października 1998 r., sygn. akt II CKN 923/97, OSNC 1999/3/60). Przenosząc powyższe rozważania na grunt rozstrzyganej sprawy stwierdzić należy w pierwszej kolejności, iż Sąd Okręgowy prawidłowo ustalił stan faktyczny, a swe ustalenia oparł na należycie zgromadzonym materiale dowodowym, którego ocena nie wykraczała poza granice wskazane w art. 233 § 1 k.p.c. Sąd pierwszej instancji wywiódł prawidłowe wnioski z poprawnie dokonanej analizy dowodów. Stąd też, Sąd Apelacyjny ustalenia Sądu merti w całości uznał i przyjął jako własne. Sąd odwoławczy nie stwierdził przy tym naruszenia przez Sąd Okręgowy prawa materialnego, w związku z czym poparł rozważania tego Sądu również w zakresie przyjętych przez niego podstaw prawnych orzeczenia. Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się zarzucanych Sądowi pierwszej instancji przez ubezpieczonego i płatnika błędów w zakresie postępowania dowodowego. Przeciwnie, stwierdzić należy, iż Sąd Okręgowy bardzo starannie zebrał i szczegółowo rozważył wszystkie dowody oraz ocenił je w sposób nienaruszający swobodnej oceny dowodów, uwzględniając w ramach tejże oceny zasady logiki i wskazania doświadczenia życiowego. Wobec tego nie sposób jest podważać adekwatności dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń do treści przeprowadzonych dowodów. W tym miejscu należy przywołać stanowisko Sądu Najwyższego, przyjmowane przez Sąd Okręgowy jako własne, wyrażone w orzeczeniu z dnia 10 czerwca 1999 r. (II UKN 685/98 OSNAPiUS 2000/17/655), że normy swobodnej oceny dowodów wyznaczone są wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego oraz regułami logicznego myślenia, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych i ważąc ich moc oraz wiarygodność, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego. W ocenie Sądu odwoławczego brak jest w niniejszej sprawie podstaw do uznania, iż Sąd pierwszej instancji postąpił wbrew którejkolwiek ze wskazanych wyżej reguł. Przez cały proces zarówno ubezpieczony, jak i płatnik reprezentowani byli przez profesjonalnych pełnomocników. Płatnik jest dużą firmą prowadzącą działalność zarówno na ternie Polski jak i za granicą. Trudno zatem przyjąć za prawdziwe twierdzenia zawarte w obu apelacjach o nierówności stron procesu (zwłaszcza w kontekście profesjonalnej reprezentacji). Nie można również uwzględnić zarzutów podniesionych w obu apelacjach, które zresztą były tożsame, że Sąd nie pouczył profesjonalnych pełnomocników jakie dowody mają sądowi zaoferować. Pełnomocnicy byli bowiem zaznajomieni z materiałem dowodowym zgromadzonym przez organ rentowy a także z dowodami, których przeprowadzenia domagał się Sąd, zatem jako profesjonaliści mogli zaoferować Sądowi taki materiał dowodowy, który zaprzeczyłby prawidłowo i logicznie uzasadnionym wywodom Sądu Okręgowego. Tymczasem ani ubezpieczony, ani płatnik nie przedstawili wiarygodnego dowodu na fakt, że ubezpieczony jest niezwykle pożądanym pracownikiem na ogólnym rynku pracy, któremu oferuje się zarobki na poziomie 40 tysięcy złotych miesięcznie. Nie wykazali również, że nieuprawnionym było przyjęcie przez Sąd pierwszej instancji, że fakt skazania prawomocnym wyrokiem karnym nie wpływa na zaufanie przyszłych pracodawców, którzy nie są rodzinnie powiązani z ubezpieczonym (tak jak było w przeszłości w przypadku płatnika). Sąd pierwszej instancji w swoim uzasadnieniu wyraźnie wskazał dlaczego jednym środkom dowodowym przyznał walor wiarygodności a innym nie, dokonał oceny dowodów w kontekście całości zebranego materiału dowodowego i logicznie uzasadnił swoje stanowisko. Nie ma zatem podstaw aby powyższe ustalenia zakwestionować. Sąd Okręgowy nie naruszył również zasad dotyczących rozkładu ciężaru dowodu. Nie można zapominać, że postępowanie z zakresu ubezpieczeń społecznych jest postępowaniem cywilnym i obowiązują w nim wszystkie reguły procesowe również te dotyczące rozkładu ciężaru dowodu oraz terminów do składania wszelkich wniosków dowodowych. Art. 6 k.c. ustanawia bowiem podstawową regułę dowodową, zgodnie z którą ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Reguła ta pozostaje w ścisłym związku z przepisami Kodeksu postępowania cywilnego o dowodach. To na ubezpieczonym i płatniku odwołującym się od decyzji ZUS ciążył obowiązek wykazania, że wynagrodzenie zaoferowane ubezpieczonemu przez płatnika nie miało na celu wyłudzenia świadczeń z ubezpieczenia społecznego, co jednoznacznie wynikało z decyzji administracyjnej wydanej po przeprowadzeniu postępowania kontrolnego przez organ rentowy. Zarówno płatnik, jak i ubezpieczony wiedzieli zatem jakiego rodzaju tezę i zarzuty postawił organ rentowy i jakim materiałem dysponuje. Zaprzeczyć tezie o nadużyciu prawa i nieważności postanowień umowy o pracę w zakresie przyjętej wysokości wynagrodzenia mieli odwołujący się od decyzji przed sądem I instancji (art. 232 i 381 k.p.c.) tym bardziej, że od początku procesu byli reprezentowani przez profesjonalnych pełnomocników, którzy winni byli tym regułom sprostać. Jedynym zarzutem z obu apelacji, który jest uzasadniony, lecz pozostaje bez wpływu na prawidłowość ocenianego wyroku, jest zarzut, że w decyzji ZUS brak jest dostatecznie określonej podstawy prawnej przyjętego rozstrzygnięcia oraz, że Sąd pierwszej instancji w istocie wyręczył Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Wskazać jednak należy, że odwołania od decyzji ZUS zostały przekazane sądom powszechnym celem ich merytorycznego rozstrzygnięcia. Istota postępowania przed sądem powszechnym w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych, określona regulacją art. 83 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t. j. Dz. U. z 2015 r., poz. 121 ze zm. - zwana dalej s.u.s) sprowadza się do wyznaczenia sądowi merytorycznej kompetencji w zakresie rozpoznania spraw o roszczenia w sensie materialnoprawnym, co wprost wynika z katalogu spraw ujętego w art. 83 ust. 1 s.u.s. W każdym indywidulanym przypadku będą to zatem sprawy zaistniałe wskutek zgłoszenia roszczeń materialnoprawnych w zakresie realizacji konkretnych praw. Istota cywilnego postępowania sądowego w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych wyklucza zatem procedurę administracyjną, a w szczególności weryfikację prawidłowości jej stosowania w postępowaniu przed organem rentowym. Niezależnie bowiem od uchybień proceduralnych organu rentowego popełnianych na gruncie procedury administracyjnej, przy rozstrzyganiu o indywidulanych prawach wnioskujących podmiotów, w razie odwołania od decyzji organu, sąd powszechny zawsze będzie rozstrzygał o tym prawie, i to na gruncie prawa materialnego, a nie na podstawie procedury administracyjnej. Innymi słowy, z treści art. 83 s.u.s. można wnioskować, że sąd powszechny jest sądem prawa, a nie procedury administracyjnej, jak to się dzieje w przypadku sądów administracyjnych. Od chwili wniesienia do sądu powszechnego odwołania od decyzji organu rentowego (w okolicznościach sprawy opartej na art. 83 ust. 1 pkt 1 i 3 u.s.u.s.) sprawa staje się sprawą cywilną i podlega rozpoznaniu według zasad właściwych dla tej kategorii spraw (art. 83 ust. 2 u.s.u.s. w związku z art. 1 k.p.c.). Innymi słowy ewentualne wady decyzji wynikające z naruszeń przepisów postępowania przed organem rentowym pozostają zasadniczo poza zakresem jego rozpoznania, a sąd w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych orzeka o prawach lub obowiązkach stron na podstawie właściwych przepisów prawa materialnego. Odnosząc się do rozstrzygnięcia o kosztach postępowania przez Sąd Okręgowy wskazać należy, że Sąd ten orzekł o nich na podstawie art. 98 k.p.c., zgodnie z ogólną regułą odpowiedzialności strony za wynik procesu. Sąd I instancji wskazał, że w sprawach, w których wniesiono odwołanie od decyzji organu rentowego ustalającej obowiązek ubezpieczenia oraz określającej wymiar składek, wynagrodzenie radcy prawnego ustala się według § 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego z urzędu, w związku z czym Sąd Okręgowy zasądził od ubezpieczonego i płatnika składek na rzecz organu rentowego kwotę po 7200 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w sprawie, w oparciu o § 2 ust. 1 i 2 w zw. z § 6 ust 6 powołanego rozporządzenia. Sąd pierwszej instancji wskazał, że maksymalna stawka wynagrodzenia uzasadniona była tym, że prowadzone było jedno postępowanie dowodowe i badane były tożsame okoliczności sprawy. Sam zaś nakład pracy pełnomocnika organu rentowego był, zdaniem Sądu Okręgowego niewielki, gdyż podtrzymywał on jedynie wnioski z przeprowadzonej kontroli ZUS, nie inicjował nowych wniosków dowodowych, nie uczestniczył też aktywnie w rozprawach. Z rozstrzygnięciem co do kosztów postępowania nie zgodził się apelujący, który podnosił, że sprawa nie dotyczyła ustalenia obowiązku ubezpieczenia, względnie dotyczyła określenia wymiaru składek, w związku z czym zastosowania nie znajduje § 6 rozporządzenia z 28 września 2002 r. Zdaniem apelującego, gdyby nawet uznać,

§ 6

rozporządzenia, to i tak kwota należna jako jednokrotne koszty minimalne winna wynieść 3600 zł i to zasądzona na zasadzie in solidum. W ocenie Sądu Apelacyjnego, rzeczywiście w uzasadnieniu Sądu Okręgowego odnośnie kosztów postępowania istnieją wyraźne sprzeczności. Po pierwsze bowiem Sąd ten nadmienia o zastosowaniu maksymalnej stawki dla pełnomocnika organu rentowego, co stoi w sprzeczności z późniejszym twierdzeniem o jego niewielkim nakładzie pracy i jednocześnie Sąd Okręgowy prawidłowo powołuje się na § 6 pkt. 6 rozporządzenia, ale stosuje podwójną wysokość stawki minimalnej. Rozstrzygając zatem kwestię kosztów postępowania stwierdzić należy, że Sąd Apelacyjny (odwoławczy) jest sądem merytorycznym i może na podstawie zebranego w sprawie materiału dokonać samodzielnej oceny faktycznej i prawnej. W związku zaś z wykazaną powyżej całkowitą niespójnością uzasadnienia Sądu pierwszej instancji odnośnie kosztów postępowania Sąd Apelacyjny dokonał oceny samego kwotowego rozstrzygnięcia o kosztach i zbadał czy na podstawie obowiązujących przepisów możliwym było obciążenie stron kosztami wskazanymi przez Sąd. W pierwszej kolejności zaznaczyć należy, że w myśl ukształtowanego orzecznictwa w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych przedmiot rozpoznania sprawy sądowej wyznacza decyzja organu rentowego, od której wniesiono odwołanie. W związku z powyższym wartość przedmiotu sporu w przedmiotowej sprawie stanowiła kwota należnych składek na ubezpieczenia społeczne, której obowiązek zapłaty zakwestionowali odwołujący się (płatnik i ubezpieczony) w odwołaniach od zaskarżonych decyzji organu rentowego. Skoro zatem decyzje zobowiązywały odwołujących się do zapłaty składek w określonej wysokości, to wynagrodzenie pełnomocnika organu rentowego ustalone powinno być w oparciu o § 6 rozporządzenia z 28 września 2002 r. Biorąc zatem pod uwagę wartość przedmiotu sporu zastosowanie znajduje stawka wynikająca z § 6 pkt 6 rozporządzenia, tj. kwota 3600 zł przy przyjęciu stawki minimalnej. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, mimo błędnego wskazania podstawy prawnej, wysokość kosztów zastępstwa procesowego została zasądzona w prawidłowej wysokości. Przy ustalaniu wysokości kosztów poniesionych przez stronę reprezentowaną przez pełnomocnika będącego adwokatem, radcą prawnym lub rzecznikiem patentowym, sąd bierze pod uwagę niezbędny nakład pracy pełnomocnika oraz czynności podjęte przez niego w sprawie, a także charakter sprawy i wkład pełnomocnika w przyczynianie się do jego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia (art. 109 §2 k.p.c.). Zdaniem Sadu Apelacyjnego w niniejszej sprawie należało zastosować stawkę w co najmniej podwójnej wysokości (tak jak to uczynił Sąd Okręgowy) i to od każdego z odwołujących się. Zgodnie bowiem z ustalonym stanowiskiem orzecznictwa Sądu Najwyższego, połączenie spraw do jednoczesnego rozpoznania w trybie art. 219 k.p.c. ma jedynie techniczny charakter i nie oznacza powstania jednej nowej sprawy, a każda z połączonych spraw zachowuje samodzielność, wymagającą odrębnego rozstrzygnięcia. Wprawdzie sąd wydaje jeden wyrok, ale zawierający rozstrzygnięcia, co do każdej z połączonych spraw z osobna, a zamieszczenie rozstrzygnięć w jednym wyroku nie niweczy samodzielności połączonych spraw (tak Sąd Najwyższy m.in. w postanowieniu z dnia 2 lipca 2009 roku, III PZ 5/09, Lex nr 551888). W przypadku gdyby to organ rentowy przegrał niniejszą sprawę zobowiązany byłby do zapłaty kosztów procesu na rzecz każdego z odwołujących się. W konsekwencji, zasądzenie na rzecz organu rentowego od odwołujących się kosztów zastępstwa procesowego musiało nastąpić oddzielnie dla każdej z tak połączonych spraw. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, nakład pracy pełnomocnika nie był niewielki. Co prawda sprawy z obu odwołań zostały połączone do wspólnego rozstrzygnięcia, ale jednak pełnomocnik organu rentowego sporządził odpowiedzi na oba odwołania. W toku postępowania sporządzał szereg pism procesowych. Zwrócić także należy uwagę na to, że między innymi to w oparciu o załączone do akt sprawy akta kontroli ZUS został ustalany stan faktyczny w sprawie. Zatem wkład pracy pełnomocnika przyczynił się do wyjaśnienia sprawy i wydania w sprawie rozstrzygnięcia. Jednocześnie nie bez znaczenia był także charakter sprawy. Przeprowadzone postępowanie wykazało bowiem, że działanie odwołujących się miało wyłącznie na celu uzyskanie przez D. B. uprawnień do wypłaty wysokich kwot świadczeń z ubezpieczenia chorobowego a postępowanie takie nie zasługuje na ochronę prawną. Mając to wszystko na uwadze, na podstawie art. 385 k.p.c. orzeczono jak w punkcie I sentencji. SSO (del.) Gabriela Horodnicka-Stelmaszczuk SSA Barbara Białecka SSA Beata Górska

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.