Poza sporem jest, że powód występował jako podwykonawca pozwanego w procesie inwestycyjnym przedmiotem którego było wykonanie restauracji (...). Pozwany występował jako wykonawca na tej inwestycji w zakresie robót budowlanych obejmujących wykonanie robót drogowych związanych z tą inwestycją zgodnie z projektem, specyfikacją i zezwoleniami na podstawie umowy zawartej z generalnym wykonawcą firmą (...) Sp. z o.o. w K. z dnia 4 października 2013 (k. 72). Część tych robót w zakresie wykonania robót brukarskich pozwany wykonywał m.in. poprzez podwykonawstwo powoda, gdyż jak zeznał nie dysponował własnymi zasobami w tym zakresie. Podstawą wykonania tych robót była dokumnetacja projektowa, którą powód otrzymał, co jest niesporne i zgodnie z którą to dokumentacją roboty te miały być wykonywane. Roboty te stanowiły część całego zadania inwestycyjnego i miały charakter budowlany. W orzecznictwie administracyjnym do którego odwołuje się skarżący do robót budowlanych polegających na budowie obiektu budowlanego można zaliczyć także roboty stanowiące element obiektu budowlanego, część z nim powiązaną, jak utwardzenie, ukształtowanie powierzchni ziemi warstwą betonu, czy kostką brukową, urządzenie parkingu, chodników itp. (art. 3 punkt 2 prawa budowlanego). Natomiast w orzecznictwie sądów powszechnych wskazuje się, że przy kwalifikacji umowy o podwykonastwo w kontekście umowy o dzieło (art. 627 k.c.) czy umowy o roboty budowlane (art. 647 k.c.) istotne znaczenie mają cechy przedmiotowe danej umowy. Zasadniczym kryterium pozwalającym na odróżnienie jest ocena realizowanego przedsięwzięcia stosowanie do wymogów prawa budowlanego, jak to wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 25 marca 1998 roku, II CKN 653/97 (OSNC 1998 r., nr 12, poz. 207), a co znalazło odzwierciedlenie i w późniejszym orzecznictwie. Stosowanie do treści art. 647 k.c. przez umowę o roboty budowlane wykonawca zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu wykonanego zgodnie z projektem i zasadami wiedzy technicznej, inwestor zaś zobowiązuje się do dokonania wymaganych przez właściwe przepisy czynności związanych z przygotowaniem robót, w szczególności do przekazania terenu budowy i dostarczenia projektu oraz do odbioru obiektu i zapłaty umówionego wynagrodzenia. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 grudnia 2005 roku, V CSK 423/05 te same pojęcia znane prawu budowlanemu stosuje się w umowach zawieranych pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą (art.
k.c.). Przepis art. 647 mówiąc o robotach budowlanych nawiązuje do pojęć występujących w przepisach ustawy Prawo budowlane, chodzi o przedsięwzięcie o większych rozmiarach, zindywidualizowanych właściwościach fizycznych i użytkowych, powiązane z wymogiem projektowania i zinstytucjonalizowanym nadzorem. Zasadniczym kryterium odróżniającym umowę o dzieło od umowy o roboty budowlane jest ocena realizacji inwestycji stosowanie do wymagań Prawo budowlane (por. też wyrok Sądu Najwyższego z 18 maja 2007 roku, I CSK 51/07). Pojęcie „obiektu” ujęte w art. 647 k.c. ma szersze znaczenie niż zdefiniowane w prawie budowlanym, a określane jest często w doktrynie jako każdy zmaterializowany rezultat będący efektem robót budowlanych. Tak też pojęcie to jest rozumiane w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Podzielić należy prezentowany pogląd, że przedmiotem umowy o roboty budowlane nie musi być wykonanie całego obiektu budowlanego, lecz jego części, albo prac, których rezultatem nie jest wykonanie całego obiektu, czy też dającej się wyodrębnić jego części, a które jednak składają się na wykonanie obiektu, stanowiąc część składową finalnego rezultatu (por. wyrok Sądu Najwyższego z 12 października 2011 roku, II CSK 63/11, Sądu Apelacyjnego w Warszawie 15 marca 2013 roku, VI ACa 1230/12). Te same zasady odnieść należy do kwalifikacji umowy o podwykonawstwo w świetle regulacji art.
k.c., gdy jej zakresem nie musi być wykonanie wszystkich robót budowlanych przewidzianych w umowie głównej, a co wynika wprost z treści art.
k.c. w którym mowa jest o zakresie robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub za pomocą podwykonawców. Dla przyjęcia, że w grę wchodzi umowa o podwykonawstwo robót budowlanych istotne znaczenie mogą mieć takie elementy jak związek powierzonych robót z rozwiązaniami technicznymi ujętymi w projekcie budowlanym danego obiektu, czy zinstytucjonalizowany nadzór sprawowany nad ich wykonaniem. Przywołać też należy stanowisko Trybunału Konstytucyjnego wyrażone w uzasadnieniu wyroku z dnia 15 grudnia 2009 roku P 105/08 dotyczącego konstytucjonalności przepisów art. 647,
wskazujące, że aczkolwiek pojęcie obiektu o którym mowa w art. 647 k.c. nie zostało zdefiniowane w kodeksie cywilnym, to konieczne jest odwoływanie się do prawa budowlanego. Podzielił przy tym Trybunał stanowisko części judykatury i doktryny uznającej, że obiektem w rozumieniu art. 647 k.c. jest każdy oznaczony w umowie rezultat robót budowlanych, stanowiący całość dającą się wyodrębnić co najmniej pod względem technicznym lub technologicznym, gdyż takie rozumienie przepisu, w ocenie Trybunału, pozwala na szerokie zastosowanie umowy budowlanej i przyjęcia jednolitego reżimu prawnego dla wielu umów zawieranych w ramach procesu inwestycyjnego. Wykładnia przeciwna prowadziłaby do uznania, że przedmiotem umowy budowlanej – wbrew jej kodeksowej nazwie (umowa o roboty budowlane) – nie jest wykonanie pewnych „robót budowalnych”, ale całości zamierzenia inwestycyjnego, co zmniejszałoby praktyczną użyteczność tego rodzaju umów, a co nie leżało w zamiarze ustawodawcy, gdy uczynił umowę budowlaną „umową powszechną” niezastrzeżoną dla profesjonalnych uczestników. Kryterium zaś „większych rozmiarów” czy „zindywidualizowanych właściwości” wskazywane w orzecznictwie, mające znaczenie przy kwalifikacji, jest do odkodowania na podstawie doświadczenia życiowego i warunków ekonomicznych. W stanie faktycznym sprawy uwzględniając charakter wykonywanych przez powoda robót, których finalnym efektem był konkretny rezultat tj. wykonanie i wybrukowanie parkingów, chodników, wjazdów, będących robotami „o większych rozmiarach”, zważywszy na ich zakres
ustawodawca przewidział dla umów o roboty budowlane zawieranych przez wykonawców z podwykonawcami oraz przez podwykonawców z dalszymi podwykonawcami wymóg formy pisemnej ad solemnitatem. Niezachowanie ustawowo zastrzeżonej formy skutkuje nieważnością umowy, o czym stanowi wprost treść w/w przepisu. Z przepisów kodeksu cywilnego o formie czynności prawnej wynika, że ustawodawca przewiduje różne sankcje za niezachowanie przepisanej formy. Są nimi: sankcja bezwzględnej nieważności czynności prawnej – art. 73§ 1 k.c. (forma ad solemnitatem), sankcja braku wywołania określonych skutków czynności prawnej – art. 73§2 k.c. (forma ad eventum), sankcja ograniczeń dowodowych (forma ad probationem). Forma zastrzeżona w przepisie art.
nie ma charakteru formy ad eventum, a mianowicie formy zastrzeżonej dla wywołania określonych skutków (odpowiedzialności solidarnej z art.
Z tą formą mamy do czynienia, gdy ustawa łączy z nią powstanie określonych skutków prawnych (np. przepis art. 390 § 2 k.c.). W tym zaś przypadku zastrzeżona forma ma charakter formy ad solemnitatem. Czym innym jest zaś nieważność czynności prawnej w przypadku niezachowania zastrzeżonej formy, a powstanie określonych skutków czynności prawnej uzależnione od zachowania zastrzeżonej formy. Są to dwie odrębne kategorie prawne. Istotą nieważności czynności prawnej jest to, że czynność dotknięta nieważnością nie wywołuje żadnych związanych z nią skutków prawnych. Przepisy dotyczące nieważności czynności prawnej, zważywszy na charakter, powinny być wykładane ściśle. Wymaganie zachowania określonej formy czynności prawnej jest wymaganiem rygorystycznym, którego rozluźnienie przez literalną wykładnię przekreślałoby jego sens. Stanowisko o bezwzględnej nieważności umowy o podwykonawstwo robót budowlanych zawartej w formie ustnej znalazło też odzwierciedlenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyrok SN z 28 sierpnia 2013 roku, V CSK 362/12, Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 18 lipca 2014 roku V ACa 151/14, SA w Warszawie z 19 marca 2014 roku, VI ACa 1005/13). To zaś oznacza, że powód nie mógł opierać roszczenia na podstawie nieważnej umowy. Powyższe nie czyniło jednakże zasadnym wniosku apelacji co do bezzasadności powództwa, gdy w zakresie skorygowanym przez Sąd Apelacyjny znajdowało ono podstawę w regulacji art. 410 § 1 k.c. w zw. z art. 405 k.c. W orzecznictwie Sądu Najwyższego dominuje pogląd o dopuszczalności rozpoznania roszczeń o zapłatę kierowanych przez wykonawcę robót budowlanych, który wykonał swe roboty w przeświadczeniu, że spełnia ciążące na nim zobowiązanie, a nieważność którego stwierdził Sąd, na płaszczyźnie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Jednocześnie nie jest to traktowane jako wyjście ponad żądanie pozwu, lecz jako prawidłowa realizacja obowiązku dabo tibi ius – poszukiwania przepisów zapewniających powodowi należytą ochronę prawną usprawiedliwioną w przedstawionych przez niego okolicznościach faktycznych (por. wyrok SN z 7 listopada 2007 roku, 14 marca 2008 roku, IV CSK 400/07 z 1 grudnia 2010 roku, I CSK 64/10, 2 lutego 2011 roku, II CSK 414/10, 21 sierpnia 2013 roku, II CSK 9/13 i 28 sierpnia 2013 roku, I CSK 362/12). W stanie faktycznym sprawy, gdy nie budzi wątpliwości fakt wykonania robót za które powód domaga się zapłaty, uzgodniona wartość, a pomniejszona o wykazaną wartość udziału pozwanego w tych pracach, o czym była mowa powyżej, zasadnym jest uwzględnienie roszczenia na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu – art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 k.c., gdy o tę wartość wykonanych robót pozwany się wzbogacił. Legitymacja czynna powoda wynika z ustawowego obowiązku zwrotu świadczeń wzajemnych przez strony nieważnej umowy, gdy do zwrotu tego stosuje się przepisy o świadczeniu nienależnym (art. 410 § 2 k.c.), a do którego to świadczenia nienależnego stosuje się przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 410 § 1 k.c.). Nienależne świadczenie jest rodzajem bezpodstawnego wzbogacenia i stanowi ono źródło roszczenia zwrotnego. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 listopada 2011 roku, I CSK 66/11 ogólne przesłanki bezpodstawnego wzbogacenia należy rozumieć specyficznie w przypadku nienależnego świadczenia. Sam fakt spełnienia nienależnego świadczenia uzasadnia roszczenie kondykcyjne. W takim zaś przypadku nie zachodzi potrzeba badania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło osobę, na rzecz której świadczenie zostało spełnione (accipiensa), jak również czy majątek spełniającego świadczenie (solvensa) uległ zmniejszeniu. Uzyskanie bowiem nienależnego świadczenia wypełnia przesłankę wzbogacenia, a spełnienie tego świadczenia przesłankę zubożenia (por. też wyrok Sądu Najwyższego z 28 sierpnia 2013 roku, V CSK 362/12). W świetle powyższego w stanie faktycznym sprawy uwzględniając, że powód wykonał roboty na podstawie nieważnej umowy należy mu się na podstawie art. 410 k.c. zwrot ich wartości, którą determinowała niespornie uzgodniona wysokość wynagrodzenia pomniejszonego o koszty poniesione przez pozwanego co do tych prac (21 641,85) i zapłaconą kwotę 31500 złotych, a to kwota 168 258,15 złotych. Jak już wyżej stwierdzono pozwanego obarczał ciężar wykazania wadliwości wykonania robót a w szczególności w jakim stopniu wypłynęły one na wartość prac wykonanych, a czemu nie podołał. Stąd zarzuty apelacji w tym zakresie nie mogły odnieść rezultatu. Z podanych wyżej przyczyn zaskarżony wyrok w zakresie w jakim apelacja była uzasadniona podlegał zmianie na podstawie art. 386 § 1 k.p.c., zaś dalej idąca apelacja została oddalona jako pozbawiona podstaw (art. 385 k.p.c.). Zmiana rozstrzygnięcia co do istoty skutkowała też zmianą orzeczenia o kosztach procesu za pierwszą instancję. W odniesieniu do wartości żądania pozwu (art. 227 021, 40 zł) w ostatecznym rezultacie powód utrzymał się z żądaniem w 74 % (168 258,15), a zatem w takiej proporcji koszty procesu obciążają pozwanego na podstawie art. 100 k.p.c. przy zastosowaniu zasady stosunkowego rozliczenia kosztów. Suma kosztów obu stron wyniosła 16434 zł (koszty powoda 9217 złotych, pozwanego 7217 złotych), z czego 74% winien ponieść pozwany tj. 13161,16 a 26% powód. Uwzględniając, że w ramach sumy kosztów procesu i przypadającej na niego proporcji pozwany poniósł już 7217 złotych, obciąża go różnica w kwocie 4949,16 złotych podlegająca zasądzeniu na rzecz powoda. Tą samą zasadę zastosowano przy rozstrzyganiu o nieuiszczonych kosztach sądowych w kwocie 9352 złote (art. 103 w zw. z art. 100 k.p.c.) z czego pozwany winien ponieść 74 % tj. 6921 złotych. Na podstawie art. 100 k.p.c. orzeczono też o kosztach postępowania apelacyjnego. Uwzględniając wartość przedmiotu zaskarżenia 189900 i ostatecznie zasądzoną apelacja okazała się zasadna tylko w 11.40 %, a zatem 88,6% kosztów postępowania apelacyjnego obciążało pozwaną a 11,4% powoda. Suma kosztów postępowania apelacyjnego poniesionych przez obie strony wyniosła 14895 złotych (pozwany – 12195 – wpis oraz koszy zastępstwa procesowego, a 2700 powód) z czego pozwanego obciąża 88,6% tj. kwota 13 196, 97 a skoro poniósł już 12 195 winien uiścić na rzecz powoda różnicę w kwocie 1001,97 złotych, która została zasądzona. SSA Wiesława Namirska SSA Olga Gornowicz-Owczarek SSA Zofia Kołaczyk
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.