Sygn. akt I ACa 178/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 lipca 2016 r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący : SSA Krzysztof Chojnowski Sędziowie : SA Elżbieta Bieńkowska SA Elżbieta Borowska (spr.) Protokolant : Sylwia Radek-Łuksza po rozpoznaniu w dniu 6 lipca 2016 r. w Białymstoku na rozprawie sprawy z powództwa G. K. przeciwko Skarbowi Państwa - (...) o zapłatę na skutek apelacji pozwanego Skarbu Państwa – Sądu Rejonowego w Białymstoku od wyroku Sądu Okręgowego w Łomży z dnia 30 grudnia 2015 r. sygn. akt I C 256/15 I. zmienia zaskarżony wyrok w punkcie I i II
(1)§ 1 i 3 k.c. naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, w razie wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. O „dowiedzeniu się o szkodzie" można mówić wtedy, gdy poszkodowany „zdaje sobie sprawę z ujemnych następstw zdarzenia wskazujących na fakt powstania szkody"; inaczej rzecz ujmując, gdy ma „świadomość doznanej szkody". Szkoda przyszła powstaje nie jednocześnie, lecz dopiero za jakiś czas po zdarzeniu powodującym powstanie szkody, jako jego konieczna konsekwencja. Dopóki tak rozumiane dowiedzenie się o szkodzie nie nastąpi, dopóty bieg przedawnienia w ogóle nie może się rozpocząć (wyrok SN z 21 października 2011 r., IV CSK 46/2011, Lexis.pl nr 4376132). Zatem w sytuacji, gdy zdarzeniem szkodzącym był czyn rozciągnięty w czasie - trwające przewlekle postępowanie karne, trudno przyjąć jak podnosi to w apelacji pozwany, iż powód dowiedział się o szkodzie wcześniej, niż zakończyło się to postępowanie. Zgodzić się należy natomiast ze skarżącym, iż Sąd Okręgowy poczynił częściowo błędne ustalenia co do okresów, w których nastąpiła przewlekłość postępowania w sprawie o sygn. (...). Analiza treści protokołu rozprawy w dniu 18 stycznia 2008 r. (k.376), nie daje podstaw do przyjęcia, iż do odroczenia rozprawy w tym dniu do dnia 14 marca 2008 r. doszło z przyczyn wskazanych w motywach wyroku. Z protokołu rozprawy wynika, iż do odroczenia rozprawy doszło na skutek wniosku oskarżonej J. W., która złożyła zaświadczenie lekarskie usprawiedliwiające jej nieobecność. Nawet jeśli na tej samej rozprawie sąd wyłączył sprawę części oskarżonych, którzy wnieśli o dobrowolne poddanie się karze (czego Sąd Apelacyjny nie może skontrolować wobec braku protokołu z akt sprawy (...)), to już pierwsza z przyczyn uzasadniała odroczenie rozprawy. Według treści art. 374 k.p.k. w brzmieniu obowiązującym do 30.06.2015 r. obecność oskarżonego na rozprawie była obowiązkowa, w szczególności przed złożeniem wyjaśnień (art. 376 § 1 k.p.k.). Również nie można podzielić oceny Sądu Okręgowego, odnośnie do zaistnienia przewlekłości postępowania w dniach od 17 czerwca 2011 do dnia 7 września 2011 r. Do odroczenia rozprawy w dniu 17 czerwca 2011r. doszło na skutek wniosku oskarżonego reprezentowanego przez adw. M. B., który uległ nagłemu wypadkowi, zaś oskarżony nie zgodził się na samodzielne występowanie w sprawie. Nadto pozostali obrońcy wnieśli o niewyznaczanie rozprawy w dniach 5-13 sierpnia 2011r., od 15 do 31 sierpnia, zaś sędzia referent miał zaplanowany urlop od 4 lipca do 5 sierpnia 2011r. (k.756). W tych okolicznościach nie sposób przyjąć, iż w powyższym okresie miała miejsce przewlekłość postępowania. W pozostałych okresach wskazanych przez Sąd I instancji doszło do przewlekłości postępowania i Sąd Apelacyjny podziela ustalenia Sądu I instancji w tym zakresie. Wynikała ona z dwukrotnego przekazania sprawy prokuratorowi w trybie art. 397§ 1 k.p.k. celem usunięcia istotnych braków postępowania przygotowawczego (brak zgód następczych na kontrolę operacyjną rozmów telefonicznych i sporządzenie protokołów odtworzenia rozmów telefonicznych). Sąd Apelacyjny rozpoznający skargę na przewlekłość postępowania w sprawie (...) wyraźnie stwierdził, iż sędzia referent powinien dostrzec braki postępowania przygotowawczego jeszcze przed pierwszym terminem rozprawy. Nadto braki te mogły być usunięte w tym samym czasie, poprzez wydanie jednego postanowienia. Dodatkowo Sąd Apelacyjny zakwestionował konieczność sporządzania protokołów rozmów przez prokuratora, skoro i tak były odsłuchiwane na rozprawie. Ich odtwarzanie jest przeprowadzaniem dowodów w trybie art. 393a k.p.k., a zatem doszło do zdublowania tych samych czynności dowodowych. W związku z powyższymi decyzjami sądu doszło do przewlekłości postępowania przez 15 miesięcy. Oczywiście ustalenia w sprawie II S 5/13 nie wiążą sądu orzekającego w niniejszej sprawie na mocy art. 365 § 1 k.p.c., zważywszy, iż skargę złożył inny współoskarżony. Nie można jednak tracić z pola widzenia faktu, iż dotyczą one jednak tego samego postępowania karnego, zaś Skarb Państwa był stroną w obu postępowaniach. Mając to na względzie zauważyć należy, iż wbrew stanowisku Sądu Okręgowego do przewlekłości postępowania doszło również przed sądem odwoławczym rozpoznającym sprawę(...). W dniu 25 września 2012 r. akta zostały przekazane wraz z apelacjami do (...). Sprawę zarejestrowano pod sygnaturą akt (...). Zarządzenie o wyznaczeniu rozprawy apelacyjnej zostało wydane przez Przewodniczącego Wydziału w dniu 25 stycznia 2013 r. i określało termin tej rozprawy na dzień 19 marca 2012 r. Z uwagi na chorobę sędziego referenta w dniu 7 marca 2013 r. wydano zarządzenie o jej odwołaniu. Ostatecznie wyrokiem z dnia 5 lipca 2013 r. (...) oddalił apelację wniesioną przez Prokuraturę. Sąd Okręgowy zaniechał wyznaczenia rozprawy przez pierwsze 4 miesiące, które upłynęły od daty przekazania akt przez sąd I instancji, co spowodowało nadmierny okres oczekiwania na rozpoznanie sprawy, zważywszy nawet na jej obszerność, wielość oskarżonych i skomplikowany charakter. Powód został nieprawomocnie uniewinniony i miał prawo oczekiwać, iż jego sprawa zostanie rozpoznana w rozsądnym terminie. Słusznie Sad Apelacyjny podkreślił, iż nie może dochodzić do sytuacji, w której oskarżonego występującego w sprawie wieloosobowej naraża się na znacznie dłuższe rozstrzyganie o jego odpowiedzialności karnej, aniżeli osoby oskarżonej indywidualnym aktem oskarżenia. Okres bezczynności trwał więc 3 miesiące. Powyższe ustalenia prowadzą do wniosku, iż łączny okres przewlekłości wyniósł 18 miesięcy. Sąd Apelacyjny nie podziela przy tym zarzutu apelacji, iż sąd naruszył art. 3 k.p.c. w zw. z art. 232 k.p.c. w zw. z art. 6 k.c. w zw. z art. 32 ust. 1 i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP w zw. z art. 321 § 1 k.p.c., poprzez bezpodstawne jakoby działanie przez Sąd z urzędu oraz wydanie orzeczenia na podstawie okoliczności faktycznych, których powód nie objął swoimi twierdzeniami. Powód sformułował podstawę faktyczną powództwa, twierdząc, iż doznał szkody w wyniku przewlekle prowadzonego postępowania karnego, które trwało łącznie 7 lat. W ocenie Sądu Apelacyjnego jest to wystarczające do czynienia bardziej szczegółowych ustaleń dotyczących konkretnych okresów przewlekłości. Przypomnieć należy, iż w judykaturze podkreśla się, iż sąd nie jest pozbawiony inicjatywy dowodowej, która oparta jest na jego uznaniu, a nie obowiązku ustawowym (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2015 r., III CSK 23/15, LEX nr 1936702). Przy istotnym wzmocnieniu zasady kontradyktoryjności zachowany został cel postępowania cywilnego w postaci dążenia do wydania orzeczenia zgodnego z zastosowaną normą prawną, czyli odpowiadającego rzeczywistym okolicznościom sprawy. Z tej przyczyny dopuszczenie przez sąd dowodu z urzędu zasadniczo nie może być uznane za działanie naruszające zasady bezstronności sądu i równości stron, nie można bowiem sądowi zarzucić, że działając w ramach przysługującego mu uprawnienia, realizuje cel wydania wyroku, zgodnego z rzeczywistym stanem rzeczy. Niekiedy, zwłaszcza w sytuacjach procesowych, w których nieprzeprowadzenie z urzędu dowodu stanowiącego element "zebranego materiału" stanowiłoby pogwałcenie elementarnych zasad, jakimi kieruje się sąd przy wymierzaniu sprawiedliwości, uprawnienie do dopuszczenia dowodu z urzędu przeradza się w obowiązek sądu. Oczywiście, sąd powinien korzystać z możliwości działania ex officio ostrożnie i z umiarem, aby nie narazić się na zarzut naruszenia prawa do bezstronnego sądu i odpowiadającego mu obowiązku przestrzegania zasady równego traktowania stron (art. 32 ust. 1 i art. 45 ust. 1 Konstytucji). Podstawą kontradyktoryjnego procesu cywilnego jest niewątpliwie zasada równouprawnienia jego stron, jednak dopuszczenie przez sąd dowodu z urzędu per se nie może być uznane za działanie naruszające tę zasadę. Podniesienie przez stronę zarzutu naruszenia art. 32 ust. 1 i 45 ust. 1 Konstytucji nie jest wyłączone, wymaga jednak wykazania, że w konkretnej sprawie sąd dopuścił z urzędu dowód nie w celu bliższego wyjaśnienia określonej okoliczności faktycznej, lecz w interesie lub na rzecz jednej ze stron i - pomimo zastrzeżenia, o którym mowa w art. 162 k.p.c. - dowód ten przeprowadził. Takiego zarzutu strona pozwana nie sformułowała przed Sądem Okręgowym. Kończąc wątek prawidłowości ustaleń faktycznych Sądu I instancji stwierdzić należy, iż aczkolwiek doszło do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. poprzez poczynienie częściowo błędnych ustaleń, a w konsekwencji i błędnej oceny co do okresów w których miała miejsce przewlekłość postępowania, to łączny okres przewlekłości postępowania pozostał taki sam i wyniósł 18 miesięcy. Dodatkowo statio fisci Skarbu Państwa odpowiedzialnym za szkodę stał się również(...). Sąd Apelacyjny nie podziela też zarzutu naruszenie art. 217 i n. k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. w zw. z art. 244 i n. k.p.c. w zw. z art. 3 k.p.c. w zw. z art. 328 § 2 k.p.c., poprzez dopuszczenie dowodu z akt rentowych powoda (ZUS w B.), akt osobowych służby w (...) w B., akt sprawy (...), akt sprawy(...) zgodnie z postanowieniem wydanym na rozprawie w dniu 30 grudnia 2015 r., zamiast dowodu z dokumentów znajdujących się w tych aktach. Prawdą jest, iż materiał zgromadzony w innej sprawie jest wyłącznie materiałem faktycznym, więc chcąc z niego skorzystać, sąd orzekający powinien uczynić go przedmiotem postępowania dowodowego, a więc ujawnić dokumenty, które mogą mieć znaczenie dla wyniku sprawy (por. wyrok SN z dnia 10 listopada 1966 r., II PR 269/66, LEX nr 6071; wyrok SN z dnia 11 grudnia 1967 r., II PR 155/67, LEX nr 6258; odmiennie orzeczenie SN z dnia 28 stycznia 1960 r., III CR 1143/58, OSNCK 1961, nr 2, poz. 48). Niewłaściwe jest natomiast dopuszczenie dowodu z akt innej sprawy bez ujawniania poszczególnych dokumentów, co uniemożliwia stronom zajęcie stanowiska odnośnie do każdego dokumentu. Dokumentem w rozumieniu art. 244 k.p.c. nie są więc akta innej sprawy w całości, lecz poszczególne protokoły. Nie można jednak uznać, iż to naruszenie przepisu miało wpływ na postępowanie. Skarżący aczkolwiek twierdził, iż globalne zaliczenie na rozprawie w poczet dowodów obszernych akt innych postępowań, nieprzewidziane przepisami kodeksu postępowania cywilnego, uniemożliwiło mu ustosunkowanie się do tych dokumentów, to bliżej tego stanowiska nie uzasadnił. Nie wskazał w jakim zakresie uniemożliwiło mu to skuteczną obronę. Z tych też względów Sąd Apelacyjny pominął wniosek pozwanego o odpuszczenie dowodu z dokumentów wymienionych w apelacji, gdyż de facto dowód z nich został przeprowadzony. Sąd drugiej instancji rozpoznający sprawę na skutek apelacji jest związany zarzutami dotyczącymi naruszenia prawa procesowego; bierze pod uwagę z urzędu jedynie naruszenia prawa procesowego prowadzące do nieważności postępowania. Sąd apelacyjny - bez względu na stanowisko stron oraz zakres zarzutów - powinien zastosować właściwe przepisy prawa materialnego, a więc także usunąć ewentualne błędy prawne sądu pierwszej instancji, niezależnie od tego, czy zostały one wytknięte w apelacji. Stosowanie prawa materialnego przez sąd drugiej instancji w ogóle nie może być wiązane z zakresem zarzutów apelacyjnych; ich rola sprowadza się tylko do uwypuklenia istotnych, zdaniem skarżącego, problemów prawnych, do przekonania sądu drugiej instancji co do ich oceny oraz "ułatwienia" kontroli instancyjnej (uchwała składu 7 sędziów SN z dnia 31 stycznia 2008 r., III CZP 49/07, OSNC 2008, nr 6, poz. 55, LEX nr 341125). To mając na uwadze zauważyć należy, iż Sąd Okręgowy błędnie przyjął jako podstawę prawną zasądzenia zadośćuczynienia na rzecz powoda przepisy ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki (Dz.U. Nr 179, poz. 1843) . W sytuacji gdy strona nie wniosła skargi na przewlekłość postępowania, w myśl art. 16 ustawy, może dochodzić stosownych roszczeń na podstawie art. 417 k.c. W postanowieniu z dnia 27 czerwca 2008 r., w sprawie III CZP 25/08, Sąd Najwyższy wskazał, iż artykuł 16 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki (Dz.U. Nr 179, poz. 1843) nie stanowi źródła roszczeń o naprawienie szkody wynikłej z przewlekłości postępowania; ich podstawą mogą być w szczególności art. 445 i 448 k.c., stosowane z uwzględnieniem orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego art. 6 ust. 1 i art. 41 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. (Dz.U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284). OSNC 2009/9/127, Biul.SN 2008/10/
- Również w orzecznictwie sądów apelacyjnych pojawiło się stanowisko, iż trwające ponad miarę postępowanie karne, oczekiwanie na jego zakończenie, może być źródłem stresu, niepewności i niepokoju, w związku z czym roszczenie w zakresie zadośćuczynienia należy uznać za zasadne w oparciu o art. 23 k.c. i 448 k.c." (wyrok SA w Katowicach z 4.12.2013 r. I ACA 788/13, Legalis i z dnia 8 maja 2015 r., V ACa 279/14, LEX nr 1809532). Mając z kolei na względzie orzecznictwo ETPC, należy dojść do wniosku, iż Trybunał zakłada, iż już sam fakt wystąpienia przewlekłości postępowania pociąga za sobą szkodę moralną, a więc szkodę niemajątkową. W wyroku z dnia 29 marca 2006 r. w sprawie Scordino przeciwko Włochom (skarga Nr 36813/97, HUDOC), ETPC podkreślił: "istnieje silne, lecz możliwe do obalenia domniemanie, że nadmiernie długie postępowanie spowoduje szkodę niematerialną. W niektórych przypadkach długość postępowania może skutkować jedynie minimalną szkodą moralną lub jej całkowitym brakiem. Zatem sądy krajowe musza uzasadnić swoje orzeczenie poddając wystarczające powody. Co prawda Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 maja 2010 r., II CSK 640/09 (niepubl.), i z dnia 24 września 2015 r, V CSK 741/14 (Biul.SN 2015/12/13) stwierdził, iż prawo do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie nie jest dobrem osobistym i powyższe stwierdzenie odnieść należy do postępowania przewidzianego ustawą o skardze, wskazał jednak, że naruszenie prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie, może prowadzić do naruszenia dobra osobistego określonego w art. 23 k.c. Należy zwrócić uwagę, że powód w pozwie i w wyjaśnieniach przed Sądem Okręgowym (niezaprzeczonych co do faktów przez pozwanego), twierdził, iż trwające 7 lat postępowanie karne spowodowało ujemne następstwa w jego życiu osobistym i rodzinnym. Powoływał się na utracone zdrowie fizyczne i psychiczne, poczucie krzywdy, niepewność co do dalszych losów i możliwości przywrócenia do pracy w (...). Wskazywał, iż w czasie trwania postępowania był traktowany jak przestępca, nie mógł znaleźć pracy, był bezrobotny. Miał przy tym małoletnią córkę i żonę, która również pozostawała bez pracy. Przedłużający się stan niepewności w czasie trwające postępowania karnego, co do jego zakończenia, spowodował problemy małżeńskie i rodzinne. Akcentowanie przez powoda problemów zdrowotnych, zarówno psychicznych i somatycznych, jak i publicznego napiętnowania go jako przestępcy, w podstawie faktycznej powództwa, pozwala przyjąć, iż swoje roszczenia powiązał głównie z naruszeniem takich dóbr jak godność i zdrowie. Jako trafną należy zatem uznać ocenę dokonaną przez Sąd Okręgowy, iż opieszale prowadzone postępowanie naraziło powoda na długotrwały stres, niepokój niepewną przyszłość, wzmożone wcześniejszą utratą pracy i zdiagnozowaną chorobą nowotworową. W ocenie Sądu Apelacyjnego doszło do naruszenia dobra osobistego powoda w postaci zdrowia i godności. Naruszenie tych dóbr podlega kompensacie na podstawie przepisów art. 417, 445 i 448 w związku z art. 24 k.c., wykładanych z uwzględnieniem orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego art. 6 ust. 1 i art. 41 Konwencji. W związku z tym na podstawie art. 417 § 1 k.c., stosowanego w związku z art. 16 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora bez nieuzasadnionej zwłoki oraz art. 23 i 448 k.c. roszczenie powoda w zakresie zadośćuczynienia należy uznać za zasadne. Dodać też należy, iż Sąd Okręgowy błędnie przyjął, iż w przypadku naruszenia dóbr osobistych przez Skarb Państwa przesłanką odpowiedzialności jest wina. W uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 października 2011 r., III CZP 25/11 OSNC 2012/2/15, wskazano, iż odpowiedzialność Skarbu Państwa na podstawie art. 448 k.c. za krzywdę wyrządzoną naruszeniem dóbr osobistych nie zależy od winy. Wynikający z art. 77 ust. 1 Konstytucji i z art. 417 k.c. obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie władzy publicznej obejmuje także szkodę niemajątkową (krzywdę) w ujęciu art. 448 k.c. Ograniczenia ustawowe odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną działaniem władzy publicznej są dopuszczalne tylko w odniesieniu do zakresu kompensacji, a nie co do zasady odpowiedzialności, jednoznacznie określonej w art. 77 ust. 1 Konstytucji. Zatem wina nie jest przesłanką odpowiedzialności Skarbu Państwa w oparciu o art. 448 k.c. Kodeks cywilny nie wskazuje żadnych kryteriów, jakimi należy się kierować przy określeniu wysokości zadośćuczynienia, jednakże judykatura w tym przedmiocie została wypracowana i przyjmuje ona, że zadośćuczynienie ma przede wszystkim charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość. Oczywiście wysokość ta nie może być nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być "odpowiednia". Wysokość sumy pieniężnej, stanowiącej zadośćuczynienie za krzywdę, powinna być zatem ustalona po uwzględnieniu wszelkich zachodzących okoliczności, zwłaszcza mających wpływ na rozmiar doznanej krzywdy. Wbrew zarzutom apelacji, Sąd Okręgowy wziął pod rozwagę wszystkie okoliczności sprawy. Przyznane powodowi zadośćuczynienie obejmuje krzywdy związane z naruszeniem dóbr osobistych powoda związanych z przewlekle prowadzonym przeciwko niemu postępowaniem karnym. Trzeba podkreślić, że ustalenie wysokości zadośćuczynienia w konkretnej sprawie, oczywiście przy uwzględnieniu wszystkich jej okoliczności i określonych w judykaturze przesłanek jej miarkowania, należy do sfery swobodnego uznania sędziowskiego. Sąd Apelacyjny nie dostrzega konieczności ingerencji w wysokość ustalonego zadośćuczynienia. Zarzuty apelacji w zakresie zwalczającym zasądzenie na rzecz powoda zadośćuczynienia w wysokości
- 000 złotych były bezzasadne. Zatem zarzut apelacji naruszenia art. 2 w zw. z art. 16 ustawy z dnia 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony, w zw. z art. 417 k.c. przez ich błędną wykładnię i błędne zastosowanie należało uznać za bezzasadny. Trafne natomiast były zarzuty dotyczące ustalonego przez Sąd Okręgowy odszkodowania. Słusznie podniósł skarżący, iż wysokość odszkodowania, które stanowi utracone przez powoda wynagrodzenie, winna być obniżona o wszystkie dochody jakie uzyskał powód w okresie od 5 stycznia 2012 r. do dnia 5 lipca 2013 r. Powód już w pozwie przyznał, iż poza rentą otrzymywał zasiłek dla osób bezrobotnych. Z przedłożonych dokumentów z Powiatowego Urzędu Pracy wynika, iż wypłacony został on w okresie od 14.02.2012 do 14.02.2013 r., w łącznej wysokości 8.249,98 zł (k.102 i 105 akt). Zatem o taką kwotę należał pomniejszyć należne powodowi odszkodowanie. Sąd Apelacyjny nie podziela też zarzutu obrazy art. 361 k.c. Zgodnie z art. 361 k.c., zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła (§ 1); w powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono (§ 2). W świetle przytoczonej regulacji związek przyczynowy pełni podwójną funkcję: warunkuje powstanie odpowiedzialności odszkodowawczej (art. 361 § 1 k.c.) oraz określa jej granice (art. 361 § 2 k.c.). Pojęcie szkody nie jest ustawowo zdefiniowane. W doktrynie i orzecznictwie przyjmuje się, że szkodą jest wszelki uszczerbek dotykający osobę bez prawnego uzasadnienia, wyrażający się w różnicy pomiędzy stanem majątku poszkodowanego, jaki istniał i mógłby w normalnej kolei rzeczy istnieć czy się wytworzyć, a stanem, jaki powstał skutkiem zdarzenia wywołującego szkodę. Szkoda może przejawiać się w dwóch postaciach: tzw. szkody rzeczywistej, jak i utraconych korzyści (art. 361 § 2 k.c.). Normalny związek przyczynowy w rozumieniu art. 361 § 1 k.c. zachodzi wówczas, gdy w danym układzie stosunków i warunków oraz w zwyczajnym biegu rzeczy, bez szczególnego zbiegu okoliczności, szkoda jest typowym następstwem tego rodzaju zdarzenia. Nie ulega wątpliwości, że gdyby w sprawie karnej powoda sądy obu instancji nie dopuściły się przewlekłości, to sprawa ta zakończyłaby się wcześniej o okres przewlekłości, który został stwierdzony, co w efekcie doprowadziłoby do sytuacji wcześniejszego przywrócenia powoda do pracy i uzyskiwania przez niego wynagrodzenia. Za nietrafny należało też uznać zarzut dotyczący rozstrzygnięcia kosztach procesu. Aczkolwiek Sąd Okręgowy błędnie wskazał art. 100 k.p.c. jako podstawę rozstrzygnięcia o kosztach procesu, zważywszy, że w zasadzie odstąpił od obciążania powoda od obciążania tymi kosztami w zakresie przegranego powództwa (art.102 k.p.c.) to uchybienie to nie miało wypływu na wynik sprawy. Stanowisko Sądu Okręgowego w tym zakresie i przytoczone argumenty należy zaaprobować. Dodać należy, iż kwestia wysokości zadośćuczynienia zawsze podlega ocenia sądu, a strona dochodząca tego roszczenia ma prawo pozostawać w subiektywnym poczuciu większej krzywdy, niż ostatecznie przyzna to sąd w wyroku. To mając na względzie Sąd Apelacyjny na mocy art. 386 §1 k.p.c. orzekł jak w sentencji. O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono na mocy art. 100 k.p.c. rozdzielając je stosunkowo w proporcji 0,
- (...)