← Polska

VIII Ga 250/13

Sygnatura akt VIII Ga 250/13 WYROK W I M I E N I U R Z E C Z Y P O S P O L I T E J P O L S K I E J Dnia 20 września 2013 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie VIII Wydział Gospodarczy w składzie następującym

§4k.c.

umowa o roboty budowalne zawarta między generalnym wykonawcą i podwykonawcą (a także między kolejnymi podwykonawcami) dla swej ważności wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności. Teza ta wymagała zasygnalizowania w ramach odniesienia się do zarzutu naruszenia art. 227 k.p.c., gdyż niezachowanie formy wymaganej przez ustawę przekreśla możliwość uznania że strony zawarły ważną umowę o roboty budowalne i determinuje zakres postępowania dowodowego. Powyższe rozważania należy odnieść także do pominiętych przez Sąd Rejonowy dowodów z zeznań świadków. Również i te dowody miały służyć wykazaniu – jak wynika ze stanowiska procesowego powoda – charakteru świadczenia upadłego a zatem wskazywać na kwalifikację prawną zawartej przez pozwanego upadłego umowy, zatem w świetle powyższych rozważań, wobec uznania, że umowa o roboty budowalne nie została skutecznie zawarta, ich przeprowadzenie stało się zbędne dla rozstrzygnięcia sprawy. Przechodząc do omówienia zasadniczej na gruncie niniejszej sprawy kwestii, jaką była kwalifikacja prawna umowy łączącej strony wskazać trzeba, że nie ma podstaw do kwestionowania prawidłowości stanowiska Sądu Rejonowego, który uznał tę umowę za umowę o dzieło. Również dokonana przez Sąd Okręgowy analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego, pod kątem znaczenia i treści oświadczeń woli złożonych przez strony procesu, a konstruujących umowę wskazuje, że umowę między stronami kwalifikować należy jako umowę o dzieło. Przypomnieć należy, że kwalifikacja prawna umowy zależy ani od jej nazwy (określenia) ani od sposobu jej zakwalifikowania przez strony, ale od rzeczywistej treści oraz celu i zgodnego zamiaru stron (art. 65 § 2 k.c.). O uznaniu określonej umowy za jedną z umów typizowanych w Kodeksie cywilnym nie przesądza również treść faktury VAT, która jest jedynie dokumentem rachunkowym i może mieć znacznie co najwyżej pomocnicze w procesie ustalania treści a w konsekwencji - właściwej kwalifikacji prawnej umowy. Zatem dla kwalifikacji umowy zasadnicze znaczenie ma zdekodowanie zgodnej woli stron w zakresie jej celu (zgodnego zamiaru stron). W niniejszej sprawie nie było sporu co do tego, że strony zawarły umowę na podstawie której upadła spółka zobowiązała się do wykonania stolarki otworowej o indywidualnym charakterze, według uzgodnionego projektu, z materiałów własnych wykonawcy, a następnie dostarczenia jej i zamontowania w miejscu wyznaczonym przez kontrahenta. Bazując na treści łączącej strony umowy należało uznać, że stanowi ona umowę o dzieło, albowiem na jej podstawie przyjmujący zamówienie zobowiązał się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. O zakwalifikowaniu łączącej strony umowy jako umowy o roboty budowlane nie mogło decydować wskazanie w fakturach VAT, że dotyczą one robót budowlano-montażowych, ani też, że w protokole odbioru robót budowlano montażowych (obejmujących stolarkę okienną) podpisał się kierownik budowy (k.74), czy wreszcie, że pozwanemu jako wykonawcy przekazano dziennik budowy – jak również i pozostałe okoliczności wskazane w apelacji. Należy bowiem podkreślić, że upadła spółka była podwykonawcą na zadaniu inwestycyjnym pod nazwą „Termomodernizacja Szkoły Podstawowej nr (...) w W.”, które to zadanie było wykonywane w na podstawie umowy o roboty budowlane zawartej przez generalnego wykonawcę z inwestorem. W tym kontekście okoliczność, że pozwana dysponowała dziennikiem budowy, na budowie występował kierownik budowy itd. wskazuje jedynie na to, że generalnego wykonawcę z inwestorem łączyła umowa o roboty budowlane, co nie decyduje automatycznie o takim samym zakwalifikowaniu każdej umowy łączącej generalnego wykonawcę z podwykonawcą. Generalny wykonawca może bowiem zawierać z poszczególnymi podwykonawcami zarówno umowy o dzieło, powierzając każdemu z podwykonawców wykonanie jedynie pewnego elementu prac, które dopiero w całości tworzą obiekt i stanowią o wykonaniu przez generalnego wykonawcę zobowiązania z umowy o roboty budowlane jak i umowę o roboty budowlane – w sytuacji gdy w podwykonawczym stosunku prawnym dominują elementy charakterystyczne da umowy o roboty budowalne. W orzecznictwie przyjmuje się, że jeżeli wykonane przez podwykonawców roboty stanowiły fragment robót objętych pozwoleniem na budowę, a nie odpowiadają (oceniane samodzielnie) pojęciu wykonania obiektu w rozumieniu art. 647 k.c., mimo to mogą być kwalifikowane jako wykonywane w ramach umowy o roboty budowlane. Należy bowiem w tym względzie posiłkować się przepisami prawa budowlanego definiującymi pojęcie obiektu budowlanego, robót budowlanych (w tym montażowych) i robót wykończeniowych (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 30 września 2010 roku, I CSK 542/09, Lex nr 661497). Dostrzegając konieczność rewizji dotychczasowych poglądów orzeczniczych dotyczących rozróżnienia i kwalifikacji umów podwykonawczych jako umów o dzieło lub umów o roboty budowlane po wejściu w życie normy art.

k.c. nie można generalizować i przyjmować, że każde wykonanie prac podwykonawczych na rzecz wykonawcy robót budowlanych stanowi umowę o roboty budowalne zwłaszcza w sytuacji, gdy strony nie zachowały formy pisemnej umowy. Ustawodawca określając zobowiązanie wykonawcy robót wskazuje, że polega ono m.in. na wykonaniu obiektu, z kolei zobowiązanie inwestora polega na zapłacie umówionego wynagrodzenia. Przy tym, co istotne, samo uczestnictwo w procesie inwestycyjnym nie przesądza o rodzaju zawartej umowy (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2005 roku, V CK 423/05, Lex nr 269751). Należy więc podkreślić, że umowa o roboty budowlane, w odróżnieniu od umowy o dzieło, dotyczy przedsięwzięcia większych rozmiarów o zindywidualizowanych właściwościach, zarówno fizycznych, jak i użytkowych, któremu towarzyszy projektowanie i zinstytucjonalizowany nadzór stosownie do przepisów ustawy Prawo budowalne(vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2007 roku, I CSK 51/07, LEX nr 334975; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 października 2004 r., I CK 71/04, LEX nr 160517). Przedsięwzięcie to ustawodawca określił w art. 647 k.c. mianem „obiektu”. Ustalenie zatem czy pracom wykonanym przez powoda należy przypisać to miano, ma zasadnicze znaczenie dla możności zakwalifikowania umowy łączącej strony jako umowy o dzieło. Zakresem prac powoda było wykonanie stolarki otworowej, o indywidualnym charakterze oraz jej dostarczenia i zamontowania. Prace powoda zatem, mimo iż stanowiły istotny element procesu inwestycyjnego, samodzielnie nie tworzyły obiektu, z drugiej zaś strony, prace wykonane przez pozwanego kwalifikować należało według tego kryterium nawet w sytuacji, gdyby stolarka otworowa nie była wykonana. Należy wskazać, że zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego (PWN, W-wa 2006, s. 1053), obiekt to „budynek lub zespół budynków użyteczności publicznej; także urządzenia terenowe”. Z kolei ustawa z dnia 7 lipca 1994 roku Prawo budowlane (Dz. U. z 2010 roku, Nr 243, poz. 1623, t.j.) definiuje w art. 3 pojęcie obiektu budowlanego, wskazując, że o ile posługuje się takim sformułowaniem należy przez to rozumieć budynek wraz z instalacjami i urządzeniami technicznymi, budowlę stanowiącą całość techniczno-użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami, obiekt małej architektury. Prace wykonane przez powoda jakkolwiek mogą być wyodrębnione spośród reszty zakresu robót wykonywanych przez pozwanego na rzecz inwestora, to jednak nie spełniają desygnatów żadnej ze wskazanych wyżej definicji. Zatem prace te stanowiły jedynie część (element) obiektu (przedmiotu robót budowlanych wykonywanych przez powoda. Jednocześnie sposób określenia przedmiotu umowy odpowiada cechom świadczenia wykonawcy o których mowa w art. 627 k.c. Przy braku zachowania formy pisemnej wymaganej przez art.

§4k.c.

nie ma przeszkód, by umówiony efekt świadczenia podwykonawcy kwalifikować jako dzieło w rozumieniu normy art. 627 k.c. Dodać jeszcze należy, że z materiału dowodowego zebranego w aktach sprawy nie wynika, że zamawiający zobowiązał się do zapłaty „umówionego wynagrodzenia”, co ma również ważkie znaczenie przy kwalifikacji prawnej umowy. Przy umowie o dzieło umówienie wynagrodzenia w określonej wysokości nie jest elementem przedmiotowo istotnym. Wystarczy by zamawiający zobowiązał się do zapłaty wynagrodzenia, zaś jego wysokość nie musi być z góry ustalona. Z kolei przy umowie o roboty budowlane ustawodawca wprowadził wymóg „umówienia wynagrodzenia”, co wskazuje, że określenie wysokości wynagrodzenia jest elementem przedmiotowo istotnym umowy. W realiach niniejszej sprawy niesporna była jedynie wysokość wynagrodzenia, ale już na temat sposobu jego ustalenia strony się nie wypowiadały. Zostało ono przez powoda wyliczone jako suma należności wynikających z wszystkich faktur VAT, co nie oznacza, że suma ta była znana już przy zawarciu umowy. Jest to dodatkowy argument wskazujący na to, że strony łączyła umowa o dzieło. Zatem przy przyjęciu, że strony łączyła umowa o dzieło, roszczenie powoda niewątpliwie uległo przedawnieniu. W tym miejscu należy jedynie zaznaczyć, że Sąd Rejonowy błędnie przyjął, iż bieg przedawnienia rozpoczął się od dnia 1 października 2008 roku, a więc od dnia wskazanego w fakturze jako termin płatności. Zgodnie z art. 646 k.c. roszczenia wynikające z umowy o dzieło przedawniają się z upływem dwóch lat od dnia oddania dzieła, przy czym w oparciu o tę regulację dwuletnieniu przedawnieniu ulegają roszczenia obu stron, a nie tylko wykonawcy. Innymi słowy bieg przedawnienia wszelkich roszczeń obu stron umowy o dzieło w tym roszczenia wykonawcy o zapłatę wynagrodzenia, rozpoczyna się od dnia oddania dzieła. Odnosząc się do stanowiska powoda prezentowanego w toku całego procesu, powtórzonego w apelacji, a sprowadzającego się do wywodzenia, że łącząca strony umowa była umową o roboty budowlane, to zaś przesądzało, że termin przedawnienia roszczenia powoda wynosiła trzy lata i został przerwany zawezwaniem do próby ugodowej, wskazać trzeba, że z argumentacją tą nie sposób się zgodzić. Niezależnie od przedstawionego już wyżej stanowiska Sądu Okręgowego w odniesieniu do rodzaju umowy łączącej strony, należy zaznaczyć, że nawet przyjęcie, iż umowa ta powinna być kwalifikowana jako umowa roboty budowlane nie wpłynęłoby na konkluzje Sądu dotyczącą upływu terminu przedawnienia. Dla umowy o roboty budowlane, zawartej pomiędzy generalnym wykonawcą a podwykonawcą ustawodawca zastrzega formę pisemną pod rygorem nieważności (art.

§ 4

k.c.), co oznacza, że umowa stron, kwalifikowana jako umowa o roboty budowlane była nieważna ze względu na brak dowodu zachowania formy pisemnej. Należy przy tym wskazać, że złożenie podpisów pod fakturą VAT czy protokołem odbioru nie oznacza, jak to sugerował pełnomocnik powoda na rozprawie prze Sądem Rejonowym, że forma pisemna została zachowana. Zgodnie z art. 78 § 1 k.c. do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. Do zawarcia umowy wystarcza wymiana dokumentów obejmujących treść oświadczeń woli, z których każdy jest podpisany przez jedną ze stron, lub dokumentów, z których każdy obejmuje treść oświadczenia woli jednej ze stron i jest przez nią podpisany. Bazując na treści wskazanego przepisu należy uwypuklić, że ani faktura ani protokół odbioru nie są dokumentami obejmującymi treść oświadczenia woli stron. Faktura jest jedynie dokumentem rachunkowym (wystawianym a etapie wykonania umowy) i jakkolwiek treść faktury stanowi „wypadkową zinterpretowanych przez wystawcę warunków stosunku cywilnoprawnego w zakresie istnienia i wysokości naliczonego świadczenia pieniężnego”, to jednak sama w sobie nie jest źródłem stosunku cywilnoprawnego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 2010r., V CKN 291/00, Lex nr 53120), lecz konsekwencją uprzedniego zawarcia i zwykle również wykonania umowy (co najmniej w zakresie świadczenia niepieniężnego). Natomiast protokół odbioru robót to czynność faktyczna, która nie zawiera ani nie stwierdza oświadczeń woli, a jedynie oświadczenia wiedzy osób podpisujących protokół, że określone roboty zostały wykonane. Jest to zatem akt kwitujący wykonawcę już po wykonaniu przezeń umowy, który nie może być utożsamiany z aktem pisemnym zawierającym oświadczenia obu stron kreujące stosunek obligacyjny. Dodać trzeba, że argument odnoszący się do nieważności umowy z powodu braku odpowiedniej formy również stanowił asumpt do przyjęcia, że Sąd I instancji prawidłowo zakwalifikował umowę między stronami jako umowę o dzieło. W doktrynie przyjmuje się potrzebę przeprowadzania interpretacji oświadczeń woli, zgodnie z zasadą favor contractus, wynikającą z względnie wiążącego charakteru większości przepisów części szczególnej prawa zobowiązań, umożliwiających stronom szerokie korzystanie z wyrażonej w art. 353 1 k.c. zasady swobody umów. Zasada życzliwej interpretacji ( benigna inerpretatio) wyraża dyrektywę, w świetle której należy raczej przyjąć takie znaczenie oświadczenia woli, jakie „pozwala na utrzymanie czynności prawnej, niż kwalifikowanie jej jako nieważnej”. Zatem proces wykładni powinien mieć na celu przede wszystkim doprowadzenie do realizacji zgodnej woli stron zawierających umowę. W rezultacie, w przypadku, gdy zawarta umowa nie spełnia przesłanek formalnych od których ustawa uzależnia ważność wyodrębnianego normatywnie typu umowy, zasada favor contractus nakazuje poczynienie ustaleń, czy zgodne oświadczenia woli stron nie wyczerpują swoją treścią przesłanek kreujących inny nazwany stosunek prawny i czy nie jest konieczne uznanie, że w istocie doszło do skutecznego zawarcia umowy kwalifikowanej jako inny typ ( Z. Radwański [w:] System Prawa Prywatnego. Tom II, Prawo cywilne – część ogólna, Warszawa 2008, s. 79 – 80 i tam cytowane orzecznictwo oraz wypowiedzi nauki). Wychodząc zatem od zasady benigna interpretatio wskazuje się , że w toku wykładni umowy uwzględniającej kontekst sytuacyjny należy możliwie najpełniej urzeczywistnić wolę stron i w związku z tym należy dokonać tzw. konwersji czynności prawnej nieważnej np. ze względu na niezachowanie rygorów ustawowych co do formy, w czynność ważną, której najpełniej odpowiada treść umowy zawartej między stronami (por. przede wszystkim Z. Radwański, op. cit, s. 435 – 438 i tam powołane orzecznictwo SN). Zasada ta znajduje potwierdzenie również w nowszym orzecznictwie Sądu Najwyższego. Na tle konkretnych spraw przedstawia się bowiem jednolicie pogląd zgodnie z którym, jeśli zawarta umowa nie spełnia przesłanek ważności określonych konkretną normą prawną, oznacza to jedynie tyle, że ta konkretna norma nie ma do niej zastosowania. Nie oznacza to jednak, że umowa staje się nieważna. Jeśli zachodzą zatem przesłanki upoważniające do stosowania innych przepisów k.c., Sąd winien je stosować (por. np. wyrok Sn z 29 lutego 2008, II CSK 463/07 lex nr 463366, wyrok z 30 czerwca 2004, IV CSK 521/03, Lex nr 183717. wyrok z 18 lutego 2011, I CSK 275/10 Lex nr 818561). Biorąc zatem pod uwagę powyższe wskazać należy, że niezależnie od treści oświadczeń woli stron i kontekstu, w którym zostały złożone (co pozwalało na uznanie, że łącząca je umowa była umową o dzieło) również i okoliczność, że umowa ta nie została zawarta w żadnej formie szczególnej, zgodnie z zaprezentowaną zasadą życzliwej interpretacji, prowadzi od przyjęcia, że nie była to umowa o roboty budowlane. Konkluzja ta podważa dalszą argumentację powoda, która zasadzała się na wywodzeniu, iż przed upływem terminu przedawnienia doszło do przerwania jego biegu. Uzupełniająco jedynie należy wskazać, że konkluzji powyższej nie zmienia również możliwość zakwalifikowania żądania powoda jako wywodzonego z przepisów o świadczeniu nienależnym. Pomijając już w tym miejscu, że w sprawie brak jest jakichkolwiek przytoczeń faktycznych wskazujących na wolę powoda dochodzenia zapłaty na podstawie art. 410 k.c., to również i roszczenie wywodzone z tej podstawy prawnej uznać należy za przedawnione. Roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia przedawniają się według przepisów ogólnych w terminie trzyletnim, jeżeli są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Bieg przedawnienia roszczenia wynikającego z zobowiązania bezterminowego rozpoczyna się w dniu, w którym świadczenie powinno być spełnione, gdyby wierzyciel wezwał dłużnika do wykonania zobowiązania w najwcześniej możliwym terminie (art. 120 § 1 zdanie drugie w zw. z art. 455 k.c.), niezależnie od świadomości uprawnionego co do przysługiwania mu roszczenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 kwietnia 2993 roku, I CKN 316/01). W niniejszej sprawie przedmiot umowy został oddany w dniu 20 sierpnia 2008 roku, co nie było sporne między stronami i zostało stwierdzone odpowiednim protokołem. Z chwilą oddania przedmiotu umowy powód miał możliwość wystąpienia z żądaniem zwrotu nienależnego świadczenia lub jego równowartości, zaś pozwany powinien był żądanie to spełnić niezwłocznie. Pojęcie „niezwłoczności” nie jest utożsamiane w tradycji prawnej z wymogiem „natychmiastowości” świadczenia , lecz nakazuje uwzględniać czas rozsądnie konieczny dla podjęcia przez dłużnika w normalnym toku czynności, działań zmierzających do spełnienia świadczenia. Musi być to więc termin realny, a przy jego określeniu należy uwzględnić okoliczności miejsca i czasu, rodzaj i rozmiar świadczenia. Dłużnik powinien mieć więc możliwość przygotowania przedmiotu świadczenia. W realiach niniejszej sprawy w ocenie Sądu przyjąć należy, ze świadczenie winno być spełnione w terminie 14 dni od dnia wezwania. Bieg przedawnienia rozpocząłby się w takim przypadku w dniu 4 września 2008 roku i upłynąłby w pierwszej połowie września 2011 roku, a zatem przed dniem zawezwania do próby ugodowej. W konkluzji należało stwierdzić, że roszczenie powoda uległo przedawnieniu, jak to trafnie skonstatował Sąd Rejonowy. Nawet zgodna z żądaniem apelacji kwalifikacja prawna umowy nie może doprowadzić do sformułowania odmiennych wniosków. Umowa o roboty budowlane wobec braku odpowiedniej formy byłaby nieważna, co powoduje (w świetle powołanych wypowiedzi nauki i orzecznictwa) konieczność konwersji tej umowy na umowę o dzieło (i w konsekwencji przedawnienie roszczenia) bądź konieczność oceny roszczenia powoda na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu (i również w konsekwencji – przedawnienie) Mając na uwadze powyższe na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. należało orzec o oddaleniu apelacji. Powód przegrał sprawę w postępowaniu odwoławczym, jest zatem zobowiązany zwrócić pozwanemu, na podstawie art. 98 k.p.c. koszty które ten poniósł dla celowej obrony swych praw. Na koszty te składa się wynagrodzenie pełnomocnika procesowego pozwanego w kwocie 1200 zł, ustalone na podstawie § 6 pkt 5 w zw. z § 12 ust 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 wrzesnia 2002 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (Dz. U. z 2002 roku, Nr 163, poz. 1349 ze zm.).

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.