. Za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu uważa się, z zastrzeżeniem art. 18 3b § 2 – 4 KP, różnicowanie przez pracodawcę sytuacji pracownika z jednej lub kilku przyczyn określonych w art.
, którego skutkiem jest w szczególności: odmowa nawiązania lub rozwiązanie stosunku pracy; niekorzystne ukształtowanie wynagrodzenia za pracę lub innych warunków zatrudnienia albo pominięcie przy awansowaniu lub przyznawaniu innych świadczeń związanych z pracą; pominięcie przy typowaniu do udziału w szkoleniach podnoszących kwalifikacje zawodowe - chyba że pracodawca udowodni, że kierował się obiektywnymi powodami. Przewidziano wreszcie, że osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów (art. 18 3d KP). W wyroku z dnia 18 sierpnia 2009 r. (I PK 28/09, M.P.Pr. 2010, nr 3, s. 148) Sąd Najwyższy orzekł, że przepisy kodeksu pracy odnoszące się do dyskryminacji nie mają zastosowania w przypadku nierównego traktowania niespowodowanego przyczyną uznaną za podstawę dyskryminacji. Na podsumowanie powyższych rozważań warto przytoczyć treść orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2016 r. (II PK 303/14, LEX nr 2019532). W cytowanym wyroku Sąd Najwyższy podkreślił, iż Wyrażona w art. 11 3 k.p. i rozwinięta w art.
i nast. k.p. zasada niedyskryminacji (równego traktowania w zatrudnieniu) nie jest tożsama z określoną w art. 11 2 k.p. zasadą równych praw (równego traktowania) pracowników jednakowo wypełniających takie same obowiązki. Przyjmuje się, że te dwie zasady, aczkolwiek pozostają ze sobą w ścisłym związku, to niewątpliwie są odrębnymi zasadami, a ich naruszenie przez pracodawcę rodzi różne konsekwencje. W uzasadnieniu rzeczonego wyroku Sąd Najwyższy wskazał, iż Ścisły związek pomiędzy zasadami wyrażonymi w art. 11 2 i art.11 3k.p. polega na tym, że jeśli pracownicy, mimo że wypełniają tak samo jednakowe obowiązki, traktowani są nierówno ze względu na przyczyny określone w art. 11 3 (art.
Jeżeli jednak nierówność nie jest podyktowana zakazanymi przez ten przepis kryteriami, wówczas można mówić tylko o naruszeniu zasady równych praw (równego traktowania) pracowników, o której stanowi art. 11 2 k.p., a nie o naruszeniu zakazu dyskryminacji wyrażonym w art. 11 3 k.p. Rodzi to istotne konsekwencje, gdyż przepisy Kodeksu pracy odnoszące się do dyskryminacji nie mają zastosowania w przypadkach nierównego traktowania niespowodowanego przyczyną uznaną za podstawę dyskryminacji. Powód w pozwie wskazał, że jest nierówno traktowany w zatrudnieniu, domagając się jednocześnie odszkodowania z tego tytułu. Z powyższego mogłoby wynikać, iż skoro powód żądał odszkodowania, to zarzucał pracodawcy dyskryminację (roszczenie odszkodowawcze z art. 18 3d KP ma bowiem zastosowanie jedynie w przypadku dyskryminacji, nie zaś naruszenia zasady równego traktowania pracowników jednakowo wypełniających takie same obowiązki – art. 11 2 KP). W takiej sytuacji zaś to na pracowniku wywodzącym swe roszczenia z przepisów zakazujących dyskryminacji ciąży obowiązek przytoczenia w pozwie okoliczności faktycznych, które uprawdopodobnią nie tylko to, że jest traktowany odmiennie od innych pracowników wykonujących pracę jednakową lub jednakowej wartości, lecz także to, że to zróżnicowanie spowodowane jest niedozwoloną przyczyną (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 2012 r., (II PK 196/11, OSNP 2013, nr 7-8, poz. 73). Podkreślić należy, że w toku całego postępowania powód nie wskazał na żadne kryteria dyskryminacyjne, które miałyby powodować jego nierówne traktowanie. Sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego również nie dopatrzył się w ustalonym stanie faktycznym istnienia jakiegokolwiek kryterium dyskryminacyjnego, które wskazywałoby na uzasadnienie żądania powoda odszkodowania z tytułu dyskryminacji. Podkreślić należy również, że powód de facto nie porównywał się w ogóle do innych pracowników, a przejawów dyskryminacji czy nierównego traktowania upatrywał w ocenie nie jego osoby, a podlegającego ocenie dworca. W takiej sytuacji Sąd Rejonowy, po zważeniu, że brak jest podstaw do uwzględnienia roszczenia odszkodowawczego w oparciu o art. 18 3d KP winien poszukiwać podstawy prawnej rozstrzygnięcia w przepisach Kodeksu cywilnego, o ile ustali, iż do naruszenia zasady równego traktowania faktycznie doszło, ale nie z uwagi na kryterium dyskryminacyjne. W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się bowiem, że ustalenie podstawy prawnej wyroku (kwalifikacja żądania) – a więc dobór właściwego przepisu prawa materialnego, jego wykładnia oraz podjęcie aktu subsumcji roszczenia procesowego pod właściwą normę prawa materialnego mającą oparcie w ustalonych faktach – należy do sądu, który nie jest związany podstawą materialną żądania, wskazaną przez powoda (por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów - zasady prawnej z dnia 31 stycznia 2008 r., III CZP 49/07, OSNC 2008 Nr 6, poz. 55 oraz wyroki z dnia 21 maja 2009 r., V CSK 439/08, LEX nr 518121; z dnia 28 marca 2014 r., III CSK 156/13, LEX nr 1489247 i z dnia 13 listopada 2014 r., V CNP 8/14, LEX nr 1622336). Ponieważ powód w podstawie faktycznej powództwa nie wskazywał na żadne zabronione przez prawo kryterium dyskryminacyjne i nie powoływał się na nie w toku postępowania i kryterium takiego nie dopatrzył się także Sąd Rejonowy w toku postępowania, Sąd Rejonowy przyjął, że podstawy prawnej roszczenia odszkodowawczego powoda nie stanowi art. 18 3d Kodeksu pracy, odnoszący się do roszczenia wywodzonego z zakazu dyskryminacji (art. 11 3 Kodeksu pracy). Powyższe nie oznacza jednak wyłączenia możliwości dochodzenia przez powoda ewentualnego roszczenia odszkodowawczego wywodzonego z wyrażonej w art. 11 2 Kodeksu pracy zasady równego traktowania, jednak w tej sytuacji podstawę prawną żądań stanowi art. 471 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 300 KP. Obowiązek równego traktowania pracowników, którzy jednakowo wypełniają takie same obowiązki, jest obowiązkiem pracodawcy wynikającym ze stosunku pracy. Jego naruszenie może więc powodować odpowiedzialność odszkodowawczą pracodawcy na ogólnych zasadach odpowiedzialności kontraktowej (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 września 2014 r., III PK 136/13, OSP 2015 Nr 9, poz. 85). Dla zastosowania art. 471 KC w zw. z art. 300 KP konieczne jest jednak ustalenie przez Sąd, że doszło do „zwykłego” (a więc nie noszącego znamion dyskryminacji) nierównego traktowania, co też stanowiło przedmiot oceny w niniejszej sprawie. Sytuacja nierównego traktowania w ocenie powoda miała swój początek z chwilą wprowadzenia przez pozwaną spółkę Panelu Satysfakcji Klienta w lutym 2014 r., czyli od wprowadzenia przez pozwaną spółkę firmy zewnętrznej, która miała oceniać poziom satysfakcji klienta na największych dworcach PKP w całym kraju. Powód zarzucał, że oceny Dworca Głównego we W. są niezasadne i nieadekwatne do rzeczywistego stanu dworca PKP. W ocenie powoda kluczowym elementem zaniżenia oceny satysfakcji klienta Dworca Głównego we W. był sposób wypełniania przez audytora tabeli, poprzez wpisanie odpowiedzi TAK lub NIE. Powód podnosił, iż taka sytuacja prowadzi do absurdu, gdyż np. niewielkie zabrudzenie ściany w mało widocznym miejscu powoduje automatycznie zaznaczenie przez audytora w arkuszu oceny odpowiedzi NIE na pytanie, czy ściany na dworcu są czyste. Powód stwierdził także, że po porównaniu danych z kontroli na innych dworcach (m.in. P., K.) widoczne jest, iż audytujący na innych obiektach przy przyznawaniu decyzji i udzielaniu odpowiedzi TAK/NIE uwzględniają realny wpływ na satysfakcję klienta oraz na skalę uchybienia, co przy ocenie (...) dworca nie występuje. W toku postępowania strona powodowa poczyniła porównanie arkusza oceny, dokonanej na Dworcu Głównym we W. w dniu 24 listopada 2014 r. z arkuszem oceny dworca (...) (z dnia 27 listopada 2014 r.) oraz dworca W. Centralna (z dnia 26 listopada 2014 r.). Strona powodowa zarzucała, iż przy pytaniu nr 75 ( Sufit/dach na peronach jest czysty) w arkuszu oceny dworca (...) widnieje ocena NIE i komentarz Pozostałości po balonach na suficie, a w arkuszu oceny dworca (...) znalazła się ocena TAK, przy czym audytor wpisał w komentarzu do omawianego pytania Peron 5 brudny sufit. Jak zeznał świadek E. P., będąca jednocześnie autorem omawianych ocen, rozbieżność ta wynikała jedynie z pomyłki, a nie celowego działania. Porównując arkusze ocen dworca (...) oraz dworca W. Centralna powód wskazał na stosowanie odmiennych kryteriów oceny przy pytaniach: - nr 16 ( Na peronach są powieszone możliwe do odczytania plakatowe rozkłady jazdy) – odpowiedź NIE we W. i komentarz Peron 5 – fragment tablicy porysowany; odpowiedź TAK w W. i komentarz Brak plakatowych rozkładów; - nr 14 ( Na dworcu są powieszone możliwe do odczytania plakatowe rozkłady jazdy) – odpowiedź TAK w W. i komentarz Brak aktualnego rozkładu z odjazdami. Powyższe w ocenie powoda miało ukazać, iż audytorzy stosowali niejednolite kryteria oceny różnych dworców, co przekładało się na surowszą ocenę Dworca Głównego we W.. Ze szczegółowych wyjaśnień świadka G. M. wynikało jednak, iż wskazane przez stronę powodową rozbieżności w wypełnianiu arkuszy ocen są uzasadnione. Odnosząc się do pytania nr 16 świadek G. M. wskazał, iż na dworcach znajdują się dwie grupy tablic z rozkładami – tablice z rozkładami aktualnymi oraz tablice przeznaczone na rozkłady tymczasowe, które w razie braku konieczności wywieszenia takiego rozkładu pozostają puste, ale winny być przygotowane na powieszenie takiego rozkładu (czyli powinny być czyste, nieporysowane, nieuszkodzone). Odpowiedź TAK w arkuszu ocen dworca (...) na pytanie nr 16 przy komentarzu Brak plakatowych rozkładów oznaczała, jak wskazał świadek G. M., iż na ocenianym dworcu tablice przeznaczone na przyszły rozkład są nieuszkodzone i gotowe na powieszenie rozkładów, które będą czytelne. Odpowiedź TAK przy pytaniu nr 14 w arkuszu ocen dworca (...) także znajdowała uzasadnienie, bowiem brak aktualnego rozkładu z odjazdami nie oznacza, że na dworcu nie ma powieszonych możliwych do oczytania plakatowych rozkładów jazdy (na dworcu są bowiem rozkłady z przyjazdami i są one możliwe do odczytania). Podkreślić należy również, że ocena dokonana przez audytorów podlegała następczej kontroli jakości, przeprowadzanej przez Departament ds. Klienta. Pracownicy Departamentu, dysponując arkuszem ocen, wypełnionym przez audytora, dokumentacją fotograficzną oraz mogący skorzystać z wyjaśnień audytorów, ustalali, czy dane uchybienie powinno mieć wpływ na końcowa ocenę danego dworca. Dopiero taki pełny obraz sytuacji pozwalał na ustalenie, czy dane uszkodzenie, zabrudzenie czy innego rodzaju nieprawidłowość może wpływać na poziom satysfakcji klienta – ustalenie takie nie mogło zaś skutecznie zostać dokonane jedynie na podstawie porównania dwóch arkuszy ocen bez uwzględnienia dokumentacji fotograficznej i wyjaśnień audytorów. Dalej uwypuklić należy fakt, iż procedura oceny stanu technicznego i czystości dworców była, wbrew twierdzeniom powoda, sformalizowana. Arkusze ocen, wypełniane przez audytorów, były identyczne i niezmienne dla każdego z ocenianych dworców. Ponadto każdy z audytorów został przeszkolony i zostały mu przekazane jednolite zasady oceny dworców. Audytorzy stosowali zatem jednolity system oceny czystości i stanu technicznego na każdym z kontrolowanych dworców. Oczywistym jest, że ocena dokonywana przez osoby należące do P. Satysfakcji Klienta nie była całkowicie wolna od elementów subiektywnych, w przypadku oceny czystości dużego obiektu nie jest jednak możliwe tak szczegółowe ustalenie kryteriów, by wpływ subiektywnych odczuć oceniającego całkowicie wyeliminować. Pracodawca powierzał dokonanie oceny wielu osobom i nie jest możliwe, by sposób oceniania, odczucia, poziom surowości oceny każdej z tych osób był identyczny. W ocenie Sądu ustalone przez pracodawcę wymogi uzasadnienia przyznanej oceny ograniczały jednak wpływ subiektywnych cech i wymagań patrolującego do minimum, ocena przy zastosowaniu założonych przez pracodawcę kryteriów była zaś wysoce zobiektywizowana. Nie sposób pominąć faktu istnienia kategorii tzw. dworców premium (dworców A), do których zaliczone zostały dworce o najistotniejszym znaczeniu dla pozwanej spółki z uwagi na największą liczbę pasażerów kolei oraz na funkcję komercyjną dworca. Wśród dworców kategorii premium znalazł się Dworzec Główny we W.. Dodatkowo zważyć należy, że Dworzec Główny we W. w ostatnim okresie przeszedł modernizację, która sprawiła, iż dworzec ten uplasował się w kręgu najdroższych inwestycji pozwanej spółki. Nie budzi zatem wątpliwości fakt, iż pasażerowie oraz osoby korzystające z usług dworca (...) posiadały wyższe wymagania co do rzeczonego obiektu w porównaniu z innymi dworcami, które nie należą do kategorii premium oraz nie przeszły gruntownej renowacji w ostatnim czasie. Jest uzasadnione z punktu widzenia zasad prawidłowego rozumowania i doświadczenia życiowego, iż w obiektach, które zostały wyremontowane, odnowione, odzyskały świetny wygląd i czystość każde uchybienie, nawet nieznaczne, razi osoby przebywające w tym obiekcie dużo bardziej, niż w obiektach, co do których zniszczenia czy zabrudzenia osoby te zdążyły niejako „przywyknąć”. Stąd też nie sposób porównywać kryteriów oceny Dworca Głównego we W. z dworcami, które nie były w ostatnich latach odnawiane i nie należą do kategorii premium oraz z dworcami, które, choć do kategorii premium należą, to jednak nie były w ostatnim czasie remontowane. Ponadto wskazać należy, że po zmianie personalnej na stanowisku menadżera Dworca Głównego we W. od miesiąca stycznia 2015 r. ogólna procentowa ocena rzeczonego dworca wzrosła w stosunku do stanu uprzedniego, i utrzymywała się na wysokim poziomie. Jak przyznał sam powód w trakcie niniejszego procesu, w okresie po zwolnieniu powoda ze stanowiska menadżera dworca, audyty przeprowadzane były w dalszym ciągu przez E. P. na podstawie tej samej metodologii ocen co we wcześniejszym okresie. Z powyższego wynika jednoznacznie, iż powodem stosunkowo niskiej oceny Dworca Głównego we W. w okresie, gdy dworzec ten nadzorował powód, nie była osoba audytora czy sposób przeprowadzanej oceny ani nadmierny rygoryzm oceniającego w stosunku do ocenianego obiektu, a faktyczny stan techniczny i poziom czystości na dworcu, który był adekwatnie odzwierciedlony w ocenie końcowej audytu. Wyższe oceny Dworca Głównego we W. nadzorowanego przez „nowego” menadżera wynikały m.in. z szybszej reakcji na dostrzeżone uchybienia w stosunku do tempa usuwania uchybień za czasów nadzorowania Dworca przez powoda. Twierdzeniu powoda, jakoby podlegający mu dworzec, a tym samym jego praca była oceniana znacznie surowiej, przeczy zatem również fakt znacznej poprawy ocen (...) dworca po zwolnieniu powoda z pracy, w sytuacji braku informacji o zmianie menadżera u patrolującej osoby. Podkreślić należy także, że na obiektywność przeprowadzanych audytów wpływ miał również fakt, iż Panel Satysfakcji Klienta składał się z osób pochodzących „z zewnątrz”, zatrudnianych przez pozwaną spółkę w oparciu o umowę zlecenia. Ponadto osoba audytora oraz data i godzina planowanego audytu nie były znane menadżerom dworców w celu zapobieżenia jakimkolwiek wpływom lub naciskom ze strony menadżerów na osoby audytujące. Powyższe zasady przeprowadzania ocen przez Panel Satysfakcji Klienta były jednolite dla wszystkich ocenianych dworców, a tym samym – dla wszystkich menadżerów dworców, które podlegały ocenie. Z zeznań wszystkich słuchanych w sprawie świadków spójnie i jednoznacznie wynika, iż audytorzy nie mieli negatywnego nastawienia dla Dworca Głównego we W., a przełożeni ich oraz przełożeni powoda nie posiadali wpływu na przebieg oceny oraz nie wywierali na audytorów nacisków, by dworzec ten oceniać surowiej i z nadmiernym rygoryzmem w porównaniu do pozostałych dworców. Każdy z kontrolerów miał za zadanie przede wszystkim wczuć się w rolę pasażera czy osoby korzystającej z usług dworca, a kontrola miała na celu podwyższenie komfortu osób, które stykały się z infrastrukturą (...). Nie ulega wątpliwości, że od obiektów odnowionych i wyremontowanych pasażerowie i osoby przebywające w danym obiekcie oczekują więcej, i każde uchybienie tworzy ogromny kontrast w porównaniu do całości obiektu, zatem swego rodzaju dyferencjacja, którą powód odbierał jako nadmierny rygoryzm i nierówne traktowanie, znajdowała swoje racjonalne uzasadnienie. Odnosząc się do wskazanej przez powoda sytuacji, w której podczas telekonferencji pracodawca użył w stosunku do powoda sformułowań m.in. „osiągnęliście dno” czy „stoczyliście się” Sąd wskazuje, że takie zachowanie ze strony pracodawcy niewątpliwie uznać należy za naganne. W świetle zeznań świadka B. M. nie sposób jednak uznać omawianej sytuacji za okoliczność równoznaczną z nierównym traktowaniem powoda. Świadek wskazał bowiem, iż co prawda takie rozmowy nie są codziennością w pozwanej spółce, to jednak zdarza się, że pracodawca w podobny sposób wyrażał swoje niezadowolenie z pracy innych osób w stosunku do nich. Sąd podkreśla, iż zachowanie pracodawcy nie znajduje swojego usprawiedliwienia, jednakże nie może być ono uznane za przejaw nierównego traktowania bądź dyskryminacji powoda. Do zachowania pracodawcy nie doszło bowiem ze względu na żadną z indywidualnych cech powoda (brak dyskryminacji), powód nie był też traktowany inaczej niż inni pracownicy jednakowo wypełniający takie same obowiązki. Podsumowując, mając na względzie przytoczone w treści niniejszego uzasadnienia orzeczenia Sądu Najwyższego, do naruszenia zasady niedyskryminacji w zatrudnieniu może dojść tylko wtedy, gdy zróżnicowanie sytuacji pracowników wynika wyłącznie z zastosowania przez pracodawcę niedozwolonego przez ustawę kryterium. Oznacza to równocześnie, że nie stanowi dyskryminacji dyferencjacja praw pracowników ze względu na cechujące ich odmienności nieuważane za dyskryminujące. Jeżeli pracownik nie potrafi uprawdopodobnić nierównego traktowania (np. przez porównanie swojej sytuacji do sytuacji innych pracowników) ani nie podaje (nie powołuje) jakiegokolwiek niedozwolonego kryterium jako przyczyny nierównego traktowania, to nie jest możliwe przyjęcie, że dyskryminacja rzeczywiście miała miejsce. Naruszenie art. 11 2 KP daje zaś pracownikowi możliwość dochodzenia odszkodowania na zasadach ogólnych, o których mowa w Kodeksie cywilnym, ale tylko w razie ustalenia, że do „zwykłego” nierównego traktowania, nie noszącego znamion dyskryminacji, faktycznie doszło. Jak zaś ustalono w toku niniejszego postępowania, pracodawca nie dopuścił się względem powoda ani naruszenia zakazu dyskryminacji, ani naruszenia zasady równości pracowników, wyrażonej w art. 11 2 KP. Dokonywana przez audytorów ocena Dworca Głównego w świetle ocen pozostałych dworców pozwanej spółki była bowiem obiektywna i uzasadniona, a kryteria oceny sformalizowane i jednolite dla wszystkich dworców. Mając powyższe na uwadze, roszczenie powoda nie zasługiwało na uwzględnienie. W niniejszej sprawie podstawą ustalenia przyjętego przez Sąd stanu faktycznego stały się uznane przez Sąd za w pełni wiarygodne zeznania świadków B. M., G. M. oraz E. P.. Sąd wziął pod uwagę, iż świadkowie B. M. i G. M. są pracownikami strony pozwanej, dlatego też oceny wiarygodności zeznań tych świadków Sąd dokonał ze szczególną rozwagą i szczegółowością. Spójność, logika, obszerność, wzajemne uzupełnianie się i korespondowanie zeznań świadków z zeznaniami innych świadków i z pozostałym materiałem dowodowym sprawy dowiodły, iż relacje tych świadków odzwierciedlają faktyczny przebieg zdarzeń. Wszyscy świadkowie zgodnie zeznali, że powód nie był dyskryminowany ani nierówno traktowany a ocena Dworca Głównego we W. nie była nadmiernie rygorystyczna. Świadkowie nie pozostawali skonfliktowani z powodem, zatem Sąd nie znalazł podstaw dla uznania, by świadkowie celowo składali zeznania niekorzystne dla powoda. Odnośnie z kolei zeznań powoda Sąd uznał je za miarodajne jedynie w zakresie, w jakim pozostawały zbieżne z pozostałym materiałem dowodowym sprawy. Wyjaśnienia powoda cechowały się bowiem, co zrozumiałe w tego typu sprawach, dużą dozą subiektywności i znacznym ładunkiem emocjonalnym. Nadto Sąd oceniając zebrany w sprawie materiał dowodowy dał wiarę w całości przedstawionym w sprawie dowodom z dokumentów, jako że żadna ze stron w toku postępowania nie podważyła skutecznie ich autentyczności i wiarygodności. Mając powyższe na uwadze, należy wskazać, że powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie zarówno z uwagi na fakt, że powód nie wskazał „niedozwolonego kryterium dyskryminacyjnego”, jak również z uwagi na fakt, że nie wykazał samej dyskryminacji ani naruszenia zasady równości pracowników, o której mowa w art. 11 2 Kodeksu pracy. Dlatego też w pkt I sentencji wyroku Sąd oddalił powództwo w zakresie roszczenia o odszkodowanie za nierówne traktowanie w zatrudnieniu. W pkt II sentencji wyroku Sąd umorzył postępowanie w pozostałej części, a więc w części, w której powód domagał się uznania wypowiedzenia umowy o pracę za bezskuteczne oraz zasądzenia od strony pozwanej odszkodowania z tytułu nieuzasadnionego oraz niezgodnego z prawem wypowiedzenia umowy o pracę. Umorzenie postępowania w tej części nastąpiło na mocy art. 355 § 1 KPC z uwagi na cofnięcie przez powoda roszczenia ze skutkiem prawnym. O kosztach procesu jak w pkt III sentencji wyroku Sąd orzekł mając na względzie zasadę odpowiedzialności stron za wynik procesu i na podstawie art. 98 k.p.c. zasądził od powoda na rzecz strony pozwanej zwrot kosztów zastępstwa procesowego w wysokości 1 860 zł ustalonej na podstawie § 11 ust. 1 pkt 1 oraz § 11 ust. 1 pkt 2 w zw. z § 6 pkt 5 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu ( t.j. Dz. U. z 2013, nr 490). Na powyższą sumę składa się kwota 60 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego strony pozwanej w zakresie roszczenia powoda o uznanie wypowiedzenia umowy o pracę za bezskuteczne oraz kwota 1 800 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego strony pozwanej w zakresie roszczeń odszkodowawczych powoda, które wyrażały się łączną kwotą 44 340,46 zł (zatem wartość przedmiotu sporu mieściła się w przedziale ustalonym w § 6 pkt 5 cytowanego rozporządzenia). W punkcie IV sentencji wyroku Sąd nieuiszczone koszty sądowe zaliczył na rachunek Skarbu Państwa. Orzekając o powyższym Sąd oparł się o art. 113 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, zgodnie z którym kosztami sądowymi, których strona nie miała obowiązku uiścić lub których nie miał obowiązku uiścić kurator albo prokurator, sąd w orzeczeniu kończącym sprawę w instancji obciąży przeciwnika, jeżeli istnieją do tego podstawy, przy odpowiednim zastosowaniu zasad obowiązujących przy zwrocie kosztów procesu. Jako że powództwo podlegało oddaleniu, a tym samym strona pozwana wygrała proces, toteż nie było podstaw do odciążenia jej kosztami sądowymi, natomiast powód z mocy prawa był zwolniony z obowiązku poniesienia kosztów sądowych, zatem Sąd zaliczył je na rachunek Skarbu Państwa, nie znajdując podstaw do obciążenia nimi stron, o czym orzeczono jak w punkcie IV sentencji wyroku. Z uwagi na powyższe, orzeczono jak w sentencji.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.