← Polska

VIII Pa 54/16

Sygn. akt VIII Pa 54/16 UZASADNIENIE Zaskarżonym wyrokiem z dnia 21 kwietnia 2016 roku Sąd Rejonowy w Skierniewicach IV Wydział Pracy zasądził od pozwanego J. M. na rzecz powódek D. M. (1) i M. K. (1)

§ 1i art.

art. 151 8 k.p. przez ich zastosowanie, w okolicznościach gdy przekroczenie norm czasu pracy wynikające z obowiązujących powódki systemu i rozkładu czasu pracy, nie było świadczeniem pracy na rzecz pozwanego, lecz świadczeniem usług na rzecz B. K.

(1); na wypadek nie uwzględnienia przez Sąd II instancji ww. zarzutów w zakresie dot. stosunku łączącego B. K.
(1)z pracownikami hotelu: 2. art. 135 k.p. przez jego niezastosowanie i przyjęcie, że świadczenie pracy odbywało się w systemie podstawowego czasu pracy, podczas gdy rzeczywiście była ona świadczona w równoważonym systemie czasu pracy, o czym świadczą uznane za wiarygodne zeznania świadków M. K.
(2)oraz wiarygodny w tym zakresie dowód z zeznań B. K.
(1), co w konsekwencji powinno doprowadzić do przyjęcia świadczenia powódek według wariantu właściwego dla równoważnego systemu czasu pracy, a nie podstawowego i obniżenia go o kwoty już wypłacone (w oparciu o zestawienie sporządzone w piśmie procesowym pozwanego z dnia 3 czerwca 2015 roku). W związku z powyższym skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwa także co do kwot zasądzonego w pkt 1 i 2 zaskarżonego wyroku i zasądzenie od każdej z powódek na rzecz pozwanego kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego w wysokości podwójnej stawki minimalnej przewidzianej według norm przepisanych, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu. W dniu 20 czerwca 2016 roku pełnomocnik powódek złożył odpowiedź na apelację wnosząc o jej oddalenie oraz o zasądzenie od pozwanego na rzecz każdej z powódek zwrotu kosztów zastępstwa adwokackiego w instancji odwoławczej w wysokości dwukrotności stawki przewidzianej według norm przepisanych. Na rozprawie apelacyjnej w dniu 20 października 2016 13 roku pełnomocnik strony pozwanej poparł apelację zaś pełnomocnik powódek wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie na rzecz z każdej z powódek zwrotu kosztów zastępstwa procesowego za II instancję w wysokości dwukrotności stawki minimalnej. Sąd Okręgowy w Łodzi zważył co następuje: Apelacja strony pozwanej zasługuje na uwzględnienie, ale jedynie w niewielkim zakresie. Sąd Okręgowy aprobuje ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji i przyjmuje je jako własne. Podziela również wywody prawne zawarte w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Jednak przy tak przyjętych ustaleniach faktycznych i prawidłowo przeprowadzonych rozważaniach prawnych Sąd meriti – prawdopodobnie przez przeoczenie – zasądził na rzecz powódki D. M.
(1)w zakresie wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych i dodatku za pracę w godzinach nocnych za okres od października 2009 roku do lutego 2010 roku, a także za maj i sierpień 2011 roku - pomimo braku zmiany czy rozszerzenia powództwa - kwoty wyliczone przez biegłego ds. rachunkowości nie zaś kwoty określone w pozwie. Art. 321 § 1 k.p.c. stanowi, że sąd nie może wyrokować co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie. W świetle powyższej normy granice wyrokowania wyznacza żądanie powództwa, które determinowane jest przez jego treść i podstawę faktyczną żądania. Formułuje je powód już w pozwie, który zgodnie z art. 187 § 1 pkt 1 k.p.c. powinien zawierać m.in. dokładnie określone żądanie oraz przytoczenie okoliczności faktycznych uzasadniających to żądanie. Zrekonstruowana w oparciu o twierdzenia powoda podstawa faktyczna powództwa stanowi określony kompleks faktów (twierdzeń o faktach), który podlega weryfikacji przez sąd w toku postępowania. Sąd też dokonuje kwalifikacji prawnej tej podstawy faktycznej i musi wziąć przy tym pod uwagę wszystkie miarodajne normy prawa materialnego. Związanie sądu przy wyrokowaniu żądaniem jest wyrazem obowiązywania w postępowaniu cywilnym zasady dyspozytywności, zgodnie z którą to powód decyduje nie tylko o wszczęciu postępowania, ale także o zakresie rozstrzygnięcia sprawy. Żądanie powoda powinno być dokładnie określone w pozwie (art. 187), ale może również zostać zmieniane w toku postępowania (art. 193). Niedopuszczalność wyrokowania co do przedmiotu nieobjętego żądaniem oznacza niemożność objęcia rozstrzygnięciem innych roszczeń niż przedstawione przez powoda, np. obok żądanego przez powoda odszkodowania sąd nie może zasądzić zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, jeśli powód nie zgłaszał takiego żądania, chociażby z okoliczności sprawy wynikało, że takie roszczenie mu przysługuje. Zakaz zasądzania ponad żądanie oznacza zaś, że sąd jest związany określonym przez powoda zakresem roszczenia (np. określoną przez powoda kwotą), nawet jeśli z okoliczności wynika, że przysługuje mu roszczenie w większym rozmiarze. Dotyczy to także żądań ubocznych. Zmiana powództwa uregulowana w treści art. 193 k.p.c. może przybierać różne formy, opierać się na zmianie podstaw żądania, kwoty, rozszerzaniu pierwotnych roszczeń. Powszechnie przyjęło się w doktrynie prawa, iż za zmianę powództwa nie można uznać czynności procesowych polegających na sprostowaniu żądania lub uzupełnienia podstawy faktycznej, natomiast są zmianą wszystkie te czynności, które prowadzą do zmiany ilościowej lub jakościowej żądania, a więc wprowadzają nowe żądania, wycofują dotychczasowe albo w istotny sposób zmieniają podstawę faktyczną, doprowadzając do nowego prawnego uzasadnienia. Przy czym w myśl § 2 1 art. 193 kpc z wyjątkiem spraw o roszczenia alimentacyjne zmiana powództwa może być dokonana jedynie w piśmie procesowym. Przepis art. 187 stosuje się odpowiednio. Sąd Okręgowy w pełni w tym zakresie podziela stanowisko wyrażone w wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 29 sierpnia 2013 r., w sprawie I ACa 377/13, zgodnie z którym „błędne jest stanowisko, zgodnie z którym z art. 193 § 3 k.p.c. wynika, że możliwa jest zmiana powództwa dokonana ustnie w obecności pozwanego na rozprawie. Powołany przepis nie uchyla obowiązku wynikającego z art. 193 § 2 1 k.p.c., a jedynie modyfikuje czas od którego powstają skutki zmiany powództwa, jeżeli zostało ono dokonane ustnie na rozprawie w obecności pozwanego, a następnie w piśmie procesowym. W takiej sytuacji zmiana powództwa jest skuteczna od dnia złożenia ustnego oświadczenia, pod warunkiem dokonania jej również w piśmie procesowym.” Przechodząc na grunt niniejszej sprawy zgodzić należy się z zarzutem apelacji, że Sąd Rejonowy uchybił powyższej normie prawnej i orzekł w stosunku do powódki D. M.
(1)ponad zgłoszone w pozwie żądanie. Strona powodowa reprezentowana przez zawodowego pełnomocnika do czasu zamknięcia rozprawy nie rozszerzyła skutecznie powództwa w formie pisma procesowego. Na ostatnim terminie rozprawy w dniu 7 kwietnia 2016 roku pełnomocnik powódki oświadczył jedynie, że popiera powództwo oraz zaznaczył, że gdyby Sąd zdecydował się wyrokować zgodnie z opinią, to wnosi o zasądzenie jak w wariancie powódek. Oświadczenia tego nie sposób uznać za skuteczne rozszerzenie powództwa wymagane w oparciu o cytowane przepisy. W związku z tym nie uprawnionym było wychodzenie przez Sąd Rejonowy ponad żądanie określone w pozwie i zasądzenie kwot za wskazane powyżej okresy na podstawie wyliczeń przeprowadzonych przez biegłego z zakresu rachunkowości. To, że po stronie powodowej zabrakło wymaganej aktywności nie uprawniało Sądu Rejonowego do działania w zastępstwie strony. Jak już wspominano powyżej stronę reprezentował zawodowy pełnomocnik, który winien czuwać nad terminowym i prawidłowym zgłaszanie twierdzeń, wniosków czy też dowodów. Uchybienie temu obowiązkowi obciąża stronę, która nie zadbała o swoje interesy. Nie może natomiast ujemnych konsekwencji bierności strony powodowej podnosić obecnie strona pozwana poprzez zapłatę kwot nie objętych żądaniem pozwu. Z powyższych względów Sąd Okręgowy na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. zmienił wyrok Sądu pierwszej instancji w punktach 1, 3 ten sposób, iż zasądził od J. M. na rzecz D. M.
(1)tytułem wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych i dodatku za pracę w godzinach nocnych kwoty: a). w podpunkcie b. 288,55 zł za październik 2009 roku z ustawowymi odsetkami od 11 listopada 2009 roku do dnia zapłaty; b). w podpunkcie c. 528,50 zł za listopad 2009 roku z ustawowymi odsetkami od 11 grudnia 2009 roku do dnia zapłaty;
  1. c)w podpunkcie d. 1.176,56 zł za grudzień 2009 roku z ustawowymi odsetkami od 11 stycznia 2010 roku do dnia zapłaty;
  2. d)w podpunkcie e. 748,08 zł za styczeń 2010 roku z ustawowymi odsetkami od 11 lutego 2010 roku do dnia zapłaty;
  3. e)w podpunkcie f. 930,63 zł za luty 2010 roku z ustawowymi odsetkami od 11 marca 2010 roku do dnia zapłaty. Natomiast w zakresie wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych i dodatku za pracę w godzinach nocnych za maj 2011 roku i sierpień 2011 roku oddalił powództwo, jako żądania nie objętego pozwem. W pozostałym zakresie zarzuty apelacji nie mogły się w żadnym wypadku ostać. Brak jest jakichkolwiek podstaw do uwzględnienia zarzutu naruszenia przez Sąd pierwszej instancji prawa procesowego poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i dokonanie sprzecznych ustaleń z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Art. 233 § 1 k.p.c. stanowi, iż sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Sąd dokonuje oceny wszystkich dowodów przeprowadzonych w postępowaniu, jak również wszelkich okoliczności towarzyszących przeprowadzaniu poszczególnych dowodów, mających znaczenie dla ich mocy i wiarygodności (tak np. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu orzeczenia z 11 lipca 2002 roku, IV CKN 1218/00, LEX nr 80266). Ramy swobodnej oceny dowodów są zakreślone wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego, regułami logicznego myślenia oraz pewnym poziomem świadomości prawnej, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych i ważąc ich moc oraz wiarygodność, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego (tak też Sąd Najwyższy w licznych orzeczeniach, np. z dnia 19 czerwca 2001 roku, II UKN 423/00, OSNP 2003/5/137). Poprawność rozumowania sądu powinna być możliwa do skontrolowania, z czym wiąże się obowiązek prawidłowego uzasadniania orzeczeń (art. 328 § 2 k.p.c.). Skuteczne postawienie zarzutu naruszenia przez sąd art. 233 § 1 k.p.c. wymaga zatem wykazania, iż sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. Natomiast zarzut dowolnego i fragmentarycznego rozważenia materiału dowodowego wymaga dla swej skuteczności konkretyzacji i to nie tylko przez wskazanie przepisów procesowych, z naruszeniem których apelujący łączy taki skutek, lecz również przez określenie, jakich dowodów lub jakiej części materiału zarzut dotyczy, a ponadto podania przesłanek dyskwalifikacji postępowania sądu pierwszej instancji w zakresie oceny poszczególnych dowodów na tle znaczenia całokształtu materiału dowodowego oraz w zakresie przyjętej podstawy orzeczenia. W ocenie Sądu Okręgowego dokonana przez Sąd Rejonowy ocena zgromadzonego w postępowaniu materiału dowodowego jest – wbrew twierdzeniom apelującego – prawidłowa i wyczerpująca. Sąd pierwszej instancji odniósł się do wszystkich zgromadzonych w postępowaniu dowodów, zarówno z dokumentów, opinii biegłego, jak i zeznań świadków oraz stron. Dokonał analizy tych dowodów z precyzyjnym wskazaniem, którym z nich i z jakich przyczyn odmówił wiarygodności, a jakie pominął i dlaczego. Również zastosowane kryteria oceny nie budzą zastrzeżeń co do ich prawidłowości. Zarzuty skarżącego sprowadzają się w zasadzie jedynie do polemiki ze stanowiskiem Sądu i interpretacją dowodów, dokonaną przez ten Sąd i jako takie nie mogą się ostać. Apelujący przeciwstawia bowiem ocenie dokonanej przez Sąd pierwszej instancji swoją analizę zgromadzonego materiału dowodowego. Zauważyć należy, że w apelacji zostały przytoczone wybrane fragmenty wypowiedzi świadków B. K.
(2), M. S., M. H., M. K.
(2), R. W. czy J. O. o treści korzystnej dla strony pozwanej. Jest to jednak potraktowanie zebranego w sprawie materiału dowodowego w sposób wybiórczy, to jest z pominięciem pozostałego - niewygodnego lub nie odpowiadającego wersji zdarzeń przedstawionych przez pracodawcę. Fragmentaryczna ocena materiału nie może dać pełnego obrazu zaistniałych zdarzeń. Zadaniem Sądu Rejonowego – prawidłowo przez Sąd wykonanym – było przeprowadzenie całościowej oceny zebranego w sprawie materiału, ponieważ tylko taka mogła dać pełny obraz sytuacji powódek. Zauważyć należy, że wskazani świadkowie wypowiadali się zazwyczaj co do swojej sytuacji, że otrzymywali należne im wynagrodzenie za przepracowane godziny. Żaden ze świadków nie widział, aby menager B. K.
(1)(uprzednio W.) wypłacała powódkom pieniądze. Ponadto świadkowie wskazywali, że nie wiedzą jak były rozliczane powódki. Jedynie świadek M. S. twierdziła, że powódki podobnie jak pozostali pracownicy mieli płacone. Jednak w tym zakresie po stronie świadka zabrakło konsekwencji, ponieważ zeznała, że „Na kopercie było imię i nazwisko. Widziałam koperty z imieniem powódek.” (k. 229). Oznacza to, że koperty był oznaczone imieniem i nazwiskiem a w przypadku powódek tylko imieniem i to pozwoliło świadkowi stwierdzić, że były one przeznaczone dla powódek. Ponadto świadek zeznał, że „Oczywiście, że powódki odbierały koperty od pani W.. Samego faktu odbierania kopert nie widziałam.” (k. 229). W tej sytuacji trudno oprzeć się na zeznaniach wskazanego świadka skoro swoje przekonanie czerpie na domysłach, nie zaś na konkretnych obserwacjach. Przede wszystkim samo oznaczenie koperty imieniem nie świadczy, że faktycznie była ona przeznaczona dla powódek, tym bardziej, że imiona pracowników pozwanego się dublowały. Ponadto świadek podobnie jak pozostali powyżej wskazani świadkowie nigdy nie widziała, aby menager wręczał powódkom koperty. Ponadto świadek – jak słusznie zwrócił uwagę Sąd meriti – nie była w stanie określić czasu kiedy te koperty widziała. W związku z tym nie wykluczone, że faktycznie dobrze kojarzyła, iż miało miejsce podpisywanie kopert imionami powódek, ale dotyczyło to okresu gdy wykonywały obowiązków bez zawarcia umowy o pracę. W takim wypadku można zgodzić się, że świadek mogła widzieć koperty dla powódek, ponieważ pozwany rozliczał się z powódkami poprzez zapłatę umówionej stawki tj. 8 zł za godzinę. Jednak wcześniej zaistniałe okoliczności nie można przełożyć na późniejszy czas kiedy to już powódki pracowały na podstawie umowy, a rozliczanie wynagrodzenia następowało już oficjalnie. Dlatego też przytoczone przez skarżącego wypowiedzi wprawdzie potwierdzające otrzymywanie wynagrodzenia przez wskazanych świadków, ale w żadnym wypadku nie wskazują, że również w sytuacji powódek było tak samo czy podobnie zwłaszcza, że żaden ze świadków nigdy nie widział wypłacania pieniędzy powódkom. W tej sytuacji Sąd Rejonowy w sposób prawidłowy oparł się na zeznaniach wskazanych świadków i uznał je za wiarygodne, ponieważ potwierdziły jak wyglądała praca oraz jak była ona wynagradzana. Natomiast skarżący skupił się jedynie na fragmentach nie zaś na całości zeznań świadków, co w konsekwencji doprowadziło do wywiedzenia odmiennych wniosków nie mających odzwierciedlenia w zebranym w sprawie materiale dowodowym. Jak już podkreślono jedynie całościowa ocena zeznań wskazanych świadków mogła dać pełen obraz sytuacji powódek. Zatem wywody apelacji w tym zakresie nie zasługiwały na uwzględnienie, ponieważ były sprzeczne z logicznymi i prawidłowo przeprowadzonymi wywodami Sądu Rejonowego. Również kolejny zarzut naruszenia prawa procesowego nie zyskuje akceptacji instancyjnej. Wbrew wywodom apelacji prawidłowo uznał Sąd Rejonowy, że zeznania pozwanego oraz w części świadka B. K.
(1)nie posiadały przymiotu wiarygodności. Przede wszystkim zeznania pracodawcy dyskwalifikował fakt, że zabrakło po stronie pozwanej konsekwencji, spójności i logiczności. Zeznania pracodawcy ewoluowały w trakcie toczącego się postępowania i dopasowywały się do ujawnianych w postępowaniu rozpoznawczym okoliczności. Pierwotnie pozwany twierdził, że powódki nie pracowały w godzinach nadliczbowych, natomiast wszelkie należności z tytułu wydłużonej normy czasu pracy zostały uregulowane tj. powódki otrzymywały w zamian dzień wolny. Natomiast później gdy zeznania złożyła menager hotelu (...) pozwany stwierdził, że nic nie wiedział, aby powódki pracowały w godzinach nadliczbowych czy w porze nocnej. Zaś świadczenia należne z tego tytułu zostały uregulowane przez świadka, która z powódkami zawarła umowę ustną na wykonywanie pracy poza godzinami pracy u pozwanego. Ponadto pozwanego nigdy nie zastanawiało dlaczego powódki, pomimo pracy w godzinach od 8 do 16 są widywane były również południu czy też w nocy. Pozwany w ramach złożonych zeznań przyznał, że widywał powódki w godzinach popołudniowych i nocnych. Zatem, jeżeli faktycznie powódki pracowały tylko w określonych godzinach a widywał je w innych to wydaje się logicznym, że pracodawca zareagowałby na taka sytuację. Natomiast powódki ani sam pozwany nie wskazywali, aby pracodawca pytał się pracowników co robią w zakładzie pracy w tych godzinach, nie upomniał czy też polecił nieprzychodzenie poza godzinami pracy. To oznacza, że powódki wykonywały pracę w godzinach nadliczbowych i porze nocnej za wiedzą pozwanego i na jego polecenie. W przeciwnym wypadku reakcja byłaby inna. W tej sytuacji trudno, aby zeznania pozwanego zasługiwały na uwzględnienie, skoro brak w nich konsekwencji oraz są sprzeczne z logika i zasadami doświadczeniem życiowym. Przymiotu wiarygodności nie posiadały także w części zeznania świadka B. K.
(1). Nie było kwestionowane przez Sąd Rejonowy – a na co powołuje się skarżący – że faktycznie pracownicy pozwanego świadczyli pracę w wyższym wymiarze niż wynikało to z ich umów, że za pracę ponad tę normę niektórzy pracownicy otrzymywali wynagrodzenie w wysokości 8 złotych na godzinę, że było to finansowane z nieewidencjonowanych przychodów pozwanego, że było wypłacane do ręki. Jednak – jak wykazało niniejsze postępowanie – nie dotyczyło to powódek. Wprawdzie w okresie poprzedzającym oficjalne zatrudnienia wskazana powyżej praktyka była stosowana również wobec powódek. Jednak w czasie gdy podpisały już umowy o pracę nie były wynagradzane adekwatnie do przepracowanego czasu ponad obowiązującą ich normę. Wersja świadka co do regulowania należności na rzecz powódek za pracę w godzinach nadliczbowych i porze nocnej jest odosobniona. Wprawdzie pokrywa się z wersją pozwanego, ale oczywiście już z tą zmienioną po wysłuchaniu świadka. Nie jest zgodna również z zeznaniami powódki M. K.
(1)- jak mylnie sugeruje odwołujący. Zauważyć należy, że skarżący przytacza jedynie fragment wypowiedzi powódki pomijając już pierwszą część zdania. Powódka na rozprawie w dniu 2 lutego 2016 roku zeznała, że „Pracowałam nie tylko w hotelu, zawsze miałam płacone za nadgodziny.” Zatem odnosi się do innych miejsc pracy nie zaś do pracy u pozwanego. W związku z tym wyprowadzenie wniosku jedynie z części zeznań nie może odzwierciedlać sensu całej wypowiedzi. Natomiast skarżący zacytował jedynie fragment pomijając tak istotną pierwszą część wypowiedzi i wyciągnął wnioski w ogóle nie wypływające z zeznań powódki. Ponadto zauważyć należy, że twierdzenia świadka o zawarciu ustnych umów z pracownikami nie została potwierdzona przez żadnego ze znających świadków. Zaś wypłacenie wynagrodzenia z własnej inicjatywy nie znaczy, że z własnych środków, nadal były to przychody pozwanego tyle tylko, że nieewidencjonowane. W związku z tym zeznania świadka w części dotyczącej uregulowania zobowiązań wobec powódek nie mogły się ostać. Wersja przedstawiona przez świadka jest próbą wzięcia na siebie odpowiedzialności i odciążenia pracodawcy od zarzutów nieewidencjonowania czasu pracy i nie wypłacenia w związku z tym pracownikom należnego wynagrodzenia. Jednak wersja przedstawiona przez świadka jest wersją sprzeczną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego czemu dał wyraz Sąd Rejonowy w uzasadnieniu szczegółowo odnosząc się do każdej podnoszonej przez świadka okoliczności. Dość ciekawym natomiast jest fakt – na który Sąd meriti również zwrócił uwagę - że pozwany gdy dowiedział się o nagannych działaniach menagera bądź co bądź o podłożu karnym żadnych kroków w stosunku do tego pracownika nie podjął, za to w dość szybkim czasie doszło do zakończenia współpracy z obiema powódkami. Logicznym mogłoby się wydawać, że pracodawca nie widziałby dalszej możliwości współpracy z pracownikiem, który bez jego wiedzy po pierwsze nie ewidencjonuje przychodów a po drugie rozporządza nim według swego uznania. Nie jest to już takie dziwne, gdy proceder ten jest prowadzony za zgodą i wiedzą pracodawcy. W związku z tym nie wykluczone, że jakaś część pracowników faktycznie była tak wynagradzana przez pozwanego. Jednak niniejsze postępowania w żadnym wypadku nie wykazało, aby pracodawca wypłacił powódkom wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych czy porze nocnej. Żaden z zeznających świadków – poza B. K.
(1)– nie potwierdził wypłaty do ręki w kopertach wynagrodzenia powódkom. Dlatego też słusznie uznał Sąd Rejonowy, że w części zeznania wskazanego świadka nie zasługiwały na uwzględnienie. Wbrew wywodom apelacji nie miały znaczenia dla rozpoznania niniejszej sprawy podnoszone przez świadków okoliczności dotyczące wzajemnych relacji czy rekomendacji. To jak niektórzy z pracowników znaleźli zatrudnienie czy ktoś ich polecił, czy był koleżanką bądź pozostawał w relacjach przyjacielskich nie miało znaczenia dla sprawy. Ponadto sam fakt zaproponowania pracy z uwagi na znajomość lub bliską zażyłość nie jest równoznaczne, z tym że wszelkie należności były przez pracodawcę regulowane. To, że powódce D. M.
(1)pomogła w zatrudnieniu u pozwanego menager B. K.
(1)nie oznacza, że pozwany wywiązywał się ze swoich zobowiązań. Ponadto powódka – co akcentuje skarżący – była w trudnej sytuacji gdyż odchodziła z pracy i miała problemy zdrowotne. W związku z tym logicznym jest, że łatwiej przystanie na warunki - tj. pracy bez umowy czy zatrudnienia na najniższej stawce - osoba będąca w trudnym położeniu, niż ta która ma perspektywę kolejnego dobrze płatnego zatrudnienia. Dlatego też nie było co przypisywać powyższej okoliczności tj. co do łączącej powódkę ze świadkiem relacji koleżeńskiej, większego znaczenia. Wbrew wywodom apelacji nie miała również dla sprawy znaczenia okoliczność, że innym pracownikom pozwany również nie wypłacił wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych czy porze nocnej. Wprawdzie zgodzić należy się z twierdzeniami apelacji, że Sąd Rejonowy ustalił – na podstawie zeznań świadka M. M. – że niektórzy świadkowie również nie otrzymali należności z tytułu godzin nadliczbowych, w sytuacji gdy dowód z zeznań wskazanego świadka nie został zaliczony w poczet dowodów stanowiących podstawę dokonanych w sprawie ustaleń faktycznych. Jednak powyższe uchybienie nie czyniło zaskarżonego orzeczenia nieprawidłowym z uwagi na podniesioną przez pozwanego okoliczność. Nie zmienia to zasadniczo ustaleń Sądu meriti opartych na wiarygodnym materiale dowodowym. W związku z tym nie było podstaw do negowania prawidłowo poczynionych ustaleń faktycznych. Trudno natomiast zrozumieć zarzut dotyczący naruszenia treści art.. 252 w zw. z art. 244§ 1 k.p.c. przez jego niezastosowanie polegające na braku obalenia przez stronę powodową domniemania prawdziwości dokumentu urzędowego w postaci protokołu kontroli PIP, mimo kwestionowania jego wiarygodności, co w konsekwencji - wbrew ustaleniom Sądu I instancji - stanowi dowód tego, co zostało w nim urzędowo zaświadczone, w tym m.in. braku stwierdzenia wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych w ramach łączącego pracowników z pozwanym stosunku pracy. Zauważyć należy, że organ kontrolujący zawarł w protokole dane na podstawie przedstawionej przez pozwanego dokumentacji. W związku z tym nie mógł odnosić się do kwestii godzin nadliczbowych, ponieważ żaden przedstawiony przez pracodawcę dokument na tę okoliczność nie wskazywał. Ponadto z załączonego protokołu nie wynika, aby celem kontroli było zbadanie potencjalnie mających miejsce naruszeń prawa polegających na obejściu przepisów dotyczących norm czasu pracy zwłaszcza w okresie tj. 2009 – 2011 roku. Analizując treść przedmiotowego dokumentu stwierdzić należy, że kontrola oparła się jedynie na informacjach uzyskanych od pozwanego i dokumentacji pracowniczej znajdującej się w posiadaniu pracodawcy. W tej sytuacji dokument ten i tak nie mógł być przydatny do rozpoznania niniejszej sprawy jak zakłada skarżący. Należy pamiętać, że Sąd w żadnej mierze nie jest związany ustaleniami i wynikami pokontrolnymi Państwowej Inspekcji Pracy. Prowadzi własne postępowanie dowodowego na podstawie, którego dokuje własnych ustaleń faktycznych co do prawidłowego ewidencjonowania czasu pracy pracowników. W tej sytuacji zbędnym było przypisywanie wskazanemu dokumentowi aż tak doniosłej roli, w sytuacji gdy wymaganym było – co Sąd Rejonowy zrobił prawidłowo – dokonanie ustaleń na podstawie całości zebranego w sprawie materiału dowodowego, w przeciwnym wypadku wystarczającym byłoby oparcie się na ustaleniach innego organu tj. Inspekcji Pracy i wydanie wyroku. Takie zaś działanie w świetle procedury postępowania cywilnego jest nie dopuszczalne. Dlatego też ustalenia PIP w żadnym wypadku nie miały znaczenia dla niniejszej sprawy. Jak już podkreślono opisywały stan przedstawiony przez pracodawcę. A co za tym idzie powyższy zarzut nie mógł wywołać zamierzonego skutku. Na koniec rozważań Sąd Okręgowy pragnie podkreślić, iż poczynionych w sprawie ustaleniami faktycznych wynika, że powódki pracowały w godzinach nadliczbowych co wykazały przedstawionymi w niniejszym postępowaniu dowodami. Natomiast przedłożone przez pozwanego dokumenty w postaci list obecności i grafików pracy wiarygodnych dowodów stanowić nie mogły, ponieważ nie były rzetelnie prowadzone. Co spowodowało, że to na pracodawcy spoczywała ciężar wykazania, że powódki nie pracowały w takim wymiarze jak wskazywały. Wprawdzie nie ma wątpliwości, że kwestia dowodzenia została uregulowana w art. 6 k.c. w zw. z 300 k.p., zgodnie z którym na pracowniku spoczywa ciężar udowodnienia tego, iż wykonywał pracę w godzinach nadliczbowych. Jednak zdarzają się sytuacje, kiedy ten ciężar dowodowy może zostać przesunięty. Sąd Rejonowy w swoich rozważaniach wyjaśnił w jakich okolicznościach dochodzi do zmiany w zakresie dowodzenia, pomimo ogólnie obowiązującej zasady uregulowanej w art. 6 k.c. Sąd Okręgowy w całej rozciągłości zgadza się z ugruntowanym już stanowiskiem, że brak dokumentacji, czy też zaniedbania w jej prowadzeniu przez pracodawcę powoduje zmianę wynikającego z art. 6 k.c. rozkładu ciężaru dowodów, przerzucając go na osobę zaprzeczającą faktom, z których strona powodowa wywodzi skutki pozwu. Oznacza to, że w takiej sytuacji to pracodawca ma obowiązek wykazać, iż pracownik nie pracował w takim rozmiarze, jak twierdzi, a tym bardziej jaki udokumentował. Zatem słuszne były wywody Sądu meriti, że brak ewidencji czasu pracy w godzinach nadliczbowych lub nieprawidłowe jej prowadzenie obciąża pracodawcę, a nie powołującego się na nią pracownika. Nie można bowiem obciążać pracownika konsekwencjami faktu, iż sam ewidencjonował swoje godziny pracy, gdyż był to obowiązek zakładu. Zatem to na pracodawcy ciążył obowiązek wykazania, że powódki nie wykonywały pracy w godzinach nadliczbowych i porze nocnej, której to powinności strona pozwana nie zadośćuczyniła. Obiektywnym dowodem na tę okoliczność mogła być jedynie dokumentacja pracownicza, w sposób rzetelny i zgodny z prawdą stwierdzająca liczbę fatycznie przepracowanych przez powódkę godzin. Przedstawiona przez pozwanego dokumentacja, ze wskazanych przez Sąd Rejonowy powodów, była niewiarygodna, zaś zaniechania pracodawcy w tym zakresie nie były wynikiem błędu, lecz działania świadomego, mającego na celu ukrycie rzeczywistego czasu pracy powódek. Konsekwencją zaś nierzetelności prowadzenia ewidencji czasu pracy jest powstanie po stronie pracownika możności udowodnienia wszelkimi sposobami tego, że pracował w godzinach nadliczbowych i porze nocnej, w tym za pomocą dowodów z zeznań świadków, czy też własnoręcznie prowadzonej dokumentacji. W niniejszej sprawie powódki przedstawiły dowody w postaci własnych zapisków, które niezaprzeczalnie stanowią dokument prywatny. Dodatkowo wersja powódek znalazła potwierdzenie w dowodzie z zeznań wszystkich świadków również B. K.
(1), która potwierdziła fakt wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych i w porze nocnej przez powódki. W niniejszej zaś sprawie, jak już była o tym mowa, ewidencja czasu pracy przedstawiona przez stronę pozwaną nie mogła stanowić miarodajnego dowodu dlatego, że nie znalazła potwierdzenia w pozostałym zebranym w sprawie materiale dowodowym. W związku z tym to wyliczenie powódek było dowodem zdecydowanie bliższym rzeczywistemu stanowi, niż załączone ewidencje czasu pracy przez pracodawcę. Wprawdzie zgodzić się należy, iż nie można automatycznie przy braku ewidencji czasu pracy bezkrytycznie przyjąć jako miarodajną jedynie wersji zaprezentowanej przez pracownika. W takiej sytuacji czas pracy pracownika podlega w razie sporu ocenie w postępowaniu dowodowym. W niniejszej zaś sprawie – jak zostało powyżej wskazane – powódki nie ograniczył się jedynie do przedstawienia swoich zapisów. Zaprezentowana przez nie wersja znalazła potwierdzenie w załączonych dokumentach tj. fakturach VAT oraz w zeznaniach świadków. W przeciwieństwie do ewidencji zaprezentowanych przez stronę pozwaną, które były dostosowywane do potrzeb niniejszego postępowania i nie znajdujące potwierdzenia w zeznaniach strony powodowej i świadków przez nią zgłoszonych. Zatem nie można było uznać, że przyjęcie wersji powódek nastąpiło bezkrytycznie, a przerzucenie ciężaru dowodowego na stronę pozwaną było nie uprawnione. Akceptacja powyższych ustaleń faktycznych i oceny dowodów Sądu Rejonowego, czyni bezzasadnym zarzut obrazy prawa materialnego tj. art. 151 § 1 w zw. z art.

§ 1i art.

art. 151 8 k.p. czy też zgłoszonych ewentualnie zarzutów art. 135 k.p.. Przy czym zauważyć należy formułując zarzuty naruszenia prawa materialnego strona pozwana również na tym etapie dopasowuje sobie okoliczności. Skarżący zarzucają naruszenie treści art. 151 § 1 w zw. z art.

§ 1i art.

art. 151 8 k.p. akcentuje, że pozwany nie jest zobowiązany do wypłacenia na rzecz powódek należności za pracę w godzinach nadliczbowych czy w porze nocnej, ponieważ nie było świadczeniem pracy na rzecz pozwanego, lecz świadczeniem usług na rzecz B. K.

(1). Ponadto akcentuje, że pieniądze na wypłatę świadczeń przez świadka nie pochodziły od pozwanego. Mało tego, to pracownicy swym zachowaniem naruszali przepisy prawa ponieważ pozostawali w zakładzie pracy gdy brakł było w tym zakresie polecenia pracodawcy. Natomiast wskazując – wprawdzie ewentualnie gdyż powyższy zarzut nie zostanie uwzględniony – na naruszenie treści art. 135 k.p. skarżący stoi natomiast na stanowisku, że w przypadku uwzględnienia żądania powódek Sąd winien uwzględnić opinie biegłego w I wariancie a ponadto – co ciekawe – dodatkowo otrzymane kwoty wyliczenia pomniejszyć o kwoty wypłacone przez świadka B. K.
(1). Powyższe potwierdza, że pracodawca w sposób ewidentny stara się uwolnić od odpowiedzialności za uregulowanie należnych powódkom świadczeń. W tej sytuacji nie było możliwe uwzględnianie zarzutów dotyczących naruszenia prawa materialnego. Reasumując - w kontekście powyższych rozważań - Sąd Okręgowy przyjął, iż prezentowana w apelacji argumentacja jest chybiona i jako taka nie może się ostać. Sąd Rejonowy w sposób prawidłowy przeprowadził postępowanie. Trafnie wywiódł na podstawie zebranego w sprawie materiału dowodowego, że powódki udowodniły, iż nie otrzymały należnego im wynagrodzenia za świadczenie pracy w godzinach nadliczbowych i w porze nocnej. Sąd drugiej instancji zważył więc, iż zaskarżone rozstrzygnięcie w świetle zgromadzonego materiału dowodowego było oczywiście uzasadnione . Z powyższych względów Sąd Okręgowy na podstawie art. 385 k.p.c. oddalił apelację, jako bezzasadną. O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd Okręgowy orzekł na podstawie art. 100 k.p.c.. Przepis ten stanowi, że w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione lub stosunkowo rozdzielone. Sąd może jednak włożyć na jedną ze stron obowiązek zwrotu wszystkich kosztów, jeżeli jej przeciwnik uległ tylko co do nieznacznej części swego żądania albo gdy określenie należnej mu sumy zależało od wzajemnego obrachunku lub oceny sądu. W niniejszej sprawie apelacja strony pozwanej w przeważającej części została oddalona. Powódka D. M.
(1)przegrała proces jedynie w 12%, a powódka M. K.
(1)wygrała go w całości. Z tych tez względów zastosowanie powyższej zasady jest jak najbardziej słuszne. W związku z tym Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego na rzecz powódek kwoty po 1350 złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego za drugą instancję, zgodnie z treścią art. 100 k.p.c. w zw. z § 10 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 9 ust. 1 pkt 2 w zw. § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1800 z zm.). Przewodnicząca Sędziowie E.W. .

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.