Sygn. akt I ACa 420/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 9 listopada 2016 roku Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSA Tomasz Żelazowski
odmowa wypłaty dalszego zadośćuczynienia miała miejsce w dniu 23 czerwca 2009 r., co czyniło roszczenia objęte pozwem przedawnionymi, - naruszenie art. 50 i art. 51 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych poprzez dokonanie ich błędnej wykładni, polegającej na przyjęciu, że dla przypisania pozwanemu odpowiedzialności co do zasady nie jest konieczne istnienie związku pomiędzy szkodą wyrządzoną przez zwierzę, a prowadzeniem gospodarstwa rolnego, albowiem znaczenie kluczowe ma tylko fakt posiadania takiego gospodarstwa, podczas gdy prawidłowa wykładnia w/w przepisów prowadzi do wniosku, że istotne jest badanie, czy zwierzę, które wyrządziło szkodę służy czynnościom bezpośrednio związanym z posiadaniem gospodarstwa, a zatem związku funkcjonalnego pomiędzy wykorzystywaniem i funkcją zwierzęcia w gospodarstwie, a posiadaniem przez rolnika tego gospodarstwa, - naruszenie art. 232 k.p.c. poprzez przyjęcie, że w niniejszej sprawie wykazany został fakt prowadzenia przez J. i R. S.
(1)hodowli koni oraz związku pomiędzy posiadaniem tego rodzaju zwierząt z prowadzeniem gospodarstwa rolnego, choć żaden przeprowadzony w sprawie dowód nie wskazywał na takie okoliczności, a sama S. S.
(1), jak i świadek E. S. nie miały pewności w tym zakresie, wskazując nawet na tezę przeciwną - fakt hobbystycznego posiadania i wyłącznie na własne potrzeby koni przez w/w osoby, - nierozpoznanie istotny sprawy wobec zupełnego pominięcia zarzutów pozwanego dotyczących przyczynienia się powódki do powstania szkody, - naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia, tj. art. 328 § 2 k.p.c. polegający na zupełnym pominięciu w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia kwestii przyczynia się powódki do powstania szkody, w konsekwencji nie wiadomo, czy zarzut ten był w ogóle przedmiotem rozpoznania, a jeżeli tak, to jaka była podstawa odmowy jego zastosowania. Na podstawie powyższych zarzutów pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwa w całości, zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego zwrotu kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych, zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego zwrotu kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. W formie żądania ewentualnego skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji, zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego zwrotu kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. W uzasadnieniu wskazał, że wbrew stanowisku Sądu pierwszej instancji roszczenia powódki objęte pozwem uległy przedawnieniu. Powódka zgłosiła bowiem szkodę pismem z dnia 7 lipca 2008 r. W toku procesu likwidacji szkody S. S.
(1)zgłaszała kolejne roszczenia o zapłatę, w tym o wypłatę zadośćuczynienia. Powódka korzystała przy tym z pośrednictwa podmiotu profesjonalnie zajmującego się dochodzeniem roszczeń z tytułu wypadków - (...) Centrum Pomocy (...) (...)z siedzibą w C.. Początkowo pozwany nie uznał swojej odpowiedzialności, wobec czego w/w podmiot w dniu 1 października 2008 r. wniósł odwołanie. Pozwany podtrzymał jednak swoje stanowisko w całości, o czym poinformował pełnomocnika powódki pismem z dnia 12 listopada 2008 r. Pomimo dosłania przez powódkę kolejnych dokumentów, pozwany nie zmienił swojego stanowiska. Po interwencji pełnomocnika powódki u Komisji Nadzoru Finansowego Departamentu Ochrony Klientów pismem z dnia 4 lutego 2009 r. pozwany uznał swoją odpowiedzialność. Po tym pozwany przystąpił do rozpoznania wniosku o odszkodowanie z dnia 7 lipca 2008 r., w konsekwencji czego wypłacił na rachunek bankowy pełnomocnika powódki kwotę 20.000,00 zł. Po uznaniu odpowiedzialności pełnomocnika powódki kolejnymi pismami rozszerzał swoje roszczenia. W piśmie z dnia 24 lutego 2009 r. wystąpiono bowiem o zasądzenie kolejnej kwoty, tym razem 100.000,00 zł tytułem przyszłego zadośćuczynienia, a także o zasądzenie renty. Pismem z dnia 19 marca 2009 r. pozwany uwzględnił powyższe roszczenia i wypłacił na konto pełnomocnika powódki kwotę 89.310,00 zł - w tym 80.000 zł tytułem zadośćuczynienia, 4.310 zł tytułem zwroty kosztów paliwa oraz 5.000 zł jako zaliczkę na poczet przyszłych kosztów. W wyniku kolejnych pism pełnomocnika powódki wypłacona została kolejna kwota 213.655,00 zł. Wypłata ta dokonana została w dniu 23 czerwca 2009 r. Zdaniem pozwanego od tego momentu liczyć należy bieg terminu przedawnienia roszczeń powódki. Pozwany przyznając świadczenie definitywnie wskazał bowiem, że odmawia zapłaty z tego tytułu dalszej kwoty. Zgodnie z art. 819 § 4 k.c. bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela przerywa się także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia. Ostatnia wpłata na rzecz powódki dokonana została w dniu 23 czerwca 2009 r. o czym reprezentujące powódkę biuro odszkodowań poinformowane zostało w pismem z dnia 22 czerwca 2009 r. Z uwagi na swoją funkcję przepisy dotyczące przedawnienia roszczeń powinny być wykładane w sposób ścisły. W przeciwnym wypadku powódka mogłaby bez żadnych konsekwencji zasypywać zakład ubezpieczeń kolejnymi pismami., co w konsekwencji - nawet pomimo odmowy zapłaty - skutkowałoby ciągłym i w zasadzie nieskończonym przerywaniem biegu przedawnienia. Roszczenie powódki o zapłatę zadośćuczynienia w dalej idącym zakresie uległo zatem przedawnieniu, co powinno skutkować oddaleniem powództwa w tym zakresie. W ocenie skarżącego brak było również podstaw do przypisania mu odpowiedzialności co do zasady. Zgodnie z art. 50 ust. i ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, z ubezpieczenia OC rolników przysługuje odszkodowanie, jeżeli rolnik, osoba pozostająca z nim we wspólnym gospodarstwie domowym lub osoba pracująca w jego gospodarstwie rolnym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną szkodę w związku z posiadaniem przez rolnika tego gospodarstwa rolnego szkodę, będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia. Umowa ubezpieczenia obowiązkowego OC obejmuje zatem odpowiedzialność za szkody wyrządzone czynem niedozwolonym oraz wynikłe z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania o ile nie sprzeciwia się to ustawie lub właściwości danego rodzaju stosunku. Z powyższego wynika jednak, że odpowiedzialność ta ograniczona jest do szkody związanej z posiadaniem gospodarstwa rolnego. Ubezpieczenie dotyczy zatem jedynie pewnego wycinku odpowiedzialności. W konsekwencji ubezpieczyciel nie odpowiada za szkody wynikające z innej aktywności niż posiadanie gospodarstwa rolnego. W niniejszej sprawie faktem jest co prawda, że R. i J. S. posiadają gospodarstwo rolne. Niemniej jednak posiadane przez nich konie nie są używane w gospodarstwie rolnym. Fakt posiadania zwierząt - w tym przypadku koni - jest wynikiem indywidualnych upodobań hobbystycznych R. i J. S.. Ta sfera ma jednak charakter prywatny. Powódka miała natomiast możliwość styczności ze zwierzętami na zasadach koleżeństwa. Wadliwa jest zatem wykładnia art. 51 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Przepisy powyższe wyraźnie określają bowiem zakres odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, czego nie dostrzegł Sąd pierwszej instancji. Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest bowiem do pokrycia szkody wyrządzonej w związku z posiadaniem przez rolnika gospodarstwa rolnego szkodę, której następstwem jest. śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia. Przepisy powyższe wykluczają zatem z zakresu odpowiedzialności wszelkie szkody odnoszące się do sfery prywatnej życia rolnika. Problem powyższy jest niewątpliwie istotny właśnie w przypadku zdarzeń związanych z udziałem zwierząt. Istota sprowadza się bowiem do ustalenia, czy zwierzę (np. pies czy koń) wykorzystywane jest w gospodarstwie rolnym, czy też jego rola sprowadza się do uprzyjemniania sfery prywatnej życia rolnika i jego rodziny. Ważne jest tym samym i powinno podlegać badaniu, czy zwierzę służy czynnościom bezpośrednio związanym z posiadaniem gospodarstwa. Na poparcie prawidłowości powyższego stanowiska wskazać należy na wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, w którym stwierdzono, nie każdy rodzaj korzystania z poszczególnych składników majątkowych wchodzących w skład gospodarstwa może być uznany za równoznaczny z jego posiadaniem, a tylko taki, który jest związany z funkcjonowaniem gospodarstwa jako zorganizowanego kompleksu gospodarczego. W konsekwencji szkoda wyrządzona przez stanowiącego składnik gospodarstwa rolnego konia, wykorzystywanego poza tym gospodarstwem, w celach rekreacyjnych, nie jest objęta odpowiedzialnością gwarancyjną pozwanego na podstawie art. 50 ust. 1 ubezp.obow.u. (wyrok SA w Białymstoku z dnia 30 kwietnia 2012 r. sygn. akt I ACA 730/11). Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 kwietnia 2013 r. wydanym w sprawie sygn. akt V CSK 565/12 oddalił skargę kasacyjną, podzielając w uzasadnieniu prawidłowość stanowiska Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Nadto w wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 13 stycznia 2015 r. (sygn. akt I ACa 656/14) doszło do oddalenia roszczenia poszkodowanej jako, że zwierzę które wyrządziło szkodę nie mogło zostać zakwalifikowane jako związane z posiadaniem gospodarstwa rolnego. Sąd ten przyjął bowiem, iż pies nie jest zwierzęciem gospodarskim, a jego rola w gospodarstwie rolnym jest związana wyłącznie ze sferą życia prywatnego rolnika, co oznacza brak związku funkcjonalnego z posiadaniem gospodarstwa rolnego. Zasadnicze znaczenie ma zatem istnienie związku funkcjonalnego pomiędzy wykorzystywaniem i funkcją zwierzęcia w gospodarstwie, a posiadaniem przez rolnika gospodarstwa rolnego. Zdaniem skarżącego zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazywał, że koń .G.", który w wyniku spłoszenia się spowodował szkodę powódki, nie był składnikiem gospodarstwa rolnego. To powódka inicjowała proces w niniejszej sprawie, a zatem powinna wykazać wszelkie okoliczności wskazujące na odpowiedzialność pozwanego, co do zasady. Powódka tezy przeciwnej natomiast nie wykazała. Zdaniem pozwanego o odpowiedzialności co do zasady można by mówić jedynie w sytuacji, gdy zwierzę jest przetrzymywane i wykorzystywane w gospodarstwie, pozostaje w nim w związku funkcjonalnym. Tymczasem R. i J. S. w żaden sposób nie wykorzystują koni do prowadzenia gospodarstwa rolnego. Na tej właśnie podstawie wyłączona zostaje zatem odpowiedzialność pozwanego z tytułu umowy ubezpieczenia OC. Z ostrożności procesowej pozwany wskazał, że Sąd pierwszej instancji nie rozpoznał istoty sprawy. Zgodnie ze stanowiskiem judykatury jeśli sąd I instancji nie orzekł w ogóle merytorycznie o żądaniach stron, zaniechał zbadania materialnej podstawy żądania pozwu lub pominął merytoryczne zarzuty pozwanego, to oznacza to, że nie rozpoznał on istoty sprawy i wyrok należy uchylić. Co więcej orzecznictwo Sądu Najwyższego stoi na stanowisku, że nierozpoznanie istoty sprawy następuje w sytuacji dokonania przez sąd pierwszej instancji oceny prawnej roszczenia bez oparcia jej o właściwie ustalonej podstawę faktyczną i konieczności czynienia przez sąd odwoławczy po raz pierwszy ustaleń faktycznych, co czyni koniecznym uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji z uwagi na obowiązek respektowania konstytucyjnej zasady dwuinstancyjności postępowania sądowego. W niniejszej sprawie Sąd pierwszej instancji w ogóle nie rozpoznał postawionego przez pozwanego już w odpowiedzi na pozew zarzutu przyczynienia się powódki do powstania szkody. W ramach ustaleń faktycznych Sąd pierwszej instancji uwzględnił okoliczności posiadania przez powódkę umiejętności jazdy konnej oraz jej wiedzy w tym zakresie. Faktem bezspornym było bowiem, że powódka kształciła się w technikum w zawodzie hodowcy koni. Doświadczenie życiowe wskazuje, że S. S.
(1)musiała posiadać wiedzę o tym, w jaki sposób obchodzić się z tego rodzaju zwierzętami, a nadto, że nie był to pierwszy kontakt powódki z koniem. W każdym razie, z uwagi na zakres czynności jakie powódka wykonywała tego dnia przy zwierzętach stwierdzić należy, ze S. S.
(1)posiadała wiedzę w tym zakresie na wysokim poziomie. Wiedzę tą musiała natomiast nabyć w wyniku wielokrotnego kontaktu z tego rodzaju zwierzyną. Stanowisko powyższe jest tym bardziej aktualne, że według twierdzeń pozwu powódka miała w najbliższej przyszłości zdać egzamin na instruktora jazdy konnej - co wymaga przecież ponadprzeciętnych wiadomości tak w zakresie techniki jazdy, jak i samego obycia z końmi. Pozwany zwrócił przy tym uwagę, że powyższe ustalenia są wybiórcze W opisie stanu faktycznego brak jest bowiem dokładnego opisu przebiegu zdarzenia którego powódka wywodzi swoje roszczenia. W kontekście wypowiedzi powódki składnych na rozprawie oraz tych, które przestawione zostały na etapie likwidacji szkody jest rzeczą oczywistą, że wersja ta ewoluowała zgodnie z potrzebami procesowymi powódki. Jak wynika z opisu zdarzenia przedstawianego początkowo przez powódkę w dniu zdarzenia S. S.
(1)przywitała się ze zwierzęciem, a następnie uczestniczyła w zabiegach pielęgnacyjnych. Następie powódka dwukrotnie przegoniła konia - dwa razy bez siodła, a dwa razy w siodle. W końcu w chwili kiedy doszło do zdarzenia powódka poprzez przewieszenie przez siodło starała się odciążyć „G.". Koń jednak po przebiegnięciu kilku metrów spłoszył się i zrzucił S. S.
(1). Z kolei w toku przesłuchania informacyjnego (rozprawa z dnia 06 czerwca 2013 r.) powódka twierdziła już, że wsiadała na osiodłanego konia, włożyła nogę w strzemię i miała przerzucić nogę przez koma. Według tego opisu powódki, koń stał bez ruchu i był trzymany przez właścicielkę. Powyższe kwestie również wymagały rozstrzygnięcia przez Sąd pierwszej instancji. Zdaniem pozwanego okoliczności w jakich rzeczywiście doszło do wypadku rzutowały na możliwość określenia stopnia przyczynienia się powódki do powstania szkody. W uzasadnieniu wyroku w ogóle brak jest natomiast rozważań dotyczących możliwości zastosowania w niniejszej sprawie art. 362 k.c. Powyższe uzasadnia zatem postawienie zarzutu naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. Nie wiadomo zatem, czy brak obniżenia kwoty zasądzonej na rzecz powódki jest wynikiem nieuwzględnienia tego zarzutu, czy też konsekwencją jego nierozpoznania przez Sąd pierwszej instancji. W tych warunkach pozwany nie ma żadnej możliwości odniesienia się do stanowiska Sądu w powyższym zakresie. Z uwagi na wysokość kwoty zasądzonej na rzecz powódki, jak i kompletny brak argumentacji w zakresie przyczynienia się powódki do powstania szkody, zasadny jest wniosek apelacji o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji. W przypadku rozpoznania powyższego zarzutu przez Sąd Apelacyjny pozwany pozbawiony zostanie bowiem możliwości kwestionowania tego orzeczenia w ramach instancji odwoławczej. Powódka w swojej apelacji zaskarżyła wyrok w części oddalającej powództwo (pkt 4 wyroku) w zakresie oddalenia żądania pozwu zasądzenia na rzez powódki kwoty 500.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną przez powódkę krzywdę, wraz z ustawowymi odsetkami od upływu 14 dni od dnia doręczenia pozwu pozwanemu tj. od dnia 06 kwietnia 2013 roku do dnia zapłaty, w zakresie oddalenia żądania zasądzenia renty odszkodowawczej na podstawie art. 444§2 k.c. za miesiąc grudzień 2012 r. w wysokości 2.781,86 zł, oddalenia zasądzenia renty w wysokości 1.942,38 zł miesięcznie w roku 2013, oddalenia zasądzenia renty w wysokości 1.1998,20 zł miesięcznie w roku 2014, oddalenia zasądzenia renty w wysokości 2.047,16 zł miesięcznie w roku 2015, oraz oddalenia zasądzenia renty w wysokości 2.116,69 zł miesięcznie poczynając od dnia 01 stycznia 2016 r. Powódka wniosła o zmianę wyroku zasądzenie na jej rzecz dodatkowej kwoty 500.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę z ustawowymi odsetkami od dnia 06 kwietnia 2013 r. do dnia zapłaty, zmianę pkt 2 wyroku poprzez zasądzenie na rzecz powódki kwoty 107.358,56 zł tytułem skapitalizowanej renty w tym: 5111,86 zł minus 2230,00 zł =2.781,86 zł za miesiąc grudzień 2012 r., 5.181,38 zł minus 2330,00 zł = 2.851,38 zł x 12 miesięcy= 34.216,56 zł za rok 2013, 5.237,20 zł minus 2330,00 zł = 2907,20 zł x 12 miesięcy = 34.886,40 zł za rok 2014, 5286,16 zł minus 2330,00 zł = 2956,16 zł x 12 miesięcy = 35.473,92 zł za rok 2015, w miejsce zasądzonej przez Sąd I Instancji kwoty 32.724,00 zł tytułem skapitalizowanej renty wyrównawczej wraz z odsetkami od kwot: 2781,86 zł od dnia 1 grudnia 2012 r., 2.851,38 z od dnia 1 stycznia 2013 r., 1 lutego 2013 r., 1 marca 2013 r., 1 kwietnia 2013 r., 1 maja 2013 r., 1 czerwca 2013 r., 1 lipca 2013 r., 1 sierpnia 2013 r., 1 września 2013 r., 1 października 2013 r., 1 listopada 2013 r., 1 grudnia 2013 r., 2.907,20 zł od dnia 1 stycznia 2014 r., 1 lutego 2014 r., 1 marca 2014 r., 1 kwietnia 2014 r., 1 maja 2014 r., 1 czerwca 2014 r., 1 lipca 2014 r., 1 sierpnia 2014 r., 1 września 2014 r., 1 października 2014 r., 1 listopada 2014 r., 1 grudnia 2014 r., 3.025,69 zł od dnia 1 stycznia 2015 r., 1 lutego 2015 r., 1 marca 2015 r., 1 kwietnia 2015 r., 1 maja 2015 r., 1 czerwca 2015 r., 1 lipca 2015 r., 1 sierpnia 2015 r., 1 września 2015 r., 1 października 2015 r., 1 listopada 2015 r., 1 grudnia 2015 r. Ponadto skarżąca wniosła o zmianę pkt 3 wyroku poprzez zasądzenie na rzecz powódki renty odszkodowawczej w kwocie po 5.355,69 zł miesięcznie płatną z góry do 15 dnia każdego kolejnego miesiąca z ustawowymi odsetkami poczynając od dnia 1 stycznia 2016 r. w miejsce zasądzonej na jej rzecz renty w wysokości 3.239,00 zł miesięcznie, a także o zmianę postanowienia o kosztach procesu zawartego w pkt 5,6,7 wyroku poprzez obciążenie kosztami pozwanego według norm przepisanych. Powódka wniosła również o zasądzenie kosztów procesu według norm przepisanych za obie instancje. Skarżąca zarzuciła rozstrzygnięciu: - naruszenie art. 233 §1 kodeksu postępowania cywilnego poprzez błędne i dowolne ustalenie zakresu zwiększonych potrzeb powódki, niezgodne z opiniami biegłych oraz zeznań świadków: -ustalenie zakresu niezbędnej opieki i pomocy powódce na poziomie 7 godzin dziennie, gdy tymczasem z opinii biegłych oraz zeznań świadków jednoznacznie wynikało, że powódka jest osobą zupełnie niesamodzielną, wymagającą 24 godzinnej obecności drugiej osoby, a przy niektórych czynnościach pielęgnacyjnych współdziałania dwóch opiekunów; -błędne ustalenie stawki za 1 godzinę opieki w wysokości 6 zł za godzinę, gdy tymczasem powódka nie ma możliwości korzystania z opieki w tej cenie z uwagi na otrzymywany dochód, zatem prawidłowo ustalona stawka za 1 godzinę opieki odwoływać powinna się do wysokości minimalnego wynagrodzenia za prace z przeliczeniem go na stawkę godzinową co daję kwotę 10,50 zł za 1 godzinę opieki; -ustalenie zakresu niezbędnej powódce rehabilitacji na dwie godziny tygodniowo, gdy tymczasem z opinii biegłych wynika, że powódka powinna korzystać z rehabilitacji jak najczęściej celem uniknięcia spastyki i odleżyn oraz wymaga ćwiczeń codziennie, a także błędne ustalenie kosztów jednej godziny rehabilitacji na kwotę 50 zł, gdy tymczasem koszty rzeczywiście ponoszone przez powódkę wynoszą obecnie 60 zł za godzinę rehabilitacji; -nie wzięcie pod uwagę przez Sąd I instancji faktu, że część zwiększonych potrzeb powódki nie zostało udokumentowane fakturami i rachunkami i zasądzenie w konsekwencji dokładnie sum odpowiadających refundowanym przez ubezpieczyciela kosztom, a nie rzeczywistym potrzebom powódki; -nie wzięcie pod uwagę przy określaniu zakresu zwiększonych potrzeb powódki zwiększonych potrzeb powódki, które nie zostały udokumentowane fakturami w postaci pampersów, maści i kremów, napraw wózka inwalidzkiego, okresowej konieczności przyjmowania większej ilości leków oraz faktu pomimo tego, że fakt ponoszenia takich wydatków wynika z opinii biegłych i zeznań świadków; - naruszenie art. 233 §1 k.p.c. w związku z art. 213 §1 k.p.c. poprzez ustalenie wysokości utraconego wynagrodzenia powódki na kwotę 1111,86 zł, w latach 2013- 2016, tymczasem przyjęcie przez Sąd wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, jako podstawy obliczenia renty spowodować powinno wzięcie pod uwagę z urzędu zmiany wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w latach 2013-2016 wynikającego ze zmian rozporządzenia wydanego na podstawie ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę i w konsekwencji zaniżenie wysokości dochodu utraconego przez powódkę będącego podstawą wyliczenia renty; - naruszenie art. 233 §1 k.p.c. poprzez błędne i niepełne ustalenie stanu faktycznego mogącego mieć wpływ na treść orzeczenia, a polegających na nieustaleniu, mimo zgromadzenia adekwatnego materiału dowodowego, iż powódka jest znacznie ograniczona w kontaktach towarzyskich, cierpi na bóle kręgosłupa szyjnego uniemożliwiające jej dłuższe siedzenie i używanie komputera, a więc jakikolwiek kontakt ze światem oraz fakt, że powódka cały czas cierpi na spastykę mięśni uniemożliwiającą jej spokojny sen, a także nie wzięcie pod uwagę krzywdy, która będzie miała miejsce w przyszłości, w postaci znacznego utrudnienia nawiązania przez powódkę relacji z rówieśnikami, relacji towarzyskich oraz niemożność założenia rodziny i posiadania dzieci. Sąd powinien również wziąć pod uwagę, że powódka do końca życia będzie zdana na łaskę i pomoc osób trzecich, a po śmierci rodziców wszystkie czynności pielęgnacyjne (cewnikowanie, przewijanie itp.) sprawować będą osoby obce; - naruszenie art. 445 § 1 kodeksu cywilnego poprzez uznanie, że sumą odpowiednią z tytułu zadośćuczynienia pieniężnego za krzywdę doznaną przez powódkę na skutek wypadku powinna być dodatkowa kwota 200.000,00 zł (łącznie 500.000,00 zł) gdy tymczasem wszechstronne rozważenie konsekwencji wypadku i zakresu doznanej przez powódkę krzywdy prowadzić powinno do wniosku, że jest to suma rażąco zaniżona i nie kompensująca w pełni doznanej krzywdy, gdy tymczasem kwotą taką powinna być żądana w pozwie kwota 700.000,00 zł (łącznie 1.000.000,00 zł); - błędne ustalenie stanu faktycznego i naruszenie art. 444 § 2 k.c. poprzez ustalenie przez Sąd orzekający zaniżonej wysokości renty z tytułu zwiększonych potrzeb i utraconych dochodów oraz nie wzięcie pod uwagę, że cześć ze zwiększonych potrzeb powódki z uwagi na jej stan majątkowy nie jest w pełni zaspokajana, co nie powinno prowadzić od obniżenia wysokości zasądzonej na jej rzecz renty, a także faktu, że to rzeczywiste potrzeby powódki wyznaczać powinny sumę odpowiednią renty. W uzasadnieniu skarżąca wskazała, ze Sąd rażąco zaniżył wysokość przyznanego zadośćuczynienia . W wyniku wypadku z dnia 3 maja 2008 r. powódka doznała obrażeń ciała w postaci złamania kręgu Th5 i Th6 z podwichnięciem na wysokości Th5/Th6 kręgosłupa piersiowego z uszkodzeniem rdzenia kręgowego skutkujące porażeniem poprzecznym od wysokości urazu rdzenia z całkowitym porażeniem kończyn dolnych i ze spastyką porażenną. Ponadto u powódki doszło do amputacji palca V stopy razem z częścią kości śródstopia, cierpi ona również na nawracające zakażenia układu moczowego oraz końsko-szpotawe ustawienie stóp leczone operacyjnie. W toku sprawy powołano biegłych którzy ustalili u powódki trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości147% w tym: z tytułu złamania kręgosłupa z uszkodzeniem rdzenia kręgowego - 100% trwałego uszczerbku, z tytułu amputacji palca V stopy wraz z częścią kości śródstopia - 7% trwałego uszczerbku na zdrowiu, z tytułu leczenia operacyjnego stóp końsko-szpotawych - 10% trwałego uszczerbku na zdrowiu, z tytułu zaburzeń czynności pęcherza moczowego - 30% trwałego uszczerbku na zdrowiu. U powódki występują również dolegliwości bólowe kręgosłupa piersiowego powyżej miejsca złamania, bóle kręgosłupa szyjnego z drętwieniem i mrowieniem obu kończyn górnych oraz wzmożone (spastyczne) napięcie mięśniowe kończy dolnych i mięśni brzucha , również w nocy. Powódka jest osobą sparaliżowaną od wysokości piersi w dół. Jej stan zdrowia w obecnym stanie medycyny nie ulegnie poprawie. Porusza się wyłącznie przy użyciu wózka inwalidzkiego, przy pomocy innej osoby, a w domu na krótkie dystanse samodzielnie odpychając wózek rękoma. Z uwagi na porażenie mięśni tułowia nie jest możliwe, aby używała kuł łokciowych lub samodzielnie przeniosła się z łóżka na wózek. Powódka jest osobą młodą, jej wypadek zdarzył się, gdy dopiero wchodziła w dorosłe życie. Przed wypadkiem była osobą towarzyską, pełną życia. Po wypadku jej życie zmieniło się w ciągłe leczenie i rehabilitację. Pozostaje stale w domu a jej koledzy przestali ją odwiedzać. Głównie czyta książki i leży. Korzysta również z komputera celem kontaktu ze światem. Powódka jest narażona na powstawanie odleżyn. Jest niesamodzielna, potrzebuje stałego współdziałania osoby drugiej we wszystkich czynnościach życia codziennego oraz ciągłej rehabilitacji. Nie oddaje samodzielnie moczu ani stolca, musi używać pampersów i cewników w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. Musi być cewnikowana kilka razy dziennie. Cierpi na chroniczne zapalenia pęcherza moczowego. Powódka nigdy nie spełni się, jako kobieta, nie będzie mogła posiadać dzieci oraz nie będzie mogła podjąć czynności seksualnych. Wszystkie wskazane powyżej następstwa wypadku oraz następstwa psychiczne zostały opisanie w wywołanych w sprawie opiniach biegłych oraz w uzasadnieniu Sądu I Instancji. Ponadto obecnie powódka otoczona jest opieką najbliższej rodziny, jednakże w dającej się przewidzieć przeszłości wymagać będzie osoby obcych osób. Trudno przewidzieć, aby powódka ułożyła sobie życie czy usamodzielniła się biorąc pod uwagę jej stan zdrowia. Te aspekty krzywdy nie były brane pod uwagę przez Sąd I Instancji, a przynajmniej nie zostały wyartykułowane w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. W ocenie powódki Sąd Okręgowy w przeważającej części w sposób prawidłowy ustalił obecny zakres cierpień i krzywdy powódki, jednakże w sposób rażący zaniżył wysokości przyznanej jej kwoty zadośćuczynienia za krzywdę. Przy czym Sąd orzekający nie odniósł się do dających się obecnie przewidzieć konsekwencji wypadku i krzywdy, jaką powódka będzie odczuwała w przyszłości i nie wziął ich pod uwagę przy miarkowaniu zadośćuczynienia. Powódka do końca życia zmagać się będzie z konsekwencjami wypadku. Nigdy nie zacznie chodzić, nie stanie się samodzielna. Zawsze wymagać będzie stałej opieki i pomocy ze strony osób trzecich. Obecnie pomoc tę sprawują członkowie najbliższej rodziny, jednakże niedługo pomoc taką będą musiały sprawować również osoby obce co stanie się dodatkowo krępujące dla powódki. Jej stan zdrowia może ulec jedynie dalszemu pogorszeniu, zarówno z uwagi na niebezpieczeństwo powstania odleżyn, spastykę kończyn jak i powtarzające się zakażenia układu moczowego. Rokowania na przyszłość są więc niekorzystne dla powódki. Jak powszechnie przyjmuje się w doktrynie i orzecznictwie ważny przy ocenie wysokości należnego zadośćuczynienia jest wiek poszkodowanego, gdyż zwykle ten sam rodzaj kalectwa stanowi większą krzywdę dla osoby młodszej, a szczególnie prowadzącej aktywny, tryb życia. Okolicznością, którą bierze się pod uwagę jest także fakt, czy doznana krzywda ma wpływ na inne dziedziny prowadzonej działalności życiowej, czy poszkodowany może posiadać potomstwo i czerpać inne przyjemności z życia. W przypadku powódki jej aktywność życiowa ograniczona jest do minimum, które rodzić będzie w przyszłości z pewnością frustrację i spowodować może znaczne pogorszenie się jej stanu psychicznego. W ocenie powódki właściwym rządem wielkości kwoty odpowiedniej biorąc pod uwagę sytuację życiową i krzywdę powódki powinna być kwota pomiędzy 800.000,00 zł a 1.000.000,00 zł. W ocenie powódki Sąd I Instancji w sposób dowolny ustalił stan faktyczny niniejszej sprawy w zakresie zwiększonych potrzeb powódki i wysokość renty z tytułu zwiększonych potrzeb i utraconych dochodów. W niniejszej sprawie Sąd orzekający zaniżył wysokość przyznanej na rzecz powódki renty, zaniżając wysokość poszczególnych jej składników oraz nie uwzględnił, że część zwiększonych potrzeb powódki nie jest przez nią zaspokajana lub na skutek braku rachunków i faktur nie została uwzględniona w zasądzonej przez powódce kwocie. Prawidłowa ocena zakresu zwiększonych potrzeb powódki na podstawie opinii biegłych oraz zeznań świadków, a pomocniczo również kwot przyznawanych przez pozwanego w toku sprawy sądowej prowadzić powinna do zasądzenia na rzecz powódki kwoty renty w wysokości 5.335,69 zł miesięcznie. Składać się na nią powinny koszty opieki i pomocy osób trzecich 3.000,00 zł, koszty niezbędnej rehabilitacji - 500 zł, koszty związane z zakupem leków - 150 zł, koszty przejazdów - 100 zł, pozostałe koszty w tym turnus rehabilitacyjny, cewniki, pampersy, kremy, naprawa wózka inwalidzkiego - 250 zł. Ponadto powódka powinna otrzymywać rentę z tytułu utraconych dochodów w kwocie 1.355,69 zł, odpowiadającą wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w 2016 r. (rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 11 września 2015 r w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2016 r. kwota brutto 1850,00 zł, 1355,69 zł netto), a nie w 2012 jak to przyjął Sąd I Instancji. Powódka jest osobą sparaliżowaną, może poruszać rękami, jednakże mięśnie tułowia również ma sparaliżowane co znacznie utrudnia jej jakąkolwiek aktywność życiową. Biegła neurochirug R. S.
(2)w opinii z dnia 19 maja 2014 r. wskazała, że powódka wymaga stałej pomocy osoby drugiej we wszystkich czynnościach życia codziennego. Co ważne powódka wymaga ciągłej zmiany pozycji ciała, nawet w nocy musi być odwracana za pomocą osoby drugiej co 2 -3 godziny. Sama nie jest w stanie przemieścić się z wózka na łóżko, samodzielnie przemieszcza się tylko w obrębie pomieszczeń - posadzona przez inną osobę na wózku inwalidzkim. Stałą pomoc osoby drugiej wskazali również pozostali opiniowani biegli, m.in. z uwagi na niemożność wykonywania podstawowych czynności higienicznych w zakresie cewnikowania, zmiany pampersów, przygotowania posiłków, toalety, przemieszczania się z łóżka na wózek, dojazdów do lekarzy, rehabilitacji itp. Identycznie zakres zwiększonych potrzeb powódki określił biegły ortopeda, który wskazał, że opieka konieczna jest przez 24 godziny na dobę. Ponadto podkreślił, że powódka nie może samodzielnie się przemieszczań, jeździć do lekarzy lub na rehabilitację a w związku z tym wymaga współdziałania osoby drugiej i często trzeciej, ponieważ jedna osoba może nie dać rady. Również zeznania świadków potwierdziły, że powódka nie zostaje nigdy sama, zawsze ma zapewnioną opiekę osób drugich. Sąd I Instancji dokonał natomiast dowolnego ustalenia, iż potrzeba korzystania przez powódkę z usług opiekuńczych kształtuje się na poziomie 7 godzin dziennie. Wyjaśnienie takiego zakresu opieki jest lakoniczne i opiera się na opinii biegłego ortopedy, który wskazywał na konieczność 24 godzinną opiekę. Również przyjęcie przez Sąd stawki 6 zł, jako ekwiwalent za godzinę opieki jest rozstrzygnięciem dowolnym sprzecznym z zasadami doświadczenia życiowego. Stawka taka przysługuje wyłącznie osobom o najniższych lub żadnych dochodach. Powódka otrzymuje natomiast rentę od pozwanego, co powoduje, że nie miałaby ona szansy uzyskać opieki w cenie jaką przyjął Sąd I Instancji. Ponadto obecnie opieka sprawowana jest przez członków najbliższej rodziny powódki- mamę, tatę i brata a w razie potrzeby dalszej rodziny. Dla wyliczenia kosztów opieki powinno się zatem stosować średnie stawki za opieki opiekuńcze a nie stawki minimalne do uzyskania. Minimalna kwotowa wycena 1 godziny opieki przy przyjęciu minimalnego wynagrodzenia za pracę to minimum 1850 zł/ 176 godzin pracy w miesiącu = 10,50 zł za 1 godzinę. Samo przyjęcie właściwej odpłatności za godzinę opieki powodowałoby konieczność zmiany wyrok w tym zakresie. Jednakże w ocenie powódki biorąc pod uwagę prawidłowo określony zakres opieki osób trzecich oraz fakt, że znaczną część opieki uzyskuje ona obecnie ze strony rodziny zgody z art. 322 k.p.c. ustalenie w tym zakresie prowadzić powinno do przyznania jej renty w wysokości 3.000 zł miesięcznie z tego tytułu. W zakresie niezbędnej rehabilitacji Sąd I Instancji ustalił wysokość renty na kwotę 400 zł miesięcznie, przyjmując za zasadne 2 wizyty rehabilitanta w tygodni i ich średni koszt w wysokości 50 zł za wizytę. Takie ustalenie prowadzić powinno od ustalenia renty w wysokości 2 x 50 zł x 52 tygodnie = 5200,00 zł /12 = 433,33 zł miesięcznie a nie 400,00 zł miesięcznie. Ponadto biegły ortopeda w opinii uzupełniającej z dnia 29 kwietnia 2015 r. wyjaśnił, że ideałem byłaby codzienne rehabilitacja w wymiarze przynajmniej 1 godziny dziennie, a każda mniejsza ilość jest jak najbardziej wskazana, chociaż często niewystarczająca. Obecnie powódka z własnych środków korzysta z rehabilitacji 2 razy w tygodniu płacąc z nią najpierw 50 zł za wizytę, a obecnie 60 zł za wizytę. Sąd w zupełności pominął zatem przy ocenie wysokości renty z tytułu rehabilitacji zeznania świadka E. S. z dnia 28 stycznia 2016 r. co do okoliczności zakresu i kosztów rehabilitacji obecnie przez nią otrzymywanej zastępując je otrzymanymi dokumentami, o które zwrócił się z urzędu. Prawidłowe ustalenie w zakresie renty z tytułu kosztów rehabilitacji prowadzić powinno do ustalenia jej w wysokości 500 zł miesięcznie z uwzględnieniem, że mogą się zdarzyć tygodnie gdzie rehabilitacja będzie rzadsza niż 2 razy w tygodniu. Wyliczenie w tym względnie przedstawia się następująco: 2 x 60 zł x 52 tygodnie= 6240,00 zł: 12 miesięcy = 520,00 zł ~ 500,00 zł. Sąd dokonał dokładnego wyliczenia kosztów zakupu leków jednakże nie wziął pod uwagę, że powódka okresowo wymaga wyższych i droższych leków co wynika z opinii biegłych wydanych w niniejszej sprawie, dlatego też. wnoszę o ustalenie renty z tytułu zakupu leków w wysokości 150,00 zł miesięcznie. Ponadto w przypadku kosztów przejazdów Sąd I Instancji powinien wliczyć również cykliczne wydatki związane z ubezpieczeniem i serwisowaniem pojazdu a nie sam koszt paliwa, dlatego też renta w tym zakresie powinna wynosić 100 zł miesięcznie. Sad I Instancji przyznał ponadto prawidłowo składnik renty z tytułu kosztów turnusu rehabilitacyjnego, z którego powinna korzystać powódka. Nie wziął natomiast pod uwagę pozostałych kosztów wynikających z zeznań świadków i opinii biegłego ortopedy w postaci pampersów, maści, cewników, kosztów naprawy i przystosowania wózka inwalidzkiego. Prawidłowa i zgodna z zakresem zwiększonych potrzeb powódki renta od dnia 1 stycznia 2016 r. wynosić powinna kwotę 5.335,69 zł miesięcznie w tym: 4 000 zł z tytułu zwiększonych potrzeb, 1.355,69 zł z tytułu utraconych dochodów. Równocześnie z uwagi na skapitalizowanie przez Sąd I Instancji renty odszkodowawczej na rzecz powódki za miesiące poprzedzające miesiąc zamknięcia rozprawy Sąd z niewiadomych powodów pomimo wniesienia pozwu w miesiącu grudniu 2012 r. nie zasądził renty za ten miesiąc rozpoczynając zasądzenie renty od stycznia 2013 r. Winna ona wynieść 2.781,86 zł. Wysokość renty wynosić powinna kwotę 4.000,00 zł z tytułu zwiększonych potrzeb oraz 1111,86 zł z tytułu utraconych dochodów, łącznie 5.111,86 zł. Uwzględniając fakt wypłaty przez pozwanego za ten miesiąc kwoty 2.330,00 zł do dopłaty pozostaje kwota 2.781,86 zł. Za rok 2013 r. renta z tytułu zwiększonych potrzeb wynieść powinna 4.000,00 zł oraz kwotę 1.181,38 zł z tytułu utraconych dochodów, odpowiadającej wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę netto zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 14 września 2012 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2013 r. (Dz U 2012.1026 wynoszącego 1600,00 zł brutto, 1181,38 zł netto) łącznie 5.181,38 zł miesięcznie. Uwzględniając fakt wypłaty przez pozwanego renty i odszkodowania w łącznej wysokości 2 330,00 zł miesięcznie do dopłaty pozostaje kwota 2.851,38 zł miesięcznie x 12 miesięcy = 34 216,56 zł. Renta za rok 2014 r. winna wynieść kwotę 4.000 zł z tytułu zwiększonych potrzeb oraz kwotę 1.237,20 zł ż tytułu utraconych dochodów odpowiadającej wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę netto zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 11 września 2013 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2014 r. ( Dz. U 2013.1074 wynoszącego 1680,00 zł brutto, 1237,20 zł netto) łącznie 5237,20 zł. Uwzględniając fakt wypłaty przez pozwanego renty j odszkodowania w łącznej wysokości 2.330,00 zł miesięcznie do dopłaty pozostaje kwota j2.907,20 zł miesięcznie x 12 miesięcy = 34.886,40 zł. Za 2015 r. powinna ona wynieść kwotę 4.000 zł z tytułu zwiększonych potrzeb oraz kwotę 1.286,16 zł z tytułu utraconych dochodów odpowiadającej wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę netto zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 11 września 2014 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2015 r. ( Dz. U 2014.1220 wynoszącego 1750,00 zł brutto, 1286,16 zł netto) łącznie 5.355,69 zł. Uwzględniając fakt wypłaty przez pozwanego renty i odszkodowania w łącznej wysokości 2.330,00 zł miesięcznie do dopłaty pozostaje kwota 3.025,69 zł miesięcznie x 12 miesięcy = 35.473,92 zł. Łącznie zatem skapitalizowana renta za okres od grudnia 2012 r. do grudnia 2015 r. winna wynieść 107.358,56 zł w miejsce zasądzonej renty w wysokości 32.724,00 zł. W przypadku nieuwzględnienia apelacji powódka wniosła również o zastosowanie dyspozycji art. 102 k.p.c. i nie obciążanie powódki kosztami postępowania z uwagi na charakter niniejszej sprawy. Powódka w piśmie procesowym z dnia 27 kwietnia 2016 r. stanowiącym odpowiedź na apelację pozwanego wniosła o jej oddalenie i zasądzenie na jej rzecz kosztów procesu w postępowaniu apelacyjnym według norm przepisanych. Pozwany w odpowiedzi na apelację powódki (pismo z dnia 12 kwietnia 2016 r.) wniósł również o jej oddalenie i zasądzenie na jego rzecz od powódki kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja wniesiona przez pozwanego zasługiwała na uwzględnienie w minimalnym zakresie, a mianowicie w części dotyczącej zasądzenia przez Sąd i instancji odsetek ustawowych od poszczególnych rat renty wyrównawczej, natomiast apelacja powódki została uwzględniona w znacznej części. Wstępnie zaznaczenia wymaga, że Sąd I instancji w sposób prawidłowy zgromadził w sprawie materiał dowodowy, a następnie w sposób niewadliwy dokonał jego oceny. W konsekwencji ustalił stan faktyczny, odpowiadający treści tych dowodów. Tym samym Sąd Apelacyjny przyjął go za własny. W sytuacji bowiem, gdy sąd odwoławczy orzeka na podstawie materiału zgromadzonego w postępowaniu w pierwszej instancji nie musi powtarzać dokonanych ustaleń, gdyż wystarczy stwierdzenie, że przyjmuje je za własne (por. np. orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 13 grudnia 1935 r., C III 680/34. Zb. Urz. 1936, poz. 379, z dnia 14 lutego 1938 r., C II 21172/37 Przegląd Sądowy 1938, poz. 380 i z dnia 10 listopada 1998 r., III CKN 792/98, OSNC 1999, nr 4, poz. 83). Jak jednolicie wskazuje się w judykaturze, obowiązek rozpoznania sprawy w granicach apelacji (art. 378 § 1 k.p.c.), oznacza związanie sądu odwoławczego zarzutami prawa procesowego (tak Sąd Najwyższy min. w uchwale z dnia 31 stycznia 2008 r., III CZP 49/07), za wyjątkiem oczywiście tego rodzaju naruszeń, które skutkują nieważnością postępowania. Sąd Apelacyjny nie dostrzegł ich wystąpienia w niniejszej sprawie. W pierwszej kolejności omówiona zostanie apelacja pozwanego, jako dalej idąca, albowiem odnosząca się do samej zasady odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń. Przede wszystkim nie sposób uznać, że Sąd I instancji naruszył przepis art. 328 § 2 k.p.c. Zgodnie z nim uzasadnienie wyroku powinno zawierać wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, a mianowicie: ustalenie faktów, które sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, oraz wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa. W orzecznictwie zgodnie wskazuje się, że powołanie się w apelacji na podstawę naruszenia przepisów procedury w postaci art. 328 § 2 k.p.c. jest usprawiedliwione tylko wówczas, gdy z uzasadnienia orzeczenia nie daje się odczytać, jaki stan faktyczny lub prawny stanowił podstawę rozstrzygnięcia, co uniemożliwia kontrolę instancyjną (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 kwietnia 2016 r., sygn. akt I CSK 278/15, LEX nr 2021936, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 grudnia 2015 r., sygn. akt I CSK 1028/14, LEX nr 1963381, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2015 r., sygn. akt IV CSK 149/15, LEX nr 1962540, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2009 roku, sygn. akt I UK 21/09, LEX nr 515699). Sytuacja taka zachodzi wówczas, gdy treść uzasadnienia orzeczenia sądu drugiej instancji uniemożliwia całkowicie dokonanie toku wywodu, który doprowadził do jego wydania, gdy uzasadnienie zaskarżonego orzeczenia nie posiada wszystkich koniecznych elementów bądź zawiera oczywiste braki, które uniemożliwiają kontrolę instancyjną (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 marca 2008 r., sygn. akt III CSK 315/07, niepubl., wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 lutego 2008 r., sygn. akt III CSK 264/07, pub. OSNC-ZD 2008, nr 4, poz. 118, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 stycznia 2008 r., sygn. akt I CSK 347/07, niepubl.). Oceny w tym względzie dokonywać należy w kontekście podstaw faktycznych żądania, w kontekście podniesionych w sprawie zarzutów przez stronę pozwaną oraz w kontekście znajdujących w sprawie przepisów prawa materialnego. Oczywiście, to czy w istocie sprawa została wadliwie, czy prawidłowo rozstrzygnięta nie zależy od tego, jak zostało napisane uzasadnienie. Rozwijając tę myśl Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 grudnia 2008 roku (sygnatura akt IPK 96/08, LEX nr 529754) dodał, że sporządzenie uzasadnienia w sposób nie w pełni odpowiadający stawianym mu wymaganiom może stanowić usprawiedliwioną podstawę skargi kasacyjnej wyjątkowo wtedy, gdy przedstawione w nim motywy nie pozwalają na przeprowadzenie kontroli kasacyjnej zaskarżonego orzeczenia. Jedynie w takim wypadku uchybienie art. 328 § 2 k.p.c. może być uznane za mogące mieć wpływ na wynik sprawy (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 2008 roku, sygn. akt II PK 48/08, LEX nr 513006). Zarzutów wskazywanych w powyższych orzeczeniach nie można postawić w niniejszej sprawie Sądowi I instancji. Uzasadnienie zawiera wszystkie te elementy, które wymienione zostały w omawianej regulacji. Dokonana została ocena dowodów, z ich szczegółowym przywołaniem ustalony został stan faktyczny i na jego podstawie dokonana została subsumcja przepisów prawa materialnego. Sąd Okręgowy w sposób logiczny i jasny przedstawił te motywy, które doprowadziły go do rozstrzygnięcia wskazanego w zaskarżonym orzeczeniu. W tym sensie uzasadnienie wyroku daje pełne podstawy do kontroli rozstrzygnięcia w postępowaniu apelacyjnym. Zaznaczenia w tym miejscu wymaga, że naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. nie można upatrywać w odmiennej od oczekiwanej ocenie poszczególnych dowodów, czy też w odmowie uznania wiarygodności zeznań poszczególnych świadków, czy wreszcie w wadliwym zdaniem skarżącego zastosowaniu przepisów prawa materialnego. W rozważanej sprawie analiza treści uzasadnienie prowadzi do jednoznacznego wniosku, że zawiera wszystkie elementy konstrukcyjne wymienione w przepisie art. 328 § 2 k.p.c. Sąd przedstawił podstawę faktyczną rozstrzygnięcia, przy czym jednoznacznie, precyzyjnie, w odniesieniu do poszczególnych okoliczności lub ich grup zaprezentował dowody, na których się oparł ustalenia. W dalszej kolejności w uzasadnieniu przedstawiona została ocena zgromadzonych w sprawie dowodów ze wskazaniem, którym dowodom i z jakich przyczyn Sąd dał wiarę, a którym nie. Wreszcie w sposób szeroki z przytoczeniem właściwych przepisów prawa materialnego, z przedstawieniem orzecznictwa Sądu Najwyższego, czy też sądów powszechnych co do rozumienia znajdujących w sprawie zastosowanie instytucji, przeprowadzony został proces subsumcji. Tym samym brak podstaw do formułowania wniosku, co do braku możliwości prześledzenia wywodu Sądu, co do braku zdekodowania motywów, którym się kierował, co do braku możliwości oceny, z jakich powodów Sąd roszczenie po części uwzględnił i po części oddalił. Pisemne uzasadnienie wydanego w sprawie wyroku pozwala w pełni poddać je kontroli instancyjnej. Można się oczywiście zgodzić ze skarżącym, że Sąd nie odniósł się do podniesionego w toku procesu zarzutu w postaci przyczynienia się powódki do powstania szkody. Jak już jednak wskazano wcześniej, nie każda wadliwość uzasadnienia skutkuje uznaniem zasadności zarzutu naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. Będzie tak tylko wtedy, gdy stwierdzone mankamenty miały znaczenia dla zrozumienia przesłanek rozstrzygnięcia, gdy dotyczyły elementu mającego wpływ i to istotny zarówno na ustalenie podstawy faktycznej, jak i zastosowanie przepisów prawa materialnego, w każdym jednak przypadku w zakresie niezbędnym do wydania wyroku. Jak zostanie to przedstawione w dalszej części uzasadnienia, taka sytuacja nie miała miejsca w niniejszej sprawie, a brak odniesienia się do tej kwestii był wynikiem samego sposobu, w jaki zarzut został sformułowany. Wbrew przy tym stanowisku skarżącego, treść uzasadnienia nie pozostawia wątpliwości, że okoliczności związane z ewentualnym przyczynieniem się powódki do powstania szkody nie stanowiły podstawy zmniejszenia, względem dochodzonej kwoty, ostatecznej wysokości zadośćuczynienia. Sąd w sposób jednoznaczny przedstawił te okoliczności, które brał pod uwagę przy ocenie zakresu krzywdy, jakiej doznała powódka, a więc zarówno dla powódki pozytywne, skutkujące przyznaniem zadośćuczynienia, jak i negatywne, skutkujące uwzględnieniem roszczenia w mniejszym zakresie w stosunku do kwoty wskazanej w pozwie. Trudno więc w ogóle mówić, jak sugeruje to pozwany, że wadliwość sporządzonego uzasadnienia nie pozwala na ocenę, jakie przesłanki, w tym w szczególności odnośnie przyczynienia się powódki, wpływały na wysokość zasądzonej kwoty. Kwestia ta jest jasna i w pełni poddaje się weryfikacji Sądu Odwoławczego. Nie sposób również formułować w okolicznościach niniejszej sprawy zarzutu dotyczącego nierozpoznania z przyczyn przedstawionych wyżej istoty poddanej pod osąd sprawy. Pojęcie nierozpoznania istoty sprawy zawarte w przedstawionym wyżej przepisie dotyczy nierozpoznania istoty roszczenia będącego podstawą powództwa, czy też wniosku. Istota sprawy oznacza jej sedno, kwintesencję roszczenia dochodzonego pozwem, czy też objętego wnioskiem. Jest to
pojęcie węższe niż rozpoznanie i rozstrzygnięcie sprawy w ogóle. Nie może być ono kojarzone z rozpoznaniem wyłącznie kwestii formalnych. Jak wskazał to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 lipca 1998 r. (I CKN 897/97) nierozpoznanie istoty sprawy oznacza brak merytorycznego rozpoznania zgłoszonych w sprawie roszczeń. Oznacza to zaniechanie przez Sąd I instancji zbadania materialnej podstawy żądania, albo pominięcie merytorycznych zarzutów (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 23 września 1998 r. - II CKN 896/98). Takie także stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 września 2002 r. (IV CKN 1298/00) podnosząc, iż pojęcie istoty sprawy, o którym mowa w art. 386 k.p.c. dotyczy jej aspektu materialnego i w tej jedynie płaszczyźnie może być oceniany zarzut jej nierozpoznania. Będzie ono zachodzić wówczas, gdy sąd nie zbadał podstawy materialnej pozwu, jak też skierowanych do niego zarzutów merytorycznych i w swoim rozstrzygnięciu nie odniósł się do tego, co jest przedmiotem sprawy. W wyroku z dnia 22 kwietnia 1999 r. (II UKN 589/98) Sąd Najwyższy wskazał, iż oceny, czy sąd I instancji rozpoznał istotę sprawy dokonuje się na podstawie z jednej strony analizy żądań pozwu, a z drugiej przepisów prawa materialnego stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia. W doktrynie utrwalony jest pogląd, że treścią powództwa, czy też wniosku jest żądanie urzeczywistnienia w konkretnym przypadku określonej normy prawnej przez wydanie orzeczenia sądowego określonej treści. Nierozpoznanie więc istoty sprawy sprowadza się do pozostawienia poza oceną sądu okoliczności faktycznych stanowiących przesłanki zastosowania norm prawa materialnego. Jak wyżej wskazano, pozwany podniósł już w odpowiedzi na pozew zarzut przyczynienia się powódki do powstania szkody.
Sąd do tego zarzutu się nie odniósł. Niewątpliwie więc co do zasady poza zakresem rozpoznania pozostały istotne dla zastosowania przepisów prawa materialnego okoliczności. W tym jednak konkretnym przypadku uchybienie to nie wywoływało postulowanych w apelacji skutków. Zgodnie z treścią art. 362 k.c., jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. W orzecznictwie przyjęto, że przyczynieniem się poszkodowanego do powstania szkody jest każde jego zachowanie pozostające w normalnym związku przyczynowym ze szkodą, za którą ponosi odpowiedzialność inna osoba. Przy czym, zachowanie się poszkodowanego musi stanowić adekwatną współprzyczynę powstania szkody lub jej zwiększenia, czyli włączać się jako dodatkowa przyczyna szkody. Przesłanką więc stosowania art. 362 k.c. stwarzającą możliwość obniżenia odszkodowania jest taki związek pomiędzy działaniem lub zaniechaniem poszkodowanego a powstałą szkodą (zwiększeniem się jej rozmiarów), że bez owej aktywności poszkodowanego bądź w ogóle nie doznałby on szkody, albo też wystąpiłaby ona w mniejszym rozmiarze (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2014 r., sygn. akt III CSK 248/13, LEX nr 1541200, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 października 2008 r., sygn. akt IV CSK 228/08, niepubl.). Związek ten musi być oceniany w kategoriach adekwatnej przyczynowości, bo chociaż w przepisie art. 361 § 1 k.c. mowa jest tylko o zobowiązanym do naprawienia szkody, to kodeks dla oceny zachowania się poszkodowanego nie wprowadza innego miernika (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 2009 r., sygn. akt IV CSK 241/09, niepubl., wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 1972 r., sygn. akt II PR 164/72, LEX nr 7098). U podłoża tej konstrukcji tkwi założenie, że jeżeli sam poszkodowany swoim zachowaniem wpłynął na powstanie lub zwiększenie szkody, słusznym jest, by poniósł konsekwencje swego postępowania. Przyczynienie ma charakter obiektywny, odnoszący się do czysto kauzalnych powiązań pomiędzy zachowaniem poszkodowanego a szkodą, natomiast elementy subiektywne (np. wina lub nieprawidłowość zachowania) występują dopiero na etapie miarkowania wysokości świadczenia, jako "stosowne okoliczności" wskazane w art. 362 k.c. Oznacza to, że same ustalenie przyczynienia się poszkodowanego nie nakłada na sąd obowiązku zmniejszenia odszkodowania, ani nie przesądza o stopniu tego zmniejszenia. Ustalenie przyczynienia jest warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania, i warunkiem koniecznym, lecz niewystarczającym, gdyż samo przyczynienie nie przesądza zmniejszenia obowiązku szkody. O tym, czy obowiązek naprawienia szkody należy zmniejszyć ze względu na przyczynienie się, a jeżeli tak - w jakim stopniu należy to uczynić, decyduje sąd w procesie sędziowskiego wymiaru odszkodowania w granicach wyznaczonych przez art. 362 k.c. Decyzja o obniżeniu odszkodowania jest uprawnieniem sądu, a rozważenie wszystkich okoliczności in casu, w wyniku oceny konkretnej i zindywidualizowanej - jest jego powinnością (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 listopada 2009 r., sygn. akt IV CSK 241/09, LEX nr 677896). Tym samym art. 362 k.c. zaliczany jest do tzw. prawa sędziowskiego, którego istotą jest pozostawienie sądowi pewnego marginesu swobody, co nie zwalnia z obowiązku uwzględnienia i wnikliwego rozważenia wskazówek zawartych w tym przepisie (wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 9 sierpnia 2013 r., sygn. akt I ACa 310/13, LEX nr 1362660). Oznacza to, że nie ma znaku równości pomiędzy stopniem przyczynienia się a stopniem obniżenia odszkodowania, chociaż nie jest też wykluczone, że w konkretnych okolicznościach sprawy zmniejszenie odszkodowania nastąpi w takim samym stopniu, w jakim poszkodowany przyczynił się do szkody. W tej ostatniej sytuacji istotne jest, aby nie nastąpiło to automatycznie, lecz w wyniku oceny wszystkich okoliczności sprawy. Dodać jeszcze należy, że interpretacji art. 362 k.c. nie można dokonywać w oderwaniu od podstawy prawnej, z jakiej wywodzone są roszczenia odszkodowawcze. Jeśli zobowiązany do naprawienia szkody odpowiada na zasadzie ryzyka do zastosowania art. 362 k.c., obok adekwatnego związku przyczynowego, wystarczy obiektywna nieprawidłowość zachowania się poszkodowanego, gdy zaś odpowiedzialność za szkodę zasadza się na winie, to nieodzowną przesłanką stwierdzenia przyczynienia jest zawinione zachowanie się poszkodowanego (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 8 sierpnia 2014 r., III APa 1/13, LEX nr 1506188, wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 30 stycznia 2013 r., VI ACa 1080/12, LEX nr 1294870, wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 18 lutego 2010 r., I ACa 80/10, LEX nr 628217, wyrok Sądu Najwyższego z 19 listopada 2009 r., IV CSK 241/09, LEX nr 677896, wyrok Sądu Najwyższego z 17 czerwca 2009 r., IV CSK 84/09, LEX nr 818614). W rozważanej sprawie pozwany formułując zarzut przyczynienia się powódki do powstania szkody wskazywał na konieczność uwzględnienia przez Sąd, że poszkodowana uczyła się w technikum i to w zakresie hodowcy koni, że posiadała umiejętność jazdy konnej, że posiadała zarówno wiedzę, jak i niezbędne umiejętności w zakresie obchodzenia się z koniem, że miała wielokrotną styczność z tym konkretnym zwierzęciem. Nie sposób jednak dopatrywać się w samych tylko tych okolicznościach podstaw do uwzględniania zarzutu przyczynienia. Pozwany zdaje się natomiast formułować w sposób automatyczny tego rodzaju wniosek. Jest to stanowisko całkowicie nieuprawnione. Konieczne jest bowiem wskazanie na konkretne zachowania się poszkodowanego, z którymi przyczynienie jest wiązane. Konieczne jest wpisanie w cały ciąg zdarzenia elementów związanych z postępowaniem powódki i to o charakterze negatywnym, a nawet zawinionym. Co więcej, zachowanie to musi pozostawać, jak wyżej wskazano, w związku przyczynowo skutkowym z powstałą szkodą. Same więc odwołanie się do posiadanych przez powódkę umiejętności, czy wykształcenia jest niewystarczające. Pozwany, jak wskazuje analiza jego stanowiska procesowego, nie sformułował w tym zakresie jakichkolwiek konkretnych twierdzeń. Nie jest wiadome na czym miałyby polegać uchybienia powódki, w czym miałoby się wyrażać jej negatywne zachowanie, jakie konkretnie zasady prawidłowego obchodzenia się z koniem naruszyła, w jaki sposób niezgodnie ze sztuką, z zasadami wiedzy, czy nawet doświadczenia życiowego prowadziła jazdę konną, jakie inne ewentualnie okoliczności leżące po jej stronie skutkowały powstaniem zdarzenia szkodzącego lub się do niego przyczyniły. Co więcej skarżący nie wskazywał w toku procesu, na czym polega związek przyczynowo - skutkowy pomiędzy takimi ewentualnymi zachowaniami powódki a powstałą szkoda, w jaki sposób, zachowania te doprowadziły do skutku najpierw w postaci spłoszenia się konia, a w dalszej kolejności powstania obrażeń ciała poszkodowanej. Dopiero przedstawienie tego rodzaju kwestii i w dalszej kolejności ich wykazanie mogło prowadzić do ich oceny w kontekście wykształcenia, wiedzy i doświadczenia powódki odnośnie obchodzenia się ze zwierzętami. Pozwany w tym względzie nie tylko nie przedstawił twierdzeń, ale też nie sformułował jakichkolwiek wniosków dowodowych. Tym samym jego zarzut nie poddawał się jakiejkolwiek weryfikacji. Tym samym Sąd I instancji faktycznie nie miał się do czego odnosić, nie miał podstaw do dokonywania jakichkolwiek ustaleń faktycznych dotyczących tej kwestii. Jak zresztą zauważył skarżący okoliczności związane z uczęszczaniem powódki do technikum, okoliczności związane z posiadaniem doświadczenia w obchodzeniu się z koniem ustalił Sąd. Ustalenia te jednak, z przyczyn wyżej podniesionych, nie uprawniały do zastosowania konstrukcji przyczynienia się powódki do powstania szkody. Stąd też ostatecznie wskazywana w apelacji wadliwość uzasadnienia w żaden sposób nie mogła skutkować uwzględnieniem zarzutów, czy to naruszenia art. 328 § 2 k.p.c., czy tym bardziej brakiem rozpoznania istoty sprawy. Za niezasadne uznać należało również zarzuty pozwanego dotyczące naruszenia przez Sąd I instancji art. 442 1 k.c. w zw. z art. 819 § 4 k.p.c., co zdaniem skarżącego prowadziło do wadliwego nieuwzględnienia, że roszczenie objęte pozwem uległo przedawnieniu. Zgodnie z treścią art. 819 § 1 k.c., roszczenia z umowy ubezpieczenia przedawniają się z upływem lat trzech.
§ 3
. tego artykułu stanowi, że w wypadku ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej roszczenie poszkodowanego do ubezpieczyciela o odszkodowanie lub zadośćuczynienie przedawnia się z upływem terminu przewidzianego dla tego roszczenia w przepisach o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym lub wynikłą z niewykonania bądź nienależytego wykonania zobowiązania. Jak z powyższego wynika ustawodawca w zakresie szkód na osobie odesłał do zasad ogólnych właściwych dla tego rodzaju szkód. Zgodnie z treścią przepisu art. 117 § 1 k.c., z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu.
§ 2
. tego artykułu stanowi, że po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne. Oznacza to, że w razie podniesienia zarzutu przedawnienia przez dłużnika (a taka sytuacja zaistniała w niniejszym procesie) sąd nie może przyznać ochrony wierzycielowi i jego powództwo o zasądzenie roszczenia winno ulec oddaleniu (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 kwietnia 2016 r., sygn. akt I CNP 21/15, LEX nr 2050667). Zgodnie z przepisem art. 442 1 § 1 k.c., roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.
§ 3
. tego artykuły stanowi, że w razie wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Podkreślić należy, że o tym, kiedy uprawniony dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia decydują nie jakiekolwiek okoliczności, które potencjalnie pozwalały na uzyskanie wiedzy w zakresie dwóch wymienionych wyżej faktów: powstania szkody i istnienia osoby obowiązanej do jej naprawienia, lecz tylko takie okoliczności, które obiektywnie rozpatrywane winny u uprawnionego wywołać świadomość występowania owych faktów. O dowiedzeniu się więc o szkodzie można mówić , gdy poszkodowany zdaje sobie sprawę z ujemnych następstw zdarzenia wskazujących na fakt powstania szkody, inaczej rzecz ujmując, gdy ma świadomość doznanej szkody (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 października 2011 r., sygn. akt IV CSK 46/11, LEX nr 1084557, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 2004 r., sygn. akt IV CK 66/03, nie publ., wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 2004 r., sygn. akt IV CK 328/04, nie publ). Ustalenie wiedzy poszkodowanego o szkodzie jest równoznaczne z przypisaniem mu świadomości wystąpienia szkody, opartym na obiektywnie sprawdzalnych okolicznościach (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 2004 r., sygn. akt I CK 166/04, LEX nr 277853, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 2005 r., sygn. akt III CK 295/04 LEX nr 151650), przy czym uwzględniać należy właściwości podmiotowe poszkodowanego, dostępną mu wiedzę o okolicznościach wyrządzenia szkody oraz zasady doświadczenia życiowego. Omawiane regulacje nie wiążą rozpoczęcia biegu przedawnienia z powzięciem przez poszkodowanego wiadomości o zakresie szkody czy trwałości jej następstw, podobnie jak nie jest decydująca kwestia dowiedzenia się przez poszkodowanego o instrumentach prawnych dochodzenia roszczeń. W niniejszej sprawie zdarzeniem objętym ubezpieczeniem, w rozumieniu wymienionego wyżej przepisu, był wypadek w którym powódka doznała obrażeń skutkujących powstaniem inwalidztwa. Od tej daty, tj. od 3 maja 2008 r. rozpoczął się bieg przedawnienia roszczeń o wypłacenie sumy ubezpieczenia. Powódka bowiem już w tym momencie miała świadomość zarówno powstania szkody, jak i osoby za nią odpowiedzialnej. Należy jednak zauważyć, że w art. 819 § 4 k.c. ustawodawca przyjął po części szczególne zasady dotyczące przerwy okresu przedawnienia. Zgodnie z tym przepisem, bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela przerywa się bowiem także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Ponieważ ustawodawca w stosunku do przerwy biegu przedawnienia posłużył się zwrotem "także", oznacza to, że chodzi o zdarzenia, o których mowa w art. 123 § 1 k.c. i dodatkowo takie, jak zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. W orzecznictwie przyjmuje się, że art. 819 § 4 k.c. rozróżnia materialną czynność jaką jest zgłoszenie zakładowi ubezpieczeń roszczenia, od czynności faktycznej jaką jest zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Dokonanie tej drugiej - w świetle nie budzącego wątpliwości brzmienia tego przepisu - także przerywa bieg przedawnienia roszczeń wynikających ze zgłoszonego zdarzenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 sierpnia 2005 r., sygn. akt IV CK 157/2005, LEX Polonica nr 1632087, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 maja 2009 r., sygn. akt V CSK 444/2008, wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 6 czerwca 2013 r., sygn. akt I ACa 192/13, LEX nr 1331002). Powódka zdarzenie wywołujące szkodę zgłosiła pozwanemu pismem z dnia 7 lipca 2008 r. (karty 177 i 302 akt). Tym samym bieg terminu przedawnienia został przerwany z tą właśnie datą. Następnie w kolejnych pismach powódka zgłaszała zakładowi ubezpieczeń roszczenia składające się na poniesioną szkodę. Istota podniesionego w niniejszej sprawie zarzutu przedawnienia sprowadzała się do oceny, w którym momencie zakończone zostało postępowanie likwidacyjne, a tym samym od którego momentu, zgodnie z przedstawionymi wyżej regulacjami termin przedawnienia rozpoczął biec ponownie. W orzecznictwie podnosi się bowiem, że dopóki postępowanie likwidacyjne nie skończy się definitywnie, oświadczenie ubezpieczyciela nie nosi waloru oświadczenia kończącego to postępowanie. Zważywszy na wynikający z art. 16 ust. 3 ustawy z 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej obowiązek ubezpieczyciela informowania ubezpieczonego o możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej, nie można przyjąć, że celem racjonalnego ustawodawcy było, by postępowanie sądowe musiało być niekiedy wszczęte przed złożeniem przez ubezpieczyciela definitywnego oświadczenia i zakończeniem postępowania likwidacyjnego. Bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela rozpoczyna się po przerwie od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie od ubezpieczyciela kończące postępowanie likwidacyjne oświadczenie o przyznaniu lub odmowie świadczenia (art. 819 § 4 zdanie drugie k.c.). Podkreśla się, że przepis art. 819 § 4 k.c., zawiera pojęcie "oświadczenie ubezpieczyciela" a więc nie odwołuje się do pojęcia decyzji, która zazwyczaj zostaje wydana w toku sformalizowanego postępowania, a nawiązuje do zobowiązaniowego charakteru stosunku łączącego strony i złożonego w jego ramach oświadczenia. W granicach swobody umów (art. 353 1 k.c.) mogą one ukształtować stosunek ubezpieczeniowy według swego uznania, w tym również w zakresie sposobu złożenia oświadczenia ubezpieczyciela o przyznaniu lub odmowie świadczenia ubezpieczeniowego. Jeżeli właściwa jednostka ubezpieczyciela weryfikuje prawdziwość twierdzeń, co do zajścia wypadku ubezpieczeniowego oraz powstania szkody i jej wysokości, to oznacza, że ponownie rozpoznając wniosek weryfikuje twierdzenia ubezpieczonego i przyjmuje istnienie stanu faktycznego, który odpowiada lub nie tym twierdzeniom. Postępowanie to dotyczy tego samego stosunku materialnoprawnego, który był przedmiotem wcześniejszego etapu postępowania likwidacyjnego, a więc jej stanowisko ma charakter merytoryczny. Za taką wykładnią przemawia także cel postępowania likwidacyjnego, którym jest stwierdzenie bez konieczności wszczynania postępowania sądowego, czy zasadne jest roszczenie zgłoszone ubezpieczycielowi (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2014 r., sygn. akt V CSK 5/14, LEX nr 1622339, wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 22 maja 2014 r., sygn. akt I ACa 55/14, LEX nr 1477019, wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 25 lipca 2013 r., sygn. akt V ACa 251/13, LEX nr 1391911). Należy również zważyć na wynikający z art. 16 ust. 3 ustawy ubezpieczeniowej obowiązek ubezpieczyciela informowania ubezpieczonego o możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Podkreśla się, że nie można przyjąć, iż celem racjonalnego ustawodawcy było, by postępowanie sądowe musiało być niekiedy wszczęte przed złożeniem przez ubezpieczyciela definitywnego oświadczenia i zakończeniem postępowania likwidacyjnego. Zgodnie z przywołanym przepisem pisemne oświadczenie ubezpieczyciela musi zatem zawierać wskazanie okoliczności i podstawę prawną uzasadniającą całkowitą lub częściową odmowę wypłaty świadczenia oraz pouczenie o możliwości dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Co istotne z punktu widzenia rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, przepis ten ma charakter imperatywny, a więc oświadczenie ubezpieczyciela nie spełniające tych wymogów jest pozbawione skuteczności prawnej (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2014 r., sygn. akt V CSK 5/14, LEX nr 1622339). Oświadczenie, o którym mowa w tym przepisie jest tym samym oświadczeniem, które składa ubezpieczyciel w postępowaniu likwidacyjnym i które podlega rygorom określonym w art. 16 ust. 3 ustawy. Nie było zatem potrzeby dookreślenia w art. 819 § 4 k.c. wymogów, które oświadczenie dla swej skuteczności musi spełniać. Ocena treści oświadczenia ubezpieczyciela musi być dokonana in casu, w zależności od wskazanego powodu odmowy. Informacja w tym zakresie jest istotna, bo ubezpieczony musi mieć możliwość odniesienia się do treści oświadczenia w postępowaniu odwoławczym, o ile strony takie przewidziały. Mając powyższe na uwadze uznać należało, wbrew stanowisku apelującego, że postępowanie likwidacyjne nie zostało zakończone z dniem 22 czerwca 2009 r. (ewentualnie z dniem 23 czerwca 2009 r., w którym nastąpiła wypłata ostatniej części przyznanej powódce kwoty), a tym samym data ta nie może wyznaczać początku ponownego biegu terminu przedawnienia. W piśmie z tego dnia pozwany wprawdzie wskazał, że przyznał poszkodowanej zadośćuczynienie w kwocie 300.000 zł.
jednak nie zostało w nim zawarte oświadczenie, z którego jednoznacznie wynikałoby, iż kwota ta wyczerpuje całość roszczeń powódki, że zakład ubezpieczeń w sposób definitywny odmawia spełnienia dalszej części zgłoszonego roszczenia. Pozwany wskazał jedynie, że w toku postępowania likwidacyjnego ustalone zostało odszkodowanie w kwotach enumeratywnie w tym piśmie wskazanych.
jednak zawarte zostały wypowiedzi dotyczące dalszego czynienia ustaleń w zakresie kosztów zakupu samochodu, w zakresie zabiegów rehabilitacyjnych, czy też konsultacji lekarskich. Nie jest więc możliwe w oparciu o nie budowanie jednoznacznego wniosku o zakończeniu postępowania likwidacyjnego, o przyznaniu wskazanych w tym piśmie kwot jako ostatecznych. Rację ma też powódka podnosząc, że pismo to nie spełniało wymogów określonych w przywołanym wcześniej art. 16 ustawy ubezpieczeniowej. Jego analiza prowadzi bowiem do wniosku, że nie zawiera pouczenia odnośnie przysługującej powódce drodze sądowej w związku z ostateczną odmową wypłaty dalszej części świadczenia. Tym samym z pismem tym nie sposób wiązać określonych przez ustawę skutków prawnych. Co równie istotne, na brak definitywnego zakończenia postępowania likwidacyjnego wskazuje pismo pozwanego z dnia 31 sierpnia 2009 r. (karta 375 akt). Zakład ubezpieczeń wprost wskazał w nim, że kwestia wypłaty zadośćuczynienia jest przedmiotem analizy. Powiązanie treści tego pisma z okolicznością związaną z brakiem wspomnianych pouczeń w piśmie z dnia 22 czerwca 2009 r., z jego nie do końca precyzyjnym sformułowaniem co do stanowiska nakazuje uznać, że zakład ubezpieczeń nadal rozpatrywał dokonane zgłoszenie szkody. Trudno bowiem w świetle zasad logicznego myślenia, w świetle zasad doświadczenia życiowego, czy też racjonalnego działania pogodzić składanie przez zakład ubezpieczeń, a więc podmiot profesjonalny z jednej strony, jak chce tego skarżący, oświadczenia definitywnie kończącego etap likwidacji szkody i z drugiej strony dalszego oświadczenia, w którym wprost wskazuje na nadal prowadzone postępowanie likwidacyjne, na prowadzone w zakresie zadośćuczynienia analizy. Takie zachowanie pozwanego musi być odczytywane, jako świadczące o dalszym prowadzeniu czynności zmierzających do definitywnego ustalenia należnej powódce kwoty. Wspiera taką ocenę pismo pozwanego z dnia 10 grudnia 2009 r., w którym zawarł nie tylko oświadczenia co do ostatecznego ustalenia wysokości zadośćuczynienia, co do odmowy wypłaty jakichkolwiek dalszych kwot, ale również stosowne pouczenia, z których jasno wynika, iż powódka dalszych roszczeń od zakładu ubezpieczeń może już dochodzić wyłącznie na drodze sądowej. Z tą więc chwilą wiązać należy skutek w postaci definitywnego zakończenia czynności likwidacyjnych, z poczynieniem ostatecznych ustaleń dotyczących zaistniałego wypadku i z definitywną odmową wypłaty dalszych kwot. Oznacza to z kolei, że z datą omawianego pisma termin przedawnienia rozpoczął ponownie swój bieg, co w konfrontacji z datą złożenia pozwu prowadzi do wniosku, że roszczenie powódki o zadośćuczynienie nie uległo przedawnieniu. Bez znaczenia w tym kontekście pozostaje podnoszona przez skarżącego kwestia możliwości zgłaszania, czy ponawiania dalszych żądań przez poszkodowanego, a w konsekwencji ponowne przerywanie biegu terminu przedawnienia. Po pierwsze tego rodzaju sytuacja nie miała miejsca w niniejszej sprawie. Po drugie bieg terminu przedawnienia liczony winien być od daty ostatecznego oświadczenia zakładu ubezpieczeń, a tym samym to jego zachowanie determinowało zakończenie lub nie postępowania likwidacyjnego. Kwestii tej nie można natomiast mylić z pojawieniem się nowych, czy dalszych skutków zdarzenia szkodzącego. Nie sposób podzielić także stanowiska skarżącego, zgodnie z którym w okolicznościach niniejszej sprawy nie zostały spełnione przesłanki jego odpowiedzialności. W tym zakresie przede wszystkim niezasadne okazały się zarzuty dotyczące naruszenia przez Sąd Okręgowy przepisów art. 50 i 51 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. Nr 124, poz. 1152 ze zm.). Zgodnie z art. 50 ust. 1 tej ustawy, z ubezpieczenia OC rolników przysługuje odszkodowanie, jeżeli rolnik, osoba pozostająca z nim we wspólnym gospodarstwie domowym lub osoba pracująca w jego gospodarstwie rolnym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z posiadaniem przez rolnika tego gospodarstwa rolnego szkodę, będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia. Jak wprost wynika z powyższej regulacji, ochroną ubezpieczeniową można objąć jedynie szkody wyrządzone w związku z posiadaniem przez rolnika gospodarstwa rolnego. Ubezpieczenie nie obejmuje zatem całej odpowiedzialności cywilnej osób objętych ubezpieczeniem. Przedmiotem ubezpieczenia jest jedynie konkretny wycinek tej odpowiedzialności. Odpowiedzialność za szkody związane z posiadaniem gospodarstwa rolnego oznacza, że ubezpieczyciel nie będzie odpowiadał za szkody związane z inną sferą aktywności życiowej osoby ubezpieczonej (np. za szkody związane z prowadzeniem przez ubezpieczonego innej działalności gospodarczej niż działalność rolnicza, czy też ze sferą jego życia prywatnego). Wymagane jest przy tym, by powstanie szkody pozostawało w związku funkcjonalnym z posiadaniem gospodarstwa (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 9 czerwca 2016 r., sygn. akt I ACa 1751/15, LEX nr 2069294). Ochroną więc nie jest objęty każdy rodzaj uszczerbku w dobrach osoby trzeciej wyrządzony przez rolnika czy osobę pracującą w jego gospodarstwie rolnym, czy też wynikłych z użycia ruchomości lub zwierząt należących do rolnika. W orzecznictwie podkreśla się, że wyjęcie zwierzęcia, rzeczy (maszyny, urządzenia itp.) z gospodarstwa rolnego prowadzonego przez rolnika i jej użycie poza tym gospodarstwem, w celu niezwiązanym z produkcją rolną, nie czyni szkody wyrządzonej przy wykorzystaniu tej rzeczy szkodą pozostającą w związku z prowadzeniem przez rolnika gospodarstwa rolnego. Dla przyjęcia, że taki związek zachodzi nie wystarczy bowiem samo tylko stwierdzenie, że konkretna rzecz należy do rolnika i pochodzi z jego gospodarstwa rolnego, w którym także (lub przede wszystkim) jest używana. Zwierzę hodowane w gospodarstwie rolnym jest jego składnikiem, gdy tworzy z nim zorganizowaną całość i tak długo, póki ją tworzy. Wyjęte z tego gospodarstwa i używane w innym celu niż właściwy z uwagi na jego profil produkcji, przestaje być takim składnikiem. Uznanie zwierzęcia hodowanego w gospodarstwie rolnym za "odłączone" od tego gospodarstwa jest usprawiedliwione wówczas, gdy zwierzę jest używanie poza gospodarstwem rolnym i w innych celach niż związane z prowadzeniem produkcji rolnej o określonym profilu. Nie każdy rodzaj korzystania ze składników majątkowych wchodzących w skład gospodarstwa jest manifestowaniem "posiadania gospodarstwa rolnego", a tylko