Podkreślił, że odpowiedzialność pozwanego R. K. powódka upatrywała nienależytym przygotowaniu świadczenia usługi, przy użyciu urządzenia do masażu, a odpowiedzialność pozwanego K. N. - we wprowadzeniu urządzenia niebezpiecznego do obrotu krajowego, w zakresie działalności gospodarczej, zgodnie z art.
k.c., w związku z art.
Bezsporny, w ocenie Sądu, był fakt zaistnienia wypadku, jego skutków dla zdrowia oraz sytuacji życiowej powódki. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, a w szczególności dokumentacja medyczna przedstawiona przez powódkę i zeznania powódki A. K.
Dowody z dokumentów Sąd uznał za wiarygodne, albowiem ich treść pozostawała zbieżna z dowodami osobowymi. Poza tym dokumenty zostały przedstawione przez strony i żadna ze stron nie kwestionowała dokumentów złożonych przez stronę przeciwną. Za wiarygodne Sąd uznał zeznania wszystkich świadków przesłuchanych w niniejszej sprawie, bowiem świadkowie ci szczegółowo opisali fakt zaistnienia wypadku oraz jego skutków na zdrowiu powódki. Biorąc również pod uwagę zeznania powódki (z wyjątkiem okoliczności dotyczących korzystania przez nią z telefonu komórkowego) i pozwanego R. K. Sąd ustalił stan faktyczny w tej sprawie. Sąd jako wiarygodną i w pełni przydatną uznał opinię wydaną przez biegłego R. D., odmawiając mocy dowodowej opinii sporządzonej przez biegłego sądowego A. K.
-
1 k.c. W konsekwencji, biorąc pod uwagę treść opinii sądowej sporządzonej przez R. D. Sąd uznał, że urządzenie do rollmasażu, z którego powódka korzystała w dniu 15 lipca 2008 r. nie jest urządzeniem niebezpiecznym w rozumieniu przepisu art.
N. jako podmiotu, który wprowadził do obrotu krajowego produktu pochodzenia zagranicznego. Zdaniem Sądu tablica poglądowa z ilustracjami przedstawiającymi pozycje ćwiczącego na każdym etapie masażu, była swoistą instrukcją obsługi urządzenia. Wiedza wynikająca z tych ilustracji w połączeniu z instrukcjami udzielanymi przez pracowników salonu była wystarczająca do prawidłowego korzystania z urządzenia. Ponadto, co zostało wykazane, powódka korzystała z urządzenia już wcześniej i znała zasady działania urządzenia i korzystania z niego. Zachowania powódki, polegającego na wykonywaniu podczas masażu czynności sięgania po torebkę, która związana była z odchyleniem się w tył, w ocenie Sądu nie można było ocenić jako zdroworozsądkowej decyzji podejmowanej, w konkretnych okolicznościach. Dokonując analizy art.
k.c., Sąd podkreślił, że produkt niebezpieczny to taki, którego koncepcja, a w konsekwencji właściwości sprawiają, że finalnie produkty określonej serii, czy rodzaju produktu, nie zapewniają bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać od nich, zakładając normalne ich użycie. Chodzi o wszystkie produkty lub ich większość. Wytwórca odpowiada na zasadzie ryzyka. W konsekwencji poszkodowany nie ma obowiązku wykazywania jego winy. Zgodnie z ogólną regułą z art. 6 k.c., poszkodowany dochodząc roszczenia na podstawie norm regulujących odpowiedzialność za produkt niebezpieczny musi wykazać istnienie produktu niebezpiecznego, wyrządzoną mu szkodę, związek przyczynowy pomiędzy korzystaniem z produktu niebezpiecznego, a faktem wystąpienia szkody i powódka nie podołała temu ciężarowi dowodu. W ocenie Sądu z okoliczności sprawy, a mianowicie z faktu, że wokół stanowiska masującego, na podłodze, leżała torebka powódki, wysypane rzeczy stanowiące jej zawartość, a przede wszystkim telefon komórkowy powódki, z którego wypadła bateria, wynikało, że powódka podczas masażu sięgała po torebkę i podczas tej czynności zaparła się nogą o bęben masujący, co bezpośrednio doprowadziło do wciągnięcia stopy powódki pomiędzy obudowę i bęben maszyny. Z ilustracji wynikało jednoznacznie w jaki sposób na urządzeniu należy ułożyć stopy do masażu. W takiej prawidłowej pozycji powódka miała ułożone stopy w momencie rozpoczęcia masażu. Gdyby stopy powódki pozostały w takiej pozycji do końca tego etapu ćwiczenia, nie doszłoby do zdarzenia. Powódka sama zmieniła ułożenie stóp sięgając po torebkę, zaparła się stopami o obracający się bęben. Pod wpływem nacisku prawa stopa powódki została przetransportowana na dół urządzenia i tam nastąpiło jej uszkodzenie. Bez udziału powódki (współpracy w formie nacisku) niemożliwy był transport jej stopy na dół urządzenia. Dokonując oceny podstawy prawnej powództwa na podstawie przepisów kodeksu cywilnego dotyczących odpowiedzialności deliktowej, Sąd przywołał art. 361 – 363 k.c. i art. 415 k.c. i następne oraz dokonał ich analizy. Zdaniem Sądu powódka nie wykazała by pozwanym można było przypisać winę w powstaniu niej szkody. Sąd zwrócił uwagę, iż powódka już przed zdarzeniem z dnia 15 lipca 2008 r., korzystała z urządzenia do rollmasażu i wiedziała już, jak tym urządzeniem należy się posługiwać, zwłaszcza w sytuacji, gdy przy pierwszej wizycie personel salonu kosmetycznego pouczył ją o sposobie korzystania z tego przedmiotu. Zdaniem Sądu zgromadzony materiał dowodowy w postaci zeznań: M. M. i A. J. w zestawieniu z jednoznaczną opinią sporządzoną przez R. D. nie daje podstaw do przyjęcia nienależytego wykonania usługi przez R. K. w zakresie stałego nadzoru personelu przy użyciu urządzenia do masażu. W ocenie Sądu nie istniała potrzeba obecności personelu salonu kosmetycznego przy powódce, w trakcie używania przez nią rollmasażu, bowiem już wcześniej, przed zdarzeniem powódka korzystała z tego urządzenia, co zresztą potwierdziła w złożonych zeznaniach. Zdaniem Sądu winy R. K. nie można upatrywać w braku stałego nadzoru nad powódką, jako klientką jego salonu kosmetycznego, skoro posiadała ona wiedzę i niezbędne doświadczenie do korzystania z rollmasażu, wynikające z wcześniej odbytych wizyt w tym salonie kosmetycznym. Zachowanie powódki wskazywało, że kwestie przestrzegania zasad bezpiecznego używania rollmasażu nie były dla niej priorytetem. W ocenie sądu stała asysta pracowników salonu kosmetycznego przy powódce, w czasie korzystania przez nią z urządzenia do masażu, miałaby znaczenie tylko wówczas gdyby powódka wykazała, że do zdarzenia doszło z uwagi na jakąkolwiek wadę urządzenia. W sytuacji gdy do zdarzenia doszło z wyłącznej winy powódki, obecność pracowników salonu nie miała wpływu na zaistnienie, przebieg i skutki zdarzenia, żadnego znaczenia. Sąd nadto wskazał, że powódka próbując skorzystać z telefonu komórkowego podczas korzystania z rollmasażu przyczyniła się do wypadku w rozumieniu art. 362 k.c., bowiem wcisnęła stopę do bębna urządzenia, powodując wciągnięcie palucha. Z tej przyczyny Sąd nie miał podstaw do stwierdzenia, za udowodnione winy pozwanych w zaistnieniu zdarzenia z dnia 15 lipca 2008r. Powyższe rozważania, zdaniem Sądu, należało odnieść również do kwestii odpowiedzialności pozwanego K., wynikającej z art. 471 k.c., gdyż zachowanie pozwanego K., a w szczególności pracowników salonu kosmetycznego nie pozwalały przyjąć, że pozwany ten ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność wobec powódki z powodu nieprawidłowego wykonania wobec niej zobowiązania, polegającego na usłudze masażu za pomocą urządzenia rollmasażer. Powódka nie wykazała istnienia przesłanek tej odpowiedzialności. Natomiast w toku postępowania okazało się, że do zdarzenia doszło wskutek nieprawidłowego zachowania powódki. Z tych względów Sad oddalił powództwo w całości. Sąd nadto wskazał, że oddalił wnioski zawarte w piśmie powódki z 7 marca 2014 r., jak i dalszy wniosek o powołanie innego biegłego, bowiem powódka od początku postępowania, reprezentowana była przez profesjonalnego pełnomocnika i w dacie sporządzenia opinii sądowej nie kwestionowała ani osoby biegłego, ani jego kwalifikacji do sporządzenia opinii, ani też, że badane przez biegłego sądowego urządzenie było inni niż to, które spowodowało szkodę u powódki. W ocenie sadu wniosek o powołanie kolejnego biegłego nie zmierzał do wyjaśnienia sprawy, gdyż wszystkie wątpliwości biegły wyjaśnił w ustnych wyjaśnieniach. O kosztach Sąd orzekł zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu wyrażoną w treści art. 98 § 1 k.p.c. pozostawiając szczegółowe wyliczenie referendarzowi sądowemu. Z takim rozstrzygnięciem nie zgodziła się powódka. Zaskarżyła wyrok w całości zarzucając: I. naruszenie przepisów postępowania: 1. art. 217 § 2 i art. 290 § 1 w związku z art. 227 k.p.c. (w brzmieniu obowiązującym przed wejściem w życie ustawy z dnia 16 września 2011 roku o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw) poprzez oddalenie ewentualnie pominięcie prawidłowo zgłoszonego wniosku dowodowego o dopuszczenie dowodu z opinii instytutu naukowego z zakresu mechanoznawstwa na okoliczności wskazane w postanowieniu Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 27 września 2013 r., pomimo tego, iż wniosek ten dotyczył okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, które pozwoliłyby na ustalenie, czy urządzenie wskazane przez pozwanego R. K. jest urządzeniem niebezpiecznym, w szczególności w sytuacji gdy istnieją dwie pozostające ze sobą w sprzeczności opinie biegłych sądowych, tj. biegłego sądowego mgr inż. A. K.
k.c., Sąd Apelacyjny przyjął w oparciu o opinię biegłego sądowego Z. N. z dnia 18 lipca 2016 r. (k. 1346 – 11380) oraz ustne wyjaśnieni do tej opinii złożone na rozprawie w dniu 17 listopada 2016 r. (protokół k. 1433 – 1434 wraz z wyjaśnieniami do zastrzeżeń do opinii 00:06:04 do 00:39:40). Sąd Apelacyjny w przeważającej części podziela też rozważania prawne, za wyjątkiem przyjęcia przez Sąd I instancji, iż pozwany R. K. nie ponosi odpowiedzialności na podstawie art. 415 k.c. w zw. z 445 § 1 k.c. i art. 444 § 1 k.c., tym samym, że co do zasady powódce nie należy się zadośćuczynienie i odszkodowanie – a to z przyczyn, które wskazane zostaną przez Sąd Apelacyjny w dalszej części uzasadnienia. Na wstępie podkreślić należy, że sąd drugiej instancji rozpoznający sprawę na skutek apelacji wiążą zarzuty dotyczące naruszenia prawa procesowego (w granicach zaskarżenia bierze jednak z urzędu pod uwagę nieważność postępowania, której to Sąd Apelacyjny w niniejszej sprawie się nie dopatrzył i nie stawiała tego zarzutu strona powodowa), nie jest natomiast związany zarzutami dotyczącymi naruszenia prawa materialnego (por. uchwała SN z 31.01.2008, II CZP 49/07). W świetle okoliczności faktycznych wskazanych przez powódkę przyjąć należy, że odpowiedzialności R. K. upatrywała ona w fakcie braku nadzoru personelu tego pozwanego nad wykonywanym przez nią ćwiczeniem na urządzeniu do rollmasażu, wskutek czego w dniu 15 maja 2008 r. doznała urazu palucha u prawej nogi, a zatem w przepisach ogólnych o odpowiedzialności cywilnej. Odpowiedzialności K. N. powódka natomiast upatrywała w wprowadzeniu, jej zdaniem, do obrotu jako importer produktu niebezpiecznego w rozumieniu art.
k.c. w zw. z art. 449 5 k.c., a więc urządzenia do rollmasażu na którym ćwiczyła. W zakresie przepisów postępowania powódka zarzuciła w apelacji naruszenie przede wszystkim art. 217 § 2 k.p.c. i to zarówno z art. 290 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c., jak i z art. 227 k.p.c. oraz art. 278 § 1 k.p.c. Zarzuty te powódka uczyniła twierdząc, że Sąd bezpodstawnie odmówił dopuszczenia dowodu z innego biegłego, w szczególności z instytutu naukowego w zakresie mechanoznawstwa na okoliczności jak w postanowieniu Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 27 września 2013 r. (a więc jak na k. 912 akt) kwestionując rzetelność opinii dr inż. R. D. z uwagi na fakt, że razem z pozwanym R. K. był on współtwórcą wynalazku, czego nie ujawnił. Powódka podniosła też, że dopuszczenie takiego dowodu było konieczne również i z tego względu, że w sprawie istniały dwie sprzeczne ze sobą opinie biegłych sądowych. Twierdziła tym samym, że nie zostały wyjaśnione okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia sprawy, kwestionowała też ocenę dowodów dokonaną przez Sąd w zakresie oceny wiarygodności opinii biegłego D. oraz wniosków na jej podstawie wysnutych, iż urządzenie na którym ćwiczyła powódka nie było urządzeniem niebezpiecznym w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego. Mając na uwadze okoliczność, iż powódka wykazała, że w istocie biegły sądowy R. D. razem z pozwanym R. K. był współtwórcą wynalazku „Bieżnia (...)”, zgłoszonego do Urzędu Patentowego w dniu 5 grudnia 2007 r., czego biegły nie ujawnił przed przystąpieniem do sporządzania opinii, za uzasadniony uznać należało zarzut, że mogły powstać uzasadnione wątpliwości co do bezstronności tego biegłego przy sporządzaniu w niniejszej sprawie opinii. Z tego względu Sąd Apelacyjny postanowieniem z dnia 19 kwietnia 2016 r. dopuścił dowód z opinii innego biegłego sądowego, tj. Z. N. - specjalisty z dziedziny mechaniki maszyn, na okoliczność, czy urządzenie do masażu na którym ćwiczyła powódka w salonie pozwanego R. K., tj. B. firmy (...) (rollmasaż bez hamulca zabezpieczającego) był produktem niebezpiecznym, w szczególności czy urządzenie to zapewniało bezpieczeństwo jakiego można było od niego oczekiwać uwzględniając normalne zużycie i czy spełniało wymagania wynikające z obowiązujących norm, czy też takich norm nie spełniało i nie zapewniało bezpieczeństwa, nadto czy ewentualne niebezpieczne właściwości urządzenia wynikały z faktu wytworzenia go niezgodnie z wymogami, czy też do wypadku doszło wyłącznie wskutek niewłaściwego użytkowania urządzenia podczas ćwiczeń przez powódkę. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, biegły sądowy Z. N. posiadał dostateczną wiedzę i doświadczenie w dziedzinie, w jakiej zlecono mu wykonanie opinii i za nieuzasadnione uznał żądanie powódki, by opinię tą zlecić instytutowi naukowo- badawczemu. Skoro zaś za nieprzydatną Sąd Apelacyjny uznał, z przyczyn wskazanych powyżej opinię biegłego D., zlecając wykonanie opinii innemu biegłemu, za niezasadne uznać należało także wnioski o odtworzenie nagrań z płyt CD, które były podstawą jej wydania. Przed zleceniem biegłemu wykonania opinii Sąd Apelacyjny zobowiązał powódkę do wskazania danych identyfikujących urządzenie na którym ćwiczyła i doszło do wypadku, z treści zarzutów podniesionych w apelacji wynikało bowiem, że powódka zakwestionowała, iż przedmiotem badania biegłego D. było takie urządzenie, na jakim w dniu 15 maja 2008 r. ćwiczyła. Powódka urządzenie to opisała pismem z dnia 24 marca 2016 r., przy czym nie mogła wskazać ścisłych danych znamionowych, gdyż sam pozwany N. przyznał, że takie, na sprzedawanych przez niego pozwanemu K. urządzeniach, nie były zamieszczone. Stąd Sąd dopuszczając dowód z opinii zlecił zbadanie urządzenia takiego, jak wskazane przez powódkę. Podkreślić przy tym należy, że niemożliwym było i brak było nawet potrzeby, zbadania tego samego urządzenia na którym powódka ćwiczyła, gdyż nie chodziło o ustalenie, czy urządzenie to było zepsute, lecz czy był to produkt niebezpieczny (o czym szerzej poniżej), ponadto pozwany K. oświadczył, że to urządzenie na którym ćwiczyła powódka w trakcie procesu zbył. Biegły N. zatem wykonał opinię mając na uwadze urządzenie takie samo jak wskazała powódka, porównał je nadto z podobnymi urządzeniami do rolamasażu funkcjonującymi na rynku i doszedł do przekonania, że urządzenie to nie było produktem niebezpiecznym, szeroko w opinii swoje stanowisko uzasadniając. Powódka do opinii tej, pismem z dnia 10 sierpnia 2016 r., zgłosiła szereg zastrzeżeń, które były przedmiotem ustnych wyjaśnień biegłego złożonych na rozprawie w dniu 17 listopada 2016 r. Powódka zakwestionowała przy tym ponownie, by przedmiotem badania było urządzenie, na jakim ćwiczyła. Przed przystąpieniem do szczegółowej analizy zarzutów powódki podkreślić należy, że producent lub inne wskazane w przepisach osoby ponoszą odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez produkt tylko wtedy, gdy ów produkt wywołujący szkodę zostanie uznany za produkt niebezpieczny. Produktem niebezpiecznym w świetle kodeksu cywilnego jest produkt niezapewniający bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie produktu. Pojęcie produktu niebezpiecznego w kodeksie cywilnym i bezpiecznego w ustawie o ogólnym bezpieczeństwie produktu skłania do przyjęcia zapatrywania o możliwości uznania produktu za niebezpieczny tylko wtedy, gdy rzecz zostanie użyta zgodnie z jej przeznaczeniem, natomiast odrzucić należy zasadność rozciągnięcia tego pojęcia na sytuację, gdy niebezpieczny charakter produktu nastąpił nie w związku z jego „normalnym użyciem", ale użyciem „możliwym do przewidzenia". Ocena normalności w użyciu produktu musi być dokonywana przez pryzmat wyobrażeń o produkcie i jego możliwości użycia przez przeciętnie wyrobionego użytkownika danej rzeczy. Produkt nie może być uznany za niezapewniający bezpieczeństwa także i z tego powodu, że na rynku dostępne są produkty wyższej jakości, zapewniające wyższy poziom bezpieczeństwa niż poddawany ocenie. O tym, czy produkt jest bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia produktu do obrotu. Ciężar dowodu (art. 6 k.c.) co do tego, że dany podmiot wytworzył dany produkt niebezpieczny lub że dany importer przywiózł go na obszar Unii Europejskiej spoczywa na poszkodowanym (por. wyrok SN z 2.10.2015, II CSK 816/14). Obowiązkiem powódki było zatem wskazanie cech urządzenia na którym ćwiczyła i na którym doszło do wypadku w dniu 15 maja 2008 r., celem jego jednoznacznej identyfikacji, tak by można było ustalić, że było to urządzenie, które jako importer sprowadził do kraju, a następnie sprzedał R. K., pozwany K. N.. Tymczasem po sporządzeniu opinii, na etapie postępowania apelacyjnego, sama powódka zarzucała brak identyfikacji urządzenia na którym doszło do wypadku, gdy tymczasem dowód ten nie obciążał pozwanych, lecz wyłącznie powódkę. Zatem już ta okoliczność, skoro powódka nie była w stanie wykazać, co sama przyznała w piśmie z dnia 10 sierpnia 2016 r., że to K. N. sprowadził do kraju, jako importer urządzenie na którym ćwiczyła, powództwo w stosunku do tego pozwanego, niezależnie od treści wydanej opinii, uznać należało za bezzasadne. Jak słusznie bowiem zauważył Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wskazanego wyżej wyroku z dnia 2 października 2015 r. importer w istocie odpowiada za produkt niebezpieczny jak producent (art. 449 5 § 2 zdanie drugie k.c. oraz art. 3 ust. 2 dyrektywy 85/374/EWG). Jednak o ile w wypadku producenta za istotne należy uznać to, czy wytworzył on dany produkt niebezpieczny, czy zrobił to w zakresie swojej działalności gospodarczej, czy wprowadził ten produkt do obrotu i czy wprowadzenie to nastąpiło w zakresie tej działalności (art.
449 3 § 1 k.c., a także art. 1 in fine, art. 3 ust. 1, art. 7 lit. a i lit. c dyrektywy 85/374/EWG), o tyle w wypadku importera istotne jest to, czy przywiózł (sprowadził) on produkt niebezpieczny na obszar Unii Europejskiej, czy uczynił to w zakresie swojej działalności gospodarczej, czy wprowadził produkt do obrotu na tym obszarze i czy to wprowadzenie nastąpiło w zakresie tej działalności. Jak podkreślił przy tym Sąd Najwyższy, przepis art. 449 5 § 2 zdanie drugie k.c. niezasadnie nie odróżnia przywiezienia produktu od jego wprowadzenia do obrotu, rozróżnienie to jest jednak oczywiste w świetle art. 3 ust. 2 i art. 7 lit. a dyrektywy 85/374/EWG. Poza tym art. 3 ust. 2 dyrektywy 85/374/EWG przesądza, że chodzi o przywiezienie produktu na obszar Unii Europejskiej, z czego wynika, iż wprowadzenie dotyczy też tego obszaru, a nie tylko obrotu krajowego, jak stanowi art. 449 5 § 2 zdanie drugie k.c. Cechą regulacji odpowiedzialności za produkt w dyrektywie 85/374/ EWG oraz w implementujących ją przepisach kodeksu cywilnego są odstępstwa od ogólnych reguł ciężaru dowodu, mające ułatwiać poszkodowanemu dochodzenie roszczeń od podmiotu odpowiedzialnego. Na poszkodowanym spoczywa ciężar dowodu co do szkody, niebezpiecznego charakteru (wadliwości) produktu i związku przyczynowego między szkodą a wadliwością produktu (art. 4 dyrektywy 85/374/EWG; por. art. 6 k.c.). W drodze odstępstwa to na pozwanym (np. producencie, importerze) spoczywa z kolei ciężar dowodu co do pewnych okoliczności egzoneracyjnych (art. 449 3 § 1 i 2 oraz art. 449 4 k.c., a także art. 7 dyrektywy 85/374/EWG). (…) istotne są te okoliczności , które obejmują to, czy dany produkt niebezpieczny został wytworzony w zakresie działalności gospodarczej producenta lub czy został przywieziony w zakresie takiej działalności importera, czy został przez producenta lub importera wprowadzony do obrotu (w wypadku importera - na obszarze Unii Europejskiej) i czy nastąpiło to w zakresie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. Ciężar dowodu co do tego, że okoliczności te nie miały miejsca, spoczywa na pozwanym - odpowiednio - producencie lub importerze (art. 449 3 § 1, art. 449 4, art. 449 5 § 2 zdanie drugie k.c. oraz art. 7 lit. a i lit. c dyrektywy 85/374/EWG). Wskazana szczególna reguła rozkładu ciężaru dowodu, która ma ułatwiać poszkodowanemu dochodzenie roszczenia, nie obejmuje jednak tego, czy dany produkt niebezpieczny został wytworzony przez danego producenta albo czy został on przywieziony na obszar Unii Europejskiej przez danego importera. Kwestie te mają istotne znaczenie, gdyż decydują o przypisaniu produktu niebezpiecznego określonemu producentowi lub określonemu importerowi, a więc pozwalają na to, aby zindywidualizować podmiot potencjalnie odpowiedzialny za szkodę wywołaną przez ten produkt. W związku z tym, że wskazanych okoliczności nie obejmuje powołana szczególna reguła rozkładu ciężaru dowodu, należy uznać, iż poddane są one regule ogólnej, a więc ciężar dowodu co do tego, że dany podmiot wytworzył dany produkt niebezpieczny lub że dany importer przywiózł go na obszar Unii Europejskiej, spoczywa na poszkodowanym (art. 6 k.c.). Nie można przyjąć, że poszkodowany mógłby podnieść roszczenie wobec dowolnego podmiotu, twierdząc, iż jest on producentem lub importerem, a ten miałby wykazywać, że produktu nie wytworzył lub go nie przywiózł. Wykazanie przez poszkodowanego, że dany podmiot wytworzył dany produkt niebezpieczny lub przywiózł ten produkt, daje podstawę do tego, aby rozpatrywać takie okoliczności, jak to, czy wytworzenie produktu lub jego przywiezienie (na obszar Unii Europejskiej) nastąpiło w zakresie działalności gospodarczej producenta lub importera, a także czy wprowadzili oni ten produkt do obrotu (importer na obszarze Unii Europejskiej) i czy uczynili to w zakresie swojej działalności gospodarczej. Powyższy pogląd Sąd Apelacyjny w niniejszym składzie w pełni podziela i przyjmuje jako własny. W sytuacji zatem, gdy powódka wbrew uprzedniemu stanowisku jak w piśmie z dnia 24 marca 2016 r., sama podała, że nie jest w stanie stwierdzić na podstawie własnej pamięci, jak w szczegółach wyglądało urządzenie, na którym ćwiczyła, nie sposób uznać, by wykazała, że pozwany N. sprowadził je jako importer na teren kraju. Pozwany nie zaprzeczał, ze sprowadzał jako importer do kraju urządzenia do rollmasażu, jak również że zbywała je na rzecz innych podmiotów, w tym na rzecz pozwanego K., nie miał jednak pewności, czy to na którym ćwiczyła powódka było nabytym od niego. Pozwany K. twierdził natomiast, że było to urządzenie nabyte od pozwanego N. oraz wskazał, jakie to jego zdaniem było urządzenie, oświadczył też że nie jest w jego posiadaniu, gdyż je zbył (wbrew postanowieniu Sądu). To powódka zakwestionowała, po wydaniu przez biegłego D., ze przedmiotem badania było takie urządzenie, na jakim cwiczyła, podobnie zakwestionowała w tym zakresie opinie biegłego N., mimo iż wcześniej sama cechy tego urządzenia wskazała. Jak podkreślono zaś powyżej, to powódkę, a nie pozwanych obciążał dowód wykazania, że pozwany N. jako importer sprowadził urządzenie do rolllmasażu, na którym w dniu 15 maja 2008 r. r. ćwiczyła, a które w konsekwencji okazało się produktem niebezpiecznym w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego. Tym samym powództwo oparte na przepisach art.
k.c. i następne musiało zostać oddalone jako bezzasadne, i to niezależnie od treści wydanej opinii. Powódka nie sprostała bowiem podstawowemu obowiązkowi wynikającemu z art. 449 5 k.c., iż którykolwiek z pozwanych jako importer przywiózł to urządzenie na obszar Unii Europejskiej. Sąd Apelacyjny za bezzasadny uznał przy tym wniosek powódki o zobowiązanie pozwanego R. K. do przedłożenia ewidencji wyposażenia salonu kosmetycznego (...) za lata 2007-2012, gdyż taki wykaz został przez pozwanego złożony (k. 801-804 akt) i to przed dopuszczeniem dowodu z opinii biegłego przez Sąd Okręgowy. Za nieistotny uznał natomiast, w ślad za Sądem I instancji, wniosek o przedłożenie remanentów za lata 2007 – 2010, jak i dokumentów księgowych za lata 2007 – 2008, jako dowodów nieistotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Podobnie jak wniosek o dokonanie o oględzin salonu tego pozwanego, skoro urządzenia na którym tam ćwiczyła od dawne nie było. Podkreślić nadto należy, że skoro powódka nie pamiętała, na jakim urządzeniu ćwiczyła, wiedzy takiej nie posiadła by również w oparciu o ewidencję wyposażenia, tym bardziej, że pozwany K. również zajmował się nie tylko prowadzeniem salonu, ale przede wszystkim nabywaniem i zbywaniem urządzeń do ćwiczeń, sam też przyznał, że nie wszystkie nabywane środki ewidencjonował w sposób prawidłowy, za co podczas kontroli w dniu 3 sierpnia 2008 r. został ukarany mandatem w kwocie 150 zł. Podkreślić nadto należy, że pozwanego K. N. w żadnym zakresie nie mogą obciążać działania podjęte przez pozwanego K., w szczególności iż bez zgody Sądu zbył urządzenie do rollmasażu, na którym w dniu 15 maja 2008 r. ćwiczyła powódka. Niezależnie od tego, celem odniesienia się do wszystkich zarzutów powódki związanych z opinią biegłego N. wskazać należy, że przedmiotem badania biegłego nie musiało być wcale to samo urządzenie, na którym powódka ćwiczyła, lecz wystarczyło, by było to urządzenie takie samo. Niebezpieczne właściwości produktu nie mogą być bowiem utożsamiane z wadą fizyczną rzeczy, zaś pojęcie chwili wprowadzenia do obrotu nie odnosi się do każdego konkretnego produktu, który wyrządził szkodę, ale do produktu określonego gatunkowo, a zatem do tożsamej gatunkowo partii produktów, która została przez producenta skierowana do dalszej dystrybucji (por. Z. Gawlik, Kodeks cywilny. Komentarz..., s. 527). Podkreślić nadto należy, a na co wskazywano już powyżej, iż to obowiązkiem powódki, a nie pozwanych, było podanie takich cech urządzenia, by możliwa była jego identyfikacja, przynajmniej w zakresie jego cech istotnych, skoro na rynku znajdowały się i znajdują urządzenia do rollmasażu różnych typów i różnych producentów. Powódka dowodowi temu nie sprostała i wykazała się zupełnym brakiem konsekwencji w tym zakresie. W piśmie z 24 marca 2016 r. wskazała, że na podstawie analizy dokumentacji doszła do przekonania, że było to urządzenie B. nr katalogowy (...) firmy (...), chociaż nie ma całkowitej pewności, natomiast mimo, iż przedmiotem badania biegłego było takie właśnie urządzenie, co wynika z treści opinii (k.1369 – 1377 akt), w piśmie z dnia 10 sierpnia 2016 r. powódka podniosła, że być może ćwiczyła na urządzeniu, które wyprodukował sam pozwany K. N.. Na okoliczność tą jednak żadnych dowodów nie przedstawiła, mimo że zgodnie z art. 6 k.c. w zw. z art. 232 k.p.c. - a na co wskazano już powyżej - to ją obciążał obowiązek wykazania tej okoliczności (takiego podania cech urządzenia na którym ćwiczyła, by była możliwa jego identyfikacja oraz wykazania, że pozwany był jego producentem bądź wprowadził do na rynek jako importer w rozumieniu art. 449
k.c.) – by rzecz używała zgodnie z jego przeznaczeniem i był to produkt niebezpieczny. Jak też już wskazano, produkt nie może być uznany za niezapewniający bezpieczeństwa także i z tego powodu, że na rynku dostępne są produkty wyższej jakości, zapewniające wyższy poziom bezpieczeństwa niż poddawany ocenie, zaś o tym, czy produkt jest bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia produktu do obrotu. O tym, czy produkt można uznać za niebezpieczny w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego nie decyduje bowiem wcale sam fakt, jak chciałaby tego powódka, że doznała ona na tym urządzeniu urazu, lecz muszą być spełnione przesłanki, które wskazano już powyżej, a których powódka nie zdołała wykazać. Brak przy tym podstaw, by za rzetelną i przydatną do rozstrzygnięcia sprawy uznać opinię sporządzoną przez biegłego A. K.
i następne kodeksu cywilnego, jak również iż brak podstaw do przypisania pozwanym odpowiedzialności z tego tytułu, w szczególności zaś pozwanemu K. N., Sąd Apelacyjny w pełni podziela, z ich z uzupełnieniem jak powyżej. Stąd nie mogły przynieść pożądanego skutku zarzuty powódki naruszenia w tym zakresie prawa procesowego, w szczególności art. 217 § 1 k.p.c. w powiązaniu z przepisami wskazanymi w apelacji (art. 290 § 1 k.p.c., 227 k.p.c., 278 § 1 k.p.c.), czy też art. 155 § 2 k.p.c. w zw. z art. 210 § 2 k.p.c. Sąd Apelacyjny uzupełnił bowiem postępowanie dowodowe o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego i wskutek zarzutów powódki do tej opinii wysłuchał biegłego na rozprawie w dniu 17 listopada 2016 r., na której to biegły odniósł się do wszystkich zarzutów powódki. Opinia ta nie doprowadziła jednak do przyjęcia – z przyczyn na które wskazano powyżej - by świetle zebranego zarówno przez Sąd I instancji, jaki wskutek uzupełniania postępowania dowodowego przez Sąd II instancji, istniały podstawy do przypisania pozwanym odpowiedzialności ze wskazanych wyżej przepisów i by ocena dowodów dokona przez Sąd Okręgowy w tym zakresie, naruszała reguły art. 233 § 1 k.p.c. Za niezasadny uznać należało także zarzut powódki naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. co do kwestionowania dokonania ustaleń faktycznych i przekroczenia zasad swobodnej oceny dowodów, w zakresie przyjęcia przez Sąd I instancji, iż do wypadku doszło, gdy powódka sięgała po telefon komórkowy. Ustalenia te znajdują bowiem oparcie w zeznaniach świadków M. M. i A. J. oraz faktach przyznanych przez samą powódkę, iż w momencie, gdy personel salonu przybiegł po zdarzeniu, telefon leżał na podłodze i wypadła z niego bateria, w związku z czym na prośbę powódki został on złożony i powódka wówczas zadzwoniła do swojego znajomego. Gdyby powódka nie korzystała, bądź nie usiłował skorzystać z telefonu, nie upadły on na podłogę, ponadto sama powódka przyznała, że z telefonem nie rozstawała się, a tego dnia czekała na ważną wiadomość. Podkreślić nadto należy, że do wypadku mogło dojść jedynie wskutek niezachowania przez powódkę prawidłowej pozycji wymaganej dla tego ćwiczenia, a więc powódka musiała się odchylić i zsunąć stopę z górnej części bębna. Gdyby bowiem powódka trzymała stopy w jego górnej części, w żaden sposób paluch nie mógłby wejść w szczelinę między obudową a bębnem w jego dolnej części. Okoliczność ta wprost wynika z opinii biegłego N., a którą to opinię, jak wskazano już powyżej, Sąd Apelacyjny uznał za w pełni rzetelną, jasną i spójną. Powódka była pouczona przez personel salonu przy pierwszej wizycie jak prawidłowo korzystać z urządzenia i jak sama zeznała „co robić i na co uważać”. Tylko powódka znała przebieg zdarzenia z dnia 15 maja 2008 r., gdyż personel nie był wówczas obecny w sali ćwiczeń, powódka nie potrafiła jednak w logiczny sposób wyjaśnić, jak to się stało, że stopa zamiast na górnej części bębna, znalazła się w jego dolnej części i to przy obudowie, gdy przy prawidłowym wykonywaniu ćwiczenia taka pozycja nie była możliwa. Powódka zeznała, że początkowo sama usiłowała uwolnić palec i dopiero gdy jej się to nie udało zaczęła wzywać obsługę, ta jednak urządzenie wyłączyła dopiero poprzez wyłączenie bezpieczników, gdyż nie wiedziała jak to zrobić w inny sposób. Palec wyjęła, gdy urządzenie wyłączono z prądu, było pełno krwi a na podłodze leżał zerwany paznokieć. Mając zatem na uwadze zeznania samej powódki, w powiązaniu z zeznaniami świadków M. M. i A. J., uprawnione było przyjęcie przez Sąd Okręgowy, iż do wypadku doszło w momencie, gdy powódka sięgała bądź usiłowała sięgnąć po telefon i nastąpiło to podczas odchylenia się powódki od urządzenia na którym ćwiczyła. Gdyby bowiem powódka nie odchyliła się, stopa nie mogłaby znaleźć się w dolnej części bębna, co wprost wynika z opinii biegłego N. który, zdaniem Sądu Apelacyjnego, swoje stanowisko w tym zakresie w sposób przekonywujący i logiczny uzasadnił. Wszak w szczelinie obudowy i to jej prawej stronie znalazł się tylko jeden palec - duży prawej stopy, już więc ta okoliczność przeczy teorii powódki, że samoistnie miałaby go wciągnąć maszyna, a na co zwrócił też uwagę biegły. Przypomnieć też należy, że ocena wiarygodności i mocy dowodów przeprowadzonych w danej sprawie wyraża istotę sądzenia w części dotyczącej ustalenia faktów, tj. rozstrzygania spornych kwestii na podstawie własnego przekonania sędziego powziętego w wyniku zetknięcia się z dowodami. Ocena ta powinna odpowiadać regułom logicznego myślenia oraz uwzględniać zasady doświadczenia życiowego będących wyznacznikiem granic dopuszczalnych wniosków. Dla skuteczności zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie wystarcza stwierdzenie o wadliwości dokonanych ustaleń faktycznych, odwołujące się do stanu faktycznego, który w przekonaniu skarżącego odpowiada rzeczywistości. Konieczne jest wskazanie przyczyn dyskwalifikujących postępowanie sądu w tym zakresie, a tym samym wykazanie, że doszło do uchybienia podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów. Sąd orzekający ma bowiem zapewnioną ustawową swobodę w ocenie wiarygodności i mocy dowodów według własnego przekonania powziętego w wyniku bezpośredniego zetknięcia się z dowodami. Jeżeli więc z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadził wnioski logicznie poprawne i zgodne z zasadami doświadczenia życiowego, to taka ocena dowodów nie narusza art. 233 § 1 k.p.c. i musi się ostać, choćby nawet w równym stopniu, na podstawie tego samego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w powiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo - skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może zostać skutecznie podważona (por. np. wyrok SN z 27.09.2002, II CKN 817/00). Tego rodzaju nieprawidłowości przy konstruowaniu przez Sąd Okręgowy ustalonego stanu faktycznego kontrola instancyjna, z przyczyn na które wskazano powyżej, nie wykazała. Za zasadny Sąd Apelacyjny uznał natomiast zarzut sprzeczności istotnych ustaleń Sądu I instancji z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego i wyciągnięcie logicznie błędnych wniosków, iż podczas korzystania przez powódkę z urządzenia rollmasażu nie była konieczna obecność pracownika salonu kosmetycznego. Jak słusznie bowiem podniosła skarżąca z zeznań świadka M. J. złożonych na rozprawie w dniu 25 sierpnia 2011 r., która zeznała, że: „[...] należy obsługiwać klientów tylko w obecności osób przeszkolonych. Personel przeszkolony powinien być obecny w trakcie ćwiczeń wykonywanych przez klienta." jednoznacznie wynika, że obecność personelu przy korzystaniu z urządzenia rollmasażu była konieczna. Podobnej treści zeznania złożyła świadek A. N. na rozprawie w dniu 8 marca 2010 r., która zeznała, że: „Przy klientce powinien być zawsze ktoś z personelu, bo to jest maszyna. [...] W instrukcji nie jest napisane, że zawsze ktoś z personelu musi być obecny przy pracy urządzenia, ale jest to mówione na szkoleniu i to jest jasne". Okoliczności te, w powiązaniu z zeznaniami samego pozwanego muszą, zdaniem Sądu Apelacyjnego prowadzić do wniosku, że pracownicy pozwanego nie wykonali swoich obowiązków w sposób prawidłowy, co uzasadnia odpowiedzialność pozwanego w niniejszej sprawie, chociaż przyjąć należy, że powódka przyczyniła się do wypadku w 50%. Nie ulega bowiem wątpliwości fakt, że podczas wykonywania przez powódkę ćwiczeń na urządzeniu do rollmasażu w dniu 15 maja 2008 r., poza początkową fazą, nikt z personelu salonu nie był przy powódce obecny, gdy z zeznań wskazanych wyżej świadków wynika, że taka obecność była wymagana. Pozwany twierdził, że salon posiadał urządzenia monitorujące sale, ale bez nagrywania, i stały podgląd na to co się dzieje na salach miała osoba zatrudniona w recepcji. Jednakże nie sposób przyjąć, że monitoring ten był w stanie zapewnić klientom bezpieczeństwo, skoro osoba dyżurująca przy monitoringu nie zauważyła, że powódka doznała urazu i wymaga pomocy. Dopiero na wołanie powódki zjawił się personel salonu, który sam nie wiedział jak wyłączyć urządzenie i uczynił to dopiero poprzez wyłączenie korków. Sam pozwany przyznał też, że po wypadku personel jest już stale obecny przy osobie ćwiczącej. Pozwany przyznał nadto, że początkowo nie uchylał się od odpowiedzialności i jak się wyraził „chciał pomóc powódce”, ale ta zażądała 100.000 zł i od tej pory nie godził się na nic. Dał jednak powódce swoją polisę ubezpieczeniową, by powódka sprawy związane ze swoimi żądaniami wobec pozwanego załatwiła z ubezpieczycielem. To właśnie wskutek tego, już po wytoczeniu powództwa, (...) S.A. (interwenient uboczny po stronie pozwanego K.) wypłaciło powódce z polisy pozwanego K. kwotę 7000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 112,81 zł tytułem odszkodowania. Sąd Apelacyjny za niewiarygodne uznał przy tym zeznania tego pozwanego w zakresie, w jakim twierdził on, że podczas wykonywania ćwiczeń obecność personelu nie była konieczna, gdyż był on osobą zainteresowaną wynikiem procesu, a zeznania te są sprzeczne z zeznaniami wskazanych wyżej świadków, których to wiarygodność nie została zakwestionowana w tym zakresie przez żadną ze stron Ponadto jak słusznie podnosiła powódka, skoro ćwiczyła na urządzeniu napędzanym prądem, a wyłącznik znajdował się po drugiej stronie urządzenia tak, że nie była w stanie samodzielnie do niego sięgnąć, nie sposób przyjąć, by obecność personelu nie była wymagana. Z tych też względów Sąd Apelacyjny nie podziela poglądu Sądu I instancji, iż obecność personelu nie była konieczna i brak podstaw do przypisania pozwanemu K., jako właścicielowi salonu w którym doszło do wypadku, odpowiedzialności za ten wypadek. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, z przyczyn wskazanych powyżej przyjąć należy, że występuje adekwatny związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem, w wyniku którego powódka doznała w dniu 15 maja 2008 r. urazu palucha i poniosła szkodę, a zaniechaniem personelu. Podkreślić bowiem należy, że obowiązkiem personelu było czuwanie nad właściwym wykonywaniem ćwiczeń i gdyby był obecny na sali, zwróciłby przecież uwagę na nieprawidłowe wykonywanie ćwiczenia przez powódkę, co mogło zapobiec wypadkowi bądź przynajmniej zminimalizować jego skutki wskutek natychmiastowego wyłączenia urządzenia do rollmasażu. Skoro zatem między zachowaniem personelu pozwanego a wypadkiem jakiego doznała powódka istniał adekwatny związek przyczynowy, to czyniło to powództwo co do zasady, w stosunku do tego pozwanego R. K., jako właściciela salonu, słusznym. Brak natomiast podstaw, by odpowiedzialność z tego tytułu przypisać pozwanemu K. N., gdyż pozwany ten nie ponosił żadnej odpowiedzialności za działania czy też zaniechania personelu pozwanego K.. Powódka nie zdołała natomiast wykazać, by pozwany ten ponosił odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Mając na uwadze okoliczności sprawy wskazane powyżej przyjąć jednak należy, że powódka do wypadku w sposób istotny się przyczyniła. Biegły Z. N. w swojej opinii wprost bowiem stwierdził, że do wypadku doszło, gdyż powódka z nieznanych powodów musiała zaburzyć ćwiczenie masowania stóp zdejmując nogi z górnej części bębna i opuszczając je. Za prawdopodobne biegły przyjął, iż powodem tego mogła być chęć sięgnięcia po telefon. Nie ulega przy tym wątpliwości, iż powódka rozpoczęła ćwiczenie w prawidłowej pozycji i była przeszkolona przez personel, jak należy wykonywać ćwiczenia na urządzeniu do rollmasażu, gdyż okoliczności te przyznała podczas zeznań w charakterze strony. Na okoliczność przyczynienia się powódki zwracał też uwagę Sąd I instancji, lecz jego stanowisko w tym zakresie uznać należy za błędne. Sąd ten bowiem wskazał, że w jego ocenie brak przesłanek przypisania pozwanym odpowiedzialności z powodu braku ich winy, a tym samym braku związku przyczynowego pomiędzy winą i szkodą. Powódka próbując skorzystać z telefonu komórkowego podczas korzystania z rollmasażu przyczyniła się do wypadku w rozumieniu art. 362 k.c., bowiem wcisnęła stopę do bębna urządzenia, powodując wciągniecie palucha. Z tej przyczyny Sąd nie miał podstaw do stwierdzenia za udowodnione winy pozwanych w zaistnieniu zdarzenia z dnia 15 lipca 2008 r. Podkreślić tymczasem należy, że przyczynienie się poszkodowanego ma miejsce wtedy, gdy pomiędzy zachowaniem poszkodowanego a szkodą istnieje adekwatny związek przyczynowy. Związek ten występuje wówczas, gdy w wyniku analizy stanu faktycznego sprawy dojść można do wniosku, iż bez udziału poszkodowanego szkoda hipotetycznie nie powstałaby lub nie przybrałaby rozmiarów, jakie ostatecznie osiągnęła. Z taką sytuacją, zdaniem Sądu Apelacyjnego, mamy zaś do czynienia w niniejszym przypadku, gdyż gdyby powódka wykonywała ćwiczenie w sposób prawidłowy, do wypadku by nie doszło. Wskazać nadto należy, że ustalenie przyczynienia jest warunkiem wstępnym, od istnienia którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia przyznanej kwoty. Samo przyczynienie ma charakter obiektywny, a elementy subiektywne mają znaczenie dopiero na etapie "miarkowania" odszkodowania. Przyczynieniem się jest każde zachowanie się poszkodowanego pozostające w normalnym związku przyczynowym ze szkodą, za którą ponosi odpowiedzialność inna osoba. O tym, czy obowiązek naprawienia szkody należy zmniejszyć ze względu na przyczynienie się, a jeżeli tak - to, w jakim stopniu należy to uczynić, decyduje sąd w granicach wyznaczonych przez art. 362 k.c. Odstąpienie od zastosowania tego przepisu, mimo przyczynienia się poszkodowanego, powinno w praktyce być rzadkością i przepis ten nie daje podstaw do uchylenia obowiązku naprawienia szkody, jako konsekwencji przyczynienia się poszkodowanego. Zgodnie z wolą ustawodawcy kryteriami, w oparciu o które sąd może określić zakres zmniejszenia świadczenia na podstawie art. 362 k.c. są okoliczności ustalone w sprawie, ale przede wszystkim stopień zawinienia tak sprawcy szkody, jak i poszkodowanego, w tym stopień naruszenia obiektywnych reguł postępowania przez poszkodowanego, ich konfrontację z zarzutami stawianymi odpowiedzialnemu za szkodę, ciężar naruszonych przez sprawcę obowiązków i stopień ich naruszenia, rozmiar i wagę uchybień po stronie poszkodowanego, a także ocenę zachowania się poszkodowanego. Mając na uwadze powyższe kryteria oraz okoliczności sprawy, w tym stopień winy obu stron (powódki i pozwanego K.), za zasadne uznać należy, zdaniem Sądu Apelacyjnego, przyjęcie 50% przyczynienia się powódki do powstania szkody. Z jednej strony z ustaleń Sądu wynika bowiem, że powódka w sposób niezgodny z instrukcją wykonywała w dniu 15 maja 2008 r. ćwiczenie w salonie pozwanego, gdyż zamiast trzymać nogi na górze bębna masującego, z nieznanych przyczyn opuściła je, przez co doszło do wetknięcia palucha prawej stopy pomiędzy bęben a obudowę urządzenia w dolnej jego części. Z drugiej jednak strony, pracownicy salonu pozwanego, w którym doszło do zdarzenia, nie dopełnili swoich obowiązków, pozostawiając powódkę samą i bez żadnego nadzoru podczas wykonywania ćwiczenia, tym samym nie kontrolowali prawidłowości jego wykonywania. Wskutek tego powódka doznała urazu palucha prawej nogi powódki w postaci jego zmiażdżenia i złamania paliczka paznokciowego. Odnosząc się do roszczeń powódki przypomnieć należy, że powódka w niniejszej sprawie, ostatecznie domagała się, w związku z wypadkiem jakiego doznała w salonie pozwanego K. w dniu 15 maja 2008 r., kwoty 93.000 zł tytułem zadośćuczynienia (art. 445 § 1 k.c.), kwoty 2.289 zł tytułem odszkodowania (art. 444 § 1 k.c.), 500 zł renty miesięcznie z tytułu zwiększonych potrzeb (art. 444 § 2 k.c.) oraz ustalenia odpowiedzialności pozwanych za skutki wypadku mogące się ujawnić w przyszłości (art. 189 k.p.c.). Celem uzasadnienia wysokości odszkodowania powódka załączyła do pozwu rachunki. W zakresie wysokości zadośćuczynienia podnosiła natomiast, że doznała trwałego urazu palucha prawego nogi, uraz był bardzo bolesny, rana nie chciała się goić, a w związku rozpoznaniem martwicy pourazowej palucha stopy prawej musiano wykonać zabieg operacyjny wycięcia tkanek martwiczych, a następnie pokrycia ubytku przeszczepem skóry z pachwiny. Powódka podnosiła też, że dłuższy czas nie mogła chodzić, popadła w depresję, musiała korzystać z pomocy innych osób, nadal odczuwa skutki wypadku, gdyż palec jest nadwrażliwy i boli, został trwale oszpecony i nie może nosić obuwia na obcasach. Uzasadniając żądanie renty w trakcie przesłuchania w charakterze strony wskazała, że stanowi ją prognozowana część zarobków które traci nie mogąc korzystać z nogi jak przedtem. W pozwie natomiast wskazała, że poza komplikacjami w życiu, doznany uraz generuje nieustannie potrzebę ponoszenia szczególnych wydatków w postaci leków, szczególnego obuwia, porad lekarskich i zabiegów rehabilitacyjnych. W zakresie ustalenia odpowiedzialności na przyszłość, iż prawdopodobna jest kolejna interwencja chirurgiczna - wyłyżeczkowanie paznokcia, który nie odrasta prawidłowo, powodując ból i problemy w noszeniu butów. Odnosząc się do tak sformułowanych żądań powódki w pierwszej kolejności podkreślić należy, że tytułem odszkodowania powódka domagała się wyłącznie zwrotu poniesionych już kosztów leczenia w postaci zakupu leków i kosztów rehabilitacji, na którą to okoliczność załączyła do pozwu rachunki. Powódka nie domagała się natomiast innych kosztów odszkodowania, lecz wyłącznie zasądzenia zadośćuczynienia, a więc przyznania przez Sąd stosownej sumy pieniężnej z tytułu doznanej krzywdy (art. 445 § 1 k.c.). Brak było zatem podstaw do uwzględnienia przez Sąd Apelacyjny wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu chirurgii i ortopedii oraz psychiatrii. Wysokość należnego zadośćuczynienia ustala bowiem Sąd mając na uwadze wszystkie okoliczności sprawy (a o czym będzie jeszcze mowa poniżej), a w trakcie przesłuchania w charakterze strony powódka sama przyznała, że proces leczenia został zakończony i nie pozostaje już pod opieką chirurga czy ortopedy – ostatni raz korzystała z ich porad gdzieś 2 lata wcześniej (zeznania powódka składała w 2012 r.). Nie zdecydowała się też na proponowane zabiegi (łyżeczkowanie), nadal odczuwa dolegliwości, ale leków nie przyjmuje. Ani w apelacji, ani na etapie postępowania apelacyjnego powódka nie podnosiła, by w tym zakresie nastąpiła jakaś zmiana, uznać zatem należy, że proces leczenia związany z wypadkiem jakiego doznała powódka w dniu 15 maja 2008 r. został dawno zakończony i brak podstaw do zasięgania w tej mierze opinii biegłego. Skoro to Sąd ustala wysokość należnego zadośćuczynienia, zakres doznanej krzywdy był zaś w stanie ustalić w oparciu o zeznania powódki i załączoną przez nią do akt sprawy dokumentację lekarską. Przypomnieć bowiem należy skarżącej, że celem zadośćuczynienia jest jedynie złagodzenie doznanych cierpień. Sąd powinien mieć przy tym na uwadze wiek poszkodowanego, stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność i czas trwania, liczbę i czasokres pobytów w szpitalach, liczbę i stopień inwazyjności ewentualnych zabiegów medycznych, nasilenie i czas trwania ewentualnych dolegliwości bólowych, a nadto trwałość skutków czynu niedozwolonego (np. kalectwo, oszpecenie), wpływ na dotychczasowe życie poszkodowanego, rodzaj wykonywanej pracy, prognozy na przyszłość oraz inne podobne czynniki. Kompensacyjny charakter zadośćuczynienia wymaga nadto, aby przedstawiało ono ekonomicznie odczuwalną wartość, utrzymaną w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa. Określenie wysokości zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia (art. 445 § 1 k.c.) należy przy tym do istotnych uprawnień sądu rozstrzygającego sprawę. Z samej bowiem istoty szkody niemajątkowej, a więc uszczerbku, który nie przekłada się wprost na określoną wartość majątkową, wynika, że wysokość zadośćuczynienia nie może być oznaczona z taką dokładnością i przy zastosowaniu tych samych kryteriów oceny, co przy wyrównaniu szkody majątkowej. Dał temu wyraz ustawodawca wskazując w art. 445 k.c. (a także w art. 448 k.c.), że wysokość przyznanego zadośćuczynienia ma być odpowiednia, zaś samo zasądzenie pozostawione zostało uznaniu sądu, z tych względów instytucja zadośćuczynienia zaliczana jest do instytucji prawa sądowego, a więc konstrukcji, w której istnieje stosunkowo szeroki zakres uznania sędziowskiego przy określaniu wysokości należnego zadośćuczynienia w okolicznościach faktycznych konkretnego przypadku. Mając zatem na uwadze powyższe, Sąd Apelacyjny uwzględnił przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia należnego powódce czas trwania procesu leczenia i wykonywane u powódki zabiegi związane z urazem jakiego doznała w dniu 2008 r. oraz opisywany przez nią zakres cierpień fizycznych i psychicznych, okoliczność, że palec ten został trwale oszpecony, jak i ograniczenia, których nadal doznaje. W szczególności zaś fakt, że powódka doznała złamania palucha prawej stopy oraz zerwania z niego skóry i paznokcia, wskutek czego w dniu 15 maja 2008 r. trafiła do szpitala, gdzie stwierdzono stan po zmiażdżeniu palucha i złamania paliczka paznokciowego, zaopatrzono ranę i zaordynowano leki. Ponownie do szpitala powódka trafiła w dniu 6 czerwca 2008 r., gdyż rana nie chciała się goić. U powódki rozpoznano wówczas martwicę pourazową palucha prawego i podczas pobytu wykonano operacyjny zabieg wycięcia tkanek martwicznych. Ze szpitala wypisano ją w dniu 7 czerwca 2008 r. w stanie ogólnym i miejscowym dobrym. Kolejny raz powódka w szpitalu była w dniach 25 - 26 czerwca 2008 r., kiedy wykonano zabieg operacyjny pokrycia ubytku przeszczepem skóry z pachwiny. Sąd wziął także pod uwagę, iż zdjęcie cyfrowe stopy z dnia 7 lipca 2008 r. wykazało złamanie paliczka paznokciowego bez wykazania odłamów przemieszczenia. Sąd dał wiarę zeznaniom powódki, iż uraz był bardzo bolesny i odczuwany przez nią zakres cierpień był znaczny, powódka musiała też przez jakiś czas (miesiąc – 2 miesiące) korzystać z pomocy innych osób, gdyż nie mogła sama wyjść z domu, nawet po to by udać się do lekarza czy zrobić zakupy, odbiło to się też na jej zdrowiu psychicznym. Sąd wziął także pod uwagę, że leczenie trwało do jesieni oraz okoliczność, że skóra w miejscu przeszczepu jest cieńsza i szybko ulega obtarciu, stąd powódka nie może nosić obuwia na wysokich obcasach, a paznokieć mimo że odrósł, pozostał trwale zeszpecony, jest sztywny i powódka latem chodzi do kosmetyczki, by go wyrównać. Z drugiej zaś strony Sąd Apelacyjny wziął także pod uwagę, że w tym samym czasie powódka cierpiała nie tylko z powodu zmiażdżenia palucha, ale także z powodu naderwania, parę dni przed zdarzeniem z 15 maja 2008 r., więzadła w nodze i stąd też, jak przyznała podczas przesłuchania w charakterze strony, miała ograniczenia ruchowe i musiała przechodzić rehabilitację, gdyż „jedno nałożyło się na drugie”. Za okoliczności te pozwany K. nie może zaś ponosić żadnej odpowiedzialności i musiały one mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia należnego powódce. Sąd Apelacyjny wziął także pod uwagę, że z usług terapeuty powódka korzystała nie tylko w związku z wypadkiem z dnia 15 maja 2008 r., ale także i z tego powodu, że była dzieckiem alkoholika i chodziła do terapeuty już znacznie wcześniej. Powódka sama też przyznała, że proces leczenia został zakończony, od 2010 r. nie korzysta już z żadnych wizyt ani porad specjalistów z zakresu chirurgii i ortopedii w związku z urazem, jakiego doznała w dniu 15 maja 2008 r., do pracy powróciła zaś jesienią 2008 r., po zakończeniu leczenia. Zaczęła prowadzić usługi w tej samej dziedzinie co przed wypadkiem, żadnymi dowodami nie wykazała też, by doznawała w tym zakresie jakiś istotnych ograniczeń bezpośrednio związanych z wypadkiem, bądź też jej dochody uległy istotnemu uszczupleniu. Te wszystkie okoliczności uzasadniają, zdaniem Sądu Apelacyjnego przyjęcie, że adekwatnym do doznanej przez powódkę krzywdy w związku z wypadkiem z dnia 15 maja 2008 r. będzie zadośćuczynienie w kwocie 30.000 zł. Ma ono bowiem wymierny charakter materialny, uwzględnia też wszystkie okoliczności sprawy. Z jednej strony wziąć bowiem należało pod uwagę, że uraz jakiego doznała powódka był niewątpliwie bolesny i powódka musiała przejść najpierw zabieg wycięcia tkanek martwicznych a następnie przeszczepu skóry. Z drugiej jednak strony pobyty w szpitalach nie były długie i powódka wypisywania była w stanie ogólnym i miejscowym dobrym. Sąd wziął także pod uwagę ograniczenia ruchowe jakich doznała powódka i jej stan psychiczny, uwzględniając jednak przy tym, że w tym samym czasie doznała jeszcze innego urazu, który również upośledzał jej funkcje. Przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia Sąd Apelacyjny uwzględnił nadto, iż chociaż proces leczenia dawno został zakończony i powódka i nie korzysta od wielu lat z porad specjalistów ani nie przyjmuje żadnych leków, to jednak palec ten został trwale oszpecony, skóra na nim jest cieńsza, co powoduje że powódka musi latem korzystać z usług kosmetyczki, nie może też nosić obuwia na wysokich obcasach, co odczuwa jako poważną dolegliwość. Z drugiej jednak strony powódka sama przyznała, że nie musi nosić żadnego specjalistycznego obuwia i kupuje zwykłe obuwie na płaskich obcasach, paluch u nogi nie jest też taką częścią ciała, która na co dzień wystawiona jest na widok innych osób. Powódka nie wykazała też, by w związku z wypadkiem z dnia 15 maja 2008 r. doznawała jakiś trwałych ograniczeń w poprzednio wykonywanej pracy, gdyż po zakończeniu zwolnienia lekarskiego do tej pracy powróciła, a za takie trudno uznać dyskomfort z powodu chodzenia do klientów w butach na płaskich obcasach. Mając więc na okoliczności wskazane powyżej za adekwatną do doznanych przez powódkę cierpień w związku z wypadkiem z dnia 15 maja 2008 r. Sąd Apelacyjny uznał kwotę 30.000 zł. Kwotę żądana przez powódkę w wysokości 100.000 zł (która to powódka wskutek wypłacenia zadośćuczynienia w kwocie 7.000 zł ograniczyła do kwoty 93.000 zł) uznać należało jako rażąco wygórowaną i nie znajdująca usprawiedliwienia w okolicznościach sprawy, a to z przyczyn na które wskazano już powyżej. Kwota zadośćuczynienia powinna być bowiem utrzymana w rozsądnych granicach i uwzględniać zakres cierpień fizycznych i psychicznych związanych tylko z tym urazem, za którego powstanie ponosi odpowiedzialność pozwany K., jak i wszystkie inne okoliczności sprawy, szczegółowo omówione powyżej. Mając zaś na uwadze, że zdaniem Sądu Apelacyjnego powódka przyczyniła się do wypadku w 50%, z przyczyn jakie wskazano już we wstępnej części uzasadnienia, należne powódce zadośćuczynienie wynosić powinno zatem kwotę 15.000 zł. Powódka otrzymała jednak od ubezpieczyciela pozwanego tytułem zadośćuczynienia, z polisy ubezpieczeniowej pozwanego, kwotę 7.000 zł, stąd na rzecz powódki zasądzić z tego tytułu należało dalszą kwotę 8.000 zł, a dalej idące powództwo w tym zakresie jako bezzasadne, należało oddalić (art. 445 § 1 k.c.) Mając na uwadze powyższe, Sąd Apelacyjny w części za zasadne uznał też żądanie powódki o zasądzenie na jej rzecz odszkodowania z tytułu poniesionych przez nią kosztów leczenia, tj. lekarstw oraz kosztów wizyt lekarskich, na co powódka przedłożyła stosowne rachunki na kwotę 502,11 zł, co przy uwzględnieniu już kwoty wypłaconej przez ubezpieczyciela pozwanego w ramach posiadanej przez niego polisy, dało kwotę 389 zł (art. 444 § 1 k.c.), którą to Sąd zasądził wraz z należnym zadośćuczynieniem w punkcie I wyroku (powódka w trakcie procesu ograniczyła powództwo z tego tytułu o kwotę 112,81 zł). Rachunki te dotyczą głównie zakupu maści i wizyt u chirurga ortopedy, zatem mają bezpośredni związek z urazem jakiego powódka doznała w dniu 15 maja 2008 r. W ocenie Sądu powódka nie wykazała jednak, by rehabilitacja, na którą powódka przedłożyła rachunki w kwocie 1800 zł miała związek z tym zdarzeniem. Sama powódka bowiem zeznała, że palucha tego nie złożono, gdyż priorytetem było zagojenie się rany, w związku z czym kość zrosła się samoistnie bez wykazania odłamów przemieszczenia, co wykazało zdjęcie z dnia 7 lipca 2008 r. Powódka zeznała, że paluch pozostał sztywny, zatem brak podstaw do przyjęcia, by konieczna była jego rehabilitacja, zaś twierdzenia, że wymagał on jakiś ćwiczeń pozostaje w sprzeczności z zeznaniami samej powódki. Przypomnieć należy, że w tym czasie powódka doznała urazu kolana – miała naderwane więzadło i z tego powodu również leczyła się i musiała być rehabilitowana, zatem w ocenie Sądu Apelacyjnego brak podstaw do przyjęcia, by dalej idące koszty wykazane rachunkami załączonymi do pozwu na kwotę ponad zasądzoną jak w punkcie I wyroku, przy uwzględnieniu kwoty, co do której powódka ograniczyła powództwo (112,81 zł) były kosztami poniesionymi w związku ze zdarzeniem z dnia 15 maja 2008 r., gdyż tej okoliczności powódka nie wykazała. Sąd Apelacyjny w całości za niezasadne uznał natomiast żądanie powódki zasądzenia na jej rzecz renty w kwocie po 500 zł miesięcznie z tytułu zwiększonych potrzeb, gdyż by takie zwiększone potrzeby powstały powódka w żaden sposób nie wykazała. W pozwie powódka ogólnikowo w tym zakresie wskazała, że doznany uraz generuje nieustannie potrzebę ponoszenia szczególnych wydatków w postaci leków, szczególnego obuwia, porad lekarskich i zabiegów rehabilitacyjnych, co miało uzasadniać zasądzenie na jej rzecz renty z tytułu zwiększonych potrzeb. W trakcie przesłuchania w charakterze strony powódka przyznała jednak, ze proces leczenia został zakończony, żadnych leków w związku z wypadkiem z dnia 15 maja 2008 r, nie przyjmuje, nawet przeciwbólowych, chociaż palec czasami nadal ja boli i łatwo ociera się. Powódka stwierdziła nadto, że nie korzysta też z porad żadnych specjalistów, nie musi nosić żadnego specjalistycznego obuwia, a jedynie obuwie na płaskim obcasie, które kupuje w normalnym sklepie. Skoro zatem już w lipcu 2008r. kość złamanego palca była zrośnięta bez przemieszczeń, co wykazało zdjęcie cyfrowe, w tym czasie były też już wykonany przeszczep skóry, a później powódka chodziła tylko na wizyty kontrolne i zabieg łyżeczkowania, o którym pisała w pozwie nigdy nie został przeprowadzony, nie można przyjąć by powstały jakieś zwiększone potrzeby, gdyż powódka ich nie wykazała. Takimi nie jest przecież zakup obuwia, gdyż takie powódka i tak musiałaby zakupywać, tyle tylko przedtem kupowała obuwie na wysokim, a obecnie kupuje je na płaskim obcasie. Powódka przyznała też, że zawsze korzystała z usług kosmetyczki i ponosiła z tego tytułu koszty, a zabieg ten po prostu trwa dłużej, gdy chce by kosmetyczka odrośnięty paznokieć wyszlifowała. Poniesione koszty wizyt u lekarzy i koszty zakupu leków zostały natomiast uwzględnione w ramach zasądzonego w punkcie I odszkodowania. Nie mogą też uzasadniać przyznania renty z tytułu zwiększonych potrzeb twierdzenia powódki w trakcie przesłuchania w charakterze strony, iż stanowić miałaby ją prognozowana część zarobków, jakie powódka miała utracić, jak to twierdziła, że nie może z nogi korzystać jak przedtem i ma robić wrażenie na klientach, a nie może włożyć obuwia na wysokich obcasach. Wskazane okoliczności nie dają bowiem podstaw do przyjęcia, iż mogłyby się mieścić pojęciu „zwiększonych potrzeb”. Zwiększenie się potrzeb, o którym mowa w art. 444 § 2 k.c. należy interpretować jako stan, w którym materialne koszty egzystencji poszkodowanego po zdarzeniu inicjującym szkodę są wyższe od podobnych wydatków ponoszonych w okresie wcześniejszym i okoliczność tą powinna wykazać osoba domagająca się zasądzenia renty z tego tytułu. Tymczasem żadnych dowodów na okoliczność, że powstały po jej stronie jakieś zwiększone potrzeby bądź zmniejszyły się widoki powodzenia na przyszłość związane z wypadkiem z dnia 15 maja 2008 r., czy też utraciła, chociażby w części, możliwości zarobkowe, powódka nie naprowadziła. Wręcz przeciwnie, jak wskazano powyżej, jej zeznania przeczą tym twierdzeniom. Stąd żądanie o zasądzenie renty z tytułu zwiększonych potrzeb należało oddalić jako bezzasadne. Sąd Apelacyjny nie znalazł żadnych podstaw, by uwzględnić żądanie powódki o ustalenie odpowiedzialności pozwanego K., za skutki wypadku z dnia 15 maja 2008 r., które mogłyby się ujawnić w przyszłości (art. 189 k.p.c.). Stan zdrowia powódki nie uzasadnia bowiem założenia, że będzie on ulegał pogorszeniu bezpośrednio w związku ze skutkami tego wypadku. Uraz dotyczył tylko jednego palca u nogi, proces leczenia został dawno zakończony i od wielu lat powódka nie podejmowała żadnego leczenia i korzystała z porad specjalistów. Uznać więc należy, że jej stan jest stabilny i brak uzasadnionych podstaw do przyjęcia, że może on ulec pogorszeniu, gdyż temu przeczą zeznania samej powódki. Sąd Apelacyjny nie podzielił nadto poglądu skarżącej, iż w sprawie doszło do naruszenia art. 102 k.p.c. Przypomnieć należy, że przepis ten ustanawia zasadę słuszności przy rozstrzyganiu o kosztach postępowania, będącą odstępstwem od zasady odpowiedzialności za wynik procesu. Jest rozwiązaniem szczególnym, wykluczającym stosowanie wszelkich uogólnień, wymagającym do swego zastosowania wystąpienia wyjątkowych okoliczności. Wskazać trzeba, że sama sytuacja ekonomiczna strony przegrywającej, nawet tak niekorzystna, że strona bez uszczerbku dla utrzymania własnego nie byłaby w stanie ponieść kosztów procesu, nie stanowi podstawy do zastosowania art. 102 k.p.c. (por. np. postanowienie SN z 29.06.2012 r., I CZ 34/12). Powódka uzasadnienia zastosowania tego przepisu upatrywała w skomplikowanym charakterze sprawy, nie powoływała się przy tym na swoją trudną sytuację majątkową. Tymczasem zdaniem Sądu Apelacyjnego, poglądu o skomplikowanym charakterze sprawy nie sposób podzielić, gdyż jest to typowa sprawa o zasądzenie odszkodowania i zadośćuczynienia oraz renty, a na etapie postępowania przed Sądem I instancji powódka reprezentowana była przez profesjonalnego pełnomocnika. Powódka zatem, jako strona reprezentowana przez takiego pełnomocnika, przed wytoczeniem powództwa obowiązana była wszechstronnie rozważyć, czy przysługuje jej dochodzone roszczenie oraz od kogo może żądać jego zaspokojenia i w jakiej wysokości. Samo subiektywne przekonanie o zasadności żądania nie może w okolicznościach tej konkretnej sprawy usprawiedliwiać sięgnięcie do instytucji uregulowanej w art. 102 k.p.c. Przy takim założeniu stosowanie tej wyjątkowej regulacji stałoby się, wbrew intencjom ustawodawcy, regułą, a nie wyjątkiem. Założyć bowiem można, że każdy inicjujący postępowanie sądowe, jest subiektywnie przekonany o zasadności swoich twierdzeń. Nie sposób, w ocenie Sadu apelacyjnego poglądu takiego wywieść z faktu, że sąd odwoławczy w części nie podzielił poglądów Sądu I instancji i zaszła konieczność uzupełnienia postępowania dowodowego, gdyż te uprawnienia sądu odwoławczego wynikają wprost z przepisów kodeksu postepowania cywilnego i stanowią istotę postępowania apelacyjnego. Okoliczność zaś, że powództwo w części zostało uwzględnione, znalazło swój wyraz w stosunkowym rozdzieleniu kosztów procesu pomiędzy powódkę i pozwanego K.. Tych właśnie względów, mając na uwadze art. 100 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c., przy uwzględnieniu, że ostatecznie przed Sądem I instancji powódka domagała się zasądzenia kwoty 93.000 zł tytułem zadośćuczynienia, 2289 zł tytułem odszkodowania i po 500 zł renty miesięcznie, a uwzględniono jej powództwo w stosunku do R. K. do kwoty 8389 zł, przyjąć należało, że wygrała w stosunku do tego pozwanego proces w 8,3%, natomiast w całości przegrała go w stosunku do K. N., przy czym szczegółowe wyliczenie kosztów procesu pozostawiono referendarzowi sądowemu (pkt I.4. wyroku). Za zasadny Sąd Apelacyjny uznał przy tym zarzut powódki, iż co do kwot: 7000 zł z tytułu zadośćuczynienia i 112,11 zł z tytułu odszkodowania postępowania, w oparciu o art. 355 § 1 k.p.c. w zw. z art. 203 § 1 k.p.c. winno być umorzone, gdyż powódka przed pierwszą rozprawą cofnęła co do tych kwot powództwo a zgoda pozwanych nie była wymagana (pkt I.3 wyroku). Z tych wszystkich względów, Sąd Apelacyjny zgodnie z art. 386 § 1 k.p.c. zmienił zaskarżony wyrok i orzekł jak w punkcie I ppkt 1-4 wyroku, a dalej idącą apelację powódki jako bezzasadną, zgodnie z art. 385 k.p.c., oddalił (pkt II wyroku). O kosztach postepowania odwoławczego orzeczono zgodnie z art. 100 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c., mając na uwadze, że powódka wskazała, iż zaskarża wyrok co do kwoty 108.403 zł, jej żądanie w stosunku do R. K. zostało natomiast uwzględnione jak w punkcie I wyroku (w 8%), przy czym szczegółowe wyliczenie kosztów postępowania apelacyjnego pozostawiono referendarzowi sądowemu. Sąd Apelacyjny, z przyczyn na które już wskazano powyżej, nie znalazł przy tym podstaw, by zastosować do powódki, również na etapie postępowania apelacyjnego art. 102 k.p.c. Danuta Jezierska Wiesława Kaźmierska Sławomir Krajewski
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.