Sygn. akt I ACa 1155/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 23 listopada 2016 roku Sąd Apelacyjny w Szczecinie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSA Dariusz Rystał
§1k.c.
wynika, że roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. W razie wyrządzenia szkody na osobie, przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia (art.
§3k.c.).
Jednakże Sąd Apelacyjny nie zgadza się z przedmiotowym zarzutem zaistnienia w niniejszej sprawie przedawnienia. Sąd Najwyższy w swoim wyroku z 7 kwietnia 2016 r., sygn. II CSK 442/15 wskazał, że zgodnie z art.
§1k.c.
nie chodzi o zdobycie przez poszkodowanego całkowicie pewnej wiedzy o dwóch podstawowych elementach współkształtujących odpowiedzialność odszkodowawczą, gdyż prowadziłoby do subiektywizacji tych przesłanek i oceniania ich wyłącznie z punktu widzenia stanu świadomości poszkodowanego, co jest w naszym systemie prawnym niedopuszczalne. Dlatego też przyjmuje się na ogół zgodnie, że bieg przedawnienia terminu liczonego a tempore scientiae, jak to ma miejsce w wypadku terminu z art.
§1
k.c., rozpoczyna się od otrzymania przez poszkodowanego takich informacji, które, oceniając obiektywnie, pozwalają z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa przypisać sprawstwo szkody konkretnemu podmiotowi. Z kolei w wyroku z dnia 17 maja 2006 r., sygn. I CSK 176/05 Sąd Najwyższy uznał, że zasadą jest, iż rozpoczęcie biegu przedawnienia jest niezależne od świadomości uprawnionego co do przysługującego mu roszczenia. Taką regułę daje się wywieść w sposób pośredni z treści art. 442 §1 k.c. Jeżeli jednak ustawa wyjątkowo takiej świadomości wymaga, świadomością tą, ocenianą na podstawie obiektywnych kryteriów, muszą być objęte wszystkie elementy konstytutywne roszczenia. Tym samym trzyletni termin przedawnienia roszczenia deliktowego może rozpocząć swój bieg dopiero wówczas, gdy poszkodowanemu (także osobie prawnej) znany jest zarówno sam fakt powstania szkody, osoba sprawcy oraz związek przyczynowy pomiędzy działaniem sprawcy i powstałą szkodą. Należy więc przyjąć, iż do istoty terminów liczonych a tempore scientiae należy to, że ich bieg rozpoczyna się nie od dnia, w którym poszkodowany (także osoba prawna) otrzymał jakąkolwiek wiadomość na temat sprawcy, ale dopiero od momentu otrzymania takich informacji, które obiektywnie oceniając, pozwalają z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa przypisać sprawstwo konkretnemu podmiotowi. Naturalnie poszkodowany powinien zachować się w swoich sprawach w sposób zapobiegliwy. Jeżeli więc, po powstaniu pierwszych podejrzeń co do osoby sprawcy poszkodowany ma możliwość zdobycia dalszych informacji potwierdzających te podejrzenie, bieg 3-letniego terminu należy liczyć od chwili, w której przy zachowaniu należytej staranności mógł był takie dalsze informacje zdobyć. Podzielając powyższe stanowisko Sąd Apelacyjny podobnie jak sąd I instancji uznał, że obiektywnie oceniając, to powódka o osobie obowiązanej do naprawienia szkody dowiedziała się dopiero w dacie wydania przez Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu postanowienia z dnia 12 kwietnia 2012 r. stwierdzającego, że przyjęcie jej do szpitala bez jej zgody nie było zasadne i jak już to od tej daty rozpoczął swój bieg termin przedawnienia. Wcześniej z uwagi na treść orzeczenia Sądu Rejonowego w Międzyrzeczu z dnia 20.04.2011 r. powódka mogła mieć wątpliwości co do odpowiedzialności szpitala, tym bardziej, że w świetle pierwotnego orzeczenia sądu rejonowego wyłączona była bezprawność działania pozwanego, a więc tym samym i jego odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych powódki. Z art. 23 ustęp 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego z dnia 19 sierpnia 1994 r. wynika, że osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez zgody wymaganej w art. 22 tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. O przyjęciu do szpitala osoby, o której mowa w ust. 1, postanawia lekarz wyznaczony do tej czynności po osobistym jej zbadaniu i zasięgnięciu w miarę możliwości opinii drugiego lekarza psychiatry albo psychologa (art. 23 ustęp 2 w/w ustawy). Lekarz, o którym mowa w ust. 2, jest obowiązany wyjaśnić choremu przyczyny przyjęcia do szpitala bez zgody i poinformować go o jego prawach (art. 23 ustęp 3 w/w ustawy). Przyjęcie do szpitala, o którym mowa w ust. 1, wymaga zatwierdzenia przez ordynatora (lekarza kierującego oddziałem) w ciągu 48 godzin od chwili przyjęcia. Kierownik szpitala zawiadamia o powyższym sąd opiekuńczy miejsca siedziby szpitala w ciągu 72 godzin od chwili przyjęcia (art. 23 ustęp 4 w/w ustawy). Czynności, o których mowa w ust. 2, 3 i 4, odnotowuje się w dokumentacji medycznej (art. 23 ustęp 5 w/w ustawy). Z analizy tego przepisu wynika po pierwsze, że umieszczenie osoby w szpitalu psychiatrycznym bez jej zgody dotyczy osoby chorej psychicznie, a po drugie, że może nastąpić wyłącznie wtedy, gdy dotychczasowe jej zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. W ocenie Sądu Okręgowego to ta druga przesłanka nie została spełniona, gdyż dotychczasowe zachowanie R. F. nie wskazywało na to, że zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. W powoływanym już na wstępie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 9 lipca 2015 r., sygn. I CSK 524/14 wskazano również, że odmienne przesłanki przyjęcia do szpitala psychiatrycznego i zakres dopuszczalnej, przymusowo realizowanej terapii wobec pacjenta, który nie wyraził na to zgody powodują, że zastosowanie trybu przewidzianego w art. 23 ust. 1 ustawy z 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego w stosunku do pacjenta, który nie cierpi na chorobę psychiczną i stwierdzenie następnie w postępowaniu kontrolującym zasadność przyjęcia go i poddawania leczeniu bez jego zgody, że nie było po temu podstaw przesądza o bezprawności działania. Stwierdzenie w postępowaniu o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie za ich naruszenie, że zachodziły przesłanki do przymusowej hospitalizacji obserwacyjnej nie prowadzi do legalizacji podjętej decyzji, lecz może wpłynąć na przyznanie i rozmiar zadośćuczynienia. Zdaniem Sądu Apelacyjnego powyższy pogląd znajduje zastosowanie również w niniejszej sprawie, dlatego w tym zakresie należało odnieść się do twierdzeń pozwanego, że wykonał on wszelkie spoczywające na nim powinności wynikające z art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, uzasadniające istnienie podstawy do przyjęcia powódki do szpitala. Jednakże w tym zakresie Sąd Apelacyjny nie podzielił oceny stanu faktycznego dokonanego przez sąd I instancji, uznając, że naruszył on reguły z art. 233 § 1 k.p.c. Sąd ten wskazał, że w chwili przyjazdu pogotowia ratunkowego powódka była spokojna, niekonfliktowa, udzielała korepetycji, a pomieszczenie, w którym przebywała, jak również jej zachowanie nie wskazywały o istnieniu zagrożenia, co potwierdził lekarz pogotowia dr W. S.
(1)- po wyjaśnieniu przez lekarza celu przybycia powódka dobrowolnie wsiadła do karetki pogotowia i udała się do szpitala. Natomiast skarżący m.in. podniósł, że: „lekarz psychiatra - M. P.
(1)dysponowała przy przyjęciu powódki informacją, że była ona agresywna wobec członka rodziny i go zaatakowała, zadając mu rany. Znając realia jakie towarzyszą osobie dotkniętej chorobą psychiczną - zespołem paranoidalnym i kierując się zasadami wiedzy medycznej, lekarz dyżurny mógł więc jak najbardziej zasadnie przyjąć, że pomimo braku oznak czynnej agresji wobec całego otoczenia i badającego w chwili przyjęcia do szpitala i przeprowadzenia wywiadu, pacjentka w sposób wybiórczy, to jest w stosunku do określonych osób (vide: bratowa) jest agresywna i to dla nich stanowi zagrożenie. Nie można więc w sposób tak kategoryczny jak czyni to Sąd (nie mający przecież specjalistycznej wiedzy z zakresu wyznaczników choroby zespół paranoidalny jak i skutków jakie dla zachowania osoby chorej może nieść to schorzenie i nie mający do czynienia w dniu 2.04.2011 r. z pacjentką) zakładać, że w oparciu wyłącznie o sposób zachowania powódki w chwili przywiezienia jej do szpitala, personel pozwanego winien przyjąć, że powódka nie stanowi zagrożenia dla innych osób”. Zdaniem Sądu Apelacyjnego trudno odmówić słuszności takiej argumentacji skarżącego. Sąd I instancji zasadnie przyjmując, że powódka w momencie przyjęcia do szpitala pozwanego cierpiała już na chorobę psychiczną – zespół paranoidalny w żaden sposób nie podał na czym się opierał uznając, że w powiązaniu z tą chorobą sam wygląd pomieszczenia, w którym przebywała powódka, jak również jej zachowanie, w tym to, że po wyjaśnieniu przez lekarza celu przybycia dobrowolnie wsiadła do karetki pogotowia i udała się do szpitala nie wskazywały o istnieniu zagrożenia. Najistotniejsze w sprawie było to, co również zasadnie sąd ten ustalił, że faktycznie w dniu 2 kwietnia 2011 roku miała miejsce kłótnia i że doszło do zadrapania M. F. przez powódkę (dołączono do skierowania do szpitala obdukcje dr W. K., w której stwierdzono zadrapanie szczęki po stronie prawej) – powyższe było właśnie przejawem agresywnego zachowania powódki. Przyjmuje się, że zachowania agresywne są regresywną formą zachowania, w której dochodzi do działania skierowanego przeciwko integralności cielesnej innych osób za pomocą użycia siły fizycznej (przemoc fizyczna) lub wpływów psychologicznych (przemoc emocjonalna). Działanie takie może być spontaniczne lub zorganizowane, indywidualne lub grupowe (S. G., A. K., Postępowanie...). Według koncepcji psychologicznych przemocy, jest ona reakcją skierowaną przeciwko przytłaczającemu jednostkę uczuciu bezradności jako nadmierna ekspresja siły pojawiającej się w odpowiedzi na poczucie bezsilności, niemocy oraz niemożności kontrolowania otoczenia (S. G., A. K., Postępowanie...). Akt przemocy najczęściej poprzedzony jest sekwencją wydarzeń. Rosnąca presja lub uczucie zagrożenia wywołują lęk, reakcją na niego są uczucia agresywne (złości, wściekłości) i impulsy do prymitywnych zachowań agresywnych (aktów przemocy fizycznej). Do zachowania agresywnego dochodzi wtedy, gdy kumulacja przeżyć przekroczy poziom napięcia krytyczny dla danej osoby. Zachowanie takie może być poza kontrolą danej osoby i zostać skierowane na inną osobę, przedmioty lub przeciwko sobie ( por. Kinga Bobińska, Piotr Gałecki komentarz Lex do art. 23). W świetle powoływanego już art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego brak jest podstaw do łączenia oceny zaistnienia zagrożenia z rozmiarem poniesionych przez osobę pokrzywdzoną obrażeń, zwłaszcza skoro ustawodawca niejako „penalizuje” już samo zaistnienia zagrożenia – jego ryzyka, a nie jego faktyczne zaistnienie - tym bardziej, że w niniejszej sprawie rzeczywiści doszło do skrzywdzenia osoby trzeciej. Sąd Okręgowy nie podał na czym się opierał uznając, że w skierowaniu lekarza pogotowia do szpitala psychiatrycznego powinno się podać: jak często dochodzi do zachowań agresywnych ze strony powódki, jakiego rodzaju są to zachowania a przede wszystkim czy dotychczasowe zachowanie R. F. wskazuje na to, że z powodu choroby psychicznej zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób – a Sąd Apelacyjny nie znalazł uzasadnionych podstaw do przyjęcia, że właśnie te elementy przedmiotowe skierowanie musi zawierać. W 2010 roku na prośbę rodziny powódka była konsultowana przez lekarzy psychiatrów tj. przez R. T. a następnie przez M. P.
(2). Każdy z lekarzy po rozmowie z rodziną oraz R. F. stwierdził podejrzenie choroby psychicznej - zespołu paranoidalnego W maju 2010 roku ojciec i brat powódki złożyli do Sądu Rejonowego w Międzyrzeczu wniosek o wydanie orzeczenia o potrzebie przyjęcia R. F. do szpitala psychiatrycznego bez jej zgody. W uzasadnieniu m.in. podali, że od 2 lat po śmierci matki u R. F. nastąpiły zmiany stanu psychicznego - uważa, że wszyscy ją śledzą, bywa też agresywna zwłaszcza wobec bratowej M. F. Do wniosku dołączono zaświadczenie lekarskie wystawione w dniu 4 maja 2010 roku przez lekarza psychiatrę M. P.
(2), a w toku postępowania została sporządzona opinia przez biegłego lekarza psychiatrę M. K., który rozpoznał u R. F. chorobę psychiczną – zespół paranoidalny. Jak wynika z kolejnych niekwestionowanych ustaleń, to przedmiotowego dnia rodzina powódki dzwoniła do szpitala i na policję informując o jej agresywnym zachowaniu wobec bratowej, a w trakcie prowadzenia lekcji do pokoju, w którym przebywała powódka wraz ze Z. S. wszedł lekarz pogotowia W. S.
(1)oraz dwóch sanitariuszy. Lekarz poprosił R. F., aby zeszła z nim na parter domu. Powódka odmówiła, twierdząc że jest teraz zajęta. To z decyzji tego lekarza wrócił on do powódki już w asyście policjantów i to on jako lekarz podjął samodzielną decyzje o zaistnieniu podstaw do udania się powódki wraz z nim do szpitala psychiatrycznego w celu zbadania jej stanu zdrowia psychicznego (z wystawionego przez niego skierowania do szpitala psychiatrycznego wynikało, że rodzina podaje, iż od jakiegoś czasu jest ona agresywna, atakuje współmieszkańców) - powódka uczyniła to dopiero po poinformowaniu, że jeżeli nie wyrazi zgody na wyjazd do szpitala wówczas zostanie odwieziona przez policję. Po przyjeździe do szpitala psychiatrycznego lekarz pogotowia przedstawił okoliczności dotyczące przywiezienia powódki karetką pogotowia do szpitala, a ona sama została zbadana przez lekarza dyżurnego psychiatrę M. P.
(1)Ordynator oddziału psychiatrycznego dr R. T. zaakceptowała decyzję lekarza dyżurnego o przyjęciu powódki do szpitala psychiatrycznego bez jej zgody, opierając się nie tylko na powyższym badaniu, ale też na swojej wiedzy o jej stanie zdrowia pacjentki z przeprowadzonej w 2010 roku konsultacji Istotne jest też i to, że Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu wszczął postępowanie w przedmiocie przyjęcia powódki bez jej zgody do szpitala i dopuścił dowód z opinii biegłego lekarza z dziedziny psychiatrii w celu ustalenia stanu zdrowia psychicznego powódki, czy wymaga hospitalizacji i czy w chwili przyjęcia stwarzała zagrożenia dla życia lub zdrowia własnego lub innych osób. Lekarz psychiatra R. M.
(1)po zbadaniu powódki w szpitalu, zapoznaniu się z dokumentacją medyczną sporządził opinię, w której stwierdził, że zasadne jest podejrzewanie istnienia choroby psychicznej w postaci zespołu paranoidalnego, w chwili kierowania i przyjmowania do szpitala R. F. była napięta, negatywistyczna, a z wywiadu wynikało, że wielokrotnie dochodziło do agresji w stosunku do rodziny, z uszkodzeniami ciała włącznie, jest wysoce prawdopodobne, że do tych aktów dochodziło z pobudek psychotycznych - z tego powodu stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia innych ludzi. Wskazano też, że podobne zagrażające zdarzenia miały już miejsce w przeszłości - była już wdrożona sprawa o umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym bez zgody w trybie art. 29 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego ale została w końcu wycofana, co tym bardziej uprawdopodobnia aktualnie wysoki stopień zagrożenia dla innych osób. Kolejny biegły sądowy lekarz psychiatra W. S.
(2), który miał opracować opinię na okoliczność zasadności przyjęcia uczestniczki R. F. do szpitala w dniu 2 kwietnia 2011 roku, czy zagrażała ona życiu lub zdrowiu innych osób, na podstawie dokumentacji lekarskiej stwierdził, że uczestniczka w dniu przyjęcia do szpitala wykazywała objawy choroby psychicznej - zespołu paranoidalnego, a w dokumentacji zawarte są informacje o zachowaniach agresywnych uczestniczki wobec M. F.. O tym, czy istniały przesłanki przyjęcia R. F. w dniu 2.04.2011 r. do szpitala, decydowała ocena lekarzy psychiatrów na podstawie tego, co było im nakazane przedmiotową ustawą, jak i dostępne do tego dnia informacje związane z powódką. Dlatego też dla ustalenia powyższego nie mogły mieć decydującego znaczenia zeznania świadków B. S., Z. S., B. F. złożonych dopiero w sprawach III Rns 337/11 i I C 221/14 oraz zeznań świadków L. F., E. C., E. S. złożonych w sprawie III RNS 337/11. W oparciu o powyższe Sąd Apelacyjny odmiennie niż sąd I instancji dał wiarę zeznaniom świadka M. P.
(2), jak i R. T., M. P.
(1), gdyż tworzyły one pewną całość z dowodami zebranymi i przeprowadzonymi w sprawie i uznał, że ostatecznie istniały przesłanki przyjęcia R. F. w dniu 2.04.2011 r. do szpitala w trybie art. 23 ustęp 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, gdyż cierpiała ona na chorobę psychiczną, której nie leczyła i zagrażała bezpośrednio życiu lub zdrowiu innych osób. Sąd Apelacyjny pragnie jednak podkreślić, że użyte przez niego powyżej określenie: „ostatecznie istniały przesłanki przyjęcia R. F. w dniu 2.04.2011 r. do szpitala” zostało użyte celowo i miało za zadanie podkreślić, że w momencie podejmowania przez pozwanego decyzji nie było to takie oczywiste i jednoznaczne (wymagało prowadzenia przez sąd rozbudowanego postepowania dowodowego), a powódka miała podstawę czuć się nie do końca usatysfakcjonowana sposobem podejścia szpitala do kwestii związanej z ustaleniem bliższych szczegółów związanych z zarzucaną jej agresją. Aby mógł być zastosowany cytowany art. 23 ust. 1 osoba przyjmowana musi być osobą chorą psychicznie, jej dotychczasowe zachowanie musi wskazywać na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. Pozwany przy rozstrzyganiu w dniu 2 kwietnia 2011 roku o istnieniu podstaw do przyjęciu powódki do szpitala (decyzja ta zapada już w dniu przybycia pacjenta do szpitala, a jedynie kontrola przyjęcia następuje w ciągu najdłużej dwóch dni) powinien staranniej ustalić, czy to zagrożenie było realne i bezpośrednie, na czym dokładnie polegało i kogo dotyczyło i to zwłaszcza w sytuacji, gdy zarzucana agresja miała być kierowana do pracownika pozwanego szpitala M. F. Wykładnia przepisu art. 23 powinna być ścisła, nie można jednak tracić z pola widzenia celu omawianej normy, tj. nie można interpretować przepisu w sposób pozbawiający go zasadniczej funkcji - ochrony samego chorego i osób trzecich przed zagrożeniem wynikającym z jego - mających chorobowe podłoże - zachowań. Poszukiwać więc należy takiej interpretacji, która, respektując zagwarantowane przez ustawę prawa chorego, umożliwi posłużenie się regulacją ustawową wymuszającą hospitalizację, gdy zachodzą po temu faktyczne i prawne podstawy. Pojęcie "zagrożenia bezpieczeństwa" jest nieostre, zawiera w sobie element przewidywania (hospitalizacja ma zapobiec temu, co jeszcze nie nastąpiło), aby stwierdzić, że zachowanie chorego zagraża zdrowiu lub życiu, należy ustalić, że zaistniały (w dotychczasowym zachowaniu chorego) takie okoliczności, które obiektywnie i rozsądnie oceniane świadczą o istnieniu stanu zagrożenia, tj. stanu, w którym należy się liczyć z realną możliwością naruszenia przez chorego własnego lub cudzego życia (lub cudzego zdrowia). Pod tym właśnie kątem należy ustalić i ocenić - przy zastosowaniu wiedzy medycznej i zasad doświadczenia życiowego - konkretne zachowanie danej osoby (por. uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 14 lutego 1996 r., sygn. II CRN 201/95) W tym zakresie należy zaakceptować stanowisko sądu I instancji, że nie było żadnych przeszkód, aby po przywiezieniu R. F. do szpitala bardziej szczegółowo porozmawiać z lekarzem na temat agresywnego zachowania się powódki – nie ograniczać się jedynie do jego stwierdzenia, że rodzina podała, iż od jakiegoś czasu jest ona agresywna, atakuje współmieszkańców. Nie należało też bazować na samym fakcie, że razem z pogotowiem przyjechała policja, lecz właściwym była rozmowa z przybyłymi funkcjonariuszami policji w celu uzyskania informacji dotyczących okoliczności przyjazdu pogotowia i policji do miejsca zamieszkania powódki, jak również informacji dotyczących jej zachowania, zwłaszcza pod kątem samej agresji. Gdyby pozwana postąpiła tak jak to opisano powyżej, to z pewnością łatwiejsza byłaby kontrola legalności decyzji podjętej przez lekarzy (czy faktycznie została ona podjęta w granicach ustawowej kompetencji oraz rzeczowej potrzeby, uzasadnionej okolicznościami sprawy, w celu udzielenia pomocy medycznej pacjentowi) – i to dokonana nie tylko przez sąd opiekuńczy, ale także i przez samą pacjentkę. Powódka w swojej apelacji zarzuciła, że wyrok został wydany w następstwie błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za jego podstawę i mających wpływ na jego treść, polegającego na błędnym przyjęciu, że powódka dopuściła się aktu przemocy wobec M. F. w dniu 2.04.2011 r., polegającym na zadrapaniu jej twarzy. Podniosła też obrazę prawa procesowego tj. art. 233 §1 k.p.c. poprzez dowolną ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego, wyrażającą się w nieuzasadnionym przyjęciu, iż powódka dopuściła się napaści na M. F. w dniu 2.04.2011 r. W uzasadnieniu wskazała, że żaden z dowodów, który został przeprowadzony, nie potwierdził wprost, iż w dacie 2.04.2011 r. powódka zadrapała twarz bratowej, M. F., co więcej, zeznania dokonującego zatrzymania powódki lekarza wezwanej karetki pogotowia, W. S.
(1), jak i B. F. potwierdzają, iż żadne z nich żadnych zadrapań na twarzy M. F. do czasu zatrzymania i dowiezienia powódki do szpitala psychiatrycznego nie widział (choć W. S.
(1)zmienił z czasem zeznania - pierwotnie zadrapań nie widział, ostatnie zeznania - nie był tego pewnym). Dodała też, że neguje fakt jakiejkolwiek scysji, a nawet kontaktu z bratową w tym dniu, za wyjątkiem tego, iż widziała ją rano mierząca ciśnienie ojcu, B. F., a następny kontakt w tym dniu z M. F. był już po przybyciu karetki pogotowia. Natomiast Sąd Okręgowy uznał za niewiarygodne zeznania powódki w zakresie dotyczącym tego, że w dniu 2.04.2011 r. nie doszło do konfliktu między R. F. a M. F., gdyż jego daniem pomiędzy powódką a bratową doszło w tym dniu do scysji, w wyniku której R. F. zadrapała twarz M. F.. Odnośnie zeznań świadka M. F. złożonych w sprawie III Rns 337/11 i I C 221/14 Sąd ten dał im wiarę co do konfliktu jaki miał miejsce w dniu 2.04.2011 r. między R. F. a M. F. i zadrapania twarzy M. F. przez R. F.. Sąd Apelacyjny aprobuje utrwalony w orzecznictwie pogląd, że do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. może dojść wówczas, gdy zostanie wykazane uchybienie podstawowym kryteriom oceny, tj. zasadom doświadczenia życiowego i innym źródłom wiedzy, regułom poprawności logicznej, właściwemu kojarzeniu faktów, prawdopodobieństwu przedstawionej wersji (por. m.in. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2005 r. III CK 314/05, Lex nr 172176). W związku z tym tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo wbrew zasadom doświadczenia życiowego nie uwzględnia związków przyczynowo-skutkowych, przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (por. m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 września 2002 r. II CKN 817/00, OSNC 2000/7-8/139). Postawienie skutecznego zarzutu naruszenia art. 233 §1 k.p.c. wymaga wykazania przyczyn, które dyskwalifikują postępowanie sądu w zakresie ustaleń, oznaczenia, jakie kryteria oceny sąd naruszył, a nadto wyjaśnienia dlaczego zarzucane uchybienie mogło mieć wpływ na ostateczne rozstrzygnięcie (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2001 r. IV CKN 970/00, Lex nr 52753 czy wyrok z dnia 6 lipca 2005 r. III CK 3/05, Lex nr 180925). Ocena wiarygodności mocy dowodów przeprowadzonych w danej sprawie wyraża istotę sądzenia w części obejmującej ustalenie faktów, ponieważ obejmuje rozstrzygnięcie o przeciwstawnych twierdzeniach stron na podstawie własnego przekonania sędziego powziętego w wyniku bezpośredniego zetknięcia się ze świadkami, dokumentami i innymi środkami dowodowymi. Powinna odpowiadać regułom logicznego rozumowania wyrażającym formalne schematy powiązań pomiędzy podstawami wnioskowania i wnioskami oraz uwzględniać zasady doświadczenia życiowego wyznaczające granice dopuszczalnych wniosków i stopień prawdopodobieństwa ich występowania w danej sytuacji. Jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów (art. 233 §1 k.p.c.) i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami, lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona. Zdaniem Sądu Apelacyjnego strona powodowa nie udźwignęła przedstawionego powyżej ciężaru skutecznego postawienie zarzutu naruszenia art. 233 §1 k.p.c. Sąd Okręgowy zebrał i rozważył dowody oraz ocenił je w sposób nie naruszający swobodnej oceny dowodów, uwzględniając w ramach tejże oceny zasady logiki i wskazania doświadczenia życiowego. Wobec tego nie sposób jest podważać adekwatności dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń do treści przeprowadzonych dowodów. Zarzuty apelacji powódki nie podważają skutecznie ustalonego przez Sąd Okręgowy faktu zadrapania przez nią twarzy M. F., w rzeczywistości są one w stosunku do niego wyłącznie polemiczne, będące wyrazem subiektywnej oceny wyselekcjonowanej przez skarżącej części zebranego i przeprowadzonego w sprawie materiału dowodowego, które w założeniu miały wykazać zasadność zgłoszonego przez nią zarzutu braku agresji w stosunku do M. F.. Świadek M. P.
(1)zeznała, że wiadomo jej było, że pacjentka stwarzała zagrożenie dla innych osób w mieszkaniu, w miejscu zamieszkania, była agresywna czynnie wobec osób drugich, co dokumentuje też obdukcja, zaświadczenie lekarskie wystawione w tym samym dniu dotyczące osoby zaatakowanej przez pacjentkę - miała tę wiedzę na podstawie relacji lekarza dyżurnego z pogotowia. Z kolei świadek R. T. zeznała, że bratowa powódki w szpitalu pokazywała chyba jakieś ślady na twarzy, ale było to 4 lata temu i nie pamiętała aż tak szczegółowo, a powódka potwierdzała, że doszło do awantury z bratową, z tym, że świadek ten nie pamiętał szczegółów, czy akurat powódka przyznawała się do uszkodzenia twarzy bratowej. Nadto sama powódka w apelacji powołując się na dowód z zeznań dokonującego zatrzymania powódki lekarza wezwanej karetki pogotowia, W. S.
(1), który wg niej potwierdził, że nie widział on żadnych zadrapań na twarzy M. F. do czasu zatrzymania i dowiezienia powódki do szpitala psychiatrycznego – sama jednocześnie przyznaje, że ostatecznie świadek ten podał, że nie był pewien, czy faktycznie tych zadrapań nie widział. W świetle powyższego Sąd Apelacyjny uznał twierdzenia skarżącej w tym zakresie za całkowicie nieprzekonujące, nie mówiąc już o tożsamych ustaleniach jak te zasadnie poczynione przez sąd I instancji w niniejszej sprawie - wskazanych w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp. z 25.09.2015 r. sygn. akt V Ca 430/15, zwłaszcza na jego 17-18 stronie. Ostatecznie brak było uzasadnionych podstaw do przyjęcia, że działanie pozwanego związane z przyjęciem powódki do szpitala bez jej zgody w dniu 2.04.2011 r. było niezgodne z art. 23 ustęp 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. W świetle powyższych, poczynionych w przedmiotowym postępowaniu o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie za ich naruszenie rozważań prowadzących do stwierdzenia, że zachodziły przesłanki do przymusowej hospitalizacji powódki, mając zwłaszcza na uwadze podnoszone okoliczności odnoszące się do toku postępowania pozwanego przy przyjęciu powódki odczuwanym przez to przez nią poczuciu krzywdy - należało uznać, że powódce należy się zadośćuczynienie, ale nie w takim rozmiarze (znacznie zawyżonym) jak to przyjął Sąd Okręgowy, lecz w wysokości 10.000 zł. Jednakże nawet gdyby nie podzielić powyższego poglądu Sądu Apelacyjnego i uznać za sądem I instancji, że przyjęcie powódki do szpitala w dniu 2 kwietnia 2011 roku bez jej zgody było niezgodne z art. 23 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, to i tak uwzględniając okoliczności sprawy, rodzaj naruszonego dobra, okres naruszenia dóbr osobistych należało uznać, że zapłata zadośćuczynienia w wysokości nie 50.000 lecz 10.000 złotych będzie dopiero adekwatna do rozmiaru doznanej przez powódkę krzywdy. R. F. podnosiła, że bezprawne jej zdaniem zatrzymanie w szpitalu stanowi naruszenie jej dóbr osobistych, a w szczególności zdrowia, wolności, nietykalności, czci, godności osobistej poprzez umieszczanie w zakładzie psychiatrycznym na oddziale zamkniętym z innymi pacjentami i poddanie wbrew jej woli procedurom medycznym, narażenie na wstrząs spowodowany pobytem z ludźmi chorymi. Powódka jako podstawę dochodzonego roszczenia wskazywała art. 448 k.c. w zw. z art. 23 k.c. i art. 24 k.c. Sąd Okręgowy uznał, że umieszczenie powódki w szpitalu bez jej zgody spowodowało naruszenie jej dóbr osobistych m.in. wolności, godności osobistej, a pobyt w szpitalu, który trwał od 2.04.2011 r. do 20.05.2011 r. z pewnością był dla R. F. niezwykle trudnym przeżyciem - przebywanie na oddziale zamkniętym z osobami chorymi przez tak długi okres niewątpliwie wywołał u powódki ogromne poczucie krzywdy, stres, strach, a także poczucie bezradności i osamotnienia. W świetle przedstawionych okoliczności zdaniem Sądu Okręgowego zaistniały podstawy do zasądzenia na rzecz powódki zadośćuczynienia na podstawie art. 448 k.c. R. F. żądała zapłaty od pozwanego szpitala kwoty 150.000 zł. tytułem zadośćuczynienia – Sąd ten uwzględniając okoliczności sprawy, rodzaj naruszonego dobra, okres naruszenia dóbr osobistych uznał, że zapłata zadośćuczynienia w wysokości 50.000 zł. jest adekwatna do rozmiaru doznanej przez powódkę krzywdy. Jednakże sądowi I instancji umknęło to, że brak jest podstaw do obciążania pozwanego odpowiedzialnością za cały pobyt powódki w szpitalu w sytuacji, gdy Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu postanowieniem z dnia 20.04.2011 r. stwierdził, że przyjęcie R. F. do szpitala w dniu 2 kwietnia 2011 roku bez jej zgody było zasadne i to orzeczenie istniało do momentu wypisania jej ze szpitala w dniu 20 maja 2011 roku. W świetle powyższego okres pobytu powódki w szpitalu, który powinien być wzięty pod rozwagę w niniejszej sprawie to okres 18 dni, a nie jak twierdziła powódka 48 dni. W apelacji powódka podniosła, że należy się jej rekompensata za zmuszanie do przyjmowania leków zagrażających jej zdrowiu, że działanie pozwanej doprowadziło do konieczności opuszczenia przez nią miejsca zamieszkania, celem uchronienia się przed kolejnymi tego typu zamachami na jej wolność i dobra osobiste. Jednakże powyższe twierdzenia miały jedynie polemiczny, gołosłowny charakter i jako takie nie mogły być przekonujące. Pozwany w swojej apelacji podniósł, że powódka nie wygłaszała wobec niego poczucia krzywdy za jej hospitalizację w okresie od 02.04.2011 r. do 20.05.2011 r., po opuszczeniu szpitala niezwłocznie wyjechała za granicę, aby wykonywać ciężką pracę opieki nad osobami starszymi - dopiero pismem doręczonym pozwanemu w dniu 26.04.2014 r. zgłosiła żądane zapłaty kwoty 350.000 złotych. Pozwany zaakcentował też, że biorąc pod uwagę istotę dóbr osobistych i ich charakter, nigdy nie jest tak, że osoba której dobra osobiste zostały naruszone oczekuje trzy lata licząc od czasu ich naruszenia, na zgłoszenie szkody, gdyż taka osoba niezwłocznie reaguje na naruszenie jej dóbr. Co bardzo znamienne i wymowne w swej treści to powódka w swojej dosyć obszernej odpowiedzi na apelacje pozwanego w żaden sposób nie odniosła się do powyższych twierdzeń i argumentacji pozwanego, a Sąd Apelacyjny podzielił ich zasadność. Sąd Rejonowy w Międzyrzeczu w postanowieniu z dnia 12 kwietnia 2012 roku stwierdził, że przyjęcie R. F. do szpitala w dniu 2 kwietnia 2011 roku bez jej zgody nie było zasadne Tym bardziej, że po wypisaniu ze szpitala psychiatrycznego powódka napisała skargę do Rzecznika Praw Pacjenta, który w piśmie z dnia 23 sierpnia 2012 roku skierowanym do pozwanego szpitala po rozpatrzeniu sprawy R. F. stwierdził naruszenie prawa pacjenta w zakresie art. 16, art. 22 ustęp 1 i art. 23 ustęp 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, mimo tego powódka zdecydowała się wystąpić przeciwko pozwanemu dopiero w dniu 22 maja 2014 r. Powódka sama w swojej apelacji podniosła, że wysokość sumy pieniężnej stanowiącej zadośćuczynienie za krzywdę, powinna być ustalona przy uwzględnieniu wszelkich zachodzących okoliczności w danej sprawie, zwłaszcza mających wpływ na rozmiar doznanej krzywdy, która jest utożsamiana z negatywnymi przeżyciami w sferze psychicznej jednostki, a szkoda niemajątkowa objawia się przede wszystkim w dotkliwych ujemnych przeżyciach psychicznych, bólu, żalu, poczuciu straty, osamotnienia (...). Dodała też, że zadośćuczynienie jest odzwierciedleniem w formie pieniężnej rozmiaru krzywdy, która nie zależy od statusu materialnego pokrzywdzonego. I właśnie mając na uwadze powyższe oraz przedstawione zachowanie się powódki po opuszczeniu szpitala Sąd Apelacyjny uznał, że poczucie krzywdy odczuwane przez powódkę nie było tak duże jak przedstawiała w niniejszym procesie, że relatywnie szybko dała sobie radę z negatywnymi przeżyciami związanymi z przedmiotowym zdarzeniem – z pewnością, gdyby tak nie było, to nie byłaby w stanie po opuszczeniu szpitala niezwłocznie wyjechać za granicę aby wykonywać ciężką, odpowiedzialną i wymagającą zarówno odporności fizycznej jak i psychicznej pracę opiekuna nad osobami starszymi. Natomiast subiektywny charakter krzywdy nie pozwolił uznać za decydującą w niniejszej sprawie dotyczącej ustalenia zadośćuczynienia za krzywdę wysokości kwot przyznawanych w innych sprawach, do których zarówno powódka jak i pozwany odnosili się w swoich apelacjach. Z uwagi na rażącą dysproporcję świadczeń oraz pominięcie przez sąd I instancji przy orzekaniu o zadośćuczynieniu istotnych, wskazanych powyżej okoliczności, które powinny były zostać uwzględnione przez sąd jako wpływające na wysokość zadośćuczynienia oraz mając na uwadze, że owe zadośćuczynienie choć musi spełniać funkcję kompensacyjną, to nie może być jednocześnie źródłem nieuzasadnionego wzbogacenia się osoby pokrzywdzonej, zadecydowały o tym, że były podstawy do ingerencji w zasądzone zadośćuczynienie i jego obniżenie. Z tych względów Sąd Apelacyjny na podstawie art. 386 §1 k.p.c. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od pozwanego (...) Publicznego Szpitala (...) w M. na rzecz powódki R. F. kwotę 10.000 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 3 kwietnia 2014 r. do dnia zapłaty, oddalając powództwo w pozostałej części oraz zasądził od powódki na rzecz pozwanego kwotę 2.585,62 zł tytułem części kosztów procesu. Z kolei w oparciu o art. 385 kpc oddalił apelację pozwanego w pozostałej części oraz oddalił w całości apelację powódki. O kosztach postepowania przed sądami obu instancji Sąd Apelacyjny orzekł w oparciu o art. 100 k.p.c. i dokonał stosunkowego rozliczenia kosztów. Powódka wygrała proces przed sądem I instancji jedynie w 7% i w takiej proporcji należał się jej zwrot kosztów postępowania, a pozwanemu należały się koszty zastępstwa procesowego w wysokości 93%, co po wzajemnym obrachunku dało należną pozwanemu kwotę 2.585,62 zł. Natomiast pozwany wygrał postępowanie apelacyjne w 20%, natomiast powódka w całości przegrała swoją apelację, co w ostatecznym rozliczeniu dało należną pozwanemu kwotę 2.120 zł. R. Iwankiewicz D. Rystał A. Bednarek - Moraś