← Polska

II K 96/15

II K 96/15 UZASADNIENIE Oskarżony M. K. urodził się w (...)r. w C., gdzie mieszkał i uczęszczał do szkoły podstawowej. Od VIII klasy szkoły podstawowej jest mieszkańcem B., zamieszkuje wraz z rodzicami B. i K. K. przy ulicy (...). B. jest małym miasteczkiem, położonym kilkanaście kilometrów od C.. Oskarżony jako młody chłopak zainteresował się harcerstwem i przez jakiś czas należał do drużyny wodnej (...), kierowanej przez wiele lat przez M. P.. Jako nastolatek związał się uczuciowo z 2 lata młodszą od siebie dziewczyną – A. K., która również należała do (...). Ojciec oskarżonego K. K. w młodości należał do (...), podobnie jak i ojciec A. K. – Z. K.. K. K. niejednokrotnie zabierał syna, A. K., jej rodzeństwo, a także wnuka na prywatne biwaki, organizowane we własnym zakresie w różnych miejscach. W pewnym momencie M. K. wspólnie z A. K. doszli do wniosku, że dobrze byłoby powołać do życia własną drużynę harcerską, która działałaby na terenie B. i zrzeszała dzieci i młodzież zamieszkałą w miasteczku i okolicznych miejscowościach. Po nawiązaniu kontaktu z Komendą (...) C. i dopełnieniu formalności – rozkazem(...) z dnia 28 czerwca 2002 przyjęto na okres próbny D. (...) (...) działającą w B.. Jednocześnie tym samym rozkazem M. K. został mianowany drużynowym (...) z dniem 20.06.2002r. (dowód: rozkaz(...) k. 428). Następnie rozkazem z dnia 28.10.2002r. Komendant (...) C. zamknął okres próbny D. (...) (...) i nadał jej numer(...)(dowód: rozkaz (...) k. 429) A. K. – sympatia M. K. została przyboczną w tej drużynie. W dalszej kolejności rozkazem z dnia 30.12.2005r. 9 D. (...) (...) zmieniła nazwę na (...) D. S. (...) z dniem 11.12.2005r. (dowód: rozkaz L.(...) k. 427) W pierwszym okresie działalności 9 D. (...) (...) zrzeszała dosłownie kilkoro dzieci i nastolatków, wszyscy byli mieszkańcami B. i dobrze się ze sobą znali. Jedną z pierwszych członków drużyny była także 11-letnia wówczas P. B.. Oskarżony był najstarszą osobą, pełnił funkcję drużynowego, zaś jego sympatia A. K. pełniła funkcję przybocznej. Oboje praktycznie kierowali działalnością drużyny, prowadzili dokumentację drużyny (plany pracy, terminarz i tematykę zbiórek, karty weryfikacji podstawowej jednostki organizacyjnej, plany i karty biwaku, kalkulacje kosztów itp.), prowadzili zbiórki, organizowali biwaki. Jednocześnie w międzyczasie oskarżony M. K. po ukończeniu zasadniczej szkoły zawodowej kontynuował naukę w technikum wieczorowym o profilu budowa maszyn. Następnie podjął studia dzienne w Akademii im. (...) w C. zdobywając licencjat, a następnie tytuł magistra na (...). Prowadząc drużynę harcerską M. K. i A. K. podejmowali działania ukierunkowane na rozwój drużyny, zainteresowanie ideałami harcerstwa i skautingu jak największej ilości dzieci i młodzieży, zwiększanie liczebności członków drużyny i ilości zastępów. Cele te były przez nich realizowane, drużyna w miarę upływu lat rozrastała się, zwiększała się liczba zastępów, a tym samym także liczba członków Rady Drużyny. Wszystko to mogło mieć miejsce dzięki osobistemu zaangażowaniu oskarżonego, który był osobą bardzo lubianą przez dzieci z którymi potrafił nawiązać bliski i bezpośredni kontakt. M. K. nazywany potocznie (...) potrafił skracać dystans w relacjach z dziećmi i młodzieżą, zachęcić ich do wstępowania do zastępów zuchów i harcerzy, w ciekawy sposób prowadzić zbiórki, a nade wszystko organizować różnego rodzaju akcje i imprezy okolicznościowe, w tym także i takie, które wiązały się z możliwością pozyskiwania środków finansowych (jak np.: akcja hipermarket). Potrafił także organizować w czasie wolnym od zajęć szkolnych biwaki, obozy, czy regaty żeglarskie. Te formy aktywności były niezwykle atrakcyjne dla dzieci i młodzieży, co przyczyniało się do zwiększania liczebności drużyny i wzrostu autorytetu M. K.. Oskarżony był osobą nie tylko lubianą przez dzieci, ale przede wszystkim w bezpośrednich kontaktach budził zaufanie i szacunek rodziców tych dzieci. M. K. potrafił w umiejętny sposób uzasadnić i wykazać, że przynależność dziecka, czy nastolatka do kierowanej przez niego drużyny, wychowanie w oparciu o ideały prawa harcerskiego i cele (...) jest doskonałą alternatywą spędzania w ciekawy sposób wolnego czasu. Za słowami zachęcającymi rodziców do wyrażenia zgody na zapisanie dziecka do struktur (...) szły przede wszystkim czyny. Organizowane przez oskarżonego akcje, imprezy okolicznościowe, wyjazdy, biwaki i obozy cieszyły się popularnością. Oskarżony był bardzo dobrym organizatorem, uczestnicy imprez okolicznościowych, obozów, biwaków i rejsów wracali do domów, niejednokrotnie zmęczeni ale zadowoleni. W trakcie tych wyjazdów nigdy nikomu nic złego się nie stało, poza przypadkami, o których będzie mowa w dalszej części uzasadnienia. Drużyna i zastępy, uczestnictwo i aktywny udział w zbiórkach i wyjazdach stawały się dla dzieci i młodzieży czymś niezwykle ważnym, pochłaniającym dużą ilość czasu i energii. Oskarżony spotykał się ze swoimi podwładnymi nie tylko na zbiórkach, organizowanych w szkole, czy salce katechetycznej, ale także we własnym domu, czy mieszkaniach innych, ale starszych członków drużyny. Dzięki imprezom okolicznościowym i zaangażowaniu oskarżonego, drużynie udawało się pozyskiwać wymierne środki finansowe. Dysponując tymi środkami, oskarżony w imieniu drużyny wspomagał finansowo dzieci z ubogich rodzin w różnego rodzaju okolicznościach, m. in. przy zakupie munduru, dopłacie do kosztów biwaku czy obozu. Wzrost liczebności członków drużyny i ilości zastępów pozwalał także na angażowanie się w różnego rodzaju przedsięwzięcia ważne dla społeczności lokalnej. Oskarżony i członkowie jego drużyny byli widoczni na festynach, oprawie niektórych uroczystości kościelnych, w razie potrzeby angażowali się bezinteresownie w działania, których celem była pomoc potrzebującym tego osobom fizycznym, czy ogółowi społeczeństwa (jak np. przy usuwaniu skutków trąby powietrznej, która w 2008r. przeszła nad B.). Przez cały ten czas oskarżonemu w jego działalności, w pracy na rzecz drużyny aktywnie pomagali rodzice. Matka oskarżonego zawsze przyjmowała gościnnie w domu wszystkich młodych ludzi, których przyprowadził jej syn. Ojciec oskarżonego – K. K., który w młodości był niezwykle aktywnym człowiekiem, nie tylko należał również do (...), ale uprawiał także taternictwo powierzchniowe i jaskiniowe, nurkowanie, kajakarstwo, a nade wszystko żeglarstwo – w działalności syna dostrzegł i dla siebie szansę na zmianę trybu i stylu życia. Ponieważ w 1999r. doznał poważnego wypadku i nie mógł już świadczyć pracy, zaangażował się bardzo mocno w działalność drużyny. Nie był oczywiście jej członkiem, ale jako osoba pełnoletnia uczestniczył niemal we wszystkich biwakach, spływach i rejsach, pełniąc funkcję pełnoletniego opiekuna dzieci i młodzieży. Praktycznie oddawał do dyspozycji drużyny siebie i samochód m-ki P. (...), na który ładował zawsze znaczne ilości sprzętu, niezbędnego do zorganizowania wyjazdu. Posiadając patent sternika niemal w każde wakacje wspólnie z synem, a niekiedy samodzielnie organizował rejsy jachtem po jeziorach (...) w których uczestniczyli członkowie drużyny oskarżonego. Był lubiany przez dzieci i młodzież, potocznie nazywany(...). W trakcie wyjazdów służył wszystkim pomocą, udzielał synowi w wielu kwestiach praktycznych rad i wskazówek. Rodzice zuchów i harcerzy, należących do drużyny kierowanej przez oskarżonego, widząc jego zaangażowanie w działalność drużyny, poświęcanie znacznej ilości prywatnego czasu M. K. i członków jego rodziny w pożyteczne organizowanie wolnego czasu, wypoczynku, jak i proces wychowywania ich własnych dzieci, nie mieli żadnych podejrzeń co do intencji oskarżonego. Dostrzegając znaczną ilość potencjalnych zagrożeń czyhających w dzisiejszej rzeczywistości na ich dzieci w czasie wolnym od zajęć szkolnych, jak i niejednokrotnie brak alternatywy dla sensownego zagospodarowania tego czasu, bez wahania powierzali swoje dzieci pod opiekę oskarżonego. Także i inne postronne osoby, obserwujące aktywność i działanie M. K. dla lokalnej społeczności, postrzegały go jako osobę godną zaufania, wzór społecznika i wychowawcy. Takie postrzeganie osoby oskarżonego i uznanie dla jego działalności znajdowało niejednokrotnie odzwierciedlenie w różnego rodzaju podziękowaniach i dyplomach wręczanych M. K. i stanowiło powód do dumy dla jego rodziców. (dowód: zeznania świadków: K. K. k.616-622, 2145-2148, A. K. –. U. k. 1161 – 1163, P. B. k.2004-2012, A. C. k.395-398, 2013 -2017, R. S. k.1355, 2033-2036, 2052-2055, J. Z. k.1257-1260, 2089-2094, B. S. k.2194-2199, A. C.

(2)k.2327-2332, M. K.
(1)k.193-200, 1828-1832, G. S. k. 381 – 384, S. S.
(1)k. 385-386, K. J. k. 388 – 390, S. K. k. 391 – 394, dokumentacja drużyny kierowanej przez oskarżonego k. 202 – 297, wywiad środowiskowy przeprowadzony przez zawodowego kuratora sądowego k. 322 – 324, podziękowania, dyplomy, itp. k. 1848 – 1854, 1856 – 1870, 1872, 1876, 1899a). Niestety budowany konsekwentnie i przez lata wizerunek oskarżonego jako osoby oddanej przede wszystkim dzieciom i młodzieży, osoby godnej zaufania, wzór społecznika i wychowawcy nie oddawał w rzeczywistości prawdziwej natury M. K.. Oskarżonemu zależało na tym, aby być w ten sposób postrzeganym, zwłaszcza przez osoby dorosłe, które spotykały go w sumie raz na jakiś czas, zazwyczaj krótko i w oparciu o tak naprawdę powierzchowne obserwacje mogły wyrobić sobie o nim dobre zdanie. W istocie M. K. był i jest osobą egocentryczną, skoncentrowaną na zaspokajaniu własnych potrzeb, z osłabionym samokrytycyzmem. Jest osobą pewną siebie, z tendencją do pokazywania się w korzystnym świetle, niedostrzegania u siebie poważniejszych problemów osobowościowych czy negatywnych zachowań. Posiada pozytywną samoocenę. W relacjach z harcerzami, należącymi do jego drużyny manipulował dziećmi i tak naprawdę poza powierzchowną obrzędowością w rzeczywistości nie przestrzegał założeń wychowawczych Związku (...) i zasad prawa harcerskiego, które traktował dość wybiórczo i instrumentalnie. Nagminnie spoufalał się z dziećmi i młodzieżą, przekraczając granice dzielące wychowawcę od wychowanka. Lubił wiedzieć wszystko o innych, nie stronił od plotek i pomówień na temat innych osób. Nigdy nie piętnował donosicielstwa, wręcz przeciwnie zachęcał zwłaszcza młodsze dzieci do tego aby donosiły na temat starszych harcerzy. Z drugiej strony w relacjach ze starszymi harcerzami, również skracał dystans, wykazywał się brakiem odpowiedzialności, lekceważył zasady współżycia społecznego, przekraczał granice wyznaczone zależnością organizacyjną, nawiązując bliskie, towarzysko- koleżeńskie relacje z harcerzami (w większości niepełnoletnimi), nie stroniąc przy tym od alkoholu, przejmując funkcje opiekuńczo- kierownicze w ich życiu prywatnym. Niejednokrotnie, zwłaszcza na wyjazdach zaniedbywał swoje obowiązki, wysługując się innymi osobami, zwłaszcza zastępowymi, czy przybocznymi. Jako osoba apodyktyczna, pewna siebie, dominująca i przywódcza, nie tolerował krytyki pod swoim adresem. Próba takiej krytyki spotykała się ze zdecydowaną reakcją, nałożeniem pod byle pretekstem różnego rodzaju kary. M. K. w podobnego typu sytuacjach potrafił intrygować, wyśmiewać się z osoby, która mu „podpadła” lub w danym momencie nie odpowiadała, czy w umiejętny sposób nastawiać przeciwko takiej osobie innych członków drużyny. Czasami groził osobie, która mu w danym momencie nie odpowiadała usunięciem z funkcji, czy z drużyny. Najistotniejszym problemem dotyczącym oskarżonego, który tak naprawdę determinował jego działania, sposób i tryb życia oraz działalność w ramach struktur (...) był i jest fakt, iż jest on osobą niedojrzałą psychoseksualnie. Wykazuje cechy nimfofilii, czyli skłonności seksualnej do dziewcząt w okresie dojrzewania płciowego, a więc około 15 roku życia. Jest to odmiana pedofilii, w której przedmiotem pożądania seksualnego nie jest dziecko, lecz dziewczynka w okresie dojrzewania płciowego, osoba z fizycznymi atrybutami płci lecz psychicznie niedojrzała do podejmowania stosunków seksualnych. M. K. od początku założenia, a następnie kierowania drużyną związał się uczuciowo z A. K. i pozostawał z nią w związku przez kilka lat. Oboje dobrowolnie współżyli ze sobą. Oskarżony był w związku wybuchowy i zazdrosny, bardzo szybko się denerwował. Nie przeszkadzało mu to jednak rozglądać się za innymi dziewczętami i zdradzać ją przy nadarzającej się okazji. Nie tolerował przy tym nigdy sytuacji, aby dziewczyna, którą uważał za „swoją” spotykała się, czy nawiązywała bliższe, nawet koleżeńskie relacje z innymi chłopakami, czy mężczyznami. A. K. po śmierci matki w 2006 lub 2007 roku wraz z ojcem i rodzeństwem przeprowadziła się z B. do R., gdzie później wyszła za mąż. Kolejną dziewczyną z drużyny, z którą związał się oskarżony była tym razem młodsza od niego o 8 lat P. B.. M. K. również wyznawał jej miłość, nawet się z nią zaręczył. Oboje dobrowolnie ze sobą współżyli. W 2010 roku P. B. rozpoczęła studia(...) na Uniwersytecie (...) i zamieszkała w W.. Z tego też względu jedynie sporadycznie przyjeżdżała do B. i relacje uczuciowe między nimi się rozluźniły. M. K. mimo, iż w miarę upływu czasu kierował liczną drużyną harcerską, składającą się z kilku zastępów grupujących nie tylko dzieci i młodzież z B. unikał organizowania biwaków czy obozów z innymi harcerzami. Praktycznie nigdy członkowie drużyny (...) nie uczestniczyli w wyjazdach integracyjnych z harcerzami należącymi do innych drużyn. Oskarżony niewątpliwie obawiał się, że inne postronne, zwłaszcza pełnoletnie, dojrzałe osoby mogłyby zwrócić uwagę na szereg jego niewłaściwych i niedopuszczalnych zachowań, nie licujących z zasadami (...). Z tego też względu wszystkie biwaki, obozy, czy regaty żeglarskie organizowane były wyłącznie w ramach (...)”. (dowód: zeznania świadków: A. K. –. U. k. 1161-1163, A. C. k. 395-398, 2013-2017, P. B. k. 2004-2012, opinia sądowo-psychologiczna dot. oskarżonego k. 1317-1324, 2413-2414, opinia sądowo – seksuologiczna k. 1361-1369, 2408-2413) Przestępstwa popełnione na szkodę P. S. P. S. w 2004r. w wieku 10 lat dołączyła do drużyny harcerskiej kierowanej przez oskarżonego. Harcerstwo od początku się jej spodobało i miarę upływu czasu zaczęła się coraz mocniej angażować w sprawy drużyny. Dzięki tej działalności zaczęła odkrywać w sobie zdolności organizacyjne. Jej zaangażowanie zostało dostrzeżone i w 2009 roku została zastępową. P. S. nie była osobą zbyt wylewną. W domu rodzinnym była dość skryta, nie zwierzała się rodzicom ze swoich problemów. Nie miała nigdy kłopotów z nauką, wręcz przeciwnie osiągała zawsze bardzo dobre wyniki w nauce, była niejednokrotnie z tego powodu wyróżniana. Jak niemal każda nastolatka miała pewne kompleksy na tle swojego wyglądu zewnętrznego. Była jednak osobą ambitną, harcerstwo i udział w drużynie stały się dla niej niezwykle ważne, poświęcała sprawom drużyny każdą chwilę wolnego czasu. Na tym tle dochodziło też czasami pomiędzy nią, a jej matką do konfliktów, ponieważ B. S. uważała, że córka zbyt dużo czasu poświęca na działalność w drużynie. Oskarżony M. K. w okresie od 21 sierpnia 2009r. do 30 sierpnia 2009r. zorganizował biwak w Z.. W biwaku tym uczestniczyły także P. S. i O. N., które są ze sobą spokrewnione. O. N. jest córką siostry matki R. S. – ojca P. S., a więc ciotką P. S.. Jako, że urodziła się w tym samym roku, co P. S. obydwie dziewczyny utrzymywały ze sobą rówieśniczy kontakt. O. N. zamieszkiwała w miejscowości W. koło K. i za namową P. S. również stała się członkiem (...). W 2009 roku O. N. miała już skończone 15 lat, a P. S. kończyła je 29 sierpnia. Obydwie dziewczyny były już w wieku dojrzewania i w trakcie tego biwaku oskarżony M. K. niejednokrotnie dawał im do zrozumienia, że jest nimi fizycznie zainteresowany. Zdarzało mu się je obejmować, poklepywać, pikantnie żartować. Wieczorami w trakcie ciszy nocnej, gdy młodsze dzieci szły spać szukał ich towarzystwa, rozmawiał z nimi przy ognisku, zachęcał do zwierzania się ze swoich problemów i rozterek. Bliżej nieustalonego dnia pomiędzy 21 a 28 sierpnia 2009r. O. N. i P. S. wieczorem znalazły się wraz z oskarżonym w jego namiocie. Początkowo wszyscy w trójkę normalnie i swobodnie ze sobą rozmawiali. W pewnym momencie, ponieważ noce były już wtedy chłodne i w dużych namiotach było zimno, a namiot oskarżonego był namiotem małym, dziewczyny zapytały, czy mogą spać u niego w namiocie. On wtedy stwierdził, że jak chcą u niego spać, to mają się rozebrać do naga. Początkowo myślały, że jest to żart, ale zauważyły, że M. K. powiedział to poważnie, dodając, że jak nie chcą „to mają spadać do siebie”, po czym wyszedł na zewnątrz. One przez chwilę zastanawiały się co mają zrobić, a następnie obawiając się tego, że zostaną przez oskarżonego wyśmiane, że może on później pod byle pretekstem publicznie z nich drwić, co mu się wcześniej często zdarzało, postanowiły rozebrać się i pozostać w namiocie. Następnie po zdjęciu odzieży położyły się pod śpiworami i kocami. Po pewnej chwili oskarżony wszedł do namiotu i położył się między nimi. O. N., która była tego dnia już zmęczona po chwili zasnęła. Po upływie jakiegoś czasu M. K. odwrócił się do P. S. i zaczął ją dotykać najpierw po piersiach, a potem po udach i miejscach intymnych. Po chwili włożył także palce swoich rąk do pochwy P. S.. Dziewczyna czuła się strasznie skrępowana zaistniałą sytuacją, zastygła w bezruchu i bała się stawiać oporu. Po jakimś czasie oskarżony zaprzestał dotykania pokrzywdzonej i zasnął. P. S. czuła się źle z tym co się stało, nie potrafiła zasnąć, wstała w nocy i się ubrała. Nad ranem oskarżony opuścił namiot i zachowywał się tak, jakby się nic nie stało. (dowód: zeznania P. S. k. 69 – 75 (k. 1917 – 1963 stenogram z przesłuchania pokrzywdzonej), k. 671 – 687, stenogram z konfrontacji pomiędzy P. S. a O. K. z domu N., dokumentacja drużyny kierowanej przez oskarżonego k. 222-223, częściowo zeznania A. C.
(1)k. 478 - fragment stenogramu z przesłuchania). Kilka dni po biwaku na początku września 2009 roku M. K. spotkał się na terenie B. z P. S. i K. P.. Wszyscy w trójkę spożywali piwo, przy czym oskarżony w mniejszych ilościach, ponieważ kierował swoim samochodem marki V. (...) koloru czerwonego. Po zakończeniu spotkania oskarżony odwiózł kolegę do domu, a następnie powiedział do P. S., że chce z nią porozmawiać, po czym zaparkował samochód na parkingu w pobliżu zalewu w B.. Była już noc, początkowo oskarżony i P. S. siedzieli z przodu i rozmawiali. W pewnym momencie M. K. zaproponował P. S., aby przesiedli się do tyłu. Dziewczyna spełniła jego prośbę, oboje przez chwilę kontynuowali rozmowę, po czym nagle oskarżony przytulił się do dziewczyny, zaczął ją dotykać i mówić do niej bliżej nieustalone słowa, które wzbudzały w dziewczynie zaufanie. Następnie zaczął ją rozbierać, zdjął jej spodnie, następnie majtki, cały czas coś do niej mówiąc, pocieszając ją. P. S. była zaskoczona zaistniałą sytuacją, nie wiedziała jak się ma zachować, bała się zareagować i sprzeciwić oskarżonemu. Nigdy w przeszłości nie przeżyła podobnego typu sytuacji, poza zdarzeniem w Z., nigdy też nie miała doświadczeń o charakterze seksualnym . Dziewczyna nie stawiała oporu, nie protestowała werbalnie, aczkolwiek nie dążyła do intymnego zbliżenia. Jednocześnie obawiała się, że jeśli zacznie stawiać opór, to oskarżony może go przełamać. M. K. po zdjęciu dolnej części odzieży ściągnął w dół swoje spodnie i majtki, po czym położył się na dziewczynie. P. S. leżała na plecach na tylnym siedzeniu, głowę miała skierowaną w stronę kierowcy. Oskarżony wprowadził swojego członka do jej pochwy i odbył stosunkowo krótki, mechaniczny stosunek bez emocji. Następnie ubrał się, podobnie jak i P. S., po czym odwiózł ją do domu. P. S. była zaskoczona zaistniałą sytuacją, tym co ją spotkało ze strony drużynowego, zwłaszcza, że wiedziała, iż ma on dziewczynę P. B., która również należała do tej samej drużyny. Pokrzywdzona zastanawiała się, dlaczego oskarżony to zrobił, skoro ma dziewczynę, z którą utrzymuje bliższe relacje, myślała o tym, że przecież ja samą znał już od kilku lat, znał jej rodziców, wiedział gdzie chodzi do szkoły. Po powrocie do domu analizowała to, co się stało, trudno jej było sobie z tym poradzić, jednak nikomu nie powiedziała o tym, co się wydarzyło. Przez okres co najmniej miesiąca nie chodziła na żadne zbiórki, żałowała tego co się stało i zastanawiała się nad tym co ma zrobić. Oskarżony w tym czasie w żaden sposób się z nią nie kontaktował. Po upływie około miesiąca znowu wróciła jednak na zbiórki, ponieważ harcerstwo było dla niej zbyt ważne, było jej pasją i wypełniało cały jej czas. Krótko po powrocie pokrzywdzonej na zbiórki oskarżony sprowokował rozmowę na temat odbytego stosunku, nie pytał dziewczyny czy była zadowolona, ale stwierdził, że chciałby jeszcze raz. P. S. była zdziwiona tą propozycją, ale nie potrafiła przeciwstawić się drużynowemu. Znalazła się w sytuacji niezwykle dla niej trudnej, ponieważ nie widziała możliwości rezygnacji z udziału w drużynie, a jednocześnie nie potrafiła sprzeciwić się oskarżonemu, który wywierał na nią presję. Wszak M. K. był nie tylko jej przełożonym, ale także autorytetem, z drugiej zaś strony mógł ją zdegradować, czy wyśmiać, co dla ambitnej dziewczyny mogło być niezwykle bolesne. Od tego czasu M. K. wielokrotnie kazał zostawać jej po zbiórkach, odwoził ją do domu samochodem, a przy tym proponował i wymuszał spotkania sam na sam. W trakcie tych spotkań, nie zważając na reakcję małoletniej dziewczyny wielokrotnie obcował z nią płciowo w różnych miejscach, przede wszystkim na terenie B., w samochodzie, harcówce, a także w trakcie biwaku w S., który był organizowany w czasie ferii zimowych w 2010r. Sytuacja taka trwała do wiosny 2010r. Do tego momentu oskarżony wymuszał regularne zbliżenia seksualne, nie zwracając uwagi na to, czy jego partnerka tego chce, czy nie. W sytuacjach gdy P. S. nie chciała zgodzić się na odbycie stosunku M. K. groził jej, że wyrzuci ją z drużyny lub też zwolni z funkcji zastępowej. Pokrzywdzona obawiała się spełnienia tych gróźb, zwłaszcza, że oskarżony artykułował je czasami wprost w obecności innych członków drużyny. P. S. nie chciała stracić tej funkcji i zostać zwykłym „szarakiem”. Z tego też względu godziła się na spotkania sam na sam i odbywanie regularnych stosunków seksualnych. Jednocześnie M. K. zabronił P. S. mówić komukolwiek o tym, co ich łączy. Sytuacja w jakiej znalazła się pokrzywdzona doprowadziła do tego, iż zaczęła ona mieć tiki nerwowe, często bezwiednie mrugała oczami. Rodzice zauważyli tą nietypową reakcję, lecz pomimo wizyt u neurologów, przeprowadzania specjalistycznych badań tomografem, przepisywania i zażywania lekarstw, tiki nie ustały. (dowód: zeznania P. S. k. 69 – 75 (k. 1917 – 1963 stenogram z przesłuchania pokrzywdzonej), k. 671 – 687 stenogram z konfrontacji pomiędzy P. S. a O. K. z domu N., dokumentacja drużyny kierowanej przez oskarżonego k. 245 – 251, - opinie sądowo – psychologiczne dotyczące P. S. k. 89- 90, k. 1210 – 1214. W miarę upływu czasu stosunek P. S. do oskarżonego się zmienił. Małoletnia pokrzywdzona była wszak jeszcze osobą niedojrzałą emocjonalnie w sytuacji przedwcześnie rozbudzonej seksualności . Zaczęła ona dobrowolnie się z nim spotykać i dobrowolnie z nim współżyć. Zakochała się w nim, spędzała z M. K. coraz więcej czasu, starała się do niego upodobnić, podobnie się ubierała. Oskarżony zaczął jej obiecywać, że jak będzie pełnoletni, to zakończy związek z P. B. i będą razem. P. S. mówiła oskarżonemu o swoich uczuciach. Zaczął on jej imponować, stał się dla niej bardzo ważną osobą, niczym „guru”. Starała się spędzać z nim jak najwięcej czasu, przez co często wieczorami nie było jej w domu lub też wracała późno, co z kolei prowokowało sytuacje konfliktowe z rodzicami. P. S. była w takim stanie, że nie potrafiła żyć bez oskarżonego. Jednocześnie na pytania rodziców odpowiadała, że M. K. jest jej drużynowym i przyjacielem i musi często wychodzić z domu, ponieważ ma obowiązki w postaci zbiórek, ważnych projektów do przygotowania, organizowania rożnego rodzaju imprez okolicznościowych itp. Jej pozycja w drużynie wzrastała, awansowała, oskarżony powierzył jej pełnienie funkcji przybocznej. M. K. niejednokrotnie przychodził w towarzystwie innych osób z drużyny do domu P. S.. Jej rodzice nie zdawali sobie jednak sprawy z charakteru relacji łączących córkę z M. K., traktowali go bardzo dobrze, mieli do niego pełne zaufanie, był dla nich kolegą córki i gdy pojawiał się w ich domu w otoczeniu innych osób, to wszyscy byli postrzegani jako „zgrana paczka wspólnych znajomych”. Oczywiście M. K., niestety nie liczył się z uczuciami młodej dziewczyny i gdy tylko nadarzała się okazja, utrzymywał kontakty seksualne z innymi dziewczynami i kobietami, w tym z P. B., z którą czasami spotykał się w W. lub na terenie B. gdy przyjeżdżała do rodziców. P. S. widząc takie zachowania, przeżywała to i czyniła oskarżonemu wymówki, przez co czasami dochodziło między nimi do sytuacji konfliktowych w wyniku czego bywały takie okresy, że się do siebie nie odzywali. Z reguły jednak po krótkim czasie sytuacja wracała „do normy”. Pod koniec I klasy liceum P. S. poznała innego chłopaka, który był zupełnie inny niż oskarżony, okazywał jej dużo szacunku. Zaczęła się z nim spotykać lecz nie łączyły ich relacje intymne. W pewnym momencie oskarżony się o tym dowiedział, korzystając z nadążającej się okazji zabrał jej telefon, odczytał sms-y, po czym zaczął jej grozić, że wyrzuci ją z drużyny. Wyzywał ją wulgarnie, zarówno w trakcie rozmów osobistych jak i przez sms-y, że jest k….., szmatą, zdzirą i że nie chce mieć z nią nic wspólnego. P. S. obawiała się tego niezwykle agresywnego zachowania, jak i wyrzucenia z drużyny. Doszło wówczas w maju 2010r. do takiej sytuacji, że oskarżony namówił P. S. do spotkania niedaleko lasu przy kościele w B.. W trakcie krótkiej rozmowy, znajdując się pod wpływem alkoholu, wpadł w szał, kazał jej wybierać pomiędzy nim, a tym chłopakiem, chwycił za szyję i zaczął dusić. Pokrzywdzonej udało się w pewnym momencie wyrwać z jego uścisku i uciec do znajdującego się w pobliżu samochodu, którym kierował kolega P. S.. Następnie ten kolega odwiózł ją do domu. Pokrzywdzona po tym incydencie przyjęła do wiadomości, że zostanie zwolniona z funkcji zastępowej i przestała jakiś czas spotykać się z oskarżonym. Jednak w wakacje 2010r. wzięła udział w rejsie po jeziorach (...), organizowanym przez oskarżonego i jego ojca. W trakcie tego rejsu oboje się ze sobą pogodzili, ponownie zaczęli odbywać dobrowolne stosunki seksualne. Jednocześnie P. S. podporządkowała się żądaniu oskarżonego i zaprzestała utrzymywania bliższych relacji z chłopakiem, o którego doszło wcześniej do awantury. Po powrocie zM.
(1), M. K. i P. S. w dalszym ciągu odbywali dobrowolnie regularne stosunki seksualne. Dość często zdarzało się jednak, że kłócili się ze sobą, co jakiś czas rozstawali i wracali do siebie. Przed wakacjami 2012r. M. K. wyjechał do pracy na M. w charakterze wychowawcy i przed wyjazdem oświadczył P. S., że zrywa z nią. Jednak przebywając już na M.
(1)utrzymywał z nią kontakty telefoniczne przede wszystkim sms-owe. W trakcie tych kontaktów poprosił P. S., aby zrobiła sobie nago zdjęcia i mu je przesłała. Jednocześnie zaznaczał, że jeśli mu ich nie prześle, to jest słaba, nie potrafi, nie kocha go. P. S. uległa tej manipulacji, zrobiła sobie zdjęcia w sytuacjach intymnych, nago i wysłała je oskarżonemu zarówno mailem jak i mms-ami. Bała się jednak, że ktoś obcy może te zdjęcia zobaczyć i dlatego skasowała tą korespondencję. Po wakacjach oskarżony M. K. wrócił do B. i dowiedział się, że P. S. zaczęła odnawiać znajomości z innymi ludźmi. Mimo tego, że przy każdej nadążającej się okazji zdradzał ją z innymi dziewczętami, to bardzo się zdenerwował, ponownie w wiadomościach tekstowych ubliżał jej, że jest zdzirą, szmatą, że ją zniszczy, zgnoi, że jej nagie zdjęcia wstawi do Internetu. P. S. bardzo się tego bała, a tak naprawdę, to była zdezorientowana i nie wiedziała, co M. K. od niej chciał, skoro wcześniej oświadczył jej, że z nią zrywa. Jakiś czas później oskarżony napisał pokrzywdzonej, że jeśli ostatni raz się z nim prześpi, to da jej spokój, ale ona się na to nie zgodziła. We wrześniu 2012r., na prośbę oskarżonego pokrzywdzona spotkała się z nim w pomieszczeniu gimnazjum. W trakcie tego spotkania M. K. próbował ją rozebrać i zmusić do odbycia z nim stosunku, ale ona tym razem zaczęła stawiać opór, zaczęła się wyrywać, krzyczeć aby przestał i wówczas oskarżony ją posłuchał i odstąpił od próby zmuszenia jej do odbycia stosunku. W październiku 2012r. w hali sportowej w B. w trakcie festynu doszło do ostatniego spotkania oskarżonego i P. S.. W czasie tego spotkania pokrzywdzona dosiadła się do jednej z dziewczyn, z którą oskarżony również utrzymywał regularne stosunki seksualne i zaczęła z nią rozmawiać na temat szkoły i matury. Widząc to M. K. bardzo się zdenerwował, zaczął ją wypraszać z imprezy, ale ona stwierdziła, że nie wyjdzie, bo również jest zaproszonym gościem. Słysząc to M. K. stwierdził, że jej nie zapraszał, po czym głośno w obecności innych postronnych osób zaczął ją wyzywać od szmaty i zdziry. P. S. płacząc opuściła halę i wróciła do domu. Jej rodzice, widząc córkę po raz pierwszy w takim stanie zapytali ją, co się stało. Wówczas ona powiedziała im, że została publicznie upokorzona i znieważona przez oskarżonego. Wiadomość ta wzburzyła ich i postanowili niezwłocznie udać się pod halę i zapytać oskarżonego dlaczego tak się zachował. Ojciec pokrzywdzonej był wówczas krótko po operacji wszczepienia endoprotezy i poruszał się o kuli. M. K. widząc rodziców pokrzywdzonej i słysząc ich pytanie, o to co się stało, nie potrafił powstrzymać swojej agresji i wykrzyczał im w twarz, że ich córka „pier… się z każdym, kto tego chce”. Po krótkiej i gwałtownej wymianie zdań rodzice P. S. wsiedli do samochodu i odjechali do domu. Po powrocie do domu próbowali rozmawiać z nią na temat tego, co się tak naprawdę wydarzyło, jakie relacje łączyły ją z oskarżonym, ale P. S. nic im, ani wtedy, ani później nie powiedziała. Następnego dnia, gdy oskarżony nieco się zreflektował i przemyślał swoje zachowanie, pojawił się w domu P. S. z bombonierką. W domu przebywał wówczas jedynie R. S. – ojciec P.. Oskarżony w trakcie krótkiej rozmowy zaczął przepraszać go za swoje zachowanie poprzedniego dnia, usprawiedliwiać się, mówić coś o tym, że wiązał z jego córką jakieś plany na przyszłość itp. R. S. nie chciał nawet słuchać tego, co oskarżony ma do powiedzenia, stwierdził aby poszukał sobie dziewczyny w swoim wieku i aby opuścił jego dom. M. K. pozostawił bombonierkę, opuścił dom P. S. i od tej pory nie utrzymywał już żadnych bliższych kontaktów z P. S.. Po pewnym czasie od zakończenia znajomości z oskarżonym stan zdrowia P. S. się ustabilizował i tiki nerwowe ustały. (dowód: zeznania P. S. k. 69 – 75 (k. 1917 – 1963 stenogram z przesłuchania pokrzywdzonej), R. S. k. 1355, 2033-2036, 2052-2055, B. S. k. 2194-2199, opinie sądowo – psychologiczne dotyczące P. S. k. 89-90, 1210-1214, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k.157 – 161, 1538 – 1543, 1575 – 1576, 1687 - 1688). Przestępstwa popełnione na szkodę O. K. z domu N.. O. K. z domu N., jak zaznaczono we wcześniejszej części uzasadnienia była krewną P. S.. Pochodzi z rodziny rozbitej, nie zna swego ojca biologicznego. Jej matka rozstała się z pierwszym mężem , który jednak nie był ojcem O., jeszcze w czasie, gdy dziecko miało kilka miesięcy. Następnie wychowywała ją samotnie, do czasu ukończenia przez O. 6 lat życia. Wtedy ponownie wyszła za mąż, po czym przeprowadziła się wraz z mężem i córką do miejscowości W. gmina K.. O. N. już od wczesnego dzieciństwa miała trudny kontakt z matką. Matka po powtórnym wyjściu za mąż nagminnie zaniedbywała dziecko, nie miała dla córki czasu, zajęła się mężem. O. N. nie akceptowała kolejnego męża matki, on z kolei równie szorstko odnosił się do swojej pasierbicy. Gdy O. poszła do szkoły w nowym miejscu zamieszkania, okazało się, że środowisko szkolne zupełnie jej nie akceptuje. Matka podjęła wówczas decyzję o przeniesieniu córki do szkoły w C., gdzie dojeżdżała przez kilka lat, do śmierci babci. Później ponownie przeniosła się do szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania. W codziennym życiu, jako dziecko, O. starała się zwrócić na siebie w różny sposób uwagę matki, lecz bezskutecznie. Podstawowym środkiem wychowawczym w domu rodzinnym były różnego rodzaju kary, pod byle pretekstem – w tym, przede wszystkim karcenie fizyczne, niejednokrotnie bicie „czym popadnie” i „gdzie popadnie”, za różnego rodzaju przewinienia. Zdarzało się także, że matka groziła dziecku, że jeśli nie będzie jej słuchać, to odda ją do ośrodka adopcyjnego w C. przy ul. (...), czego O. bardzo się obawiała. W wakacje, między szkołą podstawową, a gimnazjum O. N. wyjechała do B., gdzie przebywała w domu rodzinnym P. S.. Tam zorientowała się, że P. jest członkiem (...), należy do miejscowej drużyny, kierowanej przez oskarżonego, gdzie w atrakcyjny sposób spędza wolny czas. Z tego też względu, za namową P. w klasie I gimnazjum, również zapisała się do tej samej drużyny, a w kolejne wakacje wyjechała na pierwszy obóz harcerski. Przynależność do drużyny stanowiła dla młodej dziewczyny, mającej trudną sytuację rodzinną, możliwość oderwania się od trudów dnia codziennego. Z tego też względu dziewczyna stosunkowo szybko, zaangażowała się w życie drużyny. Podstawowym problemem związanym z funkcjonowaniem O. N. w ramach (...) była niestety odległość od miejsca zamieszkania do B.. Należy bowiem zauważyć, że W. dzieli od C., w linii prostej, odległość dwudziestu kilku kilometrów, a C. od B. dodatkowe kilkanaście kilometrów. Obydwie miejscowości nie były ze sobą bezpośrednio skomunikowane. Zatem O. N. chcąc dostać się, np. na zbiórkę do B., musiała dojechać autobusem do C., a następnie kolejnym autobusem do B. , co zajmowało jej nawet 2 godziny. Ponieważ zbiórki odbywały się zazwyczaj w soboty, O. N. wielokrotnie wyjeżdżała z domu nawet w piątek po południu, czy w sobotę rano, zatrzymywała się w domu P. S. i wracała do miejsca zamieszkania dopiero w niedzielę wraz z ojcem P. S., który był zawodowym kierowcą i w tym czasie wyjeżdżał w trasę. Jeśli ojciec P. nie mógł jej odwieźć do domu, to musiała wrócić sama, w określonym przez matkę przedziale czasu . Spóźnienie skutkowało wymierzeniem kar, które zazwyczaj sprowadzały się do bicia. Czasami zdarzało się, że O. odwiózł do domu swoim samochodem, oskarżony. M. K. lubił wiedzieć niemal wszystko na temat członków swojej drużyny, zwłaszcza tych, którzy pozostawali w orbicie jego zainteresowań. Ponieważ O. była ładną dziewczyną wchodząca w wiek dojrzewania, a w dodatku pochodziła ze stosunkowo odległej miejscowości, co nie było typową sytuacją, oskarżony dość szybko i bez problemu, w trakcie rozmów w cztery oczy, a także z udziałem P. S. dowiedział się praktycznie wszystkiego na temat sytuacji rodzinnej dziewczyny i stosowanych przez jej matkę metod wychowawczych. O. N. zaufała mu, zwierzała się i traktowała nie tylko jak drużynowego ale i przyjaciela. M. K. niejednokrotnie odwożąc O. N., także w towarzystwie innych, starszych członków drużyny, nawiązał kontakt z jej matką. D. S. w trakcie tych spotkań i rozmów starała się pokazać w jak najlepszym świetle, zawsze zapraszała oskarżonego na kawę, czy drobny poczęstunek. M. K. także „potrafił się zachować” w takich kontaktach, oczywiście nigdy nie poruszano drażliwych tematów wychowawczych związanych z osobą O. N.. W konsekwencji D. S. wyrobiła sobie bardzo dobre zdanie na temat oskarżonego, podobnie zresztą, jak i zdecydowana większość rodziców pozostałych członków drużyny. O. N. uczestniczyła , podobnie jak i P. S. w biwaku, który odbył się w okresie od 21 do 30.08.2009r. w Z.. Ponieważ miała już wówczas ukończone 15 lat, opiekowała się młodszymi harcerzami, była zaliczana do grona tzw. ”kadry” na tymże biwaku. Jak zaznaczono we wcześniejszej części uzasadnienia, M. K. w trakcie biwaku niejednokrotnie dawał do zrozumienia, zarówno jej, jak i P. S., że jest nimi fizycznie zainteresowany. O. N. w okresie pomiędzy 21 a 28.08.2009r. znalazła się pewnego wieczoru wraz z P. S. w namiocie oskarżonego. Następnie na polecenie M. K., rozebrała się do naga, podobnie jak i P. S., po czym spała tam do rana. Nie doświadczyła jednak wówczas, w przeciwieństwie do P., molestowania, ponieważ zmęczona całodziennymi obowiązkami zasnęła. 29.08.2009r. P. S. kończyła 15 lat i M. K. oświadczył, że trzeba uczcić taką okazję. W tym celu zakupił wysokoprocentowy alkohol i wieczorem, po zakończeniu zajęć i po nastaniu ciszy nocnej, pozostawił młodszych harcerzy pod opieką A. C., a sam wraz z P. S., O. N., A. B. i K. P. udał się poza teren biwaku, do położonego w pobliżu amfiteatru. Tam rozdał wszystkim plastikowe kubki i zaczął rozlewać do nich wódkę, zachęcając do jej spożywania z okazji urodzin P.. Zarówno O. N., jak i P. S. nigdy wcześniej nie spożywały alkoholu, a tym bardziej wysokoprocentowego i tolerancja organizmów dziewcząt na alkohol była bardzo słaba. M. K. zaplanował sobie, że upije dziewczyny i korzystając z okazji, wykorzysta jedną z nich. Z tego też względu zachęcał dziewczęta do opróżniania kubków, pilnował, czy „piją równo”, przy czym sam spożywał mniejsze ilości alkoholu. Na efekty takich działań nie trzeba było długo czekać. Po upływie maksymalnie dwóch godzin od początku imprezy O. N. źle się poczuła, kręciło jej się w głowie, bolał ja brzuch i zaczęła wymiotować. Po pewnej chwili oskarżony wziął ją na ręce i zaniósł do swojego namiotu z tropikiem. Również P. S. upiła się i po powrocie do namiotu, tzw. „kadrówki”, w nocy wielokrotnie wymiotowała. Tymczasem M. K. po zaniesieniu praktycznie nieprzytomnej O. N. do swojego namiotu, wykorzystując fakt jej upojenia alkoholowego, rozebrał ją prawie do naga, zostawiając jedynie biustonosz . Następnie zdjął spodnie i majtki, założył na swojego członka prezerwatywę , położył się na leżącej na plecach dziewczynie, rozszerzył jej nogi, wprowadził swojego członka do jej pochwy i rozpoczął spółkowanie. O. N. nigdy wcześniej nie miała doświadczeń o charakterze seksualnym. W pewnym momencie odzyskała świadomość, zobaczyła leżącego na niej oskarżonego i zorientowała się, że odbywa on z nią stosunek płciowy. Próbowała stawiać opór, mówiąc mu, żeby przestał, ale M. K. nic nie powiedział, kontynuował spółkowanie, a po chwili uderzył ją otwartą dłonią w twarz. Chwilę później, po wykonaniu dosłownie jeszcze kilku pchnięć członkiem, osiągnął satysfakcję seksualną i zszedł z dziewczyny, nadal nic nie mówiąc. O. N. ponownie straciła świadomość i zasnęła. Po kilku godzinach obudziła się w namiocie sama, następnie ubrała się i zauważyła, że krwawi z dróg rodnych. Poszła się wówczas umyć, po czym wróciła do swojego namiotu. (dowód: zeznania świadka O. K. zd. N. k. 486 – 526 /stenogram z przesłuchania/, k. 671 – 687 / stenogram z konfrontacji z P. S./ , P. K. k. 1281 - 1282, 2168 – 2171, częściowo zeznania P. S. k. 69 – 75, /k.1917 – 1963 stenogram z przesłuchania/, A. C.
(1)k. 475 – 478 – fragment stenogramu przesłuchania, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 705 – 706, 1537 – 1538, 1543, 1685 - 1686, opinie sądowo – psychologiczne dotyczące pokrzywdzonej k. 648 – 652, 1208 – 1209). Następnego dnia biwak dobiegł końca i ani oskarżony, ani O. N. nie wracali do tego co się wydarzyło poprzedniego dnia. O. N. nie mogła się jednak z tym pogodzić i w przeciwieństwie do P. S. zamierzała podjąć jakieś działania. Kiedy przy następnym spotkaniu z oskarżonym, na zbiórce w B., w bliżej nieustalonym dniu we wrześniu 2009r., M. K. śmiejąc się, zagadnął pokrzywdzoną słowami „no i jak ci było”, O. N. odpowiedziała mu, że nic nie pamięta. Następnie dodała, że najchętniej by to gdzieś zgłosiła, powiedziała mamie i ona by coś z tym zrobiła. W odpowiedzi usłyszała od oskarżonego, że ma już ukończone 15 lat, a prokuratura nie interesuje, czy i z kim osoba, która ukończyła 15 lat, odbywa stosunki seksualne. Ponadto zagroził, że jeśli komukolwiek o tym powie, to on ją zniszczy, nikt jej nie uwierzy, a każdy da wiarę jemu. Dodał przy tym, że w takim przypadku, to on ujawni jej matce i wszystkim, że to ona – O. N., znajdując się w stanie nietrzeźwości dążyła do odbycia z nim stosunku płciowego. Wtedy wszyscy będą się z niej śmiali, a matka odda ją do ośrodka adopcyjnego, bo przecież jej nie kocha i wielokrotnie już jej tym groziła. Zaznaczył także, że jej matka ma do niego zaufanie i z pewnością to jemu uwierzy, a nie jej. O. N. przestraszyła się słów oskarżonego, zastanawiała się nad tym, co powiedział i obawiając się realizacji tych gróźb, postanowiła nie mówić ani matce, ani też przedstawicielom organów ścigania o tym, co zrobił jej oskarżony. (dowód: zeznania świadka O. K. zd. N. k. 486 – 526 /stenogram z przesłuchania/). M. K. zauważył, że jego groźby skierowane pod adresem O. N. , mimo, że w pewnych fragmentach, z punktu widzenia dorosłego człowieka, nieco absurdalne, odniosły rezultat i dziewczyna z pewnością nie poinformuje matki, ani nikogo innego o tym, co się wydarzyło w Z.. W związku z powyższym postanowił po raz kolejny wykorzystać pokrzywdzoną. W bliżej nieustalonym dniu, pomiędzy 1 a 11 listopada 2009r., M. K. przyjechał do miejscowości W. swoim samochodem marki V. (...) i zatrzymał się w pobliżu placu zabaw, niedaleko przystanku (...). Następne zadzwonił do O. N. mówiąc, że przywiózł jej mundur, zakupiony za pieniądze pozyskane z akcji ”hipermarket”, organizowanej we wcześniejszym czasie w hipermarkecie (...). Ponieważ zbliżało się Święto Niepodległości, w którym (...) również miała brać udział, przekazanie O. N. nowego munduru było zgrane w czasie i z pewnością ją ucieszyło. Kiedy pokrzywdzona przyszła do M. K., ten zażądał aby pojechała razem z nim, bo w przeciwnym razie jej matka i wszyscy inni się dowiedzą, że O. N. znajdując się w stanie nietrzeźwości dążyła do odbycia stosunku płciowego i co więcej, go z nim odbyła. Ponownie dodał przy tym, że ona ma już skończone 15 lat i przedstawiciele organów ścigania nie są zainteresowani ściganiem czynów polegających na współżyciu seksualnym z osobami, które ukończyły ten wiek, ponieważ tego typu zachowania nie są przestępstwami. Zagroził dodatkowo, że jeśli by się jednak zdecydowała pójść na Policję, to i tak nikt jej nie uwierzy, on ją zawsze znajdzie, a ona stanie się pośmiewiskiem dla znajomych i w szkole. W takiej zaś sytuacji jej matka w pierwszej kolejności, z pewnością ją zbije, a następnie odda do ośrodka adopcyjnego. O. N. słysząc już po raz kolejny tą groźbę, uznała, że nie może się przeciwstawić oskarżonemu. Wsiadła do jego samochodu i po chwili oboje pojechali niedaleko do lasu położonego w pobliżu, pomiędzy miejscowościami W. i K.. Po przybyciu na miejsce M. K. polecił O. N. przejść do tyłu, następnie złożył siedzenia, zdjął jej spodnie, a gdy się położyła rozpiął swój rozporek, założył na członka prezerwatywę i doprowadził małoletnią pokrzywdzoną do obcowania płciowego, odbywając w pozycji klasycznej, krótki, mechaniczny stosunek. Po odbyciu stosunku, oskarżony odwiózł O. N. w pobliże domu. (dowód: zeznania świadka O. K. zd. N. k. 486- 526 /stenogram z przesłuchania/, P. K. k. 1281-1282, 2168-2171, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 706, 1543 – 1544, 1686 - 1687) Do ostatniego przestępstwa dokonanego przez M. K. na szkodę O. N. doszło w dniu 1.06.2010r. w B.. Tego dnia w pobliżu stanicy drużyny żeglarskiej organizowany był festyn dla dzieci z okazji Dnia Dziecka i (...) była jednym ze współorganizatorów. Początkowo w pomoc przy organizowaniu festynu zaangażowana była P. S., jednak jakiś czas przed terminem dowiedziała się, że jedzie na wycieczkę do W.. Z tego też względu poprosiła O. N. o zastąpienie jej i ta się zgodziła. O. N. przed wyjściem z domu powiedziała rodzicom, że wróci o umówionej godzinie. Aby wywiązać się z tego zobowiązania i dojechać do domu na czas, musiała zdążyć na autobus odjeżdżający z B. do C. o godzinie 18.30. Niestety występy się przedłużały, a do tego w pewnym momencie ktoś poprosił ją, aby udała się do harcówki po nagrody dla dzieci. W tamtym czasie drużyna wykorzystywała jako harcówkę pomieszczenia piwniczne, tzw. „bunkry” położone w Gimnazjum w B. przy ul. (...). Budynek tej szkoły jest położony w odległości co najmniej 600 – 700 metrów od zalewu, przy którym był organizowany festyn. O. N. udała się do harcówki i chwilę później za nią poszedł także oskarżony. Po dotarciu na miejsce M. K., wiedząc, że O. N. nie zdąży już dotrzeć na autobus, powiedział do niej, że nie zawiezie jej do domu i nie zrobi tego nikt inny i on tego dopilnuje, jeśli ona „z nim tego nie zrobi”. Słysząc to O. N. zadzwoniła do matki, informując ją, że trochę się spóźni i pytając, czy ojczym nie mógłby po nią przyjechać. Niestety w odpowiedzi usłyszała kategoryczne nie, po czym matka dodała, że ma być na czas i na koniec jeszcze zaczęła ją wyzywać. Widząc to M. K. powiedział do dziewczyny, że teraz to jej matka zrobi z nią porządek. Wówczas O. N. uznała, że jest w sytuacji bez wyjścia i zgodziła się. Słysząc to M. K. kazał jej zdjąć spodnie, ale ona powiedziała, że nie. Wtedy on podszedł do niej, zdjął jej spodnie, zdjął również swoje spodnie, następnie założył na członka prezerwatywę, położył dziewczynę na podłodze. W dalszej kolejności wprowadził swojego członka do pochwy i odbył stosunek. Po osiągnieciu satysfakcji seksualnej wstał, udał się do łazienki, a następnie ubrał. W tym czasie również O. N. ubrała się. W dalszej kolejności dziewczyna zaniosła na festyn nagrody, po czym oskarżony odwiózł ją swoim samochodem do W.
(1). Po tym trzecim zdarzeniu O. N. doszła do wniosku, że już nigdy w żadnym harcerstwie nie będzie brać udziału. Ponieważ czuła się z tym wszystkim bardzo źle, nie mogła sobie poradzić, to postanowiła jeszcze ostatni raz pojechać do B., powiedzieć o wszystkim P. S. i jeszcze raz porozmawiać z oskarżonym. Rozmowa z M. K. trwała krótko, ponieważ on słysząc po raz kolejny, że chciałaby to gdzieś zgłosić, skwitował to słowami, że teraz, to już w ogóle nikt nie chce jej w życiu widzieć. W związku z powyższym O. N. wyciągnęła P. S. ze zbiórki, przespacerowała się z nią i w trakcie rozmowy próbowała powiedzieć jej o tym, jak została skrzywdzona przez oskarżonego. Niestety P. już po chwili pozbawiła ją złudzeń, stwierdziła, że teraz jest z M. przyjacielem i, że nie będzie słuchać takich rzeczy na jego temat. Wobec takiego przedstawienia sprawy, rozgoryczona dziewczyna udała się na autobus i wróciła do domu. W późniejszym czasie nie utrzymywała już praktycznie żadnych kontaktów z oskarżonym (poza jednym przypadkowym spotkaniem). Krótko po ukończeniu 18 roku życia O. N., po kolejnej awanturze z matką, w trakcie której ta próbowała wyrzucić ja przez balkon – wyprowadziła się z domu do C., gdzie wynajęła małe mieszkanie. Sama przygotowała się do matury, która zdała. Następnie poznała chłopaka, za którego później wyszła za mąż i to on był pierwszą osobą, której powiedziała o tym, czego doświadczyła od M. K.. (dowód: zeznania świadka O. K. zd. N. k. 486 – 526 /stenogram z przesłuchania/, P. K. k. 1281 – 1282, 2168 – 2171, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 1544, częściowo zeznania świadka A. C.
(1)k. 477 – 478 – fragment stenogramu z przesłuchania/). Przestępstwo na szkodę A. C.
(1)W 2014 r. rodzina państwa C.
(1)przeprowadziła się do miejscowości Ł., sąsiadującej bezpośrednio z B.. Od tego też momentu A. C.
(1)i jej młodszy brat M. kontynuowali naukę w miejscowej szkole. W 2006r. A. C.
(1)po raz pierwszy poznała oskarżonego, przy okazji biwaku, który został zorganizowany w miejscowości K.. Ponieważ biwak jej się spodobał, zaczęła także uczęszczać na zbiórki i tak stała się członkiem drużyny kierowanej przez oskarżonego. W miarę upływu lat dziewczyna zaczęła coraz bardziej angażować się w sprawy drużyny. Rodzice A. nie mieli nic przeciwko zaangażowaniu córki w harcerstwo. Poznali osobiście oskarżonego, który zrobił na nich bardzo pozytywne wrażenie i uznali, że może on być autorytetem dla ich córki. A. C.
(1)jest osobą otwartą, o pogodnym usposobieniu i atrakcyjną fizycznie. Z tego też względu jak weszła w okres dojrzewania, M. K. zwrócił na nią uwagę. W tym czasie tj. w latach 2011-2012 „formalnie” pozostawał w związku z P. S., która spędzała w jego towarzystwie bardzo dużo czasu. Spotykał się wtedy także, przy czym rzadziej z P. B.. Mimo tego, pod pozorem konieczności prowadzenia zbiórek, organizowania imprez okolicznościowych i innych kwestii, związanych z bieżącym funkcjonowaniem drużyny, zaczął spotykać się częściej z A. C.
(1)a także A. B. i P. B.
(1), z którymi łączyły go wówczas bliskie relacje koleżeńskie. Bliżej nieustalonego dnia, w kwietniu 2012 r. w godzinach popołudniowych M. K. umówił się na spotkanie w tzw. „bunkrach” w Gimnazjum w B. przy ul. (...) wspólnie z A. B., P. B.
(1)i A. C.
(1). Przedmiotem tego spotkania z noclegiem na miejscu miała być nauka prowadzenia zbiórek harcerskich. M. K. wiązał z tym spotkaniem i osobą A. C.
(1)pewne plany i dlatego zakupił na to spotkanie co najmniej jedną lub nawet dwie butelki alkoholu w postaci whisky. Miał przy sobie także prezerwatywy. Po chwili, gdy wszyscy pojawili się w komplecie na miejscu, zaczęli dyskutować na temat, który był przedmiotem spotkania. Niemal jednocześnie pojawił się przy tym na stole alkohol, który był nalewany do szklanek przez oskarżonego. Whisky było serwowane w formie drinków z coca-colą. Oskarżony podkreślał, że wszyscy piją równo. A. C.
(1)zaznaczała, że ona nie ma „dobrej głowy do picia”, bo wcześniej nie spożywała alkoholu wysokoprocentowego w większych ilościach. W pewnym momencie doszło do sytuacji, że A. C.
(1)była „opóźniona o dwie kolejki” i wtedy M. K. stwierdził, że musi wypić je jak najszybciej, by nie robić zaległości. W konsekwencji A. C.
(1)w krótkim czasie wypiła te dwa drinki i za chwilę oskarżony rozlał następną kolejkę. Dziewczyna mówiła, że już nie chce pić tego alkoholu, bo jest jej niedobrze, ale oskarżony stwierdził, że wszyscy mają pić po równo. W związku z powyższym wypiła także i tego kolejnego drinka, co przy słabej tolerancji alkoholu u młodej dziewczyny, doprowadziło to do tego, że się upiła. W pewnym momencie A. B. i P. B.
(1)stwierdzili, że już idą do domu, po czym opuścili pomieszczenia bunkrów. W ten sposób A. C.
(1)pozostała w nocy sam na sam z oskarżonym. Na skutek nadmiaru spożytego alkoholu dziewczyna miała nawet trudności z ustaniem na nogach i położyła się na dużym łóżku, po czym zasnęła. W pewnym momencie poczuła, że oskarżony, który leżał za nią, zaczął ją dotykać rękami po piersiach, nogach i okolicach intymnych. A. C.
(1)nie chciała, aby M. K. ją dotykał, ale on nie reagował. W pewnym momencie dziewczynie zrobiło się niedobrze, zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki gdzie zwymiotowała, po drodze obijając się o ściany. Następnie ponownie wróciła do pomieszczenia i położyła się na łóżku. Liczyła na to, że oskarżony przestanie ją dotykać i nic jej nie będzie robił. Nie próbowała nawet opuścić tych pomieszczeń, ponieważ, po pierwsze były one zamykane na ciężkie metalowe drzwi zamykane na zasuwę, które w normalnych warunkach były trudne do otwarcia dla młodej dziewczyny. Po drugie, A. C.
(1)była zbyt mocno upojona alkoholem aby zarówno poradzić sobie z drzwiami jak i szybko opuścić pomieszczenia bunkrów i wyjść na zewnątrz szkoły. Niestety jej pragnienia się nie ziściły. Krótko po tym jak położyła się na łóżku oskarżony znowu zaczął ją dotykać, szeptać do ucha, że ona na pewno chce „aby on jej to zrobił”. A. C.
(1)nigdy wcześniej nie miała kontaktów seksualnych. Mówiła oskarżonemu, że tego nie chce, prosiła aby nic jej nie robił, ale on nie przestając jej dotykać i mówić do ucha, że na pewno tego chce, zaczął ją rozbierać z odzieży i po chwili rozebrał ją do naga, całując po całym ciele. Dziewczyna na skutek nadmiaru spożytego alkoholu traciła świadomość lecz w pewnym momencie zorientowała się, że oskarżony znajduje się między jej nogami i zaczyna ją całować w miejscach intymnych. Wtedy po raz drugi zrobiło jej się niedobrze i ponownie pobiegła do łazienki, gdzie zwymiotowała. Następnie wróciła na łóżko i M. K. kazał jej wziąć gumę do żucia. Ona powtarzała, aby nic jej nie robił, ale oskarżony ponownie silnie przytrzymując jej ręce zaczął całować ją po ciele, a następnie po organach płciowych. Chwilę później A. C.
(1)straciła świadomość i zasnęła. Kiedy obudziła się rano, zauważyła, że jest ubrana, a na stole leży rozłożona prezerwatywa. Dziewczyna nie przyglądała się dokładnie, czy jest ona pusta, czy też pełna i nie wiedziała, nie potrafiła sobie przypomnieć, czy wieczorem doszło także do klasycznego stosunku, czy też nie. Chwilę później szybko wstała, wybiegła z bunkrów na zewnątrz szkoły, po czym pojechała po dzieci do C.. Gdy dotarła na miejsce odebrała od oskarżonego sms-y w których pytał, czy podobało jej się i czy „byśmy to kiedyś jeszcze powtórzyli”. (dowód: zeznania świadka A. C.
(1)k. 443-485(stenogram przesłuchania), częściowo zeznania świadków A. K.
(1)k. 1164-1169, 1284-1285, 2055-2060, N. S. k. 1195-1197, 2085-2088, A. C.
(2)k. 2327-2332, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 704-708, 1545, 1688). Po zaistnieniu tego zdarzenia A. C.
(1)była zdezorientowana i nie wiedziała jak się zachować. Z jednej strony nie wiedziała, nie miała pewności, czy między nią, a oskarżonym doszło do klasycznego stosunku seksualnego. M. K. był od niej o 11 lat starszy i jako mężczyzna jej się nie podobał, nie pociągał ją w żaden sposób. Z drugiej strony wiedziała i przypuszczała, że pozostaje on w bliskich, a także intymnych relacjach z P. S., a czasami również z P. B.. Tymczasem M. K., po tym zdarzeniu, przy nadarzających się sposobnościach powtarzał, wmawiał jej, że on ją kocha i ona jego z całą pewnością również i że nie może być tak, aby oni nie byli ze sobą razem. Ponadto spędzał z A. coraz więcej czasu, powierzał jej większą ilość obowiązków, uzależniając ją od siebie i manipulując nią. Stwierdził także, że ponieważ liczebność członków drużyny znacznie wzrosła, to celowym byłoby stworzyć nową drużynę, na czele której mogłaby stanąć właśnie A.. W dalszej kolejności awansował ją na przyboczną, a później po utworzeniu nowej drużyny – na drużynową. Dziewczyna pod wpływem tych zabiegów i manipulacji uwierzyła w końcu, że może go kochać i od października 2012r. zaczęła z nim dobrowolnie i regularnie współżyć, zazwyczaj bez żadnego zabezpieczenia. Sytuacja taka trwała do Sylwestra i Nowego Roku 2012/2013r., kiedy to A. C.
(1)dowiedziała się, że oskarżony mimo, że deklaruje jej uczucie, to sypia także z jej najlepszą koleżanką – M. L.. Po powzięciu tej informacji, A. oznajmiła oskarżonemu, że w związku z takim stanem rzeczy z nim zrywa i nic już ich nie łączy. W odpowiedzi usłyszała od M. K., że to on decyduje o tym, kiedy związek się zakończy, kiedy przestaną się spotykać i współżyć ze sobą. W trakcie trwania tego związku oskarżony próbował nakłonić ją do tego, aby pozwoliła mu zrobić zdjęcia nago, w sytuacjach intymnych, ale ona kategorycznie odmówiła. Na początku 2013 r. A. C.
(1), pod wpływem oskarżonego nadal się z nim spotykała i z nim współżyła, mimo, iż nie uważała się już „za jego dziewczynę”. M. K. zapewniał ją, że z M. L. się nie spotyka i z nią nie sypia. Takie same zapewnienia składał w tym czasie M. L. odnośnie A. C.
(1). Sytuacja taka trwała do końca kwietnia, kiedy obie koleżanki porozmawiały że sobą na temat oskarżonego i upewniły się, że obydwie okłamywał. W międzyczasie dziewczyna próbowała, kilkakrotnie definitywnie rozstać się z oskarżonym, ale gdy podejmowała takie próby, to w odpowiedzi słyszała od niego, że jeśli odejdzie on usunie ją z funkcji, drużyny, że nie będzie mieć wstępu na żadne zbiórki. Gdy w takich sytuacjach A. zwracała mu uwagę, że przecież kieruje własną drużyną, to on odpowiadał, że to jest tylko na papierze i jeśli zechce, to zrobi tak jak będzie chciał. A. C.
(1)po tylu latach działalności w harcerstwie, nie chciała się definitywnie rozstawać z drużyną. Zaczynała być jednak zniechęcona tą sytuacją w której się znalazła i czasami mówiła, że odejdzie z drużyny. Wtedy z kolei oskarżony prosił ją, a nawet szantażował, że nie może tego zrobić dzieciom itp. Widząc rozterki i zniechęcenie dziewczyny, posunął się nawet do tego, że powiedział jej kiedyś, że teraz ona nie może go zostawić, ponieważ zachorował na białaczkę. A. C.
(1)bardzo się przejęła tą informacją, a gdy zapytała o szczegóły, to M. K. mówił, że ukrywa to przed swoimi rodzicami aby się nie martwili. W miarę upływu czasu, gdy dopytywała o kolejne szczegóły na temat choroby, zorientowała się, że i w tej kwestii oskarżony zapewne ją oszukuje. W efekcie od maja 2013r. zaprzestała utrzymywania intymnych relacji z oskarżonym i zrezygnowała z prowadzenia drużyny, pozostawiając ją M. L.. (dowód: zeznania świadka A. C.
(1)k. 443-485 (stenogram przesłuchania), częściowo zeznania świadków A. K.
(1)k. 1164-1169, 1284-1285, 2055-2060, N. S. k. 1195-1197, 2085-2088, A. C.
(2)k. 2327-2332, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 705, 1545-1547, 1577, 1688-1689). Przestępstwa popełnione na szkodę M. C. M. C. zamieszkuje wraz z rodzicami i niepełnosprawnym młodszym bratem w miejscowości Ł.. W niewielkiej odległości od niej mieszka A. C.
(1). W sierpniu 2012 r., w wieku 12 lat M. C. trafiła po raz pierwszy na spotkanie drużyny, kierowanej przez oskarżonego. Spodobało jej się i zapytała rodziców, czy może wstąpić do harcerstwa. Rodzice, co do zasady zgodzili się na to, zaznaczając, że musi pogodzić to z nauką, ponieważ zaczęła wtedy uczęszczać do gimnazjum. M. przyjęła do wiadomości ten warunek i zaczęła chodzić na zbiórki drużyny, które były organizowane w każdą sobotę o godz. 11.30. Przeważającą większość członków drużyny stanowiły w tamtym czasie dziewczęta. M. K. na tych zbiórkach, spotkaniach czy biwakach był w stosunku do dzieci miły, pomocny, skracał dystans, starał się im doradzać i pomagać. W miarę upływu czasu, gdy M. C. zaczynała wchodzić w wiek dojrzewania, zwłaszcza od początku 2014r. oskarżony zwrócił na nią uwagę. Zaczął ją dostrzegać, dłużej się w nią wpatrywać, uśmiechać i wyróżniać. Częściej się do niej zwracał, rozmawiał z nią, namawiał, aby zawsze przychodziła na zbiórki. Mówił jej czasami, że chciałby mieć taką córkę jak ona. Ponieważ M. C. miała dość trudną sytuację rodzinną, w tym przede wszystkim młodszego niepełnosprawnego brata, któremu matka poświęcała dużo czasu i uwagi, niejednokrotnie wchodziła z nią w sytuacje konfliktowe. Dziewczyna była w wieku dojrzewania, chciała częściej wychodzić z domu, utrzymywać kontakty z rówieśnikami, zaniedbywała naukę, czy nie wykonywała poleceń. Matka w takich sytuacjach reagowała dość impulsywnie, krzyczała na nią i wymierzała jej różnego rodzaju kary, wyłącznie w formie zakazów (np. wyjścia z domu, czy korzystania z komputera). Te sytuacje konfliktowe frustrowały dziewczynę, która w trakcie zbiórek, czy innego rodzaju spotkań żaliła się drużynowemu, że rodzice jej nie rozumieją, że mama na nią krzyczy i zabrania jej wielu rzeczy. M. K. w takich przypadkach zawsze ją wysłuchał, uspokajał i pocieszał, że będzie dobrze i że to często się zdarza, ale wszystko minie. M. C. na początku 2014r. dopiero co ukończyła 14 lat, intelektualnie funkcjonuje w dolnych granicach poziomu przeciętnego. Miała obniżony w stosunku do wieku poziom dojrzałości emocjonalnej i społecznej, przez co była łatwym obiektem do manipulacji przez inne silniejsze osobowości. M. C. oczywiście zauważyła, że M. K. zwrócił na nią uwagę i to w taki szczególny sposób, nie jak przełożony do podwładnej, ale jak chłopak do dziewczyny. Jak niemal każda nastolatka chciała się podobać i być zauważona, z tego też względu imponował jej fakt, że drużynowy spośród wielu dziewcząt zwrócił uwagę właśnie na nią. Poczuła się tym szczególnie wyróżniona i zaczynała być gotowa na spełnianie życzeń oskarżonego. Jednocześnie nie była jednak całkowicie oderwana od rzeczywistości, zdawała sobie sprawę z faktu, że ona ma dopiero 14 lat, a oskarżony aż 31, czyli z jej punktu widzenia był wręcz „stary”. Poza tym oskarżony prowadził już drużynę 12 lat i mimo, że nigdy, zwłaszcza przed młodszymi dziećmi, nie afiszował się swoimi związkami z harcerkami, należącymi do drużyny, to sytuacje te nie mogły pozostać niezauważone. M. K. cały czas był kawalerem, nie posiadał dzieci i wśród członków drużyny krążyły plotki na jego temat, zwłaszcza w przedmiocie utrzymywania intymnych relacji z różnymi dziewczętami. Plotki te oczywiście dotarły także do M. C.. Pod koniec kwietnia 2014r. oskarżony nie przestawał przy nadarzających się okazjach komplementować M. i pewnego dnia zaproponował jej, aby pojechała wspólnie z nim na krótki wyjazd, ognisko. M. obawiała się takiego wyjazdu sam na sam, ale zaproponowała, że weźmie ze sobą koleżanki. Oskarżony niechętnie, ale zgodził się na to, po czym oboje uzgodnili, że będzie to wyjazd z noclegiem w godzinach popołudniowych 2 maja 2014r. na ognisko do W.
(1)w pobliżu zbiornika wodnego – glinianki. M. zaproponowała udział w tym wyjeździe swoim koleżankom J. C., N. S.
(1)i M. T.. M. K. poinformował rodziców dziewcząt, że odbędzie się krótki biwak z noclegiem i on będzie opiekunem. Rodzice zgodzili się na taką formę wypoczynku dla dzieci. W godzinach popołudniowych, zgodnie z ustaleniami, po uprzednim dokonaniu zakupu artykułów żywnościowych w (...) wszyscy pojechali samochodem m-ki V. (...), kierowanym przez oskarżonego na pogranicze miejscowości W.. Tam M. K. zaparkował pojazd w pobliżu zbiornika wodnego, po czym wszyscy zaczęli zbierać chrust i gałęzie na ognisko. W pewnym momencie oskarżony stwierdził, że musi jechać dokonać drobnych zakupów. Wtedy M. C., której nie bardzo chciało się zbierać gałęzi stwierdziła, że pojedzie razem z nim. Następnie oboje pojechali do sklepu i po upływie kilkunastu minut wrócili na miejsce. W dalszej kolejności rozbito 3-osobowy namiot, który M. K. woził ze sobą w samochodzie. Rozpalono również ognisko, na którym upieczono kiełbaski, wszyscy ze sobą rozmawiali i wygłupiali się. Kiedy nadeszła noc J. C., N. S.
(1)i M. T. położyły się do namiotu, gdzie złożyły także bagaż. Okazało się wówczas, że dla M. C. niestety nie wystarczy już miejsca. Wtedy M. po rozmowie z J. zdecydowała, że będzie spać w samochodzie oskarżonego, który był zaparkowany w niewielkiej odległości od namiotu. Następnie wsiadła do samochodu, na fotelu pasażera, obok kierowcy, mówiąc, że będzie spać w samochodzie, bo nie ma dla niej miejsca w namiocie i nie będzie marznąć. M. K., który siedział na tylnym siedzeniu odpowiedział, że nie ma nic przeciwko temu. Chwilę później oskarżony zaczął zadawać dziewczynie pytania, czy ma chłopaka, czy już się całowała, czy już uprawiała seks. M. C. początkowo odpowiadała, lecz po chwili zapytała go, dlaczego zadaje takie dziwne pytania. Wtedy M. K. przesiadł się do przodu i usiadł na siedzeniu kierowcy. Chwilę później zaczął ją głaskać po nodze. Ona go zapytała, co on robi i wtedy oskarżony powiedział do niej, że to nic strasznego, a następnie objął dziewczynę, przytulił ja mocno do siebie, po czym włożył rękę pod kurtkę i bluzę i zaczął ją dotykać po piersiach, a także po miejscach intymnych. M. C., mimo, że była zaskoczona zaistniałą sytuacją nie pozostawała bierna. Wręcz przeciwnie zaczęła się wyrywać, szczypać go i uderzać pięścią w plecy, mówiąc żeby tego nie robił. Jednak M. K., który miał zdecydowaną przewagę fizyczną nad ofiarą przycisnął ją jeszcze mocniej do siebie, aby zagłuszyć ewentualne krzyki. M. C. nie przestawała się wyrywać i bić go, a widząc, że nie jest w stanie się uwolnić rozpłakała się. Dopiero wtedy M. K. puścił ją i zapytał dlaczego płacze, dodając, że „przecież nic złego się nie stało, że to było przyjemne”. Ona mu odpowiedziała, że to nie było nic przyjemnego, że nie może na niego patrzeć i żeby się do niej nie odzywał. Oskarżony próbował rozładować sytuację, zaczął się śmiać mówiąc „M., czy coś ci się stało?”. Ona jednak wzburzona i zdenerwowana wysiadła z samochodu, mówiąc, że idzie się przejść. (dowód: zeznania świadków M. C. k. 53-63(stenogram z przesłuchania k. 1725-1756), (...)-140, S. C. k. 1-4, 167-168, 1173-1175, 1820-1827, J. C. k. 65-66 ( stenogram z przesłuchania k. 1757-1779), M. T. k. 77-79(stenogram z przesłuchania k. 1970-1978), częściowo N. S.
(1)k. 81-84 (stenogram z przesłuchania k. 1979-1990), k. 2276-2283, P. S. k. 74, A. C.
(1)k. 461-462, 479-480 – fragment stenogramu z przesłuchania), A. K.
(1)k. 1164-1169, 2055-2060, K. C. k. 2181-2183, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 161-162, 1567-1568, 1680-1683) Oskarżony M. K., widząc, że sytuacja przebiegła nie po jego myśli i że dziewczyna jest zaskoczona i wzburzona, postanowił zapobiec wystąpieniu ewentualnych, niekorzystnych dla niego działań ze strony ofiary. Gdy M. C. po pewnym czasie ochłonęła i wróciła do samochodu oskarżony, nie siląc się na uśmiech powiedział do niej, zachowując spokój i surowy wyraz twarzy, aby nie mówiła komukolwiek niczego o tym, co się wydarzyło, ponieważ w przeciwnym wypadku zgwałci ją i będzie ona jego własnością. Słysząc te słowa i widząc poważny wyraz twarzy M. K., M. C. bardzo się przestraszyła i istotnie nikomu nic nie powiedziała, nawet najbliższej koleżance J. C., mimo, że miała niekiedy na to ochotę. Chwilę później oskarżony zasnął. (dowód: zeznania świadka M. C. k. 53-55 (stenogram z przesłuchania k. 1725-1756, 134-140). Wczesnym rankiem M. K. obudził się, po czym polecił M. C. obudzić koleżanki i zwinąć namiot oraz spakować się. M. C., będąc jeszcze pod wrażeniem sytuacji, która zaistniała kilka godzin wcześniej była smutna i czasami płakała. Gdy koleżanki pytały ją , co się jej stało, to odpowiadała, że przytrzasnęła sobie palec. Następnie oskarżony odwiózł dziewczyny do domu, a po kilku godzinach zadzwonił do M. C., oznajmiając, że przyjedzie po nią w drodze na zbiórkę do stadniny koni w L.. Wtedy dziewczyna odpowiedziała, że może pojechać, ale tylko z J., na co M. K. bez problemu się zgodził. W ciągu kolejnych dni i tygodni oskarżony zachowywał się „normalnie” w relacjach z M. C., tzn. w dalszym ciągu okazywał jej swoje zainteresowanie i odpisywał zawsze na znaczną ilość jej sms-ów, mimo, że przebywał już wtedy na M.
(1), gdzie pracował w firmie (...) w charakterze wychowawcy i instruktora żeglarstwa. W konsekwencji dziewczyna szybko zapomniała o nieprzyjemnej dla niej sytuacji i flirtowała z oskarżonym. W czasie, gdy M. K. przebywał na M.
(1)nie był w stanie z oczywistych względów organizować zbiórek i część z nich się nie odbyła. Bywało jednak tak, że niektóre ze zbiórek organizowała M. L., która od dłuższego czasu dobrowolnie utrzymywała kontakty seksualne z oskarżonym. Gdy na jedną z takich zbiórek nie dotarła M. C., M. L. powiedziała, że usunie ją z drużyny, co oczywiście było dla M. C. dużym ciosem. Z tego też względu natychmiast skontaktowała się z oskarżonym, prosząc go o interwencję. M. K. zadzwonił do M. L. i zabronił jej podejmować takiej decyzji, informując o tym M. C.. Ta z kolei skomunikowała się ponownie z M. L., usprawiedliwiając się, że jej nieobecność na zbiórce tego dnia wynikała z tego, iż mama nałożyła na nią karę. Podjęcie przez oskarżonego zdecydowanej interwencji w obronie M. C. była dla niej kolejnym dowodem na to, że drużynowemu na niej zależy. W związku z tym dziewczynie bardzo się to podobało, zaczynała ponownie podkochiwać się w oskarżonym, codziennie kontaktowała się nim za pomocą wiadomości tekstowych, w najróżniejszych sprawach wysyłając dziesiątki sms-ów. M. K., mimo, że pracował zawsze znajdował dla niej wolny czas i odpisywał na sms-y. W okresie od 19 do 22.06.2014r. oskarżony organizował dla członków drużyny, z pomocą ojca spływ kajakowy rzeką W.
(2). Na spływie tym była także M. C., która przy każdej nadarzającej się okazji starała się zwrócić na siebie uwagę oskarżonego. M. K. wyraźnie to dostrzegał i akceptował, mimo, że na tej imprezie były także starsze dziewczyny z którymi utrzymywał intymne relacje, m.in. M. L. i P. B.. M. C. upewniła się więc, że oskarżonemu cały czas na niej zależy. Pewnego nieustalonego dnia w czerwcu 2014r. M. K. zaproponował M. C. aby zrobiła sobie i przesłała mu mailem lub mms-em pozowane zdjęcia na których jest nago. W pierwszej chwili dziewczynę bardzo zaskoczyła ta propozycja, ale M. K. zaczął zapewniać ją o swoich uczuciach względem niej, o tym, że w przyszłości będą razem, że to jest dla niego ważne i tak naprawdę to nie jest nic złego. Następnie zaczął jej grozić, że jeśli nie zrobi tych zdjęć to ją zgwałci. M. C. uległa tym prośbom i groźbom, po czym zrobiła sobie w domu laptopem w różnych miejscach i pozach zdjęcia o charakterze pornograficznym, prezentując na nich swoje nagie ciało w tym zbliżenie narządów płciowych. Następnie zdjęcia te wysłała drogą elektroniczną oskarżonemu co najmniej 8.07, 6.08 i 8.08.2014r. (dowód: zeznania świadka M. C. k. 53-63(stenogram z przesłuchania k. 1725-1756), 134-140, S. C. k. 1-4,167-168, 1173-1175, 1820-1827, częściowo J. C. k. 65-66 (stenogram z przesłuchania k. 1757-1779), sprawozdanie z badań wraz z opinią nr. (...) Laboratorium (...). zo.o. k. 721-765, załącznik do opinii w postaci zdjęć o treści pornograficznej k. 792-797,1178, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 1231 – 1233, 1564 – 1567) M. K., przebywając na M.
(1)i pracując w miejscowości T. k. O. w charakterze (...) przez cały czas utrzymywał kontakt telefoniczny z M. C.. Na początku lipca zaproponował jej , aby przyjechała do niego do ośrodka na wakacje, gdzie w zamian za opiekę nad dziećmi będzie miała zapewniony byt i wyżywienie. Dziewczynie bardzo się ten pomysł spodobał, zwłaszcza, że z matką nie miała dobrych relacji, często się kłóciła. Ponadto z uwagi na trudną sytuację rodzinną i materialną nigdy w przeszłości nie wyjeżdżała na żadne kolonie i inne formy wypoczynku, nigdy nie była dłużej poza domem rodzinnym. Przy takiej perspektywie miałaby wreszcie możliwość wyrwania się przez jakiś czas z domu rodzinnego i pobycia bliżej w towarzystwie M. K., porozmawiania z nim, a nie tylko za pośrednictwem sms-ów. Zgodziła się więc na tą propozycję, pod warunkiem, że oskarżony przekona do tego wyjazdu jej matkę. W tym celu M. K. 7.07.2014r. zadzwonił do S. C., informując ją, że ma możliwość załatwienia jej córce pobytu na wakacjach w miejscowości T., w tym samym miejscu, gdzie i on pracuje. W odpowiedzi na tę propozycję S. C. stwierdziła, że musi skonsultować się w tej sprawie z mężem i że oddzwoni. Ponieważ tego nie zrobiła, oskarżony następnego dnia ponownie zadzwonił do niej, pytając jaką podjęła decyzję. S. C. odpowiedziała, że M. raczej nie pojedzie, bo samej jej nie puści. Oskarżony zaproponował, aby odwiozła córkę na dworzec PKP i wsadziła ją do pociągu lub do autobusu, zaś on odebrałby ją na miejscu. S. C. stwierdziła, że absolutnie tak nie zrobi, ponieważ boi się puszczać ją samą z domu w taką podróż. Wtedy M. K. stwierdził, że w takim razie przyjedzie po nią rano w sobotę samochodem. Jednocześnie w trakcie tej rozmowy zapewniał matkę, aby nie bała się o dziecko, ponieważ córka będzie przebywać w ośrodku wspólnie z innymi dziewczynami z harcerstwa i że ten wyjazd stanowić będzie dla niej nagrodę za jej zaangażowanie i osiągnięcia w pracy w drużynie. Równocześnie dodał, że córka będzie miała zapewnione wyżywienie z noclegiem i w zamian za opiekę nad dziećmi nie będzie musiała ponosić żadnych kosztów finansowych. Ponieważ M. K. był w trakcie rozmowy bardzo przekonujący, S. C. zaufała mu i wyraziła zgodę na wyjazd córki na wakacje. Miała przy tym na uwadze także fakt, że M. nigdy w przeszłości istotnie nie była na żadnym dłuższym wyjeździe wakacyjnym poza B.. Zgodnie z umową w sobotę we wczesnych godzinach rannych M. K. przyjechał zM.
(1)do Ł., do miejsca zamieszkania M.. S. C. spakowała córce do torby trochę odzieży i bielizny na zmianę oraz przybory toaletowe i odprowadziła ją do samochodu. Zaznaczyła, że będzie do niej codziennie dzwonić i wręczyła jej dokumenty oraz pieniądze w kwocie 50 zł na drobne wydatki. M. K. zapewnił ją, że wszystko będzie dobrze i żeby się nie martwiła. Następnie oboje wyruszyli w drogę i pojechali w pierwszej kolejności do G., gdzie oskarżony miał spotkać się ze swoim ojcem, który organizował wówczas rejs jachtem po jeziorach (...) dla członków drużyny. Ponieważ M. K. nie mógł pokazać się ojcu w towarzystwie młodej dziewczyny, polecił M., aby omijała port z daleka i zwiedzała sobie G.. Po kilku godzinach napisał jej, że mogą już jechać do T.. Po dotarciu na miejsce zatrzymali samochód na parkingu nieopodal ośrodka, po czym M. K. rozbił dziewczynie namiot, aby spędziła w nim noc. Sam spał w samochodzie. Następnego dnia oboje znowu pojechali do G., oskarżony poszedł do swojego ojca, a M. C. znowu została sama. Następnie oboje wrócili do T. i tam okazało się, że M. C. nie będzie mieszkać razem z nim w ośrodku. Oskarżony pojechał samochodem na pole namiotowe, położone nad tym samym jeziorem na którym znajdował się (...), czyli ośrodek w którym pracował w charakterze instruktora. Pole to było położone kilkaset metrów w linii prostej od ośrodka i pokonanie tego odcinka łódką zajmowało kilkanaście minut. Natomiast droga lądowa była o wiele dłuższa i jej pokonanie pieszo zajmowało nawet kilkadziesiąt minut. Następnie zaparkował samochód na skraju tego pola w pewnej odległości od innych pojazdów i namiotów. W dalszej kolejności rozbił namiot i zapytał M. C., czy woli spać w namiocie, czy w samochodzie. Dziewczyna stwierdziła, że lepiej będzie jej spać w samochodzie. W związku z tym oskarżony złożył siedzenia, zaś dziewczyna przeniosła bagaże, koło zapasowe i inne rzeczy z samochodu do namiotu. Następnie M. K. pozostawił M. C. na polu namiotowym i udał się do pracy do Ośrodka. W ramach łączącego go stosunku pracy, do jego obowiązków, poza prowadzeniem zajęć z dziećmi i młodzieżą należało także sprawowanie nad nimi opieki poza okresem zajęć i dbanie o mienie pracodawcy. Zajęcia trwały 6 dni w tygodniu i rozpoczynały się w godzinach rannych. Między godziną 12.00, a 14.00 była przerwa obiadowa, a po przerwie zajęcia trwały do godz. 18.
  1. Ponadto instruktorzy musieli pełnić jeszcze 2 godzinny dyżur wieczorny. Wieczorem, jeśli instruktor nie miał zajęć dodatkowych, to miał czas wolny, maksymalnie do godziny 1.00 w nocy, gdyż wtedy instruktorzy i kadra pilnowali terenu ośrodka z uwagi na zdarzające się włamania i kradzieże. Zatem M. K. w praktyce mógł sprawować opiekę nad M. C. jedynie w trakcie przerwy obiadowej (jeśli nie miał dyżuru) i wieczorem, po skończeniu zajęć. Musiał przy tym uwzględnić czas niezbędny do pokonania drogi na pole namiotowe i z powrotem. Realnie mogło to być maksymalnie od 1 do 3 godzin dziennie. Pozostały czas w ciągu dnia i nocy, 14-letnia dziewczyna spędzała sama na polu namiotowym, przygotowywała sobie samodzielnie jedzenie, opalała się i kąpała w jeziorze. M. nie była przyzwyczajona do przygotowywania sobie posiłków, przy rozpalaniu ogniska poparzyła się. M. K. w czasie przerw obiadowych, czy wieczorami zabierał ją na obiady do(...), a także kupował jej puszki, słoiki z przetworami, czy różne artykuły żywnościowe w sklepie. Oczywiście, ta niecodzienna sytuacja nie uszła uwadze postronnych osób, przebywających na tym samym polu namiotowym. Wczasowicze, widząc samotną dziewczynę częstowali ją jedzeniem, zapraszali na posiłki i dopytywali, co robi w tym miejscu sama. M. C. udzielała im wymijających odpowiedzi, twierdziła, że oskarżony jest jej wujkiem i.t.p. M. K., gdy mu o tym mówiła, nie kazał jej spoufalać się z innymi ludźmi i zwracać na siebie ich uwagi. Na polu namiotowym przebywało także jedno starsze małżeństwo, które oprócz częstowania posiłkami, zaproponowało nocleg u siebie, lecz ona odmówiła. Pewnego dnia mężczyzna obserwujący całą tą sytuację nie wytrzymał i powiedział wprost oskarżonemu, że „grozi mu prokurator”. M. K. w trakcie rozmów z M. C. zapewniał ją o swoich uczuciach, nawet mówił jej, że kiedyś w przyszłości będzie jego żoną i będą mieć dzieci. Obawiając się jednak reakcji M. C. i obecności innych postronnych osób nigdy nie próbował molestować fizycznie dziewczyny i nakłaniać jej do zbliżenia. S. C. zgodnie z umową dzwoniła codziennie do córki ok. godz. 21.
  2. W trakcie tych rozmów M. okłamywała matkę, że przebywa na terenie ośrodka, zajmuje się dziećmi, uczestniczy w różnego rodzaju zajęciach i wycieczkach poza teren obozu. Zapewniała ją także, że nic złego jej się nie dzieje i że jest zadowolona z pobytu. W ten sposób upłynęły 2 tygodnie czasu i 27.07.2014r. w niedzielę M. K. przywiózł dziewczynę do Ł.. Nie zatrzymywał się dłużej, ponieważ musiał wracać. Na pytanie matki o to, jak sprawowała się M., odpowiedział, że nie wie, że musiałby o to zapytać kierownika ośrodka. S. C. zaskoczyła ta odpowiedź, ale nie rozmawiała dłużej z oskarżonym, ponieważ stwierdził, że mu się spieszy, po czym odjechał. (dowód: zeznania świadka M. C. k. 53-63 (stenogram z przesłuchania k. 1725-1756), 134-140, S. C. k. 1-4, 167-168, 1173-1175, 1820-1827, częściowo J. C. k. 65-66 (stenogram z przesłuchania k. 1757-1779) P. S. k. 74, A. C.
(1)k. 461-462, 478-480 – fragment stenogramu z przesłuchania, A. K.
(1)k. 1164-1169, 2055-2060, K. C. k. 2181-2183, częściowo K. Ł. k. 402-403, wykaz turnusów wraz z adresami miejscowości, a także oceny pracy oskarżonego, sporządzane przez przełożonych k. 405-415, notatki służbowe k. 1261-1263, analiza połączeń telefonicznych pomiędzy oskarżonym, a S. C. k. 1332-1333, częściowo wyjaśnienia oskarżonego k. 162-166, 535 – 537, 1568-1572, 1576-1577, 1580-1583, 1685- Po powrocie z M.
(1)M. K. i M. C. w dalszym ciągu utrzymywali ze sobą kontakt telefoniczny. W pierwszych dniach września 2014 r. oskarżony ponownie napisał do M. C. aby wysłała mu swoje nagie zdjęcia. Początkowo dziewczyna odmówiła i wtedy on powtórzył swoje groźby, że jeśli tego nie zrobi, to on wie gdzie ona mieszka, przyjdzie do niej i ją zgwałci. Pokrzywdzona obawiając się spełnienia tych gróźb co najmniej 6.08 i 8.08.2014r. przesłała mu swoje nagie zdjęcia o charakterze pornograficznym, prezentując na nich swoje nagie ciało, w tym zbliżenie narządów płciowych. 15.08.2014r. M. C. w towarzystwie kilku znajomych w tym m.in. A. C.
(1)i A. K.
(1)pojechali na jednodniowy biwak z noclegiem do Z.. M. pochwaliła się pobytem na wyjeździe, zrobiła także kilka zdjęć, które trafiły do facebooka. Zarówno przed jak i w trakcie tego wyjazdu utrzymywała przez cały czas kontakt sms- owy z oskarżonym, który pisał do niej dużą ilość wiadomości tekstowych. Pisał jej m. in., że ją kocha, że chce z nią być, zakazywał jej spotykania się z innymi chłopakami i w gronie przyjaciół. Ponieważ dziewczyna pojechała do Z., to skłamała, że jedzie tam że swoimi koleżankami. Tymczasem M. K. trafił na zdjęcia na facebooku i zobaczył, że M. przebywa m. in. w towarzystwie A. C.
(1). Zaczął jej wtedy pisać, że go okłamała, że on ją kochał i ufał jej, a ona go zdradziła. W związku z tym on już nie żyje, za chwilę pójdzie do lasu i powiesi się. W dalszej kolejności M. K. zaczął grozić dziewczynie, że jej nagie zdjęcia prześle jej matce, a także wstawi do Internetu. M. C. strasznie się przestraszyła tej ostatniej groźby, nie wytrzymała presji i w pewnym momencie rozpłakała się. Widząc tą reakcję A. C.
(1)podeszła do niej i zaczęła ją pytać, co takiego się stało. Po chwili do A. dołączył także jej chłopak A. K.
(1),. W tym momencie dziewczyna „pękła” i zaczęła opowiadać o rzeczywistym charakterze je relacji z drużynowym M. K., o tym, że łączy ją z nim nie tylko przynależność do drużyny, ale i intymne relacje. Następnie pokazała im znaczną ilość sms-ów, które otrzymywała w ostatnim czasie od oskarżonego, a także opisała chaotycznie, że M. K. molestował ją, wyznawał jej miłość, a następnie groził jej w rozmaity sposób m.in. usunięciem z drużyny, że wysyłała mu swoje nagie zdjęcia, a obecnie zaczął ją szantażować, że zdjęcia te prześle jej matce. Przyznała także, że była razem z oskarżonym na M.
(1)i opisała jak wyglądał ten wyjazd i warunki bytowe. A. C.
(1)bardzo się zdenerwowała i stwierdziła, że tego już oskarżonemu nie daruje. Po przejrzeniu treści sms-ów, numeru telefonu z którego zostały nadane i wysłuchaniu relacji M. C., nie miała wątpliwości, że dziewczyna nie kłamie. Zupełnie spontanicznie zaczęła ją pocieszać, po czym powiedziała, że także i ona została w przeszłości wykorzystana seksualnie przez M. K., który ją upił, a następnie najprawdopodobniej zgwałcił. Dodała także, że wie o tym, iż ofiarami seksualnego napastowania przez drużynowego były także P. S. i O. N.. W dalszej kolejności A. C.
(1)skontaktowała się telefonicznie z P. S., relacjonując jej, czego dowiedziała się na temat M. K. od M. C.. Jednocześnie zaproponowała P. S., że nie można dłużej tolerować krzywdzenia przez oskarżonego kolejnych młodych dziewczyn i najwyższy czas z tym coś zrobić. Zapytała w związku z tym, czy P. zgodzi się ją poprzeć i w razie potrzeby opowiedzieć matce M., a także zapewne organom ścigania o tym, co ją spotkało w przeszłości ze strony M. K.. P. S. po chwili wahania zgodziła się i obiecała koleżance, że pójdzie do matki M. C. powiedzieć, że i ona w przeszłości została wykorzystana i skrzywdzona przez oskarżonego. Następnie A. C.
(1)powiedziała M., że niezwłocznie po powrocie do domu ma opowiedzieć swojej matce o tym, co ją spotkało ze strony drużynowego. Jednocześnie zapewniła ją, że zarówno ona jak i P. S. przyjdą do jej domu aby potwierdzić, że i one były w przeszłości ofiarami seksualnego wykorzystania ich przez oskarżonego. 16.08.2016r. po powrocie do domu M. C. opowiedziała swojej matce o tym, co wydarzyło się pomiędzy nią, a jej drużynowym na ognisku w W.
(1)w maju 2014r., o groźbach kierowanych przez oskarżonego pod jej adresem, a także o tym, że pod ich wpływem robiła sobie nago zdjęcia, które następnie przesyłała oskarżonemu. Ponadto opowiedziała także, jak rzeczywistości wyglądał jej pobyt na M.
(1)w miejscowości T. w lipcu 2014r. W międzyczasie do mieszkania p. C. dotarły także A. C.
(1)i P. S., potwierdzając relację M. i mówiąc, że i one w przeszłości były ofiarami seksualnego napastowania przez M. K.. Następnie A. opowiedziała kiedy i w jakich okolicznościach to nastąpiło. Podobne świadectwo przedstawiła także P. S.. Obydwie dziewczyny stwierdziły, że mogą złożyć zeznania, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wobec takiego stanu rzeczy S. C. wzburzona i zbulwersowana zachowaniem człowieka któremu zaufała podjęła decyzję, że nie można zwlekać i o wszystkim trzeba zawiadomić Policję. Następnie matka i córka wsiadły na rowery i pojechały do odległego o kilka kilometrów Komisariatu Policji w B.. W trakcie drogi M. C. prawie cały czas płakała. Po przybyciu na miejsce S. C. złożyła oficjalne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. (dowód: zeznania świadka M. C. k. 53 – 63 (stenogram z przesłuchania k. 1725 – 1756), 134 – 140, S. C. k. 1 – 4, 167 – 168, 1173 – 1175, 1820 – 1827, J. C. k. 65 – 66 (stenogram z przesłuchania k. 1757 – 1779), P. S. k. 74 – 75 (k. 1917- 1963 stenogram z przesłuchania),A. C.
(1)k.443 – 485 stenogram z przesłuchania , A. K.
(1)k. 1164 – 1169, 1284 – 1285, 2055 – 2060, K. C. k. 2181 – 2183, M. C.
(1)k. 2270 – 2273, J. Z. k. 1257 – 1260, 2089 – 2094) Po przyjęciu zawiadomienia o przestępstwie funkcjonariusze Komisariatu Policji w B. jeszcze tego samego dnia dokonali przeszukania domu rodziców oskarżonego w B. przy ul. (...). W trakcie tej czynności zabezpieczyli komputer stacjonarny, różnego rodzaju dyski twarde i nośniki pamięci oraz telefon komórkowy. Ponadto tego samego dnia funkcjonariusze Policji z Posterunku Policji w M. (...) (na obszarze właściwości KPP w O.) udali się do Ośrodka (...) w miejscowości T., gdzie przebywał M. K., w celu jego przeszukania. Oskarżony dobrowolnie wydał im notebooka marki S., dwa telefony komórkowe, dyski zewnętrzne i pendrivy. 22.10.2014r. oskarżony M. K. został zatrzymany, a następnie tymczasowo aresztowany (dowód: protokół przeszukania k. 13 – 15, protokół zatrzymania rzeczy k. 44 – 46, protokół zatrzymania osoby k. 145) Oskarżony M. K. nie był w przeszłości karany. Jak zaznaczono we wcześniejszej części uzasadnienia w miejscu zamieszkania posiada pozytywną opinię. Z opinii sądowo – psychologicznej wynika, że jest osobą o przeciętnym poziomie sprawności intelektualnej. Wyniki testów psychoorganicznych nie dają podstaw do podejrzewania organicznych zmian OUN. M. K. zdradza cechy osobowości antyspołecznej (egocentryzm, skoncentrowanie się na własnych potrzebach, wysoka samoocena, osłabienie samokrytycyzmu, brak poczucia winy, skłonność do obciążania winą innych, niski poziom lęku, egocentryczny stosunek do życia seksualnego, lekceważenie norm społecznych, beztroska, nieodpowiedzialność i lekkomyślność, mała odporność na frustrację własnych potrzeb ze skłonnością do drażliwości). Charakter zarzucanych oskarżonemu czynów koreluje pozytywnie z cechami jego osobowości. Działalność M. K. oraz jego zachowania w relacjach interpersonalnych, w tym wobec podwładnych harcerzy, były wyrazem jego osobowości. Ujawniało się to w ten sposób, że oskarżony w kontaktach z podwładnymi, szczególnie z tzw. kadrą harcerską, wykazywał się brakiem odpowiedzialności, lekceważył podstawowe zasady współżycia społecznego, przekraczał granice wyznaczone zależnością organizacyjną oraz prawem harcerskim, nawiązując bliskie, towarzysko – koleżeńskie relacje z harcerzami (w większości niepełnoletnimi) z używaniem alkoholu, przejmując funkcje opiekuńczo – kierownicze w ich życiu prywatnym. Takie sytuacje stwarzają warunki do nawiązywania przez podwładnych (szczególnie dzieci, osoby niedojrzałe emocjonalnie) intymnych relacji z osobą traktowaną jako autorytet i w pewnym zakresie wzór osobowy oraz, w przypadku braku odpowiedzialności przełożonego, do przekraczania dopuszczalnych w tych relacjach granic intymności – do współżycia seksualnego lub innych kontaktów o charakterze seksualnym. W ocenie biegłego należy podkreślić, że zachowanie oskarżonego było wzmacniane (nagradzane) nie tylko przez podwładnych (ich przywiązaniem), ale również przez ich rodziców (akceptacja, uznanie, oczekiwanie pomocy w wychowaniu i opiece), co podtrzymywało jego pewność siebie, osłabiało krytycyzm i samokontrolę, prowadząc do przekraczania kolejnych granic w relacjach interpersonalnych. W ocenie biegłego brak jest podstaw do wnioskowania, aby M. K. w sposób celowy, zamierzony i planowy realizował jakieś techniki manipulacji wobec swych podwładnych celem doprowadzenia ich do kontaktów intymnych. Jego relacja z podopiecznymi (pokrzywdzonymi) były wypadkową cech osobowości i realizacji własnych potrzeb oskarżonego (dominacji, przywództwa, wrażeń i samozadowolenia) oraz naturalnej skłonności każdej osoby, a więc i pokrzywdzonych, do ulegania autorytetom (szczególnie w sytuacji przekraczania granic wyznaczonych przyrzeczeniem i prawem harcerskim). Zdaniem biegłego w systemie motywacyjnym M. K. dominują potrzeby dominacji, przywództwa, wrażeń i samozadowolenia, a także potrzeba seksualna. Z kolei z opinii sądowo – seksuologicznej wynika m. in., że oskarżony ma prawidłową heteroseksualną orientację. Biegły stwierdził u niego cechy nimfofilii, czyli skłonności seksualnej do dziewcząt w okresie dojrzewania płciowego, a więc około 15 roku życia. Jest to odmiana pedofilii w której przedmiotem pożądania seksualnego nie jest dziecko, lecz dziewczynka w okresie dojrzewania płciowego, a więc około 15 roku życia, osoba z fizycznymi atrybutami płci lecz psychicznie niedojrzała do podejmowania stosunków seksualnych. Zdaniem biegłego M. K. identyfikuje się ze swoimi nastoletnimi partnerkami (pozwala się spoufalać, grozi, intryguje). Nawiązywanie własnych kontaktów z małoletnimi dziewczętami tłumaczy bezkrytycznie swoją witalnością, silnym popędem seksualnym. Cechuje go egocentryzm seksualny, gdzie liczy się tylko własna przyjemność, zaspokojenie własnych potrzeb, brak dojrzałości emocjonalnej i empatii. Cieszy go powodzenie u dziewcząt i nie dostrzega, że te dziewczęta uwodząc krzywdzi. Duża liczba partnerek seksualnych w życiu, służy wysokiej samoocenie w roli męskiej i zarazem dowodzi braku dojrzałości psychicznej i emocjonalnej. Jednocześnie biologiczna siła popędu seksualnego (libido) mierzona poziomem testosteronu jest na niskim poziomie. W ocenie biegłego postępowanie oskarżonego i mit Don Juana wytworzył się u niego prawdopodobnie kompensacyjnie na tle wady anatomicznej wnętrostwa w dzieciństwie i kompleksu małego członka. Natomiast biegli lekarze psychiatrzy nie stwierdzili u oskarżonego choroby psychicznej w rozumieniu ostrych objawów psychotycznych ani upośledzenia umysłowego. Rozpoznali zaburzenia osobowości i cechy zaburzeń preferencji seksualnej – nimfofilii. Tempore criminis u oskarżonego nie występowały zaburzenia, które mogły powodować zniesioną lub ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem w rozumieniu art. 31 § 1 i 2 k.k. Ponieważ M. K. w zakresie zarzucanych mu czynów przeciwko wolności seksualnej i obyczajności popełnił je w związku z cechami zaburzeń preferencji seksualnej – nimfofilii – konieczne i celowe jest stosowanie względem niego środka zabezpieczającego w postaci terapii seksuologicznej. (dowód: dane o osobie z Krajowego Rejestru Karnego k. 339, wyniki wywiadu środowiskowego, przeprowadzonego przez zawodowego kuratora sądowego k. 322 – 324, opinia sądowo – psychologiczna dot. oskarżonego i opinia uzupełniająca k. 1317 – 1324, 2413 – 2414, opinia sądowo – seksuologiczna i opinia uzupełniająca k. 1361 – 1369, 2408 -2413, opinia sądowo – psychiatryczna i opinia uzupełniająca k. 1407 – 1411, 2414 – 2415) Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił w oparciu o dowody szczegółowo wskazane i opisane powyżej. Oskarżony M. K. przesłuchiwany w pierwszej fazie postępowania przygotowawczego po przedstawieniu mu zarzutów popełnienia przestępstw na szkodę M. C. i P. S., nie przyznał się do dokonania żadnego z zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. W wyjaśnieniach tych opisał m.in. od kiedy i w jakich okolicznościach prowadził w B. drużynę harcerską. Odnosząc się do osób pokrzywdzonych przyznał, że z P. S. łączyły go stosunki przyjacielsko-koleżeńskie, a właściwie to związek w okresie od 2010r. do 2011 r. i w jego trakcie oboje dobrowolnie współżyli ze sobą. Jednocześnie zaznaczył, iż wcześniej w latach 2008-2009 pozostawał w związku z P. B., z którą również utrzymywał stosunki seksualne. Następnie sprostował, że jego związek z P. S. zakończył się w październiku 2012r. w trakcie festynu w B., kiedy to doszło pomiędzy nimi do poważnej kłótni. Przyczyną tej kłótni był fakt, iż on dowiedział się wcześniej, że P. utrzymywała stosunki seksualne z innym mężczyzną, zaś ona dowiedziała się o tym, że on wcześniej sypiał z P. B.. Awantura zakończyła się groźbami ze strony P., która w obecności innych osób powiedziała mu, że go zniszczy, zaś on powiedział jej, że jest chora i żeby „wypier…”. Bezpośrednio po tej kłótni rodzice P. S. przyjechali do hali, w której odbywał się festyn i zażądali wyjaśnień. Cała sytuacja zakończyła się wspólnymi ustaleniami, że na następny dzień on kupi kwiaty i pojedzie do P. przeprosić ją za wulgarne słownictwo i kłótnie. Tak też uczynił, jednak P. nie przyjęła przeprosin. Oskarżony wyjaśnił także, że w czasie tego związku miała miejsce sytuacja, że w sierpniu 2012r. w ramach prezentu urodzinowego dla niego, P. S. kilka razy przesłała na jego pocztę mailową zdjęcia, na których „nic na sobie nie miała”. M. K. zaznaczył, że P. sama robiła sobie te zdjęcia, dodając, że być może była taka sytuacja, że wcześniej on o tego typu zdjęciach rozmawiał, stwierdził że są fajne i ona wtedy przysyłała mu ich więcej. Opisując charakter i przebieg swojego związku z P. S., M. K. zaznaczył, że był to związek burzliwy, często dochodziło pomiędzy nimi do kłótni, a powodem tych nieporozumień była drużyna. Oskarżony stwierdził, że P. była jego podwładną i jeśli coś zawaliła, to on miał o to do niej pretensje, zaś ona wykorzystywała fakt, że byli ze sobą parą. M. K. wyjaśnił, iż do utrzymywania intymnych kontaktów seksualnych dochodziło na stanicy żeglarskiej w B., na wspólnych obozach harcerskich lub żeglarskich, a także w jego samochodzie marki V. (...). Oskarżony stwierdził, że rozmawiał z dziewczyną o małżeństwie, ale niczego jej nie obiecywał. Przyznał, że w trakcie kłótni groził jej, że nie będzie już przyboczną, ale mówił tak tylko po to, by ją zmotywować. Przyznał również, że miała miejsce taka sytuacja, iż w czasie trwania tego związku zdjął ją z funkcji przybocznej na tydzień lub dwa tygodnie, gdy nie wywiązywała się ze swoich obowiązków. Następnie przywracał ją do funkcji, bo zaczęła dobrze pracować. Stwierdził, że tych decyzji nie musiał konsultować z nikim ani zgłaszać w (...). M. K. przyznał, że zna O. N., która była ciotką P. S. i także członkiem jego drużyny. Jednocześnie wyjaśnił, że nie przypomina sobie aby kiedykolwiek spał wspólnie z O. i P. w jednym namiocie. W dalszej części wyjaśnień oskarżony potwierdził, że utrzymywał stosunki seksualne z P. B. w tym samym czasie, kiedy pozostawał w związku z P. S.. Obydwie dziewczyny miały o to do niego pretensje. M. K. wskazał także, w których miejscach odbywały się zbiórki drużyny, przyznając, że czasami spotykał się z członkami drużyny poza harmonogramem zbiórek. Zaprzeczył kategorycznie aby spotykał się sam na sam tylko z kilkoma czy z jedną dziewczyną z grupy lub tylko w takim składzie jechał na obóz. Chwilę później przyznał jednak, że w maju 2014r. zabrał M. C. i jej trzy koleżanki na ognisko w W.
(1), obok glinianki. Stwierdził, że w sprawie tego ogniska kontaktował się tylko z matką N. S.
(1)i dziewczyny chcąc zanocować, postawiły go przed faktem dokonanym, same dzwoniły do swoich rodziców około godz. 23:00. Mimo, że tego nie chciał, to uległ tej prośbie i został tam z nimi na noc. Z tego względu rozbił im dwuosobowy namiot, który zawsze wozi w samochodzie, sam zaś miał spędzić tę noc w pojeździe. Wtedy wydarzył się problem, ponieważ dziewczyny wyrzucały z namiotu M. C., która spała na zewnątrz namiotu w śpiworze, a było wtedy zimno i padał deszcz. Widząc to, M. K. zaproponował jej aby położyła się w jego samochodzie. Ona początkowo nie chciała tam iść, ale w końcu on wydał jej polecenie i poszła do środka, po czym położyła się na przednim siedzeniu pasażera. M. K. wyjaśnił, że sam siedział wówczas na tylnym siedzeniu i od około 3:00 do 5:00 rano oboje rozmawiali ze sobą. M. C. mówiła mu o swoich problemach, że ojciec ją bije, że jest źle traktowana w szkole, popłakała się przy tym i pożaliła, a on ją pocieszał i dowartościowywał, a na sam koniec rozmowy na chwilę przytulił i poklepał po ramieniu. Oskarżony zaprzeczył kategorycznie aby rozmawiał z nią na temat intymnych spraw i aby zadawał jej tego typu pytania. Ponadto przyznał także, że w wakacje M. C. przyjechała do niego do miejscowości T. koło O. gdzie pracował w charakterze instruktora żeglarstwa w ośrodku (...). M. K. opisując okoliczności w jakich do tego doszło, wyjaśnił, że na prośbę matki M. przygarnął ją, ponieważ usłyszał, że M. się truła, bo chciała z nim jechać. W związku z powyższym on uległ prośbie matki, która dodała, że M. będzie miała pieniądze na wyżywienie, a jeśli tych pieniędzy jej braknie, to on jej dołoży. Oskarżony stwierdził, że w zasadzie to nie wie „jak to miało wyglądać, bo matka z nim nie uzgodniła, gdzie M. ma spać”. Dodał przy tym, że on niczego nie obiecywał matce, także tego, że jej córka będzie mieszkać w ośrodku. Zaznaczył, że on nie wiedział gdzie M. miała mieszkać. W momencie gdy dojechali na miejsce, to M. się rozpłakała i powiedziała, że okłamała matkę, mówiąc jej, że ma mieszkać z nimi w ośrodku. On słysząc to, próbował dodzwonić się do matki, ale ona nie odbierała i nie oddzwoniła. Próbował tak robić przez pierwsze dwa dni, ale później przestał, bo M. płakała i groziła, że jak zadzwoni do jej matki, to ona „się potnie”. Wobec takiego stanu rzeczy zostawił M. samochód na polu namiotowym i dziewczyna w tym samochodzie mieszkała. W tym czasie on był w pracy. Odległość miedzy ośrodkiem, a jego samochodem wynosiła drogą około 4 km, a pieszo około 1,5 km. Ponieważ on miał tylko godzinę przerwy obiadowej, to przychodził do M. jedynie na kilka minut dziennie, sprawdzając czy sobie radzi. Stwierdził jedocześnie, iż wiedział o tym, że M. utrzymuje z matką codzienny kontakt telefoniczny. Wyjaśnił również, że było wtedy ciepło, a M. zaopiekowali się jacyś obcy ludzie, przebywający na tym samym polu namiotowym. On im się przedstawiał jako znajomy M.. Oni na początku straszyli go Policją, ale on ją tam pozostawił, bo nie miał wyjścia. M. K. zaznaczył, że nie mógł odwieźć M. do domu, przy tym ona tego nie chciała, a poza tym nie miał większej ilości wolnego czasu, zaś do B. była odległość rzędu około 500 km. Oskarżony podkreślił, że M. była zadowolona z wyjazdu, całymi dniami spała, opalała się i pływała w jeziorze. Zaznaczył przy tym, że nigdy nie wziął jej do ośrodka, bo jest to placówka zamknięta i nie mógł wprowadzać obcych. Nie mógł także wykupić jej tam ani wyżywienia, ani noclegu. Wyjaśnił również, że żal mu było M., która skarżyła się na to, że jest w domu bita przez rodziców, że jej ojciec nadużywa alkoholu itp. Stwierdził także, że po powrocie do B. nie chciał wyznać matce M. C. prawdy, ponieważ dziewczyna groziła, że „się potnie”. M. K. przyznał, że w okresie czasu od ogniska do wyjazdu na M. wielokrotnie utrzymywał bardzo częste kontakty telefoniczne z M., oboje pisali do siebie znaczną ilość smsów i trwało to do czasu, kiedy Policja zabezpieczyła jego telefony i laptopy. Oskarżony kategorycznie zaprzeczył, aby kiedykolwiek groził M., coś jej nakazywał, bądź przekazywał informacje związane z tematami seksualnymi i intymnymi. Wyraził także pogląd, że jeśli M. C. i P. S. zeznały na jego niekorzyść, to na pewno skłamały. P. S. zrobiła to z zemsty za to, że rozpadł się ich związek i wyrzucił ją z drużyny i swojego życia. Jeśli chodzi o M. C., to wyraził przypuszczenie, że może to być zmowa, ponieważ obydwie dziewczyny się ze sobą znają. (dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 157-166, 177-178) Słuchany po raz kolejny w toku śledztwa, również nie przyznał się do dokonania zarzucanych mu czynów, podtrzymał złożone uprzednio wyjaśnienia i dodatkowo wyjaśnił m.in. że z całą pewnością nie uprowadził M. C., ani nie wprowadził do końca w błąd jej matki. Nie obiecał jej matce sprawowania opieki nad córką w charakterze drużynowego (...). Matka dziewczyny sama się zgodziła na ten wyjazd, bo sama przyprowadziła córkę i przyniosła jej rzeczy do samochodu. M. K. stwierdził, że wyjazd M. odbył się w okresie od 09.08.2014r. do 23.08.2014r. Zdaniem oskarżonego, on nie porzucił M., robił jej zakupy, w miarę możliwości przychodził sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, starał się zapewnić jej jak największe bezpieczeństwo. Jednocześnie przyznał, że z uwagi na ograniczenia związane z pracą spędzał z nią od godziny do maksymalnie trzech godzin dziennie. Wyjaśnił również, że M. miała możliwość zamieszkania bliżej ośrodka w namiocie lub w jakimś wynajętym lokum, ale ona nie chciała. Zaznaczył, że proponował różne miejsca lokalizacji namiotu, ale ona nie chciała mieszkać nigdzie indziej, niż na tym polu namiotowym. Jednakże w namiocie spała tylko jedną noc, ponieważ stwierdziła, że jest jej zimno i niewygodnie, z tego względu później spała w samochodzie. Podkreślił, że nie wynajął jej innej kwatery, bo tego nie chciała. Dodał również, że nie przypomina sobie aby M. mu zgłaszała, że boi się być sama w nocy. Ponadto stwierdził, że nie przypomina sobie, aby matce M. powiedział, że wyjazd jest nagrodą dla jej córki za to, że jest bardzo dobrą harcerką. Wyjaśnił także, że M. miała przy sobie w portfelu jakieś dokumenty, ale on ich nie widział. Zdaniem oskarżonego gdyby M. coś się stało ze zdrowiem, to on byłby w stanie zapewnić jej opiekę. (dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 534-537) Przesłuchiwany w dniu 7.04.2015r. M. K. również nie przyznał się do dokonania żadnego z zarzucanych mu czynów i zdecydował się na składanie kolejnych wyjaśnień. Odnosząc się do zarzutu przestępstwa popełnionego na szkodę A. C.
(1), przyznał że miało miejsce zdarzenie – impreza w „bunkrach”, przy czym w kwietniu 2012r., a nie 2011r., przed Świętami Wielkanocnymi. Początkowo impreza odbywała się w towarzystwie A. B. i A. B.
(1), którzy jednak w nocy wyszli i w ten sposób on został z A. sam na sam. Ponieważ był pod wpływem alkoholu i nie mógł prowadzić samochodu, a A. miała daleko do domu, to zdecydowali się na to by spędzić noc w „bunkrach”, zwłaszcza że było tam łóżko. M. K. wyjaśnił, że jak leżał z dziewczyną na tym łóżku, to w pewnym momencie „wyszło samo z siebie, że zaczęli się całować i rozbierać”. Chwilę później A. zrobiło się niedobrze i poszła do toalety zwymiotować. Następnie oboje wrócili do pokoju, ubrali się i poszli spać. Zdaniem M. K., gdyby wówczas zgwałcił A., to ona nie zdecydowałaby się pojechać razem z nim do W.
(3), na wyjazd organizowany przez komendę hufca (...) w C.. Na tym bowiem wyjeździe, który miał miejsce w listopadzie 2012r. A. powiedziała komendantce, że chce spać razem z nim w jednym pokoju. M. K. wyjaśnił także, że od października 2012r. był z A. C.
(1)parą, a skoro ich relacje były dobre, to świadczy, że wcześniej nic złego się nie stało. Oskarżony zaznaczył, że wielokrotnie spał u A. w domu, a ona u niego. M. K. stwierdził, że był w związku z A. do kwietnia - maja 2013r., kiedy doszło między nimi do konfliktu, którego powodem było to, że zdradził A. z jej koleżanką M. L.. Uszczegóławiając intymne relacje zA. C.
(1)opisał, że pierwszy stosunek z nią odbył dwa tygodnie po przyjedzie z W.
(3)czyli około końca października lub listopada 2012r. Odnosząc się do zarzutu przestępstwa popełnionego na szkodę O. N., M. K. wyjaśnił, że 29.08.2009r. na biwaku w Z. odbywała się impreza urodzinowa P. S.. W trakcie tej imprezy, po wypiciu piwa O. N. powiedziała do niego, że ma ochotę na seks i on odczytał to jako jednoznaczną propozycję, na którą się zgodził. Następnie oboje udali się do jego namiotu i tam po pewnych perturbacjach uprawiali ze sobą dwukrotnie seks. Po powrocie z tego biwaku, po upływie tygodnia O. N. zaprosiła go do siebie do W. na ognisko. Później on był jeszcze kilkakrotnie u niej w domu, spotykali się i umawiali się w celu odbycia stosunków seksualnych. Oskarżony wyjaśnił, że O. N. była członkiem drużyny do 1 czerwca 2010r., kiedy to po raz ostatni uprawiali ze sobą w harcówce seks. Umówili się na to oficjalnie jako kochankowie. Jego zdaniem, gdyby straszył O. N. lub jej groził, to ona przecież mogła w każdym czasie pójść do domu. Następnie M. K. dodał, że miał dobre stosunki z O. N. jeszcze w 2012r., kiedy to zaprosiła go na kawę do mieszkania, które wynajmował w C.. Ona była wtedy w ciąży i mówiła, że wychodzi za mąż. W toku tego przesłuchania oskarżony opisał także swoje perturbacje w relacjach z dziewczętami i kłótnie do jakich dochodziło między nim, aA. C.
(1)z inicjatywy P. S.. M. K. stwierdził, że bardzo kochał i nadal kocha A. C.
(1)i nigdy by jej nie skrzywdził. Zaznaczył, że spotkanie w „bunkrach” nie było spotkaniem harcerskim w ramach (...). Przyznał, że mimo, iż kochał A., to tak jakoś wyszło, że przespał się z M. L. i ją wybrał. Oskarżony potwierdził, że czasami spożywał alkohol z członkami drużyny, nie potrafiąc wyjaśnić, dlaczego tak robił. Zaznaczył przy tym, że nie należy mylić spotkań prywatnych ze spotkaniami w ramach drużyny. Zaprzeczył kategorycznie, aby kiedykolwiek groził O. N., gdyż nigdy nie było takiej potrzeby. Stwierdził, że przyjął propozycję O. aby z nią współżyć, bo był w niej zauroczony. Zaprzeczył kategorycznie, aby zrobił krzywdę którejkolwiek z dziewcząt, podkreślając, że gdyby to np. zrobił P. S., to ta nie poprosiła by go o to, aby został jej świadkiem na bierzmowaniu. Na koniec kategorycznie stwierdził, że nie zgwałcił P. S., nie groził jej i naprawdę chciał wziąć z nią ślub. (dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 703-708) Przesłuchiwany w końcowej fazie śledztwa, ponownie nie przyznał się do dokonania żadnego z zarzucanych mu czynów, potwierdzając prawdziwość swoich wcześniejszych wyjaśnień. Odnosząc się do zarzutu posiadania treści pornograficznych, wyjaśnił, że M. C. przysyłała mu jakieś zdjęcia, ale on je usuwał i one nie powinny znajdować się w jego telefonie marki S. (...). M. K. stwierdził, że nie potrzebował zdjęć M. i dlatego je usuwał. Oświadczył, że nie ma pojęcia, od kiedy i ile razy M. C. przysłała mu zdjęcia o charakterze pornograficznym, bo on nie przywiązywał wagi do tych zdjęć, wręcz od razu je kasował i dlatego nawet nie jest pewien, czy były to zdjęcia pornograficznie. Kasował je, nawet ich nie otwierając, bo jego w ogóle nie interesowało, co mu przysyłała M. i czego ona od niego chciała. Stwierdził, że widział chyba tylko jedno zdjęcie M. w stroju kąpielowym. Dodał także, że od koleżanki M. – J. C. wie, że podobno istnieje jakiś film z udziałem M., w którym występuje przynajmniej częściowo naga w towarzystwie jakiegoś dwudziesto kilku letniego chłopaka. Oskarżony dodał także, że w ubiegłym roku, po powrocie z M.
(1)i przed zatrzymaniem go przez Policję dowiedział się, że M. C. i A. C.
(1), to w ogóle nadużywają alkoholu, razem się kolegują i „jeszcze z tymi chłopakami”. Zaznaczył, że wie o innych przypadkach niewłaściwego zachowania się M. C. i nadużywania przez nią alkoholu. Po okazaniu mu zdjęć pornograficznych M. oświadczył, że nigdy ich nie widział i widzi je po raz pierwszy w życiu. Następnie po okazaniu mu kolejnych zdjęć, rozpoznał na nich P. B. i stwierdził, że to jest jego dziewczyna. Zaznaczył, że ona na tych zdjęciach jest już pełnoletnia i robił je dwa, trzy lata wcześniej dla własnego użytku. Podkreślił także, że zawsze miał dobre relacje z rodzicami podopiecznych i nikt nigdy nie miał do niego żadnych pretensji. (dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1229-1233, k. 1417-1418). Oskarżony M. K. w trakcie rozprawy głównej również nie przyznał się do dokonania żadnego z dokonanych mu czynów i złożył kolejne niezwykle obszerne wyjaśnienia. W trakcie fazy spontanicznej wypowiedzi w pierwszej kolejności zaznaczył, iż w datach niektórych z zarzutów znajdują się oczywiste błędy. Odnosząc się do przebiegu biwaku, który odbył się w Z. w okresie od 21.08.2009r. do 30.08.2009r. przyznał, że w nocy z 29.08 na 30.08 tuż po urodzinach P. S. współżył seksualnie z O. N., która sama zaproponowała mu seks. Zaznaczył przy tym, że z całą pewnością nie bił ani nie używał przemocy w stosunku do niej, ponieważ namioty były usytuowane blisko siebie, w tym czasie panowała cisza nocna i wartownicy z pewnością usłyszeliby jakieś odgłosy. Następnie w kolejności chronologicznej, niezwykle szczegółowo przedstawił jak wyglądały jego relacje, które przerodziły się w związek z P. S.. Stwierdził m.in., iż do pierwszej bliższej relacji z P. doszło w trakcie biwaku w S., przy czym nie doszło wówczas do zbliżenia seksualnego. Do pierwszego kontaktu seksualnego z P. S. doszło w trakcie rejsu po jeziorach (...), w wakacje 2010r. W tej fazie wyjaśnień oskarżony przytoczył i szczegółowo opisał, że wspólnie z P. uczestniczył w całym szeregu imprez harcerskich, prywatnych, rożnego rodzaju wyjazdach, spotkaniach, koncertach, które zostały udokumentowane m.in. znaczną ilością zdjęć, rozmów na komunikatorze (...). P. wszędzie była obecna i zdjęcia te, w ocenie oskarżonego, dowodzą jednoznacznie nie tylko bardziej precyzyjnemu zakreśleniu ram czasowych poszczególnych zdarzeń, ale wykazaniu, że niemożliwym jest, aby kogoś straszył czy gwałcił, ponieważ w takim przypadku nikt by dobrowolnie nie przyjeżdżał na zbiórki, imprezy czy różnego rodzaju spotkania. Ta uwaga oskarżonego odnosiła się nie tylko do P. S., ale także do pozostałych osób pokrzywdzonych. M. K. w wyjaśnieniach opisał szczegółowo przebieg związku z P. S., który był w jego ocenie bardzo burzliwy, opisując przebieg różnego rodzaju sytuacji i zdarzeń, jakie miały miejsce między nimi na przestrzeni tego czasu. Ponadto przytoczył także przebieg zdarzenia zaistniałego w październiku 2012r., po festynie w B. z okazji Dnia Seniora, kiedy to doszło do definitywnego rozstania z P. S.. Oprócz tego opisał także szczegółowo jak wyglądały jego bliższe relacje z O. N., zaznaczając, że w praktyce sprowadzały się one do tego, że oni po prostu każdorazowo pisali do siebie, umawiając się na konkretny dzień i w konkretnym miejscu by uprawiać seks. Następnie M. K. dokładnie opisał gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach dochodziło do tego rodzaju spotkań. Zaznaczył przy tym m.in., że wiedział ile O. N. ma lat, miał świadomość, że ukończyła 15 lat, dodając, że znał doskonale daty urodzenia innych starszych członków drużyny m.in. z dokumentacji, którą przy okazji różnego rodzaju wyjazdów wypełniał. Podkreślił m.in., iż nie jest prawdą, aby w dniu 01.06.2010r. miał zgwałcić O. N., która po tym zdarzeniu miała się żalić P. S., że została zmuszona do stosunku. Zdaniem oskarżonego sytuacja taka nie mogła mieć miejsca, ponieważ P. S. wtedy nie było w Polsce, jako, że przebywała na wyciecze szkolnej w Hiszpanii lub Portugalii. Na marginesie znaczył także, że jeszcze po tym zdarzeniu spotkał się kilkakrotnie w różnych miejscach z O. N., ostatni raz w czasie gdy już wyprowadziła się od rodziców i mieszkała w wynajętym mieszkaniu w dzielnicy (...) w C.. Wskazując na tę okoliczność zaznaczył, że podaje ją po to, aby wykazać, że nie mógł krzywdzić O. N., bo jeśli by tak było, to ona nie zapraszałaby go do siebie do mieszkania. Zdaniem oskarżonego w trakcie trwania jego znajomości z O. N. doszło pomiędzy nimi do 6 dobrowolnych stosunków płciowych. M. K. podkreślił, że absurdalnym jest zarzucanie mu gróźb karalnych polegających na ujawnieniu jej matce i innym osobom faktu odbycia przez nią w stanie nietrzeźwości stosunku seksualnego, bo wszak, gdyby rozpowszechnił takie informacje, to sam „założyłby sobie pętle na szyje”. Odnosząc się do zarzutu popełnienia przestępstwa na szkodę A. C.
(1)ponownie podkreślił, iż zdarzenie w „bunkrach” miało miejsce z całą pewnością kilka dni przed Świętami Wielkanocnymi w 2012r., a nie 2011r. Następnie ponownie opisał szczegółowo, jak w jego ocenie wyglądał przebieg wypadków zaistniałych w czasie tego spotkania. Ponownie pokreślił, że w czasie tego spotkania był spożywany alkohol w postaci jednej butelki whisky, o pojemności 0.5 l lub 0.7 l, która była spożywana przez 4 osoby, za pieniądze pochodzące ze składki. W ocenie M. K., A. C.
(1)ani wtedy, ani też w innych sytuacjach, nigdy się nie upiła, ponieważ miała dobrą tolerancję na alkohol, na dowód czego opisał przebieg imprezy sylwestrowej, w trakcie której dziewczyna miała spożyć znaczną ilość alkoholu i nic jej nie było. Jednocześnie przyznał, że po opuszczeniu pomieszczeń „bunkrów” przez A. B. i P. B.
(1)zaczął się z A. całować, a następnie rozbierać. Chwilę później dziewczynie zrobiło się niedobrze i poszła zwymiotować, przy czym w jego ocenie stało się tak zapewne dlatego, że połączyła alkohol ze słodyczami. Po powrocie z łazienki do łóżka, oboje położyli się spać i nie doszło wtedy między nimi do stosunku seksualnego. Następnego dnia obudzili się i stwierdzili, że ponieważ do niczego praktycznie nie doszło, to nie będą o tym mówić P. S., z którą oskarżony pozostawał wtedy w związku. W dalszej kolejności M. K. zaznaczył, że w późniejszym czasie A., po tym rzekomym gwałcie, uczestniczyła wspólnie z nim w szeregu zbiórek, także w C., w festynach, czy innych spotkaniach, co także winno znajdować potwierdzenie w dokumentacji fotograficznej. Ponadto w październiku lub grudniu 2012r., Komenda (...) (...) C. zorganizowała w W.
(3)biwak dla drużynowych, w którym uczestniczyła A. i ona wtedy chciała spać razem z nim w jednym pokoju. W ocenie oskarżonego świadczy to jednoznacznie o tym, że nie mógł jej wcześniej zgwałcić, bo w takim wypadku to ona raczej unikałaby jego towarzystwa. M. K. wyjaśnił także, że w późniejszym czasie wielokrotnie utrzymywał z A. C.
(1)dobrowolne stosunki seksualne i sytuacja taka trwała praktycznie do wakacji 2013r. Przyznał również, że w tym czasie utrzymywał także stosunki seksualne z M. L., która też się w nim podkochiwała. Obydwie dziewczyny zorientowały się, że rywalizują o niego i atmosfera między nimi nie była zbyt dobra. M. K. opisał szczegółowo przypadki sytuacji konfliktowych, które zaistniały między nim, a A. C.
(1)i M. L.. W ocenie oskarżonego po raz ostatni spotkał się z A. A. C.
(1)na początku 2014r, kiedy zaproponował jej prowadzenie zastępu utworzonego przy stadninie koni w miejscowości L.. W trakcie kolejnych rozpraw M. K. złożył także szczegółowe wyjaśnienia, odnoszące się do zarzutów popełnienia przez niego rzekomych przestępstw na szkodę M. C.. W pierwszej kolejności zaznaczył, że niemożliwym jest, aby poszczególne przestępstwa zostały popełnione w takich ramach czasowych, jakie zakreślił prokurator wskazując na to, że z różnych przyczyn obiektywnie jest to niemożliwe, gdyż m.in. w tych datach przebywał w innych miejscach, nie dysponował telefonem komórkowym, nie przebywał nigdy w O. ani wP.
(1). Następnie także w porządku chronologicznym przedstawił kiedy i w jakich okolicznościach poznał M. C. i jak wyglądało jej funkcjonowanie w ramach kierowanej przez niego drużyny. Przy tej okazji zaznaczył, że wielokrotnie w różny sposób pomagał nie tylko M. C., ale każdemu, kto takiej pomocy potrzebował m.in. D. i W. T., przytaczając na poparcie tego twierdzenia opis rożnego rodzaju sytuacji. Podkreślił, że zarówno on, jak i jego rodzice oraz dalsi krewni pomagali w pracy z młodzieżą i zawsze czynili to zupełnie nieodpłatnie. M. K. przyznał, że utrzymywał z M. C. praktycznie stały kontakt telefoniczny, nie kwestionując tego, że od kwietnia 2014r. do 16 sierpnia 2014r. M. C. wysłała do niego ponad 17000 smsów, a on do niej niespełna 7500. Utrzymywanie tak częstych kontaktów wynikało z tego, iż on odpisywał dziewczynie na każde pytanie i radził w każdej sprawie, w której do niego się zwracała. Odnosząc się do przebiegu zdarzenia zaistniałego w W.
(1)podkreślił, iż miało ono miejsce w nocy z 02.05. na 03.05.2014r. W dalszej kolejności także szczegółowo opisał w jakich okolicznościach doszło do tego spotkania i co się działo w godzinach wieczornych, już po dopaleniu się ogniska. Nieco odmiennie niż w toku śledztwa wyjaśnił, że w jego ocenie M. C. mogła się zmieścić w namiocie z pozostałymi dziewczętami, lecz one najwyraźniej nie chciały. W pewnym momencie oskarżony wyszedł sprawdzić, czy namiot nie przecieka, ponieważ zaczął padać deszcz. Wówczas zauważył M. owiniętą kocem, która siedział na deszczu przed namiotem. Z uwagi na fakt, że pozostałe dziewczyny już spały, zaproponował jej, aby wsiadła z nim do samochodu. Następnie M. C. usiadła na fotelu pasażera, zaś on na siedzeniach z tyłu. W dalszej kolejności oni praktycznie do godz. 05:00 ze sobą rozmawiali, M. żaliła mu się ze swoich problemów szkolnych, z relacji rodzinnych, powiedziała, że próbowała popełnić samobójstwo itp.. M. K. zaznaczył, że nie dopuścił się wówczas żadnego przestępstwa. Zaznaczył, że w późniejszym czasie uczestniczył w spotkaniach w których brała udział także M. C.. Przebieg tych spotkań był udokumentowany zdjęciami, na których M. jest zadowolona, uśmiechnięta, co w jego ocenie świadczy o tym, że nie mógł jej zgwałcić czy zrobić jej krzywdy. Ponadto oskarżony wyjaśnił, że jeszcze w trakcie spływu kajakowego, który miał miejsce w czerwcu 2014r., zaproponował M., że jak będzie jej źle w domu, jak jej matka będzie urządzać awantury, to będzie mogła ona do niego przyjechać do miejscowości T. na M.
(1), gdzie pracował. Mówiąc to był jednak przekonany, że nic z tego nie wyjdzie, ponieważ zakładał, że mama M. na taki wyjazd na pewno jej nie pozwoli. Następnie opisał szczegółowo przebieg rozmów telefonicznych i ustaleń między M., a jej matką, które doprowadziły w konsekwencji do tego, że zdecydował się przyjechać do B. w dniu 26.
  1. we wczesnych godzinach rannych, po to by zabrać ją do T., wstępnie na tydzień, a jak się później okazało, na dwa tygodnie czasu. Opisując sekwencje i przebieg tych zdarzeń, zrelacjonował to jednak nieco odmiennie niż w wyjaśnieniach złożonych w toku śledztwa. W dalszej kolejności opisał także szczegółowo, jak wyglądał pobyt M. C. na polu namiotowym, położonym nad tym samym jeziorem, nad którym mieścił się ośrodek wypoczynkowy w którym świadczył pracę. Zaznaczył, że mógł poświęcić dziewczynie maksymalnie kilka godzin czasu, przedstawiając szczegółowo z jakich przyczyn. Kilkakrotnie dość dokładnie opisał przebieg zdarzeń w trakcie których M. okłamywała zarówno swoją matkę i inne osoby, tak jak i jego. Stwierdził także m.in., iż początkowo planował, że odwiezie M. do domu po tygodniu, niestety nie przewidział tego, że będzie musiał poprowadzić dodatkowe zajęcia popołudniowe. Ponadto M. bardzo nalegała na to, aby mogła pozostać z nim jeszcze tydzień, wręcz go szantażowała, mówiąc, że jeśli ją odwiezie, to ona się potnie, że jest jej z nim dobrze, że czuje się bezpiecznie i że wyjazd jej się podoba. W związku z powyższym stwierdził, iż odwiezie ją tydzień później, po zakończeniu turnusu. Oskarżony przyznał, że M. C. próbowały opiekować się inne osoby, przebywające na tym samym polu namiotowym, zaznaczając, że on dokładał wszelkich starań, aby dziewczyna miała co jeść i aby była bezpieczna. M. K. stwierdził także, że po odwiezieniu dziewczyny w dniu 09.
  2. do B. później osobiście się z nią nie widział. Kategorycznie podkreślił, iż ani w trakcie tych dwóch tygodni czasu, ani przy wcześniejszych kontaktach, nie próbował nigdy współżyć z M. C., ani też się do niej „dobierać”. Po odwiezieniu M. do domu nie rozmawiał z jej matką, ponieważ nie miał na to czasu, zamienił z nią dosłownie kilka zdań w trakcie których oboje wspólnie uzgodnili, że w późniejszym czasie matka M. zwróci mu pieniądze, które on wyłożył na utrzymanie jej córki. Pod koniec swojej spontanicznej wypowiedzi oskarżony zaznaczył także, że przez 12 lat przynależności do (...) i pracy w charakterze instruktora kajakarstwa i żeglarstwa oraz wychowawcy młodzieży, sprawował pieczę nad łącznie około 6000 dziewczyn i chłopców i nikt nigdy nie miał do niego żadnych zastrzeżeń żeby kogoś molestował czy gwałcił. Ponadto dodał, że jeszcze przez rok czasu uczył w szkole i przez ten czas również przez „jego ręce” przewinęła się spora grupa uczniów. Przyznał jednocześnie, że przez ten czas współżył z 7 młodymi kobietami, które były członkami drużyny (...), którą kierował i które były jego podwładnymi, za wyjątkiem A. K., bo z nią zakładał drużynę. Stwierdził także, że współżył z około 26 kobietami, a zatem nie tylko z członkami drużyny. Oświadczył, iż nie dostrzega niczego niewłaściwego w tym, że współżył z członkami drużyny, ponieważ on te dziewczyny znał od dłuższego czasu, zżył się z każdą z nich, utrzymywał z nimi długotrwałe kontakty i z tego względu nie widzi w tym nic niewłaściwego. Przyznał ponadto, że zdaje sobie sprawę z tego, że ktoś może pomyśleć, iż założył drużynę specjalnie po to, żeby nawiązywać kontakty, znajomości z dziewczynami i żeby z nimi współżyć. Kategorycznie zaznaczył, że z całą pewnością tak nie było, a drużynę utworzył dla dzieciaków po to „by pomagać ludziom i społeczeństwu”. (dowód: wyjaśnienia oskarżonego k. 1537-1547, k. 1564-1572). Po odczytaniu mu wyjaśnień złożonych w toku postępowania przygotowawczego, potwierdził ich prawdziwość, zaznaczając, że dostrzega pewne nieścisłości i rozbieżności lecz jego zdaniem są one przyczyną tego, że składając wyjaśnienia w toku śledztwa, nie miał przy sobie kalendarza, nie przygotowywał się do tych czynności i nie był w stanie zweryfikować niektórych swoich wypowiedzi. Uszczegóławiał także swoje wcześniejsze relacje, podając jak z jego punktu widzenia wyglądało wydawanie rozkazów i kwestia usunięcia kogoś z drużyny za różnego rodzaju przewinienia. Odnosząc się do wyjaśnień opisujących relacje z M. C. przyznał, że dostrzega w tych wyjaśnieniach pe

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.