← Polska

VIII Ga 246/16

Sygn. akt. VIII Ga 246/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 8 lutego 2017r. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy VIII Wydział Gospodarczy w składzie: Przewodniczący SSO Wiesław Łukaszewski Protokola

§ 1

kpc poprzez ich błędną wykładnię i ustalenie błędnej daty skutecznego wniesienia pozwu do Sądu. 2) Naruszenie prawa materialnego:

  1. a)Art. 41 w zw. z art. 50 ustawy o prawie autorskim, poprzez ich niewłaściwą wykładnię i uznanie, że konieczną częścią umowy licencyjnej jest przyznanie prawa do przekazania lub powielenia programu, w konsekwencji nieuznania, iż powód użycza oprogramowania co miało wpływ na przyjęcie błędnego terminu przedawnienia,
  2. b)Art. 744 kc poprzez jego niezastosowanie i błędne wyznaczenie dnia dla wymagalności świadczenia z umowy o świadczenie usług, co miało wpływ na przyjęcie błędnego terminu przedawnienia,
  3. c)Art. 750 kc poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i błędne przyjęcie, że umowa łącząca strony była umową o świadczenie usług, co miało wpływ na przyjęcie błędnego terminu przedawnienia,
  4. d)Art. 751 pkt 1 kc poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie niewłaściwego terminu przedawnienia i błędne ustalenia daty rozpoczęcia biegu przedawnienia,
  5. e)Art. 455 kc poprzez jego zastosowanie w sytuacji, gdy strony w umowie określiły termin zapłaty wynagrodzenia. W uzasadnieniu apelacji podniosła, iż Sąd Rejonowy uznając za zasadny zarzut przedawnienia nie rozpoznał istoty sprawy – kwestii istnienia i zasadności wierzytelności dochodzonej pozwem. Zdaniem apelującej termin przedawnienia w niniejszej sprawie można liczyć na cztery sposoby w zależności od przyjętej kwalifikacji stosunku prawnego łączącego strony uzależnionego od przyjętej dominanty umowy. Zdaniem powódki w każdym przypadku do przedawnienia roszczenia nie doszło. Po pierwsze wskazała, że umowa była przede wszystkim umową najmu programu komputerowego. Zarzuciła, iż ustalenie Sądu I instancji, że nie doszło do najmu programu komputerowego jest błędne. Sąd Rejonowy trafnie bowiem przyjął, iż powódka udostępniła pozwanemu graficzny interfejs za pomocą którego użytkownicy wykorzystują właściwości omawianego programu, którego to programu jednak nie mogą powielać i udostępniać osobom trzecim i to właśnie zdaniem Sądu przesądza o braku najmu programu. Zdaniem apelującej istotą licencji na używanie oprogramowania jest to, że dochodzi do udzielenia prawa jego używania. Tak więc skoro pozwany uzyskał prawo do używania programu komputerowego w celu stworzenia swojej indywidualnej strony www i wprowadzenia w niej zmian, należy uznać, że taki zakres korzystania wyczerpał pojęcie licencji, czy jak to ujął Sąd Rejonowy najmu programu komputerowego. Apelująca powołała się na treść art. 41 ust. 2 i art. 50 ustawy o prawie autorskim i o prawach pokrewnych. Wskazała, iż udzieliła dostępu do swojego programu on-line oraz powołała się na przykład jak postępuje firma (...). Powołała się na zapis pkt 7.2 regulaminu, który stanowi, że „Prawa autorskie do mechanizmu strony i serwisu (...) pozostają przy Operatorze.” Uważała, iż tam gdzie twórca zezwala jedynie na używanie jego dzieła, tzn. je wynajmuje. Wyjaśniła, że udzieliła dostępu w trybie on-line do swojego oprogramowania, które stanowi platformę budującą z wprowadzonych przez użytkownika treści (tekstów i zdjęć) specyficzne strony internetowe www i jednocześnie to oprogramowanie realizuje ich optymalizację pod względem wyszukiwarek i tworząc rozbudowany system linkowania podnoszący pozycję tych stron w wyszukiwarkach. Jej zdaniem jest to umowa najmu oprogramowania, a nie świadczenie usług gdyż powódka nie tworzy stron www, a użytkownicy czynią to sami używając udostępnione im oprogramowanie. Jej zdaniem ten aspekt umowy należy uznać za dominujący. Nie sposób bowiem uznać, aby powódka świadczyła pozwanemu usługi skoro nie stworzyła dla niego strony www oraz jej nie pozycjonowała, a czynił to program komputerowy automatycznie, który ona udostępniła poznanemu. W tym przypadku okres przedawnienia wynosi 3 lata. Po drugie zdaniem apelującej przedmiotowa umowa była przede wszystkim umową o utrzymanie domeny internetowej i hostingu. Powołała się na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 listopada 2007 r. III CZP 109/07 zarzucając, iż Sąd Rejonowy nie wyciągnął z niej właściwych wniosków. Podkreśliła, że nie wykonywała osobiście usługi dla pozwanego i było to automatyczne. Nie było tu zatem elementu zaufania między stronami charakterystycznego dla umów zlecenia. Umowę zaś wykonywał w całości komputer na podstawie danych wprowadzonych przez pozwanego, a efekt tych działań był niezależny od zachowań, cech i umiejętności powódki. Dlatego zdaniem powódki przepis art. 751 kc nie może mieć tu zastosowania, nie może być mowy o „trudnieniu się czynnościami”. Podkreśliła, że ona nie wykonywała żadnych czynności po zawarciu umowy, a jedynie przed i dla zawarcia umowy udostępnia program komputerowy, w którym wyłącznie użytkownik wykonuje czynności dla osiągnięcia skutku. Wywodziła, że umowa stron po użyciu przez pozwanego oprogramowania udostępnionego przez powódkę skutkowała publikacją strony www pod unikalnym adresem www i jej hosting (utrzymanie) przez czas umowy. Jest ona całkowicie odrębną od umowy zlecenia wykonania i publikacji www, bo automatyczną, bez wymaganego osobistego nakładu pracy usługodawcy, który jest warunkiem koniecznym umowy zlecenia. Również w tym przypadku okres przedawnienia to 3 lata. Następnie apelująca nie zgodziła się, że art. 130 § 6 kpc modyfikuje przepis art. 123 § 1 pkt 1 kc, co ma również potwierdzać art.

§ 5kpc.

Wskazywała, że przepisów tych nie można interpretować w sposób wzajemnie się wykluczający. Skoro powódka skutecznie wprowadził pismo do systemu informatycznego Sądu w Lublinie w dniu 23 listopada 2013 r. to przerwała bieg terminu przedawnienia. Podkreśliła, że w myśl art. 123 § 1 pkt 1 kc każda czynność przed Sądem przerywa bieg terminu przedawnienia, a w myśl art.

§ 5

kpc jednoznacznie za datę wniesienia pisma należy uznać datę wprowadzenia go do systemu teleinformatycznego. Brak podstaw do przyjęcia, iż art. 130 § 6 kpc go modyfikuje, a oznacza on jedynie, że w postępowaniu elektronicznym sąd nie wzywa do uzupełnienia braku w postaci opłaty sądowej. Ponadto Sąd ten poinformował powódkę o przyjęciu pisma oraz o terminie 10 dni jaki ma na uiszczenie opłaty sądowej. Apelująca przeprowadziła także wywód na okoliczność terminu wymagalności jej roszczenia. Powołała się na zapisy regulaminu i formularza zamówienia. Przyjmując nawet stosowanie przepisów o zleceniu jej zdaniem skoro pozwany w dniu 25 marca 2013 r. złożył zamówienie świadczenia usług przez okres 12 miesięcy, zatem powódka wykonała usługę i spełniła świadczenie w dniu 25 marca 2014 r. i od tej daty rozpoczął biec dwuletni termin przedawnienia, który upłynął 25 marca 2016 r., zatem 4 miesiące po wniesieniu pozwu. Nie zgodziła się z tym aby wystawienie przedwcześnie faktury miało wpływ na termin wymagalności, bo liczy się termin zawarty w umowie. Podtrzymała zarzut, że nie otrzymała faktury i wskazała na swoje wnioski dowodowe w tym zakresie, które złożyła w sprzeciwie. Przedstawiła również nowy dowód z poprawnie wydrukowanej faktury na pełną kwotę roszczenia. Pozwany w odpowiedzi na apelację wniósł o jej oddalenie w całości jako bezzasadnej i zasądzenie kosztów procesu, a także pominięcie wniosków dowodowych powódki. Podkreślił, że przepis art. 130 § 6 kpc jest zasadą w elektronicznym postępowaniu upominawczym, iż pozew wnosi się wraz z opłatą sądową, gdyż bez niej nie wywołuje on skutków jakie ustawa wiąże z wniesieniem pisma do Sądu. Jego zdaniem zgodnie z zasadą lex specialis derogat legi generali art. 130 § 6 kpc uchyla zasadę z art. 123 § 1 pkt 1 kc. Ponadto art. 130 § 6 kpc jest normą ogólną w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Nie zgodził się z twierdzeniem powódki, że art. 130 § 6 kpc anulował dwie zasady ogólne. Dlatego jego zdaniem Sąd Rejonowy prawidłowo zastosował ten przepis. Dalej zarzucił powódce niekonsekwencję, odnośnie oceny jaki charakter prawny ma umowa stron i zaprzeczył, aby strony zawarły umowę. Jego zdaniem z samych zapisów umowy, którą stworzyła powódka wynika, że potencjalna umowa łącząca strony była umową o świadczenie usług. Nie zgodziła się ze stwierdzeniem, że umowę można zakwalifikować jako umowę najmu, gdyż z takiej umowy wynika obowiązek fizycznego wydania rzeczy, tymczasem przy umowie o świadczenie usług w zakresie reklamy w serwisie powódki trudno mówić o przestrzeni w serwisie jako o rzeczy, a tym bardziej o fizycznym jej wydaniu. Nie zgodziła się także, aby umowa dotyczyła utrzymania domeny internetowej i hostingu, gdyż w żadnym zakresie zarówno domena powódki, jak i jej hosting nie odnosi się do pozwanego. Jego zdaniem w niniejszym postępowaniu powódka domaga się wynagrodzenia za umieszczenie treści reklamowej. Jednak podtrzymał, iż powódka nie udowodnił aby strony łączyła jakakolwiek umowa. Sąd Okręgowy zważył, że: Zgodzić się należy, iż analizowana umowa należy do umów starannego działania, ale od umowy zlecenia (art. 734 kc i art. 750

  1. kc)odróżnia ją istotna cecha konstrukcyjna, że nie jest umową opartą na zaufaniu pomiędzy stronami, wymagającego osobistego jej wykonania przez usługodawcę. Powódka w istocie udostępnia poprzez internet swoim potencjalnym kontrahentom na należącej do niej domenie internetowej swój program komputerowy do korzystania w zakresie umożliwiającym samodzielne stworzenie strony internetowej, a następnie udostępnia tym osobom do korzystania swoją domenę internetową gdzie zostaje zamieszczona strona internetowa, której pozycjonowaniem w wyszukiwarkach internetowych automatycznie zajmuje się program komputerowy powódki. Brak tu zatem elementów umowy zlecenia, o których była mowa powyżej. Za skorzystanie z oferty powódki czyli z funkcji jej programu komputerowego, powódka oczywiście oczekuje stosownego wynagrodzenia, na które godzi się jego kontrahent podczas dokonywanych czynności przy pomocy tego programu komputerowego, co oznacza, że wykluczone jest stosowanie przepisów o umowie użyczenia, która ma odpłatny charakter (art. 710 kc). Zgodzić się również należy z pozwanym, że brak tu jest elementów umowy najmu (art. 659 kc), na którą wskazuje powódka w apelacji, gdyż jej cechą jest fizyczne wydanie rzeczy, a przecież program komputerowy udostępniony do korzystania poprzez internet nie jest rzeczą. W ocenie Sądu nie mamy także tu do czynienia z umową sprzedaży i utrzymania domeny internetowej i hostingu, gdyż strona internetowa stworzona przez kontrahenta powódki jest utrzymywana na domenie powódki i nie dochodzi do jej sprzedaży, lub sprzedaży nowej domeny, a powódka nadal posiada i utrzymuje swoją domenę, na której jej program komputerowy zapewnia odpowiednie pozycjonowanie stworzonej przez kontrahentów stron internetowych. Zgodzić się należy z powódką, że w przypadku umów o reklamę, do których stosujemy przepisy o zleceniu (art. 750
  2. kc)jej przedmiotem jest emisja reklamy, z czym nie mamy do czynienia w przedmiotowej sytuacji, gdyż pozycjonowanie strony internetowej kontrahenta przez program komputerowy powódki nie jest emisją, a jedynie umożliwia osobom korzystającym z internetu otwarcie tej strony i zapoznanie się z jej treścią, przy czym zależy to od aktywności osób trzecich i nie jest to efektem działań powódki. W tej sytuacji nie można się zgodzić ze stanowiskiem Sądu Rejonowego zajętym w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że do przedmiotowej umowy stron mają zastosowanie uregulowania zawarte w art. 750 kc gdyż jest to umowa o świadczenie usług, która nie jest uregulowana innymi przepisami. W ocenie Sądu umowa stron jest umową nienazwaną, a roszczenia powódki są związane z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą w rozumieniu art. 118 kc i dlatego przedawniają się po upływie lat trzech, a nie jak błędnie przyjął Sąd Rejonowy dwóch lat. Jak twierdzi powódka do zawarcia umowy miało dojść w dniu 14 stycznia 2013 r., gdy pozwany miał zalogować się do panelu administracyjnego z użyciem loginu i hasła wysłanego przy rejestracji na jego adres e-mailowy, pobrał formularz, wypełnił go w zakresie płatnym i odesłał na serwer powódki. Od tego momentu umowa przez powódkę była realizowana. Wówczas to powódka jako wierzycielka mógł najwcześniej podjąć czynności zmierzające do spełnienia świadczenia i od tej daty należało liczyć termin przedawnienia. Pozew został wniesiony do Sądu w Lublinie w listopadzie 2015 r., czyli przed upływem 3 lat przedawnienia. W konsekwencji nie ma potrzeby odnieść się do pozostałych zarzutów zawartych w apelacji w zakresie dokładnego ustalenia dnia kiedy został złożony pozew czy 23 listopada 2015 r., czy 30 listopada 2015 r. W konsekwencji mając na uwadze powyższe, uznać należało za nieprawidłowe ustalenie przez Sąd Rejonowy, że doszło w sprawie do przedawnienia roszczeń powódki. W związku z tym na mocy art. 386 § 4 kpc przedmiotowy wyrok podlega uchyleniu, a sprawę przekazano Sądowi Rejonowemu w Bydgoszczy do ponownego rozpoznania, gdyż Sąd Rejonowy nie rozpoznał istoty sprawy, zwłaszcza zarzutu pozwanego, który kwestionuje zawarcie przez strony umowy. Należy rozpoznać wnioski dowodowe stron zmierzające do dokonania ustaleń faktycznych w tym zakresie, czyli przeprowadzić postępowanie dowodowe niemal w całości. Orzeczenie o kosztach postępowania odwoławczego pozostawiono Sądowi Rejonowemu w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie zgodnie z dyspozycją art. 108 § 2 kpc. SSO Wiesław Łukaszewski

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.