← Polska

VIII Pa 83/16

Sygn. akt VIII Pa 83/16 UZASADNIENIE Zaskarżonym wyrokiem z dnia 10 maja 2016 roku Sąd Rejonowy dla Łodzi-Śródmieścia w Łodzi XI Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych zasądził od pozwanego (...) sp.

2 k.p. bieg przedawnienia przerywa się: 1) przez każdą czynność przed właściwym organem powołanym do rozstrzygania sporów lub egzekwowania roszczeń przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia; 2) przez uznanie roszczenia. Z kolei § 2 tegoż przepisu stanowi, że po każdym przerwaniu przedawnienia biegnie ono na nowo. Jeżeli przerwa biegu przedawnienia nastąpiła wskutek jednej z przyczyn przewidzianych w § 1 pkt 1, przedawnienie nie biegnie na nowo, dopóki postępowanie wszczęte w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia nie zostanie zakończone. Przerwanie biegu przedawnienia powoduje likwidację skutków prawnych przedawnienia, które rozpoczęło bieg i rozpoczęcie na nowo biegu tego okresu po ustaniu zdarzeń, które spowodowały przerwanie biegu przedawnienia. Przerwanie biegu przedawnienia następuje przez podjęcie jakiejkolwiek czynności, która bezpośrednio zmierza do dochodzenia, ustalenia, zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia. Termin przedawnienia roszczenia ze stosunku pracy biegnie od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Zgodnie z utrwalonym stanowiskiem doktryny (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 listopada 2009 roku, II CSK 259/09) zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg terminu przedawnienia na podstawie art. 123 § 1 pkt 1 k.c. jedynie co do wierzytelności w zawezwaniu tych określonych, tak co do przedmiotu żądania, jak i wysokości. Jak wynika z poczynionych powyżej przez Sąd Okręgowy ustaleń faktycznych powódka w sprawie X Po 9/15 w dniu 2 lutego 2015 roku zawezwała (...) spółkę z o.o. z siedzibą w W. Oddział Prasa Ł. do zawarcia ugody tej treści, że: (...) Sp. z o.o. z siedzibą w W. Oddział Prasa (...) zapłaci na rzecz Pani A. K.

(1)kwotę 18.962,16 zł brutto z tytułu wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych w terminie 14 dni od daty zawarcia ugody, (...) Sp. z o.o. z siedzibą w W. Oddział Prasa (...) zapłaci na rzecz Pani A. K.
(1)kwotę 66.394,60 zł brutto z tytułu wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta w terminie 14 dni od daty zawarcia ugody. W uzasadnieniu wniosku zostało wskazane, że „roszczenia objęte niniejszym zawezwaniem do próby ugodowej obejmują czasookres od stycznia 2012 roku do października 2012 roku. Z protokołu posiedzenia z dnia 23 marca 2015 roku wynika, że do zawarcia ugody nie doszło. Oznacza to, że powódka wezwała pozwaną do próby zawarcia ugody. Choć do ugody nie doszło, to bieg przedawnienia roszczeń uległ przerwaniu zgodnie z dyspozycja art. 295 § 1 pkt.

§ 2k.p.

Roszczenia powódki we wskazanym w apelacji zakresie tj. od stycznia do kwietnia 2012 roku z tytułu wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta, nie uległy więc przedawnieniu do dnia wystąpienia z pozwem, ponieważ czynność wystąpienia z wnioskiem ugodowego zakończenia sporu spowodowała przeprawienie biegu terminu przedawnienia. Skoro bowiem bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne (art. 120 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p.), natomiast wynagrodzenia za okres od stycznia 2012 roku do kwietnia 2012 roku stały się wymagalne już po złożeniu wniosku o zawezwanie do próby ugodowej, a powództwo zgłoszono 5 czerwca 2015 roku, to roszczenie we wskazanej części w chwili wniesienia pozwu było nieprzedawnione, ponieważ czynność polegająca na wezwaniu do ugody przerwała bieg terminu przedawnienia i rozpoczął on swój bieg od nowa. W tej sytuacji brak było podstaw do podzielenia twierdzeń Sądu Rejonowego, że roszczenia powódki za okres od stycznia do kwietnia 2012 roku uległy przedawnieniu. Mając powyższe na uwadze Sąd Okręgowy w Łodzi na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. zmienił zaskarżony wyrok w punkcie II w ten sposób, że zasądził od (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Oddział w Ł. na rzecz A. K.

(1)tytułem wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta kwoty wskazane w wyroku wraz z ustawowymi odsetkami. Nie zyskały natomiast aprobaty zarzuty apelacyjne dotyczące naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. poprzez dowolne i sprzeczne z treścią zeznań świadków A. K., J. P., G. T. przyjęcie, iż praca nad poniedziałkowym wydaniem (...) nie wymagała ze swojej istoty wykonywania jej w sobotę. Zgodnie z art. 233 § 1 k.p.c. sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Sąd dokonuje oceny wszystkich dowodów przeprowadzonych w postępowaniu, jak również wszelkich okoliczności towarzyszących przeprowadzaniu poszczególnych dowodów, mających znaczenie dla ich mocy i wiarygodności (tak np. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu orzeczenia z 11 lipca 2002 roku, IV CKN 1218/00, LEX nr 80266). Ramy swobodnej oceny dowodów są zakreślone wymaganiami prawa procesowego, doświadczenia życiowego, regułami logicznego myślenia oraz pewnym poziomem świadomości prawnej, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych i ważąc ich moc oraz wiarygodność, odnosi je do pozostałego materiału dowodowego (tak też Sąd Najwyższy w licznych orzeczeniach, np. z dnia 19 czerwca 2001 roku, II UKN 423/00, OSNP 2003/5/137). Poprawność rozumowania sądu powinna być możliwa do skontrolowania, z czym wiąże się obowiązek prawidłowego uzasadniania orzeczeń (art. 328 § 2 k.p.c.). Skuteczne postawienie zarzutu naruszenia przez sąd art. 233 § 1 k.p.c. wymaga zatem wykazania, iż sąd uchybił zasadom logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. Natomiast zarzut dowolnego i fragmentarycznego rozważenia materiału dowodowego wymaga dla swej skuteczności konkretyzacji, i to nie tylko przez wskazanie przepisów procesowych, z naruszeniem których apelujący łączy taki skutek, lecz również przez określenie, jakich dowodów lub jakiej części materiału zarzut dotyczy, a ponadto podania przesłanek dyskwalifikacji postępowania sądu pierwszej instancji w zakresie oceny poszczególnych dowodów na tle znaczenia całokształtu materiału dowodowego oraz w zakresie przyjętej podstawy orzeczenia. W ocenie Sądu Okręgowego dokonana przez Sąd Rejonowy ocena zgromadzonego w postępowaniu materiału dowodowego jest w pełni prawidłowa. Nietrafną jest sugestia apelacji, jakoby z zeznań świadków A. K., J. P., G. T. Sąd Rejonowy wyprowadził treści z nich nie wynikające tj. że praca nad poniedziałkowym wydaniem (...) nie wymagała ze swojej istoty wykonywania jej w sobotę. Z zeznań wskazanych osób wprost wynika, że nie było konieczności przychodzenia do pracy w sobotę. Świadek A. K. zeznał, że „Redaktor musi przyjść w niedzielę do pracy. W sobotę nie pojawia się w pracy, natomiast musi być z nim kontakt telefoniczny, czy mailowy.” (k. 63 v). Świadek G. T. zeznała zaś, że „W soboty to jest czujność i obserwowanie, co dzieje się w mieście.” (e -protokół rozprawy z dnia 26 kwietnia 2016 roku 00:04:30 -00:07:19). Z kolei świadek J. P., który wcześniej zajmował stanowisko redaktora prowadzącego zeznał, że „W soboty w redakcji pojawiałem się sporadycznie przy okazji wydarzeń typu: śmierć papieża, katastrofa smoleńska. Pozostałe soboty nie byłem fizycznie w pracy.”, „Tematy częściowo są czytane przez wydawcę częściowo przez redaktora prowadzącego, większość artykułów czytana jest w niedzielę. Śledzę wydarzenia w Polsce i na świecie. W soboty robię to w domu. Trudno oszacować, ile czasu mi to zajmuje.” Z zeznań wskazanych świadków wynika, że zasadą jest, iż w soboty się nie pracuje, jeżeli zdarzy się przyjść do redakcji to tylko sporadycznie, gdy zaistnieją jakieś ważne wydarzenia, natomiast aktywność dziennikarza sprowadza się do śledzenia w domu wydarzeń z kraju i ze świata. Powyższe wnioski można wyprowadzić również z zeznań pozostałych świadków, jak choćby R. S., który to zeznał, że „To, czy wykonywane są czynności w sobotę zależy od samego redaktora prowadzącego. Dziennikarz dyżurny ma szefa działu, który pierwszy powinien się dowiedzieć o niespodziewanych zdarzeniach. Czasem dziennikarz dzwoni bezpośrednio do redaktora prowadzącego. Jest możliwe, że redaktor prowadzący w sobotę nie wykonuje żadnych czynności związanych z gazetą. To zależy od niego, jak sobie zorganizuje pracę. Jak jest dobrze zorganizowany, to nie przychodzi w soboty. Ciężar obsłużenia wydarzeń nieplanowanych jest na dziennikarzu dyżurującym.” (k. 53). Świadek J. P. zeznał zaś, że „O zdjęciach rozmawiałem z powódką, z wyłączeniem sobót, bo wtedy nie było wydań. Jako fotoreporter pracowałem w soboty, niedziele, jeśli miałem dyżur.” (k. 54). Świadek D. G. zeznał zaś, że „Nie zdarzyło mi się, żeby w sobotę przyjść do pracy.” (k. 62 v). Zatem również zeznania pozostałych świadków potwierdzają, że co do zasady w soboty nie przychodzili do pracy, nie wykonywali żadnych czynności. Dodatkowo z zeznań powyżej przytoczonych wynika, że czytanie tematów do poniedziałkowego wydania gazety odbywa się częściowo przez wydawcę częściowo przez redaktora prowadzącego, przy czym większość artykułów była czytana w niedzielę. Oznacza to, że obowiązki w tym zakresie były podzielone pomiędzy wydawcę i redaktora prowadzącego, przy czym czynności te wykonywali oni w niedziele. Nie można zatem uznać, że rodzaj zajmowanego przez powódkę stanowiska i jej zakres obowiązków powodował konieczność pracy w sobotę w takich sytuacjach. To właśnie od powódki zależała organizacja czasu pracy i można było go zorganizować w taki sposób, jak świadkowie tj. nie stawiając się do pracy soboty. A co za tym idzie nie było konieczności pracy w soboty, aby poniedziałkowe wydanie gazety przygotować. Jednocześnie nie można także pominąć okoliczności, że w piątek było przygotowane już od 70% do 80% materiału do gazety. Z kolei nieplanowane wydarzenia miał obowiązek obsłużyć dziennikarz dyżurujący. W tych okolicznościach stwierdzić należy, że przychodzenie do pracy w sobotę mogło wynikać jedynie z braku właściwego zorganizowania sobie czasu pracy. Skoro zadania do wykonania do poniedziałkowego wydania gazety były w większości przygotowane w piątek, natomiast w niedziele jedynie brakującą już niewielką część opracowywano, to należy przychylić się do rozważań Sądu Rejonowego, że konieczność świadczenia przez powódkę pracy w soboty wynikała z niewłaściwej organizacji jej pracy, która była zależna jedynie od niej, na której kształt sama wpływała. Powódka swobodnie i samodzielnie decydowała o czasie swojej pracy, w taki sposób, aby należycie zrealizować cały zakres powierzonych jej zadań. Sąd Okręgowy podobnie jak Sąd Rejonowy stoi na stanowisku, że nie jest uzasadnionym argumentem, przemawiającym za uwzględnieniem stanowiska powódki w przedmiocie pracy w godzinach nadliczbowych w soboty, konieczność monitorowania i pozyskiwania z telewizji, Internetu, radia bieżących informacji z kraju i ze świata. Po pierwsze takie czynności - jak słusznie przyjął Sąd Rejonowy - mają charakter codzienny, typowy w życiu każdego przeciętnego człowieka - nie tylko osób ściśle związanych ze środkami masowego przekazu. Ponadto „bycie na bieżąco” z serwisami informacyjnymi i nieustanne monitorowanie wydarzeń z regionu, kraju czy świata jest na stałe wpisane w charakter zawodu dziennikarza, jaki też wykonuje powódka. A zatem przy codziennym sprawdzaniu informacji, ich ewentualna weryfikacja w domu w sobotę, nie może zostać uznana za podstawę do przyznania prawa do wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Mając powyższe na uwadze, Sąd Okręgowy zważył, że Sąd Rejonowy nie naruszył przepisów procesowych. Rozumowanie Sądu pierwszej instancji było logiczne i spójne. Poczynione ustalenia faktyczne były prawidłowe, a postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone rzetelnie i wnikliwie. Miało to swoje odzwierciedlenie w rzeczowym uzasadnieniu wyroku. Z tych też względów uznać należy, że brak jest podstaw do stwierdzenia naruszenia przepisów prawa procesowego. Biorąc powyższe pod uwagę, Sąd Okręgowy w Łodzi zgodnie z treścią art. 385 k.p.c. oddalił apelację strony powodowej w pozostałej części jako bezzasadną. O kosztach postępowania pierwszoinstancyjnego Sąd Okręgowy orzekł na podstawie art. 100 k.p.c. Przepis ten stanowi, że w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione lub stosunkowo rozdzielone. Sąd może jednak włożyć na jedną ze stron obowiązek zwrotu wszystkich kosztów, jeżeli jej przeciwnik uległ tylko co do nieznacznej części swego żądania albo gdy określenie należnej mu sumy zależało od wzajemnego obrachunku lub oceny sądu. W niniejszej sprawie powódka wygrała proces w 80% (wygrała co do kwoty 19.238,60 zł - tytułem wynagrodzenia za niedziele i święta; przegrała zaś co do kwoty 4.697,34 zł - tytułem wynagrodzenia za soboty, przy czym kwota 23.936 zł stanowiła wartość przedmiotu sporu tj. 19.238,60 X 100% / przez 23.936 zł daje 80%). Z tych też względów zastosowanie powyższej zasady jest jak najbardziej słuszne. Na koszty poniesione przez powódkę w postępowaniu przed Sądem I instancji złożyły się wydatki związane z ustanowieniem pełnomocnika w łącznej kwocie 1.800 złotych (§ 11 ust. 1 pkt 2 w zw. z § 6 ust 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz.U.2013 poz. 461). Na koszty poniesione przez stronę pozwaną w postępowaniu pierwszoinstancyjnym złożyły się wydatki związane z ustanowieniem pełnomocnika w łącznej kwocie 1.800 złotych (§ 11 ust. 1 pkt 2 w zw. z § 6 ust 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz.U.2013 poz. 461). Przy czym pozwany przegrał sprawę w 80% (stanowi to kwotę 2.880 złotych od kwoty 3600 złotych - 100%). Oznacza to, że pozwany był zobligowany zwrócić stronie powodowej 1.080 złotych (2.880 zł - 1.800 zł), gdyż swoje koszty w wysokości 1.800 złotych, jako przygrywający proces jest zobligowany on ponieś sam. W związku z tym Sąd Okręgowy zasądził od pozwanego na rzecz powódki kwotę 1.080 złotych tytułem zwrotu kosztów procesu za I instancję, stanowiących różnicę między kosztami należnymi a poniesionymi. O kosztach zastępstwa procesowego za II instancję orzeczono na podstawie art. 100 k.p.c. w zw. z § 10 ust. 1 pkt.

§ 9ust.1 pkt 2 w zw.

z § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 r., poz.1800) znosząc je wzajemnie między stronami z uwagi na fakt, iż na etapie postępowania II-go instancyjnego strona powodowa w podobnych częściach sprawę wygrała i przegrała. Co zaś się tyczy apelacji strony pozwanej to w całości nie zasługiwała ona na uwzględnienie. Przede wszystkim brak jest podstaw do podzielenia twierdzeń apelacji co do naruszenia przez Sąd Rejonowy treści art. 233 § 1 k.p.c. poprzez dokonanie oceny dowodów w sposób sprzeczny z zasadami wszechstronności, doświadczenia życiowego oraz zasadami logicznego rozumowania, pominięcie dowodów na okoliczności istotne w sprawie, co skutkowało w szczególności ustaleniem, że pozwany pracodawca był zobowiązany wyznaczyć powódce dzień wolny od pracy za pracę w niedziele i święta oraz że u pracodawcy była wadliwa organizacja pracy, niezależna od powódki. Pamiętać należy, że granice swobodnej oceny dowodów wyznaczają w szczególności: obowiązek wyprowadzenia przez sąd z zebranego materiału dowodowego wniosków logicznie prawidłowych, ramy proceduralne (ocena dowodów musi respektować warunki określone przez prawo procesowe, w szczególności art. 227 -234 k.p.c.), wreszcie poziom świadomości prawnej sędziego oraz dominujące poglądy na sądowe stosowanie prawa. Swobodna ocena dowodów dokonywana jest przez pryzmat własnych przekonań sądu, jego wiedzy i posiadanego zasobu doświadczeń życiowych, uwzględnia wymagania prawa procesowego oraz reguły logicznego myślenia, według których sąd w sposób bezstronny, racjonalny i wszechstronny rozważa materiał dowodowy jako całość, dokonuje wyboru określonych środków dowodowych i - ważąc ich moc oraz wiarygodność - odnosi je do pozostałego materiału dowodowego (por. wyrok Sądu Najwyższego z 10 czerwca 1999 r., II UKN 685/98, OSNAPiUS 2000 r. Nr 17, poz. 655). Do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. mogłoby dojść tylko wówczas, gdyby pozwany wykazał uchybienie podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów (por. wyrok SN z dnia 16.12.2005 r., III CK 314/05). Zdaniem Sądu Okręgowego nie można zarzucić Sądowi pierwszej instancji naruszenia powyższych reguł. Nadto, jeżeli z określonego materiału dowodowego Sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena Sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.) i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami, lub gdy wnioskowanie Sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo - skutkowych, to przeprowadzona przez Sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, I ACa 513/05). Mając na uwadze powyższe, Sąd odwoławczy uznał, iż skarżący nie zdołał wykazać błędów w rozumowaniu Sądu I instancji bądź też niezgodności tego rozumowania z zasadami doświadczenia życiowego. Analizując zarzuty apelacji stwierdzić należy, że twierdzenia skarżącego skupiają się na dwóch kwestiach. Po pierwsze, że powódka nie była zobligowana do pracy w niedziele ponad obowiązującą ją normę 8 godzin, gdyż zlecone jej zadania miała możliwość, przy dobrej organizacji pracy, wykonać w zarezerwowanym na to czasie. Po drugie, pozwany nie był zobligowany do prowadzenia ewidencji czasu pracy powódki, ponieważ zadaniowy system czasu pracy powódki nie obligował go do prowadzenia takiej dokumentacji, natomiast powódka miała pełną swobodę w kształtowaniu rozkładu wykonywanych przez siebie zadań. Odnosząc się do pierwszej kwestii tj. braku konieczności pracy w niedzielę ponad obowiązująca normę to wskazać należy, że zabrakło po stronie pozwanej wymaganej aktywności dowodowej. Zgodnie z art. 140 k.p. w przypadkach uzasadnionych rodzajem pracy lub jej organizacją albo miejscem wykonywania pracy może być stosowany system zadaniowego czasu pracy. Pracodawca, po porozumieniu z pracownikiem, ustala czas niezbędny do wykonania powierzonych zadań, uwzględniając wymiar czasu pracy wynikający z norm określonych w art. 129. Z kolei przepis art. 129 k.p. stanowi, że czas pracy nie może przekraczać 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym 4 miesięcy, z zastrzeżeniem art. 135-138, 143 i 144 (§ 1). W każdym systemie czasu pracy, jeżeli jest to uzasadnione przyczynami obiektywnymi lub technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy, okres rozliczeniowy może być przedłużony, nie więcej jednak niż do 12 miesięcy, przy zachowaniu ogólnych zasad dotyczących ochrony bezpieczeństwa i zdrowia pracowników.(§ 2). Pracodawca nie ma obowiązku sporządzania rozkładu czasu pracy, jeżeli: w porozumieniu z pracownikiem ustali czas niezbędny do wykonania powierzonych zadań, uwzględniając wymiar czasu pracy wynikający z norm określonych w § 1; w takim przypadku rozkład czasu pracy ustala pracownik (§ 4 pkt 2). Sąd Okręgowy nie neguje zapisów powyższych norm prawnych oraz wniosków z nich wypływających. Jednak zauważyć należy, że skarżący negując potrzebę pozostawania przez powódkę w niedzielę ponad obowiązująca ją normę czasu pracy, nie wykazał, iż powierzone zadania do wykonania była ona w stanie wykonać w zarezerwowanym na to czasie. Skarżący stoi na stanowisku, że dyżury niedzielne należały do normalnych zadań powierzonych powódce, które nie przekraczały możliwości wykonania ich przez powódkę w normalnym czasie pracy, przy odpowiedniej organizacji tej pracy. Zdaniem Sądu Okręgowego - wbrew twierdzeniom apelacji, nie można założyć, że faktycznie powódka była w stanie zlecone zadania wykonać w czasie 8 godzin. Powódka, jak i zeznający w sprawie świadkowie wskazywali, że w niedzielę przygotowywano poniedziałkowe wydanie gazety, wprawdzie od 70% do 80% było już gotowe w piątek, jednak w niedzielę pracowało się do czasu zamknięcia wydania, a ten następował w różnych godzinach. Zeznający w sprawie świadkowie wskazywali różne godziny poczynając od 21.30 aż kończąc nawet na 1.00 w nocy. W związku z tym, jeżeli pozwany uważał, iż praca w niedziele nie wymagała pozostawania przez powódkę w wyższym wymiarze niż obowiązująca ją norma czasu pracy, to winien to wykazać. Po stronie pozwanej zabrakło wymaganej aktywności dowodowej. W tej sytuacji nie można poprzestać jedynie na twierdzeniach strony pozwanej, że było to wykonalne w obowiązującej powódkę normie czasu pracy, zwłaszcza jeżeli zeznania świadków takiego stanowiska nie potwierdzają. Zapewne uzasadnionym wsparciem dla stanowiska strony skarżącej nie mogą być wywody dotyczące ustaleń Sądu Rejonowego odnośnie roszczenia powódki co do wynagrodzenia za pracę w soboty. Wprawdzie Sąd I instancji słusznie zważył, że powódka swobodnie i samodzielnie decydowała o czasie swojej pracy, zaś zakres zadań, które powódka była zobowiązana realizować pozwalał na to, aby były one wykonane w inne dni niż soboty. Jednak powyższe stwierdzenie dotyczyło jedynie sobót, czyli dni wolnych dla powódki oraz czynności w postaci monitorowanie wydarzeń w kraju i na świecie, które powódka z uwagi nie tylko na specyfikę zawodu, ale także jako zwykły człowiek stara się śledzić na bieżąco. W związku z tym - jak słusznie uznał Sąd Rejonowy - nie można mówić o wykonywaniu pracy, tym bardziej o pracy w godzinach nadliczbowych. Ponadto dokończenie zadań do wydania poniedziałkowego gazety przypadała właśnie na niedzielę, zatem przychodzenie do pracy w sobotę było zbędnym i miało miejsce z uwagi na złą organizację czasu pracy. Natomiast w niedzielę sytuacja wyglądał inaczej, ponieważ gazeta w tym dniu musiała być już gotowa do druku. Zatem nie można było wyjść do domu po 8 godzinach pracy, ale dopiero po zakończeniu pracy nad poniedziałkowym wydaniem gazety. Tutaj zaś z zeznań świadków wynika, że pracownicy zostawali nawet do godziny 1 w nocy. Dlatego też nie można było wykluczyć, że faktycznie powódka nie była w stanie powierzonych zadań wykonać w czasie na to przeznaczonym. Strona pozwana w żaden skuteczny sposób nie podważyła twierdzeń strony powodowej w tym zakresie. Ponadto pełnomocnik strony pozwanej złożył oświadczenie, że nie neguje wyliczeń strony powodowej, a jedynie co do zasady dochodzone roszczenia. Wyliczenia zaś przedstawione przez pełnomocnika powódki uwzględniało 10 godzin za każdą przepracowaną niedzielę. W tej sytuacji uznać należy, że brak było podstaw do negowania ustaleń Sądu Rejonowego we wskazanym zakresie. Nie zyskał aprobaty Sądu Okręgowego również zarzut apelacji dotyczący braku obowiązku prowadzenia ewidencji czasu pracy powódki, ponieważ zadaniowy system czasu pracy powódki nie obligował go do prowadzenia takiej dokumentacji, natomiast powódka miała pełną swobodę w kształtowaniu rozkładu wykonywanych przez siebie zadań. Powyżej przytoczone normy prawne, na które powołuje się także apelujący, wskazują na określone obowiązki czy też ich brak w przypadku, gdy pracownik jest zatrudniony w zadaniowym w systemie czasu pracy. Jednak z dokumentacji pracowniczej, a dokładnie z informacji o warunkach zatrudnienia i uprawnieniach pracowniczych podpisanych przez powódkę w dniu 1 kwietnia 2005 roku wynika, że za pracę w niedziele i święta pracodawca był zobowiązany wyznaczyć inny dzień wolny od pracy -w zamian za pracę w niedziele – w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli; w zamian za pracę w święto – w ciągu okresu rozliczeniowego (k. 9 akt osobowych powódki część B). Zatem powyższy zapis wskazuje, że pracodawca wziął na siebie obowiązek ewidencjonowania czasu wolnego w przypadku powódki. Czyli miał wskazywać, jaki to stały dzień będzie dniem wolnym dla powódki za pracę w niedziele i święta. Pracodawca - jak wynika z akt sprawy - żadnej natomiast ewidencji czasu pracy powódki w tym zakresie nie prowadził, pomimo przyjętego na siebie zobowiązania. W tej sytuacji powódka była uprawniona do udowodnienia wszelkim sposobami, w jakim wymiarze w rzeczywistości przepracowała. Zwrócić należy uwagę, że w postępowaniu odrębnym w sprawach z zakresu prawa pracy z powództwa pracownika o wynagrodzenie, obowiązuje ogólna reguła procesu, że powód powinien udowadniać słuszność swych twierdzeń w zakresie zgłoszonego żądania, z tą jedynie modyfikacją, iż niewywiązywanie się przez pracodawcę z obowiązku rzetelnego prowadzenia dokumentacji, powoduje dla niego niekorzystne skutki procesowe wówczas, gdy pracownik udowodni swoje twierdzenia przy pomocy innych środków dowodowych niż ta dokumentacja. (wyrok SN z 07-06-2011 II PK 317/10 LEX nr 1095826). Zaniechanie prowadzenia ewidencji czasu pracy przez pracodawcę nie tworzy zatem domniemania wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych w wymiarze przedstawianym przez samego pracownika. Jednakże pracownik może i powinien wobec tego oferować inne środki dowodowe, które podlegają ocenie w ramach całokształtu materiału dowodowego. (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 maja 2012 r. II PK 231/11 LEX nr 1313664). Pracownik (powód) może powoływać wszelkie dowody na wykazanie zasadności swego roszczenia, w tym posiadające mniejszą moc dowodową niż dokumenty dotyczące czasu pracy, a więc na przykład dowody osobowe, z których prima facie (z wykorzystaniem domniemań faktycznych - art. 231 k.p.c.) może wynikać liczba przepracowanych godzin nadliczbowych. (wyrok SN 09-07-2009 II PK 34/09 LEX nr 527067). Tak też było w niniejszej sprawie, gdzie powódka starała się swoim zeznaniami, jak i zeznaniami świadków wykazać, iż nie odbierała dni wolnych za przepracowane niedziele. Jak wynika z akt sprawy - co zresztą przyznaje skarżący - pracodawca nie prowadził ewidencji dni wolnych. Dlatego też wobec braku wskazanej dokumentacji potwierdzającej odbiór dni wolnych, przysługujących powódce tytułem odbioru dni za pracę w niedziele i święta, prawidłowo uznał Sąd Rejonowy za wiarygodne zeznania powódki i świadka M. S. w przedmiocie niezapewnienia powódce możliwości odbioru dni wolnych za pracę w niedziele i święta, konsekwencją czego braku odbioru tych dni. Jednocześnie, co istotne, strona pozwana nie podnosiła w toku procesu okoliczności, iż powódka takie dni faktycznie odebrała, a jedynie argument, że każdorazowo zapewniała powódce możliwość odbioru dni wolnych. Samo takie zapewnienie nie jest wystarczające do uznania, że w rzeczywistości powódka z tego uprawnienia skorzystała. Nadto powódka jasno wskazała, że pracodawca stwierdził, iż na jej stanowisku nie ma odbioru dnia wolnego. Dlatego też wszystkie te okoliczności pozwoliły uznać twierdzenia powódki, mające potwierdzenie w zeznaniach świadków, za wiarygodne, że do odbioru dni wolnych za przepracowane niedziele i święta nie dochodziło. To pracodawca winien zadbać, aby takie wolne dni były skarżącej przyznawane. Co za tym idzie zgłoszone roszczenie o wypłatę wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta zostało słusznie przez Sąd Rejonowy uwzględnione. Mając powyższe na uwadze uznać należy, że Sąd Rejonowy nie naruszył zasad logicznego rozumowania i wnioskowania zgodnego z zasadami doświadczenia życiowego ustalając, że powódka za czas przepracowany w niedziele i święta nie otrzymała dnia wolnego. Akceptacja powyższych ustaleń faktycznych i oceny dowodów Sądu Rejonowego czyni bezzasadnym zarzut obrazy prawa materialnego tj. art. 140 oraz 151 §1 k.p. poprzez ich niewłaściwe zastosowanie oraz naruszenie art. 129 § 4 pkt 2 i art. 149 § 2 k.p. poprzez ich niezastosowanie. Biorąc powyższe pod uwagę, Sąd Okręgowy w Łodzi zgodnie z treścią art. 385 k.p.c., oddalił apelację strony pozwanej jako bezzasadną. O kosztach postępowania za II instancję orzeczono na podstawie 98 k.p.c. w zw. z § 10 ust. 1 pkt.

§ 9ust.1 pkt 2 w zw.

z § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 r., poz.1800), ponieważ apelacja strony pozwanej w całości okazał się nieuzasadniona. Przewodnicząca: Sędziowie: E.W.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.