polegające na błędnym przyjęciu, że pozwana (...) S.A. nie jest inwestorem w rozumieniu tego przepisu, czyli podmiotem odpowiedzialnym solidarnie za zapłatę powodowi wynagrodzenia; 4) naruszenie prawa materialnego poprzez błędne zastosowanie art. 647
Oczywistym jest bowiem, że aby uzyskać ochronę w trybie tego przepisu trzeba mieć status podwykonawcy. Podwykonawcę zaś nie łączy z inwestorem żaden stosunek umowny, dlatego ustawowa solidarność z art.
jest dla niego dodatkową gwarancją zapłaty od inwestora wynagrodzenia za roboty budowlane, jeżeli jego bezpośredni kontrahent mu go nie zapłacił. Tymczasem Syndyk wedle konstrukcji żądania dochodzi wynagrodzenia z umowy o roboty budowlane zawartej przez upadłą Spółkę (...) jako generalny wykonawca, co wynika wprost z podstawy faktycznej pozwu (k-2v). Okoliczność, że to Spółka (...) była generalnym wykonawcą w postępowaniu pierwszoinstancyjnym nie była kwestionowana. Nie wymaga komentarza, że zakres wyrokowania określony jest powództwem powoda (art. 321 § 1 k.p.c.), na które składa się dokładnie określone żądanie i przytoczenie okoliczności faktycznych je uzasadniających (art. 187 § 1 pkt 1 i 2 k.p.c.). Skoro status Spółki (...) jako generalnego wykonawcy był elementem podstawy faktycznej w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, niekwestionowanym przez żądną ze stron, to w istocie koncepcja na jakiej opiera się obecnie apelacja stanowi niedopuszczalną na tym etapie zamianę podstawy faktycznej powództwa w kierunku ustalenia, że Spółka (...) miała status podwykonawcy. Powód bowiem formułując zarzuty ujęte w punktach 1 i 2 apelacji dotyczące umowy z 28 czerwca 2011r. neguje ustalenie, że była to umowa o powiernicze zastępstwo inwestycyjne na rzecz tezy, że była to umowa o roboty budowlane i to Spółka (...) miała status generalnego wykonawcy. W konsekwencji poprzez zarzuty z punktów 3 i 4 apelujący forsuje koncepcję, że Spółka (...) - jako zawierająca umowę ze Spółką (...) - ma już status podwykonawcy, zaś tak zaprezentowany stan faktyczny odpowiada wówczas hipotezie normy prawnej zawartej w art.
Prawdą jest, że gdyby lepsza była jakość kontraktowania na tle przedmiotowej inwestycji, nie byłoby takiej dowolności w interpretacji umów zawieranych w związku z nią. Dlatego przy wykładni umów z 28 czerwca i 4 lipca 2011r. należy mieć na uwadze nie tylko ich nazwy i literalne zapisy lecz ich wykładni dokonywać przez pryzmat art. 65 § 2 k.c. z uwzględnieniem jak rzeczywiście umowy te były wykonywane. Przy czym przypomnieć należy w najogólniejszym zarysie jaką rolę pełni inwestor zastępczy, generalny wykonawca i podwykonawca. Inwestor zastępczy, jak sama nazwa wskazuje, zastępuje inwestora bezpośredniego, czyli podejmuje za niego określone (zlecone mu) czynności, do których zobowiązany jest inwestor w ramach procesu budowlanego, tak że ten nie musi być bezpośrednio zaangażowany w budowę. Nie ma jego ustawowej definicji, stąd pomocna dla określenia jego roli może być Polska Norma ustawiona dnia 25 kwietnia 2000r. (PN-ISO 6707-2:2000 Budownictwo - Terminologia - Terminy stosowane w umowach - umowa o zastępstwo inwestycyjne), na którą zresztą powoływała się w swojej argumentacji Spółka (...). Zgodnie z nią inwestor zastępczy to jednostka organizacyjna działająca odpłatnie w imieniu zamawiającego i odpowiedzialna przed nim za organizację i koordynację działań wszystkich stron uczestniczących w przedsięwzięciu inwestycyjnym. Tym samym inwestor zastępczy w imieniu inwestora bezpośredniego organizuje cały proces robót budowlanych. W stosunkach z kontrahentami występuje on – w zależności od rodzaju zawartej z nim przez inwestora bezpośredniego umowy – jako przedstawiciel inwestora (działa wtedy w imieniu inwestora i na jego rzecz) lub jako powiernik inwestora (działa wówczas w imieniu własnym, ale na rzecz inwestora). Inwestor zastępczy zatem organizuje, koordynuje i rozlicza proces inwestycyjny ale sam go nie wykonuje. Dlatego umowa o zastępstwo inwestycyjne nie jest umową o wykonanie przedsięwzięcia inwestycyjnego. Z kolei na gruncie przepisów kodeksu cywilnego za umowę o generalne wykonawstwo robót budowlanych należy uważać umowę zdefiniowaną w art. 647 k.c., w której pomiędzy wykonawcą określanym jako generalny wykonawca a inwestorem uzgodniony zostaje zakres robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub przy pomocy podwykonawców. W umowie tej wykonawca zajmuje pozycję przyjmującego zamówienie, a inwestor – zamawiającego wykonanie robót budowlanych. Generalny wykonawca jest zatem głównym organizatorem i wykonawcą robót budowlanych . Jeśli powierzy on częściowe wykonanie określonego frontu robót innemu wykonawcy mamy do czynienia z umową o podwykonawstwo robót budowlanych. Jak zatem wynika z powyższego łącząca inwestora bezpośredniego z inwestorem zastępczym umowa nie może być kwalifikowana jako umowa o roboty budowlane, zaś stosunku łączącego inwestora zastępczego z wykonawcą w żadnym wypadku nie można kwalifikować jako podwykonawstwa. Umowa z 28 czerwca 2011r. zawarta pomiędzy (...) S.A. a (...) sp.z o.o. , pomimo, iż w nazwie i opisie części jej przedmiotu miała obok nadzoru, także wykonanie robót budowlanych ale w sprawie jest niesporne, że spółka (...) w rzeczywistości nie wykonywała i nie miała wykonywać żadnych prac budowlanych. Niesporne bowiem było już na etapie kontraktowania, że to właśnie Spółka (...) zarekomendowała Spółce (...) jako generalnego wykonawcę przedmiotowej inwestycji. Jakkolwiek nie wskazuje się jej w samej umowie z nazwy, jednak w § 5 pkt 7 mowa jest już o akceptacji zamawiającego (k-120), a nikt nie twierdził, że załącznik nr 8, do którego odsyła ten zapis kontraktu zawiera dokumenty rejestrowe innego podmiotu jako generalnego wykonawcy. Świadczą tym (niezależnie od innych dowodów osobowych) już choćby zeznania W. K. - ówczesnego Prezesa Zarządu Spółki F., iż pełniła ona rolę generalnego wykonawcy. Jak zeznał: ”Byliśmy najwyższą czapą przy wykonywaniu robót budowlanych”. Przyznawał też, że Spółka (...) nie prowadziła żadnych robót budowlanych (k-213-114). Prawidłowo Sąd Okręgowy przyjął, że o powierniczym charakterze omawianej umowy świadczy zapis jej § 3 punkt 1, gdzie mowa jest, że spółka (...) działa we własnym imieniu i na rzecz zamawiającego (k-117). Do jej obowiązków zgodnie z § 3 pkt 3 umowy należało między innymi przekazanie placu budowy generalnemu wykonawcy, koordynowanie pracy między branżami, dokonywanie odbioru zakończonych etapów robót budowlanych, protokolarna akceptacja robót po zakończeniu każdego etapu, dokonanie odbioru końcowego inwestycji, terminowe wypłacanie zobowiązań wobec generalnego wykonawcy oraz nadzór nad płatnościami wynikającymi zobowiązań generalnego wykonawcy wobec zgłoszonych podwykonawców, co koreluje z zakresem obowiązków inwestora przewidzianych art. 18 ustawy z dnia 7 lipca 1994r. Prawo budowlane (tekst jednolity: Dz.U. z 2016 r. poz. 290). Jest niesporne, że Spółka (...) tylko przekazywała środki finansowe na realizację zamówienia na rzecz (...) jako inwestora zastępczego, który realizował z tych środków wierzytelności wobec wykonawców lub dostawców. Wszystkie faktury VAT wystawiane były na spółkę (...), która przyjmowała protokoły zaawansowania robót stanowiące załącznik do faktury i je akceptowała. Te względy legły u podstaw zasądzenia od Spółki (...) jako inwestora zastępczego powierniczego dochodzonego wynagrodzenia za roboty budowlane. W przypadku umowy o zastępstwo inwestycyjne o charakterze powierniczym to inwestor zastępczy ponosi odpowiedzialność względem wykonawców i podwykonawców (tak T. Sokołowski, Komentarz do art.
KC (w:) A. Kidyba (red.), KC. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część szczególna oraz Sąd Apelacyjny w Warszawie wyroku z dnia 13 lipca 2005 r., VI ACa 214/05, LEX nr 1645937). Spółka (...) zaś, na podstawie zawartej z nią umowy z 4 lipca 2011r. przejęła przecież całość robót do wykonania, bo taka jest istota umowy o generalne wykonawstwo. Niesporne było w tej sprawie, że to ona, przy wykorzystaniu podwykonawców, zrealizowała przedmiotową inwestycję, a Spółka (...) nie wykonywała żadnych robót budowlanych. Zatem wbrew twierdzeniom apelacji sposób wykonywania obu umów wcale nie przemawia na rzecz prezentowanych w niej koncepcji. W świetle powyższego stosunku łączącego Spółkę (...) jako inwestora zastępczego ze Spółką (...) jako generalnym wykonawcą nie można zakwalifikować jako podwykonawstwa, a tylko wtedy stosowanie art.
wchodziłoby w grę. Zarzut zatem naruszenia tego przepisu, jak też § 1 i 6 art.
k.c., jest nieuprawniony. W niewadliwie bowiem ustalonych w sprawie okolicznościach nie ma ani umownego, ani ustawowego źródła obowiązku zapłaty dochodzonego wynagrodzenia przez Spółkę (...). Dlatego apelacja jako bezzasadna podlegała oddaleniu zgodnie z art. 385 k.p.c. Orzeczenie o kosztach postępowania apelacyjnego ma oparcie w przepisach art. 98 § 1 i 3 k.p.c., art. 99 w związku z art. 391 k.p.c. oraz § 2 pkt 7, § 10 ust 1 pkt 2 oraz § 21 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U. z 2015, poz. 1804), a także przy uwzględnieniu § 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3 października 2016r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U. z 2016, poz. 1667). Natomiast o obciążeniu Skarbu Państwa nieuiszczoną przez powoda opłatą od apelacji orzeczono stosownie do art. 113 ust 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jednolity: Dz.U. z 2016r. poz. 623). Z tych wszystkich względów i na podstawie wyżej powoływanych przepisów Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji wyroku.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.