← Polska

III APa 68/16

Sygn. akt III APa 68/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 9 lutego 2017 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach Wydział III Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie: Przewodniczący SSA Jolanta P

k.c. Zgodnie z brzmieniem art. 2 ustawy zmieniającej do roszczeń, o których mowa w art. 1, powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, a według przepisów dotychczasowych w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych, stosuje się przepisy art.

k.c. Nowy przepis wydłużył termin przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody wynikłej ze zbrodni lub występku z 10 do 20 lat (art.

§ 2k.c.).

W art.

§ 3k.c.

wskazano, że 3-letni termin przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej, niż z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Dotychczasowy przepis art. 442 § 1 k.c. stanowił, że roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat 3 od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym wypadku roszczenie przedawnia się z upływem lat 10 od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę. Zgodnie z art. 442 § 2 k.c., jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o jej naprawienie ulega przedawnieniu z upływem lat 10 od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Skoro zatem wypadek przy pracy syna powódki miał miejsce w dniu 29 lipca 2006r., to w dacie wejścia w życie art.

§ 2k.c.

dnia 10 sierpnia 2007r. - jej roszczenie nie uległo przedawnieniu. Ma więc do niej zastosowanie przepis art.

§ 1k.c.

stanowiący, że roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat 3 od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy, niż 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Ponieważ pozew został wniesiony w dniu 27 października 2008r., przeto terminy te zostały zachowane. Składając pozew samodzielnie, bez pomocy fachowego pełnomocnika, powódka od początku powoływała się na przepis art. 448 k.c., więc jej roszczenie o zasądzenie na tej podstawie zadośćuczynienia nie uległo przedawnieniu. Sąd I instancji zauważył, iż nowy przepis art. 446 § 4 k.c. wzmacnia pozycję najbliższego członka rodziny, jednak nie wyklucza stosowania także art. 448 k.c. do roszczeń o zadośćuczynienie pieniężne przysługujące najbliższemu członkowi rodziny za doznaną krzywdę także wtedy, gdy śmierć nastąpiła na skutek deliktu przed 3 sierpnia 2008r. (tak wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 18 grudnia 2014r., VI ACa 193/14). O ile odpowiedzialność danego podmiotu oparta jest na zasadzie ryzyka, a swym działaniem lub zaniechaniem doprowadza on do naruszenia dóbr osobistych, dopuszczalne jest przyznanie zadośćuczynienia z art. 448 k.c. (tak wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 23 maja 2014r., I ACa 45/14; z 20 lutego 2014r., I ACa 998/13 i z 3 lutego 2015r., I ACa 882/14). W niniejszym przypadku działanie przedsiębiorstwa pozwanej, jak również działania i zaniechania jej pracowników w 75% sprowadziły zdarzenie z dnia 29 lipca 2006r. Organ orzekający wskazał, że zaliczenie poczucia więzi rodzinnych do dóbr osobistych podlegających ochronie cywilnoprawnej wynika nie tylko z przeświadczenia o trudnym do wyrażenia znaczeniu tej więzi w życiu każdej osoby fizycznej, ale również z cierpienia będącego następstwem zerwania tej więzi, w szczególności w sposób nagły spowodowany przez osoby trzecie. Krzywdą wyrządzoną osobom bliskim dla poszkodowanego jest naruszenie dobra osobistego poprzez powodujące ból i cierpienie zerwanie więzi emocjonalnej, szczególnie bliskiej w relacjach rodzinnych. Wysokość zadośćuczynienia z tego tytułu winna być uzależniona od indywidualnej oceny sytuacji, jaka panowała w rodzinie przed śmiercią osoby bliskiej i jakiej można by się spodziewać, gdyby do tej śmierci nie doszło. Istotne są również takie okoliczności, jak to, czy osoby uprawnione pozostawały w najbliższym kręgu rodzinnym, we wspólnym gospodarstwie domowym, czy doszło do całkowitego osamotnienia osoby uprawnionej przy uwzględnieniu jej wieku, stanu zdrowia, możliwości życiowych i potrzeb. Sąd I instancji podkreślił, iż zerwanie więzi powódki z synem spowodowało nieodwracalne pozbawienie jej bezpośredniego kontaktu z bliskim jej synem, niemożność uczestniczenia we wspólnym życiu, dzieleniu się troskami i radościami, borykaniu z codziennymi sprawami i świadczeniu wzajemnej pomocy. Poszkodowany mieszkał z rodzicami. Spędzał dużo wspólnego czasu z matką. Ponadto, rodzina R. była bardzo zżyta ze sobą - wszyscy spędzali wspólnie święta, urodziny oraz inne uroczystości rodzinne. Powódka bardzo przeżyła śmierć syna i nadal odczuwa jego brak. Po śmierci syna powódka podupadła na zdrowiu - ma nerwicę żołądka i depresję. Jak wynika z opinii biegłego z zakresu psychologii, powódka cierpi na zaburzenia depresyjne reaktywne i tzw. nieukończoną żałobę, polegającą na nie przeżyciu i nie przepracowaniu emocji związanych z przeżytą traumą tragicznej utraty syna, z którym była bardzo silnie związana emocjonalnie oraz który stanowił priorytetowe miejsce w jej systemie wartości. Doznany przez nią uraz psychiczny w następstwie traumy - nagłej, tragicznej utraty syna - był swoistym czynnikiem wyzwalającym wystąpienie u niej rozstroju zdrowia psychicznego. Aktualny stopień i charakter dolegliwości psychicznych powódki jest znaczny i zaburza w sposób istotny jej funkcjonowanie w życiu codziennym. Organ orzekający przypomniał, że podstawową funkcją zadośćuczynienia pieniężnego za naruszenie dóbr osobistych jest funkcja kompensacyjna. Jego celem jest wynagrodzenie doznanej krzywdy, więc jako takie, nie może mieć tylko symbolicznego znaczenia. Nie będąc odszkodowaniem, powinno mieć odczuwalną wartość majątkową. Mając zatem powyższe na uwadze, Sąd I instancji na mocy art. 448 k.c. w związku z art. 23 k.c. i 24 k.c., art. 435 k.c. i art. 430 k.c. zasądził na rzecz powódki 75% dochodzonej przez nią kwoty, odpowiednią do stopnia odpowiedzialności pozwanej za śmierć jej syna, tj. 56.250 zł. Sąd ten uznał, że zadośćuczynienie w tej wysokości będzie stosowne w rozumieniu art. 448 k.c. i nie nadmiernie wygórowane z uwagi na doznaną przez powódkę traumę. Wziął przy tym pod uwagę wysokość wypłaconego jej już jednorazowego odszkodowania przez ZUS. Odsetki ustawowe za opóźnienie od zasądzonej kwoty Sąd Okręgowy zasądził na mocy art. 481 k.c. w związku z art. 455 k.c. od dnia następującego po dniu doręczenia odpisu pozwu. Sąd ten nie znalazł przy tym podstaw prawnych do ograniczenia okresu naliczania odsetek z uwagi na upływ długiego czasu od początku postępowania. Przebieg postępowania uwarunkowany był bowiem charakterem podejmowanych czynności. Orzeczenia w przedmiocie zawieszenia postępowania mogły przy tym podlegać kontroli instancyjnej. Na podstawie art. 203 k.p.c. w związku z art. 355 § 1 k.p.c., Sąd I instancji umorzył postępowanie w przedmiocie zapłaty kosztów pogrzebu i pomnika z uwagi na cofnięcie pozwu w tym zakresie, za zgodą pozwanej. Powołał się przy tym na przepis art. 203 § 1 k.p.c., po myśli którego pozew może być cofnięty bez zezwolenia pozwanego, aż do rozpoczęcia rozprawy, a jeżeli z cofnięciem połączone jest zrzeczenie się roszczenia - aż do wydania wyroku. Stosownie do art. 203 § 4 k.p.c. w związku z art. 469 k.p.c., czynność ta nie była niedopuszczalna, sprzeczna z prawem lub z zasadami współżycia społecznego oraz nie zmierzała do obejścia prawa. W pozostałej części Sąd Okręgowy oddalił powództwo, jako nieuzasadnione. O kosztach Sąd ten orzekł na podstawie art. 100 § 1 k.p.c. w związku § 6 pkt 6 i § 11 ust. 1 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (Dz. U. z 2013r., poz. 490 z późn. zm.) przy zastosowaniu art. 35 ust. 1 w związku z art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2016r., poz. 623) stosunkowo rozdzielając je pomiędzy stronami i obciążając dodatkowo pozwaną proporcjonalną do jej przegranej częścią poniesionych w sprawie wydatków. Apelację od wyroku wniosła pozwana. Zaskarżyła wyrok w części, w jakiej Sąd uwzględnił powództwo tj. co do punktu 1, 4 i 5 wyroku. Domagała się: - zmiany zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa i zasądzenia od powódki na jej rzecz kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych, - rozpoznania postanowienia Sądu I instancji z 29 czerwca 2015r. o oddaleniu wniosku pozwanej o wyłączenie biegłego sądowego H. N.

(1)z uwagi na okoliczności budzące uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności, w związku z czym, pełnomocnik pozwanej zgłosił zastrzeżenie do protokołu posiedzenia z 6 października 2015r., - rozpoznania postanowienia Sądu I instancji z 12 listopada 2015r. o oddaleniu wniosku pozwanej o dopuszczenie dowodu z pisemnej opinii innego biegłego sądowego z zakresu bhp w górnictwie, w związku z czym, pełnomocnik pozwanej zgłosił zastrzeżenie do protokołu posiedzenia z 12 listopada 2015r.; - dopuszczenia dowodu z opinii innego biegłego sądowego z zakresu bhp w górnictwie w miejsce opinii biegłego H. N.
(1)na okoliczność, jak w postanowieniu Sądu I instancji z 26 lutego 2015r. Apelująca zarzuciła zaskarżonemu wyrokowi: 1. naruszenie przepisów postępowania, a to: a) art. 281 k.p.c. w związku z art. 49 k.p.c. przez oddalenie wniosku pozwanej o wyłączenie biegłego sądowego z zakresu bhp w górnictwie H. N.
(1), podczas, gdy zachodziły uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności, a to wobec posłużenia się przez biegłego w treści opinii pod adresem reprezentującego pozwaną pełnomocnika stwierdzeniem: „Zdumiewającym i irytującym pozostaje dla mnie fakt, że tak prosta, oczywista i dla każdego górniczego fachowca i zrozumiała okoliczność wypadku mogła doprowadzić do sporządzenia 1790 stron akt przedmiotowego postępowania. Powyższe umożliwione zostało skutecznym matactwem zeznań osób oskarżonych i manipulacją informacji niezgodnych z rzeczywistością przez ich pełnomocników”, b) art. 233 § 1 k.p.c. w związku z art. 286 k.p.c. przez: - przyjęcie, że opinia biegłego z zakresu bhp w górnictwie H. N.
(1)jest bezstronna, rzeczowa i przekonywająca i oparcie na tej opinii zaskarżonego wyroku, podczas, gdy biegły sformułował w niej niemerytoryczne, pełne negatywnych emocji uwagi, skierowane pod adresem pełnomocnika pozwanej i jej pracowników, zarzucając im m.in. matactwo, jak i pod adresem biegłych powołanych w sprawie karnej z Katedry (...) w K. oraz biegłego z zakresu bhp H. N.
(2). W odniesieniu do ostatniego z wymienionych, biegły N. wskazał w ustnej opinii uzupełniającej, iż „jego określenie całej sytuacji to jest skandal na skalę całego górnictwa”. Natomiast co do opinii Katedry (...) w K. wskazał, iż „poza wysokimi kosztami nie wniosła ona żadnych istotnych informacji dotyczących przyczyn zaistniałego wypadku (....), który był faktem oczywistym i nie wymagającym skomplikowanych symulacji komputerowych”. Okoliczności te powinny skutkować wykluczeniem przez Sąd opinii biegłego H. N.
(1)z materiału dowodowego w niniejszej sprawie i powołaniem innego biegłego sądowego, zgodnie z wnioskiem pozwanej, - oparcie zaskarżonego wyroku w całości i bezkrytycznie na opinii biegłego sądowego H. N.
(1), podczas, gdy treść tej opinii w zakresie ustalenia, iż K. R. nie został wycofany z trasy transportu i pozostawiony w zasięgu wozu kopalnianego przez przodowego, jest sprzeczna ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym, tj. opinią biegłych prof. dr hab. inż. A. K.
(1)i dr inż. P. G. z Katedry (...), opinią biegłego P. G., zeznaniami świadka A. K.
(1), wyrokiem Sądu Rejonowego w Mysłowicach (II K 575/11), opinią biegłego sądowego z zakresu bhp dla podziemnych zakładów pracy mgr inż. H. N.
(2), a w konsekwencji, błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku, polegający na przyjęciu przez Sąd, iż nie doszło do wycofania poszkodowanego z trasy transportu kolejką podwieszaną (...), c) art. 286 k.p.c. w związku z art. 278 k.p.c. i art 328 § 2 k.p.c. przez oddalenie wniosku pozwanej o zobowiązanie biegłej sądowej A. K.
(2)do sporządzenia opinii uzupełniającej i brak odniesienia się przez Sąd w treści uzasadnienia wyroku do zarzutów zgłoszonych przez pozwaną do jej opinii, d) art. 233 § 1 k.p.c. przez przyjęcie, że pozwana: - odpowiada w 75% za sprowadzenie wypadku z 29 lipca 2006r., podczas, gdy z ustnej opinii uzupełniającej biegłego sądowego H. N.
(1)wynika, iż „jest logiczne, że gdyby poszkodowany wybiegł bez uzgodnienia z przełożonym na trasę, to wtedy ponosi odpowiedzialność. Trudno ocenić w jakim procencie, ale byłaby to największa część przyczynienia, poza nieprawidłowościami technicznymi i brakiem przeszkolenia. Powiedzmy 75%”, - nie wykazała, iż szkoda nastąpiła wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności, podczas, gdy zgromadzony materiał dowodowy, a w szczególności ekspertyza NR MD/03/ (...)/2006 Centrum (...) i (...) spółki z o.o., zeznania świadków A. K.
(1), A. W. i H. G. oraz znajdujący się w aktach Sądu Rejonowego w Mysłowicach II K 575/11 wyrok tego Sądu z dnia 14 stycznia 2014r. oraz opinie biegłych: prof. dr hab. inż. A. K.
(1)i dr inż. P. G. z Katedry (...), biegłego sądowego z zakresu dla podziemnych zakładów pracy mgr inż. H. N.
(2), dowodzą wyłączenia odpowiedzialności pozwanej za wypadek, któremu uległ K. R. i jego spowodowania zachowaniem poszkodowanego, który wybiegł bez uzgodnienia z przełożonym na trasę transportu, ewentualnie zachowaniem osoby trzeciej - (...) S.A., jako odpowiedzialnego za stan techniczny kolejki (...), 2. naruszenie przepisów prawa materialnego, a to:
  1. a)art. 455 k.c. w związku z art. 481 k.c. i art. 445 § 1 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie: - i przyjęcie, że pozwana pozostawała w zwłoce z zapłatą kwoty zadośćuczynienia od 4 lutego 2009r., a w konsekwencji zasądzenie odsetek od kwoty 56.250 zł od dnia 4 lutego 2009r. zamiast od dnia wydania wyroku, podczas, gdy zarówno sama odpowiedzialność pozwanej za wypadek, któremu uległ K. R., jak i stopień przyczynienia innych podmiotów do wypadku zostały ustalone dopiero w toku niniejszego postępowania i wymagały przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, a ponadto pozwana nie powinna ponosić konsekwencji kilkuletniego zawieszenia niniejszego postępowania z uwagi na toczący się proces karny w Sądzie Rejonowym w Mysłowicach, - polegające na zasądzeniu na rzecz powódki kwoty 56.250 zł wraz z ustawowymi odsetkami od 4 lutego 2009r. (zamiast od dnia wydania wyroku), których wysokość na dzień wydania zaskarżonego wyroku stanowiła kwotę 49.068 zł, co w konsekwencji doprowadziło do zasądzenia zadośćuczynienia rażąco wysokiego,
  2. b)art. 361 § 2 k.c. w związku z 445 § 1 k.c. przez nieuwzględnienie przez Sąd przy ustalaniu wysokości należnego powódce zadośćuczynienia świadczenia organu rentowego wypłaconego powódce 31 lipca 2007r. w kwocie 29.754 zł, która to wypłata powinna skutkować zmniejszeniem zasądzonej kwoty zadośćuczynienia o kwotę 29.754 zł,
  3. c)art. 117 § 2 k.c. w związku z art.

k.c. przez nieuwzględnienie podniesionego przez pozwaną zarzutu przedawnienia roszczenia dochodzonego przez powódkę, podczas, gdy powódka pierwotnie dochodziła odszkodowania z tytułu znacznego pogorszenia sytuacji powódki w następstwie śmierci syna i dopiero pismem z dnia 22 marca 2016r. złożonym na skutek zobowiązania Sądu do sprecyzowania żądania pozwu, wskazała, że domaga się zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dobra osobistego w postaci więzi rodzinnej z osobą najbliższą. Apelująca podniosła, że jako podstawę prawną odpowiedzialności pozwanej, Sąd I instancji przyjął art. 435 k.c. W toku postępowania pozwana wykazała tymczasem przesłanki zwolnienia jej z odpowiedzialności przewidziane tym przepisem, a to powstanie szkody wyłącznie z winy poszkodowanego, który nie dostosował się do poleceń przodowego oraz z winy osoby trzeciej - (...) S.A., ewentualnie na skutek siły wyższej. Apelująca zauważyła, że z opinii biegłych wydanej w toku postępowania karnego toczącego się przed Sądem Rejonowym w Mysłowicach (akt II K 575/11) wynika, iż rozważanie prawdopodobieństwa zdarzeń awaryjnych nie jest zasadne, gdyż stawianie zarówno przed pracownikami, jak też przepisami regulaminów wymogu pewności zabezpieczenia przed wszelkiego typu zdarzeniami losowymi, jest nieuzasadnione. Stąd też zdarzenie, w wyniku którego poniósł śmierć syn powódki, miało charakter siły wyższej. Wyłączną przyczyną wypadku były zaniedbania w stanie zacisku linowego należącego do osoby trzeciej - (...) S.A. KWK (...) - właściciela kolejki podwieszanej (...) wyłącznie odpowiedzialnego za jej stan techniczny. Drugą grupą tych przyczyn, na jakie wskazali biegli, było zawinione zachowanie K. R., który pomimo uprzedniego prawidłowego wycofania wszystkich pracowników, wybiegł w stronę kolejki chowając się za wóz urobkowy. Okoliczności te ustalił Sąd Rejonowy w Mysłowicach w sprawie o sygnaturze akt II K 575/11 na podstawie całego zgromadzonego materiału dowodowego. W tej sytuacji, nieprawidłowe jest przyjęcie w opinii biegłego H. N.

(1), iż poszkodowany w ogóle nie przyczynił się do wypadku, podczas, gdy sam przyznaje, że gdyby poszkodowany wbiegł bez uzgodnienia z przełożonym na trasę, to poniósłby odpowiedzialność za zdarzenie w 75%. Ponadto biegły w żaden sposób nie uzasadnił dlaczego odpowiedzialność (...) S.A. KWK (...) przyjmuje jedynie na poziomie 25%, jako podmiotu odpowiedzialnego za dopuszczenie do ruchu układu transportowego kolejką podwieszaną (...), pomimo jej niesprawności technicznej wynikającej z braku dostatecznych przeglądów, konserwacji, napraw i remontów oraz niewłaściwej lokalizacji instalacji porozumiewawczej oraz ostrzegawczej, podczas, gdy z opinii biegłych z Katedry (...), wydanych w sprawie II K 575/11 Sądu Rejonowego w Mysłowicach, wynika wprost, iż to była bezpośrednia przyczyna wypadku. Apelujący zaakcentował, iż analizując wniosek pozwanej o wyłączenie biegłego w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, Sąd I instancji pominął milczeniem zarzut pozwanej wskazujący na pomawianie przez biegłego jej pełnomocnika, choć okoliczność ta stanowiła najpoważniejszy zarzut pod adresem biegłego i wystarczającą podstawę do jego wyłączenia. Nadto, w ocenie apelującej, ostatecznie zgłoszone przez powódkę dopiero w dniu 22 marca 2016r. roszczenie o zasądzenie na jej rzecz zadośćuczynienia, uległo przedawnieniu. Dotąd bowiem powódka domagała się wyłącznie odszkodowania, a dopiero ostatnio zgłosiła nowe żądanie wynikające z naruszenia dobra osobistego w postaci więzi rodzinnej z synem, co miało miejsce po upływie 3 lat od wytoczenia powództwa. Apelująca podkreśliła również, iż nie może ponosić negatywnych konsekwencji 8-letniego zawieszenia postępowania do czasu rozstrzygnięcia przez Sąd Rejonowy w Mysłowicach postępowania karnego prowadzonego przeciwko jej pracownikom - H. G. i A. W., podczas którego miały zostać ustalone przyczyny i skutki wypadku oraz ich odpowiedzialność za zaniedbania, które do niego doprowadziły. Skoro Sąd I instancji miał wątpliwości w tej kwestii i zawiesił postępowanie, to powstrzymanie się przez pozwaną ze spełnieniem świadczenia na rzecz powódki było usprawiedliwione. Zarówno sama odpowiedzialność pozwanej, jak i jej zakres zostały ustalone dopiero w toku niniejszego postępowania, więc roszczenie o wypłacenie zadośćuczynienia stało się wymagalne dopiero w dniu wyrokowania. Zdaniem apelującej, Sąd I instancji nie uwzględnił faktu wypłacenia powódce przez organ rentowy jednorazowego odszkodowania w związku ze śmiercią syna w wysokości 29.754 zł, o którą należy pomniejszyć zasądzone na jej rzecz zadośćuczynienie, co znajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądowym. Nie wziął także pod uwagę, iż pozwana poniosła wszelkie koszty związane z pogrzebem syna powódki w wysokości 5.742 zł, a niezależnie od tego, powódce została przekazana cała kwota uzyskanego z ZUS zasiłku pogrzebowego w wysokości 5.060,36 zł. W odpowiedzi na apelację powódka wniosła o jej oddalenie. Domagała się jej oddalenia w całości i zasądzenia od pozwanej na swą rzecz kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm prawem przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja nie zasługuje na uwzględnienie. Sąd odwoławczy uznaje za własne ustalenia poczynione przez Sąd I instancji i w pełni podziela dokonaną na ich podstawie ocenę prawną zasadności powództwa. W ramach kontroli instancyjnej przeprowadzonej przez Sąd odwoławczy w postępowaniu apelacyjnym, nie sposób dopatrzyć się uchybień przepisów procesowych, ani też materialnoprawnych, zarzuconych przez apelującą zaskarżonemu wyrokowi. Jak wynika z poglądu prezentowanego w orzecznictwie, zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie może polegać na sugerowaniu własnych, korzystnych dla skarżącego ustaleń faktycznych, a tym samym, korzystnej dla niego oceny materiału dowodowego (tak m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 13 października 2015r., III AUa 304/15, Lex nr 1932021). Powołany wyżej przepis zobowiązuje sąd do oceny wiarygodności mocy dowodów według własnego przekonania na podstawie wszechstronnego rozważenia materiału zgromadzonego w sprawie. Dokonana subsumcja ustaleń faktycznych do mających zastosowanie przepisów prawa materialnego nie budzi zastrzeżeń Sądu Apelacyjnego. Uwzględnienie przez Sąd Okręgowy w ocenie materiału dowodowego powszechnych i obiektywnych zasad doświadczenia życiowego nie usprawiedliwia zarzutu przekroczenia granic swobodnej oceny dowodów na tej tylko podstawie, że indywidualne i subiektywne doświadczenia pozwanej są od tych zasad odmienne (tak: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 sierpnia 1999r., II UKN 76/99; OSNP 2000/19/732). Odnosząc się w pierwszej kolejności do zastrzeżeń apelującej odnośnie bezzasadnego oddalenia przez Sąd I instancji jej wniosku o wyłączenie biegłego sądowego z zakresu bhp w górnictwie mgr inż. H. N.
(1), wskazać należy, iż Sąd ten trafnie negatywnie ocenił ów wniosek. Stosownie do art. 281 k.p.c. w związku z art. 49 k.p.c., nie wystąpiła bowiem okoliczność tego rodzaju, że mogłaby ona wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w niniejszej sprawie. Jeżeli nawet apelująca miała takie subiektywne wątpliwości, to wbrew wymogom powołanej regulacji, nie były one uzasadnione, to sprawia, że nie mogły stać się przyczyną wyłączenia biegłego (tak wyrok Sądu Najwyższego z 21 czerwca 2012r., III CSK 279/11). W pierwszej kolejności wskazać należy, iż nieprawdziwe są zarzuty apelującej, iż biegły emocjonalnie odnosił się do stron niniejszego postępowania, bądź ich pełnomocników. W żadnym wypadku wniosku takiego nie sposób wywieść z jego uwag dotyczących uzasadnienia wyniku postępowania karnego „matactwem zeznań oskarżonych i manipulacją informacji niezgodnych z rzeczywistością przez ich pełnomocników”. Oskarżonymi w sprawie karnej prowadzonej przez Sąd Rejonowy w Mysłowicach, pod sygn. II K 575/11, byli bowiem występujący w rozpoznawanej sprawie w charakterze świadków H. G. i A. W., a żaden z ich pełnomocników nie był jednocześnie pełnomocnikiem pozwanej. Brak więc podstaw do uznania, iż powyższe sformułowanie biegłego odnosi się do pozwanej, która nie była stroną postępowania karnego, bądź jej pełnomocnika. Podstaw do pojawienia się uzasadnionych wątpliwości co do bezstronności biegłego nie daje również zanegowanie przez niego wniosków wynikających z opinii pozostałych biegłych sporządzonych na potrzeby postępowania karnego. Skoro bowiem przyjęte przez niego konkluzje diametralnie różniły się od tych, jakie wywiedziono w postępowaniu karnym, przeto z istoty rzeczy, musiały one zostać poddane przez niego krytyce. Z uwagi na skalę naruszeń przepisów bhp przez osoby dozoru pozwanej całkowicie zbagatelizowanych przez biegłego H. N.
(2), wydającego opinię w prowadzonej w związku z tym sprawie karnej, trudno podważyć sformułowanie użyte przez biegłego H. N.
(1)podczas składania wyjaśnień do opinii głównej, iż jej treść, to „skandal na skalę całego górnictwa”. Określenie to mieści się w granicach dozwolonej krytyki i dotyczy wyłącznie innego biegłego i nie niesie za sobą żadnego ładunku emocjonalnego w odniesieniu do stron postępowania. Stąd też, Sąd I instancji w pełni zasadnie oddalił wniosek pozwanej o wyłączenie biegłego H. N.
(1). W dalszej kolejności zauważyć trzeba, iż Sąd I instancji miał podstawy ku temu, by swe ustalenia oprzeć w pełni na opinii biegłego sądowego z zakresu bhp w górnictwie -mgr inż. H. N.
(1). Przede wszystkim, opinia ta była jedyną wydaną w niniejszej sprawie opinią pozwalającą na ustalenie istotnych dla jej rozstrzygnięcia okoliczności i przyczyn wypadku syna powódki oraz tego kto i w jakim stopniu przyczynił się do wypadku. Powoływane przez apelującą opinie wydane w toku postępowania karnego prowadzonego przeciwko oskarżonym H. G. i A. W., nie udzielały odpowiedzi na tak postawione pytania i jako takie, nie mogły być przydatne dla rozpoznania niniejszej sprawy. Ponadto tylko biegły H. N.
(1)miał wiadomości specjalne w tym zakresie, jako inżynier górnik podziemnej eksploatacji z 30-letnią praktyką w ruchu zakładu górniczego oraz ogromnym doświadczeniem wynikającym z wykonywania obowiązków biegłego sądowego specjalisty z zakresu bhp w górnictwie przez 6 kadencji. W przeciwieństwie do opinii biegłego H. N.
(1), opinie biegłych H. N.
(2)i pracowników naukowych Katedry (...) zostały sporządzone na podstawie innego materiału dowodowego - zgromadzonego w toku postępowania karnego, mają znaczenie teoretyczne wyłącznie dla oceny usterek urządzenia, którego awaria przyczyniła się do śmierci syna powódki i jako takie, są całkowicie nieprzydatne dla ustalenia okoliczności spornych w niniejszej sprawie. Jak wynika z analizy wyjaśnień biegłego z zakresu bhp w górnictwie mgr inż. H. N.
(1)oraz zeznającego w charakterze świadka autora jednej z opinii wydanej w sprawie karnej - prof. Katedry (...) - drugi z nich w ogóle nie ma wiedzy z zakresu bhp w górnictwie. Nie dysponuje więc wiadomościami specjalnymi niezbędnymi do rozpoznania przedmiotowego sporu koncentrującego się właśnie na tej problematyce. Na pełną aprobatę zasługuje także oddalenie przez Sąd I instancji wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego z zakresu bhp w górnictwie. Jak wynika z wyroku Sądu Najwyższego z dnia 3 września 2009r. (III UK 30/09, Lex nr 537018), gdy sprawa wymaga wiadomości specjalnych, to sąd nie może rozstrzygać wbrew opinii biegłych. Wydana w niniejszej sprawie jedyna opinia główna i uzupełniająca biegłego H. N.
(1)zawiera przekonujące uzasadnienie przyjętych wniosków, jest kategoryczna i zgodna z zasadami doświadczenia życiowego. Przyjęte na jej podstawie wnioski nie zostały skutecznie podważone przez apelującą. W tej sytuacji, przeprowadzenie dowodu z opinii kolejnego biegłego było całkowicie niecelowe i zgłaszane jedynie dla zwłoki. Jak wynika przy tym z wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 1997r. (II UKN 45/97, OSNP z 1998r., z. 1, poz. 24), nie można żądać prowadzenia postępowania dowodowego tylko dlatego, że strona nie jest zadowolona z dotychczasowych jego wyników. Sąd I instancji nie był więc zobowiązany do uwzględniania kolejnego wniosku dowodowego apelującej tak długo, aż udowodni ona korzystną dla siebie tezę i trafnie pominął go od momentu dostatecznego wyjaśnienia sprawy. Trafność wniosku Sądu Okręgowego o braku związania go wynikami postępowania karnego prowadzonego przeciwko jego pracownikom w związku z zaniedbaniami, które miały doprowadzić do śmierci syna powódki wynika przede wszystkim z treści stosowanego a contrario art. 11 zd. 1 k.p.c., który uszedł zarówno uwadze tego Sądu, jak i apelującego. Stanowi on, że ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego, co do popełnienia przestępstwa, wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Tym samym, ustalenia prawomocnego wyroku uniewinniającego nie mają żadnej mocy wiążącej w niniejszym postępowaniu. Sąd Okręgowy był zatem nie tylko uprawniony, ale wręcz zobowiązany do czynienia własnych ustaleń faktycznych. Wbrew błędnym założeniom apelującej, powoływanie się przez ten Sąd na ustalenia sądu karnego, byłoby niedopuszczalne. Zważyć bowiem należy, iż postępowanie karne nie było prowadzone z udziałem tych samych stron, które występują w niniejszym postępowaniu. Aktem oskarżenia nie ujęto wszystkich zaniedbań, jakich dopuścili się oskarżeni (nie ma w nim np. mowy o istotnym z punktu widzenia ich zawinienia nie przydzieleniu poszkodowanemu instruktora). Inna była pozycja procesowa i uprawnienia oskarżonych osób dozoru w postępowaniu karnym, a inna jest ich pozycja i obowiązki w toku postępowania cywilnego, w którym występują jako świadkowie. Najbardziej jaskrawo przejawia się to w treści ich zeznań, które w procesie karnym mogły być niezgodne z rzeczywistością, bowiem nie składali ich pod groźbą odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, inaczej, niż miało to miejsce w niniejszym sporze, co wyraźnie rzutowało na ich treść. W toku postępowania karnego błędnie ustalono bardzo ważką dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczność, iż instruktażu stanowiskowego udzielił poszkodowanemu oskarżony A. W. i w oparciu o to ustalenie, biegli wydali opinie, a następnie Sąd - wyrok uniewinniający. Natomiast w toku niniejszego sporu świadek H. G. wskazał, iż owego instruktażu udzielił synowi powódki świadek A. W.. Ten z kolei wskazał, iż to nie on go udzielił, lecz świadek K. M., czemu z kolei ostatni z wymienionych świadków zaprzeczył, twierdząc, że nie wie kto udzielił poszkodowanemu tego wyjątkowo istotnego instruktażu. Nie bez znaczenia dla oceny wiarygodności oskarżonych w postępowaniu karnym - kierownika robót powódki H. G. i sztygara zmianowego A. W. jest fakt, iż w toku postępowania przygotowawczego przyznali się oni do zarzucanych im czynów dopuszczenia się zaniedbań w zakresie stosowania przepisów bhp. Ponadto w skierowanym przeciwko nim akcie oskarżenia nie ujęto jednego z najpoważniejszych zarzutów nieprzydzielenia poszkodowanemu instruktora, w którego zasięgu wzroku powinien on stale się znajdować. W postępowaniu karnym nie ujawniono także wymogu, zgodnie z którym instruktaż stanowiskowy udzielany pracownikowi mającemu, tak, jak syn powódki, rozpocząć pracę pod ziemią, winien wynosić 15 dni, co rzutuje na jego rangę. Skoro zatem materiał dowodowy zebrany w sprawie karnej był odmienny, niż zgromadzony w toku niniejszego postępowania, stąd też odmienne były wnioski opinii biegłych opartych na odmiennych ustaleniach Sądów. Brak więc jakichkolwiek podstaw faktycznych i prawnych do przyjęcia, że ustalenia prawomocnego wyroku uniewinniającego mają w jakikolwiek sposób rzutować na rozstrzygnięcie niniejszej sprawy, a tym bardziej, że są one wiążące. Stanowiłoby to niedopuszczalny wyłom od zasady bezpośredniości, swobodnej oceny dowodów i niezawisłości sędziego. Przechodząc do analizy zarzutów naruszenia przez Sąd I instancji przepisów prawa materialnego, zauważyć wypada, iż na etapie postępowania apelacyjnego pozwana nie zgłasza już zarzutów sprowadzających się do braku podstaw zastosowania co do niej reżimu odpowiedzialności ukształtowanej na zasadzie ryzyka, unormowanej w art. 435 § 1 k.c. Co do zasady należy więc przyjąć, iż - jak trafnie wywiódł Sąd I instancji - zgodnie z jego brzmieniem, jako prowadząca na własny rachunek przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.), ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie wyrządzoną powódce przez ruch przedsiębiorstwa, chyba, że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Jak wynika bowiem z wypisu z rejestru pozwanej (k. 51), zasadniczym przedmiotem jej działalności jest m.in. prowadzenie robót górniczych, która opiera się na funkcjonowaniu maszyn i urządzeń przetwarzających elementarne siły przyrody - paliwo, gaz i energię elektryczną na pracę i inne rodzaje energii. Praca osób zatrudnionych u pozwanej, w tym także syna powódki, odbywała się w ramach funkcjonowania (...) S.A. KWK (...) w M., która też była wprawiana w ruch za pomocą sił przyrody. Realizacja kontraktu łączącego pozwaną z tą Kopalnią była w pełni uzależniona od wykorzystania sił przyrody, bez zastosowania których, jego cel, nie zostałby przez nią osiągnięty. Pozwana faktycznie współwładała przy tym Kopalnią, w której syn powódki wykonywał pracę. Z tego tytułu obciążało ją ryzyko odpowiedzialności za szkody wywołane ruchem przedsiębiorstwa, o których mowa w art. 435 § 1 k.c. Nie ma bowiem najmniejszego znaczenia na podstawie jakiego tytułu prawnego pracodawca włada maszynami lub urządzeniami przetwarzającymi elementarne siły przyrody. Jak wynika bowiem z brzmienia art. 435 § 1 k.c., chodzi tu o przedsiębiorstwo wprawiane w ruch siłami przyrody. Pojęcie przedsiębiorstwa zostało zdefiniowane w art. 55 1 k.c., który przewiduje, iż jest to zorganizowany zespół składników materialnych i niematerialnych przeznaczonych do prowadzenia działalności gospodarczej i obejmuje w szczególności wskazane w art. 55 1 pkt 2 i 3 k.c. prawa wynikające z umów najmu i dzierżawy nieruchomości lub ruchomości oraz prawa do korzystania z nich wynikające z innych stosunków prawnych i innych, niż własność praw rzeczowych. Tym samym, maszyny i urządzenia udostępniane pozwanej przez Kopalnię na podstawie zawartej przez te strony umowy wchodziły w skład jej przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 55 1 k.c. w związku z art. 435 § 1 k.c. Zagadnienie to stanowiło już przedmiot rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego w wyrokach z dnia 26 kwietnia 2016r. (I PK 145/15, Lex nr 2056856) i z dnia 18 stycznia 2012r. (II PK 93/11, OSNP z 2013r., Nr 9-10, poz. 104). Sąd Najwyższy wskazał w nich, że sam fakt, iż szkoda zostaje spowodowana przez ruch innego przedsiębiorstwa, nie oznacza jeszcze, że zostaje przez to zerwany związek z ruchem pierwszego z nich. Może to jedynie oznaczać, że to inne przedsiębiorstwo jest również odpowiedzialne za szkodę. Natomiast wyłączenie odpowiedzialności pierwszego z nich może nastąpić tylko w wypadku, gdyby okazało się, że to inne przedsiębiorstwo jest w rozumieniu art. 435 § 1 k.c. osobą trzecią, z której wyłącznej winy powstała szkoda i za którą prowadzący przedsiębiorstwo nie ponosi odpowiedzialności. Taka sytuacja w rozpoznawanej sprawie jednak nie wystąpiła. Stosownie do art. 435 § 1 k.c., do grona osób trzecich, za które prowadzący przedsiębiorstwo ponosi odpowiedzialność, zalicza się bowiem każdego, kto w jakikolwiek sposób został włączony w ruch przedsiębiorstwa. Zauważyć w tym miejscu wypada, iż pierwsze z wymienionych rozstrzygnięć zapadło w tego samego typu sprawie, w której pozwany pracodawca prowadził działalność wydobywczą na terenie nienależącej do niego kopalni, jak miało to miejsce w niniejszej sprawie. Z kolei, po myśli wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 marca 2004r. (II UK 260/03, OSNP z 2004r., Nr 21, poz. 377) pracodawca i zakład, na którego terenie pracodawca wykonywał czynności zlecone umową, ponoszą odpowiedzialność solidarną za szkodę wyrządzoną pracownikowi poszkodowanemu w wypadku przy pracy, jeżeli oba te podmioty odpowiadają na podstawie art. 435 k.c. W motywach tego rozstrzygnięcia wskazano, iż pracodawca nie może uchylić się od wypełnienia obowiązku zapewnienia pracownikowi bezpiecznych i higienicznych warunków pracy także wówczas, gdy jej wykonywanie poleca poza swoją siedzibą, w innym przedsiębiorstwie - jak w tym przypadku na terenie Kopalni (...) w M.. Pozwaną spółkę należało tu przy tym uznać za współprowadzącą działalność polegającą na wydobywaniu węgla kamiennego w tej Kopalni, co wobec treści unormowania art. 441 § 1 k.c., nie mogłoby prowadzić do uwolnienia jej od odpowiedzialności względem powódki. Jak trafnie zaakcentował Sąd I instancji, w okolicznościach faktycznych rozpoznawanej sprawy oczywistym jest, że wypadek przy pracy syna powódki pozostawał w związku z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa pozwanej wykonującej w ramach swojej działalności usługę, w której realizację poszkodowany był bezpośrednio zaangażowany. Wprawianie przedsiębiorstwa w ruch za pomocą sił przyrody sprawia zwiększone niebezpieczeństwo dla otoczenia uzasadniające zaostrzony reżim odpowiedzialności. Wynika on również z postanowień art. 435 § 2 k.c., który przewiduje zastosowanie zasady ryzyka także w odniesieniu do przedsiębiorstw posługujących się środkami wybuchowymi, co odnosi się do pozwanej, która w świetle § 6 pkt 3 umowy łączącej ją z (...) S.A. miała wykonywać roboty strzałowe. Mając zatem na względzie, iż materialnoprawną podstawę roszczeń powódki wyznacza unormowanie art. 435 § 1 k.c., kwestią wymagającą szczegółowego zbadania pozostaje ustalenie, czy w niniejszej sprawie wystąpiły przewidziane tą regulacją przesłanki egzoneracyjne, pozwalające pozwanej uwolnić się od odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, tzn. czy szkoda powódki nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą pozwana nie ponosiła odpowiedzialności. W tym miejscu należy podkreślić, iż gdyby nawet uznać, że wina w spowodowaniu wypadku z dnia 29 lipca 2006r. może być przypisana jedynie poszkodowanemu, nie uchyla to odpowiedzialności prowadzącego na własny rachunek przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody na zasadzie art. 435 § 1 k.c., jeżeli równocześnie wystąpiły inne, choćby niezawinione przyczyny szkody w rozumieniu adekwatnego związku przyczynowego, leżące po stronie odpowiedzialnego (tak wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 sierpnia 2007r., I UK 367/06; OSNP z 2008r., Nr 19-20, poz. 294 i powołane tam orzecznictwo). Jak wskazano tam w motywach rozstrzygnięcia, sformułowanie „wyłącznie” odnosi się bowiem do przyczyny, a nie do winy. Wyłączna wina ma przy tym miejsce jedynie wówczas, gdy jedynie zawinione zachowanie poszkodowanego spowodowało wypadek, czego nie podnosi nawet apelująca. Analizując wystąpienie przesłanek egzoneracyjnych, należy w pierwszej kolejności wskazać na całkowity brak konsekwencji apelującej, która zmierza do wykazania okoliczności niemożliwej z logicznego punktu widzenia, a mianowicie, iż do śmierci syna powódki doszło na skutek jednoczesnego wystąpienia wszystkich przesłanek egzoneracyjnych: zarówno wskutek siły wyższej, jak i wyłącznie z winy poszkodowanego, a także osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Wystąpienie jednej z tych przesłanek wyłączających odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, z istoty rzeczy wyklucza możliwość przyjęcia, iż poza nią występuje jeszcze inna przyczyna egzoneracyjna, skoro każda z nich musi być wyłączna, by uwolnić prowadzącego przedsiębiorstwo za pomocą sił przyrody od odpowiedzialności unormowanej w art. 435 k.c. Skoro zatem pozwana twierdzi, iż wszystkie te przesłanki wystąpiły łącznie, przeto żadna z nich nie jest wyłączną przyczyną szkody na osobie i żadna nie może wyłączyć jej odpowiedzialności wynikającej z tej regulacji. Co się tyczy siły wyższej, to jej cechy mają jedynie zdarzenia związane z działaniem sił natury, takie, jak powódź, huragan, uderzenie pioruna. Biegły z zakresu bhp w górnictwie - mgr inż. H. N.
(1)w odniesieniu do pracy pod ziemią, jako przykłady siły wyższej, wymienia tąpnięcie i wybuch gazu, wskazując, iż żadna z takich sił natury nie spowodowała wypadku przy pracy syna powódki. Trafności takiego wniosku przyjętego przez Sąd I instancji nie sposób podważać. Niewątpliwie siły natury nie wywołują zdarzeń spowodowanych przez wadliwie działające mechanizmy urządzeń. Przeciwne twierdzenie forsowane przez apelującą w oparciu o niewiążącą, bo sporządzoną na potrzeby postępowania karnego opinię biegłych z Katedry (...), jest sprzeczne z istotą siły wyższej i już z tego względu, całkowicie dyskredytuje wnioski wynikające z tej opinii. Ustalenia dotyczące stopnia przyczynienia się pozwanej, (...) S.A. i syna powódki do wypadku, jakiemu uległ dnia 29 lipca 2006r., Sąd I instancji trafnie poczynił w pierwszej kolejności w oparciu o protokół powypadkowy. Został on sporządzony w niewielkim odstępie czasu po zdarzeniu - 5 września 2009r. w następstwie ustaleń dokonywanych w dniach od 11 sierpnia 2006r. do 5 września 2006r. przez zespół powypadkowy, w którego skład wchodził specjalista do spraw bhp pozwanej i przedstawiciel załogi i zatwierdził go prezes zarządu pozwanej. Pozwana nigdy nie podważała treści tego pochodzącego od niej dokumentu, który, z uwagi na czas jego sporządzenia i zatwierdzenie przez kierownictwo pozwanej, należy uznać za najbardziej miarodajny dowód dla ustalenia przebiegu wypadku i jego przyczyn. W protokole tym wskazano, iż przyczyną wypadku było przygniecenie pracownika wozem kopalnianym, wykolejonym w wyniku uderzenia elementami obudowy chodnikowej transportowej zestawem transportowym kolejki podwieszanej linowej, który przemieszczał się w sposób niekontrolowany, w wyniku poślizgu zacisku zespołu ciągnącego po linie. Wskazano, iż przyczyna ta spowodowana była niewłaściwą pracą osób dozoru i przodowego, polegającą na dopuszczeniu do: - przebywania pracownika na trasie transportu linowego; - wykonywania transportu linowego, pomimo nieskontrolowania trasy i urządzeń przed rozpoczęciem transportu oraz braku wymaganych odstępów ruchowych poprzez pozostawienie wozu kopalnianego na trasie transportu - nieprawidłowego zamocowania liny ciągnącej w zacisku zespołu ciągnącego zestawu transportowego kolejki (...); - pracy w zespole transportowym pracownika nowoprzyjętego bez wymaganego instruktażu stanowiskowego, instruktora i zapoznania z dokumentacją układu transportu. Ponadto stwierdzono nieprzestrzeganie przez pracodawcę przepisów prawa pracy i zasad bezpieczeństwa i higieny pracy lub innych przepisów dotyczących ochrony życia i zdrowia, tj. art. 94 pkt 1 k.p., art. 237 3 pkt 1 k.p., art. 212 pkt 1, 3, 4 k.p., § 11 pkt 1 ppkt 1 i pkt 4, 5 oraz § 12 pkt 1 rozporządzenia Ministra Gospodarki i Pracy z 27 lipca 2004r. w sprawie szkolenia w dziedzinie bhp, § 57, 58 pkt 2 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 26 września 1997r. w sprawie ogólnych przepisów bhp, § 428 rozporządzenia Ministra Gospodarki z 28 czerwca 2002r. w sprawie bhp, przeprowadzenia ruchu oraz specjalistycznego zabezpieczenia przeciwpożarowego w podziemnych zakładach górniczych. Dodatkowo w orzeczeniu Dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w K. z dnia 29 sierpnia 2006r. podano, że w dniu zdarzenia pracownik pozwanej A. W., za zgodą nadsztygara górniczego, pracownika pozwanej H. G., skierował do pracy nowoprzyjętego syna powódki bez wymaganego instruktażu stanowiskowego, wyznaczonej osoby do jego przeprowadzenia i zapoznania z dokumentacją układu transportu. Zauważono, iż nie odbył on też wymaganego 15-dniowego instruktażu na stanowisku pracownika fizycznego pod ziemią. Z tego tytułu, postanowieniem z 29 sierpnia 2006r., Dyrektor OUG w K. zakazał wyżej wymienionym wykonywania czynności osoby wyższego i średniego dozoru ruchu górniczego w podziemnych zakładach górniczych wydobywających węgiel kamienny na czas 2 lat, a co do K. M. - skierował wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Mysłowicach. Z powyższymi ustaleniami dokonanymi przez najbardziej wyspecjalizowane służby pozwanej i Okręgowy Urząd Górniczy w K. w pełni korespondują wnioski wysunięte przez biegłego sądowego z zakresu bhp w górnictwie mgr inż. H. N.
(1), odnoszące się do stopnia przyczynienia się pozwanej, (...) S.A. i syna powódki do wypadku. Na podstawie tych dowodów, Sąd Okręgowy miał pełne podstawy do przyjęcia, iż przyczynienie (...) S.A. do zdarzenia wynosi 25%. Wynikało ono z udostępnienia pozwanej w ramach realizacji łączącej te podmioty umowy niesprawnego urządzenia - kolejki podwieszanej z wadliwym zaciskiem. Stopień tego przyczynienia jest w pełni adekwatny do stopnia popełnionych w związku z tym zaniedbań służb kopalnianych w odniesieniu do licznych i poważnych zaniedbań, jakich dopuścił się dozór pozwanej, kierując syna powódki do pracy pod ziemią. Jak wyjaśniono przy tym na wstępie, (...), jako związany z pozwaną umową na wykonanie robót górniczych, przy realizacji której doszło do wypadku, nie jest osobą trzecią, o jakiej mowa w art. 435 § 1 k.c., to znaczy taką, za którą pozwana nie ponosi odpowiedzialności, co potwierdza powołane wyżej orzecznictwo. Ponadto, z uwagi na zaniedbania pozwanej, które doprowadziły do zdarzenia, wykluczone jest przyjęcie, iż doszło do niego wyłącznie z winy takiej osoby trzeciej. Nie sposób również podważyć ustalonego przez Sąd I instancji stopnia przyczynienia się pozwanej do wypadku przy pracy, wskutek którego śmierć poniósł syn powódki. Ilość i rozmiar uchybień przepisom bhp, jakich dopuścili się jego pracownicy w pełni uzasadnia wniosek biegłego z zakresu bhp w górnictwie mgr inż. H. N.
(1), iż przyczynienie to wynosi 75%. Został on w pełni prawidłowo wysnuty przede wszystkim w oparciu o niekwestionowany przez apelującą, jako pochodzący od niej samej, protokół powypadkowy, a także pozostały -trafnie uznany za wiarygodny przez Sąd Okręgowy - materiał dowodowy. Do najpoważniejszych z nich należy dopuszczenie do pracy pod ziemią w zespole transportowym pracownika nowoprzyjętego bez jakiegokolwiek instruktażu stanowiskowego, choć powinien on trwać 15 dni, bez wymaganego instruktora, a także bez zapoznania go z dokumentacją układu transportu. Ponadto zatrudnione u pozwanej osoby dozoru dopuściły do wykonywania transportu linowego, pomimo nieskontrolowania trasy i urządzeń przed jego rozpoczęciem oraz braku niezbędnych odstępów ruchowych, poprzez pozostawienie wozu kopalnianego na trasie transportu. Co się tyczy spornego wycofania poszkodowanego z trasy transportu, to przyjąć należy, iż niewątpliwie nie został on skutecznie wycofany z tej trasy. Biegły H. N.
(1)wskazał na istniejący obowiązek wycofania pracowników na odległość 20m od trasy transportu, którą stanowi nie tylko trasa kolejki, ale również droga dojścia. Skoro do wypadku doszło na tej trasie, to oznacza, że do takiego wycofania nie doszło. Biegły wyraźnie podkreślił, iż nowoprzyjęty pracownik pod ziemią powinien stale znajdować się w zasięgu wzroku instruktora, pod jego bezpośrednim nadzorem. Wyjaśnił, iż nieprzeszkolony należycie poszkodowany, nie mógł zdawać sobie sprawy ze stopnia zagrożenia. Gdyby nawet przyjąć, że początkowo został on wycofany, choć brak podstaw do wysnucia takich wniosków, to przed ponownym wtargnięciem na trasę transportu winien go właśnie powstrzymać instruktor, którego mu nie przydzielono, a także wiedza zdobyta podczas instruktażu stanowiskowego, którego mu nie udzielono. Powyższe okoliczności w pełni uzasadniały przyjęcie przez Sąd Okręgowy, iż wobec ogromu naruszeń przepisów bhp przez dozór pozwanej, nie sposób przypisać poszkodowanemu jakiegokolwiek przyczynienia się do zdarzenia, zważywszy, że doszło do niego na początku pierwszej w jego życiu dniówki pod ziemią. Stąd też, z uwagi na stosowany a contrario przepis art. 362 k.c., niewłaściwe zachowanie nieprzeszkolonego należycie poszkodowanego, nie pozwala na uznanie, że ponosi jakąkolwiek winę za swą śmierć, a co za tym idzie, że wpływa ona na zmniejszenie obowiązku naprawienia przez pozwaną krzywdy, jakiej doznała w związku z tym powódka. Jak wskazał biegły H. N.
(1), ukrył się on we wnęce na trasie transportu, wystraszywszy się huku związanego z gwałtownym, samoczynnym przemieszczeniem się kolejki, która uderzyła w wóz urobkowy. Nie sposób tego w żaden sposób potraktować, jako samowolnego wtargnięcia na drogę transportu, ponieważ poszkodowany jej nie opuścił, a tylko przemieścił się w miejsce jeszcze bardziej niebezpieczne przy wozie, który nie powinien tam się znajdować. Oceniając rozmiar doznanej przez powódkę krzywdy, Sąd I instancji prawidłowo wziął również pod uwagę kwotę 29.754 zł przyznaną jej przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych tytułem jednorazowego odszkodowania w związku ze śmiercią syna. Jak wynika ze stanowiska zaprezentowanego przez Sąd Najwyższy w wyroku 27 sierpnia 1969r. (I PR 224/69, OSNCP 1970 nr 6, poz. 111), otrzymane przez poszkodowanego świadczenie z ubezpieczenia społecznego należy uwzględniać przy ocenie wysokości zadośćuczynienia. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak matematycznego pomniejszego należnej kwoty o wartość odszkodowania uzyskanego od organu rentowego. Sąd Okręgowy wyraźnie przy tym wskazał w uzasadnieniu, iż przy ustalaniu wysokości dochodzonego świadczenia miał na uwadze kwotę wypłaconego jej odszkodowania. Zauważyć bowiem należy, iż określając kwotę żądanego zadośćuczynienia, powódka sama uwzględniała już uzyskane przez nią odszkodowanie (tak pismo powódki - k. 351). Po jej uwzględnieniu, zasądzona przez ten Sąd na rzecz powódki kwota 56.250 zł, jest w pełni adekwatna do rozmiaru doznanej przez nią krzywdy na skutek naruszenia dobra osobistego w postaci więzi rodzinnej łączącej ją z synem i w żadnym wypadku nie może zostać uznana za rażąco wygórowaną. Zarzuty kierowane przez apelującą do opinii biegłej z zakresu psychologii A. K.
(2), trafnie nie zostały uznane przez organ orzekający za zasługujące na uwzględnienie. Apelująca nie podważała bowiem mających zasadnicze znaczenie wniosków biegłej, która wskazała, że powódka cierpi na zaburzenia depresyjne reaktywne i tzw. nieukończoną żałobę polegającą na nie przeżyciu i nie przepracowaniu emocji związanych z przeżytą traumą tragicznej utraty syna, z którym była bardzo silnie związana emocjonalnie oraz który stanowił priorytetowe miejsce w jej systemie wartości. Doznany przez nią uraz psychiczny w następstwie traumy - nagłej, tragicznej utraty syna, był swoistym czynnikiem wyzwalającym wystąpienie u niej rozstroju zdrowia psychicznego. Aktualny stopień i charakter dolegliwości psychicznych powódki jest znaczny i zaburza w sposób istotny jej funkcjonowanie w życiu codziennym. Ponadto, dla oceny skutków utraty więzi rodzinnej powódki z synem, istotne znaczenie miały również zeznania świadków W. R., E. S. i J. R., a także przesłuchania powódki wskazujące na bardzo bliską relację, jaka łączyła ją z synem. Należy mieć przy tym na względzie, iż jak wynika z wyroku Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2004r. (I CK 219/04, Lex nr 146356), naprawienie szkody niemajątkowej w postaci krzywdy, polegające na przyznaniu poszkodowanemu odpowiedniej sumy pieniężnej, wiąże się z tym, że ze względu na istotę krzywdy, nie jest możliwe jej ścisłe wyliczenie, w przeciwieństwie do szkody majątkowej. Mając na uwadze wskazane wyżej okoliczności, uznać należy, iż kwota zasądzona przez Sąd Okręgowy tytułem zadośćuczynienia spełnia kryterium odpowiedniości. Jednocześnie przywołać trzeba podzielany przez Sąd Apelacyjny ugruntowany pogląd orzecznictwa, zgodnie z którym Sąd odwoławczy może korygować rozmiar zadośćuczynienia wtedy tylko, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy mających na to wpływ, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, jako rażąco wygórowane lub rażąco niskie (tak wyroki Sądu Najwyższego z 7 stycznia 2000r., II CKN 651/98, Lex nr 51063 i z 9 lipca 1970r., III PRN 39/70, OSNC 1971/3/53). Ingerencja Sądu II instancji na płaszczyźnie wysokości zadośćuczynienia zasądzonego przez sąd I instancji jest zatem możliwa dopiero wtedy, gdy sąd pominął jakieś istotne okoliczności wpływające na szacowanie odpowiedniego zadośćuczynienia lub nie nadał im takiego należytego znaczenia. Wobec tego zarzuty, których intencją jest wykazanie wadliwości rozstrzygnięcia, poprzez zawyżenie lub zaniżenie kwoty zadośćuczynienia za krzywdę, mogą być uznane za skuteczne jedynie w tych sprawach, w których zapadłe rozstrzygnięcie w sposób oczywisty i rażący narusza przesłanki ustalenia wysokości zadośćuczynienia. Tymczasem Sąd Apelacyjny nie stwierdził takiej sytuacji w realiach rozpatrywanego przypadku. Jak wskazano wyżej, Sąd Okręgowy należycie rozważył wszystkie aspekty związane z krzywdą powódki na skutek utraty więzi rodzinnej z synem. Trafnie wziął także pod uwagę charakter zadośćuczynienia pieniężnego za szkodę niemajątkową, które ma służyć złagodzeniu doznanej krzywdy i mieć odczuwalną wartość majątkową, nie stanowiąc jednocześnie źródła wzbogacenia. Nie może budzić wątpliwości fakt, iż zasądzona na rzecz powódki kwota w żadnym wypadku nie jest wygórowana, ani nie doprowadzi do jej nadmiernego wzbogacenia, biorąc pod uwagę młody wiek poszkodowanego, który w chwili wypadku przy pracy miał zaledwie 21 lat, bardzo bliską więź łączącą go z powódką oraz postawę pozwanej, której pracownicy dopuścili się rażących naruszeń elementarnych zasad bhp, a która w toku niniejszego postępowania usiłowała to zanegować. Sąd odwoławczy podziela również w całości stanowisko Sądu Okręgowego w przedmiocie braku podstaw do przyjęcia, iż roszczenie powódki uległo przedawnieniu. Przedawnienie roszczeń cywilistycznych wynikających z wypadku przy pracy należy rozpatrywać w kontekście obowiązującego od 10 sierpnia 2007r. art.

§ 1

k.c., po myśli którego początek 3-letniego biegu przedawnienia wyznaczony jest momentem dowiedzenia się przez powoda o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. W stanie prawnym obowiązującym w dacie zdarzenia brzmienie tej normy prawnej zawarte wówczas w art. 442 § 1 zdanie 1 k.c. było takie samo. Powódka dowiedziała się o szkodzie - śmierci syna - w dniu 29 lipca 2007r. Przeciwko pozwanemu wystąpiła z pozwem o „odszkodowanie” w dniu 27 października 2008r. Uczyniła to samodzielnie, nie będąc jeszcze wówczas reprezentowaną przez fachowego pełnomocnika. Uzasadniając swe żądanie, od początku powoływała się na przepis art. 448 k.c. i krzywdę wynikającą z utraty więzi i wsparcia, a więc na okoliczności faktyczne i podstawę prawną immamentnie związaną z żądaniem wypłaty zadośćuczynienia, pomimo błędnego określenia go w tytule pozwu, jako odszkodowania. Podstawę prawną dochodzonego roszczenia wypłaty zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dobra osobistego polegającego na utracie więzi rodzinnej powódki z synem stanowi właśnie art. 448 k.c. w związku z art. 23 k.c. i art. 24 § 1 k.c. Trafnie więc Sąd I instancji uznał, iż w z mocy art. 123 § 1 pkt 1 k.c., wniesienie tak sformułowanego pozwu spowodowało przerwanie biegu przedawnienia roszczenia o zadośćuczynienie. Na uwzględnienie nie zasługują też zarzuty apelującej odnoszące się do wadliwego ustalenia przez Sąd I instancji daty wymagalności roszczenia powódki. Słusznie bowiem Sąd ten uznał, iż z mocy art. 455 k.c., wobec nie oznaczenia terminu spełnienia świadczenia o zadośćuczynienie i tego, iż termin ten nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie to winno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania. Skoro zobowiązanie do zapłaty zadośćuczynienia ma charakter zobowiązania bezterminowego, to przekształcenie go w zobowiązanie terminowe może nastąpić w wyniku wezwania wierzyciela do zapłaty. Z tą chwilą dłużnik popada w opóźnienie, co rodzi po jego stronie wynikający z art. 481 § 1 k.c. w związku z art. 455 k.c. obowiązek zapłaty odsetek. Pokreślić przy tym należy, iż Sąd odwoławczy nie znajduje żadnych podstaw ku temu, by jako datę wymagalności roszczenia o zadośćuczynienie przyjąć datę wydania wyroku zasądzającego to świadczenie, zgodnie z oczekiwaniami apelującej, opartymi na nie aktualnym już orzecznictwie sądowym. Zgodnie z poglądem dominującym obecnie w orzecznictwie, orzeczenie sądu przyznające zadośćuczynienie ma charakter rozstrzygnięcia deklaratoryjnego, a nie konstytutywnego. Sąd Apelacyjny w pełni podziela stanowisko Sądu Najwyższego zawarte m.in. w wyrokach z dnia 29 sierpnia 2013r. (I CSK 667/12, Lex 1391106) i z 7 listopada 2013r. (II PK53/13, Lex nr 1418731), zgodnie z którym, jeżeli zobowiązany nie reguluje zadośćuczynienia w terminie wynikającym z art. 455 in fine k.c., uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z tego świadczenia, jakie mu się należy od momentu wezwania dłużnika do zapłaty. Stanowiska tego nie podważa pozostawienie przez ustawę zasądzenia zadośćuczynienia i określenia jego wysokości w pewnym zakresie uznaniu sądu. Przewidziana w art. 448 k.c. możliwość przyznania przez sąd odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia za krzywdę nie zakłada bowiem dowolności ocen sądu, a jest jedynie konsekwencją niewymiernego w pełni charakteru okoliczności decydujących o doznaniu krzywdy i jej rozmiarze. Mimo pewnej swobody sądu przy orzekaniu o zadośćuczynieniu, wyrok zasądzający zadośćuczynienie nie ma charakteru konstytutywnego, lecz deklaratywny. Zatem zadośćuczynienie za krzywdę staje się wymagalne po wezwaniu odpowiedzialnego za naprawienie szkody do spełnienia tego świadczenia na rzecz pokrzywdzonego. Takie stanowisko zajął również Sąd Najwyższy w wykach z dnia 30 stycznia 2004r. (I CK 131/03, OSNC z 2005r., z. 2, poz. 40), z 10 lutego 2000r. (II CKN 725/98, OSNC z 2000r., z. 9, poz. 158) i z dnia 8 sierpnia 2001r., (I CKN 18/99, OSNC z 2002r., z. 5, poz. 64), a także Sąd Apelacyjny w Katowicach m.in. w wyrokach z dnia 24 maja 2016r. (I ACa 1153/15, Lex nr 2057738) i z dnia 25 lutego 2009r. (III APa 8/09). W niniejszej sprawie roszczenie powódki o zadośćuczynienie stało się wymagalne z chwilą doręczenia pozwanej odpisu pozwu 3 lutego 2009r., co oznacza, iż popadła ona w opóźnienie od dnia następnego, jak prawidłowo przyjął Sąd I instancji. Okoliczności podnoszone przez apelującą w związku z długotrwałym procedowaniem w niniejszej sprawie, wbrew jej intencjom, działają na jej niekorzyść. Fakt, iż kwota skapitalizowanych odsetek odpowiada w przybliżeniu wartości należności głównej sprawia, że w ten sposób zostaje spełniona ich funkcja waloryzacyjna, co niewątpliwie należy brać pod uwagę przy rozważaniu sposobu zasądzenia odsetek za opóźnienie w spełnieniu zadośćuczynienia (tak: Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 22 lutego 2007r., I CSK 433/06, Lex 274209). Bez żadnego znaczenia są w tej sytuacji uwagi apelującej odnoszące się do kilkuletniego prowadzenia postępowania w rozpoznawanej sprawie na skutek jego zawieszenia do czasu rozstrzygnięcia sprawy karnej prowadzonej przeciwko pracownikom pozwanej H. G. i A. W. - oskarżonym o naruszenie przepisów bhp, które doprowadziło do śmierci syna powódki. Uwadze apelującej uszedł przy tym fakt, iż w świetle prawidłowo zastosowanego przez Sąd I instancji przepisu art. 481 § 1 k.c., jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Stąd też, brak zawinienia pozwanej w zawieszeniu postępowania przez okres kilku lat nie ma żadnego znaczenia prawnego. Ponieważ z tej przyczyny przez tak długi czas pozostawała ona w opóźnieniu, przeto waloryzacyjny charakter odsetek ma zniwelować wynikające z tego faktu negatywne skutki dla powódki, której uzasadnione w przeważającej części roszczenie przez ten czas nie zostało zaspokojone. Na koniec zauważyć należy, że zaliczanie przez apelującą kwoty zasądzonych na rzecz powódki odsetek do należności głównej, przy ocenie jej adekwatności do doznanej przez nią krzywdy, uznać należy za pozbawione jakichkolwiek podstaw prawnych. Z istoty rzeczy, odsetki wynikają bowiem z opóźnienia w zapłacie w żadnym wypadku nie mogą rzutować na ustalenie wysokości zasądzanego zadośćuczynienia adekwatnego jedynie do rozmiaru doznanej krzywdy, a nie do opóźnienia w zapłacie. Rozmiar krzywdy powódki w związku ze śmiercią jej jedynego syna, z którym wiązała ją bardzo silna więź uczuciowa nie uległ przy tym zmianie od daty jego śmierci, a pozwanej był znany najpóźniej od wezwania jej do zapłaty. Jak trafnie akcentował bowiem Sąd I instancji, powołując się na opinię biegłej sądowej z zakresu psychologii, stopień nasilenia objawów psychopatologicznych powódki związanych z przeżytą traumą - tragiczną utratą syna - rokuje jedynie nieznaczny powrót do równowagi psychicznej - nie będzie to jednak nigdy stan emocjonalny, jaki powódka prezentowała przed doznanym traumatycznym doświadczeniem, które całkowicie odmieniło jej życie emocjonalne, rodzinne i społeczne. Mając powyższe na względzie, na mocy art. 385 k.p.c. Sąd Apelacyjny oddalił apelację, jako bezzasadną. O kosztach zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym orzeczono na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w związku z art. 99 k.p.c. przy zastosowaniu art. 391 § 1 k.p.c. i § 10 ust. 3, art. 10 ust. 1 pkt 2 w związku z § 9 ust. 1 pkt 5 i § 2 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 sierpnia 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2015r., poz. 1804 z późn. zm.). /-/SSA M.Żurecki /-/SSA J.Pietrzak /-/SSO del. A.Petri Sędzia Przewodniczący Sędzia JR

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.